Co wg was co oznacza kobiecość. Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Skoro nie zgadzacie się z opinia kobiety co nosi buty na wyskoim
    obacasie,maluje się, ma męzczyznę przy boku. Rodzi dziecko. chodzi do
    kosmetyczki.

    no to co jest kobiecością wg w feministek?




    piejo kury
    • Jak kobieta czuje sie dobrze noszac wysokie obcasy,chodzac do kosmetyczki,
      malując się,rodzac dzieci, mając faceta u boku to super.Z czym tu się nie
      zgadzać? Feminizm to przekonanie,że każda kobieta ma prawo do szczęścia tak,jak
      ona to rozumie.
      Kobiecość to po prostu bycie kobietą,nie uważam,zeby było to okreslenie
      wartościujące.
      --
      Jestem brzydka wredna i leniwa więc zostałam feministką
      MÓJ BIZNES
    • Skoro nie zgadzacie się z opinia kobiety co nosi buty na wyskoim
      > obacasie,maluje się, ma męzczyznę przy boku. Rodzi dziecko. chodzi do
      > kosmetyczki.
      > no to co jest kobiecością wg w feministek?

      Dlaczego sie nie zgadzamy? Z jaka opinią?

      Ja jestem feministką - noszę spódnice i szpilki, maluje się, farbuję włosy, mam
      męża i zamierzam mieć śliczne dzieci!!! Nie rozumiem, co ma jedno do drugiego.
      Mozna byc atrakcyjną, zadbaną kobietą i jednocześnie czuć sie równą mężczyźnie
      i walczyć o równe prawa i traktowanie!
    • > Skoro nie zgadzacie się z opinia kobiety co nosi buty na wyskoim
      > obacasie,maluje się, ma męzczyznę przy boku. Rodzi dziecko. chodzi do
      > kosmetyczki.

      Dla mnie kobiecosc to coś, co charakteryzuje wyłącznie kobiety. Tak więc:
      wysokie obcasy są kobiece
      malowanie się - powiedzmy, że też
      posiadanie męzczyzny - a niby dlaczego? Lesbijka/singielka nie może byc kobieca?
      rodzenie dzieci - logiczne, że tak:)
      chodzenie do kosmetyczki - nie, męzczyźni dbający o wygląd też chodzą do kosmetyczek

      Inne rzeczy kobiece: piersi, spódnice, biustonosze, rajstopy...



      --
      DO UNTO OTHERS BEFORE THEY DO UNTO YOU
    • Na jasno postawione pytanie o to, co feministki uważają za kobiece pozwolę sobie
      wskazać co według mnie nie przystaje do pojęcia kobiecość. Choć może są osoby
      dla których takie cechy to kwincestencja tzw. kobiecości.
      Na pewno nie jest dla mnie "kobiecością" zaprezentowane w twej wypowiedzi
      niechlujstwo, brak logiki, bezmyślne uleganie stereotypom.


      A powyższa uwaga dotyczy tajemniczych słów sugerujących, że feministki MUSZĄ nie
      zgadzać się z każdą opinią wygłoszoną przez kobietę spełniającą wymienione przez
      ciebie warunki.
      Gdzie i kiedy na forum, którakolwiek z pań określających się jako feministka nie
      zgodziła się z czyjąś opinią np. na temat eksperymentów psychologicznych tylko
      dlatego, że oponentka jest zwolennikiem wysokich obcasów jako elementu kobiecego
      stroju, lub jest mężatką czy matką dziecku, czy też uchyliła rąbka tajemnicy na
      temat swoich zabiegów kosmetycznych?

      A czy ty uważasz, że noszenie butów na obcasie, itd. itd. ma powodować, że
      wszyscy mają paść na twarz rażeni mocą tych twoich atrybutów i wołać jednym
      głosem "wielka jest twa mądrość o pani", zgadzając się z każdą twą opinią bez
      względu na jej treść?
      Zresztą może zauważyłaś,że nie byłaś nawet uprzejma przekazać tej swej opinii.
      Z czym więc mamy się zgadzać lub polemizować?
    • Kobiecość to delikatność, zwiewność, elegancja, gracja, romantyczność, wyczucie
      stylu, dobre maniery a dalej koronkowa bielizna, pończochy, szpilki, perły,
      brylanty, miękkie opadające długie włosy, wypielęgnowane paznokcie, wymalowane
      usta, wytuszowane rzęsy - to wszystko przyszło mi do głowy w pierwszym odruchu.
      Jak pomyślę to napiszę dalej.
    • wg mnie kobiece są kobiety ktore lubią bycie kobietą, akceptują siebie i ciesza
      się tym, sa dumne i nie zazdroszczą męzczyznom męskości, wiedza że bycie kobietą
      to naprawdę zaszczyt i wyzwanie :)))) ... kobiecośc to takie coś, 200 procent
      kobiecości maja te ktore niekoniecznie na wysokich obcach ale przykuja uwagę ...
      to nie jest kwestia biustu czy posladkow, to jest takie coś w środku,
      prawdopodobnie w glowie, być może w sercu :))))
      • a dlaczego bycie z męzyzną ma wykluczac kobiecośc? kobieca kobieta bardzo
        przyciaga mężczyzn, sadze jednak ze nie wysokoscia obcasów ani kosmetykami :)
      • poczucie dumy z bycia kobietą czy mężczyzną albo traktowanie tego jako zaszczytu
        to jakiś totalny bezsens i absurd! Przecież płeć to fakt od nas niezależny,
        kwestia przypadku, wiec jak możemy być z tego dumni? To tak jakby być dumnym z
        faktu, że ma się zielone oczy albo blond włosy.
        Oczywiście nie jest to tez powód do wstydu. Moim zdaniem jest sens mówić o dumie
        i wstydzie tylko w kontekście rzeczy, które od nas zależą np. jestem dumna bo
        zdałam egzamin na piątkę, wstydzę się bo oblałam.
    • > Skoro nie zgadzacie się z opinia kobiety co nosi buty na wyskoim
      > obacasie,maluje się, ma męzczyznę przy boku. Rodzi dziecko. chodzi do
      > kosmetyczki.
      >
      > no to co jest kobiecością wg w feministek?

      mniam, uwieeelbiam takie pieprzenie kotka za pomocą młotka :>
      tak jest, bo ja jako feministka:
      a) nigdy nie noszę butów na obcasie
      b) nigdy się nie maluję
      c) jestem starą panną/lesbijką (sorki, nie mogę sie zdecydować :>)
      d) nigdy nie chciałam mieć dziecka
      e) w życiu nie byłam u kosmetyczki
      a ponadto dodam od siebie:
      f) nie byłam nigdy u fryzjera
      g) nie noszę nigdy sukienek
      h) nie golę sobie pach/nóg/bikini
      i) mam sumiaste wąsy i bródkę w szpic
      j) generalnie jako feministka nie jestem kobietą, ot, takie ze mnie niewiadomoco
      wielkie toto, tłuste, owłosione, ogniem w stronę facetów ziejące :P

      co za bzdety :/
    • Jesli kobiecosc jest definiowana przez zdolnosc do urodzenia dziecka, to w
      takim razie czym definiowana jest meskosc? Niezdolnoscia do urodzenia dziecka?

      I kim w takim razie sa bezplodne kobiety? Maja wyruszac na poszukiwanie
      brylantow, zadbanych paznokci, gracji, wdzieku i elegancji, zeby jakos nadrobic
      swoje braki? Albo: co z kobietami, ktore swiadomie decyduja sie na nierodzenie?
      Ich jajniki pracuja pelna para, ale nadaremnie, wiec co czyni je kobietami?

      A w ogole, to czytajac posty heretica i tej forumowiczki od skojarzen
      kobiecosc - brylanty - perelki przypomina mi sie niedawno zlinkowany post o
      kobiecie, ktora podczas porodu dbala, zeby jej sie makijaz nie rozmazal i
      zeby 'fajnie wygladala'. Tfu, zeby was pokrecilo.

      --
      oprócz codziennego brudu jest jeszcze prawdziwa czystość
      • > Jesli kobiecosc jest definiowana przez zdolnosc do urodzenia dziecka, to w
        > takim razie czym definiowana jest meskosc? Niezdolnoscia do urodzenia dziecka?

        Illiterate, teraz wiem skąd masz nicka:)
        Nigdzie nie napisałem, że kobiecosc to rodzenie dzieci, tylko że rodzenie dzieci
        jest kobiece, a to spora różnica. Taka sama różnica jak w przypadku, gdy ktoś
        twierdzi, że wszystkie prostokąty to kwadraty, podczas gdy jest na odwrót.



        --
        DO UNTO OTHERS BEFORE THEY DO UNTO YOU
        • heretic_969 napisał:

          > Nigdzie nie napisałem, że kobiecosc to rodzenie dzieci, tylko że rodzenie
          dziec
          > i
          > jest kobiece, a to spora różnica. Taka sama różnica jak w przypadku, gdy ktoś
          > twierdzi, że wszystkie prostokąty to kwadraty, podczas gdy jest na odwrót.

          Nie odpowiadalam tylko Tobie, to byla raczej taka ogolna refleksja nad tym, co
          tu napisano. Stwierdzenie, ze kobieca jest mozliwosc rodzenia, piersi i cipka
          jest, hm, podobne stwierdzeniu 'lato jest cieplejsze od zimy'. Mialam wrazenie,
          ze rozmawiamy o tozsamosci, czyms co jest o wiele mniej oczywiste niz pelny
          dekolt.

          Tak czy inaczej, definiowanie kobiety przez cielesnosc - ciagle i ciagle - jest
          wkurzajace. Nie mowiac, ze czesto dotyka to spraw bardzo bolesnych, jak
          mastektomia czy bezplodnosc. Kim jest kobieta z amputowanymi piersiami?

          Noi - znalam kiedys bardzo stara, zniedolezniala kobiete. Ubierala sie po
          prostu wygodnie, zaloze sie, ze nie miala ani koronkowego stanika, ani
          frymusnych majtek. Nie nosila szpilek, nie miala dlugich miekkich wlosow, jej
          cialo bylo stare - pomarszczone i chore. Nie nosila tez bizuterii, koronek, nie
          byla delikatna i zwiewna, romantyczna juz zupelnie najmniej, nie miala gracji,
          bo poruszala sie o lasce. Ale byla kobieta w stu piecdziesieciu procentach,
          promieniowala kobiecoscia, emanowala jakas niesamowita energia, w dodatku bylo
          w niej duzo seksualnej werwy. Miala 79 lat i byla najbardziej kobieca istota,
          jaka znalam.


          --
          oprócz codziennego brudu jest jeszcze prawdziwa czystość
          • Hm... To musiała być wspaniała kobieta ale czy ten rodzaj energii jest właśnie
            charakterystyczny dla większości kobiet? No bo kobiecość musi chyba
            charakteryzować większość kobiet, żeby zasłużyć na to miano?
            • Bo ja wiem?
              Mysle, ze kazdy ma w sobie taka zaroweczke - jednak jednym ona swieci z moca 15
              vat, a innym - 1500.

              Chodzi mi o cos takiego, ze pojecie kobiecosci/meskosci to cos wiecej niz cialo
              i szpilki/brak szpilek. Plciowosc to cos o wiele wiekszego, powazniejszego i
              nieuchwytnego - jakis rodzaj energii, cos raczej z ducha niz z koronki.
              Podazajac sciezka rozumowania wiekszosci uczestnikow tego watku musielibysmy
              sie w koncu zapetlic jak Platon, ktory zdefiniowal czlowieka jako 'dwunozna
              nieopierzona istote', ktoremu Diogenes cisnal na kolana oskubana kure i
              powiedzial 'masz swojego czlowieka'.

              --
              ,
              • > Podazajac sciezka rozumowania wiekszosci uczestnikow tego watku musielibysmy
                > sie w koncu zapetlic jak Platon, ktory zdefiniowal czlowieka jako 'dwunozna
                > nieopierzona istote', ktoremu Diogenes cisnal na kolana oskubana kure i
                > powiedzial 'masz swojego czlowieka'.

                hehehe, otóż to właśnie
                a powiedzcie mi, dlaczego właściwie ciągle kręcimy się wokół 'uniwersalnej'
                kobiecości/męskości... czy w ogóle można coś takiego zdefiniować? dlaczego ja
                mam być kobieca dla 100% populacji? przeciez to niemozliwe!!
                czy ja sobie nie moge być zwyczajnie kobieca dla siebie? i dla faceta/kobiety, z
                którym/którą aktualnie jestem/spotykam się/uprawiam sex czy co tam innego?
                ja mam gdzieś, co o mnie myśli tad9 czy inny w kalesonach, czy ktokolwiek w
                swiecie realnym...
                w głowie mi się już kręci od tych szminek, koronek, pereł i szpilek...
                jestem w 100% kobietą choć dzieci urodzic nie mogę, choć nie mam ani pół perły
                czy diamentu, choć generalnie bieliznę mam bawełnianą i na codzień chodzę w
                spodniach... Jestem KOBIETĄ, czuję się nią, więc jestem kobieca. nad czym tu
                dyskutować. i każda kobieta, nawet transseksualna lesbijka może o sobie
                powiedzieć dokładnie to samo :)
                • Właśnie mi o to chodzi, że oprócz pewnych aspektów fizycznych nie widzę w
                  zasadzie żadnych wspólnych, łatwo obserwowalnych cech znanych mi kobiet. I moim
                  zdaniem kobietą można być na wiele sposobów. Iskra kobiecości o jakiej Ill
                  pisze wcześniej brzmi bardzo ładnie ale jakoś mnie nie przekonuje.
    • dla mnie feminizm polega na byciu poza kobiecością i męskością jako pewnymi
      społecznymi wyobrażeniami, na robieniu tego co lubimy i nie przejmowaniu sie czy
      jest to "kobiece" czy "męskie". Ludzi trzeba traktować jako jednostki, a nie
      członków kolektywów. I nie podchodzić do nich na zasadzie - mężczyzna, a wiec
      lubi piłkę nożną, kobieta, a wiec interesuje się modą.
      Osobiście nie lubię ani "kobiecych" kobiet ani "męskich" mężczyzn. Ujęłam te
      słowa w cudzysłów, bo chodzi mi o osoby, które nie mają odwagi samodzielnie
      kształtować swojej tożsamości, nie zważając na płeć i prezentują myślenie w
      stylu "jestem kobietą/jestem mężczyzną to nie wypada mi robić tego albo tamtego,
      bo co sobie pomyślą ludzie" i każde zachowanie kształtują jakby ono miało mówić:
      "patrzcie jaka jestem kobieca, patrzcie jaki jestem męski".
      nie znoszę też mitologizowania kobiecości czy męskości - doszukiwania się jakiś
      wyznaczników tak zwanej "prawdziwej męskości", "czucia się kobieco" (cóż to do
      cholery znaczy? czemu np. od ludzi niebieskookich nie wymaga się czucia
      niebieskooko?)
    • Z elementów garderoby to chyba tylko biustonosz jest uniwersalnie kobiecy.
    • Najwiekszymi antyfeministami nie sa mezczyzni. Sa nimi tzw. kobiece kobiety.
      --
      History is herstory too.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.