Fachowcy - patałachy. Prośba o poradę Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zamówiłem sobie w pewnej firmie remont mieszkania. Mój błąd, że zamówiłem
    sobie nie sprawdzoną firmę z ogłoszenia. Remont obejmował położenie gładzi w
    całym mieszkaniu oraz glazury w kuchni. Całość została wyceniona na ok 1700
    PLN. Nie spisalismy umowy - płatność po zakończeniu robót.
    Na początku wszystko szło w miarę ok - ściany zostały wyprostowane,
    wygładzone i wygipsowane. Nie miałem wiekszych zastrzeżeń. Problemy zaczęły
    się kiedy przyszedł facet od płytek. Kupiłem 12 metrów (na ściany i podłogę)
    za ok 500 pln.
    Prace kontrolowałem codziennie wieczorem po przyjściu z roboty. To co
    wyprawiał fachowiec przyprawiało mnie o zawrót głowy - płytki krzywo połozone
    nawet na ścianie z gipskartonu. Po rozmowie z szefem fachowiec zaczął
    poprawiać, ale znowu było nie tak jak trzeba. Znowu poprawianie. Trzykrotnie
    płytki były skuwane na ścianie i poprawiane. Dwukrotnie na podłodze.
    Wczoraj szef oznajmił mi, że robota skończona. Przyszedłem i to co zobaczyłem
    nie mieściło mi się w głowie: fugi na ścianach gdzieniegdzie są cienkie na 2
    mm, a gdzie indziej grube na palec - rozmazane byle jak. Płytki nierówno
    położone, nie trzymają płaszczyzny - widać to gołym okiem bez przyglądania
    się z bliska. Na podłodze niektóre płytki wystają na 3 mm w górę względem
    siebie lub są o tyleż zapadnięte. Z fugami tak samo jak na ścianie.
    To, że robota jest spieprzona to nie tylko moja opinia, ale także innego
    glazurnika, którego zaprosiłem wczoraj (wyśmiał to co zobaczył). Mam
    porobione zdjęcia glazury - wszyscy moi znajomi łapali się za głowę widząc
    efekty.
    Pytanie - co mam teraz zrobić? Wydaje mi się, że najsensowniejsze będzie
    odliczyć sobie koszty robocizny (pewnie jakieś 300 pln)i płytek, które trzeba
    będzie skuć (500) i nie płacić firmie 1700 lecz 900 PLN. Czy takie moje
    postępowanie jest zasadne? A co w przypadku, jeśli szef firmy się postawi i
    uzna, że robota jest dobrze zrobiona? Wizja sądzenia się przez ileś tam
    miesięcy trochę mnie dołuje.
    Pomóżcie proszę.
    • No niezmiernie mi przykro, ale kolejny przykład naiwności i , przepraszam,
      głupoty inwestora. Oczywiście nie będę opisywał jak bardzo jesteś sobie winien,
      bo to już wiesz.
      Co do postępowania.
      Nie bardzo masz szansę na spotkanie w sądzie z kimkolwiek, ponieważ nie
      podpisałeś umowy, nie wiem czy masz inne dokumenty świadczące o działalności
      jakiejkolwiek „firmy” którą zatrudniłeś, poza zniszczona pracą, nie wiem
      również czy „firma” którą zatrudniłeś to firma. Pewnie nie, ale to również jest
      Twój kłopot, niestety dla Ciebie.
      Jeśli praca którą „wykonała” ekipa która zatrudniłeś nie satysfakcjonuje Cię to
      powinni ją, tę pracę, poprawić tak, żeby Cię satysfakcjonowała. Jeśli człowiek,
      który oferował Ci usługi, jest człowiekiem poważnym, nie weźmie pieniędzy za
      nie satysfakcjonującą Cię pracę. Z twojego opisu wynika, że jedyne co można
      zrobić teraz to zerwać wszystko co jest do zerwania i wykonać całą pracę na
      nowo. Jeśli myślisz o tym, żeby płacić im cokolwiek to zapomnij. Policz teraz
      spokojnie na jakie koszty Cię narazili.
      Zerwanie wszystkiego = koszt.
      Przy zerwaniu glazury zniszczą się płyty GK na których płytki są położone, nowe
      płyty = koszt.
      Odbicie płytek i kleju tam gdzie nie ma płyt GK, wytynkowanie/wyrównanie ścian
      pod płytki = koszt.
      Położenie płytek = koszt.
      Zerwanie posadzki razem z klejem = koszt.
      Położenie posadzki = koszt.
      Być może wylewka samopoziomująca po zerwaniu płytek razem z klejami i pewnie
      częściowo z wylewką = koszt.
      Podczas wszystkich tych operacji pomalowane ściany i te nie pomalowane są tak
      zabrudzone, że trzeba malować jeszcze ze dwa razy = koszt,
      Musisz kupić nowe płytki, bo te zerwane możesz spokojnie wywalić = koszt.
      Transport płytek = koszt.
      Twoje nerwy i czas = koszt.
      Czy nadal rozważasz, czy powinieneś cokolwiek płacić? Mało tego, że nie
      powinieneś dać im „grosza”, to powinni zebrać swoje zabawki i spokojnie
      poczekać na zestawienie poniesionych kosztów, które powstały z winy ich nie
      fachowego działania. Tym razem weź firmę i zrób wszystko legalnie a nie na
      czarno.




      --
      jarecki@zubbau.pl

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.