Daleka, daleka północ
Autor:
easz
18.04.09, 23:38
Daleka północ - film trochę ckliwy po amerykańsku, ale warto.
Bohaterka pracuje w kopalni i daje radę, okazuje się. Inne kobiety
też. Problem molestowania jest tu głównym tematem, ja jednak
bardziej skupiłam się na kwestiach związanych z określaniem miejsca
kobiety w społeczności, tego co jej _wolno_, a czego nie, jak się ją
ocenia, w związku z jej zachowaniem, czy też bez związku, ale równie
ostro, no i analogicznie - mężczyzny/mężczyźnie/mężczyznę.
Na amerykańskie tendencyjności jestem w miarę odporna, więc nie
podobało mi się jedno właściwie - dopiero kiedy ojciec bohaterki
wstawia się za nią, a jeden z bohaterów, który ją
molestował 'mięknie', pokazuje ludzkie oblicze i okazuje się jej
dawnym bliskim kolegą, który pomylił się w ocenie pewnego
wydarzenia, co ludzkie, dopiero wtedy wszystko się zmienia, ludzie
zaczynają jej wierzyć i widzieć jej racje. Tak jakby sam głos
kobiety, bez wsparcia męskiego, niewiele znaczył, czego by nie
mówiła i czego nie dowiodła. Także dopiero wtedy koleżanki dołączają
do jednej odważnej. Gdyby to była krytyka takiego czegoś, to ok. Ja
jednak sądzę, że to był właśnie jeden z tych ckliwych momentów w
scenariuszu, dzięki którym w mniemaniu twórców zrobiono film
lekkostrawnym dla widza.
Mimo wszystko, myślę jednak, że bohaterka to feministka:)
Vera Drake - dla porządku, bo wspominałam o nim wcześniej - NIE jest
filmem feministycznym moim zdaniem. Pozornie dobra robota, pokazuje
w miarę nieźle zaszczucie kobiet w latach 40. i 50. na wyspach i
całą sytuację wokół aborcji, a sytuację kobiet nie tylko z tym
związaną, również szerzej, wiadomo, jeśli się nie ma praw w takiej
kwestii, to. Tło społeczne naprawdę fajnie nakreślone, choć w prosty
sposób.
Tylko że dalej robi się to wszystko dziwne. Głowna bohaterka jest
wykreowana w taki sposób, że niestety narzuca się myśl, że gdyby
zabiegów dokonywał ktoś nie tak sympatyczny, dobry, dbały, biedny,
pokrzywdzony, nie taka chodząca niewinność, to reakcje otoczenia, w
tym ocena widza mogłaby nie być tak pozytywna i współczująca jak
była. Wyraźnie daje się to odczuć w scenie w więzieniu, w krótkiej
rozmowie z innymi osadzonymi za to samo.
Mnie film jednak trochę rozczarował. Ale polecam, ze względu na tło
obyczajowe.
Grbavica - film o macierzyństwie, o miłości matki do córki i paru
smutnych rzeczach; prosty, życiowy, ale subtelny (jak na te parę
smutnych rzeczy). Wbrew pozorom, czy tematowi, mężczyźni/męskość nie
jest tu jednowymiarowo, na jedno kopyto pokazana, zważywszy, że
można było ze względu na okoliczności. Nic spektakularnego, film
został zrobiony z dużą wrażliwością, naprawdę warto obejrzeć,
podobał mi się najbardziej z całej trójki.
--
"Zielonej pragnę zieleni"