Dodaj do ulubionych

Ratowniczki mają problem

14.04.09, 20:02
- oglądam wiadomości w tvp1 i właśnie był materiał o tym. Średnio
co trzeci ratownik w karetce to kobieta, ratowniczka. No i jest
problem - pojawiła się groźba zwolnień. Kobiety dyskryminuje tu, jak
podali, kodeks pracy, bo zgodnie z prawem babka może udźwignąć do
20? kg, czyli dwie kobiety w karetce - nie da rady, żeby przenieść
cięższego delikwenta na noszach. Szefowie niby do muru przyparci,
przed kamerą zapodali, że nie będą zwalniali, rozumiecie, bo teraz
wszyscy biorący w tym udział, oko przymykając łamią prawo – mówią,
że będą szukać innych sposobów coby prawa nie łamać a owca była
cała, np. dwóch mężczyzn z kobietą w załodze, albo kobieta będzie
prowadzić plus coś w rodzaju, że to sygnał dla twórców TAKIEGO
prawa.
A ja się jeszcze zastanawiam, czy gdyby w mediach nie dali, to też
by tak do tego problemu podeszli 'zainteresowani'? I jeszcze sobie
myślę, czy to tak nagle, czy się ktoś obudził, czy co?

Na 'deser' sprawa przepychanki pomiędzy byłym małżeństwem, Rosjanką
i Francuzem, o dziecko, która urosła do problemu międzynarodowego.
Ktoś coś słyszał może więcej?

--
"Zielonej pragnę zieleni"
Edytor zaawansowany
  • dzikowy 14.04.09, 20:26
    > np. dwóch mężczyzn z kobietą w załodze, albo kobieta będzie
    > prowadzić plus coś w rodzaju,

    Do siłowni, wszak laska za kółkiem, a chłopy dźwigają to dyskryminacja w miejscu
    pracy. Niedawno Panie tu pisujące gorąco popierały apel organizacji kobiecych do
    KE o naciskanie na Polskę, żeby wprowadziła w życie Dyrektywy traktujące o
    dyskryminacji w miejscu pracy. A poza tym nie ma czegoś takiego jak ciężki
    pacjent. Wszyscy są szczupli, piękni, młodzi i zdrowi.
    --
    "They invade our space, and we fall back. They assimilate countless worlds, and
    we fall back. Not again. Not this time. The line must be drawn here! This far,
    no farther! And I will make them pay for what they have done!"
  • blix_wloclawek 14.04.09, 20:29
    Jak przyjadą takie ratowniczki do wypadku samochodowego Twojego bliskiego i nie
    będą w stanie go przetransportować do karetki (pacjent umrze) to chętnie
    wysłuchałbym jeszcze raz od Ciebie o dyskryminacji.
  • easz 14.04.09, 21:18
    blix_wloclawek napisał:

    > Jak przyjadą takie ratowniczki do wypadku samochodowego Twojego
    > bliskiego i nie będą w stanie go przetransportować do karetki
    >(pacjent umrze) to chętnie wysłuchałbym jeszcze raz od Ciebie o
    > dyskryminacji.

    PROŚ, a bedzie Ci dane - załoga 2+1 uratowała życie mojemu ojcu,
    lekarz i ratowniczka, dali radę na całej linii. Uważaj.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 15.04.09, 21:06
    Wystarczy, że pacjent będzie miał 100 kg.
  • bertrada 14.04.09, 20:36
    Bo te przepisy mówiące o tym, że kobieta nie może dźwigać więcej niż 20kg są
    idiotyczne. I oczywiście przestrzegane tam gdzie się chce ich przestrzegać.
    Jakoś nikt się nie czepia, że pracownice hipermarketów, hurtowni itp dźwigają
    niekiedy kilkakrotnie większe ciężary. Nie mówiąc o pielęgniarkach i salowych w
    szpitalach i domach opieki. A co ze sportsmenkami? A matki dźwigające dzieci?

    Jak już wprowadza się takie ograniczenia, to powinny mieć one charakter
    indywidualny. Np każdy pracownik na stanowisku wymagającym dźwigania, musi mieć
    aktualne orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań. Można też
    wprowadzić egzaminy ze sprawności i siły fizycznej.
    --
    69 i pół (Protest FK)
  • easz 14.04.09, 21:20
    bertrada napisała:

    > Bo te przepisy mówiące o tym, że kobieta nie może dźwigać więcej
    > niż 20kg są idiotyczne. I oczywiście przestrzegane tam gdzie się
    > chce ich przestrzegać. Jakoś nikt się nie czepia, że pracownice
    > hipermarketów, hurtowni itp dźwigają niekiedy kilkakrotnie większe
    > ciężary. Nie mówiąc o pielęgniarkach i salowych w szpitalach i
    > domach opieki.

    Cóż dodać. Może tylko napomknę o tych poronieniach przy
    rozpakowywaniu palet?

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 15.04.09, 21:19
    Każdy pracownik/pracownica musi mieć orzeczenie o braku przeciwwskazań do
    wykonywania danego zawodu (wydawany przez lekarza), także ratownik/ratowniczka
    medyczny/a czy pracownik/ca hipermarketu.

    W przypadku podnoszenia przez kobietę większych ciężarów jest to łamanie praw
    pracowniczych.

    Jest durne, aby to pracownik/pracownica mówił ile może dźwigać, bo pracodawca
    waliłby krótką piłkę: chcesz pracować podpisujesz oświadczenie, że zgadzasz się
    na większe ciężary (pracownik wtedy traci argument w sądzie pracy, jeśli ulegnie
    wypadkowi spowodowanemu nadmiernym obciążeniem kręgosłupa).

    Ponadto jest pewne niedomówienie, nie ma w hipermarkecie do DŹWIGANIA ciężarów
    powyżej 20 kg! Są palety po 500 kg, ale ich się nie dźwiga tylko ciągnie na
    paleciaku. Pracodawca, jeśli ma paleciaka z napędem elektrycznym to nie potrzeba
    do jego ciągnięcia żadnej siły. W przypadku paleciaka bez napędu to przydaję się
    siła, ale nie można tego porównywać z dźwiganiem, przy dobrej technice nawet 50
    kg kobieta jest w stanie przesunąć taki ciężar na paleciaku.

    Chciałbym zobaczyć 20kg dziecko, które dźwiga matka :).

    Gdyby były egzaminy z siły fizycznej w pogotowiu ratunkowym to zawód ratownika
    medycznego zdominowaliby faceci. W policji trzeba podnieść 28 kg manekina i
    rzucić 3 kg piłką na minimum 5 metrów - właśnie w tych elementach najczęściej
    odpadają kobiety.

  • blix_wloclawek 15.04.09, 21:23
    Wcześniej kobiety miały łatwiejsze egzaminy do policji i dlatego tak dużo jest
    obecnie kobiet w policji, ale po ujednoliceniu standardów wiele kobiet odpada na
    testach fizycznych.
  • ewelina_1 15.04.09, 22:44
    blix_wloclawek napisał:

    > Chciałbym zobaczyć 20kg dziecko, które dźwiga matka :)
    niestety zdjęcia nie poślę, ale wyobraź sobie, że czasem trzeba
    dźwigać tak ciężkie dziecko, np. kiedy jest ciężko chore,
    sparaliżowane. Takie dzieci nie mają przez całe życie 2 lat.
    Ja jestem mamą bliźniaków i czasami zdarza mi się je dźwigać na raz.
    Dwójka razem waży znacznie więcej niż 20kg, a dodam że ja poniżej 60.
  • blix_wloclawek 15.04.09, 22:53
    Sparaliżowane dziecko to wyjątkowa sytuacja, gdzie i tak nie nosi się non stop
    dzieciaka na rękach, a w takich czynnościach zazwyczaj ktoś pomaga.

    Dźwigać bliźniaki na raz? W jakim celu? Skoro każde z nich waży ponad 10 kg to
    już bynajmniej mleka z piersi nie potrzebują?
  • bertrada 15.04.09, 22:58
    Czy Ty wiesz ile dzieci ważą?
    Noworodek waży średnio 3-4kg. Potem ta waga podwaja się około 6 miesiąca i
    potraja około roku. A potem dzieciak stale przybywa. Czyli 20kg ważą dzieci
    około 2-3letnie. A takie jeszcze w wózkach jeżdżą. Jeszcze im trzeba pieluchy
    zmieniać i wkładać i wyciągać z wanny, przebierać, itp.
    --
    69 i pół (Protest FK)
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:05
    Dokładnie w wózkach jeżdżą, non stop się ich nie nosi. Są częste przypadki, że 4
    latki nie ważą 20 kg. Sprawa umowna ile waży dzieciak. Przebierać w powietrzu? W
    locie zmieniać pieluchy?
  • bertrada 16.04.09, 22:11
    Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że chorych też się nie nosi non-stop,
    ani nie reanimuje w powietrzu. No i waga chorego to też umowna sprawa.
    --
    69 i pół (Protest FK)
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:20
    W przypadku dziecka to nie masz przymusu podnoszenia, bo to że pośpi sobie na
    kanapie nie będzie miało złych konsekwencji. W przypadku rannego człowieka w
    wypadku nie masz już takiego wyboru.

    Rannego musisz przetransportować z miejsca zdarzenia do karetki. Niestety nie
    wszędzie karetka wjedzie lub wyląduje śmigłowiec ratunkowy.

    Skoro tak ciężko podnieść dzieciaka to co dopiero dorosłego?
  • jj1978 16.04.09, 23:40
    to noszy sie juz w polsce nie uzywa? ratownicy biegaja z ofiarami
    wypadkow na rekach? interesujace:) czy moze karetki parkuja
    kilometry od miejsca wypadku zeby sie ratownicy mogli wykazac swoja
    wytrzymaloscia?
  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:36
    Do noszy potrzeba siły fizycznej...
  • ewelina_1 15.04.09, 23:14
    blix_wloclawek napisał:

    > Sparaliżowane dziecko to wyjątkowa sytuacja, gdzie i tak nie nosi
    się non stop
    > dzieciaka na rękach, a w takich czynnościach zazwyczaj ktoś pomaga.
    ratownicy też nie noszą noszy non stop.
    Nie wiem też jak wygląda statystycznie "zazwyczaj ktoś pomaga". W
    sytuacjach opisywanych w mediach najczęściej jest to samotna matka.

    > Dźwigać bliźniaki na raz? W jakim celu? Skoro każde z nich waży
    ponad 10 kg to
    > już bynajmniej mleka z piersi nie potrzebują?
    Widać, że dzieci nie masz, albo nigdy nimi się nie zajmowałeś.
    Wystarczy sytuacja, gdy 2 maluchów naraz ucieka w niebezpieczeństwo
    albo w szkodę. Ryzyko zbyt wielkie by wołać, tłumaczyć i liczyć, że
    w odpowiedniej chwili zareagują. Podbiegasz i łapiesz 2 jednocześnie.
    A tak na marginesie, ja swoje dzieci karmiłam 2 lata. Każde z nich
    ważyło wtedy ponad 10kg.
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:10
    Telewizja to mało wiarygodne źródło do rzucania uogólnień.

    A jak Ci dziecko zasuwa to dajesz klapsa na tyłek i łapiesz za rękę. Po co
    podnosić?

    Oczywiście to, że jesteś kobietą daję Ci wyłączność do posiadania dziecka. Facet
    już nie ma prawa mieć żadnego doświadczenia...

    P.S. Dziecko nie musisz karmić w pozycji stojącej i obydwu na raz.
  • bertrada 16.04.09, 22:13
    Nie wolno dzieciom dawać klapsów. Zostaje tylko wzięcie na ręce jak się chce je
    ewakuować z niebezpiecznego miejsca.
    --
    69 i pół (Protest FK)
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:23
    Skoro dziecko wybiega na ulicę to trzeba mu to przetłumaczyć, a nie zawsze się
    da to zrobić słowami. Każdy z obecnych dorosłych choć raz dostał klapsa i jakoś
    nikt od tego nie zwariował, tak więc metody bezstresowego wychowania to kwestia
    tego czy chcę się chować dziecko w ten czy inny sposób. Ja miałem okazję poznać
    owoce beztroskiego wychowania, dziękuje ;).
  • bertrada 16.04.09, 22:25
    Ale prawo mówi, że nie wolno.
    --
    69 i pół (Protest FK)
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:28
    Prawo mówi wiele rzeczy, a jestem pewien że nie raz zdarzyło Ci się je złamać.
    Nie wierzę, że zawsze przechodzisz na zielonym świetle (wykroczenie, ale zawsze ;)).
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:29
    albo, że powiadamiasz o każdym przypadku złamania prawa...
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:29
    Brak powiadomienia to oczywiście złamanie prawa :)
  • easz 17.04.09, 02:06
    blix_wloclawek napisał:

    > Prawo mówi wiele rzeczy, a jestem pewien że nie raz zdarzyło Ci
    > się je złamać.

    W materiale zostało wyraźnie powiedziane, że teraz działa się łamiąc
    prawo - świadomie, z premedytacją i przymyka się na to oko. Czyli w
    razie czego ratowniczki noszą tych stukilowych delikwentów, jeśli
    jest potrzeba.
    Czyli? Co to znaczy?
    I ta rozmowa tutaj?

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • mijo81 17.04.09, 22:50
    To znaczy że kobiety chcąc być ratowniczkami muszą łamać prawo
  • ewelina_1 16.04.09, 23:46
    blix_wloclawek napisał:

    > Telewizja to mało wiarygodne źródło do rzucania uogólnień.
    potrafisz czytać ze zrozumieniem? W którym miejscu uogólniam? Nie
    rozumiesz co znaczy "Nie wiem też jak wygląda
    statystycznie "zazwyczaj ktoś pomaga". W sytuacjach opisywanych w
    mediach najczęściej jest to samotna matka." Mam świadomość, że
    medialne przypadki to nie statystyka.

    > A jak Ci dziecko zasuwa to dajesz klapsa na tyłek i łapiesz za
    rękę. Po co
    > podnosić?
    po pierwsze kary cielesne są zabronione. I nie ma to nic wspólnego z
    wychowaniem bezstresowym.
    Po drugie łapanie za rękę dziecka i prowadzenie nic nie da, gdy
    musisz błyskawicznie łapać drugie dziecko. Małe dziecko nawet
    ciąnięte za rękę nie pobiegnie tak szybko jak dorosły. Wtedy musisz
    je wziąć na ręce i biec szybko po drugie. Nadal twierdzę, że nie
    zajmowałeś się dziećmi(l.mn.).

    > Oczywiście to, że jesteś kobietą daję Ci wyłączność do posiadania
    dziecka.
    nie czytaj między wierszami

    Face
    > t
    > już nie ma prawa mieć żadnego doświadczenia...
    nie ogólnie facet a konkretnie blix_wloclawek właśnie to udowodnił.
    Mój mąż też wie, że czasem trzeba łapać dwójkę jednocześnie.

    > P.S. Dziecko nie musisz karmić w pozycji stojącej i obydwu na raz.
    oj, dziękuję za pouczenie.
    To było tylko info do Twojego stwierdzenia "Skoro każde z nich waży
    ponad 10 kg to już bynajmniej mleka z piersi nie potrzebują"
    Mimo to dopowiem, że karmiłam dwójke jednocześnie. :)
  • kocia_noga 17.04.09, 08:24
    ewelina_1 napisała:

    W sytuacjach opisywanych w
    > mediach najczęściej jest to samotna matka." Mam świadomość, że
    > medialne przypadki to nie statystyka.

    Niestety statystyka. Większość osób posiadających dziecko wymagające
    nieustannej opieki zostaje porzucona przez męża. Opiekujące się
    chorym dzieckiem są z reguły samotne.
    Dane są dostępne, można je znaleźć jak się poszuka.

    Nadal twierdzę, że nie
    > zajmowałeś się dziećmi(l.mn.).
    >
    > > Oczywiście to, że jesteś kobietą daję Ci wyłączność do
    posiadania
    > dziecka.

    Potwierdza że niewiele wie o dzieciach i usiłuje nadrabiać
    arogancją :)
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:49
    > Niestety statystyka. Większość osób posiadających dziecko wymagające
    > nieustannej opieki zostaje porzucona przez męża. Opiekujące się
    > chorym dzieckiem są z reguły samotne.
    > Dane są dostępne, można je znaleźć jak się poszuka.

    Proszę o źródło statystyk i same statystyki.
    Według Ciebie większość chorych dzieci jest pod opieką wyłącznie matek? To
    ciekawe, bo w szpitalach nie trudno spotkać ojców.


    > Potwierdza że niewiele wie o dzieciach i usiłuje nadrabiać
    > arogancją :)

    Bo jestem facetem i nie mogę mieć prawa coś wiedzieć o dzieciach...Tylko ciekawe
    skąd bez potomne kobiety o tym mogą wiedzieć?

  • kocia_noga 18.04.09, 08:44
    blix_wloclawek napisał:

    > Proszę o źródło statystyk i same statystyki.

    Sam sobie poszukaj.A jeśli uważasz, że jest inaczej - poszukaj
    statystyk zadających kłam temu co piszę. Lokal jest samoobsługowy,
    drogi Panie.

    > Według Ciebie większość chorych dzieci jest pod opieką wyłącznie
    matek? To
    > ciekawe, bo w szpitalach nie trudno spotkać ojców.
    >

    1) to, że można spotkać ojców nie przeczy nijak tezie. Białe kruki
    też się spotyka.
    2) dzieci uposledzone fizycznie i/lub umysłowo leżą przeważnie w
    domach.Odwiedzanie w szpitalu chorego dziecka to zupełnie ina sprawa
    niż życie dzień w dzień z dzieckiem wymagającym nieustannej opeiki
    bez szansy na sukces w znaczeniu wyzdrowienia.


    >
    > > Potwierdza że niewiele wie o dzieciach i usiłuje nadrabiać
    > > arogancją :)
    >
    > Bo jestem facetem i nie mogę mieć prawa coś wiedzieć o dzieciach...



    Nie. Bo pokazujesz tym co piszesz, że nie wiesz ile waży przeciętne
    dziecko, nie znasz prawa dotyczącego bicia dzieci oraz nie
    wyobrażasz sobie typowych sytuacji gdzie trzeba dziecko lub dwoje (
    nawqet nie bliźnięta) wziąć na ręce. To wystarczy.
    Egzaminu na pielęgniarza teżbyś nie zdał, też nie dlatego,że jesteś
    pzresladowany jako facet.

    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:25
    > Sam sobie poszukaj.A jeśli uważasz, że jest inaczej - poszukaj
    > statystyk zadających kłam temu co piszę. Lokal jest samoobsługowy,
    > drogi Panie.

    Rzucasz uogólnieniami bez poparcia argumentami. Dobrze wiesz, że takich
    statystyk albo nie ma, albo są bardzo źle przygotowane.

    > 1) to, że można spotkać ojców nie przeczy nijak tezie. Białe kruki
    > też się spotyka.

    Faceci po prostu nie płaczą w telewizji, że jest im ciężko, oni sobie dają radę.
    Telewizja nie zainteresuje się przypadkiem, kiedy sam facet opiekuje się
    dziećmi, bo takich przypadków jest setki tysięcy i nie ma tu nic atrakcyjnego
    pod względem medialnym.

    > Nie. Bo pokazujesz tym co piszesz, że nie wiesz ile waży przeciętne
    > dziecko, nie znasz prawa dotyczącego bicia dzieci oraz nie
    > wyobrażasz sobie typowych sytuacji gdzie trzeba dziecko lub dwoje (
    > nawqet nie bliźnięta) wziąć na ręce. To wystarczy.
    > Egzaminu na pielęgniarza teżbyś nie zdał, też nie dlatego,że jesteś
    > pzresladowany jako facet.

    Totalna bzdura powtarzana za ALFĄ I OMEGĄ wychowywania dzieci.
    3 latkowie ważący powyżej 20 kg to nie jest uniwersalna prawda!

    Czytanie ze zrozumieniem to nie jest Twoja mocna strona, bo nigdzie nie
    napisałem, że nie wiem o tym prawie. Napisałem tylko, że jest to martwe prawo.

    To właśnie jest sztuka wychowania, według Ciebie non stop powinno się nosić
    dzieciaki na rękach... A później się dziwisz, że od cycka odejść nie chcę.
    Sztuka wychowania to balans bycia odpowiedzialnym i kochającym rodzicem.

    A skąd wyskoczyłaś z tym pielęgniarzem to nie wiem. Oczywiście ty byś zdała, bo
    jesteś kobietą i każda kobieta wie jak zajmować się dziećmi... (IRONIA).

  • figgin1 19.04.09, 19:26
    blix_wloclawek napisał:
    >
    > Bo jestem facetem i nie mogę mieć prawa coś wiedzieć o dzieciach...

    Nikt nie napisał, ze mężczyźniu nie znają sie na dzieciach.

    Tylko ciekaw
    > e
    > skąd bez potomne kobiety o tym mogą wiedzieć?

    Pezpotomnie matki bliźniaków :D
    >

  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:45
    > potrafisz czytać ze zrozumieniem? W którym miejscu uogólniam? Nie
    > rozumiesz co znaczy "Nie wiem też jak wygląda
    > statystycznie "zazwyczaj ktoś pomaga". W sytuacjach opisywanych w
    > mediach najczęściej jest to samotna matka." Mam świadomość, że
    > medialne przypadki to nie statystyka.

    Opierając swoje przedświadczenia na telewizji właśnie uogólniasz. Telewizja nie
    opisuje normalnych przypadków tylko te nadzwyczajne.

    > po pierwsze kary cielesne są zabronione. I nie ma to nic wspólnego >z
    wychowaniem bezstresowym.

    Nigdzie nie napisałem, że jest to powiązane z wychowaniem bezstresowym. Jest to
    zabronione, ale jest to prawo martwe i co gorsza szkodliwe (w przypadku gdy
    dziecko jest źle chowane - nie da się karami do niego dotrzeć).

    Po drugie łapanie za rękę dziecka i prowadzenie nic nie da, gdy
    > musisz błyskawicznie łapać drugie dziecko. Małe dziecko nawet
    > ciąnięte za rękę nie pobiegnie tak szybko jak dorosły. Wtedy musisz
    > je wziąć na ręce i biec szybko po drugie. Nadal twierdzę, że nie
    > zajmowałeś się dziećmi(l.mn.).

    To co twierdzisz mało mnie obchodzi, bo tylko dlatego mnie dyskryminujesz bo mam
    coś innego w spodniach niż Ty. A nie jednym dzieckiem się zajmowałem i to wiele
    lat wstecz. Kobiety nie mają monopolu na wychowanie. Złapanie dziecka na rękę
    zajmuje dużo czasu. W bardzo krytycznych sytuacjach nie zdążysz złapać, można co
    najwyżej wypchnąć z pola zagrożenia.

    > nie ogólnie facet a konkretnie blix_wloclawek właśnie to udowodnił.
    > Mój mąż też wie, że czasem trzeba łapać dwójkę jednocześnie.

    Cóż, kobiety popełniają wiele błędów, ale im nikt nie wytyka. Podejściem
    łagodnym, bezstresowym jeszcze nikt nie wychował dziecka. Dziecko musi być
    nagradzane za dobre czynny i karane za złe.


    > Mimo to dopowiem, że karmiłam dwójke jednocześnie. :)

    To miej pretensję tylko do siebie, że jest ciężko. Logika nakazuje robić to
    oddzielnie. Chyba, że ulegasz szantażowi dziecka i tym samym go psujesz.
  • ewelina_1 18.04.09, 00:44
    blix_wloclawek napisał:

    > Opierając swoje przedświadczenia na telewizji właśnie uogólniasz.
    Telewizja nie
    > opisuje normalnych przypadków tylko te nadzwyczajne.
    Miałbyś rację, gdybym napisała, że chorymi dziećmi zajmują się
    samotne matki, bo tak pokazują w telewizji. Ale ja od razu
    uprzedziłam, że nie wiem jak wygląda statystyka, a więc nie łącze
    telewizji ze statystyką. Ufff, wreszcie zrozumiałe?

