Dodaj do ulubionych

Sawuar wiwr

26.05.09, 00:13
Dawno nie bylo, wiec odgrzewam temat: f., zmiany obyczajowe i s.v.
Na rozgrzewke:
tinyurl.com/r37zfu
--
stereotypes are a real time-saver
Edytor zaawansowany
  • 26.05.09, 00:54
    bene_gesserit napisała:

    > Dawno nie bylo, wiec odgrzewam temat: f., zmiany obyczajowe i s.v.
    > Na rozgrzewke:
    > tinyurl.com/r37zfu

    A ja wczoraj chciałam starszemu panu w autobusie miejsce ustapić,
    ale nie wziął:)

    Ostatnio ojciec mi opowiedział jak sobie poradził z panią, która na
    to że jej w kolejce śmiał nie przepuścić, też starsza, powiedziała
    mu coś w rodzju 'gdzie się podziali dżentelmeni?'. Odparował - 'a
    gdzie się podziały damy?'. Może chamskie, ale co było można innego?
    I skuteczne, cóż. I prawdziwe - ani jednych, ani drugich.
    Jakbyś tak w kinie zagadała, to w następnej chwili... doszłoby do
    rękoczynów;)'
    To u nas rodzinne, kiedyś przepychałam przez próg jednego chłopaka,
    który miewał straszne opory, żeby iść przede mną. A wtedy jeszcze
    nie byłam na 'f'.

    A temu gościowi, to o co w ogóle chodzi?

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 26.05.09, 10:03

    O to, żeby go ktoś zwolnił z obowiązku przepuszczania do windy oraz
    od wstydu że tego nie zrobił.O zaświadczenie z Sawuar Wiwru, że może
    spać spokojnie i dżentelmenem nadal jest.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • 26.05.09, 10:08
    Mi zdarza się czasem cytować w komunikacji miejskiej Pratchetta, który niegdyś
    napisał, że nikt nie jest tak biedny, żeby nie było go stać na mydło.
    Szczególnie gdy się gania trasą cmentarz-kościół w futrze.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 18:46
    a komu to cytujesz?

    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 26.05.09, 19:46
    Owym śmierdzielom.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 19:48
    aaaaha
    a jak zagajasz?
    :)
    --
    prawie jak kopov
    FU very much
  • 26.05.09, 20:08
    Najczęściej zwracam się bezpośrednio, nawet "dzień dobry" pominąwszy.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 20:21
    a respons jest?

    --
    prawie jak kopov
    out of control
  • 26.05.09, 20:42
    Różny, najczęściej uszy po sobie i wysiadka na następnym przystanku, czasem
    uwaga, żem niewychowany (odpowiadam - ale za to umyty :). Raz babcia zrobiła mi
    wykład o bolących biodrach, które uniemożliwiają jej wstanie z wanny. Tak jakby
    siedzenie w wannie we własnym sosie miało coś wspólnego z higieną :)
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 21:43
    dzikowy, jesteś totalitarysta, teraz cytujesz klasyków, potem będziesz pouczał,
    pisał donosy, a na końcu wprowadzisz zakaz śmierdzenia, co? zakazy, zakazy i
    zakazy...
    :)

    --
    prawie jak kopov
    what it feels like
  • 26.05.09, 23:26
    Poprzestańmy na cytowaniu, ja poprzestaję. Stwierdzam po prostu, trochę
    oględnie, że ktoś śmierdzi. Taktownie jest się zaciągnąć z uśmiechem? Bo mi
    chyba wrażliwości brakuje.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 23:37
    a jak komuś śmierdzą gry o gwałtach? to taktownie jest zaciągać się z uśmiechem?
    helpmi

    --
    prawie jak kopov
    where do I begin
  • 27.05.09, 00:16
    Nie ma gier o gwałtach i pewnie nie będzie. Są autorskie nakładki użytkowników
    do gier już istniejących. Masz wybór, nie podoba się - nie instalujesz. W
    autobusie wybór masz ograniczony.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 00:32
    była jedna, będzie kolejna. obecność nakładek użytkowniczych też chyba coś mówi
    o masowej potrzebie śmierdzenia?

    wybór masz ograniczony do cytatej napaści na obywatela śmierdzącego? a gdzie
    umiłowanie wolności bliźniego swego jak siebie samego, gdzie obrona jego
    świętokrowich praw do poruszania się środkiem komunikacji w stanie wskazującym
    na niemycie? nie podoba się, wysiądź, wycofaj się na tyły, kup rower.

    --
    prawie jak kopov
    what it feels like
  • 27.05.09, 00:38

    Gubie sie juz w tym, kto wg dzikowego moze smierdziec (->
    puszczanie gazow w windzie), a kto juz nie powinien. Troche mi
    wyglada na to, ze monopol na wlasciwe zrodlo smrodu ma dzikowy, ale
    moze sie myle?

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • 27.05.09, 00:40
    o gazach też już było? matkoicórko:)
    no ja widzę taki trend: co mnie nie dotyczy, to mi wisi, co mnie dotyczy, ma być
    po mojemu, a jak nie, to mam cytat i nie zawaham się go użyć :)

    --
    prawie jak kopov
    where do I begin
  • 27.05.09, 01:02
    Mylisz się. Babci, która na zaczepkę oświadczyłaby, że unika mydła dla zgrywy,
    nie powiem, że mnie rozśmieszyła, ale z pewnością zainteresowała. Miałaby we
    mnie poplecznika w smrodzie. Smutne jest, że ludzie śmierdzą z przyzwyczajenia
    czy lenistwa, zupełnie nieświadomie i bezrefleksyjnie.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:08
    dziś to chyba toniesz, zamiast siedzieć w kozim rogu.
    kółeczko ratunkowe czy telefonik do przyjaciela?

    sorry za zdrobnienia, ale dziś widziałam zdrobnione paliwko i tak mnie wzięło.


    --
    prawie jak kopov
    wrong
  • 27.05.09, 01:09

    A.
    Prawidlowy smrod to ten swiadomy i refleksyjny. Wliczajac w to
    anarchistyczne puszczanie gazow w windzie, oczywiscie.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 27.05.09, 01:18
    Według mnie też nieprawidłowy, ale przynajmniej celowy. Często bardziej
    intrygująca jest przyczyna niż skutek.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:21

    Pomysl, ile celow moze przyswiecac autobusowym smierdzielom. Np
    zaznaczenie wlasnego terytorium, granic albo obecnosci. Ew.
    zaawansowana idea ekologiczna. Moze byc tez proba znalezenia
    bratniej woniejacej duszy.

    A ty to wszystko probujesz zgasic w zarodku, samemu sobie
    pozwalajac. Ejze.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 27.05.09, 01:25
    Stąd moja zaczepka. Sensowne lub bezsensowne uzasadnienie przyczyny woni może
    stać się zarzewiem fantastycznej dyskusji niwelującej nudę porannych stołecznych
    korków. A o ty, ile celów właśnie myślę. Tak jak lubię ludzi zaskakiwać
    chciałbym być przez nich zaskakiwany.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:31
    dzikowy napisał:

    > Tak jak lubię ludzi zaskakiwać
    > chciałbym być przez nich zaskakiwany.

    Jesli smrod jest manifestem, to nie ma sluzyc rozrywce gawiedzi.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 27.05.09, 01:34
    Gawiedź w milczeniu udaje, że niczego nie czuje. Nie wygląda zazwyczaj na
    nachalnie rozerwaną.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:38
    no pamiętam coś takiego z metra w paryżu. jak wsiadał śmierdziel, to w
    zależności od wielkości wagonu, wagon się opróżniał albo ścieśniał w drugiej
    połowie. ale jakoś nikt ochoty do konwersacji i cytowania nie wykazywał.
    dziwne jakieś.

    --
    prawie jak kopov
    believe
  • 27.05.09, 01:47
    To dobra metoda na ścisk, czasem zaczynam rozmawiać wszawicach, pchłach itede z
    współtowarzyszem podróży. Mimowolnie robi się luźniej. Spróbuj kiedyś, gruźlica
    też działa.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:58
    nieee, ja mam permanentny brak ścisku, brak smrodu i brak gruźlicy.

    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 27.05.09, 02:04
    Widać podróżujemy innymi liniami.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 02:13
    raz przynajmniej mogę się zgodzić.

    --
    prawie jak kopov
    not enough
  • 27.05.09, 01:21
    ale że on tak świetnie wie, który jest świadomy, a który nie? pewnie sondę
    prowadzi, zanim z tym cytatem wyjedzie do kogoś?


    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 27.05.09, 01:27
    pewnie sondę
    > prowadzi, zanim z tym cytatem wyjedzie do kogoś?
    >

    Poprzez cytat co najwyżej, wcześniej to mogę co najwyżej poprowadzić
    sondę analną. Wymyśl coś jeszcze.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:32
    i te wszystkie atrakcje w autobusach naszych stolicznych? jak rany, że muszę
    spróbować: primo, że niektórzy pachną, przynajmniej z rana, secundo literatura z
    pamięci za zupełną darmochę, obietnica atrakcyjnej konwersacji w sprawie smrodów
    i aromatów i jeszcze ten no.

    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 27.05.09, 01:37
    Nie spełniłaś nadziei to Ci wyjaśnię.
    Nie można przeprowadzić sondy nie naprowadzając na odpowiedź =w kwestii, która
    zmieści się w tematyce sondy. Ergo przeprowadzanie sondy przed zadaniem pytania
    lub cytatą, która skłoni do reakcji jest nielogiczne.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:41
    why so serious? widzę, że Cię wzięło na poważnie. powinieneś kiedyś u
    pospieszalskiego wystąpić.

    --
    prawie jak kopov
    the golden path
  • 27.05.09, 01:46
    Ależ ja od początku poważnie pisałem. W przeciwieństwie do większości ludu,
    który smrodliwych współpasażerów uważa za dopust Boży, ja za ciekawy obiekt
    obserwacji (zawstydzi się czy mnie zjebie). Podobnie w nocnych nawiedzeni
    pijaczkowie to fantastyczne towarzystwo do niezobowiązującej rozmowy w podróży,
    nie niechlujni natręci, którzy przeszkadzają spać.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 00:57
    Zdajesz sobie sprawę, że w Japonii każda forma pornografii jest dopuszczalna,
    dopóki nie widać włosów łonowych? Japonia stanowi zupełnie iny rynek i ich
    pogląd na większość spraw jest tak odmienna, że nie ma w zasadzie punktu
    zaczepienia. Poczytaj Tubielewicz.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:05
    nie chce mi się już wracać do tamtego tematu, ale amazon.com to nie jest
    ryneczek świrniętych odbiorców niszy dla dewiantów, tylko ryneczek bardziej
    globalny.

    --
    prawie jak kopov
    believe
  • 27.05.09, 01:17
    No i? Pojawiła się ciekawostka to się sprzedaje, jak "Fakt" z porwanym przez
    orła pudlem na okładce. Nie przyszło Ci do głowy, że większość kupców nabyła grę
    dla zgrywy - interesujący obiekt w kolekcji, jak znaczki?
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:23
    dzikowy napisał:

    > Nie przyszło Ci do głowy, że większość kupców nabyła grę
    > dla zgrywy - interesujący obiekt w kolekcji, jak znaczki?

    Do głowy? Ty masz zapewne pewność, że większość dla zgrywy
    właśnie, jou.

    Nie mam ochoty się powtarzać, w tamtym wątku zrobiłam to
    nieskończoną ilość razy.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 27.05.09, 01:30
    Masz jakieś pojęcie o rynku gier? Gra ma być przede wszystkim "grywalna" czyli
    wciągać. Wygląd, tematyka i inne kwestie są sprawą drugorzędną w większości
    przypadków. Nie cierpię kopii świata Tolkiena, ale jak się trafia dobry tytuł
    tam osadzony to chętnie przysiądę, podobnie z klimatami gangsterskimi,
    cukierkowymi itede. Z drugiej strony gry traktujące o Star Trek są w większości
    nudne i mało grywalne, stąd po krótkiej próbie lądowały na półce. Tak właśnie
    postępuje większość graczy. Ale Ty i tak wiesz lepiej.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:27
    nie wiedziałam, że gry służą do kolekcjonowania, myślałam, że normalnie do
    grania i się rozrywania.
    nie zaczynaj nawet.

    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • 27.05.09, 01:31
    Szczególnie wersje kolekcjonerskie.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:37
    muszę stwierdzić ze smutkiem niejakim, że niniejszym zatonąłeś w absurdzie:)


    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • 27.05.09, 01:38
    Czyli nie znasz się na rynku gier. Nie tylko na tym.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:45
    imho, wystarczy, że Ty się znasz na wszystkim i tak ładnie to zawsze tłumaczysz.

    --
    prawie jak kopov
    believe
  • 27.05.09, 01:21
    Jak nie Szwecja, to Japonia, taak.
    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 27.05.09, 01:33
    Poczytaj Jolkę T. potem jakieś opracowanie historii Japonii, dodaj na koniec
    zarys religijny i możemy pogadać. "Taak" jest poniżej Twojego poziomu, albo ja
    tenże czemuś zawyżyłem.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 27.05.09, 01:38
    Wszystko już było w tamtym wątku, Japonia też. Sory, ale.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 27.05.09, 01:50
    "Sory ale" też jest poniżej lub przy zawyżonej ocenie. Nie chcesz kontynuować to
    nie odpowiadaj.
    --
    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
    down . . . and make the kill."
  • 26.05.09, 11:25
    Aha. A nie prościej tak - mówi się, że teraz jest równouprawnienie i już?

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 26.05.09, 15:07
    Hehe, ja miałam lepszy numer.

    Osoby: kf (stoi), Tłusty Młodzian (lat ok. 12, siedzi), Starsza Pani(wchodzi i
    staje nad młodzianem).

    Młodzian (oczki zamknięte, ale na każdej stacji, kiedy na niego nie patrzą,
    otwiera i robi mały research wokoło)

    Starsza Pani (staje nad młodzianem i wyraźnie by chciała usiąść)

    Młodzian (wyraźnie o tym wie, ale udaje konającego ze zmęczenia)

    Ja (gotuję się w środku i dlatego powstrzymuję od akcji, bo chyba bym młodzianem
    rzuciła)

    Po jakichś dwóch stacjach unormowuję się i stukam młodziana w rękę, żeby ustąpił
    starszej pani.

    Młodzian ustępuje i w tym momencie starsza pani się wzrusza, rozkrochmala i każe
    mu siedzieć.

    No ludzie!!!

  • 26.05.09, 21:22
    Mam następujące wątpliwości, dotyczące materii dramaturgicznej, a wywodzące się
    ze sfery motywacji działań postaci:

    1. Dlaczego Starsza Pani chciałaby miejsce dla siebie? Skąd ta pewność? Może
    demonstrując Młodzianowi swój potencjał ustąpieniowo-miejscowy pragnęła uzyskać
    miejsce dla KF? To tłumaczyłoby późniejsze krygowanie się, kiedy już Młodzian
    ustępuje.

    2. Dlaczego KF stuka Młodziana w rękę? Dlaczego posuwa się do interakcji o
    charakterze fizycznym, miast podążyć śladem Starszej Pani i wzmóc potencjał
    ustąpieniowo-miejscowy, poprzez stworzenie ze Starszą Panią duetu, ostentacyjnie
    prezentującego wszystkie cechy bezgłośnej perswazji na osobę siedzącą (Młodziana)?



    Pozdrawiam
    Keep Rockin'
    --
    Sixties forever! --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
    www.johnnykalesony.republika.pl
    God Save The Kinks!
  • 31.05.09, 04:22
    Patriarchalne społeczeństwa w miękki sposób wymusiło na staruszce złamanie
    swojej własnej normy kulturowej, oraz sprawiło ze zrezygnowała z domagania się
    swoich praw. Mam nadzieję, że ten przykład zmotywuje wszystkich walki z
    patriarchatem. Ze staruszkami, dla staruszek a jeśli będzie trzeba to i
    przeciwko staruszkom!
  • 26.05.09, 12:34
    matko boska, a by se chlop fitness poprawil i by sie sypnal schodami.
    Przy dziesiatym sypnieciu juz by nie mial zadyszki.
    Ale to jakis polski kompleks dzentelmena, dobrze wychowanego Sarmaty chyba.
    Mieszkam, jak wiecie, w kraju blond Walkirii z niewygolonymi nogami, dla
    niewtajemniczonych w Niemczech i tutaj sie ustepuje potrzebujacym, plec nie gra
    roli.
    Fruwajace drzwi trzymal mi wczoraj jeden facet i ja paru facetom tez trzymalam,
    jak wychodzilam pierwsza.
    I nikt nie robil miny - a pospieszylabys sie, przasna blondyno, bo tak stoje i
    stoje.
    No i nie ma tego lekko nachalnego tonu w gescie trzymania drzwi, podawania
    kurtek, plaszczy itepe.
    Podawania kurtek na szczescie prawie w ogole nie ma, bo sie wtdy czuje jak dziecko.
    --
    Eeela w kolejnym wcieleniu. Tym razem jako (niezbyt poprawna językowo) forumowa
    policjantka: No i czego tak brzydko kłamiesz?.
  • 26.05.09, 18:08
    umarlaby z nerwow jakbym miala 5 minut na winde czekac
    --
    Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.
    Ignacy Paderewski
  • 26.05.09, 18:40
    "Grzecznościowe" przepuszczanie mnie przodem akceptuję wyłącznie w sytuacjach,
    gdy tradycyjna ta zasada rozwiązuje problem "kto pierwszy".
    W każdej innej sytuacji krzywo patrzę na "dżentelmena".
  • 26.05.09, 19:52
    a jak wygląda niezrzecznościowe przepuszczanie?

    tak się właśnie zastanawiam, czy kiedyś odczułam dyskomfort z powodu mianowicie
    tego, że ktoś mnie przepuszcza albo że ja kogoś przepuszczam. hmmm


    sytuacją z windą rozwiązałby znak ruchu na suwak, w polsce bez znaku wszyscy
    głowy tracą do tego stopnia, że pięć wind przepuszczają, a potem sflustrowani
    chodzom.

    --
    prawie jak kopov
    believe
  • 26.05.09, 20:03
    Nie mam bladego pojęcia, mowa o grzecznościowym.
  • 26.05.09, 20:10
    aha, to nie zrozumiałam, myślałam, że jak krzywo patrzysz, to "grzecznościowe",
    a na moje niegrzecznościowe.


    --
    prawie jak kopov
    it always should be someone youreally love
  • 26.05.09, 20:51
    Grzecznościowe - czyli wynikające z przekonania, że takie zachowanie jest
    grzeczne, świadczy o dobrym wychowaniu.

    Akceptuję, gdy ma to sens, czyli w przypadkach, gdy bez owych zasad byłby
    deadlock. Wszędzie tam, gdzie pierwszeństwo wynika z innych przesłanek uważam to
    za bezzasadne i wręcz obraźliwe.
  • 26.05.09, 21:41
    w której sytuacji przepuszczenie kogoś jest obraźliwe?

    przy tej windzie mamy obraźliwe czy zasadne przepuszczanie?
    helpmi

    --
    prawie jak kopov
    free fallin'
  • 26.05.09, 22:19
    six_a napisała:
    > przy tej windzie mamy obraźliwe czy zasadne przepuszczanie?

    Przy tej windzie to raczej obraźliwe było pchanie się :).

    Na swój sposób obraźliwe jest np. gdy obładowany tobołami facet próbuje mi drzwi
    przytrzymać.
  • 26.05.09, 23:48
    nawet na bardzo swój sposób:)
    na miejscu toboła strzeliłabym focha jak stąd do zamościa.

    --
    prawie jak kopov
    hey boy hey girl
  • 01.06.09, 21:54
    Czasem nie rozumiem, naprawdę... jeśli facet jest obładowany siatami, to chętnie
    sama otworzę mu drzwi. Jeśli facet bez siat otwiera drzwi przede mną - to idę i
    tyle. Co w tym obraźliwego!?
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka :)
  • 27.05.09, 03:09
    Nie, nie... nie w windzie w biurze. Tak było na Titaniku.

    Brytyjczycy ginęli na Titanicu, bo byli uprzejmi
    www.sfora.pl/Brytyjczycy-gineli-na-Titanicu-bo-byli-uprzejmi-a1529
    Jak przystało na dżentelmenów, na łodzie ratunkowe przepuszczali amerykańskich
    kolegów.

    To wcale nie żart. Do takich wniosków doszli naukowcy z Queensland University of
    Technology, którzy badali jakie normy społeczne rządzą ludźmi w obliczu katastrofy.

    "Nawet, gdy nasze życie jest zagrożone nie zapominamy o takich zasadach, jak
    ratowanie w pierwszej kolejności kobiet i dzieci
    . Dotyczy to także osób,
    które - normalnie - są egoistami i dbają tylko o własny interes - twierdzi David
    Savage"

    Naukowiec z Queensland University of Technology udowadnia to na przykładzie
    katastrofy Titanica.

    "Szanse na dostanie się do łodzi ratunkowej kobiety czy dziecka były o 53
    procent większe niż mężczyzn. Dlatego większość, która przeżyła katastrofę to
    kobiety, a uratowano niemal wszystkie dzieci - mówi Savage."


    Nie jestem pewien ale przepisy o tym, że w razie katastrofy statku przepuszcza
    się kobiety i dzieci pierwsze nadal obowiązują, ale czyż nie są przeżytkiem i
    świadectwem zamierzchłych czasów? Jako dyskryminacyjne i szowinistyczne powinny
    być natychmiast zniesione.
  • 27.05.09, 08:53

    No widzisz i Amerykanie znieśli. Gdyby teraz tonął jakiś Titanic
    znalazłaby się pewnie grupa ludzi znoszących stare skostniałe
    przesądy.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • 27.05.09, 10:39
    No tak, 53%, amerykańscy koledzy...

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 27.05.09, 11:53
    Akurat ratowanie w obliczu zagrożenia w pierwszej kolejności kobiet (młodych i
    płodnych) ma swoje logiczne podstawy.
  • 27.05.09, 13:21
    Och, dłobiazg - David S. zapomnial, ze to bylo sto lat temu.
    Nie wiedzial, ze juz np podczas gazowania ludzi zywcem w II WS- po
    otwarciu komor gazowych na gorze, gdzie najpozniej docieral trujacy
    gaz, znajdowali sie najsilniejsi - mezczyzni, a nie kobiety i
    dzieci. Co pozwala mniemac, ze jego przyklad jest juz troche
    nieaktualny.
    --
    good girl
  • 27.05.09, 13:37
    Łał.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 27.05.09, 13:31
    Wystarczy jeden płodny mężczyzna, żeby odbudować populację. Kobiety
    mogą zajść powiedzmy w jedna ciążę rocznie. Jest w tym zatem jakaś
    gatunkowa mądrość.
  • 27.05.09, 13:46

    A ja sie upre, ze przy puszczaniu pan przodem nie dziala 'gatunkowa
    madrosc', ale normy spoleczne. Nie sadze, aby mezczyzni, ustepujacy
    swojego miejsca w lodzi ratunkowej swojej zonie kierowali sie
    socjobiologiczym odruchem, raczej postepowali zgodnie ze swoja
    tozsamoscia (dzentelmen, honor, etc). Ktora w miedzyczasie ogromnie
    sie zmienila, jak mi sie wydaje, gdyz dzentelmeni, honor etc
    odeszli w sina dal.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
    bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 27.05.09, 13:57
    Jasne, ale skądś się ta norma społeczna musiała wziąć.
  • 27.05.09, 20:19

    To calkiem mozliwe, tylko ze to juz od dawna nie dziala. Rozmowa o
    przeszlosci, liczac postepem techniki i obyczajowosci -
    zamierzchlej, a tu pan spokojnie wyciera sobie tym przykladem usta
    jako dowodem na cos, co istnieje 'w ogole, teraz i zawsze'. Jawne
    naduzycie.

    --
    mazurek potrzebuje osoby, ktora go kocha
    a nie tylko tak obok
  • 27.05.09, 14:01
    Nie nazwałabym tego dżentelmeństwem, ale moim zdaniem większość
    mężczyzn nadal ma silne instynkty opiekuńcze wobec kobiet, nie
    wspominając już o dzieciach.
  • 27.05.09, 20:20

    Tak - pytanie, czy ten instynkt jest obecnie silniejszy od woli
    przezycia.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 28.05.09, 09:06
    Mam nadzieję nigdy się tego nie dowiedzieć :)
  • 31.05.09, 00:23
    bene_gesserit napisała:

    > A ja sie upre, ze przy puszczaniu pan przodem nie
    > dziala 'gatunkowa madrosc', ale normy spoleczne. Nie sadze, aby
    > mezczyzni, ustepujacy swojego miejsca w lodzi ratunkowej swojej
    > zonie kierowali sie socjobiologiczym odruchem, raczej postepowali
    > zgodnie ze swoja tozsamoscia (dzentelmen, honor, etc). Ktora w
    > miedzyczasie ogromnie sie zmienila, jak mi sie wydaje, gdyz
    > dzentelmeni, honor etc odeszli w sina dal.

    A mi się tu skojarzyły przepisy wiedźm, te wszystkie niby magiczne i
    czarnoksięskie wymogi, żeby np. zbierać jakieś zioło tylko podczas
    pełni i tylko za kościołem, albo zanim kur zapieje, czwarty liść od
    góry itp. Przecież wiadomo, że nie o czary mary chodziło, tylko
    przyrodnicze przesłanki tak akurat zapisane, ubrane - pory roku
    itp., miejsce zbioru, że np. za kościołem zacienione, czwraty liść,
    że np. ani za młody, ani za stary itd. Po czasie została magiczna
    niby formuła.
    Z normami jest podobnie trochę - coś zostało ubrane w zwyczaj i
    używane, choć dawno nikt nie pamieta/ł skąd się to wzięło i
    dlaczego. Myślę, że z tym są związane niektóre nasze problemy teraz -
    chcemy likwidować niektóre zwyczaje (normy?), które nam przestały
    odpowiadać, i słusznie, ale to, co za nimi stało, umyka nam, nie
    daje się uratować? przemianować? Coś w tym rodzaju, jakby podwójna
    likwidacja. Coś by trzeba było na to zaradzić, ale nie wiem co i jak.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 31.05.09, 01:05
    Bez watpienia z normami tak jest bardzo.
    Tyle, ze czesto jest tak, ze norma zostala, ale jest wydmuszka - te
    wszystkie socjobiologiczne historie imho coraz czesciej przegrywaja
    z kultura, idywidualizmem itd. Dlatego przyklad tego pana z
    Titanikiem troche jest nietentego.



    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • 31.05.09, 01:39
    Te wydmuszki są dla mnie tylko dowodami na to, że i biologia, i
    niebiologia jest ważna. Są ze soba powiązane, ale raczej na zasadzie
    wpływania, tylko że wzajemnego i dlatego ciągle się wszystko zmienia
    pomiędzy nimi, tzn. w nas i nam. Mam na myśli proporcje, potrzeby
    itp.
    Tzn. nieaktualne mogą być nie tylko normy, wytwory kultury, ale w
    pewnym sensie też biologia, o dziwo. Wiem jak to brzmi. Ale może
    pozornie nieaktualna jest biologia, o, dlatego że została kiedyś
    zamknięta w konwenans, który niekoniecznie z niej wypływał, raczej
    ją tłamsił, ograniczał. Z innej strony był pewnie wygodny, wtedy.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 31.05.09, 01:48

    Mi to sie wydaje, ze dopoki sie cos centralnie nie spieprzy, to w
    wyscigu natura-kultura bedzie wygrywac coraz czesciej ta ostatnia.
    Tzn w naszym kregu kulturowym, w bogatych krajach.

    Coraz czesciej mi sie zdarza patrzyc na real oczami kogos sprzed
    pieciu tysiecy lat i sie w tym pogladzie umacniam.

    --
    good girl
  • 31.05.09, 03:00
    bene_gesserit napisała:

    > Coraz czesciej mi sie zdarza patrzyc na real oczami kogos sprzed
    > pieciu tysiecy lat

    Co dokładnie masz na myśli??

    > i sie w tym pogladzie umacniam.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"
  • 31.05.09, 09:41

    W pozaludzkiej przyrodzie ten, kto inwestuje własnym ciałem w rozród
    nie inwestuje w rywealizację - racjonalne gospodarowanie zasobami.
    Leleń ma duże rogi żeby wygryzać rywali, łania daje ze swojej
    materii - ciąża, karmienie.
    U ludzi też tak było i jest gdzieniegdzie - tam, gdzie to wojownicy
    noszą najpiękniejsze pióropusze (nb pamiętam zdjęcie wodza jakiejś
    maleńkiej społeczności udekorowanego kośćmi, piórami i atłasowym
    biustonoszem - darem dla wioski od nieznanych dobroczyńców).
    Potem gdy kobiety zwolnione były z walki o byt akcenty się
    przesuwały, by doprowadzić do tego, że kobieta inwesdtowała w rywak
    lizację i rozród, a następnie do twego, że inwestuje w rozród,
    rywalizację seksualną i walkę o byt.
    --
    ponad 11tys postów, o Bogini!
  • 31.05.09, 11:33

    E, takie tam.
    Ze jak poszlismy do parku ostatnio, to uderzylo mnie, ze ktos z
    epoki, dajmy na to, wczesnego brazu uznalby idee miejsca specjalnie
    stworzonego do tego, zeby ludzie mogli miec kontakt z natura
    (oswojona, okielznana i niegrozna) za kompletny absurd. Nie mowiac
    juz np o solarium.


    --
    stereotypes are a real time-saver
  • 31.05.09, 11:35
    No ła tam. Myślałam już, że jakieś grzybki i przenoszenia w czasie;)

    Ogólnie też tak myślę. No ale udowodnij to temu, co myśli, że
    człowiek to takie zwierze jednak jest, eh.

    --
    "Zielonej pragnę zieleni"

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.