Dodaj do ulubionych

Fobia samochodowa

IP: *.cezex.pl 10.07.01, 13:05
Proszę o jakąś poradę - mam stany lękowe podczas jazdy samochodem, każda podróż
jest dla mnie koszmarem, który odchorowuję kilka dni. Jeszcze po mieście mogę
jeździć w miarę spokojnie - i jako kierowca i jako pasażer. Ale w trasie
przeżywam katusze i nie jestem w stanie nad tym uczuciem zapanować. Osobiście
nie brałam udziału w wypadku samochodowym, jedynie dwa lata temu byłam jego
świadkiem. Zginęła wtedy jedna osoba, a ja widziałam jak okropnie wyglądała i
jak ją wyciągali z samochodu i sam moment zgonu. Wtedy tego dnia do mnie
jeszcze nie docierało co się stało, a jechałam wtedy do Niemiec i prowadziłam
samochód przed tym wydarzeniem dobrych parę godzin i jechałam potem prawie cały
dzień bez przerwy. Ale po kilku dniach opadły mnie koszmarne myśli i po
tygodniu, kiedy wracaliśmy do Polski prowadził tylko mój mąż, a ja trzęsłam się
jak galareta.
wiem, że niestety różnie bywa na drogach, ale kiedyś to przynajmniej jak ktoś
sam jeździł bezpiecznie to ie musiał się niczego obawiać, a teraz - jedziesz
dobrze i ostrożnie, ale pojawi się jakiś wariat i giniesz, bo się znalazłeś
człowieku akurat tam gdzie on .
Gdzie mogłabym zgłosić się ze swoim problemem, bo z niecały miesiąc zaczyna mi
się urlop a ja już się boję tej jazdy samochodem, a przy okazji mój mąż odczuwa
wielki dyskomfort z powodu moich napadów lękowych.
  • Gość: Glen IP: *.usask.ca 10.07.01, 21:02
    Masz normalna reakcje na jezdzenie w Polskich warunkach.

  • Gość: m. IP: *.cezex.pl 11.07.01, 08:12
    Gość portalu: Glen napisał(a):

    > Masz normalna reakcje na jezdzenie w Polskich warunkach.

    Dzieki za słowa otuchy, ale baaaaaaaardzo mi z tym źle i naprawdę potrzebuję
    fachowej porady.

  • Gość: soso IP: 195.41.66.* 11.07.01, 08:56
    Nie poradze za bardzo ale napisze cos z wlasnego doswiadczenia.

    1. Kiedys w Hiszpanii widzialem wypadek (a wlasciwie to bylo zaraz po wypadku).
    Cos w rodzaju berlingo czy partner wpadlo pod autobus. Kierowca zginal na
    miejscu uderzajac glowa o cos i widok tej zmiazdzonej z boku glowy utkwil mi w
    pamieci na lata. Mam ten obraz przed oczami do dzis i moge go wywolac w kazdej
    chwili. Czasami tez przypomina mi sie on jak widze idiotow na drogach, ktorzy
    sa jesze przed takim wlasnie wyprasowaniem glowy. Nie jest to fobia ale silny
    uraz. Natomiast na pocieszeni moge napisac, ze z czasem te wrazenia sie
    uspokajaja i mozna z tym zyc choc pewnie nigdy do konca sie nie zapomni. Nie
    wplynelo to zupelnie na mozliwosc prowadzenia przeze mnie samochodu choc
    oczywiscie po zobaczeniu tego wypadku zwolnilem na kilka nastepnych kilometrow
    jak i wszyscy przejezdzajacy obok.

    Druga sprawa. Kiedys w Krakowie szedlem ulica i nagle za soba uslyszalem
    niezwykle glosny huk, jakby 50 litrowy worek wypelniony woda spadl z dachu
    domu. To byla samobojczyni, jak potam przeczytalem w gazecie, niezrownowazona
    psychicznie, ktora skoczyla z dachu 10 pietrowego domu. To bylo doswiadczenie,
    ktore tez na pewien czas wytracilo mnie z rownowagi. To nie chodzi w tym
    przypadku o widok tej osoby bo spadla za ogrodzony fragment chodnika i nie
    widzialem i nie chcialem widziec jej ciala ale sam odglos i ten przerazliwie
    glosny huk narobil troche zamieszania w mojej glowie. Potem zawsze mialem
    wrazenie, ze to moze sie powtorzyc i chodzenie ulicami nie bylo przyjemnoscia
    ale po jakims czasie minelo.

    Mysle, ze czas jest tu jedynym lekiem i moze nieco spokojniejsza jazda meza niz
    normalnie. Mam nadzieje, ze z czasem bedziesz mogla z tym zyc. A moze pomoze
    diskman i zamkniecie oczu i przedrzemanie podrozy?
  • Gość: m. IP: *.cezex.pl 11.07.01, 10:15
    Gość portalu: soso napisał(a):

    > Nie poradze za bardzo ale napisze cos z wlasnego doswiadczenia.
    >
    > 1. Kiedys w Hiszpanii widzialem wypadek (a wlasciwie to bylo zaraz po wypadku).
    >
    > Cos w rodzaju berlingo czy partner wpadlo pod autobus. Kierowca zginal na
    > miejscu uderzajac glowa o cos i widok tej zmiazdzonej z boku glowy utkwil mi w
    > pamieci na lata. Mam ten obraz przed oczami do dzis i moge go wywolac w kazdej
    > chwili. Czasami tez przypomina mi sie on jak widze idiotow na drogach, ktorzy
    > sa jesze przed takim wlasnie wyprasowaniem glowy. Nie jest to fobia ale silny
    > uraz. Natomiast na pocieszeni moge napisac, ze z czasem te wrazenia sie
    > uspokajaja i mozna z tym zyc choc pewnie nigdy do konca sie nie zapomni. Nie
    > wplynelo to zupelnie na mozliwosc prowadzenia przeze mnie samochodu choc
    > oczywiscie po zobaczeniu tego wypadku zwolnilem na kilka nastepnych kilometrow
    > jak i wszyscy przejezdzajacy obok.
    >
    > Druga sprawa. Kiedys w Krakowie szedlem ulica i nagle za soba uslyszalem
    > niezwykle glosny huk, jakby 50 litrowy worek wypelniony woda spadl z dachu
    > domu. To byla samobojczyni, jak potam przeczytalem w gazecie, niezrownowazona
    > psychicznie, ktora skoczyla z dachu 10 pietrowego domu. To bylo doswiadczenie,
    > ktore tez na pewien czas wytracilo mnie z rownowagi. To nie chodzi w tym
    > przypadku o widok tej osoby bo spadla za ogrodzony fragment chodnika i nie
    > widzialem i nie chcialem widziec jej ciala ale sam odglos i ten przerazliwie
    > glosny huk narobil troche zamieszania w mojej glowie. Potem zawsze mialem
    > wrazenie, ze to moze sie powtorzyc i chodzenie ulicami nie bylo przyjemnoscia
    > ale po jakims czasie minelo.
    >
    > Mysle, ze czas jest tu jedynym lekiem i moze nieco spokojniejsza jazda meza niz
    >
    > normalnie. Mam nadzieje, ze z czasem bedziesz mogla z tym zyc. A moze pomoze
    > diskman i zamkniecie oczu i przedrzemanie podrozy?

    Nie zazdroszczę takich doświadczeń. Mój mąż jeździ bardzo uważnie i spokojnie,
    niemniej zauważyłam, ze jak siedzę z tyłu i nie widzę co się dzieje przed maską
    samochodu to mi lepiej. A jak łyknę dwie dawki kropel na uspkojenie to już mi
    jest całkiem nieźle - po prostu odlatuję. Ale nie chcę wciąż brać jakichś środków.
    Może faktycznie przejdzie z czasem.
    Ludziska piszcie coś jeszcze pokrzepiającego.

  • Gość: Glen IP: *.usask.ca 11.07.01, 20:19
    Dobrze, sprobuje byc bardziej pomocny. Psychologowie terapeuci dysponuja tzw
    metoda odczulania. Istnieja rozne jej warianty. Z grubsza, polega to na
    zrelaksowaniu i w stosowaniu nadzorowanych przez terapeute stresowych sytuacji
    (jak wlasnie jazda samochodem). Sztuka jednak polega na tym by wyobrazenia byly
    na tyle niestresujace by nie wytracily cie z relaksu. Z czasem, wyobrazasz
    sobie sceny bardziej drastyczne z twojego punktu widzenia, a ciagle pozostajesz
    w relaksie co wlasnie jest odczuleniem. Wraz z postepem w odczulaniu, stopniowo
    zmienia sie twoje nastawienie do zrodla strachu czyli samochodu.
    Pozostaje tylko wiec znalesc kogos kto cie poprowadzi przez ta terapie.
  • Gość: m. IP: *.cezex.pl 12.07.01, 11:02
    dzięki, Glen za twoje starania. Też słyszałam o takiej metodzie, wydaje mi sie
    brutalna, ale niestety (dla mnie) być może jedyna. Teraz właśnie tylko
    pozostaje znaleźć takiego terapeutę.
    Życzę miłego dnia.
  • Gość: xyz IP: *.wroc.gazeta.pl 12.07.01, 17:50
    Gość portalu: Glen napisał(a):

    > Masz normalna reakcje na jezdzenie w Polskich warunkach.

    Tez tak uwazam. Po prostu - wszytsko sie moze zdarzyc, niezaleznie od tego jak
    bardzo ostroznie jezdzimy. Jako kierowca i jako pasazer - od lat przezywam
    nieustajace katusze - i uwaga - nie widzialam tak bliska zadnego wypadku jak Ty.
    Ale to czym bombarduja nas w mediach, kultura jazdy i bezmyslnosc polskich
    kierowcow, w zupelnosci wystarcza dla mnozenia obrazow w wyobrazni normalnie
    wrazliwego czlowieka.
  • Gość: abc IP: 10.40.0.* / 217.96.44.* 13.07.01, 14:48
    Właściwie widzac co dzieje sie obok człowiek boi się dokładnie wszystkiego - wyjśc na ulicę, jechać
    autem,wypuscić dziecko na podwórko (do szkoły też) .Zaczyna być to coraz bardziej uciążliwe dla mnie
    - tylko co można z tym zrobić ???
  • joanna.markiewicz 15.07.01, 20:33

    Twoje problemy będące następstwem traumatycznego wydarzenia to
    najprawdopodobniej wynik zaburzenia, które nazywa się zespołem stresu
    pourazowego. Najlepiej, żebyś zgłosiła się do psychoterapeuty zajmującego się
    dorosłymi. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale jeżeli w Warszawie, to polecam
    „Intrę” przy ul. Lipowej, tel. 826 35 34, lub gabinet psychoterapeutów tel 621
    68 97.
  • Gość: Melba IP: *.man.polbox.pl 28.08.01, 13:45
    Ja też odczuwam strach na myśl o podróżowaniu samochodem. Ratowałam kiedyś
    ludzi z wypadku - okropne, ale to chyba nie ma nic z tym wspólnego, bo miałam
    to już wcześniej. Zastanawiałam się, czy nie jest to fobia, ale doszłam do
    wniosku, że to racjonalny lęk. Jeździłam po Finlandii i tam czułam się o wiele
    bezpieczniej - kultura na drogach itp. A tu nęka mnie wizja pijanego kierowcy
    TIRa i fatalnego stanu polskich dróg. Nie mam zamiaru się z tego leczyć, mam
    zamiar podróżować pociągami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka