Dodaj do ulubionych

zawiklana sytuacja

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 11:13
Rozstalam sie z mezem ponad rok temu. Glownie z powodu tzw niezgodnosci
charakterow, ale dla mnie decydujace bylo to, ze uciekal sie w swojej frustracji
do rekoczynow.W pewnym momencie bylo tego za wiele. Wyprowadzil sie,
przestalismy ze soba rozmawiac. Nie ograniczalam kontaktow ojca z dzieckiem. W
chwili gdy go zabraklo chcialam zrobic wszystko aby o nim zapomniec, poznac
kogos innego, zwiazac sie. Poznalam ale to nie byl te, nie sprawdzil sie juz na
etapie "dochodzacego". Dziecko nie zaakceptowalo tego mezczyzny. Ja mialam
mnostwo watpliwosci. Zdecydowalam sie zakonczyc to definitywnie. Moj maz w tym
czasie wniosl sprawe o rozwod. I nagle po rozprawie zaczelismy rozmawiac, tylko
o dziecku ale zawsze. I ja gdzies podswiadomie chce abysmy wrocili do siebie,
ale boje sie wspomnienia przemocy. Dziecko przez ten roku zbudowalo sobie
jednak jasna sytuacje ze ma dwa swiaty, dwa domy. Czy naprawianie naszego
zwiazku ma sens? ( maz raczej nie wysyla takich sygnalow ale wydaje mi sie ze
mnie kocha, natomiast teraz role sie odwrocily i nie czuje sie juz winny a
jednynie urazony moim postepowaniem). Jak na dziecku obija sie taka hustawka
sytuacj? Pomio tego co sie zdarzylo miedzy nami jestem gleboko przekonana, ze
nie znajde takiego drugiego czlowieka jak moj maz.
  • malwinamalwina 31.07.01, 15:04
    sprawa jest znana wszystkim badaczom od psy do socjologow poprzez osrodki pomocy dla bitych
    kobiet - mezczyzna ktory raz podniosl reke na kobiete bedzie recydywowal. jasne jak slonce,
    przykladow mam setki w otoczeniu.
    rozumiem twoje rozterki,ale jednak rada : zacznij od budowania zycia samotnie , zajmij sie soba, a
    znajdziesz kogos kto bedzie odpowiadal twemu danemu stanowi ducha.
    jestes niepewna - znajdziesz niepewnego
    jestes w rozterce
    w depresji
    samotna i smutna
    przyciagniesz popaprancow. Glowa do gory, miesiace plyna na twoja korzysc a nie przeciw tobie.
    A dziecku nie powinnas przedstawiac facetow ktorzy nie sa "pewni", po co mu defilada ?
    piszesz (z zalem ?) ze kogos jak ex maz nie znajdziesz - czy to cel ?, przeciez sie rozstaliscie i to z
    POWAZNEGO powodu !
    Pomysl o swojej godnosci. Pomysl tez o dziecku i jego przyszlosci z bagazem rodzinnym zawierajacym
    przemoc a nie milosc i przyjazn.
    czas nie stoi, wszystko plynie, bedzie lepiej bo nie ma powodu aby bylo inaczej, wystarczy troche tym
    sterem pokierowac...
    przepraszam za doktorancki ton w stylu rady ciotki klotki
    bye
  • Gość: hanka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 16:36
    dzieki malwinomalwino za pocieche.gdzies tam w glebi wiem to co
    oczym piszesz ale... jakos nie potrafie przyjac tego do
    wiadomosci w zyciu codziennym.
    Chcialabym sie tez dowiedziec co mysli o tym pani Markiewicz,
    moze to i przypadek nie wart komentarza ale ja czuje sie w tym
    wszystkim bardzo zaplatana i nie widze rozsadnego wyjscia.
    Czy powinnam po prostu zglosic siebie i dziecko do psychologa aby
    sprawdzili na ile przejscia zawazyly na moim stosunku do swiata i
    na ile wplynely na dziecko??
  • Gość: hanka IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 23:31
    Ze wszystkimi swoimi problemami poszlam do psychologa i
    dowiedzialam sie, ze powinnam sobie zadac pytanie "co ja takiego
    zrobilam, ze bil" bo widocznie musial byc do tego sprowokowany.
    A dla mnie wazne (bo nie pozwala mi sie podniesc) jest to, ze
    uderzyl, ze patrzylo na to dziecko i ze nadal pomimo tego
    wszystkiego tesknie za nim i mi go brakuje. Dziecko rowniez
    bardzo teskni za pelna rodzina, ale nie z zastepczym ojcem tylko
    tym wlasnie. I juz nie wiem. Jak to z wina jest, i gdzie jest to
    wszystko w co wierzylam.
  • malwinamalwina 03.08.01, 10:08
    ja ci powiem ze takich psychologow powinno sie rozstrzelac na miejscu ! to jest skandal ktory zasluguje
    zeby babe/faceta wykreslic z listy majacych prawo do praktykowania !
  • Gość: Bona IP: *.zgora.dialog.net.pl 04.08.01, 19:29
    Popieram! Co to idiotyzmy? Kobieta sprowokowała, coś takiego zrobiła, że jej
    się należało? Matko Boska! Jeśli nawet nie była w porządku, od tego mamy głowę
    na karku i język w gębie, żeby takie problemy rozwiązywać, jak na
    cywilizowanych ludzi przystało. Hanka powinna trzymać się jak najdalej od
    takich psychologów (może oni też stosują w domu argument pięści?), a
    najbardziej od takich barbarzyńców, jak jej mąż. Nie ma się co łudzić, że to
    się nie powtórzy, jeśli wróci. Powtórzy się napewno! Najpierw będzie sielanka
    po powrocie, kwiaty, przeproszenia i zaklęcia, a potem coraz większa złość, że
    była taka wredna wtedy odchodząc - i w końcu znowu siniaki, a może i gorzej.
    Jeśli chce siebie narażać, niech jeszcze raz zdobędzie się na myślenie głową, a
    nie czymś innym i pomyśli o dziecku, które ucierpi znowu, być może znacznie
    bardziej.
  • Gość: rudzien IP: 10.1.108.* 07.08.01, 10:08
    Hanko. Byłam w podobnej do Twojej sytuacji. Slub, dziecko, codzienne życie i tu zaczął się koszmar...
    Bicie za cokolwiek. A jagorsze jest to, że oboje jesteśmy terapeutami... czyli psycho - logami albo
    lami. Sama już nie wiem.

    Wiem natomiast jak czułam się kiedy uciekłam z domu... Za wszelką cenę wrócić i próbować
    jeszcze raz, bo na pewno da się wszystko ułożyć i zmienić. Mój mąż też nie czuł się winny - mówił, że
    klepnął mnie parę razy i tyle, ale to wszytko moja wina. Wróciłam i było dobrze przez pół roku i
    zaczęło się znowu. Na dodatek byłam w drugiej ciąży... a on przyniósł mi pieniądze i kazał
    zrobić zabieg. I znowu uciekłam. Postanowiłam odejść i nigdy nie wrócić! Niestety w wyniku tego
    stresu straciłam dziecko.
    Mieszkałam osobno. Mąż odwiedzał córkę dość regularnie. Każda jego wizyta wywoływała u mnie
    płacz, ogromną tęsknotę, żal i poczucie winy. Starałam się wynajdywać preteksty, żeby tylko się
    spotkać i porozmawiać. Tak strasznie chciałam być z nim - tylko tego chciałam... A przecież bił,
    poniżał, nie chcial naszego dziecka. Wtedy wszystko potrafiłam sobie wytłumaczyć i uzasadnić! (o
    zgrozo!!)
    Ponad dwa lata trwała moje obsesja, mimo tego, że był z inną i mieli dziecko. Nie obchodziło mnie
    to, sypiałam z nim i cały czas marzyłam jak będzie nam razem dobrze. Już niedługo. Któregoś dnia
    zadzwoniła jego kobieta z pytaniem dlaczego rozstaliśmy się. Z płaczem wyznała mi, że ją bije...
    Dopiero wtedy otrząsnęłam się i przejrzałam na oczy! Trzeba było, żeby koszmar powrócił poprzez
    �tamtą�, żebym ja mogła zacząć żyć! Natychmiast rozwiodłam się z nim, i przestałam szukać
    pretekstów, spotykać się.
    Zaczęłam żyć. Dużo czasu upłynęło zanim umówiłam się z jakimś facetem. Ale przede wszystkim
    pozbyłam się koszmarnego poczucia winy, że to, co działo się jest moją winą.

    Wydaje mi się, że upłynęło mało czasu, abyś mogła trzeźwo myśleć. Kobiety w naszej sutuacji
    naprawdę boją się być same, boją się, że nie dadzą sobie rady. A to nie prawda! Nasi mężowie nie
    poradzą sobie bez worków treningowych, ale to nie nasza sprawa!
    Jeśli mogę Ci radzić nie wracaj do niego! Nie myśl o tym - w ten sposób krzywdzisz siebie. I nie chodź
    do psychologów z przypadku. Mogą Ci tylko zaszkodzić!
    Wiem, że przyjdzie taki dzień w którym na nowo zaczniesz żyć i nie będziesz spoglądała za siebie.
    Wiem, bo sama przez to przeszłam. I nie rób nic na siłę. Jeśli masz ochotę umawiaj się z facetami.
    Ciesz się wolnością! Tym, że jesteś niezależna, tym, że nie musisz się bać kiedy będzie nstępny raz...,
    tym, że twój dzieciak nie widzi Cię zapłakanej - uwierz mi jemu teraz jest też lepiej.
    JESTEŚ WIELKA I LOS DAŁ CI SZANSĘ NA NOWE ŻYCIE! NIE ZMARNUJ JEJ!!!!
    I pamiętaj, że sama odpowiadasz za swój los i nikt nie ma prawa tłamsić Cię w jakikolwiek sposób!
    Wierzę, że jeszcze napiszesz, że wszystko jest suuuper!!!
    Pozdrawiam gorąco!
    Ruda

  • joanna.markiewicz 16.08.01, 12:25
    Skoro Twój mąż używał wobec Ciebie przemocy fizycznej, zanim zdecydujesz się na
    powrót do wspólnego życia dobrze, żebys wiedziała, że przemoc ma charakter
    nałogowy. Znaczy to, że osoby jej używające powracają do takich zachowań.
    Przemoc może być podtrzymywana podobnie, jak to się dzieje w sytuacji
    uzależnień. Rolę alkoholu czy narkotyku spełnia w tym wypadku używanie lub
    doświadczanie przemocy. Używanie przemocy ma swój charakterystyczny,
    powtarzający się cykl.
    Od tworzenia się i budowania napięcia (narasta wtedy agresywność sprawcy),
    przez fazę gwałtownego wybuchu, czyli akt przemocy wobec ofiary, po fazę
    uspokojenia, skruchy, wyrażania żalu i obietnic poprawy. Efektem takiego
    zachowania sprawcy jest pogodzenie się partnerów i pojawienie sie u ofiary
    nadziei. Ten powtarzający się cykl sprzyja podtrzymywaniu i utrwalaniu się
    przemocy w związkach.
    Wszystko to wskazuje na to, że tak jak inne uzależnienia wymagają leczenia,
    sprawcom i ofiarom przemocy również potrzebna jest pomoc.
    Idealnym rozwiązaniem byłoby, żebyście obydwoje skorzystali z pomocy
    terapeutycznej. Niebieska Linia ma propozycje pomocy dla osób używających
    przemocy. Jeżeli Twojemu mężowi zależy na odnowie waszego związku, może
    zdecyduje się skorzystać z terapii. Ofertę pomocy dla ofiar przemocy ma między
    innymi Centrum Praw Kobiet. Zagadnieniem przemocy w rodzinie zajmuje się
    również wiele poradni odwykowych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka