seks z ginekologiem

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: 212.244.117.*

    czy zdazylo wam sie uprawiac seks lub roznego rodzaju "pieszczoty" z
    ginekologiem podczas wizyty?? Ja mialam 2 przygody...
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: regina 25.11.04, 16:22 Odpowiedz
    wiesz,chyba pomyliłaś forum...
  • 25.11.04, 16:53 Odpowiedz
    hahahahahahahahahaha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • 25.11.04, 16:53 Odpowiedz
    a co dokąłdniej robiliście? opisz dokładniej smile
  • IP: *.top / 62.148.95.*

    Gość: efka 25.11.04, 16:55 Odpowiedz
    To moze zalozmy liste GINEKOLOGÓW-MANIAKÓW
    smile)
  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

    Gość: $$$ 25.11.04, 16:56 Odpowiedz
    Wiesz , bez obrazy ale powinnas sie wstydzic .Czemu maja służyć takie tematy na
    forum Zdrowia Kobiety. Pewnie nic soba nie prezentujesz szczegolnego jaki poziom
    takie tematy.
  • IP: 80.53.167.*

    Gość: karola_20 25.11.04, 17:03 Odpowiedz
    Śmieszy mnie takie głupie gadanie. Ginekologa nie podnieca żadna pacjentka, bo
    ma dość patrzenia przez tyle lat w jedno wiadome miejsce kobiety i w ogole go
    to nie rusza. A jesli pacjentka "puszcza oka" do ginekologa to juz wicej nie
    bedzie jego pacjentką. Poza tym wbrew pozorom ginekolodzy są bardzo szczęśliwi
    w swoim małżeństwie i nawet nie myślą o zdradzie żony. Żaden nawet nie pommyśli
    o czymś co mogłoby zniszczyć jego karierę lekarza. Ginekolog to najuczciwszy
    lekarz!!!
  • IP: *.devs.futuro.pl

    Gość: Lidka 25.11.04, 17:16 Odpowiedz
    Wiesz, ja myślę, że gin też człowiek i nie należy uogólniać, moja koleżanka na
    wizycie u gin. poznała swojego męża. I z tego co między zdaniami wyczytałam to
    wizyty u niego od początku nie były czysto medyczne i niewinne. Oboje mają duży
    temperament i dobrze się dobrali . Sądzę też, że on jest jej wierny i nie
    dobiera się już do pacjętek, ale człowiek może się mylić wink.
  • IP: *.devs.futuro.pl

    Gość: Lidka 25.11.04, 17:23 Odpowiedz
    Przyszło mi do głowy, że Anka-Wrocław to pewnie facet, bo właśnie mężczyznom
    chodzą po głowie takie myśli i sądzą, że ginekolodzy to mają najfajniejsze
    zajęcie na świecie i jeszcze im za to płacą wink)).
    A temat nie jest zły, trochę humoru nam nie zaszkodzi, bo na zdrowiu kobiety
    dużo jest przecież wątków smutnych, prawda?
    Ja na gin. erotomana nie trafiłam, ale w luźnym powiązaniu z tematem : moi
    kumple z lic. wyrobili sobie pieczątkę: ginekolog amator domokrążca, a przez
    jakiś czas chodziłam do gin. o nazwisku Gmyrek (w Chorzowie Batorym)
    przyznacie, że uśmiać się możnasmile.
  • 25.11.04, 17:39 Odpowiedz
    Ja trafiłam na takiego parę lat temu. Najdelikatniejsze badanie w życiu. No ale
    akurat takie doznania nie są mi potrzebne i w gruncie rzeczy jestem pruderyjna
    i nieśmiała, i zmieniłam. Ale jest to możliwe jak najbardziej.
    Mężczyzna ginekolog to dla mnie jakby zaprzeczenie męskości. Przypuszczam, że w
    ogromnej większości nie podniecają się pacjentkami, ale mogą mieć problem ze
    swoimi partnerkami. Nie sądzę żeby w tej sytuacj podniecali się na widok
    własnej kobiety. Nie podniecać własnego faceta, straszne. W ogóle to
    brzydziłabym się takim mężczyzną. Wypada się zastanowić czy wywożącym szamba
    też? A jakby pisał piękne wiersze?
  • 25.11.04, 17:44 Odpowiedz
    Rozjebałaś mi uczucia tym tekstem... hahahahhaa
  • 25.11.04, 17:52 Odpowiedz
    Jak się brzydko wyrażamy, ale przynajmniej napisane bez błędów. Jednak masz
    jaja.
  • IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl

    Gość: ktostam 25.11.04, 18:14 Odpowiedz
    hehe.. w sumie to mnie smieszy jak kobiety moga oceniac 'faceta' nie znajac ani
    jego psychiki ani innych pospolitych rzeczy...

    a tlumaczenie, ze juz wszystko widzial jest dla mnie po prostu smieszne...

    a co do zon ginekologow to roznie bywa, ogolnie to im wspoloczuje..
    chociaz jakby nie mowic to zony lekarzy jakos sa tak z wlasnych spotrzezen
    bardziej zazdrosne o mezow lekarzy (zwlaszcza jak zona pielegniarkawink...
  • 25.11.04, 18:27 Odpowiedz
    alchemilla ja nie mam jaj, nie wiem jak Ty....
  • IP: 194.221.211.*

    Gość: Mirko 25.11.04, 18:49 Odpowiedz
    ...ze prawie wszystkie Panie na forum tak zajadle bronia swych ginekologow.
    Oczywiscie, ze to jest lekarz, specjalista, oczywiscie ze ma do czynienia z
    roznymi chorobami, roznymi kobietami itp. Pewnie nawet na widok niektorych
    zenskich narzadow odczuwa odruch wymiotny. Pacjentki jednak sa rozne i nie
    wierze, ze jak po serii grzybow i nadzerek zawita do niego 18-letnia dlugonoga
    blondynka, w dodatku zadbana i wydepilowana, ze bedzie odczuwal to samo co w
    pozostalych przypadkach. Pewnie w 90% przypadkow kultura wygra z natura i
    pacjentka nie poczuje, co sie doktorkowi w glowie kotluje, ale zawsze pozostaje
    te 10% wyjatkow.
    Natomiast co do kobiet broniacych czystosci ginekologow: albo jestescie tak
    brzydkie, ze nikt na Was nie zwraca uwagi, albo... swiadomie uczestniczycie w
    tej zmowie milczenia. Znamienne, ze na zaden z podobnych watkow nie
    wypowiedzial sie jeszcze zaden ginekolog, a osoby watki takie zakladajace sa od
    razu brutalnie atakowane przez swoistych adwokatow swoich lekarzy
  • IP: *.localdomain / *.wi.tuniv.szczecin.pl

    Gość: ktostam 25.11.04, 19:43 Odpowiedz
    zaslyszane z list dyskusyjnychwink

    'Gdy bylam ostatnio w szpitalu i weszlam do pokoju gdzie czekal na mnie
    lekarz usmiechnelam sie do niego a potem zobaczylam to okropne krzeslo
    ginekologiczne. Powiedzialam z usmiechem na ustach " Chyba pan nie zamierza
    mnie badac?" Lekarz byl w lekkim szoku. Po chwili zapytal sie dlaczego nie.
    Poweidzialam, ze mam tylko spuchniete nogi i nie widze powodu takiego
    badania. Poza tym moj maz nie pozwala mi sie rozbierac przed lekarzami wink I
    wiecie co lekarz na to powiedziel? Bylam zdziwiona. Powiedzial: " Maz tez
    jest lekarzem?" Na prawde sie zdziwilam, choc oczywiscie nie dalam po sobie
    poznac smile Ale cos w tym jest. Ciekawe ilu lekarzy jest zazdrosnych o swoje
    zony?'
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: lekarz gin. 25.11.04, 20:00 Odpowiedz
    > Przypuszczam, że w
    >
    > ogromnej większości nie podniecają się pacjentkami, ale mogą mieć problem ze
    > swoimi partnerkami.

    potwierdzam to- niestety (chodzi mi tutaj o partnerke)
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: slonce 26.11.04, 00:21 Odpowiedz
    a czy on nie mial czasem ok.190cm wzrostu i ponad 30lat??
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: nodi 26.11.04, 00:23 Odpowiedz
    a mi sie zdarzylo zakochac w ginekologu od pierwszego wejrzenia!choc nigdy w to
    nie wierzylam.porazilo mnie jak piorunem.byl cudowny romans ktory niestety z
    pewnych wzgledow nie przetrwal.ale nie uprawialismy nigdy seksu w gabinecie.
  • IP: 80.53.167.*

    Gość: Zofia M. 26.11.04, 01:19 Odpowiedz
    ALE POZA GABINETEM UPRAWIALIŚCIE? OPOWIEDZ JAKI BYL WASZ ROMANS?
  • IP: *.wroclaw.dialog.net.pl

    Gość: aga 26.11.04, 07:32 Odpowiedz
    marzenia ściętej głowy.....
    powiem tak: jak ktos jest super-laską, do tego mądrą to kazdemu sie
    spodoba...nawet ginekologowi. I tyle w tym filozofii.
    Ale brzydactwa i średniaki sie nie podobają- to musi być ktos kto sie wyróżnia
    urodą i sposobem bycia...
    okropne być żoną gina-prędzej czy pózniej taka lasia zawita do jego gabinetu -
    statystycznie rzecz ujmując
  • IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl

    Gość: liliht76 26.11.04, 09:49 Odpowiedz
    tak jak okropnie jest być żoną dentysty, sprzedawcy w supermarkiecie i w ogóle
    faceta, który dziennie natyka się na więcej niż jedną kobietę - swoją żonę ;
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: nodi 26.11.04, 22:26 Odpowiedz
    tak,poza gabinetem tak,ale nie wydaje mi sie zeby seks z mezczyzna ginekologiem
    roznil sie od tego z normalnym facetem.no moze...pamietam ze zawsze wczesniej
    myl rece..no i dbal o higiene.
    gdy go poznalam bylam juz w zwiazku,jednak gdy go zobaczylam scielo mnie z nog
    i gdy go tylko zobaczylam pomyslalam "to ten",pozniej nie moglam ochlonac przez
    tydzien,zerwlam ze swoim facetem.na nastepnej wizycie bylam ostatnia
    pacjetka,zaczelismy rozmawiac...pojechalismy na kawe i mnie pocalowal(bylo to
    dosc dziwne,bo dziwnie jest sie calowac z facetem ktory wczesniej widzi cie
    nago ).a pozniej zaczely sie cudne smsy,spotkania,zylam tylko tym.ha nie
    dodalam najwazniejszego!byl zonaty,powiedzial ze jego malzenstwo sie
    rozpada,ale praktycznie nigdy o tym nie rozmawialismy...ja to
    wyparlam,zapomnialam o tej zonie.po pewnym czasie zorientowalam sie ze zyje
    tylko spotkaniami z nim,smsami od niego.i postanowilam z tym skonczyc choc
    bylam w nim szalenczo zakochana,chyba wlasnie dlatego..kiedys spotkalam go z
    dlugonoga,blad modelka i byl juz chyba po rozwodzie..
    a i dodam tylko ze nie wierzylam w taka milosc i zawsze bylam swiecie
    przekonana o tym ,ze nie bede sie spotykac z zajetym facetem.ale.tyle wiemy o
    sobie ile nas sprawdzono...
  • 26.11.04, 22:37 Odpowiedz
    99% facetów jak ma kochanke to mówi jej, że jego małazeństwo to juz fikcja; a
    może nie był juz po rozwodzie jak Go widziałas? smile)))
    --
    "Dziecko to taki sympatyczny początek człowieka..."
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: nodi 26.11.04, 23:19 Odpowiedz
    zgadzam sie z toba,dlatego odeszlam bo wiedzialam ,ze tak dalej zyc nie chce.
    to ze jest po rozwodzie wiem nie od niego.
  • IP: *.wroclaw.dialog.net.pl

    Gość: aga 27.11.04, 00:24 Odpowiedz
    wzruszajace...
    wierze tylko nie mam drobnych......
    a zona była brzydka i stara.........
    a moze na odwrót?
  • IP: *.wroclaw.dialog.net.pl

    Gość: malicious 27.11.04, 00:26 Odpowiedz
    to tak jakby weterynarz sie ze świnią umówił
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: nodi 27.11.04, 17:11 Odpowiedz
    czy wzruszajce,nie wiem.zona nie byla brzydka ani glupia i nigdy jej przede mna
    nie oczernial.nigdy nie rozmawialismy o jego malzenstwie.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: Inka 27.11.04, 17:37 Odpowiedz
    Dziwne, że nie dostrzegasz ironii.
    I nie dziwię się mu - iść do gabinetu i nie chcieć być badana to jakby pójść do
    fryzjera i nie dać mu dotknąć głowy.
  • IP: 80.53.167.*

    Gość: Zofia M. 27.11.04, 18:54 Odpowiedz
    Koleżanka opowiadała mi jak przezyla na ostatniej wizycie "sex" z ginekologiem.
    Byl dla niej bardzo niemiły. A gdy mu powiedziala ze ostatnim razem gdy
    wspolzyla ze swoim chlopakiem i pekla im prezerwatywa i zapytala sie jakie jest
    ryzyko ze zajdzie w ten sposob w ciaze... Ginekolog odburknal "A to co wy za
    pozycje wyczyniacie? zaraz pani pokaze w jakich pozycjach trzeba wspolzyc zeby
    prezerwatywa nie pekla..." Kazal jej sie polozyc na lezance (byla juz w ubraniu
    po badaniu) i kazal jej sie ukladac w takich pozycjach i sam sie tez ukladal i
    pokazywal jej na sobie i na niej jak ma sie kochac ze swoim chlopakiem.
    Kolezanka przezyla szok. To autentyczna prawda!!!
  • 27.11.04, 19:03 Odpowiedz
    ale brednie!!! To on ją tak sobie ruchnął aby jej pokazać pozycje, a ona nie
    miała nic przeciwko???? Jeszcze mówi że szok przeżyła. Fajną masz koleżankę,
    powinna napisać książkę pod tytułem: "Erotyczne historie niestworzone". Lepiej
    jej unikaj, albo jeśli czujesz się jej dobrą koleżanką doradź jej aby udała się
    do psychiatry.
  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Gość: x.. 27.11.04, 19:33 Odpowiedz
    Nimfomanki z przerostem wyobraźni.
  • IP: *.lubawka.net / *.net

    Gość: nutka 27.11.04, 20:30 Odpowiedz
    co wy dziewczyny???czytajcie uwaznie!przeciez jest napisane ,ze byla w ubraniu!
    pokazywal a nie uprawial seks!zalozcie okulary a pozniej sie obruszajcie!
  • IP: 80.53.167.*

    Gość: Zofia M. 27.11.04, 20:51 Odpowiedz
    Nie mowilam ze uprawiali sex. Oboje byli w ubraniu a on jej pokazywal pozycje i
    wcale nawet sie na niej nie kladł. Naprawde tak bylo.
  • 27.11.04, 23:35 Odpowiedz
    "Koleżanka opowiadała mi jak przezyla na ostatniej wizycie "sex" z
    ginekologiem." <------------- tak to określiłaś... więc jak my miałyśmy to
    zrozumieć???
  • IP: 80.53.167.*

    Gość: Zofia M. 28.11.04, 00:11 Odpowiedz
    Słowo "seks" było w cudzysłowie. To znaczy ze nie był to dosłownie seks, tylko
    w przenośni.
  • 28.11.04, 09:03 Odpowiedz
    Mam nadzieję, że nie zostanę z miejsca obwołana nimfomanką-gawędziarką, ale
    pamiętam pewną fajną historię w temacie, więc się dopiszę. Znam ją niejako z
    pierwszej ręki, bo była w nią "zamieszana" dziewczyna, z którą ongiś mieszkałam.
    Otóż: wszystko zaczęło się normalnie, panna miała jakiś nie cierpiący zwłoki
    problem ginekologiczny i musiała szukać lekarza w weekend. Jej ginek nie
    przyjmował, trafiła do przypadkowego gina z jakiejś spółdzielni, zastosowana
    kuracja przyniosła efekty. Można by było o całej sprawie zapomnieć. Ale jako
    wspomnienie "tych wydzareń" został pannie nr komórki pana gin. zapisany w
    telefonie. I od tego się zaczęło, bo dziewczyna kiedyś w trakcie jakiejś imprezy
    (nie wiem, czy nie Sylwestra nawet) wysłała na jego kom. przez pomyłkę sms'a.
    Facet podjął temat. Najpierw rozwijał się "romans" sms'owy, potem zaczęli się
    spotykać. Możecie sobie wyobrazić, jak się panna zmóżdżała, czy doktorek
    przypadkiem nie przypomina jej sobie jako pacjentki wink Spotykali się jakieś 3-4
    miesiące, oczywiście pan dr był żonaty, a poza tym cytuję: "obleśny", więc do
    pełnej konsumpcji nie doszło. Ale poza tymi drobnymi wadami bardzo ją adorował,
    był inteligentny i dowcipny, więc to trochę trwało, zanim panna przejrzała na
    oczy. A najlepszym niewątpliwie aspektem tego ich "romansu" były hurtowo
    dostarczane mojej współlokatorce "próbki lekarskie" tabletek anty, z czego i ja
    bezecnie korzystałam wink
    pozdrawiam
  • IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl

    Gość: ktostam 28.11.04, 17:35 Odpowiedz
    no jak ide do fryzjera to za przeproszeniem fryzjer nie lapie sie od razu za glowe;p

    tylko wpierw pyta...

    wiec jaka tu ironia? czy wizyta u ginekologa = samolocik????

  • IP: 212.160.172.*

    Gość: nina 29.11.04, 08:42 Odpowiedz
    Ja też miałam romans ze swym lekarzem, innej profesji, ale musiałam stawiać się
    w szpitalnej przychodni na kontrolę, wtedy studiowałam (było to ok. 7 lat
    temu), więc trochę ciężko mi było stawiać się w dzień, zaproponował, aby
    przychodziła wieczorem na dyżury i tak się zaczeło...trwało ok. dwóch lat i
    zakończyłam to. Ale chodzę tam nadal uncertain A żeby było śmieszniej, byłam też
    ostatnio u neurologa, gdyż zemdlałam niechcący w pracy wink i też zaproponował,
    aby przychodziła na dyżury wieczorne, heh, ale teraz już się nie zamierzam się
    w to "bawić" i odmówiłam. Nota bene ten pierwszy jest wyższą osobą w
    strukturach medycznych organizacji i zawsze bawią mnie jego wypowiedzi o etyce
    lekarskiej w "Medicusie" i "Gazecie Lekarskiej" smile))
    NIe zmyślam, nie jestem nimfomanką, ot po prostu wydarzyło się..nigdy nie
    uwierzę w całkowicie obojętne podchodzenie do 100 % pacjentek/pacjentów -
    czasem tę granicę się przekracza, w końcu lekarz też człowiek...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.