    > Nigdzie nie napisałem, że jest to powiązane z wychowaniem
    bezstresowym
    Odniosłam inne wrażenie:
    "Każdy z obecnych dorosłych choć raz dostał klapsa i jakoś
    nikt od tego nie zwariował, tak więc metody bezstresowego wychowania
    to kwestia tego czy chcę się chować dziecko w ten czy inny sposób.
    Ja miałem okazję poznać owoce beztroskiego wychowania, dziękuje ;)."

    > To co twierdzisz mało mnie obchodzi, bo tylko dlatego mnie
    dyskryminujesz bo ma
    > m
    > coś innego w spodniach niż Ty.
    a mnie nie obchodzi co masz w spodniach albo jakie (ile?) masz braki

    Złapanie dziecka na rękę
    > zajmuje dużo czasu. W bardzo krytycznych sytuacjach nie zdążysz
    złapać, można c
    > o
    > najwyżej wypchnąć z pola zagrożenia.
    dalej upieram się, że mało zajmowałeś się dziećmi, choćby z tego
    powodu, że są różne krytyczne sytuacje. Uciekających dzieci na
    parkingu (np. przy wsadzaniu jednego do auta drugie mimo zakazu
    ucieka, łapiesz drugie a z auta ucieka pierwsze) nie będziesz
    wypychać, a po prostu łapiesz jedno pod pachę i lecisz po drugie.

    > Cóż, kobiety popełniają wiele błędów, ale im nikt nie wytyka.
    Podejściem
    > łagodnym, bezstresowym jeszcze nikt nie wychował dziecka. Dziecko
    musi być
    > nagradzane za dobre czynny i karane za złe.
    ??? a co to ma wspólnego ze stwierdzeniem, że "Mój mąż też wie, że
    czasem trzeba łapać dwójkę jednocześnie."?

    > To miej pretensję tylko do siebie, że jest ciężko. Logika nakazuje
    robić to
    > oddzielnie. Chyba, że ulegasz szantażowi dziecka i tym samym go
    psujesz.
    Logika nakazuje też milczeć, gdy na czymś się nie znasz. Zajmowanie
    się dwójką maluchów (nie wspominając o reszcie zajęć) to nie
    wakacje. W pierwszych tygodniach życia karmienie dzieci trwało grubo
    ponad 20 godz. na dobę!!! Później trwało to krócej, jednak karmienie
    dwójki jednocześnie pozwalało zaoszczędzić choć trochę czasu,
    którego zawsze brakowało.
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:15
    > Miałbyś rację, gdybym napisała, że chorymi dziećmi zajmują się
    > samotne matki, bo tak pokazują w telewizji. Ale ja od razu
    > uprzedziłam, że nie wiem jak wygląda statystyka, a więc nie łącze
    > telewizji ze statystyką. Ufff, wreszcie zrozumiałe?

    Przypomnę Ci Twoją wypowiedź:
    "Nie wiem też jak wygląda statystycznie "zazwyczaj ktoś pomaga". W
    sytuacjach opisywanych w mediach najczęściej jest to samotna matka. "

    To brzmi jak sugestia, że tylko kobiety to robią, a trzeba wziąć poprawkę, że
    media opisują wyłącznie nadzwyczajne stany, a że zazwyczaj sobie kobieta nie
    daję rady z chorym dzieckiem to już inna historia...

    >a mnie nie obchodzi co masz w spodniach albo jakie (ile?) masz >braki

    To czemu mi zabierasz prawo do wiedzy o wychowywaniu dziecka? Masz na to
    monopol, bo jesteś kobietą z dwójką dzieci? Nie każdy musi chować dzieciaki jak
    Ty. I jak robi to inaczej to nie powód, aby robić wyłączność na wychowywanie dzieci.

    > dalej upieram się, że mało zajmowałeś się dziećmi, choćby z tego
    > powodu, że są różne krytyczne sytuacje. Uciekających dzieci na
    > parkingu (np. przy wsadzaniu jednego do auta drugie mimo zakazu
    > ucieka, łapiesz drugie a z auta ucieka pierwsze) nie będziesz
    > wypychać, a po prostu łapiesz jedno pod pachę i lecisz po drugie.

    To jest właśnie sztuka wychowania. Mi dzieciaki nie uciekają, ale w końcu ja się
    mało zajmowałem dziećmi... A przyszło Ci do głowy zamknąć dzieciaka w
    samochodzie i puszczenie się za drugim? Z dzieckiem na ręku nie jesteś tak
    szybka i sprawna jak bez. Współczuje Ci, bo tak zachowujące dzieciaki potrafią
    pewnie Cię nie raz doprowadzić do frustracji.

    > Logika nakazuje też milczeć, gdy na czymś się nie znasz. Zajmowanie
    > się dwójką maluchów (nie wspominając o reszcie zajęć) to nie
    > wakacje. W pierwszych tygodniach życia karmienie dzieci trwało grubo
    > ponad 20 godz. na dobę!!! Później trwało to krócej, jednak karmienie
    > dwójki jednocześnie pozwalało zaoszczędzić choć trochę czasu,
    > którego zawsze brakowało.

    Cóż logika także nakazuje nie robienie z siebie alfy i omegi na podstawie
    jednego doświadczenia z dziećmi. Nic o mnie nie wiesz, nie masz pojęcia czy
    wychowywałem dzieci czy nie.

  • ewelina_1 18.04.09, 19:42
    blix_wloclawek napisał:

    > To brzmi jak sugestia, że tylko kobiety to robią, a trzeba wziąć
    poprawkę, że
    > media opisują wyłącznie nadzwyczajne stany, a że zazwyczaj sobie
    kobieta nie
    > daję rady z chorym dzieckiem to już inna historia...
    To źle odczytujesz. Poza tym trochę przegiąłeś z tym, że setki
    tysięcy facetów samotnie zajmuje się (chorymi) dziećmi.

    > To czemu mi zabierasz prawo do wiedzy o wychowywaniu dziecka?
    Jest różnica pomiędzy "nie masz prawa nic wiedzieć o wychowywaniu
    dzieci" a "widać, że nie wychowywałeś dzieci". Pierwszego zdania nie
    napisałam, drugie to efekt rozczarowania brakiem wiedzy. Nawiasem
    mówiąc wspomniałam też swojego męża, więc już powinieneś zauważyć że
    z definicji nie przekreślam mężczyzn w tym temacie.
    A ja nic na to nie poradzę, że wyczytujesz coś między wierszami.

    > To jest właśnie sztuka wychowania. Mi dzieciaki nie uciekają, ale
    w końcu ja si
    > ę
    > mało zajmowałem dziećmi...
    To jest właśnie sztuka przyznać się, że się dziećmi mało zajmowałeś.
    Takie 1,5 roczne czy 2 letnie dziecko już wiele potrafi ale rozumek
    ma malutki. Dwójka razem to wręcz nieograniczone pomysły (co 2 głowy
    to nie jedna). Moje do spokojnych nie należą.
    Prawie każde dziecko ma na swoim koncie próby ucieczki czy próby
    wyrwania się z ręki.

    A przyszło Ci do głowy zamknąć dzieciaka w
    > samochodzie i puszczenie się za drugim? Z dzieckiem na ręku nie
    jesteś tak
    > szybka i sprawna jak bez.
    No to trochę jaśniej: musisz np. coś załatwić w urzędzie i jedziesz
    sam z dziećmi (nie ma możliwości zostawić dzieci z opiekunką).
    Parkujesz na większym parkingu. Wszędzie gdzie z nimi idziesz
    trzymasz za ręcę. Uczysz, że mają się trzymać mamy. Ale jednego
    razu, gdy jedno ładujesz do auta, drugie coś zauważa (np. wróbelka
    skaczącego po parkingu) i leci do tego. Ponieważ cały czas zezujesz
    to w porę zauważasz uciekające dziecko i jednocześnie jadące na
    parkingu auto. Szybko zostawiasz pierwsze dziecko (nie ma czasu na
    przypięcie pasami) w aucie z zakazem wychodzenia, zatrzaskujesz
    drzwi i lecisz po drugie. Niestety, mamy stare auto i drzwi nie
    zawsze zaskoczą, a nie ma czasu na powrót i domknięcie drzwi.
    Łapiesz drugie i wiesz, że musisz biec po pierwsze.
    Sytuacji jest mnóstwo, więc nie pisz, że dzieci Ci nigdy nie
    uciekają, bo to po prostu kwestia przypadku, że takiego zdarzenia
    nie doświadczyłeś. Nawet najbardziej spokojne i grzeczne dziecko
    może zauważyć np. kotka i zechce do niego podbiec albo pobiec za
    zabawką, która wypadła mu z rączki i wiatr ją poniósł.

    Współczuje Ci, bo tak zachowujące dzieciaki potrafią
    > pewnie Cię nie raz doprowadzić do frustracji.
    daruj sobie

    > Cóż logika także nakazuje nie robienie z siebie alfy i omegi na
    podstawie
    > jednego doświadczenia z dziećmi. Nic o mnie nie wiesz, nie masz
    pojęcia czy
    > wychowywałem dzieci czy nie.
    Nie robię z siebie alfy i omegi. Zareagowałam jedynie na ewidentne
    bzdury, które wypisywałeś. A to różnica.
  • blix_wloclawek 18.04.09, 20:41
    > To źle odczytujesz. Poza tym trochę przegiąłeś z tym, że setki
    > tysięcy facetów samotnie zajmuje się (chorymi) dziećmi.

    To, że nie widać ich w TV nie oznacza, że ich nie ma. Szkoda, że nie masz
    kontaktu ze służbą medyczną tylko wydajesz osądy na podstawie telewizji. Faceci
    samotnie wychowujący dzieci są bardzo rzadko w TV, bo zazwyczaj dają sobie radę
    w życiu. Pisząc o chorych dzieciach nie miałem oczywiście na myśli stałej
    choroby, ale też przejściowe.

    > Jest różnica pomiędzy "nie masz prawa nic wiedzieć o wychowywaniu
    > dzieci" a "widać, że nie wychowywałeś dzieci". Pierwszego zdania >nie
    napisałam, drugie to efekt rozczarowania brakiem wiedzy.

    Wydałaś osąd na podstawie tego co napisałem, bo według Ciebie jest to błędne,
    ale tylko dlatego że nie dopuszczasz alternatywnych sposobów wychowania dzieci.
    One są i czy tego chcesz czy nie to ludzie nie zawsze będą robić tak jak
    chcesz, bo nawet Ty nie jesteś nieomylna.

    >Nawiasem
    > mówiąc wspomniałam też swojego męża, więc już powinieneś zauważyć >że z
    definicji nie przekreślam mężczyzn w tym temacie.
    > A ja nic na to nie poradzę, że wyczytujesz coś między wierszami.

    To znaczy masz męża, ale on nie pomaga Ci przy dzieciach? Zasługi sobie
    przypisałaś w wychowywaniu (i podnoszeniu dzieci), a teraz Ci się przypomniało,
    że masz męża?

    > To jest właśnie sztuka przyznać się, że się dziećmi mało >zajmowałeś.Takie 1,5
    roczne czy 2 letnie dziecko już wiele potrafi >ale rozumek ma malutki.

    Wkładasz w moje usta swoje słowa, jest to oczywiste że małe dziecko nie jest
    zbyt bystre, dlatego zresztą klaps w tyłek jest bardziej skuteczny niż gadanina.

    >Dwójka razem to wręcz nieograniczone pomysły (co 2 głowy
    > to nie jedna). Moje do spokojnych nie należą.
    > Prawie każde dziecko ma na swoim koncie próby ucieczki czy próby
    > wyrwania się z ręki.

    Owszem ma, ale sztuka polega na tym, aby to się nie powtarzało. Widać nie
    potrafisz dotrzeć do własnego dziecka, a dziecko 3 letnie już rozumie podstawowe
    słowo "nie wolno".

    Co do uciekających dzieci to może zainwestuj u mechanika, bo te drzwi to
    przegięcie na maksa. I po co zapinać dzieciaka pasami jak stoisz na parkingu?

    Skoro Ci nagminnie uciekają to musisz mieć nie lada problem z wychowaniem i
    brakiem opiekunki.

    Owszem każdemu się zdarzyło, że dziecko gdzieś poleciało, ale jestem na tyle
    sprawny i uważny że zanim zrobi 5 metrów to ja już jestem przy nim. Oczywiście
    dzieciaka nie zabieram do marketu czy innych miejsc, gdzie naturalne są
    zachowania "szału", bo dziecko coś widzi, chcę.


    > Nie robię z siebie alfy i omegi. Zareagowałam jedynie na ewidentne
    > bzdury, które wypisywałeś. A to różnica.

    To są bzdury dla Ciebie, bo przyjęłaś że twój sposób wychowywania do uniwersalny
    sposób. Nic bardziej mylnego.




  • ewelina_1 18.04.09, 22:54
    blix_wloclawek, zaczyna mnie męczyć ta pseudodyskusja z Tobą.
    Wyczytujesz coś między wierszami, masz zbyt wybujałą wyobraźnię i
    odpowiadasz mi na własną fantazję. Mimo wszystko spróbuje jeszcze
    raz.

    blix_wloclawek napisał:

    > To, że nie widać ich w TV nie oznacza, że ich nie ma. (...) Pisząc
    o chorych dzieciach nie miałem oczywiście na myśli stałej
    > choroby, ale też przejściowe.
    a ja (i nie tylko ja) pisałam o stałej chorobie.

    > Wydałaś osąd na podstawie tego co napisałem, bo według Ciebie jest
    > to błędne, (...) że nie dopuszczasz alternatywnych sposobów
    > wychowania dzieci. (...)
    bzdura. Pisałam na temat podnoszenia przez matkę 20kg dziecka, o nie
    karmieniu piersią dzieci ważących więcej niż 10kg itp.

    > To znaczy masz męża, ale on nie pomaga Ci przy dzieciach? Zasługi
    sobie
    > przypisałaś w wychowywaniu (i podnoszeniu dzieci), a teraz Ci się
    przypomniało,
    > że masz męża?
    to oznacza, że mąż też się zajmuje dziećmi i to nie przez 20 minut
    dziennie, dlatego wie że małe dzieci są nieprzewidywalne.

    > Wkładasz w moje usta swoje słowa, jest to oczywiste że małe
    dziecko nie jest
    > zbyt bystre, dlatego zresztą klaps w tyłek jest bardziej skuteczny
    > niż gadanina
    klaps jest zabroniony przez prawo

    > Owszem ma, ale sztuka polega na tym, aby to się nie powtarzało.
    Widać nie
    > potrafisz dotrzeć do własnego dziecka, a dziecko 3 letnie już
    rozumie podstawow
    > e
    > słowo "nie wolno".
    po czym poznajesz to "widać"?

    > Co do uciekających dzieci to może zainwestuj u mechanika, bo te
    drzwi to
    > przegięcie na maksa.
    przegięciem na maksa byłoby gdyby się drzwi otwierały podczas jazdy,
    a nie to, że raz na jakiś czas źle się zamkną

    > I po co zapinać dzieciaka pasami jak stoisz na parkingu?
    bo nie potrafię jednocześnie prowadzić auto jak i przypinać dzieci
    do fotelików

    > Skoro Ci nagminnie uciekają to musisz mieć nie lada problem z
    wychowaniem i
    > brakiem opiekunki.
    a w którym miejscu wyczytałeś, że mi nagminnie uciekają?????
    Ale fakt, nie mam opiekunki. Spora część ludzi musi sobie radzić
    sama, bez opiekunek. Choćby z powodów finansowych. Wiedziałeś o tym?
    I potem z taką dwójką (albo i więcej) małolatów musisz iść sam do
    urzędu, do sklepu (coś jeść trzeba) i radzić sobie w najróżniejszych
    sytuacjach a nie tylko w komfortowych.

    > Owszem każdemu się zdarzyło, że dziecko gdzieś poleciało, ale
    jestem na tyle
    > sprawny i uważny że zanim zrobi 5 metrów to ja już jestem przy nim.
    Większość odpowiedzialnych rodziców tak robi.

    Oczywiście
    > dzieciaka nie zabieram do marketu czy innych miejsc, gdzie
    naturalne są
    > zachowania "szału", bo dziecko coś widzi, chcę.
    a teraz wyobraź sobie sytuację, że musisz z dziećmi iść do marketu.

    > To są bzdury dla Ciebie, bo przyjęłaś że twój sposób wychowywania
    do uniwersaln
    > y
    > sposób. Nic bardziej mylnego.
    wypisałam wcześniej te bzdury. Nie ma to nic wspólnego z wychowaniem.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 01:10
    Cóż kobieta zawsze uważA, ŻE JEJ RACJA JEST najważniejsza i że się nie myli.
    życie zweryfikuje. Nie minie rok jak zobaczysz błędy w wychowaniu. koniec tematu.
  • ewelina_1 19.04.09, 18:03
    blix_wloclawek napisał:

    > Cóż kobieta zawsze uważA, ŻE JEJ RACJA JEST najważniejsza (...)
    Nie minie rok jak zobaczysz błędy w wychowaniu. koniec temat
    > u.

    problem w tym, że tematem nie było stricte wychowywanie, a
    podnoszenie kilogramów, więc piszesz nie na temat.
    Ale zawsze możesz spróbować jeszcze raz.
  • jj1978 16.04.09, 13:27
    przepis ze kobieta moze dzwigac tylko do 20 kg jest idiotyczny i dyskryminujacy.
    nie rozumiem dlaczego nie mozna go zmienic, jesli nie to trzeba zwolnic
    wiekszosc pielegniarek i zatrudnic na ich miejsce mezczyzn - zapobiegnie to
    zbytniej feminizacji zawodu przy okazji:)

    W policji trzeba podnieść 28 kg manekina i
    > rzucić 3 kg piłką na minimum 5 metrów - właśnie w tych elementach najczęściej
    > odpadają kobiety.
    >

    28kg - waga 4-5 letniego dziecka, nie zdarzylo ci sie nigdy podniesc takiego
    dziecka (spiacego albo chorego?) na prawde nie wiem w czym problem.
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:14
    Nie ma tu żadnej dyskryminacji, bo podstawą nie jest płeć, a zdolności fizyczne.

    Pielęgniarki nie dźwigają pacjentów. Jeżeli pacjent jest przenoszony z łózka na
    nosze to asystuje kilka osób. Szczególnie w przypadku uszkodzeń kręgosłupa.

    Ja znam kilka przypadków, kiedy 4 letni dzieciak nie przekroczył wagi 20 kg.
    Pomijam już to, że przenoszenie śpiącego dzieciaka to idiotyzm. Jeśli jest chore
    to może pomagać ojciec, ale i tak chorego nie powinno się zbyt często przenosić.
  • six_a 17.04.09, 11:50
    >Pielęgniarki nie dźwigają pacjentów.

    no skąd, inni pacjenci wstają z łóżek i sami dźwigają albo ordynator przychodzi
    i pomaga. chyba szpitala nigdy od środka nie oglądałeś, a dzieci to nawet z
    daleka nie widujesz, sądząc po wypowiedziach w wątku.


    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:53
    To, że moje wypowiedzi nie są zgodne ze stereotypami krążącymi u kobiet nie
    oznacza, że na co dzień nie mam kontaktu ze szpitalem. Zapewniam Cię, że żadna
    pielęgniarka nie jest w stanie sama podnieść pacjenta, aby go umyć. Gdyby
    kobieta była w stanie podnieść 80 kg pacjenta to byłaby nie lada sportsmenką.

    Wkurza mnie to, że wszystkie kobiety mnie oceniają i sądzę że nie mogę mieć
    doświadczenia, bo nie jest to zgodne z ich poglądami, ale nie wszyscy postępują
    tak jak Wy.

    Nie macie monopolu na prawidłowe wychowanie dzieci. Gdybyście to robiły dobrze
    to nie byłoby tylu morderców, gwałcicieli, zbrodniarzy.
  • easz 18.04.09, 00:25
    blix_wloclawek napisał:

    > Zapewniam Cię, że żadna pielęgniarka nie jest w stanie sama
    > podnieść pacjenta, aby go umyć. Gdyby kobieta była w stanie
    > podnieść 80 kg pacjenta to byłaby nie lada sportsmenką.

    Myślę jednak, że przeciętny mężczyzna również. Ty ile podnosisz,
    jeśli można wiedzieć?
    No ale w karetce nie byłbyś sam. Ratowniczka też nie jest.

    > Nie macie monopolu na prawidłowe wychowanie dzieci. Gdybyście to
    > robiły dobrze to nie byłoby tylu morderców, gwałcicieli,
    > zbrodniarzy.

    Olala. Pomijając jaki 'fajny' to tekst, to zdecyduj się - my jednak
    wychowujemy, mamy ten monopol, czy wspólnie z ojcami - monopolu nie
    mamy? A może co źle to my, a co dobrze, to wy? A domagasz się, żeby
    Cie traktować sprawiedliwie i nie stereotypowo.
    I podobno jesteś feministą.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:32
    > Myślę jednak, że przeciętny mężczyzna również. Ty ile podnosisz,
    > jeśli można wiedzieć?
    > No ale w karetce nie byłbyś sam. Ratowniczka też nie jest.

    3 osoby podziel na 100 kg ciężar...

    Ja bez problemu podnoszę na ręce wszystkie kobiety w swojej rodzinie, a nie
    jestem pakerem.

    > Olala. Pomijając jaki 'fajny' to tekst, to zdecyduj się - my jednak
    > wychowujemy, mamy ten monopol, czy wspólnie z ojcami - monopolu nie
    > mamy? A może co źle to my, a co dobrze, to wy? A domagasz się, żeby
    > Cie traktować sprawiedliwie i nie stereotypowo.
    > I podobno jesteś feministą.

    Jak chodzi o wskazanie płci, która wychowuje dzieci to raptem na to mają
    monopol, a jak poniesienie konsekwencji za złe wychowanie to raptem wspólnie z
    ojcami...zdecyduj się!
  • easz 18.04.09, 19:46
    blix_wloclawek napisał:

    > > Myślę jednak, że przeciętny mężczyzna również. Ty ile podnosisz,
    > > jeśli można wiedzieć?
    > > No ale w karetce nie byłbyś sam. Ratowniczka też nie jest.
    >
    > 3 osoby podziel na 100 kg ciężar...

    Będą go kroić przed tą karetką?!

    > Ja bez problemu podnoszę na ręce wszystkie kobiety w swojej
    > rodzinie, a nie jestem pakerem.

    Ale one nie ważą po sto kilo, co? Tak, czy inaczej potrzebna jest
    pomoc. Jeśli podnosisz kobietę sam, ważącą powiedzmy 60-70 kilo, to
    tego przysłowiowego już prawie, stukilowego człowieka też sam nie
    podniesiesz. Jest troje ludzi w załodze. Tyle.

    > Jak chodzi o wskazanie płci, która wychowuje dzieci to raptem na
    > to mają monopol, a jak poniesienie konsekwencji za złe wychowanie
    > to raptem wspólnie z ojcami...zdecyduj się!

    To była ironia, eh. To właśnie z Twojej tam wypowiedzi takie cuś
    wyziera.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 20:45
    > Będą go kroić przed tą karetką?!

    Niepełno sprytna?

    > Ale one nie ważą po sto kilo, co? Tak, czy inaczej potrzebna jest
    > pomoc. Jeśli podnosisz kobietę sam, ważącą powiedzmy 60-70 kilo, to
    > tego przysłowiowego już prawie, stukilowego człowieka też sam nie
    > podniesiesz. Jest troje ludzi w załodze. Tyle.

    Dokładnie w załodze jest trójka i czy ta osoba będzie ważyć 60 czy 120 kg to 3
    facetów zawsze sobie da radę. A nie łatwo np. rannego wyciągnąć na noszach z
    rowu przy uszkodzeniu kręgosłupa. Już samo przenoszenie na nosze przy
    uszkodzeniu kręgosłupa jest kluczowe i nie może tam być rzut "workiem z
    kartoflami". Tu chodzi nie tylko o podniesienie ciężaru, ale także odpowiednie
    przeniesienie.

    > To była ironia, eh. To właśnie z Twojej tam wypowiedzi takie cuś
    > wyziera.

    Czyli nadal uważasz, że wszystko co dobre to kobiety, a wszystko co złe to
    faceci. Życzę powodzenia z psiapsiółkami z którymi pewnie się nigdy nie kłócisz,
    a z facetami nawet zdania zamienić nie potrafisz bez szału.

  • bene_gesserit 14.04.09, 21:48
    Czy Ministerstwu Pracy, bo chyba ono ustanawia z sufitu te normy,
    do glowy nie wpada, ze ratowniczki, teoretycznie dzwigajace 20kg
    kiedy niosa do spolki nosze z przecietnym Polakiem, dzwigaja 30-
    40kg i przepis jest zwyczajnie martwy i niezywy?
    Banda glupcow, a kobiety wyladuja na bruku.

    --
    mazurek potrzebuje osoby, ktora go kocha
    a nie tylko tak obok
  • blix_wloclawek 15.04.09, 21:21
    To ile rzeczywiście niosą zależy od techniki, wzrostu i osób pomagających.
    Czasami kobiety nie dają rady podczas wypadków drogowych i wyręczają ich
    strażacy, tyle że nie zawsze straż pożarna jest pierwsza...
  • 21.gazeta.pl 16.04.09, 13:17
    to głupi przepis przede wszystkim dlatego, że zakłada iż wszyscy
    faceci są wysocy ,silni, wysportowani a kobiety słabe i wątłe.
    Akurat w mojej rodzinie wszyscy jestęmy chudzi, mali z niedoborem
    wagi niezależnie od płci:)i pewnie mój brat nie sprawdziłby się jako
    ratownik, a moja sąsiadka,owszem, dałaby radę unieść faceta-w końcu
    to zahartowana w bojach pielęgniarka:)
    Nagłośnienie tej sprawy przyniesie pewnie taki skutek, że owszem
    kobiety będą kończyły szkoły ratowniczek-tylko że nikt ich potem do
    pracy nie przyjmie w obawie przed konsekwencjami takiego zapisu i
    w "trosce" o zdrowie pań.
  • blix_wloclawek 16.04.09, 22:15
    Przepis głupi, ale testy fizyczne wcale nie poprawią tego. Wiele pań będzie
    musiała się pożegnać z pracą.
  • 21.gazeta.pl 17.04.09, 12:43
    i pewnie o to tak naprawdę chodzi- o to by zwolnic w majestacie
    prawa i zapewnic miejsca pracy dla facetów; te 20 kg to paranoja-
    pielęgniarki przenoszą pacjentów we dwie- zakazać im pracy? Nie-bo
    przecież tam faceci pracować nie chcą. Pamiętam czasy gdy kobiety o
    kursie na kierowcę autobusu organizowanym przez nasz urząd pracy
    mogły tylko pomarzyć, "bo to ciężka fizyczna praca, bo kobiety się
    nie nadają, bo odpowiedzialność, bo zmiana koła, bo...". Jak po 2004
    zaczęła sie masowa emigracja i kłopoty kadrowe nagle zmiana
    nastawienia "bo kobiety są równie dobrymi kierowcami, bo
    odpowiedzialne,bo...". Mnie takie teksty "o trosce o zdrowie kobiet"
    już nie biorą-to zwykła dyskryminacja ubrana w niby piękne słowa.
    Będzie brakowało pracowników-to wtedy cięzka praca kobiet na żadnym!
    stanowisku nie będzie nikomu przeszkadzała.

  • kocia_noga 17.04.09, 13:44
    Oczywiście. Właścicielki sklepików z warzywami dźwigają worki
    ziemniaków, pudła z burakami itp. Inspekcja pracy powinna im wlepiać
    karę. Rolniczki dźwigają ciężary o których się urzędnikom nie śniło,
    podobnie kucharki. Sama widziałam - we dwie olbrzymi gar z zupą.
    Miejsce dla panów ratowników potzrebne.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • mijo81 17.04.09, 22:53
    Na tym to polega, nie pozwólmy kobietom dźwigać, wydłużajmy urlopy
    macierzyńskie itp. pozwólmy im się poczuć wyjątkowo, pozwólmy im
    poczuć że są chronione.....a większość z nich będzie siedzieć na
    bezrobociu
  • easz 17.04.09, 23:44
    mijo81 napisał:

    > Na tym to polega, nie pozwólmy kobietom dźwigać, wydłużajmy urlopy
    > macierzyńskie itp. pozwólmy im się poczuć wyjątkowo, pozwólmy im
    > poczuć że są chronione.....a większość z nich będzie siedzieć na
    > bezrobociu

    To polega na tym i o tym jest wątek, żeby nie robić ściemy. Kobiety
    dźwigają i są takie, co sobie z tym świetnie radzą/muszą radzić.
    Prawo, czy nie. I nadal będą to robić, prawo, czy nie. Nie ma
    realnego powodu, żeby się ich pozbywać, to szukanie dziury w całym,
    udawana kurtuazja kodeksowa. Bo te miejsca by się przydały komu
    innemu? A może trzeba kogoś zwolnić, bo kryzys, więc łatwy cel na
    odstrzał. Tyle.
    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 00:05
    Radzą sobie...jasne...

    Ciekawe czy jesteś w stanie podnieść wspólnie z dwiema koleżankami 80 kg
    pacjenta... Ciekawe ile z Was drogie Panie ma na tyle siły... W końcu ledwo w
    tramwajach się na nogach trzymacie i wpychacie na silę na siedzenie... Już
    pomijam fakt, że z wiekiem człowiek słabnie, a ratownik nie ma przywilejów
    emerytalnych.
  • figgin1 19.04.09, 13:46
    Kolego, pleciesz. W szpitalach pielęgniarki robią takie rzeczy codziennie. Znam
    kilka pielęgniarek i wiem jak jest. Zdarzało mi sie ze słabą dziewczynkę razem
    taszczyć ciężkiego, nieprzytomnego delikwenta. Kilometr na ręcach bysmy nie
    dotachały, ale kilka metrów zaden problem.

    W końcu ledwo w
    > tramwajach się na nogach trzymacie i wpychacie na silę na siedzenie.

    O czym ty bredzisz? Ze kobiety sie pchają na siedzenie w tramwajach? Tak,
    owszem, wszystkie starsze osoby się pchają, i słusznie. Niezależnie od płci. A
    jak trzeba w tramwaju ustapic jakos nie widzę, by to faceci się podrywali,
    raczej odwrotnie.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 14:51
    > Kolego, pleciesz. W szpitalach pielęgniarki robią takie rzeczy >codziennie. Znam
    > kilka pielęgniarek i wiem jak jest. Zdarzało mi sie ze słabą >dziewczynkę razem
    > taszczyć ciężkiego, nieprzytomnego delikwenta. Kilometr na ręcach >bysmy nie
    > dotachały, ale kilka metrów zaden problem.

    W szpitalu jest większy dostęp do personelu. W karetce jest tylko 3.
    Już to zresztą wyjaśniałem. A próbowałaś znieść 80 kg osobą z 4 piętra?

    > O czym ty bredzisz? Ze kobiety sie pchają na siedzenie w tramwajach? Tak,
    > owszem, wszystkie starsze osoby się pchają, i słusznie. Niezależnie od płci. A
    > jak trzeba w tramwaju ustapic jakos nie widzę, by to faceci się podrywali,
    > raczej odwrotnie.

    No tak tylko kobiety ustępują miejsce w tramwajach starszym, a faceci to świnie.
    Grunt, żeby ideologia się zgadzała.
  • easz 19.04.09, 17:35
    blix_wloclawek napisał:

    > W szpitalu jest większy dostęp do personelu. W karetce jest tylko
    > 3. Już to zresztą wyjaśniałem. A próbowałaś znieść 80 kg osobą z 4
    > piętra?

    Jak Kali w szpitalu nosić ciężary, to wybór personelu duży, personel
    zawsze dostępny i chętny do pomocy, bo nic innego do roboty nie ma.
    No i sami faceci, nawet lekarze, co tam, ordynator sam podskoczy z
    pomocą. Jak Kali po schodach znosić musi delikwenta na noszach, to i
    trzy osoby się nie zmieszczą na klatce, i same wymoczki w załodze,
    wyboru nie ma, bo tam najgorszych słabeuszy i nieudaczników
    posyłają, a wszystko przez babę co się pcha gdzie nie jej miejsce.
    Realizm szpitalny, taktak.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 19.04.09, 17:43
    Oczywiście w szpitalu jedna pielęgniarka potrafi jedną ręką podnieść nawet 120
    kg babę, a drugą myć jej plecy, a nogą podawać leki.
  • figgin1 19.04.09, 19:00
    blix_wloclawek napisał:

    > Oczywiście w szpitalu jedna pielęgniarka potrafi jedną ręką podnieść nawet 120
    > kg babę, a drugą myć jej plecy, a nogą podawać leki.

    Nie mam pojęcia jak z faktu, ze dwie pielęgniarki są w stanie podnieść 80 kg
    osobę wynika, ze jedna umie podnieść 120kg. Uczyłeś sie jakiejś innej matematyki?
  • figgin1 19.04.09, 18:57
    blix_wloclawek napisał:
    blix_wloclawek napisał:

    > > Kolego, pleciesz. W szpitalach pielęgniarki robią takie rzeczy >codzi
    > ennie. Znam
    > > kilka pielęgniarek i wiem jak jest. Zdarzało mi sie ze słabą >dziewcz
    > ynkę razem
    > > taszczyć ciężkiego, nieprzytomnego delikwenta. Kilometr na ręcach >by
    > smy nie
    > > dotachały, ale kilka metrów zaden problem.
    >
    > W szpitalu jest większy dostęp do personelu. W karetce jest tylko 3.
    > Już to zresztą wyjaśniałem. A próbowałaś znieść 80 kg osobą z 4 piętra?


    Słuchaj, rozumiem, ze nie chce ci się czytać całych wypowiedzi, ale moze chociaż
    te cytowane?

    A tak na marginesie, gdzie ty widujesz młode, zdrowe babki, wpychajace sie na
    siedzenie w tramwajach?
  • blix_wloclawek 18.04.09, 00:00
    Cóż, w końcu organizacje feministyczne walczą, aby kobietom było lepiej. To nie
    moje słowa tylko pewnej pani na forum... Też chciałbym się obijać wiele
    miesięcy...ale cóż jestem facet, muszę zasuwać.
  • blix_wloclawek 18.04.09, 00:01
    Co gorsza to ja płacę za te macierzyńskie, bo kobieta nie pracując nie przynosi
    firmie zysku...
  • easz 18.04.09, 00:34
    A Ty dzieci masz? Młody jesteś? Wiesz, że Twoją emeryturę nie Ty
    wyrabiasz? To podziękuj jednej drogiej pani z drugą, że rodzi i
    wychowuje podatników, cielęta, które Ci uzbierają parę groszy na
    starość w tym najpiękniejszym z krajów.
    Rany, ale przynudzasz, w dodatku coraz bardziej
    nienawistnie, "feministo". EOT.
    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:30
    > A Ty dzieci masz? Młody jesteś? Wiesz, że Twoją emeryturę nie Ty
    > wyrabiasz? To podziękuj jednej drogiej pani z drugą, że rodzi i
    > wychowuje podatników, cielęta, które Ci uzbierają parę groszy na
    > starość w tym najpiękniejszym z krajów.
    > Rany, ale przynudzasz, w dodatku coraz bardziej
    > nienawistnie, "feministo". EOT.

    Emeryturę swoja wyrabiam sam (co miesiąc państwo zabiera mi 4 cyfrową liczbę z
    pensji), tylko że ona idzie na emeryturę dla kobiet, które nie wiedząc czemu
    szybciej mogą iść na emeryturkę. Średnio żyją dłużej, więc dłużej są na
    państwowym utrzymaniu.

    Moja reakcja jest reakcją łańcuchową, to nie ja chrzanie o tym jak źle
    traktowane są kobiety, które są na tyle nieudolne że w całkowicie wolnym kraju
    sobie nie dają rady, zasłaniają się niby tradycją, a historia nie raz pokazuje
    śmiałków co łamali tradycje, ale to nie kobiety, one się zasłaniają wszystkim,
    byle nie widzieć własnej nieudolności.
  • blix_wloclawek 18.04.09, 00:03
    Najgorsze jest to, że wielu kobietom to odpowiada i gdyby im to odbierać to
    organizacje feministyczne zaczęłyby protestować, bo w końcu muszą sobie
    odpocząć, a co z tego że wielo miesięczne urlopy kosztują mld zł...
  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:59
    Dorabianie teorii do potrzeb.

    To, że zdarza się nie przestrzeganie przepisów świadczy o głupocie ludzkiej, a
    nie urzędników. Za kilka lat te kobiety będą miały problemy z kręgosłupem.
    Pomijam fakt, że widziałem nie jeden warzywniak prowadzony przez kobiety, ale
    towary dostarczali faceci.

    No, ale grunt żeby budować teorię wielce skrzywdzonych kobiet i podłych facetów
    czyhających na wspaniale płatne posadki w pogotowiu...ŻENADA.
  • easz 18.04.09, 00:28
    blix_wloclawek napisał:

    > Dorabianie teorii do potrzeb.
    >
    > To, że zdarza się nie przestrzeganie przepisów świadczy o głupocie
    > ludzkiej, a nie urzędników.

    Tak, teorię dorabia się w tym przypadku, bo jest potrzeba, jaka -
    nie będę się powtarzała, jest wyżej.
    Nie - zdarza się nieprzestrzeganie przepisów. Ten konkretnie przepis
    jest tak powszechnie, nagminnie łąmany, że... jest tylko na
    papierze, w tym rzecz. I nagle się ktoś ocknął!
    Naprawdę nie widzisz różnicy?

    > No, ale grunt żeby budować teorię wielce skrzywdzonych kobiet i
    > podłych facetów czyhających na wspaniale płatne posadki w
    > pogotowiu...ŻENADA

    Zapamiętam to i przy okazji Ci zacytuję, a pewna jestem, że bedzie
    okazja, budujący teorie skrzywdzonych mężczyzn mężczyzno.

    Ale to już było - wojenka się skończyła, a ci, co wrócili i mogli
    pracować, wrócili do pracy w fabrykach np., kobiety, które ich tam
    zastępowały wróciły do garów - _tam, gdzie ich miejsce_. Co ja
    mówię, jakie wróciły, przecież nigdy nie odchodziły, miały pakiet.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:34
    > Tak, teorię dorabia się w tym przypadku, bo jest potrzeba, jaka -
    > nie będę się powtarzała, jest wyżej.
    > Nie - zdarza się nieprzestrzeganie przepisów. Ten konkretnie przepis
    > jest tak powszechnie, nagminnie łąmany, że... jest tylko na
    > papierze, w tym rzecz. I nagle się ktoś ocknął!
    > Naprawdę nie widzisz różnicy?

    Szukasz argumentów, które nie mają racji bytu w życiu.
    O tym, że jeszcze się nie przestrzega zakazu przemocy fizycznej wobec dzieci
    można zobaczyć bez problemu na ulicy.

    > Zapamiętam to i przy okazji Ci zacytuję, a pewna jestem, że bedzie
    > okazja, budujący teorie skrzywdzonych mężczyzn mężczyzno.

    Sama to z prowokowałaś, że niby faceci czyhają na pracę w pogotowiu.

    > Ale to już było - wojenka się skończyła, a ci, co wrócili i mogli
    > pracować, wrócili do pracy w fabrykach np., kobiety, które ich tam
    > zastępowały wróciły do garów - _tam, gdzie ich miejsce_. Co ja
    > mówię, jakie wróciły, przecież nigdy nie odchodziły, miały pakiet.

    Dziś kobiecie nic nie zakazuje robić co chcę. Tradycja to maska.
  • easz 18.04.09, 19:44
    blix_wloclawek napisał:

    > Szukasz argumentów, które nie mają racji bytu w życiu.
    > O tym, że jeszcze się nie przestrzega zakazu przemocy fizycznej
    > wobec dzieci można zobaczyć bez problemu na ulicy.

    ?Nie wiem co czytałeś, bo ja pisałam o przepisach dotyczących
    podnoszenia ciężarów w pracy przez kobiety i łamania ich nagminnego
    w ratownictwie, nie o biciu dzieci.

    > Sama to z prowokowałaś, że niby faceci czyhają na pracę w
    > pogotowiu.

    Sami to sprowokowali, kiedy nagle dziwnym trafem im się
    przypomniało, że jest taki przepis dziwny. Do tej pory było dobrze,
    w pogotowiu, w domach dźwiganie - dobrze, w marketach - dobrze,
    itd., itp.

    > Dziś kobiecie nic nie zakazuje robić co chcę. Tradycja to maska.

    Taa. Mężczyznom też nie, zacznij się lizać z jakimś ładnym chłopcem
    na ulicy, albo poszukaj pracy w przedszkolu, to bardziej adekwatne,
    jakiś chłopak się tu kiedyś skarżył, że go dyskryminowano w takiej
    sytuacji, albo... Massa przykładów.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 20:50
    > ?Nie wiem co czytałeś, bo ja pisałam o przepisach dotyczących
    > podnoszenia ciężarów w pracy przez kobiety i łamania ich nagminnego
    > w ratownictwie, nie o biciu dzieci.

    Tłumaczę Ci, że obecnie jest normą, że asystują w przenoszeniu na nosze inne
    służby, ale nie zawsze jest to możliwe.

    > Sami to sprowokowali, kiedy nagle dziwnym trafem im się
    > przypomniało, że jest taki przepis dziwny. Do tej pory było dobrze,
    > w pogotowiu, w domach dźwiganie - dobrze, w marketach - dobrze,
    > itd., itp.

    A skąd wiesz, że to faceci pilnują przepisy BHP? Odpowiedni resort w tych
    sprawach jest kierowany przez kobiete. Już Ci tłumaczyłem, że w markecie nie ma
    ciężarów powyżej 20kg, chyba że w markecie budowlanym, ale 50 kg worka z
    cementem raczej nie podniesie kobieta.

    Dźwiganie w domu? Ciekawe co kobiety w domu dźwigają o wadze wyższej niż 20 kg.

    A w pogotowiu kobiety są wspierani przez osoby postronne lub inne służby
    ratunkowe albo policję.
  • ewelina_1 18.04.09, 23:06
    blix_wloclawek napisał:

    ale 50 kg worka z
    > cementem
    trochę nie w temacie wątku, ale kiedyś były worki 50kg z cementem i
    40kg z wapnem. Teraz chyba cement ma 25kg.

    > Dźwiganie w domu? Ciekawe co kobiety w domu dźwigają o wadze
    wyższej niż 20 kg.
    ile mają butle gazowe? Moja mama musiała takie butle dźwigać do
    kuchni (ja byłam wtedy dzieckiem).
    No a poza tym budowa własnego domu.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 01:00
    Budowa własnego domu? Znasz się na murarstwie?

    Butle z gazem są dostępne o mniejszym ciężarze, kwestia otwarta czy chce sobie
    dźwigać 20 kg czy mniej.
  • figgin1 19.04.09, 14:03
    blix_wloclawek napisał:
    >
    > Butle z gazem są dostępne o mniejszym ciężarze, kwestia otwarta czy chce sobie
    > dźwigać 20 kg czy mniej.
    No tak, ale jeśli przeniesienie wielkiej nie jest nie do zrobenia niektórzy wolą
    rzadziej dużą niż częściej małą. U mnie w domu akurat zawsze zajmował sie tym
    ojciec :)
  • blix_wloclawek 19.04.09, 14:52
    Tu masz wybór, ratując życie nie masz wyboru.
  • figgin1 19.04.09, 19:03
    blix_wloclawek napisał:

    > Tu masz wybór, ratując życie nie masz wyboru.

    Powiedz mi kolego, czy ty sugerujesz, ze jeśli kobita przetacha 20 kilo z
    własnego wyboru to kiedy wyboru nie będzie miała nie da rady? Czy też moze ja
    ciebie źle zrozumiałam?
  • ewelina_1 19.04.09, 17:57
    blix_wloclawek napisał:

    > Budowa własnego domu? Znasz się na murarstwie?
    nie, na murarstwie się nie znam (choć teraz troszeczkę już tak), ale
    znam realia budowania domu systemem gospodarczym, gdzie samemu
    trzeba pownosić piasek, pustaki, wodę, akermanny, bloczki czy szybko
    rozciągnąć beton z gruszki w zbrojonych fundamentach, bo akurat
    pompa nawaliła.

    > Butle z gazem są dostępne o mniejszym ciężarze, kwestia otwarta
    czy chce sobie
    > dźwigać 20 kg czy mniej.
    nie wiem, wówczas rozwozili tylko jeden typ butli. To było w czasach
    PRLu a więc w czasach ograniczonych możliwości.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 18:39
    Dlatego warto mieć chłopa pod ręką ;), jak pożytek w kuchni z niego marny to
    niech chociaż cegły dźwiga ;).
  • ewelina_1 19.04.09, 18:46
    blix_wloclawek napisał:

    > Dlatego warto mieć chłopa pod ręką ;), jak pożytek w kuchni z
    niego marny to
    > niech chociaż cegły dźwiga ;)
    czy Ty wiesz, co to taka budowa domu? Razem wszystko wnosiliśmy.
    Właściwe to razem z moimi rodzicami (moją mamą też!). Tylko superman
    ma motorek w tyłku i potrafi zasuwać z prędkością światła.
  • figgin1 19.04.09, 13:53
    blix_wloclawek napisał:

    > Dźwiganie w domu? Ciekawe co kobiety w domu dźwigają o wadze wyższej niż 20 kg.
    >

    Meble. Węgiel. Ziemniaki. Drewno na opał. Dzieci.Kubły z farbą. Wodę. Moja mater
    ma ogród na ten przyklad a roślinki trza podlac. Jak myslisz ile moze ważyć
    wielka metalowa konewka pełna wody? I ile takich konewek trzeba dziennie
    przenieść kiedy jest susza?
  • blix_wloclawek 19.04.09, 14:54
    Nie widziałem, żeby ktoś dźwigał na obiad 20 kg worki z ziemniakami czy miał
    konewkę 20 litrową. Hmmm, a poza tym zawsze ma wybór...może kupić mniejsze
    opakowanie. W przypadku mebli to chciałbym bardzo zobaczyć trzy babki noszące
    szafę :D, w życiu się z czymś takim nie spotkałem :D
  • jj1978 19.04.09, 16:26
    to ty malo jeszcze w zyciu widziales:)
  • blix_wloclawek 19.04.09, 17:44
    Bo ja nie lubię oglądać fantastyki :D
  • figgin1 19.04.09, 19:10
    Widać. Betony rzadko dobrą literature czytują.
  • figgin1 19.04.09, 19:08
    blix_wloclawek napisał:

    > Nie widziałem, żeby ktoś dźwigał na obiad 20 kg worki z ziemniakami czy miał
    > konewkę 20 litrową. Hmmm, a poza tym zawsze ma wybór...może kupić mniejsze
    > opakowanie.


    A ja widziałam. A to, ze ma wybór i jednak dźwiga cieżkie to chyba znaczy, ze
    nie jest to taki straszny problems, prawda?

    W przypadku mebli to chciałbym bardzo zobaczyć trzy babki noszące
    > szafę :D, w życiu się z czymś takim nie spotkałem :D

    To zapraszam do mnie podczas remontu. Przyda sie ktoś do skakania po piwo :P
  • ewelina_1 19.04.09, 18:40
    blix_wloclawek napisał:

    > Dźwiganie w domu? Ciekawe co kobiety w domu dźwigają o wadze
    wyższej niż 20 kg.

    Przypomniało mi się jeszcze! Wózek bliźniaczy to często ponad 20kg.
    Sama nie wiem czemu o tym zapomniałam.
    I tu dodam, gdybyś chciał pisać mądrości o lżejszych wózkach. Wózki
    bliźniacze są z definicji cięższe, bo muszą wytrzymać ciężar nie
    jednego a dwójki (lub więcej w trojaczym wózku) dzieci. Ponieważ nie
    mieszkam w centrum miasta z wyasfaltowanymi ulicami, pod domem mam
    terenową drogę, więc wózek też musiał być solidniejszej konstrukcji
    a więc cięższy. Wózek musiałam znosić, a potem czasem "walczyć" z
    nim gdy na terenowej drodze podwójne koło wózka przyblokowało się na
    kamieniach. A dodam, że w tym momencie był to ciężar wózka (ponad
    20kg), dzieci (też ponad 20kg) oraz lekkich zakupów, a więc cały
    wózek ważył tyle co ja sama!!!
    W tej chwili mam już lżejszy wózek (starsze dzieci nie muszą mieć
    gondolek) waży niecałe 20 kg. Znoszę go poskładanego. Sama.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 18:46
    A nie łatwiej było znieść wózek, a dopiero później wsadzić do niego dzieciaki?
    Szczególnie że znosząc wózek ze schodów z dzieciakami można się pośliznąć i
    zrobić nie tylko sobie krzywdę.

    Ech ten Twój facet coś się słabo stara ;).

    Nie lepiej z zakupami było poczekać, aż facet wróci z pracy?

    Pomijam już to, że jedna supermenka wiosny nie czynni ;).
  • ewelina_1 19.04.09, 19:10
    blix_wloclawek napisał:

    > A nie łatwiej było znieść wózek, a dopiero później wsadzić do
    niego dzieciaki?
    > Szczególnie że znosząc wózek ze schodów z dzieciakami można się
    pośliznąć i
    > zrobić nie tylko sobie krzywdę.
    ??? a w którym miejscu pisałam, że znosiłam razem z dziećmi?
    Choć taka sytuacja mogłaby być możliwa w naszym "przyjaznym" kraju,
    gdzie nawet do przychodni nie ma podjazdu dla inwalidy (tylko na
    takich podjazdach udaje się jechać z wózkiem bliźniaczym). Dla
    zaspokojenia ciekawości napiszę, że z tego powodu kombinowałam
    transport samochodowy.

    > Nie lepiej z zakupami było poczekać, aż facet wróci z pracy?
    niestety, z zamknięciem sklepu nie chcieli czekać aż mąż wróci z
    pracy :)
  • ewelina_1 19.04.09, 19:12
    blix_wloclawek napisał:

    > A nie łatwiej było znieść wózek, a dopiero później wsadzić do
    niego dzieciaki?
    Ten fragment:
    "A dodam, że w tym momencie był to ciężar wózka (ponad
    20kg), dzieci (też ponad 20kg) oraz lekkich zakupów, a więc cały
    wózek ważył tyle co ja sama!!!" dotyczył tylko "walczenia" z
    zablokowanym kołem wózka na drodze a nie samego znoszenia wózka.
    Trochę mało precyzyjnie napisałam.
  • blix_wloclawek 17.04.09, 23:56
    W szpitalu jest dostęp do większej ilości personelu, w karetce nie, dlatego nie
    można obydwu sytuacji porównywać.

    Tu chodzi o ratowanie życia i nie może być taryfy ulgowej ze względu na płeć jak
    to ma miejsce w wielu zawodach.

    O tym, że kobiety są gorszymi kierowcami świadczą badania naukowe, kobiety mają
    gorszą orientację. Ciekawy jestem jak kobieta zmieni koło, które waży
    kilkanaście kg.

    To nie dyskryminacja ze względu na płeć, bo tutaj podstawą są zdolności.
  • easz 18.04.09, 00:11
    blix_wloclawek napisał:

    > W szpitalu jest dostęp do większej ilości personelu, w karetce
    > nie, dlatego nie można obydwu sytuacji porównywać.

    Tak tego bronisz, jakby ratowniczki miały dopiero zacząć jeździć w
    karetkach, a one już dawno jeżdżą i do tej pory nie było problemów,
    dawały sobie radę i przy wypadkach, i z ciężarami plus ZAŁOGA
    karetki nie liczy jednej osoby. Pytam ponownie, skąd nagle ten
    problem się pojawił??
    Przy okazji, nie zapominaj też, że sytuacje, do których są wzywane
    karetki bywają przeróżne i czasem kobieta specjalistka baaardzo się
    przydaje obok mężczyzn specjalistów - samo życie.

    > Tu chodzi o ratowanie życia i nie może być taryfy ulgowej ze
    > względu na płeć jak to ma miejsce w wielu zawodach.

    ?

    > O tym, że kobiety są gorszymi kierowcami świadczą badania naukowe,
    > kobiety mają gorszą orientację. Ciekawy jestem jak kobieta zmieni
    > koło, które waży kilkanaście kg.

    To sobię odpuszczę, bo już tu było, wystarczy archiwum, albo może
    ktoś inny pomoże Ci się lepiej w problemie zorientować. Bez
    komentarza.

    > To nie dyskryminacja ze względu na płeć, bo tutaj podstawą są
    > zdolności.

    Otóż to. I wyobraź sobie, że istotnie, są.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 10:36
    > Tak tego bronisz, jakby ratowniczki miały dopiero zacząć jeździć w
    > karetkach, a one już dawno jeżdżą i do tej pory nie było problemów,
    > dawały sobie radę i przy wypadkach, i z ciężarami plus ZAŁOGA
    > karetki nie liczy jednej osoby. Pytam ponownie, skąd nagle ten
    > problem się pojawił??

    Nie bronię, tylko wzburzył mnie komentarze kobiet, że niby to ma podłoże
    dyskryminacyjne. Ja nie mam nic przeciwko kobiecie w karetce, jeśli daję sobie
    radę to czemu nie?

    A to czy sobie dają radę to nie wiesz, bo nie pracujesz w służbach ratunkowych.
    Często osoby postronne lub inne służby ratunkowe (strażacy) pomagają w
    przeniesieniu rannego, ale nie zawsze jest ktoś kto pomoże...

  • easz 18.04.09, 19:46
    blix_wloclawek napisał:

    > Nie bronię, tylko wzburzył mnie komentarze kobiet, że niby to ma
    > podłoże dyskryminacyjne. Ja nie mam nic przeciwko kobiecie w
    > karetce, jeśli daję sobie radę to czemu nie?

    O, to pierwszy raz to napisałeś. To o czym w ogóle tu rozmawiamy,
    tracąc czas.

    > A to czy sobie dają radę to nie wiesz, bo nie pracujesz w służbach
    > ratunkowych.

    ?A Ty pracujesz i wiesz?

    > Często osoby postronne lub inne służby ratunkowe (strażacy)
    > pomagają w przeniesieniu rannego, ale nie zawsze jest ktoś kto
    > pomoże...

    A taką wiedzę to akurat mam i wiem, że kobieta i mężczyzna potrafią
    przenieść mężczyznę 80-90kilowego. Wydumany problem, zwłaszcza że
    jest jeszcze drugi mężczyzna w załodze, tak też panowie szefowie w
    tym materiale się tłumaczyli.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 18.04.09, 20:53
    > O, to pierwszy raz to napisałeś. To o czym w ogóle tu rozmawiamy,
    > tracąc czas.

    Irytuje mnie to, że wszystko co nie idzie po myśli kobiet zaraz ma podłoże
    dyskryminacyjne.

    > ?A Ty pracujesz i wiesz?

    No właśnie miałem z nimi bardzo długo styczność - czas przeszły, bo dziś zdrowie
    mi nie pozwala.

    > A taką wiedzę to akurat mam i wiem, że kobieta i mężczyzna potrafią
    > przenieść mężczyznę 80-90kilowego. Wydumany problem, zwłaszcza że
    > jest jeszcze drugi mężczyzna w załodze, tak też panowie szefowie w
    > tym materiale się tłumaczyli.

    Nie tylko mężczyźni ważą 90 kg, przy trzech osobach przypada 30 kg na osobę.
    Kobieta ważąca 60 kg ma problemy z takim ciężarem.
  • blix_wloclawek 18.04.09, 20:55
    A wiesz jak ciężko znieść z 4 piętra człowieka na noszach? Na piętrach nie ma
    miejsca, aby w 3 nosić pacjenta, więc nosi dwójka, bardzo ostrożnie, ale jest to
    niesamowicie męczące, a jeśli w załodze jest jedna kobieta to niestety nie jest
    w stanie zmienić faceta, a jeśli są już dwie kobiet to niestety muszą pomagać
    postronne osoby.
  • easz 18.04.09, 23:42
    blix_wloclawek napisał:

    Ty nie słuchasz co się mówi do Ciebie, człowieku, tylko swoje
    mantrujesz. Ostatni raz piszę - do tej pory problemów nie było,
    nagle nie wiedzieć czemu z tym wyskoczono. Jeśli pojawił się
    konkretny, ważny powód - niebezpieczeństwo zagrożenia czyjegoś
    życia, to proszę, napisz coś o tym przypadku, bo w materiale tego
    nie było. Była za to mowa o załogach 2+1. I są odpowiednie testy,
    tak, O TYM też już było, a zgłaszające i zgłaszający się do nich i
    do tej pracy myślą i są odpowiedzialni.
    To wszystko, Twoje wariacje na temat mają się tu jednak nijak, a Ty
    wciąż i wciąż tego nie widzisz.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 19.04.09, 00:58
    Widzisz co co chcesz widzieć, ja już Cię nie przekonam. Pogadaj ze znajomymi w
    pogotowiu na temat znoszenia pacjentów na noszach z czwartego piętra, a
    dokładnie czy ratowniczki medyczne dźwigają nosze na klatkach schodowych. Może
    słowa bezpośrednio od ratowników dotrą do twojej głowy. Ja wiem jak jest, a ty
    tylko snujesz przypuszczenia i to błędne.
  • easz 19.04.09, 01:24
    > Pogadaj ze znajomymi w pogotowiu na temat znoszenia pacjentów na
    > noszach z czwartego piętra, a dokładnie czy ratowniczki medyczne
    > dźwigają nosze na klatkach schodowych. Może słowa bezpośrednio od
    > ratowników dotrą do twojej głowy. Ja wiem jak jest, a ty tylko
    > snujesz przypuszczenia i to błędne.

    Snuj się dalej. Blix, ja to WIDZIAŁAM, raz, ale na własne oczy.
    80parę kilo żywej wagi. Facet i babka, która faceta nie przypominała.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 19.04.09, 10:23
    Czyli na podstawie jednego przypadku oceniasz działalność całego pogotowia
    ratunkowego? Po po prostu żenada, dopasowujesz fakty jak Ci pasuje, byle wyszło,
    że kobiety są dyskryminowane. Może jak będziesz uczestniczyła w ratowaniu życia
    w tylu przypadkach co ja to będzie równorzędnym partnerem do dyskusji, póki co
    kończę dyskusję z fanatyczką do której już nic nie dotrze, bo ubzdurała sobie
    krzywdę i cokolwiek by się działo to zawsze kobieta jest dyskryminowana.
  • figgin1 19.04.09, 14:13
    blix_wloclawek napisał:

    > Czyli na podstawie jednego przypadku oceniasz działalność całego pogotowia
    > ratunkowego?

    A ty na podstawie czego oceniasz? Myślisz, że twoje wymysły są bardziej
    wiarygodne, niż jeden przypadek?
  • blix_wloclawek 19.04.09, 14:58
    To nie są moje wymysły, ale że się nie zgadzają z jedyną słuszną ideologią to
    oczywiście kobieta mając brak argumentów stara się pejoratyzować wypowiedzi
    rozmówcy, myślałem, że z wami można pogadać, ale faktycznie do kobiety logiką
    się nie trafi, jak sobie coś ubzdura to choćby waliło się niebo i tak będzie
    chciała za wszelką cenę postawić na swoim.

    Ciekawe czemu wierzysz kobiecie i na podstawie jednego jej przypadku uogólniasz
    wszystkie przypadki, a jednocześnie negujesz kogoś kto miał styczność z
    ratowaniem ludzi. Ech, żenada. Z kobietą się nie dyskutuje, ona i tak nie chcę
    dyskusji - tylko gadaniny o tym jak ma źle.
  • easz 19.04.09, 17:36
    blix_wloclawek napisał:

    > Ciekawe czemu wierzysz kobiecie i na podstawie jednego jej
    > przypadku uogólniasz wszystkie przypadki, a jednocześnie negujesz
    > kogoś kto miał styczność z ratowaniem ludzi.

    Było raz, to znaczy, że nie jest niemożliwe. O co Ci chodzi? To za
    mało dla Ciebie logiczne, rozumiem.

    > Ech, żenada. Z kobietą się nie dyskutuje, ona i tak nie chcę
    > dyskusji - tylko gadaniny o tym jak ma źle.

    Pardon? Do mnie chyba pijesz? Gdzie tak niby napisałam? JA nie
    jestem ratowniczką, nie pisałam więc o sobie, proste.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • blix_wloclawek 19.04.09, 17:44
    Jedna jaskółka wiosny nie czynni.
  • figgin1 19.04.09, 19:12
    blix_wloclawek napisał:
    myślałem, że z wami można pogadać, ale faktycznie do kobiety logiką
    > się nie trafi,

    Chłopcze, twoją specyficzna logiką do nikogo nie trafisz.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 10:27
    To, że do tej pory nikt nie nagłaśniał problemu nie oznacza, że go nie ma.
    Jeżeli będziemy stosować Twoją logikę to równie dobrze możemy powiedzieć, że do
    tej pory kobiety bite w domu nie miały problemu z walczeniem z przemocą fizyczną
    i nie ma sensu cokolwiek robić... Bije z Ciebie nienawiść, za wszelką cenę musi
    wyjść, że kobieta jest na każdym kroku krzywdzona. Cóż ze skrajnością nie ma co
    dyskutować, zakończyłem rozmowę z Tobą. Mam nadzieję, że skończysz jako medyczka
    w karetce i pukniesz się w głowę jak przeczytasz ponownie swoje słowa.
  • jj1978 19.04.09, 00:48
    > Nie bronię, tylko wzburzył mnie komentarze kobiet, że niby to ma
    podłoże
    > dyskryminacyjne. Ja nie mam nic przeciwko kobiecie w karetce,
    jeśli daję sobie
    > radę to czemu nie?
    >

    przepis ktory mowi ze kobieta moze podnosic ciezar nie
    przekraczajacy 20 kg jest dyskryminujacy. gdyby taki lub podobny
    przepis dotyczyl mezczyzn rowniez bylby dysryminujacy. i tyle:)
  • blix_wloclawek 19.04.09, 01:07
    Skoro kobiety mogą dźwigać to ten przepis dyskryminuje facetów, którzy muszą
    wyręczać z racji płci. Tyle, że zniesienie tego przepisu nie da gwarancji, że
    kobiety przejdą testy fizyczne w pogotowiu (zwłaszcza te starsze), a ponadto
    można byłoby zafałszowywać testy i np. w fabryce kobiety mogłyby być zmuszane do
    dźwigania większych ciężarów pod groźbą utraty pracy, pomimo że miałyby problemy
    z dźwiganiem powyżej 20 kg.
  • jj1978 19.04.09, 11:38
    z jakiego powodu uwazasz ze kobiety maja problemy z dzwiganiem
    ciezarow wiekszych niz 20kg? jakies statystyki na ten temat?
    jesli podstawa zatrudnienia sa testy fizeyczne to ten przepis
    tymbardziej nie ma sensu. jak ktos nie chce dzwigac wybiera sobie
    prace gdzie sie ciezarow nie nosi, moze ci sie to wyda szokujace ale
    wiekszosc ludzi zanim aplikuje do pracy jednak chyba bierze pod
    uwage swoje mozliwosci jesli chodzi o wykonywanie przyszlych
    obowiazkow.
    20kg to naprawde nie duzo, jak juz wczesniej pisalysmy, tyle wazy np
    4-5 letnie dziecko. ciezar na noszach rozklada sie inaczej, jakbys
    byl kiedylkolwiek na kursie pierwszej pomocy to bys wiedzial:)
    dawniej takie rzeczy robilo sie w szkole.
  • ja.sinner 19.04.09, 11:55
    > ciezar na noszach rozklada sie inaczej,
    > jakbys byl kiedylkolwiek na kursie pierwszej pomocy to bys
    > wiedzial:) dawniej takie rzeczy robilo sie w szkole

    az dziwne, ze o prawach fizyki zaden z kolegow tutaj nie wspomnial
    ;-)


    --
    Jedyna kwestia, jak pozostała dziś do rozstrzygnięcia: czy kobiety
    są ludzmi?
    Susan B. Anthony (1820-1906)
  • blix_wloclawek 19.04.09, 12:20
    > z jakiego powodu uwazasz ze kobiety maja problemy z dzwiganiem
    > ciezarow wiekszych niz 20kg?

    Oczywiście zdarza się, że kobieta podniesienie taki ciężar, ale nie jest to
    normą. Kobieta ważąca 60 kg ma problemy z podniesieniem 33 kg (100 kg pacjent :
    przez 3 ludzi w załodze karetki). Skoro kobiety tak świetnie sobie radzą z
    ciężarami to czemu faceci wynoszą meble, przenoszą lodówki, dominują w zawodach,
    gdzie trzeba się wykazać sprawnością fizyczną etc.?

    > jesli podstawa zatrudnienia sa testy fizeyczne to ten przepis
    > tymbardziej nie ma sensu.

    W pogotowiu nie ma testów fizycznych, w straży pożarnej są zaniżone testy
    fizyczne dla kobiet, a w policji do nie dawna również obowiązywały inne normy.

    >jak ktos nie chce dzwigac wybiera sobie
    > prace gdzie sie ciezarow nie nosi, moze ci sie to wyda szokujace >ale
    wiekszosc ludzi zanim aplikuje do pracy jednak chyba bierze pod
    > uwage swoje mozliwosci jesli chodzi o wykonywanie przyszlych
    > obowiazkow.

    Chcesz pracować musisz dźwigać, wiele polskich kobiet może stanąć przed takim
    wyborem. W końcu skoro ma nie być limitów...

    > 20kg to naprawde nie duzo, jak juz wczesniej pisalysmy, tyle wazy >np 4-5
    letnie dziecko.

    4 latka nie nosi się non stop na rękach, a poza tym to inny jest przypadek, bo
    go możesz trzymać dowolnie, a już pacjenta nie (np. uszkodzony kręgosłup).
    Zresztą inne obciążenie to trzymanie dzieciaka na rękach, a inne znoszenie 80 kg
    pacjenta z 4 piętra na noszach.

    >ciezar na noszach rozklada sie inaczej, jakbys
    > byl kiedylkolwiek na kursie pierwszej pomocy to bys wiedzial:)
    > dawniej takie rzeczy robilo sie w szkole.

    Gdybyś miała takie przygotowanie jak ja to byś wiedziała, że faktycznie jest
    inaczej, znacznie gorzej znieść pacjenta z 4 pięta niż dzieciaka dźwigać 4
    letniego.





  • blix_wloclawek 19.04.09, 12:22
    Faceci w pogotowiu powinni lepiej zarabiać niż kobiety, skoro to na ich barkach
    jest dźwiganie pacjenta.
  • figgin1 19.04.09, 14:19
    blix_wloclawek napisał:

    > 4 latka nie nosi się non stop na rękach, a poza tym to inny jest przypadek, bo
    > go możesz trzymać dowolnie,

    Chorego delikwenta też nie. Trza go tylko wsadzić na nosze a nosze do karetki.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 15:01
    Mówisz jakby to by prosta czynnościach, ale żebyś chociaż raz zobaczyła ile
    wysiłku i uwagi wymaga przeniesienie pacjenta z wraku samochodu na nosze w
    przypadku uszkodzenia kręgosłupa.
  • figgin1 19.04.09, 19:14
    Wiem ile wysiłku to wymaga.
  • jj1978 19.04.09, 15:45
    bardzo cie prosze pochwal sie jakie masz przygotowanie:) i na jakiej
    podstawie twierdzisz ze 60kg kobieta ma problem z podniesieniem 33.3
    kg? moze jakies anglojezyczne badania z google mozesz przytoczyc?
  • blix_wloclawek 19.04.09, 15:52
    Współpracowałem z ratowniczkami medycznymi...
  • jj1978 19.04.09, 16:25
    a z ratownikami to juz nie?
  • blix_wloclawek 19.04.09, 18:03
    też, ale to nie ma nic do rzeczy.
  • ewelina_1 19.04.09, 18:55
    jj1978 napisała:

    > 20kg to naprawde nie duzo, jak juz wczesniej pisalysmy, tyle wazy
    np
    > 4-5 letnie dziecko. ciezar na noszach rozklada sie inaczej, jakbys
    > byl kiedylkolwiek na kursie pierwszej pomocy to bys wiedzial:)
    > dawniej takie rzeczy robilo sie w szkole.
    w nawiązaniu do Twoich słów zrobię takie małe podsumowanie.
    Dla mnie osobiście 20kg to już dużo. Ale... Dzieci którę muszę
    czasem jednocześnie trzymać na rękach inaczej się trzyma niż np.
    ponad 20kg nieporęczne pudło w pracy, wózek bliźniaczy czy ciężki
    bloczek budowlany. Nosze też niesie się inaczej i inaczej wyciąga
    się poszkodowanego np. spod samochodu.
    Kobiety które idą do tego zawodu wiedzą, że trzeba będzie dźwigać
    nosze z chorymi. Więc właściwie nie widzę problemu.
    Na studiach była ze mną dziewczyna, która nieźle ładowała na siłowni
    choć potężna nie była. Po prostu silna kobieta. Silniejsza od
    szczupłego chłopaka jej wzrostu. Nie widzę problemu, dlaczego z góry
    należałoby ją przekreślić.
    Limity są bez sensu, bo są osoby (nie tylko kobiety), które padną
    przy ciężarze 15kg, a są też i takie, które nieźle radzą sobie przy
    50kg. Gorzej jest wtedy, gdy drobną kobietę w markecie, która wg.
    umowy miała być tylko na kasie (pomińmy czy faktycznie takie umowy
    są) zmusza się do dźwigania ciężarów ponad jej siły.
  • figgin1 19.04.09, 14:08
    blix_wloclawek napisał:
    > O tym, że kobiety są gorszymi kierowcami świadczą badania naukowe, kobiety mają
    > gorszą orientację.

    O tym, że kobiety są gorszymi kierowcami świadczą wyłącznie stereotypy. Jasne,
    statystycznie rzecz biorąc kobiety mają gorsza orientację w terenie. Moze mi
    łaskawie wytłumaczysz, co to ma do prowadzenia samochodu?

    Ciekawy jestem jak kobieta zmieni koło, które waży
    > kilkanaście kg.
    >

    Normalnie.
  • blix_wloclawek 19.04.09, 14:59
    > O tym, że kobiety są gorszymi kierowcami świadczą wyłącznie >stereotypy. Jasne,
    > statystycznie rzecz biorąc kobiety mają gorsza orientację w terenie. >Moze mi
    łaskawie wytłumaczysz, co to ma do prowadzenia samochodu?

    Ja się opieram na badaniach naukowych (zagranicznych), a nie na tym co widzę na
    ulicy. Google -> tam znajdziesz nie jedne badania na ten temat w języku angielskim.

    > Normalnie.

    Wiesz ile waży koło od ciężkiego samochodu?
  • easz 19.04.09, 17:37
    > Ja się opieram na badaniach naukowych (zagranicznych), a nie na
    > tym co widzę na ulicy.

    :))))

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • figgin1 19.04.09, 19:20
    blix_wloclawek napisał:
    >
    > Wiesz ile waży koło od ciężkiego samochodu?

    Uświadom mnie, ile?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka