pigułki antykoncepcyjne powodują bezpłodność !

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pani Doktor, proszę mi odpowiedzieć na takie pytanie:
    pojawiają się opinie lekarzy (usa), których przepływ do opini publicznej
    jest ograniczany przez lobby firm farmaceutycznych, że stosowanie tabletek
    antykoncepcyjnych przez okres powyżej 2 lat (ale czasem i krótszy) POWODUJE
    CZĘSTO BEZPŁODNOŚĆ WSKUTEK ZAHAMOWANIA WYDZIELANIA JAKIEGOŚ HORMONU PRZEZ
    PRZYSADKĘ MÓZGOWĄ. Czy tu chodzi o tsh czy jakiś inny hormon? To jest moje
    pytanie do Pani. Większość ginekologów wie o tej zależności, która zastała
    udowodniona przez długotrwałe badania wielu kobiet, ale nie informuje o tym
    kobiet, tudzież młodych dziewcząt, którym przepisuje pigułki. Proszę sie do
    tego ustosunkować. Z góry dziękuję. Hania.
    • 25.09.03, 20:26 Odpowiedz
      to co wobec tego z teorią, ze po odstawieniu pigułek łatwiej zajść w ciążę???
      • 25.09.03, 20:37 Odpowiedz
        To jest tylko krótkotrwała reakcja na brak dopływu do organizmu sztucznych
        hormonów, tzw. "efekt odbicia", owszem występuje w okresie nastepującym po
        przerwaniu przyjmowania pigułek, ale bardzo krótko i nie u wszystkich kobiet.
        Jest to sztuczna zależność występująca w wielu gałęziach medycyny i
        wykorzystana także w ginekologii. Gdyby pigułki powodowały płodność, nie
        byłoby problemu bezpłodności....
        • 25.09.03, 20:45 Odpowiedz
          pigułki są stosowane od lat 60-tych, czyli juz ponad 40 lat. które pokolenioe
          je już zażywa? i dopiero teraz "najnowsze wieści" o powodowaniu bezpołodności?
          podaj jakieś namiary na te informacje: link, tytuł gazety, nazwiska naukowców,
          cokolwiek.
          • 25.09.03, 21:57 Odpowiedz
            I właśnie te 40 lat stosowania tabletek przemawia przeciwko nim. Wszelkie
            afery z tabletkami (np. D.E.S.) były wyciszane, a jedyny argument do tego celu
            to taki, że nie ma się czym przejmować, bo teraz są nowoczesne, bezpieczne
            tabletki
            • 25.09.03, 22:09 Odpowiedz
              oprócz szklanki wody to nie ma środka anty. który by nie dawał efektów
              ubocznych. pigułki mają na pewno swoje wady ale również zalety. a 40 lat to
              jeszcze za krótko żeby wyrokować co do ich długofalowej szkodliwości.tabletki
              często biorąkobiety z zaburzeniami cyklu i ich płodność nie zawsze jest równa z
              kobietami bez zab. poza tym pigułki często łykają kobiety w wieku 18-25 lat
              czyli największej płodności z wiekiem to naturalne że płodność spada
              • 26.09.03, 00:34 Odpowiedz
                Przeczytalam wszystko i stwierdzam ,ze zawsze sa JAKIES skutki
                uboczne.Czytalam na niemieckiej stronie w internecie dzial,ktory byl
                poswiecony dla kobiet,ktore chca zajsc w ciaze,a nie moga chociaz sa z
                partnerem totalnie zdrowe.Powiem Wam tak...nie znam kobiety,ktora szybko
                zaszla w ciaze po odstawieniu pigulek!Te wszystkie kobiety,ktore tam pisza sa
                wrecz zalamane,bo braly 5-10 lat i teraz ciagle nic!Ja sama nie moglam zajsc w
                ciaze przez rok!Wiem,ze druga strona to strefa psychiki,ale zauwazylam taka
                regularnosc,ze te kobiety,ktore braly dlugo pigulki...nie moga zajsc w ciaze!!!
                Te ciagle czekanie na owulacje i nic!No i tak co miesiac!Gdybym to ja
                wiedziala,ze tak dlugo trzeba czekac na kolejna ciaze to poprostu nie bralabym
                pigulek.Wyobrazcie sobie,ze jedna kobieta napisala iz kiedy jej corka
                skonczyla 3 latka-to ona probowala zajsc w ciaze,a zaszla po...10 latach!
                obydwoje z mezem zdrowi!
                • 26.09.03, 01:13 Odpowiedz
                  mausi12 napisała:

                  > Przeczytalam wszystko i stwierdzam ,ze zawsze sa JAKIES skutki
                  > uboczne.
                  oczywiście, nikt nie twirdzie, ze jest inaczej. ale przypisywanie pigulkom
                  wszystkich mozliwych dolegliwości to co innego.

                  Czytalam na niemieckiej stronie w internecie dzial,ktory byl
                  > poswiecony dla kobiet,ktore chca zajsc w ciaze,a nie moga chociaz sa z
                  > partnerem totalnie zdrowe.
                  jaki ma to związek z pigułkami?

                  Powiem Wam tak...nie znam kobiety,ktora szybko
                  > zaszla w ciaze po odstawieniu pigulek!
                  i jej koleżanką z podonego wątku:
                  przykład pierwszy z brzegu: sylvik7 i jej koleżanka z podobnego wątku:
                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=216&w=8122371&a=8122371&v=2&strona=0

                • 29.09.03, 11:11 Odpowiedz
                  E tam, ja z drugim dzieckiem i moja kuzynka z pierwszym zaszłyśmy w ciążę
                  właśnie za 1 kontaktem po odstawieniu pigułek i na pewno nie jesteśmy
                  wyjątkami.

                  --
                  Julia figluje w przedszkolu, a dzidziuś w brzuszku.
                • 29.09.03, 13:45 Odpowiedz
                  mausi12 napisała:

                  > Przeczytalam wszystko i stwierdzam ,ze zawsze sa JAKIES skutki
                  > uboczne.Czytalam na niemieckiej stronie w internecie dzial,ktory byl
                  > poswiecony dla kobiet,ktore chca zajsc w ciaze,a nie moga chociaz sa z
                  > partnerem totalnie zdrowe.Powiem Wam tak...nie znam kobiety,ktora szybko
                  > zaszla w ciaze po odstawieniu pigulek!Te wszystkie kobiety,ktore tam pisza
                  sa
                  > wrecz zalamane,bo braly 5-10 lat i teraz ciagle nic!Ja sama nie moglam zajsc
                  w
                  > ciaze przez rok!Wiem,ze druga strona to strefa psychiki,ale zauwazylam taka
                  > regularnosc,ze te kobiety,ktore braly dlugo pigulki...nie moga zajsc w
                  ciaze!!!
                  > Te ciagle czekanie na owulacje i nic!No i tak co miesiac!Gdybym to ja
                  > wiedziala,ze tak dlugo trzeba czekac na kolejna ciaze to poprostu nie
                  bralabym
                  > pigulek.Wyobrazcie sobie,ze jedna kobieta napisala iz kiedy jej corka
                  > skonczyla 3 latka-to ona probowala zajsc w ciaze,a zaszla po...10 latach!
                  > obydwoje z mezem zdrowi!

                  osobiscie zaszlam w ciaze w drugim cyklu po 10 latach brania tabletek bez
                  robienia zalecanych przerw (Diane-35) - ciekawe, gdzie zaobserwowalas taka
                  regularnosc, bo ja w swoim otoczeniu obserwuje wrecz odwrotna. po co straszyc
                  dziewczyny pragnace zajsc w ciaze wypisywaniem takich glupot???
              • 27.09.03, 01:45 Odpowiedz
                Z tego co mi wiadomo szklanka wody nie jest środkiem antykoncepcyjnym chyba że
                ją wypijasz zamiast seksu.... smile. Ja znam kobiety, które brały środki
                antykoncepcyjne przez kilka lat i mają dzieci... Są też kobiety, które
                tabletek nie brały i mają problemy z zajściem w ciąże...
              • 29.09.03, 09:59 Odpowiedz
                Rzeczywiście, nie miałam cierpliwości czytać tych wszystkich wypowiedzi na
                temat tabletek, gdyż kilka pod rząd porad Pani Dr było w stylu:

                (...) "Regulon nie jest pigułka nowszej generacji niż cilest ale rzeczywiście
                jest bardzo dobrze w większości przypadków tolerowana"

                (...) "myślę że mozna stosować pigułkę
                antykoncepcyjną- ze względu na niskie poziomuy hormonów- któraś nie z tych
                najmniejszych - dobrze tolerowany jest własnie regulon, marvelon czy minulet
                (femoden)"

                Proszę w takim razie o odesłanie do jakiś wypowiedzi, gdzie Pani Dr odradziła
                pigułki lub stwierdziła że ktoś nie powinien ich stosować.
            • 25.09.03, 22:17 Odpowiedz
              Prosiłam o namiary, a nie o kolejną porcje argumentów nie popratych konkretami.
    • 26.09.03, 17:34 Odpowiedz
      One mogą hamować wydzielanie gonadoliberyny i gonadotropin, ale... Zasada
      pigułek jest troche podobna do hanmowania owulacji w czasie ciązy- czy uwaza
      Pani ze ciazaz zwiększa ryzyko bezpłodnosci? Osobiscie nie wierzę w to!
      • 26.09.03, 18:45 Odpowiedz
        Dziękuję za odpowiedź,
        jednak przytoczone przez Panią porównanie (ciąży do bezpłodności) wydaje mi
        się nietrafione,
        zahamowanie owulacji w ciąży jest jak wiadomo czasowe i odwracalne,
        natomiast w przypadku długotrwałego stosowania tabletek antykoncepcyjnych te
        hormony, o które pytałam (możliwe że te, które Pani wskazuje) PRZESTAJĄ BYĆ W
        OGÓLE WYTWARZANE i niestety nie można już pobudzić przysadki mózgowej do ich
        wydzielania.
        • 26.09.03, 18:49 Odpowiedz
          Hanka! Po co pytałaś, skoro masz już gotową odpowiedź????
          --
          Pozdrawiam.
          awnee.

          "Wszystkie marzenia się spełniają..."
          • 26.09.03, 18:58 Odpowiedz
            Pytałam tylko o nazwę tego hormonu, ponieważ nie mam możliwości wrócić do
            artykułu, który na ten temat przeczytałam, a nazwa wyleciała mi z głowy. A co
            do faktu, że tabletki często powodują bezpłodność u kobiet nie mam
            wątpliwości. Tylko nie wiem czy Pani dr mnie właściwie zrozumiała, bo mnie nie
            chodziło o hormony, których wydzielanie hamuje pigułka w trakcie jej brania,
            ale o te które stopniowo zaprzestaje wytwarzać przysadka.
        • 26.09.03, 23:01 Odpowiedz
          hanka17 napisała:

          > zahamowanie owulacji w ciąży jest jak wiadomo czasowe i odwracalne,
          > natomiast w przypadku długotrwałego stosowania tabletek antykoncepcyjnych te
          > hormony, o które pytałam (możliwe że te, które Pani wskazuje) PRZESTAJĄ BYĆ W
          > OGÓLE WYTWARZANE i niestety nie można już pobudzić przysadki mózgowej do ich
          > wydzielania.


          proponuję wizytę np. w bibliotece i lekturę podręcznika biologiii, wtedy
          łatwiej będzie ci zrozumieć, które hormony jak działaja i przez co są
          wydzielane. i nie bedzie reklamacji dot. odpowiedzi pani doktor.

          a jeśli chodzi o pigułki, to faktycznie hamują wytwarzanie hormonów przez
          przysadkę. odwracalnie.

          "Złożone preparaty doustne są to syntetyczne związki steroidowe, zawierające
          ethynyloestradiol (EE) w dawce 20-50 mcg/tabletkę oraz progestageny (pochodne
          19-nortestosteronu). Głównym mechanizmem działania tabletki złożonej jest efekt
          centralnego hamowania podwzgórzowych czynników uwalniających oraz gonadotropin
          przysadkowych (LH, FSH) w wyniku utrzymywania się stałych stężeń hormonów
          sterydowych w surowicy krwi - brak ujemnego sprzężenia zwrotnego.W jajnikach
          nie dojrzewają pęcherzyki Graaf’a i nie dochodzi do ich uwolnienia (owulacji)."
          www.amwaw.edu.pl/antykoncepcja/
        • 28.09.03, 14:35 Odpowiedz
          hanka17 napisała:

          > Dziękuję za odpowiedź,
          > jednak przytoczone przez Panią porównanie (ciąży do bezpłodności) wydaje mi
          > się nietrafione,
          > zahamowanie owulacji w ciąży jest jak wiadomo czasowe i odwracalne,

          Przecież możesz robić przerwy podczas brania pigułek i też będziesz miała
          czasowe i odwracalne zahamowanie owulacji.

    • 26.09.03, 19:09 Odpowiedz
      bratowa mojego partnera długo brała tabletki. kiedy już zdecydowała się na
      dziecko odczekała po odstawieniu tabletek trzy miesiące i w drugim cyklu
      zaszła w ciążę. podobnie było z drugą ciążą. też odbyło się błyskawicznie. ma
      śliczne zdrowe dwie córki. moja koleżanka ze studiów brała pigułki przez 7
      lat, ma świetne, zdrowe dziecko. zaszła w ciążę wtedy, kiedy chciała, nie było
      żadnego problemu.
    • 26.09.03, 22:13 Odpowiedz
      Ja bralam przez cztery lata i nie mialam problemow z zajsciem w ciaze.
      Poza tym ten watek troszke wydaje mi sie przesadzony. Pani, ktora go zalozyla
      mam wrazenie ze panikuje, nie jest ekspertem ( a niezgadza sie z lekarzem) ,
      bardzo uogolnia sprawe , a takich "nowinek" z USA ze co chwile cos powoduje
      straszne rzeczy naszym organizmom jest co tydzien kilka ( niedawno ogloszono
      ze witaminy szkodza a na pewno nic nie daja, a po 3 tygodniach wycofano sie z
      tego).
      Moim zdaniem, powinnismy sie raczej zastanowic nad czasami w jakich zyjemy,
      zanieczyszczeniu srodowiska, sposobowi zycia ( np. juz wiadomo ze nadajniki
      telefonii komorkowej, powoduja bezplodnosc, np. u mezczyzn ktorzy je
      zakladali), palenie , picie, narkotyki. A z tym ze hormony przestaja byc
      wytwarzane przez przysadke, to z tego co pamietam z biologii to hormony sa
      zalezne od siebie. Ilosc jednych wplywa na produkcje innych i sie tak reguluja
      ( aczkolwiek nie pamietam bardzo dokladnie). No jesli by tylko o to w
      bezplodnosci chodzilo to przeciez farmakologicznie chyba mozna pobudzic ta
      przysadke, czy podac gotowy hormon i to by zalatwilo sprawe.
      Nie jestem ekspertem i pisze tylko moje przemyslenia.
      Pozdrawiam
      --
      Kinga
      • 27.09.03, 15:15 Odpowiedz
        Coz, ja bralam pigulki przez 9 lat, jeden miesiac staralam sie nie zajsc po
        zaprzestaniu brania (ze wzgledow zdrowotnych), a nastepnie nasze starania o
        ciaze udaly sie w 4 cyklu (czyli 3 cykle sie nie udawalo...) Mysle jednak ze te
        3 cykle to jest OK, w porownaniu z braniem pigulek przez 9 lat.
        Pozdrawiam
    • 27.09.03, 15:31 Odpowiedz
      Nie słyszałam nby sytematyczne branie pigułek przez dłuzszy czas onbniżało
      poziom gonadoliberyny- bo chyba o nią chodzi- srteruje ona cyklem w zależnosci
      od częstotliwości jej wyrzutu, jest uwalniana z częstotliwością co
      kilkadziesiąt sekund przez podwzgórze, gdy impulasy stają sie duużo częstsze
      dochodzi do wydzielania LH i owulacji. Podczas przyjmowania pigułek jej
      wydzielanie nie jest zahamowane, tylko impulsy są rzadsze. U osób z chwiejnym
      układem podwzgórzowym np. anorektyczek wydzielanie gonadoliberrynmy jest
      skrajnie zaburzone, tak jest też przy odchudzxaniu czy intensywnym uprawianiu
      sportu, ale o ile mi wiadomo tylko u osób u których istniało tego typu
      zaburzenie przed rozpoczęciem stosowania pigułekmoże mieć miejsce długotrwały-
      do pół roku brak miesiączki. Jednak u Pań ktore przed stowaniem pigułek
      wszystko było ok nie ma kłopotóew z zajsciem w ciazę po ich odstawieniu.
      • 29.09.03, 14:12 Odpowiedz
        jest to wierutna bzdura. w tym ukladzie po co w ulotkach np. Duphastonu,
        Clotilbegytu pisze sie, ze lecza "wtorny zanik miesiaczki" oraz "brak
        owulacji" bedace skutkiem dlugotrwalego stosowania pigulek?
        • 29.09.03, 14:17 Odpowiedz
          Również w ostrzeżeniu w ulotce cilestu jest napisane, że lek może spowodować
          zanik miesiączki (oczywiście chodzi o skutek po odstawieniu tabletek), ale
          takie fakty się pomija.

          No chyba, że Pani dr rzeczywiście nie słyszała....
          • 30.09.03, 06:52 Odpowiedz
            hanka17 napisała:

            > Również w ostrzeżeniu w ulotce cilestu jest napisane, że lek może spowodować
            > zanik miesiączki (oczywiście chodzi o skutek po odstawieniu tabletek), ale
            > takie fakty się pomija.
            >
            > No chyba, że Pani dr rzeczywiście nie słyszała....

            Złaszcza, że o obniżeniu poziom gonadoliberyny przez tabletki hormonalne można
            przeczytać nawet na niektorych płatnych stronach internetowych dla specjalistów.
    • 27.09.03, 20:44 Odpowiedz
      Jakos nie przekonuja mnie odpowiedzi Pani doktor. Z calym szacunkiem dla niej,
      ale zbyt wiele razy zdarzalo sie w historii, ze srodowiska medyczne ukrywaly
      przed spoleczensytwami niewygodne fakty, chroniac swe wlasne interesy grupowe,
      takze dzialajac wspolnie z firmami farmaceutycznymi.
      • 27.09.03, 21:53 Odpowiedz
        Skoro nie czujesz sie przekonana, to nie bierz, nikt cie nie zmusza. A jesli
        masz watliwosci, ze np. dziewczyny, ktore ci odpisaly o udanych ciazach po
        tabletkach, sklamaly w imie lekarskiej propagandy, to zamiast siedziec przy
        kompie idz pogadaj ze znajomymi, na pewno niejedna ma udane dzieci mimo lat
        brania tabletek...
      • 28.09.03, 10:35 Odpowiedz
        Bez urazy , ale takie uparte wirzenie w globany spisek to w moich oczach laika
        to podobne do jakiejs manii przesladowczej.
        --
        Kinga
      • 28.09.03, 12:15 Odpowiedz
        mickey.mouse napisał:

        > Jakos nie przekonuja mnie odpowiedzi Pani doktor. Z calym szacunkiem dla
        niej,
        > ale zbyt wiele razy zdarzalo sie w historii, ze srodowiska medyczne ukrywaly
        > przed spoleczensytwami niewygodne fakty, chroniac swe wlasne interesy
        grupowe,
        > takze dzialajac wspolnie z firmami farmaceutycznymi.

        rozumiem, ze kiedy jesteś chora to absolutnie nie chodzisz do lekarza i nie
        przyjmujesz żadnych leków z obawy przed spiskiem lekarzy i firm
        farmaceutycznych.
        mało dojrzała jest wiara w spiskową teorię dziejów.
        • 28.09.03, 14:11 Odpowiedz
          Bzdura!jak jest sie chorym to idzie sie do lekarza,aby bylo Ci lepiej i abys
          byla zdrowa.Tabletki antykoncepcyjne to cos zupelnie innego.One nie sa na
          zadna chorobe,ale za to "ladnie"po nich nie zachodzi sie w ciaze!!!Ja jak nie
          bralam pigulek to zachodzilam po 2-4 mies.w oczekiwana ciaze przy dwojce moich
          dzieci.Potem glupia bylam i zaczelam brac pigulki!Bralam 1,5 roku i czekam juz
          8 miesiecy i...nic!Moze Ty znasz,ale ja nie znam kobiety,ktora szybko zaszla w
          ciaze po pigulkach.Za to ...znam mase osob,ktore braly 5-10 lat i...nic.Zadnej
          ciazy,mimo ze sa obydwoje zdrowymi partnerami!Malo tego - te kobiety maja
          cykle bezowulacyjne,czego kiedys nie mialy!Teraz sie lecza.Tabletki
          antykoncepcyjne na pewno nie sa bez winy,ale problem z zajsciem w ciaze jest
          na pewno w duzej mierze ich udzialem.
          • 28.09.03, 15:14 Odpowiedz
            mausi12 napisała:

            > Bzdura!jak jest sie chorym to idzie sie do lekarza,aby bylo Ci lepiej i abys
            > byla zdrowa.Tabletki antykoncepcyjne to cos zupelnie innego.One nie sa na
            > zadna chorobe,ale za to "ladnie"po nich nie zachodzi sie w ciaze!!!

            mylisz się. pigułki antykoncepcyjne pełnią także funkcję leków - sama zaczęłam
            brać je, bo po prostu nie miałam innego wyjścia.

            Ja jak nie
            > bralam pigulek to zachodzilam po 2-4 mies.w oczekiwana ciaze przy dwojce
            moich
            > dzieci.Potem glupia bylam i zaczelam brac pigulki!Bralam 1,5 roku i czekam
            juz
            > 8 miesiecy i...nic!Moze Ty znasz,ale ja nie znam kobiety,ktora szybko zaszla
            w
            > ciaze po pigulkach.Za to ...znam mase osob,ktore braly 5-10 lat i...nic.

            tak, znam dwie dziewczyny, które po pigułkach branych przez 5-7 lat zaszły w
            ciążę błyskawicznie. mają teraz zdrowe, śliczne dzieci. znam też dziewczynę
            leczącą się na bezpłodność, która nigdy pigułek nie brała.

            Zadnej
            > ciazy,mimo ze sa obydwoje zdrowymi partnerami!Malo tego - te kobiety maja
            > cykle bezowulacyjne,czego kiedys nie mialy!

            a skąd o tym wiedzą? monitorowały sobie cykle, że wiedzą, że owulacje były?

          • 28.09.03, 15:31 Odpowiedz
            mausi12 napisała:
            > .Potem glupia bylam i zaczelam brac pigulki!Bralam 1,5 roku i czekam juz
            ɴ miesiecy i...nic!Moze Ty znasz,ale ja nie znam kobiety,ktora szybko zaszla w
            ciaze po pigulkach.Za to ...znam mase osob,ktore braly 5-10 lat i...nic.

            Mnie tez nikt nie wmowi, ze 5-10 lat na chemii i to do tego
            hormonalnej, nie pozostanie bez wpywu na funkcjonowanie
            naszego organizmu.
            • 28.09.03, 20:38 Odpowiedz
              Są lekarze, którzy są na bieżąco z postępem wiedzy medycznej a są i tacy,
              którzy swoim pacjentom przepisują od lat te same leki. Nie każdy lekarz
              słyszał (dotarł) do wyników badań związków bezpłodności z długotrwałym
              przyjmowaniem syntetycznych hormonów, ponieważ informacje te nie są zbyt
              często publikowane a dotarcie do nich wymaga pewnego wysiłku.

              Mnie nie podoba się, że lekarze "lekką ręką" przepisują młodym dziewczynom
              tabletki antykoncepcyjne. Sama jestem przykładem takiego przypadku. Nikt nie
              poinformował mnie jakie to wywoła skutki dla mojej wątroby. A wiadomo, że
              wątroba to jedyny narząd, który nie daje się jeszcze przeszczepiać i
              zniszczenie go powoduje śmierć, nawet serce można przeszczepić a wątroby
              niestety jeszcze nie.

              Denerwują mnie porady lekarza w stylu "może pani brać tabletki antykoncepcyjne
              wiele lat, prosze tylko robić badania kontrolne co pół roku" - jeśli próby
              wątrobowe wskażą nieprawidłowości to będzie to znaczyć że wątroba jest już
              zniszczona (nie ma możliwości już tego cofnąć). Dlatego apel do lekarzy :
              zastanówcie się nad tym co mówicie na temat tabletek antykoncepcyjnych i
              wykorzystujcie swoją wiedzę do przedstawienia ewentualnych następstw
              przyjmowania tych tabletek.
              • 28.09.03, 21:06 Odpowiedz
                hanka17 napisała:

                Nie każdy lekarz
                > słyszał (dotarł) do wyników badań związków bezpłodności z długotrwałym
                > przyjmowaniem syntetycznych hormonów, ponieważ informacje te nie są zbyt
                > często publikowane.
                jasne, przeciesz ty doskonale wiesz, co jest publikowane i ja często w
                branżowej prasie

                > Nikt nie
                > poinformował mnie jakie to wywoła skutki dla mojej wątroby.
                Czy internista przepisuhjąc ci leki na przeziębenie informuje cię o ich
                skutkach dla wątroby? nie sądze. inna psrawa, ze tak nie powinno być. ale nie
                miej pretensji tylko do ginekologów. no i zawsze są ulotki.

                A wiadomo, że
                > wątroba to jedyny narząd, który nie daje się jeszcze przeszczepiać i
                > zniszczenie go powoduje śmierć, nawet serce można przeszczepić a wątroby
                > niestety jeszcze nie.
                BZDURA.


                >> wiele lat, prosze tylko robić badania kontrolne co pół roku" - jeśli próby
                > wątrobowe wskażą nieprawidłowości to będzie to znaczyć że wątroba jest już
                > zniszczona (nie ma możliwości już tego cofnąć).
                akurat watroba to narząd o olbrzymich możlwiościach regeneracyjnych. Ile masz
                lat? przecież tego uczą w liceum na biologii.
                • 28.09.03, 21:18 Odpowiedz
                  Wlasnie chodzi o to,ze te kobiety byly badane(to bardzo proste)i nie mialy
                  owulacji.Jesli chodzi o watrobe to ulega ona nieodwracalnemu zniszczeniu!
                  (dobrym przykladem jest chociazby watroba alkocholikow,ktorych watroba jest
                  wrecz "w strzepach!).Ja osobiscie nie slyszalam
                  o PRZESZCZEPACH,ale o przeszczepach nieudanych -tak!Przykro mi,ale ta
                  dziewczyna ma racje-watroba nie ulega samoregeneracji!!!!Dziewczyno nie
                  kompromituj sie!!!!!!
                  • 28.09.03, 21:34 Odpowiedz
                    mausi12 napisała:

                    >
                    > Jesli chodzi o watrobe to ulega ona nieodwracalnemu zniszczeniu!
                    > (dobrym przykladem jest chociazby watroba alkocholikow,ktorych watroba jest
                    > wrecz "w strzepach!).
                    a wiesz, jak bardzo się trzeba napracować, zeby zniszczyć wątroe, doprowadzić
                    do jej marskości?

                    Ja osobiscie nie slyszalam
                    > o PRZESZCZEPACH,ale o przeszczepach nieudanych -tak!Przykro mi,ale ta
                    > dziewczyna ma racje-watroba nie ulega samoregeneracji!!!!Dziewczyno nie
                    > kompromituj sie!!!!!!

                    I kto tu się kompromituje.

                    przeszczepy wątroby (udane) są wykonywane w Polece (nie przez "amerykańskich
                    naukowaców" w ramach eksperymentów na zwierzętach)
                    ot, pierwszy adres z brzegu: Klinika Chrurgii Ogólnej i Transplantacyjnej
                    Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.
                    pierwsze z brzegu nazwisko pacjenta z udanym przeszczepem (to stara historia):
                    Edyta Hałuszczak.
                    coś jeszcze?


                    dla mnie to koniec dyskusji.
                  • 28.09.03, 22:29 Odpowiedz
                    Historia przeszczepiania wątroby liczy sobie 35 lat. Pierwszego
                    przeszczepienia u dziecka z niedrożnością zewnątrzwątrobowych dróg żółciowych
                    dokonał Thomas E. Starzl w 1963 roku. Następnie dopiero po 4 latach ten sam
                    chirurg przeprowadził zabieg przeszczepienia narządu 18-miesięcznemu dziecku z
                    pierwotnym guzem wątroby.
                    Przełomem w transplantologii było wprowadzenie cyklosporyny do leczenia
                    immunosupresyjnego przez Sir R. Calne w 1978 roku. W 1983 roku na Konferencji
                    Instytutu Zdrowia w USA przeszczepianie wątroby zostało uznane za pełnoprawny a
                    nie doświadczalny zabieg operacyjny. Obecnie na świecie żyje ponad 70 000
                    chorych z przeszczepioną wątrobą, zaś roczna liczba przeszczepień przekracza
                    3000 i wykazuje tendencję wzrostową (6).
                    Problemy transplantologii są udziałem także polskich chirurgów. W Polsce
                    transplantacją wątroby zajmują się trzy ośrodki: Centrum Zdrowia Dziecka w
                    Warszawie, Klinika Chirurgii Ogólnej i Chorób Wątroby AM w Warszawie oraz
                    Klinika Chirurgii Ogólnej i Transplantologii Pomorskiej AM w Szczecinie (10,
                    12).
                  • 28.09.03, 22:53 Odpowiedz
                    mausi12 napisała:

                    > Wlasnie chodzi o to,ze te kobiety byly badane(to bardzo proste)i nie mialy
                    > owulacji.

                    a czy były badane zanim zaczęły brac pigułki? może wtedy też miały cykle
                    bezowulacyjne i to nie tabletki miały wpływ na to?
                    • 28.09.03, 23:50 Odpowiedz
                      moboj napisała:

                      > a czy były badane zanim zaczęły brac pigułki? może wtedy też miały cykle
                      > bezowulacyjne i to nie tabletki miały wpływ na to?

                      ...a Ty ciagle szukasz jakiegos pocieszenia...
                      • 29.09.03, 00:03 Odpowiedz
                        Bralam pigułki siedem lat. Zaszłam w ciążę w pierwszym cyklu po odstawieniu.
                        • 29.09.03, 00:17 Odpowiedz
                          Jestes wiec wyjatkiem potwierdzajacym regule, tak jak setki tysiecy kobiet.
                          Pigulki powoduja tycie, bezplodnosc, gradobicie , a w skrajnych wypadkach -
                          tsunami i skolioze.
                          Naprawde wierzycie ze gdyby wszystkie, czy nawet wiekszosc kobiet bioracych
                          pigulki stawalo sie bezplodne to nikt by tego nie zauwazyl? I nie naglosnil
                          wbrew zakusom korporacji farmaceutycznych? Przeciez w krajach
                          wysokorozwinetych co druga czy trzecia kobieta bylaby bezplodna!
                      • 29.09.03, 07:57 Odpowiedz
                        zalotnica napisała:

                        > ...a Ty ciagle szukasz jakiegos pocieszenia...

                        ??? nie szukam pocieszenia, bo mi ono nie jest potrzebne. po prostu próbuję
                        dociec, jak to było z cyklami tych pań. czy były cykle były monitorowane
                        jeszcze przed pigułkami, żeby stwierdzić, że jest owulacja? to proste i
                        podstawowe pytanie, jeśli chce się stwierdzić, czy wtedy owulacja była, teraz
                        jej nie ma i to wszystko z winy hormonów.
                        • 29.09.03, 08:23 Odpowiedz
                          Do Justy 1,
                          cieszę się,że wniosłaś tyle szczegółów na temat sztuki lekarskiej do tego
                          wątku. Wygląda na to, że jednak nie ma co martwić się zniszczeniem wątroby, bo
                          można już ją sobie przeszczepić. Więc można już spokojnie łykać piguły, kto
                          wie może i ja sią przełamię....
                          PS:.............
                          "...Ciężka, skomplikowana choroba (schyłkowa niewydolność wątroby) TOMASZA
                          wymaga jak najszybszego wykonania zabiegu operacyjnego. Aby żyć, chłopiec
                          powinien wyjechać do kliniki Św. Łukasza w Brukseli, (stałego członka
                          Eurotlansplantu), gdzie znajduje się na liście kandydatów oczekujących na
                          rodzinny przeszczep wątroby. Koszt operacji wraz z 3. miesięcznym leczeniem
                          pooperacyjnym ma wynieść 85 000 euro.(...)"

                          • 29.09.03, 14:25 Odpowiedz
                            Nie chciałam sie odzywać choćby dlatego, że jestem medycznym lajkonikiem, ale
                            nie wytrzymałam:

                            > "...Ciężka, skomplikowana choroba (schyłkowa niewydolność wątroby) TOMASZA
                            > wymaga jak najszybszego wykonania zabiegu operacyjnego. Aby żyć, chłopiec
                            > powinien wyjechać do kliniki Św. Łukasza w Brukseli, (stałego członka
                            > Eurotlansplantu), gdzie znajduje się na liście kandydatów oczekujących na
                            > rodzinny przeszczep wątroby. "

                            Jeśli to miał być jakis argument, mocny akcent końcowy (stąd to PS) - to
                            chybiłaś, i to bardzo. Z twoich wywodów połączonych z tym cytatem można wysnuć
                            wniosek, że ten chłopczyk zachorował od brania pigułek.
                            Weź ty się dziewczyno przestań kompromitować. Doucz się najpierw. Uzupełnienie
                            wiedzy jest ci potrzebne, niezależnie od tego, czy pigułki szkodzą, czy
                            nie.


                            --
                            Dzidka
                            • 29.09.03, 15:09 Odpowiedz
                              A słyszałaś o czymś takim jak ironia?
                              Chodziło o pokazanie komuś kto tam wyżej pisał o dostępności takich
                              przeszczepów, że nie jest to zabieg typu wybielanie zębów, bo ludzie czekają i
                              zbierają na to pieniądze latami a jeszcze potrzebny jest dawca!

                            • 30.09.03, 06:14 Odpowiedz
                              Masz chyba kłopoty z rozumieniem tekstów pisanych, a już z chwytaniem ironii na
                              pewno.
            • 29.09.03, 08:48 Odpowiedz
              zalotnica napisała:


              > Mnie tez nikt nie wmowi, ze 5-10 lat na chemii i to do tego
              > hormonalnej, nie pozostanie bez wpywu na funkcjonowanie
              > naszego organizmu.

              Skoro jesteś mądrzejsza od lekarza to powodzenia!

              --
              smile)
              • 29.09.03, 09:03 Odpowiedz
                " 5-10 lat na chemii i to do tego
                > > hormonalnej, nie pozostanie bez wpywu na funkcjonowanie organizmu."

                Droga Wiktorio, takiego stwierdzenia nie usłyszysz od żadnego w miarę
                odpowiedzialnego lekarza. Nikt Ci tego nie zagwarantuje. A jeśli znajdzie się
                jakiś, który będzie tak utrzymywał, to poproś go o to na piśmie - w razie
                ujawnienia się u Ciebie jakiś skutków będziesz miała podstawę do wytocznia mu
                procesu.
                Jeśli jakiś lekarz w ten sposób się wypowiada, to należy zmienić lekarza.
                Ja osobiście ostatnio miałam przyjemność być u lekarza, który stwierdził, że
                swojej żonie nigdy nie pozwoliłby stosować antykoncepcji hormonalnej.
                • 29.09.03, 09:07 Odpowiedz
                  Różne dziwne rzeczy piszesz...
                  Powiedz mi tylko jedną rzecz - po co prowadzisz tę krucjatę? Bo zobacz - Ty
                  nawet nie chcesz dyskutować z innymi dziewczynami, które po pigułkach są
                  zdrowe, zachodzą w prawidłowe ciąże i rodzą zdrowiutkie niemowlaki. Ty po
                  porstu _wiesz_. Więc po co założyłaś ten wątek? Co chcesz osiągnąć?

                  --
                  Kami (zainteresowana)
                  • 29.09.03, 09:16 Odpowiedz
                    Chcę, żeby chociaż kilka dziewczyn się zastanowiło nad tym czy warto brać te
                    tabletki, czy warto tak narażać swoje zdrowie. Ja gdybym miała możliwość
                    jeszcze raz rozpocząć antykoncepcję hormonalną, nie zrobiłabym tego. Może
                    trafiłam na marnego lekarza, może gdybym mogła poczytać takie wypowiedzi
                    zastanowiłabym się głębiej nad tym czy warto poddawać w wątpliwość swoje
                    przyszłe macierzyństwo...

                    Na takich stronach jak ta musi być jakaś przeciwwaga dla bezkrytycznego
                    zachwalania tych tabletek przez Panią dr, nie sądzicie, że wypowiedzi są
                    bardzo jednostronne, a coś co jest za bardzo zachwalane budzi podejrzenia wink
                    • 29.09.03, 09:23 Odpowiedz
                      hanka17 napisała:

                      nie sądzicie, że wypowiedzi są
                      > bardzo jednostronne, a coś co jest za bardzo zachwalane budzi podejrzenia wink

                      Może gdybyś uwazniej czytała nie pisałabyś,że pigułki sa tylko i wyłącznie
                      zachwalane.Każda kobieta zażywjąc pigułki ma przed soba instrukcję i zdaje
                      sobie chyba sprawę z ewentualnych skutków zazywania?Poza tym mnie akurat lekarz
                      powiedział o wszystkich "za" i "przeciw" i wcale ich nie zachwialal.

                      --
                      smile)
                      • 29.09.03, 09:32 Odpowiedz
                        Lekarze zazwyczaj mówią, że jeśli robi się badania kontrolne to nie powinno
                        się nic złego dziać! Mnie równiez to powiedział.

                        Natomiast ulotka zawiera bardzo konkretne i realne zagrożenia i skutki
                        przyjmowania - i należy się nią kierować a nie tym co mówi lekarz. Gdyby te
                        skutki wymienione w ulotce nie były realnym nastepstwem przyjmowania pigułek -
                        firmy farmaceutyczne by się tak nie asekurowały od odpowierdzialności.

                        Tyle że 16-letnia dziewczyna idąca do lekarza ma do niego zaufanie i jeśli on
                        mówi, że nie ma co przejmować się ulotką, bo jest zdrowa i to jej nie dotyczy,
                        to wierzy słowom lekarza.
                        • 29.09.03, 10:51 Odpowiedz
                          hanka17 napisała:

                          > Lekarze zazwyczaj mówią, że jeśli robi się badania kontrolne to nie powinno
                          > się nic złego dziać! Mnie równiez to powiedział.

                          ***
                          Ale to prawda,ja robię co rok szczegółowe badania,z takich badań od razu
                          wychodzi wszystko,sprawdza mi je dodatkowo internista,także jestem informowana
                          zawsze.
                          ***

                          >
                          > Natomiast ulotka zawiera bardzo konkretne i realne zagrożenia i skutki
                          > przyjmowania - i należy się nią kierować a nie tym co mówi lekarz.

                          ***
                          O tym właśnie napisała,każda dorosła kobieta umie czytać,prawda?
                          ***


                          > Tyle że 16-letnia dziewczyna idąca do lekarza ma do niego zaufanie i jeśli
                          on mówi, że nie ma co przejmować się ulotką, bo jest zdrowa i to jej nie
                          dotyczy, to wierzy słowom lekarza.

                          ***
                          Jeszcze taka dziewczyna ma rodziców,którzy moga jej doradzićm,prawda?
                          ***

                          --
                          smile)
                      • 29.09.03, 10:04 Odpowiedz
                        Rzeczywiście, nie miałam cierpliwości czytać tych wszystkich wypowiedzi na
                        temat tabletek, gdyż kilka pod rząd porad Pani Dr było w stylu:

                        (...) "Regulon nie jest pigułka nowszej generacji niż cilest ale rzeczywiście
                        jest bardzo dobrze w większości przypadków tolerowana"

                        (...) "myślę że mozna stosować pigułkę
                        antykoncepcyjną- ze względu na niskie poziomuy hormonów- któraś nie z tych
                        najmniejszych - dobrze tolerowany jest własnie regulon, marvelon czy minulet
                        (femoden)"

                        Proszę w takim razie o odesłanie do jakiś wypowiedzi, gdzie Pani Dr odradziła
                        pigułki lub stwierdziła że ktoś nie powinien ich stosować.
                    • 29.09.03, 09:28 Odpowiedz
                      hanka17 napisała:

                      [...]

                      Czyli jednak prowadzisz krucjatę big_grin
                      No cóż, jakby to powiedzieć - mnie nie przekonałaś...
                      Wiesz, bo to nie tędy droga. Ale Ty się bawisz - baw się dalej wink

                      --
                      Kami
                      • 29.09.03, 09:38 Odpowiedz
                        Słuchaj Kami,
                        szczerze mówiąc akurat nie bardzo mi zależało żeby Ciebie w szczególności
                        przekonać,

                        chodziło mi raczej o dziewczyny które myślą, mają wątpliwości i dla których
                        ich zdrowie przedstawia dużą wartość,

                        mimo wszystko pozdrawiam Cię serdecznie. Hania. smile
                        • 29.09.03, 09:48 Odpowiedz
                          hanka17 napisała:

                          [...]
                          > chodziło mi raczej o dziewczyny które myślą, mają wątpliwości i dla których
                          > ich zdrowie przedstawia dużą wartość,

                          Uważasz, że ja nie myślę, nie mam wątpliwości i moje zdrowie mi zwisa?
                          Cóż, skoro wygodniej jest Ci mieć takie zdanie o mojej osobie (hm - na jakiej
                          podstawie?!), to zapewne tym lepiej dla Ciebie - na pewno jest Ci łatwiej big_grin

                          > mimo wszystko pozdrawiam Cię serdecznie. Hania. smile

                          Ależ ja Ciebie również wink

                          --
                          Kami (która nie myśli, nie ma wątpliwości i nie martwi się o swoje zdrowie big_grin)
                          • 29.09.03, 10:19 Odpowiedz
                            Uważam tylko, że ktoś kto myśli, miewa wątpliwości i czasem zmienia zdanie. Ja
                            też kiedyś byłam przekonana, że tabletki mi nie zaszkodzą. Natomiast Ty jesteś
                            tak głęboko przekonana, że są dla Ciebie dobre, że nie uważam abyś mogła
                            zmienić zdanie na ich temat, chyba że sama tego doświadzcysz, czego Ci nie
                            życzę.
                            • 29.09.03, 10:51 Odpowiedz
                              hanka17 napisała:

                              > Uważam tylko, że ktoś kto myśli, miewa wątpliwości i czasem zmienia zdanie.

                              A czy ja mówię, że moje zdanie nigdy się nie zmieni? Ja tylko powiedziałam, że
                              Ty mnie nie przekonałaś big_grin
                              Natomiast Twoje wycieczki osobiste, zahaczające o moje zdolności generowania
                              procesów myślowych - wybacz - świadczą chyba tylko o braku argumentów...
                              A poza tym idąc tym tokiem rozumowania - może Ty powinnaś stwierdzić, że Ty
                              jesteś jednym z nielicznych przypadków kobiet, którym pigułki zaszkodziły - no
                              bo myślisz, masz wątpliwości i czytasz przecież wypowiedzi (w Twoim wątku
                              zresztą) kobiet, które są zdrowe i zadowolone ze stosowanej antykoncepcji...

                              > Ja też kiedyś byłam przekonana, że tabletki mi nie zaszkodzą. Natomiast Ty
                              > jesteś tak głęboko przekonana, że są dla Ciebie dobre,

                              A skąd ten wniosek?! Czy ja coś takiego napisałam?!

                              > że nie uważam abyś mogła zmienić zdanie na ich temat, chyba że sama tego
                              > doświadzcysz,

                              Mogłabym zmienić zdanie. Ale _Ty_ swoją krucjatą mnie nie przekonujesz...
                              Raczej mnie bawisz odrobinkę big_grin
                              Wiesz, ja biorę pigułki, bo a) dają mi doskonałe zabezpieczenie i nie wywołują
                              comiesięcznego stresu ('będzie miesiączka czy nie będzie?'), b) dobrze się po
                              nich czuję. Ale jednocześnie jestem pod kontrolą lekarza, robię badania, dość
                              uważnie 'wsłuchuję' się w swój organizm, i jeśli coś się będzie działo -
                              zareaguję na to, a nie np.: będę odkładała wizytę w nieskończoność, tudzież
                              zbagatelizuję objawy.
                              A poza tym - można doświadczyć bardzo poważnych powikłań po braniu antybiotyków
                              czy zwykłej polopiryny (wystarczy, że człowiek ma niezdiagnozowane wrzody i
                              łyknie tabletkę przy przeziębieniu - przecież to może skończyć się śmiercią).
                              Więc nie ma co histeryzować. Ja nie jestem ślepą zwolenniczką pigułek. Nie będę
                              prowadziła krucjaty 'bierzcie dziewczyny, to jest najlepsze'. Ja biorę, bo póki
                              co dla mnie jest to najlepsze. I tyle.

                              > czego Ci nie życzę.

                              ROTFL
                              No cóż, to miło z Twojej strony big_grin

                              --
                              Kami
                  • 29.09.03, 09:19 Odpowiedz
                    A poza tym ja też brałam tabletki. Kilka lat. (diane 35 i cilest) i patrze
                    przez pryzmat swojego zdrowia.
                    • 29.09.03, 10:47 Odpowiedz
                      Moja starsza siostra brała tabletki antykoncepcyjne przez pięć lat, obecnnie
                      jest mamą dwóch słodkich maluchów, nie ma żadnych problemów zdrowotnych, znów
                      wróciła do pigułek. Drugi przykład - moja przyjaciółka nigdy pigułki nie
                      stosowała (z powodu przekonań religijnych), od kilku lat stara się o dziecko
                      jest zdrowa, ma jakieś tam wachania hormonów, cykle bezowulacyjne i nie
                      dochodzi do zapłodnienia sad
                      Podobne przykłady mogłabym mnożyć w nieskończoność, niemożność zrealizowania
                      potrzeby macierzyństwa gdy bardzo się tego pragnie, jest dla kobiety ogromnym
                      nieszczęściem, w takim stanie szuka się winnego tej niesprawiedliwości
                      dosłownie wszędzie, a ty żerujesz na rozpaczy kobiet podsuwając im "winowajcę"
                      na tacy, fałszując fakty i opinie, negując osiągnięcia środowisk naukowych i
                      medycznych, to jest... podłe...
                      • 29.09.03, 11:09 Odpowiedz
                        Jeśli chcesz faktów to proszę bardzo.
                        Jest to fragment DZIAŁAŃ NIEPOŻĄDANYCH w ulotce CILESTU:

                        odnośnie układu moczowo - płciowego:
                        brak miesiączki,
                        nadżerka szyjki macicy,
                        nadmierne wydzielanie szyjkowe,
                        gruczolaki macicy,
                        mięśniaki gładkie macicy. (inne już sobie daruję)

                        Czy kobieta, która nie ma miesiączki może zajść w ciążę? A brak miesiączki
                        jest wymienianym przez producenta możliwym działaniem niepożądanym.

                        Nadżerka też chyba nie pomaga w zajściu w ciążę, a problemów takich jak
                        mięśniaki czy gruczolaki macicy nie będę już komentować, nie jestem przecież
                        onkologiem.

                        Tak więc nie wiem jakie fakty masz na myśli, może kierujesz się zasłyszanymi
                        opiniami. Ja mam przed sobą fakty z pierwszego źródła, wskazane przez
                        producenta Cilestu (CILAG LTD), który przez cnm. kilka lat przed wprowadzeniem
                        tego środka na rynek miał obowiązek badać skutki jego stosowaniai informuje
                        co zaobserwował.

                        Ponadto w pierwszym zdaniu na temat działań niepożądanych napisane jest, że
                        są " takie same jak przy wszystkich doustnych środkach antykoncepcyjnych", a
                        więc inne pigułki mogą powodować podobne konsekwencje.

                        • 29.09.03, 12:41 Odpowiedz
                          hanka17 napisała:


                          > Ponadto w pierwszym zdaniu na temat działań niepożądanych napisane jest, że
                          > są " takie same jak przy wszystkich doustnych środkach antykoncepcyjnych", a
                          > więc inne pigułki mogą powodować podobne konsekwencje.


                          Cilest to już nie są tabletki najnowszej generacji,
                          to tak na marginesie,
                          więc może mają bardziej poważne skutki uboczne od innych tabletek.
                          Jednak tabletki różnią się między sobą
                          i nie wszystkie mają ten sam skład i te same skutki.
                          Każdy farmaceutyk pozostawia
                          po sobie takie czy inne 'ślady',
                          a sianie paniki i straszenie nic tu nie da.
                          pozdrówkismile

                          --
                          Polacy są tak agresywni, a to dlatego,
                          że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące
                          tylko zimno i pada zimno i pada
                          /kazik-4 Pokoje/
                          • 29.09.03, 12:50 Odpowiedz
                            Tak, zgadzam się z Tobą,
                            ale czy nie uważasz, że postęp w medycynie polega na tym, że zawsze będą się
                            pojawiać nowsze i doskonalsze leki,które będą powodować po prostu inne skutki
                            uboczne, tak więc te pigułki, które w tej chwili są nowsze od cilestu, za parę
                            lat będą przestarzałe i wówczas będzie się mówić: "no tak, tamte to powodują
                            dużo skutków ubocznych, ale przezciez te są nowe i świetne".

                            W momencie, gdy cilest się pojawił też był najlepszy i najbezpiczniejszy (w
                            porównaniu z silniejszymi tabletkami)
              • 30.09.03, 06:23 Odpowiedz
                wiktorkaa napisała:

                > zalotnica napisała:
                >
                >
                > > Mnie tez nikt nie wmowi, ze 5-10 lat na chemii i to do tego
                > > hormonalnej, nie pozostanie bez wpywu na funkcjonowanie
                > > naszego organizmu.
                >
                > Skoro jesteś mądrzejsza od lekarza to powodzenia!
                >

                Kupujesz soki i pijesz soki ze sztucznymi barwnikami z serii E ? Niby dlaczego
                sztuczne hormony miałyby być mniej szkodliwe od sztucznych barwników ?
                Zwłaszcza, że zostały pomyślane tak, aby w bardzo silny sposób ingerować w nasz
                orgaznizm.
    • 29.09.03, 11:01 Odpowiedz
      chyba pora zakończyć ten wątek, bo szkoda czasu na zajmowanie się takimi
      bzdurami!
      hanka17 poczytaj sobie jakąś lekturę na ten temat, a nie strzelaj głupotami na
      prawo i lewo! Ja nie wiem skąd się biorą takie opinie? Może hanka17 się nudzi i
      wtedy bzdurki przychodzą jej do głowy? Jeśli ktoś ma problemy z niepłodnością
      to nie przez branie leków antykoncepcyjnych. A co mają powiedzieć te dziewczyny
      które nigdy niczego nie brały, a wciążę zajść nie mogą? Kończmy już, bo
      naprawdę szkoda czasu.
      • 29.09.03, 11:15 Odpowiedz
        Gdyby fakty były takie jakie ty starasz się na wmówić, to np. w USA gdzie
        antykoncepcja hormonalna jest tak powszechna jak aspityna na przeziębienie,
        wszystkie kobiety byłyby bezpłodne, a wszyscy producenci tabletek
        antykoncepcyjnych zbankrutowaliby z powodu wypłacania ogromnych odszkodowań po
        przegranych procesach sądowych. Jak narazie nie słyszymy o podobnych
        rewelacjach, ponieważ zarzut o tabletkach prowadzących do bezpłodności jest
        KOMPLETNĄ BZDURĄ dlatego możemy nadal cieszyć się wolnością i możlowością tak
        bezpiecznej, wygodnej i pewnej antykoncepcji, korzystajmy z życia wink))
        Pozdrawiam forumowiczki wink
    • 29.09.03, 12:29 Odpowiedz
      Ja wierzę w Boga oraz w medycynę opartą na udowodnionych danych. Oczywiście też
      nie w sposób absolutnie ślepy i bez zastrzeżeń.
      Nie są mi znane żadne duże, dobrzez zaplanowane badania, jasne że raczej
      retrospektywne które badałyby tezę że pigułki powoduja bezpłodność.
      A to z powodu głównie takiego że bardzo trudne byłoby takie badania
      zaplanować, choćby za racji tego, że właściwie, jedynym dowodem płodności
      kobiety jest urodzenie dziecka (cykle owulacyjne o niczym nie świadczą), a poza
      tym niepłodność w tej chwili uważana jest za problem pary. Doprawdy trudno mi
      wyobrazić sobie jak możnaby zaplanowac takie badanie.
      Jednak w związku z tym że w medycynie nie takie rzeczy się już działy (choćby
      totalny brak działania lub skłonność do działań niepożądanych witaminy E,
      jeszcze niedawno cudownego leku wspomagającego w leczeniu choroby
      niedokrwiennej serca) to brak doniesień w jedna czy druga stronę traktowałabym
      z dużą ostrożnościa.
      Innymi słowy - jest dla mnie jednakowym idiotyzmem stwierdzanie że po pigułkach
      antykonc. będziesz miała problemy z zajściem w ciążę (tu przykład siostry-
      kuzynki-koleżanki-sąsiadki, która proszę ja ciebie, brała i teraz zajść nie
      może), jak też twierdzenie że takich problemów nie będzie (tu oczywiście
      przykład siostry-kuzynki-koleżanki-sąsiadki, która, prosze ja ciebie, brała
      przez 10 lat i teraz ma dwójke ślicznych dzieci). To co jednemu pomoże,
      drugiemu zaszkodzi. Tak jest ze wszystkim.
      --
      Reszka mama Michałka i Madzi
    • 29.09.03, 14:00 Odpowiedz
      ciesze sie, ze ten temat jest poruszany, bo ja od 9 miesiecy walcze z brakiem
      owulacji i nieregularnymi cyklami, ktore "przyplataly" sie do mnie po
      odstawieniu femodenu (5 lat brania). Nowy ginekolog, ktory w tym cyklu
      nareszcie wywolal u mnie owulacje, powiedzial, ze jak najbardziej jest to
      skutek uboczny po tabletkach, sam fakt, ze istnieje cos takiego jak "wtorny
      zanik miesiaczki po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej" chyba o czyms
      swiadczy. Biore leki, Duphaston, Bromergon i Clostilbegyt, w tym ostatnim jest
      wyraznie napisane, ze leczy skutki przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych.
      Sformulowania nie pamietam, ale jest to w ULOTCE tego leku. Nigdy nie mialam
      podobnych klopotow, miesiaczkowac zaczelam wczesnie, bo w wieku 11 lat i
      wspolzycie takze zaczelam wczesnie, ale dopiero majac 18 lat przeszlam na
      tabletki i zaluje do dzis. Nigdy wiecej nie zdecyduje sie na trucie sie
      chemia, po ktorej calymi miesiacami musze truc sie inna chemia i nie wiem
      nawet, czy fakt, ze jajeczkuje sprawi, ze zajde w ciaze. Moze okaze sie, ze
      mam jeszcze jakies klopoty?

      No i moj ostatni komentarz. Moja Mama, ktora nie brala tabletek, bo w jej
      czasach to bylo zwyczajne nieporozumienie (dawki hormonow, skutki uboczne,
      koszmar) - zaszla w ciaze w pierwszym cyklu, w ktorym tego z Tata chcieli. Jej
      kolezanki rowniez nie mialy ZADNYCH klopotow z zajsciem. A teraz - same
      spojrzcie co sie z nami dzieje. I nikt nie wmowi mi, ze tabletki sie do tego
      nie przyczyniaja.
      • 29.09.03, 15:04 Odpowiedz
        sylvie79 napisała:

        > ciesze sie, ze ten temat jest poruszany, bo ja od 9 miesiecy walcze z brakiem
        > owulacji i nieregularnymi cyklami, ktore "przyplataly" sie do mnie po
        > odstawieniu femodenu (5 lat brania). Nowy ginekolog, ktory w tym cyklu
        > nareszcie wywolal u mnie owulacje, powiedzial, ze jak najbardziej jest to
        > skutek uboczny po tabletkach, sam fakt, ze istnieje cos takiego jak "wtorny
        > zanik miesiaczki po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej" chyba o czyms
        > swiadczy. Biore leki, Duphaston, Bromergon i Clostilbegyt, w tym ostatnim
        jest
        > wyraznie napisane, ze leczy skutki przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych.
        > Sformulowania nie pamietam, ale jest to w ULOTCE tego leku. Nigdy nie mialam
        > podobnych klopotow, miesiaczkowac zaczelam wczesnie, bo w wieku 11 lat i
        > wspolzycie takze zaczelam wczesnie, ale dopiero majac 18 lat przeszlam na
        > tabletki i zaluje do dzis. Nigdy wiecej nie zdecyduje sie na trucie sie
        > chemia, po ktorej calymi miesiacami musze truc sie inna chemia i nie wiem
        > nawet, czy fakt, ze jajeczkuje sprawi, ze zajde w ciaze. Moze okaze sie, ze
        > mam jeszcze jakies klopoty?
        >
        > No i moj ostatni komentarz. Moja Mama, ktora nie brala tabletek, bo w jej
        > czasach to bylo zwyczajne nieporozumienie (dawki hormonow, skutki uboczne,
        > koszmar) - zaszla w ciaze w pierwszym cyklu, w ktorym tego z Tata chcieli.
        Jej
        > kolezanki rowniez nie mialy ZADNYCH klopotow z zajsciem. A teraz - same
        > spojrzcie co sie z nami dzieje. I nikt nie wmowi mi, ze tabletki sie do tego
        > nie przyczyniaja.

        Bardzo mi przykro z tego powodu, że tak długo nie udaje ci się zajść w ciążę,
        jednak nie dajmy się zwariować! przecież lekarze wszystkich krajów biją na
        alarm, że coraz wiecej par ma problem z zapłodnieniem, to jest "choroba
        cywilizacyjna" naszych czasów! Badania dowodzą, że współcześni mężczyźni mają w
        swoim nasieniu dużo mniejszą ilość aktywnych plemników niż ich ojcowie i
        dziadkowie, ich nasienie jest gorsze jakościowo, CZY TEMU TEŻ WINNE SĄ TABLETKI
        ANTYKONCEPCYJNE?
        Jeszcze raz powtarzam, że bardzo ci współczuję, ale NIE MASZ PEWNOŚCI, że twoje
        problemy spowodowały pigułki, daltego obwinianie ich jest tylko domysłem.
        Rozbrajają mnie kobiety, które żalą się że w pierwszą ciążę zaszły
        błyskawicznie potem przez kilka lat brały pigułki, a teraz nie mągą zajść w
        ponowie. Nie biorą pod uwagę, że po 26 roku życia kobieta ma coraz mniejszą
        szansę na zapłodnienie, a po trzydziestce owulacje są naprawdę coraz rzadsze,
        taka jest nasza biologia i nie można za to obwiniać pigułki.
        Nie twierdzę, że pigułka to idealny środek anty, ale nie ma leków idealnych,
        kiedyś jeden z profesorów medycyny powiedział, że: NAWET PLACEBO MA SKUTKI
        UBOCZNE, więc zdarzają się nieliczne przypadki gdy te skutki dają o sobie
        znać....
        • 29.09.03, 15:26 Odpowiedz
          oczywiscie, ze nie mam pewnosci. ale spojrzmy prawdzie w oczy - jesli istnieja
          preparaty (a ze istnieja, to wiem, bo je biore), ktore z zalozenia lecza
          skutki uboczne tabletek antykoncepcyjnych, to chyba jedyny logiczny,
          nasuwajacy sie wniosek jest taki, ze .....TABLETKI POWODUJA SKUTKI UBOCZNE.
          Logiczne, prawda?

          Mnie tez jest bardzo smutno, ze od tylu miesiecy moje starania koncza sie
          comiesieczna mala tragedia w lazience, i nie jest powiedziane, ze dostaje
          okres, bo bralam 6 lat tabletki. Moze i bez tej "mrocznej, tabletkowej
          przeszlosci" mialabym klopoty. Za to JEST powiedziane, ze nie mialam owulacji,
          bo tak dlugo bralam tabletki antykoncepcyjne bez przerwy. Powiedzial mi to
          lekarz ginekolog, specjalista w leczeniu nieplodnosci. Z poczatku uznalam, ze
          to jakas bzdura, tyle sie mowi o niemal natychmiastowej ciazy po odstawieniu
          tabletek. A potem zaczelam wizyty na forum nieplodnosc, dla starajacych sie,
          na roznych portalach, itp. i widze, ze nie jestem sama!!! Jest nas cale
          mnostwo, dziewczyn o rozleniwionych przez chemie jajnikach do tego stopnia, ze
          same nie pracuja. dziewczyn, ktore - jak ja - musza brac stosy lekow na
          wysolanie owulacji, bo bez nich owulacji nie maja. dziewczyn, ktorych
          nieplodnosc wynika z dlugotrwalego "wyreczania" organizmu, pozbawiania go
          okazji do pracy. I to sa FAKTY. TYLKO FAKTY. Nie ma tu mojej subiektywnej
          opinii, nie jestem wierzacym fanatykiem z zalozenia buntujacym sie przeciw
          antykoncepcji, nie wierze w "globalny spisek", nie jestem uwsteczniona, ani "z
          innej epoki". Pierwsze srodki antykoncepcyjne dostalam od mojej Mamy.
          Wspolzyje od niemal 10 lat i jestem osoba mloda, o otwartym umysle!! Po prostu
          mowie Wam jak jest.
          • 29.09.03, 16:09 Odpowiedz
            Sylviu, bardzo bardzo mi jest przykro z powodu Twoich zmagań,
            ale cieszę się że tu zajrzałaś i opiasałaś Swój przypadek.

            Słuchajcie dziewczynki i kobitki!
            W ogóle nie rozumiem Waszego głębokiego przeświadczenia o tym, że pigułki nie
            mogą powodować bazpłodności. Cieszę się, że wielu z was, czy waszych znajomych
            udało się zajść w ciążę po 5, 10 i 15 latach zażywania pigułek, ale... To nie
            świadczy o tym, że tabletki nie powodują takich powikłań. Sam brak miesiączki
            (wtórny) o którym pisała poprzednio Sylwia jest wymieniany w ulotce działań
            niepożądanych tabletek antykoncepcyjnych. Producent chyba wie co pisze, ale co
            tam brak miesiączki (nie nazwany wprost bezpłodnością) pośród gąszczu takich
            groźnych dla ucha skutków ubocznych jak zaburzenia widzenia, żółtaczka
            zastoinowa, nadżerka szyjki macicy, gruczolak macicy, mięśniak gładki macicy.
            Bezpłodność jest poza tym zawsze czymś spowodowana, np. wtórnym brakiem
            owulacji, do którego mogą przyczynić się tabletki.

            Ja nie mówię że każda kobieta po odstawieniu tabletek straci płodność, ale
            trzeba się liczyć z tym, że to się może przytrafić właśnie mnie.

            • 29.09.03, 17:00 Odpowiedz
              hanka17 napisała:

              > Słuchajcie dziewczynki i kobitki!
              > W ogóle nie rozumiem Waszego głębokiego przeświadczenia o tym, że pigułki
              nie
              > mogą powodować bazpłodności. Cieszę się, że wielu z was, czy waszych
              znajomych
              > udało się zajść w ciążę po 5, 10 i 15 latach zażywania pigułek, ale... To
              nie
              > świadczy o tym, że tabletki nie powodują takich powikłań. Sam brak
              miesiączki
              > (wtórny) o którym pisała poprzednio Sylwia jest wymieniany w ulotce działań
              > niepożądanych tabletek antykoncepcyjnych. Producent chyba wie co pisze, ale
              co
              > tam brak miesiączki (nie nazwany wprost bezpłodnością) pośród gąszczu takich
              > groźnych dla ucha skutków ubocznych jak zaburzenia widzenia, żółtaczka
              > zastoinowa, nadżerka szyjki macicy, gruczolak macicy, mięśniak gładki macicy.
              > Bezpłodność jest poza tym zawsze czymś spowodowana, np. wtórnym brakiem
              > owulacji, do którego mogą przyczynić się tabletki.

              tak przy okazji: no własnie ja przejrzałam swoją ulotkę od microgynonu i tu
              lista działań ubocznych jest bardzo krótka i nie ma żadnej z tych rzeczy,
              które ty wymieniłaś.

              >
              > Ja nie mówię że każda kobieta po odstawieniu tabletek straci płodność, ale
              > trzeba się liczyć z tym, że to się może przytrafić właśnie mnie.
              >

              haniu, wszystko pięknie, ale ja proponuję Ci przeczytanie twoich własnych
              postów jeszcze raz. one sa pisane jakimś dziwnym tonem: "o wy głupie
              dziewuchy, bierzecie pigułki i będziecie bezpłodne. jesteście tak głupie, że
              nawet nie zdajecie sobie sprawę z tego, co was czeka a ja jestem
              najmąrzejsza." sama przyznasz, że to jest jakoś niezbyt miłe i takie posty
              nigdy do niczego mnie nie przekonają. mogę rozmawiać rzeczowo i poważnie i bez
              tego specyficznego poczucia wyższości w Twoich głosie.
              sama biorę pigułki już bardzo długo, są one dla mnie lekiem, o czym
              wielokrotnie tutaj pisałam. gdybym ich nie brała to miałabym anemię, a mój
              żołądek i wątroba musiałyby trawić co miesiąc kilogramy leków przeciwbólowych.
              i powiem ci, że wolę brać pigułki niż chodzic po ścianach przez trzy tygodnie
              w miesiącu. regularnie robię przerwy w ich braniu i wtedy robie wszystkie
              potrzebne badania i chodzę na mnitorowanie cyklu. miesiączka jest zawsze o
              czasie, owulacja też.
              a co do ostatniego akapitu: gdybym tak o wszystkich rzeczach robionych przeze
              mnie w życiu miała mysleć w ten sposób to nie wychodziłabym z domu, bo np.
              bałabym się, że może mi cegła spaść na głowę, bo czemu akurat takie coś nie
              miałoby przytrafić się właśnie mnie? i nie łykałabym np. antybiotyków w czasie
              zapalenia zatok, bo bałabym się, że przytrafi mi się:zapalenie błony sluzowej
              żołądka, rzekomobloniaste zapalenie jelit, toksyczna nekroliza naskórkowa,
              nacieki w tkance płucnej, aseptyczne zapalenie opon mózgowych.
              pozdrawiam i życzę więcej optymizmu.
            • 30.09.03, 11:39 Odpowiedz
              hanka17 napisała:

              Sam brak miesiączki
              > (wtórny) o którym pisała poprzednio Sylwia jest wymieniany w ulotce działań
              > niepożądanych tabletek antykoncepcyjnych. Producent chyba wie co pisze, ale
              co
              > tam brak miesiączki (nie nazwany wprost bezpłodnością) pośród gąszczu takich
              > groźnych dla ucha skutków ubocznych jak zaburzenia widzenia, żółtaczka
              > zastoinowa, nadżerka szyjki macicy, gruczolak macicy, mięśniak gładki macicy.
              > Bezpłodność jest poza tym zawsze czymś spowodowana, np. wtórnym brakiem
              > owulacji, do którego mogą przyczynić się tabletki.
              >
              > Ja nie mówię że każda kobieta po odstawieniu tabletek straci płodność, ale
              > trzeba się liczyć z tym, że to się może przytrafić właśnie mnie.


              Tak samo trzeba liczyć się ze skutkami ubocznymi przyjmując każde inne
              lekarstwa, witaminy, zestawy minerałów, zioła, nawet stosując tampony ob!!!
              W każdym z tych przypadków ryzykujemy, to że właśnie nam mogą przytafić się
              niepożądane skutki uboczne! Dlatego kampania porowadzona przez kilka kobiet od
              czasu do czasu pojawiających się na tym forum i wywołujących burzę w szklance
              wody jest ZWYKŁYM STRASZENIEM forumowiczek i demonizowaniem pigułki
              antykoncepcyjnej.
              >
              • 30.09.03, 11:55 Odpowiedz
                Masz prawo mieć własne zdanie, ja również.
                Ja mam nadzieję że jeszcze uda mi sie zajść w ciążę,
                ale trwałym skutkiem przyjmowania przeze mnie tabletek jest mastopatia i
                niewydolność wątroby. Moją intencją nie było nikogo straszyć, to po prostu
                jest ryzyko i to bardzo wysokie.
          • 29.09.03, 16:56 Odpowiedz
            A wiecie co? Ja widzialam niedawno program mowiacy o nieplodnosci i jej
            leczeniu, i specjalista mowil ze przede wszystkim podejscie kobiet do tych
            spraw sie zmienilo. Najpierw nie chca miec dzieci, a potem na zawolanie chca.
            Zdazaja sie takie, ktore chca zajsc teraz zaraz zeby zrobic mezowi prezent na
            urodziny, albo dlatego ze sie przeprowadzaja do wiekszego lokum i chca to
            uczcic. I jak przez 3 miesiace im sie nie udaje, to leca do lekarza po
            wspomagacze, bo skoro przez 3 cykle nic to na pewno cos jest nie w porzadku.
            A przeciez wiele badan mowi ze ponad 50% ciaz konczy sie bardzo szybkim
            poronieniem z powodu wad wrodzonych zarodka, albo po prostu problemem z
            implantacja w macicy. Logicznie rzecz biorac polowa "nieudanych " cykli to
            moze byc to. Zreszta stres i "wsluchiwanie sie w organizm" tez jest wazne -
            ile kobiet "nieplodnych" zaszlo w ciaze kiedy przestaly o tym obsesyjnie
            myslec?
            Organizm to nie zegarek ani kuchenka mikorfalowa gdzie mozesz zaprogramowac co
            i jak, a co najwazniejsze - kiedy. Nawet super plodne kobiety nie zawsze
            zachodza w ciaze w pierwszym cyklu. O wiele latwiej jest planowac w
            strone "nieplodnosci" niz w strone zaplodnienia smile
            • 29.09.03, 19:44 Odpowiedz
              Bralam tabletki antykoncepcyjne ponad 10 lat z dwoma krotkimi przerwami
              (Folinett, Cilest, Mercilon). Nigdy juz nie wezme pigulki, a bylam ich wielka
              entuzjastka. Od kiedy je odstawilam nie mialam prawdopodobnie ani jednej
              owulacji, estrogeny niskie, progesteron za niski. W wieku trzydziestu lat
              moj "sprzet" przestal pracowac. A przed pigulkami mialam badania, wszystkie
              hormony pieknie, owulacja potwierdzona obserwacjami temperatury (nie
              zdedydowalam sie na naturalna antykoncepcje, ale obserwowalam swoje cykle przez
              rok). Odpada wiec argument, ze bylam nieplodna juz wczesniej.
              Odstawilam tabletki dwa lata temu nie dlatego, ze staralam sie zajsc w ciaze,
              ale dlatego, ze mialam bardzo silne bole glowy. Poszlam do neurologa, ten zas
              odeslal mnie do ginekologa. Nowy ginio skierowal mnie na badanie prolaktyny,
              ktora okazala sie potwornie wysoka (przez 10 lat NIGDY mi jej zaden lekarz nie
              badal, a podobno hiperprolaktynemia jest normalna przy tabletkach). Zrobiono mi
              rezonans magnetyczny mozgu, okazalo sie, ze mialam gruczolaka przysadki,
              niezlosliwego guza, ktory produkowal prolaktyne, a urosl juz taki duzy, ze
              naciskal na nerw wzrokowy (stad bole glowy i ograniczenie pola widzenia). Gdyby
              mi choc raz zbadano prolaktyne, guz nie uroslby taki wielki (niezlosliwe
              nowotwory rosna do tego rozmiaru latami). Leczylam sie przez rok, kuracja byla
              bardzo droga. Po roku od dobrych wynikow prolaktyny zaczelam sie starac o
              dziecko i szybko sie wydalo, ze nie zajde w ciaze bez wspomagania. Mam wiele
              pytan. Na przyklad dlaczego nikt mi nie powiedzial, ze po dlugim okresie brania
              pigulki sa problemy z jajeczkowaniem (nie ja jedna jestem w tej sytuacji).
              Dlaczego nikt nie powiedzial, ze sa problemy u kobiet, ktore zaczynaja brac
              pigulke bardzo wczesnie (ja mialam 17 lat). No i dlaczego lekarze nie
              powiedzieli mi o podwyzszonym poziomie prolaktyny przy pigulce i potencjalnych
              zagrozeniach? Nie jestem ciemna baba wierzaca w zabobony i spiski, ale
              zdecydowanie cos tu nie jest w porzadku z lekarska etyka.

              > No i moj ostatni komentarz. Moja Mama, ktora nie brala tabletek, bo w jej
              > czasach to bylo zwyczajne nieporozumienie (dawki hormonow, skutki uboczne,
              > koszmar) - zaszla w ciaze w pierwszym cyklu, w ktorym tego z Tata chcieli.
              Jej
              > kolezanki rowniez nie mialy ZADNYCH klopotow z zajsciem.
              Dokladnie tak. Pokolenie mojej matki i kobiet powyzej 40 roku zycia, ktore
              nigdy nie braly tabletek zachodzilo w ciaze niemal natychmiast - dziecko rok po
              slubie bylo norma. Teraz ciagle slysze o problemach od kolezanek po tabletkach.
              Ciekawe, czy ktos prowadzi jakies uczciwe badania na ten temat? Na przyklad po
              ilu cyklach zachodzi sie w ciaze w porownaniu miedzy kobietami po pigulkach i
              bez? Jest faktem, ze jeszcze nigdy tak wiele kobiet od tak wczesnego wieku i
              przez tak dlugie lata nie bralo pigulek. Byc moze, ze zbiega sie to z faktem,
              ze na dziecko decydujemy sie coraz pozniej (zmniejszona plodnosc), z tym, ze
              mezczyzni maja gorsze nasienie. Ale NIE MA (szukalam dlugo) uczciwych,
              podluznych badan trwajacych co najmniej 10-15 lat, ktore rozwialyby moje
              watpliwosci co do pigulek. A tylko majac rzetelna, aktualna wiedze o skutkach
              dlugotrwalego (10 lat+) brania pigulek od bardzo mlodego wieku, moznaby
              podejmowac spokojnie decyzje. Poki co takiej wiedzy nie ma, a udawanie ze nie
              ma problemu jest jak bomba zegarowa, ktora - jestem przekonana - za kilka lat
              wybuchnie.
              • 30.09.03, 06:38 Odpowiedz
                Przez tyle lat stosowania antykoncepcji, jedynie przez 3 miesiace używałam
                tabletek hormonalnych. Czytając ten wątek poczułam się niezmiernie szczęśliwa z
                tego powodu. Najbardziej natomiast dziwi mnie fanatyczny dogmatyzm i
                bezrefleksyjność entuzjastek faszerowania się chemią, zwłaszcza że powszechnie
                wiadomo, iż nawet witaminki w tabletkach sa szkodliwe w nadmiarze.

                PS.
                Kilka lat temu, za bezpieczny i cudowny środek na zapalenie gardła uznawano
                Akron, a Azbest został okrzykniety materiałem budowlanym XXI wieku.
    • 30.09.03, 09:35 Odpowiedz
      A ja nie rozumiem fanatycznego podejscia, ze pigulki maja jedynie negatywne
      dzialanie na organizm.
      Nie wiem czy czesc z Was mysli, ze dziewczyny dla przyjemnosci biora te
      pigulki ? Bo co ? Bo opakowanie im sie podoba ? Otoz nie - jest to
      ZABEZPIECZENIE PRZED NIECHCIANA CIAZA. Dziewczyny dokonuja wyboru - jak
      wszyscy w zyciu. Jesli istnial by inny pewny sposob antykoncepcji dla mlodych
      kobiet zapewniam Was, ze kazda wolalaby po niego siegnac, a nie jak
      mowicie "faszerowac sie chemia".
      Wszystko ma skutki uboczne, nawet jak mowi kolezanka wyzej - witaminki, nawet
      jedzenie, ale nie dajmy sie zwariowac. Wedlug mnie teksty typu "pigulka
      powoduje bezplodnosc" to tania sensacja typu "smierc w solarium".
      • 30.09.03, 11:33 Odpowiedz
        dokladnie tak sensacja i panika
        niech kazdy pozostanie przy swoim wyborze
      • 30.09.03, 15:55 Odpowiedz
        Taka sama, jak "palenie tytoniu jest przyczyna wielu groznych chorob", co nie
        oznacza jeszcze, za kazdy palacy musi na nie zapasc.

        --
        Pozdrawiam,
        • 30.09.03, 20:26 Odpowiedz
          Nie kazdy palacy musi zapasc na choroby spowodowane przez tyton,ale kazdy
          palacy ma po latach kopcenia cholernie duza chrypke i kaszle jakby mial za raz
          umierac.Ja powiem jeszcze raz,ze nie biorac pigulek totalnie nie mialam
          problemu z zajsciem w ciaze,a po braniu tej cholery(!!!!!)nic nie
          wychodzi.Pytalam sie innych dziewczyn i wszystkie odpowiadaly,ze to niestety
          pigulki.
        • 01.10.03, 00:44 Odpowiedz

          wiadomo przeciez dlaczego...

          Ps...Ty tutaj...?????
          • 01.10.03, 01:07 Odpowiedz
            zalotnica napisała:

            >
            > wiadomo przeciez dlaczego...

            Hm, nie bardzo jednak wiem co masz na mysli.


            >
            > Ps...Ty tutaj...?????

            Takie to dziwne ? Z dosc oczywistych wzgledow iteresuje sie zdrowiem kobiet.


            --
            Pozdrawiam,
            • 01.10.03, 12:16 Odpowiedz
              matrek napisał:

              > zalotnica napisała:
              >
              > >
              > > wiadomo przeciez dlaczego...
              >
              > Hm, nie bardzo jednak wiem co masz na mysli.


              zalotnica uwaza, ze wszyscy mezczyzni wykorzystuja kobiety, mysla tylko o
              swoich popedach i zmuszaja swe partnerki do trucia sie pigulkami, aby moc
              beztrosko te popedy zaspokajac. wyjatkiem jest maz zalotnicy, ktory tak dba o
              nia, ze zabronil jej brac pigulki i w zamian stosuje stosunek przerywany (w
              wykonaniu meza zalotnicy - prawdziwego mezczyzny, to najpewniejsza metoda
              anty).
          • 01.10.03, 08:31 Odpowiedz
            zalotnica napisała:

            > wiadomo przeciez dlaczego...

            ROOOOOOOOOOOOOOOTFL
            Zalotnico, nie przeszło Ci? Ciągle spiskowa teoria dziejów? Ty naprawdę musisz
            być bardzo nieszczęśliwa będąc kobietą i będąc tym samym zmuszona do życia z
            tymi wstrętnymi, egoistycznymi mężczyznami...

            --
            Kami
przejdź do: 1-100 101-111
(101-111)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.