Dodaj do ulubionych

Wpływ ojca na wychowanie dziewczynek.

IP: *.ym1.on.wave.home.com 19.06.01, 14:36
Wychowałam się w domu, w którym ojciec strasznie pil, był alkoholikiem.
Żaden z nas nie miał do niego szacunku, był dla nas kaleką.
Jak byłam w wieku 7 lat przelałam swoje uczucia na brata, który mi zastępował
ojca - bawił się ze mną, opiekował się mną był dla mnie jak ojciec.
Chciałabym wiedzieć, jaki wpływ może wywrzeć ojciec taki jak mój na wychowanie
dziewczynki i jej stosunek do męża.
  • Gość: mycha IP: 10.3.1.* / *.acn.pl 25.06.01, 00:00
    Jola ja nie mialam brata. Stosunek do facetow ? Hmmmm z jednej strony chec
    milosci i akceptacji znalezienia tej "drugiej polowki" a z drugiej
    makabryczny strach ze bedzie tak samo ... ze tez wymarzony okaze sie
    identyczny jak tatus.
    Moj maz znal problem od poczatku i nie bylo nam latwo. Tylko dzieki jego
    wyrozumialosci , niesamowitej cierpliwosci i jego milosci nauczylam sie zyc
    normalnie. Oddzielilam okres zycia w domu i swojej rodziny. Ale to byl dlugi
    czas zanim nauczylam sie myslec ze moj maz to zupelnie inny czlowiek niz
    byl moj ojciec. Wplyw rodziny, jego modelu , wychowanie - wpojone w nas
    wartosci zawsze zostaja w psychice. Jesli nauczylas sie kochac to masz
    szanse - jesli masz wlasciwa swoja polowke, ktory bedzie Cie wspieral ,
    tlumaczyl itp to wygralas. Ty tez musisz chciec i pracowac.
    Powodzenia w tej trudnej walce.
  • joanna.markiewicz 28.06.01, 12:03
    Dzieci uczą się swoich ról związanych z płcią, pełnionych w przyszłości w
    rodzinie /roli matki i ojca/ od swoich rodziców. To jest podstawowy model,
    którym na ogół nieświadomie posługujemy się przy wyborze partnera. Dlatego
    zdarza się dość często, że córki alkoholików wybierają na partnerów również
    alkoholików, mimo koszmaru, jaki zdarzało im się przeżywać w dzieciństwie. To
    co znane jest bezpieczniejsze, znane są zasady i wiadomo czego można się
    spodziewać. Dzieci alkoholików często tak bardzo obawiają się nowego i
    nieznanego, że wolą wybierać to co znane, mimo, że to nie jest dla nich dobre.
    Dodatkowo - wybór partnera alkoholika jest związany z nadzieją, że mogę go
    zmienić, że tym razem inaczej niż było to z własnym ojcem, uda się
    przezwyciężyć stare problemy i wszystko będzie dobrze.
    Dziewczynki potrzebują ojca, żeby poznawać model przeciwnej płci i móc w
    przyszłości budować dobre, bliskie związki z mężczyznami. Ojciec jest bowiem
    pierwszym mężczyzną przy którym dziewczynka wykształca swoją kobiecość i
    seksualność. Przekonania wywodzące się z doświadczeń domu rodzinnego,
    dotyczące tego czy i w jaki sposób budować bliskie relacje z partnerem, jak
    otrzymać miłość, czy bycie otwartym jest bezpieczne i inne, mają swoje źródło w
    relacji z rodzicem przeciwnej płci. Przekonania te mogły być trafne w
    odniesieniu do tego rodzica, a nie są w relacji z obecnym partnerem.
    Zachęcam Cię do skorzystania z terapii dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Dzięki
    niej
    możesz stać się bardziej świadoma tego w jaki sposób budujesz relacje z
    partnerami, a to może stać się początkiem zmian w Twoim życiu.

  • Gość: miichali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.01, 20:19
    To ciekawe. Tak stało się w moim przypadku: ja córka alkoholika wybrałam
    hazardzistę. Tylko jak wytłumaczyć fakt, że on stał się nałogowcem dwa lata po
    ślubie a pochodzi z rodziny nie dotkniętej dotychczas tym problemem? Ja
    zostałam dostrzeżona przez jego rodziców jako przyczyna ich rodzinnego
    nieszczęścia. A moja matka na początku tak nie znosząca mego męża uznała po
    rozwodzie, że postąpiłam podle i jej stosunek nie zmienił się do mnie: tzn mnie
    nie lubi. Fajnie, co? I do tego mam córkę, która bardzo kocha swego ojca
    (dzięki mnie) chodź on wcale na to nie zasługuje.
  • Gość: male IP: 157.25.130.* 26.07.01, 09:29
    My z żoną oboje pochodzimy z pijackich rodzin. Ona miała o tyle lepiej, że pił
    tylko ojciec (u mnie oboje), ale gorzej, że jej ojciec ich notorycznie poniżał.
    Moja matka z kolei strasznie narzekała na ojca i obarczała go
    odpowiedzialnością za syf w rodzinie. Ja tego cierpliwe słuchałem całymi
    latami. Cierpliwe też słuchałem przez lata babci narzekającej na moich
    rodziców, że pijaki i żebym ja się taki nie stał.
    W końcu (po wojsku) wyprowadziłem się z domu, bo poznałem tę jedyną, właśnie
    moją żonę.
    Sądziliśmy, że nasze doświadczenia nam pomogą. Ale po wielu, wielu latach myślę
    inaczej. Ja gdzieś w sobie miałem przekonanie, że jakość związku zależy głównie
    od faceta, żeby dbał o rodzinę, nie pił, nie szlajał się ... Latami więc
    próbowałem dostosować się do wymagań żony. Szło to nawet dobrze póki nie
    urodziło się dziecko. Teraz już kompletnie nie mogę się z nią dogadać. Dziecko
    ma kilka lat i ja jestem oskarżany o jej całkowite zaniedbanie. Nic do niej nie
    dociera, że ja także jestem zmęczony, nie mam tyle czasu ile bym chciał, nie
    mając pomocy rodziny nie możemy sobie pozwolić na wiele rozrywek. Co mnie przy
    tym jeszcze bardziej osłabia, to choć z czasem mamy coraz więcej luzu, coraz
    więcej możliwości to narzekania nadal się nasilają.
    Sądzę też, że moja żona przejęła brzydką cechę poniżania od swego ojca. Jest
    totalnie zakompleksiona i ku mojemu przerażeniu kilka lat pracy, kiedy wydawało
    mi się, że jej kompleksy umarły, one w najlepsze odżyły. Cokolwiek więc teraz
    zrobię to słyszę, że ja jestem winien jej depresji. I tak jak kiedyś
    powiedziałem matce, że skoro nie ułożyła sobie życia z moim ojcem to mi nic do
    tego. Biorę swoją dorosłość i wyprowadzam się to teraz mam ochotę zrobić to
    samo.
    Jestem zmęczony. Niby wiem, co powinniśmy zrobić by poprawić sytuację, ale nie
    mam w sobie siły. Już nawet nie wiem, czy chcę mieć siłę. Już tyle razy
    chodziliśmy do psychologów i nic... Teraz pójdziemy, na jakiś czas coś się
    poprawi, ale to będzie tylko chwilowa poprawa.
    Najlepiej się teraz czuję sam lub kiedy zostaję z dzieckiem. Za parę dni pojadę
    na wakacje, ale tylko z dzieckiem.
    Teraz gdybym powtórnie szukał partnerki to w życiu nie związałbym się z nikim z
    takiej rodziny jak nasze. Jak ognia unikałbym osób zakompleksionych, to się
    potem obraca przeciwko partnerowi. Straszne to jest, ale chyba prawdziwe.
    Pozdrawiam
  • Gość: Miichali IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.01, 12:58
    No ale przecież wszyscy mamy kompleksy, ty pewnie też. Większe, mniejsze,
    skrywane lub nie wszyscy je mamy. Mi się wydaje, że należy zdać sobie z tego
    sprawę i próbować zaradzić, powoli pozbywać się kompleksów. Pracować nad sobą.
    My żyjemy w zakompleksionym społeczeństwie. Dlaczego mama zawsze mnie
    krytykowała, szczególnie za moje życie osobiste, choć jest zupełnie bez
    ekscesów? Bo sama popełniła trochę błędów, które zaważyły na jej życiu. Teraz
    wydaje jej się, że krytykując uchroni mnie. Że rzucając groźby i przestrogi mi
    pomoże. Potworny sposób okazywania miłości, niszczący, przysparzający
    kompleksów. Człowiek przestaje się lubić, bo nie może sprostać oczekiwaniom, bo
    nie jest doskonały. Człowiek doskonały, toż to bzdura...
  • Gość: mycha IP: *.acn.waw.pl 30.07.01, 10:53
    ja tez nie jestem chodzacym idealem i mam swoje wady - moj maz tez je ma
    nie ma ludzi bez wad !
    aby nauczyc sie zyc razem - nie obok siebie - to nalezy rozmawiac
    rozmawiac i jeszcze raz rozmawiac - oby nie byl to monolog
    trzeba przedstawic swoje odczucia i problemy oraz wysluchac drugiej strony
    ja tez sie lapie na tym ze czasem zachowuje sie dokladnie jak moj
    despotyczny ojciec - ciesze sie ze mam tego swiadomosc i moge kontolowac swoje
    zachowanie
    Porozmawiaj z zona

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.