LISTA ZŁYCH GINEKOLOGÓW Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                      • Gość: magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.05, 18:55
                        no coz na dzwiek tego nazwiska cisnie mi sie tylko jedno slowo na usta - SUKA.
                        zastanawia mnie dlaczego tyle osob robi jej dobra reklame, skoro wszystkie
                        lezace ze mna na patologii dziewczyny myslaly dokladnie tak samo jak ja.
                        • bo to tak zwany "autorytet medyczny"...a takim niektórrzy wiele wybaczą. Nie
                          należę jednak do tych co wybaczają tak nieemaptyczne podejście do pacjenta,
                          chamstwo, zadęcie, okazywanie wyższości i kompletny brak szacunku dla
                          człowieka - a już dla kobiety spodziewajacej się dziecka szczególnie. Nawet
                          jeśli ma na koncie tak zwane sukcesy zawodowe.
    • Szkoda, że dopiero dziś znalazłam tę listę i widzę, że jakoś mało z Poznania.
      Ja zdecydowanie odradzam doktora Pyskę (chyba Wojciech Pyska się nazywał)
      pracował w szpitalu na Lutyckiej, nie wiem czy tam jeszcze jest, ale
      gdziekolwiek jest, to uciekajcie od niego jak najdalej, bo jest
      hiperniekompetentny.
      Kiedy rodziłam w 1999 to przyszedl i jedyne co go interesowalo to wskazania
      aparatury. Popatrzył, a potem zapytał położną o której zaczął się poród.
      I stwierdził: Według literatury pierwsza faza już powinna się skończyć, musimy
      podać oksytocynę, żeby przyspieszyć.
      Nie zgodziłam się, bo KTG było prawidłowe, to się obraził i wyszedł na korytarz
      (tzn ze mną w ogóle nie chciał gadać i chciał mi podać i tak, ale mąż
      powiedział, że sobie nie życzymy, wtedy się obraził)
      Po kilku godzinach powiedział, że trzeba robic cesarkę, na co znowu się nie
      zgodziłam, bo było pełne rozwarcie i prawidłowe KTG.
      Mogę powiedzieć, że bardziej przeszkadzał w akcji porodowej niż pomagał,
      denerwował mnie, straszył, krzyczał i w ogóle.
      Dopiero nad ranem, kiedy przyszedł taki stary lekarz niestety nie znam
      nazwiska, udało mi sie urodzić. Dzieciak miał 10 punktów więc to ja miałam
      rację, że cesarka nie była potrzebna.
      A wyobraźcie sobie, kiedy powiedziałam, że nei wyrażam zgody na cesarkę to się
      zaśmiał i powiedział, że zgodę juz dawno podpisałam na izbie przyjęć.
      A tymczasem spotkała go niespodzianka, bo chociaż na formularzu było napisane o
      ile dobrze pamiętam cos takiego:
      "Oświadczam, że nie będę palić paierosów i zgadzam się na ewentualne zabiegi
      operacyjne. Podpis pacjenta" to ja podpisałam tylko to o papierosach, a o
      zabiegach napisalam "nie wyrażam zgody" bo pielęgniarka powiedziała, ze i tak
      będę mogła podpisać bezposrednio przed zabiegiem, albo maz gdyby cos sie stalo.
      jak się okazało miałam rację.
      Kiedy juz urodzilam i zabrali dziecko, a maz poszedl razem z nim, to pan Pyska
      zabral sie do szycia.
      Nie wiem czy Wy tez mialyscie takie doswiadczenia, ale ja czulam KAŻDE wkłucie
      igły i każde przeciągnięcie nici.
      On jednak nie zwracał uwagi na moje jęki, tylko szył. I jeszcze do tego zszył
      źle. Wywiązał się stan zapalny rany z wysoką gorączką a potem krwotok i musiałam
      wrocic do szpitala.
      Za pierwszym razem wyszłam ze szpitala o własnych siłach, a po tych wszystkich
      korowodach spowodowanych złym zszyciem wychodziłam po tygodniu jak staruszka
      kroczek za kroczkiem.
      A jeszcze kiedy podczas obchodu (za drugim pobytem w szpitalu) zgłaszałam, że
      chyba coś się dzieje w ranie, to zawsze mówił, "ależ nie, tu się pięknie goi" a
      cała reszta, jak papugi powtarzała to samo.
      Dopiero jak mi gorączka skoczyła do 39 i poprosili lekarza dyżurnego, który był
      z innego oddziału i nie wiedział, że do mnie się mówi "pięknie się goi" to
      popatrzył i mówi "przecież tu szwy się rozeszły i cała rana ropieje"
      No to wtedy pielęgniarkom, (któe jeszcze chwilę wcześniej zapewniały mnie, że
      jest OK, bo pan doktor mówił, że OK)zrzedła mina.
      I przez kilka dni 2x dziennie, żywą ranę miałam polewaną 10% roztworem NaCl. To
      bardzo dobry i skuteczny sposób, ale kto miał kiedyś sól w ranie to wie jak to
      boli.
      Ale to jeszcze nie koniec.
      Po pół roku od porodu inny ginekolog poprawił szycie doktora Pyski, bo jak się
      okazało szew był tak założony, że powstała martwica i tzw "dzikie mięso" i
      dopiero po pół roku zaczęłam dochodzić do siebie.
      Czy już wyraźnie wyjaśniłam dlaczego to zły ginekolog?
      A moja sąsiadka z sali ma takie wspomnienie:
      Przy pierwszym porodzie miała zapaść i gdy miała rodzić po raz drugi zapłaciła
      lekarzowi prowadzącemu ciążę za obecnośc przy porodzie.
      Ten jednak nie mógł przyjść i w zastępstwie wysłał Pyskę.
      Powitał pacjentkę słowami:
      Doktor D. przysłał mnie, bo pani podobno jakaś przewrażliwiona (sic!)

      Odradzam też renomowaną przychodnie na Polnej wstydliwym osobom.
      Kiedy ostatnio robili mi dopochwowe USG, to w pokoju było mnóstwo ludzi, w tym
      pracowników firmy produkującej ultrasonografy i testowali na mnie jak działa
      nowy aparat. Zero intymności, żadnego parawanu, nic.
    • Gość: MACIUSKA IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 23.11.04, 11:43
      MAŁGORZATA KORYTOWSKA , przyjmuje na ul. Podgajskiej 5 a
      "Wyrzuciła" mnie z gabinetu ( !! )a dokładniej powiedziała, że nie bedzie moim
      lekarzem po tym jak zaczełam drążyć temat rodzaju spirali - która miała mi
      załozyc i uznała, że powinnam jej zaufać (ślepo) a nie podważać jej wybory !
      Wyszłam od niej oszołomiona - w życiu nie spodziewałabym się takiej reakcji na
      moje pytania i w pierwszych minutach było mi głupio i żal kobiety która
      uraziłam ...
      miałam w planie załozyc spirale więc pojechałam do innego lekarza , który nie
      unosił się swoja nietykalnością i traktował mnie jak równoważnego rozmówce a
      nie chłopkę pańszczyźnianą i okazało się , że spirali nie sposób mi założyć bo
      wyłam z bólu ponieważ : "kochana " p.korytowska kilka m-cy prędzej zafundowała
      mi usuniecie spirali metoda ..konizacji !
      wówczas wsłuchana w Pania doktor nie drązyłam tematu , nie wyszukiwałam
      informacji w róznych źródłach na ten temat ponieważ ufałam , że kobieta chce
      dla mnie dobrze a teraz - (juz znam opinie 3 lekarzy oraz fachowej literatury)
      zostałam uswiadomiona jak okaleczyła mnie tym zabiegiem p.doktor, otóz zabieg
      ten wykonuje się kobietom starszym lub/i z zagrozeniami rakowymi ! Zabieg ten
      skutkuje m.in. trudnościami wejścia do macicy ( olbrzymi ból) i przez to
      problemem staje sie założenie spirali, dotrzymanie ciąży, poród droga
      naturalną, aborcja ...
      Byłam załamana , teraz po 2 latach - zaakceptowałam ten fakt a m-c temu
      załozyłam w koncu spiralę -pod znieczuleniem! ( kto by to wytrzymał na żywca)
      MOJA RADA DLA WSZYSTKICH : cokolwiek planuje wasz lekarz najpierw zbierzcie
      max.ilość informacji aby później nie przeżywać takiego wstrząsu . Leczmy się
      świadomie
      • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 23:25
        Odradzam "dr" MARKA CWOJDZIŃSKIEGO.
        Naciągacz jakich mało. Tylko liczy się dla niego forsa. Wiedzy i kompetencji
        zero!!!
      • Gość: maccam1@gazeta.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.05, 21:14
        MAŁGORZATA KORYTOWSKA... No proszę. Tylko zrządzenie losu uchroniło mnie przed
        położeniem się na jej - hrabiowskiej mości - fotelu... Dlaczego piszę jej
        hrabiowskiej mości? Otóż zachowywała się dokładnie tak jak opisała MACIUSKA i
        bądź pewna, że jeśli zaczniesz zadawać pytania A BROŃ BOŻE jakąkolwiek polemikę
        z pewnością poczujesz się jak ta "chłopka pańszczyźniana". Po 3min. wyszłam z
        gabinetu (na szczęście) i radzę wszystkim omijać ul.Podgajską z dala bo miałam
        wrażenie, że i psy za mną spuści...
    • Gość: aneczka IP: *.tvgawex.pl 25.11.04, 07:05
      Marcinkowski przez tego lekarza starciłam swoje pierwsze dziecko, jeste bardzo
      nie delikatny, fakt że starał się być miłym. Jest dwóch Marcinkowskich jeden
      Ojciec on jest bardzo dobrym lekarzem, no i drugi syn do niego nie chodzcie
      pracuje w bizielu.
      • Gość: do Aneczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 00:32
        dr Marcinkowski junior nigdy nie pracowalw szpitalu im dr J. Biziela.Zawsze w
        szpitalu na Kapuściskach!Zenek
        • Gość: brygida IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:04
          Nie polecam dr Maciejewskiej- beznadziejny gabinet i wg mnie brak profesjonalizmu.
          • Dr Sarap lekarz,który jak ktoś wcześniej powiedział widzi tylko kasę.Zaczęłam
            do niego chodzić od samego początku mojej ciąży.Najpierw (w 1-2miesiąc ciąży)
            naciągał mnie kilkakrotnie na USG, bowiem twierdził,że nie jest pewny czy to
            jest ciąża.Wg niego endometrium jest owszem powiększone, ale czy to ciąża???Na
            początku ciąży, był nawet owszem- miły,ale im bliżej końcówki tym mniej czasu
            miał dla mnie (chodziłam na wizyty prywatne).Pomijam,że zawsze musiałam czekać
            z prawie godz.opóźnieniem.(co stawało się dość kłopotliwe).Ciąża przebiegała wg
            niego książkowo, bez konmlikacji.Również przez 9 m-cy nie zauważył żadnych
            defektów w mojej budowie, ani tego, że dziecko cały czas ma nieprawidłowe
            ułożenie.Problemy zaczęły się podczas porodu w szpitalu.Jak zapewne
            wszyscy,którzy miesdzkają w B-szczy wiedzą,że szpital miejski raczej
            zwolennikiem cesarek nie jest.Rodziłam w bólach, dziecko nie mogło wejść do
            kanału rodnego, zaczęło spadać tętno i na szybko pod pełną narkozą zrobiono
            cesarkę.Jeszcze chwila a moje dziecko byłoby roślinką.Od swojej położnej
            dowiedzialam się,że miałam tak wąskie kanały rodne,że dziecko owszem może by i
            wyszło,ale ja wyglądałabym jak po bombardowaniu.Wystarczyła tylko dobra
            diagnoza dr Sarapa.
      • syn marcinkowskiego pracuje tez w dwojce przypuszczalnie jest jeszcze molody i
        brakuje mu doswiadczenia
    • Ewa Makacewicz, przychodnia ul.Wittiga tel:372 95 79(rejestracja), WROCŁAW

      jeżeli chcecie zostać obrażone, chcecie usłyszeć sarkastyczny komentarz
      dotyczący waszych np niedepilowanych nóg, okolic bikini bądź budowy pochwy: "co
      tego faceta tu ciągnęło?" -polecam szczególnie gorąco! ...bynajmniej ten
      komentarz nie będzie kierowany bezpośrednio do Was, ale do położnej...
      Wiedza tej pani... nie mogę profesjonalnie jej ocenić bo brak mi kompetencji,
      ale jak raz mi wypisała receptę na zrobienie leku dopochwowego to w 3 aptekach
      mi odmówili wykonania, ze względu na kompletne wyjałowienie pochwy (niezły
      musiałbyć skład...)
      Co ciekawe jak tylko w przychodni pojawiał się jakiś inny ginekolog, to zawsze
      szybko znikał po nim wszelki słuch... Konkurencja zrobiła swoje...
      -nie wiem jak się zachowuje gdy za wizytę się płaci, ale pewnie wtedy to nawet
      powie, że nie depilowanie nóg to takie teraz modne...
      • Gość: Elly IP: 80.85.227.* 06.12.04, 13:09
        Jeśli chcecie byc dowartościowane w złym tego słowa znaczeniu, to zgłoście się
        do pani Otfinowskiej. Moja siostra miała okazję skorzystać, z jej wiedzy która
        okazała się zbedna, jak również jej podejście do pacjentki zostawia wiele do
        życzenia. Jest wredna, niekompetentna bez ambicji, człowieczeństwa, kobieta u
        której szczególnie odradzam wizytę, bo bardzo sie rozczarujecie. Skierowała moja
        siostre na laparoskopie, nie kierując jej wczesniej na potrzebne badania,
        kompletnie jej nie przygotowała do tego zabiegu malo tego, wogóle się nią nie
        interesowała po zabiegu, a kiedy już raczyła się pojawic to nie szczedziła
        przykrych uwag pod jej adresem, umiała brać tylko pieniądze a leczyc nie
        potrafiła. Nie trzeba sie długo domyslac, ze szybko zmieniła specjaliste na dr.
        Jerzego Gąciarza, który zdecydowanie jest wrażliwym człowiekiem i traktuje
        pacjentki z należytym szacunkiem. Pozdrawiam i życzę duuuuuużo zdrówka.
      • Gość: olik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 10:47
        zgadzam sie zupełnie, okropna kobieta, jak juz zbadała, co wcale nie było takie
        oczywiste to z wielką łaską, a koleżance doradzała zeby nawet nie próbowała
        rodzić naturalnie tylko zapłaciła za cc
    • witam

      czy może już macie jakieś doświadczenie? do kogo warto się udać?

      pozdrawiam
    • W liście dobrych gin. padło to nazwisko wraz z Romejko. Co do dr. Romejko to
      nie mam żadnych zastrzeżeń ale K. Więch postanowiłam wpisac tutaj. Nie
      spodobała mi się jako lekarz, choć opinie sa podzielone. Mnie poprostu nie
      odpowiada lekarz, który traktuje mnie jak przedmiot badań, który ma mu
      dostarczyć informacji i materiałów do pracy doktorskiej! Owszem na Karowej jest
      prowadzony jakiś projekt badawczy ale ja się nie zgłosiłam jako królik tylko
      dostałam tam skierowanie z Kasprzaka!
    • Gość: mania27 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 10:56
      Kielce- Niestety w moim miescie jest cala masa ZŁYCH GINEKOLOGÓW, a ja mialam
      sposobnosc z niektorymi sie niestety spotkac!...ale opowiem tylko o jednym,
      ktory zalazl mi najbardziej za skore!Niestety przez tego patalacha stracilam
      swoja najukochansza (druga) coreczke! Zyla tylko 43 dni!!!!A wszystko przez
      to ,iz dr.J. Gutowski jest takim "przewspanialym" specjalista!!!!!!!!!Nie bede
      tu mowic o szczegolach, ale uprzedzam- Dziewczyny omijajcie go szerokim
      lukiem!!!!!!!!!
    • Gość: Biała Podlaska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 11:15
      Cześć, mam 27 lat i 3 letnia córcie, w naszym mieśćcie ginekologów jest jak
      psów, pełno i wszedzie tylko dobrych niestety brak.
      Do najgorszych zalicza sie;
      1, p. Kisiel ordynator - łapówkarz, oszust i cham
      2.p. Daniłoś - gruboskórny łapówkarz bez skrupułów i cham a do
      tego "specjalista" nie potrafiacy odczytać z USG wewnętrznei robionego wyników.
      Przykład: po 1 rocznej przewie w badaniach, króte zwykle robiłam u p. Demczuka
      (w chwili robienia usg u Daniłosia mój lekarz był na sympozjum naukowym a ja
      miałam jakiś krwotok, którego powodu do dziś nie znam)wyszło mi na wydruku
      wyników, ze na lewym jajniku ma torbiel wielkości 4 cm a na prawym 5 cm. Byłam
      zdruzgotana i zszokowana a on mi na to że nie pierwsza i nie ostatnia i ze
      takie coś sie wycina!!!!!!! - stwierdzenie tak po prostu ja to że dzis jest
      snieg na dworze. Po wyjsciu od niego (zaznaczam że wizyta była prywatna)
      poszłam nastepnego dnia do innego lekrza również prywatnie bo w służbe zdrowia
      państwową jakos nie wierzę a i nie mam ochoty stać w kolejkac. Lekarz ten nie
      potrafił odczytać tewgo wydruku - nie wiedział o co chodzi. Ucieszyła się gdy
      się dowiedziałam, że Pan Demczuk wrócił i w te pedy pobiegłam do niego, zrobił
      mi jeszcze raz USG - takie zwykłe, i uśmiał się jak nie wiem co bo się okazało,
      że lewy jajnik jest tylko powiekszony przez jakis zapalenie a prawy to nie był
      jajnik z torbiela tylko pęcherz moczowy.
      A jeśli chodzi o pana Kisiela to bierze łąpówy za odbycie porodu przed i to
      duzą kasę, a do porodów nie przychodzi wcale a potrafi wogóle nawet się pokazać
      przez cały pobyt kobiety w szpitalu. Za cesarskie cięcia bierze łąpówy i to
      ogromne a za anetstezjologa "aby kobitka sie dobrze wybudziła " też karze
      płącić. Podejrzewam, że odnosnie tego konowała dużo osób mogłoby sie
      wypowiedzieć.

      Pozdrawiam wygryzionego ze szpitala przez Kisiela Pana Demczuka, który okazał
      się niepasujacym do jego zespołu łapówkarzy, skromnego i który bezinteresownie
      pomógł mi z pierwszą i jedyną jak dotychczas ciążą, która nie była dla mnie
      łatwa bo pod konic ciąży trochę odkleiło mi sie łożysko, za to że za moja zgodą
      oczywiście w zwiazku z moją nadwrażliwościa na ból zaaplikował mi znieczulenie
      wewnatrzoponowe i za opiekę przez cały mój pobyt w szpitalu oraz za pokój
      dwuosobowy w którym zostałam połozona sama bez żadnej towarzyszki.
      • Gość: Ania IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 09.12.04, 15:31
        Może jest Pani jedna z tych niwielu kobiet, którym Pan Demczuk nie zrobil
        krzywdy.Ja niestety nie miałam takiego szczścia.
        W wieku 17 cierpiałam na potworne bóle w prawym dole brzucha, po wykluczeniu
        zapalenia wyrostka robaczkowego, trafilam do ginekologa, a raczej ginekologów
        m.in Pan Kisiel(zgadzam sie akurat z Pani opinią na temat tego lekarza), ale
        trafiłam także do tak osławianego przez Panią P. Demczuka.Muszę Panią zawieść
        bo on nie potrafi robić USG. Odkrył mi guza wielkości 6,5x8cm!Chyba nie muszę
        dodawać jak się w tej sytuacji pocvzułam, a do tego moja mama, dla ktorej był
        niezmiernie chamski.Po wielkich perturbacjach trafiłam do Lublina do dr
        Kwaśniewskiej, badałóa mnie cały dzień, miałam robione 5 razy USG i okazała
        się, że pan Demczuk pomylił sobie masy kałowe z wielkim guzem!Skandal!!!
        Itak przy okazji, moja siostra o mały włos a straciłby dziecko, bo Pan Demczuk
        nie raczył przyść do niej gdy rodziła a miał wtedy dyżur i bynajmniej nie byl
        to nocny dyżur!Dobrze,że była tam tez Pani doktor Siłuszczyk(jesli pomyliłam
        nazwisko to przepraszam).Radzę wiec trochę krytyczniej popatrzeć na Pana
        Demczuka,tak dla Pani dobra.
        Pozdrawiam
        Ania
    • Gość: Kobietka26 IP: *.cidernet.pl / *.cidernet.pl 25.11.04, 11:21
      Dr. Lewandowska z przychodni "Sante". Jest niemila do pacjenta, krzyczy, nie
      potrafi stwierdzic co dolega i przepisuje drogie leki. Do tego wszystkiego
      nawet nie wiadomo czy pomoga bo ona nie wiec co jest i leczy metoda prob i
      bledow. Ja stracilam kase a do tego pogorszyla moj stan zdrowia.
      • Gość: o_l_a*** IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 19:08
        Byłam pare razy u dr Lewandowskiej, po tabletki i jak potrzebowałąm by mni
        eprzebadałą to nie byłam zadowolona - mysle ze nei jest to dopuszczalne by
        paliła w gabinecie i przyjmowała pacjentów miedzy dymkami.... nie jest miła...
        • Ja wprawdzie do dr.Lewandowskiej nie chodziłam (ale za to pomogła przyjść mi na
          świat!!!O zgrozo!!!), ale też słyszalam wiele złego o niej. Pomijając samo jej
          nastawienie, zachowanie itd. to na dodatek nie chce dawać zwolnień L4. Moja
          znajoma w pracy zasuwała z trudnościami ciążowymi do 7 m-ca. Na szczęście
          zmieniła potem lekarza. Co do bytomskiej kliniki, kopertowania w niej itd.
          (pomimo że są również dobre opinie o niej), zdecydowałam się na poród w Rudzie
          Śl. - póki co nie żałujęsmile
          --
          Pozdrawiamy
          Ania z Zuzią (13luty 2004)
      • Gość: sylwia IP: *.bytom.compnet.com.pl 25.11.04, 23:03
        niestety potwierdzam opinie na temat p.Lewandowskiej. Do listy może dołączyć
        A.Kucharek..
        • Gość: a.g9910 IP: *.wozniaka.bytom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.04, 13:39
          Przytocz coś o dr,Kucharku,bo tu czytam że jest na liście dobrych lekarzy,chodz
          ja zdania nie podzielam,o czym pisałam.
          • Gość: sylwia IP: *.bytom.compnet.com.pl 24.12.04, 01:11
            otóż trafiłam do dr Kucharka z polecenia, podczas pierwszej wizyty
            przeprowadził ze mną wywiad i na tym się skończyło... to samo na drugiej i
            trzeciej - bez badania. miesiąc później wylądowałam w szpitalu z ostrym
            zapaleniem przydatków, a lekarz w izbie przyjęć tylko sie dziwił, jak można
            tak "zaocznie leczyc"
        • Gość: firanka IP: *.local.pl / 62.233.185.* 30.11.04, 21:23
          W Bytomiu w klinice kiedyś szefował prof Rzępołuch, niestety już nie żyje, był
          fantastycznym lekarzem. Byłam tam operowana i potem wiele lat leczona przez b
          dobrego fachowca dr Blecharza ale...
          Kiedy 2 tyg temu zrobiłam test i odkryłam ,że jestem w ciąży pan doktor
          rozmawiając ze mna przez telefon (w godzinach przyjęć w prywatnym gabinecie)
          niestety zbagatelizował mój telefon, nie sprawdził kartoteki w komputerze i
          mimo obciążającego wywiadu ginekologicznego a leczył mnie prawie 10 lat
          poinformował ,że ciąze można dopiero potwierdzić w 8 tygodniu czy jest żywa.
          Szkoda ,że tak sie stało bo po kilku dniach z plamieniami wylądowałam w
          strasznym szpitalu w Mysłowicach na Mikołowskiej, gdzie w zasadzie miałam lezec
          tydzień aby upewnili się lekarze ,ze należy mi zrobić skrobankę.
          Odradzam te miejsca.
          Na szczęście już jetsem pod opieką innej lekarki ,która potwierdziła ciażę i
          walczymy z moja kropeczka w domu żeby wszystko sie udało.
          Pozdrawiam.
          Firanka
          • Gość: maarzenka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.04, 09:52
            Nie polecam nikomu p. Łochockiego - kiedy byłam w 2 miesiącu ciąży i 2 razy w
            szpitalu (problemy z utrzymaniem ciąży) nie chciał mi dac skierowania na
            badania moczu i stwierdził, że Kasa Chorych płaci mu 2 zł za wizytę więc mu nie
            zależy !!
            Nie rozumiem - jak mało mu kasy - niech robi skrobanki albo otworzy sobie
            prywatny gabinet - no chyba, że umiejętności go ograniczają, za granicę też nie
            wyjedzie bo pewnie nie zna podstaw angielskiego, zastanawiam się jak przebrnął
            przez studia, może rodzice mu zasponsorowali?
            • Gość: as IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 01:20
              tak, on do wszystkich ma żale (o ile oderwie się od gazety na czas wizyty i
              łaskawie chociaż spojrzy na pacjentkę - bo na badanie sie nie wysila , jak
              tylko może tego uniknąć). Mnie obrzucił wszystkimi kartotekami jakie miał na
              biurku .No cóż..miał gorszy dzień.
            • Gość: gacia23 IP: *.compnet.com.pl 26.09.05, 12:26
              zgadzam się - znudzony praca stary zgred, wizyta zaczyna się od narzekań na nudą pracę jaką wykonuje. Chodziłam do niego 5 lat tylko dlatego że nigdy nie było kolejek, a łykam tabletki i recepty wypisywał mi po zamówieniu telefonicznym.... badanie cytologi i mini badanie wykinywał raz na półtotej roku i to na moją prośbę i po to żeby było zanotowane w kartotece... nigdy mi nie zrobił dodatkowych badań czy w ogóle mogę przyjmowć tabletki antykoncepcyjne. Na szczęscie od czasu do czasu chodziłam kontrolować swój stan zdrowia do innych lekarzy.
              Teraz jestem na etapie poszukiwania nowego ginekologa, który mógłby w przyszłości poprowadzić moja ciążę
              pozdrawiam serdecznie
          • Gość portalu: firanka napisał(a):

            > W Bytomiu w klinice kiedyś szefował prof Rzępołuch, niestety już nie żyje,
            był
            > fantastycznym lekarzem. Byłam tam operowana i potem wiele lat leczona przez b
            > dobrego fachowca dr Blecharza ale...
            > Kiedy 2 tyg temu zrobiłam test i odkryłam ,że jestem w ciąży pan doktor
            > rozmawiając ze mna przez telefon (w godzinach przyjęć w prywatnym gabinecie)
            > niestety zbagatelizował mój telefon, nie sprawdził kartoteki w komputerze i
            > mimo obciążającego wywiadu ginekologicznego a leczył mnie prawie 10 lat
            > poinformował ,że ciąze można dopiero potwierdzić w 8 tygodniu czy jest żywa.
            > Szkoda ,że tak sie stało bo po kilku dniach z plamieniami wylądowałam w
            > strasznym szpitalu w Mysłowicach na Mikołowskiej, gdzie w zasadzie miałam
            lezec
            >
            > tydzień aby upewnili się lekarze ,ze należy mi zrobić skrobankę.
            > Odradzam te miejsca.
            > Na szczęście już jetsem pod opieką innej lekarki ,która potwierdziła ciażę i
            > walczymy z moja kropeczka w domu żeby wszystko sie udało.
            > Pozdrawiam.
            > Firanka





            Czytam ten Twój list Firanko ,bo jak mniemam nie starcza Ci odwagi nawet na
            podanie swojego imienia,zachodzac w głowę co skłoniło Cię do tego aby podać
            nazwisko najwspanialszego moim skromnym zdaniem ginekologa na Śląsku na tej
            czarnej liscie.To o czym napisałaś nie świadczy o zbagatelizowaniu Twojego
            problebu przez niego tylko przez Ciebie samą.Leczyłaś się, o czym sama
            piszesz,u niego całą dekadę a skoro jest takim "kiepskim" lekarzem może warto
            go było zamienić na innego już dawno temu?
            To oburzające-własną lekkomyslnością obarczać kogoś.
            Dlaczego powstrzymałaś się od podania nazwisk pozostałych lekarzy,których
            spotkałaś w szpitalu?(podczas pobytu w szpitalu ktoś sie tobą zapewne zajmował)
            Czyżby znowu zabrakło odwagi?
            SZCZERZE POWIEDZIAWSZY WĄTPIĘ ABY PAN DOKTOR ,KTÓREGO IMIĘ BYŁAŚ TAK ŁASKAWA
            WYMIENIĆ, UDZIELAŁ PORAD PRZEZ TELEFON.LECZĘ SIĘ U NIEGO JA I CAŁA MOJA RODZINA
            OD LAT I NIE SPOTKAŁAM SIE JESZCZE NIGDY Z TEGO TYPU PORADĄ (Z JEGO
            STRONY).NAWET WYNIKÓW BADAŃ A CO DOPIERO DIAGNOZY NIE PODAJE PRZEZ TELEFON.


            FAKTEM NATOMIAST NIEZAPRZECZALNYM JEST TO (I KAŻDY DOBRY LEKARZ CI TO
            POTWIERDZI),ŻE ABY USTALIĆ CZY CIĄŻA JEST ŻYWA I CZY DOBRZE SIĘ ROZWIJA
            POTRZEBNY JEST ODPOWIEDNI WIEK CIĄŻY(I WG TWOJEJ RELACJI TO WŁAŚNIE POWIEDZIAŁ
            CI PAN DR.BLECHARZ)
            NIE BRAK CI TUPETU ABY OCZERNIĆ JEDNEGO Z NAJSZLACHETNIEJSZYCH LUDZI JAKICH
            ZNAM ,ALE


            BRAK CI ODWAGI ABY SIE POD TYM PODPISAĆ CHOĆBY IMIENIEM


            ŻENUJĄCE
            ŻYCZĘ ABY CIĄŻA ZAKOŃCZYŁA SIĘ POWODZENIEM,BO TYLE LAT WALKI O DZIECKO
            ZASŁUGUJE NA SZCZĘŚLIWY FINAŁ -PODOBNIE JAK WSPANIAŁY LEKARZ, POD OKIEM KTÓREGO
            UDAŁO SIĘ SFINALIZOWAĆ LECZENIE TĄ CIĄŻĄ-----ZASŁUGUJE NA SZACUNEK.
            POWODZENIA-
            ZADOWOLONA PACJENTKA(DR.BLECHARZA)Z MYSŁOWIC
          • Gość portalu: firanka napisał(a):

            > Droga Firanko zycze ci aby udalo sie uratowac twoja kropeczke?
            Prżyżylam to samo lezalam 2 tygodni jak kloda tylko siusiu do ubikacji.lezalam
            w Rudzie SL z poleenia pana dr Szydelko przyjmuje w Sante, sigmie na Batorego
            (róg) i w Szombierkach na Orzegowskij polecam ci go dzieki niemu mam 16
            miesiecznego kochanego zdrowego usmiechnietego synusia.Ja mialam jakis krwiak
            100 razy wiekszy od pecherzyka ciazowego a bylo to w 6 tygodniu.Z roboty prosto
            do szpitala i wyszlam o 12.oo w wigilie 2002. Z perspektywa dalszego
            lezenia.Nie dowiedzialam sie do dzis przyczyny ale chyba brak progesteronu w
            moim organizmie. wiec napisz mi priv co z twoj ciaza jestem z toba
            ewaski28@tlen.pl
      • Gość: maarzenka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.04, 09:59
        Uwaga!! Tam rządzi kasa, kasa i jeszcze raz kasa !! Jak rodzisz w nocy to
        wszyscy śpią - moje dziecko urodziło się niedotlenione i groziło mu porażenie
        mózgowe, musiałam je rehabilitować przez rok, tylko dlatego, że nikomu się nie
        chciało zajrzeć na porodówkę, w końcu noc jest do spania..Poza tym nie podano
        mi przeciwciał Anty-D, przypadkiem się dowiedziałam, że dziecko ma grupę krwi
        po ojcu i dopiero w 3-ciej dobie na moje wyraźne żądanie przyszła siostra
        zrobić zastrzyk z immunoglobuliną..Aha, chodziłam prywatnie do jednego z
        tamtejszych lekarzy więc nie jest prawdą, że prywatne pacjenki mają się lepiej,
        ONI TO LEJĄ ..No comment
        • Gość: A. IP: *.piekary.net / *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 11:03
          No cóż kasa to może rzeczywiście rządzi ale na oddziale 5. Kolejną bzdurą jest
          to, że w nocy położne spały, bo wiem z doświadczenia, że jeżeli na porodówce są
          pacjentki, to siedzą przy nich całą noc i pilnują czy wszystko jest w porządku,
          a Ciebie najwyraźniej poniosła wyobraźnia. Grupa krwi dzieci jest oznaczana
          zaraz następnego dnia po porodzie, współczuję zatem Twojemu mężowi, że nawet
          nie wiedziałaś jaką biedak ma grupę krwi. Jeszcze raz gratuluję wybujałej
          wyobraźni i życzę powodzenia.
          • Gość: Tina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.05, 12:13
            Lezalam na "5" ponad 3 m-ce,urodziłam zdrowego chłopca dzięki wspaniałym
            lekarzom i ordynatorowi,nie zauważyłam by rządziła tam kasa,jak ktoś chce dać
            to daje,ale pacjentki traktowane były dobrze.Polecam doktorów:Bodzka,Mańkę,
            Krzemienia,Horaka,Grettkę,ordyn atora Walę,nie polecam dr Zamłyńskiego i
            szefowej tej kliniki pani Olejek
          • Gość: maarzenka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.05, 12:32
            No cóż..Chyba mamy odmienne doświadczenia. Ja lezałam w bloku nr 3, nie na 5!!
            I gdyby położna czuwała przy mnie to nie urodziłabym dziecka niedotlenionego -
            z dużym prawdopodobieństwem oczywiście.. Co do grupy krwi - gdybyś uwaznie
            przeczytała to co napisałam, to byś wiedziała - znałam swoją grupę i grupę
            męża - ja mam 0Rh-, mąż 0Rh+. Być może oznaczono krew dziecka zaraz po
            porodzie - jednak o przeciwciałam dla mnie zapomniano. Doweidziałam się o
            fakcie, że córa ma grupę 0Rh+ od p. neonatolog, przypadkiem, w czasie rozmowy.
            Ten oddział jest do nieczego, żałuję, że dawałam kasę przez całą ciążę bo i to
            nie pomogło. Fajnie by było gdyby połozne nie spały, może i nie spały - może
            grały w "makao" ale ja spędziłam na sali porodowej całą noc i przyszły może ze
            2 razy (za drugim kazały przeć).. No comments..
            • Gość: anka IP: *.centronet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 10:27
              szukam informacji na temat dr Szwarca przyjmuje w przychodni na ul.Prusa
              • Szczerze nie polecam! Opiekował się moją siostrą w przychodni na Arki Bożka.
                Oczywiście pomijając fakt rzadkich i rutynowych wizyt, nie zainteresował się
                podwyższonym ciśnieniem. Jej stan po porodzie był na tyle dramatyczny że przez
                kilka dni pobytu w szpitalu faszerowana była środkami obniżającymi ciśnienie.
                Wcześniej zaraz po przyjęciu na oddział lekarz dosłownie opieprzył ją dlaczego
                nie chodziła do lekarza (????) Kompletny szok bo była na każdej wizycie jaką
                zalecał lekarz. Mało tego. Poród był przedwczesny, co wg lekarzy w szpitalu było
                wcześniej do przewidzenia. Oczywiście dr Szwarc nie zainteresował się tym
                stanem. Wiem że chwalą go sobie starsze pacjentki. Ale dlaczego? Moja mama
                zrezygnowała z jego usług po przepisaniu jaj "na oko" bez żadnych badań tabletki
                hormonalne po których jak się łatwo domyśleć czuła się fatalnie. I co zrobił pan
                dr - poprostu przepisała inne, bo może te bedą lepsze.
    • Gość: mania27 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:08
      KIELCE- niestety u nas mozna spotkac wielu zlych i beznadziejnych ginekologow.
      Jeden z nich ma na sumieniu pare istnien ludzkich, w tym moja coreczke! Zyla
      dzieki niemu "cale" 43 dni!!!! Ten lekarz to- Janusz Gutowski ze szpitala na
      Czarnowie. Dziewczyny wystrzegajcie sie go jak ognia!!!!!
    • Gość: Gość: Kwiatuszek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 13:07
      Gorąco odradzam panią dr Teresę Jurak kiepska z niej lekarka.
    • Dwa lata temu trafiłam z gruczolakowłókniakami do Pana Doktora Zbigniewa
      Libera. To ten, który występował kiedyś u Drzyzgi jako specjalista.
      Wydałam u niego 1500 złotych i dowiedziałam się, że gruczolakowłókniaki nie są
      ważne. Ważne jest to, że wymyślił mi chlamydię, nadżerkę, bakterie w moczu, w
      pochwie i co tylko. Non stop robił mi badania i brał sam wymazy. Mój mąż musiał
      też stosować leki. Doktorek naszprycował mnie lekami po uszy. Po pewnym czasie
      zaczęłam podejrzewać, że coś kantuje.
      Chodziła do niego też moja koleżanka. Któregoś dnia rozmawiając stwierdziłyśmy,
      iż mamy te same choroy i te same nam przepisuje lekarstwa. Jestem szczęśliwa,
      że w porę to zauważyłam, bo Pan Liber gotów był laserowo, własnoręcznie usuwać
      mi nadżerkę.
      Po tym jak się wydało wszystko, poszłam do kolejnych dwóch ginekologów.
      Zrobiłam sobie ponownie wszytskie badania. Okazało się, ze nic mi nie jest, w
      dodatku nadżerki nie mam.
      Przestrzegam Was przed tym gościem. Potrafi nieźle namieszczać.
      • Gość: HANA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 15:32
        W ciągu 6-ciu tyg.[tj.3wiz] zdarł ze mnie na szczęście tylko 1500.00,na całą
        masę badań, wg.których 'dla niego niestety'bylam zdrowa.Jednak już na trzeciej
        wiz.-ostatniej z dodatkowo zrobionych badań wynikało że mam endometriozę-nie
        będę się rozpisywać czym to grozi...Więc polecił mi laparoskopię za jedyne
        2500.00. Nieco podłamana powędrowałam do innego gin. który po badaniu USG
        oznajmił że jestem czysta,i że trafiłam na gangstera który na życzenie klientki
        pokazuje jej kasetę z zabiegu zrobionego innej kobiecie.Mam nadzieję że TEN PAN
        trafi kiedyś na pacjentkę która będzie bardziej cwana od niego i pośle go tam
        gdzie jego miejsce.............................................................
    • Gość: marija IP: *.aster.pl 25.11.04, 17:13
      Czy wyście słyszały kiedykolwiek o czymś takim jak ustawa o ochronie danych
      osobowych? Szkoda gadać...
    • Pan dr. Popławski jest bardzo miłym i sympatycznym starszym panem, ale niestety
      jest największym patałachem wsrod ginekologów z jakimi miałam doczynienia.
      Dzięki niemu i jego braku wiedzy, urodziłam dziecko w 26 tyg ( brak badań jakie
      się powinno robić w czasie ciązy, a tekże niewłaściwy sposób leczenia) Nie
      polecam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: ania78 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 21:48
      Przestrzegam przed niektórymi lekarzami z Polnej. Trafiłam tam kilka lat temu,
      skierowana na badania diagnostyczne (miałam zaburzenia hormonalne) zlecone
      przez mojego lekarza. Pobyt trwał 3 dni, ale było po prostu strasznie. Gdybym
      wiedziała o tym wcześniej, wydałabym te 200 zł z własnej kieszeni i zrobiła te
      badania prywatnie.

      Przed położeniem się na oddział, stawiłam się w gabinecie u opisywanej na tym
      forum dr Maciejewskiej. Wywiad przeprowadzony w błyskawicznym tempie 3 (!!)
      minut - nie interesowało ją nic - jak się teraz czuję, wyniki poprzednich
      badań, historia choroby itd. Tylko bombardujące pytania - "data ostatniej
      miesiączki?", " długość cyklów?", "operacje?" i nawet nie pozwoliła mi
      odpowiedzieć do końca, tylko rzucała następne pytania. Bardzo oficjalna,
      zasępiona.Po 3 minutach "To wszystko. Dziękuję".
      Idę na oddział - okazuje się, że nie ma łóżek, więc będę musiała czekać nie
      wiadomo ile godzin na korytarzu. Pukam do drzwi dyżurki lekarskiej. Wychodzi
      pielęgniara, straszne babsko i wrzeszczy: "Trzeba czekać aż się łóżko zwolni!!!
      Skąd mam to wiedzieć!!!!!!!!" i zatrzaskuje z hukiem drzwi.
      Za 5 minut woła mnie do dyżurki, razem z kilkoma pacjentkami i przy otwartych
      drzwiach przeprowadza kolejny wywiad rzucając podniesionym i oficjalnym
      tonem: "ostatnia miesiączka?!", "mężatka?!!", "wiek?!!!", "waga?!!. Obok mnie
      płacze kobieta przyjęta tego samego dnia, bo prawdopodobnie poroniła.
      Szczegółowo pytają ją i każą opisywać kilka razy tego samego dnia jak to się
      stało i czy przypadkiem zrobiła coś, co mogło to spowodować. Bez komentarza.
      Babsko w końcu wrzeszczy, że mam wolne łóżko. Więc ja informuję ja podniesionym
      tonem, żeby przestałą na mnie wrzeszczeć, bo sobie tego nie życzę. Dopiero
      wtedy milknie.
      Następnie usg. Wydzielone boksy, w których trzeba się rozebrać i czekać na
      wywołanie. Słychać wszystko, dialogi z aktualnie badaną pacjentką. Zero
      intymności. Gdy przychodzi moja kolej, mam wrażenie, że doktor szuka nie
      pęcherzyka Graafa, tylko pęcherzyka żółciowego. Zwracam mu uwagę, że niech
      uważa, bo przeciez to boli. Kwituje to cynicznym uśmiechem.Ignoruje moje
      pytania, więc mówię, co o tym myślę. Doktor (niestety nie pamiętam nazwiska,
      ale młody ok. 35, z zadartym nosem) jest wielce zaskoczony, że śmiem mu zwracać
      uwagę.
      Wywiad przeprowadzany z pacjentkami na sali odbywa się tak głośno, że wszyscy
      to słyszą. Głośno dyktuje się stwierdzone objawy, jakby się opisywało manekin.
      Dochodzi do ostrej wymiany zdań, kiedy nie zgodziłam się na obecność grona
      studentów przy badaniu.
      Inne sceny zaobserwowane z pobytu: leżałam na oddziale patologii ciąży, bo na
      endokrynologii nie było miejsc.Niektóre przyszłe mamy przy otwartych drzwiach
      od łazienki palą papierosy. Lekarz przechodzący i widzący, co się dzieje, w
      ogóle nie reaguje. Ani pielęgniarki.Te natomiast sa wyjątkowo oficjalne, wręcz
      uwielbiają się pastwić swoim podniesionym tonem nad kobietami przeżywającymi
      tam często ciężkie chwile.Jedna z tych Pań zrobiła wielkie oczy, gdy ja i inne
      pacjentki zwróciłyśmy jej uwagę w jaki sposób potraktowała jedną z kobiet na
      sali (ta aż się popłakała).

      Włosy zjezyły mi się na głowie, gdy zobaczyłam tez swoje wyniki. Objawów
      żadnych ze stwierdzonych chorób u mnie nie było.

      W tamtym szpitalu Kobieta może się poczuc wyjątkowo upodlona. I CZĘSTO TO
      KOBIETA KOBIECIE FUNDUJE TAKIE PIEKŁO.


      • Gość: Inez IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 15:34
        W '94 roku spędziłam wiele czasu leżąc na Polnej w Poznaniu. Byłam zachwycona
        opieką i fachowością tamtejszego personelu. Klinika była wtedy jeszcze
        częściowo remontowana lecz czystość była bez zarzutu. Od 7 tygodnia ciąży byłam
        na podtrzymaniu po wcześniejszych 3 poronieniach. Oczekiwałam 2 dziecka. W
        mojej miejscowości uznano, że jest to martwa ciąża i chciano ją usunąć. Dr
        Szymanowski z Polnej dał mi nadzieję. Położne były cudowne, zawsze odpowiadały
        na pytania gdy miałam jakieś wątpliwości. Poród zaczął się niestety
        przedwcześnie. Próbowano go powstrzymać. Przez cały dzień towarzyszyła mi 5
        studentów, którzy starali się pomóc mi przetrwać te trudne chwile. Mój lekarz
        mimo tego, że w ten dzień miał wypadek zjawił się na porodówce by odebrać
        poród. Dziecko było ułożone pośladkowo i chciano wykonać cięcie, lecz ja się
        nie zgodziłam i uszanowano moją decyzję. Pozwolono mi rodzić. Czułam się
        bezpieczna i cały personel dokładał wszelkich starań by nie stało się nic złego
        mojemu dziecku jak i mi w tej ekstremalnej sytuacji. Zgodziłam się na obecność
        studentów kiedy mnie o to spytano. Oni muszą się uczyć z opisów książkowych nie
        zyskuje się wiedzy praktycznej. 5 studentów była ze mną od godziny 9 rano do
        20.30 mimo, że nie mieli takiego obowiązku i dawno już skończyli zajęcia.
        Urodziłam synka. Ma teraz 10 lat. To miał być poród rodzinny, ale w tej
        sytuacji mąż nie mógł dojechać do Poznania, mimo to lekarze, położne i studenci
        zastąpili mi rodzinę. Jestem im dozgonnie wdzięczna za to co zrobili dla mnie i
        mojego synka. I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga. Nie byłam prywatną pacjentką
        i nikt niczego nie oczekiwał w zamian. Oni tak tam traktują pacjenki.
    • Gość: Wolna IP: *.jota.digi.pl 25.11.04, 22:46
      Unikajcie dr Wojciecha Kaźmierczaka
      Przed laty moja córka rodziła w Raciborzu, trzeba było iść z kopertą do
      ordynatora czyli dr Kaźmierczaka. No trudno, powiedział z uśmieszkiem "pani
      jeszcze u mnie nie było" i poszłam. Wcale się córką nie zajął, poród był bardzo
      trudny, a dziecko urodziło się z porażeniem, córka musiała jeździć z wnuczkiem
      do Kliniki w Katowicach i Łodzi. Udało się przeprowadzić rehabilitację,
      natomiast dr Kaźmierczak uciekał przed nami i się nie zainteresował córką.
      Słyszałam, że go wyrzucili z Raciborza, za krzywdę na innych kobietach. Po
      latach ja przypadkowo z mięśniakami trafiłam do Kliniki Ginekologi w Zabrzu.
      Zobaczyłam tam tego samego lekarza dr Kaźmierczaka, ponoć ma tam być profesorem.
      Z tym samym ironicznym uśmieszkiem usłyszałam te same słowa: pani jeszcze u mnie
      nie było. Od innych kobiet dowiedziałam się, że jak się nie zapłaci to operować
      będzie ktoś inny i brzuch zropieje (kilka takich leżało na oddziale). Wypisałam
      się. Unikajcie Kliniki Ginekologii w Zabrzu straszny bałagan i lekarz który
      wyłudza pieniądze i jest konowałem
      • Zawiódł mnie dr. Kochaj - m.in. pracuje w klinice na Janika
        Zwykłą nadżerką nie zajął się prawidłowo - stwierdził że to będzie leczone po
        porodzie (w ciąży nie byłam i nie zamierzałam przez najbliższe pare lat).
        Udałam się do innego lekarza... mało na mnie nie nakrzyczał dlaczego to nie
        jest leczone (jak wiadomo, nadżerka, w jednej ze swoich zaawansowanych form,
        jest też jedną z postaci nowotworu szyjki macicy sad )...i od razu wysłał na
        odpowiednie badania
    • Gość: Warszawa IP: *.chello.pl 26.11.04, 00:39
      Nie pamiętam imienia. Pracuje m.in. w przychodni na Meissnera. Nie zleciła
      żadnych badań, nie dała mi antybiotyku na zapalenie przydatków - teraz mam
      zrosty, chorowałam pół roku (przewlekłe zapalenie). Bada długimi kolorowymi
      pazurami w jaskrawych kolorach.
    • Gość: ewa IP: *.lodz.mm.pl 26.11.04, 02:37
      niedawno trafilam do doktora Pintery- nalezy do gatunku wesolych lekarzy, ale
      nie mam do niego zuafania.brak czasu, po 4 wizytach w krotkim czasie wciaz nie
      potrafi akojarzyc w jakiej sprawie przychodze, nie notuje, nie sprawdza w
      karcie jaki jest problem, na kazdej wizycie mowi co innego,sympatyczny
      czlowiek, ale jako lekarz wg mnie kompletnie sie nie sprawdza.szukam dobrego
      diagnosty, polecono mi doktor Kowalska ze szpitala madurowicza- przyjmuje tez w
      salve. macie jakies opinie na jej temat?
      • Gość: internauta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 20:54
        "0" wrażliwości i delikatności, "0" kompetencji, po śmierci naszego dziecka na
        3 dzień zapytał się żony jak się czuje dziecko... Nie zaliecił ściągania
        pokarmu przez co doprowadził do stanu zapalnego piersi... Wyobraźcie sobie
        ból... wypisał żonę po porodzie (cesarka) z 40 stopniową gorączką... Omijajcie
        szpital im .Jordana z daleka!!!! A tego łobuza jeszcze dalej!!!
    • Czy ktoś zetknął się z doktorem Witaliszem? Ja chodzę do niego od początku
      ciąży, do przychodni na Kolorowym ale mam mieszane uczucia.
      Jeżeli się z nim zetknęłyście napiszcie coś.
      Pozdrawiam
      • Gość: beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 13:54
        Tego lekarza nie znam ale mogę polecić dr Piotr Marszał ordynator oddziału
        ginekologiczno położniczego w Żeromskim ul Grzegórzecka 104 tel 6369009
        poniedziałki i czwartki wizyta 50zł. lub dr Dorota Nowak os.Centrum B 2/4 tel
        6436161 przyjmuje również w szpitalu Żeromskiego bezpłatnie.Sam szpital polecam
        do rodzenia wspaniała kadra przywitała na świecie dwoje moich dzieci, a na
        dokładkę wszystko za dziękuję obydwa porody rodzinne, jeden ze znieczuleniem
        (przy drugim nie zdążyli mi podać znieczulenia mały urodził się bardzo
        szybciutko). Nie polecam natomiast dr Karasińskiej dużo bieże i chyba nie
        bardzo wie po co się robi badania w czasie ciąży pytała mnie np. po co robi sie
        test potrójny (stwierdza ryzyko wystąpienia wad wrodzonych u dzieciaczka),
        przyjmuje w okolicach starego kleparza.
    • Moja kilkuletnia niestety "przygoda" z docentem Andrzejem Klejewskim rozpoczęła
      się od wizyty na której zdiagnozował mi strrrraszną nadżerkę, którą MUSIAŁAM
      natychmiant wyleczyć - rzecz jasna u NIEGO. Zrobiłam to, za ciężkie pieniądze,
      ale wiedząc to co wiem dzisiaj i z opinii innych pacjentek - nie wiem czy tą
      nadżerkę w ogóle miałam... 600 zł poszło. Każda następna wizyta ciągnęła kasę za
      kasą. Odbywa się to tak: coś Cię swędzi i idziesz na wizytę (100 zł leci +
      jakieś 50 za wymaz), żadnego leczenia, bo masz przecież jak najszybciej wrócić
      po wynik wymazu, którego pani rejestratorka (nadęte babska) nie poda przez
      telefon, a więc następna wizyta (100 zł) i zalecenie koniecznej kontroli; za
      parę dni kontrola (100 zł + jakieś 50 za wymaz) i po kilu dniach oczywiście
      wejście po wynik (następne 100). Za tyle pan docent leczy zwykłego grzybka!!!
      Rachunek jest prosty. Nie mówiąc o tym, że zdarzyło mi się nawet zakażenie w
      wyniku pobrania wymazu (ale niestety nie do udowodnienia tak prosto, więc
      pozostaje to tylko moim żelaznym przekonaniem). Pomimo pięknego gabinetu,
      gadżetów, wccc (wysoka cena czyni cuda, wydaje się że za grubszą kasę to on jest
      "lepszy"), jego tytułów naukowych, szarmanckości (chociaż spóźnia się do
      gabinetu karczemnie i notorycznie!) - tak, to sprawia że pacjentka czuje się
      wyjątkowa... Uśpiona czujność i nie wie kiedy i jak ją naciąga. A to on potrafi
      jak nikt. Największy czaruś spośród poznańskich ginekologów - i największy
      naciągacz. Tak też prowadził moją ciążę. Nie wiedzieć czemu utwierdził mnie w
      przekonaniu, że to ciąża zagrożona i pakował we mnie hormony ("na wszelki
      wypadek" Kaprogest, Turinal) do 30 tygodnia! (a wiadomo, że jeśli w ogóle, to
      bierze się je do 16.). Wizyty musiałam odbywać co tydzień-dwa (każda za 100).
      Czego się dla dziecka nie robi! W końcu przekonał mnie do tzw. "elektywnego"
      cięcia cesarskiego, strasząc mnie możliwościami wypadania narządów rodnych i
      innymi komplikacjami po naturalnych porodach (nie wspominając nic o
      komplikacjach po cc). Drobnostka, tylko 1500 zł, on osobiście wykona operację, u
      SIEBIE w szpitalu (na Lutyckiej, gdzie ordynatorował). Opłatę nazywał
      "honorarium autorskim" (!!!). Cięcie wykonał grubo przed terminem, bardzo mu się
      spieszyło, żeby mu kasa nie uciekła ("bo wie pani, my tu nie możemy zdać się na
      żadną przypadkowość i żeby poród sam się nie rozpoczął"). Dziecko urodziło się z
      objawami wcześniactwa. Pediatrzy traktowali mnie jak barbarzyńcę (w końcu to JA
      zgodziłam się na to)- musieli już wiedzieć o praktykach pana docenta. Nie mówiąc
      już o powikłaniach jakie przyniosło mi owo nieuzasadnione cięcie w przyszłości
      (szczególnie przy urodzeniu następnego dziecka...) o czym dowiedziałam się
      później, dopiero kiedy poszłam leczyć się do innych lekarzy, bo na pana docenta
      nie było mnie już stać... I dobrze, bo dzięki temu zostałam oświecona smile
      Dzisiaj wiem, że byłam naiwna, głupia, oślepiona, tak biję się w pierś i dlatego
      OSTRZEGAM!!!
    • dr Ewa Szulińska, zdecydowanie nie polecam PAni doktór, niemiła,
      niekompetentna, nierzetelna zdawałoby sie że wykonuje swój zawód bo musi,jej
      zmienność nastrojów jest częstsza niż u kobiet w ciąży. Nie będe opisywać
      mojego przypadku prowadzenia ciązy przez Panią dr bo szkoda mi nerwów ale gdyby
      ktoś był zaintersowany to zapraszam na priva. A tak dla ścisłości Pani dr
      przyjmuje w MEdyku i w szpitalu nr2
      pozdrawiam
      • Gość: gosc IP: 213.77.86.* 24.01.05, 19:43
        Pani Borek Grzyb, przyjmuje prywatnie na Zagórzu i w szpitalu w Centrum. Mam
        mieszane uczucia. Kiedy poszłam do niej prywatnie, była bardzo miła,
        wyjasniała, odpowiadała na pytania. Poleciła mi, żeby zrobić krioterapie
        nadzerki - albo 200 zł i nie muze się umawiać na termin, albo zarejestrować sie
        normalnie do szpitala i nie płacic. Zabieg w jednym i drugim przypadku miał byc
        robiony w szpitalu przez tą pania doktor. Więc - pomyslałam - po co płacic,
        skoro i tak ona mi to zrobi. Więc się zarejestrowałam i na tym skończyła sie
        jej uprzejmosć. Zabieg zrobiła mi jakaś inna niemiła lekarka, Po tym jak 2-
        godziny czekałam na panią Borek Grzyb, która zresztą dobrze wiedziała ze tam
        jestem. Tak więc albo płac i będzie ok, albo koniec z życzliwoscią. Chyba nie
        tak zachowuje się dobry lekarz?
        • Sosnowiec dr Roszkowski - nie badal mnie ginek. przez 5 miesiecy mojej ciazy -
          ograniczal sie tylko do proponowania L4 - czym doprowadzil do powaznego stanu
          zapalnego. Kiedy chcialam wykonac badanie glukozy stwierdzil ze zupelnie nie ma
          takiej potrzeby. Na szczescie wykonalam to badanie prywatnie i okazalo sie, ze
          mialam 201 (norma wynosila 140) - to rowniez nie zaniepokoilo pana dr, ktory
          tylko rzucil na nie okiem i cos poszeptal pod nosem.
      • Zgadzam sie. Pani doktor Szulińska na pewno nie jest lekarzem z "powołania".
        Jej się po prostu nie chce leczyć. Doskonale przeszkolona w hurtowym
        wypisywaniu młodym dziewczynkom recept na tabletki antykoncepcyjne, pewnie
        dlatego zawsze są do niej takie kolejki. Utrzymuje się z zabiegów usuwania
        nadżerki, które wykonuje w swoim prywatnym gabinecie. Nie informuje, a wręcz
        zaprzecza, że zabieg taki można wykonać bezpłatnie, na Kasę Chorych. Jednym
        słowek KŁAMIE. Osoba kompletnie nieodpowiedzialna, wydawałoby się niedouczona.
        Nie wyobrażam sobie żeby ta Pani mogła prowadzić ciąże! Przyjmuje w Szpitalu
        nr.2. Unikajcie jej jak ognia. szczególnie jak odczuwacie jakieś
        dolegliwości.Wszystkim przepisuje to samo, nawet w tej samej kolejności
        (globulki,tabletki można pożyczać od koleżanek).
    • uciekac od Łasiewickiego jak najdalej .tal poprowadził mi ciąze ze w 7 misiacu
      miałam poród przedwczesny a mój maluch zmarł po dwóch dniach ,ledwo mni e
      odratowano i stałam przed problemem usuniecia macicy .facet prowadzi pracownie
      usg w centrum warszawy.nie zna sie i na tym .nie robił mi badań w ciazy a to ze
      się zle czuje ,nie przybieram na wadze i mam goraczkę od 3 tygodni olał
      kompletnie kwitujac .fajnie ze pani nie tyje nie bedzie pani miała co zrucac.
      z silnym zapaleniem wewnatrz macicznym trafiłam po jego wizycie do szpitala ale
      było za pózno .nie umiał nawt odczytac badan z których wynikało ze mam powazny
      stan zapalny.chciałabym udupic drania na wieki by nikomu nie zaszkodzł
      gnój .wszystkiego złrgo mu zycze
      • kici5 napisała:

        > uciekac od Łasiewickiego jak najdalej .tal poprowadził mi ciąze ze w 7
        misiacu
        > miałam poród przedwczesny a mój maluch zmarł po dwóch dniach ,ledwo mni e
        > odratowano i stałam przed problemem usuniecia macicy ./.../
        >.nie umiał nawt odczytac badan z których wynikało ze mam powazny
        > stan zapalny.chciałabym udupic drania na wieki by nikomu nie zaszkodzł
        > gnój .wszystkiego złrgo mu zycze
        Mam nadzieję, że podałaś drania do sądu?
        • Gość: refa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.11.04, 12:56
          z nadżerkami walczę już od 19 roku życia, teraz mam 24 i lekarz zaleca jej
          wypalenie. do tej pory leczono mnie globulkami ale pomagaly tylko na krotki
          okres. moj ginekolog- dr Siemaszko do ktorego dopiero zaczelam chodzić doradza
          wypalanie bo mam bardzo rozległą nadżerkę. czy to bezpieczne przed 1 ciązą, czy
          wogóle bezpieczne??? zna ktoś może jakąś dobrą stronę internetową na ten temat.
          poszukuje jakiejś porady, więc może ktoś wie coś na ten temat??
          • Gość: MACIUŚKA IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 01.12.04, 14:05
            DZIEWCZYNO - ostrzegam przed wypalaniem!
            przeczytaj mój post w tym temacie z 23.11 "Poznań - zły ginekolog"
            jesli masz pytania napisz na gadu gadu 165 55 88
          • Ja miałam wypalaną rozległą nadżerkę i ... przeżyłam. Boleć nie bolało, zabieg
            sam w sobie trwał 30-40 minut i potem żadnych komplikacji.
            Teraz jestem w ciąży (pierwszej) i nie miało ani nie ma to wpływu na zajście w
            ciążę.
            Nie wiem, dlaczego każdy tak strasznie się boi tego zabiegu - dla mnie to było
            coś jak zwykła cytologia. Zabieg robiłam w Warszawie w szpitalu na Solcu.

            Pozdro
          • Gość: Kicia81 Gorzów IP: *.gorzow.mm.pl 08.02.05, 09:46
            REFA to nic strasznego smile Ja też miałam bardzo dużą nadżerkę, wypaliłam ją w
            listopadzie. Wcześniejsze leczenie przebiegało podobnie do Twojego, tzn.
            globułki itd. Lekarz jednak powiedział, że nie można dłużej czekać bo to nie są
            żarty i z takiej nadżerki może się poźniej jakieś raczysko zrobić. Więc się
            zdecydowałam. Ogólnie zabieg trwał może z 10 minut, bolało troszkę ale dałam
            radę. Ból podobny do tego jakie mam w czesie okresu. Tylko że w okresie boli
            mnie ze 3 dni a tutaj tylko 10 minutsmilesmile Aha a co do wypalanki przed ciążą, to
            to bezpieczny zabieg. Nie ma się wiec co bać i głowa do górysmile Lepiej się teraz
            zdecydować na taki zabieg niż poźniej mieć większe kłopoty ze zdrowiem. Jak
            będziesz chciała coś więcej wiedzieć napisz --> GG 2547636
          • Gość: Lusia_23 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.05, 10:09
            Droga refo ja wypalałam nadżerke 2 miesiące po ciąży trwało to zaledwie dwie
            minuty i wogóle nie bolało nie ma się czego obawiać a to jest najskuteczniejsza
            metoida usunięcia nadżerki. Zyczę powodzenia.
          • Uważam że powinnaś zrobić zamrażanie. O wypalaniu słyszałam nie słyszałam
            nieczgo dobrego, natomiast zamrażanie zwykle pomaga po 1 razie, przy duzych
            nadżęrkach czasem trzeba powtorzyć zabieg.
          • Gość: aiko IP: 213.77.26.* 16.04.06, 09:58
            Ja usunęłam laserowo, pięknie mi się wszystko zagoiło i niedługo mam zamiar
            pomyśleć o dzieciaczku. Też się bardzo martwiłam tym zabiegiem, ale trafiłam na
            lekarza profesjonalistę, który rozwiał moje obawy i zapewnił, że wszystkobędzie
            w porządku oraz że nic nie stanie na przeszkodzie, bym miała w przyszłości
            dzieci.Pozdrawiam,
        • wiesz co długo się zastanawiałam czy podac go do sądu ,chciałam .byłam u
          sandauera i gadałam z nim .powiedzxial ze to była ewidentna jego wina ale
          powiedział tez ze sprawa bedzie się ciagnąc latmi ,ze mogę mu dopiec itd ale
          czy wygram ?.on nie wie.i pytanie co wygram .dziecka nigdy nie odzyskam a
          wracanie non stop do tego to meczarnia dla mni ei dla mojej rodziny .cały czas
          stres i ból,ból,ból.znalazłam innego lekarza ,który poprowadził mi nastepną
          ciąze i mam teraz 7 miesieczne dziecko .on powiedział bym cała energię
          skierowała na to .i tak zrobiłam .zrobiąłm dla mojej niuni.mam nadzieje ze Pan
          Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy i ten dran zapłaci za to .chcialabym by poczuł
          to co ja .jezeli spotkacie się kiedys z jego nazwiskiem to uwazajcie .chociaz
          to za mało dla niego partacza ,powinien dostac zakaz wykonywania zawodu na
          wieki i sam stracic zdrowie przez innego lekarza.
          • Gość: Kinga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 16:57
            Fatalna sprawa, współczuję.
            Ale Sandauer to nie autorytet, to ktoś, kto całą swoją karierę zbudował na
            cierpieniu ludzi pod pozorem ochrony ich praw.
            Więcej powie Ci ten lekarz, do którego teraz chodzisz niż kilku Sandauerów.
          • wiesz powinnaś to zgłosić do Naczelnej Izby Lekarskiej... Taki człowiek nie
            powinien pracować jako lekarz! Sąd - fakt długo i dziecka Ci to nie zwróci, ale
            powinnaś to gdzieś zgłosić, żeby uchronić inne kobiety przed takim lekarzem.
    • dr. Dariusz Kłeczek: nie mialam z tym panem do czynienia, natomiast czytalam
      wiele jego wypowiedzi na forach internetowych dotyczacych antykoncepcji. jest
      ponoc przewodniczacym Towarzystwa Odpowiedzialnego Rodzicielstwa, a natknelam
      sie na wiele obrazliwych wypowiedzi kierowanych pod adresem antykonceptyczek.
      "pigulki to g.. ale i tak bede je wam glupie wypisywal" itd. itd. nawet jesli to
      dobry lekarz, to nie wiem, czy mozna zaufac komus tak falszywemu.
      • Gość: Agata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.04, 00:03
        Unikajcie dr Masłowskiego z Feminy- ul. hetmańska
        • Gość: magma94 IP: *.dami / 213.76.164.* 08.12.04, 17:35
          Osobiscie raz mialam okazje byc badana przez dr Maslowskiego - nie odbieram
          negatywnie. Za to Klin, Madej i Janicki są bardzo niedelikatni. Ten ostatni
          kilka lat temu założył mi spirale bez zadnych badań. Gdy po miesiacu przyszlam
          zawiadomic go ze mam okres juz od 3 tygodni po badanbiu usg stwierdzil ze jest
          to stan zapalny i spirale trzeba bedzie usunac. Ale doradzil, aby w domu
          wlozyla ja do spirytusu i sporobujemy jeszcze raz zalozyc. No comment
          • Janicki? Marek czy Wiesław?
          • Gość portalu: magma94 napisał(a):

            > Osobiscie raz mialam okazje byc badana przez dr Maslowskiego - nie odbieram
            > negatywnie. Za to Klin, Madej i Janicki są bardzo niedelikatni. Ten ostatni
            > kilka lat temu założył mi spirale bez zadnych badań. Gdy po miesiacu
            przyszlam
            > zawiadomic go ze mam okres juz od 3 tygodni po badanbiu usg stwierdzil ze
            jest
            > to stan zapalny i spirale trzeba bedzie usunac. Ale doradzil, aby w domu
            > wlozyla ja do spirytusu i sporobujemy jeszcze raz zalozyc. No comment


            Janicki? Marek czy Wiesław?
          • Zauważyłam, że znasz kilku lekarzy ginekologów, a może zanasz, albo słyszałaś o
            pani dr. Zimny, która przyjmuje prywatnie i w przychodni na Hoffmanowej? Bardzo
            proszę o opinię na jaj temat.
      • Bo stosowanie antykoncepcji to oczywista głupota- ale i zarobek dobry. A skoro
        ktoś chce, nie ma przeciwwskazań, to Kłeczek przepisuje.
        Wg mnie jest bardzo sensowny i rozsądny.
        • Gość: gobio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.04, 00:33
          co wy piszecie Kłeczek jest anestezjologiem zrobił jakiś śmieszny kurs
          naturalnego planowania rodziny i został namaszczony na instruktora. Po poradę
          to idźcie do ginekologa.
      • Gość: India IP: 83.238.175.* 28.04.05, 11:19
        Jeżeli chodzi o Kłeczka to radzę omijać szerokim łukiem - jak najdalej od tego
        Pana. Niestety w swojej praktyce nie kieruje sie dobrem pacjentki, a swoimi
        przekonaniami, co jakby nie było powinno pozostać jego prywatną sprawą. A
        obrażanie pacjentek - no cóż to najlepsze swiadectwo jego profesjonalizmu.
    • Gość: Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.04, 16:47
      Kogo polecacie w Puławach? Co sądzicie o dr Kotarskiej?
    • wrocław profesor Gabryś szukam informacji byłam raz mam mieszane odczucia
    • proszę o pomoc, nie wiem, czy mogę na niej polegać.
    • nie polecam tego lekarza nosiłam 2 miesiące dziecko martwe w brzuchu a on
      podczas USG sie nie przyznal trafiła do szpitala
      przyjmuje w przychodni na cyganerii
    • Gość: mm IP: *.mlyniec.gda.pl 01.12.04, 16:33
      Co myślicie o Śliwowskim z Gdańska, przyjmuje na Jagiellońskiej w prywatnym
      gabinecie. Ja mam jak najgorsze wrażenia, jestem we wczesnej zagrożonej ciąży,
      on po badaniu powiedziedział ze trzy razy że moja ciąża "w części poszła" na
      moje zapytanie co to znaczy cały czas kręcił. Później u prawdziwego lekarza dr.
      Raszczyka że nie ma możliwości wydania takiej diagnozy, albo ciąża jest żywa
      albo nie. I od tego uzależnione jest dalsze postępowanie.
      Panu Śliwowskiemu mówimy nie!!!!
    • Gość: Ewa IP: *.jota.digi.pl 01.12.04, 19:49
      Nie leczcie się w Klinice Ginekologii w Zabrzu pl. Traugutta 6
      Byłam pacjentką patologii ciąży, dobrze że już urodziłam fajnego synka.
      dr Łagan ciągle nie pamiętał z jakiego powodu leżę w szpitalu, przez 3 tygodnie
      !!! Jak pytałam się o plany dotyczące mojej ciąży kazał robić CRP lub USG, nawet
      codziennie. Takiego bolesnego badania przez tego lekarza potwora nie przeżyłam
      nigdy w życiu. Inne pacjentki także płakały po jego badaniu. Jak taki sadysta
      może pracować jako ginekolog ? Czy ktoś wreszcie nas obroni ?
    • Owszem miły jest ale fachowiec żaden.Byłam u niego na 2 wizytach z bliźniaczą
      ciążą i ani razu nie pomacał brzucha,ani razu nie zmierzył tętna dzieci,ani
      razu nie zbadał ginekologicznie.Jedyne co robi to wypisuje skierowania na
      badania krwi i moczu a potem ogląda wyniki.Jeszcze tylko wypisuje recepty.Dodam
      jeszcze że dane do karty ciąży wpisuje tylko nie wiem skąd je bierze chyba z
      sufitu.
      • ... po prostu się we mnie zagotowało! Jak można tak bezmyślnie wydawać opinię.
        Dr Maciej Urban to bardzo dobry fachowiec i wspaniały człowiek. Wiele pacjentek
        bardzo dużo mu zawdzięcza! Jak poczytałam te wasze bezmyślne posty, to jeszcze
        się nie mogę uspokoić. One naprawdę nikomu nic nie pomogą! Zastanówcie się!
        Wstyd...
    • koszmar to dr. Stanisław Kwasniewski z Limu - między innymi przyjmuje w LIMIe,
      przy stwierdzeniu martwego zarodka w 10 tyg nie dał mi zwolnienia - nie
      wystawia się zwolnienia na 1 dzień, jednoczesnie nie powiedział co mam robic -
      no moze tylko to , że nie mam na co czekać i musze szybko tego sie pozbyc -
      konowal jakich mało
    • Gość: md IP: *.Pradnik.Net 05.12.04, 00:23
      czy wy macie dobrze w głowach ? chciałybyście żeby wasze nazwiska były w
      internecie ? "kolezanka taka-owaka jest głupia i nudna jak ją tylko poznacie
      uciekajcie"-chciałybyście żeby jedna osoba decydowała o tym jak oceniać was
      będzie reszta ? może same podawajcie dane adresowe skoro uważacie że to w
      porządku. Zreszta zwróćcie uwagę jak subiektywna jest wasza opinia - dla
      niektórych ten sam lekarz jest świetny dla innych beznadziejny
      • Gość: mzs IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.04, 10:42
        Zgadzam się. Może zamiast na listę złych wpisujcie się na listę dobrych. Jeśli ktoś będzie chciał będzie szukał dobrego ginekologa i trafi do niego. Co mu po informacji że do "tego i tego" nie warto chodzić jeśli (nadal) nie wie do kogo zgłosić się powinien.
        Złe wiadomości i tak dotrą gdzie mają. NA przykład ja, zanim zgłosiłam się do mojego ginekologa (poleconego przez X) zdążyłam się dowiedzieć (od Y) że był/ jest alkoholikiem i żebym tam raczej nie szła. I co?? Nie znam lepszego ginekologa!!!!
        mzs
    • Gość: Elcia IP: *.wroclaw.mm.pl 06.12.04, 01:32
      Kobiety!!! Nigdy, nigdy, nigdy...choćby to był ostatni ginekolog we Wrocławiu.
      Na początku wydaje się miły, profesjonalny, robi dobre wrażenie. Ale ja miałam
      z nim koszmar. Zła diagnoza....w jej efekcie operacja wycięcia "guza". Potem
      źle dobrane leki, po których zaczeło się zapalenie żył, nie prowadzi kart
      pacjentów, żeby przypadkiem nikt nie mógł skontrolować, recepcjonistka nie zna
      cennika...trzeba się go pytać, a on ustala go indywidualnie...jak wyczuje, ile
      może z kogoś wydoić. Guz okazał wcale nie guzem a przerostem
      endometrium....wystarczyło podać tylko leki, a nie zabieg za 1000 zł, leczenie
      okazało się banalnie proste i bezpieczne....ale dopiero jak zmieniłam lekarza.
    • Gość: ciężarówka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.04, 09:29
      Witam!
      Odradzam wizyte u Dr. Jarosława Olszewskiego--> szczyt niekompetencji.Pisze o
      jego poradach w przychodni cukrzycowej ciężarnych przy Szpitalu Klinicznym AM
      w Gdańsku.Wizyta trwa ok 2 min , więc co on moze sie od "nas" doowiedzieć i co
      moze nam poradzić?
      • Gość: astra11 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.05, 17:53
        W pełni się zgadzam. Jest tylko jeden problem, nie ma innej możliwości jak
        tylko spotkanie z panem Olszewskim jeśli w gre wchodzi cukrzyca w ciąży.
        Niestety pan doktor podczas tej dwuminutowej wizyty ogranicza sie jedynie do
        wreczenia wizytówki swojego prywatnego gabinetu. Skandal. Co maja powiedziec te
        kobiety które naprawde nie stać zapłacić kilkadziesiąt złotych za prywatną
        wizytę. Najgorsze jest to że wszyscy w otoczeniu tego pana wiedzą o tym
        procederze i nikt nic z tym nie robi.
        • Gość: Ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.05, 00:19
          co do Olszewskiego - to robi się wokół niego gorąco. Pieniążki, pieniążki ,
          pieniążki. WRESZCIE!!!!!!!!!!!
          w sprawie ciąży cukrzyczek - mozna spróbowac u macieja Boćkowskiego a
          Klinicznej i Beaty królikowskiej - uczennicy Olszewskiego. Dopiero będe ich
          sprawdzać.
    • Nie polecam dr Grudnia. Może ze zbyt osobistych powodów, ale to chyba o to
      chodzi. To lekarz, który ma zawsze coś lepszego do zrobienia niż zajęcie się
      pacjentką. Mało brakowało, a mój mąż zostałby samotnym ojcem a synek nie miałby
      mamy. Trzy lata po porodzie mogę już o tym mówić. Krwotok - zdaża się po
      porodzie, ale nie z zwyczajnego zaniedbania, bo był ... zmęczony - tak się
      tłumaczył i oczywiście "powodem" były jakieś problemy przy zszyciu!!!!
      Może problemów by nie było, gdyby pan doktor zechciał obejżeć czy urodziło się
      całe łożysko, a czego zwyczajnie nie chciało mu się zrobić!!!
      Szczerze nie polecam tego gina, chociaż wiem, że ma dobrą opinię wśród kobiet.
      --
      "DZIECKO TO SKARB"
      members.lycos.co.uk/meba/forum/index.php
    • Gość: Karola IP: *.chello.pl 06.12.04, 10:11
      Odradzam Sopot dr Chmielewska. Stwierdziła u mnie nadżerę której nie było. Coś
      mnie tknęło i poszłam do innego lekarza a on powiedział żeby absolutnie przed
      dzieckiem tego nie robić a poza tym on żadnej nadżerki nie widzi. Potwierdzili
      to potem dwaj inni lekarze. poza tym jak do niej chodziłam i coś mi dolegało
      poani doktor nie informowałaa mnie konkretnie co mi jest i wypisywała jakieś
      leki nie mówiąc ile i jak mam brać. Musiałam czytać ulotki od leków żeby się
      dowiedzieć jak mam je brać. Czysty skandal!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.