Dodaj do ulubionych

Walentynki - okazja by przywalić

  • sir.vimes 14.02.08, 08:35
    A wypowiedź psychologa w artykule ciekawa.
  • dagmama 14.02.08, 16:19
    Dzieciaki z gimnazjum rozumiem.
    Nie rozumiem dorosłych ludzi. Mąż mojej znajomej zrobił
    dwutygodniową jazdę za korespondowanie z dawnym (sprzed prawie
    dwudziestu lat) chłopakiem znalezionym na naszej-klasie.
    Ludzie!

    A obywatel, cóż, cham:-(

    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • mankencja 14.02.08, 17:17
    > A obywatel, cóż, cham:-(

    i prostak

    --
    kot
    deviantart
  • triss_merigold6 14.02.08, 20:43
    Zalezy czemu to korespondowanie miało służyć, odgrzewanych romansów
    jest aż nadto, bo ludziom się motylki nastoletnie poprzypominały
    więc facet IMO miał prawo się zapienić.
    Co do walentynek - komentarz ciekawy ale zasadniczo się nie zgadzam.
    Pamietam Walentynki z okresu dziecięcego w USA i było to święto
    sympatii, lubienia i zakochania i było mnóstwo kartek walentynkowych
    nieerotycznych tylko właśnie sympatycznych, koleżeńskich.
    Dziewczynki dawały sobie walentynki i chłopcy też sobie dawali bez
    podtekstów.
    Że część samotnych, porzuconych etc. ma złe samopoczucie? Qrde
    trudno, w Boże Narodzenie też samotni mają złe samopoczucie i czy z
    tego powodu należałoby unikać nagłaśniania święta? Zawsze ktoś z
    jakiegoś powodu będzie miał gorsze samopoczucie, taki life.
  • sir.vimes 14.02.08, 21:15
    Ale wiedziałaś , że to az do samobójstw popycha?

    ja się nie spodziewałam, ze ludzie aż tak się tym świetem przejmują.
  • dagmama 14.02.08, 21:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Zalezy czemu to korespondowanie miało służyć, odgrzewanych romansów
    > jest aż nadto, bo ludziom się motylki nastoletnie poprzypominały
    > więc facet IMO miał prawo się zapienić.

    Hmmm, czy miał prawo?
    Nikt chyba nie chce odgrzewać romansów, które dawno wystygły,
    natomiast ma prawo sie dowiedzieć, co też dzieje się z dawną
    miłością. Dlaczego nie?
    A normalny pratner nie pieni się, tylko szlachetnie zezwala na
    kontakt. Dlaczego nie?



    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • verdana 14.02.08, 22:50
    Normalny partner ani się nie pieni, ani nie szlachetnie zezwala tylko nie zwraca
    uwagi. Bo żona/mąż ma prawo do utrzymywania starych znajomości. Nie jest
    własnością drugiej strony.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dagmama 15.02.08, 11:19
    verdana napisała:

    > Normalny partner ani się nie pieni, ani nie szlachetnie zezwala
    tylko nie zwrac
    > a
    > uwagi. Bo żona/mąż ma prawo do utrzymywania starych znajomości.
    Nie jest
    > własnością drugiej strony.


    Niby tak.
    Ale tu nie chodzi o taką utrzymywaną znajomość, tylko odnalezioną po
    latach, nagle. Niejako wkracającą we wspólne życie małżonków.
    Niektózy się pienią.

    Kiedy mnie odnalazł były z liceum, mój mąż uważał to za normalne. Co
    normalniejszego nad opowiadanie sobie, nawet kilka dni pod rząd, ile
    kto ma dzieci i w jakim wieku, gdzie pracuje i gdzie spędza wakacje?
    To nawet mało ciekawe dla współmałżonka.

    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • falafala 15.02.08, 11:58
    Bo ja wiem... to zalezy od potrzeb, nie na darmo mawia sie, ze stara milosc nie
    rdzewieje ;-) Ludziom czasami jakies odpaly sie robia, bo to do wspomnien
    milosci dolaczaja odczucia zwiazane z dawnymi czasami, jak to bylo milo i lekko,
    bez obowiazkow.
    Troche tak, ale zbyt dlugie korespondowanie z dawna miloscia tez jakos by mi
    psychicznie nie pasowalo ;-)
    A tak a`props jedna moja "dawna milosc" to "pobila" samego siebie. Zaprosilam go
    do znajomych i zapytalam co slychac: Przyjal, i napisal "pracuje w zawodzie,
    mieszkam gdzie mieszkalem, stan rodzinny 1+1". :-DDDD Normalnie mnie powalil, ja
    rozumiem, ze nie musi chciec miec ze mna do czynienia, ale serio inni jakos sa
    zyczliwsi i rzeczywiscie czlowiek wymieni kilka milych slow.
  • triss_merigold6 15.02.08, 13:48
    Nie rozumiem fascynacji naszą-klasą i nie mam potrzeby odgrzewania
    znajomości sprzed 15 czy 10 lat. Z określeniem "stara miłość nie
    rdzewieje" całkowicie się nie zgadzam, to jakiś tekst niespełnionych
    marzycieli w średnio udanych układach. Dokładnie mi zwisa co robią
    panowie z którymi się spotykałam lata temu, bo nie mam im nic do
    powiedzenia.
  • falafala 15.02.08, 14:49
    A dla mnie to mile, taki powrot do przeszlosci.:-) I oczywiscie ze sie spotkam
    klasa, tak zobaczyc co z nas wyroslo. Smieszne to jest, powspominac, zobaczyc
    ludzi, z ktorymi sie nie widzialo 20lat. Wcale nie zalezy mi na nowych
    znajomosciach bo znajomych mam i wiecej na sile nikomu nie trzeba, ale wlasnie
    na tym powiewie przeszlosci i wspolnych wspomnien. Zupelnie inaczej rozmawia sie
    z kims z punktu widzenia juz doroslaego o tym co kiedys czlowiek robil, te
    spojzenia innych, na niektore rzeczy nigdy bym nie wpadla.
    A zreszta, kto wie zawsze warto wiedziec gdzie inni pracuja, moze sie przyda
    nawet taka odgrzewana znajomosc
  • dagmama 15.02.08, 15:09
    Dla mnie też miłe. Nie w sensie byłych, ale w ogóle. Ktoś, kto
    dwadzieścia lat temu miał byc cukiernikiem, nagle jest policjantem,
    notoryczny dwójarz skończył studia, ludzie wystartowali z małego
    miasta i mieszkają w najdziwniejszych miejscach.
    Fajnie:-)

    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • ledzeppelin3 16.02.08, 17:43
    Nie widzę nic złego w pienieniu się i w skoku ciśnienia, gdy partner
    koresponduje z byłą miłością. Wiem, ze teraz jest trejdi, jak
    partnerzy dają sobie "wolność" i "nie sa własnością" itepe.
    Oczywiście jazda dwutygodniowa wydaje się być przegięciem w drugą
    stronę i trąci paranoją. Ale tak całkiem bez emocji patrzeć? To mi
    pachnie obojętnością.
    Co do Walentynek...ludziska dają się wpuszczać w sztuczne nakręcanie
    byznesu, no co zrobić. Na pewno jest tu możliwość traumy dla
    zakompleksionej czternastolatki, tak samo jak wtedy, gdy jej nikt
    nie poprosi do tańca na dyskotece (teraz się tańczy w parach na
    dyskotekach?? wczorajsza jestem). Pewnie że ma być miło i fajnie,
    ale czasem nie jest, zresztą ja tam się robię nieufna jak mi KAŻĄ z
    okazji jakiegokolwiek święta być miłą i sympatyczną i że MUSI być
    fajnie....
    --
    Jesteś pan zbiorem molekuł
  • verdana 18.02.08, 12:34
    Ja rozumiem, jak człowiek się pieni, bo koresponduje się z "obecna
    miloscia". Ale byłą?Trzeba miec bardzo niskie mniemanie o sobie,
    zeby bac się milosci sprzed 20 lat... Jesli to w czymkolwiek zagraza
    małżenstwu, to nie jest to trwały zwiazek. Dozór policyjny nie
    pomoze...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka