Dodaj do ulubionych

Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont

14.10.08, 13:44
No wlasnie. Od trzech tygodni przeprowadzamy remont, a sasiadka z
dolu juz naslala na nas specjaliste z administracji.

Sa kute sciany w salonie (bruzdy na przewody), zrywana podloga,
stawiane sciany z plyty k-g. Syf i malaria. Fachowcy pracuja w dni
powszednie od 8 do 17. Nie dzieje sie jenakze nic niezgodnego z
prawem.

Sasiadka w ogole jest nerwowa i nie odzywa sie do nas od kilkunastu
lat - przestala odzywac sie zaraz po naszym wprowadzeniu sie tam,
pod pretekstem, ze za glosno chodze po mieszkaniu. Potem byly skargi
na zbyt glosna muzyke, pare razy wzywala policje - jednym slowem
osoba z tych drazliwych.

Ja wiem, ze remont moze byc upierdliwy. Gosc z administracji
przyszedl dzisiaj stwierdzic, co tak naprawde robimy, bo sasiadka
skarzyla sie, ze jej sufit odpada (!!!). Pan przyszedl, obejrzal,
nie stwierdzil nic niebezpiecznego dla konstrukcji budynku, nakazal
tylko na biezaco wynosic wory z gruzem i przed wylewka betonowa
zabepieczyc podloze podwojna warstwa styropianu.

Macie jakies sposoby na takich ludzi? Boje sie, zeby jeszcze czegos
nie wykombinowala, co skutkowaloby nakazem wstrzymania robot czy cos
takiego. Dialog z kobieta jest niemozliwy, uprzedzam z gory. Gdyby
stosunki byly w miare normalne, poszlibysmy i empatycznie
uprzedzili, ze bedzie glosno, ze bedzie slychac, ze beda robotnicy
sie po klatce krecic przez jakis czas.

Mieliscie przeprawy z sasiadami w czasie remontu?
--
<*>
Pozdrawiam
Karanissa
Obserwuj wątek
    • jarecki_2 Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 14.10.08, 13:58
      Wykonawca powinien wywiesić taką informację na klatce o mającym się obywać
      remoncie i powinien zostawić do siebie numer telefonu, niech skarżący się
      sąsiedzi dzwonią do wykonawcy a on sobie spokojnie sprawy załatwi. Ty remontować
      masz prawo, jak każdy, musi być hałas i kurz, takie prawo remontu. sąsiadką się
      nie przejmować i robić swoje.





      --
      biuro@zubbau.pl
    • hydros To, że ją wkurza to nie ma co się dziwić. Decybele 15.10.08, 23:46
      są gorsze od zarazy.Remont szczególnie w budynku wielorodzinnym
      trzeba w jakiś rozsądny sposób uzgodnić z sąsiadami.Mieszkam w
      budynku 13 piętrowym 4-ro klatkowym i remonty dzisiejsze są zmorą.
      Po pierwsze robią je popaprancy a nie fachowcy.Sam piszesz o kuciu
      bruzd i pewno będzie w użyciu narzędzie udarowo-młotkowe gdy
      tymczasem fachowcy bruzdy w najmocniejszym nawet betonie wykonują
      już bruzdownicami(bezpyłowymi) o duzej wydajności.U mnie już czwarty
      dzień jakiś partacz robi bruzdy w ścianach betonowych pod instalacje
      elektryczne jakimś młotem udarowym, że mózg pęka.
      Po drugie tak modne obecnie niekontrolowane wyburzanie ścian można
      wykonywać cichymi narzędziami hydraulicznymi(Darda nożyce
      hydrauliczne ręczne).Każde wyburzenie ściany nawet działowej
      wywołuje szkody u sąsiadów(odprężanie stropu) i w jakiś sposób
      narusza konstrukcję budynku.Jest to niezwykle ważne przy budynkach
      prefabrykowanych z czasów PRL gdzie używanie ciężkich narzędzi
      udarowych też nie jest wskazane.Jeżeli będziesz wykonywał remont jak
      u mnie ci popaprańcy, to sąsiadka ma prawo wezwać administrację i
      żądać zmiany sposobu remontu na mniej dokuczliwy.
    • karanissa Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 16.10.08, 10:42
      Po pierwsze - mieszkanie jest w kamienicy. Po drugie - nie wyburzamy
      zadnych scian. Po trzecie - remont przeprowadzaja fachowcy z
      prawdziwego zdarzenia (tak, wiem, mam szczescie, ze na takowych
      trafilam w dzisiejszych czasach :-) )

      To, ze remont jest wkurzajacy dla otoczenia - to wiem. Dlatego tez
      zawiesilam na klatce informacje o remoncie i przeprosilam wszystkich
      za dyskomfort spowodowany halasem.

      A poza tym doszlam do wniosku, ze nalezy uprzedzic ewentualna krecia
      robote sasiadki. Po wizycie pana z administracji (ktory, nadmieniam,
      nie stwierdzil zadnych uchybien), zadzwonilam do wspolnoty i
      poprosilam pana administratora o wydanie stosownego zaswiadczenia,
      ze administracja udziela zgody na taki to a taki zakres prac. Do
      tego kopia projektu z pieczatka wykonawcy oraz hydraulika. Pan
      technik ze wspolnoty byl dzisiaj, obejrzal, stwierdzil, ze bedzie
      lepiej niz przed remontem (kamienica remontowana zaraz po wojnie
      przez mieszkancow, wiec wiele prac to po prostu fuszerka, krzywe
      stropy, nierowne podlogi itp.).

      I tyle. Mysle, ze nic wiecej nie moge zrobic.
      --
      <*>
      Pozdrawiam
      Karanissa
      • Gość: aga Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 13:26
        Remont to wg denifinicji prawa budowlanego wykonywanie robót
        polegających na odtworzeniu stanu pierwotnego- nawet nie bieżąca
        konserwacja. W momencie kiedy dostawiasz nowe ściany, trzeba to
        nazwać przebudową. Należało by wiec wystapić do Wydziału
        architektury. ( opisał to już kajak ) Jeśli zmieniacie funkcję z
        mieszkania na inną np. usługową to oczywiście też.
        Co do tych 3 tygodni... z jednej strony rozumiem Ciebie ale z
        drugiej strony rozumiem też sąsiadke.
        Może i dlatego, że moi sąsiedzi ( szeregówka) przebudowują sie już 3
        miesiące, końca nie widać... i zaiste jest to bardzo uciążliwe.
      • Gość: bozena Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.lublin.mm.pl 17.10.08, 13:53
        U mnie w bloku ,sasiedzi z gory remontowali mieszkanie przez pol
        roku,myslalam,ze oszalejewymieniali wszystko od kafelek po
        panele/kupili mieszkanie,ktore bylo w doskonalym stanie po
        poprzednich lokatorach,wiercenia i kucia mialam dosc,nawet
        telewizora nie moglam wlaczyc ,gdyz non stop po poludniu wiertarka
        pracowala,to dopiero byl koszmar,na szczescie sie skonczyl,ale
        jeszcze teraz co jakis czas cos tam jeszcze wierca.
        • chomsterek Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 17.10.08, 14:31
          Przeżyłam podobną sytuację, z tym, że ja starałam się sąsiadów
          zrozumieć. Remont był bardzo uciążliwy, do tego dokonywany w
          mieszkaniu będącym w dobrym stanie. Nowi lokatorzy postanowili
          jednak wprowadzić kapitalne zmiany, by dopasować lokal do swoich
          potrzeb i gustów, czego bynajmniej nie uważam za fanaberię. Mimo
          różnych uciążliwości, jak hałas, zapylenie, niekiedy nawet
          zatarasowanie klatki schodowej różnymi przedmiotami, nie staliśmy
          się wrogami i nie patrzymy na siebie wilkiem. Nieraz cisnęło mi się
          na usta przekleństwo, kiedy wiertarka odzywała się w porze mojego
          ulubionego programu tv czy drzemki, ale przecież nie mogę od kogoś
          wymagać, by dostosował przebieg prac do mojego planu dnia.
          Oczywiście zakończenie remontu wszyscy przyjęliśmy z ulgą, niemniej,
          obyło się bez roszczeń i awantur ;)
      • josner Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 17.10.08, 14:15
        Ja robiłem remont kapitalny przez około dwa lata z różnych powodów.
        Ty pewnie usrałbyś się ze zgryzoty. Teraz gdzies od miesiaca w mojej
        kamienicy ostatnie mieszkanie jest kompleksowo remontowane. Nikt się
        nie rzuca, bo kazdy przez to przechodził. Po remontach przyjdzie
        czas na adaptację strychów, remont klatki schodowej, piwnic i
        elewacji.
        Przed nami jeszcze kilka lat kucia, pylenia i kursowania fachowców
        po piwko do sklepu :P
      • ongoing Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 17:28
        waldemar.rossztowski napisał:

        > Od trzech tygodni prowadzicie remont?????? To i święty by się
        wkurzył!! Powinni
        > was eksmitować. Serio! To co wy tam robicie, ze ten remont trwa
        trzy tygodnie??
        > ?
        > Basen i kort tenisowy? A może budujecie stadion na EURO 2012?? No
        ludzie, remon
        > t
        > powinien być robiony jak najszybciej;/

        a ty kiedykolwiek robileś gruntowny remont? z twojej wypowiedzi
        wynika, ze nie, więc nie wymądrzaj sie w temacie ile powinien trwać
        remont
    • Gość: LuriTuri Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.aster.pl 17.10.08, 14:22
      Też mam drażliwą sąsiadkę, piętro niżej. W zeszłym roku, przed
      remontem (kucie, prucie, łomot i na koniec cykliniarka) poszłam do
      niej z czekoladkami i zawczasu grzecznie przeprosiłam oraz
      poradziłam zasłonić wywietrzniki (przy moim poprzednim remoncie - ze
      20 lat temu ponoć kurz jej tamtędy leciał). Nawet jeśli cierpiała,
      głupio jej było przyjść z pretensjami, bo była lojalnie uprzedzona.
      W końcu każdy musi czasem zrobić remont.
    • Gość: martinka Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.adsl.inetia.pl 17.10.08, 14:51
      Niestety jeszcze przez kilka miesięcy muszę mieszkać w bloku. Remont to normalna
      sprawa. Jeśli wcześniej uprzedziłaś i przeprosiłaś sąsiadów, to moim zdaniem już
      nic więcej zrobić nie możesz. Mam sąsiadkę, która uprzedziła wszystkich
      sąsiadów, że będzie hałas, bo remontuje całe mieszkanie. Trwa to już miesiąc.
      Mnie to nie przeszkadza, bo sąsiadka mieszka na parterze, a ja na 3 piętrze. Ale
      jak kilka tygodni temu mój sąsiad z góry wymieniał drzwi wejściowe i nikogo o
      tym nie poinformował, to się wkurzyłam. Właściwie tylko dlatego, że mam małe
      dziecko, które przez hałas się obudziło z histerią i ryczało dopóki ekipa nie
      skończyła głośnej pracy. Gdyby mi powiedział wcześniej, to pojechałabym z
      maluszkiem do teściów i nie byłoby problemu.
    • Gość: juzporemoncie Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: 212.51.205.* 17.10.08, 15:00
      ja remont swojego mieszkania robiłem przez pół roku. Nie było mnie
      stać na wynajęcie fachowej ekipy, wszystko robiłem z pomocą mojego
      Ojca i Teścia. do tego normalnie w tygodniu pracowalismy wszyscy na
      swoich etatach i prace remontowe mogliśmy przeprowadzać tylko między
      17 - 21( choc kilka razy do 22 tez nam sie niestety zdazylo zostac).
      Remont starego zniszczonego mieszkania w starym bloku obejmował
      wszystko poczawszy od wymiany instalacji wodnej, kanalizacyjnej,
      gazowej, elektrycznej, zerwanie podłóg, tynków na scianach i sufitów
      (własciwie to same odpadły;)) zburzenie dwóch krzywych scian,
      podiweszenie sufitów, nowa wylewka i nowe tynki, kilka scianek
      działowych... takie najciezsze pracy trwaly 2 miesiace, reszta byla
      juz mniej uciazliwa dla sasiadów(przynajmniej taka mam nadzieje).
      Ale i tak podziwiam ich za wytrwalosc i zaledwie trzy wizyty z
      prosba o wylaczenie wiertarki w trakcie Wiadomosci o 19.30 bo Pan by
      sie chcial dowiedziec co na swiecie słychac...
      Pozdrawiam wszystkich remontujacych i zycze duzo cierpliwosci ich
      sasiadom.
      • Gość: youstynus Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.ksi-system.net 17.10.08, 15:30
        Ja też mogłabym być tą sąsiadką z dołu. Przez takich remontujących musiałam się wyprowadzić, bo nie zniosłam codziennego moknięcia z 5-miesięcznym dzieckiem na dworze (u rodziców sąsiedzi też robili remont w tym czasie). 4 tygodnie kucia i wiercenia od 7 rano, a wieczorem rzucanie czymś ciężkim o podłogę i przesuwanie po podłodze. Oszaleć można było! Sąsiadka zapowiadała remont, ale na 2 tyg. Co ciekawe, na czas remontu jej rodzina się wyprowadziła, a ona sama w ciąży i informację, że u nas jest małe dziecko skwitowała krótkim:"trudno".

        Pozdrawiam wszystkich cierpiących przez remontujących :)
        • unhappy Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 13:19
          Ponieważ Polakom (w tym mnie) trudno myśleć o innych bo zawsze wyżej cenimy
          czubek własnego nosa to niestety prawo powinno zastępować odruchy elementarnej
          empatii. Twój przykład pokazuje jakim koszmarem może okazać się potrzebny
          przecież czasami remont. Masz mieszkanie, płacisz czynsz a przez okres wielu
          miesięcy nie możesz w tym mieszkaniu mieszkać. Winny takiego stanu rzeczy
          powinien ci zrekompensować straty (m.in. wynajem mieszkania na ten czas).
          Dziwne? Nie da się z małym dzieckiem mieszkać obok, pod lub nad mieszkaniem w
          którym przeprowadza się remont. Po prostu. Gdyby remontujący musiał zapewnić
          swoim sąsiadom alternatywne lokum na czas remontu to w jego interesie byłoby jak
          najszybciej ten remont skończyć :)
            • unhappy Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 13:24
              Gość portalu: gość napisał(a):

              > Pogięło Cię ?

              Ależ ja doskonale rozumiem, że to jest nie do pojęcia. Pan Polak robi remont a
              reszta musi pocierpieć. I Pan Polak ani myśli o rekompensacie komukolwiek strat
              z tego tytułu. Pan Polak nawet tego nie zrozumie :)

              A jak ktoś ma małe dziecko to... cóż... co to Pana Polaka obchodzi. Przecież Pan
              Polak robi remont!

              • Gość: gość Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.08, 14:09
                unhappy napisał:

                > Gość portalu: gość napisał(a):
                >
                > > Pogięło Cię ?
                >
                > Ależ ja doskonale rozumiem, że to jest nie do pojęcia. Pan Polak
                robi remont a
                > reszta musi pocierpieć. I Pan Polak ani myśli o rekompensacie
                komukolwiek strat
                > z tego tytułu. Pan Polak nawet tego nie zrozumie :)
                >
                > A jak ktoś ma małe dziecko to... cóż... co to Pana Polaka
                obchodzi. Przecież Pa
                > n
                > Polak robi remont!

                Nie-Polaku !
                P O daj jeden przykład państwa, gdzie obowiązują przepisy ,o których
                bredzisz wyżej ? Jeszcze raz Cię pytam NIEPOLAKU : pogięło Cię ?
                • unhappy Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 15:29
                  Gdybym nie był Polakiem to by mi takie zachowania moich braci Polaków powiewały
                  kalafiorem.

                  > Nie-Polaku !
                  > P O daj jeden przykład państwa, gdzie obowiązują przepisy ,o których
                  > bredzisz wyżej ? Jeszcze raz Cię pytam NIEPOLAKU : pogięło Cię ?

                  Nie chodzi mi o przepisy jako takie tylko o zwykłe postępowanie cywilne. Sprawa
                  jest prosta. Na skutek remontu w mieszkaniu wyżej/niżej/obok mieszkanie nie
                  nadaje się do użytku dla rodziny z małym dzieckiem. I co dalej?
                    • unhappy Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 16:37
                      > Nie zabronisz
                      > nikomu remontować mieszkania, a remontujący nie powinien ponad
                      > niezbędną miarę uprzykrzać życia sąsiadom.

                      Często zasady współżycia mieszkańców regulują wewnętrzne regulaminy. Naruszanie
                      zasad tam określonych mogłoby być dla sądu wskazówką. Pytanie o "niezbędną
                      miarę". Inaczej ową niezbędną miarę widzi remontujący, inaczej ofiary remontu a
                      inaczej zasady przeprowadzania takich remontów.
                      • Gość: gość Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.08, 16:52
                        Z Twoich wpisów wnioskuję, że to Ty masz małe dziecko i dlatego tak
                        się wkurzasz, ale remont nie będzie trwał wiecznie, za niedługo b
                        ędzie cisza, ale Twój delikatnie mówiąc bobas jeszcze przez kilka
                        lat będzie darł mordę w dzień i w nocy nie dając żyć sąsiadom.
                        Moze w regulaminach mieszkańców sąd znajdzie wskazówkę co zrobić z
                        takim bachorem, hę ?
                        • unhappy Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 18.10.08, 17:08
                          Gość portalu: gość napisał(a):

                          > Z Twoich wpisów wnioskuję, że to Ty masz małe dziecko i dlatego tak
                          > się wkurzasz,

                          Mam małe dziecko ale nie mieszkam w bloku :) Jeśli już to rzadko i zazwyczaj
                          sam. Dlaczego moje zdanie na ten temat musisz wpasować w moją domniemaną
                          sytuację osobistą?

                          > ale remont nie będzie trwał wiecznie, za niedługo b
                          > ędzie cisza, ale Twój delikatnie mówiąc bobas jeszcze przez kilka
                          > lat będzie darł mordę w dzień i w nocy nie dając żyć sąsiadom.
                          > Moze w regulaminach mieszkańców sąd znajdzie wskazówkę co zrobić z
                          > takim bachorem, hę ?

                          To co napisałeś miałoby MOŻE sens gdybym OSOBIŚCIE był zainteresowany. Nie
                          jestem. Po prostu uważam, że Polacy mają innych w d*pie. Nieważne czy dotyczy to
                          remontów, czy parkowania na miejscach dla inwalidów czy zachowania na drogach
                          czy dokonywania zakupów czy tysięcy innych rzeczy. Wrzeszczący bachor to może
                          być tak samo dopust boży jak remont ale temat dotyczy chyba remontu czy może
                          czegoś nie doczytałem?
    • Gość: XXX Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.08, 15:14
      Boże! Co Wy robicie przez 3 tygodnie, że jest taki hałas???
      Rozumiem, że remont może trwać, czeka się np. na wyschnięcie tynku,
      potem się maluje ściany, etc. Niemniej jednak nie są to prace głośne
      i uciążliwe dla otoczenia. Ale hałas przez tyle czasu? Całkowicie
      rozumiem Waszą sąsiadkę. Od tego można po prostu oszaleć! Pomyślcie,
      że zamyka Was ktoś w pomieszczeniu na 3 tygodnie, w którym przez
      bite 8 godzin wali wiertarka - przyjemnie, prawda? Pewnie nie
      zdajecie sobie sprawy jak to słychać piętro niżej.
      Przepraszam, ale śmiem twierdzić, że zrobienie bruzd na przewody i
      skucie podłogi tyle nie trwa, tym bardziej, że jak piszesz,
      masz "fachową" ekipę. Albo to tzw. "pan złota rączka", albo ekipa
      robi Was w konia i przez większą część dnia popija sobie
      piwko...Poza tym, istotnie (jak tu ktoś już napisał), część prac
      głośnych da się wykonać w sposób niespółmiernie mniej uciążliwy dla
      sąsiadów - problem w tym, że generalnie w Polsce nie szanuje się
      innych osób, na zasadzie "a mam to w d..., ja wychodzę, a jak komuś
      wali nad głową to jego problem a nie mój".
      A co do prawa, to polecam na początek sprawdzenie art. 144 Kodeksu
      cywilnego i art. 51 kodeksu wykroczeń (wraz z komentarzami i
      orzecznictwem)...
    • Gość: Joe Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.nycmny.east.verizon.net 17.10.08, 15:35
      Co trzeba bylo zrobic to wlasnie uprzedzic i dogadac sie z sasiadami co do czasu
      i godzin tego remontu ... Nadal mozesz polubownie to ludzmi zalatwic mowiac
      poprostu przepraszam itp.

      Legalnie tak masz prawo, ale takze trzeba byc czlowiekiem, i pomyslec o tym ze
      to sa Twoi sasiedzi, z ktorymi po tym remoncie bedziesz musiala zyc... A w
      zgodzie chyba lepiej ... Twoja sprawa, ja mysle ze wyrozumialoscia wiecej
      zdzialasz niz idac na tzw. udry ...

      Pomysl jak ty bys sie czula bedac w mieszkaniu gdzie obok sa takie remonty,
      majac jeszcze male dzieci, czy tez nerwice ...

      Kwestia rozmowy i dogadania sie z ludzmi co do godzin i jakie w danych godzinach
      beda wykonywane prace nie boli i jest jak zloto - inni wtedy wiedza aha - dzis
      demolka od 10 do 12 - wiec spadam na zakupy ...

      Pomysl ...
    • Gość: michal Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.de.ibm.com 17.10.08, 15:39
      Normalka; nam sąsiadka powiedziała (drugiego, ostatniego dnia
      kucia), że mogliśmy kupić inne skoro wystrój tego (z lat 50.) się
      nam nie podobał. Dowiedzielismy się też, że zniszczyliśmy jej
      życie ;)
      Szczęśliwie nie musieliśmy ingerować w konstrukcję budynku, a w
      takim przypadku (wbrew temu co piszą tu niektórzy) nie trzeba nic
      zgłaszać w żadnym urzędzie. Sąsiadów warto uprzedzić ale nawet
      uprzedzeni potrafią wymyślać cuda.

      Powodzenia z remontem
      (pod wylewkę, zamiast styropianu, polecam korek lub płyty z
      prasowanej wełny mineralnej firmy Ursa - lepiej wyciszają)

      • Gość: tralalala Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.edata.net.pl 17.10.08, 16:10
        robiłam remont rok. większość własnymi siłami. ale zgłośnych rzeczy było tylko przesuwanie szaf, pukanie młotkiem, zabawy wyżynarką i wiercenie dziur, więc luz. mimo to: 2 sąsiadów przyszło jak fachowiec zmieniał nam junkersa "bo gazem śmierdzi" (no śmierdziało bo wynosiliśmy go klatką schodową - przewody jednak trochę śmierdzą), z 5 razy pukała sąsiadka z naprzeciwka z pytaniem "a co robicie?". ale nikt pretensji nie miał, zaś sąsiadkę na koniec zaprosiliśmy na zwiedzanie (bo chciała zobaczyć :D)
      • Gość: gość Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.08, 16:49
        Gość portalu: qba napisał(a):

        > na takich ludzi nie ma sposobu
        > mysla tylko o sobie- zadufani w sobie
        Remontowałem jedno mieszkanie w podobnych warunkach. Największym
        hałasem były bluzgi sąsiadki z dołu pod drzwiami i z balkonu. Nie
        pomagały przeprosiny, tłumaczenia, itd. Zachowywała się na
        zasadzie "nie bo nie" Po tygodniu tej gehenny nie wytrzymałem
        nerwowo i przy montażu armatury łazienkowej z premedytacją sowicie
        zalałem jej łazienkę. Gdy przyleciała z mordą spokojnie podałem jej
        adres ubezpieczyciela mieszkania. Wezwała policję, rodzinę,ale do
        mnie nikt nie przyszedł. Zleceniodawczyni najpierw była przerażona
        co to zrobiłem Ale awantury ucichły i do dzisiaj ma spokój. Tacy
        sąsiedzi mogą świętego doprowadzić do szału.
    • artur737 Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont 17.10.08, 17:01
      Prawdopodobnie budynek ma wade i jest niedostateczna izolacja dzwiekowa miedzy
      twoim mieszkaniem a mieszkanki z dolu. Kiedys, na szczescie krotko tez w takim
      mieszkalem. Bylo slychac wszelkie kroki ludzi z gory oraz sluchana przez nich
      muzyke lub TV. Cos obrzydliwego.
      Budzilo mnie nawet jak ktos na gorze szedl w nocy siusiu.

      Jest remont a wiec i okazja do tego aby zwiekszyc dzwiekoszczelnosc podlogi i
      zakonczyc konflikt.
    • Gość: baha11 Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.smgr.pl 17.10.08, 17:26
      ludzie,zastanawia mnie nieżyczliwość i brak szacunku dla drugiego człowieka,że o
      współczuciu nie wspomnę--te wasze "olej babę"," w moim domu mogę
      wszystko"---otóż nie mogę wszystko --są pewne granice. Ale widać w Polsce
      człowiek człowiekowi wilkiem.A przecież każdy z nas może znależć się w takiej
      sytuacji i co wtedy?
    • Gość: asia Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.range86-149.btcentralplus.com 17.10.08, 17:31
      Ja sie nie dziwie ze sie wkurza ,bo majac kucie i rumor za sciana
      przez 3 tygodnie moze wkurzyc.Sa ludzie ktorzy pracuja np na zmiany
      i po nocnej zmioanie chcieliby sie przespac,a tu sie nie da.
      Ja rozumiem ze remont czasami trzeba przeprowadzic ,ale moze
      moznabybylo kucie ograniczyc do jakis konkretnych godzin a milo by
      bylo wczesniej uprzedzic sasiadow i przeprosic za halas.
      Albo prfzynajmnie zaczac od 10 rano z halasem a wczesniej inne prace
      robic.
    • krosta_na_dupie Sąsiad twój wróg 17.10.08, 17:33
      Jak ktoś jest świnią z charakteru, to się do wszystkiego przyczepi.
      Niestety. Ja trzymam się życiowej maksymy: żyj i pozwól żyć innym. W
      moim bloku od lipca trwa remont, właścicielka nagrabiła sobie tym,
      że nie sprząta na korytarzu, a pył podczas "odwiertów" w jej
      mieszkaniu przelatuje przez wolną przestrzeń wywierconą w drzwiach,
      żeby się osoba znajdująca w mieszkaniu nie zadusiła pyłem. Pani ta
      nie sprząta pod koniec dnia, baaa, tygodnia nawet. Ale nikt nie
      donosi, nie czepia się, mam nadzieję, że owa pani okaże się koniec
      końców przyzwoitą osobą, a nie upierdliwą jędzą, bo często tak bywa,
      że im kto bardziej na innych najeżdża, tym gorzej sam się zachowuje.
      A remont wkrótce się skończy. Zobaczymy. Generalnie ja nie czepiam
      się ludzi, choć dzień w dzień potykają się o moją wycieraczkę
      schodząc po schodach i ląduje ona często prawie na środku
      korytarza, kiedy sąsiedzi zza ściany robili sobie letni festiwal
      ochlejstwa i głośnego słuchania muzyki, też nawet słowem się nie
      odezwałam, nie czepiam się o płacz dziecka piętro wyżej, który budzi
      moje dziecko, nie przeszkadza mi wiertarka ani lanie wody przez
      okno, krzyki, hałasy, nocne palenie gumy przez młodych karków pod
      moim oknem, wychowałam się na osiedlu-molochu i hałasy mnie nie
      drażnią. Lubię pomóc sąsiadce wnieść zakupy albo wózek z dzieckiem,
      czuję się wtedy dowartościowana, a nie, jak cieć, który zamiast
      poprosić o usunięcie z korytarza wózka dziecięcego, który
      przeszkadza mu w sprzątaniu, doniósł na mnie do wspólnoty
      mieszkaniowej. Jak ktoś jest w porządku, to zrozumie każdą sytuację,
      ale jeśli sąsiad, sąsiadka są uprzedzeni do całego świata, to każdy
      najdrobniejszy szczegół będzie stanowił przeszkodę. Tacy ludzie sami
      szukają bodźców do awantury i pretekstów do napisania kolejnego
      donosu, albo wykonania telefonu do straży miejskiej lub na policję.
      Dziwne, że nie reagują, kiedy za ścianą okradane jest czyjeś
      mieszkanie, ale z precyzją są w stanie poinformować męża pani X, że
      w czasie jego nieobecności u pani Y byli panowie A, B, C. Do
      pokonania takich sąsiadów nie wystarczy kulturalna rozmowa, czasem
      trzeba walnąć pięścią w stół albo wydrzeć się do granic możliwości.
      Przez lata na przeciwko mojego mieszkania funkcjonowała bez zakłóceń
      melina pijacka. Awantury, nielegalna wódka, smród na kilometr,
      robale. I zero interwencji, bo zero reakcji sąsiadów. Ja nie
      donoszę, nie mam zresztą czasu obserwować, co robi sąsiad, żeby to
      potem opisać w prośbie o interwencję. Ale byli inni. I nic. Faceta
      wreszcie eksimitowano za nie płacenie czynszu. Wprowadził się
      skromny, sympatyczny lekarz z psem. I ten miły człowiek zaczął nagle
      przeszkadzać sąsiadce z dołu. Nie robale, nie smród, nie pijackie
      burdy, ale kroki sąsiada po posadzce. Inny przykład: student
      akademii muzycznej. Witał się już z policją i dowiedział, że
      sąsiedzi zeznali, iż: handluje narkotykami, przechowuje przestępców
      i nielegalnych emigrantów, bije matkę (choć jego matka od lat nie
      żyje), prowadzi domową bimbrownię i dom publiczny. Wszystko to z
      zawiści i nienawiści jednego z sąsiadów do muzyki, którą ten miły
      chłopak legalnie może grywać w godzinach 6.00-22.00. Z biegiem lat
      dochodzę do wniosku, że najcięższe życie w blokach mają ludzie
      spokojni, niewyrywni, pozbawieni chamskich kontrargumentów względem
      ludzi, którym przeszkadza, że przedstawiciele tego samego gatunku,
      co oni, w ogóle istnieją. Dobrze się natomiast wiedzie menelom,
      bandytom, dręczycielom żon, dzieci i zwierząt oraz, oczywiście,
      konfidentom, którzy nie mają nic innego do roboty, tylko bieganie z
      donosami, żeby zepsuć sąsiadowi lub sąsiadom kolejny dzień. Głośna
      jest ostatnio sprawa rodzinki, która terroryzuje całą kamienicę
      (chyba w Warszawie), pisząc maile na policję i oskarżając każdego z
      sąsiadów o bardziej lub mniej wymyślne przestępstwa. Niestety,
      kodeks karny nie przewiduje kar za uprzykrzanie życia innym
      donosiami. A szkoda.
    • Gość: aga Re: Sąsiadkę z dołu wkurza mój remont IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 17:49
      Wyrazy wspolczucia z sasiadka. Sa tacy ludzie ktorzy nie zrozumieja
      nigdy ze to iz ktos robi remont nie wynika z tego, ze rowniez sami
      nie maja innych rozrywek niz siedzenie w "bajzlu" przez trzy
      tygodni. Tak jakbys to robila dla wlasnej przyjemnosci. Sasiadce nie
      wytlumaczysz, paru sfrustrowanym uczestnikom forum tez nie. Szkoda
      nerwow, i tak bedziesz chciala skonczyc najszybciej jak to mozliwe,
      chocby dla wlasnego komfortu. Powodzenia!
      • Gość: elvira Re: idiotka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.08, 19:30
        Cudem przeżyłam remont. Dosłownie. Zaczął się pod moim mieszkaniem w połowie
        sierpnia, a skończył w styczniu następnego roku. O kładzeniu płytek i paneli nie
        piszę, bo to pikuś. Było wyburzanie ścian, szły wiertarki, młoty i nie wiem co
        jeszcze. Trwało to dłużej czasami, niż do 22,00. A zaczynali o 17,00. Po
        miesiącu spokoju, wprowadzili się nowi lokatorzy nade mną. I znowu, przerabianie
        części mieszkania /w tym rozwalanie ścian/, jak również zmiana podłóg i płytek.
        Trwało to kolejne pół roku. Również zaczynali po południu, do póżnych godzin
        wieczornych. Raz tylko poprosiłam sąsiada, aby kończył pracę wcześniej, bo syn
        uczył się do matury. I co usłyszałam? "Jeszcze się nauczy". Przeszłam załamanie
        nerwowe i... wzięłam za dużo tabletek psychotropowych /uspakajających/.
        Wylądowałam w szpitalu na płukaniu żołądka, a następnie do psychiatry. Dziś nie
        mogę nawet słuchać nieco głośnej muzyki, przeszkadza mi najmniejszy hałas.
        Najgorsze, że mieszkam przy bardzo ruchliwej i hałaśliwej ulicy. Najchętniej
        wyprowadziłabym się na bezludną wyspę. Do prywatnego domku już się nie
        przeprowadzę, bo z mojej bardzo skromnej emerytury, jest to niemożliwe. Ale gram
        w totka, więc może... W moim mieszkaniu już generalnych remontow nie
        przeprowadzam, ot odmalowanie ścian i tyle. Wiem, że taki remont trzeba nieraz
        przeprowadzić i właściwie nie miałam żalu do sąsiadów, ale denerwowało mnie to,
        że zaczynali póżnym popołudniem, a kończyli rzadko przed 22. Prawdopodobnie
        pracowali /tzw. fucha/u nich fachowcy po swoich godzinach pracy.
    • Gość: Michał Tak naprawdę problem leży gdzie indziej IP: *.chello.pl 17.10.08, 21:09
      tylko niewiele osób potrafi to dostrzec. Sama przecież zauważyłeś,
      że sąsiadce przeszkadza nie tylko remont, ale również muzyka czy
      Twoje chodzenie. Oznacza to, że wasz blok ma spapraną konstrukcję,
      która nie tłumi hałasów (taki problem jest powszechny w Polsce). W
      innych mieszkaniach (szczególnie tych najbliższych - obok i poniżej)
      słychać co się u Ciebie dzieje. Sam mam taki problem w
      nowowybudowanym mieszkaniu (tylko ja jestem tą "wredną sąsiadką"). W
      moim mieszkaniu słychać wszystko co się dzieje w mieszkaniu onok i
      powyżej. Najgorzej jest w nocy. Wtedy każdy niby drobny hałas
      przekształca się wielki huk u mnie. Jak to mówię ludziom to mi nie
      wierzą. Ale tylko do czasu kiedy do mnie przyjdą.

      W Twoim przypadku radziłby jakoś jednak porozmawiać z sąsiadką.
      Lepiej mieć w sąsiadach przyjaciół niż wrogów. Jeśli macie
      uzgodniony jakiś termin zakończenia, to przekazać jej go, żeby
      wiedziała kiedy "koszmar" się skończy. Do remontu macie prawo, ale
      ignorowanie innych mieszkańców bloku to błąd.
        • Gość: elvira Re: Tak naprawdę problem leży gdzie indziej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.08, 10:57
          Te podwieszane sufity, nic nie dają. Mój sąsiad /ten z dołu/, kiedy już
          wyremontował mieszkanie, to oczywiście odbywały się parapetówy, plus urodziny
          itp. Muzyka włączona na CAŁY REGULATOR. Kiedy zwróciłam mu uwagę, był bardzo
          zdziwiony, bo "on specjalnie zamontował takie sufit, aby sąsiadom nie
          przeszkadzała głośna muzyka". Zapraszałam go w trakcie tej swojej libacji, aby
          posłuchał "swojej" muzyki. Nie skorzystał. Teraz jest już spokój. Sam ma małe
          wnuki i może dotarło do niego, że muzykę słucha się dla siebie, a nie
          uszczęśliwia nią sąsiadów na siłę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka