Dodaj do ulubionych

szczyt uwodzicieli

25.09.07, 22:31
W kontekście poprzedniego wątku o uwodzeniu metodami nlp chciałam wam pokazać
moje dzisiejsze znalezisko sieciowe:
www.posu.uwo.pl/
Umarłam ze śmiechu czytając ten tekst i gdyby ta impreza była za darmo to może
nawet z ciekawości poszłabym posłuchać. Chociaż nie wiem, czy wpuszczają tam
kobiety. Ale skoro chcą wyłudzić od biednych facetów po 300zeta od osoby, to
ja "życzę im powodzenia".
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: szczyt uwodzicieli 25.09.07, 23:28
      Bardzo bym chciala zobaczyc taki konwent. Jakos nie moge oprzec sie
      wrazeniu, ze goscilyby na nim cale tabuny naiwniakow i frajerow.
      Swoja droga - rzucilo mi sie w oczy, ze o uwodzeniu panowie pisza
      troche jak o sztuce walki. Ciekawe, czy to manipulacja czy naprawde
      tak to widza.

      Najbardziej zaintrygowal mnie biogram niejakiego Adepta,
      ktorego 'tajemną bronią jest taniec erotyczny, którym potrafi
      oczarować kobietę po minucie znajomości'. Mialam kiedys kolege,
      ktory po pijaku wykonywal taniec brzucha do nuconej przez siebie
      wokalizy z 'O7 zglos sie'. To moze byc on, bo pamietam, ze kiedy to
      robil, kobiety szalaly. Ze smiechu. Faceci zreszta tez.
      --
      Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
      • kochanica-francuza Re: szczyt uwodzicieli 26.09.07, 23:30
        A ja - czemu nie mam do tego talentu - tzn. do bogacenia się na ludzkiej
        głupocie i naiwności, a także kompleksach i poczuciu niższości - bo to w
        przypadkach takich kursów na ogół się łączy.

        Tzn. nawet człowiek głupi i naiwny nie zapisze się na kurs plucia do beczki,
        jeżeli nie ma kompleksów i poczucia niższości na tle nieumiejętności plucia do
        beczki.
        • gerrenette Re: szczyt uwodzicieli 27.09.07, 13:09
          kochanica-francuza napisała:

          > A ja - czemu nie mam do tego talentu - tzn. do bogacenia się na ludzkiej
          > głupocie i naiwności, a także kompleksach i poczuciu niższości - bo to w
          > przypadkach takich kursów na ogół się łączy.
          >
          > Tzn. nawet człowiek głupi i naiwny nie zapisze się na kurs plucia do beczki,
          > jeżeli nie ma kompleksów i poczucia niższości na tle nieumiejętności plucia do
          > beczki.

          kochanica-francuza napisała:

          > A ja - czemu nie mam do tego talentu - tzn. do bogacenia się na ludzkiej
          > głupocie i naiwności, a także kompleksach i poczuciu niższości - bo to w
          > przypadkach takich kursów na ogół się łączy.
          >
          > Tzn. nawet człowiek głupi i naiwny nie zapisze się na kurs plucia do beczki,
          > jeżeli nie ma kompleksów i poczucia niższości na tle nieumiejętności plucia do
          > beczki.

          Chciałabym was zobaczyć piszące jakie to: bezsensowne, dziwne, niemoralne,
          niepotrzebne, śmieszne, dla naiwniaków etc. Czy (prawie bo nie wszystkie z
          piszących)każda z was ma podwyższony poziom mniemania o sobie wraz z zajście
          wielkim poczuciem wyższości?:) Mam kolegę, który jest osobą nieśmiała...po
          prostu głupi żart skierowany do niego powoduję, że raczej nie zrobi pierwszego
          kroku- tak już jest - może to kwestia psychiki... może też tego, że b. często
          coś jest inaczej interpretowane przez osobę płci przeciwnej etc. No ale...czy
          wtedy on idący przykładowo na kurs uwodzicieli jest osobą 'naiwną' czy raczej
          jest to szansa 'dla niego samego' stroniąc od podśmiechiwaczy of cuz.
          • kochanica-francuza Re: szczyt uwodzicieli 27.09.07, 14:34
            \
            > Chciałabym was zobaczyć piszące jakie to: bezsensowne, dziwne, niemoralne,
            > niepotrzebne, śmieszne, dla naiwniaków etc. Czy (prawie bo nie wszystkie z
            > piszących)każda z was ma podwyższony poziom mniemania o sobie wraz z zajście
            > wielkim

            Co to jest "zajście wielkie"? Masz na myśli zaj...ście wielkie? Bo "zajście" to
            jest rzeczownik.


            poczuciem wyższości?:) Mam kolegę, który jest osobą nieśmiała...po
            > prostu głupi żart skierowany do niego powoduję, że raczej nie zrobi pierwszego
            > kroku- tak już jest - może to kwestia psychiki... może też tego, że b. często
            > coś jest inaczej interpretowane przez osobę płci przeciwnej etc. No ale...czy
            > wtedy on idący przykładowo na kurs uwodzicieli jest osobą 'naiwną' czy raczej
            > jest to szansa 'dla niego samego' stroniąc od podśmiechiwaczy of cuz.

