Dodaj do ulubionych

kiedy remontować w blokach

15.03.06, 17:41
Witam,
Nie mam pojęcia,czy zadaję to pytanie w dobrym miejscu, ale nie wiem, kogo o
to mopżna zapytać. Mieszkam w niewielkim bloku i od ponad 3 tygodni sąsiedzi
mają remont, który jest bardzo głośny,uciążliwy.Pracuję w domu,więc jest mi
bardzo ciężko. Hałasują także w soboty i niedziele. Na nasze uwagi i prośby
reagują złością, żeby nie powiedzieć - agresją! Czy to jest jakoś proawnie
ustalone? czy można ich jakimś prawem przestraszyć,że remontowac nie można w
niedziele i po godzinie 20,czy ja sobie to wymyśliłam? Zawsze mieszkałam w
bloku,ale z takimi sąsiadami mam do czynienia pierwszy raz. Już mam dość
stukania,pukania,wiertarek udarowych..... ani uczyć się,ani pracować-nic.
Jakieś rady dla zrozpacoznej mieszkanki bloku?:)
pozdrawiam!

--
Trochę wolniej moje konie, trochę wolniej...
W.W.
Edytor zaawansowany
  • jarecki_2 15.03.06, 17:55
    Cisza nocna obowiązuje od 22 do 6 rano, jak wszędzie w blokach. Co do niedzieli
    nie wiem, ale bardzo mnie denerwuje takie podejście do sprawy. A kiedy i jak
    inni mieszkańcy bloku mają wyremontować sobie mieszkanie? Czy myślisz, że Twój
    remont, o ile go sobie wykonujesz, jest miły cichy i nikomu nie wadzi? Jak taki
    remont trwa to musi być głośno. Co ma człowiek, Twój sąsiad zrobić? Wiertło w
    wiertarce watą okręcić? Gościu moim zdaniem robi co może, żeby remont trwał jak
    najkrócej i stąd praca w niedzielę. Reaguje agresywnie, a jak Ci się wydaje?
    dlaczego? Bo sam również może ma dosyć swojego remontu, ale jak już zaczął to
    skończyć musi. Co ma zrobić? Wynająć Ci pokój w hotelu? A być może zamiast
    wyskakiwać na faceta wypadało by zapytać, normalnie, jak długo to potrwa? Być
    może zamiast kombinować jak tu straszyć normalnie porozmawiać i ustalić dla
    czego pracuje w niedzielę i postarać się zrozumieć? Nie usprawiedliwiam
    sąsiada, i Go nie gloryfikuję. Wszystko ma dwie strony medalu i ze wszystkim
    można chcieć spróbować żyć.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=35574558&a=35605009
    "elipa" vel "wawa" to naciągacz i oszust. Uwaga nastąpiła zmiana nicka z "elipa
    wawa", na "wawa" vel "naczelny krytyk" vel "ciepłe bąki". To ten sam oszołom.
    jarecki@zubbau.pl
  • niunka24 15.03.06, 18:01
    no cóz, takiej odpowiedzi się nie spodziewałam, ale trudno.
    Ja jednak uważam,że każdemu należy się cisza w swoim domu i ja przeprowadzając
    remont poinformowałam wszystkich sąsiadów i z góry ich przeprosiłam, czego
    tamci nigdy nie zrobili. remont (generalny) skończyłąm jak najszybciej się da,
    w niedziele i soboty nigdy nie było żadnych głośnych prac remontowych.A oni
    remntują bardzo niewielkie,ok.25metrowe mieszkanko ponad 3 tygodnie. Wszystko
    ma dwie strony medalu,ale ja mam prawo żyć i pracować w spokoju.
    Rozmowy,prośby nic nie dają, byliśmy u nich dwa razy, za drugim pozegnały nas
    przekleństwa.


    --
    Trochę wolniej moje konie, trochę wolniej...
    W.W.
  • jarecki_2 15.03.06, 18:08
    Ja Cię doskonale rozumiem, ale staram się również zrozumieć sąsiada. Nie miałem
    zamiaru najeżdżać na Ciebie, jeśli tak to odebrałaś to przepraszam. Druga
    strona medalu jest taka, że im szybciej sąsiad skończy remont tym szybciej
    będziesz mogła "normalnie żyć".

    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=35574558&a=35605009
    "elipa" vel "wawa" to naciągacz i oszust. Uwaga nastąpiła zmiana nicka z "elipa
    wawa", na "wawa" vel "naczelny krytyk" vel "ciepłe bąki". To ten sam oszołom.
    jarecki@zubbau.pl
  • Gość: Shannon IP: 80.240.163.* 15.03.06, 20:26
    W niektórych wspólnotach,spóldzielniach czas na remont jest w godz.od 8am do
    18pm.
    take też i w innych krajach.
    Piszesz ze remont trwa juz 3 tygodnie,jesli bedą pracowac 8 godz dziennie to
    potrwa jeszcze zapewne następne 3 tygodnie.
    Zreszta nie uwierze iz przez te 3 tygodnie ciagle kuja??
  • Gość: Ewelina IP: *.bel.vectranet.pl / 85.219.140.* 19.03.06, 12:39
    Nie tak dawno ( w lipcu) też mieliśmy generalny remont mieszkania.Zapewne dla
    sąsiadów był bardzo dokuczliwy.Dla nas też, bo mieszkaliśmy wówczas u sąsiadów
    więc też było słychać.Wybraliśmy wakacje-wtedy przynajmniej część mieszkańców
    wyjeżdża.Hałaśliwe prace trwały od 8 do 19, ale sąsiedzi życzyli sobie, aby nie
    pukać i wiercić już po 17.Tak uczyniliśmy i remont był dla nas wszystkich
    uciążliwy nie 3 a 4 tygodnie.Oczywiście ojakichkolwiek pracach w niedzielę nie
    było mowy i nie tylko ze względu na sąsiadów.
    Radzę porozmawiać z remontującymi sąsiadami.Powinno pomóc.
    Niestety mieszkający w blokach też muszą czsami zrobić remont i trzeba to
    zrozumieć.
  • Gość: olek IP: 81.210.104.* 26.03.06, 14:32
    > Zreszta nie uwierze iz przez te 3 tygodnie ciagle kuja??

    Miałem takiego co 7 miesięcy dzień w dzień coś wiercił i kuł, po 2-3 h na dobę
    przed wyjściem do roboty (robił na popołudnia), tyle, że się z nim dogadałem,
    by robił to zawsze w godz. raczej rannych (8-14), gdy mnie nie było. Dlatego
    brał zawsze popołudnia, swoją drogą odstawił taaaką chałupę, którą sprzedał po
    cenie dwukrotnie wyższej, gdy się tam wprowadzał.


    Jedynie w sobotę miałem zapewnioną pobudkę świdrem, w niedzielę tylko cichutko
    postukiwał, tak by nie naprzykrzać się. Ilości jego przeprosin nie zliczę teraz.
  • misiu-1 19.03.06, 12:34
    Pomóż im w remoncie, będzie szybciej. Może też połączą Was bliższe więzi
    międzysąsiedzkie. Poza tym, jak się samemu wierci i kuje, to mniej boli. :-)
    Małe mieszkanie remontuje się znacznie trudniej niż duże, bo czasem nie ma
    gdzie upchnąć sprzętów tak, aby opróżnić całe pomieszczenie. Dużo czasu zabiera
    wtedy ich zabezpieczanie i przesuwanie z miejsca na miejsce.
  • cyberrafi 19.03.06, 14:57
    Śmieszą mnie ludzie z takimi pretensjami. Czy kiedy decydowałaś się na
    mieszkanie w blokach to nie zdawałaś sobie sprawy z tego, że ludzie będą robić
    czasem remonty? Trzeba trochę czasem pomyśleć zanim cokolwiek się zrobi. Jeżeli
    jesteś taka wrażliwa na hałas to trzeba było sobie zamieszkać w prywatnym domu.
    Wiadomo, że takie rozwiązanie jest droższe ale to chyba oczywiste, że za komfort
    się więcej płaci.
  • Gość: drobny IP: *.toya.net.pl 19.03.06, 15:06
    mozesz zainteresowac tą sprawa nadzor budowlany. skala remontu/powierzchnie
    mieszkania sugeruje ze przerobki budowlane daleko wykroczyly poza DOPUSZCZALNA
    granice remontu a zaczela sie przebudowa. powodzenia.
  • raddow 19.03.06, 23:42
    Z tym nadzorem to już chyba przesada. Może nigdy generalnego w bloku nie robiłeś? Ja w zeszłym roku skończyłem taki remont na powierzchni 48 m2 i trwało to niestety 6 tygodni. Jeśli blok ma około 30 lat i jest z cudnej wielkiej płyty to liczba garbów i innych wynalazków jest ogromna a ich skuwanie niestety trwa długo. Decydując się na mieszkanie w bloku niestety trzeba wziąć pod uwagę to, że mieszka tam X ludzi a to znaczy X typów charakteru i innych problemów. A osobiście nie uwierzę w to, że sąsiedzi kują walą i wiercą od rana do nocy.
  • kali_gandaki 19.03.06, 23:49
    Raddow,
    mieszkasz może za Zelazną Bramą?

  • Gość: budowlaniec IP: *.toya.net.pl 20.03.06, 23:13
    A nosisz moherowy beret?
    mnie wlasnie tak sasiadka zrobila i mialem przez to całą masę upierdliwości...
    A zgadnij jak sie jej odwdzieczylem?
    Kazde sranie jej pieska na trawie i ma na glowie straz miejską!!!
    NIe oto chodzi zeby sie nawzajem po$#%$^ać tylko czasem zrozumiec
    Agresja rodzi agresje
  • remontowa34 17.02.17, 17:22
    "Remont skończyłam najszybciej.." - no dobrze, ale nie każdego stać na fachowca. Ja się remontuję i nie stać mnie..a może inaczej - zwyczajnie szkoda mi wydać 5- 7 tys.na robociznę..wolę coś za to kupić dziecku..a remontujemy sami, co się wiąże z trudnościami.. Trzeba być człowiekiem i wszystko z umiarem..zarówno z umiarem hałasować i szanować innych, ale też samemu pozwolić sąsiadowi na wykonanie prac.. Wszak nie da się wbić kołka w ścianę bezgłośnie, prawda..? ;)
  • Gość: fox IP: 62.233.231.* 20.03.06, 07:28
    Palant jesteś!!! i tyle
  • Gość: sowa IP: 217.153.6.* 20.03.06, 10:52
    Najlepszym rozwiązaniem na hałas związany z remontami w godz. nietypowych lub w
    dni świąteczne - jest strzał ziemniakiem w okno remontującego. Praktykuję to od
    kilku lat - w 100% skuteczne, następuje po tym zawsze tzw. "milczenie owiec" !!
    Pozdrawiam
  • Gość: Herman IP: *.crowley.pl 20.03.06, 17:17
    Nie ma żadnego zrozumienia dla wiercenia w niedzielę .
  • aiczka 24.03.06, 10:20

    > Nie ma żadnego zrozumienia dla wiercenia w niedzielę .
    No, właśnie, przykre. A jak człowiek pracuje przez cały tydzień, to kiedy ma
    wiercić?
  • Gość: hmmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 14:36
    a jak czlowiek pracuje caly tydzien, to kiedy ma odpocząć?
  • remontowa34 17.02.17, 17:25
    Aaa..najczęściej o hałas się farfolą ci co mieszkają w ruderach i nigdy nie remontują bądź nie pracują a innym - pracującym - chcą jeszcze wyznaczać godziny..
  • justynahurt 03.10.15, 10:26
    tępy jarecki remont mieszkania dla fachowca to tydzień,a papracy chałupnicy robią to miesiącami.Taich ludzi powinno się karac.
  • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 12:25
    Myślę, że burzenie ścian działowych powinno być zabronione w blokach. Wiem, że bez tego niektóre mieszkania słabo się nadają do mieszkania, sam w takim mieszkam, ale są granice. Jeśli w wieżowcu jest np. 70+ mieszkań na klatkę (jak u mnie), to jakiś remont zawsze jest i trzeba to ograniczać. Sam miałem głośne remonty, ale ścian bym nie burzył.

    Ale podejście jest podobne jak do autoalarmu. Wył raz taki całą noc, znałem właściciela, i co usłyszałem? Nie chciało mu się wstawać, bo przecież musi się wyspać do pracy... Widać jemu to nie przeszkadzało, ale setki osób poszły do pracy po nieprzespanej nocy.
  • Gość: Shannon IP: 80.240.163.* 19.03.06, 12:56
    Hihihi
    Dzieki Bozi nie mieszkam w blokowisku:)))
  • Gość: emeryt IP: *.chello.pl 20.03.06, 09:13
    to nie zabieraj głosu.Po co wsadzasz nos w nie swoje sprawy (problemy)
  • Gość: bozydar IP: *.cable.tmark.pl 19.03.06, 18:02
    a propos autoalarmu...
    ...ja ktorejs nocy niewytrzymalem - szukac wlasciciela o 2 w nocy mi sie nie
    chcialo, zreszta jakbym czasem trafil nie tam gdzie trzeba to bym niewinnego
    czlowieka obudzil...

    ...a dzien pozniej dowiedzialem sie kto jest wlascicielem owego samochodu -
    wyklinal straszliwie tego, ktory mu zmasakrowal maske samochodu i rozpier*****
    alarm :D

    pozdro dla wszystkich niefrasobliwych
  • Gość: g IP: *.comarch.pl 20.03.06, 10:38
    Z alarmami wogóle jest śmiesznie.
    Wył mi taki kiedyś od 8 do 14 pod oknem.
    Dwa telefony na policję, żeby ustalili właściciela / przyjechali się alarmem
    zajć / 2 telefony na straż miejską i dowiedziałem się tyle że ich to nie
    obchodzi bo to nie pod ich oknem, a właściciela ustalić nie mogą bo ma blachy z
    innego miasta.
    Pan z dyżurki powiedział mi tylko że oni interweniować mogą tylko gdy jest
    zgłoszenie napadu/kradzieży, no to powiedziałem mu że zadzwonię do Niego jak
    wybiję szybę i wezmę radio :)
    Na szczęście chyba akumulator padł, bo autko stało jeszcze 2 dni, ale alarm dał
    sobie spokój.
  • Gość: gosc IP: *.icpnet.pl 19.03.06, 23:51
    a ja burzylam sciane i trwalo to cale 4 godziny - scianka dzialowa z plyt
    gipsowych. pozostalych jako sciany nośne i tak burzyc nie wolno

    pozdro
  • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 00:43
    > a ja burzylam sciane i trwalo to cale 4 godziny - scianka dzialowa z plyt
    > gipsowych.

    U mnie działowe to też płyta ;)
  • Gość: dulce3 IP: 194.42.116.* 20.03.06, 15:05
    To Twoja sprawa jesli chcesz mieszkac w norze. Może CI to pasuje. Na szczescie
    nie Ty decydujesz o tym czy ludzie maja zyc w takich samych klatkach jak Ty czy
    moga sobie wyburzac sciany. Nienawidze takiej ciemnoty!
  • Gość: piezo1 IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.03.06, 15:29
    To jest fajna wypowiedź.
    W bloku na moim osiedlu są 23 mieszkania na każdej klatce schodowej. To
    oznacza, że jeżeli każdy z tych lokatorów skorzystałby sprawiedliwie z
    pozornego prawa do remontowania to w roku każdy remontowałby przez 16 dni.
    Jeżeli nie mieszkam w tzw. lokalu szczytowym, to graniczę (w tym bloku) z 4
    mieszkaniami poprzez całe ściany lub z conajmniej 8 mieszkaniami, jeśli liczyć
    też narożniki. Daje to u mnie hałas remontów przez 16dni x 4lokale = 64dni
    rocznie. Czyli każdego roku przez 2 miesiące słyszałbym remont przez
    powierzchnie ścian. Jeśli graniczę z 8 mieszkaniami (kucie i pracę wiertarki
    słychać na odległość kilku mieszkań) to mam odgłosy remontu przez... 128dni,
    czyli przez ponad 4 miesiące rocznie! Bo sąsiad ma prawo remontować.
    Rzeczywiście problem dotyczy nie normalnego remontu: powiesić regał,
    wytapetować ściany... lecz totalnego remontu: kucie ścian, usuwanie kafelków,
    terakoty... A czy do jasnej cholery bez kucia ścian ten lokal nie nadawał się
    do zasiedlenia?! To każdy z nas ma prawo kuć ściany z powodów "bo taki wystrój
    mi się podoba, zawsze chciałem mieć..." ?!!!
    Jak chcesz mieć wystrój to spraw sobie domek wolno stojący. Zaś w bloku to
    niejako wynajmujesz lokal na jakiś czas od spółdzielni. Nie podoba ci się układ
    pokoi? Idź do innej spółdzielni, ale nie przebudowuj mieszkania! Zmień sobie
    kolor ścian, wstaw ulubione meble, dywany... Zrób to, co nie jest uciążliwe dla
    sąsiadów.
  • yola13 20.03.06, 18:42
    błąd, zły tok myslenia, jak tobie nie podobaja sie hałasy to sobie kup domek na
    wsi, a jak ci żal tego i zazdroscisz ze kogos stac na remonty to jest to twój
    problem, bo uciążliwe hałasy mogą trwac do godz. 20.00, i jeżeli osoba
    remontujaca trzyma sie tych zasad, a w dodatku jest właścicielem tego
    mieszkania, to możesz jej konkretnie skoczyc wiesz gdzie.........
  • yola13 20.03.06, 18:45
    przepraszam ale nie zauważyłam że to był cytat, no ale chciałam dac do
    zrozumienia ze osoba którą cytujesz nie ma kompletnie racji
  • aiczka 24.03.06, 10:23
    > Jak chcesz mieć wystrój to spraw sobie domek wolno stojący. Zaś w bloku to
    > niejako wynajmujesz lokal na jakiś czas od spółdzielni. Nie podoba ci się układ
    >
    > pokoi? Idź do innej spółdzielni, ale nie przebudowuj mieszkania!
    No, to już chyba zależy od bloku, prawda? Przecież można mieć w bloku mieszkanie
    własnościowe. Można też mieć różne umowy z wynajmującym - pozwalające lub nie na
    modyfikacje lokalu.
  • yola13 20.03.06, 18:36
    Jeżeli chodzi o burzenie scian działowych w bloku to nie jest to zabronione,
    zwłaszcza gdy ten co mieszka w tym mieszkaniu jest jego włascicielem, ale nie
    tylko, nie wolno jedynie wyburzac ścian nośnych, bo groziłoby to zawaleniem
    konstrukcji, uciążliwe hałasy mogą trwac do godz. 20.00, no i niestety
    przychylam sie do wypowiedzi jednego z przedmówców, który stwierdził ze jezeli
    ktoś chce miec komfort ciszy to powinien sobie kupic lub wynając domek w lesie,
    albo gdzieś na wsi, a nie pchac się do blokowiska i miec do wszystkich naokoło
    pretensje, równie dobrze ja moge miec pretensje do sąsiadki obok która urodziła
    dopiero co dziecko i to dziecko wyje przez całą noc i nie daje ludziom spac.
    Ludzie, troszke wyrozumiałości, jak ci to naprawde przeszkadza to kup sobie
    stopery do uszu, natomiast jezeli uciążliwe hałasy przedłuzaja się po godz.
    20.00 i po 22.00, masz prawo wezwac policję
  • q_vw 19.03.06, 12:35
    Niestety, bloki mają tego pecha, że remonty są szalenie uciążliwe dla sąsiadów,
    ale innego wyboru nie ma, jak tylko zaakceptować remonty sąsiadów. Rozwiązaniem
    jest wspólne ustalenie, idziesz do sąsiada i prosisz, by w jakimś określonym
    czasie np. nie wiercił, sądzę, że spkojnie znajdzie sobie coś innego do roboty
    przy remoncie. Ale podstawową zasadą jest zrozumienie. Miałem trzy lata temu
    sytuację, że musiałem robić gruntowny remont łazienki i wieciłem, trwało to
    niecałe dwie godziny, ale i tak sąsiad pietro niżej przyleciał z wrzaskiem, że
    obrazy mu latają... wywiązała się pyskówka, bo nie chciał odpuścić i
    zrozumieć... pół roku później on robił remont... oczywiście zawitałem do
    niego... był buraczkowy na twarzy i szalenie zmieszany... na własnym
    przykładzie zrozumiał w czym problem, od tego czasu relacje układają się OK.
    Trzeba się tylko wzajemnie zrozumieć. Mój remont trwał trzy tygodnie, z czego
    dwa poświęcone były łazience, ale szczęśliwie tylko jeden sąsiad "szalał". Z
    kolei rok temu sąsiedzi piętro wyżej podczas finalizacji remontu łazienki dwa
    razy nas zalali... zdarza się, takich fachowców mieli, na spokojnie
    ustaliliśmy, że kupią nam wszelkie akcesoria i pokryją koszty odmalowania
    naszej łazienki. Mozna wszystko załatwić na spokojnie, bo każdy z nas może byc
    w takiej dyskomfortowej sytuacji.
  • heart_of_ice 19.03.06, 13:00
    ja mialam podobnu dylemat niedawno - sasiedzi robili remont lazienki, ktora ma
    wspolna sciane z moja lazienka
    kuli glazure tak intensywnie, ze ze sciany pospadaly mi ceramiczne ozdoby;
    gorzej - z polki o szerokosci 40cm pospadaly na podloge rozne rzeczy, nawet to,
    co stalo przy samej scianie! wibracje byly tak duze (a ja ucieklam z domu, bo
    nie moglam zniesc halasu) ze wszystko podskakiwalo, przesuwalo sie i ladowalo na
    dywanie...
    wkurzylam sie koszmarnie, zwlaszcza, ze kuli dosc dlugo (ile czasu mozna kuc
    mala lazienke?? i nie, "dosc dlugo" nie oznacza kilku godzin;))) i chcialam
    poleciec do nich - nawet nie z awantura, ale powiedziec, ze spadaja mi rzeczy ze
    scian, zapytac, jak dlugo jeszcze... nie poszlam, bo uznalam, ze wlasnie nie da
    sie delikatniej wiercic
    ale teraz zaluje, bo jak mi tymi wibracjami naruszyli sciane, to za jakis czas
    poodklejaja mi sie moje kafle, albo spadnie mi na glowe lustro...

    Pauli
    --
    mmm... mam na ciebie ochotę....
  • Gość: Lancet 2 IP: *.toya.net.pl 19.03.06, 13:24
    Ja miałem jeszcze bardziej pod górkę! Przeżyłem remont sąsiada trwający z
    niewielkimi przerwami 2 lata. Sąsiad wyjechał do Vaterlandu i powierzył remont
    generalny tzw.fachowcom. Byli to rzeczywiście znający się na rzeczy budowlańce
    bo sprowadzili sprzęt ciężki do krojenia betonu . Kiedy ogłuszony i z początkami
    choroby wibracyjnej zaprotestowałem, dali mi alternatywę : albo wytrzymam dwa
    dni albo będą kuć meselkiem przez dwa tygodne! Robota szła głównie wieczorami,
    wiadomo fucha i to bez nadzoru.Na szczęscie dopływ marek okresowo wygasał i to
    były piękne dni !
  • stachenka 20.03.06, 01:27
    Ja miałam podobnie. Remontowali się przez 1,5 roku (z resztą do tej pory głównie
    siedzą w Niemczech, co im się chwali ;)). Najgorzej było znieś halas w sesji.
    Np. którejś pięknej zimowej soboty po ostatnim egzaminie (do którego nie dali
    się pouczyć) chciałam odespać, a tu nagle sadyści o 6 rano
    wrrrrrrrrrrrrrrr........... mi wiertarą w płytę przy samej poduszce. Załamka!
    Powinni jakieś tablety na uspokojenie fundować ;)
    --
    stachenka

    dubito ergo cogito
  • remontowa34 17.02.17, 17:27
    Dokładnie- wystarczy być człowiekiem. Niestety 80% narodu nie radzi sobie z emocjami i złością..stąd problem.. :/
  • Gość: maly przyklad IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 19.03.06, 13:16
    Witaj
    niedawno miałam remont - konieczną wymianę instalacji elektrycznej w bloku z
    płyty - masakra. Poszłam uprzedzić najbliższych sąsiadów, oczywiście najmniej
    wyrozumiałego nie zastałam (byłam 3 razy). Co mówili sąsiedzi?
    Sąsiad 1: Kujecie ciągiem 3 godziny, róbcie 15 minut przerw / 15 kucia! Może
    jeszcze w weekendy będziecie kuć?
    Sąsiad 2: Kuliście ciągiem, było dobrze, przez te przerwy to teraz będzie trwało
    i trwało! Po co te przerwy? Nie da się też w sobotę?
    Sąsiad 3: Kujecie i kujecie, nie prościej przewiercić udarem? Odpowiedź: nie
    prościej, ale spróbujemy (nie dało się w sumie, nie było "kanałów").
    Sąsiad 4: To kucie to się dało wytrzymać, ale co wy tam tak ryjecie w tych
    ścianach??
    Sąsiad 5 wyłączył całemu pionowi prąd (tzw. "gospodarz", tylko on ma klucz do
    rozdzielni) - oberwało nam się od innych sąsiadów, którym lodówki się
    porozmrażały. Sąsiad ten nie omieszkał nas oświecić, że "gdybyśmy dobrze używali
    prądu" nie popaliłaby się nam ta aluminiowa instalacja.
    I tyle. Naprawdę, wolałabym wydać te prawie 4000 zł na coś innego niż kable.
    Pozdrowienia
  • Gość: lala IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 13:54
    ja mam taki element nad glowa- mieszkanie oddane 3 lata temu, a oni ciagle
    remontuja (chyba sami sobie meble kroili- bo przez jakis czas slychac bylo pile
    reczna). Czasami jest tak, ze cisza caly dzien, a przed 22 wiercenie. A na
    kazdym pietrze po kilka malych dzieci, bo mlode osiedle. Szlag trafia. Dzisiaj
    tez- caly dzien stukanie i wiercenie. Na szczescie pracuja i w tygodniu spokoj
    w ciagu dnia a zaczynaja popoludniami. Rozumiem, ze musza skonczyc i sami
    robia, bo nie maja pieniedzy (a na imperezy maja), tylko juz mi sie cierpliwosc
    konczy, bo ile mozna. Niestety nasze prawo nie chroni normalnych lokator, tylko
    taki element.
  • Gość: leming IP: *.aster.pl 19.03.06, 16:34
    > Rozumiem, ze musza skonczyc i sami
    > robia, bo nie maja pieniedzy (a na imperezy maja)

    Nie przeginasz? Ich sprawa, na co wydaja SWOJE pieniadze. Gdyby na czynsz nie
    mieli i ty bys musial/-a sie na nich zrzucac, to co innego.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 18:28
    ja mam taki element nad glowa- mieszkanie oddane 3 lata temu, a oni ciagle
    > remontuja (chyba sami sobie meble kroili- bo przez jakis czas slychac bylo pile
    >
    > reczna). Czasami jest tak, ze cisza caly dzien, a przed 22 wiercenie. A na
    > kazdym pietrze po kilka malych dzieci, bo mlode osiedle. Szlag trafia. Dzisiaj
    > tez- caly dzien stukanie i wiercenie. Na szczescie pracuja i w tygodniu spokoj
    > w ciagu dnia a zaczynaja popoludniami. Rozumiem, ze musza skonczyc i sami
    > robia, bo nie maja pieniedzy (a na imperezy maja), tylko juz mi sie cierpliwosc
    >
    > konczy, bo ile mozna. Niestety nasze prawo nie chroni normalnych lokator, tylko
    >
    > taki element.

    rozumiem, przez lata mieszkałem obok takiego "majsterkowicza"
    przez 6 lat dopieszczał swoje mieszkanie popołudniami (już tam nie mieszkam więc
    nie wiem czy już skończył)
  • Gość: emeryt IP: *.chello.pl 20.03.06, 09:16
    Znam to.Współczuję.Teraz mieszkam ze studentami na górze-czyli na demną.to jest
    gehenna do rana.
  • Gość: ela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 10:08
    Ludzie opanujcie się.Każdy prędzej czy póżniej robi jakiś remont w mieszkaniu.I
    jest to najnormalniejsze w świecie.Czyżby kogoś zżerała zazdrość?
  • yola13 20.03.06, 18:53
    szczerze to niektóre komentarze swiadcza o tym że zawiśc ludzka nia ma granic,
    no bo "jak mnie nie stac na piękna łazienkę to sąsiad tez nie powienien jej
    miec" - bez komentarza:(
  • Gość: Gość IP: *.rtk.net.pl 21.03.06, 16:43
    Wcale nie chodzi o to, że sąsiad będzie miał nową łazienkę, tylko o granice
    przyzwoitości w uprzykrzaniu komuś życia. Żyj i pozwól zyć innym!
  • Gość: kaja IP: *.gdynia.mm.pl 19.03.06, 13:53
    Hej,
    Rozumiem Twoją sytuację, też większość pracy zawodowej wykonuję w domu. Remont
    moich sąsiadów trwał 4 miesiące, z czego ostre kucie- burzenie wszystkich
    ścianek działowych, a potem wkuwanie kabli w podłogę około 2 miesiące- to był
    koszmar :( Dla mnie najgorsza była nie pora dnia, a pora roku- zima!!! Wiosą i
    latem wszystko łatwiej znieść- można wyjść na długi spacer, lub przenieść się z
    pracą na balkon, wyjechać na działkę, czy wakacje.....Moi sąsiedzi starali się
    kończyć kucie o godzinie 20, ponieważ mieszka nad nimi starsze małżeństwo- z
    tego co wiem, oni ledwo wyrabiali, ech. Najgorsze jest to, że jak się pytaliśmy
    sąsiadów ile będzie trwał ich remont, to mówili miesiąc a trwał 4 x dłużej i
    tak naprawdę mieszkanie nie jest jeszcze w 100% skończone. Moim zdaniem zanim
    zacznie się robić remont, należy zrobić wycenę wszystkich kosztów, zaczynając
    od materiałów- najlepiej spisać i wybrać wszystkie przed remontem, a kończąc na
    kosztach fachowców. Nie należy zapominać o projekcie mieszkania, który ułatwi i
    przyspieszy remont. Prace ułatwi także lista czynności, które należy zrobić,
    trzeba wypisać które prace mozna robić jednocześnie, które pierwsze itd.
    Pozdrawiam
  • niunka24 19.03.06, 14:51
    wiatm,
    dziękzuje za wszystkie odpowiedzi:-) ja naprawdę nie jeste "upierdliwa" i
    rozumiem,że są różne sytuacje i czasem remontować treba,sama miałam remont i
    wiem! Ale ja nie mam ochoty mieszkać w domu, w którym nie słyszę wlasnych
    myśli! Remont remotnem, ale trzeba myśleć także o innych. Moi sąsiedzi są nie
    tylko głośni,ale co wkurza mnie chyba bardziej-aroganccy i wręcz chamscy.Kto
    nie wierzy,że kuć i wiercić udarem można 3 tygodnie prawie bez
    przerwy,zapraszam do siebie.sama nie wiem,co oni robią na tak małej powierzchni
    tyle czasu! I wybaczcie, ale GŁOŚNE remontowanie w niedziele uważam za szczyt
    chamstwa! To jedyny dzień,kiedy ludzie chcą odpocząc. ja wracam zmęczona ze
    zjazdu i chcę mieć kilka godzin świętego spokoju. to chyba nie jest dziwne.
    gdyby chociaż przeprosili:/
    pozdrawiam remontujących i tych, którzy muszą te remonty wytrzymać:-)

    --
    Trochę wolniej moje konie, trochę wolniej...
    W.W.
  • cyberrafi 19.03.06, 15:02
    > Remont remotnem, ale trzeba myśleć także o innych. Moi sąsiedzi są nie
    > tylko głośni,ale co wkurza mnie chyba bardziej-aroganccy i wręcz chamscy.Kto
    > nie wierzy,że kuć i wiercić udarem można 3 tygodnie prawie bez
    > przerwy,zapraszam do siebie.sama nie wiem,co oni robią na tak małej powierzchni

    Teraz wszystko jasne! To nie żaden remont. Oni tam nielegalną kopalnię węgla
    otworzyli i cały czas fedrują. Jako przykładna obywatelka powinnaś zgłosić to
    jak najszybciej do nadzoru górniczego!
  • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 15:44
    Mówiłaś, że sama miałaś remont. Kułaś jakoś po cichu? Nie wierciłaś? Co z tego,
    że uprzedziłaś sąsiadów? Czyżby przez to słyszeli mniej?
  • wyszat 19.03.06, 14:22
    często jest tak, że ciągnący się w nieskończoność remont jest wynikiem tego, że
    ludzie wynajęci do roboty zamiast zasuwać obijają się niemozliwie!!! a jeśli
    płacone mają za godziny a nie za zrobioną robotę to ... a zresztą kto
    kiedykolwiek (mam na mysli mężczyzn) pracował np. na wakacjach na polskiej
    budowie żeby dorobić to wie doskonale co mam na myśli :)
    jeśli chodzi o odpowiedni przepis prawny to obowiązuje cisza nocna od 22 do 6.
    Poza tym jeśli wynajeta firma remontowa jest naprawde dobra a robotnicy mają
    płacone za zrobiona robotę a nie za godziny, to nie ma bata żeby przez 2
    tygodnie pracując od poniedziałku do piątku od 8 do 16 czy tymbardziej 18 nie
    ukończyc remontu mieszkania w bloku !!!
  • Gość: filon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 15:57
    Ponieważ przeważnie ci ludzie pracują na czarno, po godzinach. Firmy porządne
    na pewno nie robią w niedzielę. I nie wloka remontów miesiącami.
    Postraszyć i wymóc minimu przyzwoitości
  • bibbi5 19.03.06, 16:52
    no muszą zrobić ten remont, napewno nie robią tego na złośc sąsiadom. Ale
    uważam, że soboty i niedziele powinny być wolne od hałasów. W końcu trzeba
    odpocząć i innym dać odpocząć.pzdr
  • shamanos 19.03.06, 16:53
    ooooo ja i tak mam najgorzej :p
    moj sasiad jest stolarzem i remont trwa nieustannie. Sam robi sobie meble juz
    od kilkunastu kat, kilkutygodniowy remont u sasiada to pestka nie macie sie
    czym martwic.
    A ten baran, od kad sie w[prowadzil kazda wolna chwila poswieca na jakies
    robutki typu nowe krzeslo itd
  • panisiusia 19.03.06, 17:26
    A czy istnieje coś takiego jak cisza nocna? Chyba nie. Wiele osób pracuje na
    nocną zmianę, albo w domu(inaczej dysponują czasem) i im potrzebna jest cisza
    rano, bo właśnie wtedy kładą się spać, albo zabierają się do pracy. Z tego co
    się orientuję jest po prostu przepis o niezakłócaniu spokoju sasiadom.
    Wiadomo, że czasem trzeba coś wyremontować, pewnie gdyby sąsiedzi byli milsi,
    uwzględnili prośby sąsiadów byłoby łatwiej to znieść.
    Ktoś tu pisał, że mieszkając w bloku trzeba zaakceptować takie sytuacje. Moim
    zdaniem ci uciążliwi tez powinni zrozumieć, że przeszkadzają innym. Dlaczego
    osoba na słabszej pozycji ma być pozbawiona prawa do spokoju?

    --
    byłam oneką
  • Gość: mimi IP: *.citymedia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 18:35
    Remont można, do czasu oczywiście, znieść. Jak trzeba, to trzeba.Gorzej z
    sąsiadami, którzy kupili sobie superkolumny i puszczają jakies obłędne łubu-
    dubu. Nie ma szans, ze to się skonczy nawet po 4 miesiącach. Prośby o
    sciszenie lub używanie słuchawek oczywiście na nic. Argument: nie ma jeszcze
    22. Ani szczelne okna, ani stopery w uszach nic nie dają, bo takie niskie
    dzwieki odbiera sie całym ciałem, nie uszami - przenosza sie poprzez
    konstrukcje budynku.
  • Gość: leslaw_m IP: *.lodz.msk.pl 19.03.06, 22:12
    robiłem remont i nikt nigdy nie przyszedł z pretensjami,choć bywało ze nieco
    hałasowałem,a pode mną mieszkają ludzie z malutkimi dziecmi.
    starałem się jednask hałasu unikać i nawet pod wiadro do urabiana kleju
    podkładałem styropian,zeby nie waliło o podłogę,
    nie przyszło mi również do głowy strofować kogokolwiek kiedy moje 1 tygodniowe
    dziecko również doswiadczyło wiercenia za ścianą.
    tak jak ktoś napisał,mieszkanie w bloku ma takie uroki,dlatego życzę wszystkim
    opanowanych i zrównoważonych psychicznie sąsiadów.

    trzeba też przyznać,ze jesli autorce kują nad głowa od trzech tygodni,to nie
    jest to normalne.
    albo autorka uzywa okreslenia kują od trzech tygodni i mija się z prawdą,bo
    kują co prawda od trzech tygodni,ale po 30 minut dziennie,
    albo ma doprawdy pecha,bo pracują tam jacyś idioci i młotem udarowym kują
    szlice pod kable,ewentualnie rzeczywiscie to firma pracująca na godziny,bardzo
    lubiany relikt prlu wsród inwestorów
  • Gość: mw IP: *.weglokoks.com.pl / *.weglokoks.com.pl 20.03.06, 10:02
    dajcie se spokój z tymi remontami,w blokach co by sie nie zrobiło to nie ma
    efektu bo to ani nie ten metraż ,ani wysokość obskurność klatek, e tam szkoda
    gadać
  • Gość: Darek IP: *.clk.net / *.jgora.dialog.net.pl 26.03.06, 23:30
    do Lesława.Uważam dokładnie tak samo.Zadałem sobie trud przeczytania ze
    zrozumieniem tych wszystkich wypowiedzi i włos się jeży na głowie. Zero
    tolerancji i wyolbrzymianie problemu.
  • Gość: iwo IP: *.aster.pl 19.03.06, 23:17
    Na mojej klatce jest 12 mieszkan, 2 lata temu 4 sasiadow przeprowadzilo
    generalne remonty, jeden konczyl, drugi zaczynal. Jeden z sasiadow mial to
    nieszczescie, ze zatrudnil beznadziejna ekipe - zamiast 2 m-cy remont trwal 4.
    Nie bylo latwo i przyjemnie, ale caly czas myslalam, ze przeciez u mnie za rok
    moze 2 tez taki remont bedzie.
  • Gość: mika IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.06, 07:02
    "Jakieś rady dla zrozpacoznej mieszkanki bloku?:)"

    Słuchawki.

    My też mieliśmy takich sąsiadów. Kiedy mieliśmy remont, przestali się kłaniać i
    patrzyli na nas tak, jak byśmy ten remont robili głównie po to, by im dokuczyć.
    Też przychodziła i "zgłaszała uwagi", że głośno, jakby to miało remont
    wyciszyć. Zapomniała, że kilka lat wstecz sama przez 2 miesiące robiła
    kapitalny remont - tylko, że wtedy jeszcze mieszkała u mamusi i wprowadziła sie
    na gotowe.
  • Gość: Krzysztof IP: 62.233.231.* 20.03.06, 07:25
    Gdzieś w bloku musi być regulamin porządku domowego ( u nas jest czarno na
    białym, że głośne remonty mozna prowadzic od 8.00-19.00). Na uciążliwych
    sąsiadów jest tylko taka metoda:
    1. skarga w spółdzielni
    2. wezwać policję że zakłócają spokój-prawdopodonie będą mieli wizytę
    dzielnicowego
  • kiks8 20.03.06, 09:39
    od kultury,ja robiłem remont to głosne sprawy załatwiałem miedzy 10 a 17.Przed
    10 czy po 17 mozna robić to co nie wymaga hałasu.Zreszta ostatnio robiłem remont
    pokoju to sasiedzi nawet nie wiedzieli.
  • aiczka 24.03.06, 10:35
    A co, jeśli pracujesz do 17 a chcesz zrobić pranie i musisz powiesić sobie
    suszarkę? Mnie zupełnie nie przeszkadza, jeśli ktoś sobie wierci przed 22.
  • Gość: miki IP: *.pf.com.pl / *.pf.com.pl 20.03.06, 10:15
    zgodnie z prawem, cisza nocna obowiazuje od 22.00 do 6.00, a nie od 20.00 czy w
    soboty i niedziele ... a może poczekamu az u Was będzie remont?
    Trochę zrozumienia - takie remonty robi się raz na kilkadziesiąt lat
  • aiczka 24.03.06, 10:36
    > zgodnie z prawem, cisza nocna obowiazuje od 22.00 do 6.00, a nie od 20.00 czy w
    >
    > soboty i niedziele ...

    Ale pewnie każdy właściciel/zarządca/wspólnota może ustalić bardziej
    restrykcyjne zasady, na które godzisz się, podpisując umowę najmu, wstępując w
    grono etc.
  • wdakra 25.03.06, 09:10
    aiczka napisała:

    >
    > Ale pewnie każdy właściciel/zarządca/wspólnota może ustalić bardziej
    > restrykcyjne zasady, na które godzisz się, podpisując umowę najmu, wstępując w
    > grono etc.

    Tego typu ustalenia są nieważne z mocy prawa.
  • Gość: zuzanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 10:26
    Piszesz o swoich kłopotach w bloku,Wiadomo skupisko wielu osób,ale tam zawsze
    można gdzieś w razie czego się poskarżyć.Opowiem o swoich problemach,z którymi
    mogę pójść chyba tylko do Pana oga,albo znosić cierpliwie.Mieszkam w domku
    dwurodzinnym/własność/.Przez wiele lat moją sąsiadką z góry była starsza
    osoba,której nie interesowały ani remonty,bo ile jeszcze pożyje,ani utrzymanie
    ładu na podwórku,bo po co ,ani ulicy,ani klatki schodowej,chociaż sublokatorzy
    zmieniali się często co miesiąc.Przed rokiem Pani zmarła,mieszkanie
    oddziedziczył wnuk,nie mieszka tu tylko całość wynajmuje.Mieszkali
    studenci,teraz rodzina z dziećmi.Nikogo nic nie interesuje poza kasą.Ja robię za
    darmowego dozorcę.Wiadomo śniegu dużo padało,klatka odrapana,bo ciągle ktoś
    taszcz graty.Do kogo mam pójść po pomoc?
  • Gość: Gość IP: *.chello.pl 20.03.06, 12:58
    na chamów są najlepsze chamskie metody. Trzy tygodnie ciągłego kucia i wiercenie
    to duża przesada. Niestety nasze prawo takich spraw nie reguluje... jakie
    państwo, tacy obywatele. I odwrotnie. Zatem pozostaja środki własne...
  • jpoltorak 20.03.06, 13:05
    A teraz proszę wyobrazic sobie sytuację u mnie w klatce. Sąsiad z dołu sprzedał
    mieszkanie, w którym nowy właściciel, nie raczył poinformować o planowanym
    remoncie ani lokatorów ani spółdzielni. Oczywiście, każdy urządza mieszkanie
    na własny sposób i życzenie, ale ten burzył ściany przy użyciu młota
    pneumatycznego. To spowodowało takie wstrząsy, że u mnie na górze zaczęła
    się "wybrzuszać" glazura.Po moim zgłoszeniu do działu eksploatacji spółdzielni,
    Komisja w osobie jednej pani - znawcy prawa i techniki budowlanej, w
    sporządzonym protokole oględzin stwierdziła, że jest to moja wina, bo glazura
    była położona wadliwie.Mało tego owa dama rozmawiała z nowym lokatorem, który
    potwierdził jej ekspertyzę i nawet nie ma mowy o pokryciu kosztów naprawy. I co
    ja mam robić, szlag mnie trafia i na nowego sąsiada i na władze spółdzielni.
    Nie mam sił na cholerną akustykę ścian, nawet jak rozmowy prowadzone np dzisiaj
    w nocy skończyły się o godz.4,30 to wszystko słychać. Ludzie może ktoś z was
    również będzie w takiej sytuacji weźcie pod rozwagę swoich sąsiadów i trochę
    kultury. Ja mam tak dosyć mieszkania, że noszę się z zamiarem jego sprzedania .
    Może inne będzie mniej uciążliwe. A wystarcyło by, aby spółdzielnie miały
    regulamin przeprowadzania remontów przez lokatorów i niestety ingerowałyby
    (nawet poprzez nakładanie kar na niegrzecznych "remontowców) w wewnętrzne
    remonty. Przepraszam, że nic nie pomogę, bardzo współczuję, ale sama jestem
    dzisiaj tak wkurzona, że musiałam dać upust nerwom..Pozdrawiam.
  • Gość: marsa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 14:15
    W czasach PRL-u były wywieszki typu: trzepanie dywanów od 16 do 18 z wyjątkiem niedziel i świąt. Mieszkańcy stosowali sie do tego i nie było takich karczemnych kłótni jak są teraz. Ludzie starali się jak najmniej przeszkadzac innym. Robiło sie też remonty, ale w rozsądnych godzinach. Rozsądne tzn. nie dłużej niz do 19 i nie wzceśnie niż od 9-10. Inna sprawa, że wracało sie wczesniej z pracy do domu.
    Dzisiaj świat jest pełen ludzi nie szanujacych innych. To egoistyczne zachowanie odbija się na wszystkich. Efekt: wyjący samochod nalezy potraktować kamieniem, bo jesli właścicielowi nie chce sie tyłka z domu podnieść, to trzeba go narazić na koszty. Metoda nieco drastyczna, ale często skuteczna.
    Mieszkałam w bloku z matutkim dzieckiem i wiem co to znaczy kucie ścian w łazience czy pokolu w mieszkaniu obok. Tak się pechowo złozyło, że mieszkanie było "przechodnie". Co 3-4 lata wprowadzał się ktoś nowy i rozpoczynał remont wszystkiego łącznie z glazurą w kuchni i łazience. Teraz sama mieszkam w domu do remontu i robie ten remont od dwóch lat. Może za rok skończę.
    Na dokuczliwe hałasy jest chyba tylko jedno wyjście: zrobić zebranie i wprowadzić do regulaminu prządku w budynku zapisy mówiące o godzinach trzepania dywanów, robienia remontów, wyprowadzania psów. Dobrze gdyby ustalili, że w nocy się nie kłoci - inni chcą spać (też miałam sąsziadów jazgoczących piętro niżej).Jeżeli mieszkańcy na pewne ustalenia sami się zgodzą, będa raczej sami tego pilnowali. Jeżeli nie bedzie zgody, to faktycznie jest kłopot. Jak Jaś się nie nauczył, to Jan nie będzie się stosował. Pozostaje się wyprowadzić, najlepiej do domu wolnostojącego.
    Podsumowując: wiele osób nie wyniosło z domu chociażby podstaw kulturalnego zachowania. Rodzice od nich tego nie wymagali, nie wymagała szkola, nie uczył także Kościól zajety walką polityczną. Dzisij brak kindersztuby wychodzi i powoduje, że wszystkim żyje się nieprzyjemnie. A to przecież takie proste: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
  • Gość: piezo1 IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.03.06, 15:34
    Ludziom palma odbiła - wolność, prawo do...

    Każdy ma prawo robić różne rzeczy, jeśli one nie przeszkadzają innym ludziom.
    Można się co noc kochać o 3-4 nad ranem i nikomu nic do tego. Ale jeżeli
    kochanek wymaga przy tym, aby ogłuszająco puszczać muzykę, to niezależnie od
    przepisów o ciszy nocnej, przeszkadza sąsiadom, którzy ZAPEWNE (nietrudno się
    domyślić) chcą spać.
    To samo dotyczy remontów. Remontuj sobie człowieku mieszkanie nawet co miesiąć,
    jeżeli ograniczasz się do tapetowania itp. Ale nie kuj ścian, bo to może
    przeszkadzać wielu sąsiadom.
  • Gość: abba IP: *.weglokoks.com.pl / *.weglokoks.com.pl 20.03.06, 14:35
    TE REMONTY NIC NIE DAJĄ BLOKI TO BLOKI ,NIE TEN METRAŻ,NIE TA WYSOKOŚĆ OBSKURNE
    KLATKI szkodn godn
  • Gość: Joe Collins IP: *.chello.pl 21.03.06, 22:44
    Powtarzasz się, baranku. Pracownicy Weglokoksu tak się nudzą w dzień?
  • Gość: dude IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.06, 15:10
    Ha, miałem to samo parę dni temu. Przez tydzień dosłownie wypruli każdy fragment mieszkania który się dąło. Nie miałem nic przeciwko, też pracuję w domu - najczęściej w nocy, poprstu brałem w przedpołudniem psa i biegałem z nim po pare godzin. Wkurzyłem się dopiero jak zaczeli wylewać przed blok jakieś syfy, a potem wstawiali nowe drzwi i narobili na klatce takiego syfu, że aż żal było patrzeć, a po tym posprzątali tylko przed swoimi drzwiami. Jeszcze nowych sąsiadów nie widziałem na oczy a już ich nie lubie.
  • Gość: alex IP: 212.87.232.* 20.03.06, 15:30
    Jak chamstwo mieszka w blokach to nic dziwnego ,że remonty w świeta i po 20
    uskuteczniają.Za granicą takiego kogoś można przesiedlić u nas nawet policja
    jest bezsilna.
  • Gość: dziewuszysko IP: *.aster.pl 20.03.06, 16:39
    Od wielu lat zachodze w glowe co robi z ta wiertarka moj sasiadz bo wierci juz zeby tak nie sklamac od
    dobrych kilku lat. Nie robi tego godzinami ale tak uracza nas co kilka dni godzinka porzadnego
    wiercenia. Teraz....te 6 lat temu to wiercil przec 2-3 lata codziennie po 2 godz. wieczorkami albo z
    samego rana.

    Smiejemy sie z niego - zloscimy swoja droga - ze ma tak kiepskie wiertla i wiertare reczna i postanowil
    udowodnic swiatu ze da sie bez udaru przewiercic przez beton. geniusz ;)

    Ale de best bylo jak ktoregos dnia zaczal wiercic w zbrojeniu. Caly blok sie trzasl a on uparcie nie
    dawal za wygrana. debil. Pod blokiem zebral sie tlum zdezorientowanych gapiow bo halas byl taki ze
    nioslo sie na pol osiedla. nie slyszeliscie halasu jakie wydaje zbrojenie nie wiecie co to halas ;p

    Nie mam nic przeciwko remontom ale sa pewne granice glupoty jednak i braku poszanowania innych.
    Uwazam rowniez ze nikomu korona z glowy nie spadnie jak uprzedzi sasiadow ze bedzie remont i ile
    potrwa. ciszej nie bedzie ale swiadczy o kulturze osobistej.

    apropo glupoty jeszcze moja spoldzielnia zrywala starym mlotem pneumatycznym asfalt i betonowe
    schody do klatek przez 3 miesiace. Kilka godzin dziennie w ramach oszczednosci meczyl sie jeden
    emerytowany cieciu zamiast porzadnej ekipy i lepszego sprzetu. Prezes widocznie nie mieszka w tym
    bloku. Bywa i tak.
  • Gość: Ruda IP: *.internet.v.pl 20.03.06, 17:09
    Remont mojego mieszkania trwał dwa miesiące. Od poniedziałku do piątku, od 8.00
    do 16.00. Sprawna ekipa remontowa, najwyższa starannośc sprzątania gruzu itd.
    itp. Sąsiedzi szaleli. Chodzili wszędzie pytając, czy tak wolno.Komentowali na
    klatce materiały, że takie drogie itp, itd. Jak by mogli to by mnie
    ukamieniowali. Sami remontują permanentnie od dwudziestu lat, w piątek,
    świątek, po północy. Myślę, że ich złość wynika z tego, że też chcieliby tak
    remontować jak ja. Mnie oni nie denerwują już. Swoje w milczeniu przecierpiałam
    i jeszcze rok się pomęczę. Później przeprowadzę się do własnego, nowego domu na
    wsi. Oni zostaną i dalej będą stukać, wiercić i kłócić się nawzajem.
  • Gość: bezsilna IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 20.03.06, 18:00
    do Rudej -gdybys siedziała ze swoja wysokiej klasy ekipa remonotowa codziennie
    od poniedziałku do piatku od godz 8 do 18 -zamiast przy kawie w biurze -
    zrozumiałabys jaki horror przezywali współlokatorzy .Zazdrościc to mozna
    luksusowej willi a nie domku na wsi czy materiałów budowlanych . Mam
    nadzieje,że jeszcze ktos z obecnych sasiadów da ci popis
    prawdziwego ,generalnego remontu ,bo tylko w ten sposób jesteś w stanie pojąc
    przez co ci ludzie przechodzili .
  • azurro69 20.03.06, 17:31
    ja mam wlasnie remont w mieszkaniu. Ale moja ekipa stara sie zaczynac o 9 a
    konczyc ok18, zeby nie przeszkadzac innym mieszkancom. A niestety chalasu nie
    udalo nam sie uniknac bo kasowalismy kawalek sciany. Ale mam nadzieje ze
    chociaz wieczorami sasiedzi maja odpoczynek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka