kto myje garnki? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy to prawda, że w dobrym małżeństwie (związku) garnki się myją same? Sam się
    też naprawia zamek u drzwi?!?

    -----
    przygody-krzysia.blog.onet.pl
    • same się myją w zmywarce i małżeństwo do tego niepotrzebne
      --
      Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
    • > Sam się też naprawia zamek u drzwi?!?

      U nas to ja naprawiam zamek - co najmniej trzy razy dziennie, przez 7 dni
      tygodnia i 365 dni w roku.
      Dzień w dzień i nie narzekam.
      • u mnie od zamków ślusarz a od mycia garnków brudzacze
        • Wszystko, co napisałyście wyżej miłe Panie, to prawda! Talerze można włożyć do
          zmywarki. Można zawołać ślusarza do zamka u drzwi, można samemu go naprawiać
          ale.... (to tylko moje zdanie) dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
          partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na jutro
          ci uprasować.. Czego Wam wszystkim życzę

          ------
          przygody-krzysia.blog.onet.pl
          • krzysiek133 napisał:

            > dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
            > partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na
            jutro
            >
            > ci uprasować..

            A kiedy zamek nie jest zepsuty to chodzisz w pogniecionych koszulach?
            --
            Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
            wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
          • Mam nadzieję, że mój mąż jednak woli inne małżeńskie rozrywki niż naprawianie
            zamków i widok żony z żelazkiem w ręku ;)

          • > ale.... (to tylko moje zdanie) dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
            > partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na jutro
            >
            > ci uprasować.. Czego Wam wszystkim życzę

            Ale po co nam życzysz? Chcesz na siłę ludzi uszczęśliwiać? A może ta ja mam
            frajdę słysząc od partnera "jak skończysz naprawiać zamek to powiedz mi, którą
            bluzkę na jutro" ? czy to znaczy, ze takie małżeństwo jest złe? a jeśli zamiast
            naprawiać zamki i prasować koszule będziemy rozmawiać o filmie, na którym
            właśnie byliśmy? Albo planować wspólną podróż? Jeśli zamki naprawia ślusarz, a
            koszule każdy sobie prasuje sam/a lub robi to ta osoba, która ma aktualnie
            więcej czasu? To już nie jest dobre małżeństwo? Czy ty się w ogóle zastanowiłeś
            nad tym zanim założyłeś ten wątek, czy po prostu uznałeś, że trzeba tym babom
            pokazać jak super jest w tradycyjnym związku, gdzie każdy zna swoje miejsce -
            facet przybija gwoździe i naprawia zamki, a kobieta sprząta, pierze, prasuje,
            gotuje, zmywa... Najlepiej wtłoczyć w ramki, zamknąć w szufladce i z poczuciem
            słusznej racji nie myśleć za wiele :P Na szczęście zauważyłeś, że to TYLKO TWOJE
            ZDANIE :P
            • Przepraszam. Mogę Cie prosić, żebyś raz jeszcze przeczytała co napisałem??? W
              zasadzie to mało skromnie z mojej strony prosić o kolejne czytanie ale... Zanim
              założyłem te wątek to się zastanowiłem nad tym super jest w tradycyjnym związku
              (Przynajmnie dla mnie tradycyjnym) gdzie, każdy robi to co najlepiej potrafi -
              mnie np. lepiej wychodzi wykręcanie w rekach prania, które nie może być
              odwirowane!!

              karolana napisała:
              >
              > Ale po co nam życzysz? Chcesz na siłę ludzi uszczęśliwiać? A może ta ja mam
              > frajdę słysząc od partnera "jak skończysz naprawiać zamek to powiedz mi, którą
              > bluzkę na jutro" ?

              Właśnie o to mi chodziło!!! W dobrym związku bluzki też się same prasują :):):)

              P.S w tekscie niżej zjadło mi literkę "r" w wyrazie "którzy" - bardzo źle to
              wygląda. Przepraszam
              • Jak nie można odwirowywać to wykręcać tym bardziej nie można.
              • > założyłem te wątek to się zastanowiłem nad tym super jest w tradycyjnym
                związku
                > (Przynajmnie dla mnie tradycyjnym) gdzie, każdy robi to co najlepiej potrafi -


                Acha, rozumiem więc ze jesli kobiecie lepiej wychodzi naprawianie zamka a
                mężczyźnie gotowanie, i taki własnie mmają logiczny podział ról, to według
                twojej definicji jest to takze związek tradycyjny? No chyba tak. A może
                tradycyjny byłby wtedy, gdyby to ona gotowała, choć nie umie i nie lubi a on
                naprawiał zamki - choc jest beztalenciem technicznym (w przeciwieństwie do
                niej), natomiast gotowac lubi i potrafi?

                --
                79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca
                • a ja sobie mysle ze wszystko jest okej, tradyszyn stara albo nowa.. ale
                  najwazniejsze byc elastycznym i nie przywiazywac sie za bardzo do swojej roli...
                  jak sie te relacje za bardzo usztywniaja to coś mi smierdziec zaczyna katafalkiem
                • Właśnie TAK!!!! Sama definicja "związku" dla mnie to zakłada... Osiągnąć
                  najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek tradycyjny. Każdy inny
                  je tylko "nibyzwiązkiem". Z moich doświadczeń wynika, że niektóre rzeczy lepiej
                  wychodzą żonie. Już nie będę pisał które jej lepiej wychodzą, bo znowu mnie
                  zaatakujecie, miłe Panie...:):)

                  • > Osiągnąć najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek
                    > tradycyjny. Każdy inny je tylko "nibyzwiązkiem"

                    To jest męska filozofia;
                    osiągnąć efekt najniższym dla siebie kosztem, oczywiście wysokim kosztem żony.
                    • Dlaczego "wkładacie mi w usta" słowa, których nie powiedziałem i przypisujecie
                      intencje,ktróych nie miałem????????????????? Czy przypadkiem nie jest tak, ze
                      potrzeba nowego do skopania?????????

                      • • Re: kto myje garnki?
                        krzysiek133 19.06.07, 14:48 + odpowiedz


                        Właśnie TAK!!!! Sama definicja "związku" dla mnie to zakłada... Osiągnąć
                        najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek tradycyjny. Każdy inny
                        je tylko "nibyzwiązkiem". Z moich doświadczeń wynika, że niektóre rzeczy lepiej
                        wychodzą żonie. Już nie będę pisał które jej lepiej wychodzą, bo znowu mnie
                        zaatakujecie, miłe Panie...:):)

                        krzysiek133 napisał:

                        > Dlaczego "wkładacie mi w usta" słowa, których nie powiedziałem i przypisujecie
                        > intencje,ktróych nie miałem????????????????? Czy przypadkiem nie jest tak, ze
                        > potrzeba nowego do skopania?????????


                        No cóż "dobrymi intencjami piekło wybrukowano"
              • no więc (wiem, nie zaczyna się zdania od no więc) chyba potraktowałam ten wątek
                za kolejne udowadnianie, że fajnie jest jak kobieta zajmuje się "kobiecymi"
                pracami, a mężczyzna "męskimi", zresztą sam twój przykład do tego skłaniał
                (naprawianie-prasowanie). niestety, tak się dziwnie składa, że większość tego
                typu tekstów właśnie do tego prowadzi. natomiast nie zgodzę sie, że "każdy robi
                to, co najlepiej potrafi" poniewamiż najczęściej w praktyce prowadzi to do
                sytuacji, kiedy jedna ze stron "pomaga" w domu, które to wyrażenie wywołuje unie
                atak furii. "pomagać" w domu mogą dzieci, goście długo zasiedziali, itp. ludzie
                pozostający w związku powinni RAZEM o dom dbać. i szczerze mówiąc w momencie,
                kiedy poznałam mojego męża, on nie potrafił ani gotować, ani sprzątać, ani
                pralki włączyć, bo wszystko robiły za niego mama i babcia. i co? powinnam uznać,
                ze skoro ja lepiej to wszystko robię, tak powinno zostać? przecież bzdura jakaś
                koszmarna! tym bardziej, ze sprzątanie we dwoje jest szybsze i ma się dla siebie
                więcej czasu potem, gotować też można razem (i jest to straszna frajda, a mąż
                okazał sie mistrzem w przyrządzaniu zupy jarzynowej i flaków sojowych!) lub robi
                to ta osoba, która wcześniej wraca z pracy, a puszczenie prania jest czynnością
                na tyle mało skomplikowaną, ze trudno mówić tu o "lepszym znaniu sie" na tym.
                ale oczywiście, jest to kwestia wyboru, bo równie dobrze można się czuć w
                związku, gdzie mężczyzna "pomaga" w domu i czasem coś naprawi. spoko.
                i może chodziło ci o to, że prace domowe, a raczej to, kto je wykonuje, powinny
                być czymś nieistotnym w związku. może dla niektórych tak. ale ja wolę kiedy mój
                mężczyzna docenia to, co robię. i lubię kiedy on czuje, ze jego praca w domu
                jest doceniana. to z kolei moje podejście.
                pozdro
                • Więc to tylko spór semantyczny...:):) Jak obieram ziemniaki to mówię: - pomogę
                  Ci przy obiedzie, a czasami słyszę: - zgrabię resztki trawy, pomogę ci przy
                  koszeniu trawnika... jakoś na to nie reagowałem choć rozumiem co Cię przyprawia
                  o "atak furii.
                  • > Więc to tylko spór semantyczny...:):) Jak obieram ziemniaki to mówię: - pomogę
                    > Ci przy obiedzie, a czasami słyszę: - zgrabię resztki trawy, pomogę ci przy
                    > koszeniu trawnika... jakoś na to nie reagowałem choć rozumiem co Cię przyprawia
                    > o "atak furii.

                    wiesz co, nie wydaje mi się żebyś zrozumiał. i nie jest to spór semantyczny.
                    pozdrawiam
          • Wyzwania techniczne są ciekawsze niż żmudne prasowanie. Prasować zresztą nie
            umiem, a żelazka obecnie (podobnie jak pumeksy) są do dupy i nie prasują nawet
            na najwyższych temperaturach.
    • i same gacie się piorą i same obiady sie gotują, a wróżka ukradkiem wpada z
      różdżką i sprząta chałupę
      tak tak, takie cuda tylko w małzenstwach
    • Coś w tym jest. U nas myje zmywarka.
    • Prawda Krzysiu, prawda, w dobrym małżeństwie i trawnik się sam wykosi i samochód
      się sam do mechanika zaprowadzi ;)
      Ważna jast tylko równowaga między tymi rzeczami które "robią się same", a tymi
      które muszę zrobić sama.
      Ale, ale , dlaczego piszesz o tym, że naprawiasz zamek, przecież z punktu
      widzenia Twojej, ten zamek wogóle nie powinien się psuć, rynna obrywać itd.
      itd.... ;)
      Coś mi się Krzysiu widzi, że pozwoliłeś aby obudziło się w Tobie zwierzę
      (leniwcem zwane) skoro Połóweczka zdąża zauważyć popsuty zamek.
      Albo celowo zwlekasz z naprawą , podkreślając ważność wykonywanej pracy.

      Pozdrów ptaszarnię, a potem się bierz za chwaściki w ogródku, żeby się same
      powyrywały, tylko niech się kwiatki przy okazji nie wybiorą na kompostownik.
      • "... chodzi o to aby język giętki powiedział to, co pomyśli głowa..." - a ja mam
        z tym problemy??!! Cieszę się z Twojego wpisu, bo chyba tylko Ty przeczyatałaś
        co napisałem. Napisałem, ze "garnki się same myją". NIE NAPISAŁEM, ŻE MYJE JE
        KOBIETA!!!! To ważna różnica. Gdy ona podlewa kwiatki w doniczkach, to garnki
        też mogą same zniknąć ze zlewozmywaka. Nie ma podziału ról, choć czasami tak
        jest (np. u mnie), że mnie łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek, a żonie
        doprawianie zupy, więc każde z nas robi to co lepiej potrafi. P.S Nie chciałem,
        nie chcę i ngdy nie będę chciał kogokolwiek uszczęśliwiać. Szanuję młodych
        ludzi, któzy mają swoje idee, przekonania i są gotowi walczyć o nie aż do
        śmierci (albo do czasu aż się im zmieni sposób patrzenia na świat)


        gotlama napisała:
        > Pozdrów ptaszarnię, a potem się bierz za chwaściki w ogródku, żeby się same
        > powyrywały, tylko niech się kwiatki przy okazji nie wybiorą na kompostownik.

        No i tu mam mały problem! Które z tych zielonych ma zostać, a które powyrywać.
        Dla mnie wszystkie są ładne, ale za dużo już tego zielonego :):)

        -------
        przygody-krzysia.blog.onet.pl
    • Ja jestem w takim związku, w którym garnki myją się same, obiad robi sie sam a
      zakupy same z siebie się pojawiają w lodówce.
    • Ale właściwie o czym jest ten wątek?
      --
      2007 - rok Strzelca
      • Krzysiu opowiada o skutkach wąskiej specjalizacji w pracach domowych czyli
        historia: "konsekwencje wyjazdu żony" ;) i zaprasza na swój blog wszystkich
        którzy myślą, że porządek w domu robi się "sam", by ich z tego błędu wyprowadzić.
        Jak zwykle miłe do poczytania, a zdjęcie papugi jest super.
      • Mogę odpowiedzieć o co mi chodziło gdy go zakładałem. Chciałem się dowiedzieć co
        myślą (zdeklarowane)feministki o tym, ze choć nie ma na stałe przypisanych
        obowiązków to jednak: facetom łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a kobietom
        doprawianie zupy... P.S od kilkunastu dni jestem słomianym wdowcem i zauważyłem
        (wreszcie), że w moim domu niektóre rzeczy "się same robiły" ..:):)
        • a ja zostawszy sama wymienilam sobie reflektor w samochodzie, uszczelki w
          kranie, sitko w pralce, nauczylam sie obslugiwac kompa.. o rany.. jakie to fajne
        • A podobno to kobiety mają problem z mówieniem wprost o co im chodzi:)

          Ok, więc jestem zdeklarowaną feministką.Uwazam,ze różnym ludziom różne sprawy
          przychodzą z łatwością a inne sprawiają problem.

          Jeżeli ktoś nie umie doprawić zupy to jest:
          a)chory na katar
          b)życiowo uposledzony

          Jeżeli ktoś nie umie posłużyć się śrubokretem to:
          a)ma złamaną rękę
          b)jak w punkcie powyżej

          Jeżeli chodzi o rzeczy robiące się "same" to u mnie sama zapełnia się lodówka,
          same naczynia wchodzą do zmywarki i potem wychodzą umyte, samo się sprząta.
          Co nie znaczy,że żadnej z tych rzeczy nie potrafię zrobić.
          --
          Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
        • Natomiast znam się na kompie, finansach i talenta techniczne też posiadam.

          Tak że jak z tą naturą?
          • Miałem milczeć jak grób i tylko słuchać, ale - co mi tam. Czy ja gdzieś
            napisałem, ze kobiety nie mają talentów technicznych?? Z naturą to jest tak, że
            faceci mają silniejsze mięśnie, widzą mniej kolorów (to wynika tylko z różnic w
            budowie oka) i słabiej reaguja na gorzki smak (to kwestia kubków smakowych)
            UWAGA!!! Nie napisałem, że to jest lepiej lub gorzej !!! Tylko stwierdzam
            fakty!! P.S odniosłem wrażenie (może mylne), że zostałem bessztany od pierwszych
            zdań tylko za to, że noszę spodnie z rozporkiem i moje imię nie kończy się na "a"
            • krzysiek133 napisał:

              > Miałem milczeć jak grób i tylko słuchać, ale - co mi tam. Czy ja gdzieś
              > napisałem, ze kobiety nie mają talentów technicznych?? Z naturą to jest tak, że
              > faceci mają silniejsze mięśnie, widzą mniej kolorów (to wynika tylko z różnic w
              > budowie oka) i słabiej reaguja na gorzki smak (to kwestia kubków smakowych)
              > UWAGA!!! Nie napisałem, że to jest lepiej lub gorzej !!!

              A co właściwie chcesz stwierdzić w tym wątku? Że ty lubisz to i owo słyszeć od
              partnerki? A ona też lubi ten układ? Jeśli tak, to miło nam niezmiernie.





              jeśli o to ci chodzi.
            • P.S odniosłem wrażenie (może mylne), że zostałem bessztany od pierwszyc
              > h
              > zdań tylko za to, że noszę spodnie z rozporkiem i moje imię nie kończy się na "
              > a"

              możesz sobie to tak tłumaczyć, ale kompletnie nie o to chodzi. chodzi o to, ze
              piszesz coś z pozycji "bardzo mądrego pana" i dziwisz sie, ze ci nie
              przyklaskujemy. tak serio, jakiej reakcji oczekiwałeś wychwalając na FF
              "naturalne różnice" i "tradycyjne wartości" ? bo nie bardzo jarzę :D
            • owszem, ale to co piszesz dotyczy statystycznych kobiet i mężczyzn.Nie kojarzysz
              takiego zdjęcia jak Agata Wróbel trzyma Marcinkiewicza na rękach?

              Poza tym do naprawiania zamków siła nie jest specjalnie potrzebna.Tak samo jak
              do wielu innych prac technicznych.
              --
              Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
              • A mnie zastanawia jeszcze jedno: jak często Krzysiowi się te zamki psują? Bo mi
                przez ponad 7 lat samodzielnego mieszkania zamek zepsuł się raz, i ślusarz
                naprawił go w 10 minut - mniej niż spędzam średnio dziennie na zmywanie naczyń
                (a prawie nie gotuję).
                --
                Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
                wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
                • Jak on wszystko siłowo próbuje to nie dziwne,że mu się ciagle psuje.
                  Mnie się jeszcze nie zdarzyło, choc oczywiście różne rzeczy się psują.Ale jakoś
                  zamki są niezniszczalne:)
                  --
                  Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
                  • :)Genialne!! :):) weryfkuję zeznania: zamieniam naprawiam zamek na: odkurzam
                    dywan,. OK? Teraz lepiej????
                    P.S zaraz, zaraz. Czy dywan można siłowo dokurzać???
                    • A komu lepiej wychodzi odkurzanie dywanu, mężczyznom czy kobietom?
                      --
                      Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
                      wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
                      • To zależy jakim sprzętem ;)
                        Jak już o różnych brudkach na dywanie jesteśmy to może o piaseczku.
                        Co do zdjęć na pustyni, to pomyśl Krzysiu o woreczkach z zapięciem strunowym (to
                        dobrze zdało egzamin w przypadku staroświeckiego Zenita 25 na pustyni Nazca -
                        doświadczenie moje, na pustyni w Libii i męzowska cyfrówka Canon) albo jak po
                        burzliwej domowej debacie nad Twoim blogiem mój Połówek stwierdził - aparat
                        wodoodporny też powinien sobie poradzić z wszechobecnym piaseczkiem.
                        • Dzięki. Mam do dzisiaj Zenitha 12XP -wspaniałe aparaty. Tam, na pustyni wyjąłem
                          cyfrówkę, żeby pstryknąć fotkę burzy piaskowej. To był mój błąd, ale jedno
                          zdjęcie wyszło :):)
                          • 12XP z soczewką "Z" było bardzo dobrym sprzętem. Wspominam sentymentalnie.
                            Teraz zastanawiam się nad dobrą lustrzanką cyfrową.
                            Używałam też zenita 11 i feda.
                            Wyrażaj sie na tym forum precyzyjnie i unikaj mieszania nieuzasadnionych
                            ekstrapolacji ze statystyką, to będziesz tu miłym gościem.
                            Mojemu połówkowi twój blog też się podobał mimo infantylizacji formy, ale jak
                            stwierdził "prawo autora" ;)
                    • lepiej, dywanu raczej nie uszkodzisz.
                      --
                      Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
            • skoro maja do kitu kubki smakowe to powinni żrec cokolwiek a nie wybrzydzac,
              alleluja, kasza jęczmienna na co dzien... jak zdrowo i tanio!;)

              skoro mają silniejsze mięsnie powinni myc okna, dźwigac siaty z zakupami na co
              dzien, odkurzac i robić cała te fizyczna robotę w domu, to sa typowo męskie
              zajęcia, zawsze tak uważałam i nie wiem czemu wszyscy się dziwili, nareszcie
              ktoś ma podobne zdanie do mojego

              skoro dostrzegaja słabiej kolory to pilota od telewizora powinni zostawić zonie,
              oni i tak nie docenia tego co zobaczą
        • >choć nie ma na stałe przypisanych
          > obowiązków to jednak: facetom łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a kobietom
          > doprawianie zupy...

          no i jednak sie nie myliłam, że o to się rozchodzi... ach te nasze szufladki,
          ramki, stereotypy... wkręceniu śrubki jest tak samo proste jak umycie okien czy
          ugotowanie zupy :P
          ale cieszę się, że "wreszcie" zauważyłeś, ze jednak te rzeczy nie robią sie
          "same"... może twojej żonie wyjdzie to na dobre, że zaczniesz doceniać jej pracę
          w domu.

      • Autor zapragnął się dowartościować dając nam do zrozumienia, że jego małżenstwo
        to ład, harmionia, tradycja, miłość i szacunek, natomiast nasze feministyczne
        fuj-związki to realizacja ideologicznych fantasmagorii o partnerstwie, z
        których wyrośniemy z wiekiem. Problem w tym, że moje partnerskie i
        feministycznie obrzydliwe małżeństwo wygląda zupełnie jak to co Krzyś pisze o
        małżeństwie idealnym...
        --
        Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
        • :):):) OK, poddaję się i wycofuję z dyskusji... chciałem dobrze a wyszło tak jak
          zawsze. Dzięki kocie za tak dogłębną analizę moich pragnień. Jeśli nawet się
          troszeczkę mylisz to przeszła mi ochota na polemikę. Dla mnie za dużo tu
          "agresywnej atmosferki". P.S gratuluję Ci idealnego małżeństwa.. szczerze
          gratuluję!!!
          • > Dla mnie za dużo tu
            > "agresywnej atmosferki"

            nie przestanie mnie to rozbrajać :) przychodzi facet na forum FEMINIZM, gdzie
            kobiety i mężczyźni mają określone poglądy na temat związków - czyli partnerstwo
            i precz z podziałem na prace kobiece i męskie, bo każdy człowiek jest
            szczęśliwym posiadaczem mózgu, a większość posiada przy okazji 2 nogi i dwie
            ręce, każda zakończona pięcioma palcami, w tym przeciwstawnym kciukiem, dzięki
            czemu potrafi wykonać znakomitą większość codziennych prac domowych oraz proste
            naprawy (do bardziej skomplikowanych woła się fachowca, bo kardiolog jest od
            leczenia chorób serca, a od wymiany rur hydraulik). i taki facet, olśniony, że
            poza naprawianiem zamka i wyrzucania śmieci jest jeszcze sprzątanie, gotowanie,
            prasowanie i takie tam, radośnie stwierdza - oto są zajęcia TYPOWO kobiece! ja
            przecież NIE UMIEM! taki jest ODWIECZNY porządek! radzę wam cieszcie się z tego!
            a potem ten facet dziwi się, że durne baby nie podskakują klaszcząc w dłonie i
            nie popiskują radośnie "o tak, tak, oto objawił mnie on prawdę!"
            Krzysiu "chciał dobrze". Chciał mianowicie dobrze co? Uświadomić feministki, ze
            same rezygnują z pełni małżeńskiego ciepła jarzącego się intensywnie między
            gaciami mężowymi właśnie prasowanymi? że ujmując w dłoń śrubokręt pozbawiają się
            radości kobiecej bezradności w obliczu technicznych problemów? Mianowicie co
            takiego ważnego chciał nam przekazać kolega Krzysio, że aż założył wątek?
            szczerze mówiąc nie mam pojęcia :P
            • Coś się mi wydaje Karolana, że powtarzasz argumenty, które na tym forum padły
              już nie jeden raz. Wytaczasz te przestarzałe armaty przeciwko mnie, choć ja
              nigdzie nie napisałem, ze są zajęcia TYPOWO kobiece i TYPOWO męskie. (Nawiasem
              mówiąć, uważam, że takich bym się doszukał. Trudno mi sobie wyobrazić, że
              kobieta byłaby dobrym górnikiem dołowym) Mimo wszystko mam wrażenie, ze jestem
              atakowany tylko za to, ze noszę spodnie i osmieliłem się zauważyć, że mojej
              żonie lepiej idzie przyprawianie zupy a mnie przykręcanie śrubek. (Nigdzie nie
              stwierdziłem, ze ja nie umiem wsypac soli a ona przybić gwoździa!!!!!) P.S
              Jeśli to froum jest tylko dla tych co mają identyczne poglądy to przestaje być
              forum dyskusyjnym a staje się "towarzystwem wzajemnej adoracji"
              • krzysiek133 napisał:

                > Mimo wszystko mam wrażenie, ze jestem
                > atakowany tylko za to, ze noszę spodnie i osmieliłem się zauważyć, że mojej
                > żonie lepiej idzie przyprawianie zupy a mnie przykręcanie śrubek.

                Oj, coś Ci pamięć nie dopisuje. Powiedziałeś co następuje (podkreślenia
                moje): "FACETOM łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a KOBIETOM
                doprawianie zupy..."
                --
                Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
                wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
                • a nie jest tak?????

                  Czy napisałem gdzieś, że kobieta nie potrafi przybić gwoździa? Napisałem ŁATWIEJ
                  przychodzi - i tej wersji się będę trzymał!!!!!
                  • > Napisałem ŁATWIEJ
                    > przychodzi - i tej wersji się będę trzymał!!!!!


                    No własnie - jakbyś się mniej trzymał a więcej myslał, to dyskusja wyglądałaby
                    sympatyczniej i rozsądniej. Co zrobisz Krzysiu jak któregoś strasznego (dla
                    twojego światopoglądu) dnia spotkasz kobietę potrafiącą świetnie wkręcać śrubki
                    a nie potrafiąca przyprawiać zupy, oraz mężczyznę o odwrotnych uzdolnieniach,
                    tworzacych świetną, kochającą się parę? Chyba pozostanie ci tylko honorowo
                    popełnić sepuku. Może być śrubokrętem;)))

                    --
                    Jestem w podłym nastroju i cały świat poniesie tego konsekwencje
                    [Garfield]
              • no więc Pawka ci odpisał, a ja tylko powiem, ze armaty tak długo nie bedą
                przestarzałe, jak dlugo będą pojawiać się tego typu teksty. zaś przyganiał
                kocioł garnkowi (kobiety-górnicy)
                gdybyś powiedział, ze TOBIE lepiej idzie to, a TWOJEJ ŻONIE tamto, nikt by się
                nie czepił. byłoby tylko zdziwienie, po co sie tym dzielisz na forum, ale OK.
                chcesz, to piszesz. natomiast ty UOGÓLNIASZ i POUCZASZ. nietrafiony target
                kolego. pozdro.
                i mamy na forum kilku panów i oni jakoś nie są atakowani za płeć. ty też nie
                jesteś. a ja jeszcze raz zapytam: jak wyobrażasz sobie dyskusję na ten temat,
                skoro nie podoba ci się nasza krytyka? ty mówisz: "podział kobiece/męskie jest
                gites " my mówimy "ej, koleś, ale taki podział jest do bani!" a ty się czujesz
                atakowany... no i o co kaman?
                • Fakt - poczułem się zaatakowany kilkoma tekstami wyżej. Nie wiem dlaczego
                  uogólnienia traktujesz jako mój błąd w dyskusji? Przecież to jedna z metod - "od
                  szczegółu do ogółu".

                  karolana napisała:
                  a ja jeszcze raz zapytam: jak wyobrażasz sobie dyskusję na ten temat,
                  > skoro nie podoba ci się nasza krytyka?

                  Wasza? Nasza? Ich? krytyka? Była taka?

                  karolana napisała:
                  ty mówisz: "podział kobiece/męskie jest
                  > gites " my mówimy "ej, koleś, ale taki podział jest do bani!"

                  Gdzie napisałem, ze jest gites? Napisałem, że jest!
              • tu prawie każdy nosi spodnie, mamy tlyko jednego speca od miniówek:)
                Jak sam zauważyłeś jest to forum dyskusyjne. To teraz wyjasnij jaką dyskusję
                otwiera stwierdzenie: Lepiej mi idzie przykręcanie śrubek a mojej żonie
                przyprawianie zupy.
                Może znajdź sobie lepsze miejsce niż forum feminizm na takie wynurzenia?
                --
                Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
                • Jeśli znajdziesz chwilke czasu to zajrzyj na początek dyskusji. Tam zobaczysz
                  moje pytanie (nie stwierdzenie). Masz rację. To nie jest miejsce dla mnie.
                  Żegnam ciepło :):) i z uśmiechem
                • Daj chłopu spokój. Może stwierdza "fakt obiektywny". To już facetowi nie ma
                  prawa iść lepie przykręcanie śrubek niż przyprawianie zupki?

                  • gotlama napisała:

                    > Daj chłopu spokój. Może stwierdza "fakt obiektywny". To już facetowi nie ma
                    > prawa iść lepie przykręcanie śrubek niż przyprawianie zupki?
                    >

                    Naprawdę nie widzisz, że on jak wielu przed nim przyszedł tutaj w celu
                    utwierdzenia się w tym, ze feministki są wredne i gadają głupoty - co mu się
                    oczywiście (w jego mniemaniu) udało, skoro każdy głos sprzeciwu odbiera jako
                    atak i dumnie informuje "to nie miejsce dla mnie" (w domysle: jestem dla was za
                    dobry?)
                    Przecież on się tak puszy i nadyma od samego poczatku...


                    --
                    Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
        • Kocie... żybym nie umarł w nieświadomości ... objaśni mnie co to są "nasze
          feministyczne związki"? Za grzyba nie moge pojąć. Widać taki, samczy głąb
          jestem...:):)
          • > Widać taki, samczy głąb jestem...:):)

            Przez grzeczność nie przeczę



          • krzysiek133 napisał:

            > Kocie... żybym nie umarł w nieświadomości ... objaśni mnie co to są "nasze
            > feministyczne związki"? Za grzyba nie moge pojąć. Widać taki, samczy głąb
            > jestem...:):)


            Feministyczne zwiazki, według twojej terminologii naturalnie, to takie w
            których nikt nie zakłada apriori ze kobietom/mężczyznom coś tam cos tam
            przychodzi łatwiej niz mężczyznom/kobietom - zamiast tego uznajemy, ze w
            trakcie trwania zwiazku okaże się jakie mamy predyspozycje i zgodnie z nimi
            będziemy dzielić się pracami domowymi (do których praca górnika dołowego NIE
            należy, co jak sądzę jest dla ciebie pewną niespodzianką;)))
            Ty jednak uważasz, że związek tego typu to ideologiczne dyrdymały z których z
            wiekiem sie wyrasta (jest w jednym z twoich postów, wiem że będziesz się
            upierał że tak nie uważasz - marnie jednak świadczy o dyskutancie gdy wypiera
            się tego co napisał, choćby i nie wprost lecz zawoalowane napuszonymi frazesami
            o "saacunku dla młodych ludzi"). Albowiem prawdą Jedyną i Objawioną jest prawda
            Krzysia zakładająca, że kobietom łatwiej przychodzi robienie zupy a mężczyznom
            wkręcanie śrubek amen.
            I jeszcze jedno, Krzysiu. Cały czas z upodobaniem uzywasz róznych barwnych
            określeń w typie "samczy głąb", sugerujesz, ze stałes się obiektem jakiś
            straszliwych ataków, ironizujesz itp. Pojecia nie masz, jak wyraźnie w ten
            sposób zdradzasz swoje nastawienie do tego forum i jego bywalców. Nie oczekuj
            szacunku skoro sam go nie potrafisz okazać.


            --
            Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
            • Widzisz kocie, właśnie problem (mój problem) tkwi w tym, ze ciężko zaakceptować
              mi sposób prowadzenia dyskusji. Zwłaszcza gdy na podstawie niedoczytanych zdań
              przeprowadza się "precyzyjną" analizę moich poglądów i wyciaga jednoznaczne
              wnioski. Uwierz mi, że zacząłem tą dyskusję "z wyciągnią ręką". Uwierz mi, że
              mam bardzo pozytywny stosunek do wszystkich, którzy są emocjonalnie
              zaangażowani w to co robią. Mam ten pozytywny stosunek nawet, jeśli się nie
              zgadzam z ich pogladami. Proszę Cię, tylko nie nazwij tego "napuszonymi
              frazesami". Uwierz mi, że partnerski zwiazek to dla mnie nie "ideologiczne
              dyrdymały z których się wyrasta" tylko związek do którego się dorasta!! Nie
              napisałem, że stałem się obiektem "straszliwych ataków". Napisałem coś, co
              miałem nadzieję, że będzie odczytane: wyczuwam nieprzychylną atmosferę. Masz
              rację. Będę się upierał, że wiem co uważam!!! Moja objawiona prawda, że
              kobietom coś łatwiej przychodzi a mężczyznom co innego, w zaden sposób nie
              przesądza o roli partnerów w związku. Przyznaję się do niezamierzonego błędu,
              (użyłem przykładu śrubka-zupa), który mógł być odczytany jako prowokacja.
              Pisząc, że to forum nie jest miejscem dla mnie nie chciałem powiedzieć, że
              jestem lepszy. Miło mi bedzie jak to odczytasz np. w ten sposób: zbyt częste
              uzywanie argumentów "ad persona" nie bardzo mi pasuje w dyskusjach.

              P.S Tak, na marginesie, dlaczego ja się poczułem "niesprawiedliwie
              krytykowany"?

              P.S 2. Za niewłaściwe odczytywanie moich zdań obwiniam tylko siebie! Bo
              najważniejsze w rozmowie jest dokładne przekazanie informacji. Mnie (ale chyba
              nie tylko mnie) czasami się to nie udaje. Tak było i w tym przypadku. Trudno
              też jest mi zaakceptować próby jednazneczno oceniania rozmówcy po wysłuchaniu
              jednego zdania. (Znowu napuszone frazesy?)
              • Krzysiu, ataki ad personam sa nieuniknione, jeśli po naszych stwierdzeniach "nie
                prawda, ze kobietom wychodzi lepiej to a mężczyznom tamto" ty odpowiadasz "taka
                jest moja wersja i jej będę się trzymał."
                Jesteś miłym facetem, masz fajnego bloga i nikt nie twierdzi, że nie kochasz
                swojej żony i nie tworzycie udanego związku, w którym każde z was czuje się
                spełnione. Ale ty przyszedłeś tu z zamiarem (tak to zostało odebrane na
                podstawie TWOICH słów) pokazania nam JAK powinien wyglądać udany związek. Przy
                okazji podparłeś się utartymi frazesami śmierdzącymi seksizmem na kilometr o
                zupkach i śrubkach. Po co to?
                Nie lepiej było po prostu powiedzieć -
                "Cześć dziewczyny, do tej pory wydawało mi się, ze moje gacie piorą się same, a
                prawdę odkryłem jak żona wyjechała do sanatorium. Dzięki temu teraz doceniam jej
                pracę w domu. "
                A zamiast tego wyskoczyłeś z jakimiś enigmami i seksistowskimi stereotypami, po
                czym okazałeś oburzenie, że nikt cię nie utulił do łona i nie dał orderu.
                Atmosfera na FF jest bardzo przyjazna wszystkim, którzy nie wygłaszają
                mentorskim tonem prawdy objawionej z uroczym uśmiechem "no taki to już ze mnie
                szowinistyczny głąb, ale mam za to poczucie humoru" Niestety, zrobiłeś to, są na
                to dowody w twoich postach. I ciągle niejasne jest na jaki temat miała być to
                dyskusja? Dziwisz się, ze FF reaguje tak jak reaguje? Może po tysiącach
                napisanych postów i dziesiątkach tysięcy wypowiedzianych słów o tym, że feminizm
                to NIE jest zwalanie na faceta wszystkich prac domowych, ale DZIELENIE się
                odpowiedzialnością za dom i rodzinę, że feministki gotują, sprzątają, piorą i
                prasują nie rzadziej niż "normalne" kobiety po prostu nudzi nam się czytanie po
                raz n-ty, że nie mamy racji bo "kobietom wychodzi lepiej to a mężczyznom tamto",
                podczas gdy my WIEMY, ze to stek bzdur, bo mamy doświadczenie w związkach, nawet
                małżeńskich, o dziwo ;)
                A w ogóle, to chciałam ci powiedzieć, że FF jest wysoce kulturalnym forum.
                Poczytałam kiedyś inne... zgroza... Tutaj mamy swoje pupcie maleńkie (Takete,
                Tad, Johny i tak jeszcze paru), po których sobie czasem pojedziemy ^^ Ale
                generalnie jest przyjaźnie i dziwi mnie, ze wyczuwasz tu agresję...
                Pozdrawiam
    • no i popatrzcie - taka dyskusja o głupie mycie garów.. i dziwic się nie nalezy,
      ze w domach takie kontrowersje to wzbudza, u mnie dyskusja na ten tamet to
      bardzo integrujące zajecie. Kto zostawil, czyje one są i dlaczego az tyle, i
      kiedy umyje, i kto, bo moze sie wymienic... kurcze, a to tylko głupie gary... u
      mnie podobno kazdy myje po sobie :P
    • A ja sie po raz nasty przekonalam, ze uzycie dokowskich 'milych pan' (tak samo
      zreszta jak deklaracja 'alez ja kocham kobiety') zapowiadaja seksiste. Tu
      jeszcze w przetypowym zestawie podgryzawczym, jak to zapewnienie o wlasnym
      poczuciu humoru, 'ze alez po co tak powaznie' (= f. nie maja poczucia, nie maja
      tez dystansu do siebie), zarzuty o wzajemnym kolku adoracji ('racje mam, ale
      otoczony przez sfore nie mam mozliwosci udowodnic') oraz ze feministki to takie
      agresywne. Hoho, jesli dyskusja jeszcze chwile potrwa, niechybnie
      padnie 'bosciechłopadawno'.


      --
      -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
      -It is to be hoped for, dear.
      • ołjes :-)
      • Cieszę się, że jedno pytanie wywołało taką dyskusję. Zastanawiam się jednak,
        dlaczego walcząc ze streotypami same (sami) wpdamy w pułapki stereotypów? Bene
        po raz nasty się przekonała, że jak ktoś pisze "miłe Panie" to jest seksitą. No
        i jeszcze jedno, drobne spostrzeżenie. Duża część tu piszących
        ma "psychoanalityczne" zacięcie. Wystarczy jedno zdanie aby "rozgryżć"
        faceta "do dna". P.S Możesz być pewna, że z mojej strony "NIGDY" nie padnie
        argument "boście chłopa....."
        • Przykro mi Krzysiu, ale zbyt dużo tu się plątało "dzentelmenów" dla których taki
          wstęp jak "miłe panie" był niczym innym jak wstępem do pokazania "młodym damom"
          i "miłym paniom" gdzie ich miejsce w szeregu. Stąd takie hasło natychmiast
          wywołuje alergiczną wysypkę.
          My nie piszemy do ciebie np. "zacny chłopcze" bezwarunkowo infantylizując jak
          sądzę z twego bloga - ojca dziecku i mężczyznę w sile wieku, wiec też proszę do
          nas nie pisać "miłe panie", bo naprawdę nie mamy obowiązku być miłe
          "bezwarunkowo", bez zwracania uwagi na sposób zachowania dyskutanta. To jak
          potrafimy być niemiłe zależy od tego czy dyskutant broni swych racji rzeczowymi
          argumentami, czy też na zasadzie "bo jesteście agresywne i napastliwe, skoro się
          ze mną nie zgadzacie".

          Z pewnością zauważyłeś, że panuje tu zwyczaj bardziej bezpośredniego zwracania
          się do dyskutantów, więc nie masz powodu do używania tych "miłych pań" co
          naprawdę na tle sposobu prowadzenia tu rozmów - wygląda protekcjonalnie.

          Druga rzecz - ekstrapolacja obserwacji poczynionych na żonie na całą populację
          kobiet jest nadużyciem ;)
          Chodzi tu np. o to nieszczęsne dokręcanie śrubek.
          I znów napisałeś o tym że kobietom wychodzi to gorzej, tak jaby to było
          uwarunkowane w jakiś sposób biologiczny, jakby z "natury swojej" kobieta nie
          mogła tego wykonać rewelacyjnie.

          A na koniec, to nie tylko chodzi o to czy jakiegoś argumentu użyjesz w dyskusji,
          ale o to czy z całego tonu nie wynika, że bardzo byś chciał, tylko "nie wypada" ;)

          Właśnie mi przyszło na myśl,że słowo zacietrzewienia, nie jest dobrym
          określeniem, gdy strony sporu głuchną na swoje argumenty. Lepiej by pasowało
          zagłuszczenie.

          • Teraz lepiej odrobiłem lekcje. Przejrzałem inne wątki. Poczytałem co nieco.
            Rzeczywiście zachowałem się jak słoń w składzie porcelany. Odnoszę wrażenie, ze
            są słowa kluczowe, które wywołują "uszczypliwe" reakcje. Tak to chyba kiedyś
            nazwałaś na tym forum :):) Przecież wiem, że nie mówi się o sznurku w domu
            wisielca :):) Przykład ze śrupką - zupką, to kolejna moja gafa. To tyle moich
            win!!! Nie sądzisz jednak, ze niektóre wpisy upoważniały mnie do "róznych"
            wniosków? Bardzo ciekawym, dla mnie, był fragment o pomocy. Zakładając, ze
            pomocy udziela się komuś, kto MUSI wykonać jakąś pracę, to w przypadku prac
            domowych, takie określenie może być niewłaściwe.. Podobał się mi ten sposób
            myślenia. Potem zastanawiałem się jak nazwać sytuację, gdy żona podchodzi do
            mnie i mówi: "obiorę ziemniaki, żebyś szybciej skończył przygotowanie obiadu".
            Za brakło mi dobrego i precyzyjnego określenia (oprócz -pomogę ci). Gdy
            chciałem to jakoś skomentować to w odpwiedzi usłyszałem, że i tak tego nie
            zrozumiem :) Jeszcze jedno, małe pytanko. Wchodzi słoń do składu porcelany. Co
            jest lepiej zrobić? Wziąść go za trąbę i delikatnie ustawić, czy może
            skomentować: wlazł nastepny i rozbija talerze?
            P.S Infantylizacja mojego bloga jest odpowiedzią na wszystkie, bardzo POWAŻNE
            blogi. Ot taki manifest, że dla mnie to ,przede wszystkim, dziecinna zabawa...
            a jak wiesz, chłopcy tylko rosną, a nie dorastają :)
            • Chłopczyka Krzysio sposób oglądania świata bardzo mi się podoba i nie do tego
              była aluzja ;). To fajny sposób opisu różnych zjawisk - dziecęce zdumienie w
              obliczu złożoności i różnych paradoksów rzeczywistości.
              To jest ok. jak mimo wieku potrafimy w sobie zachować takie cechy dziecka.


              Zaś słoń a sprawa feministyczna - słonia można wyciągnąć, ale dopiero jak się
              troszkę uspokoi i ochłonie, inaczej straty w składzie tylko wzrastają.
              Tak prawdę mówiąc, chyba najbardziej jesteśmy wkurzone jak przychodzi tu całkiem
              miły słoń (mało tego, o ile dobrze pamiętam to już kiedyś się tu się chwalił
              znajomością z Masajkami więc nie zjawia się pierwszy raz) a zaczyna kolejną
              wizytę od rozbijania talerzy.
              • Podziwiam Twoją pamięć :):). Wiekszego komplementu nie mogłem się spodziewac.
                To, że ktoś pamieta moją, chyba dwuwersową, wizytę sprzed kilku miesięcy to dla
                mnie wielkie wyróżnienie. Wtedy też zostawiłem link do swojego bloga, też chyba
                zebrałem kilka opini, które odbiegały od moich oczekiwań i szybko
                zniknąłem...Teraz zostałem dłużej bo: spotkałem Ciebie, osobę z którą od
                pierwszych zadań mogłem dyskutaować "na zrozumiałe dla mnie argumenty", chyba
                znalazłem "wspólny język" z Karolaną, doszedłem do wniosku, że dowiem się więcej
                o dzisiejszym feminiżmie. Muszę jeszcze zrozumieć, jak to jest, ze feministki
                walczą o to, co dla mnie się wydaje normalne, naturalne i zwyczajne. Może tak to
                jest, że jak człowiek zyje w "hermetycznym środowisku", to nawet sobie nie zdaje
                sprawy, ze może być inaczej. Wg mojej wiedzy na dzisiaj (byc może niewielkiej)
                to czego oczekują feministki to tylko: dobrego wychowania (molestowanie itp. to
                przejawy chamstwa), równego traktowania tam gdzie to jest oczywiste (mamy mózgi,
                które pracują na tych samych zasadach), i oczywistego partnerstwa.
                P.S. Postaram się w milczeniu czytać wszystko i nie odzywac się nawet jeśli pani
                "doktór na wacie" pisze coś, z czym nie do końca się zgadzam. Jak dojrzeje do
                dyskusji to się odezwę :):)
                P.S.2. Oprócz Zenita 12 XP mam do dzisiaj kanona F-70 i Smienę 8. Swoje pierwsze
                fotki robiłem "wielkoobrazkowym" DRUHem :):) Pamiętasz ten aparat?
                • Krzysiu - jesteś potworem, jak tak dalej pójdzie, to zapytasz mnie nie o druha a
                  o camera obscura i mój mąż zoreintuje się ile naprawdę mam lat.
                  Ale pamiętam też "krokusa" w łazience i że rodzice się tam zamykali i nie wolno
                  było wchodzić, a czerwone światełko się świeciło ;)

                  Tamten post zapamiętałam, bo w Afryce jeszcze nie byłam, a takie "osobiste"
                  zdjęcia robią często większe wrażenie niż wymuskane foty w NG.
                  Nie wiem czy zdążyłeś już przeczytać mój wpis na twojej ławeczce. Mam do ciebie
                  sporo żalu za OBSMAROWANIE feministek w oczach licznego grona twoich mniej
                  feministycznych wielbicielek.
                  • Może to załagodzi mój kolejny nietakt. Jak pracowałem na krokusie to zabraniałem
                    dzieciom wchodzić do łazienki :):)
                    Właśnie skończyłem czytać Twój wpis. Postarałem się na niego odpowiedziedzieć
                    najlepiej jak potrafiłem. Przykro mi, że masz do mnie żal. W zasadzie to chyba
                    chodzi o to, że każda grupa ma swój specyficzny język. Ważne jest aby rozumieć
                    co poszczególne słowa znaczą dla odbiorcy komunikatu. Mój wywód na temat słówka
                    "pomagam" wsparłem przemyśleniami niejakiego Kikegorda (to ten fragment, że
                    pomaganie jest wbrew Bogu), i wypowiedziami jego krytków. Dotyczyło to blogu, na
                    którym napisano: "pomogłam i byłam szczęśliwa". Potem była rozmowa, że jak
                    pomogłaś to powinnaś się martwić, że ktoś pomocy potrzebował, a nie być
                    szczęśliwą ze swojego uczynku. Wiesz takie filozoficzne dyrdymały.. (choć może
                    nie do końca dyrdymały) na temat, co nami kieruje gdy komuś dajemy jałmużnę. Ja
                    do dzisiaj nie wiem, czy pomagając bardziej chcę sobie udowodnić jaki jestem
                    wspaniały czy pomóc obdarowywanemu. Wspomniałaś o mojej dwulicowości. To coś co
                    mnie najbardziej zabolało. W świecie realnym czasami udaję coś, bo sytuacja tego
                    wymaga. Świat wirtualny ma dla mnie tą zaletę, że tu mogę być szczery aż do
                    bólu. Jak coś narozrabiam to zmienię nicka, albo całkiem zrezygnuję z zabawy w
                    dyskusję. Jeśli odebrałaś moje teksty jako "niejednorodne" to znaczy, że nie
                    potrafię pisać :(
                    P.S Kiedyś powiedziałem w szpitalu, że pan Karol się zatrzymał koło windy.
                    Wywołało to szybką reakcję lekarzy. Wybiegli na korytarz. Ja zostałem w dyżurce
                    zdziwiony. Potem się okazało, że w języku medycznym "zatrzymał" znaczy, że
                    stanęło mu serduszko... Od kilku dni przyswajam język tego forum :):)
                • chyba
                  > znalazłem "wspólny język" z Karolaną, doszedłem do wniosku, że dowiem się więce
                  > j
                  > o dzisiejszym feminiżmie. Muszę jeszcze zrozumieć, jak to jest, ze feministki
                  > walczą o to, co dla mnie się wydaje normalne, naturalne i zwyczajne.

                  no więc czuję się zaszczycona ;)
                  i cieszę się, że chcesz sie otworzyć :)
                  pozdrawiam
    • Nie przypominam sobie sytuacji, żeby u mnie w domu zepsuł się jakiś zamek. A od
      garnków jest zmywarka.

      • > A od garnków jest zmywarka.

        U mnie wszyscy domownicy czują do zmywarki (czemu urządzenie jest rodzaju
        żeńskiego?) niechęć graniczącą z obrzydzeniem .
        Nikt nic do niej nie wkłada, co najwyżej wyjmują w ostateczności, acz
        niechętnie jakieś pojedyńcze sztuki.
        A ja załadowuję i rozładowiję na okrągło.
    • Kto myje garnki? To proste. Ten kto w danym dniu nie gotuje.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.