Witamy w świecie absurdu, gdzie kartofle są obrzydzane, chociaż ich wartość
energetyczna jest niższa niż ryżu, makaronu czy kaszy.
Zła opinia o ziemniakach bierze się stąd, iż są spożywane jako piure, polane
olejem po smażeniu kotletów czy mięsa albo w postaci frytek. Tymczasem ziemniaki
z wody, bez żadnej omasty, w 100g zawierają tylko 87 kcal!!!!!(ZA
tabelekaloryczne.w.interia.pl/s-z.htm)
100g ryżu białego to 347 kcal, brązowego 353 kcal, makaronu 375 kcal, kaszy
gryczanej 359 kcal. I ja się pytam, kto tu udaje mądrego, a jest idiotą w
rzeczywistości. Polecam
vitalia.pl//artykul394_Ziemniaki_nie_tucza.html&cookie=1
Ponadto polska kuchnia wcale nie jest aż tak tłusta, jak uwielbiają rozprawiać
niektórzy. Inne kuchnie też są tłuste, choćby francuska (ta wiejska francuska
jest tłustsza niż nasza), włoska (polecam sprawdzenie wartości energetycznej
risotta, past wszelakich). Podawanie jako przykładu surówek zasmażanej kapusty
jest krańcowym objawem zidiocenia. Może mizeria to też jest tłusta, surówka z
selera i jabłka, surówka z marchwi i jabłka. No, ale to pewnie nie jest polska
kuchnia. Tylko jaka?? Marsjańska??
Jak ktoś rozprawia o polskiej kuchni na przykładzie menu restauracyjnego, to
gratuluję. Na tej zasadzie można wnioskować, iż kuchnia wietnamska czy chińska
jest ohydna, tłusta i szkodzi sraczką, bo tak są podawane potrawy w barach
pseudo-azjatyckich. Jadłem w Niemczech w restauracji chińskiej niejednej i
wszystko inaczej tam smakowało niż u nas, za cenę 1,5 raza droższą niż u nas.
--
www.ukraina.blox.pl
www.jedyniesluszne.blox.pl