• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Sawuar wiwr Dodaj do ulubionych

  • 26.05.09, 00:13
    Dawno nie bylo, wiec odgrzewam temat: f., zmiany obyczajowe i s.v.
    Na rozgrzewke:
    tinyurl.com/r37zfu
    --
    stereotypes are a real time-saver
    Edytor zaawansowany
    • 26.05.09, 00:54
      bene_gesserit napisała:

      > Dawno nie bylo, wiec odgrzewam temat: f., zmiany obyczajowe i s.v.
      > Na rozgrzewke:
      > tinyurl.com/r37zfu

      A ja wczoraj chciałam starszemu panu w autobusie miejsce ustapić,
      ale nie wziął:)

      Ostatnio ojciec mi opowiedział jak sobie poradził z panią, która na
      to że jej w kolejce śmiał nie przepuścić, też starsza, powiedziała
      mu coś w rodzju 'gdzie się podziali dżentelmeni?'. Odparował - 'a
      gdzie się podziały damy?'. Może chamskie, ale co było można innego?
      I skuteczne, cóż. I prawdziwe - ani jednych, ani drugich.
      Jakbyś tak w kinie zagadała, to w następnej chwili... doszłoby do
      rękoczynów;)'
      To u nas rodzinne, kiedyś przepychałam przez próg jednego chłopaka,
      który miewał straszne opory, żeby iść przede mną. A wtedy jeszcze
      nie byłam na 'f'.

      A temu gościowi, to o co w ogóle chodzi?

      --
      "Zielonej pragnę zieleni"
      • 26.05.09, 10:03

        O to, żeby go ktoś zwolnił z obowiązku przepuszczania do windy oraz
        od wstydu że tego nie zrobił.O zaświadczenie z Sawuar Wiwru, że może
        spać spokojnie i dżentelmenem nadal jest.
        --
        ponad 11tys postów, o Bogini!
        • 26.05.09, 10:08
          Mi zdarza się czasem cytować w komunikacji miejskiej Pratchetta, który niegdyś
          napisał, że nikt nie jest tak biedny, żeby nie było go stać na mydło.
          Szczególnie gdy się gania trasą cmentarz-kościół w futrze.
          --
          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
          down . . . and make the kill."
          • 26.05.09, 18:46
            a komu to cytujesz?

            --
            prawie jak kopov
            free fallin'
            • 26.05.09, 19:46
              Owym śmierdzielom.
              --
              " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
              doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
              down . . . and make the kill."
              • 26.05.09, 19:48
                aaaaha
                a jak zagajasz?
                :)
                --
                prawie jak kopov
                FU very much
                • 26.05.09, 20:08
                  Najczęściej zwracam się bezpośrednio, nawet "dzień dobry" pominąwszy.
                  --
                  " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                  doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                  down . . . and make the kill."
                  • 26.05.09, 20:21
                    a respons jest?

                    --
                    prawie jak kopov
                    out of control
                    • 26.05.09, 20:42
                      Różny, najczęściej uszy po sobie i wysiadka na następnym przystanku, czasem
                      uwaga, żem niewychowany (odpowiadam - ale za to umyty :). Raz babcia zrobiła mi
                      wykład o bolących biodrach, które uniemożliwiają jej wstanie z wanny. Tak jakby
                      siedzenie w wannie we własnym sosie miało coś wspólnego z higieną :)
                      --
                      " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                      doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                      down . . . and make the kill."
                      • 26.05.09, 21:43
                        dzikowy, jesteś totalitarysta, teraz cytujesz klasyków, potem będziesz pouczał,
                        pisał donosy, a na końcu wprowadzisz zakaz śmierdzenia, co? zakazy, zakazy i
                        zakazy...
                        :)

                        --
                        prawie jak kopov
                        what it feels like
                        • 26.05.09, 23:26
                          Poprzestańmy na cytowaniu, ja poprzestaję. Stwierdzam po prostu, trochę
                          oględnie, że ktoś śmierdzi. Taktownie jest się zaciągnąć z uśmiechem? Bo mi
                          chyba wrażliwości brakuje.
                          --
                          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                          down . . . and make the kill."
                          • 26.05.09, 23:37
                            a jak komuś śmierdzą gry o gwałtach? to taktownie jest zaciągać się z uśmiechem?
                            helpmi

                            --
                            prawie jak kopov
                            where do I begin
                            • 27.05.09, 00:16
                              Nie ma gier o gwałtach i pewnie nie będzie. Są autorskie nakładki użytkowników
                              do gier już istniejących. Masz wybór, nie podoba się - nie instalujesz. W
                              autobusie wybór masz ograniczony.
                              --
                              " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                              doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                              down . . . and make the kill."
                              • 27.05.09, 00:32
                                była jedna, będzie kolejna. obecność nakładek użytkowniczych też chyba coś mówi
                                o masowej potrzebie śmierdzenia?

                                wybór masz ograniczony do cytatej napaści na obywatela śmierdzącego? a gdzie
                                umiłowanie wolności bliźniego swego jak siebie samego, gdzie obrona jego
                                świętokrowich praw do poruszania się środkiem komunikacji w stanie wskazującym
                                na niemycie? nie podoba się, wysiądź, wycofaj się na tyły, kup rower.

                                --
                                prawie jak kopov
                                what it feels like
                                • 27.05.09, 00:38

                                  Gubie sie juz w tym, kto wg dzikowego moze smierdziec (->
                                  puszczanie gazow w windzie), a kto juz nie powinien. Troche mi
                                  wyglada na to, ze monopol na wlasciwe zrodlo smrodu ma dzikowy, ale
                                  moze sie myle?

                                  --
                                  Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                                  • 27.05.09, 00:40
                                    o gazach też już było? matkoicórko:)
                                    no ja widzę taki trend: co mnie nie dotyczy, to mi wisi, co mnie dotyczy, ma być
                                    po mojemu, a jak nie, to mam cytat i nie zawaham się go użyć :)

                                    --
                                    prawie jak kopov
                                    where do I begin
                                  • 27.05.09, 01:02
                                    Mylisz się. Babci, która na zaczepkę oświadczyłaby, że unika mydła dla zgrywy,
                                    nie powiem, że mnie rozśmieszyła, ale z pewnością zainteresowała. Miałaby we
                                    mnie poplecznika w smrodzie. Smutne jest, że ludzie śmierdzą z przyzwyczajenia
                                    czy lenistwa, zupełnie nieświadomie i bezrefleksyjnie.
                                    --
                                    " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                    doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                    down . . . and make the kill."
                                    • 27.05.09, 01:08
                                      dziś to chyba toniesz, zamiast siedzieć w kozim rogu.
                                      kółeczko ratunkowe czy telefonik do przyjaciela?

                                      sorry za zdrobnienia, ale dziś widziałam zdrobnione paliwko i tak mnie wzięło.


                                      --
                                      prawie jak kopov
                                      wrong
                                    • 27.05.09, 01:09

                                      A.
                                      Prawidlowy smrod to ten swiadomy i refleksyjny. Wliczajac w to
                                      anarchistyczne puszczanie gazow w windzie, oczywiscie.

                                      --
                                      dont hejt de pleja, hejt de gejm
                                      • 27.05.09, 01:18
                                        Według mnie też nieprawidłowy, ale przynajmniej celowy. Często bardziej
                                        intrygująca jest przyczyna niż skutek.
                                        --
                                        " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                        doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                        down . . . and make the kill."
                                        • 27.05.09, 01:21

                                          Pomysl, ile celow moze przyswiecac autobusowym smierdzielom. Np
                                          zaznaczenie wlasnego terytorium, granic albo obecnosci. Ew.
                                          zaawansowana idea ekologiczna. Moze byc tez proba znalezenia
                                          bratniej woniejacej duszy.

                                          A ty to wszystko probujesz zgasic w zarodku, samemu sobie
                                          pozwalajac. Ejze.

                                          --
                                          a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
                                          bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                                          • 27.05.09, 01:25
                                            Stąd moja zaczepka. Sensowne lub bezsensowne uzasadnienie przyczyny woni może
                                            stać się zarzewiem fantastycznej dyskusji niwelującej nudę porannych stołecznych
                                            korków. A o ty, ile celów właśnie myślę. Tak jak lubię ludzi zaskakiwać
                                            chciałbym być przez nich zaskakiwany.
                                            --
                                            " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                            doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                            down . . . and make the kill."
                                            • 27.05.09, 01:31
                                              dzikowy napisał:

                                              > Tak jak lubię ludzi zaskakiwać
                                              > chciałbym być przez nich zaskakiwany.

                                              Jesli smrod jest manifestem, to nie ma sluzyc rozrywce gawiedzi.


                                              --
                                              dont hejt de pleja, hejt de gejm
                                              • 27.05.09, 01:34
                                                Gawiedź w milczeniu udaje, że niczego nie czuje. Nie wygląda zazwyczaj na
                                                nachalnie rozerwaną.
                                                --
                                                " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                                doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                                down . . . and make the kill."
                                          • 27.05.09, 01:38
                                            no pamiętam coś takiego z metra w paryżu. jak wsiadał śmierdziel, to w
                                            zależności od wielkości wagonu, wagon się opróżniał albo ścieśniał w drugiej
                                            połowie. ale jakoś nikt ochoty do konwersacji i cytowania nie wykazywał.
                                            dziwne jakieś.

                                            --
                                            prawie jak kopov
                                            believe
                                            • 27.05.09, 01:47
                                              To dobra metoda na ścisk, czasem zaczynam rozmawiać wszawicach, pchłach itede z
                                              współtowarzyszem podróży. Mimowolnie robi się luźniej. Spróbuj kiedyś, gruźlica
                                              też działa.
                                              --
                                              " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                              doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                              down . . . and make the kill."
                                              • 27.05.09, 01:58
                                                nieee, ja mam permanentny brak ścisku, brak smrodu i brak gruźlicy.

                                                --
                                                prawie jak kopov
                                                free fallin'
                                                • 27.05.09, 02:04
                                                  Widać podróżujemy innymi liniami.
                                                  --
                                                  " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                                  doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                                  down . . . and make the kill."
                                                  • 27.05.09, 02:13
                                                    raz przynajmniej mogę się zgodzić.

                                                    --
                                                    prawie jak kopov
                                                    not enough
                                      • 27.05.09, 01:21
                                        ale że on tak świetnie wie, który jest świadomy, a który nie? pewnie sondę
                                        prowadzi, zanim z tym cytatem wyjedzie do kogoś?


                                        --
                                        prawie jak kopov
                                        free fallin'
                                        • 27.05.09, 01:27
                                          pewnie sondę
                                          > prowadzi, zanim z tym cytatem wyjedzie do kogoś?
                                          >

                                          Poprzez cytat co najwyżej, wcześniej to mogę co najwyżej poprowadzić
                                          sondę analną. Wymyśl coś jeszcze.
                                          --
                                          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                          down . . . and make the kill."
                                          • 27.05.09, 01:32
                                            i te wszystkie atrakcje w autobusach naszych stolicznych? jak rany, że muszę
                                            spróbować: primo, że niektórzy pachną, przynajmniej z rana, secundo literatura z
                                            pamięci za zupełną darmochę, obietnica atrakcyjnej konwersacji w sprawie smrodów
                                            i aromatów i jeszcze ten no.

                                            --
                                            prawie jak kopov
                                            free fallin'
                                            • 27.05.09, 01:37
                                              Nie spełniłaś nadziei to Ci wyjaśnię.
                                              Nie można przeprowadzić sondy nie naprowadzając na odpowiedź =w kwestii, która
                                              zmieści się w tematyce sondy. Ergo przeprowadzanie sondy przed zadaniem pytania
                                              lub cytatą, która skłoni do reakcji jest nielogiczne.
                                              --
                                              " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                              doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                              down . . . and make the kill."
                                              • 27.05.09, 01:41
                                                why so serious? widzę, że Cię wzięło na poważnie. powinieneś kiedyś u
                                                pospieszalskiego wystąpić.

                                                --
                                                prawie jak kopov
                                                the golden path
                                                • 27.05.09, 01:46
                                                  Ależ ja od początku poważnie pisałem. W przeciwieństwie do większości ludu,
                                                  który smrodliwych współpasażerów uważa za dopust Boży, ja za ciekawy obiekt
                                                  obserwacji (zawstydzi się czy mnie zjebie). Podobnie w nocnych nawiedzeni
                                                  pijaczkowie to fantastyczne towarzystwo do niezobowiązującej rozmowy w podróży,
                                                  nie niechlujni natręci, którzy przeszkadzają spać.
                                                  --
                                                  " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                                  doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                                  down . . . and make the kill."
                              • 27.05.09, 00:53
                                dzikowy napisał:

                                > Nie ma gier o gwałtach i pewnie nie będzie.

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=91487833&s=0
                                --
                                "Zielonej pragnę zieleni"
                                • 27.05.09, 00:57
                                  Zdajesz sobie sprawę, że w Japonii każda forma pornografii jest dopuszczalna,
                                  dopóki nie widać włosów łonowych? Japonia stanowi zupełnie iny rynek i ich
                                  pogląd na większość spraw jest tak odmienna, że nie ma w zasadzie punktu
                                  zaczepienia. Poczytaj Tubielewicz.
                                  --
                                  " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                  doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                  down . . . and make the kill."
                                  • 27.05.09, 01:05
                                    nie chce mi się już wracać do tamtego tematu, ale amazon.com to nie jest
                                    ryneczek świrniętych odbiorców niszy dla dewiantów, tylko ryneczek bardziej
                                    globalny.

                                    --
                                    prawie jak kopov
                                    believe
                                    • 27.05.09, 01:17
                                      No i? Pojawiła się ciekawostka to się sprzedaje, jak "Fakt" z porwanym przez
                                      orła pudlem na okładce. Nie przyszło Ci do głowy, że większość kupców nabyła grę
                                      dla zgrywy - interesujący obiekt w kolekcji, jak znaczki?
                                      --
                                      " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                      doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                      down . . . and make the kill."
                                      • 27.05.09, 01:23
                                        dzikowy napisał:

                                        > Nie przyszło Ci do głowy, że większość kupców nabyła grę
                                        > dla zgrywy - interesujący obiekt w kolekcji, jak znaczki?

                                        Do głowy? Ty masz zapewne pewność, że większość dla zgrywy
                                        właśnie, jou.

                                        Nie mam ochoty się powtarzać, w tamtym wątku zrobiłam to
                                        nieskończoną ilość razy.

                                        --
                                        "Zielonej pragnę zieleni"
                                        • 27.05.09, 01:30
                                          Masz jakieś pojęcie o rynku gier? Gra ma być przede wszystkim "grywalna" czyli
                                          wciągać. Wygląd, tematyka i inne kwestie są sprawą drugorzędną w większości
                                          przypadków. Nie cierpię kopii świata Tolkiena, ale jak się trafia dobry tytuł
                                          tam osadzony to chętnie przysiądę, podobnie z klimatami gangsterskimi,
                                          cukierkowymi itede. Z drugiej strony gry traktujące o Star Trek są w większości
                                          nudne i mało grywalne, stąd po krótkiej próbie lądowały na półce. Tak właśnie
                                          postępuje większość graczy. Ale Ty i tak wiesz lepiej.
                                          --
                                          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                          down . . . and make the kill."
                                      • 27.05.09, 01:27
                                        nie wiedziałam, że gry służą do kolekcjonowania, myślałam, że normalnie do
                                        grania i się rozrywania.
                                        nie zaczynaj nawet.

                                        --
                                        prawie jak kopov
                                        hey boy hey girl
                                        • 27.05.09, 01:31
                                          Szczególnie wersje kolekcjonerskie.
                                          --
                                          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                          down . . . and make the kill."
                                          • 27.05.09, 01:37
                                            muszę stwierdzić ze smutkiem niejakim, że niniejszym zatonąłeś w absurdzie:)


                                            --
                                            prawie jak kopov
                                            hey boy hey girl
                                            • 27.05.09, 01:38
                                              Czyli nie znasz się na rynku gier. Nie tylko na tym.
                                              --
                                              " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                              doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                              down . . . and make the kill."
                                              • 27.05.09, 01:45
                                                imho, wystarczy, że Ty się znasz na wszystkim i tak ładnie to zawsze tłumaczysz.

                                                --
                                                prawie jak kopov
                                                believe
                                  • 27.05.09, 01:21
                                    Jak nie Szwecja, to Japonia, taak.
                                    --
                                    "Zielonej pragnę zieleni"
                                    • 27.05.09, 01:33
                                      Poczytaj Jolkę T. potem jakieś opracowanie historii Japonii, dodaj na koniec
                                      zarys religijny i możemy pogadać. "Taak" jest poniżej Twojego poziomu, albo ja
                                      tenże czemuś zawyżyłem.
                                      --
                                      " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                      doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                      down . . . and make the kill."
                                      • 27.05.09, 01:38
                                        Wszystko już było w tamtym wątku, Japonia też. Sory, ale.

                                        --
                                        "Zielonej pragnę zieleni"
                                        • 27.05.09, 01:50
                                          "Sory ale" też jest poniżej lub przy zawyżonej ocenie. Nie chcesz kontynuować to
                                          nie odpowiadaj.
                                          --
                                          " It's like a predator. It's stalking you. Oh, you can try to out run it with
                                          doctors, medicines, new technologies. But, in the end, time is going to hunt you
                                          down . . . and make the kill."
        • 26.05.09, 11:25
          Aha. A nie prościej tak - mówi się, że teraz jest równouprawnienie i już?

          --
          "Zielonej pragnę zieleni"
      • 26.05.09, 15:07
        Hehe, ja miałam lepszy numer.

        Osoby: kf (stoi), Tłusty Młodzian (lat ok. 12, siedzi), Starsza Pani(wchodzi i
        staje nad młodzianem).

        Młodzian (oczki zamknięte, ale na każdej stacji, kiedy na niego nie patrzą,
        otwiera i robi mały research wokoło)

        Starsza Pani (staje nad młodzianem i wyraźnie by chciała usiąść)

        Młodzian (wyraźnie o tym wie, ale udaje konającego ze zmęczenia)

        Ja (gotuję się w środku i dlatego powstrzymuję od akcji, bo chyba bym młodzianem
        rzuciła)

        Po jakichś dwóch stacjach unormowuję się i stukam młodziana w rękę, żeby ustąpił
        starszej pani.

        Młodzian ustępuje i w tym momencie starsza pani się wzrusza, rozkrochmala i każe
        mu siedzieć.

        No ludzie!!!

        • 26.05.09, 21:22
          Mam następujące wątpliwości, dotyczące materii dramaturgicznej, a wywodzące się
          ze sfery motywacji działań postaci:

          1. Dlaczego Starsza Pani chciałaby miejsce dla siebie? Skąd ta pewność? Może
          demonstrując Młodzianowi swój potencjał ustąpieniowo-miejscowy pragnęła uzyskać
          miejsce dla KF? To tłumaczyłoby późniejsze krygowanie się, kiedy już Młodzian
          ustępuje.

          2. Dlaczego KF stuka Młodziana w rękę? Dlaczego posuwa się do interakcji o
          charakterze fizycznym, miast podążyć śladem Starszej Pani i wzmóc potencjał
          ustąpieniowo-miejscowy, poprzez stworzenie ze Starszą Panią duetu, ostentacyjnie
          prezentującego wszystkie cechy bezgłośnej perswazji na osobę siedzącą (Młodziana)?



          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
          --
          Sixties forever! --
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=50173
          www.johnnykalesony.republika.pl
          God Save The Kinks!
        • 31.05.09, 04:22
          Patriarchalne społeczeństwa w miękki sposób wymusiło na staruszce złamanie
          swojej własnej normy kulturowej, oraz sprawiło ze zrezygnowała z domagania się
          swoich praw. Mam nadzieję, że ten przykład zmotywuje wszystkich walki z
          patriarchatem. Ze staruszkami, dla staruszek a jeśli będzie trzeba to i
          przeciwko staruszkom!
    • 26.05.09, 12:34
      matko boska, a by se chlop fitness poprawil i by sie sypnal schodami.
      Przy dziesiatym sypnieciu juz by nie mial zadyszki.
      Ale to jakis polski kompleks dzentelmena, dobrze wychowanego Sarmaty chyba.
      Mieszkam, jak wiecie, w kraju blond Walkirii z niewygolonymi nogami, dla
      niewtajemniczonych w Niemczech i tutaj sie ustepuje potrzebujacym, plec nie gra
      roli.
      Fruwajace drzwi trzymal mi wczoraj jeden facet i ja paru facetom tez trzymalam,
      jak wychodzilam pierwsza.
      I nikt nie robil miny - a pospieszylabys sie, przasna blondyno, bo tak stoje i
      stoje.
      No i nie ma tego lekko nachalnego tonu w gescie trzymania drzwi, podawania
      kurtek, plaszczy itepe.
      Podawania kurtek na szczescie prawie w ogole nie ma, bo sie wtdy czuje jak dziecko.
      --
      Eeela w kolejnym wcieleniu. Tym razem jako (niezbyt poprawna językowo) forumowa
      policjantka: No i czego tak brzydko kłamiesz?.
    • 26.05.09, 18:08
      umarlaby z nerwow jakbym miala 5 minut na winde czekac
      --
      Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.
      Ignacy Paderewski
    • 26.05.09, 18:40
      "Grzecznościowe" przepuszczanie mnie przodem akceptuję wyłącznie w sytuacjach,
      gdy tradycyjna ta zasada rozwiązuje problem "kto pierwszy".
      W każdej innej sytuacji krzywo patrzę na "dżentelmena".
      • 26.05.09, 19:52
        a jak wygląda niezrzecznościowe przepuszczanie?

        tak się właśnie zastanawiam, czy kiedyś odczułam dyskomfort z powodu mianowicie
        tego, że ktoś mnie przepuszcza albo że ja kogoś przepuszczam. hmmm


        sytuacją z windą rozwiązałby znak ruchu na suwak, w polsce bez znaku wszyscy
        głowy tracą do tego stopnia, że pięć wind przepuszczają, a potem sflustrowani
        chodzom.

        --
        prawie jak kopov
        believe
        • 26.05.09, 20:03
          Nie mam bladego pojęcia, mowa o grzecznościowym.
          • 26.05.09, 20:10
            aha, to nie zrozumiałam, myślałam, że jak krzywo patrzysz, to "grzecznościowe",
            a na moje niegrzecznościowe.


            --
            prawie jak kopov
            it always should be someone youreally love
            • 26.05.09, 20:51
              Grzecznościowe - czyli wynikające z przekonania, że takie zachowanie jest
              grzeczne, świadczy o dobrym wychowaniu.

              Akceptuję, gdy ma to sens, czyli w przypadkach, gdy bez owych zasad byłby
              deadlock. Wszędzie tam, gdzie pierwszeństwo wynika z innych przesłanek uważam to
              za bezzasadne i wręcz obraźliwe.
              • 26.05.09, 21:41
                w której sytuacji przepuszczenie kogoś jest obraźliwe?

                przy tej windzie mamy obraźliwe czy zasadne przepuszczanie?
                helpmi

                --
                prawie jak kopov
                free fallin'
                • 26.05.09, 22:19
                  six_a napisała:
                  > przy tej windzie mamy obraźliwe czy zasadne przepuszczanie?

                  Przy tej windzie to raczej obraźliwe było pchanie się :).

                  Na swój sposób obraźliwe jest np. gdy obładowany tobołami facet próbuje mi drzwi
                  przytrzymać.
                  • 26.05.09, 23:48
                    nawet na bardzo swój sposób:)
                    na miejscu toboła strzeliłabym focha jak stąd do zamościa.

                    --
                    prawie jak kopov
                    hey boy hey girl
                  • 01.06.09, 21:54
                    Czasem nie rozumiem, naprawdę... jeśli facet jest obładowany siatami, to chętnie
                    sama otworzę mu drzwi. Jeśli facet bez siat otwiera drzwi przede mną - to idę i
                    tyle. Co w tym obraźliwego!?
                    --
                    75/112 - 70(32)J/70P
                    Wyguglaj sobie blog Balkonetka :)
    • 27.05.09, 03:09
      Nie, nie... nie w windzie w biurze. Tak było na Titaniku.

      Brytyjczycy ginęli na Titanicu, bo byli uprzejmi
      www.sfora.pl/Brytyjczycy-gineli-na-Titanicu-bo-byli-uprzejmi-a1529
      Jak przystało na dżentelmenów, na łodzie ratunkowe przepuszczali amerykańskich
      kolegów.

      To wcale nie żart. Do takich wniosków doszli naukowcy z Queensland University of
      Technology, którzy badali jakie normy społeczne rządzą ludźmi w obliczu katastrofy.

      "Nawet, gdy nasze życie jest zagrożone nie zapominamy o takich zasadach, jak
      ratowanie w pierwszej kolejności kobiet i dzieci
      . Dotyczy to także osób,
      które - normalnie - są egoistami i dbają tylko o własny interes - twierdzi David
      Savage"

      Naukowiec z Queensland University of Technology udowadnia to na przykładzie
      katastrofy Titanica.

      "Szanse na dostanie się do łodzi ratunkowej kobiety czy dziecka były o 53
      procent większe niż mężczyzn. Dlatego większość, która przeżyła katastrofę to
      kobiety, a uratowano niemal wszystkie dzieci - mówi Savage."


      Nie jestem pewien ale przepisy o tym, że w razie katastrofy statku przepuszcza
      się kobiety i dzieci pierwsze nadal obowiązują, ale czyż nie są przeżytkiem i
      świadectwem zamierzchłych czasów? Jako dyskryminacyjne i szowinistyczne powinny
      być natychmiast zniesione.
      • 27.05.09, 08:53

        No widzisz i Amerykanie znieśli. Gdyby teraz tonął jakiś Titanic
        znalazłaby się pewnie grupa ludzi znoszących stare skostniałe
        przesądy.
        --
        ponad 11tys postów, o Bogini!
      • 27.05.09, 10:39
        No tak, 53%, amerykańscy koledzy...

        --
        "Zielonej pragnę zieleni"
      • 27.05.09, 11:53
        Akurat ratowanie w obliczu zagrożenia w pierwszej kolejności kobiet (młodych i
        płodnych) ma swoje logiczne podstawy.
      • 27.05.09, 13:21
        Och, dłobiazg - David S. zapomnial, ze to bylo sto lat temu.
        Nie wiedzial, ze juz np podczas gazowania ludzi zywcem w II WS- po
        otwarciu komor gazowych na gorze, gdzie najpozniej docieral trujacy
        gaz, znajdowali sie najsilniejsi - mezczyzni, a nie kobiety i
        dzieci. Co pozwala mniemac, ze jego przyklad jest juz troche
        nieaktualny.
        --
        good girl
        • 27.05.09, 13:37
          Łał.

          --
          "Zielonej pragnę zieleni"
      • 27.05.09, 13:31
        Wystarczy jeden płodny mężczyzna, żeby odbudować populację. Kobiety
        mogą zajść powiedzmy w jedna ciążę rocznie. Jest w tym zatem jakaś
        gatunkowa mądrość.
        • 27.05.09, 13:46

          A ja sie upre, ze przy puszczaniu pan przodem nie dziala 'gatunkowa
          madrosc', ale normy spoleczne. Nie sadze, aby mezczyzni, ustepujacy
          swojego miejsca w lodzi ratunkowej swojej zonie kierowali sie
          socjobiologiczym odruchem, raczej postepowali zgodnie ze swoja
          tozsamoscia (dzentelmen, honor, etc). Ktora w miedzyczasie ogromnie
          sie zmienila, jak mi sie wydaje, gdyz dzentelmeni, honor etc
          odeszli w sina dal.

          --
          a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
          bo odrodzisz sie czlowiekiem'
          • 27.05.09, 13:57
            Jasne, ale skądś się ta norma społeczna musiała wziąć.
            • 27.05.09, 20:19

              To calkiem mozliwe, tylko ze to juz od dawna nie dziala. Rozmowa o
              przeszlosci, liczac postepem techniki i obyczajowosci -
              zamierzchlej, a tu pan spokojnie wyciera sobie tym przykladem usta
              jako dowodem na cos, co istnieje 'w ogole, teraz i zawsze'. Jawne
              naduzycie.

              --
              mazurek potrzebuje osoby, ktora go kocha
              a nie tylko tak obok
          • 27.05.09, 14:01
            Nie nazwałabym tego dżentelmeństwem, ale moim zdaniem większość
            mężczyzn nadal ma silne instynkty opiekuńcze wobec kobiet, nie
            wspominając już o dzieciach.
            • 27.05.09, 20:20

              Tak - pytanie, czy ten instynkt jest obecnie silniejszy od woli
              przezycia.

              --
              śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
              • 28.05.09, 09:06
                Mam nadzieję nigdy się tego nie dowiedzieć :)
          • 31.05.09, 00:23
            bene_gesserit napisała:

            > A ja sie upre, ze przy puszczaniu pan przodem nie
            > dziala 'gatunkowa madrosc', ale normy spoleczne. Nie sadze, aby
            > mezczyzni, ustepujacy swojego miejsca w lodzi ratunkowej swojej
            > zonie kierowali sie socjobiologiczym odruchem, raczej postepowali
            > zgodnie ze swoja tozsamoscia (dzentelmen, honor, etc). Ktora w
            > miedzyczasie ogromnie sie zmienila, jak mi sie wydaje, gdyz
            > dzentelmeni, honor etc odeszli w sina dal.

            A mi się tu skojarzyły przepisy wiedźm, te wszystkie niby magiczne i
            czarnoksięskie wymogi, żeby np. zbierać jakieś zioło tylko podczas
            pełni i tylko za kościołem, albo zanim kur zapieje, czwarty liść od
            góry itp. Przecież wiadomo, że nie o czary mary chodziło, tylko
            przyrodnicze przesłanki tak akurat zapisane, ubrane - pory roku
            itp., miejsce zbioru, że np. za kościołem zacienione, czwraty liść,
            że np. ani za młody, ani za stary itd. Po czasie została magiczna
            niby formuła.
            Z normami jest podobnie trochę - coś zostało ubrane w zwyczaj i
            używane, choć dawno nikt nie pamieta/ł skąd się to wzięło i
            dlaczego. Myślę, że z tym są związane niektóre nasze problemy teraz -
            chcemy likwidować niektóre zwyczaje (normy?), które nam przestały
            odpowiadać, i słusznie, ale to, co za nimi stało, umyka nam, nie
            daje się uratować? przemianować? Coś w tym rodzaju, jakby podwójna
            likwidacja. Coś by trzeba było na to zaradzić, ale nie wiem co i jak.

            --
            "Zielonej pragnę zieleni"
            • 31.05.09, 01:05
              Bez watpienia z normami tak jest bardzo.
              Tyle, ze czesto jest tak, ze norma zostala, ale jest wydmuszka - te
              wszystkie socjobiologiczne historie imho coraz czesciej przegrywaja
              z kultura, idywidualizmem itd. Dlatego przyklad tego pana z
              Titanikiem troche jest nietentego.



              --
              śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
              • 31.05.09, 01:39
                Te wydmuszki są dla mnie tylko dowodami na to, że i biologia, i
                niebiologia jest ważna. Są ze soba powiązane, ale raczej na zasadzie
                wpływania, tylko że wzajemnego i dlatego ciągle się wszystko zmienia
                pomiędzy nimi, tzn. w nas i nam. Mam na myśli proporcje, potrzeby
                itp.
                Tzn. nieaktualne mogą być nie tylko normy, wytwory kultury, ale w
                pewnym sensie też biologia, o dziwo. Wiem jak to brzmi. Ale może
                pozornie nieaktualna jest biologia, o, dlatego że została kiedyś
                zamknięta w konwenans, który niekoniecznie z niej wypływał, raczej
                ją tłamsił, ograniczał. Z innej strony był pewnie wygodny, wtedy.

                --
                "Zielonej pragnę zieleni"
                • 31.05.09, 01:48

                  Mi to sie wydaje, ze dopoki sie cos centralnie nie spieprzy, to w
                  wyscigu natura-kultura bedzie wygrywac coraz czesciej ta ostatnia.
                  Tzn w naszym kregu kulturowym, w bogatych krajach.

                  Coraz czesciej mi sie zdarza patrzyc na real oczami kogos sprzed
                  pieciu tysiecy lat i sie w tym pogladzie umacniam.

                  --
                  good girl
                  • 31.05.09, 03:00
                    bene_gesserit napisała:

                    > Coraz czesciej mi sie zdarza patrzyc na real oczami kogos sprzed
                    > pieciu tysiecy lat

                    Co dokładnie masz na myśli??

                    > i sie w tym pogladzie umacniam.

                    --
                    "Zielonej pragnę zieleni"
                    • 31.05.09, 09:41

                      W pozaludzkiej przyrodzie ten, kto inwestuje własnym ciałem w rozród
                      nie inwestuje w rywealizację - racjonalne gospodarowanie zasobami.
                      Leleń ma duże rogi żeby wygryzać rywali, łania daje ze swojej
                      materii - ciąża, karmienie.
                      U ludzi też tak było i jest gdzieniegdzie - tam, gdzie to wojownicy
                      noszą najpiękniejsze pióropusze (nb pamiętam zdjęcie wodza jakiejś
                      maleńkiej społeczności udekorowanego kośćmi, piórami i atłasowym
                      biustonoszem - darem dla wioski od nieznanych dobroczyńców).
                      Potem gdy kobiety zwolnione były z walki o byt akcenty się
                      przesuwały, by doprowadzić do tego, że kobieta inwesdtowała w rywak
                      lizację i rozród, a następnie do twego, że inwestuje w rozród,
                      rywalizację seksualną i walkę o byt.
                      --
                      ponad 11tys postów, o Bogini!
                    • 31.05.09, 11:33

                      E, takie tam.
                      Ze jak poszlismy do parku ostatnio, to uderzylo mnie, ze ktos z
                      epoki, dajmy na to, wczesnego brazu uznalby idee miejsca specjalnie
                      stworzonego do tego, zeby ludzie mogli miec kontakt z natura
                      (oswojona, okielznana i niegrozna) za kompletny absurd. Nie mowiac
                      juz np o solarium.


                      --
                      stereotypes are a real time-saver
                      • 31.05.09, 11:35
                        No ła tam. Myślałam już, że jakieś grzybki i przenoszenia w czasie;)

                        Ogólnie też tak myślę. No ale udowodnij to temu, co myśli, że
                        człowiek to takie zwierze jednak jest, eh.

                        --
                        "Zielonej pragnę zieleni"
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.