Dodaj do ulubionych

włókniak w piersi.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.05, 09:51
Mam włókniaka w piersi już dwa lata, który jest pod obserwacją. Lekarz
namawia mnie na jego usunięcie ale najnormalniej w świecie się boję. Dwa razy
w roku chodzę na usg piersi i on nie rośnie, jest taki sam. Czy operacja jest
konieczna? Poradźcie proszę. Może ktoś też ma taki problem i wie jak się go
pozbyć nieoperacyjnie.
Edytor zaawansowany
  • 20.02.05, 10:33
    Włokniak nie zniknie pod wpływem leków jeśli na to liczysz, ale jeśli jest
    naprawdę mały to można zastosować usunięcie za pomocą mammotomu, sprawdź w
    googlu gdzie jest najbliższy Ciebie ośrodek, który go posiada. Jest to droga
    impreza, ale mało inwazyjna alternatywa klasycznego zabiegu(sam aparat jest
    diagnostyczny-najdokładniejszy jak dotąd, a przy okazji może usuwać płyn z
    torbieli, a nawet drobne zmiany lite) Zabieg usunięcia jest jedynym rozsądnym
    wyjściem, nikt nie da Ci gwarancji, do kiedy guzek pozostanie zmianą
    niezłośliwą, zawsze się zakłada, że nowotwór łagodny może uzłośliwieć, to może
    oczywiście potrwać 30 lat, ale może i krócej, więc na co czekać?, a blizna
    nawet jeśli będzie to maleńka, dobry chirurg zrobi cięcie w miejcu
    nierzucającym się w oczy, a przy mammotomie to będzie tylko punkcik, jeśli już
    karmiłaś i nie planujesz więcej, cięcie może być poprowadzone wzdłuż brodawki,
    wtedy wogóle go nie widać. Im dłużej czekasz z usunięciem tym dłużej się boisz,
    może lepiej mieć to z głowy?
  • Gość: ... IP: *.aster.pl 20.02.05, 11:42
    Nie wiem czego sie boisz (piszac o strachu przed zabiegiem) tak naprawde.
    Mysle ze na tym forum jest mnostwo kobiet (w tym piszaca) ktore taki zabieg maja
    za soba. To zdarza sie coraz czesciej.
  • Gość: ewa IP: *.zax.pl / *.zax.pl 20.02.05, 12:39
    ja nadal mam problemy z piersiami, choć 4 lata temu usunęli mi 4 włókniaki,
    chyba spore, bo do tej pory jak schudnę, to widać różnicę w wielkości piersi.
    Ale wiesz co? też się bałam, miałam dwadzieścia lat i widmo uzłośliwienia, bo
    tak bywało w mojej rodzinie...pomyśl o tym. Co prawda nie mam dzieci i nie
    karmiłam, ale cięcie poszło wokół brodawki, już nic nie widać, słowo. Jedyny
    ślad jaki został, to mała blizna-plamka po sączku, jaki po zabiegu nosiłam
    przez jakiś czas. Nic się nie martw, pozbądź się tego i zacznij żyć, zamiast
    się zamartwiać smile))))))))
    Powodzenia
  • 20.02.05, 17:57
    Miałam 19 lat kiedy mi usuwano dwa guzy jeden, jak się okazało po fakcie, już
    złośliwiejący i bałam się jedynie tego, że może być za późno, przez pięć sekund
    nie myślałam o bliznach czy bólu. Teraz jak o tym myślę, to jestem z siebie
    dumna, byłam jeszcze dzieckiem właściwie, a wykazałam b.dużo zdrowego rozsądku,
    bo przecież zdrowie i życie jest najważniejsze. A blizna jest praktycznie
    niewidoczna, nawet mój facet nie wie gdzie jej szukać wink.
  • 20.02.05, 22:17
    Witaj!!! Mam 26 lat,jestem 5 lat po operacji.Usunięto mi 3 włókniaki z prawej
    piersi.Bałam sie bardzo,a do tego byłam miesiąc przed ślubem.W efekcie cała
    operacja nie była straszna.Zrobili mi 2 nacięcia,które już po roku były
    niewidoczne.Jestem mama trzyletniej córeczki i napisze,że w karmieniu piersią
    również nie miałam problemu<karmiłam 2 lata>i piersi są jednakowej wielkości.Nic
    poza włókniakami mi nie usuneli.Trzymam kciuki,to nic
    strasznego!!!!!!!!!!Pozdrowienia!!!!!!!!smile
  • Gość: florencja IP: *.teleton.pl 21.02.05, 11:02
    Ja mam 30 i 5 pięć lat temu miałam usuwanego włókniaka, na prawdę nie ma się
    czego bać. Ja może nie mam tego zrobionego najpiękniej, bo mój miał niecały
    centymetr, a mam mniej wiecej centymetrową bliznę (chociaż zupełnie mi nie
    przeszkadza). Bardziej bym się bała, że może on zezłośliwieć. Myślę, że warto
    go usunąć i przestać się tym przejmować. Myślę też, że warto zadbać o to, żeby
    nie było blizny lub żeby była ona jak najmniejsza - po prtostu porozmwiać z
    lekarzem.
    Ja o tym nie rozmawiałam, bo przejmowałam się czym innym: czy ten guzek nie
    jest złośliwy - nie mogłam mieć biopsji, bo był za mały. Lekarz co prawda
    mówił, ze najprawdopodobniej jest gruczolakowłókniak, ale uspokoiłam się
    dopiero po badaniu histpatologicznym.
    Pozdrowienia, dużo zdrowia i odwagi.
  • Gość: ... IP: *.aster.pl 21.02.05, 11:14
    Ja mialam trzy guzki w jednej piersi, w tym jeden prawie 3cm. Moj rozmiar to
    "tylko" 75B, a mimo to po roku od operacji nie ma roznicy ani widocznego sladu
    po zabiegu.
    Nie zapominajmy, ze kiedys takie przeoczenie, rezygnacja z badan, rzadkosc
    takich zabiegow doprowadzaly do powaznych konsekwencji.
  • Gość: bibi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 11:28
    Kochane jak zdjagnozowałyściwe te włokniaki??? Ja mam bolesne piersi i cos w
    prawej piersi. Na usg wyszlo ze to mastopatia.
  • Gość: ... IP: *.aster.pl 21.02.05, 13:32
    Ja wyczulam guzek podczas samobadania (nie bolal).
    W czasie dwoch tygodni urosl do prawie 3cm.
    Mastopatia? Czyli cos co moze zniknac? Zrob nastepne usg po kilku tyg.
  • Gość: loli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 11:58
    dziękuję za odpowiedź ale mam kilka pytań
    1. Ile taki zabieg mammotomem może kosztować.
    2. Jak wygląda operacja, jak długo trzeba być w szpitalu?
    3. Ile czasu musi upłynąć po operacji aby można być w ciąży?
    4. Czy lepiej jest wykonać operację wiosną czy lepiej poczekać do jesieni żebym
    mogła latem w stroju kąpielowym chodzić, jak długo goi się blizna? Mam jednego
    dużego włókniaka 10 cm nad piersią i niestety będzie widać bliznę nad
    biustonoszem i trzy mniejsze w drugiej piersi pod sutkiem (do końca
    niezdiagnozowane)
    5. Co będzie jak co roku np. będą pojawiać się nowe, za każdym razem trzeba je
    usówać?

    Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź
  • 22.02.05, 12:40
    1Niestety sporo sad, niedługo sama się wybieram i szukam jak najtańszego
    ośrodka na Śląsku, dam znać jak się dowiem.
    2Jeśli chodzi o dowolny zabieg na gruczole piersiowym jeśli usuwana jest tylko
    mała ilość tkanki (guz z marginesem bezpieczeństwa) bez węzłów chłonnych, to w
    zależności od typu znieczulenia wychodzisz od razu, albo po 24 godzinnej
    obserwacji(druga opcja po znieczuleniu ogólnym, a zazwyczaj stosuje się
    miejscowe z głupim jasiem włącznie winkmożna żartować z chirurgiem w trakcie, ja
    tak robiłamwink).
    Technika mammotomu to zdaje się coś w rodzaju sondy wstrzeliwanej i wycofywanej
    już ze zminą(zakłada się że max2cm, ale z tego co wiem to mniejszą), wszystko
    sterowane przez operatora we współpracy z komputerem, tradycyjne metody to
    skalpel, elektrokoagulator i laser, pierwsza z nich krwawa, dwie pozostałe,
    prawie bezkrwawe, ja miałam elektrokoagulacje + skalpel (blizna wzdłuż brodawki-
    niewidoczna)
    3W zależności od typu guza w ciąże możesz zajść jak czujesz się na siłach od
    razu w przypadku niehormonozależnych, w przeciwnym wypadku po pełnej diagnostyce
    w poszukiwaniu dalszych zmian dopiero po konsultacji z onkologiem. Ja miałam
    guzy hormonozależne i w ciąże zaszłam 3 lata po zabiegu z potwierdzeniem braku
    upostaciowanych zmian w piersiach. Po konsultacji z onkologiem zrezygnowałam z
    prób karmienia piersią, w obawie przed wznową i ponieważ ta operowana pierś
    (cięcie wzdłuż brodawki) miała zarośnięte kanaliki odprowadzające mleko.
    4Onkolodzy uważają, że lepiej wszelkie nowotwory usuwać przed okresem upałów,
    podczas których przyspieszone zostają procesy podziałowe w guzach mogące
    doprowadzić do ich uzłośliwienia, nie wim w jakim stopniu jest to potwierdzone
    naukowo, ale moi krewni z tej branży stosują to jako zasadę i mnie też tak
    radzili.
    Goi się piorunem, po miesiącu był już tylko biały paseczek, a jest wiele maści
    przyspieszających gojenie i niwelujących blizny, tak że stają się prawie
    niewidoczne. Nie ma dużego znaczenia gdzie jest zmiana, dobry chirurg może się
    do niej dostać tnąć miejscu oddalonym i lepszym z punktu widzenia
    kosmetycznego wink.
    5 Niestety kolejne zmiany też trzeba usuwać, ja też do końca życia będę miała
    tę świadomość, że w razie czego... nóż sad dlatego warto prowadzić obserwacje i
    działać na wczesnym etapie, mała zmiana-mała ingerencja w celu usunięcia.
    Trzymaj się . Pozdrawiam.
  • 22.02.05, 22:06
    przeczytałam twój post i trochę zrobiło mi się przykro. Też usunięto mi 2
    włókniaki 5 lat temu (tradycyjnie- czyli skalpel w znieczuleniu miejscowym).
    Nie dość, że nikt nie pytał czy planuję ciążę i nacięcie zostało zrobione wzdłuż
    brodawki, to jeszcze nikt nie uprzedził mnie o konsekwencjach.
    Kiedy urodziłam synka 2 lata po zabiegu miałam nie tylko ogromne problemy z
    karmieniem piersią. Mały nie mógł chwycić brodawki z otoczką, bo blizna jednak
    była "twarda", więc miałam zgyzioną brodawkę i głodne dziecko. Niewiele
    brakowało, żebym całkiem straciła pokarm.
    Poza tym, ztego co piszesz karmienie piersią mogło mieć wpływ na odbudowanie się
    guzka dokładnie w tym samym miejscu. Na razie jestem pod kontrolą USG, ale
    konsultacja z onkologiem byłaby na miejscu przed i po skoro moja mama miała
    nowotwór złośliwy, mastektomię i tak choroba ją pokonała.
    Ech, kolejny raz czuję się niedoinformowana przez lekarzy, z całym szacunkiem
    dla ich pracy......
  • 22.02.05, 22:24
    Kochana mnie też nikt o tym nie uprzedzał, niestety...miałam 19 lat i nie
    myślałam wtedy o karmieniu, ale lekarz i tak nie pytał o to sad. Dowiedziałam
    się 3 lata po fakcie. Krew mnie zalewa jak sobie przypomnę, bo wolałabym bliznę
    i mieć możliwość wyboru karmienia. Jeśli chodzi o wznowę , nie pisałam, że guz
    może się odtworzyć dokładnie w tym samym miejscu, źle zrozumiałaś. Jeśli guz
    był hormonozależny i jeśli została w organiźmie choć jedna kom. nowotworowa
    tego typu i zostanie ona potraktowana zalewem prolaktyny jak to przy laktacji
    to może zacząć się intensywnie dzielić, a w dalszej kolejności uzłośliwić. Nie
    ma znaczenia, gdzie ta kom. będzie, może resztka poprzedniego guza, a może już
    kom. która powędrowała sobie z chłonką naczyniami limfatycznymi gdzieś dalej .
    Mam te same odczucia co Ty co do lekarzy.
  • 22.02.05, 22:36
    Rzeczywiście być może nie do końca ciebie zrozumiałam... kolejna rzecz, która
    mnie trafiła to fakt, że nawet nie wiem, czy moje włókniaki były hormonozależne.
    Muszę odkopać wypis ze szpitala do którego były dołączone wyniki badania
    histopatologicznego, może coś tam ciekawego znajdę.
    Ostatnio chirurg przy USG powiedział mniej więcej, że włókniaki mają tendencję
    do odradzania się w tym samym miejscu, jeśli pozostał nawet milimetr tamtej
    tkanki, ale takie tłumaczenie brzmi jak dla przedszkolaka, a nie dorosłej
    kobiety wrrr...
    I znowu więcej dowiaduję się tutaj na forum, niż od tych, do którym ufnie się
    zwracam.
    A co do lekarzy, najczęściej zdarza mi się (jak już w ogóle trafiam z poważnymi
    sprawami), że uprawiają "spychologię", czyli np.: "Pan X wszysko pani wyjaśni,
    no ja niestety kończę dyżur" . No comment.
  • Gość: loli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 22:43
    a skąd ja mam wiedzieć czy on jest hormonozależny, mi też lekarz tego nie
    powiedział?
  • Gość: loli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 07:09
    Joisano jak będziesz wiedziała gdzie robią na Śląsku tym mammotomem to proszę
    napisz, ale z tego co znalazłam na ten temat to jest to aparatura do
    diagnozowania guzków a nie ich wycinania.
  • 03.03.05, 10:19
    aktualnosci.miasto.bytom.pl/?nr=237
    na razie znalazłam tyle, jednak te 3 cm guzki możliwe do usunięcia to jednak
    przesada, jeśli to torbiel to razem z otoczka owszem, ale lity guzek 3 cm to za
    wiele-uprzedził mnie onkolog, ale i tak badanie najdokładniejsze, jak ktoś chce
    się zdecydować na biopsję to lepiej tak, chociaż ja jestem przeciwniczką
    biopsji na rzecz szybkiego usuwania całości wink zmiany.
    W najbliższych dniach będę telefonowała do Bytomia aby się wszystkiego
    dowiedzieć.
  • Gość: peilin IP: 195.94.211.* 03.03.05, 15:47
    Usun i nie martw sie bedzie dobrze. Mialam usuwany guzek 6mm - zlosliwy i przy
    okazji wezly chlonne. W szpitalu bylam 30h, a potem juz w domu. Gdyby nie te
    wezly chlonne (a potem radioterapia) to o operacji mozna zapomniec po 10 dniach
    jak zdejma szwy. Mnie nic nie bolalo, a ciecie mam chyba spore - 9 szwow. Teraz
    po pol roku prawie nie widac.
    Pozdrawiam
  • Gość: Położnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 17:32
    Z przyjemnością czytam wasze posty tak kochane trzeba ,robicie bardzo dobrze
    dbajcie o siebie nawzajem ,nam czasem coś nie wychodzi,sądze że wasza praca nie
    pójdzie na marne i będziecie w stanie wyeliminować lekarzy którym się niechce.
  • Gość: Domcia IP: *.aster.pl 03.03.05, 19:53
    Usuwaj i to prędko!Nie ma sie czego bac.Nic a nic nie boli!Mialam usuwanego
    wlokniaka 3 lata temu,majac 20 lat.Pojechalam z mama,zrobili znieczulenie
    miejscowe,guza usuneli,plaster nalepili,bandazem obwineli i do domu.Czulam sie
    znakomicie,nawet prowadzilam samochod 50 km do domu.Na drugi dzien zdjeli
    bandaz i latalam przez chyba przez 9 dni z plasterkiem.Żadnych obrzękow.Cięcie
    mialam na lini brodawki i dziwie sie,ze dziewczyny piszą o niemozliwosci
    karmienia piersia i ze lekarz nie pytal tylko ciął jak chcial.Moj razem z
    pielęgniarka pilnowali,by ciecie przeszlo wlasnie po lini brodawki,zeby bylo
    jak najmniej widac.I faktycznie,moj narzeczony sam szuka tej blizny i znalezc
    nie mozesmileA o zgrubieniach po cięciu nie ma mowy,u mnie tylko cienka linia
    mięciutka jak reszta piersismile

    P.S.Dla facetow to nawet podniecające,ze cos tam masz innego niz wszystkiesmile

    Pozdrawiam
  • Gość: ewa IP: *.zax.pl / *.zax.pl 03.03.05, 20:26
    wiecie...trochę się wystraszyłam po przeczytaniu tych postów...jak już pisałam,
    cięli mnie w znieczuleniu ogólnm, wzdłóż brodawki, ślad prawie niewidoczny dla
    niewtajemniczonych, długości ok 5 cm, ale nikt! absolutnie nikt! nie uprzedził
    mnie, że to może mieć jakikolwiek wpływ na karmienie piersią w przyszłościsad
    czy teraz mogę to jakoś sprawdzić? tzn czy te kanaliki są "poprzecinane" czy
    jakoś tak...czasem czuję się taka bezradna, jeśli jestem niedoinformowana i to
    po tylu latach sad
  • 04.03.05, 09:27
    Przykro mi kochana, ale kanaliki sa poprzecinane na 100%, pytanie ile z nich
    pozostało drożnych. Może się okazać, że będziesz mogła karmić, ale z sensacjami
    typu niedrożność, zastoje, stany zapalne czy ropnie. To można niwelować
    drenażem-ale to nic przyjemnego sad. Można próbować karmić tylko jedną piersią,
    a drugą bandażować, aby pokarm przestał się w niej wytwarzać, ale uważam to za
    kombinowanie ze średnią szansą powodzenia, bardzo rzadko zdarza się, aby cięcie
    w tym miejscu nie zaowocowało częściowym, bądź całkowitym zatkaniem kanalików
    odprowadzających-ale się zdarza. Podstawową pociecha dla Ciebie i wszystkich z
    nas po operacji piersi spowodowanej nowotworem, że z punktu widzenia onkologów,
    karmienie w naszym przypadku powinno być zabronione, ze względu na ryzyko
    wznowy i tyle. Przypomnę, że wystarczy jedna wstrętna nowotworowa komórka i pod
    wpływem prolaktyny historia zacznie się od nowa sad((.
    Z jednej strony odebrali nam mozliwość podjęcia decyzji:karmię i ryzykuję, czy
    nie karmię, a zdrugiej podjęto tę decyzję za nas-kto wie może tak lepiej, co
    nie zmienia faktu, że bezmyślność lekarzy nie uprzedzających o tym graniczy z
    błędem lekarskim i mamy prawo w takich wypadkach zaskarżać ich i w co nie
    wątpię-duże szansa wygrywać takie sprawy. Sama odpuściłam i teraz żałuję, mam
    nadzieję, że inne dziewczyny będą mądrzejsze i będą walczyły o swoje.
  • Gość: Domcia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.03.05, 17:59
    Co ty piszesz dziewczyno?!!!Czy to rzeczywiście prawda z tym karmieniem???Do
    tej pory nikt mi nie powiedział,ze mogą wystąpić jakieś problemy.Widziało mnie
    dwoch ginekologow i żadej nie wspmniał nic o problemach z karmieniem!Tylko
    wsztscy,ze super,ze tak ładnie zszyte i och ach.A tu takie kwiatki!!!Muszę czym
    prędzej lecieć do mojego lekarza.Nie wyobrażam sobie dziecka przy butli!!!
  • Gość: joisana IP: *.elwico.pl 04.03.05, 23:28
    Na tym polega problem, oni nigdy nie mówią sad. A teraz już po ptakach, czasu
    nie cofniesz.
  • Gość: bozenaw2 IP: 80.48.190.* 05.03.05, 13:32
    No to pieknie teraz to i ja mam pietra ponad rok temu eykryto u mnie guzki w
    obu piersiach. Kazano mi zrobic USG po miesiacu i okazało sie ze minimalnie sa
    większe no i skierowano mnie na operacje usuniecia ich. Jednak nie zgłosiłam
    sie do szpitala bo moja siostra która jest położna powiedziała ze lepiej udac
    sie z tym do innego jeszcze lekarza bo podobno jeżeli nie ma potrzeby
    ingerencji lepiej nie ruszac. I tak oto dotarłam do Krakowskiego szpitala
    onkologicznego przebadano zrobiono USG ( a w trakcie USG pani chciała zrobic
    biobsje bo jeden z guzów nie dawał jej spokoju) ale okazało sie że nie może jej
    zrobić bo nie mam na skierowaniu napisane ze ma zrobić. Zaraz po USG poszłam do
    lekarza prowadzacego a pani doktor stwierdziła ze nie ma narazie potrzeby
    wycinania tego bo ona własciwie nie wie czy to włókniaki i kazała mi sie
    zgłosic za pół roku. Ale nie zgłosiłam sie bo stwierdziłam ze skoro wycięcie
    tego nie było konieczne to pewnie nie mam sie czym martwić. Ale teraz zaczynam
    sie martwić.
  • Gość: bezsensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:43
    Jak słyszę, że guzka lepiej nie ruszać, to robi mi się słabo. Mój ojciec miał
    narośl na wątrobie, trzy razy biopsję - lekarze mówili, że to nic groźnego,
    niezłośliwe itd. Jeden lekarz powiedział ojcu, że lepiej wyciąć, bo takie
    zmiany mogą sę uzłośliwić. Mój ojciec rok później już nie żył. Miał 64 lata.
  • Gość: bozenaw2 IP: 80.48.190.* 05.03.05, 13:37
    A i jeszcze jedno jakies dwa miesiace temu bolały mnie strasznie piersi nie
    mogłam ich dotknąć ból utrzymywał sie prawie 3 tygodnie oczywiście to nie wina
    okresu bo w tedy inaczej to wygląda. czy to powinno dać mi do myślenia?
  • Gość: loli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 09:14
    Mnie też coraz częściej boli w okolicach guzka i dlatego też cały czas o nich
    myślę. Dziwi mnie że onkolog u którego byłam każe mi je obserwować a lekarz w
    poradni chorób piersi ( w moim przypadku jest to lekarz chorób wewnętrznych i
    radiolog) namawia do ich wycięcia, dlatego mam dylemat czy warto wycinać czy
    lepiej obserwować tym bardziej że chcę mieć dziecko i karmić je piersią.
  • 06.03.05, 09:52
    Nie powinnaś zachodzić w ciążę i karmić bez uprzedniego usunięcia, jeśli to
    gruczolakowłókniak może osiągnąć pod wpływem hormonów ciążowych i laktacyjnych
    monstrualne rozmiary, są przypadki kiedy osiągał rozmiar główki dziecka! Już
    nie mówiąć o zwiększonym ryzyku uzłośliwienia. Po prosu przedyskutuj sprawę
    przyszłego karmienia z chirurgiem, który będzie Cię operował i zaznacz, że Ci
    na tym zależy bardziej niż na braku blizny, a on postara sie pogodzić obie
    rzeczy. Można przeciaż poprowadzić cięcie pod piersią w miejscu naturalnego
    zagięcia ciała, tak jak się to robi w operacjach plastycznych.
  • 06.03.05, 20:04
    Trzy tygodnie temu miałam wycinanego gruczolakowłókniaka z piersi. Poprosiłam chirurga by zostało to wykonane w taki sposób żebym mogła karmić piersią w przyszłości. I teraz uwaga uwaga - cięcie zostało poprowadzone na linii brodawki, więc pomimo tego że jest to miejsce gdzie jest duże nagromadzenie kanalików mlekowych można to zrobić nie uszkadzając ich. Wydaje mi się, że cięcie było po prostu dłuższe (mniej więcej połowa obwodu brodawki), niż gdyby cięto "na oślep" wgłąb prosto do guzka.
    Jak widać da się to załatwić, chociaż wiem z doświadczenia z jaką nieśmiałością podchodziłam do chorurga żeby go spytać, bo oni biegają wręcz po oddziale i sprawia to wrażenie, że są baaardzo zajęci. A to, że poruszyłam kwestię karmienia jak byłam już w szpitalu to zasługa joisany. Gdybym nie przeczytała wcześniej jej postów, to nawet nie przysżłoby mi to do głowy.
    Tak więc warto pytać prosić i ciągle przypominać.
    Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
  • 07.03.05, 10:13
    czy możecie napisac, czy te guzki, włokniaki, gruczołowłukniaki są bolesna? I w
    jakim są kształcie? czy takie owalne jak np. śliwki, czy mogą miec bardzo
    nieregularny kształt. Bardzo proszę o informację. Dzięki, Magda
    --
    "Puchatek spojrzał na swe obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa,
    i wiedział jeszcze, ze kiedy się już ustaliło, która z nich jest prawa, to
    druga była lewa, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć".
  • 07.03.05, 12:07
    Witam, mój gruczolakowłókniaczek miał kształt (oceniam to na podstawie własnej interpretacji) dwóch jakby złączonych ze sobą wałeczków. Nawet lekarz z sympatią stwierdził, że tak ładnie to opisałam. Mój był niebolesny.
    Pozdrawiam
  • Gość: bezsensu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.05, 18:45
    Usunąć. Jak umrzesz, to raczej nie będziesz w stanie wykarmić swojego dziecka
    piersią, jeśli w ogóle zdążysz je urodzić.
  • Gość: ktostam IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 07.03.05, 11:18
    w sumie zapobiegawczno na te problemy podobno dobra jest witamina E.. niektorzy
    jak widze po listach dyskusyjynch uwazaja, ze tez pomaga na te problemy...

    sprobowac nigdy nie zaszkodziwink

    www.consumerlab.com/results/vitamine.asp
  • Gość: ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.05, 10:25
    Piersi o budowie gruczołowej z obrazem mastopatii torbielowato włóknistej bez
    podejrzanych zmian ogniskowych.Węzły chłonne pachowe nie powiększone.

    Czy ktoś się zna na tym.
    Czy mam się tym martwić ? bo lekarz powiedział że nie mam się czym przejmować,
    ale USH robiłam w szpitalu a ja za bardzo nie wierze lekarzą.

    Proszę Was o opinie.
  • 11.03.05, 12:55
    70% młodych kobiet ma właśnie taką budowę piersi, wszystko jest ok, ale nie
    zapomnij o corocznym USG. Pozdrawiam.
  • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 21:20
    Wszystko ok. Nie ma sie czym martwic. Masz poprostu "gesta" budowe piersi (jak
    ja smile. U mnie sie to objawia tak ze tkanka piersi nie jest jednolita w dotyku
    tylko taka "grudkowata" (cala, nie chodzi o pojedynczy guzek). Mozesz miec
    tendencje do tworzenia sie guzkow, wlokniaczkow, torbielek i innych paskudkow,
    wiec poprostu badaj sobie sama piersi i jak cos zauwazysz to konsultuj z
    lekarzem na wszelki wypadek. Przy takiej budowie sutkow (zreszta nie tylko)
    moze sie zdazyc ze w jednej fazie cyklu cos sobie wyczujesz, ale potem zniknie -
    > wtedy nie ma sie czym martwic. Jesli nie znika (i co gorsze szybko rosnie)
    nie czekaj i idz do lekarza. Aha, a jak cos sobie wyczujesz co cie zaniepokoi
    to mozesz probowac pic Mastodynon - takie kropelki łagodzace objawy mastopatii.
    Mnie osobiscie nie pomogly (nie widzialam zadnej roznicy, piersi jak byly
    grudkowate, tak sa - taka juz ich uroda), ale moja mama jest nimi zachwycona:
    wyczula sobie spory guzek (tak ze 3cm), juz sobie ukladala rozne "czarne
    scenariusze", bala sie biopsji i w ogole chora byla z samych nerwow. Zaczela
    pic mastodynon i po kilku tygodniach guzek zniknal! Z tego wniosek ze tak
    naprawde nie byl to taki prawdziwy guzek tylko poprostu mastopatia.
    NAjwazniejsze to sie kontrolowac - wczesna diagnostyka jest najwazniejsza!
  • Gość: mona IP: *.chello.pl 14.03.05, 21:15
    witam...moze was wszystkie zaskocze ale ja nie jestem tak entuzjastycznie
    nastawiona do usuwania włókniaków. Moje doświadczenia niestety o tym
    zadecydowały. Otóż pierwszego włókniaka usunełam pól roku temu po 2 latach od
    wykrycia. Lekarze doradzali mi go wyciąć przed planowaną ciążą więc się
    zdecydowałam (miał ok 1cm i wynik histopatologiczny wykazał fibroadenoma czyli
    włokniako-gruczolak). Po operacji czułam się bardzo dobrze, ale okazało się że
    operacja na nic bo po ok. miesiącu od operacji pojawił się drugi, znacznie
    większy i rosnący dużo szybciejsad Nie miałam więc wyjścia-druga operacja,
    druga narkoza. Teraz jestem miesiąc po drugiej operacji i znów zaobserwowałam
    to samo. Ponoć czasami tak się zdarza, że piersi niektórych kobiet już takie są
    i włókniaki mogą się odbudowywać i w takich przypadkach sama rozumiesz, że
    operacja chyba była bez sensu...tym bardziej że pierwszy rósł bardzo powoli a
    drugi dużo szybciej. Decyzja należy do ciebie. A i jeszcze jedno- podobno takie
    przypadki jak mój zdarzają się bardzo, bardzo rzadko. W każdym razie
    powodzenia. Napewno się przyda.
  • 15.03.05, 08:49
    Na litość boską jaki lekarz Cię leczy, że Ci nie wytłumaczył, że nieusunięty
    gruczolakowłókniak może urosnąć do rozmiarów główki dziecka, że może, nawet
    szybko uzłośliwieć, co znaczy bez sensu?!?, usunęłąm dwa i usunę każdego
    następnego, trudno mój pech, że mam skłonności, takie życie, a może uważasz, że
    mam poczekać i wybrać suknię do trumny co????????????
  • Gość: mona IP: *.chello.pl 15.03.05, 13:58
    Witam ponownie...To jaki lekarz mnie leczy nie ma tutaj znaczenia (ale jeżeli
    bardzo chcesz wiedzieć to bardzo znany, prof. dr hab.,chirurg-onkolog,
    ordynator oddziału onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego) gdyż ktokolwiek
    by mnie nie leczył to sytuacja byłaby podobna. Wynika to z zaburzeń
    hormonalnych. Decyzja co do usuwania włokniaków to indywidualna sprawa i zależy
    od rodzaju guzka oraz organizmu pacjentki. Niestety nie zgadzam się z tobą co
    do konieczności usuwania każdego guzka gdyż nie każdy włókniak ma tendencję do
    powiększania (niektóre samoistnie maleją) a poza tym bardzo rzadko złośliwieją.
    Ja też usunęłam tak, ale nie wiem czy zrobiłabym to po raz drugi gdybym miała
    znów wybierać. Biorąc oczywiście pod uwagę przypadek włókniaka który się nie
    powiększa albo powiększa bardzo powoli. Przypominam, że przed pierwszą operacją
    przez ok. 2 lata powiększył się 4 mm., natomiast po operacji przez pól roku
    nowy urósł do 2,5 cm. Teraz jestem miesiąc po drugiej operacji (czyli wycięcia
    tego 2,5 cm)i znowu coś się pojawiło. Niestety nie mam jeszcze aktualnych
    badań. Zgadzam się natomiast z teorią, że należy usuwać włókniaki szybko
    rosnące lub z podejrzanym wynikiem usg lub biopsji. Decyzja należy do was...
  • 15.03.05, 16:30
    Włókniak, a gruczolakowłókniak to ogromna różnica, a jest kilka innych zmian,
    które można z jednym i drugim pomylić bez badania histopato.. Ten drugi jest
    nowotworem złośliwiejącym i trzeba go bezwzględnie usuwać to wszystko.
    A moje pytanie co za lekarz-było czysto retoryczne w kwestii oburzenia, mam
    nadzieję, że tylko Cię uspokajał, bądź coś niedokładnie zrozumiałaś. Pozdrawiam
    i zdowia życzę.
  • Gość: up IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.05, 09:46
  • 24.03.05, 13:25
    Hej Dziewczyny. W czerwcu miałam usuwanego włókniaka w prawej piersi (2.1cm) W
    szpitalu leżałam 3 dni, gdyż miałam całkowitą narkoze i bardzo źle się czułam
    po zabiegu. Na zabieg namówił mnie chirurg-onkolog. Teraz tego żałuje bo jak
    sie okazuje, wiele kobiet żyje z tymi włókniakami i taka natura, że one się
    pojawiają. Bliznę mam dość dużą bo miałam brzydko umieszczonego tego guzka. Po
    konsultacji z ginekologiem on twierdzi, że nie powinnam usuwac bo moge miec
    problemy z karmieniem. A i tak pojawił mi sie następny guzeksad(I co, znowu
    ciąć? Mam 75B a po wszystich zabiegach bede miala chyba Asmile)Więc pomyślcie
    zanim dacie się "kroić" Chirurdzy lubią wycinać wszystko co jestsmile)
    Pozdrowienia papa
  • 19.05.05, 10:02
    Witam, wznawiam wątek, gdyż mam podobny problem. W zeszłym tygodniu zrobiłam
    badanie USG ze względu na wyczucie guzka w jedenj piersi (karmię piersią).
    Okazało się, że jest to niegroźna torbiel, natomiast w drugiej piersi mam 2
    włókniaki. Lekarz chirurg onkolog, do którego zaraz popędziłam, stwierdził że
    guzki są do usunięcia i mam zjawić się za ok. 6 m-cy (jeśli wcześniej nie
    wyczuję żadnych niepokojących zmian) i że nadal mogę karmić piersią. Po
    przeczytaniu Waszych postów zastanawiam się czy nie powinnam zrobić biosji. Co
    prawda lekarz po zapoznaniu się z wynikami uspokajał mnie, że nie są to zmiany
    złośliwe i że należy je usunąć, ale na razie żebym sobie pokarmiła dziecko. Był
    bardzo przekonujący. Jak wygladało to u Was, czy po stwierdzeniu włókniaków
    zrobiono wam biopsję ??? Dodam opis z USG: niejednorodne guzki o wym. 13x6 mm -
    obraz przemawia za włókniakami lub torbielami z lito-płynną i gęstą treścią".
    Bardzo proszę o informację.
  • 19.05.05, 10:28
    1Laktacja zmienia stan gruczołów piersiowych dość radykalnie i być może coś co
    teraz daje obraz takich zmian, w istocie jest odwracalnym procesem spowodowanym
    laktacjom. Odczekaj nakazany czas i powtórz badania.
    2Jeśli to faktycznie guzek to czy:włókniak czy gruczolakowłókniak-to na usg
    można odróżnić z dużym prawdopodobieństwem, dodatkowo podczas badania
    palpacyjnego-gruczolakowłókniaki są przesuwalne i bolą. Biopsji się nie poleca,
    jeśli zmiana jest operacyjna, to nie ma sensu jej kłuć, bo czas od biopsji do
    operacji jest z reguły długi i w tym czasie może się wszystko zmienić. Słuchaj
    lekarza, a jak masz wątpliwości, skonsultuj się z jeszcze jednym.
  • 19.05.05, 16:25
    dorote_a napisała:

    > 1Laktacja zmienia stan gruczołów piersiowych dość radykalnie i być może coś
    co
    > teraz daje obraz takich zmian, w istocie jest odwracalnym procesem
    spowodowanym
    >
    > laktacjom. Odczekaj nakazany czas i powtórz badania.
    > 2Jeśli to faktycznie guzek to czy:włókniak czy gruczolakowłókniak-to na usg
    > można odróżnić z dużym prawdopodobieństwem, dodatkowo podczas badania
    > palpacyjnego-gruczolakowłókniaki są przesuwalne i bolą. Biopsji się nie
    poleca,
    >
    > jeśli zmiana jest operacyjna, to nie ma sensu jej kłuć, bo czas od biopsji do
    > operacji jest z reguły długi i w tym czasie może się wszystko zmienić.
    Słuchaj
    > lekarza, a jak masz wątpliwości, skonsultuj się z jeszcze jednym.



    Bardzo dziekuję za informację
  • 11.08.05, 21:48
    Jestem po USG na którym potwierdziła się obecność włókniaka (tuż przy otoczce,
    5mm pod skórą) w jednej piersi i obecnoość włókniaka lub "dysplastycznego guzka
    tłuszczowego" w drugiej.

    Pytanie co dalej.
    Wizytę u onkologa już mam zaklepaną. Wiem że czeka mnie chyba biopsja i
    operacja/zabieg wyłuszczenia. Czy można zrobić to za jednym zamachem? Tzn ide
    rano na biopsje, dostaje wynik i od razu pod nóż?

    Możecie polecić jakiegoś lekarza/ onkologa/ chirurga w Łodzi (wizytę mam z
    ICZMP)

    A! Pytałam się lekarki wykonującej USG o ew. karmienie piersią przy nacięciu
    przy brodawce i stwierdziła że to nieprawda.
  • 12.08.05, 08:47
    Możesz od razu zdecydować się na zabieg z pominięciem biopsji, jest to
    najmądrzejsze wyjście jeśli od razu nie istnieje podejrzenie zmiany złośliwej.
    W przypadku nowotworów złośliwych lekarze robią biopsję aby wiedzieć jak
    rozległy zabieg będzie potrzebny, i zawsze trwa on długo. Zmiany niezłośliwe
    usunąć można w znieczuleniu miejscowym, sam zabieg w zależności od metody może
    trwać kilka minut do góra godziny. Oczywiście może okazać się w trakcie
    zabiegu, że zmiana ma inny charakter niż przypuszczano, wtedy chirurg musi
    podjąć decyzję czy poszerzać zakres operacji.
    Nie ma możliwości tego samego dnia robić biopsji i usuwać zmianę, badanie
    histopatologiczne tkanki pobranej w trakcie biopsji trwa od 3 do nawet 7 dni, i
    dopiero po tym czasie otrzymuje się wyniki.
    Teoretycznie przy cięciu przy brodawce, chirurg może się starać oszczędzić
    większość kanalików, jeśli guz nie jest w centralnej części gruczołu
    piersiowego, ale nie znam przypadku, aby to sie udało w takim stopniu, aby
    karmienie mogło być bezproblemowe- tu mam na myśli zastoje i ropnie wymagające
    drenażu. Najmniejsze problemy miała jedna z pacjentek mego chrzestnego, która
    po takiej oszczędzającej operacji miała tylko raz drenowaną pierś, inne prędzej
    czy później musiały przerwać karmienie bo poważnie zagrażało to ich zdrowiu,
    albo miały dość sączków umieszczanych w piersi, były też historie z odrostem
    guza, jedna do 12 cm, a także uzłośliwienie-niestety ostatnio-dziewczyna
    jeszcze walczy. Pytanie brzmi czy USG robił Ci lekarz radiolog, ginekolog czy
    onkolog, teoretycznie tylko radiolog powinien je wykonywać bo ma w tym celu
    zrobioną specjalizację, operacje piersi za to przeprowadza chirurg i to on
    najlepiej wie co jest konsekwencją danego zabiegu.
  • Gość: Dorka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 09:33
    Miałam włókniaka w piersi którego usunełam operacyjnie bez poprzedzającej biopsji pięć lat temu - mam malutką bliznę -niemal niewidoczną - przy sutku;potem zaliczyłam dwie ciaże i prawie trzy lata laktacji - jeszcze karmię. Nic mi więcej nie urosło smile)). Przed planowaną ciążą lepiej jednak pozbyć sie tego guzka...I raczej nie ma się czego bać - ja miałam swój guzek dość długo i przyprawiał mnie o wielki stres - z radoscią sie znim pożegnałam!
  • Gość: joisana IP: 81.219.113.* 12.08.05, 09:58
    Włókniak wytwór tkanki włóknistej nie podlega działaniu hormonów,
    gruczolakowłókniak jak najbardziej, typ guza jednoznacznie stwierdza dopiero
    badanie histopatologiczne, tak więc przed biopsją lub zabiegiem można jedynie
    przypuszczać z czym ma się do czynienia.
    Przy sutku, czy brodawce sutkowej-jest różnica , mimo wszystko zazdroszczę winki
    gratuluję.
  • Gość: joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 14:30
    "Oba sutki o dużej dysplazji włóknistej bez zmian ogniskowych" - pani doktor
    (radiolog) powiedziała, że taka już moja uroda. Powinnam się martwić?
  • Gość: kasia IP: *.016.dsl.pth.iprimus.net.au 04.10.05, 01:47
    a czy ktoras z was bierze tabletki antykoncepcyjne majac
    cysty ,wlokniaki ????????
  • 04.10.05, 08:00
    Miałam gróczolakowłókniaki na etapie uzłośliwiania, guzy osiagnęły 4 cm w
    przeciągu 6 miesięcy brania Diane35, przed pigułkami nie byłam badana, więc nie
    wiem jaka była ich wyjściowa wielkość. I mimo, że mam zjechaną równowagę
    hormonalną i pigułki by pomogły (czułam się na nich świetnie) to b.boję się
    zaryzykować. Jeśli chodzi o zdanie lekarzy : brać czy nie brać hormonów w
    przypadku istnienia lub byłych zmian nowotworowych w piersiach jest podzielone,
    i tak onkolodzy są na nie-zdecydowanie, ginekolodzy- na tak i zalecają
    obserwację, chirurgom-wisi-bo oni zawsze mogą pociąć wink. Same musimy więc
    podejmować decyzję i ponosić jej skutki.
  • Gość: dzidzia IP: *.dynamic.chello.pl 28.04.14, 14:21
    witam , miałam włókniaka w piersi najpierw małego ale szybko rósł doszedł do rozmiaru 2 na 3 cm , postanowiłam usunąć i jestem zadowolona a dodam że zabieg miałam kilkanaście lat temu , blizna ma około 2 cm i jest prawie niewidoczna , jedyne co niestety jest nieprzyjemne to biopsja ale da się przeżyć , więc zachęcam i życzę powodzenia smile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.