Dodaj do ulubionych

Poronienie-straszna rzecz

02.07.03, 20:02
Być może niektóre z Was dziewczyny pamięta mnie z wcześniejszych postów jak
bardzo cieszyłam się moim dzieckiem-niestety 6 tyg temu ciąża obumarła i
miałam łyżeczkowanie. Dziś sił mi dodaje myśl o następnym dzidziusiu o
którego będziemy się z mężem starać od połowy września czyli 4 m-ce po
poronieniu. W poniedziałem idę do gina i zastanawiam się jakie badania mi
zleci-pewnie toxoplazmoza i cytomegalia-nie wiem ale zdaję się na lekarza.
Chciałabym tylko powiedzieć, wszystkim tym którzy przeżyli taką tragedię, że
można a nawet trzeba się z tego podnieść! trzeba myśleć, że wszystko będzie
o.k bo inaczej się zwariuje!
Pozdrawiam i wszystkim życzę duuuuużo zdrówka!!!!
Edytor zaawansowany
  • gabrysia_28 02.07.03, 22:16
    Serdecznie Ci współczuje - wiem co czujesz. Ja również jakiś czas temu
    poroniłam, ale była to młoda ciąża, więc obylo się bez łyżeczkowania.
    Mimo iż o tym, że byłam w ciąży dowiedziałam się jak juz poroniłam (dostałam
    silnego krwotoku i wylądowałam w szpitalu) to i tak było mi bardzo przykro.
    Mimo iż była to zdecydowanie nieplanowana ciąża, to i tak nie najlepiej to
    przeżylam....

    Gabi

    yousta1 napisała:

    > Być może niektóre z Was dziewczyny pamięta mnie z wcześniejszych postów jak
    > bardzo cieszyłam się moim dzieckiem-niestety 6 tyg temu ciąża obumarła i
    > miałam łyżeczkowanie. Dziś sił mi dodaje myśl o następnym dzidziusiu o
    > którego będziemy się z mężem starać od połowy września czyli 4 m-ce po
    > poronieniu. W poniedziałem idę do gina i zastanawiam się jakie badania mi
    > zleci-pewnie toxoplazmoza i cytomegalia-nie wiem ale zdaję się na lekarza.
    > Chciałabym tylko powiedzieć, wszystkim tym którzy przeżyli taką tragedię, że
    > można a nawet trzeba się z tego podnieść! trzeba myśleć, że wszystko będzie
    > o.k bo inaczej się zwariuje!
    > Pozdrawiam i wszystkim życzę duuuuużo zdrówka!!!!
  • yousta1 03.07.03, 20:19
    Dziewczyny!
    gdybym mogła to bym Was wszystkie i każdą z osobna wyściskała!
    Fajnie jest tak usiąść, włączyć komputer i zobaczyć, że ktoś zadał sobie trud i
    skrobnął parę słów specjalnie do ciebie-hmmm a mówią że kobiety potrafią tylko
    ze sobą rywalizować-głupole...
    Beemka daj znać jak tam starania-no i pamiętaj, że nie ilość a jakość się
    liczy...hi hi
    Breskvo-trzymam kciuki aż do 38 tyg!
    Pacjenktko i Moboj-dziękuję za ciepłe słowa i duży dla Was CMOK
    A dla Gabrysi-dużo ciepła i powodzenia na przyszłość BUZIAK
  • moboj 02.07.03, 23:31
    cześc dziewczyny. nie wiem jak to jest poronić, nawet nigdy nie byłam w ciąży,
    nawet jej nie planuję w najbliższym czasie, ale chciałam wam napisać, żebyście
    się trzymały. jeszcze wszystko skończy się dla was dobrze i będziecie miały
    sliczne dzieci.
    pozdrawiam i dobranoc, bo własnie zmykam spaćsmile
  • pacjentka5 03.07.03, 08:50
    yousto,
    Bardzo mi przykro z powodu tego, co cie spotkalo. Mimo, ze cie nawet nie znam.
    Sama dopiero planuje pierwsza ciaze i tez mam wiele obaw. Wsrod moich
    kolezanek, prawie co druga stracila swoje pierwsze dziecko. Wiem jak bardzo to
    przezywaly. Ale teraz ciesza sie zdrowymi slicznymi maluchami! smile
    Zycze Ci wiec wiary w lepsze jutro i trzymam kciuki. Nastepnym razem na pewno
    sie uda. Jestes bardzo dzielna! smile
    Pozdrowienia
  • beemka1 03.07.03, 09:34
    Hej Yousta
    Dobrze, ze optymistycznie podchodzisz do prob we wrzesniusmile Ja po swoim
    poronieniu mialam kilka miesiecy wykreslonych z zycia. Teraz tak sie staram
    ponownie zajsc, ze za cholere mi to nie wychodzi. Zycze duzo sily w przejsciu
    przez ten koszmar, trzymaj sie!
    Beemka.
  • breskva 03.07.03, 20:09
    ja poronilam w pazdzierniku ub. roku w 8 tygodniu... Bylo to straszne, ale
    odczekalam 6 mies. i od razu zaszlam znowu--teraz jestem juz w 18 tyg. i
    wszystko jest dobrze, brzuszek rosnie i zaczynam czuc ruchy... Znam mnostwo
    dziewczyn ktore po poronieniu rodzily zdrowe dzieci--poronienie to naprawde
    naturalna i czesta sprawa. Uszy do gory!!! Czas szybko mija i mozna sie znowu
    cieszyc brzuszkiem.
    Pozdrawiam
  • yousta1 03.07.03, 20:21
    coś mi się źle włączyło..kurcze
    przeczytajcie co tam powypisywałam wyżej.
    PA PA
  • breskva 04.07.03, 15:03
    A jeszcze większe grono kobiet wspierających po poronieniu znajdziesz pod tym
    linkiem www.dzieckoinfo.com/forum/postlist.php?Cat=&Board=12
    to forum naprawde pomoglo mi w cięzkich chwilach, a obecnie jestem na forum dla
    oczekujących ktore tez jest wielce pomocne (w ciązy ma się tez mnostwo lekow i
    pytan, zwlaszcza po poronieniu).
  • carmella 25.07.03, 10:08
    breskva napisała:

    > A jeszcze większe grono kobiet wspierających po poronieniu znajdziesz pod tym
    > linkiem www.dzieckoinfo.com/forum/postlist.php?Cat=&Board=12
    > to forum naprawde pomoglo mi w cięzkich chwilach, a obecnie jestem na forum
    dla
    >
    > oczekujących ktore tez jest wielce pomocne (w ciązy ma się tez mnostwo lekow
    i
    > pytan, zwlaszcza po poronieniu).



    tak , tak polecam www.dzieckoinfo.com/forum!!
    Mozna rozwiac wiele swoich watpliwosci, znalezc dobre dusze podtrzymujace na
    duchu, wymienic sie swoimi odkryciami.
    watki i dla dziewczyn po poronieniu, dla starajacych sie, dla oczekujacych i
    dla mamus smile
    Pozdrawiam

  • joasiiik24 05.09.03, 16:21
    straszna rzecz poronienie...czytam tego posta z gesia skorka na ciele,
    poniewaz jestem w 5 tyg ciazy i nie wyobrazam sobie co bym zrobila, gdybym ja
    znalazla sie na Twoim (waszym) miejscu.Pozdrawiam serdecznie i trzymam
    kciuki,aby wrzesniowe proby byly owocne...
    Buziak dla wszystkich przyszlych mamusiek
    Asia i 5 tyg CUD
  • tupelo 04.07.03, 08:57
    Hej Yousta! Ja poronilam dwa razy, bylam we wczesnej ciazy. Tez na poczatku
    nie moglam sie pozbierac. Teraz porobilismy rozne badania i na razie wszystko
    jest w porzadku, wiec (takze od wrzesnia - tak jak Ty) znow bedziemy sie
    starac o dzidzie. Zycze powodzenia i trzymam za Was kciuki!!!
  • moniqueee 04.07.03, 10:34
    Hej Dziewczyny!
    Tym, ktore poronily z calego serduszka wspolczuje i mocniusio zaciskam lapki
    byscie juz nie musialy niegdy wiecej przez to przechodzic i doczekaly sie
    zdrowego i slicznego malenstwa!
    Jeszcze ni bylam w ciazy, jest ona u mnie w dalekiej przyszlosci. Ale uwielbiam
    dzieciaczki i sama juz sie boje jak to bedzie u mnie...
    Tak sobie tez mysle, ze poronienie, to z pewnoscia okropne przezycie i nigdy
    nie zyczylabym go swojej "wrogowi" (chyba nie ma rodzaju zenskiego tego
    slowa...?). Ale tak mi przyszlo do glowki, ze jest ono potrzebne, bo dzieki
    niemu moze urodzic sie zdrowe dziecko, a tak mogloby urodzic sie jakies chore i
    nie przezyc nawet kilku godzin swojego zycia. To dopiero musi byc straszne.
    No dobrze koncze sie juz rozwodzic i madralowac.
    Jstem z Wami!
    Buziaczki i usciski
    Monika


    > Hej Yousta! Ja poronilam dwa razy, bylam we wczesnej ciazy. Tez na poczatku
    > nie moglam sie pozbierac. Teraz porobilismy rozne badania i na razie wszystko
    > jest w porzadku, wiec (takze od wrzesnia - tak jak Ty) znow bedziemy sie
    > starac o dzidzie. Zycze powodzenia i trzymam za Was kciuki!!!
  • yousta1 04.07.03, 18:41
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za odzew!
    Tupelo-mam nadzieję, że będziesz zdawała relacje na forum jak tam Wasze
    starania-trzymam kciuki i myślę, że nam się szybko powiedzie i znów będziemy
    mogły prężyć i pokazywać brzuszki...hi hi
    Moniquee-sądząc z postu to jetseś bardzo fajną dziewczyną i jak dla mnie to
    możesz się mądrować ile chcesz-mi się to podoba!!!
    Buziaki PA PA
  • melmire 05.07.03, 00:04
    Ja tez pozdrawiam, i zaciskam kciuki!
    Moja kuzynka pierwsza ciaze poronila, po czym blyskawicznie zaszla w druga -
    piekna i zdrowa dziewczynka. Teraz jest po raz drugi w ciazy, czego i tobie
    zycze smile
  • nadzieja28 08.07.03, 16:15
    Dziewczyny, dolączam do grona. Ja tez mialam obumarla ciąże, która zakończyła
    sie łyżeczkowaniem. Bardzo długo to przeżywalam. Teraz znowu pragne zajsc w
    ciaze.
    Ciesze sie, że jest ktos kto mnie zrozumie.
    Beemka, trzymaj sie! Życze Wam powodzenia!!!
  • yousta1 08.07.03, 16:39
    nadziejko będzie dobrze-ja też mam nadzieję a teraz drugą Ciebie-nową forumową
    przyjaciółkę!
    daj znać kiedy zaczynacie starania
    PA PA
  • moniqueee 08.07.03, 16:42
    Yousta1, dziękuję za komplemnet. Aż się zaczeriweniłam hihi.
    Na pewno wkrótce będziesz prężyła i pokazywała swój brzuszek, a dzidzia urodzi
    się zrowiutka i dostanie 10 punktów w skali Agpar (tak sie ona jakos nazywa,
    ale chyba cos przekrecilam ;-( gapcia ze mnie) a potem będzie równiez zdrowym
    bobaskiem! Życzę Ci (oraz innym dziewczynom) tego z całego serduszka!
    Całuski i pozdrowionka,
    Moniqueee
  • mutak 14.07.03, 10:07
    Cześć Tupelo
    Ja tez jestem po poronieniu w lutym i chciałam zapytać jakie badania robiłaś?
    Czy możesz mi podpowiedzieć.

    tupelo napisała:

    > Hej Yousta! Ja poronilam dwa razy, bylam we wczesnej ciazy. Tez na poczatku
    > nie moglam sie pozbierac. Teraz porobilismy rozne badania i na razie
    wszystko
    > jest w porzadku, wiec (takze od wrzesnia - tak jak Ty) znow bedziemy sie
    > starac o dzidzie. Zycze powodzenia i trzymam za Was kciuki!!!
  • tupelo 20.07.03, 12:18
    Hej, sorry, ze odpowiadam dopiero teraz, ale bylismy na tygodniowym wyjezdzie
    po Kaszubach. W szpitalu zrobili mi badania na toksoplazmoze i cytomegalie,
    potem sama robilam na poziom hormonow (progesteron i prolaktyna), no i
    robilimsy tez razem z mezem badania genetyczne, ale zeby to zrobic z Funduszu,
    trzeba poronic dwa - trzy razy i dostac skierowanie od lekarza pierwszego
    kontaktu. Na tym na razie poprzestalismy. Mysle, ze nasienia nie ma co badac,
    bo w koncu dwa razy w ciaze zaszlam i to w krotkim czasie. Jest jeszcze
    kwestia immunologii - moge byc uczulona na czesci trofoblastu i po prostu moj
    organizm pozbywa sie zaplodnionych jajeczek... Ale o tym na razie nie chce
    myslec. Mam nadzieje, ze teraz bedzie juz wszystko OK. O badaniach, jakie
    warto zrobic, szukaj tez na forum "nieplodnosc". Pozdrawiam i trzymaj sie!
  • 1966jola 13.08.03, 09:27
    Cześć dziewczyny, jestem nowa na tych stronach i myślałam że tylko mnie
    spotkała taka straszna rzecz jak strata dzidziusia.
    Ale pocieszające jest że wszystkie się wspieracie, i jest to bardzo miłe.
    Ja swoją ciążę straciłam w 8 tygodniu i nigdy nie zapomnę słów lekarza, ciąża
    obumarła.Najbardziej jednak boli mnie fakt że lekarz prowadzący po utracie
    ciąży nie zajął się mną dostatecznie tzn. nie zlecił żadnych badań, dodam że
    mam 36 lat, a lekarzem prowadzącym był bardzo znany endokrynolog ze szpitala na
    Karowej.Jeżeli macie jakieś doświadczenia jakie badania należy wykonać aby
    chociaż częściowo przygotować się do drugiego razu to proszę napiszcie do mnie.
    A może któraś z was zna jakiegoś dobrego ginekologa z warszawy godnego
    polecenia.Pozdrawiam gorąco wszystkie dziewczyny z forum.Trzymajmy się razem to
    naprawde bardzo pomaga.Jola
  • snow.white 04.07.03, 19:24
    ...ja jeszcze nie w temacie,ale moja mama przezyla to kilka(!) razy,juz po
    urodzeniu mnie i brata.Bylo jej ciezko,ale jak na nia patrze,to wiem,ze da sie
    przetrwac!

    Jak kumpelka byla w ciazy,prawie ja stracila,lekarka jej powiedziala,ze takie
    czasy,zanieczyszczenia,wszedzie chemia itp,dlatego ciezko ciaze donosic...

    Wspolczuje bardzo i trzymam kciuki za dzidziusie w przyszlosci!!!! smile))
  • gizmag 08.07.03, 18:20
    yousta wiem co czujesz.Ja straciłam moje maleństwo w 41 tygodniu ciaży.Doszło u
    mnie tak jak u ciebie do obumarcia płodu-u mnie przyczyna było zawał
    łożyska.Minelo już 5 miesiecy od tego zdażenia a ja nadal nie moge sie
    pozbierać.lekarz kazał odczekać 6 miesiecy by na nowo starać sie o dziecko-to
    juz tylko miesiac wiec moze razem zaciażymy i bedziemy wspolnie przeżywać te
    radosne chwile.Tego ci zycze i sobie z całego serca.CAŁUJE CIE MOCNO I TRZYMAJ
    SIE WSZYSTKO BEDZIE BO MUSI BYĆ DOBRZE.
  • yousta1 08.07.03, 22:17
    Wiem, że każde porononienie to tragedia ale to co Ty przeżyłaś musiało być
    koszmarem!!!
    Jestem całym serduchem z Tobą i najchętniej bym Cię teraz wyściskała bo już
    taki jestem uczuciowy ludzik hi hi
    Mam do Ciebie jedną prośbę-cieszcie się seksem a nie róbcie dzieci-tak mi
    powiedziała moja mama choć jest b.staroświecka i chyba ma racje...
    Życzę powodzenia a przeczucia mam takie, że będziesz miała fajną dzidzię, która
    zrekompensuje Ci stratę Aniołeczka
    PA PA
  • gizmag 09.07.03, 13:57
    Bardzo ci dziekuje za te słowa.też mam taka nadzieje.Nie spiesze sie z
    dzidziusiem ale wiem że dzieki niemu wróce do normalności.CAŁUSKI YOUSTA!!!!!!
  • magda010 09.07.03, 17:54
    Pomyslcie sobie tylko na pocieszenie, ze poronienie nie jest bez powodu i widocznie cos bylo nie tak. Moze to i lepiej, ze stalo sie to teraz, a nie pozniej i ze to natura tak dziala, ze stara sie eliminowac wszystko to, co wadliwe. Ciezka sprawa, ale to natura, a nie Wy.
  • olay 15.07.03, 20:44
    Ja was kocham dziewczyny. Potrzebowalam jakiegos wsparcia, chyba po dzisiejszym
    dniu najbardziej jak moja kolezanka opowiadala mi o swoim dwumiesiecznym
    szkrabie, ktory zreszta popiskiwal w wozku obok. Ja poronilam tydzien temu.
    Oczywiscie lyzeczkowanie bylo ale bylo mi juz wtedy wszystko obojetne. Dzisiaj
    jest chyba moj najgorszy dzien od tego czasu, tym bardzie sie ciesze, ze was
    znalazlam. Jest mi strasznie przykro, ze i was to spotkalo bo dla mnie to byl
    taki szok, ze ja bym chciala zeby zadna kobieta na swiecie przez to nie musiala
    przechodzic. I boli mnie wasz smutek bo wiem przez co musialyscie przezyc. Ja
    jeszcze nie mam nadziei na przyszlosc, ja sie jeszcze przyszlosci boje. Ale mam
    wspanialego meza (zostanie nim za miesiac), super ludzi wokol siebie i
    cudownego ginekologa (kocham go od wczoraj). Tylko to mnie trzyma teraz na
    powierzchni...
    Dziewczyny, ktos chyba nade mna czuwa skoro was znalazlam. Justynko jestem z
    toba calym sercem. Jakbys kiedys byla we Wroclawiu to prosze daj znac.
    M
  • yousta1 15.07.03, 21:17
    Olayko
    Przede wszystkim gratuluję ślubu!!!!!!!!!!jak Ci fajnie, że masz to przed sobą
    mi już tylko pozostało oglądanie filmu z wesela (na ślub kamerzysta-drań nie
    przyszedł bo mu sie terminy pomyliły...rada-zadzwoń dzień wcześniej i
    przypomnij swojemu).
    Naprawdę bardzo mi przykro, że i Ciebie ta tragedia spotkała ale Wiesz co-ja
    mam taką teorię, że nasze dzidziaki będą miały charakterki za siebie i swoje
    niedoszłe rodzeństwo. Z własnego doświadczenia wiem, że tak naprawdę to nigdy
    nie zapomnimy tych naszych maleństw ale wierz mi pewnego dnia się z tym
    pogodzisz i zaczniesz myśleć o drugim dziecku.
    Jeśli tylko masz jakieś wątpliwości, pytania (trochę po lekarzach się ostatnio
    nalatałam więc chętnie Ci przekażę co oni mi poradzili)to śmiało pisz!!!Są tu
    naprawdę fajne dziewczyny, które nawet jeśli nie przeżyły tego co my to zawsze
    szepną dobre słowo a na mnie to zawsze możesz liczyć!
    pozdrawiam cieplutko Justa
  • yousta1 15.07.03, 21:20
    Kurcze ja to jestem wychowana...dziękuję za namiar na Wrocław (kiedyś byłam i
    piłam pyszną żubrówkę z sokiem jabłkowym na rynku).Oczywiście zapraszam do
    Warszawy!!!!!!!!!!!!!
  • olay 16.07.03, 11:04
    Ale fajnie, ze odpisalas. Nie spodziewalam sie tak szybko. Wiesz, ze mna jest
    tak, zreszta chyba z kazda kobieta tak jest, ze na zdrowy rozum to ja wszystko
    wiem i zdaje sobie sprawe ze wszystkiego. Jak podejde racjonalnie to wszystko
    gra. A potem stwierdzam, ze jak juz wszystko tak dobrze to ja sie teraz
    pozastanawiam jak by bylo gdybym nie poronila, jakie mielismy plany, jak bardzo
    w ciagu paru dni moj swiat sie nastawil na dziecko i zmienil dla dziecka. I
    zaczynaja mnie dobijac takie male pierdolki. A nie da sie o nich nie myslec.
    Czekam bo mowia, ze z czasem bedzie lepiej.
    Co do slubu to juz jest wszystko odpiete. Stawiamy na mniej standardowa wersje
    wiec nie bedzie kamerzysty... i jeszcze paru rzeczy nie bedzie. Staram sie
    skupic na tym slubie bo przed ciaza wypelnial kazda wolna chwile ale jakos
    teraz nie potrafie tak w 100% sie temu oddac.

    Co do Warszawy to nie wykluczam bo myslalam o wieczorze paniejskim tam ale sama
    wiesz jaka mam teraz na niego ochote. Ale dzieki za zaproszenie, napewno kiedys.

    To fantastyczne, ze czasem, kiedy wydaje ci sie, ze to najczarniejsz z czarnych
    godzin pojawiaja sie nagle ludzie nieznajomi i sama swoja obecnoscia i
    dzieleniem tego samego bolu sprawiaja, ze nie jestes sama.

    Sciskam i pozdrawianm goraco
    M
  • nadzieja28 17.07.03, 11:11
    Bardzo się cieszę, że tu jesteście!
    Tylko kobiety o podobnych przeżyciach mogą się nawzajem zrozumieć. Nasi
    mężczyźni chcą nam pomóc, wspierają ...ale tak naprawdę to tylko my sie
    rozumiemy, nieprawdaż?
    "Justo" dziękuję Ci za otuchę. Ja zaczęłam się już starać o dzidziusia. Bardzo
    się boję, że to pragnienie zbyt mocno odbije sie na mnie a wiesz, nic za wszlka
    cene...Dobrze się mówi innym, że nie można nic na siłę.
    Pozdrawiam Was wszystkie i mocno, mocno ściskam!
    Nadzieja
  • yousta1 17.07.03, 20:42
    Nadziejko będę moco trzymała kciuki za owocne starania!
    Bardzo bym chciała aby Wam się udało szybko zaskoczyć-sama jeszcze nie mam
    zielonego światełka więc staram się wspierać innych...fajnie by było zobaczyć
    post od Ciebie pt. "mam dwie kreski!!!"
    Pozdrawiam Justa
  • nadzieja28 18.07.03, 09:31
    Jestem Ci wdzięczna za słowa otuchy. Ja też Ci życzę, aby to "zielone światło"
    zapaliło się dla Was jak najszybciej. Pozdrawiam. Do "usłyszenia".Pa!
  • olay 18.07.03, 10:29
    Czesc Nadziejko,
    Piszesz, ze nasi faceci chca wspierac i pomagac. Ja do niedawna nie zdawalam
    sobie sprawy z tego jak bardzo oni nas (mnie) jednak wspieraja. Moj przyszly
    maz musial wyjechac na dwa dni pare dni po moim szpitalu. Wrocil i zastal mnie
    na skraju wyczerpania i zalana lzami (moj pierwszy post to ten dzien wlasnie).
    Wyzallam sie i jest ok. Nie mam juz takich dolkow jak on jest. Czyli to chyba
    swiadomosc, ze jest obok ktos z kim dzielisz tragedie. My co chwile pytamy sie
    jak drugie radzi sobie z tym, jak sie z tym wszystkim czuje. Stracilismy
    dziecko ale jestesmy dla siebie jeszcze bardziej.

    Justo, ja rowniez chcialabym przeczytac taki post o dwoch paskach od ciebie.
    Zreszta od kazdej z was i trzymam kciuki. Ja jeszcze dlugo nie ale bede bardzo
    szczesliwa jak zobacze to od was.

    Pozdrawiam
    M.

  • tupelo 20.07.03, 12:21
    Hej Olay! Ja tez jestem z Wroclawia! Trzymaj sie!
    P.S. A moge zapytac, ktory to taki dobry ginekolog? Ja nie jestem za bardzo
    zadowolona ze swojego...
  • olay 20.07.03, 20:14
    Czescsmile))
    Ja chodze do Corfamedu, do Bielickiego. Jest swietny, przy tym calym stresie z
    poronieniem byl bardzo cieply i bardzo mnie uspokoil. Polecam.
    Pozdrawiam
    M.
  • olay 20.07.03, 20:16
    No i trzymam kciuki za starania od wrzesnia. Naprawde.
    M.
  • tupelo 21.07.03, 08:26
    Dzieki za namiary i za trzymanie kciukow. No i wszystkiego naj na nowej
    drodze! I pieknego dzidziusia w przyszlosci.
  • nadzieja28 21.07.03, 18:42
    Witaj!
    Doskonale Cię rozumiem...Chciałabym Cię uścisnąć i powiedzieć Ci coś co zapewne
    słyszysz od innych i nie wierzysz w to-czas spowoduje, że trochę Ci ulży. U
    mnie wygląda to w ten sposób, że wiem i czuję, że dopiero odetchnę i zapomnę
    kiedy urodzę zdrowe maleństwo. Życzę Ci tego i Wam wszystkim.
    Ps. próbowałam w tym miesiącu, ale nic z tego...mam nadzieje.
    Pozdrawiam.
  • olay 22.07.03, 10:21
    No i tu widac, ze ten watek ma sens. Zebralo sie kilka babek i mimo, ze sie na
    oczy nie widzialy to czuja dokladnie to samo. Ja po wizycie u mojego lekarza
    odkrylam, ze jest to na tyle dramatyczna sytuacja, ze osoba, ktora mnie choc
    troche rozumie staje sie od razu mi bardzo bliska i jest lzej. Ja sie troche
    mecze ale postanowilam nic na sile nie robic. Dlatego daje szanse temu czasowi
    zeby mi pomogl. I mam tez pelna swiadomosc, ze przy nastepnej ciazy bede
    umierac ze strachu.

    Ale wiem, ze jak przeczytam o ktorejs z was, ze ma pozytywny test to sprawi mi
    to ogromna radosc. To bedzie znaczylo, ze jest dla nas szansa i, ze komus juz
    sie udalo.

    Nadziejko, dziekuje za slowa otuchy. Jestem z toba w staraniach. Zrobcie sobie
    kolacyjke z winem, wylaczcie telefon i badzcie tylko ze soba. W koncu dziecko
    jest owocem milosci a nie pracy. Trzymam kciuki.
    M
  • szymanka 18.07.03, 12:52
    Ja też mam za sobą poronienie. I też nie obyło się bez łyżeczkowania. Na
    początku nie było wiadomo z jakiego powodu to poronienie, ale po badaniach w
    kierunku toksoplazmozy stała się jasność. Miałam po prostu straszliwego pecha,
    trafiłam z ciążą na okres ostrego zakazenia tokso. Pamiętam że wtedy obłozyłam
    się fachową literaturą i tłumaczyłam sobie że jednak poronienie to nie
    taka "straszna rzecz". Poronienie jest poprostu naturalną selekcją dokonywaną
    przez organizm. Wiem że to brzmi sucho i jest odarte ze wszelkich uczuć, ale ja
    właśnie tak postąpiłam. Zamknęłam ten rozdział, bez rozpamiętywania co by było
    gdyby... Mimo zaleceń lekarza żeby odczekać min. 3-4 miesiące, po trzech znowu
    byłam w ciąży smile I tak pojawiło się na świecie cudeńko moje najkochańsze, i
    najważniejsze: zupełnie zdrowiutkie. Dziś to cudeńko jest 7-letnim
    chłopaczyskiem, który wkłada mi rano żaby do łóżka smile
    Jak widać po poronieniu można donosić ciążę bez komplikacji (żadnych szewków na
    szyjce smilei urodzić zdrowe dziecko.
    Pozdrawiam i życzę dobrej myśli (bo to najwazniejsze smile
  • mutak 18.07.03, 16:05
    A czy robiłaś jakieś badani? Czy lekarz proponował badania, a Ty ich tak nie
    zrobiłaś? Jeśli robiłaś to jakie badania?
    Ania szymanka napisała:

    > Ja też mam za sobą poronienie. I też nie obyło się bez łyżeczkowania. Na
    > początku nie było wiadomo z jakiego powodu to poronienie, ale po badaniach w
    > kierunku toksoplazmozy stała się jasność. Miałam po prostu straszliwego
    pecha,
    > trafiłam z ciążą na okres ostrego zakazenia tokso. Pamiętam że wtedy
    obłozyłam
    > się fachową literaturą i tłumaczyłam sobie że jednak poronienie to nie
    > taka "straszna rzecz". Poronienie jest poprostu naturalną selekcją
    dokonywaną
    > przez organizm. Wiem że to brzmi sucho i jest odarte ze wszelkich uczuć, ale
    ja
    >
    > właśnie tak postąpiłam. Zamknęłam ten rozdział, bez rozpamiętywania co by
    było
    > gdyby... Mimo zaleceń lekarza żeby odczekać min. 3-4 miesiące, po trzech
    znowu
    > byłam w ciąży smile I tak pojawiło się na świecie cudeńko moje najkochańsze, i
    > najważniejsze: zupełnie zdrowiutkie. Dziś to cudeńko jest 7-letnim
    > chłopaczyskiem, który wkłada mi rano żaby do łóżka smile
    > Jak widać po poronieniu można donosić ciążę bez komplikacji (żadnych szewków
    na
    >
    > szyjce smilei urodzić zdrowe dziecko.
    > Pozdrawiam i życzę dobrej myśli (bo to najwazniejsze smile
  • szymanka 18.07.03, 18:54
    Pierwszym badaniem było badanie które przeprowadzono jeszcze w szpitalu. Sorry,
    nie pamiętam nazwy ale chodziło o badanie pobranych podczas łyżeczkowania
    próbek. Badanie nic nie wykazało, stwierdzono pozostałości jaja płodowego,
    czyli innymi słowy że byłam w ciąży. Przyczyn poronienia nie znalezionosmile
    Lekarz w szpitalu nie zalecił żadnych dodatkowych badań, po badaniu
    ginekologicznym stwierdził że jestem zdrowa, zalecił oszczędzać się przez jakiś
    miesiąc (np. nie dźwigać ciężarów, żadnego większego wysiłku itp.) Radził by
    poczekać z kolejną ciążą jakieś 3-4 miesiące. Do swojej ginekolog trafiłam
    dopiero po dwóch miesiącach (lato było smile, sezon urlopowy) i ta zaleciła
    jedynie badanie w kierunku toksoplazmozy. A po odebraniu badań (pozytywnych -
    więc wyjaśniających sprawę poronienia), po jakichś dwóch tygodniach okazało się
    że znów jestem w ciąży smile (razem ok. 3 miesięcy od poronienia)
    Żadnych innych badań nie robiłam (nie zalecono ich), to było ponad 7 lat temu,
    być może teraz jest inaczej?
  • justynakro 18.07.03, 13:52
    Drogie,

    Moja 28-letnia koleżanka chciała bardzo mieć dziecko.
    Zaszła w ciążę ale niestety wkrótce poroniła. To był szok dla niej i dla
    wszystkich.
    Lekarz po wyłyżeczkowaniu stwierdził, że przez najbliszy rok absolutnie nie
    może zajść w ciążę. Ale koleżanka (do tego pielęgniarka), nie słuchawszy
    lekarzy zaszła w ciążę po niespełna trzech miesiącach. W czasie porodu dostała
    takiego krwotoku, że straciła macicę, niemal życie. Już nie może mieć więcej
    dzieci, nie ma okresu etc.
    Zastanawiam się, dlaczego postąpiła tak niemądrze ? Teraz wciąż drży o swoje
    jedyne dziecko. Czy to taki silny instynkt macierzyński zagłuszył rozum ?

    Dokonujcie mądre decyzje...

    Ja mam 26 lat i również bardzo chcę mieć dziecko ale nie mam z kim, niestety.
    Ale to już zupełnie inna historia........
  • tupelo 20.07.03, 12:24
    Literatura fachowa podaje dwie wersje: albo czekac 3 miesiace, albo 6. Ale
    slyszalam o takich, co zaszly w drugim cyklu po poronieniu i mialy zdrowe
    dzieci i normalna ciaze. To musial byc jakis wyjatkowy straszny przypadek.
  • yousta1 25.07.03, 00:19
    Witajcie Drogie Psiapsiółki
    Ale było fajnie-6 dni nad Bałtykiem...plaża, słońce, zimne piwko-LUKSUS ale
    niestety już wracam do rzeczywistości!
    Mam dobre nowiny-wspólnie z mężem zdecydowaliśmi, że zaczynamy starania od
    drugiego cyklu. Badania wyszły mi super, dobrze się czuję więc na co czekać?tak
    naprawdę tam na górze już KTOŚ za nas zdecydował co będzie-czy nie tak?
    Jeśli chodzi o przypadek który opisała justynakro to naprawdę bardzo przykre
    ale myślę, że jej koleżanka niczego nie żałuje i cieszy się swoim dzieckiem a
    ten krwotok napewno nie był spowodowany tym, że za wcześnie zaszła w ciążę po
    poronieniu ale i tak jej bardzo współczuję...
    A jak tam moje Kochane Wasze strania? Romantyczne zachody słońca sprzyjają
    zapładnianiu tak więc DO DZIEŁA!!!
    Ściskam mocno mocno mocno
    PS.Idę się nakremować bo skóra zaczęła schodzić mi płatami...
  • moniqueee 25.07.03, 09:16
    Yousta!
    Od razy widać, że przyjechałaś z uropu smile Zaciskam łapki za starania! Będzie
    dobrze! Buziaczki.
    Moniqueee
  • grrrrw 25.07.03, 17:09
  • yousta1 25.07.03, 20:01
    Cześć Monisiu!
    Dawno Cię nie było na forum ale baaaardzo się cieszę, że znów jesteś!
    O rezultatach starań dam oczywiście znać w połowie sierpnia ale z góry dziękuję
    za "pozytywne wibracje"

    Ściskam mocno mocno PA
  • moniqueee 25.07.03, 21:47
    Cześć Yousta! smile

    Oj, na forum jestem codziennie (i to nawet po kilkarazy) ale raczej się nie
    wypowiaadam, bo za malutko wiem, żeby się mądrzyć i doradzać, ale za to
    wzbogacam sobie wiedzę czytając posty smile Twój cały czas śledzę wink
    Bardzo mi miło, że mnie pamiętasz smile
    Hej, hej! - Nie wolno dziękować!!! a poza tym nie ma za co! ja tal zasjskam
    łapki za wszystkie i wszystkich praganących dzidziusia. Powodzenia!
    Słodkie buziaki i ciepłe uściski. Papa!

    Monika
  • olay 29.07.03, 11:10
    Nikt do nas nie pisze, nikt juz o nas nie pamieta...sad((
  • yousta1 29.07.03, 13:46
    Witaj Olay!
    Jestem cały czas ale szykuję się w tym miesiącu do dzidziusia!!!
    Cały czas obliczam kiedy będzie owulacja, wymyślam sobie kolejne badania-WARIUJĘ
    Mój mąż stuka się w czoło bo codziennie wyszukuję nowe kalkulatory dni płodnych.
    Pomyślałam, że kupię test owulacyjny ale podobno jest bardzo drogi więc chyba
    sobię daruję (spłukałam się na urlopie...)
    ja poprostu muszę zajść w ciążę-wszystkie koleżanki z brzuchami a ja mam tam
    pusto-buuuuu

    Całuski Justa
  • olay 30.07.03, 10:52
    hej Justa
    wiesz, ze ja trzymam kciuki i jestem z toba. Ja mimo, ze mam jeszcze sporo
    czasu to juz sie przygotowuje psychicznie. Na pewno bede chciala zeby odbylo
    sie to zajscie w sposob spontanicznie kontrolowany. Inaczej mi nie da moj maz
    bo mamy bliska kolezanke, ktora starala sie o dziecko przez 4 miesiace.
    Wykonczyla tym nie dosc ze swojego meza to jeszcze wszystkich na okolo. Ktos
    kiedys w jakims watku napisal "uprawiajcie sex a nie robcie dzieci".
    W kazdym razie prosze daj znac o wynikach. Bede sie bardzo cieszyc jak Ci
    wyjdzie, naprawde.A jak nie tym razem to sie po prostu trzymaj. Znam ludzi,
    ktorzy stracili nadzieje a teraz maja male szkraby. Nie mozna sie poddawac.
    M.
  • olay 30.07.03, 10:54
    I jak zalozysz watek "ZNOW W CIAZY" to daj znacsmile))
  • yousta1 30.07.03, 13:26
    Olayko-fajnie jest czytać listy od Ciebie-zawsze mnie rozbrajają!!!
    hasło "uprawiajcie sex a nie róbcie dzici" to jarzuciłam na internet ale jak
    przyszło co do czego to kompletnie zwariowałam...hi hi
    mam taki plan: jak przyjdzie owu to zapalę świece, muzyczka, wanna pełna piany
    winko-duuużo winka i zaciągnę męża do uprawiania sexu(czytaj robienia dzieci..)
    Buziaczki
  • olay 30.07.03, 18:52
    To madre slowa byly z tym sexem. I kamien spadl mi z serca bo nikomu tak
    dzidziusia nie zycze jak Tobie i Nadziejce. Ja zamierzam to zrobic dokladnie
    tak samo, ze swieczkami i winkiem. Madra z Ciebie baba, Justko.
    Ja to jetem przerazona jak mysle o ciazy znaczy, ze jeszcze nie jestem gotowa.
    Ale jak ktoras z Was zaciazy to bede skakac z radosci i wirtualnie wspierac.
    Pozdrawiam.
    M
  • yousta1 30.07.03, 19:07
    Olaykuś ja tez psychicznie nie jestem gotowa-ale tak sobie myślę, że tylko
    ciąża moża nas przełamać. U mnie to dopiero 2 cykl po ale i tak zaczynam
    starania bo na zagranicznych stronach (tylko nie wiem jakich bo mi mąż
    wydrukował)było napisane, że można już się starać po pierwszej miesiączce!!!
    a amerykańscy lekarza nie głupi są więc im zaufałam.
    Ale ja się cieszę, że tu trafiłam-naprawdę są tu same fajne dziewczyny, myślę
    że powstały tu prawdziwe przyjaźnie...
    A właśnie co tam u Nadziejki-dawno jej nie było?
    Olayku daj znać kiedy zaczynasz starania-będę Cię wspierać całym serduchem!!!!!
    Buziaczki
  • olay 30.07.03, 19:21
    Chyba znalazlysmy sie w tym samym miejscu i w tym samym czasiesmile)) Moje
    starania to listopad-grudzien. Musimy rozwiazac problem mieszkania (teraz 24
    m2). I jak tylko cos bedzie wiadomo to cyk. Ja nawet nie jestem po pierwszym
    cyklu wiec jeszcze mam czas. Ta ciaza uswiadomila nas, ze nie bylismy na nia
    gotowi i, ze chcemy sie na nastepna lepiej przygotowac. Zeby malenstwu bylo
    lepiej.
    A za Ciebie sciskam kciuki i nic sie nie boj. Ja tak Cie wspieram liczac na to,
    ze Twoje powodzenie doda nam wszystkim odwagi. I wpraszam sie do Wawy jak juz
    bedzie widoczny Twoj brzuszek. Moj mail: olay@gazeta.pl, w razie czego...
    Duze serducho dla wszystkich.
    M.
  • glupiakazia 31.07.03, 16:14
    Podpisuję się oburącz pod wszystkim co napisałyście. Po 2 normalnych porodach
    miałam obumarłą ciążę ok. 6-7 tygodnia - było to rok temu. Było mi strasznie
    przykro, ale moje 2 maluchy (no i mąż) trzymały mnie przy życiu. Nie wyobrażam
    sobie co czują kobiety, które jeszcze nie mają dzieci i ronią. Ale kochane!
    Teraz znowu jestem w ciąży i jak na razie wszystko jest dobrze. Oczywiście, że
    się boję. Zwłaszcza, że mój organizm już raz zawiódł... Mam teraz straszne
    paranoje, że coś będzie nie tak.
    Któraś z Was napisała, żeby za bardzo nie myśleć o dzidziusiu, tylko cieszyć
    się seksem. Bardzo słuszne słowa. Moi znajomi bardzo długo starali się o
    dzidziusia i nic, no to postanowili adoptować. Jak tylko zaadoptowali,
    natychmiast coś się "odblokowało" i poczęli bliźniaki. Trzymajcie się i miłego
    rozmnażania się! smile
  • yousta1 31.07.03, 19:29
    Kaziu!
    Trzymam kciuki jak tylko mogę najmocniej!!!!!Koniecznie daj znać jak brzuszek
    rośnie i czy będzie to chłopiec czy dziewczynka-my to forumowe ciocie
    straaasznie się cieszymy z wszystkich poczęć a szczególnie z tych po
    przejściach takie jak nasze.
    Pozdrawiam cieplutko Justa
  • glupiakazia 01.08.03, 10:00
    Dzięki za kciuki! Ja też za Ciebie trzymam i na pewno się uda. Znam mnóstwo
    kobiet, które miały różne przejścia, a potem super dzieci, nawet 3. Musimy
    zaufać naturze i robić swoje, spokojnie. No i myśleć pozytywnie - to jak
    wiadomo jest podstawą nawet w terapii różńych chorób (cha, cha i kto to mówi -
    ja z moimi paranojami! ale taka jest prawda i sama sobie ciągle to tłumaczę).
    Dużo pozytywów! Choćby taki, że dziś piątek! Miłego weekendu, pozdrawiam!
  • yousta1 31.07.03, 19:31
    Olayku zapraszam serdecznie!!!
    Znajdziesz u mnie wygodne łóżko-oczywiście podwójne, no i ugotuję coś pysznego!!
    A i Kadarki się można napić...buziaczki
  • yousta1 31.07.03, 20:06
    Olayku-pisz do mnie nie na adres gazety tylko jussi@o2.pl bo tamtej to prawie
    nie odbieram bo tam nigdy nie wiem czy się wysłało czy nie-buziaczki
  • yousta1 01.08.03, 22:52
    Dziewczyny doradźcie-kupować testy owulacyjne?a jeśli tak to jakie?
    Kurcze najgorsze jest to, że duzo kosztują a po urlopie pustki w kieszeni więc
    mi trochę szkoda wydawać.
    A może lepiej na USG? RATUNKU POMÓŻCIE!
  • tupelo 02.08.03, 14:18
    Hej! Ale masz fajnie, ja zaczynam dopiero za miesiac... Z tymi testami to
    roznie bywa. Ja po poronieniach zaczelam mierzyc temperature i to naprawde
    dziala! Skok jest naprawde zauwazalny!
    Pozdrawiam serdecznie. Trzymam kciuki i dawaj znac, co i jak.
  • gizmag 02.08.03, 18:41
    witam po urlopie,wracamy do szarej rzeczywistości.A od września biore sie za
    robote -wiadomo o co chodzi .CALUJE
  • yousta1 02.08.03, 18:45

    Będę za Was moje Kochane mooooooocno trzymała kciuki!!!
    Nam się po prostu te ciąże należą i tyle!!!!!
    Buziaki
  • moniqueee 02.08.03, 20:31
    Yousta1, no pewnie że Wam się należy! Wszystkim! Ja sobie dalej zaciskam łapki
    za Was wszystkie łapki! smile
    Całuski

    Moniqueee
  • glupiakazia 04.08.03, 08:58
    Moje doświadczenia z testem owu są beznadziejne - za każdym razem wychodziło,
    że zrobiłam go nieprawidłowo (nazywało się to Ovutime, czy jakoś tak).
    Najpewniejsze chyba byłyby badania krwi (to chyba się robi 2-3 razy w ciągu
    cyklu w konkretnych dniach) i do tego USG. Tylko, że to wszystko trochę
    kosztuje... Trzymam kciuki!
  • nadzieja28 04.08.03, 16:59
    Kobietki, jesteście wspaniałe! Właśnie wróciłam z wyjazdu, co prawda
    słuzbowego, ale cieszę się,że już jestem. Właśnie przed chwilą siadłam do
    komputera i przeczytałam Wasze wirtuwlne rozmowy, no i zrobiło mi sie bardzo
    ciepło w sercu a w oczach stanęły łzy wzruszenia. Tak bardzo bym chciała Was
    uscisnąć i cieszyć się z Wami dobrą nowiną!
    Ja właśnie próbuję już drugi cykl (po moich przejściach minęło prawie 6
    miesięcy-podobno regulaminowe, ale zauważyłam, że różni lekarze mają odmienne
    poglądy), ale niestety narazie nic.. Ale nie poddam się i oczywiście bedę
    próbowała dalej.. Byle do przodu!CMOK, CMOK dla wszystkich.
    P. S. dobrze, że jesteście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • yousta1 04.08.03, 21:38
    Nadziejko-fajnie że znów jesteś!
    Co do starań to oczywiście życzę szybkiego "zaciążenia" (ostatnio mi się ten
    słowotwór spodobał...hi hi)
    Kurcze, myślałam że po naszych przejściach to w pierwszym cyklu bum bum i ciaża
    gotowa a tu widzę że lipa...
    Pozostanę jednak w nadzieji, że chłopaki mojego męża mają sokoli wzrok i szybko
    namierzą moje jajeczko-oby tylko było.....buuu
    Pozdrowionka
  • livja 05.08.03, 09:42
    Ja mam radę dla wszystkich kobietek, które choć raz poroniły i chcą wkrótce
    ponownie zajść w ciążę. Bez względu na to, co mówią Wasi lekarze - zróbcie
    sobie najpierw najważniejsze badania. Unikniecie bolesnych rozczarowań, bo -
    moim zadaniem - ryzyko poronienia drugiej ciąży jest bardzo duże. Jeśli
    poroniłyście, to znaczy, że w Waszym organiźmie dzieje się coś nie tak.
    Straciłam swoją pierwszą ciążę 2 lata temu, w 8 tygodniu. Wszycy lekarze
    zgodnie orzekli - pierwsze poronienie to nic, proszę próbować dalej, 2 ciąża
    uda się na pewno. Zaszłam w ciążę po 6 miesiącach. Poroniłam jeszcze szybciej
    niż tą pierwszą. Lekarze w szpitalu i ci, których odwiedziłam potem, dalej
    uparcie twierdzili, że to po prostu był pech i mam próbować dalej, że żadne
    badania nie są na razie potrzebne. Zaufałam im. Rok temu znowu poroniłam ciążę -
    w 6 tygodniu. Wtedy zrobiłam badania. Okazało się, że mam tak wysoką
    prolaktynę, że bez leczenia nigdy nie udałoby mi się utrzymać żadnej ciąży. Do
    tego chlamydia ...
    Zróbcie sobie badania - jeśli wyjdą w porządku, będziecie miały większy komfort
    psychiczny przy zachodzeniu w kolejną ciążę. Jeśli badania - odpukać - wyjdą
    nie do końca poprawnie - najpierw będziecie mogły się wyleczyć, potem zupełnie
    bezpiecznie zajść w ciążę.
    ŻYCZĘ POWODZENIA I SZCZĘŚCIA WSZYSTKIM PRZYSZŁYM MAMUSIOM. TYLKO MY WIEMY, JAK
    TRUDNO SIĘ NIMI STAĆ .....
  • nadzieja28 05.08.03, 11:43
    Kochana Livjo!
    Bardzo, bardzo Ci współczuję! Napewno wiele wycierpiałaś, jestem z Tobą!
    Dziekuje Ci za radę. Prawdę powiedziawszy nie chciałabym przechodzić jeszcze
    raz tego samego. Myślę, że udam się jeszcze w sierpniu do mojego gintera (o ile
    mam nadzieję, nie jest na urlopie).Pozdrawiam Ciebie i wszystkie kobietki!
    Justko! Dzięki za pamięć!A Ty robiłaś badania po tym niemiłym zdarzeniu? jakie?
    CMOK, Cmok!!!!!!!
    Nadzieja
  • yousta1 05.08.03, 18:52
    Livio-jesteś bardzo dzielna, że się podniosłaś po takich przeżyciach...jestem
    pewna, że teraz wszystko zakończy się szczęśliwie-zobaczysz!!!jeszcze będziesz
    nam pisała, że już Ci sił brakuje bo ganiasz za swoimi pociechami!!!!
    A co do badań to Nadziejko pragnę się na nowo przedstawić-Jestem stręczycielem
    pewnej pani doktorek, która nie chciała mnie na żadne badania skierować.
    Przychodzę w poniedziałek i błagalnym tonem proszę o toxo, wtorek o cytomegalię
    i tak cały tydzień przesiedziałam pod gabinetem aż w końcu udało się i zrobiłam
    WSZYSTKO-Alleluja
    Na szczęście badania mam o.k więc od piątku bara bara...hi hi

    Buziaczki słodziutkie ja przesyłam WAM (ale mam dobry humor co?kompletna
    głupawka!)
  • nadzieja28 06.08.03, 09:43
    Justko!Dzieki, chyba zdecyduję się na kompleksowe badania, choć teraz mam
    urwanie głowy i brak mi czasu. Pozdrawiam. Pa
  • maciejaszka1 06.08.03, 14:04
    Czesc Dziewczyny!
    Po raz pierwszy dzisiaj trafiłam na Wasze forum i żałuję, że tak późno, ale
    lepiej niż wcale, nie?
    Współczuję wszystkim, którzy bezskutecznie starają się o dziecko i trzymam za
    Was kciuki. I za siebie też, choć moja historia jest odrobinę inna.
    Ja zaszłam w ciąże na zimę, w listopadzie - trochę zaskakująco - 2 mce po
    ślubie. Ale bardzo pragnęliśmy tego dziecka, choć, patrząc na długotrwałe
    starania znajomych, myśleliśmy, że to potrwa dłużej - stąd ta niespodzianka.
    I było cudownie, mój organizm świetnie znosił ciążę - rzygałam tylko 3 razy (po
    Maternie). Pod koniec 4-go miesiąca odetchnęłam - ryzyko poronienia zmalało,
    czułam się wspaniale. Chodziliśmy na USG co miesiąc - wszystko ok, dzieciak
    machał łapką do taty. Sama radość - zaczęliśmy zastanawiać się nad wyprawką,
    czytałam czasopisma "dla wtajemniczonych" itd...
    A 2-go kwietnia - w 5-tym mcu dowiedziałam się, że dziecka nie będzie! Że ma
    tak poważne wady, że nawet jak się urodzi, to nie ma szans na życie! Zaczął się
    koszmar - lekarze, badania, wyjazdy do Łodzi (mieszkam w Krakowie). Okazało
    się, że to genetyczne. Tylko nie wiadomo czy jednorazowe, czy się może
    powtarzać (tego wciąż nie wiemy - może się dowiemy we wrześniu). Był 24
    tydzień - za późno na aborcję, za wcześnie na prowokaję... Zresztą nie chciałam
    tego, nie mogłam zabić swojego dziecka... Lekarze kazali donosić. I donosiłam -
    wiedziałam (w przeciwieństwie do rodziców i teściowej), że wytrzymam, że dam
    radę - psychicznie.
    I to był najpiękniejszy okres w moim życiu, choć naznaczony bólem i lękiem. Ale
    miałam dziecko - sobie - czułam jego ruchy, mówiłam do niego i o nie dbałam.
    Nie znałam płci - z braku wód USG nie było na tyle czytelne, ale myśłałam, że
    to chłopak.
    W końcu przyszedł poród - 3 tyg. przed terminem. Mój lekarz właśnie wyjechał na
    urlop, ale zajął się mną ordynator w szpitalu, choć sam nie był przy porodzie.
    Żeby mi "ułatwić" zadanie, dziecko było w pozycji pośladkowej, a bóle
    przepowiadające trwały tydzień. Lekarz zaproponował poród siłami natury (a
    raczej moimi!!!), choć u pierwiastek przy położeniu pośladkowym standartowo
    wykonują cesarkę. Ale to ze względu na dziecko, a tu już ten wzgląd nie
    obowiązywał. Zgodziłam się i byłam bardzo dzielan, choć jakby ktoś zobaczył
    warunki w szpitalu uniwersteckim (ponoć najlepszym), to by się zdziwił. Już
    samo łózko porodowe budziło grozę, albo napad histerycznego śmiechu.
    Urodziła się dziewczynka - dali mi ją na chwilę i dopiero wtedy zaczęłam wyć.
    Bo ona była żywa i płakała (choć lekarze mówili, że nie podejmie funkcji
    życiowych!). Była taka cieplunia i wyglądała całkiem normalnie, tylko była
    malutka (2460 i 49 cm). I zaraz miała umrzeć... To mnie po prostu rozwaliło.
    Zabrali ją i potwierdziły się wszystrkie diagnozy - moja nadzieja umarła chyba
    tylko chwilkę przed Karolinką. Ona walczyła 3 godziny. Mąż był u niej i jeszcze
    zdążyła chwycić go za palec, ale zaraz puściła - była już za słaba.
    Bezpośrednią przyczyną zgonu była niewydolność krążenia.
    A mnie nic nie było darowane - szwy rozeszły się po tygodniu i byłam szyta
    drugi raz, z czego i tak 2 szwy puściły. Ale teraz już się zagoiłam, nawet
    ładnie wink
    Wyniki sekcji zwłok będą za jakiś czas i pójdziemy z nimi do poradni
    genetycznej. Ale jaka paranoja - walczyliśmy i udało się pobrać krew pępowonową
    do badań genetycznych. Okazało się, że można je zrobić u nas, a nie w Łodzi. I
    mąż zawiózł próbkę w lodzie - ale na miejscu powiedzieli mu, że miała być w
    cieplarce!!! Nie dość, że wszystko trzeba załatwiać na własną rękę, bo nie ma
    transportu krwi, musieliśmy wziąć własny termos (!), to jeszcze nie ma
    komunikacji, ani standartowych procedur postępowania w takich przypadkach
    między szpitalami!
    I teraz nie wiemy, czego nam się w końcu uda dowiedzieć we wrześniu w poradni.
    Cała ta ciąża to jedna wielka trauma i wszystko zmierza ku temu, byśmy nadal
    żyli w nieświadomości i próbowali w ciemno.
    Ale nam się odechciało... Na razie. Stwierdziłam, że skoro 1-wsze dziecko
    urodziłam w wieku 27 lat, to z następnym mogę poczekać do trzydziestki. Nie
    wiem, może zmnienię zdanie. Ale jedno wiem napewno - żadnego zachodzenia na
    zimę! To zbyt duże obciążenie dla organizmu. I najpierw chcę się przygotować -
    kwas foliowy i te sprawy. Lepiej na zimne dmuchać.
    No i strasznie długi post mi wyszedł... Ale musiałam się wypłakać - jutro mija
    miesiąc od narodzin i śmierci mojej dziewczynki, więc wybaczcie.
    małgośka
  • nadzieja28 06.08.03, 15:23
    Małgosiu!
    Jak to czytam to włos jeży mi się na głowie, a łzy kręcą w oczach!
    Boże, jak ja Ci współczuję. Wiem, że to nic nie pomoże, nie ulży Ci w
    cierpieniu, ale jestem z Tobą. Podziwiam Cię za Twoja wolę walki, jesteś
    wspaniała! Nie wiem czy inna kobieta zdecydowałaby się na donoszenie tej
    ciąży...Bardzo, bardzo chciałabym Cie pocieszyć! Jeśli jesteś wierzaca to
    pomyśl, że Twojej córeczce jest teraz dobrze, wierzę, że kiedyś sie spotkacie.
    Życzę Ci wszystkiego naj...naj...najjj!!!!
    Nadzieja
  • praktycznyprzewodnik 06.08.03, 16:06
    Kochana Maciejaszko! Wszystko się ułoży, będziesz miała dzieci, zobaczysz. Ja
    też nie wierzyłam, a ułożyło się dobrze. Byłam w podobnej sytuacji jak Ty. O
    swoim dziecku bedziesz zawsze pamietac i zawsze, gdy przeczytasz o kim ś taka
    historię jak nasza to sobie zdrowo popłaczesz. Jest taka strona "nasz bocian" -
    zajrzyj może ci to pomoże, jest też na wyborczej w "dziecko"
    watek "poronienie". Jesli Ci to przyniesie ulgę - poczytaj. Mnie pomogło.
    Przede wszystkim pomogło mi odblokowac sie emocjonalnie. Bardzo dobrze
    zrobiłaś, że napisałaś ten list. Ja czekałam ze swoimi zardzewiałymi emocjami
    kilka lat zanim zdecydowałam sie komuś poza męzem wszystko opowiedzieć. PP.
  • moniqueee 06.08.03, 22:03
    Maciejaszko1, tak mi przykro ;-( Nie wiem cio powiedzieć, bo żadne słowa nie
    mogą być tu pocieszeniem ;-( Trzymaj się dzielnie. Jestem z Tobą całym
    serduszkiem.
    Wielkie buziaczki.

    Monika
  • nadzieja28 06.08.03, 15:24
    Bardzo przepraszam pomyliłam Twoje imie, Maciejaszko!
  • glupiakazia 06.08.03, 16:56
    O Boże... Dziewczyno, trzymaj się! Wierzę, że kiedyś dowiesz się, dlaczego tak
    się stało (nie chodzi mi tylko o wyniki badań). Wytrzymaj!
  • maciejaszka1 06.08.03, 21:38
    Dziękuję Wam za słowa pociechy i wsparcia!
    Ale to nie moja zasługa, że to znoszę w miarę dobrze, a mojej rodziny. Wszyscy
    są wspaniali: mąż, mama, teściowa, tata, siostra, brat, a nawet babcia. Nie
    potrafię zrozumieć dlaczego tak się stało, bo przecież - skoro nie mieliśmy
    mieć dziecka, to dlaczego zaszłam w ciążę? Po co? Długo gnębiło mnie to
    pytanie i jeszcze nie znam wszystkich odpowiedzi (a bardzo lubię sobie wszytko
    wytłumaczyć, nawet używając nieco pokrętnej logiki smile, ale jedno wpadło mi do
    głowy: może właśnie po to się to stało, żeby w jakiś sposób poczuć jedność z
    rodziną? Żeby znaleźć porozumienie z matką? Żeby docenić wartość obecności
    bliskich? Tylko tak na razie to sobie tłumaczę. Ale myślę, że czas przyniesie i
    inne odpowiedzi.
    Kolejną rzeczą, która pomaga mi to znosić jest rzeczywiściwe wiara. Wierzę w
    Boga i konkretnie w dwie rzeczy: że cokolwiek nas spotyka - jest na naszą miarę
    szyte i jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić; że wszystko zmierza ku naszemu
    dobru, choć w danym momencie tego może nie być widać, dopiero z perspektywy
    czasu.
    Choć wciąż uważam, że jeśli nie miałam mieć teraz dziecka, to po prostu nie
    powinnam zachodzić w ciążę, ale może właśnie tak miało być, żebym coś
    zrozumiała.
    I pewnie każda z Was wie o co mi chodzi?
    Małgośka
  • yousta1 06.08.03, 21:59
    Małgosiu wyprzedziłaś mnie ze swym postem o 6 minutek więc pozwolę sobie
    jeszcze się trochę pomądrzyć...hi hi
    Osobiście uważam, że wszystko co nas w życiu spotyka ma sens, nawet te nasze
    mniejsze lub większe tragedie. Dzieje się tak aby człowiek w tym pędzie życia
    przystanął na chwilkę, rozejrzał się co traci.
    Kiedy dowiedziałam się, że moje maleństwo nie żyje to mimo iż tego nie chciałam
    to obraziłam się na Boga-wciąż pytałam "dlaczego mnie tak doświadczasz" a potem
    przyszło zrozumienie tekstu modlitwy "Ojcze nasz"-"...bądź wola Twoja..."
    i tak to właśnie trzeba rozumieć. I choćbyś miała nie wiem jak analityczną
    głowę to może na Ziemi nigdy nie poznasz odpowiedzi dlaczego się tak stało
    (zresztą tak jak ja)ale trzeba zaufać, że właśnie tak miało być, właśnie to
    musiałaś przeżyć chociażby po to aby jak piszesz zbudować mocniejszą więź z
    rodziną. Powodów może być wiele ale pewne jest że każdy ma swój krzyż a Ty masz
    siłę go nieść-to może jest dar od Boga...?
    Pozdrawiam i ściskam mocno Justa
  • yousta1 06.08.03, 21:44
    Małgosiu naprawdę nie wiem co powiedzieć. Wydaje mi się, że co bym nie napisała
    to zabrzmi banalnie ale wiedz, że jest mi bardzo bardzo przykro, że spotkała
    Cię taka tragedia...
    Już to gdzieś wcześniej napisałam, że takie tragedie jak Twoja są wśród naszych
    historii najgorsze. Czuć ruchy dziecka, widzieć je, dotykać a potem stracić to
    dla mnie niewyobrażalne. Naprawdę zazdroszczę Ci tej siły, odporności-ja po
    czymś takim bym się już napewno nie podniosła.
    Małgosiu z całego serducha wierzę,że następny dzidziuś swoim uśmiechem
    wynagrodzi Ci wszystko a ja ze swej strony pomodlę się za twoją córeczkę bo
    tylko tyle mogę zrobić...
    Śiskam Cię bardzo mocno i pamiętaj, że na nas-forumowe kumpele zawsze możesz
    liczyć-dobrze trafiłaś!!!!
  • maciejaszka1 07.08.03, 08:21
    Dziękuję, jesteście wspaniałe, nie wiem co powiedzieć... Wzruszyłyście mnie do
    głębi.
    Trzymajcie się.
    Małggośka
  • glupiakazia 07.08.03, 09:21
    Małgosiu, bardzo się ucieszyłam, że pomaga Ci wiara. Nie chciałam być nachalna,
    ale skoro jesteś wierząca, to pozwolę sobie podzielić się z Tobą pewnym moim
    odkryciem. Niedawno zrozumiałam przypowieść o wynajmowaniu robotników do
    winnicy - tą, w której robotnicy wynajęci rano dostawali po denarze, ci
    wynajęci w południe również i ci, którzy przyszli dopiero wieczorem też
    dostawali denara. Zawsze wydawało mi się to niesprawiedliwe, nie mogłam tego
    zrozumieć. Ale ostatnio pojęłam: sprawiedliwość Boża jest nie z tego świata,
    nasze, ludzkie rozumienie świata jest ze swej natury niedoskonałe i tylko
    czasami pokrywa się z logiką Bożą. I bez sensu jest pytanie "dlaczego ja, a
    inni nie", bo Bóg każdego traktuje indywidualnie, u Boga nie ma taryfikatora -
    jak ty dostałeś denara, to jemu należy się półtora. Przepraszam, jeśli
    przynudzam, ale mnie to pomogło. Kochana, na pewno będziesz miała piękne
    dzieci, a to co się stało było konieczne - przekonasz się o tym kiedyś. Ja też
    modlę się za Waszą córeczkę - ona jest Aniołkiem - ale i za Was, żebyście
    wyrwali. Jesteście solą ziemi.
  • olay 07.08.03, 14:08
    Czesc Malgosiu
    dlugo zastanawialam sie co Ci napisac. I nadal nie wiem. Wszystko co chce
    napisac wydaje mi sie banalne i nie oddaje tego co czulam czytajac Twoj post.
    Jedyna rada ode mnie: zagladaj tu czesciej. Istnieje tu dosc specyficzna wiez
    miedzy nami, babkami, ktore sie nie znaja ale, ktore rozumieja sie nawzajem
    lepiej niz ze swoimi najblizszymi. Cokolwiek bys nie napisala zawsze znajdziesz
    tu cieple slowa od bratniej duszy, ktorej nie musisz opisywac co sie z Toba
    dzieje, ona juz wie.
    Pogadamy jeszcze,
    M
  • idgam 07.08.03, 11:25
    yousta1 napisała:

    > Być może niektóre z Was dziewczyny pamięta mnie z wcześniejszych postów jak
    > bardzo cieszyłam się moim dzieckiem-niestety 6 tyg temu ciąża obumarła i
    > miałam łyżeczkowanie. Dziś sił mi dodaje myśl o następnym dzidziusiu o
    > którego będziemy się z mężem starać od połowy września czyli 4 m-ce po
    > poronieniu. W poniedziałem idę do gina i zastanawiam się jakie badania mi
    > zleci-pewnie toxoplazmoza i cytomegalia-nie wiem ale zdaję się na lekarza.
    > Chciałabym tylko powiedzieć, wszystkim tym którzy przeżyli taką tragedię, że
    > można a nawet trzeba się z tego podnieść! trzeba myśleć, że wszystko będzie
    > o.k bo inaczej się zwariuje!
    > Pozdrawiam i wszystkim życzę duuuuużo zdrówka!!!!


    Witaj yousta1 i wszystkie dziewczyny , których takie nieszczęście spotkało.
    Nie załamujcie się i próbujcie dalej, najważniejsze jest wierzyć i niepoddawać
    się nawet gdy inni mają przeciwne zdanie.
    Ja się nie poddałam i mimo kilkukrotnej straty wreszcie się udało !!
    Za miesiąc będę miała wytęsknione maleństwo. Ciąża wymogła na mnie wiele
    wyrzeczeń ale nie podałam się i było warto.

    Głowy do góry i powowdzenia ;0)
  • yousta1 07.08.03, 22:18
    Witaj Idgam!
    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. Takie posty jak Twój sprawiają, że słońce
    jaśniej świeci!
    Gratuluję dzidziusia, będę trzymała kciuki aby bóle parte były ciut lżejsze hi
    hi. Koniecznie daj znać jakie to uczucie-my tu na forum będziemy szczęśliwe
    mogąc zostać ciociami dla twojego skarbeczka.

    Pozdrawiam Justa
  • olay 10.08.03, 19:14
    Dziewczyny, jestem po panienskim, niech mnie ktos dobije... Slub za 5 dnismile))
    Pozdrawiam
    M.
  • yousta1 11.08.03, 20:00
    Najpierw do Olayki-po ślubie jest już tylko lepiej!zobaczysz-to cudowne
    powiedzieć "mój mąż to" "mój mąż tamto" będzie fajnie przez całe życie no ale
    musicie oboje o to dbać a gratulację złożę w sobotę.
    A co do pierwszej części...
    ...buu, ja już nie mogę-dlaczego mam takiego pecha. Kupiłam testy owu i lipa-
    nie mam owulacji!Czuję się wybrakowana, zużyta, brzydka i gruba!Myślałam,że
    skoro już musiało się tak stać, że straciłam moją kruszynkę to jak tylko miną
    te 3 miesiące to szybko zajdę w ciążę a tu taki pech, aż mi się żyć odechciewa..
    Dlaczego dziewczyny co nie chcą mieć dzieci rodzą zdrowe, różowiutkie bobaski-
    są wiatropylne czy co? Mam takiego doła, że już mi fluidu nie starcza na te
    moje zapłakane oczy. Gdyby nie mój mąż (choć wiem, że nie bardzo rozumie mój
    stan) który mnie tak słodko pociesza, oraz najbliższe przyjaciółki no i Wy moje
    Kochane to chyba by mi się znów nie chciało wstawać rano z łóżka tak jak to
    było po poronieniu.
    O rany przepraszam, że się tak rozpisałam no i rozsypałam-jutro już będę w
    lepszej kondycji-chciałam się tylko wyżalić a wiem, że tu jest najlepsze
    miejsce...
    Ściskam Was mocno mocno mocno PA PA
  • moniqueee 11.08.03, 22:31
    Droga Youstko!
    nie smuc się proszę. Jestes cudowana i sympatyczna! i nie myśl tak o sobie!
    Uszki do gory! Bedzie dobrze.
    Z cieplusiemi i serdecznusiimi pozdrowieniami!
    Monika
  • moniqueee 12.08.03, 13:39
    ojojciu, ale gapcia ze mnie.
    2 zdanka mialy byc w odwrotrnj kolejnoci, ale chyba za szybko chcialam Ci
    epocieszyc.
    A wiec poprawiam:
    Youstko, nie myśl o sobie, że jestes jakas nietaka! Jest wrecz przeciwnie, bo
    jestes cudowana i sympatyczna!!!
    Trzymaj sie!

    Moniqueee
  • lilith76 12.08.03, 13:15
    dotąd śledziłam ten wątek biernie, ale teraz się właczyłam na sekundę; GŁOWA DO
    GÓRY!!! przed tobą jeszcze dziesiątki owulacji, najbliższa może za chwilę; uda
    się; na pewno! będe trzymać kciuki za was wszystkie.
  • olay 13.08.03, 15:07
    Skarbenku, nie martw sie. Bedziemy wszystkie mialy bobasy. Pamietasz jak
    napisalas, ze nam sie te dzieiazki naleza. Glowa do gory zlotko, powoli, krok
    po krozku i sie uda. Ale rozumiem o czujesz za kazdym razem jak sie nie udaje.
    holera, jak znajde chwilke to napisze na Twoj prywatny pare slow.
    Dzieki za ieple slowa.
    Pozdrawiam
    M.
  • moniqueee 11.08.03, 22:28
    czyżby slub 15? smile ja wlasnie tego dnia tez mam slub, tylko na razie nie
    swoj uncertain
    Pozdrowionka

    Monika
  • nadzieja28 12.08.03, 10:51
    Olay! Moje najszczersze gratulacje! Gdybym mogła to bym jeszcze z 1000 razy
    powtórzyła swój dzień ślubu. Było pięknie. mam wspaniałego męża i Tobie też
    takiego życzę.
    Justko, nie smuć się... wiesz ja też próbuję już od dwóch cykli i cholera nic.
    Według temperatury to chyba też nie mam owulacji...Jeszcze nie dotarłam do
    testów owulacyjnych, ale chyba będę musiała. Wyczytałam, że to spory wydatek a
    ja mam nieregularne miesiączki i obawiam się, że stracę tylko pieniądze a tych
    nigdy nie za wiele smile)((
    Ale nie poddam się tak łatwo. jak tylko mój gin wróci z urlopu idę na badania
    hormonalne i chyba moritoring owulacji..ale jak ja to pogodzę z pracą.. nie
    wiem...ale jedno wiem napewno-NIE PODDAM SIĘ TAK ŁATWO!!!!!!!!
    Cmok, cmok dla wszystkich.
    Nadzieja
  • olay 13.08.03, 14:57
    to moze bedziesz na moim??? smile))
  • yousta1 13.08.03, 18:44
    A ja bym bardzo chętnie przyjechała...na bank bym sie poryczała i płatkami róż
    sypnęła ale niestety do Wrocławia z Warszawy jest taaaki hektar, że się nie
    wyrobię (chlip chlip).
    To będzie najpiękniejszy dzień w Twoim życiu. Zazdroszczę Ci, że masz go przed
    sobą...BĘDZIE SUPER!!!!!
    Całuski
  • nadzieja28 20.08.03, 11:33
    Olay! Jak tam po uroczystym dniu? Pewnie teraz nie masz czasu bywać na
    Forum...Zapewne jesteście w podróży poślubnej... Życzę Wam owocnych nocysmile)))
    Nadzieja
  • olay 26.08.03, 12:15
    dzieki skarbenki za pamiec i zyczenia. Dzisiaj razo wyjechali ostatni goscie i
    chyba sie moja impreza weselna zakonczyla na dobre. Juz nie moglam sie doczekac
    powrotu do normalnosci. Dzien byl cudowny, wszystko wyszlo pieknie.
    A tu widze coraz rzadziej ktos zaglada. Szkoda.
    Co do moich staran to jeszcze sie troszke wstrzymam z pojsciem na calosc.
    Dziewczyny to, ze nie pisezcie nie oznacza mam nadzieje, ze przestalyscie sie
    starac... Ja chce zostac ciocia i prosze mi sie natychmiast zabrac do roboty!!!
    Pozdrawiam goraca.
    M.
  • yousta1 27.08.03, 11:37
    olay jeszcze raz GRATULCJE!!!
    Wysłałam Ci zyczenia na prw i fajne zdjęcie ale coś mi się pomyliło i wysłałam
    do kogoś innego...ale baaardzo sie cieszę, że dołączyłaś do grona żon!
    całuja mocno PA PA PA
  • nadzieja28 04.09.03, 10:59
    Nie martw się Olay, to, że nie piszę nie oznacza, że nie działamsmile))
    Zaczynam 3 próbę po odstawieniu pigułek, zobaczymy...Życzę wszystkim
    powodzenia. PA
  • aga.r1 04.09.03, 14:50
    Witam Was wszystkie dziewczyny!!!!
    jestem tu zupełnie nowa, ale tak mi się spodobał ten wątek,że postanowiłam coś
    skrobnąć od siebie.Ja wprawdzie nie miałam tak strasznych doświadczeń o jakich
    piszecie- naprawdę bardzo,bardzo Wam współczuję- ale chcę życzyć wam wiele
    wytrwałości w dążeniu do celu.Mam nadzieję,że wszystkie zostaniecie
    szczęśliwymi Mamusiami!!

    Mama Maćka
    P.S. Ostatnio też myślę o drugim dziecku...
  • tupelo 05.09.03, 09:36
    Hej dziewczyny! Bylam na urlopie i dlugo nie zagladalam, a tu prosze,
    prosze... Olayko - przyjmij spoznione, ale gorace zyczenia samych pogodnych
    dni. I oczywiscie owocnych nocy wink
    Rzeczywiscie watek jakby przysiadl, jestem taka ciekawa, co u Was, jak tam
    Wasze starania? My tez zaczelismy... Tylko wszystko mi sie pokickalo, od paru
    miesiecy mierze temperature i zawsze wiedzialam, kiedy mam owu., a teraz w tej
    podrozy i w takich warunkach (namiotowych) temperatura zaczela wariowac, nie
    mialam skoku, wiec chyba nie bylo jajeczka... Ale jestesmy dobrej mysli,
    gdzies za tydzien zrobimy teskik...
    Pozdrawiam Was, trzymajcie sie cieplo.
  • kalunka25 10.09.03, 20:03
    Cześć
    Od samego początku początku zaglądałam na forum ,ale w końcu postanowiłam
    również napisać.
    Ja też poroniłam-16 maja miałam zabieg bo w 12 tyg. okazało się ,że ciąża jest
    obumarała. Długo nie mogłam się z tym pogodzić bo przez całą ciążę czułam się
    bardzo dobrze. Lekarz powiedział mi, że to był psikus natury i mam się nie
    przejmować i nie szukać powodów. Po zabiegu powiedziano mi, że najlepiej
    odczekać jakieś 3 miesiące i dopiero wtedy zacząć nowe próby. Wtedy wydawało mi
    się to strasznie długo. Miesiąc temu miałam wymrażaną nadżerkę i już w
    październiku będziemy mogli zacząć starać się z mężem po raz kolejny-mam
    nadzieję że uda nam się tym razem. Nie mogę się już doczekać tym bardziej, że
    nie mogę przestać myśleć o tym co się stało i liczę który miesiąc mógłby już
    być i że w listopadzie urodziłabym już nasze dziecko. Jest mi ciężko-mąż nie
    chce w ogóle o tym rozmawiać-wiem że również bardzo to przeżył, Na dodatek
    kilka koleżanek w pracy niedawno urodziło dzieci i teraz wszyscy oglądają
    zdjęcia bobasów, kupują prezenty itd.
    No ale jeszcze trzy tygodnie - muszę myśleć pozytywnie, wszystko będzie dobrze.
    Cieszę się, że mogłam się wygadać i dalej będę zaglądać na forum
    Pozdrowienia
  • viola48 27.08.03, 21:48
    Bardzo mi przykro Yousta z powodu tak wielkiej straty. Ja już się prawie
    czwarty miesiąc tak męczę. Ból niesamowity. Byłam we wczesnej ciąży gdy
    zaczęłam krwawić a jakby tego było mało to moja lekarka powiedziała, że jak się
    martwię to mam sobie iść do kogoś innego ją to nie interesuje. Mój mąż się
    przejął, ale szybko mu przeszło. Pocieszam się jedynie, że przy drugim będzie
    ok. W październiku następny termin. Więc mam nadzieję, że nam się razem uda i
    będzie w porząsiu z dzidziami. Pozdrawiam Cię. Trzymajcie się wszystkie i
    dajcie znać jak tam starania.
  • yousta1 04.09.03, 18:33
    Dziewczyny ale Wy moje Kochane potraficie zaskakiwać!
    ja juz myslałam, ze ten wątek odszedł w zapomnienie a tu proszę...
    Nie powiem, że się cieszę, że jest nas więcej bo to oznacza że ktoś znów
    przeżył tragedię-oczywiście mam tu na myśli Violę, którą ściskam, choć
    wirtualnie to bardzo bardzo mocno. Skoro juz się tak musiało stać to dobrze
    Violu, że tu jesteś!!!!!!!!
    A jak tam Wasze starania-u mnie lipa bo nie mam owulacji sad ale liczę, ze
    następny cykl będzie szczęsliwy.
    Ślub już jeden miałysmy (Olay) więc teraz czas na dziciaki!!!
    Bardzo sedecznie pozdrawiam Agę, która nam tu wszystkim dobrze zyczy a to
    przecież baaaardzo ważne więc CMOK CMOK dla Agi.
    A i oczywiście dla wszystkich Was mam też buziaczki!
    PS do Violi-Koniecznie zmień lekarkę! to wredny babsztyl a Tobie dostarcza
    tylko nerwów a domyślam sie, ze i takmasz ich niemało. Z mężem miałam podobna
    sytuację-po pewnym czasie nawet nie chciał na ten temat rozmawiać. Wściekałam
    sie ale potem zrozumiałam, że faceci po prostu tak przeżywają tragedie. My sie
    wypłaczemy, wypiszemy na forum i tak odreagowujemy nasz ból a oni chcą myśleć o
    przyszłości bo wiedzą, że takie gadanie i tak nic nie zmieni...
    Violu-październik juz za chwilę-pomysl, ze to może być Wasz szczęśliwy
    miesiąc!.Będzie dobrze a czas naprawdę goi rany...
    Pozdrawiam
    Justa
  • tupelo 05.09.03, 16:17
    Yousta, kurcze, ja prawdopodobnie tez nie mialam owulacji w tym cyklu... Co
    prawda jeszcze nic nie wiadomo (na testy skapie pieniazkow), ale cos mi sie
    juz teraz wydaje, ze nic z tego. No to... do nastepnego miesiaca! Brac
    przyklad z Kazi.
  • zuzanna75 04.09.03, 19:31
    Kochane! Do tej pory omijalam ten wątek.....

    Dzis mija tydzień od poronienia........
    Smutno mi...
    mam pytanie:czy dlugo krwawilyscie po...?
  • yousta1 04.09.03, 22:06
    Zuziu tak mi przykro...
    Kurcze mimo iz przechodziłam 3 m-ce temu to samo to teraz przeżywam każdą nową
    osobę tak jakbym znów przeżywała mój pechowy 23 maja sad
    Wiem, że teraz trudno jest Ci myśleć o czymś innym niż o tej tragedii ale
    musisz walczyć ze złymi myslami! Koniecznie zrób podstawowe badania tj.
    toksoplazmozę i cytomegalię, odpocznij psychicznie, zrób coś dla siebie-może
    gdzieś wyjedziecie-to pomaga. Zobaczysz te niezbędne 3 m-ce szybką miną i znów
    będziecie mogli się starać o dzidziusia a my tu wszystkie na forum będziemy
    mocno trzymały kciuki aby tym razem wszystko było o.k.
    Pozdrawiam baaardzo cieplutko
    PS> krwawienia miałam ok. tygodnia
  • glupiakazia 05.09.03, 14:32
    Cześć znowu! Widzę, że wątek żyje, zaglądam tu czasami i myślę, że może mój
    przypadek Was trochę podbuduje. Wcześniej w tym wątku też opisywałam moją
    przygodę poronieniową (a właściwie obumarciową), ale teraz wiem, że po
    poronieniu można z powodzeniem zajść i - mam nadzieję - utrzymać. Jestem już w
    13 tyg., a więc najbardziej zagrożony okres chyba mam za sobą. Na usg
    widziałam już małego wierzgającego człowieczka, czego i Wam gorąco życzę w
    niedalekiej przyszłości! Trzymajcie się i próbujcie, próbujcie...
  • moniqueee 05.09.03, 15:07
    Kaziu, o rany! Ale fajnie! Wielkie graulacje smile))

    Justka, a moze tak zalozyc forum prywatne? Bo watek ma duzo czytelniczek?

    Buziaczki dla Was wszystkich i nie poddawajcie sie! Glowki do Gory! Moje lapki
    nadal zaciskam za Wasze starania!

    Monika
  • olay 07.09.03, 19:11
    MOJE PRZEOGROMNE GRATULACJE KAZIU. Czyli jednak sie da. Dzieczyny czy to nie
    fantastyczne, mamy pierwsza ciezarowke. HUUUURRRRAAA!!!! Jezu nawet nie wiesz
    Kaziu jaka jestem szczesliwa z Toba.
    Walnieta jestem, przeciez to nie moja fasolka a ciesze sie jak glupia...
    AAAAAAAA (to byl pisk radosci)
    M
  • olay 07.09.03, 19:22
    Ale fajnie, wszystkie powracaly z wakacji chyba bo taki tlok. Dziekuje Tupelcio
    za zyczenia. We wtorek jade w podroz poslubna. Jaka szkoda, ze nie moge
    zaciazyc w Grecji...
    Zuziu, strasznie mi jest przykro za kazdym razem jak dolacza do nas nowa
    dzieczyna. Tak strasznie smutna okolicznosc nas wszystkie polaczyla... A Ty
    dopiero tydzien... Wszystkie przezywamy to razem z Toba. Pisz, jak tylko
    bedziesz miala ochote sie wyzalic albo pogadac a zobaczysz jak szybko
    znajdziesz tu przyjaciol.
    Wczoraj na zakupach zrobilo mi sie potwornie smutno bo przez przypadek weszlam
    w dzial z malutenkimi ubrankami. Zaczelam sie zastanawiac co bysmy juz kupowali
    i jak by to teraz wygladalo. Nieczesto to robie bo takie gdybanie do niczego
    dobrego nie prowadzi ale czasem nie moge sie powstrzymac.
    A moze jednak by tak zaciazyc w tej Grecji...
  • 1966jola 08.09.03, 14:44
    Hej Olay oczywiście trzeba spróbować ja dołączyłam do forum 13 sierpnia ale
    śledzę wasze zmagania bo mnie też przytrafiło się nieszczęście/ciąża obumarła/
    ale właśnie jade na urlop na Kretę i tam mam zamiar podjąć starania, spieszy mi
    się do tej dzidzi oj spieszy.Więc może razem tobie i mnie się uda ,no wiesz
    zmiana klimatu, luzik ,życzę tego okropnie wszystkim którym sie nie udało za
    pierwszym razem.
    Ściskaczki dla wszystkich z tego wątku.
    Jola
  • olay 08.09.03, 14:51
    Klimat Grecji mam nadzieje bedzie sprzyjal nam obu, Jolu. Trzymam kciuki za
    nas. Ach te plaze...
    M
  • tupelo 05.09.03, 16:15
    Zuzanno, tak mi przykro... Wiem, ze nic Cie nie pocieszy, ale... zycze Ci
    wyciszenia i spokoju. Na pewno nastepnym razem wszystko bedzie OK. Ja
    krwawilam 6 dni, troche dluzej utrzymywalo sie plamienie.
  • yousta1 05.09.03, 18:17
    Kaziu GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!tak się cieszę. życzę duuuuuuuzo zdrówka
    dla Was obojga-buziaki
    Moniu wątek na prywatnym załozyłam juz dawno ale nie cieszy sie takim
    powodzeniem jak ten (forum prywatne/dziecko/poronienie). Założyłam go pod nowym
    nickiem bo do Yousta zapomniałam hasła (cóż, pierdoła ze mnie...hi hi)no i
    zarejestrowałam sie jako adju-ale to naprawdę ja-serio
    Fajnie Dziewczyny, że pomału wszystkie dochodzimy do siebie. Wiem, że choć
    będziemy miały dzieciaczki to zawsze w pamięci pozostanie to nasze pierwsze
    maleństwo. Uważam jednak, że to dobrze-to znak, że jesteśmy dobrymi matkami-
    matkami choć bez dzieci (na razie!)
    Tradycyjnie przesyłam buziaczka słodkiego smile
  • moniqueee 05.09.03, 19:04
    Yousto,

    o to fajnie ze zalozylas forum smile Nie wiedzilam sad A byc moze dlatego nie
    cieszy sie on takim pwodzeniem bo np na tym watku chyba nie ma do niego linka?

    Przytulam Was wszystkie i kazda z osobna. Pozdrowionka smile

    Monika
  • moniqueee 05.09.03, 19:06
    Zuzuiu, sloneczko! Przykto mi okropnie ;-( Uszki do góry! Wszystko bedzie
    dobrze. Jestesmy z Toba!

    Wielki slodki Buziak dla Ciebie!
  • yousta1 05.09.03, 21:36
    Dziewczyny, geniuszem komputerowym to ja na bank nie jestem ale może uda się
    zastartowć z tego linku...
    Monia przekonała mnie, ze warto go zrobić.
    Stworzyłam to forum, aby było miejscem na każde emocje-dobre i złe, aby te
    dziewczyny które w miarę podniosły sie po stracie dzidziusia pomogły tym, które
    właśnie przeżywaja swoja tragedię (a znam Was już trochę i wiem że każda z was
    jest cudowną, ciepłą kobitką na którą zawsze może liczyć każda z nas).
    Dziewczyny pomogłyście mi w każdej minucie mojego bólu, ciepłym słowem lub po
    prostu byciem tu na forum. Po tych kilku miesiącach tak się z Wami zżyłam, że
    przeżywam każde Wasze niepowodzenie jak swoje a jak zdarzy się coś dobrego to
    cieszę się razem z Wami.
    Kochane, w wolnej chwili napiszecie coś na tym forum-może Wasza historia, walka
    z bólem po stracie dzidziusia komus pomoże-może jednej osobie ale uważam, że i
    tak warto...
    Przecież łatwiej jest dzielić ból na pół a rodości mnożyć razy 2...
    całuję Was mocno-przyjaciółki
    PS, Sorrki za ten melancholijny nastrój. Obiecuję, że jutro będę tryskać
    humorem (hi hi-o! juz zaczynam)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka