Wreszcie obejrzałam.
I to jest bardzo fajny, delikatnie zabawny, trochę pierdołowaty, prze-
gadany film:) Ale to nie znaczy, że wolny od stawiania poważniejszych
kwestii - wszystko jest w nim właśnie świetnie połączone - wyważone. Plus
muzyka od czapki:)
O stosunkach pomiędzy płciami, kobietami, mężczyznami - tak, gdzieś tam o
feminizmie, ale dla mnie to ten film jest - nie wiem, czy przede
wszystkim, ale tak jakoś się skłania w kierunku facetów jakby bardziej. I
może to jest odpowiedź, dlaczego taki film ani nie powstał, ani nie
powstanie do niego podobny u nas, może nigdy?
Z samym feminizmem nie jest tam tak super kolorowo, ale jednak. I filmowo
też - u nas to albo coś w stylu Seksmisji, albo filmów tatopodobnych ma
szansę, wciąż niestety, jakieś lejdis, ewntualnie inne konie trojańskie -
negatywne emocje, pretensje tylko itp. A tu ludzie przez kontakty z innymi
zaczynają ich zauważać naprawdę, z ich problemami, słabościami, ale i
swoje słabości, w innym świetle, w relacjach i zmieniają się pod wpływem
tego - na lepsze, nie na gorsze. To jak inna bajka.
Z innych ostatnio wspominanych i wypatrzonych filmów –> Niezłomne, oraz
tropem aktorskim –> Amelia Earhart, tylko że nie wiem, czy można się
spodziewać czegoś ekstra po amerykańskich filmach biograficznych
obliczonych zapewne na globa, oskara, albo coś w tym rodzaju.
Niedawno czytałam o filmie Gorzkie mleko, nie o feministkach wprawdzie,
ale dotyka pewnych tematów. A może ktoś już oglądał i coś napisze..?
Jestem bardzo ciekawa tego filmu.
--
Zielonej pragnę zieleni
Nie
Tak