Dodaj do ulubionych

koniec feminizmu

20.03.08, 09:58
POLITYKA I OBYCZAJE
Lepszy mąż niż siostra

Już czas, byśmy przestały wojować z mężczyznami. Inaczej nie
będziemy prawdziwymi kobietami i matkami. Szczęście to nie sukces
zawodowy, szczęście można znaleźć tylko w rodzinie. Coraz więcej
kobiet w liberalnych Niemczech odrzuca zdobycze feminizmu.

Miłość lepsza od pornografii

W zdawałoby się liberalnym niemieckim społeczeństwie ujawnił się
nagle konserwatyzm i przywiązanie do tradycji. Oskarżono rząd, że
rozbudowując państwowe żłobki, ingeruje w życie rodzinne i odbiera
dzieci rodzicom po to, aby mogli poświęcić się zarabianiu pieniędzy
na kupno nowego samochodu, wakacje na Majorce i powiększanie
bankowego konta. „To nie są wartości, które warto wspierać.
Szczęście można znaleźć jedynie w rodzinie. Szczęście to nie sukces
zawodowy i praca. To rodzina, to mój mąż i dwie córki” – napisała do
Evy Herman jedna z czytelniczek jej książki. Eva jest dziennikarką,
znaną z informacyjnych programów telewizyjnych. Trzy lata temu
porzuciła pracę i poświęciła się rodzinie. A teraz wydała
książkę „Das Eva prinzip” (Zasady Ewy), która została odebrana jako
manifest antyfeminizmu. „Najwyższy już czas, abyśmy wyrzucili z
naszych serc i umysłów jad wojowniczego spojrzenia na mężczyzn.
Inaczej nie staniemy się prawdziwymi kobietami i matkami” –
przekonuje Eva Herman. Podobne przesłanie ma książka „Der Tanz um
die Lust” (Taniec wokół namiętności) Ariadne von Schirach. Koniec z
dyskotekami, hedonizmem, narcyzmem. Jesteśmy otoczeni gołymi
piersiami, pośladkami i brzuchami. Żyjemy w pornograficznym
społeczeństwie, bez ustanku gonimy za seksem i nie wiemy, co to
prawdziwe uniesienia. Tak, jak Julian, przyjaciel Ariadne, który
siada wieczorami przed ekranem komputera zaopatrzony w paczkę
papierowych chusteczek i wydaje mu się, że poznaje tajniki
seksu. „Jedynym wyjściem z pułapki estetycznej alienacji,
wyobcowania i erotycznego przeciążenia jest i pozosta-nie miłość” –
obwieszcza 28-letnia Ariadne. „Oversexed and underfucked” – tak
charakteryzuje pokolenie swoich rówieśniczek. Za dużo seksu w
mediach, na ulicznych reklamach i na każdym kroku, za mało uczucia i
prawdziwej bliskości. Żyjemy w społeczeństwie opętanym pornografią,
która zabija wszelkie wzniosłe uczucia, niszczy związki, a z zasad
moralnych czyni puste dźwięki. Tymczasem to wykształcone przez wiele
pokoleń poczucie moralności chroniło skutecznie rodzinę przed
pokusami hedonizmu i libertynizmu. „Instytucja rodziny ulega
degeneracji i zanika. Pozostaje pustka samotności. Już 14 milionów
Niemców żyje samotnie. A liczba ta ciągle rośnie” – ostrzega
Ariadne. Rośnie też na księgarskich półkach liczba książek, których
autorzy głoszą podobne tezy.

Wszystkiemu winna Alice Schwarzer

Uczuciowemu chaosowi, w jakim pogrążyły się Niemcy, winna jest Alice
Schwarzer, głoszą konserwatywne gazety. Ta intelektualistka, ikona
niemieckich feministek i wydawczyni magazynu „Emma” przez całe
dziesięciolecia uchodziła za wyrocznię w sprawach emancypacji
kobiet, wyzwalania ich spod tyranii mężczyzn, aby mogły zająć się
własną karierą. To ona przeniosła na niemiecki grunt francuską
kampanię aborcyjną. Z hasłem „j’ai avorté” (usunęłam ciążę) trafiła
przed laty na okładkę „Sterna”. „Mój brzuch należy do mnie” –
wypisały później na swych sztandarach Niemki pokolenia 68 i zmieniły
zapyziałą Republikę Federalną Niemiec nie do poznania. Uchwalono
liberalną ustawę aborcyjną, z prawa rodzinnego zniknęło
pojęcie „spełnianie obowiązków małżeńskich”, a w prawie karnym
pojawił się paragraf o gwałcie w małżeństwie. Z roku na rok przybywa
kobiet w polityce, biznesie i armii. „Po raz pierwszy w historii
mamy dzisiaj do czynienia z formalnym równouprawnieniem niemieckich
kobiet” – pisze Alice Schwarzer w książce „Die Antwort” (Odpowiedź).
I zadaje pytania: Dlaczego kobiety nie są z tego zadowolone? Czy
boją się wolności, utraty „kobiecości” i miłości mężczyzn? Jak
wytłumaczyć, że dwóch na trzech mężczyzn korzysta dzisiaj w
Niemczech regularnie z usług prostytutek? Czy może proces
równouprawnienia przebiegał szybciej niż emancypacja wewnętrzna? Na
żadne nie znajduje przekonującej odpowiedzi. Ale się nie
poddaje. „Mamy dzisiaj do czynienia z konserwatywnym feminizmem” –
głosi Alice Schwarzer. Ma to być kolejny etap kobiecego
ruchu. „Siostry, nie zaczynajcie wszystkiego od nowa. Nie musicie
się wstydzić swych poprzedniczek. Mądra kobieta w XXI w. powinna
głosić: Jestem dumna z tego, że jestem feministką” – przekonuje
Schwarzer. Ale czy siostry będą chciały jej jeszcze słuchać?

Żyjemy w społeczeństwie opętanym pornografią, która zabija uczucia i
niszczy związki, ostrzega Ariadne von Schirach

Feministki przekonywały całe pokolenia kobiet, że do szczęścia i
sukcesu nie jest potrzebna rodzina i dzieci. Kobiety w końcu
zrozumiały, że to nieprawda. Ale teraz tak zaczęli myśleć mężczyźni

FELIX KRAMMER, KORESPONDENCJA Z BERLINA

Oficjalne wydanie internetowe www.sukcesmagazyn.pl

media.wp.pl/kat,75274,wid,9171038,wiadomosc.html?ticaid=158f0




Edytor zaawansowany
  • bene_gesserit 20.03.08, 10:58
    wolf69 zacytowal:

    > Feministki przekonywały całe pokolenia kobiet, że do szczęścia i
    > sukcesu nie jest potrzebna rodzina i dzieci.

    Wolfi moze w imieniu Felixa, bo jemu jakos nie starczylo - ty
    udowodnisz te i inne rewelacje z artykuliku?

    --
    Outernet - rzeczywistosc poza Internetem.
  • stephen_s 20.03.08, 11:05
    No, ale to nie jest koniecznie takie głupie:

    "Koniec z
    dyskotekami, hedonizmem, narcyzmem. Jesteśmy otoczeni gołymi
    piersiami, pośladkami i brzuchami. Żyjemy w pornograficznym
    społeczeństwie, bez ustanku gonimy za seksem i nie wiemy, co to
    prawdziwe uniesienia. Tak, jak Julian, przyjaciel Ariadne, który
    siada wieczorami przed ekranem komputera zaopatrzony w paczkę
    papierowych chusteczek i wydaje mu się, że poznaje tajniki
    seksu. „Jedynym wyjściem z pułapki estetycznej alienacji,
    wyobcowania i erotycznego przeciążenia jest i pozosta-nie miłość” –
    obwieszcza 28-letnia Ariadne. „Oversexed and underfucked” – tak
    charakteryzuje pokolenie swoich rówieśniczek. Za dużo seksu w
    mediach, na ulicznych reklamach i na każdym kroku, za mało uczucia i
    prawdziwej bliskości. Żyjemy w społeczeństwie opętanym pornografią,
    która zabija wszelkie wzniosłe uczucia, niszczy związki, a z zasad
    moralnych czyni puste dźwięki"

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • dzikowy 20.03.08, 11:25
    A ja w tym fragmencie upatruję skutek, nie przyczynę rozpadu więzi społecznych.
    Wszystko czego potrzebujemy mamy zdobywać (właściwe słowo) szybko, możliwie bez
    wysiłku i bez oglądania się na konsekwencje. Pornografia i skupienie na seksie z
    pominięciem pozostałych płaszczyzn związku jest właśnie łatwe, tanie i nie
    powoduje konsekwencji. Ostatnio kilka razy znajomi mówili, że nie będą się
    żenić, bo nie chcą ODDAWAĆ reszty swojego życia drugiej osobie. Nie ma
    znaczenia, że żyją ze sobą często po od wielu lat.
    --
    Tłumaczenie z wolskiego na polski: dzikowy.blog.onet.pl/
  • stephen_s 20.03.08, 11:35
    Hm. Pytanie zatem, co kreuje takie nastawienie u ludzi?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • dzikowy 20.03.08, 11:50
    Zwalę na konsumpcjonizm. Mamy korzystać, to korzystamy. Wierność partnerowi jest
    nieopłacalna, bo uwodzenie kosztuje. Randka w parku jest nieopłacalna, bo nie
    widzą randkowicze bannerów. Marki zamiast celować w target, ten target sobie
    kreują. "Brave New World" Huxley'a dzieli się wpływami z Orwellowskim "Rokiem 1984".
    --
    Tłumaczenie z wolskiego na polski: dzikowy.blog.onet.pl/
  • bene_gesserit 20.03.08, 15:20
    Facet opisuje pewien nurt w zachowaniach spolecznych, zupelnie
    zrozumialy i logiczny wynik rozkwitu sytego kapitalistycznego
    panstwa. Zrozumiale i logiczne jest w liberalnym a czasem
    libertynskim spoleczenstwie jest dazenie do obyczajowosci
    konserwatywnej - to sie dzieje teraz na calym swiecie i autor tu
    nic nowego nie odkryl. Dodal jedynie histeryczny ton i przeklamane
    wnioski oraz, hehehe - winnego, czy raczej winne, zupelnie z
    ksiezyca.




    --
    'ja wiem że kobiety to naprawdę inteligentne stworzonka'
  • stephen_s 20.03.08, 16:28
    Pytanie, czy ten nurt dotyczący obyczajowości nie ma przypadkiem
    racji...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 20.03.08, 16:53
    Każdy nurt ma JAKĄŚ rację.
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • bene_gesserit 20.03.08, 17:05
    Starym zwyczajem wydaje ci sie, ze sa ci, ktorzy sie myla i ci,
    ktorzy maja racje. Mi sie natomiast uparcie wydaje, ze racje maja
    ci, ktorzy nie probuja ustalic racji odgornie. Jesli ludzie
    _dobrowolnie_ zachowuja sie tak, jak sie zachowuja, to zadne
    twoje 'racje' nie maja sensu, bo kazdy ma swoja. Zycie w spokojnych
    czasach i w dostatnim panstwie stwarza ludziom szanse na wybor
    stylu zycia. 'Racja' jest tu kompletnie nietrafionym slowem.



    --
    www.kukarecords.com/
  • stephen_s 20.03.08, 19:15
    Przy takim postawieniu sprawy w ogóle nie można dyskutować o patologiach
    społecznych. Bo wszystko, co jest, jeśli odbywa się dobrowolnie, jest OK.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 20.03.08, 21:18
    A co to sa patologie spoleczne?

    Jesli cos nie jest zabronione prawem i uczestniczy sie w tym
    dobrowolnie i nie odczuwa sie w zwiazku z tym cierpienia, ani go
    nie zadaje, to co maja do rzeczy twoje 'racje'?

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • stephen_s 20.03.08, 21:54
    W myśl tego rozumowania chociażby alkoholizm nie jest patologią - bo alkoholik
    pije dobrowolnie (a przynajmniej zaczyna), nie musi koniecznie kogokolwiek z
    racji swojego nałogu krzywdzić - i sam może czuć się świetnie. W związku z tym,
    możnaby mu w zasadzie przyklasnąć - i nawet jeśli 50% społeczeństwa byłoby
    takimi alkoholikami, nie możnaby powiedzieć, że społeczeństwo ma problem...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 20.03.08, 22:16
    Stefa - mozna wszysko sprowadzic do absurdu, tylko po co?
    Nie rozmawiamy o nalogach, bo nalogi to _choroby_, a nie swoboda
    obyczajowa, specjalisto od odwracania kota ogonem.

    A teraz wytlumacz ladnie i szybciutko, jakie to patologie
    obyczajowe - bo chyba o takich mowimy - miales na mysli.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • stephen_s 21.03.08, 08:54
    > Stefa - mozna wszysko sprowadzic do absurdu, tylko po co?
    > Nie rozmawiamy o nalogach, bo nalogi to _choroby_, a nie swoboda
    > obyczajowa, specjalisto od odwracania kota ogonem

    Oczywiście, że alkoholizm to choroba - ale przecież nie zakażna,
    prawda? Żeby wpaść w alkoholizm, człowiek wpierw musi się napić. I
    raczej robi to dobrowolnie, prawda? Jakby spojrzeć na to Twoją
    logiką, to okazałoby się, że nie ma sensu mówić o czynnikach
    sprzyjających alkoholizmowi (jak bieda, zbyt łatwa dostępność
    alkoholu wśród młodzieży itd.), bo samo picie jako takie jest zawsze
    OK, a jak ktoś sie uzależni, to jego problem...

    > A teraz wytlumacz ladnie i szybciutko, jakie to patologie
    > obyczajowe - bo chyba o takich mowimy - miales na mysli.

    Nie mówię, że miałem je na myśli. Jedynie zastanawiam się, czy to,
    co jest krytykowane w cytowanym przeze mnie fragmencie tekstu,
    rzeczywiście nie jest patologią.

    Wiesz, ja też jestem liberałem, ale nie mogę zgodzić się, że JEDYNYM
    punktem wyjścia do oceniania zjawisk społecznych jest ich
    dobrowolność.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • saszenka2 22.03.08, 16:10
    evita_duarte napisała:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > > Wiesz, ja też jestem liberałem, >
    >
    >
    Steph nie sprecyzował, czy jest liberałem obyczajowym, czy też
    ekonomicznym, jednakże jego wypowiedzi jednoznacznie sugerują, iż
    liberałem obyczajowym to on na pewno nie jest. No chyba że w
    tuskowym rozumieniu.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 22.03.08, 17:14
    Liberałem ekonomicznym nie jestem... Jestem gdzieś między liberałami a
    umiarkowaną lewicą.

    Natomiast tak, uważam się za liberała obyczajowego :) Po prostu liberalizm
    obyczajowy nie musi równać się kompletnemu libertynizmowi.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 15:37
    stephen_s napisał:

    > Liberałem ekonomicznym nie jestem... Jestem gdzieś między
    liberałami a
    > umiarkowaną lewicą.
    >
    > Natomiast tak, uważam się za liberała obyczajowego :) Po prostu
    liberalizm
    > obyczajowy nie musi równać się kompletnemu libertynizmowi.
    >
    Ale liberalizm uważa, iż każdy człowiek powinien decydować sam za
    siebie, czyli ja, moja sąsiadka mamy prawo uprawiać seks z nowo
    poznanym facetem dla samego seksu, jeśli nam to odpowiada i wszyscy
    się na to godzą. Jeżeli Ty chcesz stworzyć jakiś kodeks moralny,
    który będzie regulował sprawy związane z seksem, że seks tylko
    wtedy, gdy jest miłość, to stoisz w opozycji do liberalizmu
    obyczajowego.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 17:02
    No nie no, zaraz. Z tego, co mówisz, to wychodzi, że jak się jest liberałem, to
    trzeba akceptować wszystko, co ludzie robią, zrezygnować z jakiegokolwiek
    wartościowania itd.

    Ja uważam, że liberał szanuje decyzje innych ludzi i nie stara się ich
    ograniczać - jednak może je wartościować.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • stephen_s 22.03.08, 17:11

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 23.03.08, 00:53
    stephen_s napisał:

    > Oczywiście, że alkoholizm to choroba - ale przecież nie zakażna,
    > prawda? Żeby wpaść w alkoholizm, człowiek wpierw musi się napić.
    I
    > raczej robi to dobrowolnie, prawda?

    Gdzie ty studiowales? Alkoholizm najczescniej jest nabywany
    spolecznie, bardzo czesto jest dziedziczny. Ale znowu: _nie_o_tym_
    mowimy_.

    Jakby spojrzeć na to Twoją
    > logiką, to okazałoby się, że nie ma sensu mówić o czynnikach
    > sprzyjających alkoholizmowi (jak bieda, zbyt łatwa dostępność
    > alkoholu wśród młodzieży itd.), bo samo picie jako takie jest
    zawsze
    > OK, a jak ktoś sie uzależni, to jego problem...

    Napislam jasno i wyraznie: 1. dobrowolnosc 2. nie szkodzenie innym.
    Jesli ktos sie zapija, i nie ma ochoty leczyc, to jest wylacznie
    jego sprawa - chyba, ze jego choroba ma zly wplyw na innych.

    > Nie mówię, że miałem je na myśli. Jedynie zastanawiam się, czy
    to,
    > co jest krytykowane w cytowanym przeze mnie fragmencie tekstu,
    > rzeczywiście nie jest patologią.

    Wiec sie jedynie pytam: na jakiej podstawie?

    > Wiesz, ja też jestem liberałem, ale nie mogę zgodzić się, że
    JEDYNYM
    > punktem wyjścia do oceniania zjawisk społecznych jest ich
    > dobrowolność.

    Liberalem? O ile istnieje przegrodka 'drobnomieszczanski
    liberalizm', to sie zgodze. Co do JEDYNEGO kryterium, ktore mi
    niezgodnie z prawda probujesz narzucic - pare postow wyzej
    napisalam:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=77237808&a=77266739
    Wiec widac, ze nie mialam na mysli JEDYNEGO kryterium.


    --
    www.mikolaj.org.pl/pl/co_robimy_mamawpracy.php
  • stephen_s 23.03.08, 17:16
    > Gdzie ty studiowales? Alkoholizm najczescniej jest nabywany
    > spolecznie, bardzo czesto jest dziedziczny.

    Owszem, ale to nie znaczy, że człowiek, który pije po prostu za dużo, nie może
    się uzależnić.

    Wykształceni i dobrze zarabiający ludzie też popadają w nałogi, wiesz?

    > Napislam jasno i wyraznie: 1. dobrowolnosc 2. nie szkodzenie innym.
    > Jesli ktos sie zapija, i nie ma ochoty leczyc, to jest wylacznie
    > jego sprawa - chyba, ze jego choroba ma zly wplyw na innych.

    No i widzisz, tu jest właśnie różnica między nami - ja bowiem uważam, że nawet
    jesli człowiek sam się zapija i nikomu się krzywda z tego powodu nie dzieje, to
    nie jest to dobre i nie można uznać, że "to tylko jego sprawa".

    Istnieją takie wartości jak ludzkie zdrowie, życie, godność - i zapijanie się te
    wartości narusza. I dlatego nie może być uznane za dobre.

    > Wiec sie jedynie pytam: na jakiej podstawie?

    Na podstawie tego, że rzeczy te mogą być sprzeczne chociażby z ludzką godnością...

    > Liberalem? O ile istnieje przegrodka 'drobnomieszczanski
    > liberalizm', to sie zgodze.

    Wypraszam sobie tę "drobnomieszczańskość" :P

    > Co do JEDYNEGO kryterium, ktore mi
    > niezgodnie z prawda probujesz narzucic - pare postow wyzej
    > napisalam:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=77237808&a=77266739

    > Wiec widac, ze nie mialam na mysli JEDYNEGO kryterium.

    OK, tym bardziej nie rozumiem, czemu zarzucacie mi niebycie liberałem, skoro ja
    robię tylko tyle, że proponuję inny zestaw kryteriów do oceniania ludzkiego
    postępowania.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 12:22
    stephen_s napisał:
    > OK, tym bardziej nie rozumiem, czemu zarzucacie mi niebycie >liberałem, skoro
    ja robię tylko tyle, że proponuję inny zestaw >kryteriów do oceniania >ludzkiego
    postępowania.

    Witamy Pania Dulska ;PPP
    Nie ma tak, ze zwiesz sie liberalem, a jednoczesnie chcesz oceniac. Nie ma tak
    dobrze!
    Liberal wlasnie NIE ocenia postepowania innych, skoro inni robia, na co maja
    ochote i nie szkodza otoczeniu - liber znaczy wolnosc. Liberal nie zajmuje sie
    ocenianiem, tylko swoim wlasnym zyciem podlug swej ochoty, a umoralniajace
    pogaduszki na temat zlego prowadzania sie zostawia obludnikom ;)
  • stephen_s 24.03.08, 12:55
    > Witamy Pania Dulska ;PPP

    Hm. Proszę o wyjaśnienie, gdzie konkretnie to, co mówię, ma cokolwiek wspólnego
    z dulszczyzną. Bo wiesz... restrykcyjne podejście do seksu naprawdę nie jest
    tożsame z dulszczyzną. Czy wiesz tak naprawdę, czego symbolem jest pani Dulska?

    > Nie ma tak, ze zwiesz sie liberalem, a jednoczesnie chcesz oceniac. Nie ma tak
    > dobrze!
    > Liberal wlasnie NIE ocenia postepowania innych, skoro inni robia, na co maja
    > ochote i nie szkodza otoczeniu - liber znaczy wolnosc.

    To, co podałaś, to definicja anarchizmu, nie liberalizmu.

    > Liberal nie zajmuje sie
    > ocenianiem, tylko swoim wlasnym zyciem podlug swej ochoty, a umoralniajace
    > pogaduszki na temat zlego prowadzania sie zostawia obludnikom ;)

    Czy uważasz, że rozmowy o moralnym aspekcie ludzkiego postępowania to domena
    jedynie obłudników..?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 13:34
    stephen_s napisał:

    >Bo wiesz... restrykcyjne podejście do seksu naprawdę >nie jest >tożsame z
    dulszczyzną. Czy wiesz tak naprawdę, czego >symbolem jest >pani Dulska?

    Drobnomieszczanstwa, restrykcji na seks i potepiania tego lubego dobra,
    decydowanie za innych w sprawach ich sekszenia sie

    >> Liberal wlasnie NIE ocenia postepowania innych, skoro inni robia, >>na co
    maja> > ochote i nie szkodza otoczeniu - liber znaczy >>wolnosc.
    > To, co podałaś, to definicja anarchizmu, nie liberalizmu.

    Ee? Anarchia to brak jakiejkolwiek wladzy, przekonanie, ze wladza jest
    upokarzajaca i niepotrzebna. I nie wiem dlaczego liberalizm wlasciwie mialby sie
    tak róznic - przeciez liberalizm dopuszcza tez wolnosc z odpowiedzialnoscia
    (kazdy posiada siebie samego i rób co chcesz, tylko nie szkodz innym). Przeciez
    w liberalizmie kolektywna wladza niepotrzebna! Wlada sie tylko soba samym i
    wierzy sie, ze inni tak samo potrafia to robic.

    Jak stwierdzamy, jak Ty, ze wolnosc i dobro itd, ALE innych ludzi to trzeba
    trzymac za morde, bo sie rozbestwia i nie wiedza sami co dla nich dobre, to nie
    jest to z nazwy liberalizm, tylko no, jak mu ten, kolektywny zamordyzm,
    faszyzmem i konserwatyzmem, jednym slowem Wladza Kolektywna w przeciwienstwie do
    An-Archii i wolnosci :)

    > Czy uważasz, że rozmowy o moralnym aspekcie ludzkiego postępowania to domena>
    jedynie obłudników..?

    Nie tylko obludników, równiez rabinów i innych nawiedzonych pustelników
    prawiacych kazania na slupie ;P
    Jesli chodzi o laczenie seksu z jakas moralnoscia i pilnowanie, zeby inni nie
    grzeszyli tak bardzo, to jest to dla mnie obluda i duszny zamordeczkyzm, jednym
    slowem wpierniczanie sie w nie swoje sprawy :-)

  • stephen_s 24.03.08, 14:04
    > Drobnomieszczanstwa, restrykcji na seks i potepiania tego lubego dobra,
    > decydowanie za innych w sprawach ich sekszenia sie

    Eeeee... Pani Dulska przede wszystkim jest symbolem obłudy.

    Pani Dulska nie tylko oburzała się na seks, ona bardzo przejmowała się, by
    przypadkiem owoc seksualnych poczynań jej synka nie stał sie publicznie znany.

    > Ee? Anarchia to brak jakiejkolwiek wladzy, przekonanie, ze wladza jest
    > upokarzajaca i niepotrzebna.

    Owszem, ale także przekonanie, że "wolność jednego kończy się, gdzie wolność
    drugiego" - i żeby właśnie nie oceniać, nic nikomu nie "narzucać" itd.

    > Przeciez
    > w liberalizmie kolektywna wladza niepotrzebna! Wlada sie tylko soba samym i
    > wierzy sie, ze inni tak samo potrafia to robic.

    Hę? Mam wrażenie, że mylisz liberalizm z libertarianizmem (który jest w zasadzie
    kapitalistyczną wersją anarchizmu).

    Klasyczny liberalizm nie odrzuca władzy. I potrafi różnić się w interpretacji
    jej obowiązków - od roli "nocnego stróża" do roli aktywnego podmiotu dbającego o
    to, by obywatele mieli równe szanse, dostęp do tych samych dóbr, tę samę
    możliwości wyboru itd.

    > Jak stwierdzamy, jak Ty, ze wolnosc i dobro itd, ALE innych ludzi to trzeba
    > trzymac za morde, bo sie rozbestwia i nie wiedza sami co dla nich dobre

    Przepraszam, ale nigdzie nie napisałem, że uważam, że ludzi trzeba "trzymać za
    mordę, bo sami nie wiedzą, co dla nich dobre". Przeciwnie, ciągle podkreślam, że
    ludzi nie można do niczego zmuszać! Co nie oznacza, że nie mozna oceniać ich
    postępowania i nie można uważać, że pewne postępowanie jest lepsze od innego...

    Zauważ też, że zawsze państwo w pewnym stopniu wartościowało ludzkie
    postępowanie - np. istnienie instytucji małzeństwa siłą rzeczy pokazuje, że
    państwo promuje stabilne związki. Wedle liberalizmu takiego, jaki proponujesz,
    małżeństwa w ogóle powinny być zniesione...

    tylko no, jak mu ten, kolektywny zamordyzm,
    > faszyzmem i konserwatyzmem

    ALeż konserwatyzm i zamordyzm to nie to samo! Konserwatyzm to umiłowanie
    tradycji itd., zaś zamordyzm to władza kontrolująca postępowanie ludzi - przy
    DOWOLNYCH założeniach ideologicznych (lewicowo - postępowy zamordyzm też może
    istnieć)

    > Nie tylko obludników, równiez rabinów i innych nawiedzonych pustelników
    > prawiacych kazania na slupie ;P

    Rozumiem, że wszyscy w historii ludzkości, którzy zajmowali się moralnością,
    byli nawiedzonymi obłudnikami - łącznie z filozofami greckimi, Jezusem, Buddą,
    Konfucjuszem, Kantem...

    > Jesli chodzi o laczenie seksu z jakas moralnoscia i pilnowanie, zeby inni nie
    > grzeszyli tak bardzo, to jest to dla mnie obluda i duszny zamordeczkyzm, jednym
    > slowem wpierniczanie sie w nie swoje sprawy :-)

    Naprawdę mam wrażenie, że nie rozumiesz, co znaczy słowo "obłuda"...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 14:13
    stephen_s napisał:

    > > Drobnomieszczanstwa, restrykcji na seks i potepiania tego lubego
    dobra,
    > > decydowanie za innych w sprawach ich sekszenia sie
    >
    > Eeeee... Pani Dulska przede wszystkim jest symbolem obłudy.
    Ale czy obłudą i hipokryzją jest zajmowanie się cudzą moralnością,
    zamiast własną i uważanie, że samemu się najlepiej wie, co jest
    najbardziej moralne? Dopóki nie dochodzi do złamania prawa, życie
    sąsiadki nie powinno Cię obchodzić i nie powinieneś go wartościować.
    Po prostu żyj w zgodzie z własnymi normami.
    > Klasyczny liberalizm nie odrzuca władzy. I potrafi różnić się w
    interpretacji
    > jej obowiązków - od roli "nocnego stróża" do roli aktywnego
    podmiotu dbającego
    > o
    > to, by obywatele mieli równe szanse, dostęp do tych samych dóbr,
    tę samę
    > możliwości wyboru itd.
    Ale liberalizm stwarza podstawy prawne do wzajemnego współżycia, ale
    nie wnika w ocenę moralną tego, co kto robi, bo każdy swoim życiem
    najlepiej rozporządza wg liberałów.
    < Co nie oznacza, że nie mozna oceniać ich
    > postępowania i nie można uważać, że pewne postępowanie jest lepsze
    od innego...
    >
    Ale skąd czerpiesz pewność, że Ty masz patent na nieomylność w
    kwestiach moralnych?
    > Zauważ też, że zawsze państwo w pewnym stopniu wartościowało
    ludzkie
    > postępowanie - np. istnienie instytucji małzeństwa siłą rzeczy
    pokazuje, że
    > państwo promuje stabilne związki. Wedle liberalizmu takiego, jaki
    proponujesz,
    > małżeństwa w ogóle powinny być zniesione...
    >
    Nie powinny być zniesione, bowiem liberał nie wnika w to, czy
    Kowalska ma męża/kochanka/konkubenta, bo to jej sprawa. Chce ślubu,
    ma prawo zawrzeć związek małżeński.


    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 14:36
    > Ale czy obłudą i hipokryzją jest zajmowanie się cudzą moralnością,
    > zamiast własną i uważanie, że samemu się najlepiej wie, co jest
    > najbardziej moralne?

    Czy ja musze sięgnąć po słownik języka polskiego i przepisać, co oznaczają słowa
    "obłuda" i "hipokryzja"?

    > Dopóki nie dochodzi do złamania prawa, życie
    > sąsiadki nie powinno Cię obchodzić i nie powinieneś go wartościować.

    Czyli jeśli mąż cynicznie okłamuję żonę, to nie mogę powiedzieć, że źle robi, bo
    nie łamie prawa?

    > Ale skąd czerpiesz pewność, że Ty masz patent na nieomylność w
    > kwestiach moralnych?

    Czy ja gdziekolwiek mówię, że mam taki patent? Po prostu się zastanawiam.

    > Nie powinny być zniesione, bowiem liberał nie wnika w to, czy
    > Kowalska ma męża/kochanka/konkubenta, bo to jej sprawa. Chce ślubu,
    > ma prawo zawrzeć związek małżeński.

    Ale związek małżeński daje przywileje niedostępne parom, które w niego nie
    wstąpią, prawda? Więc wartościuje...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 16:38
    stephen_s napisał:

    > > Ale czy obłudą i hipokryzją jest zajmowanie się cudzą
    moralnością,
    > > zamiast własną i uważanie, że samemu się najlepiej wie, co jest
    > > najbardziej moralne?
    >
    > Czy ja musze sięgnąć po słownik języka polskiego i przepisać, co
    oznaczają słow
    > a
    > "obłuda" i "hipokryzja"?
    Steph, a czy Ty jesteś chodzącym, moralnym ideałem, który zawsze
    postępuje tak, jak trzeba? Jeśli tak, to gratuluję, jeśli nie, to za
    hipokryzję uważam osądzanie moralności innych.
    >
    > > Dopóki nie dochodzi do złamania prawa, życie
    > > sąsiadki nie powinno Cię obchodzić i nie powinieneś go
    wartościować.
    >
    > Czyli jeśli mąż cynicznie okłamuję żonę, to nie mogę powiedzieć,
    że źle robi, b
    > o
    > nie łamie prawa?
    A co Cię to obchodzi? Czy znasz wszystkie okoliczności? Czy wiesz
    dokładnie, co jest motywem męża, kiedy kłamie?
    >
    > > Ale skąd czerpiesz pewność, że Ty masz patent na nieomylność w
    > > kwestiach moralnych?
    >
    > Czy ja gdziekolwiek mówię, że mam taki patent? Po prostu się
    zastanawiam.
    To skąd wiesz, że seks bez miłości pozbawia człowieka godności?
    >
    > > Nie powinny być zniesione, bowiem liberał nie wnika w to, czy
    > > Kowalska ma męża/kochanka/konkubenta, bo to jej sprawa. Chce
    ślubu,
    > > ma prawo zawrzeć związek małżeński.
    >
    > Ale związek małżeński daje przywileje niedostępne parom, które w
    niego nie
    > wstąpią, prawda? Więc wartościuje...
    >
    Jestem za tym, że te same przywileje miały pary pozostające w
    konkubinacie. Czemu nie miałyby się wspólnie rozliczać?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 20:35
    > Steph, a czy Ty jesteś chodzącym, moralnym ideałem, który zawsze
    > postępuje tak, jak trzeba? Jeśli tak, to gratuluję, jeśli nie, to za
    > hipokryzję uważam osądzanie moralności innych.

    Co tu ma jedno do drugiego? Muszę być ideałem, by mieć prawo powiedzieć, że
    pewne zjawiska mi się nie podobają?

    > A co Cię to obchodzi? Czy znasz wszystkie okoliczności? Czy wiesz
    > dokładnie, co jest motywem męża, kiedy kłamie?

    Załózmy, że wiem ze stuprocentową pewnością, że okłamuje żonę, bo tak naprawdę
    ma ją gdzieś, skrycie wyzywa od idiotek i zdradza ją z inną. Naprawdę uważasz,
    że nie mam prawa takiego postępowania ocenić?

    > To skąd wiesz, że seks bez miłości pozbawia człowieka godności?

    Nie mówię, że wiem. Zastanawiam się.

    > Jestem za tym, że te same przywileje miały pary pozostające w
    > konkubinacie. Czemu nie miałyby się wspólnie rozliczać?

    No to w tym momencie po co małżeństwo w ogóle ma istnieć?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 21:45
    stephen_s napisał:

    > > Steph, a czy Ty jesteś chodzącym, moralnym ideałem, który zawsze
    > > postępuje tak, jak trzeba? Jeśli tak, to gratuluję, jeśli nie,
    to za
    > > hipokryzję uważam osądzanie moralności innych.
    >
    > Co tu ma jedno do drugiego? Muszę być ideałem, by mieć prawo
    powiedzieć, że
    > pewne zjawiska mi się nie podobają?
    Wydaje mi się, że jeżeli wychodzisz z postawą mędrca, który chce
    rozliczać innych, sam powinieneś być ideałem. Coś jak z historią o
    belce i drzazdze.
    >
    > > A co Cię to obchodzi? Czy znasz wszystkie okoliczności? Czy wiesz
    > > dokładnie, co jest motywem męża, kiedy kłamie?
    >
    > Załózmy, że wiem ze stuprocentową pewnością, że okłamuje żonę, bo
    tak naprawdę
    > ma ją gdzieś, skrycie wyzywa od idiotek i zdradza ją z inną.
    Naprawdę uważasz,
    > że nie mam prawa takiego postępowania ocenić?
    Nigdy nie będziesz miał 100% pewności, więc nie zakładam tej
    sytuacji. Nie siedzisz w głowie tego człowieka, nie jesteś na jego
    miejscu, nie masz jego bagażu doświadczeń, wrażliwości psychiki etc.
    >
    > > To skąd wiesz, że seks bez miłości pozbawia człowieka godności?
    >
    > Nie mówię, że wiem. Zastanawiam się.
    To dlaczego chcesz innych umoralniać, skoro sam nie wiesz, czy to ma
    sens?
    >
    > > Jestem za tym, że te same przywileje miały pary pozostające w
    > > konkubinacie. Czemu nie miałyby się wspólnie rozliczać?
    >
    > No to w tym momencie po co małżeństwo w ogóle ma istnieć?
    >
    A po to, żeby dwoje ludzi mogło scementować swój związek, bo
    niektórzy odczuwają taką potrzebę.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 22:11
    > Wydaje mi się, że jeżeli wychodzisz z postawą mędrca, który chce
    > rozliczać innych, sam powinieneś być ideałem.

    Świetnie, tyle, że ja ani nie wychodzę z postawy "mędrca", ani też nie chcę
    kogokolwiek "rozliczać".

    > Nigdy nie będziesz miał 100% pewności, więc nie zakładam tej
    > sytuacji. Nie siedzisz w głowie tego człowieka, nie jesteś na jego
    > miejscu, nie masz jego bagażu doświadczeń, wrażliwości psychiki etc.

    OK, a załóżmy teraz, że nagle ktoś uchwala prawo, że okłamywanie współmałżonka
    jest przestępstwem. Czy teraz postępowanie męża uznasz za złe?

    > To dlaczego chcesz innych umoralniać, skoro sam nie wiesz, czy to ma
    > sens?

    A gdzie ja chcę kogoś umoralniać? Ludzie, jesteśmy na forum dyskusyjnym.
    Wydawało mi się, że jak coś tu piszę, to po to, by o tym porozmawiać - a nie, by
    głosić to jako prawdę.

    > A po to, żeby dwoje ludzi mogło scementować swój związek, bo
    > niektórzy odczuwają taką potrzebę.

    Na czym ma polegać to scementowanie, jeśli i małżeństwa, i konkubinaty mają mieć
    te same prawa?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 22:14
    stephen_s napisał:

    > > Wydaje mi się, że jeżeli wychodzisz z postawą mędrca, który chce
    > > rozliczać innych, sam powinieneś być ideałem.
    >
    > Świetnie, tyle, że ja ani nie wychodzę z postawy "mędrca", ani też
    nie chcę
    > kogokolwiek "rozliczać".
    >
    > > Nigdy nie będziesz miał 100% pewności, więc nie zakładam tej
    > > sytuacji. Nie siedzisz w głowie tego człowieka, nie jesteś na
    jego
    > > miejscu, nie masz jego bagażu doświadczeń, wrażliwości psychiki
    etc.
    >
    > OK, a załóżmy teraz, że nagle ktoś uchwala prawo, że okłamywanie
    współmałżonka
    > jest przestępstwem. Czy teraz postępowanie męża uznasz za złe?
    Wówczas będzie ono niezgodne z prawem, które w moim przekonaniu
    będzie po prostu głupie i nieuwzględniające okoliczności. Aczkolwiek
    dura lex, sed lex.
    >
    > > To dlaczego chcesz innych umoralniać, skoro sam nie wiesz, czy
    to ma
    > > sens?
    >
    > A gdzie ja chcę kogoś umoralniać? Ludzie, jesteśmy na forum
    dyskusyjnym.
    > Wydawało mi się, że jak coś tu piszę, to po to, by o tym
    porozmawiać - a nie, b
    > y
    > głosić to jako prawdę.
    >
    > > A po to, żeby dwoje ludzi mogło scementować swój związek, bo
    > > niektórzy odczuwają taką potrzebę.
    >
    > Na czym ma polegać to scementowanie, jeśli i małżeństwa, i
    konkubinaty mają mie
    > ć
    > te same prawa?
    >
    A na tym, że niektórzy potrzebują takiej oprawy, poczucia
    wyjątkowości dnia.


    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 22:25
    > Wówczas będzie ono niezgodne z prawem, które w moim przekonaniu
    > będzie po prostu głupie i nieuwzględniające okoliczności. Aczkolwiek
    > dura lex, sed lex.

    Ale jednak przyznajesz, że prawo może być głupie. Czyli to, czy coś jest
    sprzeczne z prawem, czy nie, nie przesądza o tym, czy jest moralne, czy nie, prawda?

    Skoro więc coś może być sprzeczne z prawem, ale niekoniecznie złe, to może też
    coś moze być niesprzeczne sprawem, a złe?

    > A na tym, że niektórzy potrzebują takiej oprawy, poczucia
    > wyjątkowości dnia.

    Czyli ślub to tylko show sponsorowany przez państwo?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 23:21
    stephen_s napisał:

    > > A na tym, że niektórzy potrzebują takiej oprawy, poczucia
    > > wyjątkowości dnia.
    >
    > Czyli ślub to tylko show sponsorowany przez państwo?

    Ponawiam pytanie o twoja uczelnie, bo mnie skreca z ciekawosci :)
    Nie uczyli cie - albo nie czytales sam, ze studenckiej ciekawosci -
    o rytualach przejscia? Od psychologii, nawet klinicznej, do
    socjologii jest jakies pare centymetrow.

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • saszenka2 25.03.08, 16:50
    stephen_s napisał:

    > > Wówczas będzie ono niezgodne z prawem, które w moim przekonaniu
    > > będzie po prostu głupie i nieuwzględniające okoliczności.
    Aczkolwiek
    > > dura lex, sed lex.
    >
    > Ale jednak przyznajesz, że prawo może być głupie. Czyli to, czy
    coś jest
    > sprzeczne z prawem, czy nie, nie przesądza o tym, czy jest
    moralne, czy nie, pr
    > awda?
    >
    > Skoro więc coś może być sprzeczne z prawem, ale niekoniecznie złe,
    to może też
    > coś moze być niesprzeczne sprawem, a złe?
    Tylko w Twojej definicji i w Twoim systemie moralnym, a ten każdy ma
    swój. Dla jednego kłamstwo, że idę do kina, a nie z kolegą do pubu,
    będzie poważnym naruszeniem zasad, dla innego będzie to inny
    kaliber.Pozwól ludziom samodzielnie oceniać, co jest dla nich
    moralne i dobre. Nie ma jedynie słusznego systemu wartości.
    >
    > > A na tym, że niektórzy potrzebują takiej oprawy, poczucia
    > > wyjątkowości dnia.
    >
    > Czyli ślub to tylko show sponsorowany przez państwo?
    >
    To także swego rodzaju przeżycia duchowe dla osób zawierających
    małżeństwo. Nie wiem tylko, dlaczego na koszt państwa? O ile mi
    wiadomo wesele muszę sobie urządzić samodzielnie, za odpowiednie
    formalności również trzeba cosik zapłacić. Chyba że masz na myśli
    wspólne rozliczanie się, ale jestem za tym, żeby konkubinaty również
    mogły się wspólnie rozliczać.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 18:15
    > Tylko w Twojej definicji i w Twoim systemie moralnym, a ten każdy ma
    > swój. Dla jednego kłamstwo, że idę do kina, a nie z kolegą do pubu,
    > będzie poważnym naruszeniem zasad, dla innego będzie to inny
    > kaliber.

    Celna uwaga, przyznaję.

    > To także swego rodzaju przeżycia duchowe dla osób zawierających
    > małżeństwo. Nie wiem tylko, dlaczego na koszt państwa?

    No, za pracę urzędnika udzielającego ślubu też ktoś musi zapłacić, prawda? No
    chyba, że za to się płaci - jeśli tak, to wycofuję ten argument.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • karolana 25.03.08, 16:30
    > Rozumiem, że wszyscy w historii ludzkości, którzy zajmowali się moralnością,
    > byli nawiedzonymi obłudnikami - łącznie z filozofami greckimi, Jezusem, Buddą,
    > Konfucjuszem, Kantem...

    Kant stwierdził, że seks nie przystoi filozofowi, a Jezus, o ile pamiętam Nowy
    Testament, nie wypowiadał się na temat życia seksualnego bliźnich? Popraw mnie
    jeśli się mylę, bo chętnie poznam jego zdanie na ten temat. Co do filozofów
    greckich... masz może Platona na myśli, który głosił, że jedynym rodzajem
    "wzniosłej" miłości jest miłość między mężczyznami, ponieważ z kobietami jedynie
    płodzi się potomstwo? Hmmm....Stephen_s, przyznaj się, że w dziedzinie
    moralności jesteś konserwa, że powinny być wg Ciebie wprowadzone "jedynie
    słuszne zasady" regulujące podejście społeczeństwa do seksu i nie będziesz się
    narażał na kpiny. Bo niestety, kochany, wszystkie Twoje wypowiedzi do tego się
    sprowadzają - seks jest ok, ale TYLKO "z miłości" a najlepiej w małżeństwie.
    Każda wariacja na temat wywołuje w Tobie sprzeciw i podskórną ocenę - KU..TWO,
    a to już NIE jest liberalizm.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • pavvka 25.03.08, 16:39
    karolana napisała:

    > Stephen_s, przyznaj się, że w dziedzinie
    > moralności jesteś konserwa, że powinny być wg Ciebie
    wprowadzone "jedynie
    > słuszne zasady" regulujące podejście społeczeństwa do seksu i nie
    będziesz się
    > narażał na kpiny. Bo niestety, kochany, wszystkie Twoje wypowiedzi
    do tego się
    > sprowadzają - seks jest ok, ale TYLKO "z miłości" a najlepiej w
    małżeństwie.
    > Każda wariacja na temat wywołuje w Tobie sprzeciw i podskórną
    ocenę - KU..TWO,
    > a to już NIE jest liberalizm.

    I tu się muszę zgodzić. Faktycznie, Stef, Twoje deklaracje o
    liberalizmie wyglądają jak stwierdzenie "ja tam rasistą nie jestem,
    ALE jakby mi córka chciała wyjść za Murzyna, tobym jej do domu nie
    wpuścił"
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • saszenka2 25.03.08, 16:56
    pavvka napisał:


    > I tu się muszę zgodzić. Faktycznie, Stef, Twoje deklaracje o
    > liberalizmie wyglądają jak stwierdzenie "ja tam rasistą nie
    jestem,
    > ALE jakby mi córka chciała wyjść za Murzyna, tobym jej do domu nie
    > wpuścił"

    Pavvka, myślę podobnie. To coś z jak niektórymi homofobami. Nie mam
    nic przeciwko gejom, byle tylko nie ujawniali swojej tożsamości.
    Albo z antysemitą, nie mam nic przeciw Żydom, ale nie chciałbym mieć
    sąsiada Żyda.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 18:11
    Stwierdzenie, że:

    1. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy uprawiają seks bez miłości,
    2. Jednak osobiście uważam, że seks to sprawa intymna i nie powinien być
    uprawiany pochopnie i w oderwaniu od uczuć,
    3. I ponieważ uważam mój pogląd za słuszny, uważam, że lepiej by było, gdyby
    inni ludzie też tak myśleli

    to jest konserwatyzm?

    Bo ja zawsze sądziłem, że konserwatyzm wiąże się z potępieniem ludzi, którzy
    uprawiają wolny seks i wręcz z chęcią odgórnego ograniczenia ludziom możliwości
    uprawiania go...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 25.03.08, 22:31
    stephen_s napisał:

    > Stwierdzenie, że:
    >
    > 1. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy uprawiają seks bez
    miłości,
    > 2. Jednak osobiście uważam, że seks to sprawa intymna i nie
    powinien być
    > uprawiany pochopnie i w oderwaniu od uczuć,
    > 3. I ponieważ uważam mój pogląd za słuszny, uważam, że lepiej by
    było, gdyby
    > inni ludzie też tak myśleli
    >
    > to jest konserwatyzm?

    Ja bym powiedziala, ze konserwatyzm twoj wiaze sie z niechecia do
    zmiany zdania mimo licznych kontrargumentow i trwanie przy swoim
    mimo braku argumentow wlasnych.

    --
    'w wielu kosciolach kobiety z dziecmi stoja w innej czesci niz
    ludzie' - dcio na ff
  • stephen_s 25.03.08, 16:41
    > Hmmm....Stephen_s, przyznaj się, że w dziedzinie
    > moralności jesteś konserwa, że powinny być wg Ciebie
    wprowadzone "jedynie
    > słuszne zasady" regulujące podejście społeczeństwa do seksu i nie
    będziesz się
    > narażał na kpiny. Bo niestety, kochany, wszystkie Twoje wypowiedzi
    do tego się
    > sprowadzają - seks jest ok, ale TYLKO "z miłości" a najlepiej w
    małżeństwie.
    > Każda wariacja na temat wywołuje w Tobie sprzeciw i podskórną
    ocenę - KU..TWO,
    > a to już NIE jest liberalizm.

    Ejże, nigdzie ku..twie nie mówiłem!

    A propos tego, do czego mam się przyznać - co masz na myśli z
    tymi "jedynie słusznymi zasadami"? Mam nadzieję, że nie sugerujesz,
    że chciałbym coś tutaj regulować prawem - bo przecież ja nigdy nic
    takiego nie mówiłem...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 14:05
    stephen_s napisał:

    > > Witamy Pania Dulska ;PPP
    >
    > Hm. Proszę o wyjaśnienie, gdzie konkretnie to, co mówię, ma
    cokolwiek wspólnego
    > z dulszczyzną. Bo wiesz... restrykcyjne podejście do seksu
    naprawdę nie jest
    > tożsame z dulszczyzną. Czy wiesz tak naprawdę, czego symbolem jest
    pani Dulska?
    >
    > > Nie ma tak, ze zwiesz sie liberalem, a jednoczesnie chcesz
    oceniac. Nie m
    > a tak
    > > dobrze!
    > > Liberal wlasnie NIE ocenia postepowania innych, skoro inni
    robia, na co m
    > aja
    > > ochote i nie szkodza otoczeniu - liber znaczy wolnosc.
    >
    > To, co podałaś, to definicja anarchizmu, nie liberalizmu.
    >
    > > Liberal nie zajmuje sie
    > > ocenianiem, tylko swoim wlasnym zyciem podlug swej ochoty, a
    umoralniajac
    > e
    > > pogaduszki na temat zlego prowadzania sie zostawia obludnikom ;)
    >
    > Czy uważasz, że rozmowy o moralnym aspekcie ludzkiego postępowania
    to domena
    > jedynie obłudników..?
    >

    A znasz takie mądre słowa z Biblii: "Nie potępiaj, a nie będziesz
    potępiony". Liberał zajmuje się własnym ogródkiem, a nie tym, co
    robi Kowalska w sypialni. Tym zajmują się konserwatyści i księża,
    ale nie liberałowie. Każdy człowiek ma prawo żyć, jak chce. Chcesz
    żyć bez seksu pozbawionego uczucia, to wcielaj tę ideę w życie, ale
    nie praw kazań umoralniających innym, nie próbuj narzucać im swej
    moralności, bo to jest odległe idei liberalizmu.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 14:12
    > A znasz takie mądre słowa z Biblii: "Nie potępiaj, a nie będziesz
    > potępiony".

    No nie, błagam. Nie wyrywaj tak pojedynczych fragmentów z Biblii, bo wypaczasz
    sens tego, co tam napisano.

    Owszem, Jezus mówił "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" i "Kto jest bez
    grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" - ale też mówił do prostytutki "Idź i nie
    grzesz więcej". Czyli - ach!!! - wedle Twoich kryterium, pouczał i narzucał
    ludziom, jak mają żyć...

    hcesz
    > żyć bez seksu pozbawionego uczucia, to wcielaj tę ideę w życie, ale
    > nie praw kazań umoralniających innym, nie próbuj narzucać im swej
    > moralności, bo to jest odległe idei liberalizmu.

    Wypowiadanie swojego poglądu nie jest narzucaniem innym czegokolwiek.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 14:16
    stephen_s napisał:

    > > A znasz takie mądre słowa z Biblii: "Nie potępiaj, a nie będziesz
    > > potępiony".
    >
    > No nie, błagam. Nie wyrywaj tak pojedynczych fragmentów z Biblii,
    bo wypaczasz
    > sens tego, co tam napisano.
    >
    > Owszem, Jezus mówił "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" i "Kto
    jest bez
    > grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" - ale też mówił do
    prostytutki "Idź i nie
    > grzesz więcej". Czyli - ach!!! - wedle Twoich kryterium, pouczał i
    narzucał
    > ludziom, jak mają żyć...
    >
    Zakładam, że Jezus był Bogiem i z tych słów jasno wynika, że to nie
    w gestii człowieka leży ocena moralna zachowań drugiego człowieka,
    bo te ma prawo oceniać tylko Bóg.
    > hcesz
    > > żyć bez seksu pozbawionego uczucia, to wcielaj tę ideę w życie,
    ale
    > > nie praw kazań umoralniających innym, nie próbuj narzucać im swej
    > > moralności, bo to jest odległe idei liberalizmu.
    >
    > Wypowiadanie swojego poglądu nie jest narzucaniem innym
    czegokolwiek.
    >

    Ale dlaczego tak bardzo interesuje Cię, co robią inni i wtykanie
    nosa w sprawy, które Cię nie dotyczą, no bo jak do Twojego zycia ma
    się seks bez zobowiązań sąsiadki z góry? I co ją obchodzi, co Ty
    myślisz o jej postępowaniu?
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 14:38
    > Zakładam, że Jezus był Bogiem i z tych słów jasno wynika, że to nie
    > w gestii człowieka leży ocena moralna zachowań drugiego człowieka,
    > bo te ma prawo oceniać tylko Bóg.

    Jest i inny cytat: "Nie po to jest światło, by pod korcem stało"...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 14:21
    stephen_s napisał:

    > Owszem, Jezus mówił "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" i "Kto >jest bez
    > grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" - ale też mówił do >prostytutki "Idź i nie
    > grzesz więcej". Czyli - ach!!! - wedle Twoich kryterium, pouczał i >narzucał
    > ludziom, jak mają żyć...

    Sorry ale jawnogrzesznica to nie znaczylo prostytutka!! Rzekome
    jawnogrzesznictwo Marii Magdaleny polegalo na tym, ze nie czcila Jahwe jako
    jedynego boga tak jak Jezus z chlopakami, tylko czcila Baala i paru jeszcze
    lokalnych bóstw.
    Tego nie mogli jej wybaczyc spisujacy Biblie zaciekli fani monoteizmu.
    A potem coraz bardziej pruderyjny i kostniejacy monoteistyczny, monogamiczny i
    monotematyczny kosciól polaczyl seks z grzechem, czego efekty mamy do dzis.
    Myslisz ze seks to grzech? Ladnie Cie kosciól wytrenowal ;P

    > Wypowiadanie swojego poglądu nie jest narzucaniem innym >czegokolwiek.

    Spoko, ale majac tak wscibski poglad to nie jest liberalizm, tylko o to nam
    chodzi. Nominalnosc, nic innego.
    Nie jestes liberalem, jesli nie uznajesz prawa ludzi do przyjemnosci :) Jestes
    pruderyjnym neo-asceta ;P
  • stephen_s 24.03.08, 14:42
    > Sorry ale jawnogrzesznica to nie znaczylo prostytutka!! Rzekome
    > jawnogrzesznictwo Marii Magdaleny polegalo na tym, ze nie czcila Jahwe jako
    > jedynego boga tak jak Jezus z chlopakami, tylko czcila Baala i paru jeszcze
    > lokalnych bóstw.

    Eeeee... Rozumiem, że chciałabyś w tym momencie zaszokować mnie wykazaniem, że
    nie rozumiem Biblii - jednak to Ty teraz strzeliłas kulą w płot. Przecież
    NIGDZIE w Biblii nie jest napisane, że Maria Magdalena była prostytutką i nikt
    tego tam nie sugeruje!

    Litości, jak już chcesz bawić sie w nowoczesne interpretacje Biblii, to wpierw
    przeczytaj oryginał :)

    > Spoko, ale majac tak wscibski poglad to nie jest liberalizm, tylko o to nam
    > chodzi. Nominalnosc, nic innego.
    > Nie jestes liberalem, jesli nie uznajesz prawa ludzi do przyjemnosci :) Jestes
    > pruderyjnym neo-asceta ;P

    Wolę powiedzieć, że jestem humanistą :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 15:05
    stephen_s napisał:
    >Przecież NIGDZIE w Biblii nie jest napisane, że Maria Magdalena była
    >prostytutką i nikt
    > tego tam nie sugeruje!

    Przed chwila Ty sam, tak o Ty, napisales w swoim poscie wyzej! Napisales, ze
    Jezus zwrócil sie do _prostytutki_ nie grzesz wiecej, co mialo jak rozumiem
    dowiesc Twej tezy, ze i Jezus nie pochwala grzesznego seksu innych.
    To ja Ci pisze, ze nie byla prostytutka. A to teraz Ty usilujesz odwrócic
    jawnogrzesznice ogonem, twierdzac, ze to slowo tam nie wystepuje.

    > Litości, jak już chcesz bawić sie w nowoczesne interpretacje Biblii, to wpierw
    > przeczytaj oryginał :)

    Jakie nowoczesne? Wlasnie w starych wydaniach tam pisze jawnogrzesznica. Nie
    wiem, gdzie zdobyles takie nowe wydanie, ze napisali nowe znaczenie:
    prostytutka. A teraz z kolei twierdzisz, ze na pewno tak NIE napisali, czyli
    odwracasz jawnogrzesznice ogonem.

    Zreszta. My tu teraz schodzimy na rozszczepianie bibilijnych cudów-niewidów, a
    przeciez pierwotnie pytanie brzmialo: dlaczego seks i przyjemnosc innych ludzi
    Ciebie w ogóle obchodza i dlaczego maja spowodowac upadek cywilizacji? :)

    > Wolę powiedzieć, że jestem humanistą :)

    Humanista pruderyjnym i katastroficznym ;)
  • stephen_s 24.03.08, 20:24
    > Przed chwila Ty sam, tak o Ty, napisales w swoim poscie wyzej! Napisales, ze
    > Jezus zwrócil sie do _prostytutki_ nie grzesz wiecej, co mialo jak rozumiem
    > dowiesc Twej tezy, ze i Jezus nie pochwala grzesznego seksu innych.

    Owszem, to napisałem. Natomiast Ty napisałaś, że moja interpretacja jest bez
    sensu, bo nie z powodu seksu Magda Magdalena była jawnogrzesznicą. Cały problem
    w tym, że... kobietą, którą Jezus ocalił przed ukamieniowaniem, nie była Maria
    Magdalena...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 19:24
    stephen_s napisał:

    > Owszem, Jezus mówił "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni"
    i "Kto jest bez
    > grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" - ale też mówił do
    prostytutki "Idź i nie
    > grzesz więcej". Czyli - ach!!! - wedle Twoich kryterium, pouczał
    i narzucał
    > ludziom, jak mają żyć...

    Dlatego byl nazywany nauczycielem i prorokiem, i dlatego tez nikomu
    nie przyszlo nazwac go liberalem.

    > Wypowiadanie swojego poglądu nie jest narzucaniem innym
    czegokolwiek.

    A w jakim celu wypowiadasz swoj poglad wlasciwie?

    --
    Outernet - rzeczywistosc poza Internetem.
  • stephen_s 24.03.08, 20:39
    > A w jakim celu wypowiadasz swoj poglad wlasciwie?

    No nie wiem... Dlatego, że jestem na *forum dyskusyjnym* i lubię rozmawiać z
    ludźmi..?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 23:21
    Hehe. Powaznie myslisz, ze prezentowanie swojego zdania nie
    popartego argumentami sprzyja dyskusji? To sprzyja jedynie
    nabijaniu sie z twojego ochoczo deklarowanego liberalizmu.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • bene_gesserit 24.03.08, 19:20
    stephen_s napisał:

    > > Gdzie ty studiowales? Alkoholizm najczescniej jest nabywany
    > > spolecznie, bardzo czesto jest dziedziczny.
    >
    > Owszem, ale to nie znaczy, że człowiek, który pije po prostu za
    dużo, nie może
    > się uzależnić.
    >
    > Wykształceni i dobrze zarabiający ludzie też popadają w nałogi,
    wiesz?
    >
    > > Napislam jasno i wyraznie: 1. dobrowolnosc 2. nie szkodzenie
    innym.
    > > Jesli ktos sie zapija, i nie ma ochoty leczyc, to jest wylacznie
    > > jego sprawa - chyba, ze jego choroba ma zly wplyw na innych.
    >
    > No i widzisz, tu jest właśnie różnica między nami - ja bowiem
    uważam, że nawet
    > jesli człowiek sam się zapija i nikomu się krzywda z tego powodu
    nie dzieje, to
    > nie jest to dobre i nie można uznać, że "to tylko jego sprawa".
    >
    > Istnieją takie wartości jak ludzkie zdrowie, życie, godność - i
    zapijanie się t
    > e
    > wartości narusza. I dlatego nie może być uznane za dobre.
    >
    > > Wiec sie jedynie pytam: na jakiej podstawie?
    >
    > Na podstawie tego, że rzeczy te mogą być sprzeczne chociażby z
    ludzką godnością
    > ...
    >
    > > Liberalem? O ile istnieje przegrodka 'drobnomieszczanski
    > > liberalizm', to sie zgodze.
    >
    > Wypraszam sobie tę "drobnomieszczańskość" :P
    >
    > > Co do JEDYNEGO kryterium, ktore mi
    > > niezgodnie z prawda probujesz narzucic - pare postow wyzej
    > > napisalam:
    > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=77237808&a=77266739
    >
    > > Wiec widac, ze nie mialam na mysli JEDYNEGO kryterium.
    >
    > OK, tym bardziej nie rozumiem, czemu zarzucacie mi niebycie
    liberałem, skoro ja
    > robię tylko tyle, że proponuję inny zestaw kryteriów do oceniania
    ludzkiego
    > postępowania.

    A teraz proponuje, zebys wrocil do tematu i napisal, o jakie
    patologie miales na mysli, dziekuje z gory. Chyba, ze _znowu_
    chcesz napisac obok temau.
    --
    www.kukarecords.com/
  • stephen_s 24.03.08, 22:28
    > A teraz proponuje, zebys wrocil do tematu i napisal, o jakie
    > patologie miales na mysli, dziekuje z gory. Chyba, ze _znowu_
    > chcesz napisac obok temau.

    Nie miałem konkretnych na myśli - po prostu chodziło mi o to, że mogą istnieć
    zjawiska, które trudno uznać za społecznie pożądane, a nie mieszczące się w
    kryterium przymusu, czy krzywdzenia innych.

    Na przykład, rozwody - odbywają się za zgodą stron, trudno powiedzieć, że ktoś
    kogoś tam krzywdzi... A jednak, jeśli w społeczeństwie znaczna część małżeństw
    kończyłaby się rozwodami, to chyba trudno by to uznać za zjawisko pozytywne?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 23:24
    stephen_s napisał:

    > Nie miałem konkretnych na myśli - po prostu chodziło mi o to, że
    mogą istnieć
    > zjawiska, które trudno uznać za społecznie pożądane, a nie
    mieszczące się w
    > kryterium przymusu, czy krzywdzenia innych.
    >
    > Na przykład, rozwody - odbywają się za zgodą stron, trudno
    powiedzieć, że ktoś
    > kogoś tam krzywdzi... A jednak, jeśli w społeczeństwie znaczna
    część małżeństw
    > kończyłaby się rozwodami, to chyba trudno by to uznać za zjawisko
    pozytywne?

    Dlaczego?
    Ludzie zyja coraz dluzej, prawdopodobienstwo, ze przestanie im byc
    ze soba po drodze jest w zwiazku z tym duzo wieksze. Rozwod jest
    idealnym wyjsciem, kiedy nagle okazuje sie, ze ci, ktorych przed
    laty duzo laczylo, staja sie sobie zupelnie obcy.

    A teraz, ochoczy dyskutancie wytlumacz, jakiz to proces myslowy
    doprowadzil cie do uzycia slowa 'patologie'.

    --
    stereotypes are a real time-saver
  • saszenka2 25.03.08, 16:58
    stephen_s napisał:

    > > A teraz proponuje, zebys wrocil do tematu i napisal, o jakie
    > > patologie miales na mysli, dziekuje z gory. Chyba, ze _znowu_
    > > chcesz napisac obok temau.
    >
    > Nie miałem konkretnych na myśli - po prostu chodziło mi o to, że
    mogą istnieć
    > zjawiska, które trudno uznać za społecznie pożądane, a nie
    mieszczące się w
    > kryterium przymusu, czy krzywdzenia innych.
    >
    > Na przykład, rozwody - odbywają się za zgodą stron, trudno
    powiedzieć, że ktoś
    > kogoś tam krzywdzi... A jednak, jeśli w społeczeństwie znaczna
    część małżeństw
    > kończyłaby się rozwodami, to chyba trudno by to uznać za zjawisko
    pozytywne?
    >
    A Steph, nie pomyślałeś, że trwanie w nieudanych związkach jest już
    dziś źródłem patologi i kogoś krzywdzi. Ludzie się nie kochają, ale
    są ze sobą, bo dziecko, bo wspólne mieszkanie i wzajemnie się ranią,
    bo duszą się w takim układzie.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 25.03.08, 16:59
    saszenka2 napisała:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > > A teraz proponuje, zebys wrocil do tematu i napisal, o jakie
    > > > patologie miales na mysli, dziekuje z gory. Chyba, ze _znowu_
    > > > chcesz napisac obok temau.
    > >
    > > Nie miałem konkretnych na myśli - po prostu chodziło mi o to, że
    > mogą istnieć
    > > zjawiska, które trudno uznać za społecznie pożądane, a nie
    > mieszczące się w
    > > kryterium przymusu, czy krzywdzenia innych.
    > >
    > > Na przykład, rozwody - odbywają się za zgodą stron, trudno
    > powiedzieć, że ktoś
    > > kogoś tam krzywdzi... A jednak, jeśli w społeczeństwie znaczna
    > część małżeństw
    > > kończyłaby się rozwodami, to chyba trudno by to uznać za
    zjawisko
    > pozytywne?
    > >
    > A Steph, nie pomyślałeś, że trwanie w nieudanych związkach jest
    już
    > dziś źródłem patologi i kogoś krzywdzi. Ludzie się nie kochają,
    ale
    > są ze sobą, bo dziecko, bo wspólne mieszkanie i wzajemnie się
    ranią,
    > bo duszą się w takim układzie.
    >
    Oczywiście, miało być patologii

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 25.03.08, 16:59
    saszenka2 napisała:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > > A teraz proponuje, zebys wrocil do tematu i napisal, o jakie
    > > > patologie miales na mysli, dziekuje z gory. Chyba, ze _znowu_
    > > > chcesz napisac obok temau.
    > >
    > > Nie miałem konkretnych na myśli - po prostu chodziło mi o to, że
    > mogą istnieć
    > > zjawiska, które trudno uznać za społecznie pożądane, a nie
    > mieszczące się w
    > > kryterium przymusu, czy krzywdzenia innych.
    > >
    > > Na przykład, rozwody - odbywają się za zgodą stron, trudno
    > powiedzieć, że ktoś
    > > kogoś tam krzywdzi... A jednak, jeśli w społeczeństwie znaczna
    > część małżeństw
    > > kończyłaby się rozwodami, to chyba trudno by to uznać za
    zjawisko
    > pozytywne?
    > >
    > A Steph, nie pomyślałeś, że trwanie w nieudanych związkach jest
    już
    > dziś źródłem patologi i kogoś krzywdzi. Ludzie się nie kochają,
    ale
    > są ze sobą, bo dziecko, bo wspólne mieszkanie i wzajemnie się
    ranią,
    > bo duszą się w takim układzie.
    >
    Oczywiście, miało być patologii

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 18:19
    Oczywiście, ale przecież nie mówię, że rozwody jako takie są złe!

    Natomiast jeśli co drugi związek kończyłby się rozwodem, to znaczyłoby to, że co
    drugi związek jest nieudany - i chyba warto byłoby zastanowić się, skąd to się
    bierze?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 27.03.08, 22:48
    stephen_s napisał:

    > Oczywiście, ale przecież nie mówię, że rozwody jako takie są złe!
    >
    > Natomiast jeśli co drugi związek kończyłby się rozwodem, to
    znaczyłoby to, że c
    > o
    > drugi związek jest nieudany - i chyba warto byłoby zastanowić się,
    skąd to się
    > bierze?
    >
    A może z tego, że ludzie dojrzeli do podejmowania odważnych decyzji,
    nawet jeśli mieliby się na nich krzywo patrzeć ciotki, sąsiadki
    etc.? Najważniejsze, żeby ludzie się nie ranili, nie krzywdzili.
    Rozwód nie jest przyjemny, ale to zawsze szansa na stworzenie
    szczęśliwego związku i nie powielanie tych samych błędów.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 28.03.08, 10:52
    Masz rację, ale chyba zgodzimy się, że jednak lepsze są związki
    szczęśliwe i nieszczęśliwe - i jeśli narasta ilość rozwodów, to
    znaczy to, że coraz więcej związków jest nieszczęśliwych? I to chyba
    nie jest dobre?

    Poza tym, pamiętaj, że rozwód - nawet gdy jest najlepszym
    rozwiązaniem - zwykle jest obciążony jakimiś kosztami emocjonalnymi
    u małżonków i zwłaszcza u dzieci. Więc chyba dobrze, by jak
    najwięcej związków było szczęśliwych, udanych itd.?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 28.03.08, 10:58
    stephen_s napisał:

    > Masz rację, ale chyba zgodzimy się, że jednak lepsze są związki
    > szczęśliwe i nieszczęśliwe - i jeśli narasta ilość rozwodów, to
    > znaczy to, że coraz więcej związków jest nieszczęśliwych? I to
    chyba
    > nie jest dobre?

    Naprawdę myślisz, że jeżeli np. w Afganistanie liczba rozwodów jest
    śladowa, to oznacza to, że związki są tam tak fenomenalnie
    szczęśliwe?
    Nie dysponuję wynikami badań, ale podejrzewam, że na wzrost liczby
    rozwodów w ostatnich kilku dekadach dużo większy wpływ miały
    czynniki inne niż obniżenie średniego poziomu zadowolenia ze związku.
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • stephen_s 28.03.08, 11:10
    Naprawde nie chce mi się wierzyć, że od zawsze spora część małżeństw
    jest nieszczęśliwa, a ludzie tylko teraz rozwodzą się na potęgę, bo
    istnieje taka możliwość.

    A nawet jeśli, to sam fakt, że wiele rodzin sie rozpada, nie jest
    pozytywny (choćby ze względu na emocjonalne koszty takiej sytuacji)
    i trzebaby zastanowić się, co z tym zrobić...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • piekielnica1 28.03.08, 11:31
    > Naprawde nie chce mi się wierzyć, że od zawsze spora część
    > małżeństw jest nieszczęśliwa, a ludzie tylko teraz rozwodzą się na
    > potęgę, bo istnieje taka możliwość.

    Naprawde nie chce mi sie wierzyc, ze tego nie zauwazales, chocby w
    literaturze.
    Zony marly w pologu wiec rozwody nie byly w zasadzie potrzebne, a
    jezeli ktoras byla bardzo zywotna to maz mogl zawsze wybrac sie na
    wyprawe krzyzowa, wojne czy do innego majatku.
    Brak rozwodu nie przeszkadzal mezczyznie utrymywac metres i innych
    przyjaciolek, a zona i tak nie miala prawa sie buntowac bo jej
    majatkiem zarzadzal wlasnie maz.

    A teraz jest mozliwosc by takiego kotusia po prostu pogonic
  • stephen_s 28.03.08, 11:58
    To, co napisałaś, brzmi tak, jakby małzeństwo było z definicji
    instytucją bezsensowną...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • piekielnica1 28.03.08, 12:35
    > To, co napisałaś, brzmi tak, jakby małzeństwo było z definicji
    > instytucją bezsensowną...

    Tak sobie mysle, ze chyba cos w tym jest, a czytajac zwierzenia tych
    kobiet, o ojcach, mezach i synach jakos utwierdzam sie w swojej
    negatywnej ocenie malzenstwa.

    www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5046467.html
  • stephen_s 28.03.08, 13:41
    Ja myślę, że coś, co w tej czy innej formie istniało od tysiącleci w
    chyba większosci kultur, nie może być tak z gruntu ułomne...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • piekielnica1 28.03.08, 15:51
    > Ja myślę, że coś, co w tej czy innej formie istniało od tysiącleci
    > w chyba większosci kultur, nie może być tak z gruntu ułomne...

    Najlepiej zbadac empirycznie jezeli nie dowierza sie opiniom tych,
    ktorzy juz to zrobili.

    www.mateusz.pl/rodzina/as-malzenstwo.htm
  • dzikowy 28.03.08, 15:54
    Zauważmy, że 200 lat temu żyło się średnio do 50 lat, ale często krócej. Poza
    tym wysoka śmiertelność kobiet przy porodzie - nikomu do głowy nie przychodziło,
    że będą małżeństwem tak długo.
    --
    Rozpal człowiekowi ogień, ogrzejesz go przez dzień.
    Wrzuć człowieka do ognia, ogrzejesz go do końca życia.
  • piekielnica1 28.03.08, 16:40
    > tym wysoka śmiertelność kobiet przy porodzie - nikomu do głowy nie
    > przychodziło, że będą małżeństwem tak długo.

    Chyba nie dosc uwaznie czytales

    "Re: koniec feminizmu
    piekielnica1 28.03.08, 11:31
    Odpowiedz
    > Naprawde nie chce mi się wierzyć, że od zawsze spora część
    > małżeństw jest nieszczęśliwa, a ludzie tylko teraz rozwodzą się na
    > potęgę, bo istnieje taka możliwość.

    Naprawde nie chce mi sie wierzyc, ze tego nie zauwazales, chocby w
    literaturze.
    Zony marly w pologu wiec rozwody nie byly w zasadzie potrzebne, a
    jezeli ktoras byla bardzo zywotna to maz mogl zawsze wybrac sie na
    wyprawe krzyzowa, wojne czy do innego majatku.
    Brak rozwodu nie przeszkadzal mezczyznie utrymywac metres i innych
    przyjaciolek, a zona i tak nie miala prawa sie buntowac bo jej
    majatkiem zarzadzal wlasnie maz."


  • dzikowy 28.03.08, 23:07
    piekielnica1 napisała:

    > Zony marly w pologu wiec rozwody nie byly w zasadzie potrzebne, a
    > jezeli ktoras byla bardzo zywotna to maz mogl zawsze wybrac sie na
    > wyprawe krzyzowa, wojne czy do innego majatku.

    To były czasy, eh mam dokładniej na myśli te majątki chłopstwa.
    --
    Rozpal człowiekowi ogień, ogrzejesz go przez dzień.
    Wrzuć człowieka do ognia, ogrzejesz go do końca życia.
  • saszenka2 28.03.08, 22:50
    stephen_s napisał:

    > Ja myślę, że coś, co w tej czy innej formie istniało od tysiącleci
    w
    > chyba większosci kultur, nie może być tak z gruntu ułomne...
    >
    Wojny istnieją od dawien dawna, czy one są doskonałe, wspaniałe?


    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • pavvka 28.03.08, 13:49
    stephen_s napisał:

    > Naprawde nie chce mi się wierzyć, że od zawsze spora część
    małżeństw
    > jest nieszczęśliwa, a ludzie tylko teraz rozwodzą się na potęgę,
    bo
    > istnieje taka możliwość.

    IMO chodzi o to, że:
    1. ludzie kiedyś mieli mniejsze oczekiwania wobec instytucji
    małżeństwa i niekoniecznie oczekiwali, że będzie ono źródłem
    satysfakcji samo w sobie
    2. kiedyś trudniej było funkcjonować w społeczeństwie (zwłaszcza
    kobiecie) w pojedynkę
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • saszenka2 28.03.08, 22:48
    stephen_s napisał:

    > Naprawde nie chce mi się wierzyć, że od zawsze spora część
    małżeństw
    > jest nieszczęśliwa, a ludzie tylko teraz rozwodzą się na potęgę,
    bo
    > istnieje taka możliwość.
    Steph, to nie kwestia wiary, ale zdrowego rozsądku. Ludzie od zawsze
    tkwili w nieszczęśliwych związkach, terazm mają odwagę i możliwość
    przerwać je, gdy przynoszą one cierpienie. To, że w XIX wieku było
    mniej rozwodów nie wynika z faktu, że ludzie się właściwie
    dobierali, lecz z faktu, że tak trzeba było, bo co ludzie powiedzą,
    co zrobię bez kasy męża. Dziś ludzie odkrywają, że nie muszą męczyć
    się całe życie u boku niekochanej osoby.
    >
    > A nawet jeśli, to sam fakt, że wiele rodzin sie rozpada, nie jest
    > pozytywny (choćby ze względu na emocjonalne koszty takiej
    sytuacji)
    > i trzebaby zastanowić się, co z tym zrobić...
    >

    A weź pod uwagę, że rozwód jest dużym obciążeniem emocjonalnym, ale
    życie z kimś w nieszczęśliwym związku jest po prostu maltretowaniem
    emocjonalnym. Po rozwodzie w końcu się otrząśniesz, żyjąc w związku
    bez miłości, ciągle cierpisz i kłębią się w Tobie negatywne emocje.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 28.03.08, 22:43
    stephen_s napisał:

    > Masz rację, ale chyba zgodzimy się, że jednak lepsze są związki
    > szczęśliwe i nieszczęśliwe - i jeśli narasta ilość rozwodów, to
    > znaczy to, że coraz więcej związków jest nieszczęśliwych? I to
    chyba
    > nie jest dobre?
    >
    > Poza tym, pamiętaj, że rozwód - nawet gdy jest najlepszym
    > rozwiązaniem - zwykle jest obciążony jakimiś kosztami
    emocjonalnymi
    > u małżonków i zwłaszcza u dzieci. Więc chyba dobrze, by jak
    > najwięcej związków było szczęśliwych, udanych itd.?
    >

    No właśnie. Ważne, żeby ludzie byli szczęśliwi i dlatego najlepiej
    jest się czasem rozwieść, choć trzeba przecierpieć rozwód, niż dusić
    się dalej i wzajemnie ranić. Liczba rozwodów rośnie, ale myślę, że
    wnika to z coraz większej świadomości społecznej, że nie trzeba całe
    życie nieść tego krzyża, marnować swojego, partnera i dziecka życia
    żyjąc w związku bez uczuć, wzajemnie się krzywdząc.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 21.03.08, 00:05
    stephen_s napisał:

    > No, ale to nie jest koniecznie takie głupie:
    >
    > "Koniec z
    > dyskotekami, hedonizmem, narcyzmem. Jesteśmy otoczeni gołymi
    > piersiami, pośladkami i brzuchami. Żyjemy w pornograficznym
    > społeczeństwie, bez ustanku gonimy za seksem i nie wiemy, co to
    > prawdziwe uniesienia. Tak, jak Julian, przyjaciel Ariadne, który
    > siada wieczorami przed ekranem komputera zaopatrzony w paczkę
    > papierowych chusteczek i wydaje mu się, że poznaje tajniki
    > seksu. „Jedynym wyjściem z pułapki estetycznej alienacji,
    > wyobcowania i erotycznego przeciążenia jest i pozosta-nie miłość” –
    >
    > obwieszcza 28-letnia Ariadne. „Oversexed and underfucked” – t
    > ak
    > charakteryzuje pokolenie swoich rówieśniczek. Za dużo seksu w
    > mediach, na ulicznych reklamach i na każdym kroku, za mało uczucia
    i
    > prawdziwej bliskości. Żyjemy w społeczeństwie opętanym
    pornografią,
    > która zabija wszelkie wzniosłe uczucia, niszczy związki, a z zasad
    > moralnych czyni puste dźwięki"
    >
    A cóż złego jest w seksualności? Dlaczego mamy się wstydzić mówić o
    seksie? I dlaczego seks nieograniczony do tego po ślubie i tylko
    z "tym jedynym", ma się równać zgniliźnie moralnej?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 21.03.08, 08:58
    Nie chodzi o to, że seksualność jako taka jest zła, ale o to, że
    seksualność sprowadzona do seksu bez uczuć jest zła :)

    No i też można zastanawiać się, czy natężęnie golizny w przestrzeni
    publicznej nie jest już pewną patologią...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • evita_duarte 22.03.08, 15:58
    stephen_s napisał:

    > Nie chodzi o to, że seksualność jako taka jest zła, ale o to, że
    > seksualność sprowadzona do seksu bez uczuć jest zła :)
    >
    > No i też można zastanawiać się, czy natężęnie golizny w
    przestrzeni
    > publicznej nie jest już pewną patologią...
    >


    A ty jestes jakim autorytetem moralnym zeby to osadzac??


    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • stephen_s 22.03.08, 17:15
    Oczywiście, że nie - ale czy to oznacza, że nie mogę mieć swoich poglądów?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 19:26
    evita_duarte napisała:

    > stephen_s napisał:
    >
    > > Nie chodzi o to, że seksualność jako taka jest zła, ale o to,
    że
    > > seksualność sprowadzona do seksu bez uczuć jest zła :)
    > >
    > > No i też można zastanawiać się, czy natężęnie golizny w
    > przestrzeni
    > > publicznej nie jest już pewną patologią...
    > >
    >
    >
    > A ty jestes jakim autorytetem moralnym zeby to osadzac??


    Nie. Chodzi o to, ze steph ma swiatlo, ktore nie powinno pod korcem
    stac czy cos w tym stylu.

    Sorry, nie moglam sobie tego darowac :)
    --
    W szczególności np. Skłodowska Curii też siedziałaby w jaskini
    gdyby nie jej mąż.
  • saszenka2 22.03.08, 16:05
    stephen_s napisał:

    > Nie chodzi o to, że seksualność jako taka jest zła, ale o to, że
    > seksualność sprowadzona do seksu bez uczuć jest zła :)
    Ale dlaczego seks dla samego seksu, bez związku uczuciowego ma być
    zły, jeżeli decydują się na to dwie dorosłe osoby, które znają
    konsekwencje tego wyboru? To ich życie i każdy ma prawo kierować się
    w nim czym innym.
    >
    > No i też można zastanawiać się, czy natężęnie golizny w
    przestrzeni
    > publicznej nie jest już pewną patologią...
    >
    Nie popieram, choć nie jestem pruderyjna, zdjęć nagich kobiet i
    mężczyzn w takich miejscach, gdzie muszą to oglądać wszyscy,
    niezależnie od własnej woli, vide billboardy.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 22.03.08, 17:23
    > Ale dlaczego seks dla samego seksu, bez związku uczuciowego ma być
    > zły, jeżeli decydują się na to dwie dorosłe osoby, które znają
    > konsekwencje tego wyboru? To ich życie i każdy ma prawo kierować się
    > w nim czym innym.

    No cóż, na to pytanie nie da się odpowiedzieć, nie wchodząc na grunt wartości...

    > Nie popieram, choć nie jestem pruderyjna, zdjęć nagich kobiet i
    > mężczyzn w takich miejscach, gdzie muszą to oglądać wszyscy,
    > niezależnie od własnej woli, vide billboardy.

    No i przynajmniej tyle się zgadzamy :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • evita_duarte 22.03.08, 23:49
    stephen_s napisał:

    >
    > No cóż, na to pytanie nie da się odpowiedzieć, nie wchodząc na grunt wartości..
    > .

    A wartosci nie tylko sa rozne dla kazdej kultury ale nawet dla jednostek. Niech kazdy wiec zyje wyznajac wlasne bo unifikacja bylaby nudna i niemozliwa do przeprowadzenia.
    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • stephen_s 23.03.08, 00:37
    Problem w tym, że istnieją wartości uniwersalne - i nie zawsze da się tak po
    prostu powiedzieć "Niech każdy żyje po swojemu".

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • evita_duarte 23.03.08, 03:59
    stephen_s napisał:

    > Problem w tym, że istnieją wartości uniwersalne - i nie zawsze da
    się tak po
    > prostu powiedzieć "Niech każdy żyje po swojemu".
    >

    Jasne, ale jak zwykle zmieniasz temat. Wstrzemizliwosc seksualna sie
    do nich nie zalicza, a szczescie i owszem.

    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • stephen_s 23.03.08, 17:05
    Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam do tego, że
    uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością sprzeczne :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 18:53
    stephen_s napisał:

    > Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam
    do tego, że
    > uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością
    sprzeczne :)
    >
    Ale widzisz, na dobrą sprawę wiele rzeczy możesz podciągnąć pod
    ludzką godność, łącznie z pornografią, trójkątami. Ja zakładam, że
    dorośli ludzie, którzy wiedzą, co robią, mają prawo uprawiać seks, z
    kim chcą. Najwidoczniej lepiej od Ciebie wiedzą, co urąga ich
    godności, a co nie.


    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 19:32
    No widzisz - ja z kolei uważam, że godność ludzka jest wartością niezależną od
    poglądów konkretnych ludzi na nią.

    Na przykład: w czasach niewolnictwa, część niewolników w sumie była zadowolona
    ze swojej sytuacji i nie chciała wyzwolenia. Czy to oznacza, że bycie
    niewolnikami nie naruszało obiektywnie ich ludzkiej godności?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 23:53
    stephen_s napisał:

    > No widzisz - ja z kolei uważam, że godność ludzka jest wartością
    niezależną od
    > poglądów konkretnych ludzi na nią.
    >
    > Na przykład: w czasach niewolnictwa, część niewolników w sumie
    była zadowolona
    > ze swojej sytuacji i nie chciała wyzwolenia. Czy to oznacza, że
    bycie
    > niewolnikami nie naruszało obiektywnie ich ludzkiej godności?
    >

    Nie sprowadzajmy sytuacji do niewolników, którzy nie znali innego
    życia, nie mieli możliwości wyboru. Jakbyś urodził się w Arabii
    Saudyjskiej, to dla Ciebie naturalne było takie, a nie inne
    traktowanie kobiet i te kobiety są nauczone niejako do akceptowania
    takiego życia, bo nie mają możliwości wyboru. Jeśli natomiast mam
    wybór i wybieram seks bez zobowiązań, to jest to tylko moja sprawa,
    dla mnie nie narusza mojej godności. Nikt lepiej poza mną nie wie,
    gdzie leży granica mojej godności.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 01:25
    Saszenko, ale dlaczego uważasz, że niewolnicy nie chcieli wyzwolenia, bo "byli
    nauczeni takie życia"... a Ty, jak dokonujesz swoich wyborów życiowych, to na
    pewno robisz to świadomie itd.?

    Może to Ty (razem z ogółem naszego społeczeństwa) jesteś nauczona, że seks bez
    uczucia może być OK - i nie umiesz wyobrazić sobie innego myślenia?

    To oczywiście trochę prowokacyjne pytanie :) Jednak zastanawia mnie, dlaczego
    wybory ludzi z innych realiów tłumaczysz jako to, że ci ludzie byli produktami
    swoich społeczeństw... a jeśli chodzi o siebie (i innych ludzi z naszego kraju),
    to uważasz, że wszystkie wybory podejmujecie w pełni świadomie, w oderwaniu od
    kultury, która nas otacza itd.?

    Niewolnik mógł "podjąć decyzję" o zaakceptowaniu niewolnictwa, bo "tak już
    musiało być". Nie widział oczywistej prawdy, że jest człowiekiem równym swojemu
    "panu". Był produktem swoich czasów. Może jeśli ludzie teraz uprawiają seks bez
    miłości, to dlatego, że TEŻ są produktami naszej permisywnej epoki i nie widzą
    elementarnej prawdy, że seks bez miłości jest bez sensu?

    Mówię - pomyśl nad tym :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • kocia_noga 24.03.08, 08:12
    stephen_s napisał:

    Wolnośc jest tylko tam, gdzie jest wybór.Wybór jest wtedy, gdy są
    różne mozliwości - realne bądź wyobrażalne.
    Ktos może mieć ograniczoną wolnośc gdy ma uwewnętrzniony skostniały
    program.Wtedy widzi jedna opcję.Jest takim samym niewolnikiem, jak
    ten, co nie zna innych.
    Najgorsze u ciebie jest poczucie wyższości - ty wiesz lepiej od
    innych i za innych.Coś za coś? Skostnienie za pychę?
  • stephen_s 24.03.08, 11:09
    No dobrze, ale czemu zakładacie, że wolność musi prowadzić do podjęcia takiego
    wyboru, żeby akceptować wszystko, co wokół człowieka istnieje?

    Przecież ja nie mówię, żeby seksu bez uczucia zakazać... Natomiast co byłoby
    złego w tym, że gdyby ludzie - mając oczywiście świadomość tego, że mają wybór -
    zdecydowali się takiego seksu nie uprawiać? I co jest złego w tym, jeśli się
    chciałoby, by więcej ludzi tego wyboru dokonywało?

    Przecież to się jedno z drugim nie kłóci: można szanować decyzje ludzi, którzy
    uprawiaja seks bez uczucia, można absolutnie przyznawać im prawo do tego - a
    jednocześnie uważać, że lepiej by było, gdyby jednak ludzie takiego seksu nie
    wybierali...

    > Najgorsze u ciebie jest poczucie wyższości - ty wiesz lepiej od
    > innych i za innych.Coś za coś? Skostnienie za pychę?

    Wychodzi na to, że posiadanie własnych przekonań dla Ciebie jest pychą?

    A gdzie wg Ciebie daję dowód skostnienia, to już w ogóle nie rozumiem.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 13:47
    stephen_s napisał:

    >Przecież to się jedno z drugim nie kłóci: można szanować decyzje >ludzi, którzy
    uprawiaja seks bez uczucia, można absolutnie >przyznawać im prawo do tego - a
    jednocześnie uważać, że lepiej by >było, gdyby jednak ludzie takiego seksu nie
    >wybierali...
    >co jest złego w tym, jeśli się
    > chciałoby, by więcej ludzi tego wyboru dokonywało?

    No i widzisz caly Twój pozorny liberalizm rozbija sie o koncowy zakretas Twego
    myslenia
    "uwazanie ze lepiej by bylo, zeby takiego seksu nie wybierali"

    A co Cie za przeproszeniem obchodzi, jaki seks ludzie wybieraja? Póki nie
    szkodza innym ludziom i stworzeniom, to co Tobie do tego? Pilnujta lepiej
    wlasnego seksa, miast podgladac innych! Zwlaszcza ze liberalem sie ponoc mienisz :)
    To co piszesz brzmi tak: "ludzie moga sie seksic jak chca ALE ja tego nie
    pochwalam!" ..hehe

    A juz zwlaszcza Twe stwierdzenie:
    "chcialoby sie, by wiecej ludzi tego wyboru dokonywalo" -- to juz mój drogi
    Stephenie jest Ewangelizm, czyli lepiej-wiedzace pouczanie innych, ze w grzechu
    tkwia, a Ty masz lepsze rozwiazanie, które maja stosowac bo...
  • stephen_s 24.03.08, 14:07
    > To co piszesz brzmi tak: "ludzie moga sie seksic jak chca ALE ja tego nie
    > pochwalam!"

    A owszem, o to chodzi... I wg mnie z liberalizmem się to nie kłóci.

    > A juz zwlaszcza Twe stwierdzenie:
    > "chcialoby sie, by wiecej ludzi tego wyboru dokonywalo" -- to juz mój drogi
    > Stephenie jest Ewangelizm, czyli lepiej-wiedzace pouczanie innych, ze w grzechu
    > tkwia, a Ty masz lepsze rozwiazanie, które maja stosowac bo...

    Ech, śmiejesz się z "ewangelizmu", a przecież to naturalna konsekwencja
    posiadania jakichkolwiek zasad moralnych...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 19:31
    stephen_s napisał:

    > Ech, śmiejesz się z "ewangelizmu", a przecież to naturalna
    konsekwencja
    > posiadania jakichkolwiek zasad moralnych...

    Co za cholerna bzdurna arogancja.
    Kazdy z nas tu piszacych ma jakies tam zasady - jak widac z tej
    rozbudownej dyskusji jednak inne niz twoje. Nikt tu jednak - oprocz
    ciebie, niespelniony moralny miszczu - nikogo nie poucza.

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • stephen_s 24.03.08, 20:43
    Bene, kogo ja tutaj "pouczam"? Powiedziałem komuś konkretnemu, że jest zły, bo
    robi to czy tamto?

    Kobieto, jedyne, co robię, to wypowiadam pogląd, że *być może* współczesny
    permisywizm w stosunku do seksu nie jest dobrą rzeczą. Jest to zapytanie ogólnie
    nt. pewnego zjawiska społecznego? To jest wg Ciebie "pouczanie"???

    Sorki, ale jak to jest, że kiedy ja wypowiadam powyższe, to "pouczam", a kiedy
    np. TY wydajesz bardzo kategoryczne sądy tutaj, to sobie dajesz do tego prawo i
    za pouczanie tego nie uważasz?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 21:51
    stephen_s napisał:

    > Bene, kogo ja tutaj "pouczam"? Powiedziałem komuś konkretnemu, że
    jest zły, bo
    > robi to czy tamto?
    >
    > Kobieto, jedyne, co robię, to wypowiadam pogląd, że *być może*
    współczesny
    > permisywizm w stosunku do seksu nie jest dobrą rzeczą. Jest to
    zapytanie ogólni
    > e
    > nt. pewnego zjawiska społecznego? To jest wg Ciebie "pouczanie"???
    >
    > Sorki, ale jak to jest, że kiedy ja wypowiadam powyższe,
    to "pouczam", a kiedy
    > np. TY wydajesz bardzo kategoryczne sądy tutaj, to sobie dajesz do
    tego prawo i
    > za pouczanie tego nie uważasz?
    >
    Nie, Steph, Ty oceniasz moralność tych osób i wyrokujesz o
    słuszności seksu tylko z miłości, nawet doszedłeś do wniosku, iż
    seks bez miłości jest wykroczeniem przeciwko prawu człowieka do
    godności. To już dość daleko idące wnioski, nasuwające myśli z
    byciem mędrcem.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 22:17
    > Nie, Steph, Ty oceniasz moralność tych osób i wyrokujesz o
    > słuszności seksu tylko z miłości, nawet doszedłeś do wniosku, iż
    > seks bez miłości jest wykroczeniem przeciwko prawu człowieka do
    > godności. To już dość daleko idące wnioski, nasuwające myśli z
    > byciem mędrcem.

    Rozumiem, że kiedy dyskutowaliśmy tutaj o wojsku i ileś osób waliło teksty, że
    żołnierze sa mordercami, najemnikami, wojsko z natury jest złe i gdyby je
    rozwiązać, to nastałaby powszechna szczęśliwość, to to NIE BYŁO żadne pouczanie,
    ocenianie moralności innych itd.? Bo Bene jakoś nie protestowała.

    Wyjaśnijcie mi ten fenomen, że kiedy ja mówię "zastanawiam się, czy swoboda
    seksualna nie jest błędem", to jest to pouczanie, wchodzenie na pozycję mędrca i
    należy mnie za to wyśmiać jako "miszcza" - a kiedy Lezbobimbo oświadcza, że
    "żołnierze to zgraja wynajętych morderców", to to jest zupełnie dopuszczalne
    wyrażanie swojego zdania?

    Wyjaśnijcie mi to, bo ja osobiście zaczynam odnosić wrażenie, że Wasze oburzanie
    się na to, że "pouczam", wynika przede wszystkim z tego, że mówię głośno coś, co
    nie pasuje do Waszych poglądów. Jak mówiłem, wydaje mi się, że jesteśmy na forum
    dyskusyjnym i możemy sobie swobodnie o czymś podyskutować... ale kiedy
    atakujecie mnie en masse jedynie za wyrażenie swojego zdania, to mam wrażenie,
    że po prostu usilujecie mnie zakrzyczeć.

    Bogactwo różnorodności, niech to szlag...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • bene_gesserit 24.03.08, 23:35
    stephen_s napisał:

    > Rozumiem, że kiedy dyskutowaliśmy tutaj o wojsku i ileś osób
    waliło teksty, że
    > żołnierze sa mordercami, najemnikami, wojsko z natury jest złe i
    gdyby je
    > rozwiązać, to nastałaby powszechna szczęśliwość, to to NIE BYŁO
    żadne pouczanie
    > ,
    > ocenianie moralności innych itd.? Bo Bene jakoś nie protestowała.

    Bo bene pamietala o eksperymentach Milgrama i Zimbardo. Moze sobie
    wrzuc w przegladarke, jesli akurat chorowales, kiedyscie to
    przerabiali w szkole. To sie ma do sytuacji bycia w wojsku bardzo
    wprost.

    > Wyjaśnijcie mi ten fenomen, że kiedy ja mówię "zastanawiam się,
    czy swoboda
    > seksualna nie jest błędem", to jest to pouczanie, wchodzenie na
    pozycję mędrca
    > i
    > należy mnie za to wyśmiać jako "miszcza" - a kiedy Lezbobimbo
    oświadcza, że
    > "żołnierze to zgraja wynajętych morderców", to to jest zupełnie
    dopuszczalne
    > wyrażanie swojego zdania?
    >
    > Wyjaśnijcie mi to, bo ja osobiście zaczynam odnosić wrażenie, że
    Wasze oburzani
    > e
    > się na to, że "pouczam", wynika przede wszystkim z tego, że mówię
    głośno coś, c
    > o
    > nie pasuje do Waszych poglądów. Jak mówiłem, wydaje mi się, że
    jesteśmy na foru
    > m
    > dyskusyjnym i możemy sobie swobodnie o czymś podyskutować... ale
    kiedy
    > atakujecie mnie en masse jedynie za wyrażenie swojego zdania, to
    mam wrażenie,
    > że po prostu usilujecie mnie zakrzyczeć.

    Zaszczuty wielkanocny zajaczek.
    Zamiast 'glosno sie zastanawiac' albo 'wypowiadac swoja opinie'
    poprzyj ja od razu argumentami. 'Bo tak' to za malo.
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • stephen_s 25.03.08, 08:56
    > Bo bene pamietala o eksperymentach Milgrama i Zimbardo. Moze sobie
    > wrzuc w przegladarke, jesli akurat chorowales, kiedyscie to
    > przerabiali w szkole.

    Wiesz co? Nie sądziłem, że kiedyś to powiem, bo miałem do Ciebie
    sporo sympatii, ale: jak chcesz dyskutować tym tonem, to się -
    mówiąc brzydko - odwal.

    PS. Rozumiem, że zwracanie się do mnie per "zaszczuty wielkanocny
    zajączek" i personalne ataki w stylu "gdzie ty studiowałeś" są wg
    Ciebie zupełnie OK, merytoryczną dyskusją na poziomie itd.?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bene_gesserit 25.03.08, 10:34
    stephen_s napisał:

    > jak chcesz dyskutować tym tonem, to się -
    > mówiąc brzydko - odwal.

    Nie mam zamiaru zmieniac sie dla ciebie. Jesli bede chciala, to
    bede odpisywac na twoje posty, punktujac twoj brak argumentow.
    Proponuje, zebys mnie sobie wrzucil w liste wrogow, wtedy moje
    posty nie beda ci sie wyswietlac.

    > PS. Rozumiem, że zwracanie się do mnie per "zaszczuty wielkanocny
    > zajączek"

    Sam sprowokowales ataki, probujac sobie w tym watku podniesc
    samopoczucie kosztem rozmowczyn - min w poscie, w ktorym
    sugerowales, ze jako jedyny posiadasz pewne zasady. Moje
    zniecierpliwienie nie wzielo sie znikad.

    Oczywiscie - jwoj styl komunikowania sie, ktory polega na tym, ze
    kiedy tylko tracisz grunt pod nogami, czepiasz sie pierwszego
    lepszego OT, byleby tylko zejsc z tematu, mnie, przyznam, irytuje
    dodatkowo. Jesli obrazilo cie slowo 'zaszczuty', 'wielkanocny'
    lub 'zajaczek', to bardzo przepraszam, chociaz to imo dosc
    sympatyczna obelga.

    > i personalne ataki w stylu "gdzie ty studiowałeś" są wg
    > Ciebie zupełnie OK, merytoryczną dyskusją na poziomie itd.?

    Pytanie o uczelnie jest atakiem personalnym? _Naprawde_ jestem
    ciekawa.

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • stephen_s 25.03.08, 10:41
    > Nie mam zamiaru zmieniac sie dla ciebie

    Czemu nie?

    > Proponuje, zebys mnie sobie wrzucil w liste wrogow, wtedy moje
    > posty nie beda ci sie wyswietlac.

    Wiesz, nie chciałbym tego robić, bo naprawdę uważam Cię za osobę
    inteligentną i ciekawi mnie, co piszesz... Ale trudno mi Ciebie
    czytać, jeśli mnie po prostu obrażasz.

    > Sam sprowokowales ataki, probujac sobie w tym watku podniesc
    > samopoczucie kosztem rozmowczyn - min w poscie, w ktorym
    > sugerowales, ze jako jedyny posiadasz pewne zasady

    Nie przypominam sobie, bym gdziekolwiek chciał takie coś zasugerować
    i na pewno nie miałem intencji podnoszenia sobie samopoczucia przez
    gnojenie kogokolwiek.

    > Oczywiscie - jwoj styl komunikowania sie, ktory polega na tym, ze
    > kiedy tylko tracisz grunt pod nogami, czepiasz sie pierwszego
    > lepszego OT, byleby tylko zejsc z tematu, mnie, przyznam, irytuje
    > dodatkowo

    Jeśli to robię, to nie robię tego świadomie.

    > Pytanie o uczelnie jest atakiem personalnym? _Naprawde_ jestem
    > ciekawa.

    Zadane w formie "Czy spałeś, gdy na wykłądzie było to czy tamto"
    JEST atakiem personalnym.

    A studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim. Mam Ci skan dyplomu
    przesłać?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bene_gesserit 25.03.08, 11:03
    stephen_s napisał:

    > > Oczywiscie - jwoj styl komunikowania sie, ktory polega na tym,
    ze
    > > kiedy tylko tracisz grunt pod nogami, czepiasz sie pierwszego
    > > lepszego OT, byleby tylko zejsc z tematu, mnie, przyznam,
    irytuje
    > > dodatkowo
    >
    > Jeśli to robię, to nie robię tego świadomie.

    To przeczytaj wczorajsze dyskusje, wszystkie - nie koncentrujac sie
    na tym, co uwazasz za ataki personalne, ale na argumentach
    rozmowczyn.

    > Zadane w formie "Czy spałeś, gdy na wykłądzie było to czy tamto"
    > JEST atakiem personalnym.

    Bo to akurat mialo byc atakiem. To razem jeden.

    > A studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim. Mam Ci skan dyplomu
    > przesłać?

    Ojej, mam wrazenie, ze robisz sie agresywny.
    Znowu z ciekawosci - nie mowili wam na UW, ze zeby zostac
    terapeuta, trzeba przejsc wlasna terapie?

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • stephen_s 25.03.08, 11:40
    > To przeczytaj wczorajsze dyskusje, wszystkie - nie koncentrujac
    sie
    > na tym, co uwazasz za ataki personalne, ale na argumentach
    > rozmowczyn.

    A Ty weź pod uwagę, że trochę trudno utrzymać ciągłość myśli, jak
    się dyskutuje z pięcioma osobami na raz...

    > Ojej, mam wrazenie, ze robisz sie agresywny

    Dostosowuję się do Ciebie, moja droga.

    > Znowu z ciekawosci - nie mowili wam na UW, ze zeby zostac
    > terapeuta, trzeba przejsc wlasna terapie?

    Hm. Rozumiem, że imputowanie mi, że mam problemy ze sobą, też nie
    jest atakiem personalnym..?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bene_gesserit 25.03.08, 22:30

    stephen_s napisał:
    > A Ty weź pod uwagę, że trochę trudno utrzymać ciągłość myśli, jak
    > się dyskutuje z pięcioma osobami na raz...

    Nie, nie biore. Mozesz spokojnie odpowiadac w dowolnie wybranym
    tempie, jednej po drugiej, powolutku.

    > > Ojej, mam wrazenie, ze robisz sie agresywny
    >
    > Dostosowuję się do Ciebie, moja droga.

    A, ok, mozemy sie ponapie..c, jesli jestes gotow :)
    Chociaz generalnie przekladam przeciwnikow aktywnych nad
    reaktywnych.

    > > Znowu z ciekawosci - nie mowili wam na UW, ze zeby zostac
    > > terapeuta, trzeba przejsc wlasna terapie?
    >
    > Hm. Rozumiem, że imputowanie mi, że mam problemy ze sobą, też nie
    > jest atakiem personalnym..?

    Mamy tu pare spraw.
    1. nie napisalam powyzej, ze masz problemy ze soba
    2. od kiedy przechodznie terapii jest dla absolwenta psychologii
    czyms wstydliwym?
    3. dlaczego uwazasz za obrazliwa sugestie, ze na studiach
    psychologii wykladowcy powinni sugerowac studentom, aby przeszli
    wlasna terapie?
    4. chodzilo mi o to, ze - to uderza mnie wielokrotnie w twoich
    wypowiedziach - bardzo slabo znasz siebie samego. Dobra uczelnia
    jest dla kogos takiego kapitalna szansa na poznanie sie chocby w
    podstawowych zarysach, a u ciebie kompletnie tego nie widze.


    Jesli uznasz (4) za obrazliwe to na wszelki wypadek: 'nie mialam
    takiego zamiaru...'.


    --
    W szczególności np. Skłodowska Curii też siedziałaby w jaskini
    gdyby nie jej mąż.
  • saszenka2 25.03.08, 17:04
    Steph, akceptuję Twoje podejście do seksu, nie akceptuję natomiast
    tego, że różnorodność ludzkich zachowań chciałbyś sprowadzić do
    swojej jedynej, słusznej moralności. Jeżeli sam żyjesz wg tych
    zasad, które głosisz okej, ale jeżeli zaczynasz wchodzić z butami w
    cudze życie, interesując się tym, co Kowalska robi w swojej
    sypialni, to już się z moją akceptacją nie spotka.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • bene_gesserit 24.03.08, 23:32
    stephen_s napisał:

    > Kobieto, jedyne, co robię, to wypowiadam pogląd, że *być może*
    współczesny
    > permisywizm w stosunku do seksu nie jest dobrą rzeczą. Jest to
    zapytanie ogólni
    > e
    > nt. pewnego zjawiska społecznego? To jest wg Ciebie "pouczanie"???
    >

    Facet, albo cos nie tenten, albo udajesz pierwsza naiwna jakbys byl
    po szkole aktorskiej.
    Na wszelki wypadek duzymi literami:
    Napisales na zarzuty o 'ewangelizm', ktore padly pod twoim adresem:
    "Ech, śmiejesz się z "ewangelizmu", a przecież to naturalna
    konsekwencja
    > posiadania jakichkolwiek zasad moralnych...

    Co implikuje zalozenie, ze ty masz zasady i ewangelizujesz, a ci,
    co nie ewangelizuja, tych zasad nie maja. Imo wlasnie taki wniosek
    mozna wyciagnac z tego twojego zaprezentowanego tu (bzdurnego)
    pogladu.

    > Sorki, ale jak to jest, że kiedy ja wypowiadam powyższe,
    to "pouczam", a kiedy
    > np. TY wydajesz bardzo kategoryczne sądy tutaj, to sobie dajesz
    do tego prawo i
    > za pouczanie tego nie uważasz?

    Rzadko. Poniewaz skupiam sie na tym, zeby moj poglad na sprawe nie
    byl tylko najmojszym pogladem, ale czyms, za czym stoja argumenty.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • evita_duarte 24.03.08, 16:40
    stephen_s napisał:
    > Przecież to się jedno z drugim nie kłóci: można szanować decyzje
    ludzi, którzy
    > uprawiaja seks bez uczucia, można absolutnie przyznawać im prawo
    do tego -

    jak mozna kogos szanowac a jednoczesnie twierdzic, ze to co robi
    jest ponizej jego godnosci, no jak?

    a
    > jednocześnie uważać, że lepiej by było, gdyby jednak ludzie
    takiego seksu nie
    > wybierali...
    >
    >

    Lepiej dla kogo?? Moze niech kazdy sam decyduje co jest dla niego
    dobre?

    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • stephen_s 24.03.08, 20:36
    Czy to, że szanuję alkoholika jako człowieka, nie oznacza, że nie mam prawa
    powiedzieć, że jego nałóg go degraduje?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 16:44
    stephen_s napisał:

    > No dobrze, ale czemu zakładacie, że wolność musi prowadzić do
    podjęcia takiego
    > wyboru, żeby akceptować wszystko, co wokół człowieka istnieje?
    >
    > Przecież ja nie mówię, żeby seksu bez uczucia zakazać... Natomiast
    co byłoby
    > złego w tym, że gdyby ludzie - mając oczywiście świadomość tego,
    że mają wybór
    > -
    > zdecydowali się takiego seksu nie uprawiać? I co jest złego w tym,
    jeśli się
    > chciałoby, by więcej ludzi tego wyboru dokonywało?
    To, że chciałbyś, aby świat był taki, jaki sobie tego życzysz i
    interesujesz się życiem innych osób, co powinno leżeć poza obszarem
    Twoich zainteresowań. Niektórzy chętnie wystawiają się na ocenę,
    vide uczestnicy reality show, tam możesz wyrazić swoje zdanie,
    wysyłając SMS-a, ale po co żyjesz tym, co robią inni?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 20:38
    > To, że chciałbyś, aby świat był taki, jaki sobie tego życzysz

    Matko, to posiadanie marzeń na temat tego, że świat mógłby być lepszy niż jest,
    jest arogancją?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 21:53
    stephen_s napisał:

    > > To, że chciałbyś, aby świat był taki, jaki sobie tego życzysz
    >
    > Matko, to posiadanie marzeń na temat tego, że świat mógłby być
    lepszy niż jest,
    > jest arogancją?
    >
    Steph, a co byś powiedział, gdyby ktoś forsował swoje marzenie, że
    wszyscy ludzie uprawiają codziennie seks z trzema przypadkowo
    spotkanymi osobami albo to, że marzy, aby wszyscy ludzie paradowali
    w różowych skarpetkach i interesował się tym, dlaczego Henio spod
    siódemki chodzi jednak w białych?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 22:22
    > Steph, a co byś powiedział, gdyby ktoś forsował swoje marzenie, że
    > wszyscy ludzie uprawiają codziennie seks z trzema przypadkowo
    > spotkanymi osobami albo to, że marzy, aby wszyscy ludzie paradowali
    > w różowych skarpetkach i interesował się tym, dlaczego Henio spod
    > siódemki chodzi jednak w białych?

    Powiedziałbym, że ma bardzo dziwne marzenia :) Ale jakoś nie poczułbym się
    stłamszony itd.

    Wiesz, wydaje mi się, że cechą dojrzałego czlowieka jest na otwartość na opinie
    innych ludzi, także KRYTYCZNE WOBEC SWOJEGO SYSTEMU WARTOŚCI. Wy natomiast, po
    usłyszeniu mojego nawet nie zdania, ale po prostu wątpliwości, robicie panikę,
    robicie panikę, że kogoś tu oceniam, rozliczam itd.

    Oczywiście jednocześnie nie widząc problemu w wypowiedziach w stylu "Żołnierze
    to zgraja wynajętych morderców"... Bo oczywiście, to nie żadnym wypadku OCENA,
    nie, w żadnym wypadku!

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 25.03.08, 17:10
    stephen_s napisał:

    > > Steph, a co byś powiedział, gdyby ktoś forsował swoje marzenie,
    że
    > > wszyscy ludzie uprawiają codziennie seks z trzema przypadkowo
    > > spotkanymi osobami albo to, że marzy, aby wszyscy ludzie
    paradowali
    > > w różowych skarpetkach i interesował się tym, dlaczego Henio spod
    > > siódemki chodzi jednak w białych?
    >
    > Powiedziałbym, że ma bardzo dziwne marzenia :) Ale jakoś nie
    poczułbym się
    > stłamszony itd.
    >
    > Wiesz, wydaje mi się, że cechą dojrzałego czlowieka jest na
    otwartość na opinie
    > innych ludzi, także KRYTYCZNE WOBEC SWOJEGO SYSTEMU WARTOŚCI. Wy
    natomiast, po
    > usłyszeniu mojego nawet nie zdania, ale po prostu wątpliwości,
    robicie panikę,
    > robicie panikę, że kogoś tu oceniam, rozliczam itd.
    >
    > Oczywiście jednocześnie nie widząc problemu w wypowiedziach w
    stylu "Żołnierze
    > to zgraja wynajętych morderców"... Bo oczywiście, to nie żadnym
    wypadku OCENA,
    > nie, w żadnym wypadku!
    >
    Steph, ocena żołnierzy, polityków, dziennikarza "Wiadomości" nijak
    się ma do prywatnej oceny drugiej osoby i jej życia seksualnego.
    Naprawdę nie toleruję tego, żeby ktoś oceniał to, co robię w
    sypialni i nie interesuje mnie jego zdanie. Może oceniać moją pracę,
    mój projekt, mój występ, ale nikomu nic do tego, czy uprawiam
    przygodny seks czy z mężem.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • karolana 25.03.08, 16:57
    > Matko, to posiadanie marzeń na temat tego, że świat mógłby być lepszy niż jest,
    > jest arogancją?

    eeeee ale DLACZEGO wg Ciebie świat, w którym nie ma seksu dla seksu jest lepszy?
    dla kogo? ci, którzy uprawiają seks z miłości i tak mają to w odwłoku, a ci,
    którzy uprawiają seks "koleżeński", śmiem twierdzić, że byliby znaczeni
    NIESZCZĘŚLIWSI. więc KTO, poza konserwatystami Twojego pokroju, skorzystaliby na
    tym?
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • stephen_s 25.03.08, 18:17
    Miałem na myśli to, że wszyscy ludzie uprawialiby seks tylko z miłości, wiec
    nikt by nieszczęśliwy tutaj nie był :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • karolana 25.03.08, 16:50
    > Przecież ja nie mówię, żeby seksu bez uczucia zakazać...

    No jeszcze by tego brakowało!

    > Natomiast co byłoby
    > złego w tym, że gdyby ludzie - mając oczywiście świadomość tego, że mają wybór
    zdecydowali się takiego seksu nie uprawiać?

    Byłoby nudniej? Oczywiście to nic złego, ale co złego jest w tym, ze jednak ten
    seks uprawiają?

    > I co jest złego w tym, jeśli się
    > chciałoby, by więcej ludzi tego wyboru dokonywało?

    Nic, pod warunkiem, że chce się tego w sobie samym, nie nakłaniając i nie
    głosząc moralnej wyższości swoich poglądów.

    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • saszenka2 24.03.08, 14:19
    stephen_s napisał:

    > Saszenko, ale dlaczego uważasz, że niewolnicy nie chcieli
    wyzwolenia, bo "byli
    > nauczeni takie życia"... a Ty, jak dokonujesz swoich wyborów
    życiowych, to na
    > pewno robisz to świadomie itd.?
    >
    > Może to Ty (razem z ogółem naszego społeczeństwa) jesteś nauczona,
    że seks bez
    > uczucia może być OK - i nie umiesz wyobrazić sobie innego myślenia?
    >
    > To oczywiście trochę prowokacyjne pytanie :) Jednak zastanawia
    mnie, dlaczego
    > wybory ludzi z innych realiów tłumaczysz jako to, że ci ludzie
    byli produktami
    > swoich społeczeństw... a jeśli chodzi o siebie (i innych ludzi z
    naszego kraju)
    > ,
    > to uważasz, że wszystkie wybory podejmujecie w pełni świadomie, w
    oderwaniu od
    > kultury, która nas otacza itd.?
    >
    > Niewolnik mógł "podjąć decyzję" o zaakceptowaniu niewolnictwa,
    bo "tak już
    > musiało być". Nie widział oczywistej prawdy, że jest człowiekiem
    równym swojemu
    > "panu". Był produktem swoich czasów. Może jeśli ludzie teraz
    uprawiają seks bez
    > miłości, to dlatego, że TEŻ są produktami naszej permisywnej epoki
    i nie widzą
    > elementarnej prawdy, że seks bez miłości jest bez sensu?
    >
    > Mówię - pomyśl nad tym :)
    >
    Steph, wszystko było fajnie, ale Twoją teorię podważa fakt, iż
    polskie społeczeństwo nie sprzyja stosunkom seksualnym bez
    zobowiązań. To nie jest mój sposób życia, ale przyznaję innym prawo
    do życia wg własnych wartości.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 24.03.08, 14:39
    > Steph, wszystko było fajnie, ale Twoją teorię podważa fakt, iż
    > polskie społeczeństwo nie sprzyja stosunkom seksualnym bez
    > zobowiązań. To nie jest mój sposób życia, ale przyznaję innym prawo
    > do życia wg własnych wartości.

    No, tu bym polemizował...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • kropka_bordo 24.03.08, 21:27
    Skąd wzięło się u Ciebie przekonanie o tych niewolnikach którzy w sumie nie
    chcieli wyzwolenia? Masz jakieś źródło tych rewelacji, czy tak ci po prostu pasuje?

    Jest sobie taki jeden pan, o nazwisku Amartya Sen, który napisał śliczną książkę
    "Rozwój i wolność" (chociaż gdyby dokładnie przetłumaczyć to wyszłoby "Rozwój
    jako wolność" o tutaj linka: czytelnia.onet.pl/0,2559,0,1,nowosci.html
    fragmenty, polecam lekturę, zwłaszcza liberałom ekonomicznym). Jest to praca
    naukowa. Opisuje w tym dziele, m.in. sytuację w Ameryce tuż po zniesieniu
    niewolnictwa: well, well, well, okazuje się że mimo stosunkowo wysokiego
    wynagrodzenia i całkiem niezłych warunków, jakie właściciele plantacji oferowali
    czarnym, aby ich zatrzymać jako robotników w końcu już znających swój fach,
    wszyscy byli niewolnicy odeszli. Widzisz, ci ludzie woleli dużo cięższe i
    niepewne życie poszukując pracy która nie przypominałaby im czasów niewoli, a
    byli to ludzie nie-wolni często od kilku pokoleń.

    No i jeszcze byłabym ostrożna, bardzo ostrożna z "wartościami uniwersalnymi".
    Ludzie niestety dokonywali okropnych rzeczy w imię bardzo szczytnych ideałów. Po
    prostu spokojnie.
  • evita_duarte 24.03.08, 16:23
    stephen_s napisał:

    > Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam
    do tego, że
    > uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością
    sprzeczne :)
    >

    Ludzka godnosc jest definiowana inaczej przez kazda kulture. Znam
    ludzi, ktorzy uwazaja, ze praca zawodowa uraga godnosci kobiety i
    nie sa to jednostki. kosciol katolicki na ten przyklad uwaza ze in
    vitro te godnosc kaleczy etc. w zwiazku z powyzszym godnosc ludzka
    nie moze byc wartoscia sama w sobie, bo to co tobie wydaje sie
    niegodne jest normalne w innych kulturach (na ten przyklad seks z
    nowopoznanym facetem, bo rodzina cie za niego wydala choc jest stary
    i smierdzi - u nas to urag godnosci w innych kulturach nie).

    --
    marzenkowonyc.wordpress.com/
    spojrzeniezobiektywu.wordpress.com/
  • lezbobimbo 24.03.08, 20:20
    evita_duarte napisała:
    > stephen_s napisał:
    > > Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam
    > > do tego, że
    > > uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością
    > >sprzeczne :)

    To zle zmierzasz. Porozmawiamy na ten temat jak kiedys bedziesz zdobedziesz swój
    pierwszy ORGAZM.
    Przyjemnosc to tez uczucie i dla tego uczucia seks sie uprawia. Milosc jest
    fantastyczna ale niekonieczna dla uczuciowego przyjemnego seksu.
    Ale co Ty mozesz o tym wiedziec, skoro zajmujesz sie wtrynianiem w prywatne
    sprawy innych zamiast sie spokojnie i przyjemnie chedozyc z kims nadobnym.
    Wyginaj cialo smialo - ja Cie rozgrzeszam i nastepnym razem spodziewam sie mniej
    zachciewajek na Twych ewangelizacyjnych postach.
  • lezbobimbo 24.03.08, 20:26
    oj przepraszam cos nie pokasowalam tutaj jak slalam - cala moja powyzsza
    wiadomosc z dobra rada "wyginaj cialo smialo" jest adresowana oczywiscie do
    Stephena_S a nie do evity_duarte!

  • lezbobimbo 24.03.08, 20:35
    > stephen_s napisał:
    > > Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam
    > > do tego, że> > uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością>
    >sprzeczne :)

    To zle zmierzasz. Porozmawiamy na ten temat jak kiedys mial swój
    pierwszy ORGAZM.
    Przyjemnosc to uczucie i dla tego uczucia seks sie uprawia. Milosc jest
    fantastyczna ale niekonieczna dla uczuciowego, przyjemnego seksu.
    Ale co Ty mozesz o tym wiedziec, skoro dla Ciebie seks to upadek godnosci! I
    tylko milosc moze go oczyscic, ten obrzydliwy seks. No ale nic by sie zlego nie
    dzialo, gdybys tylko zatrzymal ten osobliwy poglad dla siebie - ale ze chcesz
    innych wedlug siebie wartosciowac to juz konserwa i faszyzm.
    Ponadto jako samozwanczy moralizator marnujesz czas na wtrynianie sie w prywatne
    sprawy innych zamiast sie spokojnie i przyjemnie chedozyc z kims nadobnym.
    Wyginaj cialo smialo - ja Cie rozgrzeszam i nastepnym razem spodziewam sie mniej
    zachciewajek na Twych ewangelizacyjnych postach.

    Jesli chcesz zbawic swiat, to lepiej zacznij dbac o srodowisko albo pojedz do
    Tybetu albo pracuj z bezdomnymi.
  • stephen_s 24.03.08, 20:29
    Hm. Celna uwaga, muszę nad tym pomyśleć...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • karolana 25.03.08, 16:46
    > Wartością uniwersalną jest też np. ludzka godność - i ja zmierzam do tego, że
    > uprawianie seksu bez uczucia może być z ludzką godnością sprzeczne :)

    Z czyją godnością jest sprzeczne uprawianie seksu bez uczucia? Tych, którzy ten
    seks uprawiają? Twoją? Bo nie rozumiem. Godność człowieka jest immanentna i nie
    możesz mu jej odebrać jednym idiotycznym stwierdzeniem! To, że się prześpię z
    kimś, kogo nie kocha, dla samej przyjemności, jeśli tylko jest to na zasadzie
    dobrowolności z obu stron, NIE MOŻE odebrać żadnemu z nas godności, na litość
    Bogini!
    --
    "Mysle ze bez mezczyzn zycie kobiety bylo by o wiele trudniejsze,
    jesli nie niemozliwe." Waldi na FF
  • stephen_s 25.03.08, 18:13
    No ja właśnie sądzę, że przespanie się z kimś, kogo się nie kocha, jest
    naruszaniem swojej własnej intymności i nie powinno się tego robić...

    I to naprawdę nie oznacza, że seks można uprawiać tylko w małżeństwie! Chodzi o
    to, by za tym seksem COŚ stało...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 27.03.08, 22:51
    stephen_s napisał:

    > No ja właśnie sądzę, że przespanie się z kimś, kogo się nie kocha,
    jest
    > naruszaniem swojej własnej intymności i nie powinno się tego
    robić...
    >
    > I to naprawdę nie oznacza, że seks można uprawiać tylko w
    małżeństwie! Chodzi o
    > to, by za tym seksem COŚ stało...
    >
    Steph, każdy ma własną granicę intymności. Dla jednego będzie to
    dotyk w rękę, dla drugiego rozmowa o problemach w rodzinie, a dla
    innego seks z nowo poznaną osobą, seks dla seksu nie będzie niczym
    godzącym w jego poczucie intymności.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 28.03.08, 10:56
    No dobra, to ja w takim razie tutaj będę nieliberalny i powiem, że
    na moją intuicję istnieje coś takiego jak pewien obiektywny
    minimalny poziom intymności, którego przekraczać się nie powinno.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • saszenka2 28.03.08, 22:54
    stephen_s napisał:

    > No dobra, to ja w takim razie tutaj będę nieliberalny i powiem, że
    > na moją intuicję istnieje coś takiego jak pewien obiektywny
    > minimalny poziom intymności, którego przekraczać się nie powinno.
    >
    To tylko Twoje prywatne zdanie. Dla osób, które idą do reality show
    i zdają sobie sprawę, że oglądać będą to miliony, granica intymności
    przebiega gdzie indziej. Każdy ma prawo przekraczać tę granicę,
    jeżeli nie idzie za tym krzywda. Jak ktoś ma potrzebę, to może dać
    nawet swoje akty na jakimś adekwatnym portalu, po prostu jego wybór,
    nie oceniam.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 23.03.08, 15:45
    stephen_s napisał:

    > Problem w tym, że istnieją wartości uniwersalne - i nie zawsze da
    się tak po
    > prostu powiedzieć "Niech każdy żyje po swojemu".
    >
    Owszem, istnieją takowe ujęte w kodeksach, które umożliwiają
    współżycie społeczne, np. nie wolno zabijać innych ludzi, kraść
    etc., natomiast sprawy związane z dobrowolnym seksem pomiędzy dwoma
    dorosłymi osobami nie powinny nikogo interesować. Owego seksu nie
    obejmują "uniwersalne wartości".

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 17:04
    No to ja mam pytanie: czemu spraw seksu uniwersalne wartości obejmować nie mogą?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 18:54
    stephen_s napisał:

    > No to ja mam pytanie: czemu spraw seksu uniwersalne wartości
    obejmować nie mogą
    > ?
    >
    Bo to indywidualna sprawa dwojkga dorosłych ludzi, świadomych swego
    wyboru, który nijak nie zakłóca współżycia społecznego i nie szkodzi
    Tobie czy też mnie.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 19:30
    Ha! Skąd wiesz, że libertynizm seksualny w dłuższej perspektywie nie prowadzi do
    patologii społecznych?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 13:53
    A dlaczego zakladasz ze wolnosc seksualna prowadzi do patologii spolecznych?
    Wolnosc seksualna miedzy dwoma doroslymi osobami, nie szkodzacym ani sobie ani
    Tobie ani mnie, nagle ma przewrócic caly swiat??????
    Bo co, bo im przyjemnie jest? Skad to przerazenie czymis milym seksem i
    przyjemnoscia? Przeciez to nie zabijanie ani gwalcenie ani kradziez ani
    dewastacja srodowiska ani outsourcing ani wyzysk???

    Nie rozumiem, naprawde nie rozumiem co zlego w czyjejs czystej i wesolej
    przyjemnosci i skad Ci sie bierze konkluzja armageddonu? :)
  • stephen_s 24.03.08, 14:08
    > A dlaczego zakladasz ze wolnosc seksualna prowadzi do patologii spolecznych?

    Nie zakładam. Zastanawiam się - bo, w przeciwieństwie do tego, co pisze Kocia,
    ja nie jestem "skostniały". Przeciwnie jest otwarty na rózne poglądy, łacznie z
    tym, że aktualny stan społeczeństwa jest ślepym zaułkiem...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 14:13
    stephen_s napisał:
    >>A dlaczego zakladasz ze wolnosc seksualna prowadzi do patologii >>spolecznych?
    > Nie zakładam. Zastanawiam się - bo, w przeciwieństwie do tego, co >pisze
    Kocia,> ja nie jestem "skostniały". Przeciwnie jest otwarty na >rózne poglądy,
    łacznie z
    > tym, że aktualny stan społeczeństwa jest ślepym zaułkiem...

    ??? I ten slepy zaulek spoleczenstwa jest spowodowany czyjas niewinna
    przyjemnoscia jaka jest seks? Lo rety..

    Moze powinienes spróbowac przyjemnego seksu (z uczuciami) zeby wreszcie odczepic
    sie od seksu innych ludzi? :)
  • stephen_s 24.03.08, 14:36
    > ??? I ten slepy zaulek spoleczenstwa jest spowodowany czyjas niewinna
    > przyjemnoscia jaka jest seks?

    Nie tylko o to chodzi.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • kocia_noga 24.03.08, 16:36
    stephen_s napisał:

    > > ??? I ten slepy zaulek spoleczenstwa jest spowodowany czyjas
    niewinna
    > > przyjemnoscia jaka jest seks?
    >
    > Nie tylko o to chodzi.
    >

    Domyslam się, chodzi o ruję i poróbstwo zanik rodziny,uczuć wyższych
    i totalną zagładę + aborcję i eutanazję.
    A wystarczy podpowiedzieć ludziom,żeby seksili się tylko z
    miłości.Cokolwiek oczywiście to znaczy.
    Albo tylko legalnie - żeby było pod kontrolą, jak drzewiej bywało.I
    już nie będzie wojen i zgorszenia.
    Dobra, juz nie ironizuję.Na tym moim zdaniem polega Steph, twoje
    skostnienie.Przyjąłeś jeden dobrze znany model za zalecany, a twój
    humanizm polega na tym,że chciałbyś żeby wszyscy go powielali.
    Oj.
    A pycha polega na tym,że znasz prawdę.
  • stephen_s 24.03.08, 20:32
    > Domyslam się, chodzi o ruję i poróbstwo zanik rodziny,uczuć wyższych
    > i totalną zagładę + aborcję i eutanazję.

    Eeeee... Nie wsadzaj mi w usta rzeczy, których nigdy nie mówiłem, OK?

    > Przyjąłeś jeden dobrze znany model za zalecany, a twój
    > humanizm polega na tym,że chciałbyś żeby wszyscy go powielali.

    Z ciekawości: ten "jeden dobrze znany model", który zalecam, to wg Ciebie
    konkretnie co? Czy aby czegoś znowu mi nie przypisujesz?

    > A pycha polega na tym,że znasz prawdę.

    Nigdzie nie napisałem, że znam prawdę. Ile razy mam powtórzyć, że tylko się
    zastanawiam?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • pavvka 25.03.08, 09:24
    stephen_s napisał:

    > > A dlaczego zakladasz ze wolnosc seksualna prowadzi do patologii
    spoleczny
    > ch?
    >
    > Nie zakładam. Zastanawiam się - bo, w przeciwieństwie do tego, co
    pisze Kocia,
    > ja nie jestem "skostniały". Przeciwnie jest otwarty na rózne
    poglądy, łacznie z
    > tym, że aktualny stan społeczeństwa jest ślepym zaułkiem...

    Ale co Cię skłoniło do tego zastanawiania? Bo chyba musisz
    przynajmniej mieć jakieś przesłanki do sądzenia, że akurat wolność
    seksualna *może* prowadzić do patologii? Bo jeżeli to tylko taka
    randomowa myśl, to równie dobrze można by się zastanawiać czy do
    patologii społecznych prowadzi czytanie książek w zielonych
    okładkach.
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • stephen_s 25.03.08, 09:36
    Co mnie skłoniło, hmmm... Dobre pytanie. Po prostu mam takie
    osobiste wrażenie, że obecnie tego seksu jest wokół za dużo. Że za
    łatwo do tego wszystkiego podchodzimy. I że jest w tym coś
    niezdrowego... I tak, wiem, że to kiepski argument. :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 09:41
    stephen_s napisał:

    > Co mnie skłoniło, hmmm... Dobre pytanie. Po prostu mam takie
    > osobiste wrażenie, że obecnie tego seksu jest wokół za dużo. Że za
    > łatwo do tego wszystkiego podchodzimy. I że jest w tym coś
    > niezdrowego...

    I tu dochodzimy do sedna problemu. Jeśli mówisz 'ZA dużo', 'ZA
    łatwo', to znaczy, że przyjmujesz jakieś założenie a priori jak dużo
    i jak łatwo powinno być, żeby było zdrowo.
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • pavvka 25.03.08, 09:42
    No i kolejna sprawa do wyjaśnienia to związek przyczynowo-skutkowy
    między tym 'za dużo i za łatwo' a patologiami.
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 09:45
    Nie wiem, może jest jakiś związek między obsesją, jaką nasza kultura
    ma nt. seksu, a ilością rozwodów, czy np. przyrostem naturalnym?

    Poza tym, bardziej szedłbym w kierunku tego, że sam taki stosunek do
    seksu jest patologią...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 09:54
    stephen_s napisał:

    > Nie wiem, może jest jakiś związek między obsesją, jaką nasza
    kultura
    > ma nt. seksu, a ilością rozwodów, czy np. przyrostem naturalnym?

    Więcej seksu to mniejszy przyrost naturalny? To mi się nie wydaje
    specjalnie logiczne...

    No i mam teorię, że to nie tak, że seksu jest wszędzie tak dużo,
    tylko niektórzy wszędzie się go doszukują (świadomie lub pod-). W
    jakimś filmie pop-nauk opisywali taki mechanizm psychologiczny -
    kobieta dowiadywała się, że jest w ciąży i nagle zaczynała wszędzie
    naokoło widzieć mnóstwo ciężarnych kobiet i niemowląt w wózkach i
    dziwić się, że wcześniej tego nie dostrzegała.
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 09:58
    > Więcej seksu to mniejszy przyrost naturalny? To mi się nie wydaje
    > specjalnie logiczne...

    Ale pamiętaj, że jednym z elementów współczesnego "rozrywkowego"
    podejścia do seksu jest powszechna antykoncepcja...

    > No i mam teorię, że to nie tak, że seksu jest wszędzie tak dużo,
    > tylko niektórzy wszędzie się go doszukują (świadomie lub pod).

    No wiesz, jeśli jadę przez miasto i widzę na wielkim bilboardzie
    roznegliżowaną Ewę Sonnet, to raczej trudno mi uznać, że to ja na
    siłę się czegoś doszukuję :)


    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 10:10
    stephen_s napisał:

    > > Więcej seksu to mniejszy przyrost naturalny? To mi się nie
    wydaje
    > > specjalnie logiczne...
    >
    > Ale pamiętaj, że jednym z elementów współczesnego "rozrywkowego"
    > podejścia do seksu jest powszechna antykoncepcja...

    Ale to rozrywkowe podejście nie jest nowym wynalazkiem, tyle, że
    kiedyś nie istniała skuteczna, bezpieczna i tania antykoncepcja.
    Jeśli już, to raczej szedłbym w taką teorię, że wynalezienie pigułki
    było przyczną i luźniejszego podejścia do seksu i spadku przyrostu
    naturalnego.

    > > No i mam teorię, że to nie tak, że seksu jest wszędzie tak dużo,
    > > tylko niektórzy wszędzie się go doszukują (świadomie lub pod).
    >
    > No wiesz, jeśli jadę przez miasto i widzę na wielkim bilboardzie
    > roznegliżowaną Ewę Sonnet, to raczej trudno mi uznać, że to ja na
    > siłę się czegoś doszukuję :)

    Ale ja nie twierdzę, że to wcale nie istnieje, tylko, że Ty na te
    Ewy Sonnet zwracasz większą uwagę niż na bilbordy np. z dozownikami
    mydła. Może takie ćwiczenie - następnym razem policz wszystkie
    mijane po drodze bilbordy i oblicz jaki procent z nich zawiera
    treści seksualne.
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 10:16
    > Ale to rozrywkowe podejście nie jest nowym wynalazkiem, tyle, że
    > kiedyś nie istniała skuteczna, bezpieczna i tania antykoncepcja.
    > Jeśli już, to raczej szedłbym w taką teorię, że wynalezienie
    pigułki
    > było przyczną i luźniejszego podejścia do seksu i spadku przyrostu
    > naturalnego.

    O, trafne.

    To może ja przeformułuję mój pogląd tak, że pożyteczny wynalazek,
    jakim jest antykoncepcja, jest obecnie źle stosowany, tzn.
    nadużywany i prowadzi do złego podejścia do seksu.

    > Ale ja nie twierdzę, że to wcale nie istnieje, tylko, że Ty na te
    > Ewy Sonnet zwracasz większą uwagę niż na bilbordy np. z
    dozownikami
    > mydła. Może takie ćwiczenie - następnym razem policz wszystkie
    > mijane po drodze bilbordy i oblicz jaki procent z nich zawiera
    > treści seksualne

    Fajne :)

    Inna rzecz, że widzisz... dla mnie nawet jeden bilboard z półnagą
    Ewą Sonnet to o jeden bilboard za dużo.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 10:34
    > Ale to rozrywkowe podejście nie jest nowym wynalazkiem, tyle, że
    > kiedyś nie istniała skuteczna, bezpieczna i tania antykoncepcja.
    > Jeśli już, to raczej szedłbym w taką teorię, że wynalezienie
    pigułki
    > było przyczną i luźniejszego podejścia do seksu i spadku przyrostu
    > naturalnego.

    O, trafne.


    Ach, fajnie sobie pogadać jakim złem jest antykoncepcja, kiedy się
    nie ma najmniejszych szans na zajście w ciążę, prawda?

  • stephen_s 25.03.08, 10:35
    Nigdzie nie napisałem, że antykoncepcja jest złem! Przeciwnie,
    przecież napisałem, że to pożyteczny wynalazek...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 10:56
    Napisałeś, że jest źle wykorzystywana, jak dla mnie na jedno
    wychodzi. Moim zdaniem jest wykorzystywana zgodnie ze swoim
    przeznaczeniem. Po to, żeby chronić przed niechcianą ciążą.
  • stephen_s 25.03.08, 11:44
    > Napisałeś, że jest źle wykorzystywana, jak dla mnie na jedno
    > wychodzi. Moim zdaniem jest wykorzystywana zgodnie ze swoim
    > przeznaczeniem. Po to, żeby chronić przed niechcianą ciążą.

    Owszem, ale pytanie, kiedy ryzyko niechcianej ciąży się pojawia.
    Jeśli jest ono wynikiem intensywnego uprawiania seksu bez
    zobowiązań, to mam wątpliwości, czy nie jest to przegięcie...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 12:44
    Innymi słowy uważasz, że seks bez zobowiązań jest zły. Oczywiście
    możesz sobie tak uważać, ale nie dziw się, że kobiety słysząc to
    mogą czuć się poirytowane, szczególnie kiedy mieszasz do tego
    antykoncepcję. Seks bez zobowiązań i martwienia się o ciążę, był od
    zawsze dostępny dla mężczyzn i wielu z nich z tego przywileju
    korzystało. Kobiety mogą to robić dopiero od niedawna i jak widać
    niezbyt chętnie pozbędą się tej możliwości.
  • stephen_s 25.03.08, 13:39
    > Innymi słowy uważasz, że seks bez zobowiązań jest zły. Oczywiście
    > możesz sobie tak uważać, ale nie dziw się, że kobiety słysząc to
    > mogą czuć się poirytowane

    No własnie nie rozumiem, co jest w tym takiego irytującego?

    > Szczególnie kiedy mieszasz do tego
    > antykoncepcję. Seks bez zobowiązań i martwienia się o ciążę, był
    od
    > zawsze dostępny dla mężczyzn i wielu z nich z tego przywileju
    > korzystało

    I to też nie było w porządku...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 13:42
    > No własnie nie rozumiem, co jest w tym takiego irytującego?

    Potępiając antykoncepcję, tak naprawdę tylko kobietom zamykasz drogę
    do swobodnych zachowań seksualnych.
  • stephen_s 25.03.08, 13:49
    No to żeby była jasność: swobodne zachowania seksualne nie podobają
    mi sie także u mężczyzn, a może wręcz: szczególnie u mężczyzn.

    I wcale nie jest tak, że potępiam antykoncepcję...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • saszenka2 25.03.08, 17:27
    stephen_s napisał:

    > > Napisałeś, że jest źle wykorzystywana, jak dla mnie na jedno
    > > wychodzi. Moim zdaniem jest wykorzystywana zgodnie ze swoim
    > > przeznaczeniem. Po to, żeby chronić przed niechcianą ciążą.
    >
    > Owszem, ale pytanie, kiedy ryzyko niechcianej ciąży się pojawia.
    > Jeśli jest ono wynikiem intensywnego uprawiania seksu bez
    > zobowiązań, to mam wątpliwości, czy nie jest to przegięcie...
    >
    A gdyby ta sama osoba uprawiała seks trzy razy dziennie z mężem, to
    też byłoby to przegięcie?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 18:22
    Nie :) Wtedy to jest miłosc :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 25.03.08, 17:24
    stephen_s napisał:

    > > Ale to rozrywkowe podejście nie jest nowym wynalazkiem, tyle, że
    > > kiedyś nie istniała skuteczna, bezpieczna i tania antykoncepcja.
    > > Jeśli już, to raczej szedłbym w taką teorię, że wynalezienie
    > pigułki
    > > było przyczną i luźniejszego podejścia do seksu i spadku
    przyrostu
    > > naturalnego.
    >
    > O, trafne.
    >
    > To może ja przeformułuję mój pogląd tak, że pożyteczny wynalazek,
    > jakim jest antykoncepcja, jest obecnie źle stosowany, tzn.
    > nadużywany i prowadzi do złego podejścia do seksu.
    Antykoncepcja prowadzi do złego podejścia do seksu? Sorry, ale od
    razu przed oczyma miałam Macieja Giertycha i jego udowadnianie, jak
    wielkie nieszczęście dla środowiska naturalnego wypływa ze
    stosowania pigułek.
    Myślisz, że dawniej ludzie nie uprawiali seksu bez miłości?
    Uprawiali, choć wiele ryzykowali. Seks bez miłości, zdrady to nie
    wymysł naszych czasów.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 25.03.08, 17:20
    Jakimś dziwnym trafem seksem najbardziej ekscytują się konserwatywni
    politycy, którzy nieustannie o nim mówią, przez co można odnieść
    wrażenie, że współczesny świat się na nim skupia, ale prawda jest
    taka, że to ci konserwatywni politycy mają jakiś bliżej nieokreślony
    problem, skoro nawet w "Teletubisiach" widzą ukryty homoseksualizm.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • saszenka2 25.03.08, 17:17
    stephen_s napisał:

    > Nie wiem, może jest jakiś związek między obsesją, jaką nasza
    kultura
    > ma nt. seksu, a ilością rozwodów, czy np. przyrostem naturalnym?
    >
    > Poza tym, bardziej szedłbym w kierunku tego, że sam taki stosunek
    do
    > seksu jest patologią...
    >
    Tymczasem wszelkie dostępne źródła nie widzą w tym niczego dziwnego.
    Seks wiąże się z przyjemnością i nie trzeba kogoś kochać, aby ją
    odczuwać. Powie Ci to seksuolog, biolog i lekarz. Nie ma w tym nic
    patologicznego. Seks wg Maslowa jest potrzebą fizjologiczną.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 09:42
    Racja, ale w czym tu problem?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 09:47
    stephen_s napisał:

    > Racja, ale w czym tu problem?

    Po pierwsze w tym, że to się nie nadaje do dyskusji. Po drugie na
    tym konkretnie forumie kojarzy się to ze stwierdzeniami "kobiety
    powinny siedzieć w domu i niańczyć dzieci, a jak pracują, to tracą
    godność".
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 10:00
    > Po pierwsze w tym, że to się nie nadaje do dyskusji

    No wiesz, ale tak naprawdę trudno dyskutować o czymkolwiek nie
    czyniąć żadnych założeń. Feminizm też czyni pewne założenia nt.
    tego, co jest sprawiedliwe itd.

    > Po drugie na
    > tym konkretnie forumie kojarzy się to ze stwierdzeniami "kobiety
    > powinny siedzieć w domu i niańczyć dzieci, a jak pracują, to tracą
    > godność".

    Ale to chyba naprawdę nei mój problem, jeśli ktoś przez skojarzenia
    dopowiada sobie rzeczy, których nie mówię?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 10:04
    stephen_s napisał:

    > No wiesz, ale tak naprawdę trudno dyskutować o czymkolwiek nie
    > czyniąć żadnych założeń. Feminizm też czyni pewne założenia nt.
    > tego, co jest sprawiedliwe itd.

    W takim razie jakiej odpowiedzi byś się spodziewał ze strony osób,
    które Twoje założenia uważają za wzięte z Księżyca?

    > > Po drugie na
    > > tym konkretnie forumie kojarzy się to ze stwierdzeniami "kobiety
    > > powinny siedzieć w domu i niańczyć dzieci, a jak pracują, to
    tracą
    > > godność".
    >
    > Ale to chyba naprawdę nei mój problem, jeśli ktoś przez
    skojarzenia
    > dopowiada sobie rzeczy, których nie mówię?

    Tego akurat nie mówisz, ale reprezentujesz taki sam sposób myślenia.
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 10:12
    > W takim razie jakiej odpowiedzi byś się spodziewał ze strony osób,
    > które Twoje założenia uważają za wzięte z Księżyca?

    Dobre pytanie...

    > Tego akurat nie mówisz, ale reprezentujesz taki sam sposób myślenia

    Nie rozumiem. Taki sam, to znaczy?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 10:19
    stephen_s napisał:

    > > Tego akurat nie mówisz, ale reprezentujesz taki sam sposób
    myślenia
    >
    > Nie rozumiem. Taki sam, to znaczy?

    To znaczy, że istnieje jeden właściwy model życia, a ludzie żyjący
    niezgodnie z nim postępują niemoralnie i niszczą swoją godność.
    --
    i saw a photograph/ a woman in a bath
    of hundred dollar bills/ if the cold doesn't kill her, money will
  • stephen_s 25.03.08, 10:26
    Hm. Nie wiedziałem, że mogę takie myślenie mieć...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • pavvka 25.03.08, 10:31
    Ale już wiele osób w tym wątku próbowało Ci powiedzieć, że masz.
    Zastanów się nad tym na zasadzie "jeśli trzy osoby powiedzą Ci, że
    jesteś pijany..."
    --
    i read a magazine/ that said by seventeen
    your life was at an end/ i'm dead and i'm perfectly content
  • bri 25.03.08, 10:23
    Stefek, pisałeś wcześniej o godności ludzkiej, której podobno
    szkodzi seks "bez uczuć". Po pierwsze, godność ludzka to rzecz
    osobista. Możesz ewentualnie powiedzieć, że Twojej godności
    seks "bez uczuć" szkodzi, ale na temat godności osobistej innych
    ludzi nie masz nic do powiedzenia. Mojej godności szkodzi to, co
    jest wbrew moim zasadom i wyznawanym przeze mnie wartościom. Seks o
    ile ja do niego nie zmuszam, i nie jestem zmuszana, nie godzi w moją
    godność.

    Po drugie - wyjaśnij mi, co to jest, do cholery, ten seks "bez
    uczuć". Rozumiem, że pod tym pojęciem masz na myśli, że seks jest
    możliwy tylko w związku? To może wyjaśnij mi, kiedy ten związek się
    zaczyna? Czy po trzech miesiącach "chodzenia" jak sobie już nawzajem
    wyznacie miłość, to można i seks już nie będzie "bez uczuć"? Czy do
    tej pory możliwe są tylko niezbyt głębokie pocałunki i dotykanie
    partnera powyżej ramion? Bo nie wiem jaką masz definicję seksu - czy
    musi dojść penetracji? Czy petting to już seks? Czy jak się
    masturbujesz myśląc o obiekcie swojego afektu to jest seks "bez
    uczuć" czy nie?
  • stephen_s 25.03.08, 10:34
    > Stefek, pisałeś wcześniej o godności ludzkiej, której podobno
    > szkodzi seks "bez uczuć". Po pierwsze, godność ludzka to rzecz
    > osobista. Możesz ewentualnie powiedzieć, że Twojej godności
    > seks "bez uczuć" szkodzi, ale na temat godności osobistej innych
    > ludzi nie masz nic do powiedzenia. Mojej godności szkodzi to, co
    > jest wbrew moim zasadom i wyznawanym przeze mnie wartościom. Seks
    o
    > ile ja do niego nie zmuszam, i nie jestem zmuszana, nie godzi w
    moją
    > godność.

    Kurczę, muszę to w takim razie przemyśleć.

    > Po drugie - wyjaśnij mi, co to jest, do cholery, ten seks "bez
    > uczuć". Rozumiem, że pod tym pojęciem masz na myśli, że seks jest
    > możliwy tylko w związku?

    Hm, niekoniecznie. Raczej chodzi mi o to, że seks powinien miec
    miejsce wtedy, kiedy dwoje ludzi rzeczywiście coś do siebie czuje. I
    nawet jeśli dopiero się poznali i już od razu doszło do seksu, to
    jest OK, jeśli za tym stoi jakaś szczera fascynacja itd. Natomiast
    nie podoba mi się seks sprowadzający się do samego seksu, czyli
    układy, które z założenia się "one-night standami" itd.

    No ale w sumie sam już nie wiem...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 10:41
    Natomiast
    > nie podoba mi się seks sprowadzający się do samego seksu, czyli
    > układy, które z założenia się "one-night standami" itd.


    Dlaczego Ci się to nie podoba? Przecież za tym też stoi jakaś
    fascynacja, choćby tylko erotyczna. Dwoje ludzi nawzajem pomaga
    sobie zaspokoić potrzebę fizycznej bliskości. Do tego też jest
    potrzebne jakieś porozumienie i muszą się na jakimś podstawowym
    poziomie sobie podobać. Jeśli są trzeźwi, nie widzę żadnego problemu.
  • stephen_s 25.03.08, 11:42
    > Dlaczego Ci się to nie podoba? Przecież za tym też stoi jakaś
    > fascynacja, choćby tylko erotyczna

    Czy ja wiem..?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • bri 25.03.08, 12:31
    Ty nie wiesz, o czym wszyscy tu wiemy, ale wiesz... niektórzy
    wiedzą ;)
  • stephen_s 25.03.08, 13:37

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły na poddaszu
  • saszenka2 25.03.08, 17:37
    stephen_s napisał:

    > > Stefek, pisałeś wcześniej o godności ludzkiej, której podobno
    > > szkodzi seks "bez uczuć". Po pierwsze, godność ludzka to rzecz
    > > osobista. Możesz ewentualnie powiedzieć, że Twojej godności
    > > seks "bez uczuć" szkodzi, ale na temat godności osobistej innych
    > > ludzi nie masz nic do powiedzenia. Mojej godności szkodzi to, co
    > > jest wbrew moim zasadom i wyznawanym przeze mnie wartościom.
    Seks
    > o
    > > ile ja do niego nie zmuszam, i nie jestem zmuszana, nie godzi w
    > moją
    > > godność.
    >
    > Kurczę, muszę to w takim razie przemyśleć.
    >
    > > Po drugie - wyjaśnij mi, co to jest, do cholery, ten seks "bez
    > > uczuć". Rozumiem, że pod tym pojęciem masz na myśli, że seks
    jest
    > > możliwy tylko w związku?
    >
    > Hm, niekoniecznie. Raczej chodzi mi o to, że seks powinien miec
    > miejsce wtedy, kiedy dwoje ludzi rzeczywiście coś do siebie czuje.
    I
    > nawet jeśli dopiero się poznali i już od razu doszło do seksu, to
    > jest OK, jeśli za tym stoi jakaś szczera fascynacja itd. Natomiast
    > nie podoba mi się seks sprowadzający się do samego seksu, czyli
    > układy, które z założenia się "one-night standami" itd.
    >
    > No ale w sumie sam już nie wiem...
    >

    Steph, a co sądzisz o seksie pomiędzy osobami, które deklarują
    wielką miłość na pierwszym spotkaniu za każdym razem i kolejnej
    miłości szukają 24 h później? Jak dla mnie hipokryzja. Jasny układ
    jest lepszy.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 25.03.08, 18:23
    Nie no, oczywiście, że to już jest w ogóle żenada...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 24.03.08, 16:49
    lezbobimbo napisała:

    > A dlaczego zakladasz ze wolnosc seksualna prowadzi do patologii
    spolecznych?
    > Wolnosc seksualna miedzy dwoma doroslymi osobami, nie szkodzacym
    ani sobie ani
    > Tobie ani mnie, nagle ma przewrócic caly swiat??????
    > Bo co, bo im przyjemnie jest? Skad to przerazenie czymis milym
    seksem i
    > przyjemnoscia? Przeciez to nie zabijanie ani gwalcenie ani
    kradziez ani
    > dewastacja srodowiska ani outsourcing ani wyzysk???
    >
    > Nie rozumiem, naprawde nie rozumiem co zlego w czyjejs czystej i
    wesolej
    > przyjemnosci i skad Ci sie bierze konkluzja armageddonu? :)

    Skoro przyjemność stanowi źródło patologii, to może powinnam
    wyłączyć płytę Madonny, bo jeszcze od tej przyjemności przejdę do
    patologii społecznej. No i koniecznie muszę się pozbyć batoników z
    lodówki, toż to przyjemność w czystej postaci, w dodatku połączona z
    biologicznym aspektem przyjemności. ;)
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • lezbobimbo 24.03.08, 20:01
    saszenka2 napisała:
    > Skoro przyjemność stanowi źródło patologii, to może powinnam
    > wyłączyć płytę Madonny, bo jeszcze od tej przyjemności przejdę do
    > patologii społecznej. No i koniecznie muszę się pozbyć batoników z
    > lodówki, toż to przyjemność w czystej postaci, w dodatku połączona z >
    biologicznym aspektem przyjemności. ;)

    Widzisz, przez Twoja Madzie z batonikiem, teraz upada wlasnie cywilizacja,
    stooop stoooop pohamuj to, zatrzymaj plyte, wypluj koczelade, ja Cie nawet
    posmyram po gardziolku zeby Ci bylo latwiej wykrztusic! Wlasnie widzialam jak
    slonce zachodzilo krwawo! Ani chybi to byl znak! Szybko moze jeszcze zdazymy
    wskoczyc w pruderie! ;))))) Od dzisiaj tylko praca w ascezie o wodzie i chlebie
    bedzie nam nagroda!

    Ej stephen COS mie tknelo - czy Ty nie jestes przypadkiem w seminarium, nie
    zlozyles jakis slubów zakonnych?
    Tylko czy ktos taki tak zle znalby biblie?
  • stephen_s 24.03.08, 20:45
    > Widzisz, przez Twoja Madzie z batonikiem, teraz upada wlasnie cywilizacja,
    > stooop stoooop pohamuj to, zatrzymaj plyte, wypluj koczelade, ja Cie nawet
    > posmyram po gardziolku zeby Ci bylo latwiej wykrztusic! Wlasnie widzialam jak
    > slonce zachodzilo krwawo! Ani chybi to byl znak! Szybko moze jeszcze zdazymy
    > wskoczyc w pruderie! ;))))) Od dzisiaj tylko praca w ascezie o wodzie i chlebie
    > bedzie nam nagroda!

    Dzięki, szczerze się uśmiałem :)))

    > Ej stephen COS mie tknelo - czy Ty nie jestes przypadkiem w seminarium, nie
    > zlozyles jakis slubów zakonnych?

    Nie :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • stephen_s 24.03.08, 20:38

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 15:42
    stephen_s napisał:

    > > Ale dlaczego seks dla samego seksu, bez związku uczuciowego ma
    być
    > > zły, jeżeli decydują się na to dwie dorosłe osoby, które znają
    > > konsekwencje tego wyboru? To ich życie i każdy ma prawo kierować
    się
    > > w nim czym innym.
    >
    > No cóż, na to pytanie nie da się odpowiedzieć, nie wchodząc na
    grunt wartości..
    No właśnie i każdy będzie miał swoje aksjomaty, i nie sposób
    udowodnić nadrzędności jednych nad drugimi. Liberałowie dają prawo
    do wyznawania własnego systemu wartości.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 17:07
    Jak napisałem wcześniej, wg mnie liberał stara się szanować i być otwartym na
    inne systemy wartości (no i oczywiście nie stara się ludzi przymuszać do
    kierowania się tymi czy innymi zasadami), jednak nie oznacza to, że musi
    koniecznie wszystkie te systemy wartości uznawać za równie dobre.

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • saszenka2 23.03.08, 19:00
    stephen_s napisał:

    > Jak napisałem wcześniej, wg mnie liberał stara się szanować i być
    otwartym na
    > inne systemy wartości (no i oczywiście nie stara się ludzi
    przymuszać do
    > kierowania się tymi czy innymi zasadami), jednak nie oznacza to,
    że musi
    > koniecznie wszystkie te systemy wartości uznawać za równie dobre.
    >
    Liberał uznaje za nadrzędne interesy jednostki, a Ty masz zapędy do
    tego, żeby wiedzieć lepiej od Kowalskiej, że seks bez miłości jest
    dla niej zły i ją nawracać. Liberał uznaje, że każdy wie lepiej, co
    dla niego jest dobre i w to nie ingeruje.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • stephen_s 23.03.08, 19:29
    No OK, ale konserwatystą też nie jestem, bo uważam, że wszyscy ludzie są równi,
    nie lubię wartościowania ludzi po dochodach itd. Nie jestem też wielkim
    zwolennikiem tradycji. No więc, kim w takim razie jestem?

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lezbobimbo 24.03.08, 14:24
    stephen_s napisał:
    > No OK, ale konserwatystą też nie jestem, bo uważam, że wszyscy >ludzie są
    równi,> nie lubię wartościowania ludzi po dochodach itd. >Nie jestem też wielkim
    > zwolennikiem tradycji. No więc, kim w takim razie jestem?

    Jestes para-komunistycznym neopruderysta ;PPPP
    Skoro sam nie znasz definicji Twoich pogladów, to ja Ci podpowiem ;P
  • stephen_s 24.03.08, 14:43
    > Jestes para-komunistycznym neopruderysta ;PPPP

    Heh. Niezłe :)

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • lolyta 23.03.08, 04:07
    tephen_s napisał:

    > Nie chodzi o to, że seksualność jako taka jest zła, ale o to, że
    > seksualność sprowadzona do seksu bez uczuć jest zła :)

    etam, jesli obie strony podchodza do tego tak samo to co w tym zlego? bym
    powiedziala ze mniej zla jest w takim ukladzie niz w takim, w ktorym jedna osoba
    podchodzi z uczuciami a druga bez, chociaz matematycznei rezcz biorac jesli brac
    pod uwage ta twoja teoryjke to ta druga sytuacja jest bardziej w porzadku, bo
    przynajmniej troche uczuc jest.

    --
    Oswiadczam, że Redakcja Pinezki nie ponosi
    żadnej odpowiedzialności za moje poglądy.
    Jesli"magdalena żuraw" to wielopietrowy internetowy performancejakiejs wyuzdanejartystycznie grupy, to jest on wsciekle dobry. (bene_gesserit)
  • stephen_s 23.03.08, 17:08
    Dobre pytanie w sumie z tą sytuacją, gdy jedna osoba uprawia seks z uczuciem, a
    druga nie.

    Myślę, że osoba pierwsza postępuje wtedy właściwie, jednak ta druga niekoniecznie...

    --
    Mój dziwaczny blog, czyli Bazgroły napoddaszu
  • gotlama 20.03.08, 11:22
    Jak żona stanie się dla wszystkich żonatych ważniejsza od kumpli i "hobby", to
    mąż będzie lepszy od "siostry". I wtedy może nastąpić koniec feminizmu.
  • czarny.kot997 20.03.08, 13:08
    Pani Herman zostala niedawno wy...rzona na zbity pysk na oczach
    milionow widzow z popularnego programu za zachwyty nad hitlerowska
    polityka prorodzinna. Za to tez wywalona ja kilka dni pozniej z
    pracy w panstwowej TV. wiec jak na moj gust to ona sie nie
    poswiecila jakos szczegolnie. poza tym cala ta jej ksiazka i poglady
    sa tak durne, ze nie wiadomo czy plakac czy sie smiac, a ona sama
    jest posmiewiskiem calych Niemiec. nikt juz z nia zadnych wywiadow
    nie przeprowadza, bo to straszny obciach.
    co do pani Schwarzer, to fakt, ze jest kontrowersyjna do bolu, ale
    tez kazda kobieta myslaca i wiedzaca conieco o tym jak wygladala
    sytuacja kobiet w Niemczech przedtem, jest swiadoma jej dokonan.
    Chyle przed nia czola.
  • gotlama 20.03.08, 22:21
    nie odróżniającej przyczyny od skutku?
    Tego typu "olśnienia" jak w pierwszym poście biorą się właśnie z mieszania
    przyczyn ze skutkami.
    Komuś się wydaje, że feminizm jest przyczyną problemów, a tymczasem jest
    odwrotnie - feminizm jest ich skutkiem.
  • herkus-monte 23.03.08, 09:14
    to samo mowili nazisci o zydach ehhh
  • gotlama 23.03.08, 21:07
    Merytoryczność argumentów używanych przez antyfeministów jest zniewalająca. Ale
    czasem dotykają prawdy odwołując się do nazizmu.
    Rzeczywiście - ich retoryka bardzo przypomina nazizm.
    Ich wizja roli kobiety w społeczeństwie - również jest bardzo zbliżona.
  • herkus-monte 25.03.08, 14:55
    zawsze to lepsze niz komunizm/anarchizm
  • six_a 21.03.08, 01:13
    pornografia zdobyczą obyczajową mężczyzn
    jakby im zabrać, to się dopiero rozpęta
    ;)

    --
    prawie jak kopov
    learn to fly
  • kozaki_wiesi 22.03.08, 17:47
    bolszewizm, narodowy socjalizm, feminizm - ludzie powoli rozumieja,
    ze wszelkie lewackie ideologie 'inzynierii dusz' majace
    stworzyc 'nowego lepszego czlowieka' (homosovieticusa) po prostu nie
    dzialaja - to utopie. Im predzej oczadziali z nienawisci zwolennicy
    feminizmu to zrozumieja, tym lepiej.

    --
    Antysemita to nie ten, kto nie lubi Żydów ale ten, kogo Żydzi nie
    lubią.
  • lost_island 22.03.08, 21:52
    przedmiotowo??? Kobiety sie rozbieraja, sprzedaja na wszelkie mozliwe sposoby
    swoje ciała, a potem maja pretensje, że nie sa traktowane z szacunkiem.
    Widzieliscie moze facetów, którzy tak robią??? Chyba tylko niewielki odsetek.
    Faceci znaja swoja wartośc i wiedza, że ich atrakcyjność nie kończy sie na
    wyglądzie. Wiedzą, ze dzięki swojej inteligencji są wstanie wiele osiagnąć, a
    nie dzięki usłużnemu na każde skinienie ciałku.
  • bene_gesserit 23.03.08, 00:39
    lost_island napisała:

    > przedmiotowo??? Kobiety sie rozbieraja, sprzedaja na wszelkie
    mozliwe sposoby
    > swoje ciała, a potem maja pretensje, że nie sa traktowane z
    szacunkiem.
    > Widzieliscie moze facetów, którzy tak robią??? Chyba tylko
    niewielki odsetek.
    > Faceci znaja swoja wartośc i wiedza, że ich atrakcyjność nie
    kończy sie na
    > wyglądzie. Wiedzą, ze dzięki swojej inteligencji są wstanie wiele
    osiagnąć, a
    > nie dzięki usłużnemu na każde skinienie ciałku.

    Wielokrotnie podejmowano proby zalozenia magazynu erotycznego dla
    pan - takiego z golymi facetami, rozkladowka z erekcja itd.
    Nieuchronnie konczylo sie to jednym - magazyn byl i owszem,
    kupowany - ale przez gejow.
    Meska erotyka cieszy sie o wiele mniejszym powodzeniem wsrod
    kobiet, niz zenska wsrod mezczyzn. Usluznosc nie ma tu kompletnie
    nic do rzeczy - tylko twarde prawa popytu i podazy. Sprzedaje sie
    dokladnie to, co sie kupuje.

    A magazyny z golymi facetami istnieja - tyle, ze glownie dla innych
    facetow.

    --
    www.mikolaj.org.pl/pl/co_robimy_mamawpracy.php
  • blauchat 23.03.08, 12:53
    Och, czy to może być prawda? Nie ma popytu na męskie ciało? Kobiece
    serduszko nie bije mocniej na widok męskiego gołego tyłka??...
    To musi być intryga. Jadowitych feministek.
  • bene_gesserit 24.03.08, 19:51
    blauchat napisała:

    > Och, czy to może być prawda? Nie ma popytu na męskie ciało?
    Kobiece
    > serduszko nie bije mocniej na widok męskiego gołego tyłka??...
    > To musi być intryga. Jadowitych feministek.

    Nienie - intryga jadowitych feministek jest fakt, ze spora czesc
    Polakow ma problemy z rozumieniem pisanego tekstu. Jestes na to
    zywym dowodem.
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • saszenka2 23.03.08, 15:51


    > lost_island napisała:
    >
    > > przedmiotowo??? Kobiety sie rozbieraja, sprzedaja na wszelkie
    > mozliwe sposoby
    > > swoje ciała, a potem maja pretensje, że nie sa traktowane z
    > szacunkiem.
    > > Widzieliscie moze facetów, którzy tak robią??? Chyba tylko
    > niewielki odsetek.
    > > Faceci znaja swoja wartośc i wiedza, że ich atrakcyjność nie
    > kończy sie na
    > > wyglądzie. Wiedzą, ze dzięki swojej inteligencji są wstanie
    wiele
    > osiagnąć, a
    > > nie dzięki usłużnemu na każde skinienie ciałku.
    Lost, to ich sprawa, ze swoim ciałem mogą robić, co uznają za
    stosowne. Jednakże postawa pewnej grupy społecznej nie powinna być
    rozciągana na oczekiwania względem wszystkich kobiet. To, że
    Sowińska rozbierze się dla "Playboya" nie powinno być źródłem braku
    szacunku dla sąsiadki spod piątki, która nie ma najmniejszej ochoty
    rozbierać się dla pania Heńka. Pan Heniek może sobie
    kupić "Playboya" i oglądać do woli Kasię Sowińską.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
  • lost_island 23.03.08, 20:52
    Najgorzej jest jak facet wogóle nie zwraca uwagi na swoja ukochana tylko woli
    zerkanie do Playboya na Kasię 3000. Czasami sobie przypomni o ukochanej jak go
    jaja zaswędzą, bo przeciez trudno zamoczyć małego w rozkładówce (a szkoda bo
    tyle tam róznorodnego towaru, łatwego i chettnego)...
  • mijo81 31.03.08, 23:03

    > Wielokrotnie podejmowano proby zalozenia magazynu erotycznego dla
    > pan - takiego z golymi facetami, rozkladowka z erekcja itd.
    > Nieuchronnie konczylo sie to jednym - magazyn byl i owszem,
    > kupowany - ale przez gejow.
    > Meska erotyka cieszy sie o wiele mniejszym powodzeniem wsrod
    > kobiet, niz zenska wsrod mezczyzn. Usluznosc nie ma tu kompletnie
    > nic do rzeczy - tylko twarde prawa popytu i podazy. Sprzedaje sie
    > dokladnie to, co sie kupuje.
    >
    > A magazyny z golymi facetami istnieja - tyle, ze glownie dla
    innych
    > facetow.
    >
    No i tym samym ostro pracujecie na brak szacunku wobec was
  • herkus-monte 23.03.08, 09:16
    a tu kobiety uswiadomily sobie nagle ze sa w tym samym miejscu co
    byly
  • bene_gesserit 23.03.08, 10:19
    herkus-monte napisał:

    > a tu kobiety uswiadomily sobie nagle ze sa w tym samym miejscu co
    > byly

    Tak, faktycznie - nie mozemy glosowac, nie mozemy sie ksztalcic, a
    jedyna kariera dla kobiety jest wyjscie za maz i rodzenie kolejnych
    dzieci.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • mijo81 31.03.08, 23:05
    Możecie tylko cholera nie chcecie, a jak chcecie to na skróty...bo
    wam się należy :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka