Dodaj do ulubionych

Toksyczna matka, co robic?

IP: *.gazeta.pl 16.07.01, 18:49
Mam toksyczna matke, z ktora na skutek roznych zakretow zyciowych dziele
mieszkanie, a jak sie okazuje i zycie. Sama jestem matka dwojga nastoletnich
corek i widze potrojny koszmar toksycznej rodzicielskiej/babcinej milosci.
Poczynajac od faktu poczucia obcosci we wlasnym domu i wobec wlasnej matki, a
konczac na codziennej szamotaninie o najdrobniejszy przejaw niezaleznosci czy
to mojej, czy dzieci, tocze ciagla walke a dom stal sie jej arena, miast azylem.
Nie pomagaja zadne dyskusje, tlumaczenia, ze mam prawo zyc wlasnym zyciem z
dziecmi. Matka nie przyjmuje do wiadomosci mozliwosci nie tylko mojego
wyprowadzenia sie z dziecmi, ale w ogole niewtracania sie do moich spraw, zycia
moim zyciem. Stosuje wszelkie mozliwe techniki wywolywania u nas poczucia winy,
a to wypominania, ze tyle pracowala/pracuje na rzecz domu, a to, ze chora, a
to, ze za pozno, zeby zaczynala zycie sama, a to, ze dala nam dzieciom wszystko
co mogla, a teraz doswiadcza od nich niewdziecznosci, w koncu straszy
samobojstwem. Od grozb do placzu, ja coraz bardziej zaszczuta (matka kontroluje
nawet moja korespondencje, rzeczy osobiste) a dzieci coraz bardziej
zobojetniale i pasywne, niesamodzielne. Na haslo wyprowadzenia sie protestuja i
miedzy jednym wybuchem/klotnia z babcia, a drugim twierdza, ze im dobrze jak
jest.
Czuje sie bezradna i osamotniona chociaz wiem, ze mam racje, a obecna sytuacja
zabija tak samo mnie jak i dzieci.
Co robic?
  • Gość: Józef K IP: 157.25.130.* 17.07.01, 09:06
    Gość portalu: elka napisał(a):
    > Co robic?

    Wyprowadź się.
    Jeśli ciągle słyszysz zarzuty ile dla Ciebie zrobiła to tylko po to żeby osiągać
    własne cele. Jesteś dorosła i masz prawo do swoich błędów.

    Ja wyprowadziłem się z domu jak miałem 22 lata. Ile było marudzenia, a że sobie
    nie poradzę sam, a że co mi grozi, a że ojciec matkę po alkoholu zabije (sama też
    za kołnierz nie wylewała). Ja za to całe dzieciństwo słyszałem jakim to potworem
    jest mój ojciec i że on jej życie zmarnował. A prawda jest taka, że moja mam
    całkowicie go zdominowała. Kiedy to zrozumiałem powiedziałem, że jestem dorosły i
    będę żył tak jak chcę, a skoro ona sobie dotąd życia nie ułożyła to ja tego za
    nią nie zrobię.

    Teraz po wielu latach nic nie żałuję swojej decyzji. Skończyłem studia, nieźle
    zarabiam, mam jeszcze lepsze perspektywy, a tak tkwiłbym w tej pipdówie dbając o
    moją matkę. Teraz im czasami trochę kaski podrzucę, przyjadę z ich ukochaną
    wnóczką i jest wspaniale.

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 22.07.01, 06:50
    Matka twoja jest wspaniala.Prawdziwa.Kochaj ja i akceptuj.Jezeli masz stres z
    powodu ze nie masz wlasnego mieszkania, nie mieszaj w to matki i jej wielkiej
    milosci do ciebie i wnuczat.Postaraj sie raczej o dobra prace.Wez matke na
    obiad do restauracji, wez ja do teatru.Zafunduj jej fryzjera lub
    kosmetyczke.Nie stac cie na to? Moze to jest ta toksyna???
  • Gość: re IP: *.usennet.ne.jp 23.07.01, 03:32
  • Gość: Momo IP: *.cezex.pl 23.07.01, 15:46
    Gość portalu: renka napisał(a):

    > Matka twoja jest wspaniala.Prawdziwa.Kochaj ja i akceptuj.Jezeli masz stres z
    > powodu ze nie masz wlasnego mieszkania, nie mieszaj w to matki i jej wielkiej
    > milosci do ciebie i wnuczat.Postaraj sie raczej o dobra prace.Wez matke na
    > obiad do restauracji, wez ja do teatru.Zafunduj jej fryzjera lub
    > kosmetyczke.Nie stac cie na to? Moze to jest ta toksyna???


    A moze ty też masz taka mamę lub sama jesteś taką mamą. Jeśli nie to chyba nie
    wiesz co mówisz, z całym szacunkiem, ale nie tak wygląda zdrowe kontakty miadzy
    pokoleniami.

  • Gość: elka IP: *.gazeta.pl 23.07.01, 17:16
    Gość portalu: renka napisał(a):

    > Matka twoja jest wspaniala.Prawdziwa.Kochaj ja i akceptuj.Jezeli masz stres z
    > powodu ze nie masz wlasnego mieszkania, nie mieszaj w to matki i jej wielkiej
    > milosci do ciebie i wnuczat.Postaraj sie raczej o dobra prace.Wez matke na
    > obiad do restauracji, wez ja do teatru.Zafunduj jej fryzjera lub
    > kosmetyczke.Nie stac cie na to? Moze to jest ta toksyna???

    Nie mam stresu z powodu własnego mieszkania ani pieniędzy, w ogóle nic nie rozumiem z twojej
    wypowiedzi. Owszem, wierzę, że matka mnie kocha i moje dzieci, ale kocha miłością tak zaborczą, ze nie
    ma w niej miejsca na moje potrzeby, na moje własne życie. Nie mam szans z nikim się związać, bo każdy
    jest rywalem dla niej. Nie mogę normalnie wychowywać dzieci, bo ona zawsze wie lepiej, skutek jest taki,
    że dzieci przywykły każdy ruch, każdą decyzję warunkować "a co powie na to babcia". Mój autorytet u dzieci
    jest stale torpedowany i chociaż rozumiemy się z dziećmi jak dotąd bez problemu, to boję sie, że kropla
    drąży skałę. Jak dotąd nie miałam żadnych problemów wychowawczych, staram się poświęcać im
    maksimum czasu, rozmawiać, tłumaczyć i wyjaśniać, także sytuacje konfliktowe z moją matką i między
    nimi a nią. Trudno w kilku zdaniach opisać jak wygląda życie na codzień w takich warunkach. Jeśli chodzi
    o mnie to możnaby opisać jednym słowem: więzienie. Jeśli uda mi się gdzieś wyjść raz na ruski rok,
    spotkać się z przyjaciółmi to w tym czasie matka mówi dzieciom jaka to jestem wyrodna, że zostawiam je
    w domu same (?). Po każdym takim wyjściu (chocby do kina) słyszę miesiącami komentarze jaką to
    jestem wyrodną córką. Wystarczy, że usiądę przy komputerze, albo książce, albo wrócę zmęczona z pracy
    i polożę się po odrobieniu pracy w domu spać, a już słyszę wyrzuty, pretensje i obrazę, że nie spędziłam z
    nia wieczora (wariant 1: oglądając telenowele czy plotkując o znajomych), ba, pretensje nawet o to, że
    spędziłam czas z dziećmi (że też nie żal mi czasu na głupoty - wariant 2: mogłabym przecież zamiast tego
    posprzątać, ew wariant 1). Chcę mieć prawo do własnego życia, ponosić za nie odpowiedzialność, także
    za błędy, chcę wychować dzieci po swojemu, decydować chocby o tym, gdzie powiesić półkę na książki,
    postawić wazon czy położyć tubkę z pasta do zębów albo swobodnie porozmawiać przez telefon.
    Jak można się czuć będąc stale pod kontrolą, czy dzieci będą widzieć we mnie "dorosłego", gdy matka
    traktuje mnie jak dziecko, stosując regułę czego mi wg niej wolno a czego nie?

    Nie muszę się przekonywać do tego, że powinnam oderwać od matki, ale jak to zrobić skoro dzieci boją
    się tego "co powie babcia" oraz tego, że musiałyby zacząć być bardziej samodzielne? Mam je zabrać
    wbrew nim z tego domu? Jak je przekonać? Dodam, że od czasu kiedy problemy z matką zaczęły sie
    nasilać obserwuję u dzieci zamykanie się, odizolowywanie od tego co się dzieje między mną i matką,
    obojętnienie na awantury. Kiedy ich to dotyczy mówią trudno i dla świetego spokoju siedzą cicho.
    Jak ja kiedyś.
  • malwinamalwina 24.07.01, 14:27
    swiat tego nie widzial ! dziewczyno, oprocz funkcji grzecznej corki, masz inna : bycie matka ! I o ile mi
    wiadomo to wiele decyzji zyciowych podejmuja JESZCZE rodzice i o zadnym przekonywaniu nie ma
    mowy ! Tak ma byc a nie inaczej ! wyprowadzcie sie . Koniec kropka. Dystans geograficzny.
    Przeciez to decyzja nalezaca do rodzicow ! tu nie chodzi o nowa fryzure corki czy szerokie gacie syna !
    A gdybys byla zmuszona zawodowo ? Wyslalabys dzieci do szefa aby mu wytlumaczyly ze sie nie
    zgadzaja ? Nie szukaj pretekstow w dzieciakach - to ty hamujesz. To jest twoja odpowiedzialnosc i sie
    "dobrem dzieci" nie wykrecaj. Zwlaszcza ze wyglada na to ze to slawetne "dobro dzieci" jest wlasnie w
    przeprowadzce. Nie ma nic lepszego jak wizyty u babci, ktora wreszcie bedzie musiala sie starac, jesli
    chce by wnuki z latami utrzymywaly kontakt.
    Nie jest normalne i latwe zyc przy wlasnych rodzicach bedac dorosla osoba. Przetnij pepowine, ciach,
    ciach ! Powodzenia.
  • Gość: córka IP: 192.168.31.* / *.nasze.pl 25.09.01, 09:00
    Czytając Twój post miałam wrażenie ze ktoś opisuje moje życie. Przeżyłam
    dokładnie to samo a nawet więcej. Kiedy moja mama zażądała abym rozeszła się z
    moim mężem i wspaniałym ojcem moich dzieci wtedy oprzytomniałam i po prostu z
    całą rodziną odeszłam od niej. Mieszkalismy wspólnie nie z konieczności ale z
    wyboru. Powiekszylismy mieszkanie, przez 10 lat urządzaliśmy je tak, żeby każdy
    miał w nim swoje miejsce do którego chetnie wraca. Niestety mojej mamie nikt
    nie był i nie jest w stanie dogodzić. Kiedy na świat przyszły dzieci i nie
    byłam już w stanie poświęcić jej bez reszty mojego czasu wtedy zaczęły się
    pretensje, krytykowanie mnie i męża we wszystkim. Dyktowanie najdrobniejszych
    spraw. Kto nie przytaknął mojej mamie stawał się jej wrogiem. Żeby uratować
    swoją rodzinę, zostawiliśmy dorobek naszego zycia i wyprowadziliśmy się.
    Dla matki był to taki szok,że do tej pory nie utrzymuje z nami kontaktu.
    Przypłaciłam to silną depresją ale dzięki rodzeństwu i męzowi jakoś
    funkcjonuję. Bardzo to przeżywam ale muszę się z tym pogodzić, bo mam do
    wychowania dzieci. Najważniejsze, że wrócił dla nich spokój.Z całego serca
    życzę Ci wytrwałości. Decyzja o rozstaniu z "toksyczną" matką jest niezwykle
    ciężka.Poczucie winy jakim jesteś karmiona od lat nie pozwala normalnie
    funkcjonować. Ale jesli nie przetniesz tej "toksycznej" pępowiny zmarnujesz
    życie swoje i swojej rodziny.
  • Gość: elka IP: *.gazeta.pl 25.07.01, 10:17
    Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos. Co tu dużo gadać, lżej mi się zrobiło na duszy. Może
    jeszcze nie jest za późno żeby zacząć zyć od nowa :).

    Serdecznie pozdrawiam

    elka
  • joanna.markiewicz 30.07.01, 13:25
    Przepraszam, że tak długo nie odpowiadałam na pytanie, widzę, że wiele osób
    zabrało głos w Twojej sprawie, więc być może będę się powtarzać. Jeżeli
    chciałabyś czegoś innego proszę napisz. Ważnym posunięciem w tej sytuacji może
    być oddzielenie się, a co z tym się wiąże wyprowadzenie się od matki, może
    nawet wyjazd. Ale to z pewnością nie wystarczy, jeśli tak długo byłaś od niej
    zależna, podporządkowana jej, będziesz potrzebowała czasu, żeby nauczyć się żyć
    samodzielnie. Możesz najpierw wzmocnić się, tak, żeby umieć się jej
    przeciwstawić i oddzielić od niej, albo wynieść się i równolegle postarać się o
    wsparcie i pomoc ze strony innych . Masz prawo żyć własnym życiem, nawet jeśli
    Twoja matka tego nie rozumie. Ta sytuacja jest niedobra dla Ciebie i Twoich
    dzieci, pomyśl czego one się uczą i jaką mają szansę na przyszłe, własne,
    niezależne i zdrowe życie. Jeśli nie chcesz zrobić tego dla siebie, zrób to dla
    nich. Rozumiem, że taka decyzja, a jeszcze bardziej doprowadzenie jej do końca,
    nie jest łatwe i dlatego będziesz potrzebowała dużo wsparcia ze strony innych
    ludzi.
    Czy masz takie osoby, które są Ci życzliwe, rozumieją Twoje potrzeby i są lub
    byłyby gotowe wspierać Cię. Czy inni wiedzą o Twojej sytuacji, czy rozmawiasz z
    nimi, jeśli nie, pomyśl o tym komu mogłabyś zaufać i powierzać swoje problemy,
    rozterki, do kogo mogłabyś mówić o tym czego się boisz. Potrzebna jest Ci
    osoba, jeszcze lepiej osoby, która nie przestraszą się tego o czym będziesz
    mówiła, nie będą udzielały Ci rad, a będą umiały słuchać Cię i będą stały za
    Tobą.
    Jeżeli nie masz takich przyjaciół, zorientuj się w swoim miejscu zamieszkania,
    jakie są możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy. Może jakaś poradnia
    zdrowia psychicznego, organizacja pozarządowa / może działającą na rzecz
    kobiet/ lub ośrodek udzielający pomocy osobom dorosłym będącym w trudnej
    sytuacji, jednym słowem miejsce, gdzie uzyskasz pomoc i wsparcie, wzmocnienie
    i upewnienia, że decyzje, które podejmujesz są słuszne. Z tego o czym piszesz
    wynika, że od wielu lat doświadczasz ze strony swojej matki przemocy
    psychicznej, możesz więc skorzystać z grupy dla ofiar przemocy.
  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 21.08.01, 07:58
    Nie zgadzam sie z pania EKSPERT.Rozdzielenie tych kobiet dzisiaj jest
    niemozliwe bez duzych strat emocjonalnych, nawet MATKE taki stres moglby zabic.
    Ja uwazam, ze MATKA nie jest toksyczna, trzeba jej poswiecic wiecej czasu,
    chociazby na pogawedki, a nie ciagle ze skwaszona mina wloczyc sie po domu lub
    po znajomych i robic za ofiare "TOKSYCZNEJ"(?) Matki.Dzieci wiedza najlepiej
    jak to jest. One nie spekuluja, one ZAWSZE WYBIERAJA MILOSC!!!
    One wiedza, ze jak wyprowadza sie, w ich nowym domu bedzie ciagly niepokoj i
    wyrzuty sumienia, dlatego nie chca tego.Wyglada, ze ty Elka masz stres,wyluzuj
    sie i ciesz sie , ze masz taka fantastyczna MILOSC kolo siebie.Ja osobiscie
    zazdroszcze ci takiej MATKI.Taka byla moja babcia i wszyscy ja za to
    kochalismy.Nie rozumiem, jak mozna martwic sie z powodu NADMIARU MILOSCI?
    Nie wyglada,aby twoja matka kochala cie zaborcza miloscia. Ty odbierasz tak te
    sytuacje , bo jestes rozdrazniona, zestresowana.KOntrola korespondencji to moze
    byc zwyczajne otwarcie urzedowego listu do ciebie, no i co z tego.Przeciez
    nikomu przez to nic sie nie stalo.Ja uwazam, ze powinnyscie sie cieszyc byciem
    ze soba, bo pomysl sobie , ze kiedys wrocisz do pustego domu i nie uslyszysz
    kochanego glosu i kochanego zrzedzenia.Bedzie cicho i zimno.Bez emocji.
  • Gość: córka IP: 192.168.31.* / *.nasze.pl 25.09.01, 09:12
    Odnoszę wrażenie, że nie masz pojecia o temacie tutaj poruszonym.To nie jest
    sprawa otwarcia listu czy zrzędzenia.To ze strony "toksycznej" matki jest
    brutalne wchodzenie z butami w życie dorosłego dziecka, tak jak w moim
    przypadku nawet w życie intymne. To są próby manipulacji wnukami przeciwko
    rodzicom. To nie jest miłosć matki do dziecka ale egocentryzm. Są pewne
    granice, których nawet matce nie wolno przekraczać. Jesli zachowanie matki
    prowadzi do destukcji w rodzinie a ona sama uważa się za ofiarę wszystkich,
    którzy myslą i robią inaczej niż ona to jak najszybciej należy się rozstac.
  • Gość: isabelle IP: *.uml.lodz.pl 03.10.01, 12:09
    Prawdziwa miłość to akceptacja, wsparcie. Jeśli matka nieustannie jest
    niezadowolona i krytykuje to z każdym dniem jest w tobie mniej pewności siebie,
    samoakceptacji, może nawet przestajesz wierzyć,że umiesz dobrze wychować swoje
    dzieci i podejmować słuszne decyzje. Trzeba się wyprowadzić, mieć własny kąt,
    ale tak jak napisała pani psycholog musisz mieć na to siły i być dobrze
    przygotowana. Rozumiem przez to: być przekonaną do tego co robisz,zebrać
    odpowiednie finanse, przygotować przytulne, nowe mieszkanko, najlepiej z
    udziałem dzieci, mieć kilka osób, które cię wesprą bo początki będą bardzo
    trudne (mimo wszystko matka trochę pomagała w domu). Swojej pasywności nie
    zasłaniaj dobrem dzieci - one mają dosyć konfliktów więc robią się "głuche" i
    pasywne. Czy chcesz żeby miały takie życie jak twoje? Przede wszystkim trzeba
    uwierzyć w siebie i swoje prawo do życia. Jestem córką toksycznego ojca i wiem
    jakie to trudne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka