ARTROSKOPIA KOLANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dodaj do ulubionych

  • IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 21:38
    kto miał artroskopię i po jakim czasie wrócił do pewnej sprawności??!!
    Mieliście jakieś powikłania w postaci wysięków, krwiaków ?? Jeśli tak to ile
    razy Wam je ściągali.. Ja jestem 2 tygodnie po artroskopowym wiązaniu
    troczków i już 2 razy miałam czyszczone i ściagane skrzepy z kolana.. Bolesne
    jak.. :-/
    • Gość: justyna IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.f.INTELINK.pl 10.03.04, 17:36
      miałam rok temu , u mnie wszystko przebiegło ok ,na drugi dzień już chodziłam,
      a po tygodniu normalnie chodziłam( bez kuli)po 1 miesiącu miałam 3 zaszczyki do
      stawowe (600 zł w Aptece)
      • Gość: Anka IP: *.acn.waw.pl 10.03.04, 17:55
        ale miałaś tylko badanie artroskopowe czy coś Ci robili-usuwali kawałek
        łąkotki, zszywali troczki?
      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 03:43
        Witam wszystkich bardzo serdecznie. Witam i Pozdrawiam równiez wasze bolące
        kolana. Moje również należy do takich od 8 marca b.r. gdy to przewróciłem sie
        na nartach bedąc na wymienie studentów na Łotwie(tamtejsi lekarze nic nie
        wykryli). Dopiero tydzień po wypadku po wykonanej artroskopi kolana (szpital
        im. Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowo) okazało sie że mam rozerwaną torebkę
        stawową. Załozono mi napierw szyne gipsowa, pózniej pełen gips (oczywiscie na
        całą prawa nogę, ale po 4 dniach zmieniłem go na lekki z zywicy za który
        musiałem sam zapłacic. Mineło już 5 tygodni jak w nim chodze. Oczywiscie wg
        zaleceń lekarza ciagle ćwicze- napinam mieśnie, aby ich nie stracić. Ale to
        jeszcze tylko do następnego tygodnia (czwartek-piatek, bo maja mi go zdjąć.
        tego dnia bedę miał również zdjete szwy po arteoskopii. Lekarz, który robił mi
        zabieg powiedział, że nie mam co liczyc na rehabilitacje z powodu braku miejsc
        i najlepiej jak bedę się ćwiczył sam w domu. Nie wiem jak bedzie najlepiej dla
        mojego niezbednego dla zycia kolanka!?. Mam jednak obawy czy kolano będzie
        prawidłowo funkcjonowało i czy nie bedzie mnie bolało bowiem czasami je czuje i
        cos mnie w nim boli. Jestem na studiach i w planach mam wyjazd na praktyke
        rolnicza do Finlandii- czy to mi sie uda???. Wiem że nie pojade tam wg planu
        czyli 15 maja, ale myśle że do 15 czerwca bede sprawny. Czy miał ktoś
        uszkodzona torebke stawową i jak to sie skończyło...???
        • Gość: aguś IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.04, 08:59
          miałam artroskkopie 2 tygodnie temu. kiedyś miałam wypadek i lekarze nie
          wierzyli mi,że mnie boli. okazało sie ze nie miałam 2.5 cm kości bo komuś sie
          nie chciało wcześniej tego dokladnie zbadać. mialam już 2 punkcje i szykuje sie
          następna no i 6 tygodni o kulach. koszmar!!!!!!!!
        • Hej!
          Wiesz, tez mam miec operacje kolana, a tak w ogole to bylas juz w Finlandii? Bo
          ja chcę tam studiowac i urodzilam sie 15. 06 :)
          Pozdrawiam
          • czesc wszystkim. 27 czerwca wstawalam w pracy i wykrecily mi sie nogi. zawiezli
            mnie do szpitala i okazalo sie ze mam uszkodzona lekotke stwau kolanowego.
            mialam 3 tygodnie noge w gipsie i miesieczna rehabilitacje na swoj koszt. a
            dzisiaj poszlam na kontrole i lekaz poinformowal mnie ze jednak bedzie poczebna
            artroskopia kolana bo mam uszkodzona tak lekotke ze musza mi znaczny kawalek
            wyciac bo sie wygiol i uwiera.2 miesiace juz sie mecze z tym nawet tabletki nie
            pomagaja. i boje sie bo nie lubie zastrzykow a nam dostac w kregoslup. i kolejny
            miesiac w plecy. glupota na prostej drodze uszkodzic sobie tak powaznie kolano.
        • Gość: Joanna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 14:34
          CZeść. Ja 11 lutego też przewróciłam się na nartach i od razu w Zakopcu założono
          mi gips i lekarz powiedział, że mam szczęście bo mam TYLKO naciągnięte więzadło
          krzyżowe. Gips nosiłam 3 tygodnie. Nasttępnie już w moim mieście Kołobrzegu gips
          mi zdjęto ilekarz potwierdził, że to więzadło. Kolano bolało mnie jak diabli.
          NIe mogłam go ani zgiąć ani wyprostować. Przez 20 dni chodziłam na zabiegi.
          Teraz jest o wiele lepiej ale nadal sprawności całkowitej nie odzyskałam. Od
          wypadku minęło 2 miesiące.Dzisiaj byłam na kolejnej kontroli u ortopedy i nagle
          zmiana decyzji. Okazało się, że mam uszkodzoną łękotkę i skierował mnie właśnie
          na artroskopię. Wracając do Ciebie to przygotuj się na długą rehabilitację. Ja
          też myślałam, że po zdjęciu gipsu za dwa lub trzy tygodnie wrócę do formy, ale
          niestety niemile się rozczarowałam. Pozdrawaim Aśka
          • zauwaz ze co najmniej czesciowo opoznienie i przedluzenie leczenia spowodowane
            bylo bledana diagnoza
            BTW: lakotka a nie lekotka

            Gość portalu: Joanna napisał(a):

            > CZeść. Ja 11 lutego też przewróciłam się na nartach i od razu w Zakopcu
            założon
            > o
            > mi gips i lekarz powiedział, że mam szczęście bo mam TYLKO naciągnięte
            więzadło
            > krzyżowe. Gips nosiłam 3 tygodnie. Nasttępnie już w moim mieście Kołobrzegu
            gip
            > s
            > mi zdjęto ilekarz potwierdził, że to więzadło. Kolano bolało mnie jak diabli.
            > NIe mogłam go ani zgiąć ani wyprostować. Przez 20 dni chodziłam na zabiegi.
            > Teraz jest o wiele lepiej ale nadal sprawności całkowitej nie odzyskałam. Od
            > wypadku minęło 2 miesiące.Dzisiaj byłam na kolejnej kontroli u ortopedy i
            nagle
            > zmiana decyzji. Okazało się, że mam uszkodzoną łękotkę i skierował mnie
            właśnie
            > na artroskopię. Wracając do Ciebie to przygotuj się na długą rehabilitację. Ja
            > też myślałam, że po zdjęciu gipsu za dwa lub trzy tygodnie wrócę do formy, ale
            > niestety niemile się rozczarowałam. Pozdrawaim Aśka
            • Gość: Dawid IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 14:52
              hej
              czytam to forum od kilku godzin, to straszne ile ludzi ma kłopoty
              Jestem po zabiegu usuniecia łąkotki przysrodkowej, to było w srode, czyli 8 dni
              temu. Nie było tak strasznie, jak się martwiłem. Na drugi dzień wstalem nawet
              do ubikacji. Wypuścili mnie w piatek, dając jakis antybiotyk i coś na ból. W
              sobote odwiedziłem lekarza, ktory mnie operował i dostałem opierdziel, że łażę
              bez kul. NIe wiem, czy postępuję rozsądnie, czuję się w miarę silnie, ćwiczę
              mięsień poprzez napinanie i chodze codziennie na krioterapię. I co dalej? Szwy
              nie zdjęte, nogę zginam juz do "połowy" ( 90 st?). Chętnie zastosuję sie do
              każdej powaznej rady, mam zamiar ( a jakże) pobiegać kiedyś może i za piłką.
              Powodzenia dla wszystkich "cierpiących"
              Dawid
              • Gość: Dawid IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.05, 15:03
                jeszcze raz ja
                Zapomniałem dodac, że zabieg trwał 1,5 godziny, dziurki po obu stronach są
                malutkie, ale z tego co "podsłuchiwalem" podczas zabiegi i z tego co mówił
                lekarz potem, to mieli kłopot z wyjęciem uszkodzonego kawałka łąkotki i musieli
                mi naciąć skórę pod kolanem na dł ok 2 cm ( niby tędy go wyjęli , nie
                widziałem,hehe ) a potem miałem w tej dziurze założony sączek , przez dobę
                nakapało ok 100 ml krwi( ?). Rano jeszcze mi zrobili punkcję i jeszcze trochę
                było płynu. Teraz mam obrzęk, nieznacznie się zmiejsza, może tak ma być. I co
                mnie najbardziej dziwi, nikt o tym nie pisał, albo nie doczytałem, że mam
                dziwne wrażenie "martwego" ciała w okolicach kolana i łydki. NIe wiem, jak to
                opisać ale to dziwne uczucie podczas dotykania. Wiem, można się nie "macać"
                hehe, ale to co najmniej dziwne. Czy przesadzam? Poradzcie coś
                Dawid
                • Gość: Daniel IP: *.ols.vectranet.pl 21.04.05, 21:43
                  Dawid nie przejmuj się drobnostkami. Ja miałem artroskopie 2 lata temu i do
                  dziś mam problem z nogą. Obrzęk jest prawidłową reakcją, niestety tak działa
                  ludzkie ciało jak ktoś w nim paca.
                  Pozdrawiam Daniel
        • Czesc 10 lat temu mialem podobny uraz jak ty wszystko bylo ok az do
          teraz .Kolano sie odezwalo i prawdopodobnie skonczy sie operacja wiazadla
          krzyzowego tzw rekonstrukcja stawu niestety z kolanami tak juz jest jak raz
          rozwalisz to masz problem na reszte zycia bo i tak wczesniej czy puzniej sie
          odezwie no chyba ze zrezygnujesz calkowicie z aktywnego zycia.No ale to juz
          wybor poszczegulnej jednostki pozdrawiam
          • Nie każdy uraz wymaga operacji, część z nich po rehabiliytacji, modyfikacji
            zachowań ulega wyleczeniu. Niestety w przypadku więzadła krzyżowego przedniego
            około 30% kończy się rekonstrukcją. Inne więzadła to już trochę odmienne
            zagadnienie.A i rekonstrukcja więzadła krzyżowego przedniego to nie
            rekonstrukcja stawu.
        • plip, daj ty sobie siana z ta praktyka rolnicza...

          Gość portalu: PliP napisał(a):

          > Witam wszystkich bardzo serdecznie. Witam i Pozdrawiam równiez wasze bolące
          > kolana. Moje również należy do takich od 8 marca b.r. gdy to przewróciłem sie
          > na nartach bedąc na wymienie studentów na Łotwie(tamtejsi lekarze nic nie
          > wykryli). Dopiero tydzień po wypadku po wykonanej artroskopi kolana (szpital
          > im. Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowo) okazało sie że mam rozerwaną torebkę
          > stawową. Załozono mi napierw szyne gipsowa, pózniej pełen gips (oczywiscie na
          > całą prawa nogę, ale po 4 dniach zmieniłem go na lekki z zywicy za który
          > musiałem sam zapłacic. Mineło już 5 tygodni jak w nim chodze. Oczywiscie wg
          > zaleceń lekarza ciagle ćwicze- napinam mieśnie, aby ich nie stracić. Ale to
          > jeszcze tylko do następnego tygodnia (czwartek-piatek, bo maja mi go zdjąć.
          > tego dnia bedę miał również zdjete szwy po arteoskopii. Lekarz, który robił
          mi
          > zabieg powiedział, że nie mam co liczyc na rehabilitacje z powodu braku
          miejsc
          > i najlepiej jak bedę się ćwiczył sam w domu. Nie wiem jak bedzie najlepiej
          dla
          > mojego niezbednego dla zycia kolanka!?. Mam jednak obawy czy kolano będzie
          > prawidłowo funkcjonowało i czy nie bedzie mnie bolało bowiem czasami je czuje
          i
          >
          > cos mnie w nim boli. Jestem na studiach i w planach mam wyjazd na praktyke
          > rolnicza do Finlandii- czy to mi sie uda???. Wiem że nie pojade tam wg planu
          > czyli 15 maja, ale myśle że do 15 czerwca bede sprawny. Czy miał ktoś
          > uszkodzona torebke stawową i jak to sie skończyło...???
          • Miałem wykonywaną artroskopie w dniu 15-12-2005. Miałem znieczulenie
            epiduralne. W czasie zabiegu stwierdzono zastarzałe przymiażdżenie w zakresie
            rogu w przedniego łąkotki przyśrodkowej, pierwszego stopnia rozciągnięcie w
            zakresie ACL, oraz przerost błony maziowej i ciała tłuszczowego Hoffy. Co to
            oznacza? Jak długo trzeba leczyć i jaką rehabilitację?

            Kolano dalej mnie boli w okolicach łąkotki bocznej. Lekarz, który mnie operował
            dr n med. Joanna Pobiedzińska, stwierdziła że, może się coś dziać w ścianie
            przedniej kolana, której nie widać podczas artroskopii. Jak można to sprawdzić?
            • to co ci powiedziano ma malo sensu
              czy juz ktos wymyslil wirtualne badanie przez internet???????
              powaznie: miales mri?
              • Nie wiem czy to ma sens, dlatego Cię pytam...Myślałem, że chociaż powiesz czym
                to grozi, jak długo trwa rehabilitacja, czy trzeba to wycinać itp. Co to jest
                mri?
                • przepraszam za opoznienie ale opuscilem cywilizacje i jestem w polsce (to taki
                  nie najlepszy zart).
                  mri:rezonans magnetyczny
                  z ta sciana przednia to chyba tez zart???
                  dlatego mowie ze co ci powiedziano nie ma za bardzo sensu: zwlaszcza ze objawy
                  masz po stronie bocznej as nie przyrsrodkowej
                  ZMIEN LEKARZA
            • Witam. Jestem rok po artroskopi. Stwierdzono u mnie zespol faldu maziowkowego
              wciagajacego cialo tluszczowe Hoffy w powierzchnie miedzy stwowe. Po dwoch
              tygodniach chodzilam juz bez kul za to jeszcze nasteane dwa tygodnie utykalam.
              Niestety bol powrocil i na nowo musze sie leczyc. Zaproponowano mi zastrzyki
              dostawowe. Leczenie trwalo 5 tygodni ale niestety noga boli jak dawniej. Lekarz
              uprzedzil mnie, ze moze sie odnawiac i tak tez sie dzieje. Jestem zdolowana jak
              sobie pomysle, ze znowu czeka mnie zabieg, ktory przyniesie ulge na kroko.
      • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 16:01
        • Gość: Siwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 21:52
          Witam wszystkich, Terz miaałem robioną artroskopie kolana prawego, 17 sierpnia
          br, W sumie uraz kolana nastopił trzy lata temu, No i gdyby nie jedna placówka
          medyczna , czyli szpital w Łańcucie to miał bym problem dawno temu z głowy. Ale
          w Łańcuckim szpitalu wzieli sie tacy kolesie do mojego kolana kturzy nie mieli
          zielonego pojecia o takich rzeczach. Zrobili mi przez trzy razy punkcje. ludzie
          ból nieziemski. No i pużnej w gipsik na trzy tygodnie. Straciłem cały mięsień ,
          przez ten gips, Pużniej czekała mnie cieżka robota , bo musiałem odpudowac
          kukiełki. Lecz nie było jednak wszystko ok, kapnełem sie niestety że co musi
          być jednak nie tak, ciągle mi towarzyszył ból tego kolana w większego wisiłku.
          Sytuacja ostatnio znacznie sie pogoryszyla do tego stopnia że już miałem
          problemy z chodzeniem, No więc zgłosiłem sie z mojom dolegliwościa do doktora,
          pużniej już wiadomo jak sie potoczyło, Wylądowałem w Szpitalu miejskim w
          Rzeszowie No i dzięki latroskopi dowiedzialem sie co mi dolega, A sprawa
          wygladała nastepująco, kolesie z łańcuckiego szpitala żle rozpoznali uraz. Bo w
          trakcie tego urazu odłamoło mi sie kawałek rzepki, i władowało sie w wjęzadło,
          No i ten kawałeczek uszkodził więzadło. I dzieki latroskopi ,usunieto mi ten
          kawalek rzepki z więzadła. no i jeszcze przy okazji fragment łąkotki. Po trzech
          tygodniach od tego zabiegu jest całkiem ok, chodze, Na zakończenie jeszcz dla
          wszystkich kturzy te moje historie czytają, LUDZIE PRZESTRZEGAM WAS PRZED
          SZPITALEM W ŁAŃCUCIE, O MIJAJCIE TO MIEJSCE JAK OGNIA. Nie daleko jest
          Rzeszow , i gwarantuje wam że tam udzielą wam fachowej pomocy w razie W...
      • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 16:02
        ja po artroskopi dostalam artryl 200 zl
      • Gość: lila IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 12:40
        co miałaś robione w kolanie na co była ta artroskopia bo ja mam mieć wypolerowanie rzepki i usunięcie czrząstki bardzo się boję
        • Gość: Kiniusia:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 21:50
          Siemka wszystkim jestem 2 dzień po artroskopi kolana i jak narazie jest ok.W
          listopadzie wzeszłego roku zaczęło mnie boleć kolano i zgłosiłam się z tym do
          lekarza.Po kilkukrotnie przechodzonych rehabilitacjach ponownie skonsultowałam
          się z moim doktorem.Miałam również zapisywane rózne leki jednak nic nie
          pomagało.Zabieg ten został wykonany przez najlepszych specjalistów z
          bydgoskiego Centrum medycznego.Znieczulenie miałam miejscowe.Odczuwam niewielki
          ból w okolicy kolana ale to jest nieuniknione po tego typu zabiegu.Chodz o
          kulach.Mówie wam to nic nie boli więc się nie bójcie.Będzie dobrze!!!:)Musicie
          być pozytywnie nastawieni!!!!Ja juz tylko czekam kiedy będę mogła jeźdźić na
          rowerze i grać w siatkówkę moja drużyna na mnie czeka :):):):)
      • ja mialam artroskopie jakies dwa lata temu ponad,czyszczono mi kolano i rownano
        rzepke,bardzo szybko "doszlam do siebie",w poltora miesiaca juz trenowalam dalej
        moj sport ktory obciaza kolana.Twoje powiklania moga nie wiazac sie z tym
        zabiegiem jako zabiegiem ale tym ze poprotu twoj organizm tak na to zareagowal.A
        gdzie mialas wykonywany zabieg?masz teraz fizykoterapie czy juz
        fizjoterapie??pozdrawiam:)Agnieszka
    • Gość: J.P. IP: 80.50.165.* 23.03.04, 10:25
      Witaj Aniu !.
      Moja córka miała artroskopię po przebytym urazie kolana. Pierwszy zabieg nie
      przyniósł oczekiwanej poprawy, mimo dodatkowego intensywnego leczenia
      farmakologicznego. Pól roku po I artroskopii zrobiono drugą, po której była
      znaczna poprawa ale leczenie trwało bardzo długo. Na WF-ie nie cwiczyła półtora
      roku, nie mogła dobrze zginać kolana pomimo intensywnej rehabilitacji. W lutym
      minęły dwa lata od drugiego zabiegu , ale pełnej sprawności kolana nie
      osiągnęła. Dużo pływa , jeździ konno(zalecenie ortopedy) ale z bieganiem i
      jazdą na rowerze są problemy, wtedy odczuwa nadal ból. Na pozór jest to
      niewinny zabieg ale skutki są takie a nie inne pomimo długotrwałego leczenia.
      Jeśli chodzi o leki to otrzymała również zastrzyki o których wspomniałaś, cały
      szereg leków przeciezapalnych i przeciwbólowych a także leki wspomagające
      odbudowę chrząski(ARTRYL). Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i troszkę
      cierpliwości a będzie wszystko OK. Trzymaj się :)
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.03.04, 14:55
        dziękuję.. Trochę Pani odpowiedź mnie przytłoczyła. Ja jestem 4 tygodnie po
        zabiegu, właśnie zaczęłam bolesną rehabilitację i cały czas marzę o powrocie do
        pełnej sprawności... :-(((
        • Gość: J.P. IP: *.com.pl 23.03.04, 20:00
          Droga Aniu!!
          Mam teraz wyrzuty sumienia, bo nie mialam zamiaru Cie dołować. Przypadek mojej
          córki był szczególny i dlatego tak dlugo sie to ciągło.Każdy przypadek jest
          inny i to że komuś poszlo nie tak wcale nie znaczy że u Ciebie Aniu będzie
          przebiegać tak samo. Zyczę zdrowia i uszy do gory. :)
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.04, 21:49
            zdołowana to ja jestem już wystarczająco. Mój przypadek też był szczególny
            (przez własną głupotę-10 dni po wypadnięciu rzepki wylądowałam u lekarza,
            troczki się nie zrosły a na operację czekałam 8 miesięcy)... Wiem, że nie taki
            był Pani zamiar :-)
            • Gość: J.P. IP: 80.50.165.* 24.03.04, 10:11
              Moja córka też cierpiała przez zaniedbanie (niedopatrzenie)lekarza ortopedy, do
              którego zgłosiła sie zaraz po wypadku. Po 4 miesiącach bezskutecznego leczenia
              zgłosila sie do Szitala w Świebodzinie gdzie zostala odpowiednio zdiagnozowana
              i leczona. Jednak o 4 miesicce za późno. W kolanie juz powstały zrosty, które
              uniemozliwiały normalne chodzenie i zginanie nogi.
              Ona też wtedy była załamana ale z czasem kiedy byly juz widoczne efekty
              leczenia nastrój sie poprawił i praktycznie pomimo malych dlegliwości wrócila
              do normalnych obowiązków i dalsze leczenie nie było już tak uciążliwe.
              Pozdrawiam serdecznie :)
        • Krótka historia mojego wypadku

          Ja ''straciłam'' noge podasza treningu w najbardziej niebezpiecznym sporcie
          świata ;) a mianowice Jeżdziectwie.
          Spadłam z konia, a właściwie na własne zyczenie zeskoczyłam na jedną nogę,
          niewiedząc ile zdołam sie utrzymać na szyji konia.

          Głupota jak nic. Ale to dopiero początek chorego przypadku.


          Tak więc wupadek miałam 2,5 tygodnia temu, w poniedziałek.
          Pierwsze co to RTG wykluczające złamanie kości, poźniej szybkie badnie chirurga
          ortoped spec. chirurgii urazowej.
          Od razu (tj3 godz po upadku) bolesne nakłucie kolna i ściągniecie krwi.
        • 06.07.06, 00:41
          Krótka historia mojego wypadku

          Ja ''straciłam'' noge podczas treningu w najbardziej niebezpiecznym sporcie
          świata ;) a mianowice Jeżdziectwie.
          Spadłam z konia, a właściwie na własne zyczenie zeskoczyłam na jedną nogę,
          niewiedząc ile zdołam sie utrzymać na szyji konia.

          Głupota jak nic. Ale to dopiero początek chorego przypadku.


          Tak więc wypadek miałam 2,5 tygodnia temu, w poniedziałek.
          Pierwsze co to RTG wykluczające złamanie kości, poźniej szybkie badnie chirurga
          spec ortopedii urazowej.
          Od razu (tj 3 godz po upadku) bolesne nakłucie kolna i ściągniecie krwi.
          I do domu. A w domku okładnie lodem, za 5! dni kolejna wizyta, ledwie
          wytrzymałąm, kolano obrzęknięte, że z trudem prostowalam nogę. Wizyta u ortopedy
          i kolejne nakłucie. Prognoza lekarza: naderwnie wiezadła, bo widać sie leczy
          jezeli to juz nie sama krew w strzykawce, tylko krwe z wysiekiem.

          KOlejne kilka dni przewy i następne nakłucie, teraz juz wysiek z krwią.
          Jednak lekarz skierował mnie na rezonans magnetyczy kolana(całkim rozsądna
          decyzja jak na lekarza;)) . Oczywiście w szpitalu gdzie mieli mi zrobić to
          badanie MRi okazało się, że miejsca sa dopiero na pażdziernik! Chore, tutaj
          nagły przypadek, a ja mam dwa miesiące czekać na badanie!
          I tak wydałam 400zł na Rezonans.
          Wynik Badania:
          Zerwanie Acl w rejonie przyszczepu biższego z hryzontalnym(?)
          Duża ilość płynu w schyłku nadrzepkowym.postałe struktury więzadłowe, łakotki i
          chrzastki stawowe bez patologii w badaniu MR.
          Cechy obrzeku szpiku kłykci koście piszczelowej, bardziej bocznego.

          MOj ortopeda nieiwle mi z tego wyjaśnił, bo był zmęczony i nie miał czasu.


          I skierowanie do Szpitala Klinicznego w Szczecinie.
          Dzwonie tam pól dnia(panie w centrali niezdecydowane, który to numer do gabinetu
          lekarskiego, a który do dyżurki Pielęgniarek), jak się dodzwoniłam to
          usłaszyałam,że taki zabieg(? właśnie jaki cholera?) można zrobić w szpitalu
          biżej położonym mojego miasteczka(200km od Szczecina).


          I TUTAJ MOJE PYTANIE DO WAS:
          MOj ortopeda wysła mnie na REKONSTRUKCJę więzadła, a lekarz z kliniki mowił coś
          o arttroskopii kolana....iweć nie ma tutaj róznicy??????

          I jesze tylko taki dodatek, żeby mi ulżyło trochę:
          Służba zdrowia w tym kraju jest mocniej chora, niż więkoszośc pacjetów!!!
          Wyobrażacie sobie?! dzwonie ze skierowaniem na OPERACJę, anie na zabieg
          upiększający, a Oni mnie karzą SZUKAć sobie lekarza.!!!
          przpomne, że jestem ubezpieczona w NFZ!!!
          rozumiem po części frustracje lekarzy bo mało zarabiają, a zagranicą kokosy na
          nich czekają, ale do cholery trochę się wykarżcie,że przysiegi składaliście, nie
          mając skrzyżowanych palców!!!

          Słabo się robi!!! i szlag w tej mojej chorobie mnie trafia.
          3 tydzien leci a mnie nie ma kto zoperwać!!! ile mam czekać, az sie stan zapalny
          rozwinie? odpadnie mi noga!?

          P.S.
          przepraszam ,że się tak rozpisałam.
          I jeszcze jedno, noga od wypadku nie boli, trochę rwie czasmi.
          i mogę ja obciazac, tylko bez szyny gipsowej (która miałam na początku, a
          poxniej peękła, a lekarz nie załozył nowej bo po co mi) nie jest łatwo.

          ...ale dzis upał


          Pozdrawiam
        • 06.07.06, 00:42
          Krótka historia mojego wypadku

          Ja ''straciłam'' noge podczas treningu w najbardziej niebezpiecznym sporcie
          świata ;) a mianowice Jeżdziectwie.
          Spadłam z konia, a właściwie na własne zyczenie zeskoczyłam na jedną nogę,
          niewiedząc ile zdołam sie utrzymać na szyji konia.

          Głupota jak nic. Ale to dopiero początek chorego przypadku.


          Tak więc wypadek miałam 2,5 tygodnia temu, w poniedziałek.
          Pierwsze co to RTG wykluczające złamanie kości, poźniej szybkie badnie chirurga
          spec ortopedii urazowej.
          Od razu (tj 3 godz po upadku) bolesne nakłucie kolna i ściągniecie krwi.
          I do domu. A w domku okładnie lodem, za 5! dni kolejna wizyta, ledwie
          wytrzymałąm, kolano obrzęknięte, że z trudem prostowalam nogę. Wizyta u ortopedy
          i kolejne nakłucie. Prognoza lekarza: naderwnie wiezadła, bo widać sie leczy
          jezeli to juz nie sama krew w strzykawce, tylko krwe z wysiekiem.

          KOlejne kilka dni przewy i następne nakłucie, teraz juz wysiek z krwią.
          Jednak lekarz skierował mnie na rezonans magnetyczy kolana(całkim rozsądna
          decyzja jak na lekarza;)) . Oczywiście w szpitalu gdzie mieli mi zrobić to
          badanie MRi okazało się, że miejsca sa dopiero na pażdziernik! Chore, tutaj
          nagły przypadek, a ja mam dwa miesiące czekać na badanie!
          I tak wydałam 400zł na Rezonans.
          Wynik Badania:
          Zerwanie Acl w rejonie przyszczepu biższego z hryzontalnym(?)
          Duża ilość płynu w schyłku nadrzepkowym.postałe struktury więzadłowe, łakotki i
          chrzastki stawowe bez patologii w badaniu MR.
          Cechy obrzeku szpiku kłykci koście piszczelowej, bardziej bocznego.

          MOj ortopeda nieiwle mi z tego wyjaśnił, bo był zmęczony i nie miał czasu.


          I skierowanie do Szpitala Klinicznego w Szczecinie.
          Dzwonie tam pól dnia(panie w centrali niezdecydowane, który to numer do gabinetu
          lekarskiego, a który do dyżurki Pielęgniarek), jak się dodzwoniłam to
          usłaszyałam,że taki zabieg(? właśnie jaki cholera?) można zrobić w szpitalu
          biżej położonym mojego miasteczka(200km od Szczecina).


          I TUTAJ MOJE PYTANIE DO WAS:
          MOj ortopeda wysła mnie na REKONSTRUKCJę więzadła, a lekarz z kliniki mowił coś
          o arttroskopii kolana....iweć nie ma tutaj róznicy??????

          I jesze tylko taki dodatek, żeby mi ulżyło trochę:
          Służba zdrowia w tym kraju jest mocniej chora, niż więkoszośc pacjetów!!!
          Wyobrażacie sobie?! dzwonie ze skierowaniem na OPERACJę, anie na zabieg
          upiększający, a Oni mnie karzą SZUKAć sobie lekarza.!!!
          przpomne, że jestem ubezpieczona w NFZ!!!
          rozumiem po części frustracje lekarzy bo mało zarabiają, a zagranicą kokosy na
          nich czekają, ale do cholery trochę się wykarżcie,że przysiegi składaliście, nie
          mając skrzyżowanych palców!!!

          Słabo się robi!!! i szlag w tej mojej chorobie mnie trafia.
          3 tydzien leci a mnie nie ma kto zoperwać!!! ile mam czekać, az sie stan zapalny
          rozwinie? odpadnie mi noga!?

          P.S.
          przepraszam ,że się tak rozpisałam.
          I jeszcze jedno, noga od wypadku nie boli, trochę rwie czasmi.
          i mogę ja obciazac, tylko bez szyny gipsowej (która miałam na początku, a
          poxniej peękła, a lekarz nie załozył nowej bo po co mi) nie jest łatwo.

          ...ale dzis upał


          Pozdrawiam
          • 06.07.06, 14:12
            Na tyle ile wiem:
            -artroskopia to nazwy metody dotarcia do srodka kolana (z reguly masz tylko
            trzy male dziurki w kolanie, jedno do narzedzia, jedno do swiatla i jedno do
            kamery-caly zabieg obserwujesz na ekranie monitora)
            -rekonstrukcja - to to co się dzieje po dotarcia do srodka - z reguły bierze
            się przeszczep ze ścięgna z uda(?) i "wkleja" się w miejsce tego co zerwałaś
            przytwierdzając to śrubami
            Wg speców powinno się robić podczas jednego zabiego jedno i drugiego. Wszystko
            odbywa sie w znieczuleniu miejscowym ew w takim co do kręgosłupa się przebijaja
            (sie zapomniało nazwy:) Pobyt w szpitalu to kilka dni (3-5)
            I nie daj się przypadkiem w gips wpakować ani przed, ani po bo odczujesz to
            momentalenie na swoich mięśniach nogi (a jednocześnie bardzo wydłuży to Twoją
            późniejszą rehabilitację)
            B. ważna jest potem rehabilitacja więc już teraz rozpocznij poszukiwania
            dobrego rehabilitanta!

            Pzdr i powrotu do sprawnośći życzę:)
          • 16.07.06, 13:57
            Witaj, popatrz sobie na daty i zadaj swoje pytanie na koncu forum. Bedziesz miec
            wieksze szanse na odpowiedz :)
            Ja tez uszkodzilam kolanko podczas jazdy :)
            rzeczywiscie rehabilitacja jest niezmiernie wazna, no i dobry ortopeda tez, nie
            daj sie pokroic byle komu!!
            powodzenia
      • Gość: Bożena z Białego. IP: *.ld.euro-net.pl 12.04.04, 12:04
        Jestem 2-tygodnie po zabiegu artoskopii kolana .Moja koleżanka z szpitala ,
        łóżko obok chodzi bez kul,ja natomiast walczę z zapaleniem żył
        głębokich,przyjmuję leki p-zapalne ipowoli dochodzę do siebie .Straszne to
        jest , ponieważ staszny ze mnie struś pędziwiatr ,a każą leżeć i ćwiczyć
        czworogłowy kolana .Moja rada znieczulenie ogólne - po co ci ten stres !
        mnóstwo cierpliwości,okłady z lodu po zabiegu ,pilnie ćwiczyć czworogłowy-
        zgięcie grzbietowe stopy- to ćw. izometryczne,podnoszenie wyprostowanej nogi
        przy zgięciu grz. stopy,obciążanie chorej nogi przez 2=tyg.w 50%
    • Gość: Marcin IP: *.ztpnet.pl 23.03.04, 16:14
      Ja miałem artroskopię kolana dwa lata temu w szpitalu specjalistycznym w
      Świebodzinie w województwie Lubuskiem. Powiem szczerze że bardzo sie bałem tego
      zabiegu. Jednak stres był niepotrzebny, nic strasznego się nie działo, nic nie
      bolało, (miałem tylko znieczulenie miejscowe, które bardzo polecam). W czasie
      operacji wszystko widziałem jak mi robili, nie było strasznie chociaz się
      obawiałem takich widoków. Po operacji musiałem lerzeć przez 12 godzin bez ruchu
      aby jakieś płyny sie wyrównały. No ale nastepnego dnia chodziłem już o kulach,
      po dwóch tygodniach już bez pomocy kul. A, no i najważniejsze, po tym zabiegu
      nie miałem juz żadnych problemów z kolanem(wcześniej nie mogłem go zgiąć do
      końca). Obecnie moje operowane kolano jeste w 100% sprawne, nie mam z nim
      żadnych problemów
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.03.04, 18:26
        nom-ja też się bałam widoku, ale dostałam jakiegoś "ogłupiacza" dożylnie (na
        chwilę straciłam przytomność, i obudziłam się jak już mój pan doktor majstrował
        przy nodze); najgorsze jest rozruszanie jej, ale nie dam się!!! P.S. Dziękuję
        za wpisy i czekam na kolejne...
      • Qurcze bede miala robiona artroskopie kolana w styczniu i strasznie sie jej
        obawiam. Czytajac wszystkie wypowiedzi gorzej sie poczula. Mam w kolanie od
        ponad roq prawie 4 cm. krwiaka i uszkodzona lekotke. Nie moge do konca
        wyprostowac kolana i strasznie mnie niekiedy boli. A do tego od raoq mam kolano
        lekko opuchniete. Lekarze skierowali mnie na rehabilitacje i lampy.Ale to nic
        mi nie pomogla a wg zaszkodzilo. Od tamtego momenu jak chodzila gorzej mnie
        boli. Bylabym wdzieczna o jakikolwiek inforacje jak przebiega ten zabieg.
        POZDRAWIAM
        • Witaj mycha077!
          Nie bój się tego zabiegu. Nic zupełnie nie boli, ja jestem 5 dni po. Usuneli mi
          kawałek kości, co odłamała się od rzepki, wycieli część uszkodzonej łąkotki,
          oczyścili rzepkę. Dopiero teraz nic mnie nie boli. Fakt, że nie mogę przez 5
          tygodni zginać nogi, cały czas przykładam lód. Ale wszystko wreszcie jest na
          dobrej drodze po 8 miesiącach cierpień. Więc głowa do góry to naprawdę nic
          strasznego.
    • Przeczytalem wszystkie wypowiedzi i widze ze nie jest zle :) Mnie czeka ten zabieg pod koniec czerwca w szpitalu wojskowym we wroclawiu i mam nadzieje ze bedzie ok. Pod koniec wrzesnia skrecilem kolano i jak zwykle w gips, potem rechabilitacja i nic. W zielonej gorze po badaniach (tomograf, usg, rezonans) stwierdzono ze to lakotka, a we wroclaiwu powiedzieli ze to naderwane wiezadla.
      WIdze ze to nic strasznego i mam nadzieje ze wszystko pojdzie dobrze.
      Zycze powrotu do pelnej sprawnosci.
      pozdrawiam.
      • Tutaj cos na niekompetentnosc lekarzy

        sport.onet.pl/890882,wiadomosci.html
        pozdrawiam
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.04, 12:53
          wiesz..optymizm się liczy, ja też podchodziłam do tego bardzo pozytywnie, a
          teraz codziennie chce mi się płakać. Nie chcę Cię straszyć, bo może u Ciebie
          wszystko będzie OK. Niestety mnie każdego dnia w szpitalu co niektórzy tak
          dołują, że szkoda gadać.. ale zycze zdrówka!!!
      • Gość: J.P. IP: 80.50.165.* 24.03.04, 11:56
        No własnie. Lekarz ortopeda pierwszego kontaktu po obejrzeniu zdjęcia RTG też
        stwierdził, że wszystko dobrze, łąkotka nie uszkodzona a jak sie okazało
        łąkotki na zdjęciu nie bylo widać :) Na dodatkowe, bardzej wnikliwe badania nie
        dostała skierowania bo problemu przecież nie było. Brak słów.
        Serdecznie pozdrawia :)
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.03.04, 12:51
          mi z-ca ordynatora oddziału ortopedycznego zdejmując gips też powiedział, że
          wszystko gra. A dopiero kto inny zauważył, że moja rzepka "chodzi jak w
          balecie" . pozdrawiam wszystkie kolanka
          • Gość: J.P. IP: 80.50.165.* 24.03.04, 14:46
            Bardzo dziękuje za pozdrowienia. Ja również życzę Ci Aniu bardzo szybkiego
            powrotu do zdrowia. Jeśli mogę zapytać z jakiego regionu Polski jesteś (
            nieśmię zapytać o miasto), być może otarłyście sie o tych samych "fachowców"?
            Pozdrawiam :)
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.03.04, 11:36
              mogę zdradzić i miasto: Warszawa. Kroili mnie w szpitalu MSWiA. Nareszcie dziś
              trafiłam na bardzo fajniutką panią rehabilitantkę. Dzięki Bogu..
              • Gość: J.P. IP: 217.98.121.* 25.03.04, 14:54
                No tak. Bardzo sie cieszę, że trafiłaś na kogoś, kto wzbudził Twoje zaufanie.
                Myślę, że teraz będzie już tylko "z górki". Jeśli nie sprawi Ci kłopotu, napisz
                jeszcze kiedyś o postępach w leczeniu :)- chętnie poczytam -do
                następnego "poczytania" -powodzenia.
                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.03.04, 16:15
                  OK - będę pisać :-) A Pani córka gdzie się leczyła jeśli mogę zapytać?
                  • Gość: J.P. IP: *.com.pl 25.03.04, 17:23
                    Jesteśmy z Zielonej Góry i tutaj córka rozpoczęła leczenie. Zabiegi miała w
                    LORO w Świebodzinie. Jest to bardzo dobry szpital i z czystym sumieniem mogę go
                    polecić. Korzystają z niego nie tylko chorzy z naszego regionu, ponieważ cieszy
                    sie bardzo dobrą opinią.
                    • Slyszalem rozne opinie na temat Swiebodzina od bardzo dobrych po straszne.
                      Ja wybralem wroclaw ale to dopiero za 3 miesiace :(

                      Mam pytanie, czy powinieniem cwiczyc te noge ?? znaczy rowerek, cwiczenia z obciaznikami??

                      DO mojego ortopedy nie ide bo po pol roku leczenia powiedzial mi ze on sie nie zna na stawie kolanowym... myslalem ze zrobie koniowalowi krzywde :)

                      pozdrawiam
                      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.03.04, 19:31
                        wiesz co - myślę, że warto wzmocnić mięśnie - ja miałam kiepski czworogłowy, po
                        wcześniejszym gipsie i teraz noga składa mi się jak scyzoryk. Ale to też
                        zasługa nieużywania 4 tyg. tego kopytka :-) Ważne, żebyś jak najwcześniej po
                        zabiegu zaczął wykonywać ćwiczenia izometryczne (napinanie mięśnia
                        czworogłowego). I jeszcze jedno - wszystkich ludzi których spotkasz na
                        rehabilitacji pytaj co sam możesz w domu robić i jak, żeby jak najszybciej
                        wrócić do sprawności. Ja, jako pierwsze dostałam zabiegi krioterapii kolanka i
                        laser na zmniejszenie obrzęku i bólu. Dopiero "upomniałam się" o coś, żeby ją
                        rozruszać. O wszystko trzeba się samemu dopominać! Powodzenia życzę!!!
                      • mam prośbę, czekan na artroskopową rekonstrukcję więzadła krzyżowego przedniego
                        w Wojskowym Szpitalu we Wrocławiu. Opisz mi swoje wrażenia, kto cie kroił,
                        jakie miałeś znieczulenie. ja 19 lat temu miałam uraz (ćwiczyłam judo) ale
                        wówczas lekarze stwierdzili, że bolące i krzywe kolano (pojawił się przeprost)
                        to wymysł dorastającej nastolatki i jej fobia. dopiero rok temu postawiono
                        właściwą diagnozę (właśnie dzięki artroskopii w szpitalu wojskowym). Inni
                        lekarze, między innymi "specjaliści" z Korfantowa wysnuwali niesamowite teorie,
                        chcili mi łamać kości i ustawiać prosto za pomocą śrub. Okazało się że doszło
                        do dość znacznego uszkodzenia chrząstki i jeżeli nie zrobię rekonstrukcji to
                        dojdzie do koniecznosci wymiany całego stawu kolanowego. przez te lata
                        nauczyłam się z tym żyć. lekarze byli zdziwieni, że tak wzmocniłam czworogłowy,
                        że chore kolano miało większy obwód niż zdrowe, dalej ćwiczę czworogłowy, choć
                        nie zawsze mi się chce, ale wiem, że muszę być sprawna (moja mama jest
                        inwalidką i wiem co to oznacza i z jakimi ograniczeniami wiąże się
                        niepełnosprawność).teraz jest ok. chodzę normalnie, kolano trochę boli ale już
                        się przyzwyczaiłam, wiem, że czeka mnie ból i tego śię nie boję, ale lubię
                        wiedzieć co dokłądnie będą mi robić i chcę wiedzieć jak czuje się pacjent, czy
                        miałeś ortezę, czy gips, jak długo chodziłeś o kulach. MOże wiesz gdzie we
                        Wrocławiu jest wypożyczalnia sprzetu rehabilitacyjnego (chodzi mi o ortezę) bo
                        gips nawet na 3 tygodnie nie kojarzy mi się dobrze. to niby niewiele, ale łatwo
                        dochodzi do zaniku mięśni.
                        pozdrawiam. mam nadzieję że odpiszesz, wiele czasu minęło ale dopiero teraz
                        namierzyłam to forum.
                        hej Anka
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.03.04, 19:33
                      mi mojego Pana doktora poleciła znajoma pracująca w tym szpitalu i chwała jej
                      za to!!! Jak się okazało mimo swojego drobnego roztrzepania - to lekarz znany w
                      całej Wawie! :-) i przede wszystkim - bardzo dobry! (nie to, co z-ca
                      ordynatora...)
                      • hmm :D ja sie boje tego zabiegu a chyba powinnam go przejsc ... :/ po raz 3
                        skrecialm kolanko i mam problem z wiezadlami i lakotka :/ ]
                        moj lekrz przebije wszytskich :P poszlam na pogotowie o na treningu skrecilam
                        noge powiedzial mi ze nic mi nie jest i ze moglam nie grac by mi sie nic nie
                        stalo :/ przepisal mi leki przeciwbolowe , masc i ... tabletki od grypy :/ nie
                        wiem po co :/ nie bylam nawet przeziebiona a co wiecej nie chorowalam od 7
                        lat :/
                        zycze wsyztskim szybkiego powrotu do zdrowka :)
                        • 13.04.06, 23:14
                          czy wie ktos czy po usunieciu czesci łekotki mozna wrócic do pełnej sprawnosci
                          kolana!piszcie na adres kola85-85@tlen.pl bardzo wazne!
                          • 14.04.06, 16:15

                            > hmm:nie wiem co to jest "bezinwazyjna operacja"..........

                            nie "otwieraja" kolana, wszystko za pomoca sond.


                            a naciecie skory to jest bezinwazyjna????



                            ciekawe co piszesz, przeszczep jest moj... skad ta wiedza?

                            honey:jezel;i po moich wypowiedziach nie wiesz co robie to jestes ciemny jak
                            smola......


                            a teraz lakotki: generalnie lakotke mozna usunac zeszyc lub zespolic
                            implantami. te implanty maja to do siebie ze moga sie obluzowac. poza tym ich
                            twardosc powoduje to ze moga "wyzlobic" chrzastke stawowa: i to jest wlasnie to
                            czego mozna sie obawiac: nie wystepuje ta komplikacja za czesto ale jak sie
                            zdarzy to jest to mniejsza lub wieksza dupa
                            jest tez pare modeli "implantow" ktore dzialaja jak szew i te z reguly sa
                            bezpieczne. natomiast stale standartem jest szycie "inside-out": wymaga to
                            zdecydowanie wyzszych kwalifikacji niz strzelenie strzaly meniskowej w lakotke
                            ale daje stabilne zespolenie i mniejsza szanse na kompliokacje
              • Witam serdecznie wszystkich i bardzo proszę o informacje,dotyczące oczywiście
                artroskopii.W przyszłym tygodniu mam mieć zabieg (na wołowskiej w warszawskim
                szpitalu MSWiA,może ktoś ma informacje jak tam jest???) i przyznam szczerze po
                przeczytaniu niektórych zamieszczonych tu wypowiedzi zaczęłam się zastanawiać
                czy nie lepiej jest zostawić kolano w takim stanie w jakim jest obecnie? Żart
                oczywiście,mam juz dość meczenia się przez nieodpowiedzialność lekarza do
                którego zgłosiłam sie kilka lat temu, zaraz po urazie. Bardzo prosze o
                informacje dotyczące nie samego zabiegu,ale tego ile się to paskudstwo może
                goić,jakie powikłania, na jak długo można być "unieruchomionym" po
                artroskopii,w najlepszym i najgorszym wypadku :-(? i ile czasu mniej więcej
                spędziliście w szpitalu przed i po zabiegu? Przyznam się szczerze trochę się
                denerwuję.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że pewnie po zabiegu nieprędko będe
                mogła szaleć,a ze mnie tak troche niespokojna dusza.
                Bardzo prosze o odpowiedzi,dziękuję i pozdrawiam.
              • Gość: elle666 IP: *.aster.pl 24.03.05, 12:29
                A kto CIE TAM ( W MSWIA) KROIŁ JESLI WOLNO SPYTAC - JA ZNAM TAM ICH WSZYSTKICH
                I TO OD NAJGORSZEJ STRONY.
    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.03.04, 14:16
      miałam się odezwać ,więc to robię. Otóż po dzisiejszej wizycie u lekarza,
      dowiedziałam się, że jeśli kolanko nie będzie w szybszym tempie czynić
      postępów, to pan doktor w znieczulenie na siłęmi je rozrusza.. :-/ Ale po tym
      mogą znowu być krwiaki, których ściąganie jest bardzo nieprzyjemne.. :-(
      Wczoraj zginałam o prawie 40 stopni-dziś ze łzami w oczach uzsykałyśmy z moją
      rehabilitantką 50!!
      • Gość: J.P. IP: 217.98.121.* 30.03.04, 14:45
        Bardzo się cieszę i gratuluje !! Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości.
      • Gość: Wojt IP: 62.233.129.* 31.03.04, 11:53
        Witaj,
        Przeszedłem już w życiu 4 artroskopie kolan (po 2 w każdym). Zawsze były to
        uszkodzenia łąkotek, raz pozrywane więzadła krzyżowe. Wysięki są normalną
        konsekwencją przeerwania naczyń limfatycznych czy krwionośnych w czasie urazu
        bądź artrotomii. Podstawową kwestią, która rzutuje na sprawność kolana po
        operacji- jest rehabilitacja. Nie należy bać się bólu kolana. Ono musi boleć, a
        Ty musisz próbować je zginać coraz bardziej. Po usunięciu oderwanej części
        łąkotki staw "układa się na nowo". I dzieje się to w czasie kilku tygodni od
        operacji. Jeżeli nie uda się wypracować w tym okresie właściwej ruchomości
        (nawet kosztem wielkiego bólu, wysięków), może on mieć ograniczoną ruchomość
        także w przyszłości. Druga nie mniej ważna sprawa - mięsień czwórgłowy. W
        przypadku uszkodzenie kolana i więzadeł- pełni on podstawową funkcję
        stabilizacyjną stawu kolanowego. A najczęściej w yniku urazu jego objętość
        znacznie spada. Dlatego należy go nieustannie ćwiczyć izometrycznie. Najlepsze
        ćwiczenie domowe: siadasz na stole, na stopę mocujesz ciężar (1 kg, 2, później
        może być i więcej ;-), może to być np. 1 kg cukru w jakimś ręczniku etc. i
        podnosisz nogę z tym ciężarem do pozycji poziomej. Liczbę powtórzeń i
        częstotliwość ustal z rehabilitantem. I dużo ćwicz ( kilka godzin dziennie!).
        Ja mam usunięte prawie całe cztery łąkotki, posztukowane więzadła i nadal
        rekreacyjnei gram w piłkę, jeżdżę na nartach itd. Oczywiście ze specjalnymi
        stabilizatorami stawu kolanowego.
        Zobaczysz, jeżeli będziesz dużo ćwiczyć- ból szybko minie, wysięki ustaną,
        kolano będzie sprawne. może to potrwać kilka tygodni, ale cóż to jest wobec
        WIECZNOŚCI!!!
        Pozdrawiam,
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.03.04, 22:46
          wobec wieczności niczym,ale żyła wiecznie nie będę a ból jest niesamowity...
          Dzisiaj każdy ruch na rehabilitacji to były łzy w oczach z bólu.Ale jakoś
          wytrzymałam i mam nadzieję, że wytrzymam do końca bez rozciągnięcia w
          znieczuleniu :-( A po plastyce więzadeł ile rehabilitowałeś nogę?do pełnej
          sprawności?
          • Gość: Wojt IP: 62.233.129.* 01.04.04, 18:10
            NIE WOLNO ĆWICZYĆ W ZNIECZULENIU. Można wówczas przesadzić. Do gry w piłkę po
            operacji więzadeł wróciłem po ok. 6 miesiącach, ale mięsień czwórgłowy miałem
            wyćwiczony, jak ze stali. Lekarz stwierdził, że przy takim mięśniu, moje kolano
            obyłoby się chyba bez więzadeł. Hm, z dziewczyną to może trochę gorzej, chociaż
            piękna rzeźba czwóreczki może być pociągająca...
            Być może przesadziłem z tymi kilogramami (w końcu byłem sportowcem i mięśnie
            miałem b. mocne), ale ćwiczenie, które opisałem też spełnia swoją rolę, nawet
            bez obciążenia.
            Pozdrawiam i życzę hartu ducha. Ból łatwiej znieść, jeżeli wiesz, kiedy się
            skończy. Więc zapewniam Cię- niedługo się skończy, ale teraz MUSISZ...
            • Gość: Jola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 15:42
              Interesuje mnie jaki ból jest charakterystyczny dla zerwanych wiązadeł?
              Mój syn który ma 15 lat ma zerwane wiązadło krzyżowe tak przynajmniej twierdzi
              lekarz.zalecił przeprowadzenie artroskopii ale czy w tym wieku jest to
              całkowicie bezpieczne?Przecież jest on w okresie wzrostu czy to ma jakiś wpływ
              na to? czy lepiej jest zabieg przeprowadzić wcześniej czy w pózniejszym wieku?
              Pozatym jest on w szkole sportowej gra w piłkę i jego obawy są związane z tym
              czy po takim zabiegu będzie mógł nadal uprawiać ten sport wyczynowo?
              Bardzo proszę o odpowiedź wtej sprawie
              • przeprowadzenie artroskopii dla artroskopii lub ustalenia rozpoznania jest
                dopuszczalne ale w 99% mozliwe do unikniecia. rezonans jest konieczny: w
                przypadku acl dokladnosc rezonansu jesty prawie taka sama jak u doroslych w
                przeciwienstwie do diagnostyki lakotek: te moga miec sygnal w rezonansie ktory
                u rosnancego osobnika moze sugerowac uszkodzenie ale nie musi.
                bol nie jest czescia objawow zerwanego acl. oczywiscie kilka dni to norma ale
                dlugotrwaly bol nie jest charakterystyczny.
                rekonstrukcja acl u rosnacych "klientow" jest w porownaniu z doroslym acl
                zdecydowanie bardziej skomplikowana. uzywa sie innych technik wlasnie dla
                unikniecia uszkodzenia chrzastki wzrostowej
                NIE MA szyny czy ortozy ktora chronila by kolano z zerwanym acl. ryzyko
                uprawiania sportu z z erwanym acl to w wiekszosci : 1/ uszkodzenie lakotki w
                tym samym kolanie i 2/ uszkodzenie acl w drugim kolanie. ja generalnie nie
                polecam uprawiania sportu z niestabilnym kolanem
                • Gość: ewa m IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 14:52
                  witam mam pytanie do Ciebie, własnie wróciłam ze szpitala ze swoim synem ma 13
                  lat objawy to ;strzelajace kolana i bolesnosc przy chodzeniu oraz graniu w
                  piłkę'DODAM TYLKO ŻE TE BÓLE NIE ZAWSZE WYSTĘPUJĄ, lekarz zalecił
                  artroskopię ,ale ja się bardzo boję a jak mój syn przestanie rosnąć?czy mógłbyś
                  podpowiedzieć mi jakieś inne metody leczenia. Jeśli oczywiście takowe istnieją,
                  zabieg mamy wyznaczony na lipiec, tak więc jest jeszcze trochę czasu aby
                  poszukac może innej,- mniej inwazyjnej metody leczenia? co Ty na to?pozdrawiam
                  iczekam na odpowiedz
                  • Gość: kubagr IP: *.CHP.EDU 18.04.05, 15:58
                    przede wszystkiem nie znam diagnozy: mial uraz? jak to sie zaczelo? mmial
                    rezonans w celu zdiagnozowania? i jak diagnoza wstepna jest postawiona?
                    • Gość: ewa m IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 17:38
                      syn od dłuzszego czasu -bardzo długo ma trzaski w kolanach ;tz strzelania' od
                      niedawna zaczał uskarzac się na bóle szczegolnie kiedy gra w piłkę oraz dużo i
                      szybko chodzi ,nie doznał żadnego urazu ani nic co mogłoby miec wpływ na ból w
                      kolanach po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu dostałam skierowanie do
                      ortopedy [lekarz rodzinny przypuszczenie ; za mało płynu w stawach kolanowych?]
                      ortopeda po wywiadzie BEZ ZADNYCH BADAŃ-tylko na podstawie badania wizualnego
                      kolan stwierdza przerosnięcie łękotki w obydwóch kolanach i kieruje do szpitala
                      na artroskopię nic nie słyszałam o rezonansie ,nawet nie zrobiono
                      prześwietlenia,w szpitalu zapisano datę zabiegu na 20.07 kiedy rozmawiałam z
                      lekarzem w szpitalu o ew.badaniach uslyszałam w odpowiedzi że wszystkie badania
                      powinien zrobic lekarz kierujacy do szpitala!Jestem w stanie zrobic badania
                      sama prywatnie[chyba]ale musze wiedziec jakie?
                      • Gość: kubagr IP: *.CHP.EDU 18.04.05, 20:14
                        prawdopodobnie lekarz ktory na niego tylko spojrzal postawil wlasciwa diagnoze:
                        discoid meniscus, tak wiec nalezy sie niego trzymac bo wie o czym mowi. w tej
                        sytuacji rezonans moze nie byc potrzebny i leczenie jest bez wyjatku
                        operacyjne: doprowadzenie lakotki do prawidlowego ksztaltu. jest to fatalnie
                        koszmarny dla operatora przypadek bo jezeli to jest tzw calkowity discoid to
                        wtedy jest to baaaaaardzozmudna robota, nic nie idzie szybko.
                        • Gość: ewa m IP: *.laczpol.net.pl 18.04.05, 21:00
                          dziękuję za szybką odpowiedz ,oraz za to iż mogłam z kimś porozmawiać
                          • Gość: Gosha IP: *.jelfa.com.pl 19.04.05, 14:32
                            Wow, ale rozbudowane forum. Jestem pod dużym wrażeniem.

                            Na początek link do materiałów o różnych problemach z kolankami i ich metodach
                            rozwiązywania:
                            www.ptts.org.pl/pl/site/acta_clinica/2002_01/
                            /niektóre artykuły dla ludzi o mocnych nerwach – są zamieszczone zdjęcia z
                            operacji ;D/
                            www.zdrowemiasto.pl
                            /podstrony o ortopedii/
                            www.sport-klinika.pl/_pol/informator/index.php
                            A teraz dorzucę moją historię, bo z ciekawością przeczytam to za jakiś czas –
                            jak się skończą moje problemy (oby tak było) z kolankiem i zobaczę na ile to
                            się sprawdziło a na ile życie zweryfikuje moje poglądy.

                            W marcu tego roku w czasie jazdy na nartkach (właśnie w czasie jazdy a nie w
                            wyniku urazu) doznałam kontuzji lewego kolana. Po wywichnięciu kolano nie dało
                            się wyprostować (jak się później okazało róg łąkotki zaklinował się pomiędzy
                            kośćmi). W szpitalu na ostrym dyżurze zrobiono mi prześwietlenie, które
                            pokazało brak uszkodzeń kości. Na konsultacji u ortopedy okazało się, że
                            konieczna jest artroskopia diagnostyczna w celu zbadania zniszczeń pourazowych
                            i ustalenia dalszego postępowania. Znieczulenie krzyżowe i telewizor.
                            Przynajmniej wiem co w środku i czy mi nie wciskają kitu. Niestety obraz
                            zniszczeń jest spory - uszkodzenia:
                            - jedna łąkotka pęknięta w części środkowej
                            - druga łąkotka uszkodzona na narożniku – usunięcie narożnika
                            - wiązadło boczne naciągnięte
                            - wiązadło przednie krzyżowe zerwane
                            Na początek zastosowano u mnie gips na 6 tyg. w celu wygojenia „czego się da”
                            czyli łąkotek i wiązadła bocznego. Za tydzień koniec z gipsem i rozpoczęcie
                            rehabilitacji oraz wzmocnienie mięśnia czterogłowego i dwugłowego. To ma być
                            przygotowanie do następnego etapu – rekonstrukcji ACL.
                            Co do metody przeszczepu i szpitala gdzie mi to zrobią jeszcze nie
                            zdecydowałam. Jestem z Jeleniej Góry więc zbieram opinie o Jeleniej, Kamiennej
                            Górze, Wrocławiu i Poznaniu, bo te miejsca mam blisko. Może macie jakieś
                            doświadczenia ??
                            Przy rodzaju przeszczepu to ze względu na blizny i wytrzymałość skłaniam się ku
                            przeszczepie ze ścięgna półścięgnistego i smukłego. Ale na razie mam czas i
                            zbieram za i przeciw. Będę wdzięczna za ewentualne opinie ;D
                            Zdaję sobie też sprawę, że po rekonstrukcji czeka mnie żmudna i bolesna
                            rehabilitacja. A powrót do narciarstwa dopiero po 12 m-cach od operacji, ale
                            staram się zachować optymizm.

                            Swoją drogą na razie nie mam złych doświadczeń z lekarzami, do mojego ortopedy
                            mam zaufanie (na razie) - wszystko co mówi się potwierdza. Oby tak zostało ;D

                            No to tyle o moim kolanku.
                            Pozdrawiam Wasze kolanka - oby zawsze były sprawne i zdrowe.
                          • Gość: Ola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 15:06
                            Ja mam ten sam problem co twój syn, tylko ze jestem 2 lata starsza. Też strzyka
                            mi w kolanach itd, a artroskopie mam 27 sierpnia. Tylko ze u mnie zanim padła
                            decyzja o artro leczono mnie innymi sposobami. Miałam robiony rtg, chodziłam na
                            fizykoterapie, brałam tabletki i dostałam 2 zastrzyki dotorebkowe. No i właśnie
                            coś tam mam z płynem w kolanie nie tak, lekarz mówił coś o artrozie. Mnie
                            kolana tez nie boli zawsze różnie to bywa.
                            Pozdrawiam. Fajnie że ktoś ma podobny przypadek co ja:)
                            • 30.08.06, 13:09
                              Gość portalu: Ola napisał(a):

                              > Ja mam ten sam problem co twój syn, tylko ze jestem 2 lata starsza. Też strzyka
                              >
                              > mi w kolanach itd, a artroskopie mam 27 sierpnia. Tylko ze u mnie zanim padła
                              > decyzja o artro leczono mnie innymi sposobami. Miałam robiony rtg, chodziłam na
                              >
                              > fizykoterapie, brałam tabletki i dostałam 2 zastrzyki dotorebkowe. No i właśnie
                              >
                              > coś tam mam z płynem w kolanie nie tak, lekarz mówił coś o artrozie. Mnie
                              > kolana tez nie boli zawsze różnie to bywa.
                              > Pozdrawiam. Fajnie że ktoś ma podobny przypadek co ja:)

                              Mama to samo co ty, własnie lekarz chce mi zrobić artroskopie, znaczy padło
                              takie hasło, jak to będzie zobaczymy, jesteś już po i jak było?
                • Gość: Jola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:27
                  Witam,i bardzo dziękuje za odpowiedź.
                  Mój syn miał robione usg i rtg,ale jeżeli chodzi o rezonans to tego mu nie
                  robiono.czy to znaczy że rezonans jest w stanie zdiagnozować dokładnie czy to
                  jest uszkodzone wiązadło czy to moze być inna przyczyna?Syn doznał tego urazu
                  podczas gry w piłkę na hali przewrócił się i od tej pory dokucz mu ten ból w
                  kolanie ale to nie jest taki ciągły ból tylko zależy od pozycji w jakiej
                  postawi nogę.Fizjoterapeuta z którym miał ćwiczenia stwierdził że syn ma w
                  kolanie ,jak to określił "szufladę" i że to też moze wskazywać na zerwanie
                  wiązadła.Może to jest co innego i czy rezonans może to stwirdzić?Naprawdę nie
                  wiem co mam w tej sytuacji zrobić bo jak mówie jest w ieku rozwojowym i może
                  mogą to być bóle wzrostowe?Proszę mi doradzić w tej sytuacji co mam zrobić moze
                  poleciłby mi pan jakiś dobrych specjalistów gdzie się z nim udać jestem
                  mieszkanką Krakowa może wie Pan do kogo mozna się z tym udać w moim rejonie?
                  Bardzo proszę o radę i dziękuje
                  • Gość: kubagr IP: 24.3.226.* 21.04.05, 02:27
                    nie znam krajowych specjalkistow: wiem ze dr kruczynski (jest szefem w
                    bydgoszczy) i dr piatek w poznaniu robia dobra robote ale wiem to na zas
                    przekazow ustnych.
                    sonografia........prosze nie wspominac
                    rezonans zdecydowanie tak
                    bole wzrostowe: to nie jest jednostka chorobowa i najpierw trzeba wykluczyc
                    inne przyczyny dolegliwosci
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.04.04, 17:26
          człowieku.. 2 kg cukru na niedawno pokrojoną nogę..?chyba odpada.. szybciej na
          rowerek stacjonarny wskoczę. Jutro spróbuję rehabilitacji w basenie.
      • Gość: maksia IP: 5.2.* / *.chello.pl 06.01.05, 21:16
        Po operacji kolana (powikłane złamanie) mam problem z jego rozruszaniem. Męczę
        sie z tym sama w domu.Zginam już pod kątem 90 stopni i dalej na razie nie daję
        rady. Piszesz, że pracujesz z rehabilitantką. Czy można prosić o jakieś
        wskazówki co do ćwiczeń?
        • ja jestem po upadku na nartach (30 grudnia 2004), mam mieć za miesiąc
          artroskopie. myślałam że jestem w strasznym stanie ale po przeczytaniu waszych
          listów jest mi lepiej. miałam o tyle szczęście, że moja mama jest
          rehabilitantką. i w miesiąc po upadku zginam nogę do 160 stopni. postaram się
          opisać jakie robie ćwiczenia: bierne to takie w których właściwie robi za mnie
          wszystko rehabilitantka, leże na brzuchu a ona trzyma mi nogę w kostce i powoli
          zgina, trzymając jednocześnie drugą ręką udo. na pocz. troszkę bolało, ale
          postępy są szybkie. inne ćw. które robie sama: zwiń recznik w wałek i włóż pod
          kolano, potem palce u stopy ciągnij do siebie jednocześnie wciskając ręcznik.
          moja rehabilitantka mówi, że lepiej robić kilka razy dziennie a krótko niż
          przemęczyć kolano.
          powodzenia!!
          • Gość: marta ss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.05, 19:57
            to cwiczenie z wciskaniem które robisz zapobiega zaniknieciu miesnia
            czworoglowego uda. tez je robie.
            ale wydaje mi sie ze kazde kolano to inna historia, i czesto do dla laikow
            podobnie wygladajacych urazow sa dobierane zupelnie inne cwiczenia.
    • Gość: Lena IP: 80.48.96.* 01.04.04, 18:46
      1 stycznia zesłego roku w butach na bardzo wysokich obcasach potknęłam się
      zeskoczyłam w wysokich stopni schodów uszkadzając łąkotkę i naciągając wiązadła
      krzyżowe. Lekarz ortopeda w mojej przychodni zdiagnozował to od razu, dał
      skierowanie do szpitala i polecił zrobi szczepienia przeciwzłtaczkowe.Szpital
      załatwiłam szybko - przyhamowały mnie te szczepienia i na koniec marca zrobiono
      mi operację. Na drugi dzień po operacji dostałam w szpitalu kartkę z
      narysowanymi ćwiczeniami które muszę robić już i jak najczęściej więc zaczęłam
      od zaraz ze spuchniętą i bolącą nogą. Do zdjęcia szwów /10 dni/ miałam
      zwolnienie lekarskie i ćwiczyłam "do upadłego". Po 10 dniach wróciłam do pracy,
      jeździłam samochodem i prawie każdą wolną chwile poświęcałam na ćwiczenia.
      Lekarz w mojej przychodni /fantastyczny lekarz!!!/ odradził mi rehabilitację
      zinstutucjonalizowaną, polecił mi ćwiczenia takie o jakich pisze Woj /rower,
      pływanie, wzmacnianie mięśni siedząc na stole i obciążając stopę /uszyłam sobie
      ze skarpet "woreczki" wypełnione ryżem z rzepem ze starych narciarskich rękawic
      do spinania - najpierw 60 dag, później 1kg, potem 2 kg/, przysiady, bieganie po
      płaskim terenie. Po czterech miesiącach był zaskoczony bo obwody mięśni obydwu
      nóg miałam takie same. Ćwiczenia jednak zajmowały mi wiekszość wolnego czasu. W
      czerwcu kupiłam nowy rower /polubiłam jazdę na rowerze/ z licznikiem
      kilkometrów i do końca października zrobiłam na nim ponad 2000 km !
      Kolano operowanej nogi jeszcz trochę odczuwam, czasem zaboli gdy niosę cieższe
      zakupy, mam tendencję do chronienia tego kolana ale JEŻDŻE NA NARTACH !!! I to
      wcale nie "woże się" jak przepowiadali mi znajomi, jeździłam w tym roku w
      Alpach i Dolomitach i to po czarnych trasach. Na to operowane kolano zakładam
      elastyczną opaskę i na nartach tylko mąż mi przypomina bym uważała na
      nogę /jakbym miała jeździć na rękach !/.
      Woj ma rację, ćwiczyć trzeba od razu po operacji, dużo i samemu. Nie ma co
      liczyć na rehablitację w określonym czasie w określone dni tygodnia i liczyć na
      to, że będzie dobrze.
      Moja sąsiadka miała artroskopowo usuwaną łąkotkę miesiąc po mojej operacji.
      Przez pierwszy miesiąc po operacji chodziła z kulą po mieszkaniu i w ogóle nie
      ćwiczyła. Rehabilitację rozpoczęła półtora miesiąca po operacji. Intensywne
      ćwiczenia na tejże rehablitacji powodowały, że noga puchła, bolała więc
      ćwiczyła lub nie. Ja zbiegam ze schodów, frunę przez ulicę, przeskakuje kałuże
      a ona chodzi jak staruszka wolno, nobliwie i ze strachem.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości w ćwiczeniach.
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.04, 10:36
        ja to wszystko rozumiem i sama też ćwiczę w domu, ale czym innym jest usunięcie
        łąkotki, a czym innym zszycie więzadeł!!! po zszyciu nie mogłam przez chyba 3
        tygodnie zginać tej nogi, żeby ich znowu nie zerwać, i żeby się trochę zrosły!
        Dlatego nie mogę obciążać kilogramami tej nogi. Naprawdę zazdroszczę
        tym ,którzy mieli tylko usunięte łąkotki...bo to małe piwo. No cóż, czekam więc
        na kogoś kto jest po plastyce troczków. I pozdrawiam wszystkie kolanka i ich
        właścicieli
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 05.04.04, 21:07
          Witam wszystkich serdecznie,
          Co za fantastyczne forum, wszyscy się wspierają. I bardzo cenne porady.
          Trafilam tu z prośbą o pomoc. W lutym miałam wypadek na nartach. Oczywiście
          straszliwy ból, spuchnięte kolano, badanie MRI i wyrok: pęknięta łąkotka i
          zerwane wiązadło krzyżowe(ACL).
          Pierwszy ortopeda mnie zaniedbał, dał usztywniacz na kolano i kazał odpoczywać.
          Noga mnie oczywiście bolała, była spuchnięta, dostałam przykurczu, nie mogłam
          jej zginać ani w pełni prostować, zaczęłam tez kuleć. Po dwóch tygodniach
          trafiłam do ortopedy-specjalisty od medycyny sportowej, w tym właśnie kolan.
          Zlecił rehabilitację i tym samym wzmacnianie mięśni przed zabiegiem. Niemal
          natychmiast zaczęłam rehabilitację 3 razy w tygodniu + oczywiście ćwiczenia w
          domu. Mój rehabilitant jest fantastyczny. Noga zaczęła się lepiej zginać i
          prostować. Ustąpił ból i spuchnięcie. Dzisiaj mija 7 tygodni ćwiczeń i prawie
          juz nie kuleję. Jednak noga jest sprawna tylko do pewnego poziomu. Nie ma mowy
          o kucaniu, przysiadach, całkowitym zgięciu nogi. Kolano jest jakby "pełne i
          ciasne" po cięższych ćwiczeniach. Ale oczywiście jest niesamowita poprawa, moge
          chodzić i jeździć autem. W nastepnym tygodnu (po swiętach) czeka mnie zabieg
          arteroskopowy. Lekarz ma "obgolić" pęknięta łąkotkę i naprawić wiązadło o ile
          jest zerwane całkowicie. Wiązadło to oczywiście grubsza sprawa, bo do tego robi
          się przeszczep i robi cięcie wzdłóż kolana. Ja oczywiście się boję i zadaję
          sobie pytanie, czy powinnam decydować się na operację, w chwili gdy sprawy maja
          się lepiej, choć nie do końca OK. Lekarz twierdzi, że w takim przypadku możliwy
          jest powrót do zdrowia tylko do określonego poziomu; chodzenie, schody itp.
          Ale ,żeby wrócić do nart, tenisa i wspinaczek górskich potrzebuję leczenia
          operacyjnego. A może samo się z czasem wyleczy? Proszę o radę. Czy ktoś miał
          podobne dylematy. Czy rzeczywiście narty i góry odpadają bez operacji????
          Monica
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.04.04, 22:42
            Monico.. ja miałam zerwane więzadła.. Co do przeszczepu to nie jest to
            przecięcie wzdłuż nogi-ja miałam 7 dziur w nodze. Artroskopia na tym polega, że
            przy pomocy małych dziur a nie nacięć, i malutkich przyrządów chirurgicznych
            usuwa się łaąkotki, naprawia wiązadła. Powiem jedno-to bardzo dobrze że już
            wzmocniłaś mięsięń czworogłowy, bo mój był zaniedbany od czasu urazu (wakacje
            2003) i stąd teraz gorzej to wszystko idzie. Uszkodzona łąkotka to małe piwo-
            ale te więzadła.. Przygotuj się na solidną rehabilitację i niestety ból... przy
            tym. Ale moim zdaniem wszystko da się znieść, a pełny powrót do zdrowia jest
            najważniejszy!!! Życzę zdrówka!!!!!!!!
            • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 05.04.04, 23:33
              Aniu, dziękuję za ciepłe słowa. Do naprawy łąkotki istotnie, stosuje sie tylko
              małe dziurki i tylko dwie. Niestety wiem na pewno, że czeka mnie 5cm cięcie na
              kolanie, jeżeli trzeba będzie naprawiać wiązadło. Dokładnie dopytałam o to
              mojego lekarza. Cięcie jest po to by wziąć przeszczep spod rzepki z kawałkiem
              kości , a następnie wykorzystać to jako rekonstrukcję ACL. Czy jesteś pewna, ze
              poprzez te 7 dziurek zostało wykonane odtworzenie wiązadła. A skąd brali Ci
              przeszczep? Wiem, że można się zdecydować na dawcę, ale ja zrezygnowałam, wolę
              swoje komórki.
              Pytanie: czy myślisz, że operacja jest nieodzowna, czy rzeczywiście nie ma
              szans na powrót do zdrowia bez zabiegu. Pytam, bo istotnie czuję się znacznie
              lepiej. Choć oczywiście nic nie robię oprócz zwykłego chodzenia i
              rehabilitacji.
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.04.04, 22:38
                jestem pewna - do przeszczepu zrobiono mi 2 spore ale dziury, a nie długie
                cięcie. |Chociaż wiem, że mój doktor testuje na mnie wszystkie nowinki i trochę
                eksperymentuje. Wszystko zależy od tego czy czujesz się OK tylko sprawnie
                chodząc. Mi brakuje szaleństw, biegania, dyskotek, itp.. więc gdybym była na
                Twoim miejscu zdecydowałabym się na zabieg. Ale jedno jest najważniejsze: po
                zabiegu bądź twarda, powtarzaj sobie że musisz zrehabilitowac to kolano, nie
                słuchaj ludzi (w tym rehabilitantów) jak to długo będziesz rehabilitować się,
                bo wszystko zależy TYLKO od Ciebie. A najlepiej znajdź dobrego rehabilitanta i
                jak najszybciej zacznij ruszać ta nogą. Powodzonka!!! :-) P.S. Cieszę się że
                mój temat (a własciwie problem) okazał się tak "na czasie". Pozdrawiam
                wszystkie pouszkadzane kolanka
        • Gość: Bożena z Białego IP: *.ld.euro-net.pl 12.04.04, 12:31
          Słuszne stwierdzenie wszystko zależy od uszkodzeń. Moje zerwane w dużym st. 3
          ścięgno boczne przyśr.,w trzech miejscach łąkotka , zerwane całkowicie krzyżowe
          przednie . Chyba,przyznasz mi rację ,że po takich uszkodzeniach "trudno fruwać"
          a, marzę o tym.Pomóc trzeba sobie nie szkodząc!!!!!
    • Gość: agnieszka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.04.04, 07:58
      Jestem po operacji kolana. Operację miałam w CMC w Warszawie. Czy mogłabyś
      napisać gdzie Ty się rehabilitujesz?
      Pozdrawiam...:)
      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 06.04.04, 23:10
        Rehabilituję się dość daleko od Warszawy Agnieszko. Kessler Center w Nowym
        Jorku. Mieszkam tutaj. A operację mam mieć w The Hospital for Special Surgery,
        NY. Ale jak widac kolana wszędzie bolą tak samo. Pozdrawiam Twoje.
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 06.04.04, 23:21
          No więc moje obawy i wątpliwości rozwiał rehabilitant. Miałam wcześniej
          wątpliwości co do konieczności operacji. Powidziałam o tym rehabilitantowi, a
          ten nic nie mówiąc wprowadził kilka nowych ćwiczeń i większe obciążenie wagowe.
          I nóżka znów boli. Udowodnił mi w ten sposób, że nie mam bólu i większych
          dolegliwości tylko wtedy gdy niewiele robię. Poważne ćwiczenia i wysiłek dla
          kolan odpadają bez operacji. Tak więc nie pozostało mi nic innego jak
          przygotować się do operacji. Aniu, mam pytanie czy TROCZKI to to samo co
          wiązadła? Nigdy się nie spotkałam z taką nazwą.
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.04, 07:45
            :-) tak mi się wydaje-że troczki to inaczej więzadła. A swoją drogą to przez
            tą przygodę z nogą, dowiedziałam się masy rzeczy... pozdrawiam.
            • Witajcie,
              Jestem po artoskopii kolana. Usunięto mi kawałek łękotki przyśrodkowej, mam
              również bardzo naderwane ACL. Dostałam kwitek na stabilizator od lekarza
              (czesciowe dofinansowanie z NFZ). Gdzie w Warszawie moge kupic stabilizator z
              tym kwitkiem i jaki powinien być dobry stabilizator przy moim urazie?
              Z góry dzieki za pomoc.
              Karolina
              • po pierwsze lekarz przepisujacy powinien zalecic stabilizator koknkretny
                konkjretnej firmy
                po drugie: jezeli jestes mloda i chcesz uprawiac sport: zrob porzadek z
                kolanem: stabilizator nie zmniejsz asznsy na ponowny uraz kolana!!!!!!!
                • masz racje, ale dziewczyna nie napisała, czy w trakcie zabiegu zrobili jej cos
                  z acl, czy nie. z drugiej strony pewnie, gdyby zrobili, to by napisala.

                  problem w tym, ze w PL malo dobrych specjalistow od stawow kolanowych a
                  odmienna kwestia pozostaje ich znajomosc oferty stabilizatorow/ortez. kolejna
                  rzecz obecnosc na rynku jednego lub co najwyzej dwoch szerzej znanych firm
                  oferujacych tego typu asortyment (jesli lekarz jest zorientowany w ofercie, to
                  raczej tylko w tym co przyniosa mu salesmani). trzeba dlugo szukac w necie i
                  nie zawsze jest gwarancja, ze u nas bedzie mozna ten sam produkt dostac.
                  kolejna kwestia to marne finanse wiekszosci spoleczenstwa i niewydolny system,
                  ktory jesli cokolwiek refunduje to raczej cheap stuf niz pozadny osprzet. no
                  ale to nie dyskusja na temat zdrowia.

                  w wawie jest wiele punktow, np.: na basniowej sa sklepy ze sprzetem, na jpII za
                  skrzyzowaniem z solidarnosci (po prawej stronie w kierunku ronda babka, chyba
                  przed nowolipiem), o ile pamieć mnie nie myli, to na żoliborzu też powinien być
                  jeden sklep. jesli masz przpisany konkretny stabilizator, to chyba najlepiej
                  bedzie poszukac w necie lokalnego dystrybutora.

                  pozdrawiam
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.04, 07:45
            P.S. Cieszę się że masz porządnego rehabilitanta!!! :-)
        • Gość: Artur IP: 65.206.114.* 28.10.04, 17:45
          Witam wszystkim.
          Ja swoj zabieg mialem zrobiony 27 sierpnia (mialem zerwana lekotke, wiazadla
          boczne i naderwane krzyzowe poprzez niefortunny upadek podczas gry w pilke).
          Do lekarza udalem sie dzien po odniesieniu kontuzji, a operacja zostala
          wyznaczona na tydzien pozniej (chyba w tym samym szpitalu co Ty Moniko - moze
          operwowal nas ten sam lekarz?)
          Zdecydowalem sie na calkowite znieczulenie (mialem do wyboru miejscowe) i w
          momencie kiedy jechalem na sale operacyjna jeszcze nie wiedzialem, czy bedzie
          potrzebna rekonstrukcja ACL (co sie wiaze z krojeniem i przeszczepem), czy
          wystarczy reperacja.
          Na szczescie wiazadalo dalo sie zreperowac bez ciecia - rowniez zreperowana
          zostala lekotka i wiazadlo boczne.
          Ze szpitala wyszedlem tego samego wieczoru (standard w USA), a w momencie
          przebudzenia po narkozie odczuwalem silny bol, ktory zostal szybko znieczulony
          przez morfine.
          W lozku lezalem 2 dni, a po 2 dniach zaczalem jezdzic do pracy (tryb pracy
          siedzacy przy komputerze)taksowkami.
          Musialem oczywiscie uzywac kul, nie moglem przez pierwsze 2 tygodnie stawiac
          nogi na ziemie.
          Po 2 tygodniach od operacji widzialem sie z lekarzem, ktory dal mi zielone
          swiatlo do rozpoczecia rehabilitacji - moglem powoli delikatnie klasc jakas
          wage na to kolano.
          Pierwsze 2 tygodnie rehablitacji to byla masakra - zalamalem sie jak bardzo
          moja noga schudla przez te 3 tygodnie. Zaczelo sie zginanie nogi - zaczalem od
          55 stopni - i systematycznie kat ten powiekszalem. Przez 2 tygodnie
          rehabilitacji doszedlem do 90 stopni (spory bol).
          Po 2 tygodniach zmienilem rehabilitankte, ktora byla o wiele
          bardziej "odwazna" - zaczalem jezdzic na rowerku i powoli chodzic (oczywiscie z
          brace na nodze) - po kolejnych 2 tygodniach odrzucilem kule i zaczalem chodzic
          (nadal z brace)a po kolejnych 2 tgodniach chodze zupelnie normalnie.
          Minelo juz prawie 2 miesiace od momentu odniesienia kontuzji - chodze
          normalnie, ale jednak nadal kolano boli - glownie lekotka. Odczuwam to
          szczegolnie przy chodzeniu po schodach.
          Ewentualnie bol odejdzie, a ja do sportow bede mogl wrocic w marcu.
          Reasumujac - 2 miesiace po kontuzji jestem zadowolony, bol ktory odczuwam jest
          do zniesienia i z dnia na dzien jest lepiej.
          Oczywiscie bardzo wazna jest rehabilitacja - ja od przyszlego tygodnia zaczynam
          basen.
          Jesli ktos ma jakies pytania (szczegolnie z NYC area) to piszcie na
          FKS1939@aol.com - chetnie podziele sie wrazeniami.

          Pozdrawiam,
          Artur
    • Gość: agnieszka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.04.04, 08:27
      Troczki to nie to samo co więzadła. Więzadła można porównać do elastycznego
      sznurka a troczki to jakby elastyczna tkanina. Zerwane więzadło nigdy samo się
      nie zrośnie, a zerwane troczki odtwarzają się – chociaż często potem są
      rozciągnięte i nie amortyzują odpowiednio rzepki. Troczki mamy po bokach rzepki
      a więzadła w środku kolana, pod rzepką.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      • Monico!
        Moja historia, a raczej historia mojego kolana jest podobna do Twojej.
        Jeżeli masz konkretne pytania- napisz na maila na gazecie.
        Nie mam czasu sprawdzać forum na bieżąco, a dzis jestem tutaj przypadkiem ale
        chetnie odpowwiem na Twoje pytania.
        Na najważniejsze mogę już teraz- warto poddać sie operacji.
        pozdrawiam
        • Gość: Ania IP: *.chello.pl 08.04.04, 07:51
          ... moja historia jest wręcz identyczna. Na dokładkę bardzo świeża - wczoraj
          minęły 2 tyg. od operacji.
          Dwa lata temu upadłam na nartach, kolano spuchło, w szpitalu zrobiono mi rtg,
          lekarz powiedział ogólnie, że mam nadciągnięte więzadła i kazał nieustannie
          napinać mięsień czworogłowy. Wysięk ustąpił po ok. tygodniu i zaczęłam
          normalnie chodzić. Po jakichś dwóch miesiącach "przeskakiwałam" przez kałużę.
          Kolano po urazie poleciało mi na boki, fiknęłam na pupę, znów wysięk, kulenie,
          napinanie. Po tym zrobiono mi już USG i usłyszałam: "pęknięta łąkotka
          przyśrodkowa", zalecenia? A jakże - napinanie mięśnia. Kolejne powichnięcia
          stawu zdarzyły się podczas: wysiadania z samochodu, wychodzenia z wanny,
          schodzenia z taboretu, tańczenia (zawsze!), gry w piłkę. Raz jeszcze robiono mi
          USG (już trzeci lekarz) i nawet nie padło podejrzenie, że mogę mieć zerwany
          ACL. Wywnioskowałam to sama po zapoznaniu się z internetową lekturą fachową,
          było to o tyle łatwe, że słyszałam, że mam "szufladę przednią" i ten
          nieszczęsny efekt "giving way", czyli podwichnięcia.

          W ręce fachowców trafiłam dopiero w listopadzie minionego roku. USG jakie mi
          zrobiono oraz badanie lekarskie w gabinecie nie pozostawiło dla lekarza żadnych
          wątpliwości - zerwany ACL i diagnoza "do rekonstrukcji".

          Wiem, że przede mną długie tygodnie rehabilitacji, zniosę wszystko, by wrócić
          do normalnego funkcjonowania. Przez ostatnie dwa lata byłam kaleką, bałam się
          podbiec nawet do autobusu, a co do piero mówić o jakiejkolwiek rekreacji.
          Straciłam 1-2 cm masy mięśniowej w nodze przez podświadome jej oszczędzanie,
          musiałam to nadrabiać ciężką (i drogą!) pracą na rehabilitacji i siłowni.

          Można żyć bez ACL, owszem, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że będzie się
          niewolnikiem własnego kolana. Nie stało mi się nic od sierpnia 2003, tylko
          dlatego, że nieustannie uważam na to, co robię, czego robić nie mogę, jak
          chodzę. Nie warto zwlekać, podwichnięcia, o których piszę powyżej, powodują
          niszczenie pozostałych struktur stawu kolanowego, a nie muszę Ci mówić, jak
          ważna jest chrząstka, która przy tej okazji ulega ciągłemu wycieraniu.

          Jeśli chodzi o sam zabieg, miałam robioną rekonstrukcję z użyciem właśnie
          więzadła rzepki. Żadnych siedmiu małych dziurek - trzy malutkie (dwie na jeden
          szew, jedna tak mała, że nawet nieszyta) i dwa cięcia: 1. to. o którym piszesz -
          u mnie ok. 7-8 cm centralnie od środkowej części rzepki ku dołowi, 2. nad
          rzepką, po jej prawej - zewnętrznej, jeśli chodzi o kolano - stronie (u mnie to
          prawe kolano), cięcie niewielkie, ok. 2 cm.

          Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia.
          Jeśli masz jakieś pytania, chętnie odpowiem.
          Ania
          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 17:11
            Oj Aniu bardzo serdecznie pozdrawiam Twoje świeżo pokrojone kolanko. Moje też
            jest prawe. Najgorsze masz już zdaje się za sobą. Teraz ćwicz dzielnie. Nie
            leniuchuj. Czy boli bardzo? Czy trzeba łykać jakieś środeczki od bóliku? No i
            czy ćwiczysz dzielnie mimo wszystko?
            Moja noga jest stabilna, nie mam efektu "podcinania". Też mnie boli jak
            wysiadam z samochodu lub wstaję z krzesła. I jest taka jakby "zaciasna" w
            kolanie. Już czekam na operację. Zostało mi 5 dni. A w następną środę pod nożyk.
            Najciekawsze jest to,że na podstawie tego samego badania MRI mam dwie różniące
            się opinie lekarskie. Jedna, że tylko łąkotka, druga,że łąkotka + ACL. W środę
            okaże się czy mi reperują tylko łąkotkę czy też ACL. Jeśli ACL to metoda
            podobna do Twojej. Dwie dziurki + jedno cięcie na 2,5 cala. A jakie
            znieczulenie miałaś. Objęcia morfeusza w narkozie czy znieczulenie epiduralne?
            Ja zdecydowałam się na epiduralne. Ale nie wiem, czy nie zemdleję z wrażenia.
            Teraz już swiątecznie XOXO dla wszystkich kolanek.
            • Gość: Aniu IP: *.chello.pl 08.04.04, 19:04
              ... teraz nie boli już wcale. Niczego nie muszę łykać. Ale po zabiegu przez
              tzry-cztery dni dostawałam w szpitalu ketonal - zastrzyki w pupę, a
              bezpośrednio po zabiegu raz nawet morfinę. Mimo wszystko, wcale tak nie bolało.
              Drugiego dnia dostałam gorączki i przez dwa dni wieczorami byłam nie do życia.
              Pomagały wieczorne zastrzyki, które działają 12 godz., można było spokojnie
              przespać noc. Lekarze kazali mi wstać drugiego dnia po. Ze szpitala wyszłam we
              wtorek, podczas gdy operacja była w środę minionego tygodnia, czyli po 6 dobach
              (momentem decydującym dla ordynatora było podniesienie przeze mnie nogi z
              gipsem w górę :)). Niestety, metoda mojego szpitala to gips pooperacyjny na 5
              tyg., potem powrót do szpitala na 2 tyg. rehabilitację, a następnie "lokalna" -
              w mieście, w którym mieszkam - rehabilitacja na dochodne w przychodni. Wiem, że
              w wielu miejscach unieruchamiają nogę w szynie i rehabilitacja zaczyna się
              wówczas wcześniej. Póki co, napinam czterogłowy (już mam i tak spory luz pod
              gipsem) i zginam kolano na tyle, na ile pozwala wycięte z gipsu "okno" na
              kolanie.

              Miałam znieczulenie ogólne, nie chciałam zastrzyku w kręgosłup. Sama wybierałam
              podczas konsultacji z anestezjologiem - ale koleżanka z oddziału musiała mieć
              zewnątrzoponowe bez pytania, bo miała "niepewne" wyniki EKG.

              Moni, trzymam kciuki jeszcze mocniej, skoro to już tak niedługo. Będę tu
              zaglądała (chociaż pod koniec kwietnia wracam do szpitala) i czekała Twoich
              relacji, opowiadając jednocześnie o moich postępach.

              Trzymaj się, musi być dobrze,
              Ania

              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.04.04, 19:45
                ludzie.. komu Wy się dajecie kroić..? Ja po rekonstrukcji troczków nie miałam
                żadnego gipsu-mogłam zginac do 30 stopni-ale i tak z lęku że coś pozrywam znowu
                nie zginałam, a 3 tyg. od operacji miałam już rehabilitację!!!Teraz minęło 6
                tyg. od zabiegu a ja zginam do 90 stopni :-))) A szyną mnie straszono, jeśli
                nie rozćwiczę sama kolana. Naprawdę współćzuję gipsu, bo potem rehabilitacja
                będzie jeszcze ciężej szła...i pewnie będzie większy ból. No i nadal nie
                rozumiem dlaczego do łąkotki czy więzadeł chcą Was kroic na kilka
                centymentów??!! W szpitalu w którym ja byłam już się takich metod nie stosuje
                ("państwowa" placówka..). Zdrowiejcie szybko!!! pozdrawiam
                • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 21:19
                  Aniu niestety nie czytasz uważnie. Jeżeli okaże sie podczas artroskopi,że to
                  tylko łąkotka to skończy się na dwóch małych dziurkach, ale jeśli zobaczą, że
                  ACL jest zerwane to dopiero bedzie cięcie na 2 cale. Muszę mieć zaufanie do
                  lekarza, przecież nie będe mu mówić jak ma ciąć. To jeden z wiodących ośrodków
                  ortopedii na świecie. Lekarz zajmuje sie olimpijczykami i zawodowymi
                  futbolistami. Robi to na codzień. Chyba wie co robi. Przynajmniej mam taką
                  nadzieję. O gipsie rzeczywiscie nigdy nie słyszałam. Wiem, że po zabiegu wracam
                  do domu w tym samym dniu (niestety to jest norma w Stanach)i dostaję dwie kule
                  na pierwszy tydzień. I na nodze chorej nie będę mogła stawać, dopuki lekarz nie
                  zmieni tego statusu). Rehabilitację zaczyna się ponownie zwykle po tygodniu i
                  stopniowo dodaje siłe ucisku na stopę. Ale proponuję się wzajemnie nie straszyć
                  bo przecież każdy przypadek jest inny. Może druga Ania potrzebuje gipsu i
                  takiej metody leczenia.
                  • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 21:25
                    Aniu jeszcze jedna rzecz, ponoć troczki to nie to samo co wiązadło, więc i
                    metoda nie bęzie taka sama. Stąd może Ty miałaś 7 dziurek a druga Ania dwa
                    cięcia. Nawiasem mówiąc, pytałam zaprzyjażnionego ortopedę z Krakowa jak tam to
                    naprawiają. I dowiedziałam się,że samo "skrobanie" ACL to rzeczywiście same
                    dziurki, ale rekonstrukcja wiązadła to niestety dwa jedno lub dwa cięcia.
                    Najważniejsze, żeby kolano później działało.
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.04.04, 16:54
                      troczki to inaczej więzadło rzepkowo-udowe, więc jednak więzadło. Może tamta
                      Ania ma więzadła krzyżowe-nie wiem, a może nie pamiętam. Nie miałam zamiaru
                      nikogo straszyć :-) I życzę Ci żeby okazało się że to tylko łąkotka
                      • 14.03.06, 22:53
                        "I życze Ci żeby okazało sie że to tylko łąkotka"
                        uuuuu Aniu...chyba byłaś pijana to pisząć...łąkotka to najgorsze co moze sie
                        stać w kolanie...mozna sobie wiezadło zerwać itp...ale oby łąkotka była cała.
                        Bez niej(nawet kawałka) pojawiają się inne problemy, wiem to po własnych
                        doświadczeniach...a męcze sie z kolanem od 3 lat. Kumpel ma zerwane wiezadło,
                        ale ma CAłE łąkotki, i co...i nic... zero problemów... gra w piłe.
                        Amatorsko...ale kopie od czasu do czasu. A u mnie zaczeło sie własnie od
                        uszkodzenia łąkotki, zachwianie stabilności kolana, liczne skręcenia, wkońcu
                        przy którymś tam z kolei zerwanie krzyżowego, teraz w kolanie cos przeskauje,
                        co jest spowodowane lekką niestabilnością łąkotki, denerwuje to bo dzieje sie
                        to niemal przy każdym ruchu. Wiec piszcie....tylko bez BZDUR
                        • 14.03.06, 23:47
                          mruku4380 napisał:

                          > "I życze Ci żeby okazało sie że to tylko łąkotka"
                          > uuuuu Aniu...chyba byłaś pijana to pisząć...łąkotka to najgorsze co moze sie
                          > stać w kolanie...mozna sobie wiezadło zerwać itp...ale oby łąkotka była cała.
                          > Bez niej(nawet kawałka) pojawiają się inne problemy, wiem to po własnych
                          > doświadczeniach...a męcze sie z kolanem od 3 lat. Kumpel ma zerwane wiezadło,
                          > ale ma CAłE łąkotki, i co...i nic... zero problemów... gra w piłe.
                          > Amatorsko...ale kopie od czasu do czasu. A u mnie zaczeło sie własnie od
                          > uszkodzenia łąkotki, zachwianie stabilności kolana, liczne skręcenia, wkońcu
                          > przy którymś tam z kolei zerwanie krzyżowego, teraz w kolanie cos przeskauje,
                          > co jest spowodowane lekką niestabilnością łąkotki, denerwuje to bo dzieje sie
                          > to niemal przy każdym ruchu. Wiec piszcie....tylko bez BZDUR

                          praweda jest taka ze izolowane , naprawialne uszkodzenie lakotki jest
                          nieporownywalnie mniejszym urazem niz acl
                          natomiast acl + lakotka jest zdecydowanie gorzej rokujacym zestawem niz
                          izolowane uszkodzenie acl..............
                  • mam problem 2 lata temu wyskoczyla mi rzepka od tamtej pory zdarzylo sie do
                    kilka razy... ok 5-6 jest to okropne uczucie ostatnio wyskoczyla poraz kolejny
                    przez tydzien niemoglam chodzic ppozniej bylo lepiej od tamtej pory nosze
                    opaske... bylaam w klinice powiedzieli ze to pozrywane wiazadla powinnam
                    chodzic na rehabilitacje ale niechodze.. ostatnio zauwazylam ze jedno udo
                    (wlasnie to chore) jest chudsze.. zmierzylam okazalo sie ze jest prawie 4 cm
                    chudsze niewiem co sie dzieje martwie sie mieliscie taki problem? co do
                    artroskopi powiedzieli mize to bedzie ostatecznosc bo jestem za mloda jeszcze..
                    prosze o szybko odp!!! pozdrawiam
                    • > prosze o szybko odp!!!
                      Ale o co pytasz? Ja ze swojej strony mogę Cię tylko zganić, że nie chodzisz na
                      rehabilitacje (o ile osoby, które ją proponują mają o niej pojęcie).
                      R
                • Gość: Ania IP: *.chello.pl 09.04.04, 08:37
                  Droga Aniu,
                  "dałam się pokroić" jednemu z niewielu najlepszych ortopedów w Polsce. Mimo, że
                  mieszkam w Warszawie, pojechałam specjalnie do szpitala na Śląsk. Wiem, że
                  byłam i jestem w dobrych rękach - tam uratowano kolana niejednemu sportowcowi.
                  Mnie również nie cieszy gips i zdaję sobie sprawę, że rehabilitacja musi być
                  trudniejsza, zapewniam Cię jednak, że nikt mi nie zrobił tego na złość. Widać
                  taka jest polityka i musi to mieć jakiś sens. Ufam swojemu lekarzowi. Co do
                  cięć, zapewniam Cię, że rekonstrukcji więzadeł nie można wykonać bez nich.
                  Przeczytaj na wypisie ze szpitala, co miałaś robione (albo zapytaj
                  rehabilitanta), wówczas się przekonamy jaki miałaś zabieg. Co prawda, nie wiem,
                  co to są troczki, nigdy jednak nie słyszałam, żeby tę nazwę stosowano dla
                  więzadeł.
                  Pozdrawiam Cię,
                  Ania
                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.04.04, 16:56
                    ludzie.. co Wy od razu tak sie bulwersujecie..? Przedstawiłam swoją historię a
                    mało nie oberwałam za to.. Nie wątpię, że każda z nas daje/dała się pokroić
                    najlepszemu specjaliście. Przedstawiłąm Wam metodę za pomoca której
                    mnie "postawiono na nogi" i nie ścigajmy się kto ma lepszego specjalistę bo
                    robi się tu dziecinada.. W każdym razie i Tobie Aniu i Tobie Monico życze dużo
                    zdrówka :-)
                    • Gość: Ania IP: *.chello.pl 11.04.04, 22:19
                      Aniu,
                      nikt nie miał zamiaru robić żadnej dziecinady - sądzę, że byłoby to co najmniej
                      nie na miejscu na tym Forum. Nie prześcigamy się z podawaniem, który chirurg-
                      ortopeda jest lepszy - naprawdę tak sądzisz? Skoro zadałaś pytanie, kto nam to
                      robi - czyt. "chce ciąć" - odpowiedziałyśmy, zupełnie zwyczajnie...
                      Okazuje się, że u mnie więzadło rzepki posłużyło jako materiał do pobrania
                      przeszczepu i dokonania rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL).
                      Miałaś to szczęście (chwała Bogu), że nie musiano Ci zafundować tak poważnego
                      zabiegu. :) Mam nadzieję, że artroskopia Moniki pokaże, że to jednak tylko
                      nadciągnięte, a nie zerwane ACL i obejdzie się bez skalpela.
                      Zamiast się obrażać, trzymajmy za nią kciuki, OK? ;))))
                      Pozdro,
                      Ania
                      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 12.04.04, 20:09
                        Witam wszystkie kolanka poświątecznie. Mam pytanie. Czy ktokolwiek miał
                        rekonstrukcję ACL(wiązadła krzyżowego)naderwanego jedynie częściowo? Wiem, że
                        należy zrekonstruować wiązadło całkowicie zerwane, ale spotkałam się też z
                        opinią lekarską, że należy naprawic (bynajmniej nie pozszywać tylko
                        zrekonstruować) wiązadło naderwane jedynie częściowo, w obawie, że bez naprawy
                        pęknie w przyszłości i tak. Przy świątecznym stole, usłyszałam też opinię
                        znajomego instruktora narciarskiego, że nadciągnięte, naderwane częściowo
                        wiązadła wymagają przede wszystkim długiego czasu do wyzdrowienia samoistnego.
                        Zabiera to około roku. I noga jest OK. Według niego należy rekonstruować
                        wiązadła jedynie całkowicie zerwane, no i oczywiście naprawiać bezzwłocznie
                        uszkodzone łąkotki. Ponawiam więc zapytanie, co wasi lekarze mówią o
                        rekonstrukcji wiązadła częściowo naderwanego?
                        • 12.04.04, 23:10
                          Doradzam tobie operację, mimo wszystko.
                          Więzadło przednie krzyżowe częściowo naderwane samo nie wyzdrowieje w 100%. Nie
                          ma takiej możliwości.

                          Zaufaj swojemu lekarzowi! To bardzo ważne w leczeniu! Powodzenia!
                          Jeżeli masz więcej pytan napisz na maila nadziei_czas@gazeta.pl

                          Aha- to jest więzadło, a nie wiązadło.


                  • Gość: Hania IP: *.nfz.gov.pl / 62.233.197.* 22.06.04, 10:15
                    Cześć Aniu - napisałaś że byłaś na Śląsku - ja tam będę ostatniego dnia
                    czerwca - z rezonansu magnetycznego wynika, że mam zerwane krzyżowe przednie i
                    coś z łękotką. Proszę napisz jak tam jest jestem - jestem z Warszawy i nie mam
                    tam nikogo bliskiego . Jak wygląda sam szpital i co powinnam mieć ???????????
            • Gość: A>C>L IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 11:33
              Czytam te wszystkie posty i mam coraz wieksze lęki, przezywam niezły stresik.
              Wiem ze to jedyna szansa aby kolano bylo zdrowe i abym mogla funkcjonowac
              w pelni. Teraz chodze, jezdze samochodem, ale czasami jak cos strzeli w kolanie
              to masakra.
    • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 13.04.04, 12:57
      ja miałam artroskopie kolana 23 stycznia.wycieto mi przedni rog lekotki .gips 4
      tygodnie .zanik miesni sztywna noga lek przd zwichnieciem.kolega po wizjoterapi
      przychodzil do mnie masowalmi kolano i po troszke zginal.wszystko bylo sztywne
      zablokowane ,obecnie noge zginam do 80 stopni.jestem juz w pracy.moger chodzic
      i siedziec, o rowerze i bieganiu moge tylko mazyc.po 9 godzinach siedzenia noga
      cala jest spuchnieta nawet stopa.nie poddaje sie cwicze te noge bo chce byc
      sprawna i jeszcze uprawiac sporty.mam 29 lat i nie chce zostac inwalidka i tez
      wszyscy mnie dolowali.kazdy jest madry jak jest zdrowy.ja nie mam wsparcia
      psychicznego ze strony rodziny i musze sama walczyc z ta
      dolegliwoscia.pozdrawiam serdecznie wszystkich kolanowc.ów :-)
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.04.04, 14:31
        strasznie Ci współczuję a propos wsp[arcia. J-GDYBY NIE PRZYJACIELE LEŻAŁABYM
        JUŻ W JAKIMS PSYCHIATRYKU.. :-/ A ARTROSKOPIĘ MIAŁAM 24 LUTEGO I JUŻ MAM
        PRAWIE 90 STOPNI.. TYLKO ŻE NIE MIAŁAM GIPSU-STĄD W 3. TYG. ZACZĘŁAM
        REHABILITACJĘ. POZDRAWIAM I TRZYMAJ SIĘ!!!!!!
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 13.04.04, 15:14
          Edyta, głowa do góry. To forum może być dla Ciebie wsparciem psychicznym.
          Zawsze możesz tu "wpaść". Skup się na tym co już możesz zrobić, chodzić,
          siedzieć, pracować, to już dużo. Twoja noga wymaga czasu. Będą lepsze i gorsze
          dni, ale ogólnie będzie lepiej. Tylko ćwicz na miłość boską. Rehabilitacja, czy
          też ćwiczenia, jak kto woli, po zabiegu, to 50% sukcesu. Mam 2 znajomych po
          rekonstrukcji więzadeł w kolanie, obaj panowie ćwiczyli sumiennie przez rok po
          operacji (codziennie!!!!!!!)i 9-10 miesięcy później jeździli już na nartach.
          Będziesz biegać i jeździć na rowerze, ale w odpowiednim czasie. Trzymam kciuki.
          Ja jutro mam operację mojego kolana. Boję się coraz bardziej, ale
          jednocześnbie "widzę się" gdzieś w przyszłości znów na nartach, rowerze i
          wysoko w górach. Kto wie, może kiedyś powstanie pomysł zlotu "KOLANEK" np.w
          Tatrach. A teraz ćwicz. Poproś lekarza o zestaw ćwiczeń, albo najlepiej udaj
          się na rehabilitację. Pozdrawiam.
          • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 14.04.04, 15:01
            Dzięki za wsparcie.Chodze na terapie.pierw mialam krioterapie , terapuls potem,
            magneto terapie,wirowke i gimnastyka.kupilam sobie tasme czerwona
            rehabilitacyjna i czwicze nia sobie miesien czworoglowy.
            wypadek z droga mialam na krzywej ulicy wiec podalam sprawe do urzedu drog i
            komunikacji miejskiej o odszkodowanie.
            kiedys uprawialam sport wyczynowo a teraz moge o tyn pomazyc by sobie pobiegac
            plywac itp.ale mam nadzieje ze bedzie lepiej.
            zycze Tobie szybkiego powrotu do zdrowia i udanej operacji.
            • Gość: Alicja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 20:57
              Hej, nie martw sie, bedzie dobrze ;-D
              Ja moge sie pochwalic zrekonstruowanym wiezadlem krzyzowym przednim (przeszczep
              pobrany z czworglowego) i naderwanym pobocznym. Jakies 4 miesiace temu
              rozpoczelam na tym forum watek z pytaniem, czy mozna byc w tak strasznie zlym
              stanie 10 miesiecy po operacji, ktora zreszta podobno sie calkowicie
              udala...Tez bardzo aktywnie uprawialam wszelkie sporty, teraz ciesze sie jak
              glupia, bo zeszlym tygoniu (rok i 2,5 mies po operacji) probowalam biec na
              biezni i udalo mi sie!....przez jakichs 40 sekund ;-/
              Ale jest lepiej. U Ciebie tez bedzie lepiej. Tylko moze tez jestes z tych,
              ktorym wszystko sie goi 10 razy dluzej niz przecietnie ;-)
              Glowa do gory i powodzenia w cwiczeniach.
              P.S. I tak juz wiem, ze narty zjazdowe bede sobie musiala odpuscic na zawsze...
            • 04.05.05, 18:53
              hej! mam problem z kolankiem-uraz, obrzek, gips-teraz szukam specjalisty w
              Poznaniu-proszeo info. dzieki
      • Gość: maciek IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.04.04, 15:09
        Fajne forum! trochę poczytałem Waszych wypowiedzi i widze ze nie tylko ja mam
        problem z kolanem;)
        U mnie "zabawa" ciągnie sie juz od ok 10 lat, wtedy mialem 1 poważny uraz i
        stwierdzono, że mam częściowe naderwanie wiązadła i łąkotke do usunięcia,
        jednak wycięto mi tylko łąkotke i powiedziano że jak będę uważał, ćwiczył to
        może wiązadło sie zrosnie. Niestety nic z tego problem jest do dziś, wystarczy
        że pogram w siatke czy tenisa czy tez pójdę na "balety" to porazka kolano
        spuchnięte obrzęki nie mogę zginac itd. Średnio taki uraz mam ze 3-4 w roku,
        Chyba musze w koncu coś z tym zrobić;
        Jak znacie jakiegoś dobrego ortopedę,szpital czy też klinike(w rozsądnej cenie)
        dajcie znac
        Pozdrawiam
        ewentualnie mailem maciekk5@o2.pl
      • Gość: Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 18:40
        Czesc.

        Nie martw sie ze Cie inni doluja. Wlasnie mija 5.ty tydzien od mojego drugiego
        urazu prawgo kolana. Obydwa wydarzyly sie na parkiecie podczas gry w
        koszykowke. Grywam regularnie od prawie 20 lat ale przyszedl taki wiek (po
        30.tce) ze chyba trzeba bardziej na siebie uwazac ;-)
        Przede wszystkim nie poddawaj i korzystaj z porad kilku ortopedow o ile to
        konieczne. Wiem w jakiej jestes sytuacji bo jestem w podobnej. Caly czas chodze
        o 2 kulach i mozolnie cwicze miesnie, wyprosty i zgiecia. Pracuje, ale nie wiem
        czy to bylo rozsadne w pierwszych 3 tygodniach od urazu - ortopeda nie nie
        wykluczal zwolnienia. Poczatkowo oczywiscie opuchniecie lydki i kolana to
        normalna rzecz - warto zmieniac ulozenie nogi i regularnie wstawac, nieco
        cwiczac zgiecie. Poki co po artroskopii nie bedzie i wyglada na to ze kolano
        wroci do sil i choc to juz drugi raz staram sie pozbierac i wrocic do
        aktywnosci, moze niekoniecznie koszykarskiej ale jakiejkolwiek innej na pewno.
        Uwazac trzeba to zrozumiale ale najgorsze jest ulec panice czego i Tobie i
        sobie bardzo doradzam.
        Nie poddawaj sie! Zycze duzo zdrowia i rehabilitacyjnej wytrwalosci.
        Napisz jakie masz postepy :-)
        Trzymaj sie.
        Andrzej
      • Miałam artroskopie kolana 5 lipca 2005.
        Dokładnie nie stwierdzono nigdy co mi dolega więc robiono operacje "w ciemno".
        Zgodziłam się na znieczulenie miejscowe czyli od pasa w dół, ale trafił mi się
        mało doświadczony anstyzjolog i po pierwszej dawce byłam w pełni czucia, po
        drugiej również, ale nie pytając mnie się o czucie zaczęto na "żywca" zabieg.
        Jak krzyknełam z bólu i poleciały mi łzy to uśpili mnie całkowicie.
        Niby wszystko się udało miałam usunięty przerost błony maziowej, ale następnego
        dnia czułam taki ból w kostce, że wyłam z bólu i miałam stopę zupełnie
        nieruchomą. Więc zbiegli się lekarze i orzekli, że jest to "reakcja bólowa
        organizmu". Tak więc przeleżałam tam tydzień, miałam jedną konsultacje z
        neurologiem i tyle. 11 lipca wyszłam do domu.
        19 lipca byłam na kontroli i zdjęciu szwów a stopa jak była tak nadal była
        nieruchoma więc postanowili zrobić mi EMG (przepływowość nerwów) i co się
        okazało, że mam "znacznym stopniu uszkodzenie aksonalne nerwu strzałkowego". I
        niestety jutro wracam na oddział.
        Odradzam wszystkim jakiekolowiek kontakty ze specjalistami ortopedami z Szpitala
        św. Wojciecha w Gdańsku Zaspie.
        Pozdrawiam wszystkich i całuje:)
    • Gość: mirek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 00:20
      Witam :-)
      rowniez mam do szanownych grupowiczow pytanie w tym temacie.
      w drugiej polowie lutego skrecilem prawe kolano podczas nieszczesliwego w
      skutkach, jak sie okazalo ladowania na nartach (a konkretnie na twarzy ;] )
      Chyba nie trafilem do najlepszego miejsca, jesli chodzi o pourazowa opieke
      medyczna, gdyz w oparciu o zdjecie RTG wsadzono mi noge na dwa tygodnie w gips,
      nastepnie na kolejne 2 tygodnie, a pozniej jeszcze na 2 tyg w szyne.
      Po zdjeciu te ostatniej trafilem wreszcie do ortopedy, ktory kazal mi
      rozcwiczyc kolano. z wiekszym lub mniejszym bolem rozruszalem je w dosyc
      krotkim czasie tak, ze moge jako tako ja bez problemow zginac, stawac na tej
      nodze itp. niestety nie potrafie wyprostowac nogi do konca. (Samo zginanie,
      chodzenie, poruszanie ta noga nie sprawia mi bolu.) Ortopeda zasugerowal, iz
      prawdopodobnie konieczna bedzie artroskopia i zapewne usuniecie lakotki. czekam
      wlasnie na wolny termin konsultacji w niepublicznym ZOZie do ktorego mnie
      wyslal.
      poza tym ostatni chirurg, z ktorym mialem doczynienia (za kazdym razem byl inny
      i kazdy mowuil troszeczke cos innego) wspomnial o znacznej niestabilnosci z zew
      strony kolana. widoczne jest to podczas odciagania kolana na zew przy
      jednoczesnym trzymaniu stopy w miejscu. ortopeda twierdzi ze nie jest to az tak
      duza niestabilnosc lecz nawet ja wyraznie widzialem i czulem roznice podczas
      porownywania obu nog przez ortopede i chirurga.

      tu rodzi sie kilka pytan odnoszacych sie do doswiadczen grupowiczow
      -czy jestescie w stanie, opierajac sie na tym krotkim opisie stwierdzic co mi
      dolega i co mnie czeka?
      -czy czekac spokojnie na termin konsultacji, potem pewnie zabiegu w zakladzie
      ktory zaproponowal mi ortopeda czy tez probowac dostac sie do innych lekarzy
      (kazda wizyta platna) np. pracujacych na codzien w chyba jednym z lepszych
      zakladow w PL, mianowicie w Piekarach Sl. mowie konkretnie o dr. F., niestety
      na prywatna wizyte u bardziej znanego dr. W. trzeba czekac do polowy maja (
      www.urazowka.piekary.pl/poradnia.htm )
      odwiedzanie specjalistow na wlasna reke jednak sporo kosztuje a z pieniedzmi to
      raczej u mnie srednio.
      -bardzo zalezy mi na czasie stad pytanie - ile moze kosztowac zabieg
      artroskopii w prywatnym zakladzie i ew. ktory zaklad, najlepiej na slasku
      polecacie?

