bene_gesserit napisała:
> Komiks kupilam kiedys dla siostrzenicy, wowczas osmioletniej. I po
> przeczytaniu, zdecydowalam sie poczekac pare lat. Potwornie duzo
> tam sugestywnych obrazkow okrucienstwa - mniej niz w filmie.
Dla mnie dużo robi ruch, ruchomość obrazków, muzyka. Pokazywanie
rzeczy niedosłowne-a-dosłowne -> urywanie w szczytowych momentach,
tuż przed. Np. nie pamiętałam po pierwszym oglądaniu, po czytaniu w
ogóle, tego fragmentu ze spaniem na ulicy, kiedy zbliżają się do
niej jakieś dwie osoby, kiedy widać tylko ich cienie rzucane na nią
leżącą i jak podnosi głowę. Cięcie.
Łatwo to może umknąć jak widać, wypływa potem nagle i okazuje się,
że bardzo dobrze się to widziało i świetnie jednak podświadomie
zapamiętało, tj. patrzyło na coś a niby nie widziało tego.
Za to w komiksie waży to, że kadry są zatrzymane i mogą tak trwać i
trwać, i trwać, i można na nie dowolnie długo patrzeć, i jest cisza.
To dziwne, że film i książka są tak inne, kiedy rysunek i historia
są przecież takie same.
--
Zielonej pragnę zieleni
Nie
Tak