Dodaj do ulubionych

Maskulinizm

29.11.06, 00:24
Witam!

To pierwszy mój wpis w tym temacie i nie wiem od czego zacząć, bo mam wiele do
"powiedzenia".
To może najpierw zacznę od fotki:
republika.pl/rmaciej1983/images/maskotka.jpg .
Tak wyglądałem kilka lat temu. Nie, nie musicie krytkować mojego image, gdyż
już w temacie "moda" został całkiem zjechany.

Ja tu do Was z czymś innym :P. Mianowicie mam poglądy maskulinistyczne.
Maskulinizm to coś podobnego do feminizmu, tyle że maskulinista usiłuje dążyć
do równości płci wyzwalając mężczyzn.
Facet jest dyskryminowany, bo:
1. Kobiety mogą wyrażać się poprzez ubiór, makijaż dodatki jak tylko chcą,
faceci wyzywani są od pedałów.
2. Kobieta może być silna lub słaba. Słaby facet to, w potoczym rozumieniu, ciota.
3. Facet ma obowiązek odbycia służby wojskowej (pod groźbą więzienia).
4. Wiek emerytalny nie jest taki sam u obu płci.
5. Gwałcone są prawa ojców.

Przyznam się szczerze, że mam pewną niechęć do współczesnych feministek.
Jeszcze do niedawna w ogóle mi nie przeszkadzały. Ba, nawet podobało mi się,
że uważają iż ubranie nie ma płci.
Jednak w odstępie bardzo krótkiego czasu w telewizji usłyszałem dwie
następujące wypowiedzi:
1. "Walczymy o równość płci".
2. "Walczymy o prawa kobiet".

Pytam więc: czy w Waszym mniemaniu likwidowanie asymetrii między płciami
polega tylko i wyłączenie na walczeniu o dodatkowe przywileje dla kobiet, mimo
że mają już ich bardzo dużo?
Oczywiście nie neguję tej Waszej walki. Tylko jak możecie, z czystym
sumieniem, twierdzić, że jest to walka o równość płci?
Czyżby współczesne feministki uważały, że wyszystkim facetom jest dobrze, gdy
narzuca im się stereotypową rolę samca?
Wiem, że chciałybyście, aby mężczyzna zajął się domem w równym stopniu jak
kobieta, więc jest to już taki początek walki z męskim stereotypem, ale to mało.
Edytor zaawansowany
  • dzikamalpa 29.11.06, 01:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • rmaciej1983 29.11.06, 01:49
    Nie w damskie tylko w męskie na wzór damskich.
    Czyli nawet kobiety, które uważają się za feministki to seksistowskie baby?
    Rozumiem. Dzięki za komentarz.
  • kocia_noga 29.11.06, 10:58
    rmaciej1983 napisał:

    > Nie w damskie tylko w męskie na wzór damskich.
    > Czyli nawet kobiety, które uważają się za feministki to seksistowskie baby?
    > Rozumiem. Dzięki za komentarz.


    Dzikamalpa nie jest bywalcem naszego forum i nie wiem, jakiej jest płci.
    --
    ojdyrydyrydy
  • bleman 29.11.06, 01:51
    uwazasz za dewiacje natomiast ubierania sie przez kobiety w ubrania (kiedys)
    przypisywane mezczyzna za dewiacje pewnie nie uwazasz ... ?
    --
    Więcej osygnaturkach
  • dzikamalpa 29.11.06, 02:15
    wynika to glownie z roznego podzialu rol spolecznych... mezczyzni i kobiety
    charakteryzują sie wlasciwymi sobie postawami, gdzie wciaz nie ma miejsca dla
    transwestytyzmu... spoleczenstwo w miare ewolucji przelamuje rozne tabu, to
    jednak calkowite przelamanie barier miedzy byciem mezczyzna czy kobieta nie
    wydaje sie byc mozliwe...
  • rmaciej1983 29.11.06, 02:18
    A jednak... Kobety mogą być zarówno kobietami jak i mężczyznami. A mężczyźni
    tylko mężczyznami. Zresztą nie piszemy tu o transwestytyźmie (przecież to nie na
    temat).
  • dzikamalpa 29.11.06, 02:33
    wieksza swoboda w dobiorze stroju u kobiet niz u mezczyzn wynika z kontekstu
    kulturowego... gdzie kazdy moze sobie to tlumaczyc jak chce albo ze kobiety jako
    istoty bardzie infantylne na wiecej sobie moga pozwolic, albo mezczyzni na
    ktorych spoczywa wieksza odpowioedzialnosc na mniej...
  • illiterate 29.11.06, 12:43
    A mozesz wskazac wyniki badan psychologicznych (wystarcza nazwiska autorow
    tytul i rok publikacji), w ktorych udowodniono, ze kobiety sa istotami bardziej
    infantylnymi? Dzieki z gory.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • takete_malouma 29.11.06, 14:44
    > A mozesz wskazac wyniki badan psychologicznych (wystarcza
    > nazwiska autorow tytul i rok publikacji), w ktorych udowodniono,
    > ze kobiety sa istotami bardziej infantylnymi? Dzieki z gory.

    Przedmówca/przedmówczyni nie miał/a (chyba?) na myśli esencjalnego infantylimu, tylko upupiającą definicję kulturową kobiecości, przejawiającą się m.in. taką a nie inną konfugiracją wymagań/przyzwoleń. Mylę się?

    --
    "W okresie późnorzymskim na terenie
    dzisiejszego Mazowsza hasały Amazonki."
    - illiterate na FF
  • kochanica-francuza 29.11.06, 20:21
    bleman napisał:

    > uwazasz za dewiacje natomiast ubierania sie przez kobiety w ubrania (kiedys)
    > przypisywane mezczyzna za dewiacje pewnie nie uwazasz ... ?

    Bo męzczyzna w stroju kobiecym = istota wyższa przebrana za niższą. Swoją drogą
    nie wiem jak można dobrowolnie chodzić na obcasach. U autora nie podoba mi się
    spojrzenie, wyraz twarzy, a takiej kiecki , takich rajstop i takich butów(nie
    chodzi o obcas, tylko o fason)nie włożyła.
  • rmaciej1983 29.11.06, 01:52
    Do dziakamalpa:
    Aaaa... Ty chyba feministką nie jesteś?
  • kocia_noga 29.11.06, 11:00
    Jesteś maskulinistą, chcesz znaczy walczyć o to,żeby mężczyźni mieli
    lepiej;dlavczego z tym pzrychodzisz do nas, feministek i feministów?
    --
    ojdyrydyrydy
  • pavvka 29.11.06, 11:07
    Czy walka o prawo mężczyzn do noszenia szpilek jest sprzeczna z ideami
    feminizmu?
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • jdbad 29.11.06, 12:23
    Pewnie,że nie, ale w szpilkach może być ci niewygodnie. Poza żartami, naprawdę
    rozumiem o co Ci chodzi, chociaż jestem feministką. Co więcej nawet popieram was
    mężczyzn w wielu kwestiach. jedno drugiemu nie przeszkadza.
  • pavvka 29.11.06, 12:33
    No więc ja niezależnie od norm kulturowych nie zamierzam szpilek nosić, ale
    myślę, że świat byłby lepszy gdyby każdy mógł się ubierać jak chce. I akurat
    postulat obalania stereotypów płciowych jest jak najbardziej feministyczny.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kocia_noga 29.11.06, 12:35
    Ja też popieram swobodę wyrażania siebie m.in przez ubiór.IMO strażnikami
    tradycji w tym aspekcie są głównie mężczyźni, to oni atakuja "cioty" i
    wszelkich innych odmieńców, bo z bycia męskim mężczyzną czerpią poczucie
    wyższości.
    --
    ojdyrydyrydy
  • pavvka 29.11.06, 12:39
    Wiesz, to nie w 100% tak jest. Pamiętam wątek o męskich japonkach na Forum
    Moda. Całkiem sporo kobiet twierdziło tam, że nie pozwoliłoby swoim facetom w
    czymś takim chodzić, bo to 'takie niemęskie'...
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 13:18
    Na tamtym forum przesiadują często kobiety, zdaje się, niezbyt dojrzałe
    emocjonalnie. Może przytoczę kilka ich wypowiedzi:

    "Tez widuję go na trasie Brodno - Rondo ONZ, przepraszam bardzo ale jego białe
    kozaczki raz o mało nie doprowadziły mnie do wymiotów.
    Stary, przykro mi, ale moim zdaniem powionieneś udac się na formu "Psychiatria"
    a nie "Moda". Wszystko w Tobie jest chore i powinieneś się zacąc leczyć,
    wszystkie Twoje wypowiedzi świadczą o tym, że jesteś poważnie zaburzony,
    nienormalne jest według mnie również to, że wkleiłes tu swoje zdjęcie."

    "Bo męska kobieta często pociąga i jest po prostu SILNA, a damski facet jest
    zwykłą ciotą. Proste. Żadna kobitea nie szuka słabuesza, tylko SAMCA".

    Niestety bywają także kobiety, które uważają się za feministki, a tak naprawdę
    mają po prostu uraz do mężczyzn.

    A przychodzę do Was, gdyż chciałem zauważyć, że walka o równość płci to nie jest
    to samo co walka o prawa kobiet.
  • bri 29.11.06, 13:25
    Dobrze trafiłeś. Mi np. też zależy na równouprawnieniu. Jestem za zrównaniem
    wieku emerytalnego i uważam, że nie powinno być przymusowego poboru do wojska
    (niezależnie od płci). Ubierać też się możesz moim zdaniem tak jak lubisz. W
    ostatnim Twoim stylu był dodatek o modzie męskiej - myślę, że by Ci się
    spodobał. Jeden z modeli miał np. piękną torbę w cętki ocelota.
  • kocia_noga 30.11.06, 10:46
    W latach 70. zaistniała na moment moda na spódnice dla mężczyzn; widziałam
    jednego obcokrajowca w Krakowie tak ubranego - długa, wąska wełniana spódnica
    bodajże w kratę i niemogłam ocZu oderwać - wyglądał bosko i męsko.
    --
    ojdyrydyrydy
  • pavvka 30.11.06, 11:00
    David Beckham się pokazywał publicznie w sarongu.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kocia_noga 30.11.06, 11:02
    pavvka napisał:

    > David Beckham się pokazywał publicznie w sarongu.


    Nie widziałam, ale sarong jest zajebistym strojem dla fecetów, ale zgrabnych.
    --
    ojdyrydyrydy
  • pavvka 30.11.06, 11:13
    Sarong to akurat jest fajny na lato i dobrze by było gdyby się przyjął (w
    przeciwieństwie do miniów i szpilek, w których się normalnie ruszać nie można).
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kocia_noga 30.11.06, 11:15
    pavvka napisał:

    > Sarong to akurat jest fajny na lato i dobrze by było gdyby się przyjął (w
    > przeciwieństwie do miniów i szpilek, w których się normalnie ruszać nie
    można).


    Tez tak uważam, ale ciągle mam w pamięci tę wełnianą spódnicę na jesień.
    --
    ojdyrydyrydy
  • illiterate 30.11.06, 12:26
    Na BBC Prime jest program o urzadzaniu mieszkan - wystepuje w nim min. facet ze
    szkockim akcentem. Bardzo maczo i w spodnicy. Nie jest to prawdziwy kilt, w
    kazdym razie nie ma kraty, ani tej takiej torebeczki itd. Po prostu meska,
    welniana spodnica. On do niej nosi szkockim zwyczajem grube skarpety (boskie
    lydki!) i pewnie cieple majtki. Dzieci w UK czesto widywalam zima z golymi
    kolanami (spodnice albo spodenki, wysokie skarpety i zimowe buciki), bo tam
    panuje filozofia zimnego chowu. Czyli na jesien/zime tez jak znalazl.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • pavvka 30.11.06, 12:28
    Ja nie byłem zimno chowany, na noszenie spódnicy zimą nikt mnie nie namówi.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • karolana 30.11.06, 12:49
    Bardzo maczo i w spodnicy. Nie jest to prawdziwy kilt, w
    > kazdym razie nie ma kraty, ani tej takiej torebeczki itd. Po prostu meska,
    > welniana spodnica.

    No więc właśnie. Czyli chyba dochodzimy do sedna - nie jest tak, ze kobietom, a
    przynajmniej nam, nie podoba się meżczyzna w spódnicy w ogóle, ale nie podoba
    nam się mężczyzna w spódnicy typu obcisła mini, do tego kabaretki i szpilki. A
    nie podoba nam sie nie dlatego, ze nosi to facet, tylko dlatego, że generalnie
    ten strój nam się nie podoba nawet na kobiecie!
    Macieju... czy już coś Ci świta??
  • illiterate 30.11.06, 11:31
    Beckham w sarongu wyglada wg mnie po prostu normalnie.
    Tu jest, jest tez duzo wiecej na temat:
    www.skortman.com/IsItTrue.htm
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • karolana 30.11.06, 12:14
    A moze to chodzi nie o sam fakt, że jest to spódnica, tylko o wrazenie estetyczne??
    No bo tak, patrze na zdjęcie Macieja i pierwsze wrazenie - o jesssuu, ale się
    beznadziejnie kobietka ubrała :-/ Dopiero potem jarzę - to facet.
    Moze gdyby styl Macieja był... stylowy, byłby mniejszy zgrzyt?
    Może gdyby zamiast tych nieszczesnych szpilek i mini, które naprawde wyglądaja
    dobrze na newielu kobietach, tych wyjątkowo zgrabnych, Maciej ubrał sie w łaśnie
    w coś bliżej kiltu, sarongu, czy czegoś tam, ludzie oglądaliby się ze
    zdziwieniem, ale nie wyśmiewaliby?
    Macieju (wiem, ze nie pod tym postem, ale jakoś tak się chciałam odnieść do
    "norlamności" Beckhama w sarongu) więc macieju, moze tu nie chodzi o typ ubioru,
    ale o jego styl i jakość?? Nie przyszło Ci to do głowy?
  • illiterate 30.11.06, 12:18
    Ano wlasnie - bo temat Macieja pojawil sie na tym forum wczesniej (gdzies
    zlinkowalam tamten watek): na blogu poswieconym bikejom ktos wrzucil jego
    zdjecie. Pamietam, ze pomyslalam sobie, ze przystojny facet, a te kozaki to mu
    do niczego nie pasuja :)
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:13
    Cytuję: " A moze to chodzi nie o sam fakt, że jest to spódnica, tylko o wrazenie
    estetyczne?? No bo tak, patrze na zdjęcie Macieja i pierwsze wrazenie - o
    jesssuu, ale się beznadziejnie kobietka ubrała :-/ "

    Obecnie przeważnie noszę dżinsy, dżinsową kurtkę i czarne kozaczki na metalowej
    szpilce.

    Cytuję: "...moze tu nie chodzi o typ ubioru, ale o jego styl i jakość?? Nie
    przyszło Ci to do głowy?"

    Nie. Tu NA PEWNO chodzi o typ ubioru. Moja była dziewczyna spytała swoich
    znajomych co sądzą o facecie, który np. nosi szpilki. Odpowiedzieli, że jest
    chory psychicznie.
  • pavvka 30.11.06, 14:17
    A próbowałeś rozmawiać o spódnicach na forum o modzie męskiej?
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37637
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • bri 30.11.06, 14:19
    O, jest wątek o białych butach :)
  • pavvka 30.11.06, 14:22
    bri napisała:

    > O, jest wątek o białych butach :)

    Ale nie kozaczkach
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:41
    Cytuję: "Ale nie kozaczkach"
    No to dodam o kozaczkach i będzie :D.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:40
    Cytuję: "A próbowałeś rozmawiać o spódnicach na forum o modzie męskiej?"
    A skąd? Nawet nie wiedziałem, że takie forum istnieje.
  • pavvka 29.11.06, 13:25
    Bo ja wiem, czy niedojrzałe emocjonalnie... Raczej po prostu reprezentujące
    typową u nas mentalność.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 13:47
    Ale ta "typowa mentalność" to mentalność dziecka :D.
  • pavvka 29.11.06, 13:48
    Nie, chyba nie - reagowanie agresją na inność nie jest reakcją dziecka.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 14:00
    Cytuję: "Nie, chyba nie - reagowanie agresją na inność nie jest reakcją dziecka."
    Oj, jest. Może Ty w podstawówce nie doświadczyłaś żadnych nieprzyjemności ze
    strony równieśników, ale ja wiele razy, choć sądziłem wtedy, że jestem
    przeciętny. Niektórzy twierdzili, że usiłują nauczyć mnie "męskości".
  • pavvka 29.11.06, 14:08
    Nieprzyjemności, owszem, miałem. Ale to nie zmienia mojego zdania - dzieci w
    podstawówce mają już wpojone normy społeczne, i to z nich wynika agresja, a nie
    z bycia dzieckiem. Bez tego rodzaju socjalizacji na inność reaguje się raczej
    zaciekawieniem.

    I na marginesie - mimo mojego poparcia dla równouprawnienia, nalegam jednak,
    aby zwracać się do mnie w rodzaju męskim :-)
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 14:31
    Cytuję: "I na marginesie - mimo mojego poparcia dla równouprawnienia, nalegam
    jednak, aby zwracać się do mnie w rodzaju męskim :-)".

    Przepraszam, ale zmylił mnie Twój równouprawniony nick "pavvka", który jest w
    rodzaju żeńskim :D.

    Tak, dzieci stają się agresywne dopiero wtedy, gdy wpoi im się normy, ale
    człowiek dojrzały, bardziej rozwinięty intelektualnie, taki, który dwa razy
    pomyśli zanim coś powie czy napisze, nie przejawiałby takiej agresji w stosunku
    do ludzi, którzy nic złego mu nie zrobili.
  • pavvka 29.11.06, 14:38
    rmaciej1983 napisał:

    > Przepraszam, ale zmylił mnie Twój równouprawniony nick "pavvka", który jest w
    > rodzaju żeńskim :D.

    Wiesz, ja się nie gniewam, ale jak na kogoś kto skarży się na panujące w
    społeczeństwie stereotypy, sam strasznie stereotypizujesz. Nie wszystko co się
    kończy na 'a', jest w rodzaju żeńskim. A mój nick to zdrobnienie imienia.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 15:46
    Zdrobnienie brzmiałoby "pavvku" lub "pavvełek".
  • pavvka 29.11.06, 16:05
    To jest zdrobnienie rosyjsko-bułgarskie.
    Nick "Barnaba" też byłby dla Ciebie żeński, skoro się kończy na 'a'?
    A "turysta"?
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:46
    "Barnaba" być może. "Turysta" nie, bo wiem, że żeńska forma brzmi "turystka".
  • jdbad 29.11.06, 20:34
    Oj, nie słyszałeś nigdy o Pawce Morozowie?
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:47
    Ja? Nie :D.
  • takete_malouma 29.11.06, 14:50
    rmaciej1983 napisał:

    > człowiek dojrzały, bardziej rozwinięty intelektualnie, taki, który
    > dwa razy pomyśli zanim coś powie czy napisze,

    Masz wyśrubowane standardy ;)

    --
    "W okresie późnorzymskim na terenie
    dzisiejszego Mazowsza hasały Amazonki."
    - illiterate na FF
  • bri 29.11.06, 16:06
    Nie wiem czy macie racje a'propos dzieci. Moja córka pierwsze agresywne
    zachowania wykazywała w wieku 15 miesięcy. Chyba ciężko podejrzewać, że już
    wtedy była tak wrażliwa na normy społeczne. Zresztą bije wszystkich po równo,
    niezależnie od płci i ubioru. Chociaż akurat w środowisku w którym się obraca
    wielu chłopców chodzi w rajstopkach :)
  • pavvka 29.11.06, 16:08
    Nie chodzi o agresję w ogóle - ona jest jakoś tam wpisana w ludzką naturę - ale
    agresję jako reakcję na odmienność, np. rasową czy właśnie ubiorową.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • bri 29.11.06, 16:10
    Sorry, faktycznie się nie skupiłam.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:48
    Cytuję: " Zresztą bije wszystkich po równo, niezależnie od płci i ubioru."
    Czyli dobra z niej dziewczyna :). Nie dyskryminuje nikogo. Tak ma być :D! A nie,
    żeby tylko chłopacy byli bici. Buuuu...
  • bri 30.11.06, 12:25
    Raczej staram się ją nauczyć, żeby nie biła nikogo :/
  • kot_behemot8 29.11.06, 15:12
    A to ciekawe, bo ja też uważam, że białe kozaczki są obciachowe i to
    niezależnie od płci ich posiadacza. Dowiedziałam się własnie, że skoro tak to:
    a/ mam uraz do mężczyzn
    b/ mam mentalność dziecka
    c/jestem fałszywą feministką
    d/ skrywam w sobie agresję
    W związku z tym mam pytanie: Żydówką też jestem? A jeśli za obciachowe uznaję
    ponadto rajstopy we wzorek to jestem także masonem?


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • pavvka 29.11.06, 15:16
    kot_behemot8 napisała:

    > ja też uważam, że białe kozaczki są obciachowe i to
    > niezależnie od płci ich posiadacza.

    Ale nie wyzywasz ich nosicieli/-lek na forach. Chyba.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kot_behemot8 29.11.06, 15:24
    pavvka napisał:


    >
    > Ale nie wyzywasz ich nosicieli/-lek na forach. Chyba.


    Za to "chyba" otrzymujesz moje spojrzenie nr 5. Bój się, bo ono jest straszne:P


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 15:55
    Być może ta wypowiedź o białych kozaczkach była nietrafiona. Ale gdybym miał
    wszystkie tego typy wypowiedzi interpretować tak jak Ty, to wyszłoby, że jestem
    dyskryminowany nie za noszenie szpilek, lecz za tandetne fasony, w co raczej nie
    wierzę.
    A poza tym, jak ktoś wcześniej zauważył, Ty zapewne nie piszesz "wszystkie twoje
    wypowiedzi są chore" tyko dlatego, że ktoś założył białe kozaczki zamiast, jak
    należy, czarnych.
  • kot_behemot8 29.11.06, 19:40
    rmaciej1983 napisał:

    > Być może ta wypowiedź o białych kozaczkach była nietrafiona. Ale gdybym miał
    > wszystkie tego typy wypowiedzi interpretować tak jak Ty, to wyszłoby, że
    jestem
    > dyskryminowany nie za noszenie szpilek, lecz za tandetne fasony, w co raczej
    ni
    > e
    > wierzę.
    > A poza tym, jak ktoś wcześniej zauważył, Ty zapewne nie piszesz "wszystkie
    twoj
    > e
    > wypowiedzi są chore" tyko dlatego, że ktoś założył białe kozaczki zamiast, jak
    > należy, czarnych.


    Ok, ok, doczytałam juz cały wątek i przyznaję, że w tym co piszesz jest coś co
    skłania do przemyśleń. Fakt, mężczyźni mają pod tym względem gorzej od kobiet,
    w jakims sensie ich wolność osobista jest ograniczana konwencjami i to jest
    złe. Zastanawia mnie tylko, czy ty potrafisz rozróżnić między tolerancją i
    podobaniem się. Bo ja np mężczyznę w szpilkach toleruję, ale zadna siła nie
    skłoni mnie do uznania że taki styl podoba mi się tak samo jak... no jak taki
    bardziej tradycyjny. Po prostu tak ubrany mężczyzna nie podoba mi się i tyle.
    Nie uważam jednak, by wynikało to z braku tolerancji.


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 19:45
    Cytatuję: "Zastanawia mnie tylko, czy ty potrafisz rozróżnić między tolerancją i
    podobaniem się."
    Potrafię. Ale gdyby Twój mężczyzna założył szpilki, to, mimo że Ci się nie
    podoba taki styl, pewnie nie rzuciłabyś go albo nie wyzywała.
  • kot_behemot8 29.11.06, 19:53
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytatuję: "Zastanawia mnie tylko, czy ty potrafisz rozróżnić między
    tolerancją
    > i
    > podobaniem się."
    > Potrafię. Ale gdyby Twój mężczyzna założył szpilki, to, mimo że Ci się nie
    > podoba taki styl, pewnie nie rzuciłabyś go albo nie wyzywała.


    Na pewno nie wyzywałabym go ani nie obrażała. Jednak jak bym się zachowała,
    tego do końca nie wiem. Może poszlibyśmy na jakiś kompromis, np szpilki tylko w
    niektórych okolicznościach prywatnych? Nie mogę wykluczyć jednak i tego, że coś
    by się we mnie wypaliło a on przestałby mnie kręcić jako mężczyzna. Po prostu
    nie wiem jaka byłaby moja reakcja.


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:00
    Cytuję: "Może poszlibyśmy na jakiś kompromis, np szpilki tylko w
    niektórych okolicznościach prywatnych?"
    Gdybym ja był na miejscu takiego faceta, to czułbym wysokie niezadowolenie z
    takiego kompromisu i nie pozwoliłbym Ci chodzić w spodniach :D.
  • kochanica-francuza 29.11.06, 21:16
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "Nie, chyba nie - reagowanie agresją na inność nie jest reakcją dziecka
    > ."
    > Oj, jest.

    Jest, potwierdzam.
  • justysialek 29.11.06, 13:32
    Wiesz co, myślę, że kobiety, które dbają o wygląd ubierając się
    seksownie, "kobieco", czują się zagrożone przez takiego mężczyznę jak ty.
    Odbierasz im ich ostatni bastion. Kiedy dziewczyna/kobieta ocenia swoją wartość
    poprzez swą atrakcyjność, czuje się niepewnie w obecności faceta w kabaretkach
    i seksownych szpilkach! I ta niepewność jest źródłem ich agresji.
    Pozdrawiam
  • rmaciej1983 29.11.06, 13:57
    Też tak sądzę. Uważam, że niektóre kobiety, niewiedzieć czemu, czują się czasem
    kimś gorszym niż mężczyźni. A więc uciekają w "kobiecość", gdyż myślą, że na tym
    polu żaden facet im nie dorówna i że będą mogły patrzeć na brzydali z góry
    dumnie krocząc w szpilkach. Na zewnątrz prezentują wydelikacowy wizerunek, ale w
    sercu noszą "męską" siłę. I lubią sobie mówić, że facet NIE MOŻE tego czy
    tamtego, mimo że one mogą praktycznie wszystko. Myślą także, że faceci na nie
    lecą i wykorzystują to do swoich gierek :D.

    A tak na marginesie: czasem czułem się jak płeć gorsza :/.
  • kochanica-francuza 01.12.06, 21:30

    >
    > A tak na marginesie: czasem czułem się jak płeć gorsza :/.
    W jakim sensie? No i jak było?
  • rmaciej1983 01.12.06, 22:12
    Cytuję: "W jakim sensie?"

    W sensie dosłownym: jak płeć gorsza. Znaczy gorzej traktowana.

    Cytuję: "No i jak było?"

    Dziękuję, fatalnie :D.
  • stephen_s 29.11.06, 13:34
    Z czystej ciekawości i niezłośliwie - skąd w zasadzie ten pomysł na ubiór? Tj.
    skąd mini, kabaretki, szpilki, kozaczki? Co by nie mówić, większości facetom
    nawet nie przyjdzie do głowy, że tak można się ubrać...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • illiterate 29.11.06, 13:59
    stephen_s napisał:

    > Co by nie mówić, większości facetom
    > nawet nie przyjdzie do głowy, że tak można się ubrać...

    Juz ktos tu o tym napisal - za takie ubieranie sie facet po prostu bedzie
    wystawiony na wszelkiego rodzaju przykrosci: od zlosliwosci po bicie. Wiec
    raczej nikt, kto ma na to ochote, sie nie ujawni. Pamietasz moze lata 70?
    Roznej masci gwiazdorzy glam-rocka z dzika przyjemnoscia odziewali sie obcisle
    i zlociscie, z zapamietaniem i fantazja malujac twarze. Wiec moze jednak?

    No i - nawet jesli ktos nie odczuwa takiej potrzeby teraz, kiedy nie miesci sie
    to nijak w normach spolecznych, skad wiesz, jakby sie mezczyzni mieli ochote
    ubierac, gdyby normy ubraniowe byly duzo szersze?


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • stephen_s 29.11.06, 14:06
    > Juz ktos tu o tym napisal - za takie ubieranie sie facet po prostu bedzie
    > wystawiony na wszelkiego rodzaju przykrosci: od zlosliwosci po bicie. Wiec
    > raczej nikt, kto ma na to ochote, sie nie ujawni.

    To prawda.

    > Pamietasz moze lata 70?
    > Roznej masci gwiazdorzy glam-rocka z dzika przyjemnoscia odziewali sie obcisle
    > i zlociscie, z zapamietaniem i fantazja malujac twarze. Wiec moze jednak?

    Owszem, aczkolwiek z tego co wiem, to Bowie i inni jednak nie ubierali się w
    typowo kobiece ciuchy. Makijaż i kostium na koncercie to jednak trochę co
    innego, niz założenie przez faceta szpilek i mini.

    > No i - nawet jesli ktos nie odczuwa takiej potrzeby teraz, kiedy nie miesci
    > sie to nijak w normach spolecznych, skad wiesz, jakby sie mezczyzni mieli
    > ochote ubierac, gdyby normy ubraniowe byly duzo szersze?

    Owszem, ale normy ubraniowe w naszym społeczeństwie są takie, że raczej
    większość facetów potrzeby ubierania się w taki sposób nie odczuwa. Stąd moje
    pytanie - po prostu jestem ciekaw, skąd Maciejowi wziął się pomysł, by tak się
    ubrać?

    Ja do Macieja jako osoby nic nie mam...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 29.11.06, 14:08
    Niestety normy są takie a nie inne, gdyż w dużej mierze zależy to od samych
    "zainteresowanych", czyli facetów. Chyba musieliby zacząć palić spodnie :D.
    Ale normy normami... To nie jest wymówka do tego, by kogokolwiek dyskryminować.
    Ludzie powinni rozumieć, że skoro kobiety noszą spodnie, to mężczyźni mogą nosić
    np. spódnice i nie powinno ich to dziwić. Nie powinni takiego faceta np.
    zwalniać z pracy czy wyrzucać ze szkoły.
    Dyskryminacja mężczyzn jest o tyle gorsza, że nikt się nie patyczkuje. Po prostu
    mówi się facetowi wprost: nosisz szpilki - wylatujesz. Zachowujesz się
    zniewieściale - jesteś ciotą. Masz męskie genitalia - musisz iść do woja, chłopie.
  • stephen_s 29.11.06, 14:16
    Ależ ja się nie o to pytam :) Po prostu jestem ciekaw, skąd pomysł, by się tak
    ubierać? Czy po prostu to lubisz? Czy to jakaś deklaracja światopoglądowa?

    Ja naprawdę nic do Ciebie nie mam... Po prostu jestem ciekaw: czemu?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 29.11.06, 14:26
    > Ależ ja się nie o to pytam :) Po prostu jestem ciekaw, skąd pomysł, by się tak
    > ubierać? Czy po prostu to lubisz? Czy to jakaś deklaracja światopoglądowa?
    >
    > Ja naprawdę nic do Ciebie nie mam... Po prostu jestem ciekaw: czemu?
    >

    To była odpowiedź dla illiterate :P.

    Więc początkowo nosiłem wysokie obcasy, bo lubiłem. Podniecało mnie to. Potem
    oświeciła mnie mama, która mówiła, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobiety nie
    nosiły spodni.
    Pomyślałem sobie, że w takim razie nie ma się czego wstydzić. Przecież tyle się
    mówi o równości płci.
    Dalej potyczyło się już szybko: problemy w szkole, wyzwiska, nawet pobicia.
    Odkryłem także, że kobiety udają emtapię i że wygląd liczy się dla kobiet o
    najmniej tak bardzo jak dla mężczyzn (śmiem twierdzić, że nawet bardziej).

    A więc później przerodziły się, ta moje upodobania, w deklarację światopoglądową.
    Wiem. To brzmi wręcz groteskowo. Jak noszenie taiego a nie innego rodzaju obuwia
    może wpłynąć na czyiś światopogląd. A jednak.
  • kot_behemot8 29.11.06, 15:18
    > Odkryłem także, że kobiety udają emtapię i że wygląd liczy się dla kobiet o
    > najmniej tak bardzo jak dla mężczyzn


    Oczywiście, że tak. A dlaczego właściwie miałoby być inaczej? Poza tym co ma do
    tego empatia, uważasz że ktoś komu nie podoba się twój ubiór okazuje tym samym
    brak empatii???

    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 15:59
    Nie, uważam, że jeśli ktoś ma poczucie empatii, to umie postawić się w sytuacji
    osoby, którą właśnie obraża. Kobiety często gęsto nie umieją postawić się w
    mojej sytuacji, gdyż twierdzą, że wcale mnie nie obrażają (tak jak te z forum
    "moda").
    Czyli zero empatii z ich strony.
  • kot_behemot8 29.11.06, 19:43
    rmaciej1983 napisał:

    > Nie, uważam, że jeśli ktoś ma poczucie empatii, to umie postawić się w
    sytuacji
    > osoby, którą właśnie obraża. Kobiety często gęsto nie umieją postawić się w
    > mojej sytuacji, gdyż twierdzą, że wcale mnie nie obrażają (tak jak te z forum
    > "moda").
    > Czyli zero empatii z ich strony.


    One siebie nawzajem też obrażają, wierz mi. Kobiety w ogóle bywają brutalne w
    ocenie wyglądu innych ludzi - może raczej powinnam powiedzieć: "brutalnie
    szczere". Dotyczy to zwłaszcza tych zafiksowanych na kwestiach mody i wyglądu.


