• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Wycięcie migdałów w wieku 30+

  • 19.04.11, 10:36
    Przygotowuję się do zabiegu wycięcia migdałków, jakoś nie mogłam się wcześniej do tego zabrać, a przez dwa ostatnie lata nawracające zakażenia skłoniły mnie wreszcie do radykalnych rozwiązań. I teraz komukolwiek bym nie powiedziała, że wybieram się na taki zabieg, słyszę, jak to strasznie się przechodzi, trudno dojść do siebie, ciężko się goi, i że generalnie mam się przygotować na przeczołganie. Może któraś z Was wycinała migdały i może podzielić się ze mną doświadczeniem, czy rzeczywiście jest to taki ciężki zabieg?
    Edytor zaawansowany
    • 19.04.11, 10:42
      moja siostra miała wycinane w wieku 28 lat
      jak byłam ją zobaczyć po zabiegu to nadziwić się nie mogłam jak dzieciaczki po tym samym wycinaniu migdałów śmigały po korytarzach aż miło a ona leżała i umierała.
      więc chyba coś w tym jest że im człowiek starszy tym gorzej to znosi
      ale to było ładne para lat temu może teraz jest lepiej
      --
      Dzień Dziecka 2011 -zrób paczkę
      • 19.04.11, 10:49
        Bo u dzieciaków wycina się tzw. trzeci migdałek, który powinien się był samoistnie wchłonąć - u dorosłych on nie występuje. Tu chodzi o wycięcie obu migdałków podniebiennych...

        Do autorki wątku: osobiście odradzałabym - decyzja musi być bardzo przemyślana, ponieważ zabieg ten jest nieodwracalny, a żałowac można bardzo... Migdałki podniebienne to nie jest tak, że jak się ich pozbędziemy to infekcji też się pozbędziemy. Infekcje te będą atakowały inne narządy, dla których dotąd zaporą ochronną były te migdałki - czyli oskrzela, płuca... Może więc się warto zastanowić, czy lepiej czasem zachorować na anginę i żeby bołały migdałki, czy od razu mają oberwać płuca.

        --
        moje MNIEJ inteligentne DZIECKO - ponoć...
        • 19.04.11, 11:00
          Sam ból migdałków można znieść, natomiast ściąganie z nich ropy już średnio, a to mi się kilka razy przydarzyło. Oprócz tego róża jako powikłanie po anginie. To wszystko skłania mnie do zabiegu, bo całą jesień i zimę przechorowałam, w końcu ile można brać antybiotyków?
        • 19.04.11, 11:06
          gonia28b napisała:
          Do autorki wątku: osobiście odradzałabym - decyzja musi być bardzo przemyślana,
          > ponieważ zabieg ten jest nieodwracalny, a żałowac można bardzo... Migdałki pod
          > niebienne to nie jest tak, że jak się ich pozbędziemy to infekcji też się pozbę
          > dziemy. Infekcje te będą atakowały inne narządy, dla których dotąd zaporą ochro
          > nną były te migdałki - czyli oskrzela, płuca... Może więc się warto zastanowić,
          > czy lepiej czasem zachorować na anginę i żeby bołały migdałki, czy od razu maj
          > ą oberwać płuca.



          to nie do końca prawda, owszem migdały chronią, ale do pewnego momentu, w sytuacji częstych infekcji one same stają się przyczyną następnych zachorowań
          tak więc cięcie jest jak najbardziej wskazane

          mój tata miał wycinane w wieku 40 lat, ciężko było, dochodził do siebie z miesiąc, mogł jeść tylko płynne/zmiksowane posiłki, ale z 10 angin rocznie, po wycięciu, zszedł do 2-3
          tak więc opłaciło się
          • 19.04.11, 11:14
            Dlatego napisałam decyzję przemyśleć, zastanowić się.
            Oczywiście jeśli mamy pewność, że korzyść będzie przewyższać stan obecny...
            --
            moje MNIEJ inteligentne DZIECKO - ponoć...
            • 19.04.11, 18:11
              ale goniu jaka decyzje przemyslec? to chyba lekarz decyduje o tym co jest w naszym gardle i na podstawie historii choroby (np 10 angin w ciagu ostatniego polrocza i paciorkowiec b-hemolizujacy w posiewie na 4+) wystawia skierowanie do szpitala na zabieg, to nie jest tak ze sobie ide ulica i sobie mysle aaaaa nudzi mi sie pojde se migdaly powycinam big_grin
              • 20.04.11, 09:26
                freakwave napisała:

                > ale goniu jaka decyzje przemyslec? to chyba lekarz decyduje (...)

                no to może powiem to na swoim własnym przykładzie.
                Lekarz laryngolog w poradni, kierował mnie na wycięcie migdałków. Czy jemu się nudziło? Chyba nie. Lekarz - podkreślam lekarz!
                Zadzwoniłam do innego znajomego lekarza. Ten mi oddzwonił po konsultacjach z innymi lekarzami laryngologami. Jemu się bynajmniej nie nudziło, ale zrobił pewien wysiłek dla mnie. I bardzo mu jestem wdzięczna - Bogu dzięki ze swoimi migdałkami chodzę do tej pory.
                Inny przykład: moja ciotka (sama mi mówiła) jako nastolatka miała straszne anginy - rocznie ileś tam zachorowań, ale przeszło jej to w końcu jakoś i po dzien dzisiejszy ma swoje migdałki na swoim miejscu. Po coś one są człowiekowi potrzebne - w przeciwnym razie Matka Natura inaczej by nas skonstruowała smile


                --
                moje MNIEJ inteligentne DZIECKO - ponoć...
    • 19.04.11, 10:46
      Dałam sobie wyciąć w listopadzie. Wiek 40+ smile
      Nie było miło, ale moje najgorsze anginy bywały od tego gorsze.
      • Migdałki podniebienne to nie jest tak, że jak się ich pozbędziemy to infekcji też się pozbędziemy. Infekcje te będą atakowały inne narządy, dla których dotąd zaporą ochronną były te migdałki "

        migdalki sa wazna bariera u dzieci u doroslych juz maja bardzo male znaczenie bo reszta ukladu odpornosicowego przejela juz role. poza tym gardlo bardzo latwo sie zniecla wystarczy lidokaina w spray i mozna sie w domu znieczulac
        • pfff sory za frome mojego posta ale spieszylam sie bo moj komp lubi sie sam wylaczac po nagrzaniu.
        • 19.04.11, 22:12
          Migdałki podniebienne to nie jest tak, że jak się ich pozbędziemy to infekcji też się pozbędziemy. Infekcje te będą atakowały inne narządy, dla których dotąd zaporą ochronną były te migdałki "
          Rozumiem,że tego typu bzdury, to z tych Twoich studiów na youtubie?
          Błagam, skończ się wypowiadać w kwestiach medycznych, proszę!
          Lekarz decyduje o wycięciu migdałków wtedy, gdy to ONE SĄ PRZYCZYNĄ ZAKAŻEŃ I ANGIN. U nie lekarz w wieku dwudziestu aru lat podjął taką decyzję i miał rację, od tego czasu nie choruję na anginy, a wcześniej chorowałam mniej więcej 2-3 razy w miesiący, anginy bardzo ciężkie. Choryby i ciągłe antybiotyki mnie rujnowały. Pomijam fakt, co przeszłam w szpitalu i po nim.Jestem przekonana, że tak wygląda śmierć, tak na pewno wygląda PIEKŁO smile Ale wiem, że opłacało się pocierpieć, bo jestem zdrowa. I nic mi się nigdy nie "przerzuciło" na krtań, oskrzela czy płuca. Ogniska choroby się zwyczajnie pozbyłam.
    • 19.04.11, 11:35
      Ja wycinałam w wieku 27 lat, po roku ciągłych angin ropnych. Nie żałuję absolutnie, to była jedyna możliwość. Bolało przez pierwszą dobę, nie powiem nawet mocno, ale do przeżycia, pomagały lody wodne - ale trzeba się samemu było zaopatrzyć, bo darmowe były tylko dla dzieci. Nie miałam narkozy tylko znieczulenie miejscowe.
      • 19.04.11, 11:37
        no i oczywiście, jak już ktoś wcześniej pisał chyba, przez tydzień jedzenie miękkich pokarmów.
        • 19.04.11, 11:46
          Powiem tak: przeżyjesz to, ale łatwo nie jest... I naprawdę nie chcę cię straszyć, ale nie uwierzę nikomu, kto powie "kaszka z mleczkiem". Jak przyszłam do mojej laryngolog na kontrolę i powiedziałam jej jaki to był dla mnie koszmar ona stwierdziła: "No właśnie dlatego nic Pani nie mówiłam jak to będzie, żeby się Pani nie denerwowała, boli jak cholera, prawda?".
          ------
          Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • 19.04.11, 22:18
          Ja przez kilka tyg jadłam papki bezsmakowe (przyprawy też podrażniały i sprawiały pieczenie i ból)
          Sam zabieg- ja siedzę na krześle, lekarz cały w krwi (twarz, kitel) i próbuje wyciąć. Po czasie znieczulenie przstaje działać, boli, a on nie potrafi wyciąć, krew tryska jak z prysznica, on krzyczy na mnie, żebym się uspokoiła, bo przez nerwy bardziej tryska. Rzeźnia. Późniejszy ból przy piciu, jedzeniu i mówieniu kosmzarny. Doprowadziłam nawet do odwodnienia organizmu, bo nie piłam.
          Jedyne na pocieszenie- było warto, bo nie choruję od tego czasu na anginy.
          --
          butelkowy.blox.pl/html
          • 19.04.11, 22:58
            Naomi, powiedz proszę - po co ten niesłychanie obrazowy opis dziewczynie, która się waha przed zabiegiem?
            Zaprawdę, czasem milczenie jest złotem.
            A takie sceny, jakie opisałaś, należą do rzadkości. I współczuję przeżyć.
            • 20.04.11, 08:20
              Ja wolałabym wiedzieć, co mnie czeka. A nie wiedziałam. Każdy pierdzielił: Migdałki? Kilka minu zabiegu totalnie bezbolesnego, a na 2 dzień wychodzisz ze szpitala, borowanie zęba gorsze!. I z takim nastawieniem poszłam i przeżyłam szok, byłam kompletnie załamana już na sali zabiegowej. Chciałabym wiedzieć przed zabiegiem czego mogę się spodziewać, chociażby tyle, że nie będę mogła po zabiegu normalnie jeść, mówić, pić. Bo to utrudniło mi życie, że to na prawdę boli, a sam zabieg to nie zabieg spa. Chyba tego nie rozumiesz zbytnio.
              --
              demotywatory.pl/1989094/Jaki-kraj
    • 19.04.11, 14:37
      Wycinałam w wieku 25 lat, bardzo bolało, gorzej niż wykonywany tydzień wcześniej zabieg prostowania przegrody nosowej, nos po tygodniu był ok, a po wycięciu migdałów dochodziłam do siebie jakieś 2 tygodnie i w wielkich bólach. Ja tez miałam anginy i powikłania po anginach stąd decyzja o wycięciu. Ale żałuję i jak tylko można uniknąć wycinania to będę wszystkim odradzać. Mam teraz 40 lat i zamiast angin, wiecznie zapalenia w okolicach tchawicy i oskrzeli. a jako dodatek od 10 lat skutek uboczny w postaci, jak to mój laryngolog się śmieje " zespół suchego gardła", czyli notorycznie sucho w gardle, chrypa, odchrząkiwanie i wiecznie zaczerwienione gardło, tak jakby było zapalenie. Ale nie jest. Można podobno te objawy złagodzić poprzez np. nie picie i nie jedzenie zbyt zimnego, zbyt gorącego, gazowanego, ostrego, słonego, kawy, herbaty itd, ale ja chyba wolę mieć chrypkę....
    • 19.04.11, 18:14
      rozamund, nie sluchaj glupot, niedogodnosci po zabiegu sa, pierwsza doba nalezy do tych najbardziej rzeznickich a potem jest z gorki, nie ma sensu skoro skierowanie jest ryzykowac zdrowia swojego serca lub stawow, przewlekle bakteryjne zapalenie migdalkow to nie jest cos co mozna wyleczyc to jest cos czego trzeba sie pozbyc wraz z migdalami.
      u dzieci wycina sie trzeciaka, u doroslych migdaly podniebienne gwarancja ze po zabiegu odczujesz znaczaca poprawe jest na sto procent.
      przyjemnie nie jest, ale tez da sie przezyc i funkcjonowac potem latami bez antybiotykow smile
    • 19.04.11, 18:15
      Sama Ci nie bardzo pomogę bo czekam na zabieg (wrzesień) . Ponoć samo wyrywanie nie boli, ale nie nieprzyjemne. Za to boli pózniej ponoć bardzo głowa.

      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
      • 19.04.11, 18:24
        jakie wyrywanie smile
        jak sie czlowiek naczyta mundrosci na forum to od razu mu lepiej sie robi smile
        migdaly sie wycina tak jak wycina sie skorki przy paznokciach, nie wyrywa.
        • 19.04.11, 20:16
          Moja pediatra, której mąż miał wycinane migdały w wieku 40 lat, powiedziała, ze umierał przed tydzień. W koncu jej się to umieranie znudziło, kazała mężowi (też lekarzowi zresztą) wypić setkę wódki.
          Mąż wypił, zawył nieludzkim glosem i po chwili przestał umierać. Bardzo polecała tę metodęsmile
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • 19.04.11, 22:19
            O jezu.
            Ja bym zeszła w trakcie przełykania wódy. Na 100%.
    • 19.04.11, 22:34
      Mialam wycinane w wieku 25 lat. Ból porównałabym do takiej ciężkiej anginy. Da sie przeżyć.
    • 20.04.11, 09:18
      Ja miałam wycinane migdały 3 lata temu w wieku 29 lat. Sam zabieg miałam robiony pod narkozą więc to akurat mnie nie bolało. Ból po zabiegu był natomiast dość duży. Zdecydowanie większy niż przy wcześniejszych anginach (a miałam ich w ciągu ostatnich 2 lat przed zabiegiem z 15). Przez około 2 tygodnie nie byłam w stanie przełknąć nic poza lodami a i to wcale nie bez bólu. Schudłam wtedy jakieś 7 kilo ale byłam wściekła obolała i GŁODNA. Na dodatek jakieś 7 dni po zabiegu dostałam krwotoku z ran i musiałam jechać w środku nocy do szpitala na kauteryzacje. I ten zabieg to była chyba dotąd najgorsza godzina w moim życiu.

      Teraz z perspektywy czasu absolutnie nie żałuję zabiegu. Od tamtej pory tylko raz zmuszona byłam brać antybiotyk i ze 2 razy byłam lekko przeziębiona. Więc u mnie korzyści po zabiegu są ogromne.
      --
      „Na boisku to ja w ogóle nie myślę, czyli można założyć, że jednak gram po polsku.”
      by Ebi Smolarek
    • 20.04.11, 10:24
      ja miałam wycinane w wieku 29 lat
      moja rada - nie daj sobie tego zrobic w znieczuleniu miejscowych chocby lekarz czy ktos tam mamili Cię i namawiali
      tylko pełna narkoza
      co do przebiegu - jak będziesz chciała, to opowiem Ci ale po Twoim zabiegu wink
      a mimo, że wiem, jak to wygląda, to bez zastanowienia zrobiłabym to jeszcze raz, bo od tego czasu (2006 rok) w zasadzie nie choruję, a jesli juz to lekko i maks 2 dni
      wcześniej non stop ropne anginy z gorączką 40 stopni i 2 tyg antybiotykiem brrr
      --
      wierzę, że skoro coś się stało, to jest w tym jakiś cel...
      AniołekI , AniołekII , Tomek-mój ssak , AniołekIII
      • 29.09.11, 15:33
        Efektem ubocznym narkozy są wymioty, co też nie jest najlepsze rozwiązanie przy żywej ranie w gardle. Natomiast faktem jest, że miejscowe znieczulenie nie działa, podobnie jak przy usuwaniu ósemek. Jedno i drugie robi się praktycznie na żywca. Co można przeżyć jak nie ma żadnych powikłać, ale jak trzeba przy takim na skutek ciągłych stanów zapalnych mocno przyrośniętym do okolicznych tkanek migdałku podłubać, to już jest to rzeźnia.
        Trzeba wcześniej z anestezjologiem się dogadać, żeby podał takie leki, które najrzadziej wywołują wymioty i jeszcze coś przeciwwymiotnego profilaktycznie. No i po operacji jakiś silny lek przeciwbólowy, bo paracetamol może nie wystarczyć, nawet ketonal może być mało. A takie cuda to tylko prywatnie sobie można zażyczyć, bo państwowo to mają w dupie i pacjent nie ma szans wyegzekwować nierzeźnickiego traktowania.
    • 04.05.11, 12:26
      Ja miałam wycinane migdały rok temu, w wieku 37 lat. Zabieg miałam w pełnym znieczuleniu i inaczej sobie tego nie wyobrażam. Jeśli chcieliby Ci zrobić w miejscowym szukaj innego szpitala. A najlepiej jeśli Cię stać zafunduj sobie zabieg laserem, ponoć potem tak nie boli i dużo szybciej się goi. Po zabiegu (niestety matodą tradycyjną) rzeczywiście bolało jak cholera, ale przynajmniej na razie nie żałuję. Łapię drobne infekcje wirusowe, ale nie muszę brać przy nich antybiotyków, poprzednio każda infekcja wirusowa powodowała bakteryjną, paciorkowce dawały znać o sobie. Nie rzuca mi się na oskrzela, tchawicę, płuca, chociaż nie jest to regułą - moja kuzynka też miała wycinane migdały i ma teraz takie dolegliwości.
      Długo dochodziłam do siebie po zabiegu, schudłam 8 kilo, no i najadłam się wreszcie lodów za wszystkie czasy! więc miało to również swoje dobre strony wink. Generalnie uważam że naprawdę było warto pocierpieć. Aha i jeszcze chciałam odnieść się do postów, w których piszecie o liczbie angin po wycięciu migdałów. Jak się wytnie migdały, to już nigdy nie ma się anginy. Można mieć np. zapalenie gardła, ale nie anginę, ponieważ angina to inaczej zapalenie migdałków!! Nie można mieć chorego narządu, który został wycięty!
    • Gość: erobaczek IP: 85.219.220.* 29.09.11, 13:02
      ja usunęłam w wieku 18 lat. Przez dwanaście lat byłam z tego zadowolona- gdyż do tej pory częste anginy i przesunięte migdały trochę osłabiły moje serce ale przynajmniej po usunięciu migdałów nie powróciły. Natomiast na dzień dzisiejszy od roku walczę z arytmią i gorączką reumatyczną wywołaną paciorkowcami, które niegdyś skupiały się na migdałkach -a teraz upośledzają pracę serca i powodują obrzęk stawów zostawiając po sobie trwały ślad.Niestety widzę, że i moje dzieci często łapią takie infekcje w ciągu tego roku. Teraz jestem bardzo wyczulona u nich na punkcie tej cholernej bakterii. Czuję się bezssilna bo nie umiem ochronić przed nią dzieci.
      • Gość: Greg IP: *.opera-mini.net 01.02.12, 09:01
        Właśnie siedzę ubrany w niebieskie ubranko i czekam na swój zabieg.Leżę w Gorzowskim szpitalu głodny już od wczoraj a dzisiaj nawet łyka wody mi nie wolno wziąć. Nie mam pojęcia o której godzinie mi wytną migdały i jak długo będę głodny;/
        Zabieg będzie w znieczuleniu ogólnym. A wskazanie do wycięcia dostałem z powodu chrapania i bezdechów. podobno na 95% ma to zlikwidować przyczynę.no i dodam że mam 38 lat
        • 01.02.12, 13:04
          To jeszcze dosyć długo będziesz głodny. Ja po zabiegu wycięcia bocznych migdałów zdecydowałam się na pierwszy posiłek po ok. dobie. Bardzo mocno bolało przełykanie. W tamtych czasach ( 1981r) nie podawali żadnych leków przeciwbólowych, jedynie miejscowe znieczulenie do samego zabiegu .
        • Gość: Greg IP: *.opera-mini.net 01.02.12, 17:03
          No i już po wycięciu. Zasnąłem nawet nie wiem kiedy i świadomość odzyskałem na sali wybudzeń. Było mi strasznie zimno i gardło boli jak cholera. Oczywiście kroplówa jest cały czas ale i tak boli. Nawet przełknąć łyka wody nie mogę. Boli,oj boli...
    • Gość: Natalia IP: *.ronus.pl 04.09.13, 15:49
      Hej! Jestem tydzień po tonsillektomii czyli właśnie wycięciu dwóch migdałków. Zabieg miałam wykonywany z NFZ, w narkozie. Okazało się, że moje dwa "cudeńka", przez które wycierpiałam się w życiu niemało... były mocno powrastane. Pomimo to muszę powiedzieć, że JEST DOBRZE. Dobę po zabiegu nie sadziłam, że to powiem... ale tak jest.
      Na zabieg zostałam przygotowana przez laryngologa profesjonalnie. On nie robi w miejscowym. Zaraz po zabiegu strasznie-paskudnie- makabrycznie (!) bolały mnie uszy więc momentalnie pielegniarki podały mi kroplówkę przeciwbólową. Nie wymiotowałam, ale tylko przespałam cały dzien, budząc sie jedynie z bólem, który szybko zostawał niwelowany przez kroplówki. Prawda- nie było lekko, bo 4 kroplówki przeciwbólowe na dzień przez trzy dni... nie są niczym miłym, ale chciałabym podkreślić ze nawet na fundusz można czuć, że jest się pod opieką profesjonalistów.
      To co chyba zaskoczy wielu... od 3. dnia (już w szpitalu) miałam jeść zwykłe jedzenie. Pisząc zwykłe mam na myśli: chleb ze skórkami, wędliny, ser żółty, ryby pieczone, ziemniaczki z koperkiem... (TAK, TAKIE JEDZENIE PODAJĄ TERAZ W SZPITALACH;D) Oczywiście skubałam to i zjadałam może połowę z wydzielonej porcji (brak apetytu i ból przy przełykaniu)... ale to co ważne, nie było mowy o żadnym płynnym jedzeniu. Jeśli dobrze przegryziesz, ślina pięknie zmiękcza posiłek... zatem bez problemu można jeść nawet kurczaczkawink)) a przełykanie wg mojego laryngologa jest BARDZO WAŻNE po zabiegu- to ono nawilża i ćwiczy te miejsca które zostały "nadszarpnięte". Jedzenie jedynie charakteryzuje się jak najmniejszą ilością doznań smakowych (czyli przypraw)- one bardzo pieką i nie pozwalają przełknąć.
      Ponad dobę po zabiegu nie piłam nic- nie byłam w stanie nawet śliny połknąć. Pielęgniarki zgłosiły to oczywiscie lekarzowi dyżurnemu i ten zapisał mi kroplówki nawadniające organizm. Dziś piję sporo herbaty z rumianku, jem mało doprawione potrawy, i co 12 godzin piję przeciwbólowy Dexak SL (bardzo polecam szczególnie osobom z problemami żołądkowymi, do których sama należę!) Budzę się już BEZ BÓLU, co uznaję za dobrodziejstwo, a po spożyciu proszku przeciwbólowego (Dexak) jem spokojnie: nie cierpiąc.
      Chciałabym uspokoić wszystkich, którzy zastanawiają się nad zabiegiem. Decydując się na niego... decydujemy się na ostatnią w życiu anginę, gdyż ból jest bardzo zbliżony. Zatem stawka jest ciekawa, patrząc z perspektywy całego życiasmile
      Pozdrawiam gorąco
      Natalia
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.