            Ani jedno, ani drugie. I nie chodzi o kolegę, tylko o ORGANIZATORóW KURSU,
            którzy żerują na tego typu kolegach.

            Twój kolega na takim kursie nauczy się manipulować kobietami, ale nie nauczy z
            nimi kontaktować.

            Nie nauczy się rozmawiać z ludźmi, rozumieć ich, wychodzić do nich, nawiązywać
            kontakty, podtrzymywać znajomości i przyjaźnie; nie rozwinie się ku własnej i
            cudzej satysfakcji, a jedynie nauczy traktować kobiety jak produkty RTV/AGD: tu
            wcisnąć, tam przekręcić i zadziała.


            • gerrenette Re: szczyt uwodzicieli 28.09.07, 02:16
              kochanica-francuza napisała:

              (...)a jedynie nauczy traktować kobiety jak produkty RTV/AGD: tu
              > wcisnąć, tam przekręcić i zadziała.(...)

              Znam sporo kobiet co traktują tak mężczyzn i nie są po żadnych kursach:)

              Z takich kursów każdy może wynieść inne spostrzeżenia- nie każdy jest bowiem
              robocikiem wykonującym z góry wpisaną sekwencję poczynań. Idąc na kurs ang. 1
              osoba kończy go z lepszym speakingiem, druga zaś rozszerza swoją bazę o
              dodatkowe słownictwo. Trzecia może nic z niego nie wynieść ponieważ np kurs był
              na poziomie niższym niż jej wiedza. To samo z takimi kursami...Może np dla
              niektórych kurs='swoboda w manipulacji'. Dla niektórych jednakże może to być
              "właściwe" zrozumienie, że na pejoratywne reakcje ze strony kobiet składają się
              np: niewłaściwy ubiór czy też zbyt słabe argumentowanie swojego zdania w
              prowadzonym dialogu ew. brak wiary w to, że się 'uda nawiązać dialog'. Hej
              żyjemy w takich czasach, że często widać, że to właśnie my 'zbywamy' ich z
              błahych powodów. Nie generalizuję, że wszystkie ale tak jest często.
              • mateuszkar Re: szczyt uwodzicieli 28.09.07, 02:46
                A ja byłem na takich kursach swego czasu, widziałem tam różne sugerowane metody
                na 'podryw'. Poszedłem na takie wykłady z czystej ciekawości-w końcu jestem
                człowiekiem a ciekawość rzecz ludzka- , żeby uświadczyć jak działa owo
                'seduction'. Uważam, że pomimo tego, iż zdobyłem pewną wiedzę po tych kursach to
                jednak nie zmienił się mój stosunek do kobiet. Kwestia charakteru & własnych
                norm moralnych połączona z wiem co mogę a co powinienem zrobić. Kursy nie są
                niczym nowym. Równie dobrze można zarzucić szeroko znanej:kokieterii manipulację
                u podstaw.
                • bowbowwow Re: szczyt uwodzicieli 28.09.07, 02:56
                  kokieteria jako umiejętne przyciąganie uwagi, szybkie odpychanie od własnej
                  osoby - ponowne przyciąganie

                  kursy uwodzenia . Hmm = to samo

                  wniosek prosty: mężczyźni mają takowe kursy uwodzenia kobiety zaś swoją
                  kokieterię. W obu przypadkach celów może być wiele. Czy kokieteria jest zła?
                  Owszem będzie- jeśli ma na celu tylko zabawę drugą osobą. W większości
                  przypadków jest nieszkodliwa chociaż bywa różnie.
              • kochanica-francuza Re: szczyt uwodzicieli 28.09.07, 16:23
                gerrenette napisał:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > (...)a jedynie nauczy traktować kobiety jak produkty RTV/AGD: tu
                > > wcisnąć, tam przekręcić i zadziała.(...)
                >
                > Znam sporo kobiet co traktują tak mężczyzn i nie są po żadnych kursach:)

                Nawet jeżeli tak jest, to co z tego?

                Trzeba je omijać i kropka.
                • gerrenette Re: szczyt uwodzicieli 29.09.07, 20:22
                  kochanica-francuza napisała:

                  > gerrenette napisał:
                  >
                  > > kochanica-francuza napisała:
                  > >
                  > > (...)a jedynie nauczy traktować kobiety jak produkty RTV/AGD: tu
                  > > > wcisnąć, tam przekręcić i zadziała.(...)
                  > >
                  > > Znam sporo kobiet co traktują tak mężczyzn i nie są po żadnych kursach:)
                  >
                  > Nawet jeżeli tak jest, to co z tego?
                  >
                  > Trzeba je omijać i kropka.

                  =
                  I to stwierdzenie jest błędne. Wojny też są złe ale nie omija się ich a powinno
                  zawszę się spróbować rozważyć za/przeciw państw/grup wchodzących ze sobą w
                  sytuację, która doprowadziła do konfliktu. Dopiero wtedy można stwierdzić co tak
                  naprawdę jest najważniejsze w danym momencie: atak, embargo a może nacisk państw
                  spoza granic? ew. misja pokojowa w celu: zapobiegnięcia konfliktowi zbrojnemu.
                  Analogicznie: widząc kobietę, która przypuśćmy bawi się mężczyznami- może
                  wypadałoby poznać jej tok myślenia i sprawdzić czemu tak się dzieje.
                  Zaoszczędziłoby może to trochę przyszłych nerwów tym, którzy na nią trafią. Może
                  właśnie takie zdissowanie jej do własnego poziomu przyniosłoby skutek.
                  • skory1 Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 09:02
                    gerrenette napisał:

                    > Wojny też są złe ale nie omija się ich a powinno
                    > zawszę się spróbować rozważyć za/przeciw państw/grup wchodzących ze
                    > sobą w sytuację, która doprowadziła do konfliktu. Dopiero wtedy
                    > można stwierdzić co tak naprawdę jest najważniejsze w danym
                    > momencie: atak, embargo a może nacisk państw spoza granic?

                    Jak wywierać nacisk na państwo totalitarne rządzone przez szaleńca? Wszelkie
                    embarga obracają się przeciwko niewinnym - mieszkańcom danego kraju, zaś
                    rządzącym to w niczym nie przeszkadza.
                    • gerrenette Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 15:23
                      skory1 napisał:

                      > gerrenette napisał:
                      >
                      > > Wojny też są złe ale nie omija się ich a powinno
                      > > zawszę się spróbować rozważyć za/przeciw państw/grup wchodzących ze
                      > > sobą w sytuację, która doprowadziła do konfliktu. Dopiero wtedy
                      > > można stwierdzić co tak naprawdę jest najważniejsze w danym
                      > > momencie: atak, embargo a może nacisk państw spoza granic?
                      >
                      > Jak wywierać nacisk na państwo totalitarne rządzone przez szaleńca? Wszelkie
                      > embarga obracają się przeciwko niewinnym - mieszkańcom danego kraju, zaś
                      > rządzącym to w niczym nie przeszkadza.

                      Acz dyplomacja ma szerokie pole do popisu- wszelkie rozmowy jedno/dwustronne
                      przynoszą czasami efekt zamierzony. Jasne, embargo obraca się zawsze przeciw
                      ludziom, którzy nie mają nic wspólnego z konfliktem zbrojnym bądź działaniami
                      wojennymi na takim terenie. Jednak jest to szczególny środek odwetowy org.
                      międz. A tych wiele -> mediacje jednak na pierwszym miejscu i poznanie
                      właściwych powodów.
          • facet123 Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 17:28
            > Mam kolegę, który jest osobą nieśmiała...po prostu głupi żart
            > skierowany do niego powoduję, że raczej nie zrobi pierwszego kroku-
            > tak już jest - może to kwestia psychiki... może też tego, że
            > b często coś jest inaczej interpretowane przez osobę płci
            > przeciwnej etc. No ale...czy wtedy on idący przykładowo na kurs
            > uwodzicieli jest osobą 'naiwną' czy raczej jest to szansa 'dla
            > niego samego' stroniąc od podśmiechiwaczy of cuz

            Jeżeli wierzy, że pomoże mu jakiś kurs za kupę kasy na który oprócz niego
            przyjdą jakieś sfrustrowane dziwolągi liczące na to, że potem uda się im jakąś
            panienkę zaliczyć (z uwierz, że takie spędy przyciągają różnych ludzi) to jest
            naiwny.


    • bursztynowe Re: szczyt uwodzicieli 26.09.07, 16:00
      Szyderstwa szyderstwami...
      Nie każdy facet jest samcem alfa; raczej po świcie biegają coraz większe tabuny
      chłopów zakompleksionych, pełnych niewiary w siebie, nie radzących sobie w
      kontaktach z płcią przeciwną... Zresztą znacie to z autopsji...

      Kursy neurolinguistic seduction, pomijając ich wartość merytoryczną, której nie
      znam i nie podejmuję się oceniać, mogą całkiem pozytywnie wpływać na
      samopostrzeganie się ich uczestników.


      A to że chłop chce babę zaciągnąć do łóżka, to chyba żadna nowina. Gorzej gdyby
      nie chciał...
      • bowbowwow Re: szczyt uwodzicieli 27.09.07, 13:49
        bursztynowe napisał:

        > Szyderstwa szyderstwami...
        > Nie każdy facet jest samcem alfa; raczej po świcie biegają coraz większe tabuny
        > chłopów zakompleksionych, pełnych niewiary w siebie, nie radzących sobie w
        > kontaktach z płcią przeciwną... Zresztą znacie to z autopsji...
        >
        > Kursy neurolinguistic seduction, pomijając ich wartość merytoryczną, której nie
        > znam i nie podejmuję się oceniać, mogą całkiem pozytywnie wpływać na
        > samopostrzeganie się ich uczestników.
        >
        >
        > A to że chłop chce babę zaciągnąć do łóżka, to chyba żadna nowina. Gorzej gdyby
        > nie chciał...

        ...

        A samo postrzeganie jest powiązane z innymi ludźmi bowiem dzięki nim jest ono W
        OGÓLE możliwe. A więc autopercepcja jest wpisana w psychologię społeczną więc
        nie rozumiem czemu tak bardzo niektórzy negują takie kursy? Przecież to nic
        nowego bowiem podłoże leży już na gruncie np przedmiotu, który wykładany jest na
        uniwerkach.
      • 1jacek Re: szczyt uwodzicieli 28.09.07, 19:36
        bursztynowe napisał:

        > Szyderstwa szyderstwami...
        > Nie każdy facet jest samcem alfa; raczej po świcie biegają coraz większe tabuny
        > chłopów zakompleksionych, pełnych niewiary w siebie, nie radzących sobie w
        > kontaktach z płcią przeciwną... Zresztą znacie to z autopsji...
        >
        > Kursy neurolinguistic seduction, pomijając ich wartość merytoryczną, której nie
        > znam i nie podejmuję się oceniać, mogą całkiem pozytywnie wpływać na
        > samopostrzeganie się ich uczestników.

        Temat rzeka, a fakt faktem ze zaden kurs nie sprawi ze czlowiek zacznie lepiej
        myslec o sobie samym, tak na trwale i na dobre.
        • jacek_ram Re: szczyt uwodzicieli 29.09.07, 20:54
          1jacek napisał:

          > Temat rzeka, a fakt faktem ze zaden kurs nie sprawi ze czlowiek zacznie lepiej
          > myslec o sobie samym, tak na trwale i na dobre.

          Zależy od jednostki. Owszem jednym ów panaceum na grypę pomoże u innych nie
          stwierdzi się nawet efektu działania. Ja byłem trzykrotnie na kursach dot.
          między innymi kształtowania siebie samego czyli prościej rzecz ujmując
          modelowania i efekty są obecne u mnie do dziś- pozostaje tylko 1 prosta zasada :
          jak do tego podejdzie się indywidualnie.
      • facet123 Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 17:32
        > Kursy neurolinguistic seduction, pomijając ich wartość merytoryczną,
        > której nie znam i nie podejmuję się oceniać, mogą całkiem pozytywnie
        > wpływać na samopostrzeganie się ich uczestników.

        A ja w to wątpię. Wszelkie kursy traktujące o sferach osobistych są sposobem na
        wyciąganie kasy od frustratów. Na kursie można nauczyć operowania obrabiarki,
        podstaw księgowości, albo języka, ale nie zdrowych relacji z innymi. Chyba, że
        ktoś CHCE żeby te relacje były niezdrowe - wtedy coś tam się może na takim
        kursie nauczyć, ale też nie wierzę, aby ta wiedza jakoś zmieniła jego życie.
        • malgostka Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 18:02
          facet123 napisał:

          > > Kursy neurolinguistic seduction, pomijając ich wartość merytoryczną,
          > > której nie znam i nie podejmuję się oceniać, mogą całkiem pozytywnie
          > > wpływać na samopostrzeganie się ich uczestników.
          >
          > A ja w to wątpię. Wszelkie kursy traktujące o sferach osobistych są sposobem na
          > wyciąganie kasy od frustratów. Na kursie można nauczyć operowania obrabiarki,
          > podstaw księgowości, albo języka, ale nie zdrowych relacji z innymi. Chyba, że
          > ktoś CHCE żeby te relacje były niezdrowe - wtedy coś tam się może na takim
          > kursie nauczyć, ale też nie wierzę, aby ta wiedza jakoś zmieniła jego życie.

          -
          A o metodach Silvy słyszałeś??
          • facet123 Re: szczyt uwodzicieli 02.10.07, 09:18
            > A o metodach Silvy słyszałeś??

            Nie słyszałem więc sprawdziłem w Wikipedii. Z tego co tam wyczytałem dla mojego
            sceptycznego umysłu wynika, że ta "metoda" to jakieś połączenie religii, mistyki
            i hipnozy do którego ktoś dorobił mądrze brzmiące pseudo-naukowe uzasadnienie i
            rozpropagował na fali fascynacji filozofiami New Age. Metoda jest
            nieweryfikowalna doświadczalnie więc w zasadzie nie ma o czym mówić - działa jak
            placebo, więc nie można powiedzieć, że nie działa zupełnie (bo jak wiadomo efekt
            placebo jest faktem), jednak nie ma powodu podniecać się jej wynikami bardziej
            niż wynikami innych placebo.
    • hans123 Re: szczyt uwodzicieli 26.09.07, 21:27
      za 300 zł może być dobra zabawa, nie wybieram się :)
      ale nie jest to najgorszy sposób wydania pieniędzy.

      Rosyjska Metoda Skutecznego Uwodzenia- Rosja kojarzy mi się ze Specnazem,
      ciekawe czy tu podobne metody nauki :)
    • zonajoanna dobre 27.09.07, 13:05
      "Szefom klubu bardzo spodobała się idea POSU, więc będziemy mieli
      dużą swobodę działania i wsparcie naszych szaleństw. " Toż to orgia
      się szykuje...

      --
      sa dwa powody dla ktorych polska mi obrzydla: za duzo swięconej
      wody, za malo zwykłego mydla
    • witold71 Re: szczyt uwodzicieli 30.09.07, 04:39
      Shark JEST BOMBOWY :))) osobiście znam ze 3-4 gości z powodzeniem
      stosujących jego metodę na swoich ofiarach.. wg moich wielokrotnych
      obserwacji podstawą jest prawidłowy wybór OFIARY + odpowiednio
      dobrana dawka alkocholu Ja tę metodę nazwałem BIERZ ZA ŁEB...
      kurcze, jeśli da się na tym zarobić ...:))))))))))))))
      --
      Pozdrawiam
      Witold
        • skory1 Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 09:04
          bene_gesserit napisała:

          > Z ciekawosci: kto ten alkohol wypija? Ty, zeby sie zdobyc na odwage,
          > czy pani, zeby po pijaku zgodzila sie 'byc brana za łeb'?

          Pozdrawiam fankę Diuny. ;)
        • pavvka Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 12:04
          Mię zastanawia co innego: trzeba mieć niską samoocenę, żeby uważać,
          że każda kobieta, która zechce się z nami zadać, jest ofiarą...
          --
          He thought he saw a Argument/ That proved he was the Pope:
          He looked again, and found it was/ A Bar of Mottled Soap.
          'A fact so dread,' he faintly said,/ 'Extinguishes all hope!'
        • skory1 Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 09:05
          piekielnica1 napisała:

          > Zaden kurs, za niewiem jakie pieniadze, nie zrobi z zakompleksionego
          > faceta Cassanovy czy Kalibabki

          Zależy jak intensywny i ile trwa. ;) No i kto jest nauczycielem.
          • jacek_ram Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 16:19
            skory1 napisał:

            > piekielnica1 napisała:
            >
            > > Zaden kurs, za niewiem jakie pieniadze, nie zrobi z zakompleksionego
            > > faceta Cassanovy czy Kalibabki
            >
            > Zależy jak intensywny i ile trwa. ;) No i kto jest nauczycielem.

            Jeśli jest to osoba sensowna, która wie jak prowadzić takowy kurs to można
            wynieść więcej niż 50 % wiedzy elementarnej z takowego kursu.
            • pavvka Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 16:23
              Sensowni ludzie nie prowadzą głupich kursów :-P
              --
              He thought he saw a Argument/ That proved he was the Pope:
              He looked again, and found it was/ A Bar of Mottled Soap.
              'A fact so dread,' he faintly said,/ 'Extinguishes all hope!'
              • jacek_ram Re: szczyt uwodzicieli 01.10.07, 16:29
                pavvka napisał:

                > Sensowni ludzie nie prowadzą głupich kursów :-P

                Nie są głupie:) Oj ciężko mi pisać z pozycji mężczyzny o kursach dla nas pisząc
                do kobiet. Wszak chodzi o idee, tak samo jak dobry wykładowca prowadzący wykład
                wzbudzi zainteresowanie i pamięta się po latach motywy przewodnie lub myśli jego
                autorstwa, cytaty, żarty. Wiedza taka jest zatem budująca bowiem sama jednostka
                jaką jest ów wykładowca pobudza szare komórki do myślenia i zapamiętywania.

                • piekielnica1 Re: szczyt uwodzicieli 02.10.07, 01:33
                  > Wiedza taka jest zatem budująca bowiem sama jednostka
                  > jaką jest ów wykładowca pobudza szare komórki do myślenia i
                  > zapamiętywania.

                  W pewnym stopniu masz racje, moze elementy tzw obycia nabyte na
                  takim kursie zwieksza szanse tych, ktorzy tych elementarnych
                  umiejetnosci nie posiedli w wyniku wychowania rodzinnego i szkolnego.
                  • jacek_ram Re: szczyt uwodzicieli 02.10.07, 13:04
                    piekielnica1 napisała:

                    > > Wiedza taka jest zatem budująca bowiem sama jednostka
                    > > jaką jest ów wykładowca pobudza szare komórki do myślenia i
                    > > zapamiętywania.
                    >
                    > W pewnym stopniu masz racje, moze elementy tzw obycia nabyte na
                    > takim kursie zwieksza szanse tych, ktorzy tych elementarnych
                    > umiejetnosci nie posiedli w wyniku wychowania rodzinnego i szkolnego.

                    -Właśnie to jest ta strona medalu, na która można zwrócić uwagę.
      • kochanica-francuza Miodziello! Miodziello! Bri, to nie ty pisałaś? 02.10.07, 17:21
        Ogólnopolski Szczyt Uwodzicieli nazwałabym zjazdem facetów, którzy marzą o tym,
        aby nagle z buraka pastewnego przeobrazić się w truflę.

        CUDNE!!!



        Ambitne. Faceci wierzą, że jeśli zaczną zachowywać się jak zwierzęta: nazwą się
        samcami alfa, zaczną używać wojowniczego języka i przystroją się w wojenne
        barwy, zdobędą każdą kobietę niczym basior wilczycę. Obserwując samców alfa
        dających prać sobie mózgi technikami uwodzenia, mam niemiłe wrażenie, że to jak
        uczenie pawiana pisania cyrylicą. Kto trafia na takie warsztaty? Jedni powiedzą,
        że zagubieni, nieciekawi, zamknięci w sobie, nieszczęśliwi mężczyźni. Ja powiem:
        kombinatorzy, którzy sądzą, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
        wyskoczą ponad przeciętność.

        Nie rozumieją, że nie sposób zmienić siebie na warsztatach, które trwają
        najczęściej nie dłużej niż dwa dni? Choć oczywiście ich trenerzy zapewniają, że
        potrafią uczynić z nich osobników pełnych odwagi i wiary w siebie. I ci
        nieszczęśnicy w to wierzą. Wchodzą więc jako "wyszkoleni uwodziciele" do knajpy,
        podchodzą do kobiety i chrypią: "Wymień mi trzy swoje najbardziej
        charakterystyczne cechy, a ja powiem ci spod jakiego znaku jesteś". Ty siedzisz
        w knajpie wkurzona, bo ci kolega zwinął w pracy intratny kontrakt sprzed nosa, a
        tu jakiś typ zawraca ci głowę. "Idź pan do diabła" - warczysz.

        Nieważne, czy facet ma lico Brada Pitta, czy rozjechanej żaby. Problem w tym, że
        "uwodziciel" kompletnie cię nie rozumie, bo skąd miałby cokolwiek wiedzieć o
        kobietach po tylko dwudniowym warsztacie i opanowaniu wyłącznie wiedzy ogólnej,
        jak wygląda kobieta, bo przecież mieszkał z mamą. On zakłada, jak go wyuczyli,
        że: "każda kobieta chce być zdobywana", że każdej sprawi przyjemność męski wzrok
        spływający po jej biuście, przylepiony do jej pośladków czy doszukujący się
        źródeł ropy naftowej w jej głębokich jak szyby oczach.

        Pióro cięte, złośliwe; streszczenie warsztatów krótkie acz rzeczowe. ;-)
        • jacek_ram Re: Miodziello! Miodziello! Bri, to nie ty pisała 03.10.07, 12:53
          (...)
          > "uwodziciel" kompletnie cię nie rozumie, bo skąd miałby cokolwiek wiedzieć o
          > kobietach po tylko dwudniowym warsztacie i opanowaniu wyłącznie wiedzy ogólnej,
          > jak wygląda kobieta, bo przecież mieszkał z mamą. On zakłada, jak go wyuczyli,
          > że: "każda kobieta chce być zdobywana", że każdej sprawi przyjemność męski wzro
          > k
          > spływający po jej biuście, przylepiony do jej pośladków czy doszukujący się
          > źródeł ropy naftowej w jej głębokich jak szyby oczach.



          ==
          I rzecz jasna napisała ta recenzje kobieta:)
            • piekielnica1 Re: I co, że kobieta? 03.10.07, 19:04
              kochanica-francuza napisała:

              > To chyba KOBIETA decyduje, czy facet ją rozumie, czy nie?

              Faceci zyja w przeswiadczeniu, ze wiedza najlepiej czego kobiety
              potrzebuja, i wcale nie maja zamiaru tej wiedzy weryfikowac.

              Stosuja ja, a pozniej sie dziwia, ba sa oburzeni, ze tym razem tez
              im nie wyszlo.
                • kochanica-francuza Re: I co, że kobieta? 03.10.07, 19:51
                  mrwebsky napisał:

                  > A czego potrzebują kobiety?

                  Pytanie to zawiera założenie, że wszystkie kobiety potrzebują tego samego .

                  Otóż założenie to jest błędne.

                  Kobiety potrzebują różnych zachowań i różnych cech.

                  Dresiara potrzebuje niewątpliwie dresa z beemką, torebki marki "Vesrace"
                  (autentyczny napis na podróbie) i wieczorów przy romantycznej muzyce typu
                  łupu-łupu.

                  Niedresiara - całkiem czegoś innego.

                  Zatem aby dojść, czego potrzebuje konkretna Kasia, Basia czy Zosia należy
                  patrzeć na nią jak na odrębną istotę ludzką, która ma konkretny umysł i
                  konkretne uczucia, nie zaś jak na np. samochodzik, który potrzebuje tyle a tyle
                  benzyny - i tysiąc identycznych samochodzików będzie potrzebowało dokładnie tej
                  samej benzyny.

                        • mrwebsky Re: No toteż ci właśnie tłumaczę 04.10.07, 00:52
                          Z punktu widzenia uwodziciela wystarczy świadomośc, że _zestaw_ kluczy (a nie
                          jeden uniwersalny klucz) pasuje do _większości_ (lecz nie wszystkich) kobiet.
                          Te do których nie pasuje znajdziemy w wątku p.t. "Dlaczego kobiety po 30-tce są
                          same?".
                          • kochanica-francuza Zaraz, zaraz... 04.10.07, 17:35
                            mrwebsky napisał:

                            > Z punktu widzenia uwodziciela wystarczy świadomośc, że _zestaw_ kluczy (a nie
                            > jeden uniwersalny klucz) pasuje do _większości_ (lecz nie wszystkich) kobiet.

                            ale przecież oferujący kurs obiecuje, że uwiedziemy KAżDą kobietę?

                            > Te do których nie pasuje znajdziemy w wątku p.t. "Dlaczego kobiety po 30-tce są
                            > same?".

                            Sama - to nie znaczy "nie uprawiająca seksu" , lecz "nie pozostająca w stałym
                            związku". Nie rozróżniasz tych sytuacji?
                            • lapiduchh Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 13:49
                              kochanica-francuza napisała:

                              > Sama - to nie znaczy "nie uprawiająca seksu" , lecz "nie pozostająca w stałym
                              > związku". Nie rozróżniasz tych sytuacji?

                              - Hmm najpierw wyszło stwierdzenie, że faceci po kursach chcą tylko
                              jednego~zaciągnąć kobietę do łóżka (nie znam tych kursów wypowiadam się tylko z
                              punktu widzenia osoby, która czyta o czym piszecie podpierając się wiedzą dot.
                              tych warsztatów pochodzącą z google & innych stron etc) . Potem pada zdanie,
                              "nie pozostająca w stałym związku", "to nie znaczy nie uprawiająca seksu"~ więc
                              analizując tą sytuację wytłumaczy mi ktoś na czym polega wolny związek biorąc
                              pod uwagę te dwa cytowane stwierdzenia? Mi się nasuwa parę myśli...
                              • lapiduchh Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 14:57
                                No i nikt mi nie udzielił informacji odnośnie mojego postu- czyżbym miał rację?
                                - Czy to tylko może selektywne wybieranie postów, na które można odpowiedzieć
                                szybko i w miarę łatwo:P
                                • kochanica-francuza Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:04
                                  lapiduchh napisał:

                                  > No i nikt mi nie udzielił informacji odnośnie mojego postu- czyżbym miał rację?

                                  Nie wiadomo w czym, bo nie postawiłeś żadnej tezy...


                                  > - Czy to tylko może selektywne wybieranie postów, na które można odpowiedzieć
                                  > szybko i w miarę łatwo:P

                                  No fakt, że napisałeś posta w sposób niekomunikatywny.
                                  • lapiduchh Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:09
                                    kochanica-francuza napisała:


                                    >
                                    > No fakt, że napisałeś posta w sposób niekomunikatywny.

                                    - Był jak najbardziej komunikatywny & napisany aby dotarł do czytającego.
                                    • kochanica-francuza Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:13

                                      >
                                      > - Był jak najbardziej komunikatywny & napisany aby dotarł do czytającego.

                                      No niestety, nie był... Nie wiem, dlaczego to dla ciebie to taki dyshonor,
                                      przyznać się, że spłodziłeś niekomunikatywną wypowiedź.
                              • kochanica-francuza Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:03

                                > Potem pada zdanie,
                                > "nie pozostająca w stałym związku", "to nie znaczy nie uprawiająca seksu"~ więc
                                > analizując tą sytuację wytłumaczy mi ktoś na czym polega wolny związek biorąc
                                > pod uwagę te dwa cytowane stwierdzenia?

                                Zaraz, ale troszeczkę nie rozumiem. Przeformułuj pytanie, proszę. Ja miałam na
                                myśli , że kobieta, która nie ma męża/partnera, może uprawiać przygodny seks.
                                Nie chodziło mi o to, co się eufemistycznie nazywa "związkiem otwartym".

                                • lapiduchh Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:07
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  >
                                  > > Potem pada zdanie,
                                  > > "nie pozostająca w stałym związku", "to nie znaczy nie uprawiająca seksu"
                                  > ~ więc
                                  > > analizując tą sytuację wytłumaczy mi ktoś na czym polega wolny związek bi
                                  > orąc
                                  > > pod uwagę te dwa cytowane stwierdzenia?
                                  >
                                  > Zaraz, ale troszeczkę nie rozumiem. Przeformułuj pytanie, proszę. Ja miałam na
                                  > myśli , że kobieta, która nie ma męża/partnera, może uprawiać przygodny seks.
                                  > Nie chodziło mi o to, co się eufemistycznie nazywa "związkiem otwartym".
                                  >

                                  No widzisz;)
                                  - często prostując innych w swoich postach tym razem Twoja odpowiedź wymagała
                                  sprostowania- teraz już jestem pewien, że nie chodziło o "związek otwarty" & co
                                  za tym idzie- > to o czym pomyślałem.
                                  • kochanica-francuza Re: Zaraz, zaraz... 05.10.07, 15:15

                                    > - często prostując innych w swoich postach tym razem Twoja odpowiedź wymagała
                                    > sprostowania-

                                    Nie mówi się "sprostować kogoś". Sprostować można wypowiedź.

                                    Zdanie podrzędne z imiesłowem współczesnym(pracując, kopiąc, pisząc, pływając)
                                    wymaga za to jednego podmiotu, bo z powyższego wynika, że to moja odpowiedź
                                    prostowała cudze posty, nie ja.



                                    teraz już jestem pewien, że nie chodziło o "związek otwarty" & co
                                    > za tym idzie- > to o czym pomyślałem.
              • prestepapa1 Re: I co, że kobieta? 05.10.07, 13:37
                piekielnica1 napisała:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > > To chyba KOBIETA decyduje, czy facet ją rozumie, czy nie?
                >
                > Faceci zyja w przeswiadczeniu, ze wiedza najlepiej czego kobiety
                > potrzebuja, i wcale nie maja zamiaru tej wiedzy weryfikowac.
                >
                > Stosuja ja, a pozniej sie dziwia, ba sa oburzeni, ze tym razem tez
                > im nie wyszlo.

                --
                system gazeta.pl mi haslo odrzuca;/ nowy nick mam prestepapa z tej strony
                --
                Co do facetów żyjących w tym przeświadczeniu jak to się mówi 'good luck' w ich
                stronę ciekawe jak długo z tym przekonaniem pociągną w prawdziwym związku:)

                Phi jeśli facet zarzuca Ci coś i twierdzi, że to jest dla Ciebie dobre to albo
                coś z nim nie tak- albo z Tobą, że dopuszczasz do takich sytuacji;)
    • kochanica-francuza Do zorientowanych 04.10.07, 20:32
      Ponieważ "mistrze uwodzenia" posługują się ciężko łamaną polszczyzną z
      pseudoangielskimi wtrętami (czyżby pidżin był taki uwodzicielski???) - czy ktoś
      wie może, co to są "excuzy"??? (Ta pisownia , swoją drogą, to po polsku,
      angielsku czy to jakaś nowomowa???)
        • kochanica-francuza Re: Do zorientowanych 04.10.07, 23:55
          mrwebsky napisał:

          > Po polsku można to nazwać "odpowiedzi usprawiedliwiające" lub "odmowy z
          > usprawiedliwieniem".

          Aha. A nie ma odmów bez usprawiedliwienia? "Nie, bo nie". (W domyśle: "Nie, bo
          mi się nie podobasz, koleś").
          • mrwebsky Re: Do zorientowanych 05.10.07, 01:58
            Oczywiście można powiedzieć "Nie, bo nie", ale nie warto.
            Cała moc excuses zawiera się w tym co znajdzie po słówku "bo".
            Wydaje mi się, że samo "nie" to za mało.
            • facet123 Re: Do zorientowanych 05.10.07, 08:23
              Aha, czyli chodzi o "excuse", czyli wymówkę? Dobijają mnie te niepotrzebne
              terminy angielskie wprowadzane tylko po to do polskiego tylko po to żeby mądrzej
              brzmiało.
              Ale o co chodzi z tymi wymówkami? To jakaś "technika uwodzenia"? Z góry
              uprzedzam, że zaliczam się do klasy betonowych sceptyków.
              • piekielnica1 Re: Do zorientowanych 05.10.07, 09:23
                > Ale o co chodzi z tymi wymówkami?

                moim zdaniem o to, ze zalotnik nie musi uzasadniac szerzej swoich
                zalotow, natomiast kobieta MUSI powiedziec wiecej niz NIE, jezeli
                nie ma ochoty na znajomosc z zainteresowanym