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 19:49
    Cytuję: "One siebie nawzajem też obrażają, wierz mi."
    Wiem, widziałem. Poza tym to nie jest brutalna szczerość, ale chamstwo.
    Szczerość to np. takie zdanie: Uważam, że wyglądasz brzydko z tymi włosami pod
    pachami.
    Chamstwo to takie zdanie: Jesteś zjeb na maksa, skoro nosisz takie włosy pod
    pachami. Powinieneś się leczyć.
  • kot_behemot8 29.11.06, 19:55

    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • kochanica-francuza 29.11.06, 21:18

    > >
    >
    > To była odpowiedź dla illiterate :P.
    >
    > Więc początkowo nosiłem wysokie obcasy, bo lubiłem. Podniecało mnie to.
    Rany, a nie przeszkadzało ci, że krępują ci swobodę chodu? Mnie to bardzo
    przeszkadza.

    > Odkryłem także, że kobiety udają emtapię

    To jest problem wielu facetów, którzy uważają, że damskie genitalia = empatia. Z
    drugiej strony, społeczeństwo każe nam ją udawać...
  • mordaruda 29.11.06, 14:15
    Specem od historii mody nie jestem, ale o ile dobrze pamiętam, były już takie okresy gdy normy ubraniowe dla mężczyzn były dużo szersze niż dla kobiet, i strój męski był znacznie bogaciej zdobiony niz kobiecy, to tylko konwencja. Nasi sarmaci potrafili odpitolić sie tak, że niejedna dzisiejsza modnisia by się nie powstydziła.
    A co do reszty zgadzam się z Bri. Ponadto uważam, że w wielu przypadkach zrównanie praw kobiet i mężczyzn, da większe prawa również meżczyznom, np. prawa ojca do dziecka.
  • stephen_s 29.11.06, 14:17
    W sumie przecież buty na obcasie poczatkowo były ubiorem męskim...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • pavvka 29.11.06, 15:17
    stephen_s napisał:

    > W sumie przecież buty na obcasie poczatkowo były ubiorem męskim...

    A tego nie wiedziałem. Kiedy to było?
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • takete_malouma 29.11.06, 15:31
    pavvka napisał:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > W sumie przecież buty na obcasie poczatkowo były ubiorem męskim...
    >
    > A tego nie wiedziałem. Kiedy to było?

    To było przez tysiąclecia patriarchalnej dominacji ;DDD

    --
    Pokój obity gąbką. Pacjent do pacjenta:
    - Muhammad my friend, it's time to tell the world,
    We both know it was a girl back in Bethlehem.
  • pavvka 29.11.06, 16:32
    Sygnaturkowy złodziej...
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • takete_malouma 29.11.06, 16:38
    pavvka napisał:

    > Sygnaturkowy złodziej...

    Widziałem taki rysunek gdzieś w sieci na długo zanim twoja sygnaturka mi go przypomniała.

    --
    Pokój obity gąbką. Pacjent do pacjenta:
    - Muhammad my friend, it's time to tell the world,
    We both know it was a girl back in Bethlehem.
  • pavvka 29.11.06, 16:40
    Eee tam, nie sądzę, żeby na tym rysunku był tekst piosenki.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • takete_malouma 29.11.06, 17:45
    pavvka napisał:

    > Eee tam, nie sądzę, żeby na tym rysunku był tekst piosenki.

    Był.

    --
    Pokój obity gąbką. Pacjent do pacjenta:
    - Muhammad my friend, it's time to tell the world,
    We both know it was a girl back in Bethlehem.
  • stephen_s 29.11.06, 15:53
    Nie pamiętam dokładnie. XVII, XVIII wiek na zachodzie Europy?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • pavvka 29.11.06, 16:26
    Ale wysokie obcasy istniały wcześniej. Zdaje się, że to w czasach renesansu we
    Włoszech wśród kobiet zaistniała moda na koturny wysokości ok. pół metra. Damy
    musiały wszędzie chodzić ze służącymi, które je podtrzymywały, bo normalnie
    chodzić się w tym nie dało.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kocia_noga 30.11.06, 10:57
    illiterate napisała:

    jakby sie mezczyzni mieli ochote
    > ubierac, gdyby normy ubraniowe byly duzo szersze?
    >
    A to to mozna już sobie mniej więcej przybliżyć, przywołując przykłady z
    historii europejskiej oraz z innych kultur.A więc: i pióra, i bizuteria, i
    kolory jaskrawe, i makijaż,i powiewne powłóczyste szaty, i fantazyjne kapelusze
    i buty na obcasach i calutka reszta.


    --
    ojdyrydyrydy
  • evita_duarte 29.11.06, 16:09
    stephen_s napisał:

    > Z czystej ciekawości i niezłośliwie - skąd w zasadzie ten pomysł na ubiór? Tj.
    > skąd mini, kabaretki, szpilki, kozaczki? Co by nie mówić, większości facetom
    > nawet nie przyjdzie do głowy, że tak można się ubrać...
    >

    Wiejkszosci kobiet tez nie.

    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html
    gender.blox.pl/html
    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • bri 29.11.06, 16:23
    Good point ;)
  • kochanica-francuza 29.11.06, 20:23
    Ale mini, Macieju, na spotkanie z kalesonkiem obowiązkowo ceratowa, czyli ze
    sztucznej skóry!
  • illiterate 29.11.06, 14:07
    Maciej, a czy nie byloby tak, ze gdyby mezczyzni mogli sie wyrazac przez ubior
    na tak samo liberalnych prawach, co kobiety, to cross-dresserstwo przestaloby
    Cie krecic? Czy nie chodzi w tym o tabu? Sie pytam z ciekawosci.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • rmaciej1983 29.11.06, 14:18
    Patrzysz na fotkę i od razu wyciągasz wnioski, że jestem cross-dresserem. Błąd.
    Na co dzień przeważnie jestem ubrany po "męsku", a tylko buty mam "damskie"
    (tzn. szpilki). Więc marny ze mnie cross-dresser.
    Ale masz rację. Gyby mężczyźni mogli w ubiorze wyrażać się równie bogato jak
    kobiety, to pewnie nie uzależniłbym się od chodzenia w szpilkach.
    Jednak byłoby to dla mnie bardzo korzystne. W sklepach dostępne szpilki moich
    rozmiarów, spódnice i sukienki męskiego kroju. Nadal bym mieszkał z rodzicami, a
    tata nie wyzywałby mnie od ciot.
    Być może wtedy szpilki szybko by mi się znudziły, więc wyszłoby mi to na zdrowie.
    Ale rzeczywistość jest niestety inna. Szpilki były jednym z głównych powodów,
    dla których rzuciłem studia, zostawiłem dziewczynę i wszystkich ludzi, których
    znam oraz wyjechałem do Warszawy.
    Czuję się jak gorsza płeć, gdy nie mam na sobie czegoś damskiego, bo strasznie
    przejmuję się tym co ludzie myślą.
    Wiem, że oni NIE myślą: Ooo! Nosi same męskie rzeczy - daje się zamykać w
    stereotypach. Ale ja wyobrażam sobie, że tak właśnie myślą :P. Haha... mam
    nadzieję, że nie uznacie mnie za wariata.
  • justysialek 29.11.06, 14:59
    Uświadomiłeś mi, że jestem hipokrytką!
    Zawsze uważałam się za osobę tolerancyjną i wyzwoloną, no i teoretycznie tak
    jest, bo zupełnie mi nie przeszkadzają twoje poglądy i zwyczaje, wręcz jestem
    za. Ale...
    Wspomniałeś o dziewczynie i tak sobie pomyślałam, co by było, gdyby mój mąż
    postanowił od dziś chodzić w szpilkach na codzień (czyli również "między
    ludzi"). I doszłam do wniosku, że choć bardzo go kocham, to nie wiem, czy
    byłabym w stanie to zrozumieć, a zaakceptować chyba nigdy!
  • kot_behemot8 29.11.06, 15:22
    Ja też nie potrafiłabym i wcale nie uważam, by świadczyło to o mojej hipokryzji.
    Podejrzewam zresztą, że mój mąż takze nie zaakceptowałby mnie w niektórych
    ubiorach, np takich jakie lubi Kaleson, i też nie uważam by był z tego powodu
    hipokrytą.

    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • bri 29.11.06, 15:54
    Ja bym chyba potrafiła ale też nie uważam, żeby brak akceptacji miał świadczyć
    o hipokryzji. Mój mąż może robić co chce, najwyżej się rozstaniemy jeśli będą
    zbyt duże rozbieżności we wzajemnych oczekiwaniach. Inni ludzie nawet tym nie
    ryzykują.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:09
    Oj, hipokrytki, hipokrytki :D. Chyba nie piszecie na serio, że rzuciłybyście
    ukochaną osobę tylko dlatego, że zmieniłaby styl ubierania się? Wy pewnie, od
    czasu do czasu, zmieniacie swój styl. Raz spodnie, raz spódnica.
    Skąd u Was takie pomysły, żeby np. brać rozwód z mężem, jeśli zacznie nosić szpilki?
  • bri 29.11.06, 16:13
    Ja piszę, że pewnie bym to zaakceptowała. Ale tyle o osobie wiemy, ile nas
    sprawdzono. Musiałabym to przeżyć najpierw, żeby wiedzieć na pewno.

    W przypadku kobiet i spodnie i spódnica są aktualnie akceptowane społecznie
    więc to nietrafiona analogia. Nie wiem jak mój maż zaragowałby gdybym na
    imprezę do znajomych poszła w kostiumie kąpielowym i gumiakach.
  • bob_der_baumeister 29.11.06, 16:16
    Nie wiem jak mój maż zaragowałby gdybym na
    > imprezę do znajomych poszła w kostiumie kąpielowym i gumiakach.

    Nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz ;P
    --
    "Nigdy nie jest za późno by zacząć marnować swoje życie"
  • bri 29.11.06, 16:18
    Poczekam najpierw aż on zacznie nosić szpilki. Swoją drogą noszenie szpilek na
    codzień to czysty masochizm IMO. Mimo, że codziennie noszę dość wysokie obcasy
    to szpilki mnie męczą strasznie.
  • pavvka 29.11.06, 16:20
    Też się dziwię, że ktoś może chcieć nosić szpilki na co dzień z własnej woli.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:55
    Cytuję: "Też się dziwię, że ktoś może chcieć nosić szpilki na co dzień z własnej
    woli".
    Pewnie przeszłoby mi to, gdyby szpilki nie były dla mężczyzn "zabronione".
  • kot_behemot8 29.11.06, 19:49
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "Też się dziwię, że ktoś może chcieć nosić szpilki na co dzień z
    własne
    > j
    > woli".
    > Pewnie przeszłoby mi to, gdyby szpilki nie były dla mężczyzn "zabronione".


    Ale to faktycznie musi być męczarnia. Ja ważę 57 kg ale po ciąży ważyłam o 10
    więcej. Po kilku godzinach w szpilkach nogi mi odpadały z bólu! Jako mężczyzna
    ważysz pewnie więcej niż ja więc i nacisk na stopę jest większy. Podziwiam, że
    ci się mimo wszystko chce. Ja tam nosze szpilki tylko wtedy gdy muszę.

    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:03
    Ważę 65 kg. Można przywyknąć. Byle by nie cisnęły.
  • bri 30.11.06, 11:04
    A kiedy musisz? ;)
  • kot_behemot8 01.12.06, 16:55
    bri napisała:

    > A kiedy musisz? ;)


    Wtedy kiedy szczególnie mi zalezy na dobrym wyglądzie, tzn na dobrym w ten
    specyficzny, nieco wymuskany sposób. Głos wewnętrzny mi mówi: Wkładaj szpilki,
    bez kaprysów!:)
    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • rmaciej1983 01.12.06, 20:01
    Cytuję: "Wtedy kiedy szczególnie mi zalezy na dobrym wyglądzie, tzn na dobrym w
    ten specyficzny, nieco wymuskany sposób. Głos wewnętrzny mi mówi: Wkładaj szpilki,
    bez kaprysów!:)"

    Taa... równie dobrze ten głos mógłby Ci powiedzieć: wkładaj garnitur, bez
    kaprytów :D. A ja czasem nie miewałem wyjścia.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:53
    Cytuję: "W przypadku kobiet i spodnie i spódnica są aktualnie akceptowane
    społecznie więc to nietrafiona analogia."
    Oj, trafiona, trafiona. Bo skoro tak, to mężczyźni powinni być akceptowani
    nosząc spódnice. Skoro jesteś na tym forum, to domniemam, że masz poglądy
    feministyczne, więc dlaczego miałabyś zachowywać się tak jak reszta
    stereotypowego społeczeństwa?
  • kocia_noga 30.11.06, 11:14
    rmaciej1983 napisał:

    mężczyźni powinni być akceptowani
    > nosząc spódnice.
    Zanim kobiety w spodniach zostały zaakceptowane, musiały wiele wycierpiec, więc
    wszystko przed tobą, a chciałbyś iść na gotowe.
    --
    ojdyrydyrydy
  • pavvka 30.11.06, 11:24
    W Turcji od zawsze nosiły szarawary, a Wy mówicie, że tam kobiety mają gorzej...
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • kocia_noga 30.11.06, 13:30
    pavvka napisał:

    > W Turcji od zawsze nosiły szarawary, a Wy mówicie, że tam kobiety mają
    gorzej..
    > .

    W całej Azji spodnie dla kobiet były powszechne,żeby było śmieszniej w Chinach
    i Japonii spódnice uważane były za niepzryzwoity i niekobiecy strój, dopiero
    niedawno sie upowszechniły.
    Ale nie mieszajmy kultur i okrssów historycznych.
    --
    ojdyrydyrydy
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:17
    Cytuję: "Zanim kobiety w spodniach zostały zaakceptowane, musiały wiele
    wycierpiec, więc wszystko przed tobą, a chciałbyś iść na gotowe."

    Jasne, że tak, bo pojęcie równości płci istnieje już od dawna.
  • bri 30.11.06, 12:58
    Posłuchaj co Ci tu mówią wszyscy. Norma społeczna nie przewiduje spódnic dla
    mężczyzn. Nie musisz się do niej stosować ale przyjmij do wiadomości, że taka
    istnieje.

    Skoro jesteś na tym forum, to domniemam, że masz poglądy
    > feministyczne, więc dlaczego miałabyś zachowywać się tak jak reszta
    > stereotypowego społeczeństwa?

    Myślę, że wiele moich poglądów nie pokrywa się z poglądami większości. Jak dla
    mnie możesz nosić spódnicę; będziesz po prostu ubarwiał szarą rzeczywistość.
    Ale to nie zmienia faktu, że norma aktualnie mówi co innego. Może Tobie uda się
    ją zmienić ale aby z nią walczyć tym bardziej powinieneś być świadomy jej
    istnienia.
  • kocia_noga 30.11.06, 11:11
    Przypomniałam sobie taki film chyba pzredwpjenny, więc jeszcze nie wiek temu:
    kobitka poszła na bal w czwerwonej kiecce wbrew woli narzeczonego; potem już
    spotrykały ją tylko ciężkie kary, narzeczony OCZYWIŚCIE zerwał, wyjechał,
    przywiózł sobie prawdziwą podporządkowaną kobitkę,ta zła zmarła na trąd
    ( :)))) ,ogólnie reżyser&scenarzysta&część widowni potępiali ją.--
    ojdyrydyrydy
  • karolana 30.11.06, 12:06
    Ten film to "Jezebel" z Betty Davis, czasy wojny secesyjnej w USA
    Kobieta była mocno "wyzwolona" jak na swoje czasy i faktycznie, ubrała się w
    czerwoną suknię, podczas gdy powinna , jako niezamężna, ubrać się na biało.
    Całe "towarzystwo" ją potępiło a narzeczony "nie miał innego wyjścia" niż zerwać
    zaręczyny, ponieważ ona tym strojem go ośmieszyła i upokorzyła.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:21
    Cytuję: "Ten film to "Jezebel" z Betty Davis, czasy wojny secesyjnej w USA
    Kobieta była mocno "wyzwolona" jak na swoje czasy i faktycznie, ubrała się w
    czerwoną suknię, podczas gdy powinna , jako niezamężna, ubrać się na biało.
    Całe "towarzystwo" ją potępiło a narzeczony "nie miał innego wyjścia" niż zerwać
    zaręczyny, ponieważ ona tym strojem go ośmieszyła i upokorzyła."

    I pomyśleć, że przez tyle lat ludzie nic a nic nie dorośli.
  • kocia_noga 01.12.06, 20:58
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "Ten film to "Jezebel" z Betty Davis, czasy wojny secesyjnej w USA
    A swoją drogą to bardzo ciekawe - film opowiada o czasach wojny secesyjnej, a
    nakręcony został przez Wylera w 1938r - autor potępia bohaterkę,identyfikuje
    się z dawno przebrzmiałą,zdawałoby się,obyczajowością.Film kandydował do
    nagrody Mussoliniego.To wymowne.Faszyzm był wtedy w wielkiej modzie.--
    ojdyrydyrydy
  • karolana 29.11.06, 20:17
    Wiesz, ja się zastanawiam nad tym co piszesz i tak sobie myślę, że gdyby mój
    facet nagle zaczął chodzić w szpilkach... pomyślałabym, że coś z nim nie halo...
    szpilki są cholernie niewygodne!!! Mój ex miał taką fantazję żebym czasem
    zakładała szpilki ;) i miałam 1 parę dyżurną ;))) Było to oooogromne
    poświęcenie... Więc jesli ktoś w własnej nieprzymuszonej woli ni z tego nie z
    owego zaczyna chodzić w szpilkach... yyyy ma problem ;)
    A tak serio. Myślę, że to nie tyle hipokryzja, ale fakt, ze każdy z nas posiada
    określone upodobania. Ja na przykład jestem wysoką kobietą (180 cm) - stad
    niechęć do szpilek;) I mam problem z tym, ze wielu facetów jest ode mnie
    niższych... I cholera, tyle razy sobie mówiłam - Kara, masz uprzedzenia, co cię
    wzrost obchodzi!! I poznaję gościa, 2-3 cm niższy, rozmawiamy, jest super, ale
    jak myślę, ze miałabym z nim być... coś mi nie pasi i nie potrafię!! Bo
    zwyczajnie NIE PODOBA MI SIĘ!! Dla kogoś to idiotyzm, a mnie po prostu koleś nie
    kręci jeśli nie jest ode mnie wyższy i już. Może to o to chodzi? Że ani mnie,
    ani Kota, ani inne dziewczyny zwyczajnie nie kręci facet w szpilach? Chyba mamy
    prawo, prawda?
    A tak poza wszystkim - uważam,ze to Twoja prywatna sprawa co nosisz, jestem za
    szpilkami dla facetów :)
    pozdro
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:47
    Cytuję: "I mam problem z tym, ze wielu facetów jest ode mnie niższych..."

    To niech założy szpilki. Proste :D.
    A tak na serio. Ubranie to nie to samo co budowa ciała. Ja np. nie lubię, gdy u
    kobiety współczynnik waga/wzrost przekracza pewną wartość krytyczną.
    Ale sposób w jaki się ubiera mało mnie obchodzi. Czasem nawet nie pamiętam lub
    nie zauważam takich niuansów.
    Dlatego nie rozumiem, dlaczego facet, który założy szpilki nagle przestaje być
    seksowny (tzn. zdaniem niektórych kobiet). Czary jakieś, czy co?
  • karolana 29.11.06, 22:48
    >Ubranie to nie to samo co budowa ciała.

    No w zasadzie tak, bo ubranie można zdjąć :P
    A z drugiej strony wzrost... mój znajomy ma teorię, ze w łóżku się wszystko
    wyrównuje ;)
    Ale... mimo wszystko, sposób ubierania się w jakiś sposób tworzy wizerunek osoby.
    Mnie, nie wiedzieć czemu, cholernie podobają się faceci w garniturach. Normalnie
    aż się ślinię jak widzę takiego wysokiego bruneta w garniturze... Moja koleżanka
    z kolei na zafiksowanie na mundurowych... No tak to jest, że ktoś robi na nas
    takie a nie inne wrażenie.
    I jakoś, sory, facet w szpilkach na mnie wrażenia nie robi... Ot, dziwne,
    inne... Ale zdecydowanie nie seksowne. Moim "mundurkiem" są bojówki, martensy,
    dopasowana góra. Znam kolesi, dla których to jest seksowne, a znam takich, dla
    których jestem za mało "kobieca". No i luzik. Nie muszę się podobać wszystkim.
    To ci, którym się nie podobam są nietolerancyjni?? Nie, po prostu wolą kobiety w
    sukienkach, garsonkach, czy cholera wie czym jeszcze.
    Aha
    Facet w kilcie mi się podoba, ale w obcisłej mini już nie. Tak samo kobieta ;)
    Kilt - gut, obcisła mini - bleee
    pozdro


  • rmaciej1983 29.11.06, 22:59
    > Mnie, nie wiedzieć czemu, cholernie podobają się faceci w garniturach. Normalni
    > e
    > aż się ślinię jak widzę takiego wysokiego bruneta w garniturze... Moja koleżank
    > a
    > z kolei na zafiksowanie na mundurowych... No tak to jest, że ktoś robi na nas
    > takie a nie inne wrażenie.
    > I jakoś, sory, facet w szpilkach na mnie wrażenia nie robi... Ot, dziwne,
    > inne... Ale zdecydowanie nie seksowne. Moim "mundurkiem" są bojówki, martensy,
    > dopasowana góra. Znam kolesi, dla których to jest seksowne, a znam takich, dla
    > których jestem za mało "kobieca". No i luzik. Nie muszę się podobać wszystkim.
    > To ci, którym się nie podobam są nietolerancyjni?? Nie, po prostu wolą kobiety
    > w
    > sukienkach, garsonkach, czy cholera wie czym jeszcze.
    > Aha
    > Facet w kilcie mi się podoba, ale w obcisłej mini już nie. Tak samo kobieta ;)
    > Kilt - gut, obcisła mini - bleee
    > pozdro

    Już któryś z kolei raz powtórzę to samo, ale najwyraźniej muszę. I tak na
    różnych forach ciągle i ciągle to samo muszę wałkować.
    Więc powtarzam: faceta mogą kręcić kobiety w mini, ale jeśli się umówi z taką,
    pozna ją, to nie rzuci jej tylko dlatego, że następnym razem założy np. spodnie.
    Przecież nie musi go kręcić przez cały czas od świtu do nocy.
    Zresztą zachowanie podobne do Waszego ma w medycynie swoją nazwę: fetyszyzm. Nie
    wiem czy jesteście fetyszystkami, ale jeśli facet KONIECZNIE musi być tak ubrany
    jak chcecie, żeby Was podniecił, to może jednak?
  • karolana 30.11.06, 00:24
    nie jestem fetyszystką, jeśli poznam faceta,spodoba mi się, to znaczy, ze w tym
    momencie NIE BEDZIE MIAŁ NA SOBIE SZPILEK ANI SPÓDNICZKI MINI!!
    i jeśli w pewnym moencie poczuje nieodpartą potrzebę założenia NA CHWILĘ tych
    szpilek i tej mini, niech sobie wkłada. Ale sorki, jeśli zacznie chodzić w tym
    na codzień... bedzie to oznaczało zmiany w osobowości i niekoniecznie musi mi
    się to podobać!!
  • rmaciej1983 30.11.06, 00:44
    Cytuję: "Ale sorki, jeśli zacznie chodzić w tym
    na codzień... bedzie to oznaczało zmiany w osobowości i niekoniecznie musi mi
    się to podobać!!"

    Jakie zmiany osobowości? Co ty pie..sz?
  • mordaruda 30.11.06, 14:21
    Wiele kobiet przywiązuje wagę do sposobu ubierania sie ich mężczyzny, ja przywiązuję. Mężczyźni zwracają uwagę na biust czy nogi, kobiety na ubiór. Czy to automatycznie oznacza nietolerancję? Gdyby mój mąż zaczął nosić szpilki (90 kilo facet w szpilkach... hihi) z domu bym go od razu nie wyrzuciła, ale wyjść z nim bym nie wyszła. Minium estetyki obowiązuje. Nie wyszłabym z nim na kolację do restauracji, gdyby nałozył wsciekle zielony podkoszulek czy koszulę flanelową. Zresztą wszystkie takie koszule mu wywaliłam w początkach małżeństwa. Czy to znaczy, że jestem nietolerancujna? (W jakimś stopniu pewnie tak - nietoleruję bezguścia totalnego :))
    Natomast guzik mnie obchodzi w czym chodzi obcy facet po ulicy, moze nawet w samych gaciach...
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:26
    Cytuję: "Wiele kobiet przywiązuje wagę do sposobu ubierania sie ich mężczyzny,
    ja przywiązuję. Mężczyźni zwracają uwagę na biust czy nogi,
    kobiety na ubiór. Czy to automatycznie oznacza nietolerancję? Gdyby mój mąż
    zaczął nosić szpilki (90 kilo facet w szpilkach...
    hihi) z domu bym go od razu nie wyrzuciła, ale wyjść z nim bym nie wyszła.
    Minium estetyki obowiązuje. Nie wyszłabym z nim na
    kolację do restauracji, gdyby nałozył wsciekle zielony podkoszulek czy koszulę
    flanelową. Zresztą wszystkie takie koszule mu
    wywaliłam w początkach małżeństwa. Czy to znaczy, że jestem nietolerancujna? (W
    jakimś stopniu pewnie tak - nietoleruję bezguścia
    totalnego :))"

    O nietolerancji pisałem już wcześniej, więc nie będę się powtarzał. W takim
    razie Twój mąż ma prawo zabronić Ci nosić spodnie i powinnaś dostosować się.
  • mordaruda 30.11.06, 14:42
    Ja fatalnie w spódnicy wyglądam, więc nie ma prawa. Od lat nie noszę spódnic krótszych niż do pół łydki. I to tylko w sytacjach oficjalnych. Spodnie mnie wyszczuplają i maskują parę defektów.
    Jakby umiał to estetycznie uargumentować to bym się zastanowiła i parę razy popatrzyła w lustro i jak miałby rację to bym sie dostosowała. Kwestia estetyki, a nie widzimisię. Nie zakazuję mu chodzenia w zielonym bo mam taki kaprys, tylko dlatego że w zielonym wyglada jakby miał za chwilę zejść na jakąś brzydką chorobę. Ponieważ mam lepsze wyczucie od niego, co pasuje co nie, to on się dostosowuje do mnie, a nie odwrotnie.
    A ten sweterek jest straszny, nawet do spodni bym go nie nakładała :)
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:47
    Cytuję: "Jakby umiał to estetycznie uargumentować to bym się zastanowiła i parę
    razy popatrzyła w lustro i jak miałby rację to bym sie
    dostosowała. Kwestia estetyki, a nie widzimisię."

    Estetyka - rzecz względna. Jeśli byś się nie dostosowała, to na jego miejscu
    uznałbym to za egoizm. Ty mu mówisz jak ma się ubierać, a on Ci nie może mówić.
    Moim zdaniem doprowadziłoby to do bezsensownej kłótni.
  • mordaruda 30.11.06, 15:05
    Relacje w związku są troszkę bardziej skomplikowane niż ci się wydaje. W więkoszci związków partnerzy mają swoje "specjalizacje", w pewnych dziedzinach życia decyzje podejmuje ten partner, który lepiej się na tym zna. Ja się grzecznie słucham w kwestaich dotyczących dat, rocznic i na co nas stać, mąz - w kwestiach ubioru i żywienia... itd. Idealna autonomia wyklucza związek, w związku zwykle trzeba z czegoś zrezygnować, pójść na kompromis. Kompromisy oparte na wete za wet czyli na nie chodzę na dyskoteki to ty też nie możesz raczej rzadko są udane.
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:07
    Cytuję: "...w związku zwykle trzeba z czegoś zrezygnować, pójść na kompromis."

    Skoro kompromis: "ok ja nie chodzę w szpilkach, ale Ty nie choć w spodniach"
    byłby dla Ciebie nie do spełnienia, to znaczy, że Ty nie chodzisz na kompromisy,
    a więc przeczysz temu, co sama piszesz.
  • mordaruda 30.11.06, 15:20
    rmaciej1983 napisał:


    > Skoro kompromis: "ok ja nie chodzę w szpilkach, ale Ty nie choć w spodniach"

    A to akurat podpada pod szantażyk, mały i brzydki. Dla mnie kompromis jest wtedy, gdy - załóżmy mój mąż uwielbia mnie w spódnicach, więc czasami takie noszę, długie, bo tylko w takich mi ładnie. Ja uważam, że źle mu w zielonym,, więc w nim nie chodzi, ale przymykam oczy na np. nienawiść do krawata i garnituru i nawet w sytacjach oficjalno-rodzinnych typu ślub nie zmuszam do założenia. Sorki, lepiej nie umiem tego wytłumaczyć. Sa sprawy ważne i mniej ważne, i na takich płaszczyznach zawiera się kompromisy, a nie ty mi nie pozwalasz chodzic w szpilkach to ja ci nie pozwolę w spodniach.
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:11
    Cytuję: "A to akurat podpada pod szantażyk, mały i brzydki."
    Nie. To Ty byś go szantażowała, a nie on Ciebie.
  • kocia_noga 01.12.06, 21:00
    mordaruda napisała:

    > Wiele kobiet przywiązuje wagę do sposobu ubierania sie ich mężczyzny, ja
    przywi
    > ązuję. /.../> resztą wszystkie takie koszule mu wywaliłam w początkach
    małżeństwa. Czy to zna
    > czy, że jestem nietolerancujna?

    Jeszcze się pytasz?
    --
    ojdyrydyrydy
  • stephen_s 30.11.06, 00:58
    > Więc powtarzam: faceta mogą kręcić kobiety w mini, ale jeśli się umówi z taką,
    > pozna ją, to nie rzuci jej tylko dlatego, że następnym razem założy np. spodnie
    > .
    > Przecież nie musi go kręcić przez cały czas od świtu do nocy.

    Widzisz, problem w tym, że Twój sposób ubierania się wykracza dalece poza
    sytuacje "kobieta raz jest w mini, raz w spodniach".

    Rzeczą, która mnie nieco zdumiewa w Twoich wypowiedziach, to to, że Ty
    wypowiadasz się tak, jakbyś nie zdawał sobie sprawy, w jakiej kulturze żyjesz.
    Ideologia ideologią, teoria genderowa teorią genderową... ale fakty pozostają
    takie, że w naszej kulturze mężczyźni mini i szpilek nie noszą. Owszem, możesz
    się kłocić, że to tylko subiektywna norma kulturowa, wszystko można zmienić...
    OK! Ale na razie ta norma obowiązuje. Faceci tak się nie ubierają - poza drag
    queenami, crossdresserami i transwestytami.

    Musisz zdawać sobie sprawę, że - niezależnie od Twoich motywacji - jeśli nosisz
    szpilki, kabaretki i mini, to taki strój u mężczyzny kojarzy się jednoznacznie.
    Ubierając się w ten sposób, przekraczasz jednoznacznie dopuszczalne w naszej
    kulturze normy ubioru dla mężczyzny! Chcesz tak robić, masz takie prawo - ale
    nie rozumiem, czemu odmawiasz przyznania, że przekraczanie takich norm niesie za
    sobą społeczne konsekwencje?

    Powtarzam: niezależnie od ideałów, teorii itd., fakt jest taki, ze noszenie mini
    przez faceta nie jest przez znakomitą część społęczeństwa akceptowane. Skoro
    tak, to po prostu musisz brać pod uwagę, że zostaniesz z powodu swojego stroju
    negatywnie oceniony. Nie zrozum mnie źle - absolutnie nie popieram obrazania
    Ciebie, pobić itd. Chodzi po prostu o to, że - mimo wszystko - skoro obowiązują
    w naszej kulturze takie a nie inne normy, to ludzie mają prawo czuć się z powodu
    Twojego stroju nieswojo. Swoim strojem łamiesz naprawdę poważne tabu - i nie
    rozumiem, czemu nie chcesz wziąść tego pod uwagę? Masz prawo być nonkonformistą,
    jeśli chcesz - ale skoro na to decydujesz się, to weź też odpowiedzialność za
    konsekwencje tego. Ty natomiast - z całym szacunkiem - zachowuejsz się, jakbyś
    zupełnie nie chciał tego przyznać... i masz pretensje do swiata, że Cię nie
    akceptuje.

    Przez analogię: zapewne można skonstruować bardzo logiczny argument, że nie ma
    nic niestosownego w noszeniu na co dzień zbroi płytowej z szyszakiem. Tyle, że
    nie zmienia to tego, że raczej nikt Cię nie zatrudni, jeśli będziesz się
    upierał, by do pracy chodzić w owym szyszaku. I w tym, że kobieta nie pójdzie z
    Tobą na randkę, jeśli będziesz się upierać, by w tych wszystkich blachach pchać
    się do ekskluzywnej restauracji. Ty natomiast masz postawę kogoś, kto uważa, że
    pada ofiarą nietolerancji, bo dziewczyna mu mówi, że nei chce wiązać się z kimś,
    kto upiera się, by na co dzień wyglądać jak eksponat z zbrojowni na Wawelu.

    A odnosząc się do zacytowanej Twojej wypowiedzi na wstępie... oczywiście, że
    facet raczej nie rzuci dziewczyny, bo założyła spodnie zamiast mini. Ale powiem
    Ci, ze jakbym poznał dziewczynę, która upierałaby się, by po domu chodzić w
    czarnym lateksie i cwiekowej obroży, to jednak rozważyłbym, czy mam ochotę z
    taką osobą się wiązać. Bo strój dominy ne mieści się w kanonach normalnego
    stroju kobiety... I tak samo, mini i szpilki nie mieszczą się w kanonach
    normalnego męskiego ubioru. I moim zdaniem przejawiasz co nieco nierealistyczną
    postawę, jeśli brak akceptacji dla Twojego stroju (stroju, podkreślam, nie
    osoby) nazywasz nietolerancją...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 01:24
    Długa wypowiedź. Przeczytałem w całości. Mam nadzieję, że ze zrozumieniem.

    Nie, nie nazywam tego nietolerancją, tylko fetyszyzmem. Jeśli kobietę podnieca
    jakiś facet i nagle przestaje ją podniecać, bo założy szpilki, to mamy do
    czynienia z antyfetyszyzmem.
    Normy społeczne to poglądy pewnej grupy ludzi, ale nie wszystkie normy są moimi
    poglądami. Nie wszystkie normy mogę uznać, bo nie wszystkie są logiczne i wiem,
    że niektórzy ludzie (niezależnie od płci) myślą podobnie jak ja. Wiem także, że
    są tacy mężczyźni jak ja. I inni też wiedzą, że są, ale udają, że nie wiedzą.

    Cytuję: "Przez analogię: zapewne można skonstruować bardzo logiczny argument, że
    nie ma nic niestosownego w noszeniu na co dzień zbroi płytowej z szyszakiem."
    W takim razie skonstruuj taki "bardzo logiczny argument".
    Noszenie szpilek czy spódnicy przez faceta to przecież nie to samo co noszenie
    zbroi albo lateksowych ubranek sado-maso.
    Noszenie spódnicy przez faceta to to samo co noszenie spodni przez kobietę.
    Z czym "normalnym" można porównać noszenie w dzisiejszych czasach zbroi?
  • karolana 30.11.06, 02:51
    Nie uważam żebym była fetyszystką dlatego, ze podobaja mi się faceci ubrani w
    określony sposób. Sądzę jednak, że to jaki wybierasz styl ubierania się jest a)
    wymogiem związanym z pracą , b) odbiciem pewnych cech twojej osobowości.
    I jeśli ja wybieram NA CODZIEŃ minispódniczki, szpilki i różowe sweterki, jest
    to odbiciem pewnej cechy mojej osobowości. Jeśli nagle zaczynam NA CODZIEŃ
    chodzić w workowatych spodniach i flanelowych koszulach, to zanczy, ze moja
    osobowość w jakiś sposób sie zmieniła - nie oceniam czy na lepsze czy na gorsze,
    stwierdzam , że coś sie zmienilo we mnie. I tak samo z facetem, który NA CODZIEŃ
    chodzi ubrany zgodnie z obowiązujacymi normami, a nagle, niz gruchy ni z
    pietruchy zaczyna NA CODZIEN biegać w miniówach i szpilach. I wybacz, ale taka
    zmiana, dość drastyczna chyba sam przyznasz, z czegoś musiałaby wynikać. I nie
    jestem przekonana, czy ten nowy facet podobałby mi się na tyle zeby z nim nadal
    byc. Grzmisz, ze jesteśmy nietolerancyjne, że jesteśmy fetyszystkami,
    hipokrytkami... pamiętaj, ze kobiety zaczęły masowo nosić spodnie w ścisle
    określonym czasie - w czasie wojny, kiedy musiały wziać na siebie obowiązki
    meżczyzn, a sukienka nie jest najwygodniejszym strojem do pracy w fabryce, w
    polu, itp. Pamiętaj, ze były czasy, kiedy kobietę za noszenie meskiego ubrania
    posłano na stos!! Był to jeden z argumentów za tym, ze Joanna D'Arc była
    opętana. Pamiętaj, ze George Sand zaledwie 150 lat temu spotykała się z
    ostracyzmem za noszenie się "po męsku", jeszcze w latach 70tych moja matka nie
    miała prawa przyjść do pracy w spodniach, a nasze policjantki, zupełnie nie wiem
    z jakiej przyczyny, w umundurowaniu mają spódniczki do kolan.
    Wiec przestań się rzucać, przyjmij do wiadomości, że jeszcze sporo czasu minie
    zanim facet w mini i szpilkach zyska akceptację społeczną i uwazam, ze dokładnie
    jest to tak jakbym ja NA CODZIEŃ ubierała się w lateksy i obroże. Może za
    kilka, kilkanaście lat nie bedzie to tak niezwykłe, ale na razie jest. Jako
    osoba tolerancyjna nie mam zamiaru komentować Twojego wyboru garderoby -jesteś
    szczęśliwy, Twoja brocha. Jednak wypraszam sobie wyzywanie mnie od hipokrytek i
    fetyszystek tylko dlatego, ze facet w szpilkach NA CODZIEŃ mi się zwyczajnie
    NIE PODOBA!
    pozdrawiam
  • rmaciej1983 30.11.06, 03:10
    Nie. Zmiana jego wizerunku nie musiałaby z niczego wynikać. Mógł już od dawna
    tego chcieć. Kobieta też zmienną jest. Poza tym nie grzmię i nie twierdzę, że
    jesteście nietolerancyjni.

    "...i uwazam, ze dokładnie jest to tak jakbym ja NA CODZIEŃ ubierała się w
    lateksy i obroże." - to źle uważasz (z wiadomych przyczyn).

    A to, czy jesteście hipokrytkami czy nie to już moja prywatna ocena.
    "Oj, hipokrytki, hipokrytki" napisałem, jak łatwo się domyślić, żartobliwie.
    Widocznie niektórzy nie czują ironii.
  • stephen_s 30.11.06, 11:18
    > Noszenie szpilek czy spódnicy przez faceta to przecież nie to samo co noszenie
    > zbroi albo lateksowych ubranek sado-maso.

    Nie, Maćku - to jest właśnie to samo.

    Noszenie zbroi przekracza granice normalnego ubrania. Noszenie lateksu
    przekracza granice normalnego ubrania. I noszenie mini i szpilek przez faceta
    TEŻ przekracza granice normalnego ubrania!

    Takie są fakty - nie rozumiem, czemu nie chcesz tego przyznać? Nikt Ci nie
    zabrania prowokować albo iść pod prąd - ale czemu upierasz się, że Ty nie robisz
    nic prowokacyjnego i nietypowego?

    > Normy społeczne to poglądy pewnej grupy ludzi, ale nie wszystkie normy są
    > moimi
    > poglądami. Nie wszystkie normy mogę uznać, bo nie wszystkie są logiczne i
    > wiem,
    > że niektórzy ludzie (niezależnie od płci) myślą podobnie jak ja.

    Mogę być dosadny? W pewnych kulturach mlaskanie przy jedzeniu jest uznawane za
    przejaw dobrego wychowania. Co nie znaczy jednak, że kiedy idziesz do
    restauracji w Polsce, to zaczynasz mlaskać, prawda? I nie znaczy chyba, że jak
    ktoś zwróci Ci uwagę, że mlaskanie mu przeszkadza, to jest nietolerancyjny?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:23
    Do stephen_s:
    Już pisałem dlaczego noszenie zbroi czy ubranek sado-maso to NIE TO samo co
    noszenie szpilek. Dlaczego nie chcesz przyjąć tego do wiadomości?
  • stephen_s 30.11.06, 14:28
    > Już pisałem dlaczego noszenie zbroi czy ubranek sado-maso to NIE TO samo co
    > noszenie szpilek. Dlaczego nie chcesz przyjąć tego do wiadomości?

    Nie, nie napisałeś, dlaczego. Napisałeś, że Ty tak uważasz.

    Maćku, sam przyznajesz, że w naszej kulturze mężczyźni są w Twojej opinii
    dyskryminowani, bo nie wolno im nosić mini i szpilek. A zatem, przyznajesz, że
    noszenie takiego stroju przez faceta wykracza poza przyjęte normy. Czemu więc
    masz pretensje do ludzi, którzy tego stroju u Ciebie nie akceptują?

    Ty z jednej strony chcesz łamać tabu, a z drugiej - oczekujesz, że nikt nie
    będzie się oburzał, ze to robisz...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:37
    Napisałem dlaczego. Dlatego, że noszenia zbroi z niczym powszechnie uznawanym za
    normalne nie porównasz. Noszenie zbroi ma się nijak do równości płci i sądzę, że
    nawet na zachodzie, gdzie w sklepach są męskie spódnice, rajstopy, stringi, nie
    nosi się zbroi.

    Cytuję: "Maćku, sam przyznajesz, że w naszej kulturze mężczyźni są w Twojej
    opinii dyskryminowani, bo nie wolno im nosić mini i szpilek. A zatem,
    przyznajesz, że noszenie takiego stroju przez faceta wykracza poza przyjęte normy."

    Feministki twierdzą, że są dyskryminowane w pracy. W takim razie fakt, iż
    kobieta pracuje wykracza poza przyjęte normy?
  • stephen_s 30.11.06, 14:41
    > Napisałem dlaczego. Dlatego, że noszenia zbroi z niczym powszechnie uznawanym
    > za normalne nie porównasz.

    A noszenie szpilek przez faceta to do czegokolwiek normalnego w naszej kulturze
    porównasz? Przykro mi, w naszej kulturze tak ubierają się tylko drag queeni i
    transwestyci. Nie uciekniesz od takich skojarzeń!

    > Feministki twierdzą, że są dyskryminowane w pracy. W takim razie fakt, iż
    > kobieta pracuje wykracza poza przyjęte normy?

    Praca kobiet poza przyjęte normy nie wykracza. Nie rozumiem, do czego zmierzasz.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:49
    Cytuję: "Praca kobiet poza przyjęte normy nie wykracza. Nie rozumiem, do czego
    zmierzasz."

    Przed chwilą napisałeś, że skoro jestem dyskryminowany, to znaczy, że wykraczam
    poza przyjęte normy. Wniosek: feministki wykraczają poza przyjęte normy, bo też
    są dyskryminowane ze względu na płeć.

    Facet w spódnicy = kobieta w spodniach.
  • pavvka 30.11.06, 14:52
    Raczej:
    facet w spódnicy dziś = kobieta w spodniach 150 lat temu
    George Sand w swoich czasach była świrem. Obecnie w spodniach chodzi, rzadziej
    lub częściej, 99% kobiet.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:55
    Cytuję: "facet w spódnicy dziś = kobieta w spodniach 150 lat temu".

    Ale ludzie, którzy choć odrobinę myślą i znają chociażby podstawy historii
    uznają, że:
    Facet w spodnicy = kobieta w spodniach.
  • stephen_s 30.11.06, 14:58
    > Ale ludzie, którzy choć odrobinę myślą i znają chociażby podstawy historii
    > uznają, że:
    > Facet w spodnicy = kobieta w spodniach.

    Nie masz trochę za bardzo roszczeniowego podejścia do ludzi?

    Słuchaj, ja też mogę np. uznać, że w sumie ubranie to rzecz względna i latać po
    ulicy nago... Tyle, że jak mnie zwinie policja za sianie publicznego zgorszenia,
    to raczej śmieszne będzie, jak zacznę krzyczeć, że "każdy kto odrobinę myśli"
    przyzna mi rację - i że padam ofiarą nietolerancji...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:00
    Cytuję: "Słuchaj, ja też mogę np. uznać, że w sumie ubranie to rzecz względna i
    latać po ulicy nago... Tyle, że jak mnie zwinie policja za sianie publicznego
    zgorszenia, to raczej śmieszne będzie, jak zacznę krzyczeć, że "każdy kto
    odrobinę myśli" przyzna mi rację - i że padam ofiarą nietolerancji..."

    Nie przyzna. Chyba że kobiety mogłyby chodzić nago, a mężczyźni nie.
  • stephen_s 30.11.06, 15:02
    Jak to, nie przyzna? Naturysta pada ofiarą dyskryminacji! Odbiera mu się prawo
    do ekspresji siebie poprzez brak stroju! Każdy, kto odrobinę mysli, musi to
    przyznać! :))))))

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:05
    Naturysta ma wyznaczone miejsca do ekspresji siebie. Nie zachodzi tu żadna
    niesprawiedliwość, gdyż, jak pisałem, NIE MA w społeczeństwie uprzywilejowanych
    jednostek, które mogą sobie chodzić nago na co dzień.
  • stephen_s 30.11.06, 15:08
    > Naturysta ma wyznaczone miejsca do ekspresji siebie. Nie zachodzi tu żadna
    > niesprawiedliwość, gdyż, jak pisałem, NIE MA w społeczeństwie uprzywilejowanych
    > jednostek, które mogą sobie chodzić nago na co dzień.

    Dyskryminacja polega na tym, że osoby ubrane mogą po mieście chodzić - a osoby
    nagie nie! :))))

    Ale skoro naturysta ma "wyznaczone miejsca do ekspresji siebie", to ja
    odpowiadam, że mężczyzna ma wyznaczone SPOSOBY ekspresji siebie. I niestety,
    noszenie mini do nich się nie zalicza...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:11
    Cytuję: "Dyskryminacja polega na tym, że osoby ubrane mogą po mieście chodzić -
    a osoby nagie nie! :))))"

    Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji ze
    względu na płeć. Myślisz, że dlaczego jestem na forum "feminizm"?
  • stephen_s 30.11.06, 15:52
    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    Ty się chyba naprawdę upierasz, by nie rozumieć...

    Naturystom nie wolno chodzić nago po ulicach, bo taka jest NORMA SPOŁECZNA, że
    nago się w miejscach publicznych nie chodzi.

    Mężczyzni chodzący w mini źle się kojarzą, bo też właśnie jest taka NORMA, że
    mężczyźni tak się nie ubierają.

    Chcesz chodzić tak ubranym, to chodź... Ale proszę, weź pod uwagę, w jakiej
    kulturze funkcjonujesz - i nie obrażaj sie na wszystkich ludzi, którzy takiego
    stroju u Ciebie nie akceptują!

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:13
    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.

    > Przecież ja cały czas piszę NIE o dyskryminacji ogólnie tylko o dyskryminacji z
    > e
    > względu na płeć.
  • stephen_s 30.11.06, 16:16

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:20
  • stephen_s 30.11.06, 15:00
    > Przed chwilą napisałeś, że skoro jestem dyskryminowany, to znaczy, że wykraczam
    > poza przyjęte normy.

    Maćku, skup się i odpowiedz mi uczciwie na pytanie: czy uważasz, że noszenie
    mini przez faceta mieści się w granicach powszechnie przyjętych norm w naszym kraju?

    Proszę o odpowiedź: tak czy nie?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:02
    Cytuję: "Maćku, skup się i odpowiedz mi uczciwie na pytanie: czy uważasz, że
    noszenie mini przez faceta mieści się w granicach powszechnie przyjętych norm w
    naszym kraju?"

    Odpowiedź brzmi: nie wiem. Podaj mi wiarygodne źródło, gdzie spisane są
    wszystkie normy społeczne. Jeśli znajdę w nim, że to nie jest normę, wtedy
    przyznam Ci rację, co nie zmieni jednak moich poglądów, gdyż byłaby to norma
    wysoce nielogiczna i dyskryminująca ze względu na płeć (czyli sprzeczna z
    konstytucją :/).
  • stephen_s 30.11.06, 15:06
    > Odpowiedź brzmi: nie wiem.

    Jeżeli twierdzisz, to czemu uważasz z taką pewnością, że jesteś dyskryminowany?
    Ty sam sobie przeczysz - wpierw twierdzisz, że nasze społeczeństwo jest
    niesprawiedliwe, bo nie pozwala mężczyznom ubierać się tak jak kobietom... a
    teraz twierdzisz, że nie wiesz, czy to jest norma, ze mężczyzni nie noszą mini?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 15:09
    Cytuję: "Jeżeli twierdzisz, to czemu uważasz z taką pewnością, że jesteś
    dyskryminowany?"
    Dyrektorka szkoły mówiła, że gdybym zaczął nosić szpilki w młodszych klasach, to
    wyrzuciłaby mnie. To tylko jeden z powodów.
    Nie znam norm społecznych, bo nikt nie pokazał mi książki, w której są one spisane.
  • turbomini 30.11.06, 15:41
    Norma zwyczajowa vel społeczna to norma kulturowa. Tych norm nie trzeba
    spisywać.
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:14
    Skoro nie są spisane, to ja uważam, że normą społeczną jest noszenie szpilek
    przez mężczyzn. Niech ktoś mi udowodni, że jest inaczej.
  • stephen_s 30.11.06, 16:16
    > Skoro nie są spisane, to ja uważam, że normą społeczną jest noszenie szpilek
    > przez mężczyzn. Niech ktoś mi udowodni, że jest inaczej.

    No to w takim razie na co się skarżysz, jeśli uważasz, że Twój ubiór jest
    akceptowany???

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:19
    Cytuję: "No to w takim razie na co się skarżysz, jeśli uważasz, że Twój ubiór jest
    akceptowany???"

    A czy ja uważam, że jest akceptowany?
  • pavvka 30.11.06, 16:41
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "No to w takim razie na co się skarżysz, jeśli uważasz, że Twój ubiór
    j
    > est
    > akceptowany???"
    >
    > A czy ja uważam, że jest akceptowany?

    Skoro uważasz, że jest normą społeczną, to tak:
    pl.wikipedia.org/wiki/Norma_spo%C5%82eczna
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • illiterate 30.11.06, 17:06
    Gdyby byl akceptowany, to oznaczaloby to, ze jest norma spoleczna. Skoro jest
    nieakceptowany, to oznacza, ze norma nie jest. Np. jako mezczyzna w szpilkach
    nie znajdziesz zadnej pracy, w ktorej wymaga sie kontaktu z klientami. Chyba,
    ze bedziesz mial sie kontaktowac z samymi feministkami, gejami i innymi swirami.
    --
    oprócz codziennego brudu jest jeszcze prawdziwa czystość
  • rmaciej1983 30.11.06, 17:42
    Cytuję: "Gdyby byl akceptowany, to oznaczaloby to, ze jest norma spoleczna.
    Skoro jest nieakceptowany, to oznacza, ze norma nie jest."

    Wniosek: kobiety w pracy nie są normą. Feministki usiłują więc złamać tabu.
  • illiterate 30.11.06, 17:45
    Oczywiscie, ze sa norma. Norma natomiast nie sa kobiety na stanowiskach
    kierowniczych, nie sa rowne place za taka sama prace itd. Nie ma zadnego tabu,
    jest zwyczajna niesprawiedliwosc.
    --
    oprócz codziennego brudu jest jeszcze prawdziwa czystość
  • stephen_s 30.11.06, 18:20
    > A czy ja uważam, że jest akceptowany?

    Napisałeś, że uważasz, że jest on zgodny z normami społecznymi. Czyli zatem
    uważasz, że jest akceptowany...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 20:30
    Cytuję: "Napisałeś, że uważasz, że jest on zgodny z normami społecznymi."
    Gdzie tak napisałem?
  • stephen_s 30.11.06, 22:14
    > Cytuję: "Napisałeś, że uważasz, że jest on zgodny z normami społecznymi."
    > Gdzie tak napisałem?

    Tu:

    "Skoro nie są spisane, to ja uważam, że normą społeczną jest noszenie szpilek
    przez mężczyzn. Niech ktoś mi udowodni, że jest inaczej."

    Zdecyduj się, uważasz, że noszenie szpilek przez faceta jest normą społeczną
    (czyli jest akceptowane społecznie), czy też nie? Jeśli tak, to czemu
    jednocześnie twierdzisz, że jesteś dyskryminowany? A jeśli nie - to może rozważ,
    czy naprawdę ma sens wygłaszanie tez, ze "każdy odrobinę myślący człowiek"
    przyzna Ci rację, a każdy, kto krytykuje Twój strój, jest fetyszystą,
    nietolerancyjną osobą itd.?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 23:48
    Cytuję: "Skoro nie są spisane, to ja uważam, że normą społeczną jest noszenie
    szpilek przez mężczyzn. Niech ktoś mi udowodni, że jest inaczej."

    Napisałem tak, bo chciałem podkreślić, że za bardzo nie ufam temu, co ktoś mi
    "powie" :D.
    Jeśli norma społeczna to jest takie coś, co społeczeństwo akceptuje, to w Polsce
    szpilki u faceta nie są normą, a w Holandii są.

    "Każdy odrobinę myślący człowiek" przyznałby mi rację, że jestem dyskryminowany
    ze względu na płeć. A nie jestem?
  • bri 30.11.06, 11:19
    Stephen słusznie prawi Macieju. Zachowujesz się jak "świr" i raczej nie
    unikniesz z tego powodu pewnych nieprzyjemności.

    Swoją drogą robienie rzeczy dziwnych to moim zdaniem super zabawa i każdy
    powinien przynajmniej raz w tygodniu zrobić coś dziwnego. Nie musi być od razu
    taki dziwny jak Maciej ale przynajmniej jakieś malutkie sprawy. Świat byłby sto
    razy ciekawszy, w dodatku to uczy tolerancji.

    Jest taki artysta Cezary Bodzianowski. On robi właśnie różne dziwne rzeczy. To
    jest najpiekniejsza sztuka wg mnie.

    www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_bodzianowski_cezary
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:29
    Cytuję: "Stephen słusznie prawi Macieju. Zachowujesz się jak "świr" i raczej nie
    unikniesz z tego powodu pewnych nieprzyjemności."

    Rozumiem. Czyli jeśli ktoś ma własne poglądy, to uważasz, że jest "świrem".
    Jeśli piszę, że noszenie szpilek to, z oczywistych względów, nie to samo co
    noszenie zbroi jestem "świrem", a jeśli Stephen pisze, że to TO SAMO, to jest
    normalny.
  • bri 30.11.06, 14:34
    Poglądy zostawmy na boku. Ja pisałam o zachowaniu i podtrzymuję moje zdanie.
    Zachowujesz się jak "świr" nosząc szpilki i minióweczki.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:37
    A ty jak "świr" nosząc spodnie. A feministki zachowują się jak "świry" walcząc o
    swoje prawa.
  • bri 30.11.06, 14:40
    Nie obrażaj się bo nie ma o co. Uważam, że jesteś wyjątkowo sympatycznym
    świrem ;)

    Moje noszenie spodni to niestety żadne dowód na ześwirowanie bo robi tak wiele
    kobiet.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:43
    Cytuję: "Moje noszenie spodni to niestety żadne dowód na ześwirowanie bo robi
    tak wiele kobiet."
    Tak samo nie od dziś wiadomo, że niektórzy mężczyźni lubią nosić coś damskiego i
    że na zachodzie można kupić męską spódnicę czy męskie rajstopy. Czyli moje
    noszenie szpilek czy spódnic to też nie jest dowód.
  • bri 30.11.06, 14:49
    Jest to jakiś argument. Jednak tych mężczyzn, którzy noszą damskie rzeczy jest
    znacznie mniej niż kobiet, które noszą spodnie.
  • rmaciej1983 30.11.06, 14:53
    Cytuję: "Jest to jakiś argument. Jednak tych mężczyzn, którzy noszą damskie
    rzeczy jest znacznie mniej niż kobiet, które noszą spodnie."

    Wiem, że znacznie mniej. Co nie oznacza, że zachowuję się jak "świr". Osób
    noszących dredy też jest mało. Niektórzy faceci noszą warkocze - to już
    zdecydowana mniejszość - a mimo to jeszcze jest to do przyjęcia.
  • bri 01.12.06, 09:47
    W takim razie jak sobie tłumaczysz fakt, że większość ludzi tak właśnie odbiera
    Twoje zachowanie?
  • rmaciej1983 01.12.06, 19:59
    Cytuję: " W takim razie jak sobie tłumaczysz fakt, że większość ludzi tak
    właśnie odbiera Twoje zachowanie?"

    Prosto: mają ciężkie życie.
    Ja przykładowo nie uważam kogoś z innymi poglądami za "świra". A nawet czasem,
    mimo wrodzonej chyba ignorancji, próbuję zrozumieć.
  • bri 01.12.06, 21:30
    Źle się wyraziłam. Nie uważam Cię za świra. Ale zachowujesz się jak świr.
  • rmaciej1983 01.12.06, 22:14
    Cytuję: "Ale zachowujesz się jak świr."

    Jak ja zachowuję się jak świr, to dużo jest świrów na tym świecie :D.
  • stephen_s 30.11.06, 14:42
    > A ty jak "świr" nosząc spodnie.

    Noszenie spodni przez kobiety w obecnej kulturze nie przekracza granic normalności.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • kocia_noga 30.11.06, 11:08
    Jestem starsza od was i ja zaakceptowałabym u męża taki strój, ale chciałabym
    wiedzieć co i dlaczego,poniewaz taka decyzja jest na tyle niesteoretypowa,że
    wymaga zrozumienia - nie rozumie się sama pzrez się, jak np odziewanie się w
    garniak pzred wywiadówką.
  • bri 30.11.06, 11:22
    Hehe, ja bym sie zdziwiła jakby mój mąż ubrał sie w garniak na wywiadówkę :)
  • kocia_noga 30.11.06, 11:28
    bri napisała:

    > Hehe, ja bym sie zdziwiła jakby mój mąż ubrał sie w garniak na wywiadówkę :)


    Mój te wywiadówke prowadzi...
    --
    ojdyrydyrydy
  • bri 30.11.06, 11:37
    Wszystko jedno :)
  • takete_malouma 29.11.06, 15:28
    rmaciej1983 napisał:

    > Ja tu do Was z czymś innym :P. Mianowicie mam poglądy
    > maskulinistyczne. Maskulinizm to coś podobnego do feminizmu,
    > tyle że maskulinista usiłuje dążyć do równości płci wyzwalając
    > mężczyzn.

    Pytanie kontrolne: zgodziłbyś się udzielić wywiadu dla Zadry, gdybyś otrzymał taką propozycję? Tylko pytam, nie jestem w żaden sposób związany z Zadrą.

    > Czyżby współczesne feministki uważały, że wyszystkim facetom jest
    > dobrze, gdy narzuca im się stereotypową rolę samca?

    Nie rozpędzaj się. Uzasadnij założenie, że "stereotypowa rola samca" jest "wszystkim facetom" lub znacznej ich części "narzucona".

    > Wiem, że chciałybyście, aby mężczyzna zajął się domem w równym
    > stopniu jak kobieta, więc jest to już taki początek walki z
    > męskim stereotypem, ale to mało.

    Podstawowy i najszkodliwszy stereotyp to kobieta postrzegana jako "human being", a mężczyzna jako "human doing": kobieta jest, mężczyzna wywiązuje się. Czy twoim zdaniem dopisywanie nowych pozycji do listy zadań, z których mężczyźni mają się wywiązywać, stanowi walkę z tym stereotypem? Dodam, że konsekwencją takiego narzędziowego sposobu myślenia o mężczyznach są między innymi właśnie normy ubioru: strój mężczyzny jest **pragmatyczny**, modny jak segregator i zdobny jak taczki. Poczytaj Farrella.

    --
    "W okresie późnorzymskim na terenie
    dzisiejszego Mazowsza hasały Amazonki."
    - illiterate na FF
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:37
    Cytuję: "dopisywanie nowych pozycji do listy zadań, z których mężczyźni mają się
    wywiązywać".
    Ale ja, broń Boże, nie chcę dopisywać mężczyznom żadnych nowych pozycji do listy
    zadań. I tak jest już dość obszerna.
    Sam napisałeś, że kobieta = "human being", a mężczyzna = "human doing", a ja bym
    chciał, żeby: kobieta = mężczyzna = "human".
    Wszystkimi obowiązkami można dzielić się po równo (może dzięki temu przynajmniej
    nauczyłbym się segregować rzeczy do prania... hehe).

    Jeśli chodzi o tę Zadrę, to pierwszy raz słyszę o takim czymś. Poza tym sądzę,
    że nie nadaję się na udzielanie wywiadów :D. Praktycznie zero osiągnięć z mojej
    strony. Ale może, jeśli zostanę np. sławnym pisarzem... hihi. Bo w końcu kogo
    obchodzi zdanie takiego "niebytu" jak ja?

    Mam uzasadnić założenie, że "stereotypowa rola samca" jest "wszystkim facetom"
    narzucana lub znacznej ich części "narzucona"?
    Podchwytliwe :). Wiesz, że metroseksualizm kojarzony jest z homosekualizmem?
    W moim życiu wiele razy spotkałem się z poglądem, że facetowi "nie wypada" nosić
    tego czy tamtego. Zaczepiali mnie obcy ludzie, bo uważali, że jako facet "nie
    powinienem" tego czy tamtego. Dyrektorka szkoły mówiła, że wywaliłaby mnie,
    gdybym pokazał się w szpilkach np. w pierwszej klasie czy drugiej. Sądzisz, że
    gdyby jakiś inny facet był na moim miescu, to nie czekałyby go podobne rzeczy?
    Dlaczego z innym facetem miałoby być inaczej? Czy dyrektorce szkoły mogło robić
    jakąś różnicę kim jestem, skoro w ogóle mnie nie znała?
  • rmaciej1983 29.11.06, 17:19
    Hahaha! Ale sława :D. Jestem zaszczycony :D.

    Cytuję: "Natomiast kozaczki tego pana w zaden sposob nie komponuja sie z reszta
    stroju. Jakby chociaz mial bialy plecak albo czapke albo cos."

    Odpowiedź: "No fakt, ale ja go widziałem 2 dni temu i mu się elementy stroju
    lepiej komponowały."

    Jeeee! Postęp :D.
  • pavvka 29.11.06, 17:26
    No nie wiem czy postęp. Może tylko raz przez przypadek Ci wyszło :-P
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • takete_malouma 29.11.06, 17:42
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "dopisywanie nowych pozycji do listy zadań, z których
    > mężczyźni mają się wywiązywać". Ale ja, broń Boże, nie chcę
    > dopisywać mężczyznom żadnych nowych pozycji do listy zadań.

    Ty nie chcesz, ale feministki chcą.

    > Jeśli chodzi o tę Zadrę, to pierwszy raz słyszę o takim
    > czymś.

    To jest kwartalnik feministyczny. Koniecznie go poczytaj _ZANIM_ zaczniesz się uśmiechać do feministek i szukać z nimi wspólnych płaszczyzn na zasadzie "przecież wam też chodzi o A, a to jest krok w stronę B".

    > Mam uzasadnić założenie, że "stereotypowa rola samca" jest
    > "wszystkim facetom" narzucana lub znacznej ich części "narzucona"?
    > Podchwytliwe :). Wiesz, że metroseksualizm kojarzony jest z
    > homosekualizmem? W moim życiu wiele razy spotkałem się z
    > poglądem, że facetowi "nie wypada" nosić tego czy tamtego.
    > Zaczepiali mnie obcy ludzie, bo uważali, że jako facet "nie
    > powinienem" tego czy tamtego. Dyrektorka szkoły mówiła, że
    > wywaliłaby mnie, gdybym pokazał się w szpilkach np. w
    > pierwszej klasie czy drugiej. Sądzisz, że gdyby jakiś inny
    > facet był na moim miescu, to nie czekałyby go podobne rzeczy?

    Sądzę po prostu, że zdecydowana większość facetów nie jest na twoim miejscu. Większość ludzi nie jest wegetarianami: czy jedzenie mięsa jest im narzucone?

    --
    Pokój obity gąbką. Pacjent do pacjenta:
    - Muhammad my friend, it's time to tell the world,
    We both know it was a girl back in Bethlehem.
  • rmaciej1983 29.11.06, 17:48
    > Sądzę po prostu, że zdecydowana większość facetów nie jest na twoim miejscu. Wi
    > ększość ludzi nie jest wegetarianami: czy jedzenie mięsa jest im narzucone?
    >

    Nie jest. Ale i tak są dyskryminowani, choć o tym nie wiedzą (lub nie chcą
    wiedzieć) :D, więc nie zmienia to moich poglądów.
    Może część feministek też pewnych rzeczy nie wie (lub nie chce wiedzieć).
  • turbomini 29.11.06, 15:54
    Myślę, że jednak w ważnej kwestii zaczynasz od końca.
    Wszyscy i wszystkie tutaj zgadzamy się co do tego, że "męskość" to nie produkt
    uniwersalny. Zdajemy sobie sprawę, że w świecie pełnym stereotypów, również
    mężczyźni padają ich ofiarą.
    Jestem w każdym momencie gotowa poprzeć Twoje postulaty. Tylko wytłumacz mi, co
    ma do tego strój? Sprzedajesz idee czy wygląd? Trochę idę tropem illiterate:
    czy nie chodzi tylko o image? Kobiety, które dały się ubrać w szpileczki
    (niezdrowe to zresztą jak cholera), cienkie rajstopki (również niezdrowe),
    wyrywają sobie włosy, malują ciało, stały się produktem na sprzedaż. I
    przeciwko temu walczą - kobiety nie chcą być produktem. Jednak kultura nie
    pozwala im się z tego tak łatwo wywinąć. Czy jako mężczyzna postulujesz bycie
    produktem? Chcesz uwikłać się w coś, z czego wyplątać się nie da. Przy tym
    męskie spodnie to lajt.
    Moim zdaniem nie jeszcze nie dotknąłeś istoty rzeczy.
  • rmaciej1983 29.11.06, 16:45
    Cytuję: "Moim zdaniem nie jeszcze nie dotknąłeś istoty rzeczy."
    Masz rację. Tu może znajdziesz jakieś idee: www.antyfacet.com.pl/ .
    A ja dobudowuję sobie idee do mojej chcęci noszenia szpilek :D. Moje postulaty
    wymienione w punktach są chyba jasne.
  • takete_malouma 29.11.06, 18:20
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "Moim zdaniem nie jeszcze nie dotknąłeś istoty rzeczy."
    > Masz rację. Tu może znajdziesz jakieś idee: www.antyfacet.com.pl/

    Ja p...!!!!! Jeśli kupujesz choć jedną dziesiątą tego, co koleś powypisywał na tej stronie, to zastanów się nad słowem, jakim się określasz. Maskulinizm albo maskulizm (poprawna forma) to pojęcie szerokie, ale nie aż tak szerokie, by obejmowało opcję "antyfacet". Maskulista to PRO-facet! Z twoimi preferencjami co do ubioru jesteś w ch*****ej sytuacji i zrozumiałe jest, że dasz wiele, by znalazł się ktoś, kto Cię zaakceptuje. Jeśli jednak za akceptację ze strony subkultury Le Madame płacisz przyjęciem opcji "antyfacet", to zastanów się, czy mimo wszystko nie płacisz za słono.

    Gdy byłem mały, oglądałem fajny serial biograficzny o Einsteinie. Pewnego razu do pociągu, którym jechał Einstein, wsiedli SS-mani i zaczęli kolejno zmuszać pasażerów, by powiedzieli na głos "śmierć Żydom". Einstein odpowiedział spokojnie - "dlaczego miałbym sobie życzyć własnej śmierci"? Ta scena zawsze mi się przypomina, gdy czytam żałosne manifesty wszelkiej maści "antyfacetów".

    Nie bądź anty, bądź pro!

    --
    Pokój obity gąbką. Pacjent do pacjenta:
    - Muhammad my friend, it's time to tell the world,
    We both know it was a girl back in Bethlehem.
  • rmaciej1983 29.11.06, 18:40
    Cytuję: "Maskulinizm albo maskulizm (poprawna forma) to pojęcie szerokie, ale
    nie aż tak szerokie, by obe jmowało opcję "antyfacet". Maskulista to PRO-facet! "
    Gdybyś przeczytał choć część z tego, co ja tam wyczytałem, wiedziałbyś, że on
    nie neguje swojej przynależności do męskiej płci, ale nie chce być "facetem".
    Tzn. on uważa, że takie pojęcia jak "kobieta" czy "mężczyzna", "facet" czy
    "baba" są produktem czysto socjologicznym. Nie bez powodu w swoich tekstach
    używa określeń "samica" lub "samiec", które, z kolej, oznaczają przynależność do
    konkretnej płci.
    W takim znaczeniu słowa "facet" wolę być anty-, a nie pro-.
  • pavvka 29.11.06, 19:16
    Ale w jaki sposób antyfacecizm kłóci się z głoszonymi przez Ciebie hasłami o
    ograniczaniu możliwości mężczyzn przez społeczeństwo. Ja rozumiem, że akurat
    prawo do noszenia spódnic i szpilek nie jest dla Ciebie priorytetem, ale co do
    zasady chodzi o to samo.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • turbomini 30.11.06, 15:28
    Nie szalej, takete. Nie wchodziłam w zlinkowane strony. Oparłam się na tym, co
    maciej napisał w pierwszym poście. I ja jestem za tym, żeby facetom dać trochę
    odetchnąć, ale mam trochę inną wizję tego oddechu.

    W słowo "maskulinizm" w ogóle się nie zagłębiam, bo póki co w j. polskim to
    słowo ma znaczenie raczej w odniesieniu do kobiet niż do mężczyzn.

    Nie kupuję za to takiego image'u faceta, toleruję oczywiście, ale nie kupuję. I
    nie przyznam, że to jest norma, bo norma, to zasady kulturowe przyjęte przez
    większość.
  • turbomini 29.11.06, 22:24
    rmaciej1983 napisał:

    > Cytuję: "Moim zdaniem nie jeszcze nie dotknąłeś istoty rzeczy."


    To oczywiście moje niedopatrzenie. Miało być "Moim zdaniem nie dotknąłeś jeszcze
    istoty rzeczy".
  • evita_duarte 29.11.06, 20:24
    jedno sprostowanie. obchodzi sie w koncu dzien chlopaka, ktory jest nie w marcu
    a 30 wrzesnia. Ja obchodze, kiedys przyszlam do chlopaka do domu z bukietem.
    Ucieszyl sie. Jego siostra i mama byly malo zadowolone- facetowi dawac kwiaty a
    wez :) teraz jest moim mezem.
    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html
    gender.blox.pl/html
    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:38
    > Ja obchodze, kiedys przyszlam do chlopaka do domu z bukietem.
    > Ucieszyl sie. Jego siostra i mama byly malo zadowolone- facetowi dawac kwiaty a
    > wez :) teraz jest moim mezem.

    Bo facetowi daje się obcęgi lub klucz krzyżakowy :D. Hihi.
    30 września? Dzięki za cynk. Tylko dlaczego nie trąbią o tym media?
  • jdbad 29.11.06, 20:47
    Nie, facetowi daje się to co będzie mu odpowiadało, bo się coś wie na jego
    temat.
  • rmaciej1983 29.11.06, 21:17
    Cytuję: "Kobiecie na dzien kobiet daje sie badyla. facetowi na dzien facetowski
    tez daje sie badyla. Chyba ze rajstopy :P"

    Trzeba spytać na tydzień przed: kochanie, chciałbyś nosić rajstopy?
    Jeśli odpowie: tak, chciałbym.
    To kupuje mu się rajstopy, a w przeciwnym razie kalesony :D.
  • evita_duarte 29.11.06, 20:51
    rmaciej1983 napisał:

    > Bo facetowi daje się obcęgi lub klucz krzyżakowy :D. Hihi.
    > 30 września? Dzięki za cynk. Tylko dlaczego nie trąbią o tym media?



    Bo nie czuja kasy. Malo komercyjne. Nadal faceci zarabiaja wiecej i nadal to
    oni wiecej wydaja. Obcegi mowisz, ale bedzie smiesznie jak mu dam obcegi:)
    przewiaze wstazka :)
    --
    marzenkowonyc.blox.pl/html
    gender.blox.pl/html
    galerianyc.blox.pl/html/1310721.html
  • rmaciej1983 29.11.06, 20:57
    Cytuję: "Obcegi mowisz, ale bedzie smiesznie jak mu dam obcegi:)
    przewiaze wstazka :)".
    Koniecznie różową :D.
  • jdbad 29.11.06, 21:09
    Obcęgi śą przydatne, ale chyba odchodzimy od tematu.
  • rmaciej1983 30.11.06, 00:45
    Nie.
  • desesperado 30.11.06, 15:42
    1) Narzucona rola samca jest nie stereotypowa a wynika z biologii. Rzadko ktora
    kobieta zechce zwiazac sie z facetem d*pa, bez wzgledu na to, czy jest to
    feministka pelna geba, czy tez nie. Pozwolenie kobietom na d*powatosc to
    przywilej wynikajacy z biologii mezczyzn.

    2) W dzisiejszych czasach samo chodzenie w rajtuzach to zdecydowanie za malo jak
    na prawdziwego ekscentryka. Skandal trudno wywolac, ale postrzeganym sie jest
    jak d*pa i nic tego nie zmieni. Jesli jednak zostaniesz wielkim i znanym artysta
    to Twoj wizerunek ulegnie radykalnej poprawie - dalej bedziesz d*pa, ale przez
    to, ze podziwiana, to znacznie mniejsza, ergo: postrzeganie nie wynika z jednej
    cechy, zwlaszcza postrzeganie faceta, ktory w przypadku idealnym musi posiadac
    caly zestaw cech i ladna klata nie wystarczy (nastepny przywilej biologiczny
    kobiet: ladny tylek nadrobi wiele niedociagniec).

    3) Jedyne, co maskulizm moze osiagnac, to powtorzyc "sukces" feminizmu, czyli
    polityczna poprawnosc, ergo: maskulisci beda potrzegani jako biadolacy faceci,
    bez wzgledu na przytaczane argumenty a wszyscy beda udawac, ze ich naprawde szanuja.

    4) Mozemy sie klocic, czy determinizm plciowy istnieje w sprawach przydatnosci
    do zawodu hydraulika (nawet wtedy, gdy oglada sie zdjecie np. pani Greibach),
    ale nie ma na ta klotnie miejsca jesli chodzi o postrzeganie przez plec
    przeciwna (byloby to juz totalnym absurdem),

    Pzdr

    --
    --
    D
  • rmaciej1983 30.11.06, 16:18
    Ciekawe, czy 150 lat temu jakiś facet leciałby na kobietę noszącą spodnie.
  • pavvka 30.11.06, 16:19
    No, Szopen poleciał, ale on był nawiedzonym artystą :-)
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 30.11.06, 17:45
    Cytuję: "Norma społeczna - jest to względnie trwały, przyjęty w danej grupie
    społecznej sposób zachowania jednostki społecznej w danej sytuacji zależny od
    zajmowanej przez nią pozycji społecznej i odgrywanej przez nią roli społecznej."

    Nie ma napisane, że facet w szpilkach to nie norma społeczna. Poza tym nie
    twierdzę, że facet w szpilkach to norma społeczna. Nie interesuje mnie to po
    prostu. Interesuje mnie zwalczenie dyskryminacji mężczyzn.
  • rmaciej1983 30.11.06, 17:55
    Jestem ateistą - nie wierzę w Boga. 99% to katolicy, co uchodzi za normę. To
    znaczy, że jestem "świrem"?
    Nie rozumiem co poglądy większości mają do dyskryminacji mężczyzn.
    Przecież większość może być katolikami, ale jednocześnie szanować mój ateizm.
    Czy ze względu na ateizm zostanę wyrzucony ze szkoły lub zwolniony z pracy? No
    raczej nie, bo to ma się NIJAK do codziennego życia. W szkole nawet regilia NIE
    JEST obowiązkowa, czyli ludzie MUSZĄ rozumieć, że można mieć odmienne poglądy,
    które nie są normą.
  • rmaciej1983 30.11.06, 21:02
    Piszesz tak jak byś uważał, że normy społeczne to coś, przez co jestem
    dyskryminowany. Ja nie znam się na tych normach społecznych, ale w Niemczech są
    podobne jak w Polsce, tak? Jeśli są podobne, to dlaczego w Niemczech można kupić
    męską spódnicę, a w Polsce nie? Dlaczego w Anglii czy Holandii moje życie
    wyglądałoby inaczej? Przecież tam ludzie ubierają się podobnie jak tu.
    Dlaczego w Polsce nie może być podobnie jak na zachodzie?
  • stephen_s 30.11.06, 22:08
    > Piszesz tak jak byś uważał, że normy społeczne to coś, przez co jestem
    > dyskryminowany.

    Bo tak uważam. W Polsce nie jest przyjęte, by mężczyźni nosili spódnice. Można
    dyskutować, czy to dobrze, czy nie, ale TAK JEST.

    > Ja nie znam się na tych normach społecznych, ale w Niemczech są
    > podobne jak w Polsce, tak? Jeśli są podobne, to dlaczego w Niemczech można
    > kupić
    > męską spódnicę, a w Polsce nie? Dlaczego w Anglii czy Holandii moje życie
    > wyglądałoby inaczej?

    Bo Niemcy, a szczególnie Holandia, to pod względem obyczajowym krajem odmienne
    od Polski. Naprawdę tego nie rozumiesz? Na przykład, w Holandii homoseksualiści
    mogą się żenić, w Polsce jest kontrowersją, czy w ogóle mogą pojawiać się
    publicznie...

    I dlatego Twoje życie w Polsce wygląda inaczej, niż wyglądałoby w Niemczech.

    I nie jest moim celem udowadnianie Ci, czy robisz dobrze, czy źle. Po prostu
    próbuję Cię zachęcić, byś spojrzał na siebie z pewnego dystansu i zrozumiał, jak
    możesz być przez ludzi odbierany. Bo z Twoich wypowiedzi wygląda to tak, jakbyś
    kompletnie nie rozumiał (lub nie chciał zrozumieć), w jakim kraju żyjesz, jakie
    są realia - i że sprawiasz wrażenie kompletnie zdumionego i oburzonego tym, że
    nie wszyscy ludzie akceptują Twój styl ubierania.

    Własne przekonania, styl życia itd. to dobra rzecz - ale czy nie jest dobrze
    czasem wziąć pewnej poprawki na rzeczywistość? Zamiast oczekiwać od świata
    czegoś, co - biorąc pod uwagę okoliczności - raczej się nie spełni? Zamierzasz
    całe życie sobie zrujnować, upierając się przy noszeniu stroju, który dla
    większości społeczeństwa jest po prostu nie do przyjęcia?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 23:44
    Cytuję: "I nie jest moim celem udowadnianie Ci, czy robisz dobrze, czy źle. Po
    prostu próbuję Cię zachęcić, byś spojrzał na siebie z pewnego dystansu i
    zrozumiał, jak możesz być przez ludzi odbierany. Bo z Twoich wypowiedzi wygląda
    to tak, jakbyś kompletnie nie rozumiał (lub nie chciał zrozumieć), w jakim kraju
    żyjesz, jakie są realia - i że sprawiasz wrażenie kompletnie zdumionego i
    oburzonego tym, że nie wszyscy ludzie akceptują Twój styl ubierania."

    OK. Dzięki za uświadomienie :P. Ale cały czas pamiętam, że żyję w kraju, gdzie
    zabija sięludzie dla pięciu złotych.

    Cytuję: "Własne przekonania, styl życia itd. to dobra rzecz - ale czy nie jest
    dobrze czasem wziąć pewnej poprawki na rzeczywistość?"

    Aaa tam. Jeśli polska rzeczywistość naprawdę jest taka, jak piszesz. Jeśli
    WIĘKSZOŚĆ jest przeciwko mnie, to nie warto w tym gó..e żyć.

    Cytuję: "Zamierzasz całe życie sobie zrujnować, upierając się przy noszeniu
    stroju, który dla większości społeczeństwa jest po prostu nie do przyjęcia?"

    Spróbuj przekonać feministki, żeby nie walczyły o swoje.
  • stephen_s 30.11.06, 23:51
    > Aaa tam. Jeśli polska rzeczywistość naprawdę jest taka, jak piszesz. Jeśli
    > WIĘKSZOŚĆ jest przeciwko mnie, to nie warto w tym gó..e żyć.

    No to może po prostu wyjedź stąd?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • rmaciej1983 30.11.06, 23:54
    Łatwo mówić.
  • pavvka 01.12.06, 10:02
    No to cóż, musisz się zdecydować czy bardziej zależy Ci na akceptacji
    społecznej czy na ubieraniu się tak jak chcesz. Oraz czy chcesz być
    męczennikiem za sprawę.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 01.12.06, 15:46
    Cytuję: " No to cóż, musisz się zdecydować czy bardziej zależy Ci na akceptacji
    społecznej czy na ubieraniu się tak jak chcesz."

    Wiesz, że prawisz jak moja Pani psycholog :)? Znaczy była Pani psycholog, bo już
    jej nie odwiedzam.
    Kobiety mogą upierać się przy swoich prawach, to ja też mogę :P.
  • illiterate 01.12.06, 16:58
    Pierwsze emancypantki narazaly sie na bardzo wiele - od smiesznosci po pobicie.
    Nikt Cie nigdy nie pobil za to, jak wygladasz?
    Jestes pewien, ze znajdziesz w szpilkach taka prace, jaka chcesz znalezc?
    Jestes pewien, ze znajdziesz dziewczyne, ktora to zaakceptuje? Itd
    Mozna sie obrazac na rzeczywistosc, ale dla wielu ludzi kwestia Twojego wygladu
    jest za trudna. Nawet, jesli szef Twojego ewentualnego miejsca pracy mial
    neutralny stosunek do faceta w szpilkach i kabaretkach, to przeciez nie bedzie
    tego mogl wymagac od klientow firmy - wiec Cie po prostu nie przyjmie.

    Wczytalam sie w Twoj blog - jest ciekawy i inteligentny, pomijajac te straszne
    kawalki o niemyciu sie, brudzie i smrodzie... Anyway - na podstawie tej lektury
    odnioslam wrazenie, ze szpilki Ci cos zalatwiaja, cos, co przy pomocy terapii
    mozesz spokojnie sobie nauczyc sie zalatwiac bez nich.
    --
    oprócz codziennego brudu jest jeszcze prawdziwa czystość
  • pavvka 01.12.06, 17:21
    illiterate napisała:

    > Wczytalam sie w Twoj blog - jest ciekawy i inteligentny, pomijajac te
    straszne
    > kawalki o niemyciu sie, brudzie i smrodzie...

    Gdzie są te kawałki? Jakoś ich nie zauważyłem.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • pavvka 01.12.06, 19:42
    Eee, myślałem, że coś bardziej hardcorowego.
    --
    Piękna kobieta jest jak podłoga. Ciągle ją ktoś musi napastować.
  • rmaciej1983 01.12.06, 19:57
    Cytuję: "Eee, myślałem, że coś bardziej hardcorowego."

    To przepraszam, że Cię zawiodłem :D.
  • rmaciej1983 01.12.06, 19:22
    W notce "moja ero(s)tyczność" o brudnych rajstopach (już wyprane :D).
  • rmaciej1983 01.12.06, 19:20
    Cytuję: "Pierwsze emancypantki narazaly sie na bardzo wiele..."

    Cóż. Osobiście uważam, że jestem w dużo lepszej sytuacji niż pierwsze emancypatki.
    Po pierwsze dlatego, że moje zachowanie to analogia do tego co już istnieje
    (ruch feministyczny).
    Po drugie dlatego, że na zachodzie ludzie mają znacznie szersze horyzonty.
    Po trzecie: pierwsze emancypatki musiały borykać się także z prawem i policją, a
    ja muszę tylko z chamstwem i prostactwem.

    Cytuję: "Nikt Cie nigdy nie pobil za to, jak wygladasz?"

    Raz czy dwa. Ale np. moja znajoma twierdzi, że pobili ją jakieś wyroski, bo
    nosiła glany i wzieli ją za metalówę. Ludzie w Polsce napadani są z dziwnych
    przyczyn.
    Poza tym w centrum Warszawy kręci się wiele osób, które, moim zdaniem, bardziej
    odstają ode mnie pod względem wyglądu.

    Cytuję: "Jestes pewien, ze znajdziesz w szpilkach taka prace, jaka chcesz znalezc?"

    Tak. Już znalazłem, ale mogłem trafić lepiej. Myślę, że w końcu trafię do
    jakiejś większej firmy, jeśli wezmę się za siebie. Z pracą to chyba będzie
    najmniejszy problem. Najgorsze są relacje z krewnymi (krótko mówiąc - zawiodłem
    się na nich) i ogólnie z moim otoczeniem.

    Cytuję: "Jestes pewien, ze znajdziesz dziewczyne, ktora to zaakceptuje?"

    Tak. Już znalazłem, ale mogło być lepiej. Z racji tego, że opuściłem Koszalin,
    Ona jest teraz oddalona o jakieś 400 km. Chyba niezbyt fajnie :/.

    Cytuję: "Mozna sie obrazac na rzeczywistosc, ale dla wielu ludzi kwestia Twojego
    wygladu jest za trudna"

    Nie. Dla wielu kwestia mojego wyglądu jest prosta, dopóki nie zetkną się ze mną.
    Jeśli są np. moimi krewnymi lub dyrektorkami (czasem wredne babochłopy z tych
    dyrektorek) szkoły, do której uczęszczam (a raczej uczęszczałem), to ukazują
    swoje prawdziwe oblicze.

    Cytuję: "Nawet, jesli szef Twojego ewentualnego miejsca pracy mial neutralny
    stosunek do faceta w szpilkach i kabaretkach, to przeciez nie bedzie tego mogl
    wymagac od klientow firmy - wiec Cie po prostu nie przyjmie."

    Nie mam zamiaru stykać się z klientami firmy, bo jestem w tym słaby. Pracuję
    jako programista. Poza tym, jeśli w firmie są określone wymagania co do ubioru,
    powinny być spisane w regulaminie.

    Cytuję: "...odnioslam wrazenie, ze szpilki Ci cos zalatwiaja, cos, co przy
    pomocy terapii mozesz spokojnie sobie nauczyc sie zalatwiac bez nich."

    Kiedyś byłem bardziej nieśmiały, zamknięty w sobie. Chodzi o to, że bardzo
    przejmuję się tym, co myślą o mnie ludzie, więc próbowałem tak ograniczyć moje
    reakcje, żeby się nie ośmieszyć. Czyli po prostu byłem strasznie sztywny.
    Potem dowiedziałem się, że kilkadziesiąt lat temu kobiety nie mogły nosić spodni
    i ten fakt popchnął mnie do tego, żeby spróbować nosić szpilki tak na co dzień.
    Wtedy odkryłem, że przestało mi zależeć na udawaniu kogoś innego i przestałem
    trzymać swoje reakcje na smyczy :P.
    A wizyt u psychologa już wiele w swoim życiu miałem.
    Raz nawet spędziłem tydzień w szpitalu psychiatrycznym na obserwacji. Haha...
    Nie wiem, czy macie pojęcie jakie to było dla mnie groteskowe. Chcieli mnie
    przebadać tylko dlatego, że otwarcie przyznałem się do tego, że lubię nosić
    szpilki! Czyżby kwestionowanie tego, co Wy nazywacie NORMĄ, było dla nich
    objawem choroby psychicznej?
    Najlepsze jest to, że chciałem zostać w tym szpitalu, ale nie mogłem, bo uznali,
    że jestem zdrowy. Polecili tylko jakąś terapię, z której nigdy nie skorzystałem.
    Nie bardzo wierzę w ich skuteczność ani w ich diagnozy.

    To była taka mała dygresja. Cytat: " odnioslam wrazenie, ze szpilki Ci cos
    zalatwiaja, cos, co przy pomocy terapii mozesz spokojnie sobie nauczyc sie
    zalatwiac bez nich" mogę potraktować jako pytanie: czy łatwiej zmienić siebie
    czy otoczenie?
    Nie znam odpowiedzi, więc cały czas staram się chodzić na kompromis. Wyjechałem
    z Koszalina, żeby m.in. odciąć się od krewnych. Chowałem szpilki/spódnice w
    krzakach, żeby wejść w jak najmiejszy konflikt z ocjem. Unikam podejrzanych
    dzielnic/spelun, staram się nie chodzić późnym wieczorem po mieście, żeby nie
    paść ofiarą niezbyt kulturalnych panów.
    Jeśli udałoby mi się w życiu zostać KIMŚ, to może coś by się zmieniło.
    Jak na razie groteska ciągle jeszcze wygrywa.

    Przepraszam, że tak się rozpisałem :P.
  • bri 01.12.06, 21:36
    Na BBC Prime jest program pt. A Week of Dressing Dangerously. Widziałam tylko
    kawałek jednego odcinka ale zdaje się, że osobę z pewnymi problemami przez
    tydzień się przebiera w różne dziwnie stroje i tak dziwnie ubrana musi
    prowadzić normalne życie radząc sobie z reakcjami otoczenia i swoimi własnymi
    emocjami. Pani z tego odcinka uznała to doświadczenie za bardzo cenne, czuła
    się po nim o wiele swobodniej wśród ludzi, minęła jej nieśmiałość i generalnie
    wyluzowała. Jej mąż i siostra nawet płakali tak ich poruszyła jej przemiana.

    Może Blemana trzeba zapisać na taką terapię.
  • kocia_noga 01.12.06, 21:58
    Bardzo ciekawe.Ja ciągle mam w pamięci test enneagramowy i opis szóstki
    antyfobicznej - pasuje mi do Macieja.--
    ojdyrydyrydy
  • rmaciej1983 01.12.06, 22:17
    Cytuję: "A Week of Dressing Dangerously"

    Hehe... Ale ktoś miał pomysła :D.
  • bri 01.12.06, 22:19
    To może Ty opowiesz co się w Tobie zmieniło odkąd zacząłeś nosić szpilki?
  • kocia_noga 01.12.06, 22:47
    bri napisała:

    > To może Ty opowiesz co się w Tobie zmieniło odkąd zacząłeś nosić szpilki?


    No, pisał,że był dawniej nieśmiały - i pomogło.
    --
    ojdyrydyrydy
  • rmaciej1983 01.12.06, 23:00
    Cytuję: "No, pisał,że był dawniej nieśmiały - i pomogło."

    Ale trochę nieśmiały jeszcze jestem :D. Zresztą szpilek nie uważam za zbyt
    rażący image. No, w połączeniu ze spódnicą to już bardziej, ale noszone do
    spodni albo sama męska spódnica noszona do np. glanów, to chyba aż tak bardzo
    nie razi.
  • karolana 02.12.06, 16:52
    Wiesz, powiem Ci, ze to biadolenia "jestem taaaki pokrzywdzony, nikt nie
    respektuje mojego stylu..." jest już nudne. Napisałeś, ze pani psycholog kazała
    Ci się zastanowić co jest dla Ciebie ważniejsze - styl, czy akceptacja. I miała
    rację! Świadomie zakładasz szpilki wiedząc, że będzie to szokować - przyznałeś
    się do tego. Jeśli jesteś świadom szoku jaki powodujesz, to przestań jęczeć, ze
    ktoś daje Ci do zrozumienia, ze mu się to nie podoba! Jakaś niezrozumiała
    ambiwalencja z Ciebie płynie - z jednej strony mendzisz, ze jesteś
    nieakceptowany, z drugiej strony przyznajesz, ze jeśli szpilki byłyby "normą",
    pewnie nie nosiłbyś ich, bo cała zabawa właśnie w "nienormalności" i "walce o
    ideę". To się chłopie zdecyduj! Nosisz szpilki i liczysz się z tym, że czasem
    może to komuś nie pasować albo ściągasz szpilki i nie masz problemu, bo jesteś
    akceptowany! Tylko przestań narzekać!! Bo z tego co piszesz masz lepszą sytuację
    niz wiele osób "normalnych" - masz pracę, masz dziewczynę, żyjesz normalnie,
    czego jeszcze chcesz??!! Żeby wszyscy faceci w szpilkach wyskoczyli? To zrób
    kampanię medialną, ogłoś "Dzień Faceta w Szpilkach", zrób cokolwiek, tylko
    PRZESTAŃ ZRZĘDZIĆ JAK CI ŹLE!!! Bo sorry, jak porównuję Twoje problemy ze swoimi
    czy problemami, jakie mają moi znajomi... to mnie pusty śmiech ogarnia, że ktoś
    może sobie utrudniać życie takimi rzeczami. Chyba że te szpilki faktycznie
    załatwiają Ci jakieś problemy psychiczne... No ale od tego jest gabinet
    psychoterapeuty...
    Pozdrawiam.

    P.S. Od razu piszę - mam w nosie oskarżenia o nietolerancję i brak empatii.
  • rmaciej1983 02.12.06, 18:20
    Cytuję: "Świadomie zakładasz szpilki wiedząc, że będzie to szokować."

    Eee... No właśnie. Zauważyłem, że niektórzy ludzie robią do mnie jakąś dziwną
    minę. Szeroko otwarta buzia i oczy. To nawet śmiesznie wygląda :D. A raz taki
    pan prowadził samochód i się gapił z taką miną. Ale bym się uśmiał, gdyby walnął
    w drzewo :D.
    Tzn. na początku nie przyszło mi do głowy, że to może szokować. Wiedziałem, że
    może być pretekstem do obrażania mnie lub bicia (ludzie różne głupie powody
    mają). Ale szok? To już chyba przegięcie :/.

    Cytuję: "z drugiej strony przyznajesz, ze jeśli szpilki byłyby "normą",
    pewnie nie nosiłbyś ich, bo cała zabawa właśnie w "nienormalności""

    Czasem może bym zakładał. Na pewno nie tak często. I wcale mnie to nie bawi. Ja
    osobiście nie widzę w tym nic nienormalnego. Tylko ludzie coś marudzą. Uznaję te
    ich normy, nie mam nic przeciwko, że ktoś ubiera się inaczej niż ja, więc oni
    łaskawie mogliby przestać marudzić.

    Cytuję: "To się chłopie zdecyduj! Nosisz szpilki i liczysz się z tym, że czasem
    może to komuś nie pasować albo ściągasz szpilki i nie masz problemu, bo jesteś
    akceptowany!"

    Odpowiem cytatem Poniedzielskiego: "Wybór pomiędzy ziemniakiem a kartoflem to
    poruszanie się w skrobi. A gdzie białko?"
    Jakkolwiek bym nie wybrał będzie źle.
    Nie rozumiem skąd u Ciebie taki ton. Przyszedłem podzielić się moimi problemami,
    a tu krzyczą na mnie.

    Cytuję: "Bo z tego co piszesz masz lepszą sytuację niz wiele osób "normalnych" -
    masz pracę, masz dziewczynę, żyjesz normalnie, czego jeszcze chcesz??!! "

    Cóż. Widać, że nie znasz mojej sytuacji. Równie dobrze mógłbym napisać:
    feministki! Kobiety mają lepszą sytuację niż mężczyźni, więc czego jeszcze
    chcecie? Przestańcie narzekać!

    Cytuję: " jak porównuję Twoje problemy ze swoimi"

    Uważasz, że moje problemy są mniejsze? Za kogo Ty się masz? Za pępek świata?

    Cytuję: "... że ktoś może sobie utrudniać życie takimi rzeczami."

    Czyli jak utrudniać, bo nie rozumiem. Zawsze szedłem na łatwiznę i próbowałem
    kompromisów.

    Cytuję: "Chyba że te szpilki faktycznie załatwiają Ci jakieś problemy psychiczne..."

    Tak jak kobietom załawiłaby problemy psychiczne wyższa płaca. Aczkolwiek ciągle
    nie jestem przekonany, czy wysokość płacy zależy od płci.

    Podsumowując: Twój post nic nowego nie wniósł. Ot, takie narzekanie, że ktoś na
    forum feministycznym dzieli się tym, że jest dyskryminowany ze względu na płeć.
  • karolana 02.12.06, 19:28
    > Jakkolwiek bym nie wybrał będzie źle.
    Będzie, jeśli tak jak do tej pory SAM będziesz robił z tego taki problem.

    > Cóż. Widać, że nie znasz mojej sytuacji.
    Oczywiście, ze nie znam. Jeśli powiedziałbyś, że masz problem, bo byłeś
    molestowany, doświadczyłeś przemocy, matka Cię nie kochała, wychowałeś się w
    rodzinie patologicznej, DD, jesteś poważnie chory fizycznie lub psychicznie,
    jesteś bezdomny, bezrobotny, rzuciła Cię kobieta, czy ja wiem co jeszcze...
    Ale ty przychodzisz, oświadczasz, ze masz pracę, dziewczynę, nie mówisz nic o
    żadnym innym problemie, tylko płaczesz, ze LUDZIOM SIĘ NIE PODOBA, ŻE NOSISZ
    SZPILKI... no roki, ale ja nie traktuję tego jako problemu, nad którym trzeba
    się jakoś specjalnie pochylać!

    >Równie dobrze mógłbym napisać:
    > feministki! Kobiety mają lepszą sytuację niż mężczyźni, więc czego jeszcze
    > chcecie? Przestańcie narzekać!
    Co ma piernik do wiatraka? Ja mówię o Twoim konkretnym przypadku.

    >Zawsze szedłem na łatwiznę i próbowałem
    > kompromisów.
    Plączesz się w zeznaniach, przyznałeś, że świadomie szokujesz, wiec co to za
    kompromis?

    > Tak jak kobietom załawiłaby problemy psychiczne wyższa płaca. Aczkolwiek ciągle
    > nie jestem przekonany, czy wysokość płacy zależy od płci.
    Ja o niebie, Ty o chlebie. Jeśli dla Ciebie noszenie szpilek=uczciwe
    wynagrodzeni... nic nie poradzę.

    > Podsumowując: Twój post nic nowego nie wniósł. Ot, takie narzekanie, że ktoś na
    > forum feministycznym dzieli się tym, że jest dyskryminowany ze względu na płeć.
    Ty się nie skarżysz na dyskryminację, tylko pławisz się w nawale postów
    zajmujących się Twoją osobą. Koniecznie chcesz zwrócić na siebie uwagę. Proszę
    uprzejmie, ale ja już nie mam zamiaru poświęcać Ci czasu.
    Pozdro.
  • rmaciej1983 02.12.06, 20:06
    Cytuję: "Jeśli powiedziałbyś, że masz problem, bo byłeś molestowany,
    doświadczyłeś przemocy, matka Cię nie kochała, wychowałeś się w rodzinie
    patologicznej, DD, jesteś poważnie chory fizycznie lub psychicznie, jesteś
    bezdomny, bezrobotny, rzuciła Cię kobieta, czy ja wiem co jeszcze..."

    Doświadczyłem przemocy, agresji (zawórno ze strony najbliższych jak i
    otoczenia), dyskryminacji (także ze strony najbliższych i otoczenia). Kobieta
    raz też mnie rzuciła :/.

    Mam pracę, ale zamieniłbym ją na poprawę stosunków z krewnymi, powrót do
    dziewczyny (oddalona jest o 400 km) oraz na studia.

    Cytuję: "nie mówisz nic o żadnym innym problemie, tylko płaczesz, ze LUDZIOM SIĘ
    NIE PODOBA, ŻE NOSISZ SZPILKI"

    Bo to główna przyczyna tej całej groteski.

    Cytuję: "Plączesz się w zeznaniach, przyznałeś, że świadomie szokujesz, wiec co
    to za kompromis?"

    A jak można być zszokowanym na widok faceta w szpilkach? Szokowałem nieświadomie.

    Cytuję: "Ja o niebie, Ty o chlebie. Jeśli dla Ciebie noszenie szpilek=uczciwe
    wynagrodzeni... nic nie poradzę."

    Tak. Noszenie szpilek = wyższe wynagrodzenie.

    Cytuję: "Ty się nie skarżysz na dyskryminację"

    Jak nie jak tak? Przeczytaj pierwszy mój post.
  • rmaciej1983 01.12.06, 15:47
    Cytuję: "Oraz czy chcesz być męczennikiem za sprawę."

    Jasne, że nie chcę, ale jak trzeba... Ideologia chodzenia w szpilkach - ważna
    rzecz :D.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka