od kilku miesiecy mam na przedramionach białe plamki, które nie bolą, nie swędzą, jedynie sa po prostu widoczne. Dermatolog stwierdzil, że to lupiez pstry i... kazal mi z tym dalej chodzic bo na to nie ma leku. "Musi sie pani przemeczyc, samo zniknie".
Ale tak sobie mysle, że skoro lupiez na glowie sie leczy, to dlaczego ten powstaly na przedramionach ma zniknac sam? I niby kiedy? Za kilka miesiecy zrobi sie na tyle cieplo, zeby odslaniac ramiona a moje plamy sa coraz wieksze, zaczynam wygladac jak osoba z bielactwem a nie lupiezem(!).
Na wlasna reke stosowalam przez 5 tyg clotrimazolum-zero efektow
Nastepnie Miconal (mikonazolum) przez 3 tyg, dostalam reakcji w postaci palenia skory, luszczenia sie, potwoirzyly mi sie nawet drobne ranki.
Probowalam rowniez Terbiderm ((terbinafini hydrochloridum) przez niecale 2 tyg (w ulotce napisane ze po ok 1 tyg lupiez pstry zaczyna znikac a zapobiegawczo stosowac przez okres 2 tyg) a u mnie nie zaczelo znikac nic(!)
Jestem zalamana, nie wiem czy szukac pomocy u innego dermatologa, na wizyte prywatna mnie nie stac a na nfz bede znowu czekac kilka miesiecy, wiec i tak wiosna/lato z odslonietymi ramionami i wstretnymi plamami mnie czeka...
Ma ktos moze wlasne doswiadczenia w leczeniu takieg lupiezu? Moze jest jakis srodek, ktory moglabym kupic bez recepty i sobie pomoc?
Czy jest sens/koniecznosc pojscia do kolejnego dermatologa?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.