Dodaj do ulubionych

PRZEDSZKOLE - WRÓG CZY PRZYJACIEL????

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 10:08
o to ja wyrodna matka ktora poslała swoje niespełna 3 letnie dziecko do
przedszkola...Wyrzuty sumienia są otyle wielkie że pracę zaczynam dopiero od
listopada. Jest tam od 3 dni ale mnie to wcale nie cieszy a wręcz czuję sie
okropnie. Wychodzą c cichaczem z sali szybko uciekam by nie słyszeć jak płacze
ale itak słyszę ...pzrez całe 3 godz (bo tyle jest w przedszkolu) wyobrażam
sobie niesamowite rzeczy jakie dziają sie tam z moją córeczką...
Nie wiem czy dobrze robię czy to sie nie odbije w niekorzystny sposób na niej,
czy jej nie krzywdzę, bo mam takie wrażenie. Jak poznać czy dziecko sie
zaklimatyzuje w nowym miejscu, jak poznać czy rzeczywiście jest to dla niej
dobre??
Jak po nią przychodzę to najpierw cichutko zaglądam do sali i widzę ją bawiącą
sie z dziećmi czy z "ciocią", ale nie wiem ile czasu płakała po moim wyjściu,
bo panie daja raczej wymijajace odpowiedzi, ale fakt że jak przychodzę i ona
nie płacze trochę mnie uspakaja. Pierwszy dzień spędziłam z nia siedząc w salce
i patrzyłam jak sie bawi czasami spogladala czy jestem...w drugi dzień pobyłam
z nią do śniadania a potem skorzustałam z okazji i cichutko czmychnełam...czy
robie dobrze? Czy powinama sie z nią żegnać? Przed wejściem do sali zapewniam
ją ze kocham i przyjdę napewno, potem już nic nie mówię i uciekam...z
podkulonym ogonem...Nie wiem co mam robić, nie wiem czy podjęłam słuszną
decyzję ile czasu mam czekać by przekonać sie czy będzie dobrze jej tam czy też
nie???
Proszę Panią o pomoc!!!!
  • Gość: Mona29 IP: *.elblag.dialog.net.pl 07.09.01, 11:33
    Nigdy, przenigdy więcej nie zostawiaj córki chyłkiem bez pożegnania!!!!! To
    podważa Twoją wiarygodność jako matki i jej zaufanie do Ciebie. Córka musi
    wiedzieć, że wychodzisz, i musi też wiedzieć, kiedy wrócisz. Ponieważ zapewne
    nie zna się na czasie, powiedz jej, że wrócisz np. jak skończy jeść obiad czy
    po drugim śniadaniu. Najprawdopodobniej boi się tego, że już po nią nie
    wrócisz, więc upewniaj ją o tym na każdym kroku.
    Bądź konsekwentna i spróbuj nie rozpaczać przy rozstaniu. Wierz mi, że dzieci
    płaczą tylko na początku, później zapominają i świetnie się bawią. Jeżeli nie
    możesz powstrzymać łez przy rozstaniu, lepiej, by odprowadzał ją do przedszkola
    tata - mężczyznom łatwiej nie okazywać uczuć.
    Skąd to wszystko wiem? Rok temu moja córeczka poszła pierwszy raz do
    przedszkola. Niestety, nie wszystko zrobiłam jak należy i przez cały rok rano
    płakała (nie wspomnę o pierwszym dniu pobytu w przedszkolu - płakała non stop
    cały dzień i gdy ją zobaczyłam po pracy, myślałam, że mi serce pęknie). W tym
    roku zastosowałam bardziej konsekwentne podejście i o dziwo może nie wstaje z
    ochotą, ale do przedszkola wchodzi już uśmiechnięta.
    Jeżeli wiesz, że wybrałaś dobre przedszkole, wszystko będzie dobrze. Spróbuj
    opowiedzieć córce, jak to było, kiedy ty chodziłaś do przedszkola, czego się
    wtedy bałaś i jak to pokonałaś. Córka potrzebuje w tym trudnym dla Was obojga
    okresie być wciąż zapewniana o Twojej miłości - rozmawiaj z nią, przytulaj jak
    najwięcej, ale w sprawie pójścia do przedszkola nie ustępuj. Jeden dzień
    pozwolisz jej nie pójść i sprawa przegrana.
    Powodzenia
  • Gość: zona? IP: *.punkt.pl 07.09.01, 13:16
    To ja- równie wyrodna..:)))Oj,u mnie jest inaczej- moja Ola płacze gdy wychodzi
    z przedszkola, ma ogromną potrzebę kontaktu z dziećmi. Np. w środę
    zaproponowała pani dyrektor którą spotkała w szatni by zaprowadziła dzieci do
    kuchni, bo ona jej nie widziała i nie wie skąd są te obiadki. Pierwsza
    wycieczka zawodoznawcza za nią. Może mi jest łatwiej bo pracuję od 9 miesiąca
    zycia małej i przez rok Ola spędzała pól dnia z tatą a resztę z mamą (
    pracowaliśmy w jednej firmie na zmiany). Kolejny rok Ola spędziła z nianią. Nie
    chciała jednak chodzić do przedszkola,dlatego w czasie wakacji bawiliśmy
    własnie w przedszkole zachowując rozkład dnia typowo przedszkolny.ja byłam
    panią i tak zresztą Ola do mnie mówiła. Ola wiedziała że to taka gra dla
    dziewczynek, była szczęśliwa że bierze w niej udział .A gdy powiedziałam jej że
    tak samo można się bawić w przedszkolu,pognała do niego na skrzydłach- no
    dobra gnała bez skrzydeł i jest tam szczęśliwa.owszem odbieram ją przed
    leżakowaniem, by nie zniechęcić. Może i Ty w ten weekend pobaw się z dzieckiem
    w przedszkole. A przede wszystkim-nie jesteś wyrodna! dobrze że posłałaś
    pociechę we wrześniu a nie w listopadzie.macie teraz obie czas na oswojenie się
    z nową sytuacją. ale na Boga,nie uciekaj jak złodziej z sali- robiłam to gdy
    Ola nie chciała siedzieć z nianią i miała do mnie o to ogromny żal.gdy
    dzwoniłam mówiła z wyrzutem- nie pocałowałaś mnie i nie pokochałaś.
    życzę powodzenia i powiem tak- często my mamy bardziej stresujemy się
    przedszkolem niż nasze potomstwo, dla którego przecież przestajemy być
    atrakcją.atrakcją są rówieśnicy i to co dobre przedszkole im daje.
    tak szczerze-pierwszego dnia wychodziłam z przedszkola ze łzami ;wprawdzie Ola
    była radosna, powiedziała mi cześc i poleciała na salę,ale mi było przykro , że
    przez kilka godzin będę sama, że nie będę widziała jak bawi się z dziećmi,że
    nie będę dzielić tej radości z nią tam na miejscu, w tym samym czasie. wierz
    mi, nie było mi lekko przez te parę godzin, tym bardziej że miesiąc temu
    zostawił mnie mąż i mam wiele obaw,boję się stresu dziecka,boję się że zbyt
    wiele rozstań jak na tak małą istotkę. i odpukać- dziecko jest zbyt zajęte
    wszystkim tym co nowe by płakać za tym co było jeszcze tydzień lub miesiąc
    temu. powodzenia.pozdrawiam ciepło
  • Gość: hania IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 13:48
    Ja też witam w klubie. Moja Ola ma 4,5 roku, ale nie wiem, czy dzięki temu
    czuję się lepiej. Zostawiam ją na 3 godziny, wie kiedy przyjdę, nie płacze,
    bawi się, rysuje, ale mnie to nie pociesza, bo mówi, że tam się żle czuje i że
    się wstydzi, a przede wszystkim tęskni do mnie. Na razie postanowiłam przetrwać
    miesiąc, jeśli nie poczuje się lepiej chyba zrezygnujemy na pół roku. Poradżcie
    zresztą, co robić.
  • Gość: moni IP: 10.30.161.* 07.09.01, 15:27
    Moje dziecko w maju skonczylo 3 lata i w poniedzialek podekscytowana i radosna poszla do
    przedszkola. I tak minal kolejny dzien. Inne dzieci plakaly a ona byla dzielna. Jest dzieckiem b.
    samodzielnym 1.5 roku opiekowala sie nia niania bez zadnych problemow. Czesto wyjezdzala do
    moich rodzicow nawet na 2 tyg. i nigdy za nami nie plakala, na pewno tesknila, ale bawila sie
    tam swietnie. W trzeci dzien pobytu w przedszkolu nagle udzielila jej sie atmosfera placzu i smutku
    zwiazanego z rozstaniem z rodziacami i... niestety przedszkole przestalo jej sie podobac. Podobno to
    naturalne zjawisko - pierwsze dni wypelnia ciekawosc a potem przychodzi kryzys. Niestety kolejne dni
    objawialy sie niechetnym i placzliwym rozstaniem porannym w przedszkolu, chociaz dzieci potem sie
    "rozkreacaja". Zamartwiam sie ta sytuacja ale mam nadzieje ze dzieci zrozumieja ze w przedszkolu
    jest FAJNIE i beda tam spedzac milo czas.
  • Gość: mać IP: *.bresa.com.pl 07.09.01, 15:59
    mi tez poradźcie! moja córka 2,5 od pieciu dni chodzi do żłobka i niestety jest
    placz rano, podobno raczej nie bawi sie w żłobku, żona odbiera ją o 12.00 i tez
    jest płacz. wogóle tak jakby się cofnęła. mniej je - choc zawsze była
    niejadkiem i ciagle w domu upewnia sie czy jest mama. palma, przecież z tą mamą
    to było rok temu i daaawno jej przeszlo. czy kontynuować przygodę ze żłobkiem
    czy dać na luz? poradźcie proszę.
  • Gość: Moni IP: *.canea.com.pl 07.09.01, 19:44
    Pocieszajace dla mnie jest to ze reakcja dzieci na przedszkole czy zlobek jest
    podobna a wiec jest to chyba reakcja naturalna. Pisalam juz ze moje dziecko
    jest b. samodzielne, nie miala problemu z tym ze ja i maz chodzimy do pracy i
    nas nie widzi przez jakis czas, natomiast odkad przestalo jej sie podobac w
    przedszkolu w kolko powtarza ze nie chce isc do przedszkola i nie chce zebym
    szla do pracy. Poza tym nie chetnie od trzech dni bawi sie z dziecmi z
    sasiedztwa, przedtem nie moza jej bylo zagonic wieczorem do domu...Jezeli inne
    dzieci tak reaguja wiec mam nadzieje ze to sytuacja "normalna" i wszystko wroci
    do NORMY
  • Gość: moni IP: *.canea.com.pl 07.09.01, 19:55
    jeszcze jedno, mysle ze oczywiscie trzeba byc juz konsekwentnym i nie ulegac
    pierwszym niepowodzeniom. Ja tez mam mieszane mysli i takie tez mi przlecialy
    przez glowe, ale tlumacze sobie ze przeciez nikt im tam krzywdy nie robi i nie
    znam dziecka kytore chodzi juz jakis czas do przedszkola i nie byloby z tego
    zadowolone. Moje dziecko ma normalny i kochajacy dom, wie ze wszyscy ja kochaja
    i chca tylko i wylacznie jej dobra. Dlatego czekam cierpliwie i musze przetrwac
    te trudne dni (mam nadzieje) dla nas - rodzicow i przede wszystkim dla naszego
    dziecka.Wierze ze bedzie wszystko OK i tego zycze wszystkim rodzicom z
    podobnym "problemem".
  • Gość: Marta IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 12:56
    Nie uciekać? Łatwo powiedzieć....chciałam sprostować , że nie uciekam tak
    całkowicie bez pożegnania, żegnam sie zapewniam że wrocę potem czekam az sie
    zebawi i wychodzę gdy nie iwdzi. Nie widze innegho rozwiazania byłam świadkiem
    jak jedna mama żegnała sie z dzieckiem i na jego oczach wychodziła...Pani siła
    odciagala ją od mamy i zamykala drzwi podczas gdy maleństwo zanosilo sie od
    płaczu. Nie chce żeby ktoś mi wyrywał dziecko, bo to chyba nia jest najlepsze.
    Sama nie iwem wydawalo mi sie że postepuję dobrze, ale...
    Calkiem nowy problem pojawił sie wczoraj, bo okazało sie że Paulnika jest
    chora...
  • Gość: Mona29 IP: *.elblag.dialog.net.pl 10.09.01, 09:42
    Wygląda na to, że jednak będziesz miała trochę problemów z przyzwyczajeniem
    dziecka do przedszkola. Niektóre dzieci, jeżeli wiedzą, że chore nie będą
    musiały iść do przedszkola, chorują na własne życzenie - ma to podłoże
    psychiczne. Oczywiście może to być też wskutek obniżonej odporności Twojej
    córeczki, zwłaszcza jeżeli dotychczas nie przebywała dużo z innymi dziećmi.
    Są niestety dzieci, które do przedszkola dorastają później, np. w wieku 4 lat,
    ale to będziesz mogła stwierdzić dopiero mniej więcej po miesiącu. Ponieważ
    jednak Twoja córka bawi się i w przedszkolu sprawia wrażenie zadowolonej, nie
    wydaje mi się, żeby to jej dotyczyło. Tylko musisz przetrwać początkowy okres,
    by córka nabrała pewności, że co dzień po nią przyjdziesz i że zawsze
    dotrzymujesz słowa.
    Jeśli chodzi o choroby... Ja swoją córkę z lekkim katarem wysyłałam do
    przedszkola, żeby nie odzwyczajała się od niego (a problemy były, oj były).
    Dopiero przy poważniejszych chorobach ekspediowałam ją do babci. Musisz wybrać,
    co jest lepsze dla Paulinki.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.
  • Gość: mama IP: *.sympatico.ca 15.09.01, 06:47
    Zauwazylam z wlasnego doswiadczenia, ze atmosfera przedszkola ma OGROMNY wplyw
    na to, czy dziecko idzie tam chetnie, czy nie.Moj synek jest tzw dzieckiem z
    plecaka, a raczej tzw samochodowym. Opiekowaly sie nim rozne (wykwalifikowane)
    osoby, odkad chodzilam na silownie razem z nim.Mial 5 miesiecy , nie bylo
    problemu.Im byl starszy tym wiekszy problem. Kiedy mial 2 latka przez rok
    uczeszczal do dosc duzego przedszkola, ktore mu sie nigdy nie podobalo,zawsze
    byly jakies "ale" i ciagle infekcje.Kiedy w tym roku (ma 5 lat)zaprowadzilismy
    go do tego przedszkola w wakacje(bylo dyzurne), zaniosl sie ZNOWU placzem i
    nic nie pomagalo, musielismy zorganizowac lancuszek pomocy rodzinnej.W
    miedzyczasie chodzil do malego, prywatnego przedszkola przez 2 lata. Nie bylo
    nigdy zadnych problemow. Wrecz biegl tam jak na skrzydlach. Ogolnie ma opinie
    wesolego, rozsmiesza dzieci i bardzo latwo zaprzyjaznia sie.Inaczej bylo z moja
    starsza corka . Musialam sie wowczas cieszyc tym co dostalam, a bylo tego
    niewiele.Ma do dzis stres z powodu rygorystycznej dyrektorki. Co bylo zrobic?
    Nie bylo innego wyboru.Jakos to przeszlo, te placze, zmoczona posciel w
    przedszkolu itd.
    Jednak, dzis jako prawie dorosla osoba wspomina z niechecia te osobe, wiecznie
    podobno bez usmiechu i wydajaca dzieciom ROZKAZY.
  • joanna.markiewicz 19.09.01, 15:40
    Przepraszam, że długo Pani czekała. Nie wiem jaka dziś jest sytuacja, może
    problem już zniknął. Większość dzieci szybciej lub wolniej adaptuje się do
    przedszkola. U niektórych trwa to tydzień, u innych miesiąc. Bywają jednak
    dzieci, które wymagają pomocy terapeutycznej w odnalezieniu się w nowej
    sytuacji, jaką jest rozstanie z najbliższymi. Są to te dzieci, które bardzo
    długo i uporczywie płaczą i protestują przeciwko pozostawieniu ich w nowym
    miejscu, tracą całkowicie chęć do jakiejkolwiek aktywności, w nocy budzą się z
    krzykiem lub zaczynają się moczyć, są wycofane i przestraszone. Jeżeli córeczka
    nie przeżywa tego w taki lub podobny do opisanego sposób, to zanim Pani
    zrezygnuje z przedszkola warto spróbować kilku sposobów. Po pierwsze płacz Pani
    córeczki sam w sobie nie jest tym, czym powinna się Pani kierować. Bardzo ważne
    natomiast jest to, w jaki sposób dorośli reagują na ten płacz. Jeżeli pozwalają
    na to, są blisko, gotowi przytulić dziecko i słuchać go, to nie jest to
    dramatyczna sytuacja, chociaż rozumiem, że dla mamy bardzo trudna. Radziłabym
    przy odprowadzaniu nie uciekać, powiedzieć córeczce, że idzie Pani do pracy i
    dlatego ona zostanie, na krótko, w przedszkolu. Kolejna ważna sprawa, to proszę
    być przy niej kiedy płacze i pozwolić jej na to, jeżeli ta sytuacja będzie się
    bardzo przedłużać, a w przedszkolu są osoby, które rozumieją smutek dziecka i
    tęsknotę za mamą, to można ją po dłuższej chwili pożegnania, takiej osobie
    przekazać. Na pewno nie powinno się uciekać do takich sposobów, jak ośmieszanie
    dziecka, umniejszanie tego, co przeżywa („to przecież nic takiego, jesteś już
    dużą dziewczynką, przecież nikt ci tu nie zrobi krzywdy”), a przyjąć ten smutek
    i rozpacz (np mówiąc „wiem, że jest ci przykro i smutno, że na jakiś czas
    zostaniesz bez mamy, ale teraz idę do pracy i wkrótce się zobaczymy”).
    Zawsze pamiętać trzeba, że dla dziecka rozstanie z bliskimi, to bardzo trudna,
    często pierwsza trudna sytuacja w jego życiu.
    Poza wszystkim, co można zrobić bezpośrednio w odpowiedzi na trudności Pani
    córeczki, warto zastanowić się, czy przedszkole do którego trafiła, rozumie
    czego w sytuacji rozstania potrzebują dzieci i nie bagatelizuje ich potrzeb, a
    potrafi reagować w dobry dla dzieci sposób. Życzę powodzenia.
  • Gość: KASIA2 IP: *.daewoo.com.pl 09.10.01, 15:01
    jEDNAK POCIESZAJACE JEST IZ NIE TYLKO MOJE DZIECKO TAK STRASZNIE REAGUJE NA
    PRZEDSZKOLE.NAPRAWDE NIE WIEM SKAD U DZIECI TYLE STRESU Z POWODU INSTYTUCJI
    KTORA DOROSLYM KOJARZY SIE TYLKO POZYTYWNIE. NO WLASNIE NAM MAMOM ZDAJE SIE ZE
    W PRZEDSZKOLU TO JEST SUPER HIPER, ZABAWKI, DZIECI ITD, DZIECI TAK NIE
    ODBIERAJA.TAM WSZYSTKO JEST NIEZNANE I NAWET DZIECI SMIALE MAJA KLOPOTY Z
    ASYMILACJA I NOWA SYTUACJA.
    CHYBA JA WYPISZE BO NIE MOGE ZNIESC DZIECKA KTORE BLAGA O WYPISANIE Z
    PRZEDSZKOLA.NIE WIEM DO KONCA CZY ROBIE DOBRZE
    POZDR
  • Gość: luk IP: *.002.popsite.net 10.10.01, 19:53
    Coz, moze jestem wyrodnym ojcem, ale kiedy moja zona odprowadzila
    corke do przedszkola (corka miala wowczas trzy latka) nie sprzeciwialem sie,
    tym bardziej ze corka chciala isc. Ale zona po odprowadzeniu corki
    zadzwonila do mnie, informujac ze corka strasznie plakala. Ja mam
    bardzo negatywne doswiadczenia z dziecinstwa z przedszkola. Potrafilem caly
    dzien stac przy drzwiach wyjsciowych i plakac, nie chcialem sie bawic, ani
    jesc. Oddano mnie do przedszkola w wieku trzech lat. I co to dalo?
    Uspolecznilo? Byc moze, ale dzisiaj, i w ogole w zyciu, za bardzo jestem
    uzalezniony od opini innych. Czy to mialo jakis wplyw na taka postawe, nie
    wiem. W kazdym razie gadanie ze dziecko sie przyzwyczai jest dla mnie
    glupie. Wiadomo, ze sie przyzwyczai, bo dziecko ma niesamowita zdolnosc
    do adaptacji, a nie potrafi jeszcze w tym wieku tak stanowczo objawiac swojej
    woli, albo sie sprzeciwiac (jasne, zalezy jakie dziecko, moje np. jest bardzo
    grzeczne). Polecialem zaraz do tego przedszkola i mimo sprzeciwow siostry
    zakonnej zabralem moja coreczke, ktora to 'wybawienie' pamietala bardzo dlugo.
    Zona chodzila do pracy, a ja bylem w domu z dieckiem. Dzisiaj zona jest z
    dzieckiem, a ja pracuje. A dziecko (4,5 latek) samo chce isc do przedszkola,
    samo potrzebuje obecnosci innych dzieci, i wie czego moze sie tam spodziewac, i
    nie potrzebuje juz tak bardzo tego matczynego/rodzicielskiego poczucia
    bezpieczenstwa, wiec moze sie zdecydujemy. Chociaz ja jestem przeciwny.
    Szczegolnie wrazliwe dzieci nie powinny doswiadczac takiego oderwania.
    Moja corka, poza tym urodzila sie z dwoma dziurkami w sercu, nie chcialem jej
    stresowac.
  • Gość: dominika IP: *.cybercable.tm.fr 13.10.01, 22:40
    pracuje z dziecmi od ponad osmiu lat , glownie z tymi najmlodszymi ,ktore Maria
    Montessori nazywala dziecmi w wieku wrazliwym (3-6lat) , z doswiadczenia wiem ,
    ze nie ma ogolnej reguly co do dzieci, ale pewne jest ze dziecko ktore
    odpowiednio jest przygotowane do przedszkola idzie z radoscia wiedzac , ze
    kazdego dnia ma szanse odkrywac nowe rzeczy i czynnosci, i z radoscia czeka na
    rodzicow , zeby sie podzielic nowosciami. Wazne jest zeby przedszkole nie
    przetrzymywalo dzieci ,lecz przygotowywalo je do samodzielnosci, to samo sie
    tyczy rodzicow ktorzy powinni traktowac dziecko nie jak bezradna istote ( co
    mamy sklonnosc czesto robic, dla wlasnego poczucia bezpieczenstwa i swiadomosci
    bycia niezbednym) lecz jako malego czlowieka ktoremu trzeba stworzyc szanse
    samorealizacji i rozwoju, powodzenia
  • Gość: x10 IP: *.daewoo.com.pl 15.10.01, 10:29
    no dobrze wszyscy dorosli zdajemy sobie sprawe ze przedszkole uczy i wychowuje,
    jest fachowa opieka itd. Ale czy okres 3 lat jest wystarczajacy na zrozumienie
    tego wszystkiego.Wiem ze dzieci 5 letnie rowniez nie potrafia racjonalnie
    spojrzec na wszelkie plusy przedszkola. no i one po prostu nie moga psychicznie
    pogodzic sie z ta sytuacja, wola juz dziadkow i nude przy nich niz rozrywki z
    dziecmin w przedszkolu. Mam pytanie czy dziecko blisko 5 cioletnie ktore co
    rano placze i prosi by jej nie prowadzic do przedszkola nie bedzie mialo
    jakiegos niekorzystnego wplywu na psychike i czy to nie bedzie w przyszlosci
    negatywnie wplywac na jego rozwoj emocjonalny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka