Dodaj do ulubionych

kto myje garnki?

18.06.07, 23:43
Czy to prawda, że w dobrym małżeństwie (związku) garnki się myją same? Sam się
też naprawia zamek u drzwi?!?

-----
przygody-krzysia.blog.onet.pl
Edytor zaawansowany
  • 19.06.07, 00:07
    same się myją w zmywarce i małżeństwo do tego niepotrzebne
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 19.06.07, 07:41
    > Sam się też naprawia zamek u drzwi?!?

    U nas to ja naprawiam zamek - co najmniej trzy razy dziennie, przez 7 dni
    tygodnia i 365 dni w roku.
    Dzień w dzień i nie narzekam.
  • 19.06.07, 08:17
    u mnie od zamków ślusarz a od mycia garnków brudzacze
  • 19.06.07, 09:25
    Wszystko, co napisałyście wyżej miłe Panie, to prawda! Talerze można włożyć do
    zmywarki. Można zawołać ślusarza do zamka u drzwi, można samemu go naprawiać
    ale.... (to tylko moje zdanie) dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
    partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na jutro
    ci uprasować.. Czego Wam wszystkim życzę

    ------
    przygody-krzysia.blog.onet.pl
  • 19.06.07, 09:40
    krzysiek133 napisał:

    > dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
    > partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na
    jutro
    >
    > ci uprasować..

    A kiedy zamek nie jest zepsuty to chodzisz w pogniecionych koszulach?
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
    wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • 19.06.07, 09:54
    Mam nadzieję, że mój mąż jednak woli inne małżeńskie rozrywki niż naprawianie
    zamków i widok żony z żelazkiem w ręku ;)
  • 19.06.07, 10:00

    > ale.... (to tylko moje zdanie) dużą frajdę sprawia jak się usłyszy od swojej
    > partnerki - jak skończysz naprawiac zamek to powiedz mi, którą koszule na jutro
    >
    > ci uprasować.. Czego Wam wszystkim życzę

    Ale po co nam życzysz? Chcesz na siłę ludzi uszczęśliwiać? A może ta ja mam
    frajdę słysząc od partnera "jak skończysz naprawiać zamek to powiedz mi, którą
    bluzkę na jutro" ? czy to znaczy, ze takie małżeństwo jest złe? a jeśli zamiast
    naprawiać zamki i prasować koszule będziemy rozmawiać o filmie, na którym
    właśnie byliśmy? Albo planować wspólną podróż? Jeśli zamki naprawia ślusarz, a
    koszule każdy sobie prasuje sam/a lub robi to ta osoba, która ma aktualnie
    więcej czasu? To już nie jest dobre małżeństwo? Czy ty się w ogóle zastanowiłeś
    nad tym zanim założyłeś ten wątek, czy po prostu uznałeś, że trzeba tym babom
    pokazać jak super jest w tradycyjnym związku, gdzie każdy zna swoje miejsce -
    facet przybija gwoździe i naprawia zamki, a kobieta sprząta, pierze, prasuje,
    gotuje, zmywa... Najlepiej wtłoczyć w ramki, zamknąć w szufladce i z poczuciem
    słusznej racji nie myśleć za wiele :P Na szczęście zauważyłeś, że to TYLKO TWOJE
    ZDANIE :P
  • 19.06.07, 14:19
    Przepraszam. Mogę Cie prosić, żebyś raz jeszcze przeczytała co napisałem??? W
    zasadzie to mało skromnie z mojej strony prosić o kolejne czytanie ale... Zanim
    założyłem te wątek to się zastanowiłem nad tym super jest w tradycyjnym związku
    (Przynajmnie dla mnie tradycyjnym) gdzie, każdy robi to co najlepiej potrafi -
    mnie np. lepiej wychodzi wykręcanie w rekach prania, które nie może być
    odwirowane!!

    karolana napisała:
    >
    > Ale po co nam życzysz? Chcesz na siłę ludzi uszczęśliwiać? A może ta ja mam
    > frajdę słysząc od partnera "jak skończysz naprawiać zamek to powiedz mi, którą
    > bluzkę na jutro" ?

    Właśnie o to mi chodziło!!! W dobrym związku bluzki też się same prasują :):):)

    P.S w tekscie niżej zjadło mi literkę "r" w wyrazie "którzy" - bardzo źle to
    wygląda. Przepraszam
  • 19.06.07, 14:29
    Jak nie można odwirowywać to wykręcać tym bardziej nie można.
  • 19.06.07, 14:38
    > założyłem te wątek to się zastanowiłem nad tym super jest w tradycyjnym
    związku
    > (Przynajmnie dla mnie tradycyjnym) gdzie, każdy robi to co najlepiej potrafi -


    Acha, rozumiem więc ze jesli kobiecie lepiej wychodzi naprawianie zamka a
    mężczyźnie gotowanie, i taki własnie mmają logiczny podział ról, to według
    twojej definicji jest to takze związek tradycyjny? No chyba tak. A może
    tradycyjny byłby wtedy, gdyby to ona gotowała, choć nie umie i nie lubi a on
    naprawiał zamki - choc jest beztalenciem technicznym (w przeciwieństwie do
    niej), natomiast gotowac lubi i potrafi?

    --
    79,25% wszystkich statystyk zostało wyssanych z palca
  • 19.06.07, 14:43
    a ja sobie mysle ze wszystko jest okej, tradyszyn stara albo nowa.. ale
    najwazniejsze byc elastycznym i nie przywiazywac sie za bardzo do swojej roli...
    jak sie te relacje za bardzo usztywniaja to coś mi smierdziec zaczyna katafalkiem
  • 19.06.07, 14:48
    Właśnie TAK!!!! Sama definicja "związku" dla mnie to zakłada... Osiągnąć
    najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek tradycyjny. Każdy inny
    je tylko "nibyzwiązkiem". Z moich doświadczeń wynika, że niektóre rzeczy lepiej
    wychodzą żonie. Już nie będę pisał które jej lepiej wychodzą, bo znowu mnie
    zaatakujecie, miłe Panie...:):)
  • 19.06.07, 19:35

    > Osiągnąć najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek
    > tradycyjny. Każdy inny je tylko "nibyzwiązkiem"

    To jest męska filozofia;
    osiągnąć efekt najniższym dla siebie kosztem, oczywiście wysokim kosztem żony.
  • 19.06.07, 19:48
    Dlaczego "wkładacie mi w usta" słowa, których nie powiedziałem i przypisujecie
    intencje,ktróych nie miałem????????????????? Czy przypadkiem nie jest tak, ze
    potrzeba nowego do skopania?????????
  • 20.06.07, 20:42

    • Re: kto myje garnki?
    krzysiek133 19.06.07, 14:48 + odpowiedz


    Właśnie TAK!!!! Sama definicja "związku" dla mnie to zakłada... Osiągnąć
    najlepszy efekt najniższym kosztem :):):) To jest związek tradycyjny. Każdy inny
    je tylko "nibyzwiązkiem". Z moich doświadczeń wynika, że niektóre rzeczy lepiej
    wychodzą żonie. Już nie będę pisał które jej lepiej wychodzą, bo znowu mnie
    zaatakujecie, miłe Panie...:):)

    krzysiek133 napisał:

    > Dlaczego "wkładacie mi w usta" słowa, których nie powiedziałem i przypisujecie
    > intencje,ktróych nie miałem????????????????? Czy przypadkiem nie jest tak, ze
    > potrzeba nowego do skopania?????????


    No cóż "dobrymi intencjami piekło wybrukowano"
  • 19.06.07, 17:38
    no więc (wiem, nie zaczyna się zdania od no więc) chyba potraktowałam ten wątek
    za kolejne udowadnianie, że fajnie jest jak kobieta zajmuje się "kobiecymi"
    pracami, a mężczyzna "męskimi", zresztą sam twój przykład do tego skłaniał
    (naprawianie-prasowanie). niestety, tak się dziwnie składa, że większość tego
    typu tekstów właśnie do tego prowadzi. natomiast nie zgodzę sie, że "każdy robi
    to, co najlepiej potrafi" poniewamiż najczęściej w praktyce prowadzi to do
    sytuacji, kiedy jedna ze stron "pomaga" w domu, które to wyrażenie wywołuje unie
    atak furii. "pomagać" w domu mogą dzieci, goście długo zasiedziali, itp. ludzie
    pozostający w związku powinni RAZEM o dom dbać. i szczerze mówiąc w momencie,
    kiedy poznałam mojego męża, on nie potrafił ani gotować, ani sprzątać, ani
    pralki włączyć, bo wszystko robiły za niego mama i babcia. i co? powinnam uznać,
    ze skoro ja lepiej to wszystko robię, tak powinno zostać? przecież bzdura jakaś
    koszmarna! tym bardziej, ze sprzątanie we dwoje jest szybsze i ma się dla siebie
    więcej czasu potem, gotować też można razem (i jest to straszna frajda, a mąż
    okazał sie mistrzem w przyrządzaniu zupy jarzynowej i flaków sojowych!) lub robi
    to ta osoba, która wcześniej wraca z pracy, a puszczenie prania jest czynnością
    na tyle mało skomplikowaną, ze trudno mówić tu o "lepszym znaniu sie" na tym.
    ale oczywiście, jest to kwestia wyboru, bo równie dobrze można się czuć w
    związku, gdzie mężczyzna "pomaga" w domu i czasem coś naprawi. spoko.
    i może chodziło ci o to, że prace domowe, a raczej to, kto je wykonuje, powinny
    być czymś nieistotnym w związku. może dla niektórych tak. ale ja wolę kiedy mój
    mężczyzna docenia to, co robię. i lubię kiedy on czuje, ze jego praca w domu
    jest doceniana. to z kolei moje podejście.
    pozdro
  • 19.06.07, 18:11
    Więc to tylko spór semantyczny...:):) Jak obieram ziemniaki to mówię: - pomogę
    Ci przy obiedzie, a czasami słyszę: - zgrabię resztki trawy, pomogę ci przy
    koszeniu trawnika... jakoś na to nie reagowałem choć rozumiem co Cię przyprawia
    o "atak furii.
  • 19.06.07, 18:21
    > Więc to tylko spór semantyczny...:):) Jak obieram ziemniaki to mówię: - pomogę
    > Ci przy obiedzie, a czasami słyszę: - zgrabię resztki trawy, pomogę ci przy
    > koszeniu trawnika... jakoś na to nie reagowałem choć rozumiem co Cię przyprawia
    > o "atak furii.

    wiesz co, nie wydaje mi się żebyś zrozumiał. i nie jest to spór semantyczny.
    pozdrawiam
  • 19.06.07, 17:31
    Wyzwania techniczne są ciekawsze niż żmudne prasowanie. Prasować zresztą nie
    umiem, a żelazka obecnie (podobnie jak pumeksy) są do dupy i nie prasują nawet
    na najwyższych temperaturach.
  • 19.06.07, 09:03
    i same gacie się piorą i same obiady sie gotują, a wróżka ukradkiem wpada z
    różdżką i sprząta chałupę
    tak tak, takie cuda tylko w małzenstwach
  • 19.06.07, 09:27
    Zgadza się - a ja od dzieciństwa kochałem wróżki i czarodziejki :):)
  • 19.06.07, 13:31
    gorzej tylko, gdy 1 strona mysli, ze to wrozka, a druga zapieprza :)
  • 19.06.07, 14:44
    ja stawiam na krasnoludki
  • 19.06.07, 09:47
    Coś w tym jest. U nas myje zmywarka.
  • 19.06.07, 12:27
    Prawda Krzysiu, prawda, w dobrym małżeństwie i trawnik się sam wykosi i samochód
    się sam do mechanika zaprowadzi ;)
    Ważna jast tylko równowaga między tymi rzeczami które "robią się same", a tymi
    które muszę zrobić sama.
    Ale, ale , dlaczego piszesz o tym, że naprawiasz zamek, przecież z punktu
    widzenia Twojej, ten zamek wogóle nie powinien się psuć, rynna obrywać itd.
    itd.... ;)
    Coś mi się Krzysiu widzi, że pozwoliłeś aby obudziło się w Tobie zwierzę
    (leniwcem zwane) skoro Połóweczka zdąża zauważyć popsuty zamek.
    Albo celowo zwlekasz z naprawą , podkreślając ważność wykonywanej pracy.

    Pozdrów ptaszarnię, a potem się bierz za chwaściki w ogródku, żeby się same
    powyrywały, tylko niech się kwiatki przy okazji nie wybiorą na kompostownik.
  • 19.06.07, 14:05
    "... chodzi o to aby język giętki powiedział to, co pomyśli głowa..." - a ja mam
    z tym problemy??!! Cieszę się z Twojego wpisu, bo chyba tylko Ty przeczyatałaś
    co napisałem. Napisałem, ze "garnki się same myją". NIE NAPISAŁEM, ŻE MYJE JE
    KOBIETA!!!! To ważna różnica. Gdy ona podlewa kwiatki w doniczkach, to garnki
    też mogą same zniknąć ze zlewozmywaka. Nie ma podziału ról, choć czasami tak
    jest (np. u mnie), że mnie łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek, a żonie
    doprawianie zupy, więc każde z nas robi to co lepiej potrafi. P.S Nie chciałem,
    nie chcę i ngdy nie będę chciał kogokolwiek uszczęśliwiać. Szanuję młodych
    ludzi, któzy mają swoje idee, przekonania i są gotowi walczyć o nie aż do
    śmierci (albo do czasu aż się im zmieni sposób patrzenia na świat)


    gotlama napisała:
    > Pozdrów ptaszarnię, a potem się bierz za chwaściki w ogródku, żeby się same
    > powyrywały, tylko niech się kwiatki przy okazji nie wybiorą na kompostownik.

    No i tu mam mały problem! Które z tych zielonych ma zostać, a które powyrywać.
    Dla mnie wszystkie są ładne, ale za dużo już tego zielonego :):)

    -------
    przygody-krzysia.blog.onet.pl
  • 19.06.07, 14:18
    Ja jestem w takim związku, w którym garnki myją się same, obiad robi sie sam a
    zakupy same z siebie się pojawiają w lodówce.
  • 19.06.07, 14:27
    Ale właściwie o czym jest ten wątek?
    --
    2007 - rok Strzelca
  • 19.06.07, 14:39
    Krzysiu opowiada o skutkach wąskiej specjalizacji w pracach domowych czyli
    historia: "konsekwencje wyjazdu żony" ;) i zaprasza na swój blog wszystkich
    którzy myślą, że porządek w domu robi się "sam", by ich z tego błędu wyprowadzić.
    Jak zwykle miłe do poczytania, a zdjęcie papugi jest super.
  • 19.06.07, 15:17
    To jest bocian, nie papuga.
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
    wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • 19.06.07, 15:25
    Papuga jest w dalszej części.
  • 19.06.07, 14:42
    Mogę odpowiedzieć o co mi chodziło gdy go zakładałem. Chciałem się dowiedzieć co
    myślą (zdeklarowane)feministki o tym, ze choć nie ma na stałe przypisanych
    obowiązków to jednak: facetom łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a kobietom
    doprawianie zupy... P.S od kilkunastu dni jestem słomianym wdowcem i zauważyłem
    (wreszcie), że w moim domu niektóre rzeczy "się same robiły" ..:):)
  • 19.06.07, 14:45
    a ja zostawszy sama wymienilam sobie reflektor w samochodzie, uszczelki w
    kranie, sitko w pralce, nauczylam sie obslugiwac kompa.. o rany.. jakie to fajne
  • 19.06.07, 14:46
    a najwazniejsze zaprogramowalam pilota od tiwi po swojemu ;)
  • 19.06.07, 14:46
    A podobno to kobiety mają problem z mówieniem wprost o co im chodzi:)

    Ok, więc jestem zdeklarowaną feministką.Uwazam,ze różnym ludziom różne sprawy
    przychodzą z łatwością a inne sprawiają problem.

    Jeżeli ktoś nie umie doprawić zupy to jest:
    a)chory na katar
    b)życiowo uposledzony

    Jeżeli ktoś nie umie posłużyć się śrubokretem to:
    a)ma złamaną rękę
    b)jak w punkcie powyżej

    Jeżeli chodzi o rzeczy robiące się "same" to u mnie sama zapełnia się lodówka,
    same naczynia wchodzą do zmywarki i potem wychodzą umyte, samo się sprząta.
    Co nie znaczy,że żadnej z tych rzeczy nie potrafię zrobić.
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 19.06.07, 17:34
    Natomiast znam się na kompie, finansach i talenta techniczne też posiadam.

    Tak że jak z tą naturą?
  • 19.06.07, 18:00
    Miałem milczeć jak grób i tylko słuchać, ale - co mi tam. Czy ja gdzieś
    napisałem, ze kobiety nie mają talentów technicznych?? Z naturą to jest tak, że
    faceci mają silniejsze mięśnie, widzą mniej kolorów (to wynika tylko z różnic w
    budowie oka) i słabiej reaguja na gorzki smak (to kwestia kubków smakowych)
    UWAGA!!! Nie napisałem, że to jest lepiej lub gorzej !!! Tylko stwierdzam
    fakty!! P.S odniosłem wrażenie (może mylne), że zostałem bessztany od pierwszych
    zdań tylko za to, że noszę spodnie z rozporkiem i moje imię nie kończy się na "a"
  • 19.06.07, 18:12
    krzysiek133 napisał:

    > Miałem milczeć jak grób i tylko słuchać, ale - co mi tam. Czy ja gdzieś
    > napisałem, ze kobiety nie mają talentów technicznych?? Z naturą to jest tak, że
    > faceci mają silniejsze mięśnie, widzą mniej kolorów (to wynika tylko z różnic w
    > budowie oka) i słabiej reaguja na gorzki smak (to kwestia kubków smakowych)
    > UWAGA!!! Nie napisałem, że to jest lepiej lub gorzej !!!

    A co właściwie chcesz stwierdzić w tym wątku? Że ty lubisz to i owo słyszeć od
    partnerki? A ona też lubi ten układ? Jeśli tak, to miło nam niezmiernie.





    jeśli o to ci chodzi.
  • 19.06.07, 18:23
    P.S odniosłem wrażenie (może mylne), że zostałem bessztany od pierwszyc
    > h
    > zdań tylko za to, że noszę spodnie z rozporkiem i moje imię nie kończy się na "
    > a"

    możesz sobie to tak tłumaczyć, ale kompletnie nie o to chodzi. chodzi o to, ze
    piszesz coś z pozycji "bardzo mądrego pana" i dziwisz sie, ze ci nie
    przyklaskujemy. tak serio, jakiej reakcji oczekiwałeś wychwalając na FF
    "naturalne różnice" i "tradycyjne wartości" ? bo nie bardzo jarzę :D
  • 19.06.07, 18:51
    Dlaczego sądzisz, że ustawiłem się w pozycji "bardzo mądrego pana"?? Raczej
    chciałem się pochwalić nowym, głupitkim odkryciem, że czasami nie doceniamy tego
    iż niektóre rzeczy się "same robią". Ot i wszystko! Naturalne różnice będę
    zawsze wychwalał - bo one decydują o różnorodności świata. Co do tradycyjnch
    wartości, to najpierw musielibyśmy ustalić co rozumiemy pod tym pojeciem... Poza
    tym, jako zwolennik Sartre,a i jego kochanicy - jestem raczej po stronie
    feminizmu... Tylko czy my go tak samo pojmujemy????
  • 19.06.07, 18:59
    to są i między facetami.
  • 19.06.07, 19:42
    Róznice między facetami też bedę wychwalał :)
  • 19.06.07, 23:01
    Krzyś nie powołuj się na Sartrową, bo jak sobie o tym przeczytasz, to będziesz
    wiedzieć dlaczego nie tylko feministki, ale i tzw. zwykłe kobiety mogą reagować
    na to alergiczną wysypką.
  • 19.06.07, 20:19
    owszem, ale to co piszesz dotyczy statystycznych kobiet i mężczyzn.Nie kojarzysz
    takiego zdjęcia jak Agata Wróbel trzyma Marcinkiewicza na rękach?

    Poza tym do naprawiania zamków siła nie jest specjalnie potrzebna.Tak samo jak
    do wielu innych prac technicznych.
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 19.06.07, 20:23
    A mnie zastanawia jeszcze jedno: jak często Krzysiowi się te zamki psują? Bo mi
    przez ponad 7 lat samodzielnego mieszkania zamek zepsuł się raz, i ślusarz
    naprawił go w 10 minut - mniej niż spędzam średnio dziennie na zmywanie naczyń
    (a prawie nie gotuję).
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
    wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • 19.06.07, 20:30
    Jak on wszystko siłowo próbuje to nie dziwne,że mu się ciagle psuje.
    Mnie się jeszcze nie zdarzyło, choc oczywiście różne rzeczy się psują.Ale jakoś
    zamki są niezniszczalne:)
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 19.06.07, 20:45
    :)Genialne!! :):) weryfkuję zeznania: zamieniam naprawiam zamek na: odkurzam
    dywan,. OK? Teraz lepiej????
    P.S zaraz, zaraz. Czy dywan można siłowo dokurzać???
  • 19.06.07, 21:11
    A komu lepiej wychodzi odkurzanie dywanu, mężczyznom czy kobietom?
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
    wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • 19.06.07, 21:28
    To zależy jakim sprzętem ;)
    Jak już o różnych brudkach na dywanie jesteśmy to może o piaseczku.
    Co do zdjęć na pustyni, to pomyśl Krzysiu o woreczkach z zapięciem strunowym (to
    dobrze zdało egzamin w przypadku staroświeckiego Zenita 25 na pustyni Nazca -
    doświadczenie moje, na pustyni w Libii i męzowska cyfrówka Canon) albo jak po
    burzliwej domowej debacie nad Twoim blogiem mój Połówek stwierdził - aparat
    wodoodporny też powinien sobie poradzić z wszechobecnym piaseczkiem.
  • 19.06.07, 21:48
    Dzięki. Mam do dzisiaj Zenitha 12XP -wspaniałe aparaty. Tam, na pustyni wyjąłem
    cyfrówkę, żeby pstryknąć fotkę burzy piaskowej. To był mój błąd, ale jedno
    zdjęcie wyszło :):)
  • 19.06.07, 22:57
    12XP z soczewką "Z" było bardzo dobrym sprzętem. Wspominam sentymentalnie.
    Teraz zastanawiam się nad dobrą lustrzanką cyfrową.
    Używałam też zenita 11 i feda.
    Wyrażaj sie na tym forum precyzyjnie i unikaj mieszania nieuzasadnionych
    ekstrapolacji ze statystyką, to będziesz tu miłym gościem.
    Mojemu połówkowi twój blog też się podobał mimo infantylizacji formy, ale jak
    stwierdził "prawo autora" ;)
  • 19.06.07, 21:47
    lepiej, dywanu raczej nie uszkodzisz.
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 20.06.07, 08:19
    skoro maja do kitu kubki smakowe to powinni żrec cokolwiek a nie wybrzydzac,
    alleluja, kasza jęczmienna na co dzien... jak zdrowo i tanio!;)

    skoro mają silniejsze mięsnie powinni myc okna, dźwigac siaty z zakupami na co
    dzien, odkurzac i robić cała te fizyczna robotę w domu, to sa typowo męskie
    zajęcia, zawsze tak uważałam i nie wiem czemu wszyscy się dziwili, nareszcie
    ktoś ma podobne zdanie do mojego

    skoro dostrzegaja słabiej kolory to pilota od telewizora powinni zostawić zonie,
    oni i tak nie docenia tego co zobaczą
  • 20.06.07, 13:56
    hihi dobre :-)
  • 19.06.07, 17:47
    >choć nie ma na stałe przypisanych
    > obowiązków to jednak: facetom łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a kobietom
    > doprawianie zupy...

    no i jednak sie nie myliłam, że o to się rozchodzi... ach te nasze szufladki,
    ramki, stereotypy... wkręceniu śrubki jest tak samo proste jak umycie okien czy
    ugotowanie zupy :P
    ale cieszę się, że "wreszcie" zauważyłeś, ze jednak te rzeczy nie robią sie
    "same"... może twojej żonie wyjdzie to na dobre, że zaczniesz doceniać jej pracę
    w domu.

  • 19.06.07, 14:48
    Autor zapragnął się dowartościować dając nam do zrozumienia, że jego małżenstwo
    to ład, harmionia, tradycja, miłość i szacunek, natomiast nasze feministyczne
    fuj-związki to realizacja ideologicznych fantasmagorii o partnerstwie, z
    których wyrośniemy z wiekiem. Problem w tym, że moje partnerskie i
    feministycznie obrzydliwe małżeństwo wygląda zupełnie jak to co Krzyś pisze o
    małżeństwie idealnym...
    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • 19.06.07, 14:54
    :):):) OK, poddaję się i wycofuję z dyskusji... chciałem dobrze a wyszło tak jak
    zawsze. Dzięki kocie za tak dogłębną analizę moich pragnień. Jeśli nawet się
    troszeczkę mylisz to przeszła mi ochota na polemikę. Dla mnie za dużo tu
    "agresywnej atmosferki". P.S gratuluję Ci idealnego małżeństwa.. szczerze
    gratuluję!!!
  • 19.06.07, 17:59
    > Dla mnie za dużo tu
    > "agresywnej atmosferki"

    nie przestanie mnie to rozbrajać :) przychodzi facet na forum FEMINIZM, gdzie
    kobiety i mężczyźni mają określone poglądy na temat związków - czyli partnerstwo
    i precz z podziałem na prace kobiece i męskie, bo każdy człowiek jest
    szczęśliwym posiadaczem mózgu, a większość posiada przy okazji 2 nogi i dwie
    ręce, każda zakończona pięcioma palcami, w tym przeciwstawnym kciukiem, dzięki
    czemu potrafi wykonać znakomitą większość codziennych prac domowych oraz proste
    naprawy (do bardziej skomplikowanych woła się fachowca, bo kardiolog jest od
    leczenia chorób serca, a od wymiany rur hydraulik). i taki facet, olśniony, że
    poza naprawianiem zamka i wyrzucania śmieci jest jeszcze sprzątanie, gotowanie,
    prasowanie i takie tam, radośnie stwierdza - oto są zajęcia TYPOWO kobiece! ja
    przecież NIE UMIEM! taki jest ODWIECZNY porządek! radzę wam cieszcie się z tego!
    a potem ten facet dziwi się, że durne baby nie podskakują klaszcząc w dłonie i
    nie popiskują radośnie "o tak, tak, oto objawił mnie on prawdę!"
    Krzysiu "chciał dobrze". Chciał mianowicie dobrze co? Uświadomić feministki, ze
    same rezygnują z pełni małżeńskiego ciepła jarzącego się intensywnie między
    gaciami mężowymi właśnie prasowanymi? że ujmując w dłoń śrubokręt pozbawiają się
    radości kobiecej bezradności w obliczu technicznych problemów? Mianowicie co
    takiego ważnego chciał nam przekazać kolega Krzysio, że aż założył wątek?
    szczerze mówiąc nie mam pojęcia :P
  • 19.06.07, 18:28
    Coś się mi wydaje Karolana, że powtarzasz argumenty, które na tym forum padły
    już nie jeden raz. Wytaczasz te przestarzałe armaty przeciwko mnie, choć ja
    nigdzie nie napisałem, ze są zajęcia TYPOWO kobiece i TYPOWO męskie. (Nawiasem
    mówiąć, uważam, że takich bym się doszukał. Trudno mi sobie wyobrazić, że
    kobieta byłaby dobrym górnikiem dołowym) Mimo wszystko mam wrażenie, ze jestem
    atakowany tylko za to, ze noszę spodnie i osmieliłem się zauważyć, że mojej
    żonie lepiej idzie przyprawianie zupy a mnie przykręcanie śrubek. (Nigdzie nie
    stwierdziłem, ze ja nie umiem wsypac soli a ona przybić gwoździa!!!!!) P.S
    Jeśli to froum jest tylko dla tych co mają identyczne poglądy to przestaje być
    forum dyskusyjnym a staje się "towarzystwem wzajemnej adoracji"
  • 19.06.07, 18:39
    krzysiek133 napisał:

    > Mimo wszystko mam wrażenie, ze jestem
    > atakowany tylko za to, ze noszę spodnie i osmieliłem się zauważyć, że mojej
    > żonie lepiej idzie przyprawianie zupy a mnie przykręcanie śrubek.

    Oj, coś Ci pamięć nie dopisuje. Powiedziałeś co następuje (podkreślenia
    moje): "FACETOM łatwiej przychodzi przykręcanie śrubek a KOBIETOM
    doprawianie zupy..."
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się rozmawiać z
    wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • 19.06.07, 18:58
    a nie jest tak?????

    Czy napisałem gdzieś, że kobieta nie potrafi przybić gwoździa? Napisałem ŁATWIEJ
    przychodzi - i tej wersji się będę trzymał!!!!!
  • 19.06.07, 21:09
    > Napisałem ŁATWIEJ
    > przychodzi - i tej wersji się będę trzymał!!!!!


    No własnie - jakbyś się mniej trzymał a więcej myslał, to dyskusja wyglądałaby
    sympatyczniej i rozsądniej. Co zrobisz Krzysiu jak któregoś strasznego (dla
    twojego światopoglądu) dnia spotkasz kobietę potrafiącą świetnie wkręcać śrubki
    a nie potrafiąca przyprawiać zupy, oraz mężczyznę o odwrotnych uzdolnieniach,
    tworzacych świetną, kochającą się parę? Chyba pozostanie ci tylko honorowo
    popełnić sepuku. Może być śrubokrętem;)))

    --
    Jestem w podłym nastroju i cały świat poniesie tego konsekwencje
    [Garfield]
  • 19.06.07, 21:39
    Sadząc po jego blogu - pogodzi się z tym i nie będzie traktował jako "sprzeczne
    z naturą" ;D
    A jeśli już - to seppuku bo sepuku to można młotkiem ;)
  • 19.06.07, 18:55
    no więc Pawka ci odpisał, a ja tylko powiem, ze armaty tak długo nie bedą
    przestarzałe, jak dlugo będą pojawiać się tego typu teksty. zaś przyganiał
    kocioł garnkowi (kobiety-górnicy)
    gdybyś powiedział, ze TOBIE lepiej idzie to, a TWOJEJ ŻONIE tamto, nikt by się
    nie czepił. byłoby tylko zdziwienie, po co sie tym dzielisz na forum, ale OK.
    chcesz, to piszesz. natomiast ty UOGÓLNIASZ i POUCZASZ. nietrafiony target
    kolego. pozdro.
    i mamy na forum kilku panów i oni jakoś nie są atakowani za płeć. ty też nie
    jesteś. a ja jeszcze raz zapytam: jak wyobrażasz sobie dyskusję na ten temat,
    skoro nie podoba ci się nasza krytyka? ty mówisz: "podział kobiece/męskie jest
    gites " my mówimy "ej, koleś, ale taki podział jest do bani!" a ty się czujesz
    atakowany... no i o co kaman?
  • 19.06.07, 19:22
    Fakt - poczułem się zaatakowany kilkoma tekstami wyżej. Nie wiem dlaczego
    uogólnienia traktujesz jako mój błąd w dyskusji? Przecież to jedna z metod - "od
    szczegółu do ogółu".

    karolana napisała:
    a ja jeszcze raz zapytam: jak wyobrażasz sobie dyskusję na ten temat,
    > skoro nie podoba ci się nasza krytyka?

    Wasza? Nasza? Ich? krytyka? Była taka?

    karolana napisała:
    ty mówisz: "podział kobiece/męskie jest
    > gites " my mówimy "ej, koleś, ale taki podział jest do bani!"

    Gdzie napisałem, ze jest gites? Napisałem, że jest!
  • 19.06.07, 21:54
    tu prawie każdy nosi spodnie, mamy tlyko jednego speca od miniówek:)
    Jak sam zauważyłeś jest to forum dyskusyjne. To teraz wyjasnij jaką dyskusję
    otwiera stwierdzenie: Lepiej mi idzie przykręcanie śrubek a mojej żonie
    przyprawianie zupy.
    Może znajdź sobie lepsze miejsce niż forum feminizm na takie wynurzenia?
    --
    Mężczyźni cenią we mnie intelekt. Im krótsza spódniczka tym bardziej go cenią:)
  • 19.06.07, 22:48
    Jeśli znajdziesz chwilke czasu to zajrzyj na początek dyskusji. Tam zobaczysz
    moje pytanie (nie stwierdzenie). Masz rację. To nie jest miejsce dla mnie.
    Żegnam ciepło :):) i z uśmiechem
  • 19.06.07, 23:21
    Daj chłopu spokój. Może stwierdza "fakt obiektywny". To już facetowi nie ma
    prawa iść lepie przykręcanie śrubek niż przyprawianie zupki?

  • 20.06.07, 09:36
    gotlama napisała:

    > Daj chłopu spokój. Może stwierdza "fakt obiektywny". To już facetowi nie ma
    > prawa iść lepie przykręcanie śrubek niż przyprawianie zupki?
    >

    Naprawdę nie widzisz, że on jak wielu przed nim przyszedł tutaj w celu
    utwierdzenia się w tym, ze feministki są wredne i gadają głupoty - co mu się
    oczywiście (w jego mniemaniu) udało, skoro każdy głos sprzeciwu odbiera jako
    atak i dumnie informuje "to nie miejsce dla mnie" (w domysle: jestem dla was za
    dobry?)
    Przecież on się tak puszy i nadyma od samego poczatku...


    --
    Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
  • 19.06.07, 15:01
    Kocie... żybym nie umarł w nieświadomości ... objaśni mnie co to są "nasze
    feministyczne związki"? Za grzyba nie moge pojąć. Widać taki, samczy głąb
    jestem...:):)
  • 19.06.07, 19:29
    > Widać taki, samczy głąb jestem...:):)

    Przez grzeczność nie przeczę



  • 19.06.07, 19:34
    :):):) Dobre
    Zwłaszcza jako argument w dyskusji :):):)
  • 20.06.07, 09:27
    krzysiek133 napisał:

    > Kocie... żybym nie umarł w nieświadomości ... objaśni mnie co to są "nasze
    > feministyczne związki"? Za grzyba nie moge pojąć. Widać taki, samczy głąb
    > jestem...:):)


    Feministyczne zwiazki, według twojej terminologii naturalnie, to takie w
    których nikt nie zakłada apriori ze kobietom/mężczyznom coś tam cos tam
    przychodzi łatwiej niz mężczyznom/kobietom - zamiast tego uznajemy, ze w
    trakcie trwania zwiazku okaże się jakie mamy predyspozycje i zgodnie z nimi
    będziemy dzielić się pracami domowymi (do których praca górnika dołowego NIE
    należy, co jak sądzę jest dla ciebie pewną niespodzianką;)))
    Ty jednak uważasz, że związek tego typu to ideologiczne dyrdymały z których z
    wiekiem sie wyrasta (jest w jednym z twoich postów, wiem że będziesz się
    upierał że tak nie uważasz - marnie jednak świadczy o dyskutancie gdy wypiera
    się tego co napisał, choćby i nie wprost lecz zawoalowane napuszonymi frazesami
    o "saacunku dla młodych ludzi"). Albowiem prawdą Jedyną i Objawioną jest prawda
    Krzysia zakładająca, że kobietom łatwiej przychodzi robienie zupy a mężczyznom
    wkręcanie śrubek amen.
    I jeszcze jedno, Krzysiu. Cały czas z upodobaniem uzywasz róznych barwnych
    określeń w typie "samczy głąb", sugerujesz, ze stałes się obiektem jakiś
    straszliwych ataków, ironizujesz itp. Pojecia nie masz, jak wyraźnie w ten
    sposób zdradzasz swoje nastawienie do tego forum i jego bywalców. Nie oczekuj
    szacunku skoro sam go nie potrafisz okazać.


    --
    Należy ściąć każdego kto powie, że islam jest religią przemocy.
  • 20.06.07, 12:06
    Widzisz kocie, właśnie problem (mój problem) tkwi w tym, ze ciężko zaakceptować
    mi sposób prowadzenia dyskusji. Zwłaszcza gdy na podstawie niedoczytanych zdań
    przeprowadza się "precyzyjną" analizę moich poglądów i wyciaga jednoznaczne
    wnioski. Uwierz mi, że zacząłem tą dyskusję "z wyciągnią ręką". Uwierz mi, że
    mam bardzo pozytywny stosunek do wszystkich, którzy są emocjonalnie
    zaangażowani w to co robią. Mam ten pozytywny stosunek nawet, jeśli się nie
    zgadzam z ich pogladami. Proszę Cię, tylko nie nazwij tego "napuszonymi
    frazesami". Uwierz mi, że partnerski zwiazek to dla mnie nie "ideologiczne
    dyrdymały z których się wyrasta" tylko związek do którego się dorasta!! Nie
    napisałem, że stałem się obiektem "straszliwych ataków". Napisałem coś, co
    miałem nadzieję, że będzie odczytane: wyczuwam nieprzychylną atmosferę. Masz
    rację. Będę się upierał, że wiem co uważam!!! Moja objawiona prawda, że
    kobietom coś łatwiej przychodzi a mężczyznom co innego, w zaden sposób nie
    przesądza o roli partnerów w związku. Przyznaję się do niezamierzonego błędu,
    (użyłem przykładu śrubka-zupa), który mógł być odczytany jako prowokacja.
    Pisząc, że to forum nie jest miejscem dla mnie nie chciałem powiedzieć, że
    jestem lepszy. Miło mi bedzie jak to odczytasz np. w ten sposób: zbyt częste
    uzywanie argumentów "ad persona" nie bardzo mi pasuje w dyskusjach.

    P.S Tak, na marginesie, dlaczego ja się poczułem "niesprawiedliwie
    krytykowany"?

    P.S 2. Za niewłaściwe odczytywanie moich zdań obwiniam tylko siebie! Bo
    najważniejsze w rozmowie jest dokładne przekazanie informacji. Mnie (ale chyba
    nie tylko mnie) czasami się to nie udaje. Tak było i w tym przypadku. Trudno
    też jest mi zaakceptować próby jednazneczno oceniania rozmówcy po wysłuchaniu
    jednego zdania. (Znowu napuszone frazesy?)
  • 20.06.07, 13:40
    Krzysiu, ataki ad personam sa nieuniknione, jeśli po naszych stwierdzeniach "nie
    prawda, ze kobietom wychodzi lepiej to a mężczyznom tamto" ty odpowiadasz "taka
    jest moja wersja i jej będę się trzymał."
    Jesteś miłym facetem, masz fajnego bloga i nikt nie twierdzi, że nie kochasz
    swojej żony i nie tworzycie udanego związku, w którym każde z was czuje się
    spełnione. Ale ty przyszedłeś tu z zamiarem (tak to zostało odebrane na
    podstawie TWOICH słów) pokazania nam JAK powinien wyglądać udany związek. Przy
    okazji podparłeś się utartymi frazesami śmierdzącymi seksizmem na kilometr o
    zupkach i śrubkach. Po co to?
    Nie lepiej było po prostu powiedzieć -
    "Cześć dziewczyny, do tej pory wydawało mi się, ze moje gacie piorą się same, a
    prawdę odkryłem jak żona wyjechała do sanatorium. Dzięki temu teraz doceniam jej
    pracę w domu. "
    A zamiast tego wyskoczyłeś z jakimiś enigmami i seksistowskimi stereotypami, po
    czym okazałeś oburzenie, że nikt cię nie utulił do łona i nie dał orderu.
    Atmosfera na FF jest bardzo przyjazna wszystkim, którzy nie wygłaszają
    mentorskim tonem prawdy objawionej z uroczym uśmiechem "no taki to już ze mnie
    szowinistyczny głąb, ale mam za to poczucie humoru" Niestety, zrobiłeś to, są na
    to dowody w twoich postach. I ciągle niejasne jest na jaki temat miała być to
    dyskusja? Dziwisz się, ze FF reaguje tak jak reaguje? Może po tysiącach
    napisanych postów i dziesiątkach tysięcy wypowiedzianych słów o tym, że feminizm
    to NIE jest zwalanie na faceta wszystkich prac domowych, ale DZIELENIE się
    odpowiedzialnością za dom i rodzinę, że feministki gotują, sprzątają, piorą i
    prasują nie rzadziej niż "normalne" kobiety po prostu nudzi nam się czytanie po
    raz n-ty, że nie mamy racji bo "kobietom wychodzi lepiej to a mężczyznom tamto",
    podczas gdy my WIEMY, ze to stek bzdur, bo mamy doświadczenie w związkach, nawet
    małżeńskich, o dziwo ;)
    A w ogóle, to chciałam ci powiedzieć, że FF jest wysoce kulturalnym forum.
    Poczytałam kiedyś inne... zgroza... Tutaj mamy swoje pupcie maleńkie (Takete,
    Tad, Johny i tak jeszcze paru), po których sobie czasem pojedziemy ^^ Ale
    generalnie jest przyjaźnie i dziwi mnie, ze wyczuwasz tu agresję...
    Pozdrawiam
  • 21.06.07, 08:53
    Masz dużo racji. Właściwie zanim otworzyłem "dziób" powinienem poczytać o czym
    już rozmawialiście. Nie wygłupiłbym się wtedy z wypowiedziami, które tutaj
    padały wiele razy i nic nowego nie wnoszą, a są tak oklepane, ze mogą
    denerwować.
  • 20.06.07, 22:54
    no i popatrzcie - taka dyskusja o głupie mycie garów.. i dziwic się nie nalezy,
    ze w domach takie kontrowersje to wzbudza, u mnie dyskusja na ten tamet to
    bardzo integrujące zajecie. Kto zostawil, czyje one są i dlaczego az tyle, i
    kiedy umyje, i kto, bo moze sie wymienic... kurcze, a to tylko głupie gary... u
    mnie podobno kazdy myje po sobie :P
  • 21.06.07, 02:21
    A ja sie po raz nasty przekonalam, ze uzycie dokowskich 'milych pan' (tak samo
    zreszta jak deklaracja 'alez ja kocham kobiety') zapowiadaja seksiste. Tu
    jeszcze w przetypowym zestawie podgryzawczym, jak to zapewnienie o wlasnym
    poczuciu humoru, 'ze alez po co tak powaznie' (= f. nie maja poczucia, nie maja
    tez dystansu do siebie), zarzuty o wzajemnym kolku adoracji ('racje mam, ale
    otoczony przez sfore nie mam mozliwosci udowodnic') oraz ze feministki to takie
    agresywne. Hoho, jesli dyskusja jeszcze chwile potrwa, niechybnie
    padnie 'bosciechłopadawno'.


    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 21.06.07, 08:12
    ołjes :-)
  • 21.06.07, 08:43
    Cieszę się, że jedno pytanie wywołało taką dyskusję. Zastanawiam się jednak,
    dlaczego walcząc ze streotypami same (sami) wpdamy w pułapki stereotypów? Bene
    po raz nasty się przekonała, że jak ktoś pisze "miłe Panie" to jest seksitą. No
    i jeszcze jedno, drobne spostrzeżenie. Duża część tu piszących
    ma "psychoanalityczne" zacięcie. Wystarczy jedno zdanie aby "rozgryżć"
    faceta "do dna". P.S Możesz być pewna, że z mojej strony "NIGDY" nie padnie
    argument "boście chłopa....."
  • 21.06.07, 10:16
    Przykro mi Krzysiu, ale zbyt dużo tu się plątało "dzentelmenów" dla których taki
    wstęp jak "miłe panie" był niczym innym jak wstępem do pokazania "młodym damom"
    i "miłym paniom" gdzie ich miejsce w szeregu. Stąd takie hasło natychmiast
    wywołuje alergiczną wysypkę.
    My nie piszemy do ciebie np. "zacny chłopcze" bezwarunkowo infantylizując jak
    sądzę z twego bloga - ojca dziecku i mężczyznę w sile wieku, wiec też proszę do
    nas nie pisać "miłe panie", bo naprawdę nie mamy obowiązku być miłe
    "bezwarunkowo", bez zwracania uwagi na sposób zachowania dyskutanta. To jak
    potrafimy być niemiłe zależy od tego czy dyskutant broni swych racji rzeczowymi
    argumentami, czy też na zasadzie "bo jesteście agresywne i napastliwe, skoro się
    ze mną nie zgadzacie".

    Z pewnością zauważyłeś, że panuje tu zwyczaj bardziej bezpośredniego zwracania
    się do dyskutantów, więc nie masz powodu do używania tych "miłych pań" co
    naprawdę na tle sposobu prowadzenia tu rozmów - wygląda protekcjonalnie.

    Druga rzecz - ekstrapolacja obserwacji poczynionych na żonie na całą populację
    kobiet jest nadużyciem ;)
    Chodzi tu np. o to nieszczęsne dokręcanie śrubek.
    I znów napisałeś o tym że kobietom wychodzi to gorzej, tak jaby to było
    uwarunkowane w jakiś sposób biologiczny, jakby z "natury swojej" kobieta nie
    mogła tego wykonać rewelacyjnie.

    A na koniec, to nie tylko chodzi o to czy jakiegoś argumentu użyjesz w dyskusji,
    ale o to czy z całego tonu nie wynika, że bardzo byś chciał, tylko "nie wypada" ;)

    Właśnie mi przyszło na myśl,że słowo zacietrzewienia, nie jest dobrym
    określeniem, gdy strony sporu głuchną na swoje argumenty. Lepiej by pasowało
    zagłuszczenie.

  • 21.06.07, 13:39
    Teraz lepiej odrobiłem lekcje. Przejrzałem inne wątki. Poczytałem co nieco.
    Rzeczywiście zachowałem się jak słoń w składzie porcelany. Odnoszę wrażenie, ze
    są słowa kluczowe, które wywołują "uszczypliwe" reakcje. Tak to chyba kiedyś
    nazwałaś na tym forum :):) Przecież wiem, że nie mówi się o sznurku w domu
    wisielca :):) Przykład ze śrupką - zupką, to kolejna moja gafa. To tyle moich
    win!!! Nie sądzisz jednak, ze niektóre wpisy upoważniały mnie do "róznych"
    wniosków? Bardzo ciekawym, dla mnie, był fragment o pomocy. Zakładając, ze
    pomocy udziela się komuś, kto MUSI wykonać jakąś pracę, to w przypadku prac
    domowych, takie określenie może być niewłaściwe.. Podobał się mi ten sposób
    myślenia. Potem zastanawiałem się jak nazwać sytuację, gdy żona podchodzi do
    mnie i mówi: "obiorę ziemniaki, żebyś szybciej skończył przygotowanie obiadu".
    Za brakło mi dobrego i precyzyjnego określenia (oprócz -pomogę ci). Gdy
    chciałem to jakoś skomentować to w odpwiedzi usłyszałem, że i tak tego nie
    zrozumiem :) Jeszcze jedno, małe pytanko. Wchodzi słoń do składu porcelany. Co
    jest lepiej zrobić? Wziąść go za trąbę i delikatnie ustawić, czy może
    skomentować: wlazł nastepny i rozbija talerze?
    P.S Infantylizacja mojego bloga jest odpowiedzią na wszystkie, bardzo POWAŻNE
    blogi. Ot taki manifest, że dla mnie to ,przede wszystkim, dziecinna zabawa...
    a jak wiesz, chłopcy tylko rosną, a nie dorastają :)
  • 21.06.07, 13:59
    Chłopczyka Krzysio sposób oglądania świata bardzo mi się podoba i nie do tego
    była aluzja ;). To fajny sposób opisu różnych zjawisk - dziecęce zdumienie w
    obliczu złożoności i różnych paradoksów rzeczywistości.
    To jest ok. jak mimo wieku potrafimy w sobie zachować takie cechy dziecka.


    Zaś słoń a sprawa feministyczna - słonia można wyciągnąć, ale dopiero jak się
    troszkę uspokoi i ochłonie, inaczej straty w składzie tylko wzrastają.
    Tak prawdę mówiąc, chyba najbardziej jesteśmy wkurzone jak przychodzi tu całkiem
    miły słoń (mało tego, o ile dobrze pamiętam to już kiedyś się tu się chwalił
    znajomością z Masajkami więc nie zjawia się pierwszy raz) a zaczyna kolejną
    wizytę od rozbijania talerzy.
  • 21.06.07, 22:30
    Podziwiam Twoją pamięć :):). Wiekszego komplementu nie mogłem się spodziewac.
    To, że ktoś pamieta moją, chyba dwuwersową, wizytę sprzed kilku miesięcy to dla
    mnie wielkie wyróżnienie. Wtedy też zostawiłem link do swojego bloga, też chyba
    zebrałem kilka opini, które odbiegały od moich oczekiwań i szybko
    zniknąłem...Teraz zostałem dłużej bo: spotkałem Ciebie, osobę z którą od
    pierwszych zadań mogłem dyskutaować "na zrozumiałe dla mnie argumenty", chyba
    znalazłem "wspólny język" z Karolaną, doszedłem do wniosku, że dowiem się więcej
    o dzisiejszym feminiżmie. Muszę jeszcze zrozumieć, jak to jest, ze feministki
    walczą o to, co dla mnie się wydaje normalne, naturalne i zwyczajne. Może tak to
    jest, że jak człowiek zyje w "hermetycznym środowisku", to nawet sobie nie zdaje
    sprawy, ze może być inaczej. Wg mojej wiedzy na dzisiaj (byc może niewielkiej)
    to czego oczekują feministki to tylko: dobrego wychowania (molestowanie itp. to
    przejawy chamstwa), równego traktowania tam gdzie to jest oczywiste (mamy mózgi,
    które pracują na tych samych zasadach), i oczywistego partnerstwa.
    P.S. Postaram się w milczeniu czytać wszystko i nie odzywac się nawet jeśli pani
    "doktór na wacie" pisze coś, z czym nie do końca się zgadzam. Jak dojrzeje do
    dyskusji to się odezwę :):)
    P.S.2. Oprócz Zenita 12 XP mam do dzisiaj kanona F-70 i Smienę 8. Swoje pierwsze
    fotki robiłem "wielkoobrazkowym" DRUHem :):) Pamiętasz ten aparat?
  • 21.06.07, 23:21
    Krzysiu - jesteś potworem, jak tak dalej pójdzie, to zapytasz mnie nie o druha a
    o camera obscura i mój mąż zoreintuje się ile naprawdę mam lat.
    Ale pamiętam też "krokusa" w łazience i że rodzice się tam zamykali i nie wolno
    było wchodzić, a czerwone światełko się świeciło ;)

    Tamten post zapamiętałam, bo w Afryce jeszcze nie byłam, a takie "osobiste"
    zdjęcia robią często większe wrażenie niż wymuskane foty w NG.
    Nie wiem czy zdążyłeś już przeczytać mój wpis na twojej ławeczce. Mam do ciebie
    sporo żalu za OBSMAROWANIE feministek w oczach licznego grona twoich mniej
    feministycznych wielbicielek.
  • 21.06.07, 23:52
    Może to załagodzi mój kolejny nietakt. Jak pracowałem na krokusie to zabraniałem
    dzieciom wchodzić do łazienki :):)
    Właśnie skończyłem czytać Twój wpis. Postarałem się na niego odpowiedziedzieć
    najlepiej jak potrafiłem. Przykro mi, że masz do mnie żal. W zasadzie to chyba
    chodzi o to, że każda grupa ma swój specyficzny język. Ważne jest aby rozumieć
    co poszczególne słowa znaczą dla odbiorcy komunikatu. Mój wywód na temat słówka
    "pomagam" wsparłem przemyśleniami niejakiego Kikegorda (to ten fragment, że
    pomaganie jest wbrew Bogu), i wypowiedziami jego krytków. Dotyczyło to blogu, na
    którym napisano: "pomogłam i byłam szczęśliwa". Potem była rozmowa, że jak
    pomogłaś to powinnaś się martwić, że ktoś pomocy potrzebował, a nie być
    szczęśliwą ze swojego uczynku. Wiesz takie filozoficzne dyrdymały.. (choć może
    nie do końca dyrdymały) na temat, co nami kieruje gdy komuś dajemy jałmużnę. Ja
    do dzisiaj nie wiem, czy pomagając bardziej chcę sobie udowodnić jaki jestem
    wspaniały czy pomóc obdarowywanemu. Wspomniałaś o mojej dwulicowości. To coś co
    mnie najbardziej zabolało. W świecie realnym czasami udaję coś, bo sytuacja tego
    wymaga. Świat wirtualny ma dla mnie tą zaletę, że tu mogę być szczery aż do
    bólu. Jak coś narozrabiam to zmienię nicka, albo całkiem zrezygnuję z zabawy w
    dyskusję. Jeśli odebrałaś moje teksty jako "niejednorodne" to znaczy, że nie
    potrafię pisać :(
    P.S Kiedyś powiedziałem w szpitalu, że pan Karol się zatrzymał koło windy.
    Wywołało to szybką reakcję lekarzy. Wybiegli na korytarz. Ja zostałem w dyżurce
    zdziwiony. Potem się okazało, że w języku medycznym "zatrzymał" znaczy, że
    stanęło mu serduszko... Od kilku dni przyswajam język tego forum :):)
  • 22.06.07, 00:20
    chyba
    > znalazłem "wspólny język" z Karolaną, doszedłem do wniosku, że dowiem się więce
    > j
    > o dzisiejszym feminiżmie. Muszę jeszcze zrozumieć, jak to jest, ze feministki
    > walczą o to, co dla mnie się wydaje normalne, naturalne i zwyczajne.

    no więc czuję się zaszczycona ;)
    i cieszę się, że chcesz sie otworzyć :)
    pozdrawiam
  • 25.06.07, 20:28
    Nie przypominam sobie sytuacji, żeby u mnie w domu zepsuł się jakiś zamek. A od
    garnków jest zmywarka.
  • 25.06.07, 20:51

    > A od garnków jest zmywarka.

    U mnie wszyscy domownicy czują do zmywarki (czemu urządzenie jest rodzaju
    żeńskiego?) niechęć graniczącą z obrzydzeniem .
    Nikt nic do niej nie wkłada, co najwyżej wyjmują w ostateczności, acz
    niechętnie jakieś pojedyńcze sztuki.
    A ja załadowuję i rozładowiję na okrągło.
  • 26.06.07, 06:46
    To sie zepsuj.

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 26.06.07, 13:13
    Kto myje garnki? To proste. Ten kto w danym dniu nie gotuje.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.