• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Klinika Ginekologii Bytom

  • IP: *.bsi.3s.pl 11.10.11, 22:12
    Jakie macie doświadczenia z tą kliniką bo moje są następujące:
    Jako pacjentka byłam świadkiem jak na oddziale ginekologii zachowawczej wygląda "Kuracja" i czułam się dosłownie jak w spektaklu teatru telewizji pod tymże tytułem. Trafiasz tam i już na izbie przyjęć "porcja ostrych wrażeń", szantażu emocjonalnego i próba udowodnienia Ci , że Twoja dolegliwość (opisana przez lekarza kierującego) jako ostra kwalifikuje się do oczekiwania na termin. A jak w klinice wygląda oczekiwanie na termin? Czeka się około miesiąca! Ale gdzie? w klinice! Obok niekiedy umierających pacjentek przemykają tzw."chodzący pacjenci" , którym nie świadczy się usług medycznych, a jedynie pobiera się za nich pieniądze z nfz. Jeśli doczekają się oni operacji to są już tak wykończeni psychicznie, że są żywymi trupami. Ale jest z nich pożytek! Mogą np. na septyku chodzić wokół pacjentek po operacji , sprzątać ludzkie ekstrementy, myć pacjentów, zmieniać przesikane podkłady i pampersy , dbać o to , żeby pacjenci po operacji mieli jak zjeść i jak zmierzyć temperaturę , wszakże personel pielęgniarski jest bardzo zajęty piciem kawy i zajadaniem ciacha , które przynoszą im regularnie zastraszane rodziny , w nadziei ,że ich najbliższy nie zgnije. A gnicie nabiera tu szczególnej formy- uwaga opatrunki zmieniają studentki! A że to septyk zdarzają się tu różne ciekawe rany, i pół biedy jak macie rane zewnętrzną , bo jak będzie gnić to któregoś dnia pani J.- słynna septyczna pielęgniarka zacznie odczuwać wrażenia zapachowe i sprowadzi nawet ordynatora, ale jak macie rane wewnętrzna to wyjść możecie w stanie ogółnym dobrym z martwicą! uważajcie na awarie! Bo na sali operacyjnej mogą trwać nawet miesiąc-tak jak w ostatnim czasie. Ostatnio przez kilka dni pacjenci mieli uwaga ZAKAZ MYCIA- bo była dezynfekcja rur. Lek zlecają pielęgniarki- to chyba jakaś nowa innowacyjna metoda- codziennie wieczór jeżdżą ztakim wózkiem i krzyczą komu coś przeciwbólowego?komu coś na spanie! (jak na jarmarku) i potem swoimi brudnymi (niby septycznymi ! ) łapami podają Ci leki (bez zlecenia lekarskiego), jak Cię wtedy nie bolało a potem zaczęło masz pecha! Wyskoczy na Ciebie pani J. i wykrzyknie ze swoim półwiecznym zawodowym doświadczeniem , że Pytałam się! i figa z makiem jednym słowem big_grin Aha nie wolno używać dzwonków - jest to na oddziale ginekologii zachowawczej ZAKAZANE. Więc jak Ci się umrze w nocy to współpacjentki muszą zaczekać aż pielęgniarki wypoczną i rano może podejmą jakieś działanie. Jeśli jestes po operacji i masz worek na mocz to panuje zasada "Aż nie pęknie". Drenują wszytko wszędzie, tną zawsze z rozmachem a wycinają z największą przyjemnością. Jeśli chcesz się wykończyć -polecam.
    Edytor zaawansowany
    • 12.10.11, 22:08
      No ale o co chodzi ?
      Do NFZ to zgłoś- chyba,że szukasz na forum kogoś do pozwu zbiorowego.
      --
      Zmieniłam nicka smile
    • Gość: Majka IP: *.dynamic.chello.pl 19.11.11, 12:35
      Witam serdecznie.A dlaczego nie miala pani odwagi pod tym komentarzem podpisac sie imieniem i nazwiskiem? skoro to jest tak oczywista prawda! albo powiedziec pani J.to wszystko osobiscie! Co pania przed tym powstrzymalo? Bardzo licze na odpowiedz w tej kwestii.A skoro jest w tym szpitalu az tak tragicznie dlaczego nie skorzystala pani z innej placowki-lepiej wyposazonej i z lepiej wykwalifikowanym personelem.Dlaczego! przeciez szpital to nie wiezienie!!! zawsze mozna wypisac sie i pojsc do innego!!! , a potem pisac same pchlebne komentarze.Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: oooo tak IP: *.globalconnect.pl 19.11.11, 15:45
        > A dlaczego nie miala pani odwagi pod tym komentarzem podpisac
        > sie imieniem i nazwiskiem?

        Uwielbiam takie pytania.
        A dlaczego pod swoim postem nie podpisala sie pani swoim imieniem i nazwiskiem?
        Ochrona danych osobowych nie jest wzieta z ksiezyca a opinie mozna wyrazac w taki sposob, w jaki sie czuje (i nie jest to karalne). Nazwiskiem mozna sie podpisac wtedy, kiedy wiadomo, ze jest to skarga skierowana w odpowiednie miejsce, niedostepne dla calego swiata. Ponadto istnieje ryzyko, ze pani owa bedzie zmuszona trafic jeszcze kiedys do wspomnianego szpitala i chyba nikt zvnas nie chcialby "po zlosci, za internetowy opis sytuacji" - byc traktowanym jak czlowiek gorszej kategorii, czy celowo zle leczonym.
        I nie, nie zawsze mozna wypisac sie i pojsc do innego szpitala, ja nie moglam, choc zostalam potraktowana paskudnie; akurat oddzial szczekowki mamy jeden na cale miasto i majac niemowle, ktore karmilam piersia, musialam wybrac szpital jak najblizszy, zamiast wybrac sie do oddalonego o kilkadziesiat km. Z reszta ja nie widze tu powodu dla ktorego ktokolwiek mialby sie z czegokolwiek tlumaczyc anonimowej Majce, ktora sama nie ma odwagi podpisac sie pod swoim postem z imienia i nazwiska.
        Naprawde wystarczy odrobina wyobrazni by chocby czesc powodow sama sie nasunela w odpowiedzi.
        • Gość: Majka IP: *.dynamic.chello.pl 20.11.11, 10:48
          Witam.Uwazam,ze szkoda kazdego slowa napisanego na tym forum.Pytanie nasuwa sie tylko jedno???dlaczego w tym szpitalu zawsze sa zajete wszystkie lozka i czeka sie na termin przyjecia????Czy wlasnie dlatego,ze jest tak fatalnie???
          • 20.11.11, 11:44
            Prawem monopolisty? Bo ludzie nie mają innego wyjścia? Bo przyszłe pacjentki nie mają pojęcia jak tam jest fatalnie? Bo działa magia nazwy klinika a człowiek dopóki na własnej skórze nie doświadczy takiego traktowania to mu do głowy nie przyjdzie, że to może być prawda i że jest to nie do wytrzymania? Bo może wystarczy większy haracz na wstępie zapłacić, żeby mieć opiekę na europejskim poziomie? Przecież tego typu opowieści dotyczą większości szpitali publicznych i prawie każdej kliniki.
            • Gość: Przerazona IP: 89.107.159.* 14.11.13, 18:14
              własnie zapisałam sie na termin na oddz. ginekologiczny. Na izbie przyjec szeroka informacja, kieruja do lekarza-polozna wyjasnila mi wszystko z cierpliwoscią (pierwsza operacja). Stwierdzila ze warunki sa jakie sa ale lekarze sa naprawde swietni. A i pielegniarki sie zmienily. Lekarz gin. z Jaworzna mnie skierował na Bytom choc jestem z Piekar. NIE !Polecam Piekary (mialam tam cesarkę)- tam to jest dopiero jazda! Leżysz w krwi,gdzie z przescieadla az kapie -zero zainteresowania,myja cie chusteczkami nawilzanymi (masz je kupic) i jak im nie przyniesiesz bombonierek, kwiatow i ch*** wie czego jeszcze to sie france nie rusza! Albo wiecznie spia, albo swietnie sie bawia do rana ze spac nie mozna. Dziecko ci polozą i rób co chcesz. Boisz sie zasnac zeby z lozka nie spadlo. Mam nadzieje ze na Bytomiu bedzie lepiej.
        • Gość: Haniaaa IP: *.piekary.net 05.02.14, 23:43
          Ja musialam niestety isc do najbliszego szpitala i niestety oni nie traktuja tu ludzi jak czlowieka tylko jak jakas zwierzyne oni na hama wszystko robiom cewnik zakladaja na hama zeby juz bylo po wszystkim moja mala ma przepukline a oni nie wiedza nawet co to jest a ja z ropialom raną po cesarce musialam isc do domu ... Pielegniarce gdy bylam dziecko spadlo bo imprezowaly polozne
    • Gość: aaa2222 IP: 188.191.220.* 19.11.11, 13:02
      Czy to sławna "3"
    • Gość: zwykły człowiek IP: *.sileman.net.pl 22.11.11, 18:31
      Uważam, iż każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii i odczuć, w związku z czym ja również chciałabym przedstawić swoje, z mojego, nieco innego, punktu widzenia.
      Przede wszystkim Klinika to nie sanatorium i określenie specjalistycznego leczenia jako „kuracja”, bez względu na to czy ozdobione cudzysłowem czy nie, jest według mnie zdecydowanie nie na miejscu.
      Z obserwacji wypowiedzi wielu ludzi, zarówno należących do grona pacjentów, jak i rodzin pacjentów, jestem skłonna wnioskować, iż większość z nich nie ma pojęcia o tym, czym zajmuje się Klinika.
      Po pierwsze, Klinika to nie szpital miejski. Klinika (każda) to placówka o najwyższym stopniu referencyjności, co w prostym języku oznacza, że ostry dyżur trwa tu 24h/dobę 365 dni w roku. Przyjmuje najbardziej skomplikowane i najtrudniejsze przypadki z całego regionu. Szczególnie Klinika w Bytomiu, gdyż jej kierownikiem jest Pani Profesor Olejek, będąca jednocześnie konsultantem wojewódzkim ginekologii i położnictwa. W placówce tej wykonywane są operacje o randze krajowej, jak np. vulvectomia czy światowej, jak operacje na płodzie. W związku z tym, personel klinik stanowi wysoko specjalistycznie wykwalifikowana kadra medyczna.
      Po drugie, Klinika to ośrodek szkoleniowy. To właśnie tutaj szkolona jest przyszła kadra medyczna, odbywają się różnego rodzaju kursy, konferencje, szkolenia, czy pionierskie operacje. Mimo wszelkich starań wiąże się to często z brakiem możliwości zachowania odpowiedniej (takiej jakiej życzyłaby sobie pacjentka) intymności w czasie badania czy innych czynności pielęgnacyjno – leczniczych, co bardzo często spotyka się z dużym niezadowoleniem pacjentek. Podejmując leczenie w Klinice niestety należy się z tym liczyć.
      Z powyższego wynika, iż Klinika spełnia o wiele więcej zadań aniżeli niejednemu z nas się wydaje. Liczba miejsc w takim ośrodku z wiadomych względów jest ograniczona, a także bardzo dynamiczna, gdyż pacjentki przyjmowane są non stop. Są to nie tylko pacjentki kierowane z poradni, ale przede wszystkim przekazywane z innych szpitali czy przywiezione przez pogotowie ratunkowe z dolegliwościami wymagającymi natychmiastowej interwencji. Trudno jest więc cokolwiek zaplanować, a terminy przyjęć pacjentek ze skierowaniem z poradni są często przesuwane czego pacjenci niejednokrotnie nie potrafią zrozumieć, zarzucając personelowi wybiórcze traktowanie pacjentek, co jest wierutną bzdurą.
      Klinika w Bytomiu mieści się w starym budynku, pamiętającym z pewnością czasy przedwojenne. W takim budynku nie trudno o awarie. O tym, jak wygląda kondycja finansowa placówek ochrony zdrowia, każdy chyba zdaje sobie sprawę, więc łatwo sobie wyobrazić, że zdobycie środków na szybki remont czasem graniczy z cudem. Często jedynie dzięki sponsorom i zaciskaniu szpitalnego pasa możliwe jest sprawne funkcjonowanie placówek
      Co do dzwonków, to z tego co mi wiadomo, są to dzwonki alarmowe, czyli powinny być używane WYŁĄCZNIE w momencie kiedy się dzieje coś poważnego. Niejednokrotnie spotkałam się z używaniem dzwonka w celu poinformowania, że pacjentka nie sięga do komórki, czy upadła jej chusteczka. Rozumując logicznie używanie dzwonków w celach informacyjnych zaburza reakcje personelu na dzwonek. Dzwonek oznacza „NA POMOC” więc nie ma się co dziwić, że zabrania się używania dzwonka w innych celach.
      Co do samodzielnego aplikowania leków, to wydaje mi się, że na oddziale pracują położne, z których każda posiada prawo wykonywania zawodu. Posiadając taki dokument obowiązuje je ustawa o wykonywaniu zawodu położnej, która to zezwala na samodzielne, bez zlecenia lekarza, podawanie NIEKTÓRYCH leków.
      Mało kto zauważa jak ciężka jest praca w Klinice i że jest ona nieporównywalna z pracą w małym szpitalu miejskim. Niestety, wynagrodzenia w takich placówkach są zupełnie nieadekwatne do ilości wykonywanej pracy. Często są nawet niższe aniżeli w szpitalach miejskich. Miało być pięknie i pieniądze miały iść za pacjentem. Niestety to były tylko założenia. Trudno się więc dziwić częstej flustracji personelu. Jest go niewiele, szczególnie personelu średniego, średnia wieku drastycznie rośnie, bo wiek emerytalny rząd wydłuża, a mało która młoda dziewczyna chce się podjąć tak, w obecnych czasach, niewdzięcznej, bardzo odpowiedzialnej i ciężkiej pracy za takie wynagrodzenie. Na domiar wszystkiego musi zmagać się z coraz cięższymi zadaniami. Obciążenie jest ogromne i to nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Nagonki medialne, pomówienia, nieodpowiednia interpretacja intencji personelu, oskarżenia, nadmierne wymagania wzmagają stres i niechęć do pracy. Zmaganie się z codzienną biurokracją, wciąż nowymi dokumentami, drukami, zaleceniami, „tonami” dokumentacji, którą należy wypełnić, zabiera personelowi czas, który powinien poświęcić pacjentowi. Niestety tego pacjenci nie widzą. Widzą jedynie to, co chcą widzieć, że „siedzą, piją kawę i jedzą ciacho”, a tego, że w tym czasie starają się równocześnie ogarnąć całą masę dokumentacji, niestety już nie.
      Przykro mi, że duża część społeczeństwa polskiego swoje wyobrażenie o szpitalach wynosi z seriali medycznych, które niestety są fikcją. Nie docenia się ciężkiej pracy, kwalifikacji, umiejętności, doświadczenia, a jedynie myśli się egoistycznie, „mnie się należy”. Wymazują się z języka polskiego takie słowa jak proszę czy dziękuję. Odnoszę wrażenie, że im bardziej się „napluje” na opiekę medyczną tym czują się silniejsi i dumniejsi z siebie. W społeczeństwie nadal króluje przekonanie, że opieka medyczna to „służba” a pielęgniarka/położna to „siostra miłosierdzia”. Mamy czasy, w których istnieje OPIEKA ZDROWOTNA a położna/pielęgniarka to taki sam zawód jak księgowa czy sprzedawczyni. W związku z czym uważam, że powinno się do nich zwracać per pani, jak w każdej innej instytucji użytku publicznego.
      Myślę, że jeżeli kiedyś będziecie stali przed dylematem czy leczyć się w Klinice czy nie, przypomnijcie sobie co jest napisane w poście. Szpital o niższym stopniu referencyjności zazwyczaj z lepszymi warunkami pobytu, w większym spokoju i poukładanie, czy Klinika z wysoko wykwalifikowanym personelem, najczęściej gwarem, chaosem i często (aczkolwiek nie zawsze) nieco gorszymi warunkami. Wybór należy do Was.
      • 22.11.11, 19:02
        Nikt nie podważa w tym wątku kompetencji lekarzy ani nie twierdzi, że źle leczą, czy źle operacje przeprowadzają. Chodzi o chamstwo personelu wobec pacjentów, dla których pacjent to zwykły śmieć jest, którym zmuszeni są zająć się. Więc robią to z wielką łaską i w minimalnym wymiarze. Nikt nie wymaga od pielęgniarek, żeby przychodziły na każde zawołanie w błahych sprawach, typu że komuś komórka spadła. Wyraźnie było zaznaczone, że nie przychodzą nawet wtedy kiedy komuś pogarsza się stan zdrowia albo trzeba środki przeciwbólowe podać.
        • Gość: polozna IP: *.dynamic.chello.pl 22.11.11, 21:09
          Domyslam sie iz byla pani pacjentka tego oddzialu skoro ma pani takie informacje,iz nie podaje sie srodkow przeciwbolowych i nie reaguje na dzwonki.Jesli tak to pisze tu z cala odpowiedzialnoscia,ze pani klamie.Mysle,ze domysla sie pani kto to moze pisac.A poza tym nikt nikogo nie zmusza aby leczyl sie w tym szpitalu.Prosze wybrac szpital taki w ktorym na jednej zmianie pracuje kilka poloznych i maja pod opieka np 20 pacjentek czyli patrzac i liczac matematycznie kazda z poloznych ma pod opieka 5 pacjentek ( to maksymalnie ),a w slynnym szpitalu w bytomiu 1 polozna ma pod opieka 10-13 pacjentek ( w tym kilka po tak skomplikowanych operacjach ginekologicznych,ze zwykle polozne ze szpitali miejskich nie maja pojecia,ze takie operacje w ogole sie wykonuje.Nie mowie juz o tym,ze pewnie nie potrafilyby wykonac przy tych pacjentkach 3/4 czynnosci,ktore wykonuja na codzien polozne w "slynnej" klinice w Bytomiu..Mysle wiec,ze wybor jest bardzo prosty dla potencjalnych pacjentek.
          • 23.11.11, 00:12
            Nawet w Bytomiu nigdy nie byłam. Przytoczyłam jedynie słowa założycielki wątku. Nie wiem czy ona kłamie czy nie kłamie. Faktem jest tylko to, że nie jest to pierwszy szpital o jakim tego typu historie ktoś opowiada. Wystarczy sobie zerknąć w internecie na opinie o polskiej służbie zdrowia. Jest tych opinii masa i wszystkie złe. Najgorsze mają właśnie kliniczne szpitale. I to wszystkich specjalności, chociaż faktycznie ginekologia i położnictwo przodują. Za każdym razem pojawiają się te same zarzuty. Może to plotki jedynie, tylko, że w każdej plotce jest odrobina prawdy. Czemu ludzie mieliby sprzysiąc się, żeby zaszkodzić personelowi wszystkich publicznych ośrodków? Chyba, że to konkurencja rozpuszcza takie teksty, żeby nakłonić ludzi do korzystania z prywatnych usług. Tylko, że ta konkurencja to zazwyczaj te same osoby, które pracują w publicznych szpitalach.
          • Gość: Haniaaaa IP: *.piekary.net 05.02.14, 23:50
            To pani klamie polozne ktore zamiast zajmowac sie pacjentkami i dziecmi to gnija w lòzkach , zra ciasteczka i pija kawe...
        • Gość: zwykły człowiek IP: *.sileman.net.pl 23.11.11, 09:05
          Wybacz berta, ale w brak reakcji na pogarszający się stan zdrowia lub ból pacjentki nie uwierzę. Musisz pamiętać o tym, że każdy taki incydent musi zostać zgłoszony lekarzowi dyżurnemu i to on musi zadecydować co dalej. To lekarz musi przyjść, zapoznać się z problemem, wpisać zlecenie do karty zleceń, pielęgniarka/położna musi je odebrać i dopiero wówczas wykonać zlecenie. Czasem bywa tak, iż zostanie zlecony lek, który musi zostać pobrany ze specjalnego sejfu, w związku z czym, droga od zgłoszenia problemu do jego wykonania znów się wydłuża. Na dyżurze jeden lekarz "obsługuje" kilka oddziałów. Nie trudno więc się domyślić, że on również czasami nie ma fizycznej możliwości przyjść do pacjentki natychmiast. Poza tym, brak pagerów powoduje, że lekarza trzeba „namierzyć”, co również czasami trwa. Jak widać to, że pielęgniarka/położna odeszła od pacjentki i nie wróciła natychmiast z np. zastrzykiem nie oznacza, że „olała” sprawę. Jeżeli uzna, że wystarczy podać lek, nie wymagający zlecenia lekarza wówczas może go podać natychmiast i z pewnością tak jest.
          Co do chamstwa personelu to uważam, że nie można generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Poza tym należało by przyjrzeć się jak zachowują się pacjenci wobec personelu. Tutaj dopiero widać braki w zasadach dobrego wychowania i kultury osobistej. Przykro mi, że tego nikt nie widzi i tego nikt nie opisuje. Zapewniam, że nikt nie pozwoli sobie na takie traktowanie i wydaje mi się, że można tutaj zauważyć odwieczną zasadę psychologiczną, że agresja wzbudza agresję. Nikt nie chce być traktowany jak „śmieć”, każdy chciałby być traktowany z szacunkiem. Zaznaczam, iż dotyczy to zarówno pacjentów, jak również personelu. Skoro nastolatka wyskakuje na położną ze słowami „Pani jest tutaj jak d.. od s…” (czego byłam świadkiem) to o czym tutaj mówić. Ręce opadają. Niestety w ostatnich czasach w większości tylko taką „wdzięczność” od pacjentów się otrzymuje. Nigdy nie uwierzę w to, że jak ktoś zachowa się kulturalnie, taktownie i z szacunkiem wobec personelu w odpowiedzi dostanie agresywną odpowiedź. „Co dajesz, to odbierasz”.
          Proponuję, zanim coś opiszemy i wylejemy na kogoś wiadro pomyj, zastanówmy się nad samym sobą i swoim podejściem do sprawy. Myślę, że powinniśmy docenić to, że mamy taki personel, który za tak śmieszne pieniądze podejmuje tak ciężką i odpowiedzialną pracę, bo obserwując młodzież uczącą się zawodu obawiam się, że jeżeli nic się nie zmieni to po wykruszeniu „starej” kadry nie będzie miał nas kto leczyć i pielęgnować.
          Zastanawia mnie jeszcze to, dlaczego nie opisuje się tak chętnie w internecie chamskich urzędników, sprzedawców, prawników, nauczycieli czy ludzi innych profesji, a ochrona zdrowia jest tak chętnie opluwana i bluzgana. Czyżby takich nie było??? Czyżby nikt nigdy z kimś takim nie miał do czynienia???.
      • Gość: kobieta-pacjentka IP: *.dynamic.chello.pl 22.11.11, 21:11
        No nareszcie ktos napisal cala prawde o tym szpitalu.Dziekuje i pozdrawiam serdecznie "zwyklego czlowieka".
    • 12.12.11, 21:37
      tylko jedno powiem: leżałam w Bytomiu chyba ze 6 razy!
      wiadomo, są ludzie i ludziska, dzięki lekarzom tam pracującym nadal żyję, a dzięki pielęgniarkom każdy pobyt na którymkolwiek oddziale jakoś dało się przeżyć. a miałam o co walczyć...
      racja, budynek do najnowszych nie należy, ale decydując się na pobyt i leczenie w tym szpitalu decydujemy się na warunki tam panujące. nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało.
      nie było dla mnie ważne w jakich warunkach zdrowieję, bylebym wyszła zdrowa... reszta to tylko szczegóły, nie histeryzujmy
      --
      bo każdy w życiu ma jakiś cel...
    • 13.12.11, 10:18
      oczywiście zdaje sobie Pani sprawę, że mimo nie podpisania się nie jest Pani anonimowa i zawsze może być Pani oskarżona o pomówienie, oszczerstwa etc...??!!
      nie wierzę w to co Pani pisze... nie ma możliwości, żeby przetrzymywać sobie zdrowych pacjentów w oddziale...
      w każdej klinice, jak są studenci to wykonują większość czynności - obowiązek dydaktryczny kliniki... zmiana opatrunku zresztą nie wymaga wyższego wykształcenia i jest dość prymitywną czynnością...
      szanowna Pani z martwicą czy też gniciem wewenętrznym nie można wyjść w stanie ogólnym dobrym...
      • Gość: Majka IP: *.dynamic.chello.pl 28.12.11, 21:20
        Zgadzam sie calkowicie z ta opinia i dziekuje za jej napisanie.Moze to pacjentce ktora napisala tyle oszczerstw nt szpitala a konkretnie oddzialu ginekologii zachowawczej da do myslenia pani opinia.Poza tym jesli ta pani lezala na tym oddziale ze specyficzna choroba,ktora w zasadzie operuje sie tylko w tym szpitalu to moze warto pamietac,ze w niektorych przypadkach nastepuje nawrot choroby i trzeba wrocic w to samo miejsce-to co wtedy ta pani zrobi???? ciekawe czy pomyslala o tym???piszac taka opinie???
    • Gość: Haniaaa IP: *.piekary.net 05.02.14, 23:34
      Katastrofa nie zajmują sie wogule pacjentkami tylko głupio się w pysk smieją gdy coś boli nie dbaja wogule o higene a pielegniarki kradna pacjentka jedzenie i rzeczy od pacjentek gdy zimno otwieraja wszedzie okna a ogrzewanie wogule nie dziala mnie tak przewialo ze az sie zwijalam z bolu i nikt nie pomugl bo na kawie siedza a dzieci bija i w wrzacej wodzie myja.....
      • 06.02.14, 13:43
        troll sad i to nieuk sad
      • Gość: ona12342 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.14, 00:13
        witam haniaaaaaaa czy mogłabys sie ze mna skontaktowac?
      • Gość: kasia j. IP: *.dynamic.chello.pl 15.06.15, 21:11
        Wiele z komentarzy przypomina mi moje przeżycia z tego miejsca. Pielęgniarki niestety empatią się nie wykazują. Są zwyczajnie niesympatyczne. Trafiłam tam po porodzie w innym szpitalu, wyniki miałam bardzo złe. Internista powiedział mojemu mężowi, że ma się przygotować na najgorsze. Ja niewiele pamiętam, gdyż mój stan był naprawdę kiepski. Na szczęście ordynator Nowak wiedział co robi. Dzięki niemu żyję. I za to będę mu dozgonnie wdzięczna. Mimo złych wspomnień i warunków panujących w tym szpitalu, wiem, że gdybym tam nie trafiła, pewnie nie byłoby mnie na tym świecie
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.