Dodaj do ulubionych

Rodzice dorosłych dzieci

IP: *.dialup.rzeszow.pl 23.09.01, 13:36
Czy ktos z Was zna z doswiadczenia przypadek roztaczania nadmiernej opieki nad
dorosłymi dziecmi? Kontrola każdego działania , "dobre rady" , oczywiscie dla
dobra 40- latka , jego dzieci . Nie przynoszą efektu żadne prosby , awantury ,
branie tej sytuacji na wesoło. Co zrobić poza wyjazdem na drugi koniec swiata
ewentualnie otruciem dziadków?

  • Gość: renka IP: *.sympatico.ca 24.09.01, 08:17
    Ja osobiscie chcialabym, aby moi rodzice wtracali sie do mojego zycia, radzili
    mi jak postapic.Niestety w ogole nigdy sie nie wtracaja, i nigdy mi nie daja
    rad.Zawsze skazana bylam na wlasne decyzje.Swoje zycie ukladam jak
    chce.Spotkalam wiele osob tutaj zmeczonych podobno ciaglym ingerowaniem
    rodzicow w ich dorosle sprawy.ZAZDROSZCZE WAM ! A moze to wy jestescie
    przewrazliwieni? W koncu rodzina to COS.Trzeba dac jej prawo do bycia RODZINA.
  • Gość: Lucyna IP: 217.96.44.* 24.09.01, 08:37
    Wtrącanie się w najbardziej osobiste sprawy (jeszcze tylko nie łózkowe), sprawy
    wychowania dzieci , telefony do pracy ,domu -latami w tych samych
    sprawach .Zabawianie naszych znajomych - starają się nas unikać , żeby nie
    gadac godzinami z dziadkami.CHĘTNIĘ ZAMIENIĘ SIĘ Z TOBĄ.
  • Gość: córka IP: 192.168.31.* / *.nasze.pl 02.10.01, 07:47
    Wierz mi ,że nie masz czego zazdrościć. Jestem córką "toksycznej matki" i ja z
    kolei marzę, żeby mieć matkę, która naprawdę kocha mnie, moje rodzeństwo i moje
    dzieci a nie tylko siebie. Bo tak naprawdę "toksyczność matek" wynika z tego,że
    dzieci odeszły (czytaj:założyły swoje rodziny) i została pustka której nie
    potrafią wypełnić. Zwykle taki problem mają rodzice ( znam też
    przypadek "toksycznego ojca" którzy oprócz wychowania dzieci nie mieli i nie
    mają żadnych zainteresowań, które mogłyby wypełnić im czas po usamodzielnieniu
    się dzieci. Ta nadopiekuńczość to tylko wymówka, ile ja się nasłuchałam,że to
    dla mojego dobra. A tak naprawdę to moje życie (nawet intymne) było dla niej
    wszystkim co ją interesowało. Życie z takim rodzicem to koszmar, który
    przypłaciłam nerwicą i depresją. Gdyby nie rodzina, nie wiem czy dzisiaj
    byłabym normalnym człowiekiem. Życzę Ci żebyś miała prawdziwą , kochającą się
    (mądrze) rodzinę.
  • joanna.markiewicz 01.10.01, 11:43
    Rodzice, o jakich piszesz, nie oddzieleni od dorosłych dzieci to zjawisko wcale
    nie takie rzadkie.
    Na pewno niesprzyjające odłączeniu się od rodziców jest wspólne z nimi
    mieszkanie. Wszystkie inne sytuacje są do przezwyciężenia, choć nie jest to
    łatwe i wymaga czasu. Można np. spróbować zmniejszyć częstotliwość kontaktów z
    rodzicami, rzadsze kontakty spowodują, że nie będą oni na bieżąco we wszystkich
    Twoich sprawach i być może będzie mniej okazji do spięć.
    Najważniejsze jednak wydaje mi się pogodzenie z tym, jacy oni są, rezygnacja
    z prób zmiany ich zachowań. Zamiast przekonywania ich o swoich racjach,
    wyjaśniania dlaczego nie możesz zastosować się do ich rad, stałego tłumaczenia
    czy awantur, lepiej całą tę energię zaangażować w podejmowanie i realizowanie
    własnych decyzji (czy się to podoba czy nie rodzicom). Trudno jest zmieniać
    zachowania innych dorosłych osób, często jest to wręcz niemożliwe. Zawsze
    można próbować, bo to leży w naszej mocy, zmieniać siebie, swoje nastawienie do
    różnych spraw, swoje zachowania, sposoby reagowania. Nie marnuj sił i cennej
    energii na obronę, atak czy dyskusje. Takie sposoby odpowiedzi na próby
    kontroli i sterowania innymi są na ogół nieskuteczne.
    Kilka konkretnych pomysłów radzenia sobie :
    Przerywaj im zdecydowanie ale bez agresji, w sytuacji kiedy rozpoczynają
    wygłaszanie dobrych rad a Ty nie chcesz ich słuchać.
    Rób swoje i pracuj nad tym, żeby mniej Cię dotykały ich uwagi i próby kontroli.
    Pomocne może być dzielenie się z kimś bliskim, kto umie słuchać - tym co
    przeżywasz, jak trudno jest Ci znosić stałe uwagi rodziców, jak jesteś tym
    zmęczona i zła i na co miałabyś w związku z tym ochotę.
    Jeśli będziesz w swoich decyzjach i postępowaniu konsekwentna - jest szansa, że
    z czasem się uspokoją. Bywają i takie sytuacje, kiedy trzeba wyjechać, chociaż
    na pewien czas. Zdaję sobie sprawę, że to o czym piszę nie jest proste i nie od
    razu wszystko się powiedzie, doceniaj jednak siebie za każdy nawet najmniejszy
    sukces w tej sprawie. Powodzenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka