Dodaj do ulubionych

Kochanie przez gotowanie

14.01.09, 12:04
Widzieliście reklamę tej nowej promocji Winiar? Mnie rozbroiła...

--
Bazgroły na poddaszu - mój blog
(aktualnie w zawieszeniu)
Edytor zaawansowany
  • figgin1 14.01.09, 12:41
    Nie mam telewizora, ale może zarzucisz linkiem?
  • bene_gesserit 14.01.09, 13:21
    Reklam w sieci nie ma chyba.
    Ale z grubsza wyglada to tak, ze nakrecona jak po dzialce czegos
    mocnego pani mowi do kamery krecac sie po domu, ze jak sie kocha
    rodzine, to sie jej gotuje. Winiary sie jej gotuje z proszku, i od
    tego wygrywa sie kupe nagrod (dzieci pakuja maski do nurkowania w
    tle).

    Mi to jednak sie wydaje, ze dania w proszku kupuja wg moich
    obserwacji sklepowych glownie mezczyzni. Noi - ukrecenie rodzinie
    syfu z proszku od ktorego dostanie miliarda roznych chorob, lacznie
    ze smiercia, nic wspolnego z miloscia nie ma.

    --
    26 lvl
  • johnny-kalesony 14.01.09, 13:50
    bene_gesserit napisała:

    > Reklam w sieci nie ma chyba.
    > Ale z grubsza wyglada to tak, ze nakrecona jak po dzialce czegos
    > mocnego

    Chodzi o czek z gażą.


    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
  • figgin1 14.01.09, 15:09
    Cóż, gotowanie faktycznie może być wyrazem miłości. Wyniosłam to z domu, oboje
    rodzice gotowali świetnie i lubili sobie dogadzać. Ja sama praktykuję, uwielbiam
    mojemu kocurowi pichcić pyszności. Ale gotowanie świństw w proszku faktycznie
    nie ma nic wspólnego z miłością. Co do kupowania takich "pyszności" przez
    facetów nie masz racji, moje koleżanki z pracy odżywiają się wyłącznie
    gotowcami, a większość kolegów wysila się na przynajmniej mrożonki.
  • easz 14.01.09, 22:40
    figgin1 napisała:

    > Co do kupowania takich "pyszności" przez
    > facetów nie masz racji, moje koleżanki z pracy odżywiają się
    wyłącznie
    > gotowcami, a większość kolegów wysila się na przynajmniej mrożonki.

    Ja i moje koleżeństwo w pracy jemy gorące kubki, ale właśnie w
    pracy, zwłaszcza jak jest tak zimnooooo. Tylko ja tam Winiar nie jem
    i to ze względu na parszywy smak a nie reklamy, gupie zresztą - wolę
    Knora, choć reklamy dawno nie widziałam. Kisielki też mogą być;)

    Kątem oka widziałam dziś za to fajną reklamę społeczną - przeciw
    biciu dzieci. Animowana, kolorowa, z małym dzieckiem i dłońmi,
    kwiatami itp., ogólnie chodziło chyba o to, że ręce są do zabawy z
    dzieckiem, a nie do bicia - prosty przekaz i łagodny, i... nie wiem,
    czy da się zauważyć. Ale ładne było.
  • easz 01.02.09, 23:38
    > Kątem oka widziałam dziś za to fajną reklamę społeczną - przeciw
    > biciu dzieci. Animowana, kolorowa, z małym dzieckiem i dłońmi,
    > kwiatami itp., ogólnie chodziło chyba o to, że ręce są do zabawy z
    > dzieckiem, a nie do bicia - prosty przekaz i łagodny, i... nie
    wiem,
    > czy da się zauważyć. Ale ładne było.

    No i nie wiem dlaczego, ale już parę razy widziałam tę reklamę na
    Tvp Kultura... I nigdzie indziej. Widział ktoś może?..
  • anga111 30.01.09, 13:34
    Kto ma czas dzisiaj gotować codziennie obiadki, przecież to bite 3-4 bite
    godziny roboty dziennie (zakupy, obieranie składników, mieszanie, doprawianie,
    smażenie, pieczenie - zrobienie zupy, drugiego dania, kompotu i deseru) nie da
    się przeżyć bez gotowców w dzisiejszym rozpędzonym świecie gdzie cenna jest
    każda minuta. Do pulpetów ze słoika dajemy ogórka konserwowego kupionego w
    hipermarkecie do tego cola. Kto nie pracuje niech gotuję...
  • krzysztof_k2 30.01.09, 21:21
    Po tej wypowiedzic dopiero mozna powiedziec ze to forum "feminizm":)
    Wiele kobiet i nawet facetow lubi tez przyrzadzic cos nad czym
    trzeba poswiecic troche czasu w kuchni, jednak zgodze sie ze pewnie
    nie ma osoby ktora nie korzystalaby z jakiegos gotowca.
  • saszenka2 01.02.09, 22:56
    anga111 napisała:

    > Kto ma czas dzisiaj gotować codziennie obiadki, przecież to bite 3-
    4 bite
    > godziny roboty dziennie (zakupy, obieranie składników, mieszanie,
    doprawianie,
    > smażenie, pieczenie - zrobienie zupy, drugiego dania, kompotu i
    deseru) nie da
    > się przeżyć bez gotowców w dzisiejszym rozpędzonym świecie gdzie
    cenna jest
    > każda minuta. Do pulpetów ze słoika dajemy ogórka konserwowego
    kupionego w
    > hipermarkecie do tego cola. Kto nie pracuje niech gotuję...

    Niestety, muszę się z Tobą zgodzić. Nawet jakbym chciała coś
    ugotować w tygodniu, to nie ma jak, do 19 pracuję, potem trzeba
    zrobić jakieś zakupy, dojechać do domu. Dochodzi 21 i ten czas wolę
    zdecydowanie spędzić z mężem, niż stać nad garnkami, tym bardziej,
    że gotowanie kiepsko mi wychodzi i nie jest moją pasją...
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • pavvka 14.01.09, 15:55
    bene_gesserit napisała:

    > Mi to jednak sie wydaje, ze dania w proszku kupuja wg moich
    > obserwacji sklepowych glownie mezczyzni.

    Ale jak widać na przykładzie Stefana, na samotnych facetów takie
    reklamy działają.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • bene_gesserit 14.01.09, 15:57
    Nie wiem.
    Stefan jest inny od innych - niejednokrotnie mielismy na forum na
    to dowody. Musieliby sie wypowiedziec inni - najlepiej tacy
    bardziej tacy sami jak inni.

    --
    Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi:
    zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.
  • pavvka 14.01.09, 16:02
    Nie widziałem tej reklamy, ale sądząc z opisu, chyba by na mnie nie
    zadziałała. Ale ja się też nie mieszczę w normie.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • kocia_noga 14.01.09, 16:03
    pavvka napisał:

    > Nie widziałem tej reklamy, ale sądząc z opisu, chyba by na mnie
    nie
    > zadziałała. Ale ja się też nie mieszczę w normie.


    Tak jak wszuyscy. Kto tutaj ogłaszał się jako normalny?
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • bene_gesserit 14.01.09, 16:04
    'Normalny' na ff brzmi jak obelga :)

    --
    cute but psycho. things even out
  • pavvka 14.01.09, 16:05
    kocia_noga napisała:

    > Tak jak wszuyscy. Kto tutaj ogłaszał się jako normalny?

    Trzeba szukać na portalach randkowych, tam w 90% opisów stoi "jestem
    normalnym/ą chłopakiem/dziewczyną".
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • piekielnica1 14.01.09, 18:26
    tam w 90% opisów stoi "jestem
    > normalnym/ą chłopakiem/dziewczyną".

    tam to dopiero musi byc targowisko proznosci, sama autoreklama.


    --
    Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.
    Ignacy Paderewski
  • pavvka 14.01.09, 22:14
    Fakt, ale mnie intryguje czemu wszyscy reklamują się akurat
    twierdząc, że są normalni. Dla mnie to brzmi jak
    stwierdzenie "jestem nudny i mało oryginalny".
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • easz 14.01.09, 22:29
    pavvka napisał:

    > Fakt, ale mnie intryguje czemu wszyscy reklamują się akurat
    > twierdząc, że są normalni. Dla mnie to brzmi jak
    > stwierdzenie "jestem nudny i mało oryginalny".

    Kup sobie słownik do tego języka jeśli taki jest, albo czytaj
    bardziej między wierszami jakby;) To nie znaczy "jestem nudny i mało
    oryginalny", tylko "bezproblemowy", a to znaczy - w przypadku
    dziewczyn coś w rodzaju "w razie czego nie bedę histeryzowała", a w
    przypadku facetów, jak sądzę, "nie mam natury stalkera". Itp. Mniej
    więcej. Podobnie - zawsze i wszyscy szukają optymistów/optymistek.
    No nic bardziej nudnego i wkurzającego - optymiści.
  • bene_gesserit 14.01.09, 22:35
    To jest calkiem byc moze, ale ja tez mam portale randkowe na
    swiezo - szukalam akurat ofert panow w okolicy 70tki, ale mnie
    wpisy 'jaki jestem, mozesz sie przekonac na zdjeciu' i 'jestem
    normalny' kompletnie odrzucaly.


    --
    stereotypes are a real time-saver
  • easz 14.01.09, 22:51
    Mogą Cię odrzucać, ale zdaje mi się, że większość taka właśnie jest
    i ja bym to tłumaczyła niechęcią do jakichkolwiek problemów.
    Upraszczając, albo są to ludzie po przejściach i wiecej nie chcą,
    więc lojalnie uprzedzają czego szukają, albo w ogóle osoby - no nie
    wiem - nieśmiałe? strachliwe? wygodne? i też nie chcą. Ci, którzy o
    tym wiedzą, też takie teksty wypisują i wychodzi 90%. A
    nienormalny/nienormalna może co najwyżej mieć jeszcze większe
    poczucie swojej nienormalności i samotności. Dlatego nienormalni
    chodzą tutam, gdzie są inni nienormalni;)

    Aha, no i to, że tak piszą nie znaczy jeszcze, że są;)
  • bene_gesserit 14.01.09, 22:59
    No tak. Z ciekawosci sprawdzilam takze swoj target wiekowy i bez
    zdumienia przekonalam sie, ze podobaja mi sie wylacznie wpisy jakis
    pieprzenietych szalencow. Ja to chyba nigdy nie dorosne :(
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • easz 14.01.09, 22:56
    Oczywiście jest pewna rysa w tej pięknej teorii. Jakimś dziwnym
    trafem, gdy tylko się gdzieś pojawi jakieś fajne ogłoszenie
    nienormalnego/nienormalnej, kapkę choć oryginalne i z polotem
    jaksimś egzotycznym, to ma branie-że-hej!.. To tak, jakby patent był
    potrzebny, to jest;)
  • bene_gesserit 14.01.09, 23:01
    Mialam przyjaciol, ktorzy intensywnie poszukiwali na takich
    portalach (nota bene - poznali sie sami przez cos takiego i
    pozostali przyjaciolmi po tym, jak ze soba zerwali). Oni
    twierdzili, ze patentem na wielka popularnosc kobiecej oferty jest
    jakies szczere i bezpretensjonalne (ale nie swinskie) napomknienie
    o seksie - pokazywali mi jakas calkiem przecietna pania z jakimis
    tysiacami wejsc - miala napisane 'seks jest wazna czescia mojego
    zycia' czy cos w tym stylu.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • easz 14.01.09, 23:23
    Prawda. Ale myślę, że w rzeczywistości trudno taki tekst w
    odpowiednich proporcjach wyważyć i przewidzieć skutki, i dlatego
    kobiety rzadko się decydują na pisanie czegoś podobnego. Albo
    decydowały, bo teraz chyba ten problem zamalał? Proporcje, czyli
    żeby zachęciło - o, normalna, nie jakaś miągwa świętoszkowata, co
    wyżej...itd., ale też nie naraiło łatwych boczków. To "coś w tym
    stylu" na pewno było bardzo przemyślane. Przynajmniej mam nadzieję,
    że było.

    A normalność to przecież nie przeciętność?..
  • bene_gesserit 14.01.09, 23:25
    No alez tak. Normalny to ten, kto jest taki, jak wiekszosc. Taki
    jak wiekszosc jest przecietny.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • easz 14.01.09, 23:39
    Ale tak, jak ja rozumiem tych ludzi, to niezupełnie. Normalność to
    tylko brak problemów, nie przeszkadza, żeby normalny był
    interesującą osobą, powiedzmy. Tak jakby "normalność" w tym
    przypadku dotyczyła charakteru, a "przeciętność" całej reszty, czyli
    nie wiem, osobowości, zainteresowań, gustu, czegokolwiek. Może to
    masło maślane, a może taki mechanizm psychologiczny? ale coś takiego
    wyczuwam. No oprócz tej "rysy", która jednak jest, i która znów mi
    wszystko burzy;)
  • bene_gesserit 14.01.09, 23:48
    Tak, ja rozumiem. Chodzi o dwuznacznosc slowa 'normalny' - i
    przecietny, i nie popie...ny.

    Natomiast jesli obok 'jestem normalny' te strony z ofertami
    zawieraja informacje o wzroscie i hobby typu lubie spacery z psem i
    dobre filmy (nie daj boze 'ladne filmy', khe khe, bo cos takiego
    tez zobaczylam), to to jednak jest przecietnosc chyba, nie.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • easz 15.01.09, 00:21
    No dobra, szczegóły i konkrety to inna sprawa, nie wiem co
    widziałaś. Często gęsto te ogłoszenia wyglądają jakby jakiś
    formularz był do wypełnienia w serwisie, z trzema na krzyż
    odpowiedziami do wyboru... Tak czy inaczej zastanawiam się, czy ktoś
    w ogóle odpisuje na niektóre ogłoszenia? Jak czasem nikt, to musi
    być straszne. A myślałaś, kiedy te cuda przeglądałaś, co Ty byś
    ewentualnie mogła/chciała napisać w podobnym ogloszeniu?..
  • bri 15.01.09, 09:38
    Na dłuższą metę, szczerze powiedziawszy, wolę normalnych i wynika to
    z osobistego doświadczenia. Przeciętny człowiek jest dla mnie
    wystarczająco interesujący.

    Zresztą, jak zauważyłam, to co w profilach się pisze, ma nader
    często nikłe powiązanie z rzeczywistością i nie należy sobie na
    podstawie tego wyrabiać zdania o ogłaszającym się.
  • easz 16.01.09, 00:14
    bri napisała:

    > Zresztą, jak zauważyłam, to co w profilach się pisze, ma nader
    > często nikłe powiązanie z rzeczywistością i nie należy sobie na
    > podstawie tego wyrabiać zdania o ogłaszającym się.

    Pewnie tak, ale w takim razie to już wystarczy, że ktoś coś takiego
    napisał, już to o czymś świadczy. Poza tym nie chodzi tylko o
    piszącego tak o sobie, ale też o jego oczekiwania - czytasz, że
    oczekuje normalności od drugiej osoby i myślisz sobie - aha,
    odpadam, i tak też następnych 90% normalnych ogłoszeń. A 90 i 90 to
    już 180%;)
  • saszenka2 16.01.09, 01:16
    bri napisała:

    > Na dłuższą metę, szczerze powiedziawszy, wolę normalnych i wynika
    to
    > z osobistego doświadczenia. Przeciętny człowiek jest dla mnie
    > wystarczająco interesujący.
    >
    > Zresztą, jak zauważyłam, to co w profilach się pisze, ma nader
    > często nikłe powiązanie z rzeczywistością i nie należy sobie na
    > podstawie tego wyrabiać zdania o ogłaszającym się.

    Ja sobie bardzo cenię normalność. Nie potrzebuję przeżyć
    ekstremalnych.
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • znana.jako.ggigus 20.01.09, 16:09
    inni i oryginalni.
    Moda, jak każda, minie.
    --
    Getting older is not for sissies - Bette Davis
  • stephen_s 14.01.09, 16:33
    > Stefan jest inny od innych - niejednokrotnie mielismy na forum na
    > to dowody.

    Oj, to zabrzmiało dwuznacznie...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • stephen_s 14.01.09, 16:31
    Zależy, co przez to rozumiesz. Nie sądzę, by wpłynęła na to, jak często kupuję
    produkty Winiar...

    BTW. Owszem, muszę się przyznać do kupowania zup w proszku. Ale główne dania
    kupuję już jako mrożonki :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • stephen_s 14.01.09, 16:28
    No, mniej więcej tak to wygląda. Pani jest nakręcona nieźle, a całość sfilmowana
    w tak przesłodzono - domowej manierze, że aż wyglada to na nieświadomy pastisz :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • bene_gesserit 16.01.09, 11:20
    Wlaczasz makaron (swiderki, tagliatelle), smazysz posiekana cebule,
    dodajesz do niej czosnek i przecier, dusisz dwie minuty, wrzucasz
    puszke odcedzonego tunczyka, swiezo mielony czarny pieprz,
    odcedzasz makaron, mieszasz z sosem. To zajmuje 7 minut, a w
    miedzyczasie masz jeszcze czas na ogarniecie kuchni albo
    przejrzenie gazety. Mam pierdyliard takich i jeszcze prostszych
    receptur.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • krzysztof_k2 16.01.09, 20:31
    Mysle ze zajmie Ci to wiecej czasu:) ja samo siekanie obstawiam na 3-
    4 minuty, a instant w 5:) zreszta kazdy gotuje co lubi, lub co umie
    ugotowac.
  • bene_gesserit 17.01.09, 00:24
    Od siekania mam mikser - lacznie z obieraniem cebuli to jakies 30
    sekund.

    Przepis podyktowany troska, bo od proszkow z konserwantami,
    wzmacniaczami smaku i cala ta chemia to mozna roznych chorob
    dostac. Noi - potrawy z ich uzyciem tylko pozornie sa prostsze i
    szybsze.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • saszenka2 21.01.09, 01:22
    bene_gesserit napisała:

    > Od siekania mam mikser - lacznie z obieraniem cebuli to jakies 30
    > sekund.
    >
    > Przepis podyktowany troska, bo od proszkow z konserwantami,
    > wzmacniaczami smaku i cala ta chemia to mozna roznych chorob
    > dostac. Noi - potrawy z ich uzyciem tylko pozornie sa prostsze i
    > szybsze.
    >
    A co to za mikser? Drogie jest takie urządzenie?

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • bene_gesserit 21.01.09, 01:24
    Tu link i opis urzadzenia:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=89791497&a=89956018
    Ceny rozne - poczatkujacy i ci, ktorzy nie maja zachcianek typu
    kruszony lod do drinkow moga kupic tanszy. W drugim rzucie - po
    paru latach na pewno zechca miec wypasiona, drozsza wersje.

    --
    Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi:
    zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.
  • saszenka2 21.01.09, 01:27
    bene_gesserit napisała:

    > Tu link i opis urzadzenia:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=89791497&a=89956018
    > Ceny rozne - poczatkujacy i ci, ktorzy nie maja zachcianek typu
    > kruszony lod do drinkow moga kupic tanszy. W drugim rzucie - po
    > paru latach na pewno zechca miec wypasiona, drozsza wersje.
    >
    Ja się chyba skuszę na tę droższą wersję, a to dlatego że nie będę
    stratna, gdybym dalej nie gotowała, bo drinki często sobie
    przyrządzamy:)

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • saszenka2 01.02.09, 22:59
    bene_gesserit napisała:

    > Obejrzyj w jakims Euro rozne opcje, zobacz koncowki (no wlasnie
    > niektore maja to cos do kruszenia lodu), porownaj moce itd - a kup
    > w sieci. Fachowo zyrafa to sie nazywa 'mikser reczny' chyba.
    >
    > Do siekania grzybkow na pierogi tez sie nada :)
    >
    > Tu watki na temat:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=124&w=69073918&v=2&s=0
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=124&w=64540048&v=2&s=0
    >
    Przy sprzyjających warunkach jutro znajdę chwilkę, żeby udać się do
    jakiegoś sklepu i może zakupię owe cudo;) Będę mogła je od razu
    przetestować przy zrobieniu jakiegoś drinka;)

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • saszenka2 21.01.09, 01:20
    krzysztof_k2 napisał:

    > Mysle ze zajmie Ci to wiecej czasu:) ja samo siekanie obstawiam na
    3-
    > 4 minuty, a instant w 5:) zreszta kazdy gotuje co lubi, lub co
    umie
    > ugotowac.

    Mi siekanie cebuli zwykle zajmuje kwadrans, bo zawsze sobie ją muszę
    na małe kosteczki pokroić:) Poza tym jestem lewa z gotowania, może
    dlatego że rzadko gotuję, bo czasu mi brak, jak wracam do domu o 19.
    No i zwyczajnego lenia też mam. Aczkolwiek ostatnio w soboty lepimy
    pierogi z grzybkami:) Nawet wychodzą:) Ale nim to wszystko pokroję,
    to czasem ze trzy godziny mijają, bo grzybki też muszę sobie na
    malutkie kosteczki pokroić:)
    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • hermina5 10.02.09, 19:31
    Dzizas, to masz jak moja matka:)
    Jej sałatka warzywna - ( włoszczyzna,pyrki, goszek,cebula, ogórki,
    jajka, fasola, majonez) wraz z gotowaniem, ostudzeniem i pokrojeniem
    zajmuje cały dzień, mnie około 2 godziny. Kroi wszystko w idealnie
    kanciastą, za drobną kostke :)))) I tak jest ze wszystkim ;/ Moze
    dlatego w ogóle nie gotuje.


    Ja myslę, ze z gotowaniem to jak ze wszystkim - trzeba to lubić i
    miec smykałke - jesli mam sobie kupić w sklepie sos do makaronu, a
    moze tez kupic koncentrat Dawtony, pomidory w puszce, marchew i
    czosnek i oregano to zawsze wybiorę ariant B. Po prostu smak jest
    tak diametralnie odmienny od gluta w słoiku, ze nie rozumiem ludzi,
    dla których to nie jest warte dodatkowych 35 minut( a tyle de facto
    zajmie). No kurde, mam tak , z e w ogóle w ogole nie zjesc niż zjesc
    świństwo .
  • easz 17.01.09, 14:56
    bene_gesserit napisała:

    Łatwe, bo nie tylko lubisz to robić, ale masz też odpowiednie
    doświadczenie. Oczywiście jeśli się nic nie robi samemu, to się go
    nie nabędzie;) Ja bym np. nie wpadła, żeby dać do tego tuńczyka - no
    bo jestem w tym cienka, właśnie. W ogóle żongluje trzema-czterema
    przepisami do znudzenia, raz na jakiś czas, a zwykle robię
    rybę/gotowego kurczaka/kotleta sojowego z sałatką/surówką, ta druga
    zwykle kupna, lub z soczewicą i sałatką/surówką. Czasem pizza -
    zamawiam, albo robię na gotowych spodach, czasem frytki, czasem
    mrożonki. Bardzo bardzo rzadko coś innego, wyjątkowo, zwykle jeśli
    mam wolne, albo ktoś przychodzi, albo są świeta, czyli też wolne. I
    to też są proste rzeczy. Z kartką/gazetą/książką w ręku. No i zawsze
    wychodzi... jak wychodzi. To się też wiąże z wyposażeniem kuchni -
    np. siekam nożem, pieprz kupuję mielony.

    Np. bakłażana jeszcze nie robiłam od tamtego czasu, kiedy mi podałaś
    pomysł;) Ale jakbyś jakiś takiś podobny do makaronu z tuńczykiem
    patent miała i chciała się podzielić, to ja chętnie spróbuję:)
    Prędzej lub później...
  • bene_gesserit 17.01.09, 15:54
    Ejno, naprawde - to jest przepis dla zupelnie wodoodpornych, tylko
    o oczko wyzej od zrobienia pasty z pesto ze sloika ze sklepu :)

    Mlynek do pieprzu (jednorazowy, ale jednak) mozesz kupic juz za
    jakies 6 zeta, najtansza zyrafa (postawowy sprzet w kuchni kazdego,
    zwlaszcza zapracowanego singla) to jakies 120 zl.
    To razem 126 zl, ktore podwyzsza komfort twojego zycia - naprawde :)

    Wersja tego samego sosu, przerobiona na pms-owy comfort food -
    tunczyk, garsc siekanych kaparow (najtanszych z mozliwych, ok 4
    zl/sloiczek), smietana (albo specjalna 'do zup i sosow' 18%, albo -
    jesli nie liczysz sie z kaloriami - 30% i wiecej), cebula. I tak
    samo: wlaczasz makaron, smazysz cebule, nacinasz puszke z
    tunczykiem i stawiasz do gory nogami w zlweie, zeby sie odsaczyla,
    siekasz kapary, zalewasz je razem z cebula smietana, dodajesz
    odrobine czosnku, odsaczonego tunczyka, wylaczasz makaron,
    mieszasz, posypujesz wszystko masa swiezo mielonego pieprzu. Do
    tego salata z rukola. Popijasz bialym winem - a co.

    Jesli nigdy tego nie robilas, zainwestuj w kuskus (najlepiej poluj
    na francuski - nie wiedziec czemu akurat ten ma najmocniejszy
    aromat, ale i inne bywaja ok). Kuskus gotuje sie 3 minuty (tzn
    zalewa wrzatkiem z przyprawami i odstawia), a pasuje do
    wszystkiego - na cieplo i na zimno. Np smazone mieso mielone
    kurczacze (ja miele w zyrafie wlasnie, bo nie lubie gotowego ze
    sklepu) podsmazasz z ulubionymi przyprawami (zestaw
    srodziemnomorski albo indyjski albo grecki albo hiszpanski - co tam
    chcesz), zalewasz rosolem, dodajesz kuskus. Plus ulubione warzywa z
    mrozonki, gotujace sie obok na parze = 10 minut, ze wzledu na czas
    gotowania warzyw. Wrzuc sobie w przegladarke 'tabbouleh'.

    Albo wrzuc sobie w przegladarke 'pasta carbonara'.

    Podstawa mnostwa potraw moze byc tez cieciorka z puszki (tylko nie
    droga Bonduelle, szukaj innych firm, za polowe ceny, za to tej
    samej jakosci) - w czymkolwiek, np w pomidorach z cebula z curry i
    cynamonem, albo w salatce z kminem rzymskim i kolendra (plus
    pomidor, papryka, szczypiorek, sok z cytryny). Itd itd itd

    Nie mowiac juz o efektownym deserze 'Eton mess' - bezy kupujesz w
    sklepie, smietane ubijasz mikserem, owoce kroisz byle jak i tadam,
    wszyscy twoi.


    --
    Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi:
    zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.
  • easz 17.01.09, 16:22
    No i właśnie, ehhh. Ty nawet słów kilku użyłaś, których bez gugla
    nie znam;) no dobra, znam - mgliście;) A żyrafa to jakiś robot?..

    Nie chodziło mi o sam młynek, ale w ogóle o "gadżety" - jak ktoś nie
    gotuje, to nie ma wielu rzeczy, w tym wielu przydatnych. Jeśli np.
    nie chce mi się mieszać ciasta, to używam zwykłego koktajlowego
    blendera, a to chyba nie jest "prawomyślne"?.. Aha, w kwestii
    młynka, to moździerz wydaje mi się bardziej wielofunkcyjny?..

    Porady, pomysły - bardzo dzięki! Nie jadłam jeszcze nigdy kaparów,
    świadomie przynajmniej, ale lubię czosnek. Kuskus robię, choć wolę
    soczewicowe. A jakich przypraw dodajesz? czy to zależy od tego do
    czego jesz kuskus? Bo troche mdły mi się wydaje jednak. Mi starcza
    fantazji tylko na paprykę i pietruszkę. Jak do bakłażana, to bez
    niczego, z solą tylko.

    Za cieciorką mam się zawsze rozejrzeć, kiedy jestem w jakimś tesco,
    ale rzadko chodzę do hipermarketów, więc też nie wiem, kiedy to
    nastapi, ale chciałabym, więc na pewno.

    A to, co napisałaś jeszcze bardziej potwierdza, że
    osobie "obcykanej" łatwiej zrobić coś szybkiego, łatwego, prostego a
    smacznego, co zresztą nie jest odkrywcze.

    Mam nadzieje, że takie OT to nie jest tu zbrodnia? bo mam dziwną
    tendencję do;)
  • bene_gesserit 17.01.09, 16:43
    Zyrafa to cos takiego:
    tinyurl.com/98g6o9 - jedna koncowka jest do robienia szejkow
    i zup-kremow, inna do siekania wszystkiego (opracowalam nawet
    patent na robienie w niej ciasta kruchego), trzecia - do ubijania
    (smietany, piany, ciasta na nalesniki). Zastepuje cala szuflade
    gadzetow, mam juz trzecia generacje tego sprzetu i codziennie go
    uzywam - wiekszosc moich przepisow jest oparta o jego uzycie.

    Kuskus z czymkolwiek - mozna z grzybami np (pokruszony kapelusz
    suszonego prawdziwka/podgrzybka), mozna z czosnkiem i czymstam
    (koperkiem, natka etc), mozna z maslem i swieza szalwia (mmm),
    mozna zmieszac z prazonymi ziarnami (orzechy, migdaly, dynia,
    slonecznik) i natka plus czosnek, z groszkiem mozna i mieta itd itd.

    Jesli ci mdlo smakuje, gotuj go w rosole z kostki - zyska dodatkowy
    wymiar, chociaz i nieco glutaminianu sodu, niestety.

    A jesli brak ci pomyslow i inspiracji, a za to nadmiar pytan -
    bywaj na forum kuchnia, to zbiorowa kulinarna swiadomosc.


    --
    Nie jestesmy zadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi
    ludzmi!
  • easz 17.01.09, 17:23
    Hm, nie wygląda źle ta żyrafa, tzn. częściowo chyba przypomina to,
    co mam, więc umiałabym jej chyba użyć. Te wszystkie dodatki do
    kuskusu też są zachecające, dzieki:) i myślę, że mi wystarczą w
    zupełności, bo kostkę sobie jednak odpuszczę, wolę zalewać zwykłą
    wodą.

    Jeśli chodzi o forum Kuchnia, to odniosłam wrażenie, może błędne, że
    tam chyba takie cielęta kulinarne nie są mile widziane... Ale
    podczytuję z rzadka.
  • bene_gesserit 18.01.09, 01:27
    Na fk jest paru krewkich forumowiczow, ale nalezy to zlac. Ew.
    opatrzyc swoj post klauzulami 'sprawdzalam juz w wyszukiwarce i nie
    ma' (i przetrzasnac wczesniej google i forumowa historie)
    oraz 'tak, wiem ze nic nie wiem i dlatego pytam' - wtedy nikt sie
    czepnac nie moze, chocby chcial.

    Noi naprawde wiele pytan zostalo juz odpowiedzianych kilkanascie
    razy, wiec polecam rycie w przegladarce. Noi forum GP - tez do
    ogladania:
    fotoforum.gazeta.pl/71,1,777.html
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • krzysztof_k2 18.01.09, 14:27
    Jest tego mnostwo nic tylko gotowac i jesc:) no i brac udzial w
    konkursach kulinarnych, jak w temacie.
    Trzeba tylko podszkolic umiejetnosc gotowania.
  • saszenka2 21.01.09, 01:25
    easz napisała:

    > bene_gesserit napisała:
    >
    > Łatwe, bo nie tylko lubisz to robić, ale masz też odpowiednie
    > doświadczenie. Oczywiście jeśli się nic nie robi samemu, to się go
    > nie nabędzie;) Ja bym np. nie wpadła, żeby dać do tego tuńczyka -
    no
    > bo jestem w tym cienka, właśnie. W ogóle żongluje trzema-czterema
    > przepisami do znudzenia, raz na jakiś czas, a zwykle robię
    > rybę/gotowego kurczaka/kotleta sojowego z sałatką/surówką, ta
    druga
    > zwykle kupna, lub z soczewicą i sałatką/surówką. Czasem pizza -
    > zamawiam, albo robię na gotowych spodach, czasem frytki, czasem
    > mrożonki. Bardzo bardzo rzadko coś innego, wyjątkowo, zwykle jeśli
    > mam wolne, albo ktoś przychodzi, albo są świeta, czyli też wolne.
    I
    > to też są proste rzeczy. Z kartką/gazetą/książką w ręku. No i
    zawsze
    > wychodzi... jak wychodzi. To się też wiąże z wyposażeniem kuchni -
    > np. siekam nożem, pieprz kupuję mielony.
    >
    > Np. bakłażana jeszcze nie robiłam od tamtego czasu, kiedy mi
    podałaś
    > pomysł;) Ale jakbyś jakiś takiś podobny do makaronu z tuńczykiem
    > patent miała i chciała się podzielić, to ja chętnie spróbuję:)
    > Prędzej lub później...
    Ja mam jeszcze jeden problem z gotowaniem. W takich zwykłych
    ksiązkach kucharskich każdy przepis jest praktycznie podany z
    mięsem, vide kurczak, tuńczyk, a ja jestem wegetarianką. No i te
    przepisy są często tak sformułowane, że dla laika to czarna magia.

    --
    www.bogactworoznorodnosci.blox.pl
    stopfanatykom.mojeforum.net/index.php
  • bene_gesserit 21.01.09, 01:44
    Przez empik mozna kupic zagraniczne ksiazki kucharskie - po
    angielsku np, z bardzo prostymi przepisami i o wiele wiekszym
    wyborem ksiazek dla wegetarian, niz jest na polskim rynku. Chociaz
    i to sie zmienia - sporo jest tlumaczen, w ktorych mieso czesto gra
    jedna z rol, a na pewno nie glowna. Zwroc uwage na ksiazki Jamiego
    Oliviera i Nigelli Lawson - ich przepisy sa proste, szybkie i
    czesto bez miesa. W ksiegarniach ich ksiazki zajmuja cale polki -
    tyle, ze niestety, sa dosc drogie. Wiec jako rozsadna alternatywe
    polecam wyszukiwarke - w googlach roi sie od wegetarianskich
    przepisow, tak samo na Galerii Potraw, na ktorej zamieszcza swoje
    weganskie receptury jedna z naszych ko-forumek:

    fotoforum.gazeta.pl/71,1,777.html

    --
    Nie jestesmy zadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi
    ludzmi!
  • hermina5 10.02.09, 19:40
    Saszenko, ja tez jestem wege i zaczynasz mnie przerazać - na Boga,
    ty nie wiesz ile tracisz SMAKU!

    Wejdz sobie chocby tutaj:
    www.puszka.pl/
    Nic tylko buszować, szukac i gotować!
    Kurde, ja pierdzielę , wegetarianin, który nie zna kaparów, płaczę,
    pałacze na tobą!
  • nana-jaknowa 16.01.09, 10:59
    nie jestem pewna czy lepiej wydać im zupę z proszku czy lepiej piec domowy
    chlebuś od 4 rano - to chyba kwestia postrzegania roli kobiety.. ;-)
    --
    ...bądź zdrowa, dbaj o wygląd iciało...
  • easz 17.01.09, 14:33
    nana-jaknowa napisała:

    > nie jestem pewna czy lepiej wydać im zupę z proszku czy lepiej
    piec domowy
    > chlebuś od 4 rano - to chyba kwestia postrzegania roli kobiety.. ;-
    )

    A można zwyczajnie zwyczajne np. ciasto zrobić o siedemnastej w
    sobotę DLA SIEBIE, albo dla siebie i rodziny, albo dla siebie i
    gości, albo itd. Smaczne i zdrowe;)
  • bene_gesserit 17.01.09, 14:50
    Domowy chlebus o czwartej rano moze zrobic maszyna - wieczorem
    ladujesz tam piec skladnikow na krzyz, nastawiasz na odpowiednia
    godzine i budzi cie zapach upieczonego chleba. Oczywiscie -
    zaladowac maszyne moze rowniez facet :)

    --
    stereotypes are a real time-saver
  • kocia_noga 18.01.09, 21:35
    bene_gesserit napisała:

    > Reklam w sieci nie ma chyba.
    > Ale z grubsza wyglada to tak, ze nakrecona jak po dzialce czegos
    > mocnego pani mowi do kamery krecac sie po domu, ze jak sie kocha
    > rodzine, to sie jej gotuje.


    Widziałam dzisiaj tę reklamę - jak dla mnie ma być dowcipnym
    puszczeniem oka do gospodyń domowych, ale niewypaliło, bo i dowcip
    marny i oko nie to.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • nekomimimode 14.01.09, 13:14
    jest straszna wywołuje we mnie agresję. usa lata 50 albo żony ze
    stepford <rzyg>. wogóle reklamy winiary są seksistowskie i czas
    zacząć omijać ich wyroby szerokim łukiem.
    acha ostatnio jeszcze rozwcieczyła mnie reklama commercial union
    gdzie pokazanych jest ok 20 "kierowców" i wśród nich ani jednej
    kobiety, jakbym miała pistolet to bym zastrzeliła telewizor
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • stephen_s 14.01.09, 16:37
    No właśnie, ja miałem podobne skojarzenia - i dlatego mam mieszane uczucia :) Z
    jednej strony, tak racjonalnie to teza "Kobieto, miłość rodzinie najlepiesz
    okażesz gotując" jest archaiczna nawet jak na tle innych reklam
    okołokulinarnych. Z drugiej, zawsze miałem słabość to klimatów w stylu USA lata
    50te i "Żony ze Stepford"... :)))

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • lato-ja 15.01.09, 10:21
    Z tego co piszecie to chyba jeszcze nie miałam okazji zobaczyć tej reklamy
    chociaż winiar jest sporo w TV.
  • nekomimimode 14.01.09, 13:15
    acha ponoć weszło to ,że w reklamach nie mogą sprzątać i usługiwać
    rodzince wyłącznie kobiety? nie dotarło to tu jeszcze?
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • six_a 14.01.09, 15:24
    ależ weszło, ostatnio widziałam reklamę w której pani pokazuje panu, jak się
    zmywa, trzymając jego ręce w swoich i obstawiając jego plecy, żeby nie zwiał;)


    --
    prawie jak kopov
    where do I begin
  • nekomimimode 14.01.09, 16:01
    :D jakiego płynu to reklama? znowu fairy?
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • six_a 14.01.09, 20:25
    jak słowo daję, nie pamiętam, to świadczy o wybitnej skuteczności tej reklamy:)
    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • pavvka 14.01.09, 16:40
    Reklamy na stronie Winiar nie znalazłem, ale za to poznałem
    prawdziwą kobietę Agnieszkę:
    www.winiary.pl/dla_ciebie_agnieszka.aspx
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • nekomimimode 14.01.09, 17:02
    jak każda prawdziwa kobieta BARDZO dba o swój wygląd. WRRR

    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • nekomimimode 14.01.09, 17:04
    i to jeszcze o jakimś rysunkowym ludku , no normalnie chory klimat
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • pavvka 14.01.09, 17:05
    No, zastanawiam się czy to świadoma ironia, że o bycie wirtualnym
    mówi się "prawdziwa kobieta" czy tak im tylko wyszło.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • bene_gesserit 14.01.09, 17:04
    W ogole koncept imo nie trafiony.
    'Twoja prawdziwa przyjaciolka' - z reklamy, do sciagniecia na
    desktop i klikania, kiedy sie nudzi - przeciez to smierdzi falszem
    i jakas tanizna. e tam
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • kocia_noga 14.01.09, 19:49
    pavvka napisał:

    > Reklamy na stronie Winiar nie znalazłem, ale za to poznałem
    > prawdziwą kobietę Agnieszkę:
    > www.winiary.pl/dla_ciebie_agnieszka.aspx


    O kurde.
    "Pobierz Agnieszkę".
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • six_a 14.01.09, 20:40
    pobierz prawdziwą kobietę i zainstaluj...
    no czy to nie jest piękna wizja?;)

    a czy można z nią to samo co z faustyną?


    --
    prawie jak kopov
    climbatize
  • kocia_noga 15.01.09, 10:19
    six_a napisała:

    > pobierz prawdziwą kobietę i zainstaluj...
    > no czy to nie jest piękna wizja?;)
    >
    > a czy można z nią to samo co z faustyną?
    >
    >

    Matko Bosko, z tą świętą?
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • six_a 16.01.09, 00:21
    oj faustyny nie znasz? ze słynnej reklamy jakichś tam witaminek "pobudź faustynę"?
    jak się pobudzi faustynę, to faustyna nawet druta wyciągnie.
    dosłownie.
    jest też gdzieś na www.badad.pl

    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • kocia_noga 16.01.09, 10:04
    six_a napisała:

    > oj faustyny nie znasz? ze słynnej reklamy jakichś tam
    witaminek "pobudź faustyn
    > ę"?
    > jak się pobudzi faustynę, to faustyna nawet druta wyciągnie.
    > dosłownie.
    > jest też gdzieś na www.badad.pl
    >
    Dzięki, całkiem zapomniałam. Ale toby znaczyło, że takie są tryndy w
    reklamie - od mobilkupy się zaczęło czy jeszcze czegoś, a winiary
    próbują ostrożnie się w tym znaleźć.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • pavvka 16.01.09, 10:14
    kocia_noga napisała:

    > Dzięki, całkiem zapomniałam. Ale toby znaczyło, że takie są tryndy
    w
    > reklamie - od mobilkupy się zaczęło czy jeszcze czegoś, a winiary
    > próbują ostrożnie się w tym znaleźć.

    Nie widzę związku z trendem. Agnieszka jest przecież zdecydowanie
    skierowana do kobiet, i bez podtekstów seksualnych. A że też głupia,
    to inna sprawa.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • bene_gesserit 16.01.09, 11:15
    Ta paskudna postac jest starsza niz debilking. Pojawiala sie w
    dodatkach kulinarnych do GW, ktore byly wydawane dwa lata temu
    chyba.

    --
    Nie jestesmy zadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi
    ludzmi!
  • easz 17.01.09, 14:35
    bene_gesserit napisała:

    > Ta paskudna postac jest starsza niz debilking. Pojawiala sie w
    > dodatkach kulinarnych do GW, ktore byly wydawane dwa lata temu
    > chyba.

    Też kojarzę, ale na papierze nie była taka mobilna-debilna i nie
    miała tych dennych tekstów chyba, przynajmniej nie zapadło mi to
    negatywnie w pamięć.
  • bene_gesserit 17.01.09, 14:51
    Nie, ale receptury miala chalowe enyłej.

    --
    Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi:
    zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.
  • easz 17.01.09, 14:59
    Jakiś kącik miała?.. Średnio pamiętam. Kupowałam gazete z tą serią z
    przyprawami - to wtedy było?.. Myślałam, że się kiedyśkiedyś kiedyś
    na tym nauczę przyprawiać, naiwna;)
  • gotlama 14.01.09, 19:49
    No i gdzie tu miejsce dla "gastroseksualnych" męzczyzn ;)
  • kocia_noga 14.01.09, 19:51
    No jak to? Pobiorą się z Agnieszką.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • gotlama 14.01.09, 20:12
    EEEE.... ja chyba trochę odpadłam od tego matrixa .... ;)
  • malik70 15.01.09, 16:25
    a jest gdzies jakis link do tej reklamy ?
  • lato-ja 16.01.09, 10:24
    niestety niema ich nigdzie w necie chyba, ale może w niedługim czasie się pojawią...
  • teacher_pl 18.01.09, 21:12
    Z czasem na pewno się pojawią...moim zdaniem reklama taka sobie ... ale konkurs
    ok. Chyba całkiem niedawno też jakiś mieli...
  • nana-jaknowa 19.01.09, 09:22
    Stereotyp kobiety - bogini ogniska domowego :) W reklamie tzw. house holdów będzie póki się nie wykorzeni, a że reklamy go nieustannie umacniają to się nie wykorzeni. Działa na prostej starej zasadzie "uwaga bo inni patrzą!" i stawia kobiecie wewnętrzne pytanie "O Jezu a czy ja jestem aby na pewno dobrą żoną (matką, kochanką)?" Wyświechtane ale niezmiernie skuteczne!
    --
    ...bądź zdrowa, dbaj o wygląd i ciało...
  • teacher_pl 19.01.09, 20:44
    Nie wydaje mi się że aż tak... szczerze mówiąc to ja reklamę traktuje wyłącznie
    jako informację...czasem o jakiejś promocji , konkursie...itp
  • nana-jaknowa 20.01.09, 15:46
    ...wszyscy tak mówią ale jak się zajrzy do lodówki, do łazienki do szafek w
    kuchni... galeria marek prosto z TV (sprawdź ;-)
    --
    ...bądź zdrowa, dbaj o wygląd iciało...
  • pavvka 20.01.09, 16:15
    Bo innych w hipermarketach prawie nie ma.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • krzysztof_k2 20.01.09, 17:57
    W hipermarketach mozna znalezc rozne produkty, te mniej czy bardziej
    reklamowane, ale generalnie teraz kazda firma ma jakies kampanie na
    przestrzeni swojej dzialalnosci, nie kazda robi tak szerokie akcje z
    nagrodami jak teraz Winiary, a wybor na szczescie mamy my.
  • fly-me1 20.01.09, 00:04
    www.wirtualnemedia.pl/article/2605326_Winiary_promuja_Kochanie_przez_gotowanie_wideo.htm
  • lato-ja 20.01.09, 14:30
    no i proszę. jest i reklama.
  • teacher_pl 20.01.09, 20:48
    Heheh wszystko się znajdzie w necie :) Jak dla mnie ciekawa ta loteria...zresztą
    sporo kodów w domu mam :)
  • stephen_s 21.01.09, 11:05
    Mówię, rozwalająca ta reklama jest :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • bene_gesserit 21.01.09, 12:50
    Jest swietokradcza :)

    Wyrazanie emocji przez przygotowywanie posilkow to w polskich
    domach wieloletnia i zasluzona tradycja. Noi tu wlasnie zostala
    wykorzystana, zeby cos sprzedac - i to cos, co jest zle, szkodliwe,
    nieledwie trujace, a w kazdym razie niesmaczne.
    Zadnych swietosci dla reklamiarzy nie ma, hak im pod żebro.

    --
    26 lvl
  • stephen_s 22.01.09, 00:13
    Hi hi :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • lato-ja 22.01.09, 09:41
    niestety, tak jak wykorzystują inne tradycje tak również wykorzystali i tą. Ja
    akurat uważam to na plus bo nikt jeszcze wcześniej na to nie wpadł. A czy
    produkty te są trujące... tu bym podyskutowała...
  • stephen_s 22.01.09, 12:50
    Mnie autentycznie fascynuje maksymalnie przegięta stylistyka tej reklamy. Tak
    jakby z jednej strony autorzy odwoływali się do stereotypów, a z drugiej -
    chcieli je wyśmiać. Przecież jakby chcieć zrobić parodię tych wszystkich reklam
    z obrazem "kobiety - żywicielki rodziny", to ona by pewnie wygladała jak ta
    reklama Winiar...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • teacher_pl 22.01.09, 21:33
    Też na to zwróciłem uwagę...Pod tym względem udała im się reklama...
  • easz 23.01.09, 00:47
    Sory, ale dla mnie ta reklama nie jest przegięta, jest nudna. Gdybym
    tu o niej nie czytała, to może bym wcale na nią nie zwróciła uwagi,
    bo ona normalnie w ogóle nie zwraca na siebie uwagi, niczym nie
    przyciąga, w pamięć nie zapada - fuszerka. A, no są nagrody,
    konkurs, więc może to najwyżej. Jakiś leń wziął kasę.

    Przegięta to prędzej jest ta denna reklama z teściową w orientalnych
    fatałaszkach, nie pamiętam czego i szczegółów, bo jeszcze całej mi
    się nie udało zobaczyć, ale drażni na maksa, więc to raczej takie
    przegięcie mam na myśli.
  • pavvka 23.01.09, 08:48
    easz napisała:

    > Przegięta to prędzej jest ta denna reklama z teściową w
    orientalnych
    > fatałaszkach, nie pamiętam czego i szczegółów, bo jeszcze całej mi
    > się nie udało zobaczyć, ale drażni na maksa, więc to raczej takie
    > przegięcie mam na myśli.

    O tej reklamie to na innym forum rozmawiają:

    --
    Pranie
  • easz 23.01.09, 11:13
    Aa. I może najlepiej, żeby tam takie bzdety zostawały.
  • stephen_s 23.01.09, 12:20
    Naprawdę? Mi ta reklama z Kleopatrą się podoba :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • stephen_s 23.01.09, 12:22
    Nie wiem, widocznie inny gust mamy.

    Dla mnie ta reklama jest na maksa przejaskrawiona: mąż bawiący sie talerzem,
    żona wprost promieniejąca, para układająca sie w serduszko... Dla mnie to
    normalnie parodia typowej reklamy :)

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • easz 23.01.09, 12:34
    stephen_s napisał:

    > Nie wiem, widocznie inny gust mamy.

    Zapewne. Jak się dopisałam w innym wątku, ja lubiłam np. tę -

    tinyurl.com/cub3yv
    ale ta jest pewnie nudna dla Ciebie...
  • stephen_s 23.01.09, 12:40
    Nie, dlaczego? To jest bardzo ciekawa i dobra reklama. Zawsze mnie zastanawiało,
    jak ją zrobiono...

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • teacher_pl 26.01.09, 19:27
    Raczej normalnie...kamera...paru aktorów troche dekoracji i pposzło :)
  • six_a 23.01.09, 01:05
    koszmarne te reklamy, a już ta z sepleniącym dzieciakiem bije rekord.
    oglądałam dziś o rekinach na animal i w każdym bloku reklam po trzy
    reklamy winiar: bulion, kochanie przez gotowanie i barszcz zdaje
    się. wyrzygać się można normalnie.
    oświadczam, że żadnych winiar nigdy nie kupowałam i nie kupię,
    choćby domy rozdawali do każdej torebki tego zas barszczu.

    i kisiel też mają ohydny!!!




    --
    prawie jak kopov
    climbatize
  • nekomimimode 23.01.09, 09:16
    ja kiedyś kupowalam czasem jak mi coś do łapy wpadło a teraz już
    nigdy nic.
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • lato-ja 23.01.09, 11:20
    i reklama i ich produkty to rzecz gustu. Mi one smakują akurat. Ale jak wiemy
    jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki
  • krzysztof_k2 23.01.09, 14:54
    Ja lubie takie riposty, ale winiarowe produkty tez mi podchodza,
    barszczyk jakos bardzo mi pasuje, no i nagrody w konkursie:)
  • teacher_pl 24.01.09, 20:25
    Pewnie że rzecz gustu. Ja w tej reklamie widzę ironię idylli :) Mi się podoba ...
  • krzysztof_k2 25.01.09, 14:37
    teacher_pl napisał:

    > Pewnie że rzecz gustu. Ja w tej reklamie widzę ironię idylli :) Mi
    się podoba .
    > ..

    O Jezu, Idylli? Jak zwal tak zwal, w gotowaniu za mocny nie jestem,
    a gotowce kupuje i to mi sie podoba ze nawet taki kucharz jak ja,
    nie wydajac specjalnie pieniazkow moze zagrac.
  • teacher_pl 25.01.09, 21:01
    Nie umiesz? kup książkę :P Ja korzystam czasami z tych przepisów z tyłu
    opakowań. Godne potrawy wychodzą :)
  • lato-ja 27.01.09, 14:02
    wielka mi filozofia :P chyba wszystkie takie sosy czy coś mają na opakowaniu
    przepis nie tyle przygotowania jakiegoś sosu ale i nawet całej potrawy :)
  • krzysztof_k2 27.01.09, 14:40
    Ok, nie robcie juz ze mnie takiej fajtlapy kulinarnej, z takiego np
    pomysl na.. cos tam ulepie, ale zeby tak samemu od podstaw, to juz
    nie takie proste, chociaz ciekawe to zajecie.
  • teacher_pl 27.01.09, 19:50
    Dobra książka kucharska i kulinaria stoją przed tobą otworem ;)
  • krzysztof_k2 28.01.09, 15:11
    Gdzies tu widzialem ze winiary tez wydalo ksiazke i to podobno
    calkiem ciekawa.
  • pavvka 28.01.09, 15:17
    Chyba nasze forum zyskało dużą popularność, bo produktplejsmentowcy
    się pojawili.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • bene_gesserit 28.01.09, 15:54
    E tam, tylko jeden, ktory rozmawia ze soba. Jakis biedny taki.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • easz 28.01.09, 23:18
    bene_gesserit napisała:

    > E tam, tylko jeden, ktory rozmawia ze soba. Jakis biedny taki.

    Tak, zdesperowany jaksiś - toż to forum feminizm;)
  • kocia_noga 28.01.09, 16:33
    pavvka napisał:

    > Chyba nasze forum zyskało dużą popularność, bo
    produktplejsmentowcy
    > się pojawili.


    E tam , popularnośc. Wrzuca w gugle "gotowanie przez kochanie" i juz
    tu jest.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • teacher_pl 29.01.09, 21:39
    Zależy kto czego w goglach szuka :)
  • malik70 02.02.09, 09:59
    jak ktos bierze uzial to szuka ;p i tyle :)
  • krzysztof_k2 04.02.09, 15:07
    Teraz to predzej w sklepie sie mozna dowiedziec o promocji niz w
    mediach.
  • malik70 07.02.09, 12:51
    hehe smieszne czasy kto by pomyslal ze praktycznie wszystko mozna sie
    dowiedizec poprzez internet :>
  • krzysztof_k2 08.02.09, 10:24
    No praktycznie wszystko, co sie dzieje w modzie, jakie sa konkursy,
    czy graja w kinie, kiedy zyl Kopernik, net jest tutaj niezastapiony.
  • pomdetersote 08.02.09, 11:28
    Raz czy dwa ktoś coś dla mnie ugotował.
    W sensie nie matka.
    Ale to było dawno.

    Poznawał mój gust kulinarny nowatorską metodą poprzez tzn. rozmowę bezpośrednią
    ( a nie wypytywanie bliższych i dalszych znajomych ).

    Zmuszanie kogokolwiek, aby mi pichcił to draństwo.

  • bene_gesserit 08.02.09, 11:41
    pomdetersote napisał:

    > Zmuszanie kogokolwiek, aby mi pichcił to draństwo.

    Zgadzam sie. Trudno sie tworzy z nozka przykuta do kaloryfera albo
    pod grozba uzycia broni.

    --
    Nie jestesmy zadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi
    ludzmi!
  • pomdetersote 08.02.09, 11:52
    > Zmuszanie kogokolwiek, aby mi pichcił to draństwo.

    Zmuszanie kogokolwiek, aby mi codziennie pichcił to draństwo.
    Tak miało być.
  • malik70 09.02.09, 07:31
    to w takim raziie co ty jadasz ? musli samo ? :>
  • hermina5 11.02.09, 09:50
    >barszczyk jakos bardzo mi pasuje

    Z całym szacunkiem - smaki moze i sa rózne, ale akrat Barszcz
    czerwony Winiar z torebki to najwiekszy syf, jaki kiedykowleik
    jadłam. Nie chodzi o to, ze sztuczny, ale o to, ze to po prostu
    smierdzi i smakuje jak wywar ze szmaty - nie dorasta Knorrowi nawet
    do piet - nie wiem kto to kupuje i je...Szczerze mówiąc, Winiary
    jakos nie przodują w dziedzinie glutów w proszku, maja chyba
    kiepską recepturę . Bardzo rzadko zdarza mi sie pić goracy kubek,
    ale na wszystkie te razy dwukrotnie winiary poleciały do WC - to
    jest niejadalne.
  • pavvka 11.02.09, 09:53
    Gorący Kubek to akurat Knorr, Winiary mają Ekspresowe Zupy.
    --
    Pranie
  • krzysztof_k2 11.02.09, 14:27
    Tyle tego, pogubic sie mozna, jak ktos chce to zawsze znajdzie cos z
    gotowcow dla siebie i moze mezowi tez podpasuje, albo niech z
    pomyslu na.. czasem skorzysta i sam sie nauczy czegos, ja tak czasem
    probuje zeby Zonie nie marudzic:)
  • easz 09.02.09, 02:20
    Nie mogę się oprzeć!.. A widziałyścieliście tę reklamę - "ty to
    musisz wszystko wiedzieć!" - mówi urażony pan do pani w biurze?

    Mignęły mi też jakieś ich normalniejsze reklamy, typu zwyczajny
    kolorowy dom, bez tych buziek jak z klipu Soundgarden i facet
    podający salaterkę na stół.
  • nekomimimode 09.02.09, 15:40
    a czego to reklama? i o co dokładnie chodzi- fajna czy gópja? ;)
    a pisze sie widziałyliście :P
    --
    bialeskarpetki.fotolog.pl/#
  • easz 10.02.09, 23:45
    nekomimimode napisała:

    > a czego to reklama? i o co dokładnie chodzi- fajna czy gópja? ;)
    > a pisze sie widziałyliście :P

    Winiar właśnie. Kątem oka, jak zwykle, na końcówki jakieś się
    zdążyłam załapać, więc pewna nie jestem, ale - pierwsza denna, w
    stylu "jakie te baby przemądrzałe i wredne", druga taka zwyczajna,
    ale opty, aż się zdziwiłam lekko, że to też W. Czyli jednak można?
    Albo prikaz.
  • facet123 09.02.09, 15:49
    Wydaje mi się, że dorastające pokolenie będzie naprawdę wierzyć, że
    dobre gotowanie polega na tym, żeby kupić odpowiedni proszek - im
    więcej glutaminianu sodu i innych raktotwórzczych trucizn tym
    lepiej.
    Wydawało mi się jednak, że obecne społeczeństwo nie jest jeszcze tak
    głupie, żeby hasła w stylu "kocham rodzinę, więc robie im dania z
    proszku" mogły zostać pozytywnie odebrane. Jak widać myliłem się.
    Pokłady ludzkiej ignorancji i głupoty są nieskończone.
  • krzysztof_k2 10.02.09, 14:26
    No przyszlosc jest w "pigulce", ale aproposos glutaminianu to akurat
    chyba nie jest srodek, ktory jest rakotworczy skoro znajduje sie
    nawet w mleku matki. Druga sprawa to wszystko z umiarem, a bedzie w
    miare:)
  • angksiazki 10.02.09, 19:09
    Na temat "Gotowanie-obowiązek kobiety" - mój mąż ostatnio zrobił mi
    awanturę że nie zawsza dla niego mięso ugotuję. On był wychowany w
    tradycyjnej/katolickiej rodzinie, gdzie gotowanie było tylko i
    wyłącznie obowiązkiem matki. A ja pytam: DLACZEGO ja, jak wracam po
    takim samym dniu pracy, muszę zawsze gotować dla niego specjalnie
    (no bo syn jest niejadkiem i muszę robić dla niego fikuśne potrawy,
    które w dużych ilościach nie zrobię, bo długo/drogo)a dla męża
    trzeba mięso, i to dużo... Powiem jeszcze ważną rzecz - ja zarabiam
    więcej niż mąż. Czyli to ja jestem głównym żywicielem rodziny, a
    wieczorem chciałabym poczytać, zająć się synem, a nie stać przy
    garach. Kiedy przychodzimy do siostry męża, to on siada przy stole i
    mówi: " No wreście się najem!" I wtedy wszyscy wiedzą, że on
    niedożywiony, i dają nam ze sobą duże jedzenia...
  • hermina5 10.02.09, 19:46

    A nie mozan mu zasugerowac, z e jesli chce jesc tyle mięcha to neich
    je sam gotuje, bo ty nie będziesz przykładać reki do jego miazdzycy?

    Na zdrowie by wyszlo...
  • angksiazki 10.02.09, 20:34
    Tak, cały czas mu mówię, ze musi w takim razie czasami sam sobie
    ugotować, ale jemu nie mieściło się to w głowie - jak to on,
    MĘŻCZYZNA, będzie gotować (takie wychowanie). Teraz już zaczął od
    czasu do czasu coś pichcić, ale jednak awanturuje się.
  • dzikowy 10.02.09, 20:38
    Możecie zatem zazdrościć mej Lubej. Ja pichcę:)
    --
    "Jak Jedwabne tylko odwrotnie." - Moderator uznał tego posta za łamiącego
    regulamin lub prawo. Podstawy nie podał.
  • bene_gesserit 10.02.09, 20:55
    Naucz go gotowania i zastrajkuj.
    --
    stereotypes are a real time-saver
  • bene_gesserit 10.02.09, 20:54
    Chlopcze, wez spadnij w podskokach, bo w tej chwili twoja arogancka
    marketingowa dzialalnosc raczej szkodzi firmie, niz ja promuje. Sio
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • pavvka 11.02.09, 09:33
    E nie, niech Krzysio zostanie, ma pewien taki naiwny urok.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • malik70 12.02.09, 16:55
    nie ma sie co czepiac niech kazdy robi to co lubi ja gotowac nie przepadam, ktos
    wiec moze lubic....
  • krzysztof_k2 13.02.09, 20:28
    No nie mozna nikomu wszystkiego narzucac, ale trzeba sie dogadac,
    tym bardziej jesli dwie osoby pracuja i facet wymaga od kobiety zeby
    mu codziennie swieze jadlo podawala bo z pracy wrocil akurat. Moze
    czasem jest pierwszy i tez moze sprobowac cos w garnku ugotowac:)
  • greeneazy-e 15.02.09, 18:44
    czasami trudno wychodzi takie dogadywanie się jeżeli ktoś jest wychowany wg
    określonych zasad, ale dla chcacego nic trudnego :)
  • lato-ja 16.02.09, 15:07
    no właśnie :) dla mnie akurat jest to naturalne że to ja będę przygotowywać
    mojemu mężowi obiadek pod nosek. Ale to przecież nic trudnego. A ile
    przyjemności sprawia wspólne przygotowanie posiłku :)
  • facet123 16.02.09, 15:57
    > Chlopcze, wez spadnij w podskokach, bo w tej chwili twoja arogancka
    > marketingowa dzialalnosc raczej szkodzi firmie, niz ja promuje. Sio

    Co to za koleś? Jeżeli to faktycznie marketing forumowy, to jestem szczerze
    zdegustowany. Ktoś to łyka?
  • bene_gesserit 17.02.09, 17:44
    On lyka :)
    Placa mu pewnie po 20gr od posta na temat czy cos w tym stylu.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • easz 18.02.09, 01:19
    bene_gesserit napisała:

    > On lyka :)
    > Placa mu pewnie po 20gr od posta na temat czy cos w tym stylu.

    Od naszych też? To się dorzucę do skarbonki, niech ma;) A żeby nie
    było tak zupełnie bezproduktywnie, to link ze strony głównej -

    www.reklamania.pl/reklamania/1,86558,6222546,Chlop_potega_jest_i_basta_.html
  • facet123 18.02.09, 08:43
    > Placa mu pewnie po 20gr od posta na temat czy cos w tym stylu.

    Ciekawe. Z szybkiego obszukania jego postów wynika, że musi często zmieniać
    nicki, bo akurat po tym zbyt wiele nie wypłodził (Po kilka o Winiarach, Orange i
    jakimś czasopismie).
    Skąd masz tą stawke 20gr? Autentycznie tyle płacą? Zastanawiam mnie jak wygląda
    taki proceder. Rozumiem, że agencja reklamowa płaci za posta na temat, ale
    przecież żeby niepostrzeżenie wejść w dyskusję trzeba by napisać kilka
    "neutralnych" postów. No i gość musi spisywać gdzieś wszystkie swoje nicki i
    URLe do swoich postów do celów rozliczeniowych. Ostatecznie spórbujmy oszacować
    ile tak można zarobić. Zakładam, że ktoś taki godzinę dziennie poświęca na
    zakłądanie nowych kont, wtszukiwanie już prowadzonych dyskusji, może znajdowanie
    forów na których można by podziałać, czyli inaczej mówiąc na prowadzenie
    zaplecza. Powiedzmy, że ma solidnie prowadzoną bazę danych tych wszystkich
    informacji np. w Excelu. Jeżeli do tego zainwestuje w szybkie łącze i duży
    monitor (tak aby było można mieć kupę pootwieranych okien i się nie pogubić),
    umie szybko klepać w klawiaturę i ma "w palcach" postawowe szablony odpowiedzi i
    zagrywki dyskusyjne (jak powyżej) to zakłądając, że posty które pisze są raczej
    któtkie (jak powyżej) szacuję, że jest w stanie skrobnąć jakies 10-30 postów na
    godzinę, pod różnymi nickami i dotyczącymi różnych zleconych produktów, co daje
    stawkę godzinową około 3-4zł przy całkiem wytężonej pracy - niewiele. Przy
    etatowym czasie pracy to ledwie 600-700zł na miesiąc - minus podatek i
    ewentualnie ZUS, mało co zostaje.
    Z drugiej strony, możliwe, że agencja zapłaci więcej. Pisanie o zupkach winiary
    i telefonach gsm faktycznie nie wygląda na dochodowe - te firmy nie przeliczą
    sobie postów na forum na realne zyski. Ale co innego bardziej specjalistyczne
    dyskusje: rowery, narty, aparaty fotograficzne, RTV i AGD, produkty dla dzieci,
    droższe kosmetyki, leki i suplementy, biura podróży, szkoły i kursy, itp. - tu
    widzę spore pole do popisu dla tego rodzaju marketingu. Internet roi się od
    dyskusji i opini na te tematy i wyobrażam sobie, że precyzyjnie prowadzony
    forumowy marketing z kilku loginów, na różnych forach, dotyczący jakiejś nowej
    linii produktu może istotnie zwiększyć sprzedaż. A za coś takiego można by już
    zapłacić więcej niż 20 gr. za posta... Zaczyna mnie kusić, żeby samemu w tej
    branży podziałać :)
  • bene_gesserit 19.02.09, 14:09
    20gr widnialo w jakiejs ofercie przy pomocy w rozkreceniu jakiegos
    fora. Za nowego forumowicza czy cos w tym stylu, nie pamietam.
    Oferta tego typu oczywiscie nie jest kierowana do doroslych, ale
    starszych dzieciakow.

    Na 'moim' forum kuchnia co jakis czas pojawiaja sie marketingowcy-
    spamerzy, w miare uplywu czasu coraz bardziej 'ukryci'. Juz nie ma
    watkow typu 'kupujcie frytki mrozone firmy F, bo sa najlepsze', ale
    jest tworzona (dosc niechlujnie, ale jednak) 'osobowosc' forumowa,
    ktora w, powiedzmy, co drugim poscie saczy reklamowy jad nt firmy
    F. Imo szybko dojdzie do tego, co robi sie juz od lat na zachodzie
    w marketingu szeptanym - do wykupowania uslug 'zasluzonych'
    forumowiczow, z wieloletnim dorobkiem i szacunkiem forum, aby oni -
    subtelnie, ale z moca swojego autorytetu - reklamowali firme F.

    Fora przez wiele lat byly traktowane jako zrodlo obiektywnych, bo
    oddolnych, 'ludzkich' informacji. Niestety, dzis i do tego zrodla
    informacji trzeba podchodzic z ostroznoscia.
    --
    Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi:
    zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy.
  • easz 19.02.09, 14:41
    bene_gesserit napisała:

    > Imo szybko dojdzie do tego, co robi sie juz od lat na zachodzie
    > w marketingu szeptanym - do wykupowania uslug 'zasluzonych'
    > forumowiczow, z wieloletnim dorobkiem i szacunkiem forum, aby oni -
    > subtelnie, ale z moca swojego autorytetu - reklamowali firme F.

    O! Miałam już podobne wrażenie na jednym forum tutaj, z dwa-trzy razy, ale
    pomyślałam, że zbyt podejrzliwa się robię chyba.
  • bene_gesserit 20.02.09, 13:52
    Forum kuchnia do tej pory bardzo dobrze sie bronilo przed
    marketingowcami. Namolni spamiarze sa po paru minutach wyklikiwani
    czerwonym koszem w kosmos, ci bardziej subtelni - dosc szybko
    demaskowani. Wystarczy uzyc przegladarki i statystyk nie tylko dla
    podejrzanego nicka, ale i slowa (nazwy firmy). To nic trudnego,
    trzeba tylko byc czujnym i uczulic innych.


    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • facet123 20.02.09, 08:38
    > Oferta tego typu oczywiscie nie jest kierowana do doroslych, ale
    > starszych dzieciakow.

    No właśnie. Taki dzieciak nie będzie potrafił przekonać kogos, kto chce,
    powiedzmy, kupic wózek dziedzięcy, albo drogi aparat fot.

    > F. Imo szybko dojdzie do tego, co robi sie juz od lat na zachodzie
    > w marketingu szeptanym - do wykupowania uslug 'zasluzonych'
    > forumowiczow, z wieloletnim dorobkiem i szacunkiem forum, aby oni -
    > subtelnie, ale z moca swojego autorytetu - reklamowali firme F.

    No właśnie. I ktoś taki może brać większe stawki...

  • bene_gesserit 20.02.09, 13:53
    Imo firmy polskie na razie wyprobowuja fora internetowe jako
    marketingowa zabawke. Stad ta sloniowa lekkosc agentow. Do czasu -
    jesli okaze sie, ze sie oplaca, wzrosna stawki, a co za tym idzie -
    subtelnosc metod.

    --
    cute but psycho. things even out
  • pavvka 20.02.09, 14:07
    bene_gesserit napisała:

    > Imo szybko dojdzie do tego, co robi sie juz od lat na zachodzie
    > w marketingu szeptanym - do wykupowania uslug 'zasluzonych'
    > forumowiczow, z wieloletnim dorobkiem i szacunkiem forum, aby oni -
    > subtelnie, ale z moca swojego autorytetu - reklamowali firme F.

    Dostałaś już jakieś propozycje?
    --
    Pranie
  • bene_gesserit 21.02.09, 02:24
    Ciagle czekam.
    Bardzo jestem ciekawa, za ile mialabym sie ochote sprzedac, jednak
    z gory zakladam, ze raczej ich nie bedzie stac.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • facet123 02.03.09, 08:15
    Zastanaiwam się, czy następnym etapem nie będzie podkupywanie całych
    serwisów wymiany opinii.
    Póki co słyszy się ciągle jak to moderatorzy i administratorzy
    walczą z forumowym marketingiem - gdy go odkryją to usuwają posty i
    konta użytkowników... A gdyby tak wykupić usługę na całym serwisie?
    Administratorzy będą normalnie ścigać marketing forumowy pochodzący
    od konkurencji i delikatnie usuwać zbyt entuzjastyczne opinie (nawet
    autentyczne) na temat konkurencyjnych produktów, a "swoim"
    marketingowcom dadzą wolną rekę... To by był dopiero (I wg mnie
    będzie) koniec wolnych opinii w internecie!

    A moralna ocena takiej działalności? Byłbym powściągliwy w rzucaniu
    gromów. Wg mnie jedną z najbardziej godnych i pięknych ludzkich
    zdolności jest umiejętność sceptycznego i racjonalnego patrzenia na
    świat. Jeżeli wierzy we wszystko co przeczyta w internecie, to tak
    samo jakby wierzył w bajki, krasnoludki, bogów czy w UFO - jeżeli mu
    z tym dobrze to jego sprawa. Jeżeli nie potępiamy księży za to, że
    za stałą pensję głoszą dokładnie to co ich szef sformułował w ich
    statucie (katechizmie) to jak można potępiać kogoś kto za marne
    grosze dorabia sobie wypisując drętwe reklamy w sieci?

  • bene_gesserit 02.03.09, 11:23
    E tam.
    Ludzie nie sa tacy glupi.
    Na 'moim' forum kuchnia na ogol z lekcewazeniem mowi sie o tych
    kuchennych idolach, ktorzy zaprzedali sie koncernom (wystepowal
    taki jeden francuski artysta patelni, ktory do wszystkiego dodawal
    chemiczne kostki bulionu instant).
    Fora, na ktorych spolecznosc jest bywala, zwiazana towarzysko i
    swiadoma, zostalyby zalatwione na amen, jesli by wlasciciel
    sprobowal saczyc reklamowy jad w taki sposob, jaki opisujesz, tzn
    przestal wycinac reklamowy spam a nawet go promowal. Ludzie po
    prostu by sie zabrali do konkurencji albo stworzyli wlasne forum.

    A ksieza nie udaja kumpli, dobrych ciotek, zyczliwych sasiadek i
    niezaleznych ekspertow - jest oczywiste, kim sa i co robia,
    przynajmniej teoretycznie. Natomiast kolo z forum, ktory po
    przyjacielsku odpowiada na twoj pelen rozterek post, radzac ci
    wybrac nie najlepsze rozwiazanie, ale najbardziej korzystne dla
    firmy, ktora reprezentuje (czego ty nie masz swiadomosci), jest,
    hm, zwykla dziwka. Albo niezwykla dziwka, w kazdym razie zajmuje
    sie czyms oslizgle obrzydliwym.

    --
    Nie jestesmy zadnymi Polakami, tylko Europejczykami, normalnymi
    ludzmi!
  • facet123 02.03.09, 15:14
    > E tam.
    > Ludzie nie sa tacy glupi.

    No większość jednak jest. Może nie głupi, ale bezrefkleksyjni,
    skłonni do samooszukiwania się, gdy tylko sprawi to im, że poczują
    się lepiej.

    > A ksieza nie udaja kumpli, dobrych ciotek, zyczliwych sasiadek i
    > niezaleznych ekspertow

    Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś... Księża w małych
    społecznościach wiejskich i parafialnych odgrywają właśnie rolę
    autorytetów moralnych i ekspertów od tego jako należy żyć. Zresztą w
    telewizji i tzw. "dialogu społecznym" również. Wykorzystują swój
    status będący reliktem wieków ciemnych i setek lat politycznych
    rozgrywek do tego by kierować życiem mas.

    > Albo niezwykla dziwka, w kazdym razie zajmuje sie czyms oslizgle
    obrzydliwym.

    Ok, oczywiście pewne różnice między tymi dwoma postawami są, ale
    bardziej wynikają z kontekstu kulturowego niż samych czynów.
  • bene_gesserit 02.03.09, 19:14
    facet123 napisał:

    > No większość jednak jest. Może nie głupi, ale bezrefkleksyjni,
    > skłonni do samooszukiwania się, gdy tylko sprawi to im, że
    poczują
    > się lepiej.

    Nie pisze 'z glowy', ale z piecioletnich doswiadczen pobytu na
    forum, ktore co chwila jest atakowane przez mniej lub bardziej
    wydarzonych ekhem artystow piora i geniuszkow reklamowej
    psychologii. Jesli forum ma trzon w postaci grupy bywalcow
    (wystarczy kilkanascie - kilkadziesiat osob), to bedzie samo sie
    pilnowalo i oczyszczalo. A jesli sie mu to uniemozliwi to forumowa
    konkurencja nie spi :)

    > Przeczytaj jeszcze raz co napisałaś... Księża w małych
    > społecznościach wiejskich i parafialnych odgrywają właśnie rolę
    > autorytetów moralnych i ekspertów od tego jako należy żyć.

    Noi bardzo fajnie, ale sa umundurowani. Oslizgly agent fmy nazwijmy
    ja 'knurr' umundurowany nie jest, a w dodatku udaje kogos, kim z
    pewnoscia nie jest. Powaznie nie widzisz roznicy? Nie gadaj.

    Zresztą w
    > telewizji i tzw. "dialogu społecznym" również. Wykorzystują swój
    > status będący reliktem wieków ciemnych i setek lat politycznych
    > rozgrywek do tego by kierować życiem mas.

    Normalnie Imperium Zla :)
    Z tym, ze slugusow imperium :) latwo rozpoznac. TYch, o ktorych
    pisze ja, duzo trudniej, z powodow jw.

    > Ok, oczywiście pewne różnice między tymi dwoma postawami są, ale
    > bardziej wynikają z kontekstu kulturowego niż samych czynów.

    Tak, glownie z tego, ze agenci reklamowi maja placone od kazdego
    postu, a ksieza zadnych limitow i norm jakos nie maja. Tu cynizm,
    tam poslannictwo.


    --
    indywidualnie nie lubie jajecznicy z glutem
    (z forum kuchnia)
  • facet123 03.03.09, 08:52
    > Nie pisze 'z glowy', ale z piecioletnich doswiadczen pobytu na
    > forum, ktore co chwila jest atakowane przez mniej lub bardziej
    > wydarzonych ekhem artystow piora i geniuszkow reklamowej
    > psychologii.

    Nie wiem o jakim forum piszesz, ale jeśli to to forum, lub podobne, to jasne, że
    jest ono poza zainterezowaniem marketingowców.
    Pomyśl jednak o kimś kto w ciągu kilku dni chce pozbierać w internecie opinie na
    temat np. aparatu fotograficznego, telefonu, wózka dziecięcego, albo wakacji za
    granicą - nie będzie bywalcem for przez dwa lata, ale poczyta co ludzie wypisują
    i jest spora sznsa, że da się wrobić.

    > Noi bardzo fajnie, ale sa umundurowani.

    To tym gorzej. Ich mundur sugeruje, że są odpowiedzialnymi doradcami nie
    szukającymi w żadnym wypadku własnych korzyści i szczerze zaangażowanymi w
    problemy innych. Prawda jak wiadomo jest inna, więc wykorzystują oni jedynie
    kulturowe nastawienie wobec osób duchownych do realizowania (najcześciej) celów
    swoich i swojej organizacji. Nawet słowo "duchowny" ma swoje zabarwienie.

    > udaje kogos, kim z
    > pewnoscia nie jest. Powaznie nie widzisz roznicy? Nie gadaj.

    Zdecydowana większość duchownych udaje kogoś kim nie jest.

    > Z tym, ze slugusow imperium :) latwo rozpoznac.

    Mi i tobie łatwo. Tak samo jak my pewnie nie damy się naciągnąć na forumowy
    marketing. Nie kpij mi tutaj, że "impreium zła"... Kościół to takie samo same
    "imerium zła", jak wszystkie inne ludzkie wytwory które zrodziły się z
    populizmu, intelektualnej nędzy, potrzeby utożsamiania się z silną grupą, ze
    swoimi i potrzeby upatrywania zła u obcych i innych. Nie twierdzę, ze gdzieś tam
    na górze jest zły imperator (choć benek go zdecydowania wizualnie przepomina)
    który wszsytkim kieruje. Organizacja trzyma się i reguluje samoistnie ponieważ
    ludzkie potrzeby same ją karmią i utrzymują. Ja poprostu mówię, że te potrzeby
    to mroczne i niskie potrzeby i że nie ma w nich nic wzniosłego.

    > Tu cynizm, tam poslannictwo.

    Nie rozśmieszaj mnie. Czytałaś niezależne (nie-kościelne) badania księży? Z
    któych okazywało się, że zdecydowana mniejszość z nich czuje satysfakcję z pracy
    z większość popadła w rutynę i nie czuje kontaktu z wiernymi? Sposób rekrutacji
    księży i ich "kształcenie" jest prowadzone tak, że każdy normalny człowiek,
    który być może rzeczywiście byłbym zaangażowanym przewodnikiem duchowym i ma
    nieco rozumu wykruszy się nim dojdzie do końca. Zdecydowana większość z tych
    którzy zostają to ludzie któzy mają jakieś problemy, bo nikt inny w chorej
    organizacji by nie wytrwał.
  • bene_gesserit 03.03.09, 12:38
    facet123 napisał:

    > Nie wiem o jakim forum piszesz, ale jeśli to to forum, lub
    podobne, to jasne, ż
    > e
    > jest ono poza zainterezowaniem marketingowców.
    > Pomyśl jednak o kimś kto w ciągu kilku dni chce pozbierać w
    internecie opinie n
    > a
    > temat np. aparatu fotograficznego, telefonu, wózka dziecięcego,
    albo wakacji za
    > granicą - nie będzie bywalcem for przez dwa lata, ale poczyta co
    ludzie wypisuj
    > ą
    > i jest spora sznsa, że da się wrobić.

    Przeciez sama o tym pisalam wczesniej :)))

    > > Noi bardzo fajnie, ale sa umundurowani.
    >
    > To tym gorzej. Ich mundur sugeruje, że są odpowiedzialnymi
    doradcami nie
    > szukającymi w żadnym wypadku własnych korzyści i szczerze
    zaangażowanymi w
    > problemy innych. Prawda jak wiadomo jest inna,

    O?
    Znalam paru swiatlych, wspanialych i otwartych ludzi, ktorzy byli
    ksiezmi. Tego typu generalizacja to dzialanie stereotypu.

    Tak czy inaczej - zwracajac sie do ksiedza/rabina/mully zwracajacy
    wie, do kogo adresuje swoje pytania, z jakiej perspektywy otrzyma
    wsparcie itd.


    więc wykorzystują oni jedynie
    > kulturowe nastawienie wobec osób duchownych do realizowania
    (najcześciej) celów
    > swoich i swojej organizacji. Nawet słowo "duchowny" ma swoje
    zabarwienie.

    A jakie to cele? I jak to by sie konkretnie odbywalo, realizacja
    tych celow?

    > Zdecydowana większość duchownych udaje kogoś kim nie jest.

    Skad o tym wiesz i jak sie rozkladaja statystyki i kim sa
    _naprawde_ duchowni wobec tego?

    > Mi i tobie łatwo. Tak samo jak my pewnie nie damy się naciągnąć
    na forumowy
    > marketing. Nie kpij mi tutaj, że "impreium zła"... Kościół to
    takie samo same
    > "imerium zła", jak wszystkie inne ludzkie wytwory które zrodziły
    się z
    > populizmu, intelektualnej nędzy, potrzeby utożsamiania się z
    silną grupą, ze
    > swoimi i potrzeby upatrywania zła u obcych i innych. Nie
    twierdzę, ze gdzieś ta
    > m
    > na górze jest zły imperator (choć benek go zdecydowania wizualnie
    przepomina)
    > który wszsytkim kieruje. Organizacja trzyma się i reguluje
    samoistnie ponieważ
    > ludzkie potrzeby same ją karmią i utrzymują. Ja poprostu mówię,
    że te potrzeby
    > to mroczne i niskie potrzeby i że nie ma w nich nic wzniosłego.

    Nie, naprawde - jesli mieszkasz w Wawie, przejdz sie jednej
    niedzieli do Sw Stanislawa Kostki na Zolu a nastepnego dnia do
    Dominikanow na Bielanach. Moze to ci pozwoli zrozumiec.

    > > Tu cynizm, tam poslannictwo.
    >
    > Nie rozśmieszaj mnie. Czytałaś niezależne (nie-kościelne) badania
    księży? Z
    > któych okazywało się, że zdecydowana mniejszość z nich czuje
    satysfakcję z prac
    > y
    > z większość popadła w rutynę i nie czuje kontaktu z wiernymi?
    Sposób rekrutacji
    > księży i ich "kształcenie" jest prowadzone tak, że każdy normalny
    człowiek,
    > który być może rzeczywiście byłbym zaangażowanym przewodnikiem
    duchowym i ma
    > nieco rozumu wykruszy się nim dojdzie do końca. Zdecydowana
    większość z tych
    > którzy zostają to ludzie któzy mają jakieś problemy, bo nikt inny
    w chorej
    > organizacji by nie wytrwał.

    To wszystko prawda, ale nie do konca.
    System cierpi na chorobe - z roznych przyczyn. Co nie zmienia
    faktu, ze w polskim Kosciele wielu jest szlachetnych i swiatlych
    ludzi. Imo perspektywa 'czarni sa zli' jest naiwnawa, bez obrazy.





    --
    Ale wbij sobie w ten zakuty łeb, że niezgadzanie się z Twoją osobą
    nie implikuje ignorancji. [black-emissary w poscie o kulturze
    dyskusji na ff]
  • facet123 03.03.09, 17:13
    > O? Znalam paru swiatlych, wspanialych i otwartych ludzi, ktorzy
    > byli ksiezmi. Tego typu generalizacja to dzialanie stereotypu.

    Ja właśnie piszę o generalizacji, ale w drugą stronę i to ona jest
    powszechna: Skoro ktoś jest księdzem, to napewno jest uczciwy i
    bogobojny, bo to przecież ksiądz. Właśnie takie stereotypiczne
    myślenie kościół wykorzystyje.

    > A jakie to cele? I jak to by sie konkretnie odbywalo, realizacja
    > tych celow?

    Główny cel: potępić wszystkich myślących inaczej. Utożsamić ich
    z "tymi złymi". Jak się odbywa? poprzez wywieranie presji na KAŻDĄ
    sferę życia od urodzenia (od zapłodenia nawet) aż do smierci.

    > Skad o tym wiesz i jak sie rozkladaja statystyki i kim sa
    > _naprawde_ duchowni wobec tego?

    Statystyki znam z badań polegających na anonimowych ankietach. A
    swoje zdanie o księżach zdobyłem na podstawie: po pierwsze rozmów z
    pewną próbką, po drugie z prostej analizy tego jak trzeba być
    pokręconym aby wybrać takie życie.

    Księża katoliccy (nie wiem jak w innych obrządkach) to w większości:
    - ludzie którzy nie radzili sobie ze sobą. Np. homoseksualista
    urodzony w nietolerancyjnym środowisku chętnie ucieknie do
    seminatrium aby zakończyć niewygodne pytania. Co więcej, jako ksiądz
    zyska status społeczny którego nigdy w swoim śrowodku nie zdobyłby
    ujawniając się. To samo z osobami na rózne inne sposoby "innymi" gdy
    środowisko tego nie akceptuje.
    - ludzie którzy poprostu wybrali taki zawód bo jest on pewny i nie
    wymaga dużego zaangażowania.

    Nie mów mi tylko, że takie podejścia to margines, bo nie uwieże, że
    mówisz szczerze.

    > Nie, naprawde - jesli mieszkasz w Wawie, przejdz sie jednej
    > niedzieli do Sw Stanislawa Kostki na Zolu a nastepnego dnia do
    > Dominikanow na Bielanach.

    A co ty myslisz, że ja nigdy w kościele nie byłem? Że z osobami
    wierzącymi nie rozmawiałem i nie wiem co mają do powiedzenia o
    swojej wierze i swoim kościele? No chyba, że te dwa kościoły to
    jakieś perełki na mapie Polski, bo faktycznie akurat tam nie byłem.
    Za to Tobie polecam przeczytanie "Katechizmu Kościoła Katolickiego".

    > System cierpi na chorobe - z roznych przyczyn. Co nie zmienia
    > faktu, ze w polskim Kosciele wielu jest szlachetnych i swiatlych
    > ludzi. Imo perspektywa 'czarni sa zli' jest naiwnawa, bez obrazy.

    Ja nie twierdzę, że wszyscy "czarni" są źli. Wiem, że są porządni i
    uczciwi księża i żal mi ich, bo ich walka o lepszy kościół jest
    skazana na bardzo marne wyniki i mnóstwo jadu będzie na nich
    wylewane.
    Jednak zdecydowana większość zarówno wiernych jak i księży
    wykorzystuje religię dozaspokojenia niskich i mrocznych potrzeb, bez
    refleksji i bez świadomej wiary. I to ta większość definiuje czym
    jest kościół. Intelektualne i otwarte przypadki osób kościoła to
    nisza. Nie dośc, że to nisza, to muszą jeszcze uważać na to co
    mówią, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoć niezgodnego z
    katechizmem, wymyślać dziwaczne interpretacje i umacniać sie w
    wierze, że ciągle są katolikami, mimo, że ich poglądy są już na
    katolicyzm zbyt otwarte.
  • bene_gesserit 04.03.09, 01:22
    facet123 napisał:

    > Ja właśnie piszę o generalizacji, ale w drugą stronę i to ona
    jest
    > powszechna: Skoro ktoś jest księdzem, to napewno jest uczciwy i
    > bogobojny, bo to przecież ksiądz. Właśnie takie stereotypiczne
    > myślenie kościół wykorzystyje.

    To sie po pierwsze konczy wg moich obserwacji imo, a po drugie
    _nadal_ wiesz, z kim rozmawiasz. W taki czy inny sposob, w
    ograniczony albo i nie, ale wiesz.
    Porownujac szeptanych marketingowcow do ksiezy porownujesz szpiegow
    i wojskowych. Imo mocno naciagane - tak mocno, ze bez sensu.

    > Główny cel: potępić wszystkich myślących inaczej. Utożsamić ich
    > z "tymi złymi". Jak się odbywa? poprzez wywieranie presji na
    KAŻDĄ
    > sferę życia od urodzenia (od zapłodenia nawet) aż do smierci.

    Taki poglad wyznaja niektorzy ksieza (wliczajac w to niestety
    znakomita czesc wierchuszki) i cywile (wliczajac w to niemal cala
    prawice). I?

    > > Skad o tym wiesz i jak sie rozkladaja statystyki i kim sa
    > > _naprawde_ duchowni wobec tego?
    >
    > Statystyki znam z badań polegających na anonimowych ankietach. A
    > swoje zdanie o księżach zdobyłem na podstawie: po pierwsze rozmów
    z
    > pewną próbką, po drugie z prostej analizy tego jak trzeba być
    > pokręconym aby wybrać takie życie.

    A gdzie mozna sie zapoznac z tymi statystykami i metodologia badan?

    > Księża katoliccy (nie wiem jak w innych obrządkach) to w
    większości:
    > - ludzie którzy nie radzili sobie ze sobą. Np. homoseksualista
    > urodzony w nietolerancyjnym środowisku chętnie ucieknie do
    > seminatrium aby zakończyć niewygodne pytania. Co więcej, jako
    ksiądz
    > zyska status społeczny którego nigdy w swoim śrowodku nie
    zdobyłby
    > ujawniając się. To samo z osobami na rózne inne sposoby "innymi"
    gdy
    > środowisko tego nie akceptuje.
    > - ludzie którzy poprostu wybrali taki zawód bo jest on pewny i
    nie
    > wymaga dużego zaangażowania.

    > Nie mów mi tylko, że takie podejścia to margines, bo nie uwieże,
    że
    > mówisz szczerze.

    Rozumiem, ze to sa twoje przemyslenia.
    Ale to sa tylko twoje przemyslenia.

    > > Nie, naprawde - jesli mieszkasz w Wawie, przejdz sie jednej
    > > niedzieli do Sw Stanislawa Kostki na Zolu a nastepnego dnia do
    > > Dominikanow na Bielanach.
    >
    > A co ty myslisz, że ja nigdy w kościele nie byłem? Że z osobami
    > wierzącymi nie rozmawiałem i nie wiem co mają do powiedzenia o
    > swojej wierze i swoim kościele? No chyba, że te dwa kościoły to
    > jakieś perełki na mapie Polski, bo faktycznie akurat tam nie
    byłem.
    > Za to Tobie polecam przeczytanie "Katechizmu Kościoła
    Katolickiego".

    Ale skad. Luzuj.
    Chodzilo mi tylko o zabawny kontrast miedzy tymi dwoma
    sasiadujacymi zreszta parafiami. W jednym zionie nienawiscia i
    pycha, w drugim - tchnie miloscia i otwartoscia.

    > Ja nie twierdzę, że wszyscy "czarni" są źli. Wiem, że są porządni
    i
    > uczciwi księża i żal mi ich, bo ich walka o lepszy kościół jest
    > skazana na bardzo marne wyniki i mnóstwo jadu będzie na nich
    > wylewane.


    O mamusiu, to brzmi prawie jak proroctwo, pewnie przez ten szyk
    przestawny :)
    Noale imo nie ma podstaw, zeby sie spelnilo. KK w Polsce albo sie
    zmieni - i to radykalnie - albo zmarginalizuje i umrze.

    > Jednak zdecydowana większość zarówno wiernych jak i księży
    > wykorzystuje religię dozaspokojenia niskich i mrocznych potrzeb,
    bez
    > refleksji i bez świadomej wiary.

    Potrzeba przynaleznosci, tozsamosci grupowej, spojnego modelu
    swiata itd to sa niskie potrzeby?

    I to ta większość definiuje czym
    > jest kościół. Intelektualne i otwarte przypadki osób kościoła to
    > nisza. Nie dośc, że to nisza, to muszą jeszcze uważać na to co
    > mówią, żeby przypadkiem nie powiedzieć czegoć niezgodnego z
    > katechizmem, wymyślać dziwaczne interpretacje i umacniać sie w
    > wierze, że ciągle są katolikami, mimo, że ich poglądy są już na
    > katolicyzm zbyt otwarte.

    Kiedys chyba w Europie, dodatku do Dziennika byl ciekawy wywiad z
    jakims chyba duchownym, ktory twierdzil, ze wladze KK w Polsce
    zostaly dobrane w specyficznych czasach i musieli byc to ludzie z
    betonu. Ci betonowi powoli wymieraja, ale wychowuja sobie
    betonowych nastepcow. Chociaz nie zawsze, i sporo sie w KK zmienia -
    swiadczy o tym np ten list metropolity lubelskiego, ktory miano
    odczytac w kosciolach (o przemocy domowej, zeby ja bezwzglednie
    potepiac, a kobietom udzielac wszelkiego wsparcia). A wiec pierwsze
    jaskolki juz sa.





    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • facet123 04.03.09, 14:48
    > Taki poglad wyznaja niektorzy ksieza (wliczajac w to niestety
    > znakomita czesc wierchuszki) i cywile (wliczajac w to niemal cala
    > prawice). I?

    I? I to, że przecież organizacja kościelna i cała idea religii
    katolickiej (innych zresztą podobnie) wręcz wymusza właśnie taki
    pogląd. Naprawdę wierzysz, że to przypadek, że zdecydowana,
    miażdząca większość ludzi religijnych, świeckich i duchownych to
    ludzie którzy tak uprościli swoją moralność, że dobre wydaje im się
    walczenie i potępianie tych którzy nie zgadzają się bezkrytycznie z
    ich świętymi pismami? Że to przypadek, że kosciół jest wsparciem dla
    każdych populitycznych, narodowych i ksenofobicznych i
    ciemnogrodzkich (również szowinistycznych) myśli?

    > A gdzie mozna sie zapoznac z tymi statystykami i metodologia
    badan?

    Kilka razy były publikacje w gazecie, nie wierzę, że nie zajrzałaś,
    chyba nawet na okładce polityki je też reklamowali. Oczywiście
    kościół oficjalnie odrzucił to opracowanie jako "nieautoryzowane",
    co tylko czyni je bardziej wiarygodnym.

    > Rozumiem, ze to sa twoje przemyslenia.
    > Ale to sa tylko twoje przemyslenia.

    Wszystko co kiedykolwiek zostałopowiedziane i napisane to czyjeś
    przemyślenia i to nie oznacza, że nie mogą one odzwierciedlać
    rzeczywistości.
    Jeżeli struktura, oraz działania kościoła to w zdecydowanej mierze
    populizm, wsparcie niskich potrzeb ludzi prostych, niezdolnych do
    zadumy nad kwestiami choćby moralnymi, nie wspominając już o
    naukowym zaciekawieniu światem, to znaczy, że taki właśnie jest
    kościół.
    To, że poprzez swoją wszechogarniającą agitację i kulturowy status
    udało się kościołowi wchłonąć kilku porządnych i mądrych ludzi
    (którzy teraz starają się unowocześniać kościół jednocześnie
    racjonalizując sobie jego zupełnie nieżyciowe i absurdane założenia)
    nie świadczy o niczym, tak jak fakt iż byli dobrzy SSmani i dobrzy
    hitlerowcy niczego nie zmienia w ocenie hitleryzmu.
    drazu dodaje, że to ostatnie porównanie służy tylko ilustracji - nie
    twierdzę, że kościół to takie samo zło jak hitleryzm.

    > Chodzilo mi tylko o zabawny kontrast miedzy tymi dwoma
    > sasiadujacymi zreszta parafiami. W jednym zionie nienawiscia i
    > pycha, w drugim - tchnie miloscia i otwartoscia.

    I widzisz, ja rozumiem, że są ludzie ziejący nienawiścią i pychą.
    Problem w tym, że kościół, z całą swoją potegą mógłby niezwykle
    łatwo wyrzec się tych wiernych którzy wykorzystują go do lokowania
    swojej zawiści. Mógłby wyrzec się tych którzy nie rozumieją ani
    trochę filozofii i moralności chrześcijańskiej, ale trzymają się go
    bo wpojono im, że tak trzeba. Papiez mógłby wykluczyć Rydzyka jednym
    słowem, mógłby zakończyć kreacjonistyczne rojenia katolików jedną
    przemową, ale przecież to fantazja... Kościół potrzebuje tej
    prostej, ludowej moralności i potrzebuje tych mas wiernych. Dlatego
    właśnie wspiera wszelkie populizmy i czasem jedynie nieco polawiruje
    aby nie zrazić do siebie zupełnie inteligencji.

    > Noale imo nie ma podstaw, zeby sie spelnilo. KK w Polsce albo sie
    > zmieni - i to radykalnie - albo zmarginalizuje i umrze.

    Dziękuję, za słowo otuchy, ale to nie takie pewne - zobacz USA -
    nowoczesny kraj, stara demokracja, a tendencję mają spadkową -
    lokalne, dzikie i agresywne kościoły zdobywają coraz większą
    popularność. Nikt już nie pamięta, że wśród "ojców założycieli" byli
    twardzi ateiści.

    > Potrzeba przynaleznosci, tozsamosci grupowej, spojnego modelu
    > swiata itd to sa niskie potrzeby?

    Jeżeli prowadzą do odmawiania ludziom podstawowych praw, zabraniania
    decydowania o sobie i niszczeniu ich autonomii - wtedy wychodzi, że
    tak.
  • easz 05.03.09, 01:32
    bene_gesserit napisała:

    > Noale imo nie ma podstaw, zeby sie spelnilo. KK w Polsce albo sie
    > zmieni - i to radykalnie - albo zmarginalizuje i umrze.

    No nie wiem - podupadłam na duchu jak to zobaczyłam -

    wyborcza.pl/1,75248,6341347,Polska_katolicka.html
  • black-emissary 05.03.09, 01:46
    easz napisała:
    > wyborcza.pl/1,75248,6341347,Polska_katolicka.html

    Przecież to są świetne informacje - co trzeci samozwańczy "katolik" ma
    wątpliwości co do istnienia Boga.
  • pavvka 05.03.09, 09:19
    Ja nie wiem czy świetne... Wychodzi, że każdy sobie wierzy albo nie
    wierzy w co chce, ale formalnej przynależności do KK i tak się nie
    wyrzeknie.
    --
    Erotica is using a feather, pornography is using the whole chicken.
  • black-emissary 05.03.09, 09:58
    Wychodzi z tego, że każdy z zasady w anonimowej ankiecie odznaczy "katolik", ale
    większość wiele z tym wyznaniem nie ma wspólnego.
    Kwestia czasu, aż zdobędą się na refleksję co do nazewnictwa.
  • easz 07.03.09, 00:45
    black-emissary napisała:

    > Wychodzi z tego, że każdy z zasady w anonimowej ankiecie
    > odznaczy "katolik", ale większość wiele z tym wyznaniem nie ma
    > wspólnego. Kwestia czasu, aż zdobędą się na refleksję co do
    > nazewnictwa.

    Jeśli chodzi o pierwsze zdanie, to owszem. Niestety nie tylko o
    nazwę chodzi - raczej o całą "obsługę", od narodzin do śmierci itp.
    Coraz bardziej zaczynam wątpić, że ostateczny krach jest bliski...

    To, że mnie to przybija nie ma nic wspólnego z tym, że ludzie mają
    wątpliwości - dla wierzącego człowieka wahania i wątpliwości to
    akurat chleb powszedni, prędzej by mnie zdziwiło i może zmartwiło,
    gdyby takich nie miewano. Chodziło mi o liczby, nawet jeśli są
    przekłamane, a może zwłaszcza jeśli są, a są. I fakt przekłamania,
    pustej? deklaratywności - powody, których nie kumam do końca.
  • krzysztof_k2 17.03.09, 22:30
    Hmm, bylo o gotowaniu, a teraz jakies ankiety o katolicyzmie? Tak
    czy inaczej ja do kuchni ide jeszcze coś wszamać.
  • bene_gesserit 05.03.09, 11:48
    Imo nie ma nic zlego w byciu katolikiem :)

    Chociaz te statystyki wykazuja osobliwa kasze ideologiczna w
    glowach tych, ktorzy deklaruja sie jako wierzacy. Bo lamia dogmaty
    (istnienie Boga, piekla, takze raju), bo grzesza smiertelnie (dnia
    swietego nie swieca) itd.
    Gdyby za katolika uznac tych, ktorzy spelniaja definicyjne
    kryteria, to by z tych 95% zostala mniej niz polowa. Gdyby
    utrzymanie Kosciola sprobowac przelozyc na ich barki (jak w
    Niemczech - podatki na Kosciol tylko dla wierzacych), zostalaby
    garstka.

    Mnie to smuci, bo wiara - prawdziwa - wielu ludziom bardzo w zyciu
    pomaga. Udowodnily to zreszta jakies badania w latach 70 w USA. A
    tak to 'katolikiem jestem' ale 'katolikiem nie jestem', zagubienie
    sie powieksza, zamet w glowie rosnie, jedna noga tanczy oberek a
    druga wywija figury lockingu.

    --
    cute but psycho. things even out
  • easz 04.03.09, 01:01
    facet123 napisał:

    > Czytałaś niezależne (nie-kościelne) badania księży? Z
    > któych okazywało się, że zdecydowana mniejszość z nich czuje
    > satysfakcję z pracy z większość popadła w rutynę i nie czuje
    > kontaktu z wiernymi?

    Księża jako grupa zawodowa są narażeni na wypalenie zawodowe, tak
    samo jak np. nauczyciele, albo inni "pomagacze". Tylko nie wiem, czy
    się ktoś tym u nich zajmuje, pomocą itp.

    > Sposób rekrutacji księży i ich "kształcenie" jest prowadzone tak,
    > że każdy normalny człowiek, który być może rzeczywiście byłbym
    > zaangażowanym przewodnikiem duchowym i ma nieco rozumu wykruszy
    > się nim dojdzie do końca. Zdecydowana większość z tych którzy
    > zostają to ludzie któzy mają jakieś problemy, bo nikt inny w
    > chorej organizacji by nie wytrwał.

    Dla wielu ludzi bycie księdzem to po prostu jakiś sposób na życie,
    na zarabianie na chleb itp. Nigdzie i nigdy nie było tak, że w
    zawodach misyjnych było 100% pasjonatów i misjonarzy, bez przesady.
    Błędów to raczej bym na wyżynach szukała, tj, na stołkach, jak
    zwykle.
  • facet123 04.03.09, 14:54
    > Księża jako grupa zawodowa są narażeni na wypalenie zawodowe, tak
    > samo jak np. nauczyciele, albo inni "pomagacze". Tylko nie wiem,
    czy
    > się ktoś tym u nich zajmuje, pomocą itp.

    Księża są o wiele bardziej narażeni, jako, że rygor ich pracy i całe
    funkcjonowanie tej chorej organizacji szkodzi zdrowiu psychicznemu i
    fizycznemu. A pomoca nikt się nie zajmuje i nie zajmie, bo właśnie
    taki kształt kościoła zapewnia mu trwanie.

    > Błędów to raczej bym na wyżynach szukała, tj, na stołkach, jak
    > zwykle.

    Akurat brak zaufania do polityków to coś co w narodzie na szczęście
    występuje powszechnie. Natomiast kościół to organizacja z założenia
    nieskazitelna moralnie. Wszyscy wiedzą o co chodzi politykowi gdy
    agituje. Politycy to wilki w wilczych skórach - księża to takie same
    wilki, ale w owczych.
  • bene_gesserit 03.03.09, 01:06
    Jednak mialam racje z tymi dwudziestoma groszami :)
    tinyurl.com/cmpvhn
    --
    indywidualnie nie lubie jajecznicy z glutem
    (z forum kuchnia)
  • facet123 03.03.09, 08:52
    > Jednak mialam racje z tymi dwudziestoma groszami :)

    To mało. Zatem nie wchodzę w to :)
  • facet123 16.02.09, 15:48
    > No przyszlosc jest w "pigulce", ale aproposos glutaminianu to
    > akurat chyba nie jest srodek, ktory jest rakotworczy skoro
    > znajduje sie nawet w mleku matki.

    Nie wiem komu chcesz tu ściemniać. Fakt iz glutaminian sodu
    występuje (w małych ilościach) w mleku matki oraz innych produktach
    naturalnego pochodzenia nie wyklusza tego, że jest szkodliwy gdy
    przyjmuje się go w postani zupy w proszku, oprócz iego zawiera tylko
    sól, szuczne aromaty i jakiś barwnik. To ma być "dobry i pożywny"
    posiłek??

    > Druga sprawa to wszystko z umiarem, a bedzie w miare:)

    Jasne. Czyli mamy się truć "w miarę"? Tylko na tyle żeby nie kipnąć
    następnego dnia, ale powiedzmy za rok? To jest logiczne nawet. Gdyby
    zupa z proszku zabijała natychmiast, to nie została by dopuszczona
    do handlu. Gdy powoduje zwiększenie ryzyka nowotwóru na przestrzeni
    dziesięcileci - wtedy wszystko jest ok i ciemny lub ją kupi.


  • lato-ja 17.02.09, 17:29
    hmm.. ja osobiście nie jadam często takich "potraw" ale przyznam że od czasu do
    czasu mi się zdarza jak jestem długo na uczelni. Czy to coś złego?

    Chodzisz do restauracji jeść?
    Tam na pewno używają przypraw z glutaminianem sodu.

    A może sama używasz popularnej Vegety? Czy jakiegoś tam Warzywka?
  • facet123 18.02.09, 08:52
    > hmm.. ja osobiście nie jadam często takich "potraw" ale przyznam
    > że od czasu do czasu mi się zdarza jak jestem długo na uczelni

    Ja powiem, że mi też się (rzadko) zdarza. Ale ja wiem, że to jest
    niezdrowe, że to przehandlowywanie zdrowia za szybki posiłek i
    oszczędność czasu. Nie będę się tym ani chwalił, ani innych
    zachęcał - bo to nie jest coś godnego pochwały, ale uleganie
    słabości.
    Ja tutaj protestuję i wyśmiewam fakt iż ludziom prubuje się teraz
    wmówić, że te proszkowe paskudztwa są wręcz zdrowe. Nie mówi się
    już, że to szybkie uzupełnienie kalorii dla kogoś zalatanego w
    pracy - rysuje się obrazki szczęśliwych rodzin i rozesmianych
    dzieci, które żywią się tylko tym.
  • lato-ja 19.02.09, 11:28
    co racja to racja. Ale jest to na pewno jakaś alternatywa... Lepiej jest "coś"
    zjeść niż nie jeść w ogóle.
  • nana-jaknowa 18.02.09, 12:16
    Widziałam to w TV!!!!! Szoszyste podudzia kuraka zapieczone w polietylenie z chlorkiem sodu, enzymem trawiennym, zagęstnikiem, barwnikiem i przyprawami.
    Ja dziękuję za taką miłość :)
    W reklamie nie mówią, że zdrowo ale mówią "że zdrowiej".
    Zdrowiej od czego?
    Od padłego gołębia pieczonego na płonącej oponie?

    --
    ...bądź zdrowa, dbaj o wygląd i ciało...
  • rafi-nka 02.03.09, 09:13
    mnie nie wzruszają sugestywne i prymitywne reklamy winiar, bo ibez
    polotu robione i bazują na tym co podświadome i stereotypowe. nie
    ogladam reklam jakoś tak plaec mi leci na guzik mute-od razu.

    powiedzmy że w czasach gdzie z ekranu pewnego kanału urzekami nie
    gotowanie pewien kucharz ze swojego domowego ogródka w niechlujnym
    stroju i czapce i ogólnej tendencji do zdrowego odzywiania-jakoś się
    muszą sprzedać.

    każdy wie co sprzedają (miłość w proszku) i myslę że tzw. spece od
    reklamy i autopromocj(co kolwiek to oznacza), udeżaja tam gdzie
    trzeba-nie mówię że ja się z tym zgadzam.

    kazdy ma wybór, ja zakupiłam przepastną kuchnie i to po to żeby się
    naumieć robic sosy i zupy, proste prawda. naprawde nie ma porównania
    do mojeje zupy cebulowej a tej z torebki.
  • bene_gesserit 02.03.09, 11:25
    Nie kazdy ma wybor, wybor maja ci, ktorzy sa swiadomi. Np ze
    kupujac mietowe dropsy nie kupuja pewnosci siebie i zawodowego
    sukcesu, co sugeruje reklama albo ze trujac rodzine sosami z
    proszku nie okazuja im milosci. Nie kazdy jest swiadomym
    konsumentem - a raczej nikt nie jest swiadomym konsumentem, po
    prostu ta nieswiadomosc dotyka nas na roznych poziomach - bardziej-
    mniej.

    --
    cute but psycho. things even out
  • pavvka 02.03.09, 13:12
    rafi-nka napisała:

    > mnie nie wzruszają sugestywne i prymitywne reklamy winiar, bo ibez
    > polotu robione i bazują na tym co podświadome i stereotypowe.

    Ale swego czasu mieli takie właśnie niestereotypowe reklamy, np. z
    dziewczynką, która podbijała piłkę główką na podwórku. Czy ja źle
    pamiętam, że to też były Winiary (ale na pewno jakieś dania gotowe)?
    --
    Pranie
  • lato-ja 02.03.09, 13:40
    > kazdy ma wybór, ja zakupiłam przepastną kuchnie i to po to żeby się
    > naumieć robic sosy i zupy, proste prawda. naprawde nie ma porównania
    > do mojeje zupy cebulowej a tej z torebki.

    Nie wszyscy mają na to czas.
  • bene_gesserit 02.03.09, 19:07
    Jest piedyliard potraw, ktore mozna zrobic w siedem-pietnascie
    minut, bez kawalka chemii instant.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • lato-ja 03.03.09, 16:58
    bene_gesserit napisała:

    > Jest piedyliard potraw, ktore mozna zrobic w siedem-pietnascie
    > minut, bez kawalka chemii instant.


    Czyżby? co znajdziesz teraz bez chemii?
  • bene_gesserit 04.03.09, 01:10
    Bez chemii instant czyzby znajde.
    Oczywiscie - w salacie jest olow, a w miesie pestycydy, z kolei
    tofu jest z genetycznie modyfikowanej soji, ale to nie powod, zeby
    sobie do tego jeszcze dokladac glutaminian sodu, benzoesan sodu,
    sztuczne barwniki i aromaty 'identyczne z naturalnymi'.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • lato-ja 05.03.09, 11:26
    no tak.. faktycznie to nie powód. W dzisiejszych czasach nawet wyjście na
    "świeże" powietrze jest trujące.
  • bene_gesserit 05.03.09, 11:50
    Tak, najlepiej od razu sie powiesic.
    Ja roboczo ukulam sobie teorie, ze pewna ilosc toksyn jest w naszym
    ogranizmie normalna (jak u palacza np) i w zwiazku z tym nie nalezy
    sie przejmowac, ale i nie dokladac. A na spacery trzeba chodzic!
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • lato-ja 05.03.09, 12:26
    no właśnie :) dlatego jedni jedzą ołów w sałacie a drudzy glutaminian sodu w
    kostce rosołowej :)
  • aelithe 02.03.09, 12:13
    oj stephen co do jedzenia to kobietom trudno zrozumieć zasadę przez
    żoładek do serca

    ostatecznie kobieta je aby życ
    my żyjemy aby jeść.
  • easz 02.03.09, 13:03
    aelithe napisał:

    > ostatecznie kobieta je aby życ
    > my żyjemy aby jeść.

    ?
  • aelithe 02.03.09, 15:43
    stare porzekadło z perspektywy czasu stwierdzam bardzo prawdziwe

    na mnie nie działa, ale uwielbiam dobre żarło ;)
  • pavvka 02.03.09, 13:09
    Może mów za siebie.
    --
    Pranie
  • aelithe 02.03.09, 15:42
    mężczyzna może zrobić na kobiecie wrażenie znakomita kuchnią, ale samą kuchnią
    jej nie uwiedzie; kobieta może zdobyć wielu mężczyzn jakąkolwiek kuchnią ;)

    czy wadą jest lubić dobre jedzenie ??
  • pavvka 02.03.09, 16:11
    Lubić jedzenie nie - ale uważać je za podstawowy cel życia to już
    hmmm...
    --
    Pranie
  • aelithe 02.03.09, 18:05
    typowe podejście kobiety - czy słyszałeś kiedyś o mężczyźnie anorektyku?? Owszem
    są męskie ekwiwalenty anoreksji - choćby siłownia ; ale generalnie raczej
    mężczyźni nie zagładzają się na śmierć.

    W życiu trzeba mieć odrobinę przyjemności
    przecież za dużo to alkoholizm, za dużo kobiet to gwałt lub alimenty; zostaje
    wykwintne dobre jedzenie.
  • bene_gesserit 02.03.09, 19:20
    Ja slyszalam, wiecej - znalam go. Bulimika tez. Z tego co pamietam,
    okolo 10% ludzi z ED to mezczyzni. Mysle, ze ta liczba bedzie rosla.

    Lubienie czy nie jedzenia niewiele ma wspolnego z zaburzeniami
    odzywiania. W ED chodzi nade wszystko o rozne czynniki (genetyczne,
    neurologiczne, psychologiczne), ktore sie akurat w taki sposob
    wyrazaja.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • aelithe 02.03.09, 19:29
    przepraszam nie znam akronimu ED mogłabyś go zdefiniować
  • bene_gesserit 02.03.09, 19:32
    Eating disorder (anoreksja, bulimia i obzeranie sie).
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • aelithe 02.03.09, 19:43
    oczywiście sprowadzenie anoreksji do kobiet jest uproszczeniem, leczyłem 2
    mężczyzn na dość spora grupę młodych kobiet; oczywiście mówię o wykluczonym tle
    hormonalnym ( miałem dwie pacjentki z klasycznym zespołem Sheena) ; do czasu
    rozmowy z moją znajomą, początkowo marzącą o karierze endokrynologa, która
    ostatecznie wybrała pokrewną profesję - została psychiatrą, nie zwróciłem uwagi
    na typowy profil anorektyczek. Otyła dominująca matka !! Niestety norma.
    oczywiście można doszukiwać się różnego podłoża, ja prywatnie przychyliłbym do
    urazu psychicznego, na którego rozmiar mogą mieć rzeczywiście inne czynniki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka