Komentarze do artykułu

Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły

Zaniedbane mazurskie gospodarstwo może stać się miejscem równie pięknym, co malownicze zabudowania z bornholmskich wiosek rybackich, które były inspiracją dla właścicieli prezentowanego domu. Potrzebne są: wyobraźnia, dobry pomysł, talent plastyczny i determinacja. Tylko tyle i aż tyle.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dom z widokiem na jezioro - przebudowa stodoły Dodaj do ulubionych

  • 16.06.11, 09:45
    Wariacje nt Ikei. na miejscu p. Agnieszki nie rzucałabym pracy zeby zostac projektantka.
    Zaawansowany formularz
    • 16.06.11, 10:03
      po prostu przepiękny ale otwarty pokój córki...
    • Gość: lolz IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 10:17
      jw
    • 16.06.11, 10:22
      Ogrzej coś takiego :-)
      • Gość: gość IP: *.159.41.194.static.crowley.pl 16.06.11, 11:03
        Generalnie super sprawa, jedno tylko mnie zastanawia - czy inwestor dostał pozwolenie na budowę? Jak to zrobić w takim miejscu? Tam chyba nie ma 100m od jeziora... Oczywiście moja wiedz na ten temat jest niepełna i opiera się na legendach ludowych ;), ale jeśli ktoś wie jak to obejść, to może coś wpisze? pzdr MK
        • Gość: ral IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 11:14
          Dom nie jest wybudowany w tym miejscu, tylko jest to stodoła, znajdująca się tam od dziesiecioleci, którą zaadoptowano na dom. Pozwolenia na taką zabudowe pewnie by nie dostali, ale oni nie budowali, tylko przebudowywali istniejący. Rozumiesz?
          • Gość: xyz IP: 193.43.77.* 16.06.11, 11:29
            ładnie tylko jak to ogrzać????

            ten kominek nie wystarczy
            • Gość: elemelek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.11, 11:56
              Przecież napisali ze jest tam ogrzewanie podłogowe - to w zupełności wystarczy.
              Inna sprawa ze elektryczne, ale skoro ich stać to proszę bardzo.
              Ogólnie podoba mi się ta przebudowa, najbardziej to wielkie przeszklenie. Chciałbym mieć taki do na wakacje.
          • 16.06.11, 13:58
            @ral - a propos czytania ze "zerozumieniem" (zero rozumienia?) - masz jakiekolwiek pojęcie o tym, na co trzeba uzyskać pozwolenie na budowę, kiedy należy jedynie zawiadomić organ, a kiedy mamy pełny leseferyzm? Sądzisz, że przerobienie zrujnowanej stodoły na dom mieszkalny (zmiana funkcji budynku) to bez zgłaszania, bo przecież ta stodoła już tam stała? Słyszałeś/-aś o tym, że ludzie mają problemy z jakąkolwiek modernizacją budynku stojącego bliżej, niż 100m od wody? Oszczędź sobie pouczających komentarzy, jeśli kompletnie nie wiesz, o czym piszesz... Ja, mimo posiadania jakiejś-tam wiedzy, pytam - Ty, mimo braku jakiejkolwiek wiedzy, krytykujesz...
            pzdr
            • Gość: ramparam IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.11, 15:15
              rastarr ma jak najbardziej rację - zmiana sposobu użytkowania wiąże się z uzyskaniem pozwolenia na budowę, a wcześniej z uzyskaniem decyzji o warunkach zabudowy jeśli nie ma mpzp. DWZ powinna być zgodna ze studium uwarunkowań i z przepisami oddzielnymi (jak np. ochrona zabytków, tereny Natura 2000, decyzja środowiskowa etc., nie mówiąc już o parkach i rezerwatach) W zależności od terenów może być to droga przez mękę dlatego przed zakupem nieruchomości warto to sprawdzić. Znam osoby które kupiły fajne działki w dobrych lokalizacjach myśląc że zmieni się mpzp i teraz jedyne co mogą to postawić przyczepkę campingową. W przypadku obiektów zabytkowych można zwrócić się wcześniej o zalecenia konserwatorskie, dla środowiska musi być to audyt (najlepiej wziąć kogoś z danej gminy - takie życie:)). Oczywiście istniejący obiekt sporo ułatwia ale wcale nie jest warunkiem możliwość zmiany jego przeznaczenia (np. nikt nie dostanie pozwolenia na adaptację szałasu dla owiec w Tatrach na uroczy domek wakacyjny). A na koniec jako architektowi adaptacje tej stodółki jest OK - przyjemna dla oka i bezpretensjonalna.
              • 16.06.11, 17:49
                Nie czepiajcie sie aż tak zawzięcie, to głównie do @rastrra, przeciez piszę w skrócie, ze jak budynek był, z zabudowa w tym miejscu to raczej nie ma problemu i nie mowimy tu o szałasie na stoku, ani o kawałku pola kupionego u rolnika, tylko o starym gospodarstwie, z prawem zabudowy, ogrodzonym i mieszczacym sie przy drodze dojazdowej; wiadomo też, ze kazda zmianę konstrukcyjną sie zgłasza i po co o tym pisać, to oczywiste. Nie ma też zapisu regulującego w sposób jednoznaczny odległosci od jeziora (chyba, ze jest jakaś gorąca ustawa, kórej nie znam, co jest możliwe). Takie sprawy reguluje każda gmina oddzielnie według własnego MPZP. Jedyne co jest pewne, to to, zę budowa nie moze naruszać wałów przeciwpowodziowych ani ograniczac dostepu do wody. Gdyby to była łąka, to nie wiem czy taką zgodę by dostali, wątpię, nawet wątpię czy dostaliby w ogóle pozwolenie na jakakolwiek zabudowe, nawet dalej - chociaz znając polskie realia i widzac, gdzie i jakie budynki powstają, to wiem, zę u nas wszystko da sie obejsc i zalatwic. Ale nowi gospodarze kupili istniejace gospodarstwo, oczywiscie reszta zalezy od widzimisie urzedów, ale nie sądzę, zeby ktos nie chciał miec w gminie Kowaleskiego:), tym bardziej, że nie wystawili willi, tylko podratowali budynek.
                Co do przepisów regulujacych, to jak zawsze w Polsce, prawo jest, ale jakby go nie było, nawet jak przepis jest, ze nie wolno, to jest pełno wyjatków kiedy wolno, jednak w tym przypadku nie sądzę, żeby mielimjakieś problemy, tym bardziej, ze działka jest na lekkim wzniesieniiu.
                • Gość: tatuś Tradycji IP: *.xdsl.centertel.pl 16.06.14, 22:46
                  > owodziowych ani ograniczac dostepu do wody. Gdyby to była łąka, to nie wiem czy
                  > wątpię, nawet wątpię czy dostaliby w ogóle pozwolenie n
                  > a jakakolwiek zabudowe, nawet dalej - chociaz znając polskie realia i widzac, g
                  > dzie i jakie budynki powstają, to wiem, zę u nas wszystko da sie obejsc i zalat
                  > wic. Ale nowi gospodarze kupili istniejace gospodarstwo, oczywiscie reszta zale
                  > zy od widzimisie urzedów, ale nie sądzę, zeby ktos nie chciał miec w gminie Kow
                  > aleskiego:)

                  I o to się tutej rozchodzi, w morde kopane - Hochwander ('naczy mąż pani Agnieszki) jest życiowy gośció, zasadniczo. :)
      • Gość: Waldi IP: *.uwm.edu.pl 16.06.11, 13:52
        Stare budynki to nie jest mieszkanie dla biedaków. Jak chce się utrzymywać stare budynki, duże przestrzenie to trzeba mieć nie tylko zapał, ale i pieniądze. Jak kogoś nie stać na ogrzewanie - musi kupić mieszkanko w nowym bloku.
    • Gość: Bambam IP: *.gemini.net.pl 16.06.11, 11:52
      Jest zdecydowanie ładniej niż było, i o to chodzi. Wolałbym się jednak wybrać na Bornholm, oglądać przywoływane w artykule wioski rybackie :) Choć Mazury lubię i to bardzo!
      __
      www.sky4fly.net/
    • Gość: gość IP: *.85-200-233.bkkb.no 16.06.11, 12:13
      Jakie wariacje na temat Ikei? Coś tam ci się skojarzyło, ale raczej niezbyt trafnie. Nie masz pojęcia co się dzieje na świecie.
    • 16.06.11, 12:37
      Coś niesamowitego, efekt oszałamiający...
      gratuluję!
      • Gość: babka IP: *.piotrkow.pilicka.pl 16.06.11, 13:01
        GENIALNE!!!! Nic dodać nic ująć. Gratulacje. jestem powalona
    • 16.06.11, 13:13
      widać, że praca nad budową i urządzaniem nowego domu sprawiła pani frajdę i że zaangażowała sie pani całkowicie. Widać, że jest pani estetką, ale widać też brak doświadczenia i problem z podejmowaniem decyzji, albo inaczej, z umiejętnoscią rezygnacji. Bo co mamy - mazurską wieś, która ma specyficzny folklor i wpisując się w taką rzeczywistość, tym bardziej powołując się n Bornholm, którego urok starej zabudowy jest dlatego tak duży, że całkowicie wpisany w miejsce i istniejącą tradycję, powinna pani raczej nawiązać do charakteru miejsca. Jak jednak tak bardzo chciała pani postawić na inne klimaty, to tez trzeba tu konsekwencji, tym czasem ma pani mazursko-szwedzko-"duńskie" budynki, skandynawsko-ikeowe wnętrza i "antyczne" płytki w łazience. Poza tym, stodoła, która była stawiana właściwie od nowa, ma za dużo łatek i dostawek, których można było uniknąć i tym samym uprościć bryłę budynku. Jest zbyt mały, żeby to dobrze zniósł: forma głowna i do tego "tylna" dostawka, która mogła być po prostu fragmentem domu tej samej wysokości, nie wiadomo czemu służąca biała łatka tynku z jeszcze czerwonymi cegiełkami, paseczkami, do tego boczne zadaszenie, którego forma jest ni przypiął ni przyłatał, a obok materiałowy daszek. Uff! Owszem na zdjeciu "z przodu", szczególnie na nocnym, wygląda to jeszcze jakoś, ale budynek to nie płąska fotka, i jego bryła poiwnna sie dobrze prezentować z kazdej strony. Uderza mnie jeszcze jedna rzecz, ze zdjęć wynika, że wnętrze ogranicza się do pokoju dziennego, kuchni, sypialni, jednej łazienki i pokoju dziecinnego. Troche to mało komfortowe, bo poza dzieckiem, które ma oddech, reszta rodziny cały czas siedzi sobie na głowie, ewentualnie może ktoś poleżec w łóżku. Brak mi tu dodatkowego pomieszczenia, gdzie można uciec od gosci, rodzinki i zając sie swoimi sprawami, brak tez dodatkowej łazienki, którą mozna było spokojne wygospodarować córce w jej pokoiku, który jest nad dolną łazienka. To samo dotyczy domku gościnnego, który oprócz łóżka, mógłby mieć zlew, lodówkę, kibelek, tym bardziej, że ma to być dom całoroczny, wiec nie wyobrazam sobie biegania do głownego domu po szklankę herbaty, czy na siusiu. Oczywiscie, niektóre ujęcia na zdjeciach są piękne, jak choćby widok z tarasu na jezioro, ale całość przypomina mi stare, robotnicze kamienice w dzielnicach miast, gdzie każdy sklepik ma na inny kolor pomalowany fragment ceglanej elewacji, albo lokatorów, którzy nie potrafią sie porozumiec w sprawie remontu domu i mamy dwurodzinny mały domek "podzielony" kolorami na pół. Zarówno duńska, jak i skandynawska zabudowa, dlatego tak nas zachwyca, że jest bardzo ascetyczna i wywazona w formie. Duńskie domki są "barwne", nie tylko przez kolor, ale często wyeksponowane belkowanie, kontrastujące z kolorowym tynkiem i kolorowymi okiennicami. Jednak formę mają "czystą" i prostą. Dania leży nad morzem, wioski rybackie były kolorowe nie bez powodu, kazdy rybak miał kuter i dom w takim samym kolorze i innym od innych. Rodzina od "horyzontu" wiedziała, ze ich rybak szczesliwie wraca do domu. Ta kolorkowatość miała cel, a jej zachowanie to utrzymanie tradycji i kultuty regionu, natomiast szwedzkie czerwienie wzięły się od farb, którym kolor nadawała ruda żelaza, ma swoją nazwę - falufärg od miejscowości Falun, ale to północ, południe ma wyraźne wpływy duńskie. Czyli nic nie było fnaberią, tylko konsekwencją miejsca.
      Podsumowując, na pewno nie mam zamiaru gasić zapału pani Agnieszki, a moje uwagi krytyczne, mają słuzyć tylko zwróceniu uwagi na pewne zasady, którym dobra architektura powinna być wierna. Normalnie, można by powiedzieć, ze wszystko jest ok, wnetrze jest takie jakie odpowiada mieszkańcom, bo to oni tam mieszkają i mają sie w nim dobrze czuć i jak tak jest, a napewno jest, to jest ok. Do tego została uratowana stara stodoła i to też jest na plus i normalnie moje uwagi nie powinny miec miejsca, bo co to mnie obchodzi, ale po pierwsze, jak sie ktos godzi na publikacje swojej pracy, to dostaję prawo do oceny, poza tym, jak pani Agnieszka ma potrzebę dalszego działania w tym kierunku, to uważam, ze powinna wziać sobie je do serca. Nie musi sie ze mna zgadzac, ale moze powinna sie poradzic czasami bardziej doswiadczonych ludzi i moze niezaprzyjaźnionych, bo ci nie zawsze mowia, co myśla:), zeby te działania, poza radosną twórczością, nabrały więcej profesjonalizmu, bo dopiero połączenie jednego z drugim może dać naprawdę dobry efekt i tego pani życzę.:)
      • Gość: cromio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.11, 13:46
        Super wypowiedź, art_102 !
        Zgadzam się z każdym zdaniem.
        Tak w szczegółach i co do przyszłej profesjonalnej działalności: rząd butelek na półce przy stole jadalnym - makabryczna wystawka sklepowa w Leśnej Górze ! Brakuje tylko foty "New York Skyscrapers".
      • Gość: Waldi IP: *.uwm.edu.pl 16.06.11, 13:48
        art_102 ! Podzielam Twoje zdanie. Super, że ktoś miał tyle kasy i zapału, żeby uratować stary budynek. Bo z mojego doświadczenia wynika, że najtaniej i najprościej jest stare zburzyć i postawić nowy dom. Ale tak wyszło jakoś mało mazursko. Nie znam skandynawskiego stylu, ale bardzo dobrze znam Mazury, Warmię, Powiśle, Żuławy - i w tej realizacji z Mazur zostało niewiele, a we wnętrzu - zupełnie nic.
        Zauważ, że budynek nie jest duży: 6x12 metrów w podstawie, możnaby wydzielić więcej pomieszczeń, ale wyszłyby małe klitki jak w bloku. A tak jak jest to jest przestrzeń, jest oddech. Choć mnie osobiści ta dominująca na każdym kroku biel przytłacza.
        • 16.06.11, 15:57
          Hej,
          nie, nie, w żadnym wypadku nie myślę, zeby dzielić przestrzeń na mniejsze kawałki, podchodzę jednak praktycznie i wiem, jak ważne jest takie miejsce - szczególnie w relaksacyjnych klimatach - gdzie można sie odizolować od reszty, tym bardziej, ze dom położony w takim miejscu, będzie przyciagał gości jak magnez. Nie po to uciekamy od zgiełku na wieś, zeby nie móc miec odrobiny prywatności. Sypialnia jest jedynym takim pomieszczeniem, ale w takowym to się dobrze śpi, a nie spędza dzień, poza tym to intymna przestrzeń gospodarzy i taka powinna pozostać. Mówiąc o dodatkowym pomieszczeniu, myślę raczej o lepszym zaplanowaniu przebudowy, która była tak daleko "od nowa", że można było zrobic bardziej funkcjonalny budynek, nic własciwie specjalnie nie zmieniając. Podciagnięcie przybudówki, która na razie chyba nie ma przeznaczenia, do wysokości domu, nie tylko uprosciłoby architekture budynku, ale dało dodatkową przestrzeń, którą można inaczej zaaranżować pomieszcenia: łazienka, pokój-ganinet, sypialnia. Można tez je zamienić miejscami lub wygospodarować na górze, bez utraty otwartej przestrzeni, co byłoby możliwe gdyby ją powiekszyc o tą nieszczesna przybudówke, która przeciez nie stanowi o charakterze budynku, bo widać, ze była "doklejona" później. A już braku, choćby malutkiej łazienki u góry nie rozumiem zupełnie. Chyba, ze jest, a jej nie widac na fotach, ale wyglada, ze raczej nie ma. Dziecko ma pokój nad łazienką, wiec pociagniecie rurek to pikuś, a latanie po schodach na dół, gdy dom pełen gosci, to mało komfortowe, tym bardziej jak nastolatka podrośnie:) Reasumując, jak sie widzi, ze ktoś wkłada tyle pracy i serca w budowę, o kasie nie wspomnę, to tym bardziej takie niedoróbki wkurzają, po to są kluczowe sprawy w przebudowie i nie da sie do tego wrócić, bez kolejnej przebudowy. Dlatego piszę, ze powinna sie poradzić obcych architektów, bo zaprzyjaźnieni, czasami nie do końca sie sprawdzają - nie chcąc robić przykrości i psuć radosci tworzenia kolorowych cegiełek i sie zachwycają, zamiast szczerze sie wypowiedziec.. Ale, w końcu jak pani Agnieszka podchodzi poważnie do swoich poczynań, to nie powinna sie obrazać, ani uważac sie za alfe i omegę, tylko się po prostu uczyc od lepszych i bardziej doswiadczonych, co w połączeniu z jej pomysłami, na pewno lepiej sie sprawdzi, bo tu po prostu widac brak doświadczenia, a jednocześnie zmysł plastyczny. Więc nic straconego:)
          A tak na marginesie, urok polega na prostocie, bo tam każdy element nie na swoim miejscu razi jak słońce w południe, nie da sie na nie patrzeć i gdyby ktos sie dokładnie przyjrzał tym "barwnym i bogatym" budynkom, to by zauwazył, ze tam kazda rzecz jest po cos i dokładnie w tami miejscu jak powinna, a kazda wyodrebniona rzecz jest "dlaczegoś" - tak jak kolorowe domki w Danii, które były scalone z kutrem, czy czerwone "rudy" Szwecji", czy polskie stodoły, które miał prostą, czytelną formę. Tak nawiązujac do stodoły, to dobrym przykładem mądrej zabudowy jest piękna stodoła powstała od nowa w mazurskiej głuszy, która jest nowym budynkiem, na działce, która nie była zabudowana, gdzie połączono nowoczesność z tradycyjną bryłą, a wygląda tak, jakby całe życie tam stała, a tylko ją lekko unowoczesniono. to jest sztuka:)
      • Gość: koko IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.06.11, 14:36
        Wujek dobra rada. Fajnie zabłysnąć akademicką paplaniną na anonimowym forum. A Pani/ Pan ma jakieś projekty, o których się pisze w mediach? Tylu mamy "wspaniałych" i "wykształconych" architektów, a wszędzie na około "koszmarki" budują. Dopiero o ludziach pokroju Libeskinda można powiedzieć, że pasję łączą z wykształceniem i ich projekty coś znaczą i warto o nich napisać.
        • 16.06.11, 16:45
          @Kolo, ja przynajmniej mam login, anonim to ty jestes, poza tym wiesz, nie musisz się ze mną zgadzać, ale wysil się na konstruktywną wypowiedź, bo na razie poza bezużytecznym szczekaniem wściekłego gościa, nic z tego postu nie wynika. Nie masz nic do zaproponowania, poza Libeskindem, to trochę mało, jak chcesz sie popisywac znajomościa architektury. Chociaż facet ma niewątpliwie pare perełek na koncie i jest znanym na świecie architektem, to od popeliny też nie jest wolny, polecam Złotą w Wawie. Poza tym wiesz, jak będe w jego wieku, to zobaczymy jak bedzie, ale jak by co, to nie trafiłes, bo moje prace można też oglądac w mediach i publikaciach, a twoje, gdzie są? - i widzisz do czego prowadzi taka rozmowa, do niczego, szkoda klawiszy. Na marginesie, jak Libeskind jest takim autorytetem dla ciebie, to pokaż mu tą chatę i wymuś fachowa opinię , poza grzecznosciowy super:)
      • Gość: mmmmin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.11, 15:29
        No tak... kogoś zafascynował jakiś styl i miejsce lecz z przyczyn formalnych nie może nabyć tam gruntu więc decyduje się na realizację swojej wizji w innym zakątku świata i już jest larum i problem bo nie trzyma klimatu danego miejsca. K...a gdyby była możliwość wybudowania w wymarzonym miejscu to by tam się właścicielka wybudowała. A ponieważ zakupiła nieruchomość gdzieś na zadupiu to może ją sobie zrobić w takim stylu jaki jej się podoba. Odnośnie przebudowy... no jasne, lepiej by było rozebrać wszystko starać się na pozwolenia na budowę i stawiać wszystko od nowa za 5x większą kasę niż zrobić adaptację już istniejącego budynku.
        Poza tym - skoro to jest całoroczny domek wypoczynkowy a właściciele na co dzień mieszkają w Warszawie to w tym budynku nie potrzebnych jest 10 pomieszczeń aby każdy miał się gdzie schować przed resztą rodziny. Jak jedziesz na wakacje z czteroosobową rodziną to szukasz apartamentu z trzema sypialniami i salonem tak aby każdy mógł siedzieć w samotności czy też cieszysz się ze wspólnie spędzanego czasu?
        Są osobne sypialnie i to wystarczy. Pan domu ma gdzie bzyknąć panią domu a córka w tym czasie może spać spokojnie u siebie. A za dnia cała rodzina może się spotkać na śniadaniu, obiedzie, kolacji itp itd.
        Poza tym warto zwrócić uwagę na fakt, że projektując wnętrza istniało jednak ograniczenie w postaci wymiarów budynku. I moim zdaniem (oraz jak widać właścicielki) lepszym rozwiązaniem jest mniej pomieszczeń o większym metrażu i dających poczucie przestrzeni niż nastawianie ścianek działowych tak aby każdy miał swój kibelek.

        Gościnny domek jest domkiem letnim i jest to zaznaczone w tekście. I z definicji ma służyć temu aby goście nie musieli spać pod gołym niebem po ostrej popijawie na ognisku. To ma być taki twardy namiot - czy tak trudno to zrozumieć? Ale oczywiście autorka posta do budynku o powierzchni 8m2 wsadziłaby jeszcze kuchnię, łazienkę z wanną oraz salon i biblioteczkę.

        Co za naród.... Przeczytała baba trzy książki i już krytykuje - brakuje jeszcze uwagi, że klamki w drzwiach nie są w odpowiednim stylu kuffa. Bo krytyka za zakupy z ikei być musi - bo przecież skoro ktoś się decyduje na dany styl to powinien się sztywno trzymać kanonów. Ciul, że chcesz coś zrobić na wzór ale tak aby się tobie podobało - nie wolno bo to wieś mazurska. I nie waż się kupować krzesła w ikei za kilkadziesiąt pln tylko koniecznie musisz kupić ordżinal stylowe za dwadziewińcetpińćdziesiąt.
        • Gość: blum IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.11, 17:14
          Gadasz jak typowy nuworysz, co to stawia "hiszpański" dom na stoku, bo jak był w Hiszpanii, to tak mus sie spodobał, a nie mógł go kupić, bo go nie stać, ze nabył kawałek pola od bacy i se strzelił perełkę architektury. Na szczęscie Agnieszka, nie ma takich zapędów i jednak darowała sobie duński wiatrak na mazurach, a jedynie trochę wyrobienia i doświadczenia jej brakło, ale ona sie nauczy, z tobą gorzej. Gdyby tak wszyscy podchodzili, a niestety nie jesteś w Polsce jednostkowym przypadkiem, co widać na każdym kroku, to Agnieszka z rodziną nie miałaby co podziwiac w Danii, bo na bank natknęła by sie na jakąś nuworyszoską polski dworek z kolumnami i dachem łamańcem, a tak, ponieważ kultura zabudowy, zarówno w Danii, Holandii jak i Skandynawii, jest tak wysoka, to mozemy sobie podziwiać takie perełki. Poza tym zauważ, ze wypowiedź @art_102 jest bardzo konstruktywna, wyważona i na pewno nie obraza autorki przebudowy, a wrecz przeciwnie. @art wyraża tylko swoją opinię i jednoczesnie ją uzasadnia, można sie z nią zgodzić lub nie, ale na pewno nie mozna zarzucic tego co tobie, tzn. złośliwości i obrażania. Jak sie zdecydowali na pokazanie domu na forach, to i do opinii każdy ma prawo, z tym, ze jak art_102 opiniuje, to ty atakujesz i nic ciekawego nie wnosisz. Z art wypowiedzi przynajmniej czegoś sie dowiaduję, a twoje gadanie niczemu nie służy. Poza tym, zgadzam sie, ze elewacja jest naćkana, a te dostawki irytują, a włascicielka chciała troche za dużo na raz, bo jak sama pisze "... starała się zachować jak najwięcej z tego, co stanowiło o charakterystycznym wyglądzie i konstrukcji przeznaczonego do renowacji budynku.", czyli chciała zachować charakter mazurskiej zabudowy, ale w "nawiązaniu do skandynawskiej tradycji, która nie lubi monotonii ani budowlanej rutyny, pomalowano ściany na biało, zostawiając dla kontrastu, utrzymane w naturalnej barwie ceglane obramowania dwóch malutkich okien". Więc sam widzisz, zę troche sie kobieta pogubiła, ale przecież i tak odwaliła kawał roboty, przy nastepnym bedzie lepiej, ale tobie to pewnie nic nie mowi.
      • 17.06.11, 13:42
        > Podsumowując, na pewno nie mam zamiaru gasić zapału pani Agnieszki, a moje uwagi
        > krytyczne, mają słuzyć tylko zwróceniu uwagi na pewne zasady, którym dobra architektura
        > powinna być wierna.

        Oh, zaplułeś/aś się prawie na śmierć... Po tym co piszesz widać, że jesteś z branży, więc pozwolisz, że krótko a dobitnie napiszę co o Was cwaniakach sądze. Otóż mamy najlepszych architektów na świecie oraz najbrzydsze najbardziej przestrzennie niemozłiwe do życia środowisko. Nawet ruiny w Hiszpanii czy Italii, obojetnie gdzie (tam gdzie nie tknęła tego ręka poskiego architekta) lepiej się prezentują niż wasze prace w tym smutnym i obskurnym kraju. Efekt jaki osiagnęła Agnieszka przechodzi wyobrażenie, jest parę mankamentów, dobudówka, domek letni, jednak wizualnie osiągnęłą to co mogła a środku jeszcze więcej. Paraleli wielkiej z Borholmem tutaj oczywiście nie ma, ale tam powstała inpiracja! Warmia i Mazury oraz Dolny Śląsk (plus kilka jeszcze innych miejsc, oczywiście na zachodzie kraju i północy jak Kaszuby, Pomorze), ze względu na swoja unikalną zabudowę i ład przestrzenny powinny zostać objęte memorandum na zakaz jakichkolwiek wyburzeń (nawet stodół) przez następne 100lat. Nawet przedwojenny budynek gospodarczy w Prusiech okazuje sie mieć więcej wartości architektonicznych niż wasze pożal się Boże, dupne projekty dla pospólstwa. Niektóre stodoły poniemieckie to arcydzieła architektury i sztuki budowalnej w porównaniu z waszymi aktualnymi projektami. I do tego te wasze smutne rady. Po tym jak poznałem trochę Mazury, dochodzę do wniosku, że sposób zabudowy w polodowcowym pagórkowatym terenie, surowym klimatycznie (ciężka zima), poprzecinanym jeziorami i rzekami, jest prawie doskonały. Widać to od lądu i widać to z jeziora, dopływając do siedliska, czy wioski. Każdy faktor wpływający na osiedlenie w przeszłości miał ogromne znaczenie. Kierunek wiatrów zimą w funkcji położenia jeziora oraz względem polodowcowych pagórków. Ci ludzie setki lat temu posiedli doskonałość, w ewaluacji eko-systemu w jakim im przyszło zakładać swoje domostwa, której wy nie jesteście w stanie zrozumieć, a jeżeli już takie orły jak Ty o tym wiedzą, to nie macie żadnych szans ani możliwości, żeby zaimplementowac to gdziekolwiek w praktyce. Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie hołota buduje w polderach zalewowych, a tacy jak ty projektują im tam domy a jeszcze gorsi 'bandyci' im na to pozwalają.

        W Bawarii od 300lat nie wolno dzielić gruntów, w Irlandii i Anglii to samo. Żywopłotów i starych murów ogrodzeniowych nie wolno przestawiać, nie mówiąc o wycinaniu czy burzeniu. Dzieki temu każda posiadłość to perła a starodrzew i układ przestrzenny to skarb.

        Dlatego moja rada jest taka. Nie ingerować, nie burzyć, nie poprawiać lokalizacji żadnej miejscówki. Nawet zwierzęta mieszkały 'lepiej' -bo musiały, bo żywiły, były bardzo ważne w strukturze społecznej, niż to co wy proponujecie dzisiaj dla ludzi. Całe Mazury sa pod tym wzgledem unikalne. Nie jestem architektem a moja rada jest jedna. NIE BURZYĆ! Rewitalizować i odbudowywać. Nadawać nowe tchnienie i piękny wygląd starej czerwonej cegle, ponad 100 letniemu drewnu, znależć kamieniarza, który wyciągnie naturalne piękno z lokalnego kamienia. A przede wszystkim prezerwować układ przestrzenny. I to trzeba dzięki takim ludziom, z taką wrażliwością na piękno, jak Agnieszka, rozpropagować i pokazywać najszerzej jak można. Brawo Agnieszko!!!
        • Gość: motyla noga IP: *.xdsl.centertel.pl 16.06.14, 23:44
          Nie dostrzegasz różnicy pomiędzy architekturą i urbanistyką, projektowaniem domu i planowaniem przestrzennym, sztuką budowlaną i legislacją.

          Człowiek roztropny, nawet niewykształcony, ma świadomość swoich ograniczeń. Ode złego "prezerwuje" (jak mawiają co bardziej pretensjonalni spośród nas) go wyobraźnia.

          Za to ty, będąc kompletnym ignorantem, próbujesz się wymądrzać. Wyczerpując tym samym definicję głupca.
    • 16.06.11, 17:03
      Witam Pani Agnieszko. Podziwiam ostateczny rezultat i wiem ile pracy i wysiłku kosztuje taka adaptacja. Od czterech lat remontuję stary dom na działce siedliskowej. Ponieważ remont finansuję z bieżących dochodów, harmonogram prac rozpisałam na kilka lat. W chwili nabywania dom ( a właściwie budynek gospodarczy) wyglądał mało zachęcająco ale moja wyobraźnia podpowiedziała mi jak należy przeprowadzić adaptację by osiągnąć wymarzony rezultat. Jest to dość spory wysiłek finansowy- znacznie większy niż koszt budowy nowego domu. Mogę jednak rozłożyć go w czasie i nie muszę wykładać całej sumy do razu. Całą zimę siedzę w internecie, czytam i planuję szczegółowo harmonogram prac na cały sezon, zdobywam podstawową wiedzę, by umieć rozmawiać z fachowcami o szczegółach prac. Wcześniej przez myśl mi nie przeszło, że ta praca może być tak ekscytująca i pasjonująca. Ze zdziwienien dostrzegłam, że doskonale sobie radzę z całą logistyką choć nigdy wcześniej się tym nie zajmowałam. Oczywiście wszystko robione jest legalnie, na podstawie zatwierdzonego projektu budowlanego. Pozdrawiam i życzę kolejnych wspaniałych projektów. Anik
    • Gość: Kazimiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.12, 16:11
      Witam Pani Agnieszko mam kilka pytań do Pani jakie zezwolenia i gdzie musiała pani załatwić na przebudowę tej stodoły i jakie mniej więcej wyniosły panią koszty.
      Ja mam stodołę o powierzchni 120m postawioną z betonu chciała bym przekształcić na dom mieszkalny.
      Proszę o poradę Pozdrowienia;)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.