Wujek czy sąsiad,nieważne.Podjął się - powinien wykonać dobrze,albo
nie brać pieniędzy.
A na partaczy jest oczywiście sposób-skierować sprawę do sądu o odszkodowanie i
zwrot kosztów.Czasem wystarczy sama korespondencja.
Wiem,bo kiedyś oddałem samochód do naprawy w warsztacie samochodowym,
uczniowie robili,szef kasował.Po każdej poprawce coś nowego popsuli.
Po 5-tej czy 6-tej naprawie było ok.Tyle,że wcześniej trzeba było nimi
wstrząsnąć,trochę sądem,trochę informacją u stałych klientów.
I dla Twojej informacji:ci od budowy stanów surowych co prawda mają
firmy(bo faktury),ale najwięcej zatrudniają "na czarno" i to bardzo
wątpliwych osobników...Jakość stanów deweloperskich jest też różna;
przykładowo różnica poziomów na nowym bloku(Wa-wa)na 4 metrowym korytarzu
wynosiła 20 mm,w łazience był tylko 1 kąt 90 st,prąd był co prawda wszędzie
tyle,że podłączony fazą na zacisku pe,czyli tzw.bolcu.I to wszystko w jednym
mieszkanku,gdzie był odbiór i generalnego wykonawcy i dewelopera(bo poszczególne
prace wykonują różne ekipy).
Słyszy się tu i ówdzie o planach utworzenia nowych zrzeszeń branżowych.Obawiam
się,że klienci na tym mimo wszystko nie wyjdą najlepiej,bo wzrosną koszty po
prostu:ceny usług oraz dodatkowych
papierków(odbiorów technicznych).Wcale nie zlikwiduje to patologii,
zawsze znajdą się tacy co będą chcieli zaoszczędzić i obejdą przepisy.Natomiast
wszyscy przestrzegający prawa będą mieli dodatkowe
koszty:wykonawcy zdobycie płatnych uprawnień,a klienci płacąc za urzędowy papierek.
Na dzień dzisiejszy spora część prac nie wymaga uprawnień formalnych
(a nawet jeśli to podpisujący protokół nie zawsze to wykonuje,:))i
w zasadzie może wykonywać każdy.To klient weryfikuje pracę wykonawcy.
Jeżeli nie zna się to powinien zapewnić sobie kogoś kto w jego imieniu sprawdzi
wykonywanie prac w trakcie.
Zgodnie z zasadą,jak sobie pościelesz - tak się wyśpisz,:)Pozdrawiam.