Moja "przygoda" zdarzyła się 13 lat temu, więc może coś sie zmieniło.
Do szpitała przyjechałam na umówioną godzinę i zaproszono mnie do sali
zabiegowej, dostałam znieczulenie miejscowe, potem lekarz wyciął ropień ( parę
minut ), założył opatrunek i domu. Potem musiałam przyjeżdżać na wymianę
sączków - kilka razy. Wymiana trwała kilka minut. Nie bój się na zapas. Po tym
zabiegu mi ulżyło, bo wcześniej gdy pokarm był zablokowany bolało jak diabli.
Pozdro
--
Moje Słoneczko
Karolek