Dodaj do ulubionych

Dlaczego kobiety po 30-tce są same?

07.09.07, 15:24
Takie mnie rozważania naszły.
Trochę autobiograficznie, trochę z obserwacji. Sama kończę w tym roku 31 lat i
w związku obecnie żadnym nie przebywam... poniekąd. Patrzę na swoje koleżanki,
też po 30-tce, niektóre bliżej 40-tki... same... I myślę ja sobie - czy tak
już będzie zawsze?
Czy kobieta po 30-tce ma realne szanse na założenie sensownego związku,
rodziny? Realne, nie teoretyczny! No bo z jakiejś przyczyny jest do tej pory
sama. Ale dlaczego? Powody nasuwają mi się takie:
1. Jest brzydka jak noc, a przecież faceci to wzrokowcy.
2. Nie szuka partnera tylko samca rozpłodowego, bo jej zegar biologiczny tyka,
a żaden facet nie chce być wykorzystywany.
3. Ma zbyt wygórowane wymagania i chce połączenia Rambo z Billem Gates'em oraz
Błędnym Rycerzem.
4. Jest skończoną egocentryczką, która ma w dupie potrzeby innych ludzi i nikt
nie jest w stanie z nią wytrzymać dłużej niż tydzień.
5. Jest obłąkaną uczestniczką wyścigu szczurów, która w pracy spędza 21 godzin
na dobę.
6. Ma poważne problemy psychiczne i ogólnie jest porąbana i nie nadaje się do
normalnego związku, może na skutek poprzedniego złego ulokowania uczuć, może
na skutek przeżyć z dzieciństwa.
Coś w tym musi być (ale nie powiem do której grupy należę ja :P), ponieważ w
przeciwnym wypadku byłaby szczęśliwą żoną i matką.
Ja nie mówię tutaj o kobietach, które wybrały życie w pojedynkę, ale o tych
wiecznie skrzywionych, wiecznie marudzących, zgorzkniałych trzydziesto-
czterdziestoparo-latkach, które nie potrafią sobie znaleźć miejsca u boku
mężczyzny. Hmmm
Edytor zaawansowany
  • kochanica-francuza 07.09.07, 15:50
    Z tych Francuzów, którzy do mnie napisali, 3/4 spławiłam .
  • niedo-wiarek 07.09.07, 15:53
    Zgadzam się z założycielką wątku. Najczęściej samotna kobieta po 30-
    tce jest:

    1. skrajną egocentryczką
    2. wariatką
    3. pasztetem


  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:00

    > 2. wariatką

    Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z rzeczywistością.
  • niedo-wiarek 07.09.07, 16:04
    kochanica-francuza napisała:


    > Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z
    rzeczywistoś
    > cią.

    Nie wiadomo co gorsze.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:13

    > Nie wiadomo co gorsze.

    Dziecko, czy ty masz pięć lat, że takie rzeczy piszesz?
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:13

    > > cią.
    >
    > Nie wiadomo co gorsze.

    A sam, które byś wolał z dwojga złegomieć ( u siebie)? Wszystko jedno, tak?
  • niedo-wiarek 07.09.07, 16:19
    Jak dla mnie lekkie urojenia są lepsze niż ciągłe ataki szału. A
    przynajmniej w większości przypadków przyjemniejsze dla otoczenia.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:30
    niedo-wiarek napisał:

    > Jak dla mnie lekkie urojenia są lepsze niż ciągłe ataki szału. A
    > przynajmniej w większości przypadków przyjemniejsze dla otoczenia.

    że "ciągłe ataki szału" to objaw zaburzeń emocjonalnych?

    W takim razie twoja wiedza o nich nie jest zerowa - jest ujemna.

    Do zaburzeń emocjonalnych zaliczają się nerwice i problemy społeczne. A urojenia
    chorych psychicznie wcale nie są takie lekkie. Dla nikogo.
  • martin.slenderlink 19.09.07, 23:15
    A jak sklasyfikować (urojenia?), że to, co naprawdę, jest urojone bez towarzyszących im urojeń rzeczywistości? Zawsze się nad tym zastanawiałem. Wychodzi mi zawsze, że jakiś ultrasceptycyzm, ale może na to jest bardziej medyczna nazwa?
  • kochanica-francuza 20.09.07, 15:34
    martin.slenderlink napisał:

    > A jak sklasyfikować (urojenia?), że to, co naprawdę, jest urojone bez towarzysz
    > ących im urojeń rzeczywistości?

    Pardon, nie rozumiem drugiej części zdania. Przeformułuj pytanie, proszę.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:32
    Do nerwic zaliczają się: anoreksja, bigoreksja, bulimia, nerwica lękowa i
    nerwica anankastyczna.

    Funduję ci wakacje na Ibizie, jeśli znajdziesz JEDNEGO nerwicowego lub osobę z
    problemami społecznymi, którego choroba polega na "ciągłych atakach szału".
  • bitch.with.a.brain 07.09.07, 16:36
    Jeśli z tą Ibizą to prawda to jestem gotowa codziennie mieć atak szału:)
    A tak to mi się sporadycznie zdarza.
    --
    Jestem takim przykładem kobiety jak nietoperz jest przykładem ssaka:)
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:40
    bitch.with.a.brain napisała:

    > Jeśli z tą Ibizą to prawda to jestem gotowa codziennie mieć atak szału:)

    Jeszcze w mojej obecności (żebym wiedziała, że nie kupiłaś zaświadczenia) musisz
    zostać zdiagnozowana jako nerwicowa. ;-) Bo mi nie wyglądasz. ;-)
  • bitch.with.a.brain 07.09.07, 16:42
    Miło z Twojej strony, taki Bleman, który mnie zna lepiej przypisuje mi wszelkie
    możliwe zaburzenia:)


    --
    Gdy siedzę w lokalu przy dobrej wódzie, twoja ręka pod stołem na moim udzie,
    czego mi więcej do szczęście trzeba, jestem przecież bramą do nieba
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:48
    bitch.with.a.brain napisała:

    > Miło z Twojej strony, taki Bleman, który mnie zna lepiej przypisuje mi wszelkie
    > możliwe zaburzenia:)

    Może to jego sposób komplementowania? ;-))))
  • niedo-wiarek 07.09.07, 17:05
    No dobrze, przyznaję, moja wiedza o świrach pozostawia wiele do
    życzenia ;)
  • karolana 08.09.07, 10:38
    > Autorka miała na myśli problemy emocjonalne, a nie brak kontaktu z rzeczywistoś
    > cią.

    Może i jest wariatką, moze nawet kwalifikuje sie do leczenia klinicznego...
    Wiele jest powodów... moze się nie myje i śmierdzi, może jest wredną małpą, może
    jej zwyczajnie czegoś brak? Przyszło mi do głowy, że jest lesbijką, ale tak się
    składa, że akurat po 30-tce więcej znam samotnych heteryczek... Może nienawidzi
    mężczyzn, a z drugiej strony nie chce być sama i gubi się w tych uczuciach...A
    może jest... feministką??
    Im więcej o tym myślę, tym więcej powodów mi przychodzi do głowy, a każdy gorszy
    od poprzedniego ;)
    Jednak coś jest na rzeczy, bo naprawdę, znam wiele kobiet między 30-tym a 40-tym
    rokiem życia, które, choć chciałyby mieć rodzinę, mężczyznę u boku, są same... i
    nic się nie zanosi żeby ten stan się zmienił :( Często jest to pokrywane
    uśmiechem od ucha do ucha, kreowaniem się na "jestem taka zadowolona z życia"...
    Bo przecież chęć życia w związku jest passe, bo nie wypada się przyznać, że
    samotne noce są zimniejsze, bo nie wypada rozpłakać się z samotności i tęsknoty
    za ciepłem, miłością, rodziną... Bo od razu podnoszą się głosy "Przecież w
    dzisiejszych czasach kobieta ma inne drogi w życiu niż mąż i pieluchy! Przecież
    powołanie kobiety to nie tylko rodzina! Przecież tyle jest możliwości! Przecież
    te wszystkie żony i matki zagrzebane w skarpetach, zupach i kupach tak ci
    zazdroszczą, ze jesteś wolna, że podróżujesz, ze możesz wsiąść w samolot i w
    każdej chwili polecieć do Paryża!" No i przecież pragnienie bycia żoną i matką
    jest takie ... "niefeministyczne" :P Jak to określił mój kolega - "Karolana,
    jesteś hipokrytką! Z jednej strony taka z ciebie feministka, a z drugiej faceta
    chcesz mieć." Prawda?
  • niedo-wiarek 08.09.07, 10:58
    Może zapisz się do biura matrymonialnego...
  • karolana 08.09.07, 11:09
    > Może zapisz się do biura matrymonialnego...

    bardzo cenna uwaga... grow up misiek
  • niedo-wiarek 08.09.07, 11:16
    karolana napisała:

    > > Może zapisz się do biura matrymonialnego...
    >
    > bardzo cenna uwaga... grow up misiek

    No to nie wiem... Może pojedź na jakąś wycieczkę...
  • karolana 08.09.07, 11:55
    > No to nie wiem... Może pojedź na jakąś wycieczkę...

    Kochanie ty moje, ja ci niezmiernie dziękuję za wysiłek, ale ja nie piszę do
    Bravo Girl z prośbą o poradę, ja przedstawiam pewne zjawisko i rozważam jego
    przyczyny! Nic ponadto :) Dlaczego ci się wydaje, że chodziło mi o rady, tym
    bardziej w stylu "idź do agencji, pojedź na wycieczkę, zapisz się na kurs tańca,
    bla, bla, bla"?? No więc NIE CHODZIŁO.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 12:06
    Skoro z góry odrzucasz wszelkie porady, to chyba nie taki problem.
    Może po prostu dobrze Tobie samej i tak naprawdę nie chcesz tego
    zmieniać :)
  • karolana 08.09.07, 13:14
    > Skoro z góry odrzucasz wszelkie porady, to chyba nie taki problem.
    > Może po prostu dobrze Tobie samej i tak naprawdę nie chcesz tego
    > zmieniać :)

    Kochanie, ty nie jarzysz, ja nie zakładałam tego wątku żeby się wyżalić czy
    dostać poradę sercową, tylko pisałam o pewnym zjawisku zastanawiając się nad
    nim. A to, co ja sama czuję, to moja prywatna sprawa i nie będę o tym wypisywać
    na forum :) Rozumiesz?
  • buhaj_z_rogiem 19.09.07, 07:57
    karolana napisała:
    >
    > Kochanie, ty nie jarzysz, ja nie zakładałam tego wątku żeby się wyżalić czy
    > dostać poradę sercową, tylko pisałam o pewnym zjawisku zastanawiając się nad
    > nim. A to, co ja sama czuję, to moja prywatna sprawa i nie będę o tym wypisywać
    > na forum :) Rozumiesz?

    No akurat z kobietami to nigdy nic nie wiadomo. Niby chcą podyskutować filozoficznie czy socjologicznie o jakimś problemie, a w rzeczywistości potrzebują myziania, wszystko jedno czy mentalnego, czy ręcznego.
    A facet jest prosty w obsłudze i przedstawia swoje propozycje rozwiązania problemu, jeśli wydaje mu się, że ktoś mówi o problemie.
  • karolana 19.09.07, 11:30
    > No akurat z kobietami to nigdy nic nie wiadomo. Niby chcą podyskutować filozofi
    > cznie czy socjologicznie o jakimś problemie, a w rzeczywistości potrzebują myzi
    > ania, wszystko jedno czy mentalnego, czy ręcznego.

    jasne, zed kobiety potrzebują "myziania" :) faceci też ;) ale gdyby o to mi
    chodziło, częściej wypowiadałabym się na tym wątku, a wystarczy policzyć moje
    posty tutaj :)
    pozdro.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • megasceptyk 18.09.07, 16:28
    widać, że nie spotkałeś jeszcze kobiety
    więc się nie wygłupiaj na forum
  • el_depor 08.09.07, 11:27
    Wszystko to pewnie prawda co piszesz tylko nie wiem jak mógłbym ci
    pomóc albo doradzić. Niestety fajnych wolnych facetów po
    trzydziestce oczywiście w waszym kobiecym rozumieniu jest niewielu.
    Jeśli jest fajny to albo zonaty, albo nie chce się wiązać, innej
    mozliwości nie ma. No powiedzmy, że jakiś fajny rozwodnik ale taki
    tez albo szybko będzie zajęty albo juz nie będzie chciał sie wiązać
    na stałe. Pozostali wolni faceci po 30-ce sa jak to ktos napisal
    bylejacy.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 11:32
    Warto pamiętać, że po pięćdziesiątce zdarzają się fajni wdowcy. W
    epoce viagry to całkiem niezłe rozwiązanie. Poza tym panowie tacy
    często mają córki po trzydziestce, więc można liczyć na miłe
    towarzystwo....
  • karolana 08.09.07, 11:52
    > Wszystko to pewnie prawda co piszesz tylko nie wiem jak mógłbym ci
    > pomóc albo doradzić.

    ale czy ja proszę o pomoc czy radę?? ja ROZWAŻAM!! dzięki za dobre chęci, ale
    nie o to mi chodziło :)
  • el_depor 08.09.07, 12:10
    A to przepraszam bardzo:) Myślę, że twoje przemyślenia sa trafne ale
    weź tez pod uwagę to co napisałem o braku fajnych facetów po 30-ce.
    To tez jeden z powodów dlaczego tyle kobiet jest samych.
  • karolana 08.09.07, 13:16
    > weź tez pod uwagę to co napisałem o braku fajnych facetów po 30-ce.
    > To tez jeden z powodów dlaczego tyle kobiet jest samych.

    no tego nie śmiałam sugerować :D, ale to pewnie jeden z powodów :)
  • mokrysedes 18.09.07, 15:42
    Żaden facet po trzydziestce nawet nie spojrzy w stronę swojej rówieśniczki.
    Dlaczego? Podpowiadam: resurs się kończy...
  • bri 18.09.07, 16:33
    To wyjaśnia dlaczego te po trzydziestce często wychodzą często za
    młodszych.
  • mokrysedes 18.09.07, 16:54
    Zgadza się. Młodość (prawie) zawsze jest w cenie.
  • gspnstr 18.09.07, 17:19
    > Żaden facet po trzydziestce nawet nie spojrzy w stronę swojej
    rówieśniczki.
    > Dlaczego? Podpowiadam: resurs się kończy...

    Tu sie nie zgodze. Uogolnienie bledne jak kazde inne uogolnienie.
    Zalezy wszystko od mezczyzny i od tego co mu sie w danej kobiecie
    podoba.
  • cloclo80 18.09.07, 20:13
    Oczywiście. Desperatów nigdy nie brakuje.
  • lucusia3 19.09.07, 12:53
    Zastanawiam sie tylko, czy aby zawsze ci trzydziesto- czterdziesto latkowie są rzeczywiście takimi atrakcyjnymi mężczyznami dla dzwudziestoparolatek. Bardzo często jest to wybór przeskoczenia okresu "dorabiania się" z rónolatkiem: "Gość ma już dom, pozycję, kasę, a co ja się będę...kondycja mu będzie z czasem spadać. Wytrzymam, zwłaszcza, że tylu młodych w pracy, studiu sportowym, itp.
  • bitch.with.a.brain 08.09.07, 20:24
    po co trzydziestoparolatce taki stary facet?Lepiej brać się za dwudziestolatków.:)
    --
    Pilnie poszukuję socjalisty i lewaka w celu redystrybucji dóbr!!!
  • alter50 19.09.07, 07:44
    Prawdopodobieństwo spotkania faceta ,który choćby w 50% spełniał
    marzenia kobiety jest prawie równa zeru i nie chodzi mi tu tylko o
    kobiety samotne po trzydziestce,ale w ogóle o kobiety w każdym wieku.
    Ród męski niestety nie udał się wszechmogącemu ,a szczególnie
    dzisiejsze czasy do reszty go zepsuły.A kobiety? cóż jakie były
    takie są , naiwnie wierzą i czekają na swojego rycerza,a jak go juz
    znajdą to rycerz ten po jakimś czasie okazuje się ,że jest uzbrojony
    w puszkę piwa , pilota TV i pobrzękuje swoja zbroją leżąc na kanapie.
    Taka opinia to efekt wielolotnich obserwacji i ,,nasłuchu
    odkobiecego"
    Ale cóż próbować warto...........
  • tomkowski4444 19.09.07, 08:33
    Powiem Ci gdzie jest problem.
    Masz 31lat wiec mozesz byc atrakcyja tylko (jesli jestes ladna i
    atrakcyjna)dla 40-50latka. Ja znam fajne 30letnie kobiety ale z
    zadna nie chce byc bo spotkam sie z takimi ktore maja 10lat mniej
    (ja mam 35lat ) teraz becnie mam 23letnia laske. jestem po rozwodzie
    i nie zamierzam sie wiazac jest mi dobrze jesli sie zdecyduje z kims
    byc to jak bede mial 40lat. wiec musisz szukac kogos starszego taki
    live.
  • karolana 19.09.07, 11:35
    > Masz 31lat wiec mozesz byc atrakcyja tylko (jesli jestes ladna i
    > atrakcyjna)dla 40-50latka.

    Dziwne jest co piszesz, bo ostatnio bylam atrakcyjna dla dwóch 22-latków, potem
    dla 25-latka , zaś ostatnio jestem baaardzo atrakcyjna dla swoich dwóch
    rówieśników :)

    > (ja mam 35lat ) teraz becnie mam 23letnia laske. jestem po rozwodzie
    > i nie zamierzam sie wiazac jest mi dobrze jesli sie zdecyduje z kims
    > byc to jak bede mial 40lat.

    Masz 23 latkę, bo jesteś po rozwodzie i nie chcesz się wiązać :) Mój bliski
    kolega tez miał taki etap w swoim życiu po rozwodzie-przygruchał sobie małolatę,
    bo była bezpieczna - nie wymagała zaangażowania, nie chciała mieć dzieci, itd.
    Obecnie jest ze swoją rówieśnicą, kupili dom, pracują nad potomstwem :)

    > wiec musisz szukac kogos starszego taki
    > live.

    Ja nic nie muszę :) A starszych nie lubię ;)



    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • alter50 19.09.07, 18:37
    No i proszę , nie mam racji................smutek bije od samych
    liter ,ale cóż ,jak myśli tak pisze
  • assijka 19.09.07, 13:56
    Teoretycznie nie mieszczę się w grupie 30 i 40 latek. Mam 25 lat
    i...chyba za duże wymagania. Sama jestem inteligentna, pewna siebie,
    atrakcyjna i sama.Były plany na przyszłość tymczasem dwa tygodnie
    tamu zostawił mnie narzeczony. Zostałam sama. I tylko z goryczą
    patrzę na tych fajnych facetów, którzy już dawno są zaklepani.Chyba
    też mam ogromne problemy ze zbyt dużymi wymaganiami...A
    tymczasem...chyba pora poszukać fajnego rozwodnika, bo z wolnymi i
    fajnymi są spore kłopoty.
  • piotr0778 19.09.07, 20:29
    ja właśnie robię się wolny jak masz ochotę to napisz
  • kmieciuz 20.09.07, 11:36
    Witaj.
    Muszę przyznać Ci rację. Kilka lat temu miałem podobne przeżycia (ale jako
    facet). Także postanowiłem, że znajdę sobie dziewczynę po tzw "przejściach" a
    nie kolejną dziewczynę "z rynku pierwotnego", z którą prędzej czy później będą
    kłopoty.

    Jestem z dziewczyną z dzieckiem, będącą w trakcie rozwodu. Jeszcze kilka lat
    temu była dumną panienką zlewającą każdego adoratora. Teraz, przytemperowana
    przez czas jest wspaniałą kobietą. Oczywiście nie uważam, abym w tym wypadku
    miał monopol na rację. Może się za kilka lat okazać, że to jednak nie to. Jak to
    jednak mówili starożytni murzyni - Dum spiro, spero :-)
  • bri 14.09.07, 09:15
    Też mam kilka znajomych około trzydziestki bez faceta. Moim zdaniem
    przyczyn akurat ich samotności jest kilka, ale są one inne niż te do
    tej pory tu wymieniane. Wszystkie jak raz są niebrzydkie, bystre,
    wesołe, zadbane i raczej im się w życiu powodzi.

    Po pierwsze niektóre z nich naprawdę nie przyznają się przed samymi
    sobą nawet, że kogoś by chciały. W związku z czym w ogóle nie
    szukają. Nie korzystają z serwisów randkowych, nie starają się
    poznawać nowych ludzi (wycieczki, kursy itp.), nie mówią znajomym,
    że chętnie poszłyby na jakąś randkę, więc nikt ich nie swata itp. Po
    drugie, jeśli już jakiś facet się nimi romantycznie zainteresuje to
    najpierw musi przejść test z setek pozycji, na który składają się
    wymagania mamy, taty, koleżanek i "społeczeństwa" a dopiero na samym
    końcu samej zainteresowanej. Poszczególne pozycje wzajemnie sobie
    przeczą i żywy człowiek ma małe szanse zdać. Do tego dochodzi
    nadmierna potrzeba kontroli. Nawet jeśli już jakiś im się spodoba i
    dochodzi do spotkań to biedak ma małe szanse się wykazać, bo taka
    dziewczyna wszystko ma pochwytane, to ona wybiera lokale, rozrywki,
    filmy, ona robi jemu niespodzianki, ona dzwoni, ona zaprasza itp.
    Przy czym często ma pretensje, że on jest bierny i się nie stara.

    W kilku przypadkach widzę też syndrom ślepej uliczki. Dziewczyna
    upatrzyła sobie jakiegoś kandydata, który np. jest jej dobrym
    znajomym albo przyjacielem od lat. Nic się nie dzieje, dla innych
    jest oczywiste, że ona jest w nim zakochana, a on w niej nie i
    raczej nigdy nie będzie, ale ona się z nikim nie wiąże, a często
    nawet w ogóle nie spotyka, żeby być dla niego stale osiągalna i żyje
    głęboko skrywaną nadzieją, że on wreszcie zrozumie, że ją kocha. Dla
    niektórych dziewczyn w tym wieku tą ślepą uliczką jest ktoś żonaty,
    albo były chłopak. Niektóre są tak zajęte utrzmywaniem kontaktów
    towarzyskich z kolegami i byłymi chłopakami, że nawet gdyby w ich
    życiu pojawił się książę z bajki to brakowałoby dla niego miejsca w
    kalendarzu.

    Są też takie, które szukają bardzo intensywnie i każdego z którym
    umówią się na więcej niż jedną randkę już traktują jak narzeczonego.
    Nawet lepiej jeśli takiego to odstraszy i ją porzuci, bo jeśli tego
    nie zrobi on stają się dla niego podnóżkiem i najwierniejszą służką,
    zrobią wszystko, żeby nie odszedł nawet, jeśli są z nim bardzo
    nieszczęśliwe, bo np. jest z zawodu złodziejem i je bija itp. Ale to
    akurat w tym wieku (około 30-stki) już się na szczęście rzadko
    zdarza.
  • bri 14.09.07, 09:17
    A u podstaw tego typu zachowań leży chyba jakiś lęk przed bliskością
    spowodowany niskim poczuciem wartości, które u kobiet jest nagminne,
    wiadomo dlaczego.
  • mokrysedes 18.09.07, 15:49
    Bri to wina facetów, którzy podchodzą kobiety w niewłaściwy sposób.
  • bri 18.09.07, 15:58
    Rozwiń proszę.
  • mokrysedes 18.09.07, 16:02
    Ile kobiet jest w kobiecie? Czy na pewno jedna?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:06
    mokrysedes napisał:

    > Ile kobiet jest w kobiecie? Czy na pewno jedna?
    Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta.

    A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn należy ją
    rozwijać?
  • mokrysedes 18.09.07, 16:14
    > Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta

    A niby co w tym złego? Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
    nic złego by się nie stało.

    > A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn należy ją
    rozwijać?

    Trochę przekręcasz. Upala się potrzebę kontrolowania. Co do chęci sterowania - a
    po co z tym walczyć? Wystarczy robić swoje.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:29
    mokrysedes napisał:

    > > Wedle mężczyzn - tyle, ile kobieta ma ubrań. Inne ubranie = inna kobieta
    >
    > A niby co w tym złego? Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
    > nic złego by się nie stało.
    >
    > > A chęć sterowania wszystkim należy upalić tylko u kobiet? U mężczyzn nale
    > ży ją
    > rozwijać?
    >
    > Trochę przekręcasz. Upala się potrzebę kontrolowania.

    No więc - czy potrzebę kontrolowania należy upalać tylko u kobiet, a u mężczyzn
    rozwijać?
  • mokrysedes 18.09.07, 17:00
    Faceci nie kontrolują. Co najwyżej pilnują. A to nie jest to samo.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:02
    mokrysedes napisał:

    > Faceci nie kontrolują. Co najwyżej pilnują.
    Skąd masz tę pewność?



    A to nie jest to samo.

    Nie jest. Wiesz na pewno, że 3 miliardy facetów co najwyżej pilnuje, a 3
    miliardy kobiet aż kontroluje? Wiem, że proporcje nie są tak równe, ale nie znam
    dokładnych. ;-)
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:05
    Spodnie dresowe mojej mamy (ledwo się mieszczę),granatowe.

    Bluza dresowa,granatowo-żółta.

    Rozciągnięty t-shirt, niegdyś biały, obecnie... hmmmm, mieszany, z wizerunkiem
    czołgu na plecach.

    Skarpetki bodaj diverse,szare.

    Kapcie miękkie o fasonie klapek , płaskie, czarne, za małe dwa numery.

  • cloclo80 18.09.07, 20:02
    Otyłą?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:11
    cloclo80 napisał:

    > Otyłą?

    Nie bardzo rozumiem? To, że nie mieści się w czyjeś ciuchy, nie oznacza że jest
    się otyłą, np. przy różnicy rozmiarów 38 i 34, hehe...

    Odróżniasz nadwagę od otyłości? mam dokładnie 5 kilo nadwagi i bynajmniej na nie
    nie wyglądam (Bleman, Puffka, Nekomini z FM potwierdzą).
  • cloclo80 18.09.07, 20:17
    A co mówi BMI?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:20
    cloclo80 napisał:

    > A co mówi BMI?

    A co za różnica? Co ja, tucznik pokazowy jestem, żeby się spowiadać ze swojej
    wagi i BMI? Myślałam, że chodzi o to, jak się wygląda? Ludzie na ulicy widzą
    moją figurę, nie moje BMI. :-PPP
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:20
    cloclo80 napisał:

    > A co mówi BMI?

    "Waga prawidłowa".
  • bri 18.09.07, 17:03
    Chętnie usłyszę Twoje definicje słów sterować, kontrolować i
    pilnować w omawianym przez nas kontekście ;)
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:32

    > A niby co w tym złego?

    Infantylne i autystyczne.


    Gdyby jeden z drugim zauważył i docenił to z pewnością
    > nic złego by się nie stało.

    Gdyby jeden z drugim zwracał uwagę na to, że poza wyglądem mamy jeszcze odczucia
    i emocje, to by się też nic złego nie stało.

  • mokrysedes 18.09.07, 16:59
    Dokładnie to miałem na myśli.

    Niewielu facetów kuma, że ubranie może wygenerować inną kobietę.

    Jaka jest typowa reakcja faceta, gdy kobieta mówi: "Ta sukienka mi się nie
    podoba. Jeśli ją włożę to się zabije"?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:00
    mokrysedes napisał:

    > Dokładnie to miałem na myśli.
    >
    > Niewielu facetów kuma, że ubranie może wygenerować inną kobietę.

    Teatralne przebieranki...
    >
    > Jaka jest typowa reakcja faceta, gdy kobieta mówi: "Ta sukienka mi się nie
    > podoba. Jeśli ją włożę to się zabije"?

    Kto się zabije? On się zabije (facet)?
  • bri 18.09.07, 17:02
    Hm... Jeśli można mówić o jakiejś typowej reakcji na tak nietypowe
    stwierdzenie to ja chyba: "To jej nie zakładaj".
  • cloclo80 19.09.07, 08:23
    To jedna z możliwości. Zazwyczaj towarzyszy jeszcze temu mały wykład z gatunku
    "ciesz sie tym co masz".
    Rozgarnięty facet powinien odpowiedzieć: "OK. Jutro pójdziemy i kupimy inną".
  • bri 18.09.07, 16:13
    W niektórych są dwie, a w niektórych nawet trzy (jak są w ciąży z
    bliźniaczkami). Ale generalnie nic mi Twoje "rozwinięcie" nie
    rozjaśniło. Czy o to właśnie Ci chodziło?
  • mokrysedes 18.09.07, 16:15
    No widzisz. Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałem :-).
  • bri 18.09.07, 16:27
    Czyli nuda.
  • mokrysedes 18.09.07, 17:04
    Nuda to będzie wtedy, gdy zaczepi się tą niewłaściwą.
    Cała dyskusja tutaj dotyczy podłączania wtyczki do niewłaściwego kontaktu.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:07
    To już wiem, dlaczego nie możesz nigdzie wtyczki podłączyć...
  • pavvka 18.09.07, 17:08
    Jak jest mokry to niech lepiej nie podłącza, bo go może kopnąć.
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:09
    pavvka napisał:

    > Jak jest mokry to niech lepiej nie podłącza, bo go może kopnąć.
    No toteż go kopie, i dlatego sądzi, że to wina wtyczki...
  • mokrysedes 18.09.07, 17:14
    Raczej napięcia w gniazdku.
  • mokrysedes 18.09.07, 17:10
    Niestety nie mam innego nicka na Gazecie.
    Ale dlaczego ten ci sie nie podoba?
    Jakoś tak z grecka jest i dostojnie...
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:14
    mokrysedes napisał:

    > Niestety nie mam innego nicka na Gazecie.
    > Ale dlaczego ten ci sie nie podoba?
    > Jakoś tak z grecka jest i dostojnie...

    Sedes to z greki? Hmmm... włoskie "non sedere"... Ale żeby zaraz mokry? Na mokry
    sedes Grecy inaczej mówili. ;-)
  • mokrysedes 18.09.07, 17:16
    Archimedes, Mokrysedes, Euklides...

  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:17
    mokrysedes napisał:

    > Archimedes, Mokrysedes, Euklides...
    >
    to nie brzmi z grecka. Archisedes, Eusedes - tak.
  • aro7 18.09.07, 18:36
    a próbowałeś podnosić klapę? zaskakująco suche efekty :)
  • kochanica-francuza 18.09.07, 19:52
    aro7 napisał:

    > a próbowałeś podnosić klapę? zaskakująco suche efekty :)
  • heyjoe23 18.09.07, 20:36
    Jesteś sama?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:57
    heyjoe23 napisał:

    > Jesteś sama?

    W mieszkaniu w ogóle, w mieszkaniu obecnie, partnerowo czy egzystencjalnie?
  • heyjoe23 18.09.07, 21:42
    W zasadzie Twoje pytanie sprawiło, że już nie chcę wiedzieć (bez
    ataku - całkowicie neutralnie się wypowiadam).

    A swoją drogą niektórzy (-rzy: to ważne) pracują ciężko, żeby
    facetom dalej obrabiano tyłek na takich forach.

    Ja chyba jednak będę śledził dalej LM - bardziej przewidywalna
    (mimo wtopy Chelskich), a na pewno mniej agresji, choć kasa
    niewyobrażalna.
  • cloclo80 18.09.07, 21:24
    A kto by ją chciał?
    Psss.
    Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 21:30
    cloclo80 napisał:

    > A kto by ją chciał?
    > Psss.
    > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi.

    Tak, istotnie, przebieram się w szmatki swojej mamusi. Wtedy, gdy moje własne
    szmatki są brudne i/lub się piorą. Tak jak obecnie moje domowe spodnie od dresu.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 21:31
    cloclo80 napisał:

    > A kto by ją chciał?

    Zdziwisz się. Sporo facetów.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 21:33

    > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko.

    Widzę, że przysłówek "egzystencjalnie" był dla ciebie za trudny, dlatego musisz
    odreagować dysonans poznawczy ("kobieta wie coś, czego ty nie wiesz") dowalając
    mi. Już to parę razy zrobiłeś w tym wątku. Rozumiem, że użycie słownika, albo
    zapytanie o co chodzi, jest w takim wypadku poniżej twojej godności. Prawdziwy
    macho woli przywalić piąchą niż przyznać się do frustracji.
  • cloclo80 18.09.07, 21:52
    kochanica-francuza napisała:

    >
    > > Ona jeszcze ciągle przebiera się w szmatki swojej mamusi. Duże dzieciątko
    > .
    >
    > Widzę, że przysłówek "egzystencjalnie" był dla ciebie za trudny, dlatego musisz
    > odreagować dysonans poznawczy ("kobieta wie coś, czego ty nie wiesz") dowalając
    > mi. Już to parę razy zrobiłeś w tym wątku. Rozumiem, że użycie słownika, albo
    > zapytanie o co chodzi, jest w takim wypadku poniżej twojej godności. Prawdziwy
    > macho woli przywalić piąchą niż przyznać się do frustracji.

    Oprawcie to w ramkę. Modelowy przykład tzw. "Female Psychic Attack"
  • kochanica-francuza 19.09.07, 17:12

    > Oprawcie to w ramkę. Modelowy przykład tzw. "Female Psychic Attack"
    Haha. Kolejny twój chwyt z cyklu "Nie rozumiem, więc dowalę".
  • kochanica-francuza 18.09.07, 21:34
    cloclo80 napisał:

    > A kto by ją chciał?

    Chcesz nazwiska i telefony?
  • cloclo80 18.09.07, 21:53
    Potrzebują leczenia po kontakcie z tobą?
  • kochanica-francuza 19.09.07, 17:13
    cloclo80 napisał:

    > Potrzebują leczenia po kontakcie z tobą?
    Tak. Z przemęczenia seksualnego.
  • omen76 19.09.07, 17:19
    hehehe
    spotsmenka?
  • cloclo80 19.09.07, 17:44
    Gdzie tam!
    Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
    mechanikami.
  • kochanica-francuza 19.09.07, 17:49
    cloclo80 napisał:

    > Gdzie tam!
    > Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
    > mechanikami.

    Dziecko drogie, myli ci się. Choroby starcze to tak raczej koło sześćdziesiątki
    się pojawiają, nie trzydziestki... Ja rozumiem, że każdy powyżej 20. roku życia
    wydaje ci się baaaaaaaaardzo stary...
  • kochanica-francuza 19.09.07, 17:50
    cloclo80 napisał:

    > Gdzie tam!
    > Raczej jak stary samochód. Żeby nie skrzypiało, musi często kontaktować się z
    > mechanikami.

    Tak, owszem. Z okulistą. Kontaktuję się z nim gdzieś tak od siódmego roku życia.
    Noszę okulary "minusy". Dla ścisłości - nadwzroczność, choroba związana z
    wiekiem, wymaga akurat soczewek odwrotnie skonstruowanych - "plusów".
  • cloclo80 19.09.07, 18:05
    Do bliży i do dali?
  • kochanica-francuza 19.09.07, 20:40
    cloclo80 napisał:

    > Do bliży i do dali?

    Nie, moje są tylko do dali.
  • cloclo80 18.09.07, 20:11
    Jesteś blondynką?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:18
    cloclo80 napisał:

    > Jesteś blondynką?

    Doszukiwanie się związku między pigmentacją a pofałdowaniem mózgu jest, jak
    rozumiem , efektem wspaniałej męskiej logiki, tak innej od kobiecej?
  • cloclo80 18.09.07, 20:23
    Upór w czepianiu się nicka jest z kolei wynikiem nadmiernie rozwiniętego
    kobiecego daru wymowy, tak innego od męskiego?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:32
    cloclo80 napisał:

    > Upór w czepianiu się nicka jest z kolei wynikiem nadmiernie rozwiniętego
    > kobiecego daru wymowy, tak innego od męskiego?

    Czy ja się czepiam twojego nicka?

    Poza tym sedes twierdził, że jego nick brzmi grecko - ja twierdziłam, że NIE
    BRZMI GRECKO.

    Gdybym powiedziała Puffce, że jego imię nie brzmi hiszpańsko - czy byłoby to
    czepianie się imienia?

    Upór nie jest wynikiem daru wymowy, nadmiernie rozwiniętego czy też nie. :-PPP

    Nie odpowiedziałeś.
  • cloclo80 18.09.07, 20:43
    kochanica-francuza napisała:

    > Czy ja się czepiam twojego nicka?

    A czy ja nie mogę mieć dwóch nicków?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:58

    >
    > A czy ja nie mogę mieć dwóch nicków?

    Możesz, możesz. Ukrywając się, stajesz się niewiarygodny jako rozmówca.
  • cloclo80 18.09.07, 20:44
    .. albo trzech lub czterech.
  • czabcia 20.09.07, 01:36
    hyhy :)
    Mokrysedesie! To brzmi bardzo jak z Asterixa.. :D
  • cloclo80 20.09.07, 08:43
    Antyczne Spotkanie z Balladą (TVP 1983)
  • pavvka 18.09.07, 17:15
    Raczej dosiadnie niż dostojnie.
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:30
    mokrysedes napisał:

    > No widzisz. Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałem :-).
    To było pytanie, nie odpowiedź. Rozróżniaj. ;-)
  • cloclo80 18.09.07, 20:07
    Nie wtrącaj się.
  • kawazmlekiem79 14.09.07, 15:21
    świetny punkt widzenia! I bardzo trafny!

    Presja opinii (koleżanek, rodziny etc.) jest bardzo duża, ale
    do przełknięcia, jesli ma sie silny charakter i patrzy się
    przez pryzmat własnych potrzeb. No ale 2 bariera własne potrzeby
    też są niemałe. Do tego dochodzi rzeczywistość, a obecnie
    Łatwiej przełknąć samotność. I hasło "Lepiej żaden, niż taki czy
    owaki ... i potem się męczyć" jest cześciej wprowadzany w życie.
    Znięchęcają też często przykre doświadczenia z przeszłości ...

    Chyba zacznę sprzedawać kotki - coś mi się widzi, że zrobię
    niezły interes.

    A i rada do kobiet które szukają (mniej lub bardziej) aktywnie.
    Jeśli chodzicie w miejsca gdzie liczycie, że zaczepi was jakiś
    kawaler (kino,teatr,fitness, basen ...) to chodzcie tam SAME (!).
    Chodząc w grupach lub nawet pojedynczych koleżankach zmiejszacie
    swoje szanse. Trochę smutno - prawda. Ale chcąc nie chcąc jesteś
    uwiazana, a i towarzyszki nie dadzą ci swobody i będą ciagnac. -
    Taka praktyczna rada od (jeszcze) samotnego kawalera :)


    "czekała lat kilka ... a teraz zawiesza na haku różaniec i woła:
    Boże jedyny chociaż tylko jeden taniec!"

  • eccehomo 19.09.07, 11:46
    Kobiety po studiach są zazwyczaj pół-kobietami, po studiach i karierze
    ćwierć-kobietami;). Przedmówca ma rację - by poznać kogoś w normalnych
    okolicznościach a nie na durnej imprezie należy chodzić sama a nie z
    koleżanusiami i pożal się Boże znajomusiami. Nie można być w zamku i być wolnym,
    pięścić się z koleżankami komfortowo i bezpiecznie a przy tym żyć.
  • cloclo80 19.09.07, 11:54
    Masz rację. Nauczycielki to już samo dno, gorzej upaść nie można.
  • lucusia3 19.09.07, 13:29
    eccehomo, jestem przerażona! Nie wiem jakie Ty znasz kobiety, albo może: na jakim ty jesteś poziomie.
    Wysztłacone to pół-kobiety. To poszukaj sobie takiej miłej po podstwówce, albo i bez. Najlepiej na jakimś sympstycznym blokowisku, bo tam takich najwięcej. Będzie miała spodnie biodrówki (bardzo biodrówki, aż prawie jeszcze nie biodrówki), szpilki, długie wytlenione włosy, rózową koszulkę (bardzo malutką) i buziaczek z różową szminką. Nie oczekuj tylko, że panna nauczy sie jeśc dobrze nożem i widelcem, rozróżni kaczochy od szparagów i będziesz mógł z nia porozmawiac o czyms innym niż zakupach.
    Nie wiem, może to dla Ciebie obraz kobiety. Ja sobie siebie tak nie jestem w stanie wyobrazić, jakkolwiek nie pomylisz, myślę, mojej płci. Mnie imponuja kobiety, które są kobiece, seksowne, ale nie wulgarne. Edukacja i kariera pozwoliła mi być kobietą elegancką, może chwilami luksusową (te czy owe fanaberie), ale nie luksusową zabawką.
    Zgadzam się natomiast z opinią, że koleżanki czasami szkodzą. Dwie chichające paniusie to rzecz okropna. Jednak koleżanka, która pracuje z ogromną liczbą ciekawych mężczyzn, czy ma takich jako przyjaciół, to skarb.
    Moim zdaniem, najbardziej szkodą samotnym kobietom "humory". Ja jestem od dawna związana, ale pracuję z wieloma, atrakcyjnymi, inteligentnymi kobietami, które bardzo chętnie by się z kimś związały. Nie udaje im się, bo
    1."odstraszają": jak nastolatki "boczą" się na tych, którzy im się podobają. Są dla nich szczególnie osłchłe (żeby sobie nie pomyśleli), nigdy sie nie uśmiechną do nich. Nie przyjdzie im do głowy, że pan też może być nieśmiały i nie rzuci nagle jej bukietu do stóp, chociażby dlatego, że nie śmie. Zreszta uśmiech to "zaczarowana" broń, tu dochodzimy do punkyu
    2. Są chłodne. Brakuje im (też się boją cos okazywać?)ciepłego zainteresowania innymi, zmartwienia się czyimiś kłopotami (często pomoc koledze, nawet najbardziej nielubianemu w grupie, więcej zwróci uwagę obiektu westchnień, niż coś innego), ucieszenia z czyjegoś sukcesu. Zaznaczam, że nie może to być zainteresowanie nachalne, wtedy wychodzimy na wści..kie, ani infantyle, to panów raczej poraża.
    3.Zawsze oceniają to co mają niżej niż to co mają koleżanki. Każdy związek jest usłany różami - mięciutkie płatki i okropne łodygi z kolcami, wszystko przemieszane. Nie da się inaczej. Więc koleżanka może mieć ciepłego, męskiego chłopa, który notorycznie zostawia odkręconą pastę w łazience, brudne skarpetki w korytarzu, średnio raz w miesiącu gubi klucze do domu i zawsze zapomina wynieść śmieci. Kluczy i skarpetek w knajpie czy na imprezie nie widać, a szeroki uśmiech tak, ale to nie znaczy,że ten uśmiech zawsze zasłania skarpetki.
  • czarny.kot997 20.09.07, 14:50
    bardzo madrze powiedziane
  • mokrysedes 18.09.07, 15:52
    Potrzeba kontroli sama w sobie jest u kobiet normalna. Na szczęście są sposoby
    na "upalenie" tego typu kobiecych zachowań więc de facto nie są one groźne.
    Podobnie chęć sterowania wszystkim. To ma na celu pokazanie nie tyle kto tu
    rządzi, ale czyje będzie na wierzchu. Takie podejście też relatywnie łatwo da
    się rozbroić.
  • anka.maryska 19.09.07, 15:15
    bolesnie trafne:-), szczegolnie slepa uliczka
  • l.i.l.a.b.a.j 19.09.07, 22:46
    A po co szukać faceta na siłę?! Mnie osobiście mierzi typ faceta,
    któremu żona potrzebna do ugotowania czegoś, zaspokojenia libido,
    przepierki ewentualnie do odchowania dzieci, które mają oczywiście
    być zdolne i bystre oraz do pochwalenia się przed kolegami krasą
    małżonki.
    Jeśli chodzi o mnie - kobietę - facet do poważnego związku ze mną
    musi być mieć dla mnie i sexy umysł, i sexy body oraz styl.
    Wszystkich pozostałych będę oceniać pod kątem dobrego kumpla -
    wystarczy wówczas, że nie będą mieć oni braków w inteligencji... :)
    a tę oceniam bardzo surowo...
  • lewymajowy 19.09.07, 22:49
    brawo!!! tak, akceptacja przyjaciolki, ciotki i grupy kolezenskiej i jeszcze psa
    pimpusia. czy obyty, oczytany, alfa i omega. po kilku takich "testach" pozostaje
    tylko salwowac sie ucieczka.
  • mokrysedes 18.09.07, 15:39
    Panie po 30 po prostu nauczyły się żyć bez facetów. Jeśli potrzebna jest ochrona
    - idzie do sądu. Jeśli potrzebuje kasy - to zarabia, często więcej niż facet.
    Potrzebuje seksu - rękodzieło, gumowy przyjaciel lub inna babka. A nawet jeśli
    dorobi się po drodze dzieciaka, to są niańki, opiekunki lub rodzina. Gdzie tu
    miejsce na faceta?
  • bogiemslawiena 19.09.07, 12:19
    Karolana, przepraszam cię najmocniej, ale to co piszesz, trąci straszną głupotą.
    Zajmijcie się wszystkie rozwojem siebie, to może ktoś się zainteresuje wami. Bo
    poświęcanie swojego czasu na analizowanie, dlaczego nikt mnie nie chce, jest bez
    sensu.
    Wartościujesz swoją kobiecość tym, że masz bądź nie masz faceta?

    Boże, co post, to "mądrzejszy"...
  • karolana 19.09.07, 15:11
    > Karolana, przepraszam cię najmocniej, ale to co piszesz, trąci straszną głupotą
    > .
    > Zajmijcie się wszystkie rozwojem siebie, to może ktoś się zainteresuje wami. Bo
    > poświęcanie swojego czasu na analizowanie, dlaczego nikt mnie nie chce, jest be
    > z
    > sensu.
    > Wartościujesz swoją kobiecość tym, że masz bądź nie masz faceta?

    czy ty w ogóle czytasz MOJE posty? bo jakoś z twojej wypowiedzi to nie wynika,
    choć zwracasz się do mnie :)
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • bogiemslawiena 19.09.07, 12:20
    Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest jakaś
    rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem feministką?
    Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi mężczyzn...
  • karolana 19.09.07, 15:17
    > Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest jakaś
    > rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem feministką?
    > Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi mężczyzn...
    >

    Ech, no i co ja mam ci powiedzieć? NIE, nie pogłębiam, jedynie wywołuję do
    tablicy to, co słychać dookoła. I dokładnie rozumiem o czym chodzi w feminizmie,
    natomiast nie rozumie tego osoba mówiąca mi, ze jestem hipokrytką. Czy mam to
    wytłumaczyć jeszcze jaśniej, czy już zrozumiałaś?
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • czarny.kot997 20.09.07, 14:58
    bogiemslawiena napisała:

    "Poza tym wydaje mi się, że nie rozumiesz idei feminizmu. Czy jest
    jakaś rozbieżność między chęcią bycia z określonym facetem a byciem
    feministką?
    Pogłębiasz tylko ten sławny stereotyp feministki, która nienawidzi
    mężczyzn... "

    czlowieku przyczytaj jeszcze raz co karolana napisala, bo nie
    zrozumialas/es ani slowa z tego co ona napisala!!!!!!
    umiejetnosc czytania ze zrozumieniem bardzo czesto ulatwia zycie.

  • martin.slenderlink 19.09.07, 23:44
    Budujemy mosty dla Pana starosty itd... Jak chodziłaś do przedszkola, w którym dzieciom narzucano tę zabawę, to już nie masz szans!
    When I'm lyin' in my bed at night
    I don't wanna grow up!
  • sorrowandsadnessremains 20.09.07, 00:31
    Ja znam wiele takich po 30, które by się za te dzieci, zupy i kupy dały pokroić.

    I też wielkie z nich feministki, a przy winie przed oczami świeczki na myśl o
    mężu z bajki... Może to też jest powód? Młodość spędzona na wybieraniu szukaniu
    idealnego partnera i odrzucaniu kolejnych interesantów, a czas leci i w końcu
    pojawia się ich coraz mniej...

    A na koniec powrót wieczorem z pracy do pustego mieszkania i tekst "jestem taka
    zadowolona z życia" już nie brzmi tak optymistycznie jak przy koleżankach w pubie.
  • kj1971 20.09.07, 11:53
    a co ma do tego wszystkiego feminizm? moze zajrzyj do jakiegos slownika,
    poczytaj i ZROZUM! zadziwniajace, ze takie bzdury pisza kobiety...
  • pompompom 18.09.07, 15:07
    A może trafia na kompletnych idiotów?
  • jimmyjazz 18.09.07, 15:28
    pompompom napisała:

    > A może trafia na kompletnych idiotów?

    Taaa od 30-40 lat sami idioci. Jeśli któraś faktycznie tak uważa to chyba mamy
    zdiagnozowany problem :)

    --
    Lenka

    Takie tam forum
  • leeloo2002 19.09.07, 00:11

    > A może trafia na kompletnych idiotów?
    A może sama ich wybiera i cos nie tak z jej "nosem" ?
  • romulus_remulus 18.09.07, 17:05
    wydaje mi sie, że tutaj nie są problemem wymagania jako takie, ale raczej
    nieumiejętność dopasowania własnych wymagań do tego co mogą same zaoferować.
    Znam takie osobniki, nawet ładne (no ale nie jakieś chodzące wspaniałości i
    cudowności), fajnie (no ale też nie super super) i ogólnie OK ale posiadające
    również wady. Takie, że spokojnie mogłyby znaleźć faceta ale .... ich wymagania
    są kosmiczne, nie twierdzę, że powinny łapać pierwszego lepszego ale one zgodzą
    się tylko na księcia z bajki.

    Muszą zrozumieć, że skoro same nie są ideałami to nie powinny szukać ideałów bo
    ci są już zajęcie przez ... inne ideały :)))) (LOL)

    a tak na poważniej
    skoro same mają wady muszą zaakceptować, że i faceci je mają ot, tyle i nie
    szukać ideału bo jak wiadomo ideałów nie ma.

    Oczywiście nikt nikomu nic nie narzuca, mogą równie dobrze czekać na księcia -
    powodzenia.
  • bitch.with.a.brain 07.09.07, 16:07
    bo nie trafiła na właściwą osobę.Gdyby trafiła,żaden z wymienionych punktów by
    nie przeszkadzał.
    --
    Jestem takim przykładem kobiety jak nietoperz jest przykładem ssaka:)
  • kubalonek 19.09.07, 09:09
    Jakim dziwnym trafem , zauważyłem , że te koleżanki które mają bojaźliwy
    stosunek do sex-u w ogóle , jakoś mają kłopoty ze znalezieniem
    partnera. Niby to trywialne wytłumaczenie , ale tak chyba jest. I tu
    nie chodzi o jakieś deklaracje że" Ja to jak koń owies" , ale pewne
    wewnętrzne opory , którego źródłem być może było wychowanie , wzorce
    rodzinne , kościół ..
    Znam wiele kobitek , które są w podobnej sytuacji .. ale chyba sygnałem
    ostrzegawczym są przekazy niewerbalne czyli mowa ciała dla partnerów
    ,że nie traktują znajomości poważnie...
  • natter2 19.09.07, 10:44
    czyli wg Ciebie powazne traktowanie zwiaqzku to dawanie d...? a bez tego nie ma
    powaznego zwiazku? Jak nie chce sexu przed slubem, to nie i tyle. Kwestia dogadania
  • evita_duarte 07.09.07, 16:14
    Nie rozumiem jednego- dlaczego niby 30 mialaby byc dla kobiety jakas
    magiczna liczba. Sa same, bo nie znalazly nikogo godnego uwagi, ot i
    wszystko. Lepiej byc sama, niz byc z bylekim.
    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • niedo-wiarek 07.09.07, 16:22
    evita_duarte napisała:

    > Lepiej byc sama, niz byc z bylekim.

    Większość ludzi podpada pod kategorię "bylekogoś" ;)
  • evita_duarte 07.09.07, 16:24
    niedo-wiarek napisał:

    > Większość ludzi podpada pod kategorię "bylekogoś" ;)


    Ale kto chcialby byc z wiekszoscia ludzi? Wiadomo, ze chcesz byc z
    ta jedna osoba, ktora dla ciebie jest wyjatkowa. Niewazne, czy dla
    reszty ludzi ona jest bylekim, czy nie.


    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • el_depor 07.09.07, 16:33
    Bardzo trafna diagnoza tylko z tym punktem pierwszym bym się nie
    zgodził. Kobiety brzydkie jak noc przewaznie maja dobry charakter i
    sa bardzo zdeterminowane juz od młodych lat żeby znaleźć jakiegos
    faceta i w końcu go znajdują i sa szczęsliwe. Natomiast dziewczynom
    ładnym często się wydaje, że zawsze będa miały powodzenie a poza tym
    mają bardzo wysokie wymagania. No i jeszcze dochodzi ta okolicznośc,
    że jeżeli dziewczyna jest ładna a do tego jeszcze wykształcona,
    niezalezna to faceci taką dziewczynę często omijają szerokim łukiem.
    Wydaje mi sie tez że takie kobiety często własnie myślą w ten
    sposób, że lepiej jest byc sama niz z bylekim. Problem w tym, że 90%
    ludzi jest bylejakich dlatego te kobiety przewaznie juz zostaja same.
  • el_depor 07.09.07, 16:35
    Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
    sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
    wiązać z taka kobietą z penisem:)
    Nie wiem czy to prawda ale takie opinie słyszałem:)
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:41
    el_depor napisał:

    > Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
    > sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
    > wiązać z taka kobietą z penisem:)

    W celu użytkowania penisa , urodzenia dzieci etc.

    A jaki jest "prawdziwy facet"? I czym się różni od zniewieściałego? Konkrety proszę.

  • bitch.with.a.brain 07.09.07, 16:43
    Prawdziwy się nie myje, smierdzi, pali tanie papierochy, pije piwo Volt, pluje,
    sika na deskę klozetową i klepie po tyłku:)Wszystko inne to już zachowania
    gejowate.
    --
    Gdy siedzę w lokalu przy dobrej wódzie, twoja ręka pod stołem na moim udzie,
    czego mi więcej do szczęście trzeba, jestem przecież bramą do nieba
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:51
    Zapomniałaś bicza o kwestii stroju, omawianej już na tym forum - ubrania
    gejowate (czy nawet "metrogejowate",jak napisał forumowicz)i niegejowate (bure
    gacie na tyłek, bure niegacie na górę - zima, zestaw wuefiasty (spodenki
    sportowe, tiszert, adidaski) latem - spodnie letnie i sandały sądo bólu gejowate!)
  • el_depor 07.09.07, 16:43
    Co ty mnie się pytasz? Ja nie wiem. Koleżanek zapytaj:)
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:49
    el_depor napisał:

    > Co ty mnie się pytasz? Ja nie wiem. Koleżanek zapytaj:)

    Żadna z moich koleżanek tak nie twierdzi. A skoro ty się spotkałeś z takimi
    poglądami, to chyba masz kogo pytać.
  • el_depor 07.09.07, 16:53
    kochanica-francuza napisała:

    > Żadna z moich koleżanek tak nie twierdzi. A skoro ty się spotkałeś
    z takimi
    > poglądami, to chyba masz kogo pytać.
    Ale ja nie drążyłem tematu. Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
    mężczyznach. Zapamiętałem tylko własnie to, że dzisiaj faceci sa
    zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów. Nie wiem czy to
    prawda nie mnie to rozstrzygać. Ja tylko powtarzam zasłyszane opinie
    kobiet.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:54
    e
    > Ale ja nie drążyłem tematu.

    Szkoda.


    Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
    > mężczyznach.

    A właściwie dlaczego?
  • el_depor 07.09.07, 16:57
    Takich rzeczy lepiej nie wiedziec. To trochę tak jak z rakiem.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:54

    > Ale ja nie drążyłem tematu. Nie interesuje mnie co kobiety myślą o
    > mężczyznach.

    A jeśli kobiety nie interesuje, co myślą o niej faceci?
  • el_depor 07.09.07, 16:58
    Ma prawo ją nieinteresować.
  • pavvka 07.09.07, 16:48
    el_depor napisał:

    > Jeszcze mógłbym dodać, że wiele kobiet uważa, że dzisiaj mężczyźni
    > sa zniewieściali i nie ma juz prawdziwych facetów a po co maja sie
    > wiązać z taka kobietą z penisem:)

    Podobno wszystkie kobiety to lesbijki, więc powinno im się to
    podobać :-P
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:51
    Tak źle i tak niedobrze.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 16:55
    aż szkoda wyjść... ale głodna jestem jak wilczyca.
  • el_depor 07.09.07, 17:01
    pavvka napisał:

    > Podobno wszystkie kobiety to lesbijki, więc powinno im się to
    > podobać :-P

    Hehe a może te moje koleżanki to byli w rzeczywistości geje z
    cyckami i stąd te kontrowersyjne opinie
  • anka.maryska 19.09.07, 15:32
    ja z kolei slyszalam taka opinie od zaprzyjaznionych mezczyzn
    (blizej 40 niz 20)- ze prawdziwi faceci sa na wymarciu. A winne sa
    kobiety - bo takich "mieczakow" same wybieraja i kreuja sobie?
  • omen76 19.09.07, 15:57
    no dobrze, Drogie Panie,a jak to jest że i faceci po 30 są sami?
    a/ pracoholicy
    b/alkoholicy
    c/sexoholicy
    d/melanholicy
    e/maminsynki
    ???
    w zasadzie to mamy ten sam problem!
    a w "miejscach publicznych" 30latekolśniony przez wdzięk czy cokolwiek innego
    30latki po 1h. walki ze sobą nie podejdzie bo ta "z samotniści" pogoni henhen!
    gdzie tu logika?
  • skateskate 18.09.07, 23:02
    hej hej!
    czy to znaczy ze jak ktos ma wysokie wymagania to ma zly
    charakter???? a jak nie ma wymagan to dobry? buahahha :)

    to ja mam zly charakter :)
  • ggigus 07.09.07, 17:45

    --
    Wpływ emisji przez ludzką gospodarkę tzw. "gazów cieplarnianych" na klimat
    ziemski jest nieudowodnioną hipotezą, lansowaną przez sojusz lewackich,
    antykapitalistycznych środowisk - misiu1 na forum wege
  • turbomini 07.09.07, 21:21
    Hmm, najłatwiej szukać przyczyn w doświadczeniach dzieciństwa, ale ja myślę
    sobie, że wiele rzeczy wynika z charakteru, może jakieś 20-30% to także czysty
    przypadek.
    --
    2007 - rok Strzelca
  • rozczochrany_jelonek 07.09.07, 22:34
    ojej, jaka Ty młodziutka jesteś :)

    ja sobie często biorę do serca powiedzenie : myślenie szkodzi :)


    --
    Good Night, and Good Luck.
  • kochanica-francuza 07.09.07, 23:05
    to taka magiczna linia.

    Kobieta zamężna i dzieciata po trzydziestce błogość zaczyna odczuwać obłędną i
    samospełnienie, radość ją rozpiera, a pociechy podbudowane faktem, że mamusia
    szczęśliwie przekroczyła trzydziestkę, rosną i wychowują się same, zostając a to
    Einsteinem, a to Beethovenem, a to rzutkim byznesmenem (pisownia zamierzona).
    Małżonek promienieje , widząc ogólną idyllę, i całość świeci przykładem
    społeczeństwu jako Arkadia w mikroskali.

    Kobieta niezamężna i niedzieciata przechodzi zaś w zaciszu swego samotniczego
    lokalu potworną metamorfozę. Wąsy jej rosną, włos na nogach puszcza się gęsty,
    twarz wykrzywia się wściekłym grymasem, macica schnie w mgnieniu oka (patrz
    wierszowany utwór Tada ) i pojawiają się oznaki uwiądu starczego (patrz tamże).

    Udaje się zatem , instynktem wiedziona, w tajemnicze podziemia, gdzie podobne
    kobiety wyposażają ją w benzynę i zapalniczkę (do palenia stanika), sekator
    (wiadomo do czego) oraz miotłę (do lotów na Łysą Górę).

    Kobieta niezamężna, dzieciata popada zaś w patologię i stacza się na margines
    społeczny. ;-)))))))))))

    Nie wiem tylko, co się dzieje z kobietą zamężną, niedzieciatą.

  • karolana 07.09.07, 23:50
    > Nie wiem tylko, co się dzieje z kobietą zamężną, niedzieciatą.

    a ja wiem :D goli co prawda włosy na nogach i nad górną wargą, ale macica jej
    usycha (jeśli ją ma), pojawiają się oznaki uwiądu, na co mąż reaguje dusznością
    i puchnięciem w okolicach pępka i tak żyją sobie nieszczęśni oboje dopóki on nie
    odejdzie do innej, wtedy vide niezamężna i niedzieciata :D
  • bitch.with.a.brain 08.09.07, 20:16
    a co się dzieje z konkubinami?;)
    --
    Pilnie poszukuję socjalisty i lewaka w celu redystrybucji dóbr!!!
  • triss_merigold6 08.09.07, 14:12
    IMO jeśli człowiek - niezależnie od płci(!) - przez 10-15 lat
    dorosłego życia nie stworzył chociaż jednego stabilnego i głębokiego
    związku, to jest dysfunkcyjny.
    Inna jest sytuacja kobiet 30-40 - letnich, które mają za sobą
    kilkuletnie związki, małżeństwa etc. niż takich, które ostatni
    związek na serio zaliczyły w czasach licealnych a potem miewały
    najwyżej lightowe kilkumiesięczne układy.
    Odwróć pytanie: zamiast pytać czemu są same i czy to skutek
    nadmiernych wymagań, zapytaj co mogą potencjalnemu partnerowi
    zaproponować tak z siebie.
    Część ma pecha, część mocno idealistyczne wizje, część zwyczajnie
    nie chce i nie umie wchodzić w głębsze relacje emocjonalne, bo z tym
    się wiąże ryzyko zmian w życiu.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 14:26
    triss_merigold6 napisała:


    > Odwróć pytanie: zamiast pytać czemu są same i czy to skutek
    > nadmiernych wymagań, zapytaj co mogą potencjalnemu partnerowi
    > zaproponować tak z siebie.

    1) Miłość? - skoro do tej pory są same, to niewykluczone, że nie
    potrafią kochać
    2) Ciało? - po trzydziestce coraz bardziej przywiędłe
    3) Towarzystwo - skoro do tej pory są same, to towarzystwo, widać,
    wcale nie tak atrakcyjne
    4) Pieniądze - najczęściej nie chcą dopłacać do interesu. Nierzadko
    wręcz szukają sponsora.

    W sumie nic dziwnego, że brak normalnych amatorów. Pozostają różnej
    maści desperaci ;)
  • triss_merigold6 08.09.07, 14:55
    Bzdury. 30-latka ma o wiele więcej możliwości zadbania o wygląd niż
    20-latka. Singielkami są o wiele częściej te dobrze zarabiające,
    ustawione zawodowo i wykształcone niż dziewczyny po zawodówkach
    pracujące jako ekspedientki.
    Te dobrze zarabiające nie potrzebują sponora ale również nie chcą
    być sponsorkami. Rozumiesz? Może to trudne do pojęcia ale kobieta z
    sensowym dochodem, mieszkaniem, regularnie jeżdżąca za własną kasę
    na wakacje nie przytuli pana z dochodem "najniższa krajowa", bo
    będzie na niej pasożytował. Idealnie byłoby trafić partnera na
    podobnym poziomie finansowym, żeby nikt na nikim nie wisiał.

    Towarzysko są bardzo atrakcyjne - bywają, zwiedzają, mają czas na
    hobby, na wypad weekendowy. Mają o wiele większe pole do popisu w
    dyskusji niż kobiety krążące między kuchnią a pokojem dziecinnym.

    Inne przyczyny wchodzą w grę.
    A miłość to pojęcie nieprecyzyjne i dla każdego znaczy coś innego.;)
  • karolana 08.09.07, 15:15
    30-latka ma o wiele więcej możliwości zadbania o wygląd niż
    > 20-latka.

    Zgadza się, jako 20-latka nie przywiązywałam takiej wagi do tego, jak wyglądam,
    teraz bardziej o siebie dbam, przeznaczam na to większe fundusze, bo zwyczajnie
    mogę sobie na to pozwolić.

    Singielkami są o wiele częściej te dobrze zarabiające,
    > ustawione zawodowo i wykształcone niż dziewczyny po zawodówkach
    > pracujące jako ekspedientki.

    Zgadza się, singielki najczęściej są po studiach i mają dobrą pracę.

    > Te dobrze zarabiające nie potrzebują sponora ale również nie chcą
    > być sponsorkami. Rozumiesz? Może to trudne do pojęcia ale kobieta z
    > sensowym dochodem, mieszkaniem, regularnie jeżdżąca za własną kasę
    > na wakacje nie przytuli pana z dochodem "najniższa krajowa", bo
    > będzie na niej pasożytował.

    Zgadza się, dodam jeszcze, że pan z dochodem "najniższa krajowa" może wcale nie
    być taki zły i dla pani "trzeci próg podatkowy" może to nie mieć znaczenia, ale
    on najprawdopodobniej będzie miał kompleksy, co odbije się to na związku
    zdecydowanie negatywnie.

    > Towarzysko są bardzo atrakcyjne - bywają, zwiedzają, mają czas na
    > hobby, na wypad weekendowy. Mają o wiele większe pole do popisu w
    > dyskusji niż kobiety krążące między kuchnią a pokojem dziecinnym.

    Zgadza się. Mają po prostu więcej czasu na własny rozwój.

    > A miłość to pojęcie nieprecyzyjne i dla każdego znaczy coś innego.;)

    Zgadza się :) I na tym cały problem polega, ze muszą się znaleźć ludzie, dla
    których oznacza mniej więcej to samo... a proste to nie jest ;)
  • cabela 18.09.07, 19:40
    Dziewczyny ale czemu generalizujemy???Nie-singielka jest
    zdominowanym przez meza garkotlukiem a singielka super interesujaca
    niezalezna kobieta?I dlatego sie faceci boja?Prosze...gdyby zycie
    bylo tak proste..zostalabym singielka-te fajne cechy hm..i ten
    dochod.A jestem mezatka jeszcze nawet przed trzydziestka,mam
    prace-jasne moze nie stanowisko kierownicze ale to chrzanie,moze z
    czasem...Mam dzieki temu wiecej czasu na moje hobby-capoeire ;-)i
    czas by na luzie pobiegac po pracy,pakowac pompki podnoszac kondycje
    i szlajac po lesie hehe.Moj tryb zycia bardzo aktywny, i
    zainteresowania-raczej outdorowe ;-P nie zmienilyby sie niezlaeznie
    od tego czy bylabym sama czy nie.A dlaczego kobiety po 30 sa same?
    Tak niektorym wychodzi..poprostu.W roznym wieku sie znajduje druga
    polowke..a czasem nigdy.Moja mama byla przez wiele lat siengielka po
    30-tce ;-), miala po rozwodzie we wczesnej mlodosci uraz do facetow
    no i byla zawsze wielka domatorka,wiec nie bardz wychodzila zeby
    kogos poznac.Ale po 40-tce jakos samo wyszlo.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 15:19
    Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
    bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
    znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
    mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
    tekstem z podręcznika. Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
    Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
    trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej. Woli produkt świeży,
    a nie konserwowy ;)
  • karolana 08.09.07, 16:11
    > Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
    > bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
    > znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
    > mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
    > tekstem z podręcznika. Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
    > Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
    > trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej. Woli produkt świeży,
    > a nie konserwowy ;)

    Powiedz niuniek, a ty gimnazjum już skończyłeś??
    Mądrość i inteligencja to jakby dwie sprawy. Mądrości nabywa się z wiekiem i/lub
    doświadczeniem, inteligencja jest wrodzona.
    Jest jeszcze coś takiego jak tzw mądrość ludowa, która nie zawsze i nie w
    każdych warunkach ma zastosowanie. Im bardziej inteligentny facet tym trudniej
    go nabrać na opakowanie, a tym bardziej zwraca uwagę na zawartość, bo wie, że
    młodość mija szybko, na twarzy pojawiają się zmarszczki, a biust i pośladki
    podlegają prawom grawitacji, ponadto zdarzają się choroby i wypadki, więc to, co
    się liczy jest w głowie. I nie chodzi o gadanie tekstem z podręcznika, w ogóle
    co za pieprzenie?? Tylko chodzi o to żeby jak się już z łóżka wyjdzie, a dzieci
    śpią albo ich po prostu nie ma (bo tak też bywa) mieć porozmawiać o czymś więcej
    niż ile trzeba kupić jajek i że trzeba zrobić przegląd samochodu. Największym
    błędem jaki popełniają ludzie w związkach, to lekceważenie rozmów. I może z
    wymądrzaniem się poczekaj aż skończysz szkołę i wejdziesz w prawdziwy związek...
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:18
    karolana napisała:


    > Powiedz niuniek, a ty gimnazjum już skończyłeś??

    Niestety, nie skończyłem ;(

    > I może z
    > wymądrzaniem się poczekaj aż skończysz szkołę i wejdziesz w
    >prawdziwy związek..


    No tak, Ty przecież też nie skończyłaś gimnazjum i nie jesteś w
    związku, a mimo to się mądrzysz. I gdzie tu równouprawnienie? ;(
  • karolana 08.09.07, 16:34
    Niedo-wiarku kochany, nie unoś się, ale jeśli twoim zdanie studia to 'zakuwanie
    bzdur', śmiem twierdzić, że twoja edukacja jeszcze (mam nadzieję!) jest
    niekompletna. A w związku, nawet małżeńskim byłam, więc tak się składa, że wiem
    jakie głupoty ludzie potrafią zrobić :P
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:40
    No dobrze, chylę głowę przed doświadczeniem ;)
  • karolana 08.09.07, 16:41
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:44
    Ale to gimnazjum to mogłabyś swoją drogą skończyć...
  • karolana 08.09.07, 16:50
    > Ale to gimnazjum to mogłabyś swoją drogą skończyć...

    no wiesz, jak mnie przyjmowali na studia doktoranckie nie wymagali ukończenia
    gimnazjum, więc dałam sobie spokój :P
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:53
    karolana napisała:


    > no wiesz, jak mnie przyjmowali na studia doktoranckie nie wymagali
    ukończenia
    > gimnazjum, więc dałam sobie spokój :P

    Jakieś dziwne studia. Już nawet ukończenia gimnazjum nie wymagają...
  • karolana 08.09.07, 16:54
    > Jakieś dziwne studia. Już nawet ukończenia gimnazjum nie wymagają...

    może dlatego, że ja kończyłam jeszcze podstawówkę 8-letnią i 4-letnie liceum?
    tak mi na myśl przyszło właśnie ;)
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:55
    karolana napisała:


    > może dlatego, że ja kończyłam jeszcze podstawówkę 8-letnią i 4-
    >letnie liceum?
    > tak mi na myśl przyszło właśnie ;)

    Rzeczywiście! Że też na to nie wpadłem! ;)
  • karolana 08.09.07, 16:56
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:57
    Chyba po prostu jesteś ode mnie inteligentniejsza. Słyszałem, że z
    ilorazem poniżej 80 na studia doktoranckie nie przyjmują ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:30
    niedo-wiarek napisał:

    > Dziewczyny po zawodówkach też bywają bardzo inteligentne, tyle że
    > bzdur im się zakuwać nie chciało. A najmądrzejsze kobiety, jakie
    > znam, to stare baby ze wsi, które w ogóle żadnego wykształcenia nie
    > mają. Wykształcony facet nie potrzebuje paniusi, która do niego gada
    > tekstem z podręcznika.

    który ma ciekawe wyobrażenie szkolnictwa wyższego. Rozumiem, że faceci z
    wykształceniem wyższym też "zakuwają bzdury"? MOże się im i chciało zakuwać,
    tylko się nie dostały, bo były za kiepskie? Wśród uczniów szkółek prywatnych
    krążą różne mity na temat uczelni państwowych... na które się nie dostali - to
    chyba wyraz kompleksów?



    Jeśli ma potrzebę, to sobie poczyta książkę.
    > Warto też pamiętać, że czym bardziej inteligentny facet, tym
    > trudniej go nabrać na cuda odnowy biologicznej.

    Naprawdę? Znaczy, ta inteligencja mu mówi, że pani Basia chodzi na masaże, a
    pani Kasia nie?



    Woli produkt świeży,
    > a nie konserwowy ;)

    Kobieta to nie produkt, ciemniaku.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:36
    kochanica-francuza napisała:


    > Kobieta to nie produkt, ciemniaku.

    Wszystko w przyrodzie jest produktem reakcji fizycznych, chemicznych
    itd. ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:40
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:41
    nt
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:46
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:48
    A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:49
    niedo-wiarek napisał:

    > A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
    Produkcja to nie produkt.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:52
    kochanica-francuza napisała:

    > niedo-wiarek napisał:

    > > A może lepiej: produkcjo (bardziej feministycznie)
    > Produkcja to nie produkt.

    to może analogicznie do: minister-ministra
    produkt - produkta

    Proszę bardzo, produkto :)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:03

    > to może analogicznie do: minister-ministra
    > produkt - produkta

    Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA CO DZIEń w
    pięknym języku... hiszpańskim.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:05
    kochanica-francuza napisała:


    > Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA
    CO DZIEń w
    > pięknym języku... hiszpańskim.

    No tak, język polski dyskryminuje kobiety :(
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:18

    >
    > No tak, język polski dyskryminuje kobiety :(

    Nigdy nie słyszałeś o wpływie języka na myślenie i odwrotnie? Zajmuje się tym
    niejaka socjolingwistyka. Refleksyjny osobnik zauważa zjawisko samoistnie przy
    nauce drugiego języka obcego. ;-)
  • mokrysedes 18.09.07, 16:17
    puta?
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:19
    mokrysedes napisał:

    > puta?
    co puta? chwalisz się znajomością przekleństw? caisse-toi, pauvre con! cornuto!
    Arschloch! Dummkopf!
  • karolana 08.09.07, 17:11
    Nie po polsku. Słowa takie jak ministra, profesora są używane NA CO DZIEń w
    > pięknym języku... hiszpańskim.

    języki romańskie mają to do siebie, że wystarczy zmienić końcówkę lub rodzajnik
    i jest :) za to je lubię ;)
  • annalee 18.09.07, 15:33
    No to moze za przykladem amerykanow powinnismy na forach randkowych w pierwszej
    rubryczce wpisywac dochod, skoro to takie istotne.Z tego co sobie przypominam, w
    poprzednim pokoleniu standardem bylo, ze kobieta zarabia polowe tego co
    mezczyzna i jakos z tym dalo sie zyc.To moze w druga strone tez wydoli?
    Zalosny jest ten akapit o panu zarabiajacym "najnizsza krajowa".
    W moim zawodzie bede za pare lat zarabiac duzo wiecej niz moj maz.Powinnam go na
    wszelki wypadek wystawic za drzwi juz teraz?
    Droga triss_merigold6,zycze Ci zebys znalazla bussinesmana na swoja miare ale
    jak mawia moj maz, zeby wyjsc za maz za ksiecia na rumaku trzeba byc ksiezniczka
    i wniesc w posagu krolestwo.
    Wnioski: jak ktos ma nasrane w dyni ,z cala pewnoscia trudno mu ulozyc sobie
    zycie partnerskie.
    Powodzenia, Annalee
  • mokrysedes 18.09.07, 16:09
    No niestety kto ma kasę ten rządzi. I jeśli nawet nie wyrzucisz już samca za
    drzwi to sam sobie pójdzie.
    Jedyna rada to nie rozmawiać o pieniądzach.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:26
    po trzydziestce młodnieją.

    Towarzystwo - mogły odrzucić starającego się, bo nie był ich wart.

    Pieniądze - dopłacać do interesu??? Sponsora? Ktoś tu myli pojęcia...
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:33
    kochanica-francuza napisała:

    > po trzydziestce młodnieją.

    OK, wierzę na słowo.

    > Towarzystwo - mogły odrzucić starającego się, bo nie był ich wart.

    Niby tak, ale czemu nie znalazł się taki, który był wart?


    > Pieniądze - dopłacać do interesu??? Sponsora? Ktoś tu myli
    >pojęcia...

    Pieniądze - ważna rzecz. Kobiety często na nie lecą, czego nie można
    powiedzieć o facetach. Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
    podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
    materialny awans.
  • karolana 08.09.07, 16:35
    Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
    > podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
    > materialny awans.

    i tu się bardzo mylisz, ponieważ podnoszenie sobie statusu materialnego
    pieniędzmi żony ma wielowiekową tradycję :) tyle tylko, że mężczyźni lubią
    udawać, że jest odwrotnie ;)
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:38
    karolana napisała:


    > i tu się bardzo mylisz, ponieważ podnoszenie sobie statusu
    materialnego
    > pieniędzmi żony ma wielowiekową tradycję :) tyle tylko, że
    mężczyźni lubią
    > udawać, że jest odwrotnie ;)

    Kiedyś kobiety miały po prostu lepsze serca i chętniej wspomagały
    panów w potrzebie finansowej. Dzisiaj się zbiesiły ;)
  • karolana 08.09.07, 16:39
    > Kiedyś kobiety miały po prostu lepsze serca i chętniej wspomagały
    > panów w potrzebie finansowej. Dzisiaj się zbiesiły ;)

    No raczej kiedyś nie miały nic do gadania, bo majątek żony przechodził automatem
    w ręce męża. pretensje należy mieć do idiotów, którzy pozwolili babom na
    posiadanie własnych pieniędzy i kont w banku :D
  • niedo-wiarek 08.09.07, 16:42
    karolana napisała:


    > pretensje należy mieć do idiotów, którzy pozwolili babom na
    > posiadanie własnych pieniędzy i kont w banku :D

    Zgadzam się. Ile z tego nieszczęść się porobiło. Tyle samotnych
    kobiet po trzydziestce...
  • blaat 18.09.07, 16:44
    geeeeeeeez, trafic lepiej zarabiajaca laske i wzorem Jasia Rokity zostac w domu
    to jest dopiero jackpot! :) Zima narty, decha, latem kitesurfing, windsurfing
    czy inny jakis surfing, skoki ze spadochronem, miliard itdow i itpow.. Panowie,
    jakie kompleksy? Zycie z bogata zona to jest dopiero zycie :) "Niestety" moim
    jedynym sponsorem jestem ja.. chociaz moze to i dobrze, bo poza bogactwem
    pozadane by jeszcze bylo nie zrzedzenie na temat jego roztrwaniania, a z tym juz
    mogloby byc gorzej ;)
  • ja_zdrada 18.09.07, 18:02
    zycie w mezaliansie (finansowym, dotyczacym wiedzy czy inteligencji)
    nie jest dobre
    zawsze ta jednak strona dominuje - szczegolnie jezeli "finansowy"
    to ona decyduje o rozrywkach, czasie wolnym itp
    i przewaznie w ktoryms momencie wypomina "kto za to wszystko placi"

    przedstawiles moim zdaniem widzenie kolesia z magazynu hipermarketu
    ktoremu sie wydaje ze kasa i ... zycie jak z bajki
    lub jezeli wolisz :
    panienki ktora "gdybym ja zarabiala 8000zl to ... to.... chyba bym w
    zlocie chodzila"
    zreszta nie chce mi sie przytaczac tekstow jakie slyszalem...

    nikt tez nie zafunduje ci disneylandu zycia na piekne oczy, tylko
    dlatego ze tak sobie wysniles, no chyba ze naprawde jezeli modelem a
    paniusia jest zblizajacym sie do 40 czy 50 super-pasztetem i
    postanowila sobie choc raz w zyciu zafundowac ...nie owijajmy :
    dziwke

  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:39
    niedo-wiarek napisał:

    > kochanica-francuza napisała:
    >
    > > po trzydziestce młodnieją.
    >
    > OK, wierzę na słowo.

    Tu przykład:

    i.aeri.pl/p/22/22391/m.jpg
    >

    > Niby tak, ale czemu nie znalazł się taki, który był wart?

    Bo się na przykład mieszkało w małym mieście.

    >
    >
    > Pieniądze - ważna rzecz. Kobiety często na nie lecą, czego nie można
    > powiedzieć o facetach.

    A , my już takie wredne jesteśmy. Bo utrzymanie i wychowanie dzieci, to jak
    wiadomo, nic nie kosztuje - jedzenie, ubrania i inne wyposażenie spada z nieba...


    Mężczyźni co najwyżej szukają sobie kobiety o
    > podobnym statusie, ale rzadko kiedy traktują związek jako sposób na
    > materialny awans.

    O niższym statusie, traktując związek jako nieustającą formę samopotwierdzenia.
    Hehe. No i nie wspominając już o wymaganiach odnośnie wyglądu. Pan wygląda jak
    zgniły kartofel, ale szuka Wenus.
  • nairias 08.09.07, 22:27
    I wyzwoliło się z małomiasteczkowości dzisiaj? Tzn. pytam całkowicie poważnie, bo jeśli się mówi o poważnym związku, nie sposób odciąć się od rodziny, przeżyć związanych z młodością. Do tego w jakim aspekcie niewart? Rozumiem kobiety, bo ogólnie facetów reprezentujących pewien poziom jest niestety zdecydowanie mniej, więc beż obniżania wymagań (i to obniżenia znaczącego, gdybym był kobietą - nieakceptowalnego) fizycznie, ilościowo nie ma szans na spasowanie większej populacji z mniejszą, chyba, że jakaś poligamia :)
  • kochanica-francuza 09.09.07, 18:05
    nairias napisał:

    > I wyzwoliło się z małomiasteczkowości dzisiaj?

    Nie wiem, ja się urodziłam w metropolii.


  • nairias 10.09.07, 23:18
    W metropolii tzn. Paryż, Moskwa, Berlin, Rzym czy Londyn? A może gdzieś poza Europą?

    Ale pytanie właściwie nie do Ciebie osobiście, nie pisałbym w rodzaju neutralnym. Tak ogólnie, czy da się wyzwolić z małomiasteczkowości ? I co ma mieszkanie w małym mieście do bycia odpowiednim człowiekiem dla jakiejś kobiety?

    Jeszcze odnośnie tego zgniłego kartofla i Wenus: dlaczego ktoś z powodu swojej brzydoty miałby obniżać wymagania co do wyglądu innych, jeśli już takowe posiada? Może nie chce nikogo brzydkiego i woli być sam, niż być z mądrą i o złotym sercu brzydulą :) Nie da się przystawić jednej miarki do całego świata, może jest bogaty i szuka sobie trophy-wife :) Albo po prostu koneser piękna :)
  • kochanica-francuza 12.09.07, 20:27
    nairias napisał:

    > W metropolii tzn. Paryż, Moskwa, Berlin, Rzym czy Londyn? A może gdzieś poza Eu
    > ropą?

    Dla mnie Warszawa, Gdańsk, Poznań to też metropolie. A może się mylę?
    >
    > Ale pytanie właściwie nie do Ciebie osobiście, nie pisałbym w rodzaju neutralny
    > m. Tak ogólnie, czy da się wyzwolić z małomiasteczkowości ?

    Czasem tak. Zależy od wspomnianego potencjału wrodzonego.


    I co ma mieszkanie
    > w małym mieście do bycia odpowiednim człowiekiem dla jakiejś kobiety?

    W małym mieście jest mniejszy wybór partnerów/ek.



    > Jeszcze odnośnie tego zgniłego kartofla i Wenus: dlaczego ktoś z powodu swojej
    > brzydoty miałby obniżać wymagania co do wyglądu innych, jeśli już takowe posiad
    > a?

    Odwrotnie też? Bogata brzydula albo uboga koneserka piękna szuka pięknisia?
  • nairias 13.09.07, 00:32
    Mylisz się, żadne z tych miast nie jest metropolią. To średniej wielkości miasta prowincjonalne, podobnie jak np. mój Kraków :)

    Odwrotnie też, chociaż nie tak często, ponieważ mężczyźni częściej cenią w kobiecie wygląd, a kobiety np. pewność siebie, pozycję społeczną. Oczywiście w obu przypadkach, tzn. brzydkiego i brzydkiej, zwykle te osoby kogoś tam sobie znajdują, rezygnując z części wymagań, stwierdzając, że były zbyt wysokie albo po prostu zachochując się, albo też z lęku przed samotnością. To jednak ich wybór, chcą rezygnować z wymagań - wolna wola :) Nie nam oceniać, co ten nieszczęsny kartofel sobie myśli i jaką ma wizję swojej partnerki.
  • kochanica-francuza 14.09.07, 17:52
    Nie nam oceniać, co ten nieszczęsny ka
    > rtofel sobie myśli i jaką ma wizję swojej partnerki.

    Bardzo często kartofel sam to artykułuje, w tej mianowicie formie, że każda dla
    niego za brzydka (ale sam nawet pazurów wyczyścić nie raczy).
  • akami21 18.09.07, 15:31
    1. Media pokazują im niedościgniony wzór mężczyzny. Coś jak
    połączenie węża ogrodowego ze zmywarką i scyzorykiem
    wielofunkcyjnym, wszystko wyglądające jak Ferrari Enzo, a
    poruszające się z gracją tancerza Tango.
    2. Kobieta od dzieciństwa uświadamiana jest w poczuciu, że to
    mężczyzna powinien ją zdobyć, no więc czeka taka sobie we wieży na
    rycerza w czerwonym rumaku.
    3. Współczesna nowoczesna kobieta to biznesłumen. Soł aj gat noł
    time for stjupiditi.
    4. Kobiety są spięte jak agrafki, zegar biologiczny im tyka jak na
    poligonie w Nevada, tak więc są tym tak przejęte, że większość czasu
    spędzają na przesadnym cofaniu tego zegara.

    Na koniec: Gdzie poznać faceta? Badania dowodzą, że najwięcxej par
    poznaje się w szkole. Jeśli zatem jesteś już magistrem, to rozejrzyj
    się za jakimś podyplomowym kursem!!!

    4.
  • akami21 18.09.07, 15:31
    1. Media pokazują im niedościgniony wzór mężczyzny. Coś jak
    połączenie węża ogrodowego ze zmywarką i scyzorykiem
    wielofunkcyjnym, wszystko wyglądające jak Ferrari Enzo, a
    poruszające się z gracją tancerza Tango.
    2. Kobieta od dzieciństwa uświadamiana jest w poczuciu, że to
    mężczyzna powinien ją zdobyć, no więc czeka taka sobie we wieży na
    rycerza w czerwonym rumaku.
    3. Współczesna nowoczesna kobieta to biznesłumen. Soł aj gat noł
    time for stjupiditi.
    4. Kobiety są spięte jak agrafki, zegar biologiczny im tyka jak na
    poligonie w Nevada, tak więc są tym tak przejęte, że większość czasu
    spędzają na przesadnym cofaniu tego zegara.

    Na koniec: Gdzie poznać faceta? Badania dowodzą, że najwięcxej par
    poznaje się w szkole. Jeśli zatem jesteś już magistrem, to rozejrzyj
    się za jakimś podyplomowym kursem!!!

    4.
  • 328i 20.09.07, 08:05
    moge Wam powiedzieć, że też czytam ten wątek? W Zakopcu sie urodziłem, kurna mam
    nadzieje, że sygnał dojdzie i mój post pojawi się na forum!!!
  • karolana 08.09.07, 15:15
    > IMO jeśli człowiek - niezależnie od płci(!) - przez 10-15 lat
    > dorosłego życia nie stworzył chociaż jednego stabilnego i głębokiego
    > związku, to jest dysfunkcyjny.


    nooo też tak bywa
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:35
    potencjał wrodzony. Owszem, miewają go stare baby ze wsi i dziewczyny ... no,
    może po zawodówkach to nie (zawodówka jest na dole hierarchii szkół średnich),
    ale po liceach ekonomicznych , ale bynajmniej nie wszystkie i nie co do jednej!
    Miałam okazję poobserwować.

    Można go rozwijać, jak ktoś chce i ma za co, a można nie rozwijać. Tu istnieją
    trzy opcje:

    - chce, ale nie ma za co (i to jest smutne!)
    - nie chce i wisi mu, że nie ma za co
    - ma za co, ale nie chce (dupki żołędne).
  • karolana 08.09.07, 16:48
    Jasne, potencjał, czyli inteligencja, możliwości intelektualne, które można
    stymulować i rozwijać poprzez wykształcenie. I mnie osobiście najbardziej
    wkurzają przypadki, kiedy ktoś ma warunki, ale ma to w dupie. A znam takowe,
    niestety.
    Pomimo wątpliwości co do jakości wykształcenie obecnie, pomimo głosów, że szkoły
    to nie wszystko, zawsze będę bronić edukacji, z dwóch powodów: po pierwsze to
    moja praca ^^, ale po drugie i ważniejsze, moje życie jest przykładem tego, że
    najważniejsze jest to, co ma się w głowie. Ciało jest bardzo kruche - wiek,
    wypadki, choroby... Kilka chwil i nie mamy sprawnych nóg czy rąk, nie możemy
    chodzić, nosić, itd. Dopóki możemy pracować umysłowo, mamy możliwość utrzymania
    się, a co za tym idzie niezależności. I człowiek wykształcony zawsze może w
    razie czego zacząć pracować fizycznie, jeśli mu zdrowie na to pozwoli. Człowiek
    bez wykształcenia jest skazany na pracę fizyczną, a w razie utraty sprawności na
    wegetację.
    Dlatego UCZCIE SIĘ DZIECI PILNIE :D
  • kochanica-francuza 08.09.07, 16:50

    > Dlatego UCZCIE SIĘ DZIECI PILNIE :D

    Jak Mickiewicz w Wilnie. ;-)

    Co robisz w edukacji?
  • karolana 08.09.07, 16:51
    > Co robisz w edukacji?

    nauczam młodzież studiującą języków obcych, na razie, a po ukończeniu doktoratu
    (za jakieś 3 lata mam nadzieję) będę nauczała jak nauczać języków obcych :)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:03
    będę nauczała jak nauczać języków obcych :)

    To wolisz?
  • karolana 08.09.07, 17:09
    > To wolisz?

    nie lubię monotonii, a niestety, obecna praca jest monotonna i po 4 latach
    jestem wypalona... wolę inne rzeczy, wolę traktować język jak instrument, nie
    cel sam w sobie, ale niestety, pragmatyzm wygrał z idealizmem na chwilę obecną
    :/ może jak już zrobię to, co muszę zabiorę się za to, co mnie naprawdę
    interesuje... ale to za 3-4 lata dopiero, jak Bogini da ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:04
    Reflektuję na angielski zaawansowany i początkujący francuski.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:10
    kochanica-francuza napisała:

    > Reflektuję na angielski zaawansowany i początkujący francuski.

    Hmmm... Wygląda mi to na niedoświadczoną, choć pełną zapału Angielkę
    z niższej klasy średniej ;)
  • karolana 08.09.07, 17:13
    Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim :/ Niestety, sama muszę
    nad nim popracować, ale mam na to 3 lata ;) Więc za trzy lata nie ma sprawy :)
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:15
    karolana napisała:

    > Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim :/
    Niestety, sama musz
    > ę
    > nad nim popracować, ale mam na to 3 lata ;) Więc za trzy lata nie
    ma sprawy :)

    Skąd ten pesymizm. Wystarczą dobre chęci i podstawy francuskiego
    można opanować bardzo szybko :)
  • karolana 08.09.07, 17:21
    Bardzo, bardzo jesteś inteligentny i dowcipny i w o ogóle. Dopieściłam cię
    wystarczająco? No, to już do piaskownicy, sio. Zawołam na kolację.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:21
    Jak taki samodzielny, niech sam zdobędzie. ;-)
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:23
    Dziękuję, w ciemno nie jadam. Skąd mam pewność czy umie gotować?
    Poza tym słyszałem na mieście, że panie z forum feminizm
    podtruwają...
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:27
    niedo-wiarek napisał:

    > Dziękuję, w ciemno nie jadam. Skąd mam pewność czy umie gotować?
    > Poza tym słyszałem na mieście, że panie z forum feminizm
    > podtruwają...

    W mieście czy u ludzi z miasta?
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:23
    o cholera! już wiem, czym się różni futur immediat od futur proche. zatem to, co
    ja znam, a czego swego czasu używałam jako futuru w ogóle, wprowadzając
    Francuzów w błąd i wprawiając w stupor, to futur proche, nie immediat.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:25
    No widzisz, teraz już wiesz, dlaczego Francuz uciekł ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:27
    niedo-wiarek napisał:

    > No widzisz, teraz już wiesz, dlaczego Francuz uciekł ;)

    Jak korespondowałam z Francuzami, to już odróżniałam futur proche od futur simple.

    Oczywiście - skoro to takie proste - wiesz oczywiście, jakiego aspektu gramatyki
    dotyczy zalinkowany fragment i umiałbyś tego, co w nim zawarte, użyć właściwie w
    wypowiedzi?
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:30
    Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
    jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:33
    niedo-wiarek napisał:

    > Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
    > jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)

    Nie zadaję się z głupimi dziećmi.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:33
    niedo-wiarek napisał:

    > Obawiam się niestety, że obleję Twój test na francuskość. Ale młody
    > jeszcze jestem, zawsze możesz mnie trochę podszkolić ;)

    Młody, głupi i do tego obleśny.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:36
    kochanica-francuza napisała:


    > Młody, głupi i do tego obleśny.

    Młody - fakt
    Głupi - trudno siebie samego oceniać
    Ale czemu obleśny. Sądziłem, że obleśny to taki, który w kółko gada
    o seksie... Nie rozumiem. Coś przeoczyłem? :(
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:39

    > Głupi - trudno siebie samego oceniać
    > Ale czemu obleśny. Sądziłem, że obleśny to taki, który w kółko gada
    > o seksie... Nie rozumiem. Coś przeoczyłem? :(

    taaaa, znamy te chwyty... Powyżej gimnazjum one nie skutkują, niedowiarku.
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:40
    kochanica-francuza napisała:


    > taaaa, znamy te chwyty... Powyżej gimnazjum one nie skutkują,
    niedowiarku.

    Niestety, dalej nie rozumiem :(
  • karolana 08.09.07, 17:41
    >
    > Niestety, dalej nie rozumiem :(

    wytłumaczymy ci w twoje 18-te urodziny, obiecuję :)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:41

    > Niestety, dalej nie rozumiem :(

    Ćwicz umysł, może zrozumiesz.
  • karolana 08.09.07, 17:29
    > o cholera! już wiem, czym się różni futur immediat od futur proche. zatem to, c
    > o
    > ja znam, a czego swego czasu używałam jako futuru w ogóle, wprowadzając
    > Francuzów w błąd i wprawiając w stupor, to futur proche, nie immediat.

    i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
    nauczyłaś ^^
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:30

    > i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
    > nauczyłaś ^^

    Naprawdę? Trudno mi wyobrazić sobie, że można być aż tak głupim, by to czynić.
    Bez niedowiarka nie umiałabym wklepać sobie "futur proche" w gugla?
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:32

    > i teraz niedowiarek bedzie sie chwalił, że dzieki niemu francuskiego się
    > nauczyłaś ^^

    Co najwyżej , nauczyłam się BIERNIE rozpoznawać futur immediat. To mniej więcej
    1/500 nauki francuskiego.
  • mokrysedes 18.09.07, 16:22
    Wyluzuj. To już lepiej hiszpański.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:33
    mokrysedes napisał:

    > Wyluzuj.
    Znam ten zwrot. Na ogół oznacza "zachowuj się tak, jak mi się podoba".
    Niezależnie od płci mówiącego/mówiącej.



    To już lepiej hiszpański.
    Nie, czterech języków się nie będę uczyć.
  • pavvka 18.09.07, 16:34
    Naucz się bułgarskiego. To łatwiejsze niż angielski.
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:39
    pavvka napisał:

    > Naucz się bułgarskiego. To łatwiejsze niż angielski.
    Nie ma frazali? ;-)
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:43
    ... a po bułgarsku będzie jeszcze fajniej:

    www.pathguy.com/shalott.htm
    Nie przebrnęłam. Przez utwór, bo wstęp jest łatwy.
  • pavvka 18.09.07, 16:57
    kochanica-francuza napisała:

    > Nie ma frazali? ;-)

    Не знам какво са фразали
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • mokrysedes 18.09.07, 17:30
    Odmiany przez przypadki też nie.
  • pavvka 18.09.07, 17:33
    mokrysedes napisał:

    > Odmiany przez przypadki też nie.

    Ooo, czyżbyś był Miss Polonią, że taki obeznany jesteś?
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • cloclo80 18.09.07, 20:00
    Wyczytałem z kartki na węgiel.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:53

    > Nie ma frazali? ;-)

    Bo ja, pavvciu drogi, wszystko wkuć mogę. Słówka mogę. Idiom mogę. Nawet wymowę,
    jak się bardzo postaram. Co ja mówię, nawet kondyszonale ;-) !

    Ale jak widzę frazala... takiego obleśnego , złośliwego , czepialskiego frazala,
    to mi się niedobrze robi!!! Niedobrze!!!

    Czasownik ma prawo znaczyć to, albo co innego, albo mieć nawet ze dwanaście
    znaczeń, wszystko wkuję!

    Ale żeby on jeszcze podstępnie z "on" znaczył coś innego, a z "up" jeszcze coś
    innego, a jeszcze z "out", "off" i "through" , tego już nie zmogę!

    I żeby takich czasowników były dosłownie złośliwe setki...

    To jest obleśny, złośliwy podstęp zmokniętych, ponurych, sfrustrowanych
    seksualnie Angoli, którzy nie mieli co robić w wieczory przy kominku i wymyślili
    frazale!!!
  • pavvka 18.09.07, 19:02
    kochanica-francuza napisała:

    > Bo ja, pavvciu drogi, wszystko wkuć mogę. Słówka mogę. Idiom mogę.
    Nawet wymowę
    > ,
    > jak się bardzo postaram. Co ja mówię, nawet kondyszonale ;-) !
    >
    > Ale jak widzę frazala... takiego obleśnego , złośliwego ,
    czepialskiego frazala
    > ,
    > to mi się niedobrze robi!!! Niedobrze!!!

    Wiesz, słowiańskie języki też są pełne zasadzek dla nienative
    speakerów. Nawet bardziej chyba.
    --
    He thought he saw a Argument/ That proved he was the Pope:
    He looked again, and found it was/ A Bar of Mottled Soap.
    'A fact so dread,' he faintly said,/ 'Extinguishes all hope!'
  • kochanica-francuza 18.09.07, 19:53

    > Wiesz, słowiańskie języki też są pełne zasadzek dla nienative
    > speakerów. Nawet bardziej chyba.

    O, nie wątpię. Jak się czasem z matką zastanawiamy nad językiem ojczystym, to
    nas zdumiewa, jak cudzoziemcy w ogóle mogą (i chcą!) się go nauczyć.

    Ale frazal pozostanie moim odwiecznym wrogiem!!! Precz z frazalem!!!
  • kochanica-francuza 18.09.07, 19:57
    ... przybliżenie literatury światowej.

    Zagadka: co to za utwór?

    Miłej lektury!

    " ten Pani od Łupek ilasty " Zgłaszać reklamację Tekst OBOWIĄZEK Ja Po każdej
    stronie ten rzeka leżeć Długi pola od jęczmień i od żyto , Ów kupiec
    handlujący tekstyliami ten nieuprawny pagórkowaty obszar i spotykać ten niebo
    ; I gardło ten strefa ten droga biegi przy Wobec dużo - wieża Wielbłąd ; I w
    górze i w dół ludzie iść , Przypatrywanie gdzie ten lilie uderzenie Pełny
    pakiet an wyspa tam poniżej , Ten wyspa od Łupek ilasty. Wierzby bielić ,
    osika drżeć , Mały popioły zmierzch i drżeć Gardło ten fala ów biegi na zawsze
    A propos wyspa w ten rzeka Przypływ morza w dół aż do Wielbłąd. Cztery szary
    ściany , i cztery szary wieże , Spoglądać z góry pewien przestrzeń od kwiaty ,
    I ten milczący wyspa imbowers Ten Pani od Łupek ilasty. A propos różnica
    głosów , wierzba woalka , Ślizgać się ten ciężki targować się ślad Przy
    powolny konie ; i unhail'd Ten szalupa wynoszony atlasowy - żagiel Zbieranie w
    dół aż do Wielbłąd : Oprócz który hath widział jej fala jej dłoń? Albo przy
    ten okno z kwaterami widział jej stoisko? Albo jest ona wiedział w wszystko
    ten ziemia , Ten Pani od Łupek ilasty? Tylko żniwiarze , żniwa wcześniej W
    pośród ten spekulant grający na zniżkę jęczmień , Słyszeć pewien piosenka ów
    echa dodawać otuchy Z rzeka zwój jasno , W dół aż do wieża Wielbłąd : I a
    propos księżyc ten żniwiarz zmęczony , Pilica snopy w wyżyny przewiewny ,
    Słuchając , szepcze 'Tis ten wróżka Pani od Łupek ilasty. " OBOWIĄZEK II Tam ona
    tka nocą i dzień PEWIEN magia tkanina rezygnować bandera statku wesoły. Ona ma
    słyszał pewien szeptać powiedzieć , PEWIEN przeklinać jest u jej jeśli ona
    pobyt Wobec spojrzenie w dół aż do Wielbłąd. Ona wie nie co ten przeklinać maj
    być , I tak ona tkać mocno , I mały inny troszczyć się hath ona , Ten Pani od
    Łupek ilasty. I przesłanie gardło pewien zwierciadło rozliczać Ów wiesza przed
    jej wszystko ten rok , Zaćmiewanie od ten świat ukazywać się. Tam ona widzi
    ten gościniec w pobliżu Zwój w dół aż do Wielbłąd : Tam ten rzeka wir wiry , I
    tam ten gburowaty wieś - prostacy , I ten czerwony płaszcze od sprzedać
    dziewczyny , Wydać naprzód z Łupek ilasty. Czasami pewien grupka od studentki
    zadowolony , An opat u an kłusując podkładka , Czasami pewien kędzierzawy
    pastuch - chłopiec , Albo długi - włos stronica w szkarłat ubrany , Idzie przy
    wobec wieża Wielbłąd ; I czasami gardło ten zwierciadło niebieski Ten rycerze
    przyjść jeżdżenie dwójkami : Ona hath nie lojalny rycerz i prawdziwy , Ten
    Pani od Łupek ilasty. Oprócz w jej tkanina ona wciąż zachwyca się Falować ten
    zwierciadło magia widoki , Pod kątem często gardło ten milczący noce PEWIEN
    pogrzebowy , rezygnować śliwka i światła I muzyka , poszedł wobec Wielbłąd :
    Albo podczas ten księżyc był powyżej , Przybyły dwa młody kochankowie ostatnio
    poślubić : " ja jestem połowa chory na cienie " powiedziany Ten Pani od Łupek
    ilasty. OBOWIĄZEK III PEWIEN zginać się - strzelać z jej buduar - okap , On
    jechał pomiędzy ten jęczmień - snopy , Ten słońce przybyły oślepiający gardło
    ten liście , I płomienny na ten mosiężny smarować tłuszczem Od śmiały Pan
    Lanca. PEWIEN czerwony - przekreślać rycerz na zawsze klęczeć Wobec pewien
    pani w jego tarcza , Ów zaiskrzony od żółty strefa , Obok odległy Łupek
    ilasty. Ten gemmy uzda błyszczeć wolny , Podobny wobec niektórzy gałąź od
    gwiazdy my zobaczyć Powiesić w ten złoty Galaktyka. Ten uzda dzwony zadzwonił
    wesoło Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd : I z jego zdobić herbem pendent
    strzelać z procy PEWIEN potężny srebro trąbka powiesić , I równie on jechał
    jego zbroja szczebel , Obok odległy Łupek ilasty. Łącznie ze wszystkimi
    kosztami ten niebieski rozchmurzyć się pogoda Gruby - biżuteria świecił ten
    siodło - skóra , Ten hełm i ten hełm - pióro Palić podobny jeden palenie się
    płomień razem , Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd. Równie często gardło
    ten purpura noc , Poniżej ten wygwieżdżony grona jasny , Niektórzy spekulant
    grający na zniżkę meteor , ciągnąc światło , Porusza się przez wciąż Łupek
    ilasty. Jego szeroki rozliczać czoło w blask słońca jarzyć się ; U połysk
    kopie jego wojna - koń stąpał ; Z poniżej jego hełm płynąć Jego węgiel -
    czarny zwija równie u on jechał , Równie on jechał w dół aż do Wielbłąd. Z
    składać pieniądze w banku i z rzeka On błysk w ten kryształ zwierciadło ,
    Tirra lirra, " a propos rzeka Śpiewał Pan Lanca. Ona zostawiać ten tkanina ,
    ona zostawiać ten warsztat tkacki , Ona wykonane trzy kroki gardło ten pokój ,
    Ona gestykulować woda - lilia kwiat , Ona gestykulować hełm i ten pióro , Ona
    spojrzenie w dół aż do Wielbłąd. Na zewnątrz latał ten tkanina i zalany
    szeroki ; Ten zwierciadło roztrzaskać z strona wobec strona ; " ten przeklinać
    jest przyjść na me, " płaczący Ten Pani od Łupek ilasty. OBOWIĄZEK IV W ten
    magazynowanie wschód - wiatr napinanie , Ten pal żółty lasy byliśmy zanikać ,
    Ten szeroki potok w jego banki narzekanie , Ciężko ten niski niebo deszcz
    Przez wieża Wielbłąd ; W dół ona przybyły i ufundować pewien łódź Poniżej
    pewien wierzba zostawiać unosząc się na wodzie , I pełny pakiet około ten
    dziób statku ona pisał Ten Pani od Łupek ilasty. I w dół ten rzeka przyćmiony
    obszar Podobny niektórzy śmiały seër w pewien zachwyt , Skoro wszystko jego
    własny niepowodzenie - Rezygnować pewien szklisty popierać Zrobił ona uważać
    na Wielbłąd. I przy ten zamknięcie od ten dzień Ona rozluźniony ten łańcuch ,
    i w dół ona kłaść ; Ten szeroki potok wiercić jej daleko stąd , Ten Pani od
    Łupek ilasty. Kłamliwy , okradziony w śnieżny biały Ów luźno latał wobec
    zostawiać i prawy - Ten liście na jej przypadający do zapłaty światło - Gardło
    ten hałasy od ten noc Ona zalany w dół aż do Wielbłąd : I równie ten łódź -
    głowa rana naprzód Ten wierzbowy wzgórza i pola pośród , Oni słyszał jej
    śpiewanie jej najwyższa oferta piosenka , Ten Pani od Łupek ilasty. Słyszał
    pewien kolędować , żałobny , święty , Zaśpiewał głośno , zaśpiewał bez
    pretensji , Do terminu płatności jej krew był mrożony powoli , I jej binokle
    byliśmy ciemnieć całkowicie , Uruchomić wobec wieża Wielbłąd. Pod kątem przed
    ona dojeżdżać na ten prąd Ten pierwszy dom a propos woda - strona , Śpiewanie
    w jej piosenka ona umarł , Ten Pani od Łupek ilasty. Wobec wieża i balkon ,
    Przy ogród - ściana i galeria , PEWIEN błyszczący kształtować ona zalany przy
    , Zmarły - pal pomiędzy ten domy wysoki , Milczący w Wielbłąd. Na zewnątrz na
    ten nabrzeża oni przybyły , Rycerz i sąd w osiedlu lub mieście , lord i pani ,
    I pełny pakiet ten dziób statku oni przeczytać jej wymienić , Ten Pani od
    Łupek ilasty. Który jest ten? i co jest tutaj? I w ten zapalony pałac w
    pobliżu Umarł ten zdrowy od opłaty licencyjne dodawać otuchy ; I oni
    przekreślać osobiście z obawy przed , Wszystko ten rycerze przy Wielbłąd :
    Oprócz Lanca zadumany nieco przestrzeń ; Powiedział , " ona ma pewien miły
    stawić czoło ; Bóg w jego miłosierdzie pożyczać jej wdzięk , Ten Pani od Łupek
    ilasty.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:19
    karolana napisała:

    > Angielski zaawansowany bez problemu, gorzej z francuskim

    Gorzej z trzema latami. ;-) Angielski chętnie, co mogłabym dla ciebie zrobić w
    zamian?
  • karolana 08.09.07, 17:27
    Kochanico kochana, myślę, że nic nie musisz robić :) Ale nie lepiej "na żywo" z
    kimś mieć lekcje? Tak poważnie teraz mówię. Jeśli chcesz mogę ci wyszperać
    strony w necie i takie tam, ale jednak nauka żywego języka powinna się odbywać
    face-to-face z kimś z tej prostej przyczyny, że czytać i pisać możesz się
    nauczyć sama - wystarczy słownik, gramatyka i kontakt ze słowem pisanym -
    literatura, prasa. Natomiast główny problem to słuchanie i mówienie, reakcja
    spontaniczna na słowo, na sytuacje, itd. Więc nie wiem jak miałoby to wyglądać w
    naszym wypadku :(
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:31
    Więc nie wiem jak miałoby to wyglądać
    > w
    > naszym wypadku :(

    Nie jesteś z Wawy?
  • karolana 08.09.07, 17:37
    > Nie jesteś z Wawy?

    niestety nie, jakieś 350 km od... więc dojazdy na lekcje raczej byłyby trudne...
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:38
    No widzisz, Kochanico, nie wszyscy na świecie mieszkają w Warszawie,
    choć to być może trudne do pojęcia ;)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:41
    MOja przyjaciółka mieszka w Opatowie, koledzy są z Częstochowy i z Przemyśla,
    znałam ludzi z całej Polski. Ty też niedowiarku nie jesteś z Warszawy i dlatego
    (w odróżnieniu od Karolany) masz o niej absurdalne wyobrażenie?
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:45
    ja jestem córką filolożki mającej uprawnienia do nauczania , acz nie
    korzystającej z nich.

    Doskonale wiem, że nauka "na odległość" się nie sprawdza i dlatego, gdy Karolana
    odpisała, że chętnie mnie nauczy, sądziłam, że jesteśmy z jednego miasta.

    Ona zaś sądziła, że wierzę w skuteczność korespondencyjnej nauki języka.

    Ot, zwykłe nieporozumienie, a ty od razu budujesz mit upiornego warszawiaka...
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:48
    kochanica-francuza napisała:


    > Ot, zwykłe nieporozumienie, a ty od razu budujesz mit upiornego
    warszawiaka...

    Po prostu ludzie w Warszawie sami nie wiedzą co robią. To przez tego
    dyjabła, który tam zamieszkał...
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:50
    Dyjabeł - Boruta, Rokita (nomen omen!)- to jak wiadomo osobnik jest związany z
    konkretnym regionem, czasem mieszkający w dziupli spróchniałej wierzby i mało
    wielkomiejski. Co też mu odbiło?
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:51
    Wszystkie dyjabły ciągną do Warszawy. Dlatego na prowincji tak
    spokojnie i moralnie.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:54
    niedo-wiarek napisał:

    > Wszystkie dyjabły ciągną do Warszawy. Dlatego na prowincji tak
    > spokojnie i moralnie.

    Wędrówka dyjabłów?


  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:55
    kochanica-francuza napisała:


    > Wędrówka dyjabłów?

    Tak. Istny Armagiedon!
  • racz31 18.09.07, 15:25
    Przeczytalem troche wyżej wymieniony wątek i mam do ciebie pytanie z
    nim nie związane, pytanie dotyczące nauki języka angielskiego
    ponieważ masz z nim doczynienie na co dzień. Mam 32 lata, uczę się
    angielskiego( a właściwie próbuje nauczyć) z przerwami 12 lat
    (policealne studium,studia, szkoła językowa, ostatnio nawet samemu
    po przez serwis www.isel.edu.pl) a do dzisiaj ogromny problem
    sprawie mi płynne mówienie i te nieszczęsne czasy z ktorymi mam
    ogromny problem. Moim problem jest też to ze jak chce coś powiedzieć
    po angielsku w jakiejś dowolnej nieustalonej sytuacji to próbuje
    najpierw a myśli tlumaczyć z polskiego, to siedzi w podświadomości.
    Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
    najtrudniejszy element języka) ale jak mam cos powiedziec i nie znam
    jednego slowka to klops:). Juz zwątpilem ze kiedykolwiek moge sie
    nauczyc plynnie mowic, a moze nie mam zdolnosci lingwistycznych:).
  • kochanica-francuza 18.09.07, 15:30
  • racz31 18.09.07, 15:45
    Pytam czy jest jakiś sposób aby to przełamać, no i czy każdy
    czlowiek jest w stanie nauczyć sie plynnie języka obcego, czy też to
    kwestia predyspozycji większych lub mniejszych ku temu. Przy okazji
    pozdrawiam autorkę wątku za mądre i życiowe przemyślenia. Radek
  • karolana 18.09.07, 16:53
    > Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
    > najtrudniejszy element języka)

    Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze, najtrudniejsze, jeśli można
    tak to określić, jest POROZUMIEWANIE SIĘ, czyli nadawanie i odbieranie
    komunikatów. Jeśli masz problem z mówieniem (jak znakomita większość uczących
    się języka obcego), jedyne co możesz zrobić to naleźć native'a i nauczyć się
    strategii - np. jak nie znasz słówka, zastępujesz je innym lub omijasz inaczej
    konstruując wypowiedź, ewentualnie opisujesz tę rzecz, czyli zamiast kreda -
    białe coś do pisania na tablicy ;)
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • kochanica-francuza 18.09.07, 16:54
    karolana napisała:

    > > Z rozumiemieniem ze słuchu raczej nie mam problemów ( to ponoć
    > > najtrudniejszy element języka)
    >
    > Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze

    Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))
  • pavvka 18.09.07, 17:02
    kochanica-francuza napisała:

    > Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))

    No zależy. Spikerzy od wiadomości w BBC są b. łatwi do zrozumienia.
    Jeśli mówisz np. o seialach, w których bohaterowie mówią cockneyem,
    to inna sprawa.
    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:05

    >
    > No zależy. Spikerzy od wiadomości w BBC są b. łatwi do zrozumienia.

    Puffciuś. Skarbie. Może dla ciebie.
  • pavvka 18.09.07, 17:04
    kochanica-francuza napisała:

    > > Rozumienie ze słuchu wcale nie jest najtrudniejsze
    >
    > Jak to nie!!! Jak to nie!!! Włącz BBC! ;-)))))

    Wiadomości w BBC są b. łatwe do zrozumienia. Chyba, że mówisz np. o
    serialach z życia wziętych, gdzie bohaterowie mówią cockneyem, tego
    to i ja nie rozumiem.

    --
    Jak? Płeć? I pan z takim pornograficznym nazwiskiem ośmiela się
    rozmawiać z wdową?! Zbyszku, nie patrz na tego pana!
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:47
    Każdy wie, że w Warszawie dyjabeł mieszka, a ludzie tylko rozpuście
    się oddają. Sodoma i Gomora...
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:48
    W podziemiach Pałacu Kultury, czy co?
  • niedo-wiarek 08.09.07, 17:50
    kochanica-francuza napisała:

    > W podziemiach Pałacu Kultury, czy co?

    Podobno siedzi na samej iglicy.
  • kochanica-francuza 08.09.07, 22:05
    Trochę dużo tych dyjabłów:

    Diabły folkloru polskiego [edytuj]

    * Belzebub, Belzebubiak
    * Bemol
    * Bezręki
    * Bezrobotny Generał
    * Bież
    * Bigot
    * Boryś
    * Boruta
    * Diabeł, helupa z Grochowa
    * Browarniak
    * Chruściel
    * Chryszczaty
    * Ciort
    * Czulniasty
    * Despotnik
    * Diabeł Wenecki
    * Dusiołek
    * Dwuogoniasty
    * Dytko Smrodnik
    * Fafuła
    * Fallus
    * Farel
    * Faulus
    * Fifidło
    * Firlifrancek
    * Gnojorz
    * Inkluz
    * Jerk
    * Jęczkowska
    * Kosmacz
    * Koziopies
    * Kozyra
    * Kufel
    * Lubuda
    * Hrabia Manteufel
    * Merkana
    * Mikita
    * Mizdroń
    * Mlecznica
    * Niedobrzyciel
    * Obleśny
    * Obłud
    * Odmianek
    * Okowita
    * Paskudnica
    * Pileś
    * Purtk
    * Podciepek
    * Pokuśnik
    * Psiapora
    * Rokita
    * Ryś
    * Sataneal
    * Sczezł
    * Siarkotłuk
    * Sklęczek
    * Smętek
    * Smętek-Pruski
    * Smolarz
    * Smołka
    * Smołokap
    * Smyntek
    * Spuśnocap
    * Spyrtka
    * Sral
    * Srala
    * Srala Bartek
    * Srella
    * Sukowaty
    * Szkaradnik
    * Szmaragdowy Czad
    * Teuwil
    * Toplecka
    * Topleska
    * Tworylny
    * Urbanek
    * Waligóra
    * Węda
    * Węglik
    * Widoradzki
    * Wietrznik
    * Wodziciel
    * Zaręba
    * Żupnik
  • johnny-kalesony 18.09.07, 20:41
    Czy Smętek jest diabłem warmińsko-mazurskim może? Przypomniała mi się "Na
    tropach Smętka" Wańkowicza ...

    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Kiedyś byłem listonoszem - teraz jestem biustonoszem!
    www.sonicyouth.com
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • kochanica-francuza 08.09.07, 17:39
    karolana napisała:

    > > Nie jesteś z Wawy?
    >
    > niestety nie, jakieś 350 km od... więc dojazdy na lekcje raczej byłyby trudne..
    > .
    No fakt. ;-))))))))) Trudne trochę.
  • bitch.with.a.brain 08.09.07, 20:18
    potencjał mają też nie wszyscy ludzie po liceach zwykłych.Zresztą żeby skończyć
    liceum ekonomiczne z dobrymi wynikami trzeba mieć sporo zdolności albo bardzo
    dużo pracy w to włożyć.
    --
    Jestem takim przykładem kobiety jak nietoperz jest przykładem ssaka:)
  • kochanica-francuza 08.09.07, 20:53
    bitch.with.a.brain napisała:

    > potencjał mają też nie wszyscy ludzie po liceach zwykłych.

    A pewnie!
  • bene_gesserit 08.09.07, 21:59
    Gdzies sa jakies statystyki, ale nie chce mi sie tego szukac. Byl
    gdzies jakis rok temu artykul w Polityce o tym.

    Dysproporcja 'wiecej kobiet, mniej mezczyzn' zaczyna sie
    statystycznie po 50tce gdzies tak na powazniej, wiec niby dla 30-
    letniej singielki teoretycznie powinno jeszcze starczyc facetow.
    Natomiast jesli sie przejrzy statystyki wyksztalcenia w nalozeniu na
    statystyki singlostwa wyjdzie jasno, ze singielki po 30tce sa z
    duzych miast i wyksztalcone, a single po 30 maja wyksztalcenie
    zasadnicze albo zawodowe i sa ze wsi. Malo ktora singielka chce
    takiego singla i malo ktory singiel chce taka singielke. Ot, i cala
    tajemnica.
    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • nairias 08.09.07, 22:33
    Ot, i cała tajemnica, bardzo dobrze, że ktoś badaniem socjologicznym rzucił, bo ja tylko z własnej obserwacji zauważyłem :) I jeszcze taka ciekawostka lingwistyczna, na przekór dotychczasowym trendom: te dziewczyny to singielki, tak o sobie myślą i tak je postrzega ich towarzystwo, a ci chłopcy ze wsi to już niestety starzy kawalerowie bez widoku na zmianę stanu. Nieoczekiwana zmiana miejsc :)
  • heretic_969 13.09.07, 04:57
    że szukają wyłącznie partnerów, a nie partnerki?
    --
    A woman is most beautiful when she is making love to another woman.
    www.youtube.com/watch?v=CEB9-tyVF9Y&NR=1
  • karolana 14.09.07, 09:54
    > że szukają wyłącznie partnerów, a nie partnerki?

    myślę, że kobiecie heteroseksualnej partnerka znacznie mniej odpowiada niż
    partner ;) ale to tylko takie przypuszczenie

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • heretic_969 14.09.07, 17:35
    > myślę, że kobiecie heteroseksualnej partnerka znacznie mniej odpowiada niż
    > partner ;) ale to tylko takie przypuszczenie

    Nie ma kobiet heteroseksualnych:)
    --
    A woman is most beautiful when she is making love to another woman.
    www.youtube.com/watch?v=CEB9-tyVF9Y&NR=1
  • 2_sara 14.09.07, 17:53
    Wydajesz mi się przemiły z tą swoją lesbijską manią,ale szczerze mówiąc nie
    chwytam psychologicznego podłoża.Skąd u faceta taka saficka ekscytacja??Naprawdę
    bardzo to jest dla mnie intrygujące:)
  • pether_23 19.09.07, 02:03
    Może go dziewczyna zdradziła z inną dziewczyną i mu odbiło?
  • karolana 14.09.07, 19:15
    > Nie ma kobiet heteroseksualnych:)

    no jest teoria, ze w ogóle nie ma czegoś takiego jak jednoznaczny hetero lub
    homoseksualizm, tylko różne natężenia biseksualizmu... jednakowoż ja na ten
    przykład nie czuję najmniejszego pociągu do kobiecego ciała... niestety,
    ubolewam, albowiem moje życie byłoby znacznie prostsze i barwniejsze... okazji
    mi nie brakowało, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku, ale nic z tego... faceci i
    tylko faceci, więc twoja teoria nie ma pokrycia w rzeczywistości :P
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • bigzabeczka 14.09.07, 18:11
    Witam.Mam przyjaciólkę w wieku 30 lat która jest sama z wyboru.Odkąd pamiętam
    zawsze była sama,choć trafiały się krótkie epizody z facetami.Jest normalną
    młodą kobietą,wykształconą.Szanuje jej decyzje,że wybrała samotność,miałam nie
    raz wrażenie że faceci ją wkurzają.
  • grzegorz978-4 18.09.07, 15:29
    masz racje jezeli chodzi o niektore kobiety.Sam mam 30 lat i nie
    moge znalezc kobiety do stalego zwiazku,a spotykalem sie z kobietami
    w wieku ok 28-30 lat.Oczywiscie nie szukam modelek,ksiezniczek,ale
    dziewczyny chcacej zostac w przyszlosci zona i matka. Mysle ze boja
    sie zycia odpowiedzialnosci,psychicznie sa bardzo slabe i mysla ze
    mezczyzni cale zycie beda za nimi lataly.Nie lodzmy sie ktoregos
    dnia obudza sie,ze na niektore sprawy jest juz za pozno:)
  • babetusia 18.09.07, 22:21
    Nie możesz generalizować że wszystkie kobiety są takie same. Może ty
    po prostu nie trafiłeś na włąściwą. Mam 30 lat i też chce mieć
    rodzine. Do niedawna ją miałam ale mój były po 4 latach małżeństwa
    zakochał się w innej. Nie chciałabym żeby ktoś klasyfikował mnie do
    jakiejś grupy bo moja samotnośc nie jest moim wyborem. A czy przez
    to jestem gorsza? Mam nadzieje że spotkam kiedyś szczęście. I mam
    nadzieje że to będzie przed emeryturą.
  • nessie-jp 18.09.07, 16:20
    Trochę dziwne założenie, że jak bez faceta, to same...

    Czy samotność to dla ciebie tylko 'brak faceta'? No to może i rzeczywiście jest
    to jakaś dysfunkcja.

    Weź pod uwagę, że istnieje spora grupa kobiet, także po 30-tce, które mają
    rodzinę, ale nie mają faceta. Czy rzeczywiście brak faceta = samotność? Nigdy mi
    to wcześniej do głowy nie przyszło. Owszem, brak faceta może się równać brak
    seksu. Ale, kurczę, seks to jeszcze nie wszystko!

    --
    Więc tu trzeba by zalecić - w czasie deszczu nie mieć dzieci!
  • logos17 18.09.07, 17:21
    Ty biedna dziewczynko z zapąłkami, piszesz jakbyś miala świadomość
    pensjonarki i doszukiwała sie jakichś schematów...Przecież każdy ma
    swój czas na znalezienie szczęścia Nie rób tak idiotycznej "reklamy"
  • karolana 18.09.07, 17:32
    > Ty biedna dziewczynko z zapąłkami, piszesz jakbyś miala świadomość
    > pensjonarki i doszukiwała sie jakichś schematów...Przecież każdy ma
    > swój czas na znalezienie szczęścia Nie rób tak idiotycznej "reklamy"

    A tak poza tym dobrze sie czujesz??
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • kochanica-francuza 18.09.07, 17:23
    Mieliśmy rozmawiać o samotnych KOBIETACH po 30.
  • bungo26 18.09.07, 18:08
    karolana, bardzo celnie sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie juz w pierwszym
    poscie (tylko zwykle nie chodzi o jedną z tych przyczyn, tylko ich komplet).
  • kochanica-francuza 18.09.07, 19:51
    (tylko zwykle nie chodzi o jedną z tych przyczyn, tylko ich komplet).

    Tjaaaaa?

    Następny cierpi na "trzydziestkofobię"?
  • cloclo80 18.09.07, 19:56
    bungo zostaw je w spokoju. Jedynym partnerem dla nich może być tylko piesek.
    Nikt inny z nimi nie wytrzyma.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 19:58
    cloclo80 napisał:

    > bungo zostaw je w spokoju. Jedynym partnerem dla nich może być tylko piesek.
    > Nikt inny z nimi nie wytrzyma.

    Trzydziestkofobia jest uleczalna. Przypuszczalnie zresztą panie, które bierzesz
    za trzydziestki, mają po pięćdziesiątce, a tobie się myli.
  • cloclo80 18.09.07, 20:11
    Tym gorzej dla was. Jeśli nawet włochate bydle nie wytrzyma to marny wasz los.
  • kochanica-francuza 18.09.07, 20:12
    cloclo80 napisał:

    > Tym gorzej dla was. Jeśli nawet włochate bydle nie wytrzyma

    Masz na myśli siebie?
  • cloclo80 18.09.07, 20:14
    Psa oczywiście.
  • pklimas 18.09.07, 18:10
    statystyczna samotna 35 latka zawdziecza to temu, ze:
    w wieku 25-30 lat zamiast stworzyc trwały zwiazek z mezczyzna to
    albo skakała z kwiatka na kwiatek "szukajac drugiej połowki" lecz
    sama nie wiedzac jak on ma wygladac
    albo
    uległa modzie na bycie singielka (w pewnych kregach bardzo
    popularnej), lecz kiedy wszystkie jej kolezanki-singielki przeszły
    na druga strone barykady to ona pozostawała do konca wierna swoim
    przekonaniom az okazało sie ze nawet w dalszej okolicy nie ma
    młodego i wolnego faceta
    albo
    tkwiła przez kilka (nascie?) lat w toksycznym zwiazku, ktory rozpadł
    sie bo on poznał inna i natychmiast z nia sie ozenił a teraz nasza
    biedna samotna trzydziestka ma uraz do płci brzydkiej

    (mieszcze sie w tej 3 kategorii)
  • jagodamela 18.09.07, 20:32
    EEE tam...Przecież różnie to bywa. A dlaczego facet około 30 to
    jeszcze młodzieniaszek i zachowuje sie czasem jak chłopiec a kobita
    w tym wieku to już stara panna (obecnie singielka). Pogania sie nas,
    naciska że jak nie teraz to będzie za późno, bo dzieci trzeba mieć(a
    jak się nie chce?)presja itd. A facet jak sobie fruwa na kształt
    motyla to nikt go nie pogania...