Dodaj do ulubionych

Przemądrzałe ekipy wykończeniowe!!!!!!!

13.06.07, 11:12
Właśnie wykańczam dom.... Jak sobie pomyślę o rozmowie z pracownikami
zajmującymi się wykończeniówką to mnie skręca!

1. Nie mozna poprosić o wcześniejsza wycenę bo odpowiedz jest taka "ja będę
pani cały dzień wyceniał a potem pani mi powie, że mnie nie bierze....."
2. Jak pytam by dał mi karteczkę "ZA CO PŁACĘ" otrzymuję odpowiedź "mam
gdzieś w domu jak znajde to dam...... " czekam już 2 tyg.
3. Jak pytam czy się oby nie pomylił w wycenie (za wykafelkowanie kotłowni !
o pow. 20 m2 i wylanie wylewek pod parapetami dla 12 okien - pow. wylewek 6
m2 wziął 2400 zł- TYDZIEŃ PRACY!- bez materiałów oczywiście!!!!!) "mam inne
propozycje - ludzie zabijają się za mną więc jak sie nie podoba to mogę iść"
4. Pozwoliłam sobie na stwierdzenie między zdaniami , że ja nie zarabiam
tyle "to zmień pani prace....."

Słabo mi.... niestety jesteśmy na takich dupków skazani bo nie ma kto w
Polsce pracować....

--
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • Gość: fric IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 11:17
    > Słabo mi.... niestety jesteśmy na takich dupków skazani bo nie ma kto w
    > Polsce pracować....

    Nie chce się płacić tym dupkom ani zawierać umów. Należy sporządzić dobrą umowę,
    dobrze zapłacić a potem wymagać realizacji pkt. zawartych w umowie.
  • Gość: yntelygent IP: *.icm.edu.pl 13.06.07, 11:38
    to choleryjasne ci lekarze, nauczyciele, urzędasy. Jeszcze niedawno nażekali że
    nie będą pracować za 1200 a teraz robią w budowlance grube tysiące i nawet
    lepiej niż na zachodzie. I takim językiem naukowym gadają, że nie można z nimi
    pogadać.
    - asertywność, powiadają. Och gdzie te czasy kiedy prostaka mażna było pogonić
    i na wybudowaniu zarobić co by za materiał się zwróciło.
    Trzeba mi kupić jakieś ksiązki i się pouczyć, ale tyle tego w tych książkach,
    że łatwiej by zostać lekarzem lub nauczycielem :( i do tego jeszcze gdzieś
    trzeba na siłownię iść się dźwigać nauczyć
  • magdajeden 13.06.07, 12:54
    madal1 napisała:

    > Właśnie wykańczam dom.... Jak sobie pomyślę o rozmowie z pracownikami
    > zajmującymi się wykończeniówką to mnie skręca!
    >
    > 1. Nie mozna poprosić o wcześniejsza wycenę bo odpowiedz jest taka "ja będę
    > pani cały dzień wyceniał a potem pani mi powie, że mnie nie bierze....."

    trochę racji ma, bo pozniej nieuczciwy inwestor traktuje jego wycene jako
    podstawę do negocjacji z innymi ekipami.
    niby ryzyko zawodowe, ale jednak nie kazdego stać na takie ryzykowanie.

    > 2. Jak pytam by dał mi karteczkę "ZA CO PŁACĘ" otrzymuję odpowiedź "mam
    > gdzieś w domu jak znajde to dam...... " czekam już 2 tyg.

    no cóż, moze zajęty jest? a moze faktycznie niesolidny

    > 3. Jak pytam czy się oby nie pomylił w wycenie (za wykafelkowanie kotłowni !
    > o pow. 20 m2 i wylanie wylewek pod parapetami dla 12 okien - pow. wylewek 6
    > m2 wziął 2400 zł- TYDZIEŃ PRACY!- bez materiałów oczywiście!!!!!) "mam inne
    > propozycje - ludzie zabijają się za mną więc jak sie nie podoba to mogę iść"

    to bardzo niska cena. czyzby miał dokładać do tej roboty? i ma rację, pora
    zacząć szanowac pracę fachowców a nie próbowac "ściągać im gacie" przy każdej
    nadazającej sie okazji. nie umówiliście sie na konkretną cenę przed rozpoczęciem
    prac? twoj bład, teraz płacz i płać


    > 4. Pozwoliłam sobie na stwierdzenie między zdaniami , że ja nie zarabiam
    > tyle "to zmień pani prace....."

    no chamstwo, cóż rzec. co go to obchodzi, ze ty tyle nie zarabiasz? nie musiałas
    go brać jesli wydawał ci sie za drogi. na rynku są jeszcze partacze którzy
    odwalą fuchę za grosze, jakie chciałabys zapłacić, tylko czy warto..... pozniej
    pięć razy poprawiać i w sumie wydac wiecej....
    >
    > Słabo mi.... niestety jesteśmy na takich dupków skazani bo nie ma kto w
    > Polsce pracować....
    >

    sama sie naucz układac płytki - wyjdzie ci taniej.
    a on mógłby napisać to samo - niestety jest skazany na takich "inwestorów",
    którzy nie chcą płacic za dobrze zrobioną robotę

    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • tulifanek 13.06.07, 15:22
    ci co to wszystko napisali to chyba niewiele maja wspolnego z RZECZYWISTOSCIA
    budowania. mam bardzo podobne doswiadczenia z ekipą wykonczeniową i uważam ,
    że > wykafelkowanie kotłowni o pow. 20 m2 i wylanie wylewek pod parapetami dla
    12 okien - pow. wylewek 6 m2 wziął 2400 zł- TYDZIEŃ PRACY!- to lekka przesada
    (chyba ze bierze 100 zł/ m2- ale za prosta kotlownie!!!!!????)
    A jesli chodzi spisanie o umowy - piszecie ze to takie oczywiste- jak
    zaproponowalem spisanie umowy z ekipa ze wskazaniem terminow, kosztow
    inwestycji to mnie wysmiali - bo na to czasu nie ma!!!!! i zaraz dodali, ze sa
    tak rozchwytywani, ze mam sie decydowac na ich warunki bo jak nie to "se
    pojda"....... Mysle ze nikt nie chce nikogo wykorzystywac i zedrzec gaci jak
    obrazowo opisal ktos. Chodzi o uczciwe zasady wspolpracy inwestor-wykonawca.
    Niestety wykonawcy poczuli sie silni z powodu ich deficytu na rynku polskim.....
  • Gość: m. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 10:49
    to negocjacje. i skoro im uwierzyłaś, tak masz. może jest tak jak mówili, może
    nie. co do tego, żeby przed wykonaniem prac umówić się na stawkę, to mimo
    wszystko sądzę, że się znajdą tacy, którzy się zgodzą podać stawkę. jak dla mnie
    przegrałaś w negocjacjach.
  • madal1 13.06.07, 15:33
    magdajeden zaprzeczasz sobie: w jednym zdaniu mowisz ,że wykonczeniowiec ma
    racje , ze nie wycenia wczesniej prac "bo pozniej nieuczciwy inwestor traktuje
    jego wycene jako podstawę do negocjacji z innymi ekipami
    niby ryzyko zawodowe, ale jednak nie kazdego stać na takie ryzykowanie." a potem
    nie umówiliście sie na konkretną cenę przed rozpoczęciem prac? twoj bład, teraz
    płacz i płać " Także pozostawiam to bez komentarza , ale prawdopodobnie nie
    masz do czynienia z branżą.

    --
    Pozdrawiam
    MAGDA
  • magdajeden 13.06.07, 20:08
    nie, nie piszę, że ma rację, piszę, że zrozumiałe mogą być jego obawy, bo
    inwestorzy bywają nieuczciwi i taką wycenę, (na którą, uwierz mi, jesli jest
    solidnie przygotowana, trzeba zużyć mase czasu) dają innym ekipom albo
    wykorzystują ją jako koszotorys dla hurtowni. nie planując nawet zatrudnić tej
    konkretnej firmy, ot taki darmowy "murzyn" do odwalenia kosztorysu, a dziadek z
    teściem wszystko zrobią za darmo.

    no i nie przeczę sobie pisząc, ze trzeba było sie umówić na konkretną cenę.
    podpisać umowę, dogadać sie troszke bardziej niż orientacyjnie.

    no i mylisz sie, mam do czynienia z branżą, prowadzę firmę wykonawczą,
    przygotowuję profesjonalne wyceny, ryzykując, że zostaną odrzucone lub
    wykorzystane niezgodnie z planowanym przeznaczeniem, spisuję uczciwą dla obu
    stron umowę z inwestorem i pilnuję, żeby moi ludzie wykonywali swoją pracę
    najlepiej jak potrafią. moi klienci zawsze są zadowoleni. ja ich szanuję a oni
    szanują mnie i moich pracowników.
    ale jestem w stanie tez zrozumieć ludzi, dla których poswiecenie jednego dnia na
    solidną wycenę bez gwarancji dostania roboty to za duże ryzyko finansowe,
    rozumiem też takich, którzy po skończonej robocie nagle słyszą od inwestora "a
    dupa, nie zapłacę bo nie mam tyle, na ile sie umawialismy". i rozumiem też
    inwestorów którzy mają realne, nie wyimaginowane, kłopoty z wykonawcami.
    tylko mam wrażenie, że jak skończyło sie dojenie fachowców i usługi prawie za
    darmo, zaczęły się płacze i lamenty, bo okazalo sie, że wykonawca tez chce miec
    i ma swoje prawa.



    madal1 napisała:

    > magdajeden zaprzeczasz sobie: w jednym zdaniu mowisz ,że wykonczeniowiec ma
    > racje , ze nie wycenia wczesniej prac "bo pozniej nieuczciwy inwestor traktuje
    > jego wycene jako podstawę do negocjacji z innymi ekipami
    > niby ryzyko zawodowe, ale jednak nie kazdego stać na takie ryzykowanie." a pote
    > m
    > nie umówiliście sie na konkretną cenę przed rozpoczęciem prac? twoj bład, teraz
    >
    > płacz i płać " Także pozostawiam to bez komentarza , ale prawdopodobnie nie
    > masz do czynienia z branżą.
    >


    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: doris IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 18:07
    nie rozumiem, co takiego złego jest w przygotowaniu kosztorysu?? mam zapewnić kogoś, że go zatrudnię bez informacji ile sobie za to zaśpiewa????
  • Gość: Byniek IP: 212.160.99.* 16.06.07, 11:08
    > nie rozumiem, co takiego złego jest w przygotowaniu kosztorysu?? mam zapewnić
    kogoś, że go zatrudnię bez informacji ile sobie za to zaśpiewa????

    Różnie bywa. Często nie można precyzyjnie określić kosztów bez skucia połowy
    budynku. W trakcie roboty dopiero wychodzą różne patenty zastosowane przez
    poprzednich majstrów a ich likwidacja jest bardziej czasochłonna niż położenie
    wszystkiego od nowa. Autentyczny przykład wprawdzie z innej branży, ale dobrze
    charakteryzujący przygotowanie "kosztorysu":
    firma prosi o wycenę pewnego zlecenia. Rynek piekielnie wąski, konkurencji
    praktycznie brak, ale jest dużo studentów, którzy podejmą się wykonania za
    grosze. Studenci absolutnie nie są w stanie zrobić tego profesjonalnie. Do
    kosztorysu jest potrzebne mnóstwo danych, robota na parę godzin. Klient dostaje
    precyzyjną wycenę, ze wszystkimi możliwymi uwagami, opiniami itd. oraz z
    informacją na temat studentów i ich możliwości. Klient akceptuje cenę a
    następnie... kontakt się urywa (wziął jednak studentów). Za parę miesięcy
    wpływa identyczne "zapytanie ofertowe" bo student spieprzył robotę a
    weryfikacja "dzieła" praktycznie nie jest możliwa w kraju. Koszty potworne i
    wstyd wielki, bo "dzieło" trafiło już do kontrahentów, którzy teraz pokładają
    się ze śmiechu. Innymi słowy wiedza kosztuje. Za solidną wycenę trzeba zapłacić.

    Inny przykład: pani remontuje mieszkanie. Wszystko na gębę żeby było taniej,
    pani jest miła i uprzejma. Zrobione już 90% roboty i wtedy pani przestaje być
    uprzejma, twierdzi że wszystko jest źle zrobione więc pieniędzy nie będzie.
    Wygania ekipę, straszy dodatkowo stryjem-senatorem, Izbą Karno-Skarbową,
    policją. Następnie bierze drugą i trzecią ekipę a historia się powtarza. Jak
    majster jest upierdliwy to pani łapie za telefon dzwoni na policję i krzyczy,
    że jest napad (autentyczne!). Niezły sposób, całe mieszkanie wyremontowane za
    darmo :).

    Ale bywa i tak: 20 lat temu wezwałem majstra do prościutkiej roboty
    hydraulicznej. Wtoczyła się jakaś pijaczyna, puknęła kluczem w rurę w
    zabulgotała: "20 tysięcy" (wtedy to była prawie pensja nauczyciela). Pogoniłem
    dziada i od tego momentu nigdy nie wpuściłem już do mieszkania żadnego
    majstra :). Wkrótce pojawili się na bazarach obywatele ZSRR i kupno gwintownicy
    wychodziło już taniej niż nagwintowanie rurki przez fachowca. Inne czasy...
    Oczywiście, że najlepiej wszystko robić samemu (w dzisiejszych czasach
    wszystkie materiały i narzędzia są dostępne) ale nie każdy jest omnibusem.
    Chyba najlepiej szukać ekipy przez znajomych, której poprzednie prace można
    obejrzeć.
  • Gość: Franek IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 17.06.07, 21:29
    a teraz z zycia wziete...
    pani wykancza mieszkanie. Mąż zagranica dorabia... Wszystko na gębę żeby było
    taniej, szef firmy jest miły i uprzejmy. Zrobione już 10% roboty ale kasy
    mnostwo wziete na depozyty itp. i wtedy szef firmy przestaje być uprzejmy,
    twierdzi że bez dużo więcej pieniędzy nie będzie wszystko zrobione.
    Pani wygania ekipę, a szef firmy straszy stryjem-senatorem, Izbą Karno-
    Skarbową, policją. Następnie bierze drugie i trzecie zamowienie a historia się
    powtarza. Ale szef firmy jest jeszcze upierdliwy bo weszy dalszy interes i
    nachodzi panieto panią łapie za telefon dzwoni nadal domaga sie kasy i
    dokonczenia 90%. Niezły sposób... całe mieszkanie rozpieprzone za
    full kasy :). Pani wkoncu tlumaczy szefowi ze maz chce z nim pogadac - i
    upierdliwosc sie konczy ... ale wykonczenie mieszkania biorac inna firme robi
    to ze koszk jest prawie 2 razy - bo szef nie dosc ze okradl na materiale to
    jeszcze material wykozystany trzeba bylo zrywac i na nowo wszystko robic...

    BEZ KOSZTORYSU nie pozwolcie NICZEGO robic!!! a jak ktos sie tlumaczy ze
    powyzej Autorka postu opisuje - to na drzewo z takim - kosztorys/kontrakt to
    podstawa i nie ma tu zadnych wyjatkow...
  • Gość: Byniek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.06.07, 23:51
    > a teraz z zycia wziete...
    > pani wykancza mieszkanie. Mąż zagranica dorabia... Wszystko na gębę żeby było
    > taniej, szef firmy jest miły i uprzejmy. Zrobione już 10% roboty ale kasy
    > mnostwo wziete na depozyty itp. i wtedy szef firmy przestaje być uprzejmy,
    > twierdzi że bez dużo więcej pieniędzy nie będzie wszystko zrobione.
    > Pani wygania ekipę, a szef firmy straszy stryjem-senatorem,

    Również z PO? :)

    Idealny układ! Opisać i porozsyłać do mediów! Oddadzą kasę od razu.

    > BEZ KOSZTORYSU nie pozwolcie NICZEGO robic!!!

    Muszę pokazać żonie ten wątek. Niech wie za jaki skarb wyszła za mąż i może
    przestanie się wreszcie czepiać o piątą wiertarkę, zgrzewarkę do rur, tokarkę,
    spawarkę itp. przedmioty, według kobiet całkowicie zbędne w domu.

    > a jak ktos sie tlumaczy ze
    > powyzej Autorka postu opisuje - to na drzewo z takim

    I co dalej? Ja sobie poradzę (za wyjątkiem dekarstwa - mam lęk wysokości) a
    szary obywatel ściągnie pewnie majstrów z Irlanadii?
    Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Naprawdę różnie bywa.
  • Gość: johny0 IP: *.mofnet.gov.pl 21.09.07, 13:48
    Doskonale Cię rozumiem Byniu ,ja też kupuję narzędzia coraz więcej,
    ale mam cudowną żonę, która doskonale rozumie że chcąc coś zrobić
    muszę mieć narzędzia, bo podobnie jak Ty poza dekarstwem robię całą
    wykończeniówkę przy naszej rozbudowie.Nie mogę zdzierżyć tzw.
    fachowców (beret z antenką), którzy tylko potrafią zdzierać z
    inwestora (najpierw się umawiają co do całości , a jak się nie mogą
    wyrobić to każą sobie płacić 700 zł dniówka (300 majster po 200
    pomocnicy)pzdr.
  • Gość: Mark 1. IP: *.aster.pl 17.06.07, 02:37
    To nie tak.
    Jeśli masz problem wynajmij kogoś z uprawnieniami do nadzoru budowlanego i on
    się tym zajmie. Nie oszczędzaj na wykończeniu bo zapłacisz podwójnie.
    A idiotów nie trzeba siać, sami się rodzą.
    Dodam iż zajmuję się pracami wykończeniowymi od 15lat i najlepiej mi się
    pracuje gdy mam podpisaną szczegółową umowę. Sporadycznie wyceniam prace po ich
    wykonaniu ale wdedy podaję wcześniej orientacyjną cenę.
    Popełniłaś błąd i trafiłaś na "pseudo" wykonawcę. Pozdro...
  • Gość: zibi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.07, 12:55
    > 3. Jak pytam czy się oby nie pomylił w wycenie (za wykafelkowanie kotłowni !
    > o pow. 20 m2 i wylanie wylewek pod parapetami dla 12 okien - pow. wylewek 6
    > m2 wziął 2400 zł- TYDZIEŃ PRACY!- bez materiałów oczywiście!!!!!) "mam inne
    > propozycje - ludzie zabijają się za mną więc jak sie nie podoba to mogę iść"

    to bardzo niska cena. czyzby miał dokładać do tej roboty? i ma rację, pora
    zacząć szanowac pracę fachowców a nie próbowac "ściągać im gacie" przy każdej
    nadazającej sie okazji. nie umówiliście sie na konkretną cenę przed rozpoczęciem
    prac? twoj bład, teraz płacz i płać


    porąbało cie, jaka niska cena, 20 metrow w kotlowni czyli ok 600pln (proste
    ukladanie jak na klatce schodowej, 30 pln/m2) plus wylewki pod okna, na pewno
    nie pozostale 1800, po prostu zlodziej i zdzierca nie fachowiec, ktory w dodatku
    nie umie na poczatku wycenic swej pracy
  • kinga.77 19.06.07, 22:57
    Nie myśl, że wszędzie są ceny warszawskie. Ja znam ludzi, którzy płacili 25zł/m2 i jest bardzo porządnie zrobione. Bez przesady, żeby fachowiec po zawodówce albo jakimś ohp-ie zarabiał pięć razy tyle, co człowiek po studiach. To nie kwestia szacunku, ale wiedzy i istotności pracy.
  • magdajeden 20.06.07, 00:21
    istotnosci pracy? masz racje, w koncu w stanie surowym otwartym też mozna mieszkać
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: fa_cho_wiec :) IP: *.chello.pl 20.06.07, 06:43
    kinga.77 napisała:

    > Nie myśl, że wszędzie są ceny warszawskie. Ja znam ludzi, którzy płacili 25zł/m
    > 2 i jest bardzo porządnie zrobione. Bez przesady, żeby fachowiec po zawodówce
    > albo jakimś ohp-ie zarabiał pięć razy tyle, co człowiek po studiach. To nie kwe
    > stia szacunku, ale wiedzy i istotności pracy.

    istotności....
  • bubster 07.09.07, 12:42
    mnie jeden pan ułożył płytki w czerwcu 2007 za 20 zł metr ściany i
    25 zł metr podłogi....

    wyszlo ok


    --
    _____________________________________
    SEKS, KORPORACJE i KASETY VIDEO
  • dekoratorwnetrz.pl 13.06.07, 15:20
    ...to jest grupa ludzi "fachowców", do których
    trafia tylko jeden argument: SIŁOWY!!
    --
    Po co mi Projektant Wnętrz?
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 00:50
    Jeżeli bierzecie się za budowę bez specyfikacji robót budowlanych, to możecie
    mieć tylko pretensje sami do siebie.
    Myślicie, że ktoś inny będzie wam to robił i to gratis za "dziękuję" ?
    :)))
    Hmmmm... Można tak uważać.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=59020016&a=59184155
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=61016310&a=64143432
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=59020016&a=59020016
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=156&w=61016310&a=64151182
  • Gość: lolo IP: 213.172.178.* 14.06.07, 10:58
    W jakim świecie ty żyjesz. Specyfikacje cenowe to przeżytek- może 5 lat temu
    ktoś pokusil by sie o cos takiego, ale teraz? Teraz nie ma najmniejszej szansy
    tego otrzymać! jak sie prosi o specyfikacje prac to odpowiedź jest jedna: nie
    ma na to czasu!!!!!?????? Bierzesz mnie takim jakim jestem tzn. bez
    specyfikacji- albo ide do innych. U mnie fachra powiedzial, ze nie wyceni, ale
    powie ile za m2 . Powiedzial max 40 zl co dla 30 m2 mialo byc 1300, a po pracy
    wzial 2900,00 czyli 100 zl za m2 tlumaczac, ze bylo duzo "kantow" i "obrobienie
    okna" (w piwnicy takze zadnych skomplikowanychbryl tam nie ma !!!!!) Cóz.....
    Bez komentarza. I myślę, że to nie jest nieuczciwość inwestorów, ale wlasnie
    wykończeniowców!!!!!!
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 11:37
    Najwidoczniej nie wiesz, co to są specyfikacje rob.budowlanych i czym one się
    różnią od oferty.
    Przeczytaj sobie z uwagą to :
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=57819814&a=57860982
    Projektant przygotowywuje specyfikacje ( a nie wykonawca !), a na podstawie
    specyfikacji wykonawca przedstawia swoją ofertę cenową. Oczywiście jeżeli jest
    zainteresowany złożeniem swojej oferty ( i późniejszym zleceniem ).
    Zbiera się kilka ofert, w oparciu o te same specyfikacje.
    Powtarzam : Projektant ( na zlecenie inwestora, jako (dodatk.) część projektu
    wykonawczego ) sporządza specyfikacje a nie wykonawca !
    Wykonawca jest od składania ofert i od roboty, a nie od sporządzania
    specyfikacji za projektanta ( inwestora ).
    Jeżeli specyfikacje są porządnie sporządzone to oferta wykonawcy nie różni się
    potem od rachunku końcowego. No może minimalnie ( +/-ok.2-3% ), chyba, że
    specyfikacje są do d..., albo ich wogóle nie ma - ale to już inna historia.
  • svolo 14.06.07, 12:13
    Nadzieja masz w 100% racje.
    Tylko ilu inwestorów planujacych np remont mieszkania zdobywa sie na wydanie
    dodatkowych pieniedzy dla osoby kompetentnej która przygotuje dobrą specyfikacje
    robót.
    Ilu inwestorów decyduje się na fachowe przygotowanie projektu(+ m/in specyfikacji)
    remontu czy adaptacji .
    Wszyscy sie na wszystkim znają i myslą sobie -a przyoszczędze,w koncu to tylko
    remont. Nie wymagany jest projekt.No to po co wydawać dodatkowe pieniądze.

    Jakoś tam bedzie :):):)
    p
    s
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:23
    Inwestor może sobie robić jak chce. To jego sprawa.
    Sporządzenie porządnych specyfikacji robót budowlanych to śmieszne pieniądze,
    zwłaszcza przez projetanta, który zna ( własny ) projekt najlepiej i wie, co
    zaprojektował i co jest do zrobienia.
    Koszty te ( na specyfikacje ), stanowiące zazwyczaj 1-2% kosztów robót
    budowlanych zwracają się potem kilkudziesięciokrotnie ( !!! ), bo często oferty
    wykonawców wykonane w oparciu o te same specyfikacje różnią się pomiedzy sobą o
    kiladziesiąt procent właśnie ( a nieraz nawet więcej ).
    Ale, jeżeli ktoś jest "madrzejszy", i "wie lepiej" to ... "oszczędza" 1-2%
    przepłacając potem kilkadziesiąt procent !!! - O straconych
    nerwach,ewent.procesach,itd. już nie wspominam.
  • magdajeden 14.06.07, 18:51
    pokaż mi takiego projektanta, który zna wszystkie niuanse branżowe, jest
    obcykany w nowościach począwszy od murarki, przez technologie wykończeniowe na
    chociazby wentylacji, klimatyzacji kończąc.
    od tego są dobre firmy wykonawcze, żeby inwestorowi doradzić najlepsze,
    najbardziej optymalne dla niego rozwiązanie - a co w sytuacji kiedy architekt
    nie zgadza sie na zmiany w swojej specyfikacji a zatrzymał w rozwoju zawodowym
    na etapie pieców na ekogroszek.....
    jakos mi nie pasuje twoja opcja ze specyfikacją.....jako inwestor chyba nie
    bylabym zainteresowana tego typu wspolpracą. wolałabym jednak albo sprawdzonego
    wykonawce odpowiedzialnego za wszystko albo takiego wykonawce plus kierownika
    budowy niezaleznego dodatkowo
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 19:57
    Mdziu, bzdureńka wypisujesz. Oczywiście możesz sobie pisać do woli :)
    (...)
    Nie będę odnosił się do wszystkiego, bo szkoda mojego czasu :)
    Napiszę tylko tak :
    Wiesz, co to są branże ? To dobrze i tak właściwie powinienem na tym zakończyć.
    Ale ponieważ najwidoczniej jednak nie wiesz, to Ci wyjaśnię :):
    Są branże : architektoniczna, konstrukcyjna, instal.sanit. i instal.elektr.,
    inne pomijam.
    Każdy, powtarzam każdy fachowiec w odpowiedniej branży, jest fachowcem właśnie
    w tej branży. I dlatego właśnie posiada tzw. uprawnienia budowlane w danej
    branży ( specjalności ). Mam nadzieję, że słyszałaś o uprawnieniach :). Są to
    uprawnienia do projektowania i/lub kierowania robotami budowlanymi. Dlatego
    specjaliści w danej branży - a nie każdy, pierwszy lepszy z ulicy - zajmują się
    projektowaniem na przykład. Dlatego też specyfikacje budowlane, będące też
    uszczegółowieniem ( własnego ) projektu wykonawczego w danej branży wykonuje
    specjalista w danej branży: architekt, instal.sanit.
    (kanaliz.,woda,gaz,ogrzew.,klimat.,itd) i instal.elektr.
    On ( fachowiec w danej branży ) wie najlepiej co sam zaprojektował. Nikt inny.
    Jasne ?
    To dobrze.

    Do innych Twoich pomysłów nie będę się odnosił.
  • magdajeden 14.06.07, 23:12
    moze dla ciebie bzdury a dla mnie sytuacja z życia wzieta. tak wspaniale
    specjalista zaprojektował (wspołpracujący z renomowanym architektem -
    projektantem domu i aranżacji wnetrz) inwestorowi wentylację, że teraz ma
    chałupę posiekaną kanałami we wszystkich kierunkach i w najbardziej
    niedorzecznych miejscach. a architekt na to co? "to moje misie to
    zaprojektowały? O!"

    twoje wypowiedzi w teorii są świetne i w 100% prawdziwe, w praktyce nijak sie
    mają do realiów.
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 23:23
    Oj Madziu, Madziu. Bzdureńka wypisujesz, ale możesz sobie pisać do woli.
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 23:58
    magdajeden napisała:
    > argument nie do odparcia.


    To dobrze :)
  • Gość: ax2 IP: *.Red-80-39-21.staticIP.rima-tde.net 15.06.07, 20:17
    niech zgadne: paniusia z biura projektowego? a budowe chociaz z okna widzialas?;)
  • Gość: wojtek IP: *.icpnet.pl 16.06.07, 23:22
    Magda ma rację. Bzdury wypisujesz aż strach. Wielu architektów nawet nie wie
    jak i jaki rodzaj izolacji położyć w łazience, najchętniej: 2x folia pod
    posadzką. Nikt nie myśli o "płynnych foliach" lub szlamach uszczelniających. W
    biurach często pracują młodzi ludzie tylko co po studiach i guzik na tematy
    yechnologii wiedzą.
    Specyfikację owszem, przygotowuje się przy dużych tematach, kiedy jest
    planowany przetarg, a nie przy remoncie mieszkania za 10 000zł.
    Tutaj doradzałbym dogadanie się z osobnym fachowcem i zlecenie kosztorysu
    inwestorskiego. I nie pisz nadzieja proszę pierdół, bo wyglądasz mi na takiego
    samego chłystka prosto po studiach co guzik wie o życiu, tylko wrył na pamięć
    formalne sprawy.
    I jeszcze jedno - uprawnienia wcale nie zawsze idą w parze z wiedzą techniczną.
    pozdrawiam
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 00:57
    Gość portalu: wojtek napisał(a):
    Bzdury wypisujesz aż strach. Wielu architektów nawet nie wie
    > jak i jaki rodzaj izolacji położyć w łazience, najchętniej: 2x folia pod
    > posadzką. Nikt nie myśli o "płynnych foliach" lub szlamach uszczelniających.

    Bredzisz kolego, bredzisz.
    Zależy jaki architekt. Bo taki, który buduje pod klucz - tzn. jest nie tylko
    projektantem, ale także późniejszym kierownikiem budowy, wie ( bo musi ) o
    wiele więcej niż potrafisz to sobie wyobrazić.
    O twoich wywodach na temat uprawnień nie będę pisał. Szkoda mojego czasu.
  • magdajeden 17.06.07, 01:06
    ciągle piszesz, ze szkoda twojego czasu ale poza tym nic konkretnego nie
    napisałeś. w kółko to samo.

    daj mi namiar na choć jednego takiego architekta. jednego.
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 01:23
    magdajeden napisała:
    > daj mi namiar na choć jednego takiego architekta. jednego.

    Jednego ?
    To ja :)
    Poco Ci moje namiary ?
    :)

    P.S.1.
    W D np. wszyscy architekci zajują się późniejszym wykonawstwem ( są
    późniejszymi kierownikami budowy własnych projektów )
    Jest ich ponad 100.000 ( a nie jeden :))
    Tu masz do nich namiary ( wszystkie landowe izby ):
    www.architektenkammer.de/start.htm
    Życzę powodzenia w nawiązywaniu kontaktów :).
    Namiary Ci podałem.


    P.S.2
    Polskich architektów należących do izby inżynerów budownictwa możesz szukać tu :
    www.piib.org.pl/index.php?option=com_wrapper&Itemid=45
    Życzę powodzenia w nawiązywaniu kontaktów.
    Namiary Ci podałem.
    Znajdziesz ich tam zapewne co najmniej kilkuset ( a nie jednego ).
    W PL uprawnionych architektów jest ok. 8 tyś.
    + cała masa pseudoarchitektów, podszywających się pod architektów.

  • magdajeden 17.06.07, 11:31
    eh faktycznie szkoda czasu i twojego i mojego.

    żyjesz w swiecie fantazji
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: wojtek IP: *.icpnet.pl 17.06.07, 19:22
    Jeśli się nie mylę, to tylko dosyć stare uprawnienia architektoniczne
    (wykonawcze dla jasności) pozwalają być architektowi kierownikiem budowy w
    ograniczonym zakresie. Pozostałe obiekty są zarezerwowane dla uprawnień
    konstrukcujno-budowlanych. Wynika z tego że Ty bredzisz. Ale jest to domena
    architektów: wielkie mniemanie o sobie i małe pojęcie.
    pozdrawiam
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 21:31
    Gość portalu: wojtek napisał(a):
    > Jeśli się nie mylę,...


    Mylisz się i to bardzo.
    Wiesz czym się różni architektura od konstrukcji ?
    Najwidoczniej nie bardzo.
    A to, że nawet nie słyszałeś o uprawnieniach do kierowania robotami budowlanymi
    w specjalności architektonicznej, świadczy o twoim pojęciu. Żenada :/
    Nawiasem tylko dodam, że inzynierowie budownictwa mogą ewentualnie też uzyskać
    uprawnienia do kier.rob.bud. w specjalności architektonicznej tylko w
    ograniczonym zakresie ( do 1.000 m3 - czyli w gruncie rzeczy dla domków
    jednorodzinnych ).
  • woj424 17.06.07, 22:29
    Możesz sprawować co najwyżej nadzór autorski a nie nadzorować wykonywanie
    konstrukcji budynku. Doucz się trochę szanowny panie architekcie.
    pozdrawiam
  • Gość: malejko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 00:18
    co za uparty osioł
    nadzór autorski może sprawować / i powinien / każdy architekt nie posiadający
    uprawnień do kierowania robotami budowlanymi.
    architekt posiadający uprawnienia do kierowania robotami budowlanymi sprawuje
    funkcję kierownika budowy lub inspektora nadzoru inwestorskiego.
    doucz się konstruktorku
    twoja niewiedza jest porażająca
  • Gość: Wojtek IP: 217.153.53.* 18.06.07, 07:48
    Oczywiście, możesz zmienić kolor tynku ;D.
    Szkoda gadać.
    pzdr.
  • Gość: Wojtek IP: 217.153.53.* 18.06.07, 07:57
    Jeszcze jedno, kierownik robót a kierownik budowy to dwie różne sprawy.
    Kierownik robót, to zwyczajnie pomocnik kierownika budowy. Taki trochę
    ważniejszy majster.
  • Gość: malejko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 17:39
    Gość portalu: Wojtek napisał(a):
    > Jeszcze jedno, kierownik robót a kierownik budowy to dwie różne sprawy.
    > Kierownik robót, to zwyczajnie pomocnik kierownika budowy. Taki trochę
    > ważniejszy majster.

    No właśnie.
    Jeżeli architekt jest kierownikiem budowy, to kierownikiem robót zazwyczaj są
    branżyści posiadające uprawnienia w specjalnościach: konstrykcyjnej +
    instalacaji snitarnych + instalcji elektrycznych. Oczywiście przy większych
    budowach, czyli podobnie jak w projektach: architekt + branżowcy.
    Przy założeniu, że architekt nie ma uprawnienień w tych specjalnościach, a co
    też się zdarza ( zwłaszcza w specjalności konstrukcyjnej ).
  • Gość: ax2 IP: *.Red-80-39-21.staticIP.rima-tde.net 15.06.07, 20:15
    boszz, jakie to bylo wzniosle! uprawnienia budowlane! z tego co widze to mowimy o kladzeniu plytek i wylewaniu posadzek - do tego potrzebna umiejetnosc obslugi kalkulatora i miary.
  • Gość: satyron IP: *.w81-251.abo.wanadoo.fr 15.06.07, 16:32
    we Francji mam tego typu problemy zwiazane z ekipami.obecnie jest tendencja
    polegajaca na tym ze pracy jest mnostwo zatem trzeba za nimi niezle sie
    poganiac.Co najgorsze to osoby ktore do tej pory majsterkowaly w niedziele w
    ogrodzie ,pootwieraly firmy budowlane ktore to biora niezle pieniadze za zle
    wykonana prace .Co sie tyczy "lakierkowych" architektow , to do takich sie nie
    zaliczam pomimo ze czesto "wsadzalem" nosa w rury czy tez inne zapajeczone
    miejsca , zwrocono mi uwage , ze na architekta to zbyt ..nie wypada !!!
  • Gość: anka IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 16.06.07, 07:43
    !
  • svolo 16.06.07, 12:48
    :):):)
    No tak . We Francji wiele rzeczy nie wypada.
    Tylko jak po wymianie grzeczności i uprzejmości wszelakich wyglądają
    pertraktacje dot ceny i koncowe rozliczenia,sam pewno Wiesz.
    :):):)
    pzdr
    s
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:21
    obudz sie nadziejo, ktory "kowalski" pojdzie do projektanta po cokolwiek skoro bedzie musial zaplacic mu praktycznie za "nic"...niejeden wykonawca chcialby robic cokolwiek wedlug jakiegos konkretnego planu zamiast co chwila dopytywac czy "to" zrobic tak czy siak, czekac az bladego pojecia i wyobrazni niemajaca paniusia podejmie jakas decyzje lub skonsultuje z mezem ktory wroci wieczorem, nie liczac sie przy tym ze robol traci czas... efekt jest taki jak w temacie watku
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:26
    Gość portalu: miastus napisał(a):
    > obudz sie nadziejo, ktory "kowalski" pojdzie do projektanta po cokolwiek
    skoro
    > bedzie musial zaplacic mu praktycznie za "nic"...


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=64100859&a=64174225
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:39
    nadzieja napisala:
    Inwestor może sobie robić jak chce. To jego sprawa.

    tak tez wlasnie robi 100% ludzi z ktorymi mialem stycznosc, kiedy slysze od klienta ze: "chcialby tu jakies kafelki, gladz, moze szafke...no wymysl pan cos" mowie zeby poszedl do projektanta...i wyobraz sobie, groch o sciane
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 12:45
    Gość portalu: miastus napisał(a):

    > nadzieja napisala:
    > Inwestor może sobie robić jak chce. To jego sprawa.
    >
    > tak tez wlasnie robi 100% ludzi z ktorymi mialem stycznosc, kiedy slysze od
    kli
    > enta ze: "chcialby tu jakies kafelki, gladz, moze szafke...no wymysl pan cos"
    m
    > owie zeby poszedl do projektanta...i wyobraz sobie, groch o sciane


    No może nie 100% :)
    Przynajmniej moi inwstorzy są mądrzejsi :)

    Inwestor może sobie robić jak chce. To jego sprawa.
    Może też własne pieniądze wyrzucać przez okno, jak mu się podoba.
    Wolność Tomku w swoim domku.

  • magdajeden 14.06.07, 18:58
    a ja nie mam najlepszych wrazen ze wspolpracy z architektem, ktory ponoć własnie
    zajmuje sie całosciowo własnym projektem. raz, że go praktycznie na budowie nie
    widze, dwa, ze własnie nie ma pojęcia o wielu sprawach technicznych, na tyle, ze
    niektore rzeczy przez niego wykombinowane są praktycznie nierealizowalne. trzy -
    niewazne co on sobie wymysli i zaplanuje - jak inwestor ma faze na oszczednosci
    albo zmiany to sam bawi sie w projektanta (co generuje konflikt pomiedzy
    wykonawcą a projektantem - bo przecież inwestora nie opieprzy).
    jakbym byla tamtym inwestorem to pogoniłabym takiego architekta gdzie pieprz
    rosnie, wiec nie dziwie sie, ze ludzie nie chcą dopłacac nawet tych 1-2% - skoro
    projektanta z prawdziwego zdarzenia ze swiecą szukac
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • svolo 14.06.07, 19:39
    Poruszylaś magdajeden bardzo wazny problem.
    Niestety jest tak jak piszesz.
    Tzw architekci czesto nie mają pojecia o pracy na budowie.
    2 lata temu sąsiadka robiła remont i rozbudowe domu. Taki jeden utytułowany(
    duzo go w gazetach było :):):) ) architekt zmajstrował projekt za niemałą kaske.
    Oczywiscie nie pofatygował się przed robotą azeby zweryfikować pomiary na
    starych planach . W trakcjie roboty okazało się ,ze za mało mu sie srobiło
    przestrzeni i co zalecił wykonawcy???
    Zerwać ocieplenie z mojej sciany granicznej :):):)
    O taki to zdolny gazeciany architekt w lakierowanych bucikach.:):):)

    Chyba jeszcze gorzej sprawy mają sie z tzw architektami wnętrz (teoretykami :) ).
    Vis a vis mnie remontowany jest segment( to stara przedwojenna jeszcze zabudowa).
    Na polecenie Pani projektantki wnetrz ( hi hi hi ) robotnicy wywalali sciane
    podporową,dobrze ze emerytowany inrzynier mieszkający obok wpadł na budowe i
    zatrzymał prace.
    Inaczej zawaliłby się cały strop nad parterem.
    Wezwana Pani projektantka wnetrz ( hi hi hi ) powiedziala z rozbrajającą
    szczeroscią,ze ona się na ty nie zna. Przeszkadzała jej sciana to kazała ją
    wywalic. I tyle.
    Swoją drogą ekipa tez jest wyjątkowo błyskotliwa skoro bez zastrzezen się za to
    zabrała.

    No i tak to się kręci bez pamieci.
    jedni drugich lekcewazą,starają sie oszukać jak mogą,a swój brak kompetencji
    pokrywają bleblaniem nim bardziej niezrozumiałym,tym skuteczniejszym. :):):)

    Oczywizda to spore uogólnienie.
    Ale moze nie az takie spore :):):)
    pzdr
    s
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 20:23
    svolo napisał:
    > Tzw architekci czesto nie mają pojecia o pracy na budowie.

    Dlatego nie każdy architekt posiada uprawnienia ( też ) do kierowania robotami
    budowlanymi. Takich jest zdecydowana mniejszość ( w PL ).
    W D np. jest zupełnie inaczej.


    svolo napisał:
    Chyba jeszcze gorzej sprawy mają sie z tzw architektami wnętrz (teoretykami :)

    Architekci wnętrz są po ASP ( Akadamii Sztuk Plastycznych ). O sprawach
    związanych z budowlanką mają takie pojecie jakie mają. Jedni mniejsze inni
    większe :). Namiast nie mają oni żadnych uprawnień budowlanych. Ani do
    projektowania, ani do kierowania robotami budowlanymi.
    Inwestorzy delikatnie mówiąc nie pamiętają o tym. Dlatego też najczęściej (
    albo b.często ) roboty budowlane wykonywane wg.takich "projektów",
    taki "projektantów" są zwykłymi samowolami budowlanymi.
  • Gość: ax2 IP: *.Red-80-39-21.staticIP.rima-tde.net 15.06.07, 20:23
    aby zdobyc uprawnienia projektowe tez trzeba miec praktyke na budowie. nie da sie projektowac nie majac pojecia o wykonawstwie.
  • Gość: qaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 10:34
    Oj kolego mylisz pojecia.
    Nie ma czegos takiego jak specyfikacja robot budowlanych.
    Jest natomiast specyfikacja techniczna wykonania i odbiory robot budowlanych,
    ktore dziela sie na ogolne i szczegolowe.
    Uprawnienia sa nadawane w specjalnosciach np. architektoniczne,
    konstrukcyjno-budowlane wykonawcze badz projektowe itd po szczegoly zapraszam
    www.piib.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=606&Itemid=97
    Jezeli nie chcesz aby wykonawca cie okantowal jedynym wyjsciem jest spisanie
    umowy, to wcale nie jest duzo roboty, kilka punktow oraz wzmianka, ze w sprawach
    nie wymienionych obowiazuja przepisy kodeksu cywilnego. W umowie warto zapisac:
    1. oswiadczenie i obowiazki stron, kto do czego sie zobowiazuje itd
    2. przedmiot umowy
    3. prace dodatkowe (zawsze trzeba cos wiecej zrobic)
    4. termin realizacji
    5. odbior robot
    6. wynagrodzenie (np cena za 1m2 ulozenia plytek)
    7. gwarancja
    Przy duzych robotach nalezy zamowic kosztorys inwestorski i w formie slepego
    kosztorysu przedstawic wykonawcy do wyceny.
  • Gość: abau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 14:45
    Gość portalu: qaz napisał(a):
    > Nie ma czegos takiego jak specyfikacja robot budowlanych.

    pier... kolego zupełnie od rzeczy :)
    i nic dziwnego, bo najwidocznie pojęcie macie :///
    od kilkudziesięciu ( jeżeli nie od kilkustet ) lat istnieją specyfikacje robót
    budowlanych i to nie tylko w polsce.
    w polsce była i jeszcze w dużej mierze jest komuna i dlatego pojęcie macie
    takie, że głowa boli :///
    wyobraź sobie, że według specyfikacji robót budowlanych wybudowałem już
    kilkanaście domów i to nie tylko w pl :), ale ty twierdzisz, że ich nie ma :)
    nie wiesz nawet, czym się różnią specyfikacje robót budowlanych od specyfikacji
    WYKONANIA robót budowlanych:///
    fachura z ciebie pełnOM gEMbOM :///
  • Gość: qaz IP: *.fachmont.com 16.06.07, 20:41
    Z ciebie to fachowiec tylko nie wiadomo od czego! Podaj mi link do przepisow
    prawa budowlanego mowiacych o "specyfikacji robót budowlanych" albo o
    "specyfikacji WYKONANIA robót budowlanych" albo inne dokumenty ktore wspominaja
    o tym co piszesz. Napisz "fachofcu" co to za roznica ktorej rzekomo ja nie rozumiem?
  • Gość: qaz IP: *.fachmont.com 16.06.07, 21:07
    Jeszcze jedno, przeczytaj sobie Rozporzadzenie z dnia 02.09.2004
    (Dz.U.04.202.2072) w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji
    projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych
    oraz programu funkcjonalno-użytkowego. Taki z ciebie "znafca" co napewno nie wie
    co to prawo budowlane i obowiazujace przepisy techniczne.
  • Gość: abau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 00:27
    bredzisz gaz bredzisz
    i bredź sobie do woli :(
    nie mam najmniejszego zamiaru cię douczać
    póki co jesteś na etapie epoki kamienia łupanego ( komuny )
    może za kilkadziesiąt lat w końcu coś zrozumiesz
    a może i tak nie
    podpowiem ci tylko, że specyfikacje WYKONANIA robót budowlanych mogą być ( i
    często są ) załącznikiem do specyfikacji robót budowlanych ( tych właściwych )
    i to załącznikiem dość mało istotnym.
  • Gość: abau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 00:41
    doprecyzuję jeszcze tylko słóweńka :
    specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robot budowlanych są załącznikiem
    do specyfikacji robót budowlanych.

    jak chcesz, to rzuć sobie też okiem najpierw do słownika j.polskiego, a potem
    powoływuj się ewentualnie na rozporządzenia, których nie bardzo rozumiesz

    specyfikacje :
    4. daw. «wyszczególnienie jakichś elementów całości»

    bywaj


  • Gość: qaz IP: *.fachmont.com 17.06.07, 01:56
    Bredzisz ... ale widac wyraznie, ze nauke skonczyles na szkole zawodowej. Cos
    wiesz ale napewno nie znasz prawa budowlanego. Rozporzadzenie ktore podalem to
    akt wykonawczy ustawy prawo budowlane. Specyfikacje techniczne nie sa zadnym
    zalacznikiem w swietle prawa. Podaj mi choc jedno zdanie z prawa budowlanego
    okreslajace forme i zakres specyfikacji o ktorych ty pisales!! Kto niby
    sporzadza te twoje specyfikacje i na jakiej podstawie prawnej?? Sa tylko jedne
    specyfikacje, te techniczne o ktorych mowi rozporzadzenie!!
    I nie bredz o douczaniu mnie czegokolwiek bo ty nawet podstawowych aktow
    prawnych nie znasz!! Byc moze znasz sie na robocie ale chyba tylko na tej
    fizycznej w roli pomocnika murarza.
  • Gość: abau IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 02:05
    pisz sobie bzdury jakie chcesz
    powtarzam, nie mam najmniejszego zamiaru cię douczać
    myślisz, że jak nie wystawiasz nosa spoza lektury ustawy to cokolwiek wiesz ?
    nic nie wiesz ! nic nie rozumiesz ! bełkoczesz i tyle !
    bałkocz sobie do woli !
    bez paragrafu żyć nie potrafisz ?
    wszystko ci trzeba nakazać ?
    homo sovieticus słyszałeś ?
  • Gość: qaz IP: *.fachmont.com 17.06.07, 11:33
    Typowa odpowiedz niedouczonego pseudo "fahofca", zero rzeczowych argumentow!
    Budowac to ty mozesz co najwyzej domki z piasku na plazy razem z
    przedszkolakami. Radze ci wroc do szkoly bo poziom wiedzy, ktory reprezentujesz
    jest zenujacy. Widac, ze twoja wiedza opiera sie na przekazach ludowych a
    poziomem przypomina ta z czasow niepismiennych.
  • magdajeden 14.06.07, 18:42
    Gość portalu: lolo napisał(a):

    > W jakim świecie ty żyjesz. Specyfikacje cenowe to przeżytek- może 5 lat temu
    > ktoś pokusil by sie o cos takiego, ale teraz? Teraz nie ma najmniejszej szansy
    > tego otrzymać! jak sie prosi o specyfikacje prac to odpowiedź jest jedna: nie
    > ma na to czasu!!!!!?????? Bierzesz mnie takim jakim jestem tzn. bez
    > specyfikacji- albo ide do innych. U mnie fachra powiedzial, ze nie wyceni, ale
    > powie ile za m2 . Powiedzial max 40 zl co dla 30 m2 mialo byc 1300, a po pracy
    > wzial 2900,00 czyli 100 zl za m2 tlumaczac, ze bylo duzo "kantow" i "obrobienie
    >
    > okna" (w piwnicy takze zadnych skomplikowanychbryl tam nie ma !!!!!) Cóz.....
    > Bez komentarza. I myślę, że to nie jest nieuczciwość inwestorów, ale wlasnie
    > wykończeniowców!!!!!!

    to jest nieuczciwość wykonawców, masz rację a jednoczesnie twoja naiwnosc - po
    co sie godziłes na takie warunki? nie ten to inny by to zrobił. moze lepszy.
    własnie cały problem polega na tym, że inwestor pyta "ile za metr?" i oczywiscie
    przeważnie bierze tego ktory mówi 30zl a nie tego ktory powie wiecej, a pozniej
    ma własnie tak jak ty - cena podskakuje do niepotycznych kwot - jest takie
    przysłowie - chytry dwa razy traci - a nieuczciwi wykonawcy są i zawsze bedą


    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: oooooooooooop IP: 62.233.165.* 15.06.07, 16:34
    .. co to znaczy: "wziął"? Sam sobie tak ..... Płaci się tyle ile miało być. I
    kropka.
  • Gość: ax2 IP: *.Red-80-39-21.staticIP.rima-tde.net 15.06.07, 20:11
    a po co zaplaciles 100 jak umawialiscie sie na 40??? umowa ustna tez jest obowiazujaca. moja rada jest nastepujaca: umowa na 50, facio wola 100, dostaje 20, bo sie ch.j musi gdzies nauczyc ze krasc nie wolno.
  • Gość: fred IP: *.gprspla.plusgsm.pl 15.06.07, 21:34
    Szkoda że nie wziął więcej a myślę że powinien.Co to znaczy mówił 40 a wziął
    100.Człowieku , wyjął ci z kieszeni.Ja mówie że mam gdzieś jego kanty , widział
    je wcześniej i nic nie mówił więc nie ma mowy abym zapłacił więcej i koniec
    sprawy.Każdy ma własny kosztorys i nie może byle łajza sobie pogrywać
  • Gość: marcin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.07, 15:26
    o czym wy tu wogole mowicie ???? projekty itp. na położenie płytek w
    kotłowni !!!!!! > 1. Nie mozna poprosić o wcześniejsza wycenę bo odpowiedz jest
    taka "ja będę
    > pani cały dzień wyceniał a potem pani mi powie, że mnie nie bierze....."
    wyceniac cały dzień takie roboty ?? przeciez podobno jest fachowcem wiec takie
    co piwinno mu zajac max godzinke ! tez kładłem płytki w kuchni i łazience
    przyszedł fachowiec, zobaczył pomierzy, poprzykłada poziomice... i tu troche
    nie rowno trzeba wyrownac itp. bedzie to kosztowac tyle i tyle plus materiał we
    własnym zakresie ..zrobil i wział tyle ile mowił... i takich fachowcow jest
    mało.. a wy tu piszecie o jakis projektach itp !!! na kladzenie 20 m2
    plytek .. nie przesadzajcie ... nie dlugo trzeba bedzie zrobic projekt i
    pokazac w nim "fachowcowi" jak sie uzywa młotka !!!! nie bronie wcale
    inwestorów bo tez czasami nie sa bez winy ale obecny rynek stwarza cos w
    rodzaju "fachowiec nasz pan" !!!
  • jarecki_2 14.06.07, 19:34
    O hoho..... ale mnie ominęło. ;-) gruba dyskusja, heh..........






    --
    jarecki@zubbau.pl

    www.zubbau.pl/forum
  • trzezwa_puenta 15.06.07, 15:45
    Ja nie miałam do czynienia z żadną ekipą, ale ostatnio koleżanka się skarżyła
    się, że panowie od gładzi mieli pojawić się w określonym terminie. Nie pojawili
    się, nie poinformowali o tym fakcie właścicieli, a gdy jej mąż zadzwonił do
    szefa celem dowiedzenia się o co chodzi, pan szef oznajmił bezpardonowo, że
    jest w Niemczech, bo tak wyszło i żeby nie dzwonili, bo i oni płacą i on.
    To tyle w temacie.


    graciarnia.blox.pl/html
  • ludwigvanbeethoven 15.06.07, 16:28
    Tak sobie czytam te wszystkie posty i dochodze do wniosku,ze moj maz (tez
    remontujemy dom) to normalnie zdolna bestia jest i wiedzial czym pachnie
    wziecie ekipy robociarzy.Nie dosc,ze zdzieraja tacy z ludzi,nie przychodza na
    czas,nie wydaja proszonych papierow to jeszcze pyskuja chamy jedne.Moj robi
    wszystko sam - wie jak - i jedynym mankamentem jest czas.Wyremontowanie salonu
    48m,jadalni,kuchni + zlozenie i zamontowanie nowych mebli kuchennych i aneksu
    komputerowego zajelo mu 1,5 roku.Chyba go wreszcie zaczne doceniac i zycze
    innym paniom rownie zdolnych mezow.
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 16:51
    nie lamentujcie tak, juz w pazdzierniku na rynek budowlany wejda lekarze, wtedy wszystkie wyliczenia beda robione z aptekarska dokladnoscia i skonczy sie monopol wszystkowdupiemajacych robociarzy, a przy okazji udaru spowodowanego przedstawionym rachunkiem za polozenie glazury mozna bedzie liczyc na fachowa pomoc
  • Gość: kegol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 17:20
    slońce, a słyszałaś o czyms takim, jak gra popytu i podaży. Jest popyt to podaż
    staje się arogancka;) Poza tym, to kwestia znacznie szersza, po prostu ludzie w
    naszej ojczyżnie strasznie spsieli i miedzy nami odbywa się inna gra, a
    mianowicie, kto kogo wyr... To po prostu kwestia mentalnosci, wcyhowania,
    tradycji, kultury, etc. Każdy każdego olewa w tym kraju;)
    Dobranoc
  • Gość: stefanam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 19:26
    jak dobrze zrobił-to za tydzień nie jest wygórowana zapłata
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 20:11
    do mnie przyszedl elektryk, podlubal piec minut w telewizorze drugie piec pogadal, dostal kawe i zawolal 100zl, pomnozcie to sobie przez godziny a nastepnie dni, przy takim robotnik budowlany haruje w zasadzie za darmo
  • Gość: mutant IP: *.telprojekt.pl 15.06.07, 22:52
    żałosny jesteś,
    zrozum, że wiedza kosztuje
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 10:30
    gienialna mysl mutancie, sugerujesz ze pracownicy ekip remontowo-wykonczeniowych nie dysponuja zadna wiedza, po prostu ludzie ci wyszli spod budki z piwem i tylko dzieki lenistwu takich mundrusiow jak ty maja co do garnka wlozyc
  • ludwigvanbeethoven 15.06.07, 23:11
    Tak lamentujecie,ze polskie ekipy zdzieraja z ludnosci to jak mozna nazwac
    robotnika dunskiego,ktory prace zaczyna dopiero od 700 kr za godz.?
  • Gość: Anka IP: *.merinet.pl 15.06.07, 21:29
    wiesz co....jestem architektem, głównie aktualnbie zajmuję się projektowaniem
    wnętrz.....i są tu różne wątki...podaję przykłady z życia (mojego, zawodowego)
    wzięte...są inwestorzy, którzy jasno stawiają sprawę, co chą, za ile, zdaję
    sobie sprawę, co może ulec zmianie w kosztorysie podczas prac budowlanych. I
    takich uwielbiam, wszystko jasne i klarowne, zero problemu. Ale są również
    klienci którzy marudzą..jako architekt znam kamieniarzy, stolarzy, budowlańców
    etc...i jest taki facet który wysyła 10 propozycji do firmy branżowej, w taki
    sposób, który sugeruje "już już" podpisujemy umowę..ale tak nie jest..robi
    sobie "komkurs ofert" i wybiera najtańszą....ja to rozumiem, nikt nie ma
    ochoty wydawać kasy niepotrzebnie, ale uwierz, jest masa ludzi, którzy nie
    stawiają sprawy fair, naprawdę naciągają wykonawców..oni przyjeżdżają, robią
    wyceny, pokazują asortyment i ...tracą czas...bo inwestor w końcu ich olewa nie
    mówiąc, że wybrał kogoś innego..a wiesz, do kogo potem dzwonią? do mnie..bo ja
    ich poleciłam..i bądź tu człowieku mądry...chcesz zrobić dobrze klientowi ,
    obrywasz, dobrze wykonawcy- jest dobrze jak go wezmą, jak nie- następnym razem
    niekoniecznie może Ci pomóc, jak go poprosisz (a ja czasem musze pytać o
    szczegóły techniczne, bo jestem architektem, nie np instalatorem co)...a tak
    btw, przed budową u siebie, nie martw się, ze się nie znasz..ajk ktoś jest
    mądry, nie ma problemu, naprawdę łatwiej powiedzieć "nie wiem" "dlaczego" a
    przy okazji wcześniej popytać, poczytać, żeby mniej więcej wiedzieć co ci
    fachowcy u Ciebie robią :) btw, o :paniusiach z biura"...ja jestem taką
    paniusią....25 lat, blondynka, jako tako ładna :P tyle że łapię się w sprawach
    konstrukcyjnych, elektrycznych, itp itd...ale zawsze jak pojawiam się na
    budowie pojawiają się znaczące uśmiechy :) co prawda tak jest tylko przez parę
    minut, zanim nie pogadamy, ale tak czy inaczej świadczy to chyba o tym, że
    architekci/ projektanci wnętrz maja kiepskie pojęcie o sprawach
    technicznych...pozdrawiam i powodzenia :)
  • Gość: urdu IP: *.chello.pl 15.06.07, 23:17
    To ja dodam jeszcze jedną historię - zza Oceanu. Jeszcze jako student przez trzy
    lata jeździłem do Stanów, gdzie pracowałem w polskiej firmie remontowej
    (wykończenia wnętrz - zawsze dla Żydów albo Amerykanów, nie Polaków). Sytuacja
    chyba podobna do polskich. Zawsze był jakiś kosztorys, ale w trakcie zwykle
    wychodziły jakieś "niespodziewane" sytuacje. Wówczas mój szef dopisywał do
    rachunku sumy z nieba wzięta. Oprócz tego dochodziła współpraca z paniami
    architektami - raz to nawet były dobre znajome inwestorki. Przyjeżdżały dwie
    paniusie, które wchodziły tylko tam, gdzie nie było ryzyka zabrudzenia obcasów.
    W jednej ręce torebka, w drugiej kluczyki od auta. Pani inwestor ufała im
    bezgranicznie, więc dochodziło do sytuacji, kiedy po godzinnej naradzie pani
    architekt poprosiła mnie o podanie do rączki jednej z płytek, które leżały na
    podłodze. Po przyjrzeniu się, zdecydowała, że nie pasuje kolor true white, musi
    być pure white. Więc zaczynało się zrywanie położonych już płytek i oczekiwanie
    na nową dostawę. Pomysły pań architektek były niekiedy tak absurdalne, że szef
    sam czasami przez długi czas przekonywał je do innej opcji (zwykle udawało mu
    się). Długie historie... można by pisać. Inwestorzy, co prawda nie byli biedni,
    ale po zmianach pomysłów architektów wykładali np. nie 45 a 60 tys. dol. za
    robociznę. W dwóch przypadkach nowy plan wnętrza był rozrysowany najwyraźniej
    bez uwzględnienia dotychczasowych instalacji - zupełnie na odwrót, co już na
    etapie kosztorysu podnosiło koszty o połowę. Nie powiem, szef wykorzystywał
    naiwność inwestorów zgodnie z ich nieznajomością realiów, kosztów etc.
    Pozostawało mi współczuć inwestorom i przyglądać się, jak wykonawcy mają ubaw.
    Najbardziej intratna była hydraulika. Tu zwykle szef mógł wpisywać w kosztorys,
    co mu fantazja podyktowała.

    To tak na pocieszenie... Tak! Jestem za, wreszcie specjaliści - fachowcy i w
    Polsce są dobrze opłacani. Tylko o kim mówimy? Owszem, zarabiają jak fachowcy,
    najczęściej jednak kilkakrotnie więcej niż wielu fachowców z niektórych
    dziedzin. Sam wykańczałem łazienki i pracowałem jako pomocnik przy kilku innych
    pracach remontowych. Poprawne wykonywanie większości z nich wymaga najwyżej
    kilkutygodniowej praktyki pod okiem doświadczonej osoby. Praca fizyczna, jedna z
    mniej stresujących, jakie wykonywałem, i jak wracałem z domu po 8-9 godzinach
    pracy, mogłem sobie pozwolić na to, żeby nie myśleć o pracy. Wartość tej pracy w
    Polsce jest wyłącznie rynkowa, nieadekwatna do niczego, podobnie jak wartość
    mieszkań w większych miastach w Polsce. Większość (bo nie wszystkie) osób, które
    wykonują te prace, nie jest przemądrzałych, są poprostu bezczelni wobec
    inwestorów. Sam zlecałem dwa remonty w Polsce. Raz mi się udało - uczciwy gość,
    trochę spartolił płytki na kantach, ale poza tym był w porządku i już się nie
    czepiałem. Innym razem, w domu u rodziców - trzech speców. Odwiedziłem ich pod
    koniec remontu. Poza ku..mi i liczbami (złotych) ciężko o język... próba
    zdarcia dwukrotnej wartości wykonywanej pracy i materiałów. Kiedy im policzyłem,
    ile według ich szacunków zużyli gładzi, pokój musiałby się zmniejszyć o jakiś
    metr kwadratowy. Niestety, nie przyjmowali tego do wiadomości... szkoda gadać...

    Pozostaje raz jeszcze współczuć inwestorom i życzyć, aby sytuacja na rynku jak
    najszybciej zmieniła się (na co się nie zapowiada).

    Oczywiście najbliższy remont (za rok) planuję sam, jednoosobowo. Przy moich
    "zarobkach" jako pracownika uniwersyteckiego, nie ma innej opcji. Mam miesięczny
    urlop w wakacje, więc do dzieła!
  • Gość: kalinka IP: *.aster.pl 16.06.07, 12:34
    A ja rozumiem opisaną tu przez autorkę wątku sytuację. Ja wiem, że zarobki w
    Polsce są dla wielu osób za niskie, ale fachowcy od remontów i robót
    wykończeniowych liczą sobie jak za zboże. A w Warszawie to wogóle dramat. A w
    końcu to chyba nie jest wielki problem przygotować wykaz robót, które złożyły
    się na wyliczoną zapłatę? Przez boom budowalny rozpasali się panowie, ot co..
    Ale i to się kiedyś skończy. Moje doświadczenia z ekipami są takie:
    1. Nie ma co liczyć, że fachowiec powiadomi telefonicznie o fakcie, że się dużo
    spóźni lub nie przyjdzie. Jeszcze się taki przypadek nie zdarzył.
    2. Ekipa dogadana wcześniej w ogóle nie przychodzi i jest nieuchwytna
    3. Ekipa (inna) partaczy robotę, a na pytania, czy tak ma zostać, odpowiada:
    wszystko szefowo poprawimy, nie wszystko na raz. Oczywiście niczego nie
    poprawia.
    4. Glazurnik 7 lat temu układał terakotę i miał przyjść zrobić poprawkę. Umówił
    się, czekałam. Do dzisiaj nie przyszedł. I nie piszcie mi, że trzeba było mu
    nie płacić dopóki nie skończy roboty itd., bo to jest po prostu śmieszne. Jest
    jeszcze coś takiego jak honor i rękojmia.
  • Gość: fa_cho_wiec :) IP: *.chello.pl 16.06.07, 14:16
    bo już najwyższy czas aby wykonawcy żądali weksel in blanco pod realizowane
    roboty na wypadek niewywiązywania się przez stronę zamawiającą z zapłaty :)
  • Gość: R IP: 84.38.160.* 16.06.07, 14:42
    Za kilka tygodni wprowadzam się (czekam jeszce na drzwii wewnętrzne i biały
    montaż).

    Co do fachowców, to zawsze brałem z polecenia (większość znajomych budowała
    niedawno lub buduje domy, wykańcza mieszkania itp.).

    "Zatrudnienie" fachowca wygląda następująco:

    Dzwonię i mówię, że mam numer od X, u którego pan (tutaj jeden z przykładów)
    układał płytki.
    Pytam, czy w terminie, który mnie interesuje fachowiec jest wolny (zwykle
    dzwoniłem z 3-4 miesięcznym wyprzedzeniem.
    Wstępnie przez telefon podaję zakres prac (duży dom działa na mój plus, bo
    fachowcy nie chcą brać małych fuch).
    Mimo rozmowy i podaniu moich oczekiwań oraz opisu warunków fachowiec umawia
    się, że zobaczy na miejscu i oceni za jaką kwotę się podejmie.
    Zwykle pojawia się na budowie w ciągu kilku dni od rozmowy telefonicznej.
    Ogląda i mówi, że od metra bierze tyle, ale.... np... mała garderoba, to będzie
    droższa, bo dużo zabawy.
    Po wysłuchaniu jego ale, pytam ile za całość.
    Pada suma.
    Umawiamy się na termin (ustalamy, ze może zdarzyć się przesunięcie, ale max 2
    tygodnie).

    Fachowiec zwykle zjawia się około terminu ustalonego.
    Wykonuje pracę.

    Po wszystkim, gdy dochodzi do rozliczenia fachowiec woła więcej, bo były takie
    to a takie problemy.
    Ja na to, że dobrze oglądał budowę przed wyceną i wiedział czego się spodziewać.
    Wypłacam tyle na ile się umówiliśmy.
    Fachowiec się wścieka, często prawie dochodzi do rękoczynów (dlatego dobrze
    jest takie rozliczenie załatwiać w obecności kilku facetów z rodziny).
  • magdajeden 16.06.07, 15:51
    wszystko pieknie, tylko ostatni etap nie do konca w porządku.
    to troche jakbys umawiał sie z prywatnym lekarzem chirurgiem (zaraz zrobi sie
    afera za porównanie), że zoperuje ci za kase coś tam w brzuchu. ustalacie co ma
    byc zoperowane, on cie ogląda, przeswietla (żeby to budowalaniec mógl rentgen
    zrobic), podejmuje sie zadania. otwiera cie, a tam ruina, dwa razy wiecej
    krojenia niż pierwotnie przewidywaliscie. i co, ma tak zostawić? zrobic tylko
    swoją "działkę" a resztę zaszyć z powrotem, bo możesz mu nie zapłacić? będziesz
    sie z nim kłócił potem, że nie tak sie umawialiscie? a moze ucieszysz sie, że
    zrobił więcej niż pierwotnie było planowane i dzieki temu twoje trzewia są w
    znacznie lepszym stanie niż były?
    porównanie moze mocno naciągane ale nie ma praktycznie takiej roboty w
    wykończeniówce, której zakres nie zmieniałby sie w trakcie postepu prac.
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 16:19
    Mylisz się Madziu :) nie znając najwidoczniej dogłębnie tematu.
    Po pierwsze, bardzo, bardzo rzadko zdarza się sytuacja taka, w której trzeba
    wykonać coś innego niż to zostało przwidziane w specyfikacjach.
    Od tego jest właśnie projektant ( + projekt ), aby dokładnie się zastanowić i
    przemyśleć to, co jest do zrobienia, a nie coś zupełnie innego - tzn. inny
    zakres. Specyfikacje, to coś bardziej poważnego i bardziej skomplikowanego niż
    potrafisz, to sobie najwidoczniej wyobrazić ( a których to specyfikacji
    najprawdopodobniej nawet na oczy nie widziałaś).
    Porządne specyfikacje, to takie w których zawarte jest wszystko to, co jest do
    zrobienia ... i ani za dużo, ani za mało. Na tym polegają porządne specyfikacje.
    Po drugie są bardzo proste metody ( i zasady ) postępowania na ewentualne
    niespodzianki. Nie będę się rozpisywał, szkod mojego czsu. Najkrócej i
    przykładowo mówiąc w razie niespodzianek ( w zupełnie wyjątkowych sytuacjach )
    najpierw się ustala co i ewentualnie za ile jest ewentualnie dodatkowo do
    zrobienia, a nie odwrotnie : Najpierw się coś robi, a potem rzekomo ustala
    cenę, za coś, co zostało już zrobione, bo wtedy ceny są zazwyczaj zupełnie inne.

    Pomiędzy operacją a budową jest jednak pewna różnica :).
  • kasia_de 16.06.07, 16:46
    hmm, w trakcie operacji trudno zapytać pacjenta czy faktycznie chce, zeby mu
    coś dodatkowo "łatać" ;-) ale już inwestora chyba należałoby w trakcie
    informować o konieczności dodatkowych prac/kosztów?
    --
    skype--->kasia_de GG--->5050022
    Dziennik
    Jacuś
  • magdajeden 16.06.07, 18:19
    kasia_de napisała:

    > hmm, w trakcie operacji trudno zapytać pacjenta czy faktycznie chce, zeby mu
    > coś dodatkowo "łatać" ;-) ale już inwestora chyba należałoby w trakcie
    > informować o konieczności dodatkowych prac/kosztów?

    oczywiście, że tak. najczęsciej te dodatkowe koszty i tak wynikają z nagłej
    zmiany wizji inwestora. tylko wiekszosc inwestorów nie mysli wtedy o dodatkowych
    kosztach. najważniejsze,żeby zrobić tak jak wizja podpowiada a pozniej pojawiają
    sie problemy bo kasa nagle sie kończy, a jak kasa sie kończy to najłatwiej
    obciąć wykonawcy wmawiając mu, że trzykrotne kucie i zmienianie płytek w
    łazience to wcale nie jest dodatkowa robota nie ma co tutaj ceny podnosić.
    taki inwestor w amoku zmian trochę jednak jest podobny do pacjenta w narkozie ;)

    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • magdajeden 16.06.07, 18:14
    Gość portalu: nadzieja napisał(a):

    > Mylisz się Madziu :) nie znając najwidoczniej dogłębnie tematu.
    > Po pierwsze, bardzo, bardzo rzadko zdarza się sytuacja taka, w której trzeba
    > wykonać coś innego niż to zostało przwidziane w specyfikacjach.

    nie rozśmieszaj mnie!!


    > Od tego jest właśnie projektant ( + projekt ), aby dokładnie się zastanowić i
    > przemyśleć to, co jest do zrobienia, a nie coś zupełnie innego - tzn. inny
    > zakres. Specyfikacje, to coś bardziej poważnego i bardziej skomplikowanego niż
    > potrafisz, to sobie najwidoczniej wyobrazić ( a których to specyfikacji
    > najprawdopodobniej nawet na oczy nie widziałaś).

    znowu próbujesz mnie rozbawić?

    > Porządne specyfikacje, to takie w których zawarte jest wszystko to, co jest do
    > zrobienia ... i ani za dużo, ani za mało. Na tym polegają porządne specyfikacje
    > .
    > Po drugie są bardzo proste metody ( i zasady ) postępowania na ewentualne
    > niespodzianki. Nie będę się rozpisywał, szkod mojego czsu.

    skłamałabym gdybym napisała, że nie odetchnęłam :P


    Najkrócej i
    > przykładowo mówiąc w razie niespodzianek ( w zupełnie wyjątkowych sytuacjach )
    > najpierw się ustala co i ewentualnie za ile jest ewentualnie dodatkowo do
    > zrobienia, a nie odwrotnie : Najpierw się coś robi, a potem rzekomo ustala
    > cenę, za coś, co zostało już zrobione, bo wtedy ceny są zazwyczaj zupełnie inne
    > .
    >
    > Pomiędzy operacją a budową jest jednak pewna różnica :).

    serio?? to ja całe życie przeżyłam w nieświadomości!


    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 00:30
    magdajeden napisała:
    ... to ja całe życie przeżyłam w nieświadomości!


    I jeszcze zapewne trochę w niej pożyjesz.
    :)
  • magdajeden 17.06.07, 01:08
    Gość portalu: nadzieja napisał(a):

    > magdajeden napisała:
    > ... to ja całe życie przeżyłam w nieświadomości!
    >
    >
    > I jeszcze zapewne trochę w niej pożyjesz.
    > :)
    pewnie tak, bo coś nie potrafisz mnie przekonać do swojej teorii, mimo, ze w
    kółko to samo piszesz


    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: nadzieja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 01:28
    magdajeden napisała:
    > pewnie tak, bo coś nie potrafisz mnie przekonać do swojej teorii,



    Madziu,
    ale poco ja mam Cię przekonywać do "swoich teorii" ?

    Miej swoje :)
    Świat jest wtedy piękniejszy :)
  • magdajeden 17.06.07, 11:33
    Gość portalu: nadzieja napisał(a):

    > magdajeden napisała:
    > > pewnie tak, bo coś nie potrafisz mnie przekonać do swojej teorii,
    >
    >
    >
    > Madziu,
    > ale poco ja mam Cię przekonywać do "swoich teorii" ?

    no własnie, po co?

    >
    > Miej swoje :)
    > Świat jest wtedy piękniejszy :)


    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: urdu IP: *.chello.pl 19.06.07, 01:37
    Magdojeden, mam wrażenie, że jesteś zupełnie oderwana od rzeczywistości?
    Faktycznie miałaś kiedyś do czynienia z jakimiś fachowcami od remontów? Nie
    wydaje mi się...
  • magdajeden 19.06.07, 10:25
    Gość portalu: urdu napisał(a):

    > Magdojeden, mam wrażenie, że jesteś zupełnie oderwana od rzeczywistości?
    > Faktycznie miałaś kiedyś do czynienia z jakimiś fachowcami od remontów? Nie
    > wydaje mi się...

    nigdy, ja żyję we własnym wyimaginowanym świecie fantazji. :P
    a wszystko co wydaje mi sie, ze jest realne to tylko sen i ułuda.
    jeszcze jakieś pytania?
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • svolo 19.06.07, 18:14
    Miała miała urdu.
    Duuuuuuuuuuuuuuuuuzo do czynienia.
    pzdr
    svolo
  • narzeczonakurczaka 06.09.07, 22:13
    o matko!przeczytałam wątek i mnie wcieło. Banda prymitywów, którym
    się w d poprzerwracało. Jazda na budowy do londynu, taczki wozić, za
    cholerę żadnego buca, co mi za "konsultacje (czyt. ile facet za
    robotę weźmiesz) policzy. Wolę sama worki z cementem nosić. Oj się
    buractwo panoszy, nic tam, kiedyś czworaki do łask wrócą.
  • magdajeden 06.09.07, 23:05
    narzeczonakurczaka napisała:

    > o matko!przeczytałam wątek i mnie wcieło. Banda prymitywów, którym
    > się w d poprzerwracało. Jazda na budowy do londynu, taczki wozić, za
    > cholerę żadnego buca, co mi za "konsultacje (czyt. ile facet za
    > robotę weźmiesz) policzy. Wolę sama worki z cementem nosić. Oj się
    > buractwo panoszy, nic tam, kiedyś czworaki do łask wrócą.

    wieś tańczy i śpiewa a słoma z buciorów wyłazi.
    eh prostaczków sie na swiecie namnożyło ostatnimi czasy.....
  • hens 16.06.07, 17:40
    Poprosiłem fachowca aby przyjechał i zobaczył czy podoła obłożeniu kominka
    marmurem i gresem i jeżeli sie podejmie, to aby powiedział jakie materiały mam
    mu przygotować,i czy może coś ewentualnie poprawić.Bo chciałbym żeby to było
    zrobione szybko i sprawnie bez dodatkowego jeżdżenia po sklepach ,to wiecie co
    mi szmaciaż powiedział:.........że za konsultacje to on bierze 120zł......jakie
    konsultacje ,co ja miałem z nim konsultować? - Chyba podpowiedzieć mu jak to
    zrobić,- bo kominek zrobiłem cały sam.
    Zamiast kafelkować powinien jeżdzić cały dzień i udzielac konsultacji to z 5
    osób dziennie by obskoczył, to nie musi sie znać na marmurach, tylko mieć mocne
    gadane...........To ciekawy sposób na prace.
  • Gość: miastus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 17:57
    wlasnie, jakie konsultacje? chyba nie napiales wszystkiego bo facet musialby byc ciezkim idiota by taka wymiane zdan traktowac jak konsultacje...zdarzaja sie jednak cwaniacy ktorzy wlasnorecznie robia remoncik lecz w ktoryms momencie sie zacieli, wiec pod pozorem zatrudnienia wzywaja fachowca i probuja dowiedziec sie jak mozna sobie z problemem poradzic,np jakich materialow uzyc, widocznie gosc cie wyczail...swoja droga, skoro lekarz, prawnik, architekt itp kosza gruby szmal za kilka minut rozmowy to czemu inni maja nie brac przykladu?
  • magdajeden 16.06.07, 18:20
    hens napisał:

    > Poprosiłem fachowca aby przyjechał i zobaczył czy podoła obłożeniu kominka
    > marmurem i gresem i jeżeli sie podejmie, to aby powiedział jakie materiały mam
    > mu przygotować,i czy może coś ewentualnie poprawić.Bo chciałbym żeby to było
    > zrobione szybko i sprawnie bez dodatkowego jeżdżenia po sklepach ,to wiecie co
    > mi szmaciaż powiedział:.........że za konsultacje to on bierze 120zł......jakie
    > konsultacje ,co ja miałem z nim konsultować? - Chyba podpowiedzieć mu jak to
    > zrobić,- bo kominek zrobiłem cały sam.
    > Zamiast kafelkować powinien jeżdzić cały dzień i udzielac konsultacji to z 5
    > osób dziennie by obskoczył, to nie musi sie znać na marmurach, tylko mieć mocne
    > gadane...........To ciekawy sposób na prace.

    hehe takie kwiatki też sie zdarzają, coraz czesciej - ale biorą sie własnie
    przewaznie z rozczarowania (o czym wyżej)
    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: martin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 20:01
    ciemniaku jeden !!myslisz ze to komuna!!a samochody jezdza na wode?a czlowiek
    ktory do ciebie przyjezdza ,to swojego czasu nie liczy?????????a jak was stac na
    budowy domow to i stac was na roznego rodzaju oplaty z tym zwiazane.
  • Gość: projektant IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.07, 02:25
    W sumie mu się nie dziwię, jeździć tylko po klientach i konsultować, a kiedy
    coś zarobi, he he? No i osobiście nie spotkałem się z sytuacją żeby projektnt
    brał pieniądze za konsultację, to zwyczajowo traktowane jest jako wkład w
    przyszłe zlecenie ale od ręki mogę wymieniać przykłady inwestorów co się
    konsultowali, konsultowali ale ze zleceniem poszli do konkurencji. No i co
    wtedy z moim zmarnowanym czasem? Dzwonią do mnie nie raz ludzie i ani be ani me
    tylko od razu pytają, panie a na działce takiej, a takiej to dom wybuduję?
    Kiedyś nawet z takimi gadałem ale teraz mówię krótko, zapraszam do biura
    porozmawiamy w sprawie zlecenia albo koniec rozmowy! Ja zwyczajnie nie mam
    czasu robić za informację telefoniczną. Natomiast jak do firmy przychodzi
    prawnik skonsultować umowę, to piłka jest krótka, 100 zł godzinę jego czasu, a
    w sobotę 150. No a teraz przyszły czasy, że za konsultację żąda pieniędzy
    hydraulik, to źle? Czy ktoś komuś broni poznać niunase polskiego prawa albo
    budowy lodówki? Ja inżynier ostatnio zapłaciłem 30 zł fachowcowi od naprawy
    ldoówek za jedną minutę jego pracy, NIE przepraszam, za jego wiedzę. Bo on
    wiedział gdzie włożyć głupi drucik, a ja nie. I nie płaczę nad tym, bo je nie
    mam czasu na zgłębianie budowy lodówki więc płacę za tą wiedzę.

  • hens 17.06.07, 09:27
    W moim konkretnym przypadku to obok kominka leżał marmur, gres,stały dwa wory
    kleju w garażu i chodziło mi wyłącznie o to czy fachowiec potrafi położyć marmur
    na wieżchu bo w pomieszczeniu o kubaturze kominka to potrafiłby każdy, nawet ja.
    Połączenia narożne marmuru i gresu miały być cięte na 45 stopni i wszystko
    składane przy fudze minimalnej.
    Fachowiec miał powiedzieć jakie kleje zakupić do marmuru,jakie do gresu,i co
    jeszcze potrzebuje,czego ja nie przewidziałem. Widocznie bał się tej pracy i
    musiał jakoś mnie spławić.
    .........Przyszło dwóch młodych ludzi szykujących się do otwarcia swojej firmy
    oczywiście robiącej kominki,i zrobili to z uśmiechem na ustach i za w miarę
    rozsądne pieniądze,choć nie małe.
    Tak jak piszesz o "druciku" ja jestem narzędziowcem nie znam się na obróbce
    kamienia,fakt oni nie bali się cięcia płytek marmuru i gresu pod kątem - klej
    odpowiedni przywieżli ze sąbą. Przywieżli coś jeszcze.........umiejętności pracy
    z tak trudnym materiałem,- to była prawie rzeżba. I efekt wykonania kominka
    rewelacyjny.
  • vinogradoff 16.06.07, 18:46
    madal1 napisała:

    > Właśnie wykańczam dom.... Jak sobie pomyślę o rozmowie z pracownikami
    > zajmującymi się wykończeniówką to mnie skręca!
    >
    > 1. Nie mozna poprosić o wcześniejsza wycenę bo odpowiedz jest taka "ja będę
    > pani cały dzień wyceniał a potem pani mi powie, że mnie nie bierze....."
    > 2. Jak pytam by dał mi karteczkę "ZA CO PŁACĘ" otrzymuję odpowiedź "mam
    > gdzieś w domu jak znajde to dam...... " czekam już 2 tyg.
    > 3. Jak pytam czy się oby nie pomylił w wycenie (za wykafelkowanie kotłowni !
    > o pow. 20 m2 i wylanie wylewek pod parapetami dla 12 okien - pow. wylewek 6
    > m2 wziął 2400 zł- TYDZIEŃ PRACY!- bez materiałów oczywiście!!!!!) "mam inne
    > propozycje - ludzie zabijają się za mną więc jak sie nie podoba to mogę iść"
    > 4. Pozwoliłam sobie na stwierdzenie między zdaniami , że ja nie zarabiam
    > tyle "to zmień pani prace....."
    >
    > Słabo mi.... niestety jesteśmy na takich dupków skazani bo nie ma kto w
    > Polsce pracować....
    >
    Nie mozna miec pretensji do tych fachowcow , ktorzy obok tego , ze cos potrafia
    zrobic to jeszcze i maja doskonaly zmysl przedsiebiorczosci. Pan Jerzy Urban ok.
    25 lat temu podczas jednej z wielu konferencji prasowych rzecznika owczesnego
    rzadu wypowiedzial bardzo madre slowa. cyt. ...jesli w Polsce bedzie brakowalo
    salowych i nikt nie bedzie chcial na tym stanowisku pracowac to beda one
    zarabialy wiecej od lekarzy. Jest to klasyka ekonomii. Jeszcze niedawno
    budowlancy i kierowcy to dwa zawody dotkniete bardzo wysokim bezrobociem. Dzis
    sytuacja odwrocila sie o 180 stopni. Aby ceny uslug mogly spasc potrzeba wiecej
    fachowcow w Polsce a mniej bezrobotnych magistrow, ktorym nalezy pilnie
    zaproponowac przekwalifikowanie sie do zawodow splecznie uzytecznych w branzy
    budowlanej.
  • zarazzapomne11 16.06.07, 18:54
    Przed rozpoczęciem prac w łazience dostałem kosztorys wstępny,który opiewał na
    6500,- wyraziłem na to zgodę.Kwotę tę zapłaciłem.Po zakończeniu prac
    poinformowano mnie,że mam zapłacić jeszcze za materiały ok.2500.Zaznaczam,że
    kosztorys nie zawierał zapisu + materiały. Co mam zrobić w tej sytuacji?
  • magdajeden 16.06.07, 20:40
    zarazzapomne11 napisała:

    > Przed rozpoczęciem prac w łazience dostałem kosztorys wstępny,który opiewał na
    > 6500,- wyraziłem na to zgodę.Kwotę tę zapłaciłem.Po zakończeniu prac
    > poinformowano mnie,że mam zapłacić jeszcze za materiały ok.2500.Zaznaczam,że
    > kosztorys nie zawierał zapisu + materiały. Co mam zrobić w tej sytuacji?

    poczuć sie oszukanym

    --
    images21.fotosik.pl/351/0f51bed5f27ce578.jpg
  • Gość: Wojteczek66 IP: *.pekao.com.pl 27.06.07, 15:10
    magdajeden czy możesz podać namiary do swojej firmy?
  • Gość: kajetan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 21:53
    No chyba sobie żartujecie? Po prostu nie doprecyzowałeś warunków umowy - to
    działa w dwie strony.
    A myślałeś, że materiały to ekipa funduje???? Trochę litości, ludzie.
    Nikt ciebie nie oszukał, nie dogadaliście się w sprawie oczywistej. Frycowe się
    płaci.
  • Gość: Grzes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.07, 08:12
    U mnie akurat ekipa remontowa kupowala materialy budowlane - tylko nie kupowali
    materialow wykonczeniowych typu kafelki, wanna, itp.
  • Gość: stefan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 22:56
    Dupko-fachowców niestety nie brakuje. A mądre to takie jak po technikum.
  • Gość: wykonawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 14:28
    1. Podpisz umowę ze wskazaniem za co płacisz
    2. Jak nie podpisałaś umowy i zrobił cie w balona to nie płać albo zagróź że
    nie zapłacisz. Zobaczysz jak zacznie skamleć - z opisu twojego wynika że to
    jakiś żuczek i jesli nie dostanie wypłaty od ciebie to nie będzie miał po
    prostu za co żyć w nastepnym miesiącu. Jak nie podpisał umowy to może spadac na
    drzewo jesli nie chcesz mu zapłacic wygórowanej ceny. Negocjuj obniżkę i zapłać
    tyle ile ci dokładnie wyliczy juz po pracy. Zapłacic i tak trzeba bo może ci
    ktoś szyby wybic albo cos w tym stylu ale cena jest przecież do dyskusji.
    3. Przez taką spolegliwość jaka reprezentujesz w kontakcie z wykonawcą zostali
    roszpuszczeni jak dziadowski bicz. Sama psujesz rynek. Moja ekpia często
    poprawia po takich rozchwytywanych.
    4. Pracy jest duzo ale wykonwaców jest całe multum, a gadka ze mamy pełno
    klientów to zwykły marketingowy chwyt. Negocjuj z kilkoma naraz. Zawsze
    podpisuj umowy - jesli chcesz robic cos na lewo to sie nie dziw że cię cwany
    wykonawca porobi. Chyba ze jesteś cwańsza, ale na to mi nie wygląda.
    5. Jak jest bezczelny to go opierd... Może trzeba było najpierw porozmawiać z
    panem wykonawcą i zorientować sie co to za typ. Powierzanie im wartościowych
    przedmiotów jest czasami ryzykowne.
    6. Nie stawiaj sie z góry na straconej pozycji.
    7. Gdybym wykonał robotę bez przedstawienia cennika i kosztów całego remontu to
    miałbym sie za partacza (firma z okolic Poznania). Z kim ty pracujesz?
  • Gość: Ola IP: *.acn.waw.pl 17.06.07, 20:14
    Faktycznie, współczuję niedogadania, bo chyba w tej kwestii jest problem.

    WIem, jak to działa od drugiej strony, mąż prowadzi firmę
    wykończeniowo/remontową - przed każdą pracą jest przygotowany kosztorys wg
    projektu wykonanego przez projektanta lub na podtsawie ustaleń, co jest do
    remontu. Potem umowa, z terminami i obowiązkami obu stron (typu kto jest np
    odpowiedzialny za terminowe dostarczenie materiałów - klient, wykonawca, czy
    projektant, itp).

    I ZAWSZE w trakcie prac sa zmiany, nie spotkałam się, żeby idealnie wszystko
    szło wg kosztorysu. Często dopiero w trakcie robót wychodzą dodatkowe prace,
    inne pomysły na wykończnie - zawsze wtedy klient jest informowany, że będzie
    drożej (jak będzie taniej też ;-), bo np jest większa czy mniejsza powierzchnia
    do ułożenia kamienia/glazury, więcej.mniej punktów oświetleniowych, dodatkowa
    zabudowa g-k itp.

    Pozdrawiam, i życzę lepszych osób do komunikacji :)
    A swoją drogą ekipy wykończeniowe powinny być na tyle mądre, żeby
    odradzać/doradzać/sugerować niektóre rozwiązania, mając doświadczenie przy
    pracach remontowych, co niestety sporo osób pewnie odbiera jako przemądrzałość.

    Ola
  • zyt 17.06.07, 21:41
    Ja buduje teraz dom i jak na razie to tylko mieliśmy problem z murarzem który
    co poziom ( mam 4) zwiększał cenę aż w końcu zrezygnowalismy z niego,tzn nie
    załuję ze on pracował u nas i że mu płaciliśmy więcej niz sobie wymarzylismy
    ale praca wykonana jest dobrze.Teraz wchodzą kolejni fachowcy i nie słysze
    narzekania że gdzieś jest coś nie tak.
    Co do materiałów to wszystko kupujemy sami -hydraulik ma wszystkie materiały z
    hurtowni w której na koniec uregulujemy rachunki.
    Ja nie narzekam nie jest tanio ale jak na razie (odpukac)wszystko idzie po
    naszej myśli
  • Gość: Franek IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 17.06.07, 21:46
    I tak wlsnie DOKLADNIE powinno byc...
  • Gość: krzysiek IP: *.eranet.pl 18.06.07, 10:28
    Zbudowałem dom i miałem wiele ekip.
    Udziele budujacym sie i remontującym za darmo ;-) dobrej rady.
    Umowy - tylko pisemne. Im dokładniejsza bedzie umowa tym lepiej.
    Prosze bardzo: Kafelkowanie obejmuje: przygotowanie podłoża
    ciecie kafli, fazowanie kafli, smarowanie klejem, fugowanie.
    Powierzchnia kafli liczona od jednej strony !!! (Hehe,bywaja tacy co licza
    powierzchnie z dwóch stron).
    Niestety przed rozpoczeciem robót nalezy samemu przygotowac jej zakres,
    zapoznac sie z technologia. Nie liczcie ze fachowiec podpowie jak to zrobic
    najlepiej. On pojdzie na skroty, aby sobie ulatwic zadanie.
    Aha, i cena nie idzie w parze z jakoscia. Najwiecej partacza ci najdrozsi i
    najtansi. Lepiej brac srodkowa polke. Pojednynczy fachowiec jest lepszy niz
    ekipa, mimo iz prace trwaja dluzej.

  • uzynska 18.06.07, 12:22
    hej mój brat prowadzi firmę zajmującą się wykończeniem wnętrz. faktycznie,
    wycena zajmuje mu jeden dwa dni pracy i nie każda daje zlecenie. Prowadzi
    jednak firmę profesjonalnie i nie widzi w tym problemu - po prostu ryzyko
    wliczone w koszty. No i niestety o te koszty chodzi. W Polsce są
    profesjonaliści ale już się trochę cenią - oszczędzając trafia się właśnie na
    takich przemądrzalców, ukrywających pod butą brak wiedzy a często i możliwości
    technicznych. Biorąc taką ekipkę niestety ryzyko przenosi się na zlecającego -
    tak to już jest - taniej ale nie lepiej, przynajmniej w większości przypadków.
  • Gość: stan IP: *.chello.pl 18.06.07, 17:49
    Prowadzę ekipę wykończajaca mieszkania.Pracuję w tym juz osiem lat. Kilka
    moich spostrzerzeń z tzw drugiej strony lustra

    sytuacja 1 Miła pani w telefonicznej rozmowie pyta ile bedzie kosztowało
    wykończenie mieszkania . Jeszcze nie wie co bedzie chciała ale tak
    się tylko pyta. Po półgodzinie bezsensownej rozmowy konkretyzuje
    swoje oczekiwania i sprawa dotyczy łazienki. Pytanie ile kosztuje
    ułozenie płytek. Znowu, jakich płytek, jaki sposób ułożenie bo
    okazuje się że chce w to wliczyc półki, wneki itp. A ile kosztowałby
    podwieszany sufit? I takich rozmów mam miesięcznie kilkadziesiąt
    Wiekszość testuje, sprawdza / do czego ma prawo / ale nie wie dokła-
    dnie co chce miec

    sytuacja2 Spotykamy się ,, na mieszkaniu,, Pani spóznia się pół godziny / wie
    Pan są korki / i od razu przystępuje do sprawy. Pytanie pierwsze;
    jak widziałbym jej przyszłą łazienkę? Kiedy proponuję jej
    zaprzyjażnionego architekta, natychmiast z niego rezygnuje. Powód
    często podobny: kolezanka zleciła projekt architektowi, ale nie jest
    zadowolona. Kwestia druga: a ile będzie to kosztowało? Co? pytam
    No wiec okazuje się że chce odemnie projektu / ilus projektóe /
    szczegółowej wyceny i da znać. Kończe taka rozmowę i z reguły nie
    ma ona finału. Choć kiedyś pani odezwała się zrozpaczona po kilku
    miesiącach. Wzięła tanich fachowców. Sporo było po nich pracy

    sytuacja3 On i ona. Mają wycięte z jakiegos pisma wnętrze łazienki i chcą mieć
    taką samą. Tłumaczę, że to niemożliwe bo tamta łazienka to salon
    kapielowy o pow ok 15 m a tu klitaka połowy wielkości. Ale nic chca
    i juz.Wyceniam robociznę. Jest za drogą. W międzyczasie kupili już
    płytki po 20 zł metr i baterie w podobnej cenie. Rezygnuje

    sytuacja 4 moim rozmówcą jest teść. Młodzi pracują. Teść męczybuła nie podejmie
    zadnej decyzji dopÓki z dziećmi nie uzgodni. W sprawie gniazdek w
    salonie umawiał się 2 tygodnie.Rezygnuję, bo wychodzi że w kwartale
    się nie zmieszczą z wizją tego mieszkania

    sytuacja5 niech Pan robi aby było dobrze. Uzgadniamy zakres, biorę przedpłatę
    łazienka skończona, proponuję ją rozliczyć. Wie pan jeszcze kuchnia
    i razem to obliczymy. Kiedy przychodzi do rozliczenia, wczesniej na
    pismie dałem cennik robót zaczyna się problem. Za drogo. A poza tym
    sa usterki np gniazdko do telefonu nie dokręcone / tłumaczę że się
    nie dokręca itp ale nic nie pomaga. S nierówności na ścianach. Znowu
    tłumaczę ,że tynki robił deweloper, ja tylko malowałem. No to kolor
    się zonie nie podoba / ja kupiłem podany mi kolor / . I tak kilka
    spotkań. Ekipa chce wyplaty a ja prowadzę rozmowy. Po dwóch
    miesiącach wyrwałem w trzech ratach nalezną mi zapłatę

    Co ciekawe to zachowania moich partnerów. Towarzystwo / po rejestracjach aut
    wnioskuję że sciana wschodnia i dolny slask /jest nadzwyczaj pewne siebie.
    Jestem dla nich przeżroczystą szyba.Potrafią kilka razy w trakcie prac zmieniać
    koncepcje, nie uwzględniając tego w wycenie. Mają zero pomysłu. Większośc to
    podłoga wenge, jedna ściana w salone z półkami podświetlanymi, kominek na pół
    ściany w łazience i wanna i prysznic i murowana szafka na pralke,w przedpokoju
    na scianach kamień.Fatalne te pomysły ,,urozmaicaja,, ciekawostki z sciana w
    kolorze krwistym, murki oddzielające półotwarte kuchnie, kafelki w schodki,
    i olbrzymia ilośc szafek kuchennych. Kiedy pytaja o radę,zwykle nie jest ona
    wysłuchiwana.Czasami ,,państwo,, rozmawiaja przy mnie po angielsku. Tu akurat
    wpadka była spora bo w tym samym języku zaproponowałem dalsze rozmowy / skoro
    tak zaczęli / i okazało si eże znaja słabo. Dobiłem ich , zupełnie niechcący,
    także wykształceniem. Byli tak zdezorientowani, że się obrazili.
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.07, 09:32
    Wspolczuje takich inwestorow. Zdarzaja sie i tacy. Dlatego musi byc jasnosc co
    i za ile.
    Ja niestety trafialam na niekumatych prymitywnych budowlancow ktorzy o zadnych
    nowosciach w budownictwie od 20 lat nie slyszeli, tylko slyszeli ze moga
    grymasic, bo na rynku deficyt rak do pracy.
  • Gość: kasia IP: *.chello.pl 19.06.07, 13:37
  • punia68 20.06.07, 12:18
    Witam serdecznie,
    czy nietaktem będzie prosić o namiary na Twoją firmę? ;)
    W przyszłym roku będziemy prowadzić prace wykończeniowe nowego mieszkania, a ja
    już mam ból głowy kiedy o tym pomyślę i powoli zaczynam się przygotowywać do
    czekającego wyzwania tworząc "bazę danych" na niedaleką w sumie przyszłość.
    Bardzo proszę o odpowiedź (ew. pytania) na mejla gazetowego.
    Pozdrawiam,
    p.
  • Gość: stan do puni 68 IP: *.chello.pl 21.06.07, 23:39
    Do przyszłego roku może się wiele zmienić i trudno się teraz umawiać / w jakim
    mieście?/. Aby uniknac problemów zrób następujące ruchy:
    - wez plan przyszłego mieszkania i dobrze się zastanów co bys chciała w nim
    zmienić /przestawianie ścian itp /
    - zbieraj ilustracje wnętrz któeych rozwiązania widziałabyś w swoich wnetrzach
    - z gotowymi pomysłami / wycinkami / zgłos się do wnętrzarza zeby ci zrobił
    projekt /sprawdz na specjalistycznym forum jaki to ma być ten wnetrzarz
    doradzam aby jednym z nich był architekt ze stazem
    - często z takimi projektantami współpracuja ekipy wykończeniowe
    - zgódż się na taka pracę pod nadzorem projektanta / ceny sprawdzisz przed
    rozpoczęciem prac/. Koszt projektu wcale nie jest drogi. Tak się robi
    w cywilizowanym świecie. Tylko u nas będą toczyć spory o 2 kafelki, pozornie
    na tym oszczędzając
  • mdstudio 21.06.07, 10:34
    Witam
    Ja też prowadzę firmę która zajmuje się kompleksową realizacją wnętrz i w 100% zgadzam się z Tobą odnośnie sytuacji jakie opisałeś ja mógłbym przytoczyć jeszcze parę lecz szkoda mi czas na opisywanie tego typu "ludzi"
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.07, 08:12

    Glupie tlumaczenie, ze caly dzien bedzie wycenial. Nie potrzeba na wycene
    calego dnia. Sa roboty za okreslone stawki od metra (i nie trzeba zadnej
    wyceny, sprawa prosta, po wykonaniu mierzy sie ilosc metrow plytek i mnozy
    przez cene od metra kw jaka przed przystapieniem do robot powinien podac
    robotnik). Mozna zadzwonic do roznych plytkarzy i porownywac sobie ceny od
    metra.

    Rozmowa z budowlancem powinna byc prosta:
    - ile pan bierze za metr: plytek, regipsow, tynkow, paneli, malowania scian,
    tapet itp itd w zaleznosci od tego co ma byc zrobione. I czy w tej cenie jest
    wszystko tzn czy w cenie za metr plytek ceramiczych jest tez wliczone
    fugowanie,cokoliki, listwy itp, tzn metr plytek na gotowo. Bo sa tez takie
    spece, co mowia od metra, a potem jak przyjdzie rozliczenie, to mowia ze w tym
    nie bylo fugowania i listew naroznych i kombinuja jak by tu wycisnac wiecej.
    Wiec metr na gotowo.
    - w przypadku niemozliwosci oceny za robote od metra, trzeba zapytac za ile pan
    to zrobi i ile czasu mu zejdzie. Drazyc temat do skutku.

    Umowa
    Umowa musi byc koniecznie, a juz na pewno w przypadku kosztownych robot. Sa na
    to standardowe druczki typu umowa zlecenie na wykonanie robot. W umowie musi
    byc koniecznie cena (od metra, albo jakas umowna) i termin wykonania. Bo w
    razie wadliwosci wykonania i nieterminowosci nie ma zadnej podstawy do
    roszczen. Szukaj wiatru w polu i trzeba wolac nowa ekipe na wykonanie robot
    jeszcze raz.
    Jak sie nie podoba to spadac patalachy do Niemiec, Anglii, Irlandii czy na
    ksiezyc. Tam nikt na to nie pojdzie, ze nie wiadomo za ile i nie wiadomo kiedy
    ma byc robota zrobiona. I nie ma tam kokosow, bo te zbijaja rozni posrednicy i
    organizatorzy "pracy za granica". Taki zwykly prymitywny budowlaniec co nie zna
    jezykow i nie wie jak sie zalatwia robote za granica zostanie wycyckany. Mialam
    ekpie leniwcow co sie rzucali, ze jak nie, to wyjada do Hiszpanii. I pojechali.
    Gamonie. Wrocili. Przez pol roku nic nie zarobili i jeszcze za podroz musieli
    dolozyc.

    Inwestorzy nie dajcie sobie wlazic na glowe przemadrzalym prymitywom i nie
    ulegajcie histerii, ze nie ma ekip budowlanych. Jest trudniej niz kiedys ale
    nie ma tragedii.
  • Gość: yyy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 10:32
    Glupie tlumaczenie, ze caly dzien bedzie wycenial.

    to tylko bezmyslny inwestor z zerowym pojeciem mogl napisac

    Nie potrzeba na wycene
    calego dnia. Sa roboty za okreslone stawki od metra (i nie trzeba zadnej
    wyceny, sprawa prosta, po wykonaniu mierzy sie ilosc metrow plytek i mnozy
    przez cene od metra kw jaka przed przystapieniem do robot powinien podac
    robotnik). Mozna zadzwonic do roznych plytkarzy i porownywac sobie ceny od
    metra.

    oczywiscie i nie ma znaczenia jakie są te płytki, w jakim pomieszczeniu, ile
    obrobek, ile szlifów. wyjątkowo mylne twierdzenie

    Rozmowa z budowlancem powinna byc prosta:
    - ile pan bierze za metr: plytek, regipsow, tynkow, paneli, malowania scian,
    tapet itp itd w zaleznosci od tego co ma byc zrobione. I czy w tej cenie jest
    wszystko tzn czy w cenie za metr plytek ceramiczych jest tez wliczone
    fugowanie,cokoliki, listwy itp, tzn metr plytek na gotowo. Bo sa tez takie
    spece, co mowia od metra, a potem jak przyjdzie rozliczenie, to mowia ze w tym
    nie bylo fugowania i listew naroznych i kombinuja jak by tu wycisnac wiecej.
    Wiec metr na gotowo.

    metr na gotowo, najlepiej jeszcze przez telefon, bez obejrzenia co jest do
    zrobienia! pogratulowac głupoty.....

    - w przypadku niemozliwosci oceny za robote od metra, trzeba zapytac za ile pan
    to zrobi i ile czasu mu zejdzie. Drazyc temat do skutku.

    Umowa
    Umowa musi byc koniecznie, a juz na pewno w przypadku kosztownych robot. Sa na
    to standardowe druczki typu umowa zlecenie na wykonanie robot. W umowie musi
    byc koniecznie cena (od metra, albo jakas umowna) i termin wykonania. Bo w
    razie wadliwosci wykonania i nieterminowosci nie ma zadnej podstawy do
    roszczen. Szukaj wiatru w polu i trzeba wolac nowa ekipe na wykonanie robot
    jeszcze raz.

    a obowiązków inwestora to juz zapisywac nie trzeba, bo tylko wykonawcy to
    partacze i złodzieje, nie ma takich bezmyslnym inwestorów, jak chociazby ty, prawda?


    Jak sie nie podoba to spadac patalachy do Niemiec, Anglii, Irlandii czy na
    ksiezyc.

    ....i nauczyc sie samodzielnego kładzenia płytek, bo do takiego, pożal sie boże,
    inwestora to żaden fachowiec nie przyjdzie. czego ci życze


    Tam nikt na to nie pojdzie, ze nie wiadomo za ile i nie wiadomo kiedy
    ma byc robota zrobiona. I nie ma tam kokosow, bo te zbijaja rozni posrednicy i
    organizatorzy "pracy za granica". Taki zwykly prymitywny budowlaniec co nie zna
    jezykow i nie wie jak sie zalatwia robote za granica zostanie wycyckany. Mialam
    ekpie leniwcow co sie rzucali, ze jak nie, to wyjada do Hiszpanii. I pojechali.
    Gamonie. Wrocili. Przez pol roku nic nie zarobili i jeszcze za podroz musieli
    dolozyc.

    mowil ci juz ktos, ze jestes prostakiem?

    Inwestorzy nie dajcie sobie wlazic na glowe przemadrzalym prymitywom i nie
    ulegajcie histerii, ze nie ma ekip budowlanych. Jest trudniej niz kiedys ale
    nie ma tragedii.

    bez komentarza, jestes głupsza/y niz ta cała nadzieja

  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.07, 20:20
    A ty co ? Jestes miglancem-wykonawca, co to kombinuje jakby tu wycisnac
    inwestora i nabrac go na kase?
    Taki co to godzinami sie madrzy jakie to wszystko bedzie trudne i skomplikowane
    i udaje eksperta, zeby podbic stawke.
    Z takim podejsciem to spadaj za granice i tam cie naucza rozumu. Madrala.

    Do wyceny nie potrzeba calego dnia. Na KNR-y nikt z prywatnych drobnych
    inwestorow nie patrzy. Tu obowiazuja ceny rynkowe. Do wykafelkowania lazienki w
    bloku nie trzeba inspektora budowlanego, ktory za pomoca programu komputerowego
    z KNR-em i innymi normami typu sekocenbud zrobi wycene na 10 stronach wydruku
    komputerowego, wliczajac kazdy ruch szpachla i podrapanie sie po nosie
    budowanca. Bez przesady.
  • Gość: yyy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 20:32
    co ty możesz wiedziec ile czasu potrzeba na przygotowanie wyceny? robiłes kiedys
    wycene? jesli preferujesz oszustów, ktorzy ci chlapną przez telefon 30 za metr a
    potem wezmą 120 bo koszty dodatkowe to powodzenia, życze ci tylko takich
    wykonawców, bo głupotą zabijasz.
  • Gość: xxx IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.07, 21:03
    Nie potrafisz bez obrazania ludzi? Za kogo ty sie masz?
    Widac ze nie znasz sie na praktyce.
    Wycen to ja mam w domu na kilogramy, bo przeprowadzalam nie raz powazna
    inwestycje i wiem jak to funkcjonuje. Ostatnio wielomilionowa inwestycje w
    znanym kurorcie. A ty co plytki kladziesz jakims frajerom i obliczasz to w
    tydzien?
    Duze firmy budowlane maja obowiazek przedstawic wycene wg norm. Ustala sie
    stawke roboczogodziny. Nikt laski nie robi. Maja swoich kosztorysantow na
    etacie i wyceniaja. Male kilkuosobowe ekipy podaja ceny od metra na gotowo po
    obejrzeniu zakresu robot. I na tej podstawie sie wycenia. Podpisuje sie umowe
    na caly etap pracy po to zeby nie bylo naciegania. I tyle. Nie ma tu zadnej
    filozofii.
    Nie lubie cwaniakow ktorzy robia ludziom wode z mozgu, ze wycena to jakas
    abrakadabra. No chyba ze sie nie ukonczylo szkoly podstawowej.
  • Gość: yyy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 21:12
    głupich nie sieją.....

    jestes bufonem bez pojęcia o czymkolwiek wiec nie wypowiadaj sie o inwestycjach
    w kurortach bo nie wiem komu próbujesz zaimponowac.

    jezeli nie dociera do ciebie kilkadziesiąt argumentów powyzej to o czym
    rozmawiac z kims takim jak ty, kims komu wydaje sie ze zezarł wszystkie rozumy.

    pozostaje mi tylko wspolczuc potencjalnym pracujacym u ciebie wykonawcom, jesli
    oczywiscie ktokolwiek zgodziłby sie wspołpracowac z kims tak antypatycznym jak ty.
    poczytaj sobie jeszcze raz swoje wypociny i zobaczysz ile żółci i głupoty z nich
    wypływa.

    zycze ci zeby ktos ciebie tak potraktowal jak ty traktujesz innych
  • Gość: wiesiek IP: *.chello.pl 19.06.07, 13:43
  • dosaf 20.06.07, 09:44
    O D R A D Z A M!!!! Firma MadMarDOM !!! (reklamuja się na kilku stronach:
    www.polskastrefa.eu/ogloszenia/profesjonalne_docieplenie_poddaszy_94986_5
    778.html
    www.firmybudowlane.pl/budownictwo,budownictwo_mieszkaniowe,1156355527.html
    www.katalogwww.budownictwo-polskie.pl/wynik.php?k=&n=&m=&w=7&b=0&p=3 )

    Miły Pan umawia się na spotkania w celu ustalenia szczegółów pracy i nie
    przyjeżdza. Umawialiśmy się kilka razy na konkretną godzine i ten psełdo
    profesjonalista nawet nie zadzwonił żeby odmówić spotkanie!! Skoro tak traktuje
    klientów to jak potraktuje wykonanie roboty??!! Nie wiem co się teraz dzieje z
    fachowcami ale od dobrobytu niektórym poprzewracałao się w głowie ;(
  • Gość: zzz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 12:52
    ludzie!!! czy ktos z wykonawcow do was wydzwania, nagabuje, namawia, prosi? nie, to przeciez wy trujecie dupe zbierajac w ten sposob po kilka ofert, a kiedy kolejny telefon z prosba o wycene traktuja jak uwierajacy w bucie kamien wylewacie zale na forum...a idz jeden z drugim do projektanta czy architekta, tam ustalicie zakres, ilosc prac i terminy, a on poleci odpowiednie ekipy

    > Nie wiem co się teraz dzieje z
    > fachowcami ale od dobrobytu niektórym poprzewracałao się w głowie ;(

    ano to sie dzieje ze sa zawaleni robota...a gdzie zes pan lamentowal kiedy ten fachowiec nie mial co z czasem robic...cieszylbys sie pan gdyby wtedy codziennie wydzwanial z pytaniem o ustalenie zakresu niepotrzebnej panu pracy?

  • dosaf 22.06.07, 12:29
    zzz ty jakiś nienormalny jesteś????? Przecież nie piszę, że proszę o wycenę...
    Fachowiec umawiał się ze mną kilka razy i nie przyjechał!!! Skoro ma taki nawał
    pracy to po co się umawia, pyta o adres, dojazd... Czytaj uważnie zanim
    skomentujesz... I nie wmawiaj ludziom czegoś czego nie powiedzeli lub nie
    pomyśleli!!
  • Gość: zzz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.07, 17:41
    nienormalny to ty jestes, facet nie przyjechal /choc kilkakrotnie sie umawial/a ty juz podwazasz jego kwalifikacje, malo tego, wg ciebie to powod by zrobic mu antyreklame

    cytuje:
    "Umawialiśmy się kilka razy na konkretną godzine i ten psełdo
    profesjonalista nawet nie zadzwonił żeby odmówić spotkanie!! Skoro tak traktuje
    klientów to jak potraktuje wykonanie roboty??!!"

    faktycznie, nie napisales ze chodzi o wycene...teraz widze ze zlamal ci serce... sory ale to forum budowlane i nie skojarzylem

    cytuje:
    "Przecież nie piszę, że proszę o wycenę...
    Fachowiec umawiał się ze mną kilka razy i nie przyjechał!!! Skoro ma taki nawał
    pracy to po co się umawia, pyta o adres, dojazd..."

  • dosaf 27.06.07, 13:04
    zzz nie będe z tobą polemizować ale dla mnie jak ktoś się umawia, a potem olewa
    sprawe to jest niepowazny, a skoro jest niepoważny i nie szanuje innych ludzi
    to nie może być profesjonalistą...
    Piszesz: "...sory ale to forum budowlane i nie skojarzylem..." To co tu
    robisz???!!!
  • Gość: bargar IP: *.pseinfo.pl 20.06.07, 13:11
    Nie czekać tylko wywalać na zbity pysk przy pierwszym zgrzycie, nie zaczynać
    pracy bez dobrej umowy (cena zakres prac, precyzyjnie, bo póżniej za
    wyniesienie śmieci doliczą). Jak mówią o kosztach jakoś się dogadamy to na 100%
    nie dogadacie się po robocie. Jak mówią "ze szwagrem w rajchu nie takie żeczy
    my robili" to znaczy że taką pracę będą robić pierwszy raz. Lepiej czekać rok
    na dobrą poleconą ekipę.
  • Gość: zzz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 13:33
    bargar, widze ze masz doswiadczenie i znasz ich grypsere, napisz czy nie powinni skomlac o zlecenie przedlozyc jeszcze zaswiadczenia o niekaralnosci?
  • Gość: wiesiek IP: *.chello.pl 20.06.07, 15:41
    jesteś. A tak naprawdę, jaki cham i prostak...
  • Gość: wykonczeniowiec IP: *.nat.tvk.wroc.pl 21.06.07, 09:04
    A, wam wszystkim sie wydaje ze ktos bedzie robil wam za poldarmo.Chcecie extra
    jakosc,ale malo placic.Za male pieniadze ,to i robota lipa.Jak sie komus nie
    podoba to niech sam robi.Mialem sam pare takich przykladow,ze robilem
    kosztorys,a pozniej klient bierz kogos innego.Teraz biore za kosztorys 150zl,a
    jak klient zdecyduje sie ,to pozniej mu to odliczam.Bo z jakiej racji mam
    jezdzic i wyceniac za darmo,a oni robia sobie castingi i przebieraja jak w
    ulengalkach?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.