Dodaj do ulubionych

Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni

21.10.06, 13:19
Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.
Przeciez według was kobiety sa takie pokrzywdzone, wykorzystywane i
dyskryminowane a do tego jeszcze mamy paskudny patriarchat. Logiczne byłoby
więc, że to pokrzywdzone kobiety częściej popełniaja samobójstwa a tymczasem
jest inaczej. Co ciekawe ze wszystkich znanych mi państw świata najwieksza
rozpiętość pomiędzy samobójstwami kobiet i mężczyzn jest własnie w Polsce.
www.policja.pl/portal/pol/4/326/
Obserwuj wątek
          • christiano_ronaldo Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:38
            margot_may napisała:

            > wyższe wymagania czyli jakie? i czyje? skąd pochodzące?
            Ano pochodzące z naszej kultury. Na przykład przyjęło się, że mężczyzna jest
            głowa rodziny i na jego barkach spoczywa jej utrzymanie. Jeżeli facet traci
            pracę często zona przestaje go szanować, nazywa nieudacznikiem itp a to często
            prowadzi do samobójstwa. W ogole przyjęło sie, że mężczyzna ma być silny,
            przebojowy, zawsze zwycięski więc kiedy przychodzi porażka jest bardzo cięzko.
            Wobec kobiet nie ma az takich duzych wymagań. Słyszałas żeby mąż powiedzial
            kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem? Natomiast w druga
            strone często sie to zdarza.
              • christiano_ronaldo Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 21.10.06, 13:50
                margot_may napisała:

                > hmm, no tak, prawda, co mogę powiedzieć. nic. na szczęście nasza kultura
                zmieni
                > a
                > się. a kiedys też było tak dużo samobójstw wśród mężczyzn?
                Nie mam takich statystyk ale generalnie sytuacja jest niepokojąca. w takim roku
                1951 było w Polsce tylko 1310 samobójstw co dawało wskaźnik 5,1 samobójstwa na
                100 000 ludności. Obecnie jest to około 5000 samobójstw rocznie a wskaźnik
                samobójstw wzrósł trzykrotnie. Niestety życie stawia ludziom coraz większe
                wymagania, tempo życia jest coraz szybsze i ci słabsi po prostu nie wytrzymują.
                Smutne to.
                    • evita_duarte Niedowartosciowani 21.10.06, 17:40
                      ktorym patriarchalna kultura zdolala wmowic, ze maja byc zywicielami etc. Kiedy
                      widza tyle przebiojowych kobiet, to trudno im dorownac. Nie jest trudno byc
                      opiekunem i zywicielem zahukanego malenstw. trudnije jest byc partnerem, kiedy
                      podswiadomie chcesz gorowac a nie dajesz rady.
                      PS. Ja tylko zgaduje. Zeby to stwierdzic potrzebne bylyby jakies badania.
                      --
                      marzenkowonyc.blox.pl/html
                      gender.blox.pl/html
                      galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
                      • christiano_ronaldo Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 17:46
                        evita_duarte napisała:

                        > ktorym patriarchalna kultura zdolala wmowic, ze maja byc zywicielami etc.
                        Kiedy
                        >
                        > widza tyle przebiojowych kobiet, to trudno im dorownac. Nie jest trudno byc
                        > opiekunem i zywicielem zahukanego malenstw. trudnije jest byc partnerem,
                        kiedy
                        > podswiadomie chcesz gorowac a nie dajesz rady.
                        > PS. Ja tylko zgaduje. Zeby to stwierdzic potrzebne bylyby jakies badania.
                        Coś w tym jest co piszesz. Myślę, że masz sporo racji ale z drugiej strony w
                        krajach skandynawskich gdzie jest dużo wieksze partnerstwo tez mimo wszystko
                        jest więcej samobójców niż samobójczyń choć nie ma az takich róznic jak w
                        Polsce. Nie chciałbym być źle zrozumiany ja za ten sta rzeczy nie obwiniam
                        feministem. Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                        pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani mężczyźni
                        częściej popełniaja samobójstwa, że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych
                        zachowaniach jak narkomania, alkoholizm czy inne.
                        • piekielnica1 Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 20:53
                          christiano_ronaldo napisał:
                          > Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc.

                          A cóż to za dziwadło "pomimo upośledzenia kobiet"?
                        • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 21:11
                          christiano_ronaldo napisał:

                          Nie chciałbym być źle zrozumiany ja za ten sta rzeczy nie obwiniam
                          > feministem. Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich
                          słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani mężczyźni
                          > częściej popełniaja samobójstwa, że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych
                          > zachowaniach jak narkomania, alkoholizm czy inne.


                          A jednak trochę obwiniasz, pytając, jak to mozliwe,że kobiety uważają się za
                          pokrzywdzone, podczas kiedy mężczyźni popełniają więcj samobójstw, więc
                          wychodzi na to,że to im jest gorzej.
                          Co do pzryczyn tego zjawiska niewiele w sposób stanowczy można
                          powiedzieć.Istnieje pogląd,że mężczyźni gorzej radzą sobie z trudnymi
                          sytuacjami z powodu braku drugiego chromosomy X, któryby ich chronił w
                          pzrypadku jakichs zaburzeń o podłozu i endogennym i reaktywnym.Jest zbieżny z
                          poglądem,że płec męska jest takim polem doswiadczalnym gatunku i że dlatego
                          prezentuje niezwykle szerokie spektrum cech osobniczych.Faktem jest,że dla
                          pzretrwania gatunku zbędne jest istnienie takiej samej liczby osobników męskich
                          jak i żeńskich.Męskich potrzeba znacznie mniej i zwykle jest tak,że zapładniają
                          nieliczni - reszta albo ginie w bojach albo tworzy grupę praktykujaca celibat.
                          Cóż - takie wytłumaczenie jest kuszące i mnie się podoba, ale oprócz tego sa
                          jeszcze fakty dotyczące odmiennej socjalizacji dzieci płci męskiej o czym już
                          była tu mowa.
                          Wiezrę że mężczyźni bardziej cierpią, ale to nie oznacza,że kobiety nie powinny
                          zmierzać do sprawiedliwszego ich traktowania.
                          Alkoholik cierpi, często popełnia samobójstwo, ale jego rodzina ma prawo do
                          poprawy warunków swojego życia - prawda? I dobrze jest, jesli rodzina
                          alkoholika zaczyna dbac o siebie, nawet wtedy, gdy sam alkoholik nie chce
                          niczego zmieniać.To taki przykład.Nie chcę pzrez to powiedzieć,że mężczyźni sa
                          w jakiś sposób chorzy, tylko że cierpienie jednych to jedna sprawa, a starania
                          o poprawe bytu drugich - odrębna.Polepszenie życia kobiet może tylko polepszyć
                          życie mężczyzn, niczego im nie zabierze.
                          --
                          ojdyrydyrydy
                          • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 21:18
                            kocia_noga napisała:

                            >
                            > jak i żeńskich.Męskich potrzeba znacznie mniej i zwykle jest tak,że
                            zapładniają
                            >
                            > nieliczni - reszta albo ginie w bojach albo tworzy grupę praktykujaca celibat.


                            Oczywiście miałam na mysli swiat zwierząt.



                            --
                            ojdyrydyrydy
                          • illiterate Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 22:44
                            Z tym chromosomem to jakies glupoty, bez obrazy.

                            Wg statystyk w Stanach najczesciej wybieraja samobojstwo biali, starsi
                            mezczyzni. Czyli - znaczenie ma nie tylko plec, ale i wiek oraz rasa. Gdyby
                            chromosomy mialy jakies znaczenie, to samobojstwo wybieraliby rownie czesto
                            mezczyzni innych ras. Chociaz z drugiej strony - we wszystkich krajach z bardzo
                            wielu kultur kilkakrotnie wiecej mezczyzn niz kobiet targa sie na swoje zycie.

                            --
                            Nagle Buka zaczela spiewac.
                            • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 23:21
                              illiterate napisała:

                              > Z tym chromosomem to jakies glupoty, bez obrazy.

                              Nie, ta teoria tzryma się kupy, tylko ja ja marnie pzredstawiłam.Lepiej byłoby
                              jakbym podała link do jakiegoś ciekawego atrtykułu na ten temat, ale nie mam
                              pod ręką.Poza tym nie widze w tym nic obraźliwego.To,ze ty cos uznasz za
                              głupote mnie nie obraża, Illiterate.
                              >
                              > Wg statystyk w Stanach najczesciej wybieraja samobojstwo biali, starsi
                              > mezczyzni. Czyli - znaczenie ma nie tylko plec, ale i wiek oraz rasa. Gdyby
                              > chromosomy mialy jakies znaczenie, to samobojstwo wybieraliby rownie czesto
                              > mezczyzni innych ras. Chociaz z drugiej strony - we wszystkich krajach z
                              bardzo
                              >
                              > wielu kultur kilkakrotnie wiecej mezczyzn niz kobiet targa sie na swoje zycie.
                              >


                              No widzisz - płeć, wiek, rasa.
                              --
                              ojdyrydyrydy
                        • takete_malouma Re: Niedowartosciowani 22.10.06, 15:01
                          > Stwierdzam tylko fakt, że pomimo uposledzenia kobiet, ich słabszej
                          > pozycji w społeczeństwie etc. paradoksalnie ci uprzywilejowani
                          > mężczyźni częściej popełniaja samobójstwa,

                          Sorki, ale czym ty mierzysz upośledzenie/uprzywilejowanie? Dla mnie na przykład takie wskaźniki jak samobójstwa, oczekiwana długość życia czy odsetek osób z wyższym wykształceniem to są właśnie całościowe miary jakości życia, a więc i uprzywilejowania/upośledzenia. Bierzesz jakąś społeczność, wyodrębniasz w niej grupy urodzeniowe i patrzysz - kto rzadziej popełnia samobójstwa, kto dłużej żyje, kto się lepiej kształci: TO jest z definicji grupa uprzywilejowana. Kobiety rzadziej popełniają samobójstwa, kobiety dłużej żyją, kobiety są lepiej wykształcone. Kropka.

                          > że nie wspomne juz o innych destrukcyjnych zachowaniach jak
                          > narkomania, alkoholizm czy inne.

                          Oczywiście, destrukcyjne zachowania mają jakiś tam wpływ, ale uważaj na często spotykaną retorykę "faceci chleją, kopcą, żrą fryty przed telewizorem" - to nie są argumenty, tylko mowa nienawiści.
                          • kocia_noga Re: Niedowartosciowani 22.10.06, 15:09
                            takete_malouma napisał:

                            >
                            > Sorki, ale czym ty mierzysz upośledzenie/uprzywilejowanie? Dla mnie na
                            przykład
                            > takie wskaźniki jak samobójstwa, oczekiwana długość życia czy odsetek osób z
                            w
                            > yższym wykształceniem


                            Bierzesz sobie kryteria jakie ci odpowiadają, ale sęk w tym ,że
                            urprzywilejowanie i przywileje mają swoje ustalone znaczenie, to zas, co
                            przytaczasz, to sa zjawiska mogące być ich skutkami, np w Arabii Saudyjskiej
                            rząd martwi sie, bo rdzenni mieszkańcy z powodu bogactwa nie garna się ani do
                            nauki, ani do pracy - nie muszą, bo pracują za nich i dla nich imigranci z
                            biednych krajów. Rząd tego kraju stoi pzred poważnym problemem - co będzie, jak
                            petrodolary skończą się?
                            Wraz z niegarnięciem się do nauki czy pracy młodzi garna się do pzrestępstw,
                            nałogów i innych destrukcyjnych dla siebie i kraju form spędzania czasu.
                            --
                            ojdyrydyrydy
                      • christiano_ronaldo Re: Niedowartosciowani 21.10.06, 17:50
                        Napisałaś, że "trudniej jest byc partnerem, kiedy podswiadomie chcesz gorowac a
                        nie dajesz rady". Zgoda tylko, że wiekszość kobiet właśnie tego chce, żeby
                        mężczyzna nad nimi górował, był głowa rodziny, utrzymywał dom i w ogole ponosił
                        odpowiedzialność.
            • evita_duarte Oto powod zebyscie zadawali sie z feministkami 21.10.06, 17:35
              christiano_ronaldo napisał:

              > margot_may napisała:
              >
              > > wyższe wymagania czyli jakie? i czyje? skąd pochodzące?
              > Ano pochodzące z naszej kultury. Na przykład przyjęło się, że mężczyzna jest
              > głowa rodziny i na jego barkach spoczywa jej utrzymanie. Jeżeli facet traci
              > pracę często zona przestaje go szanować, nazywa nieudacznikiem itp a to
              często
              > prowadzi do samobójstwa. W ogole przyjęło sie, że mężczyzna ma być silny,
              > przebojowy, zawsze zwycięski więc kiedy przychodzi porażka jest bardzo
              cięzko.
              > Wobec kobiet nie ma az takich duzych wymagań. Słyszałas żeby mąż powiedzial
              > kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem? Natomiast w druga
              > strone często sie to zdarza.


              Feministka nif=gdy ci tak nie powie
              --
              marzenkowonyc.blox.pl/html
              gender.blox.pl/html
              galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
            • vlastovka Re: Bo mezczyzni maja slabsza psychike 22.10.06, 17:06
              christiano_ronaldo napisał:

              Słyszałas żeby mąż powiedzial
              > kiedys żonie która straciła prace, że jest nieudacznikiem?

              TAK. Słyszałam też na własne uszy jak mąż robiący karierę w polityce powiedział
              do żony nauczycielki, że ma się nie odzywać, skoro nic w życiu nie osiągnęła...
              Obecnie również kobietom stawia się wymagania, żeby były zaradne i przebojowe,
              miały dobrą pracę, etc. Te, którym nie udało się zrobić kariery, często czują
              się gorsze.
              Dochodzi dodatkowe obciążenie, które facetów dotyczy w znacznie mniejszym
              stopniu:wyśrubowane standardy urody, wymóg bycia atrakcyjną erotycznie i
              towarzysko(broń boże małomówna "szara myszka"), lęk przed byciem ocenioną jako
              "niekobieca". Przecież właśnie stąd biorą się na ogół typowo kobiece zaburzenia
              psychiczne.


    • waldek1610 kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 21.10.06, 13:27
      christiano_ronaldo napisał:

      > Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.

      Kobiety czesciej probuja sie zabic ale glownie wybieraja proszki bo nie chca
      brzydko wygladac w trumnie, i czesto licza na to ze ktos je odratuje....

      Natomiast mezczyzni sa bardziej dokladni w wykonywaniu samobujstw, wiec
      wybieraja bron palna, dlatego statystyki sa takie jakie sa :)




      --
      >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
      talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
      • christiano_ronaldo Re: kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 21.10.06, 13:41
        Masz rację z tymi proszkami ale nie do końca. Po prostu sa to tak zwane gesty
        samobójcze. Te kobiety nie chca się zabić tylko chca w ten sposób nawiązać
        kontakt z otoczeniem, zwrócic na siebie uwagę, pokazac, że jest im źle.
        Natomiast facet przeważnie nie chce żadnego kontaktu, żadnego zwracania uwagi
        tylko chce sie zabić i stąd wyższa skutecznośc zamachów samobójczych u mężczyzn.
        • waldek1610 Re: kobiety probuja sie zabic ale nie potrafia :) 22.10.06, 07:08
          christiano_ronaldo napisał:

          > Masz rację z tymi proszkami ale nie do końca. Po prostu sa to tak zwane gesty
          > samobójcze. Te kobiety nie chca się zabić tylko chca w ten sposób nawiązać
          > kontakt z otoczeniem, zwrócic na siebie uwagę, pokazac, że jest im źle.
          > Natomiast facet przeważnie nie chce żadnego kontaktu, żadnego zwracania uwagi
          > tylko chce sie zabić i stąd wyższa skutecznośc zamachów samobójczych u
          > mężczyzn.

          Zgoda, ale...dlaczego wiec napisales wczesniej ze faceci sa slabsi psychicznie
          bo sie zabijaja czesciej niz kobiety...to nie ma zadnego sensu.


          > Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni? Możecie mi wyjasnic ten fenomen.
          > Przeciez według was kobiety sa takie pokrzywdzone, wykorzystywane i
          > dyskryminowane a do tego jeszcze mamy paskudny patriarchat. Logiczne byłoby
          > więc, że to pokrzywdzone kobiety częściej popełniaja samobójstwa a tymczasem
          > jest inaczej.

          kobiety probuja ale nie potrafia, nie sa pewne czy chca, wiec decyduja sie na
          szantazy emocjonalnym na bliskich....

          --
          >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
          talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
      • roraima n/t " :)" 21.10.06, 13:46
        na marginesie: a co tu jest śmiesznego Waldek?
        Samobójstwa (i próby samobójcze) popełniają konkretni cierpiacy ludzie a nie
        procenty i cyferki w stytystykach, uruchom empatie.
        :-((((((((
        • waldek1610 ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczakiem 22.10.06, 07:19
          jak powyzej pisalem, kazdy z nas w pewnym etapie swojego zycia bierze pod uwage
          samobujwstwo, lecz wiekszosc decyduje sie stawic czola problemom oraz
          rzeczywistosci. A inni potrafia tylko plakac nad swoim losem, oni wlasnie
          popelniaja samobujstwa.

          roraima napisała:

          > na marginesie: a co tu jest śmiesznego Waldek?
          > Samobójstwa (i próby samobójcze) popełniają konkretni cierpiacy ludzie a nie
          > procenty i cyferki w stytystykach, uruchom empatie.
          > :-((((((((

          Samobujstwa glownie popelniaja osoby slabe psychicznie. Udowodniono naukowo ze
          kazdy czlowiek w pewnym okresie zycia bierze pod uwage samobojstwo, lecz
          wiekszosc decyduje sie stawic czola rzeczywistosci oraz wlasnym problemom,
          zabijaja sie natomiast ludzie slabsi psychicznie.

          Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem wiele
          tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega. Jak
          wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak samemu byc
          mocnym.





          --
          >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
          talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
          • kocia_noga Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:02
            waldek1610 napisał:

            > jak powyzej pisalem, kazdy z nas w pewnym etapie swojego zycia bierze pod
            uwage
            >
            > samobujwstwo, lecz wiekszosc decyduje sie stawic czola problemom oraz
            > rzeczywistosci. A inni potrafia tylko plakac nad swoim losem, oni wlasnie
            > popelniaja samobujstwa.


            Bardzo to okrutny sąd i niesprawiedliwy.To,że większość samobójców to mężczyźni
            nie znaczy,że więcej mężczyzn jest "mięczakami", tylko że nienauczono ich
            stawiać czoła ciężkim sytuacjom, a to można zmienić.
            --
            ojdyrydyrydy
            • waldek1610 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:19
              kocia_noga napisała:

              > Bardzo to okrutny sąd i niesprawiedliwy.To,że większość samobójców to
              > mężczyźni nie znaczy,że więcej mężczyzn jest "mięczakami", tylko że
              > nienauczono ich stawiać czoła ciężkim sytuacjom, a to można zmienić.

              Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na pewno
              sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.
              Mezczyzni popelniaja wiecej "skutecznych" samobojstw, ale kobiety targaja sie
              na swoje zycie wielokrotnie wiecej razy, tylko robia to nieumiejetnie, nie chca
              wygladac zle w trumnie wiec wybieraja sposoby mniej drastyczne...ktore w
              rezultacie sa mniej skuteczne. Wybieraja prochy, czesto celowo liczac ze ktos
              je odratuje i wzbuda litosc.

              Natomiast wiekszosc mezczyzn samobujcow strzela sobie w leb, czy to jest oznaka
              slabosci? RAczej nie, choc nie popieram takich rozwiazan.


              --
              >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
              talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
              • kocia_noga Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:58
                waldek1610 napisał:

                > Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na
                pewno
                >
                > sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.

                Powiedzmy,że "mięczak" oznacza słabego psychicznie ale z dodatkiem pogardy,
                czyli jest i opisem i oceną - przeciw temu protestowałam.
                Dalej przytaczasz fakt,że kobiety częściej podejmuja próby samobójcze i znów
                interpretujesz je w sposób niechętny kobietom.Łatwiej byłoby prowadzić sensowna
                dyskusje,gdybyśmy trzymali się faktów , nie mieszając w to swoich niechętnych
                opinii.
                Wtedy wyglądałoby to tak: mężczyźni częściej popełniają samobójstwa, a kobiety
                częściej ich próby.A potem moglibysmy zając się przypuszczeniami, dlaczego się
                tak dzieje.Ty masz już gotowe poglądy na te przyczyny - jedni kończą ze soba,
                bo sa mięczakami, inne nie kończą, bo są próżne.Co to w gruncie rzeczy wyjaśnia?
                Moim zdaniem niewiele, a budzi emocje.


                --
                ojdyrydyrydy
                • waldek1610 Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 10:51
                  Kocia, emocje to wzbudzila autorka tego watku, ktora juz na wstepie
                  chciala "udowodnic" ze niby mezczyzni wcale nie sa taka silniejsza plcia.
                  przeczytaj sama.
                  --
                  >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                  talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
              • marisa_tomei Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 23.10.06, 18:22
                waldek1610 napisał:

                > Ci mezczyzni ktorzy popelniaja samobojstwo jesli nie sa mieczakami, to na
                pewno
                >
                > sa slabi psychicznie i nie potrafia sobie radzic z problemami zyciowymi.


                I juz jestes potencjalnym samobójcą. Z tak stereotypowym mysleniem wystarczy,
                że poczujesz jak nie panujesz nad sytuacja, że pewne problemy zyciowe Cie
                przerastaja i bach! palniesz sobie w łeb. BO przecież nie jestes mięczakiem,
                prawda...?

                >
                > Natomiast wiekszosc mezczyzn samobujcow strzela sobie w leb, czy to jest
                oznaka
                >
                > slabosci? RAczej nie, choc nie popieram takich rozwiazan.

                A czym innym jest samobójstwo, jak nie oznaką słabości? Nieporadności? Bo chyba
                nie jest oznaką odwagi?



                --
                Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
                garbate karzełki i szczają nam do garnków.
                • waldek1610 kazdy jest odpowiedzialny za swoj los 24.10.06, 06:18
                  marisa_tomei napisała:

                  > I juz jestes potencjalnym samobójcą. Z tak stereotypowym mysleniem wystarczy,
                  > że poczujesz jak nie panujesz nad sytuacja, że pewne problemy zyciowe Cie
                  > przerastaja i bach! palniesz sobie w łeb. BO przecież nie jestes mięczakiem,
                  > prawda...?


                  Kazdy czlowiek jest potencjalnym samobojca, potencjalnym zlodziejem
                  potencjalnym narkomanem itd, bo kazdy zyje tutaj na ziemi a nie w jakims raju,
                  kazdego dotykaja podobne problemy. Kazdy czlowiek jest odpowiedzialny za swoje
                  czyny.

                  Sam jestem wrazliwym facetem, ale jednoczesnie mocnym. Nie jest tak ze
                  urodzilem sie wczoraj, mam 33 lata nieraz niepanowalem nad sytuacja, lecz
                  postanowilem byc mocny, zamiast plakac. Jesli plakalem to moze z powodu
                  kobiety, ale nigdy ze mialem ciezkie warunki zyciowe, a takie tez byly.

                  --
                  >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                  talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                  • marisa_tomei Re: kazdy jest odpowiedzialny za swoj los 24.10.06, 20:58
                    waldek1610 napisał:

                    mam 33 lata nieraz niepanowalem nad sytuacja, lecz
                    > postanowilem byc mocny, zamiast plakac.


                    Więc kochanica ma racje, nigdy nie miales depresji i nie wiesz, co to jest.
                    Bo w depresji nie ma siły i mocy, nie panuje sie nad zadna sytuacja. I nie
                    trzeba przejsc przez depresje, zeby to zrozumiec, a TY uwazasz, ze miales
                    depresje, a tego pojąc nie potrafisz.

                    --
                    Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
                    garbate karzełki i szczają nam do garnków.
              • waldek1610 Waldemar tez mial depresje... 23.10.06, 05:41
                kochanica-francuza napisała:

                > Czy uważa, że jak on ma twardą skórę, to inni mają obowiązek mieć taką samą?

                Dziewczyno, ja jestem niepoprawnym romantykiem, zreszta zawsze pasjonowala mnie
                sztuka teraz maluje olejnie, zyje swoim zyciem; teatrem, opera oraz sztuka.
                Jestem wrazliwym facetem, nawet zbytnio, jesli chodzi o uczucia, ale nie mam
                zamiaru plakac nad swoim losem.

                Myslisz ze ja nigdy nie mialem depresi? Mylisz sie,oczywiscie ze mialem ale
                doszlem do wniosku, ze nie chce gryzc ziemi ani co gorsze zeby ktos patrzyl na
                mnie litosciwym spojrzeniem gdybym byl na na wozku inwalidzkim.

                Kochanica, kazdy jest czlowiekiem, kazdy ma uczucia, i nie mysl ze innym jest
                latwiej, tylko dlatego ze sprawiaja wrazenie szczesliwych. Nie mozna plakac nad
                swoim losem, trzeba sobie samemu pomoc oraz pozwolic sobie pomoc.






                --
                >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                • kochanica-francuza Zdiagnozowaną? 23.10.06, 18:18
                  Czy waldiemu się tylko WYDAWAŁO, że to depresja, a w istocie był to NASTRÓJ
                  MELANCHOLIJNY?

                  Czy waldi ma zaświadczenie od lekarza o depresji? na czym ona polegała? na
                  romantycznym wzdychaniu i spoglądaniu w okno?
                  • waldek1610 tak 24.10.06, 06:02
                    jak ktos ma depresje to nie potrzebuje zaswiadczenia o tym od lekarza, jednym
                    depresja przechodzi, drudzy sie jej poddaja.

                    Myslisz ze ja zyje w jakiejs angielskiej bajce o ksieciu? Dziecinstwo moje
                    przypadlo na stan wojenny w PRL-u, ojciec wyjechal zarobkowo gdy mialem 7 lat i
                    nie zobaczylem go az bylem doroslym facetem. Bylo nas 4-ke rodzenstwa wychowana
                    przez tylko matke. Potem musialem wyjechac w wieku 19 lat do USA, bez
                    znajomosci jezyka, bez znajomych, myslisz ze bylo tak kolorowo?
                    --
                    >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                    talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                    • kochanica-francuza Przestań mi truć o PRL-u i ojcu 24.10.06, 20:22
                      masz śmieszne wyobrażenia o depresji...

                      już pisałam jak depresja się ma do stanu majątkowego - nijak

                      ja pytam, czy byłeś u lekarza i się leczyłeś. może to była nostalgiam , a nie
                      depresja?

                      coraz bardziej się upewniam, że to nie była depresja
                      • waldek1610 Depresja 26.10.06, 06:11
                        kochanica-francuza napisała:

                        > masz śmieszne wyobrażenia o depresji...
                        > już pisałam jak depresja się ma do stanu majątkowego - nijak
                        > ja pytam, czy byłeś u lekarza i się leczyłeś. może to była nostalgiam , a nie
                        > depresja?


                        Skad wytrzasnelas ta nostalgie? I jaki stan majatkowy? Brak pieniedzy i
                        beznadziejna sytuacja finansowa nie objawia sie tylko brakiem dostepu to dobr
                        luksusowaych...lecz sa wlasnie jedna z gownych przyczyn dlaczego ludzi popadaja
                        w depresje. Bo brak pieniedzy to brak perspektyw, brak przyjaciol brak
                        wsparcia, brak samozadowolenia. Inaczej mowiac; DEPRESJA.

                        Wiec wytlumacz mi dlaczego jedni wpadaja w depresje a drudzy nie, skoro wedlug
                        ciebie, sytuacja fanansowa i stan umyslowy nie robia roznicy?

                        Sugerujesz ze na depresje cierpia ludzi z prawdziwymi problemamy? Kto ich nie
                        ma...

                        Ja mysle ze w depresje podpadaja ludzie slabi, psychicznie.



                        --
                        >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                        talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                        • kochanica-francuza Re: Depresja 26.10.06, 15:05
                          w
                          >
                          >
                          > Skad wytrzasnelas ta nostalgie?

                          Chyba byłeś za granicą, nie?


                          >
                          > w depresje. Bo brak pieniedzy to brak perspektyw, brak przyjaciol brak
                          > wsparcia, brak samozadowolenia. Inaczej mowiac; DEPRESJA.

                          Nie. Te uczucia to NIE JEST depresja.
                          >
                          > Wiec wytlumacz mi dlaczego jedni wpadaja w depresje a drudzy nie, skoro wedlug
                          > ciebie, sytuacja fanansowa i stan umyslowy nie robia roznicy?

                          Co rozumiesz przez "stan umysłowy"? Bo to, czy się jest arystokratą, czy
                          robotnikiem, nazywa się "klasa społeczna".

                          Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:

                          endogenna (dosł. pochodząca z wewnątrz) - powodem jest złe funkcjonowanie chemii
                          mózgu. Kimkolwiek jesteś, mózg ci funkcjonuje źle. Leczy się farmakologicznie
                          (=lekami).

                          endogenna (dosł. pochodząca z zawnątrz) - ma sto przyczyn. Leczy się lekami i
                          terapią.




                          >
                          > Sugerujesz ze na depresje cierpia ludzi z prawdziwymi

                          ProblemamI. A co to są "prawdziwe problemy"? Depresja Waldziu to CHOROBA, jak
                          jaskra czy nowotwór. MOże się zdarzyć KAżDEMU.


                          > Ja mysle ze w depresje podpadaja ludzie slabi psychicznie.



                          Przecinek był w tym zdaniu zbędny. Zniżę się teraz do twojego poziomu. Rozumiem, że
                          >
                          >
                          >
                          • kochanica-francuza Re: Depresja 26.10.06, 15:07

                            > Przecinek był w tym zdaniu zbędny. Zniżę się teraz do twojego poziomu. Rozumiem
                            > , że w twoich oczach człowiek silny psychicznie to np. ktoś, kto prowadzi
                            własny mały biznes. Otóż osoba taka, całe życie energiczna , entuzjastyczna i
                            pracowita, może zapaść na depresję Z DNIA NA DZIEń . Osobiście taką znałam.

                            W depresji, jak w każdej innej CHOROBIE, ważne są geny i wrodzona podatność.
                            Ludzi, którzy mają depresję, ty nie widujesz. To nie są ci, co im smutno i nie
                            mają pieniędzy. Idź na Oddział Depresji, popatrz sobie, zapytaj dowolnego lekarza.
                          • waldek1610 warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe,praca 27.10.06, 06:59
                            kochanica-francuza napisała:

                            > Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:

                            Tak samo jak narkomania...Wielu bogatych ludzi "cierpi" na narkomanie oraz
                            depresje. Ale czy ich problemy sa wynikiem ich desfunkcujnego stylu zycia to
                            juz nie ich wina?

                            > endogenna (dosł. pochodząca z wewnątrz) - powodem jest złe funkcjonowanie
                            > chemii mózgu. Kimkolwiek jesteś, mózg ci funkcjonuje źle. Leczy się
                            > farmakologicznie(=lekami).

                            Czyli jest choroba somatyczna... Choc procesy zachodzace w mozgu, powoduja ze
                            staje sie ona rowniesz choroba psychiczna, dlatego ze to ma wplyw na psychike
                            czlowieka.

                            > endogenna (dosł. pochodząca z zawnątrz) - ma sto przyczyn. Leczy się lekami i
                            > terapią.

                            Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                            wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe, tzw"
                            relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie maja nic
                            z ta choroba wspolnego?

                            Jesli to wszystko nie gra zadnej roli, to o jakich warunkach zewnetrznych
                            mowisz???
                            --
                            >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                            talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                            • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 27.10.06, 17:41

                              >
                              > > Depresja, waldziu, jest CHOROBą. Rozrózniamy dwa typy:
                              >
                              > Tak samo jak narkomania...

                              Jest różnica. Narkoman i alkoholik staje się nim na własne życzenie.



                              Wielu bogatych ludzi "cierpi" na narkomanie oraz
                              > depresje. Ale czy ich problemy sa wynikiem ich desfunkcujnego stylu zycia to
                              > juz nie ich wina?

                              DEPRESJA NIE JEST WYNIKIEM DYSFUNKCYJNEGO STYLU ZYCIA.


                              >
                              > >
                              >
                              >
                              > Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                              > wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe, tzw"
                              > relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie maja nic
                              >
                              > z ta choroba wspolnego?

                              Mają - ale nie tak proste, jak myślisz. X jest biedny, ma depresję, X jest
                              bogaty, nie ma depresji. Dwie osoby żyją w identycznych warunkach, jedna
                              zapadnie, druga nie.
                              • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 07:53
                                kochanica-francuza napisała:

                                > > Czyli jest rowniez choroba psychosomatyczna, ktora rozwija sie pod wplywem
                                > > wielu uwarunkowan zewnetrznych. Oczywiscie wedlug ciebie, warunki bytowe,
                                > > tzw" relationship", stosunki miedzyludzkie, praca, itd... wedlug ciebie nie
                                > > maja nic z ta choroba wspolnego?

                                > Mają - ale nie tak proste, jak myślisz. X jest biedny, ma depresję, X jest
                                > bogaty, nie ma depresji. Dwie osoby żyją w identycznych warunkach, jedna
                                > zapadnie, druga nie.

                                Manipulujesz moimi wypowiedziami, twoim zdaniem wychowanie sie bez ojca w
                                wielodzietnej rodzinie, przeprowadzka do obcego kraju gdy wciaz dorastasz,
                                trudnosci w odnalezieniu sie w nowym kraju, trudne zwiazki emocjonalne/sercowe
                                z kobieta lub brak bliskiej osoby, czy zle relacje rodzicami, praca ktora nie
                                odpowiada twoim aspiracjom. To wszystko wedlug ciebie jest nic takiego? No wiec
                                z jakich innych powodow zewnetrznych mozna dostac depresji???


                                --
                                >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                                talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                                    • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 28.10.06, 20:27
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > poza tym nie są to JEDYNE czynniki powodujące depresję
                                      Aha, i to NIE znaczy,waldi, że jesteś "lepszy" od tych, którzy by dostali . NIE
                                      MASZ SKłONNOśCI.

                                      DEPRESJA TO NIE JEST ROZCZULANIE SIę NAD SOBą, WPROST PRZECIWNIE. dEPRESYJNY
                                      BARDZO CHęTNIE POZBYWA SIę DEPRESJI, żEBY WRóCIć DO żYCIA, ALE TO NIE JEST TAKIE
                                      PROSTE(POZBYCIE SIę).
                                  • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 29.10.06, 06:38
                                    kochanica-francuza napisała:

                                    > Nie jest. Jest to znaczące. NIE PROWADZI DO DEPRESJI AUTOMATYCZNIE. MOżE Ją
                                    > WYWOłAć ALE NIE MUSI.Ty nie miałeś depresji, tylko złe samopoczucie. Sądząc z
                                    > tego, co SAM NAPISAłEś jako "opis swojej depresji" Kto inny na twoim miejscu
                                    > może by miał.

                                    "Mialem zle samopoczucie"??? Dobre! :) Gdy woda zaleje innym domy to
                                    sa "ofiarami kleski zywiolowej, powodzianami", natomiast gdy Waldusiowi zaleje
                                    mieszkanie to nic sie nie stalo, u Waldusia w domu tylko duza wilgotnosc, czyli
                                    nic takiego :)

                                    --
                                    >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                                    talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                                    • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 29.10.06, 17:00
                                      > > WYWOłAć ALE NIE MUSI.Ty nie miałeś depresji, tylko złe samopoczucie. Sąd
                                      > ząc z
                                      > > tego, co SAM NAPISAłEś jako "opis swojej depresji" Kto inny na twoim miej
                                      > scu
                                      > > może by miał.
                                      >
                                      > "Mialem zle samopoczucie"??? Dobre! :) Gdy woda zaleje innym domy to
                                      > sa "ofiarami kleski zywiolowej, powodzianami", natomiast gdy Waldusiowi
                                      zaleje
                                      > mieszkanie to nic sie nie stalo, u Waldusia w domu tylko duza wilgotnosc,
                                      czyli
                                      >
                                      > nic takiego :)

                                      No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić? Nie mogłeś wstać do
                                      pracy i cię z niej wyrzucili? Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść
                                      czegokolwiek? Tak właśnie wygląda kliniczna depresja. Wietrzysz wszędzie spisek
                                      przeciwko tobie, a tak się składa, że to ja znam duże grupy depresyjnych i
                                      wiem , na czym to polega...
                                      >
                                      • waldek1610 Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 30.10.06, 07:20
                                        kochanica-francuza napisała:

                                        > No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić?

                                        Mialem dosc zycia i chcialem sie zabic. Tak.

                                        > Nie mogłeś wstać do pracy i cię z niej wyrzucili?

                                        Nie, ale mialem powazne problemy w pracu, z tego powodu. Ja mam stan depresujny
                                        a dla pracodawcy Waldek po prostu jest leniem, nie robi wynikow, wiec dostaje
                                        nagane lub grozi mu sie wylaniem z pracy itd.


                                        > Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść czegokolwiek?

                                        Tak, wiele razy.

                                        > Tak właśnie wygląda kliniczna depresja. Wietrzysz wszędzie spisek
                                        > przeciwko tobie, a tak się składa, że to ja znam duże grupy depresyjnych i
                                        > wiem , na czym to polega...

                                        Polskie media lubia zawsze cytowac "wyniki badan Amerykanskich naukowcow z
                                        Uniwersytetu X lub Y"... Tak sie sklada ze sluzylem w US Marines, bylem
                                        policjantem w USA, wiec z takimi przypadkami depresji mialem styk w zyciu
                                        zawodowym. Przeszedlem dziesiatki jesli nie setki godzin tzw "suicide
                                        prevention training"... wykladow z instruktorami, psychologami, lekarzami
                                        medycyny, detekywami policji, negocjatorami od sytauacji z zakladnikami,
                                        kapelanami- odpowiednik polskiego ksiedza psychologa itd itp. I wiesz co?

                                        Wszyscy powtarzali to samo: "Kazdy czlowiek kiedys w swoim zyciu bierze pod
                                        uwage samobojstwo, lecz wiekszosc ludzi znajduje tzw "way out" czyli nadzieje
                                        na poprawe, widzi jakies wyjscie z sytauacji.

                                        Mysli o samobojstwie sa objawiami depresji, wiec kazdy w swoim zyciu choc raz
                                        cierpi na depresje, lecz wiekszosc sobie z nia radzi. Z depresja nie jest tak
                                        jak sadzisz, ze niby depresja jest tepresja tylko wtedy jesli ktos na niu
                                        umiera, lub polelnia samobojstwo...

                                        Wiele ludzi wychodzi calo z depresji, czasami o wlasnych silach.


                                        --
                                        >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                                        talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                                        • kochanica-francuza Re: warunki zewnetrzne;pieniadze, sprawy sercowe, 30.10.06, 12:37
                                          waldek1610 napisał:

                                          > kochanica-francuza napisała:
                                          >
                                          > > No więc poproszę o objawy tej depresji. Chciałeś się zabić?
                                          >
                                          > a dla pracodawcy Waldek po prostu jest leniem, nie robi wynikow, wiec dostaje
                                          > nagane lub grozi mu sie wylaniem z pracy itd.
                                          >
                                          >
                                          > > Nie miałeś siły wstać z łóżka, umyć się, zjeść czegokolwiek?
                                          >
                                          > Tak, wiele razy.


                                          Aaaaa, no to co innego. No wiesz , do tej pory pisałeś o "złym samopoczuciu", a
                                          nie o objawach jak wyżej. To mnie zmyliło.


                                          >
                                          > >
                                          > Polskie media lubia zawsze cytowac "wyniki badan Amerykanskich naukowcow z
                                          > Uniwersytetu X lub Y"...

                                          Nie interesują mnie wyniki badań żadnych naukowców (nb. amerykański, europejski
                                          - z małej litery). Ja takich ludzi znałam osobiście, jako współpacjentka.
          • roraima Re: ktos kto placze nad swoim losem, jest mieczak 22.10.06, 09:48
            waldek1610 napisał:
            > Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem wiele
            > tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega. Jak
            > wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak samemu byc
            > mocnym.

            na czym to polega? napisz, może ktoś skorzysta z Twoich doświadczeń

            --
            • waldek1610 Prewencja ......Myslec pozytywnie! :) 22.10.06, 11:47
              roraima napisała:

              > waldek1610 napisał:
              > > Pracowalem w Policji w USA oraz sluzylem w US Marines, wiec przeszedlem
              > > wiele tzw "suicide prevention training", wiem dokladnie na czym to polega.
              > > Jak wyperswadowac ludziom podatnym na takie stany emocjonalne, oraz jak
              > > samemu byc mocnym.


              > na czym to polega? napisz, może ktoś skorzysta z Twoich doświadczeń


              Ludzie musza zrozumiec ze ich los zalezy od nich samych, oraz to ze zawsze
              jest "way out" czyli nadzieja na poprawe. Pozatym trzeba samemu myslec
              pozytywnie, oraz pomoc innym zaczac myslec pozytywnie. Tak wogole caly Sukces
              Amerykanski stoji na optymizmie i wierze w przyszlosc. Co bylo sie nie liczy,
              bo rozpamietywanie upadkow nie pomoze nam tylko jeszcze bardziej poglebi.

              Myslec pozywywnie!

              W Polsce jest wiele ludzi ktorzy zawsze potrafia znalezc cos negatywnego nawet
              w najbardizej pozytywnej rzeczy, ta postawa naprawde mnie irytuje.





              --
              >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
              talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                • waldek1610 Waldek tez czlowiek, i tez depresje przechodzil... 23.10.06, 05:34
                  kochanica-francuza napisała:

                  > ale mógłbyś zrozumieć, że myślenie pozytywne jest czasem tak niemożliwe jak
                  > latanie.

                  Latanie jest niemozliwe? Z twoja postawa ludzie nadal siedzieliby na lace
                  podziwiajac ptaki w locie. A tymczasem Amerykanscy braci Wright w 1903
                  zazdroszczac ptakom, pomysleli, musimy dorobic sobie skrzydla no i jednak sie
                  da!!!

                  > Waldek, nie zyczę ci depresji...

                  Wracajac do depresji. Czy ty Kochanica sadzisz ze ja urodzilem sie w raju i
                  bylem wychowany przez angielska arystokracje? Nie, ja jestem dzieckiem stanu
                  wojennego, ojciec wyjechal zarobkowo gdy mialem 7 lat i nie zobaczylem go az
                  bylem dorosly, wychowywala nas matka- 4-rke rodzenstwa, tem mialem wiele
                  powodow do depresji, tez jej zaznalem, ale zamiast plakac nad soba,
                  postanowilem byc silny.




                  --
                  >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                  talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                    • kochanica-francuza Re: Skoro "postanowiłeś być silny zamiast płakać 23.10.06, 18:16
                      nad sobą" - to to nie była depresja.

                      A wychowanie i poziom finansowy nie \ma nic wspolnego z depresją. Mozna być
                      depresyjnym brytyjskim arystokratą albo depresyjnym robotnikiem
                      małomiasteczxkowym. Lub niedepresyjnym arystokratą i robotnikiem. Depresja
                      waldusiu to nie jest myslenie "ach jak mi źle bo nie mam kasy" tylko PO\\WAŻNA
                      CHOROBA.

                      A ja miałam na myśli latanie ot tak, jak ptaki - samemu, bez samolotu,
                      paralotni i nawet spadochronu. Takie jak zdarza się w snach.
                      • waldek1610 z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 06:10
                        jesli ktos rzeczywiscie jest brytyjskim arystokratom i jest w depresji to nie
                        mam dla takiej osoby zadnego wspolczucia. Rzeczywiscie takiemu brytyjskiemu
                        arystokracie jest zyc drudno, ze kazdy gornik pracujacy 12 godzinne zmiany w
                        kopalni powinien sie nad "biednym arystokratom zlitowac" i przyjsc po pracy
                        pocieszyc go.


                        PS. Nie jest tak jak sugerujesz, ze niby depresja jest depresja jesli nigdy nie
                        jest uleczona. Niektorzy ludzi sami sobie z nia poradza, bez pomocy innych.

                        --
                        >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                        talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                          • waldek1610 Re: z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 11:52
                            jesli chcesz znajsc definicje "depresji" to wystarczy spojrzec do encyklopedi,
                            lub ksiazki medycznej, jesli chcesz poznac opinie innych to odwiedz forum
                            internetowe...

                            to wlasnie jest forum, gdzie wypowiadac sie moze kazdy nie tylko ci co "wiedza
                            lepiej".
                            --
                            >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                            talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                            • kot_behemot8 Re: z depresja jedni sobie radza inni nie. 24.10.06, 21:01
                              Jasne, jasne... tylko ze na niektóre tematy aby się wypowiadać trzeba posiadać
                              jakąś wiedzę, często całkiem sporą wiedzę. Jak się takiej wiedzy nie ma to
                              oczywiście też mozna dyskutować, ale raczej na tematy w rodzaju dupa Maryni.
                              Depresja to temat wymagający wiedzy, przynajmniej w zakresie podstawowych
                              definicji, a zgadzam się z Kocią, że ty takiej wiedzy w sposób widoczny nie
                              posiadasz. Efekt jest taki, że twoje rozmówczynie mówią o depresji a ty o czymś
                              co tobie się wydaje że być depresją. Podobnie jest zresztą gdy usiłujesz
                              dyskutować o feminizmie ale to już inny temat.
                        • kochanica-francuza Waldek g.ó.w.n.o wie o depresji - tu dowód 24.10.06, 21:39
                          waldek1610 napisał:

                          > jesli ktos rzeczywiscie jest brytyjskim arystokratą i jest w depresji to nie
                          > mam dla takiej osoby zadnego wspolczucia.

                          Ty zdaje się w ogóle dla nikogo nie masz współczucia, a poglądy masz pana Miecia
                          z Pcimia Dolnego... - "bogaci mogą mieć tylko wydumane problemy"




                          > kopalni powinien sie nad "biednym arystokrat zlitowac" i przyjsc po pracy
                          > pocieszyc go.

                          No i widzisz! G.ó.w.n.o wiesz o depresji! Pocieszanie się ma do niej tak, jak
                          naklejanie plasterka na nogę, która uległa skomplikowanemu złamaniu.
              • roraima Re: 22.10.06, 23:24
                a jak w marines radzą postępować z ludźmi w depresji, którzy mają mysli samobójcze?


                --
                "...Matka moja, w przekonaniu, że nigdy nie można dość się uzbroić przeciw nudom
                seraju..."
                • waldek1610 Re: 23.10.06, 05:25
                  roraima napisała:

                  > a jak w marines radzą postępować z ludźmi w depresji, którzy mają mysli
                  > samobójcze?

                  Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                  samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                  trzeba sobie pozwolic pomoc.

                  Rowniez trzeba byc silnym, oraz nie martwic sie rzeczami na ktore nie mamy
                  wplywu. Ja tez mialem podobna postawe jak wiekszosc Polakow, zawsze znalazlem
                  wymowke zeby udowodnic dlaczego sie nie da. Wkoncu zrozumialem, ze trzeba
                  pogodzic sie z aspektami zycia na ktore nie mamy wplywu, i minimalizowac nasza
                  zaleznosc od nich, oraz zkoncentrowac sie na pozytywnych aspektach oraz na tym
                  gdzie posiadamy najwiecej mozliwosci osiagniecia sukcesu.

                  Wielu Polakow powie ze to sa glupoty, bo oni przeciez wola uzalac sie nad soba
                  oraz szukac litosci, a moje sugestie ze powinni sie zmienic odbieraja jako
                  afront bo przeciez to boli... :)

                  --
                  >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                  talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
                  • roraima Re: 23.10.06, 23:39
                    > Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                    > samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                    > trzeba sobie pozwolic pomoc.

                    w jaki sposob rozmawiać z taką osobą?

                    • waldek1610 Re: 24.10.06, 06:28
                      roraima napisała:

                      > > Przedewszystkim rozmawiac o swoich problemach z innymi, ludzie popelniaja
                      > > samobojstwa dlatego ze mysla ze sa sami ze swoimi problemami, a tymczasem
                      > > trzeba sobie pozwolic pomoc.
                      >
                      > w jaki sposob rozmawiać z taką osobą?


                      Nie jest to latwe, jesli osoba podatna na depresje,czy na mysli samobujcze...
                      nie chce nikomu pozwolic sobie pomoc. Mysle ze nie nalezy pokazywac litosci
                      takiej osobie, ale aktywnie pomagac poprzez tzw "wspracie emocjonalne". Gdy ta
                      osoba zobaczy ze nie jest sama ze swoimi probelmami, ze sytuacja nie jest bez
                      wyjscia, ze warto zyc bo jest nadzieja, a takowa zawsze jest.

                      Czasami zwykla rozmowa, i spedzenie czasu z taka osoba wystarczy, bo osoby w
                      stanach depresyjnych, samobojczych czesto czuja sie odosobnieni, nie potrafia
                      sami pooradzic sobie z problemami, i mysla ze nie ma wyjscia z tej sytuacji.


                      --
                      >>Skoncentruj sie na jednym i zostan mistrzem w tej dziedzinie, jesli nie masz
                      talentu do muzyki nie marnuj czasu na nauke nut<<
      • christiano_ronaldo Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 17:22
        triss_merigold6 napisała:

        > Większa rozpiętość jest w Rosji. Mężczyźni są słabsi psychicznie, częściej
        > podejmują skuteczne próby samobójcze (powieszenie), bardziej psychicznie
        dotyka
        >
        > ich bezrobocie i pozbawienie dotychczasowego statusu społecznego.
        Rzeczywiście masz rację. Choc warto dodać, że Rosja ma tez jeden z najwyższych
        wskaźników samobójstw wśród kobiet. Tam chyba nikomu nie jest lekko.
        • bacha76 Re: Dlaczego 84% samobójców to mężczyźni 21.10.06, 18:59
          > Tak tylko jak mają nie tłumić emocji skoro kobiety wymagaja od nich żeby byli
          > zawsze silni, zwarci i gotowi. Kobietom słabośc sie wybacza, mężczyznom nigdy
          a
          >
          > przeciez jesteśmy tylko ludźmi.


          Mi wydaje sie,z e to nie kobiety wymagają od meżczyzn aby byli zwarci, silni i
          gotowi. To sami mężczyźni od siebie tego wymagają. Bo tak prawdę mówiąc to
          większości kobiet tak na tej sile nie zależy.
          I to raczej mężczyźni sami sobie nie wybaczają słabości.