      Pozdrawiam wszystkich chorych!
      m.
      • Mialem podobnie. Kazdy lekarz mowil co innego. teraz mam wyznaczony termin artroskopi na 22 czerwca we wroclawskim szpitalu wojskowym.
        Czytam te wszystkie posty i mam coraz wieksze leki. Wiem ze to jedyna szansa aby kolano bylo zdrowe i abym mogl funkcjonowac w pelni. Teraz chodze, jezdze samochodem, ale czasami jak cos strzeli w kolanie to masakra. Diagnozy we Wroclawiu mowia o uszkodzeniu ACL :(

        Pozdrawiam wszytskich i glowy do gory bedzie dobrze...
      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 16.04.04, 20:14
        Witam wszystkie kolanka ponownie. Jestem 2 dni po operacji. W środę mnie
        pokroili. Niestety podczas artroskopii okazało się, że łąkotka jest uszkodzona
        nieznacznie a prawdziwy problem to porządnie naderwane i niefunkcjonalne
        więzadło ACL. Miałam więc naprawioną łąkotkę i rekonstrukcję ACL. Wsadzili mi
        nogę w specjalny Brace, czyli taki jakby usztywniacz, z obu stron jest metalowa
        konstrukcja nastawiona na razie w punkcie 0, w tylniej części jest miękki
        plastik a cała noga owinięta jest gąbką. Noga musi byc wyprostowana w tym
        usztywniaczu nawet podczas snu. Zdejmuję go tylko na czas ćwiczeń. Wczorajszy
        dzień (1-y po operacji) był bardzo trudny. Miałam zawroty głowy i byłam bardzo
        słaba. Ból pojawił się dokładnie 12 godzin po zabiegu, czyli wówczas gdy
        przestał kompletnie działać epidural. Wczorajszy dzień był jak kosmos. Ale
        zaczęłam już ćwiczyć bo tak kazał mi lekarz. Wczoraj słabo, ale dzisiaj chodzę
        o kulach i ćwiczę. Udało mi się zgiąc kolanko chociaż okupione jest to bólem.
        Na razie ćwiczenia tylko w domu a planowany powrót na rehabilitację za 12 dni.
        To tyle na dziś. A teraz wracam do łóżka.
        Pozdrawiam wszystkich.
        Monica
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.04.04, 22:13
        no cóż.. Moim zdaniem powinienes przede wszystkim trzymać się jednego, dobrego
        lekarza. Ja moge polecić w Wa-wie, nie wiem jak na Śląsku.. Artroskopię
        proponowano mi ok. 3-5.000 zł (sama artroskopia-bez usuwania czy
        rekonstruowania czegokolwiek). A co do czekania na termin wizyty - ja po 8
        miesiącach od urazu miałam artroskopię (chodziłam tych kilka miesięcy z rzepką
        latająca w kolanie jak w balecie!). Warto byłoby zrobić rezonans tego kolana, a
        przynajmniej usg.pozdrawiam!
        • Gość: mirek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 10:58
          witam ponownie.

          nie pamietam czy wspominalem, ze bardzo zalezy mi na czasie - jak najwczesniej
          chce wrocic do normalnosci w zwiazku z wczesniejszymi planami na maj i
          czerwiec. udalo mi sie trafic na najblizszy z mozliwych terminow. juz w ten
          poniedzialek (19.04) bede mial artroskopie. osoba, ktora byla zapisana na ten
          termin zrezygnowala. mam nadzieje, ze nie ryzykuje wiele, podchodzac do tego
          tak szybko, bez rezonansu, usg itp. Dodam ze nie bylem badany nawet przez
          anestezjologa i pewnie juz nie zdaze. wiem, ze pospiech bywa zlym doradca - oby
          nie tym razem. wierze w fachowosc lekarzy - w koncu robia takie zabiegi 3 razy
          dziennie w tym szpitalu (rybnik - orzepowice).

          pytanie z innej beczki - jak sie odczuwa w kolanie zerwanie wiezadel?

          jesli wszystko pojdzie dobrze (mam nadzieje... wlasnie zdalem sobie sprawe, ze
          coraz bardziej sie boje:( ) araz jak wroce w srode ze szpitala to napisze co
          bylo, jak przebiegal zabieg i wszystko co bdzie warte do napisania. trzymajcie
          za mnie kciuki.


          Pozdrawiam, mirek
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.04, 11:21
            z tego co wiem po usunięciu łąkotki rehabilitacja nie trwa aż tak długo jak po
            plastyce więzadeł.. Ale majówkę to chyba spędzisz w domu.Tak mi się wydaje. Ja
            jestem 2 miesiące po plastyce troczków i nadal nie wolno mi np duzo chodzić.. A
            rehabilitacja potrwa jeszcze kilka miesięcy. Anestezjolog nie musi Cię badać
            przed zabiegiem. Ja musiałam tylko zrobić badanie krwi (którego nikt i tak nie
            obejrzał..) i na miejscu przeprowadzą z Tobą krótki wywiad. Anestezjolog pojawi
            się po podłączeniu Ci kroplówki, przyklejeniu paru przyssawek do klatki
            piersiowej i podłączeniu aparatu do mierzenia ciśnienia, i poda Ci pewnie w
            kręgosłup znieczulonko-ja przed tym dostałam "ogłupiacza" w żyłkę po którym na
            chwilę straciłam przytomność. Ale jeśli powiesz że chcesz być w pełni świadomy
            to Ci tego nie dadzą. Nie martw się-ja boję się samego widoku igły, i niemalże
            od razu mdleję, a przeszłam to wszystko. Plus dodatkowo 3 razy po zabiego
            ściąganie krwi ze skrzepami z kolana, ale to chyba m.in. z własnej głupoty.
            Ważne, żebyś po zabiegu przez 12 godzin leżał płasko, nie ruszał się w miarę
            możliwości bo te płyny gdzieś tam w kręgosłup podane muszą się wyrównać. Jak
            będziesz siedzieć albo coś, to rozboli Cię na kilka dni głowa i to tak,
            że.. :-/ więc warto spokojnie poleżeć. Co poza tym-jak przestanie działać
            znieczulenie nie wahaj się i proś o przeciwbólowe, a przy wypisie upewnij się
            czy dostałeś receptę na coś przeciwbólowego bo ja dzieki temu że nie dostałam,
            kilka godzin po powrocie myslałam że umrę z bólu i cholernie się nacierpiałam.
            A propos tego że u Ciebie robią 3 artroskopie dziennie-poszłam na kontrolę do
            swojego lekarza, ale gabinet był zajęty, więc pan dr. poszedł na chwilę na
            oddział i kazał mi pare minut poczekać. Wrócił, wchodzimy do gabinetu a on
            mówi: przepraszam że chwilkę musiała pani poczekać, ale musiałem zrobić w
            międzyczasie taką małą artroskopię.. :-) Niczym się nie stresuj i słuchaj
            lekarzy a będzie ok!! Aha-i chyba powinienes zakupić kule.. Życzę zdrówka i
            odezwij się po zabiegu!!! powodzenia!
            • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 17.04.04, 17:42
              Rozumiem Twój pośpiech, choć z drugiej strony ten jak sam wspomniałeś nie jest
              najlepszym doradcą. Zgadzam się z Anią, że anestezjolog nie musi Cię absolutnie
              badać kilka dni przed zabiegiem. Wystarczy,że z Tobą porozmawia przed
              artroskopią. Więc o to się nie martw. Natomiast badania powinny być przed
              zabiegiem zrobione. Jeśli jesteś młody i ogólnie zdrowy to wszystko OK. Ale
              jesli masz po 40-ce to dla mężczyzn ważne jest EKG, morfologia i czas
              krwawienia i krzepnięcia krwi. Acz kolwiek ten zabieg nie jest zabiegiem
              krwawym, więć tak bardzo się nie martw. Będzie dobrze. Zastanawia mnie tylko
              fakt, dlaczego lekarz nie zlecił nawet USG. CZy Twoja artroskopia ma być tylko
              diagnostyczna, czy też od razu podpiszesz zgodę na naprawę kolana (łąkotka,
              ewentualnie więzadło)? Radziłabym Ci (jeżeli oczywiście masz zaufanie do
              lekarza)zdecydować się na jedną artroskopię podczas, której naprawisz wszystko
              od razu. Po co otwierać nogę dwa razy. Znieczulenie epiduralne jest
              wystarczające. Ja miałam takie trzy dni temu. Niestety nie miałam możliwości
              pozostania w szpitalu nawet na noc. W Stanach takich delikwentów wysyłają do
              domu 8 godzin po zabiegu. Tak wię musiałam siedzieć tego samego dnia, a nawet
              musiałam poruszać się o kulach. Wsadzili mnie na tylne siedzenie auta z noga
              wyprostowaną w specjalnym usztywnieniu i kiedy mąż mnie wiózł do domu, ja
              cudownie zwymiotowałam do woreczka. (Sorki za szczegóły). Ale głowa mnie nie
              bolała ani tochę. Pytałam zresztą o to anestezjologa przed zabiegiem i
              wytłumaczył mi,że owszem ból głowy może się pojawić przy podaniu jakiś
              specjalnych narkotycznych znieczulaczy, ktorych oni już nie stosują. Teraz rady:
              tak jak Ania Ci wspomniała koniecznie poproś o rteceptę na silne środli przeciw-
              bólowe. Epidural przestaje działać po 12 godzinach i wtedy zaczyna się horror.
              Ktos Ci musi taką receptę zrealizować, bo sam nigdzie nie dojdziesz. Zapytaj
              też lekarza jakich środków przeciwzapalnych możesz używać. To ważne, ponieważ
              po zabiegu pojawi się obrzęk nogi. To boli i należy zlikwidować ten objaw.
              Bardzo ważne: działanie zimnem na kolano (przynosi ulgę, zmniejsza obrzęk). Ja
              dostałam takie urządzenie do crio-terapii. To jest mankiet, zakładam go na
              kolano i podłączam do zbiornika, który utrzymuje lodowatą wodę. Wymieniam wodę
              w mankiecie co 3 godziny. Raczej nie używaj zwykłego lodu w worku, ponieważ
              się rozpuszcza i cieknie. A to jest ostatnia rzecz, do której chciałbyś
              dopuścić. Wiem, że można kupić taki specjalny żel w gumie, który trzymasz w
              zamrażalniku. Lekarz kładł szczególny nacisk na utrzymanie rany suchej aż do
              usunięcia szwów. Nawet przy zmianie opartunku zmienia sie tylko gaziki, żadnych
              płynów. Rany sa zresztą zaklejone czyms nieprzemakalnym. W pokoju wybudzeniowym
              leżał obok mnie chłopiec, który po naprawie łąkotki, mył nogę już 4 dni po
              zabiegu. Niestety efekt był taki, że musiał przejść jakieś dodatkowe
              oczyszczanie rany bo ją sobie sam zainfekował. Miałam rekonstrukcję ACL i
              naprawioną minimalnie łąkotkę. Mam dwie małe dziurki i jedno cięcie podłóżne na
              4cm. Zapytaj tez lekarza o profilaktykę Zapalenia żył głębokich. To bardzo
              ważne. Wystarczy jedna mała (Baby Aspiryn)Aspirynka 81 mg/dziennie, żeby
              skrzepy się nie gromadziły. A poza tym myślę, że lekarz będzie Ci kazał się jak
              najszybciej ruszać i ćwiczyć, a to też jest profilaktyka powikłań.
              Nastaw się, że pierwszy dzień po zabiegu jest trudny, ból, zawroty głowy,
              osłanbienie, nieścisłe myślenie. W drugi dzień odrzywasz, choć ciągle boli jak
              cholera. Dzisiaj jestem w trzecim dniu po zabiegu. Chodzę o kulach, zarzywam
              środeczki i ćwiczę 3 razy dziennie według zleceń lekarskich. Trzymam za Ciebie
              kciuki, nie planuj wakacji zbyt szybko, bo rehabilitacja trwa długo. Po
              naprawie ACL jazda samochodem możliwa jest ponoć po 6 tygodniach.
              Głowa do góry. Wszyscy się boją przed zabiegiem. Ale w poniedziałek będziesz
              już spokojny. Powodzenia.
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 17.04.04, 18:05
                Jeszcze jedno mi się przypomniało. Po zabiegu warto brać przez kilka miesięcy
                Witaminę C i Cynk 1 x dziennie. Pomaga to w procesie gojenia. A palacze powinni
                rzucić natychmiast papieroski, ponieważ toksyny opóźniają gojenie.
          • Gość: fryga IP: *.echostar.pl 17.03.05, 13:15
            mirku, tak czy siak usg powinni ci zrobic
            ja moje kolano uszkodzilam na nartach zerwalo mi sie wieadlo bozne piszczelowe
            (2 dni robilam sobie oklady, ale nogi nie moglam wyprstowac)dopieo jak wrocilam
            do domu poszlam do lekarza zdiagnozowal mi momentalnie, ale na wszelki wypadek
            wyslal na usg zeby potwierdzic diagnoze (byla sluszna) normalnie mialabym
            artroskopie, ale (okolicznosci nie byly sprzyjajace) i wlozyl mi w gips 5 tyg.
            przy takim urazie 80% ze samo sie zrosnie (ufff i tak tez sie stalo!:)
            teraz cwicze kolano spuchnietei zastale mam nadzieje, ze poradze sobie z tym
            (nie ja jedna z tym walcze jak czytam to forum, to daje sily:)
            zycze ci zebys trafil w dobre rece (moj lekarz byl mlody, moze dlatego chcial
            potwierdzenia na usg, ale mysle ze dobrze sie stalo, bo nie musialam
            konsultowac jego decyzji z innymi) powodzenia!!:)
      • ja tez mialam robiona artroskopie(dzis dokladnie 11 tygodni mila)i polecam
        klinike w zabrzu na wolnosci 338b maja tam naprawde swietnych specjalistow
        szczegolnie polecam doktorkow: w. p. lub j.z. pozdrowionka dla wszystkich
        artroskopkow!!!!!!!!!!!!!!1
    • Gość: również_Ania :-) IP: *.telkab.pl 17.04.04, 18:31
      Trafiłam na to forum w poszukiwaniu info na temat uszkodzen kolana i widze, że
      nie jestem osamotniona :-) Przeczytałam wszystkie Wasze listy i ... coraz
      bardziej się boję - mimo, że i tak większość z Was "zaraża" optymizmem
      (specjalne podziękowania dla Monici:-).
      Moj przypadek jest praktycznie identyczny jak Mirka (i też prawa nóżka:-).
      Pod koniec lutego próbowałam swoich sił na nartach, upadek, ból w kolanie, rgt
      (które wykazało TYLKO całe kości), jeden lekarz, który stwierdził tylko
      nadciągnięci więzadeł, drugi - naderwanie, potem gips na 3 tygodnie i domowa
      rehabilitacja - ćwiczenie wychudłego czterogłowego. Po 10 dniach intensywnych
      ćwiczeń mogłam już (powoli) zginać nogę ponad 90st, ale nie mogłam - i nadal
      nie mogę - jej wyprostować! Podczas kontroli kolejny lekarz
      stwierził "namacalnie", że mam przesuniętą łękotkę, która blokuje staw, i że
      można to wyleczyć tylko operacyjnie. Więc kuśtykam sobie i czekam na "randkę" z
      ordynatorem (już w środę). Moje kolanko nie było spuchnięte, ani aż tak bardzo
      nie bolało - no, na początku tak! - ale po ćwiczeniach było coraz lepiej. Teraz
      też ćwiczę, mimo że lekarz nie zalecał (?!), ale chodzę już do pracy, więc
      czasu na ćwiczenia jest niewiele, a poza tym po kilku godzinach codziennego
      siedzenia, moja noga teraz dopiero zaczyna naprawdę boleć :-(
      W związku z tym mam parę pytań:
      - czy konieczne jest wykonanie usg i/lub MRI, aby określić rodzaj schorzenia,
      czy po prostu robi się w tym celu artroskopię diagnostyczną?
      - jaki rodzaj znieczulenia jest lepszy przy tym zabiegu?
      - czy łękotkę się usuwa (brr!) czy można ją przesunąć na swoje miejsce?
      - czy bez łękotki można potem normalnie funkcjonować (i tańczyć!)?
      - mieszkam w okolicach Warszawy - który szpital jest najlepszy w takich
      operacjach? Do tej pory "bywałam" na Barskiej, ale ile ludzi tyle opinii
      (Szaserów, Konstancin, Otwock - ???) - wolałabym nie płacić za ten zabieg, bo w
      prywatnej klinice kosztuje ok. 6 tys. (tak słyszałam - zgroza!)
      Będę wdzięczna za wszelkie informacje.
      Pozdrawiam wszystkich Kolankowiczów i życzę Wam duuużo Zdrówka!
      Trzymajcie sie!
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.04, 19:52
        najważniejsze:trzymaj się z daleka od Barskiej. Gdyby tam od razu zauważono o
        co naprawdę chopdzi z moim kolanem może nie byłoby tak źle. Ja byłam "krojona"
        na ul. Wołoskiej w MSWiA przez dr. Żbikowskiego!!!POLECAM!!! \Możesz też
        skorzystać z dr. Ruszczaka, ale na pewno omijaj szerokim łukiem dr. Jurka (tak-
        to jego nazwisko) bo po zdjęciu gipsu nie dał mi żadnych wskazówek a propos
        rehabilitacji tylko kazał "rozruszać" sobie nogę... Bez łąkotki możesz
        normalnie żyć-nie martw się (usuwa się kawałek). Rezonans pozwala ustalić co
        konkretnie jest uszkodzone, ale typowe badanie artroskopowe też, więc może nie
        jest konieczne usg ani MRI. Szaserów też jest dobrym szpitalem, więc możesz
        się go trzymać. W Konstancinie podobno jest świetna rehabilitacja. Znieczulenie
        dolędźwiowe wystarczy i jest naprawdę ok. Chyba odpowiedziałąm Ci chociaż
        częściowo-trzymaj się i nie martw na zapas. Po usunięciu samej łąkotki
        rehabilitacja to podobno pikuś. Więc nie jest źle. Pozdrawiam!!!
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 03:48
          Witam wszystkich bardzo serdecznie. Witam i Pozdrawiam równiez wasze bolące
          kolana. Moje również należy do takich od 8 marca b.r. gdy to przewróciłem sie
          na nartach bedąc na wymienie studentów na Łotwie(tamtejsi lekarze nic nie
          wykryli). Dopiero tydzień po wypadku po wykonanej artroskopi kolana (szpital
          im. Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowo) okazało sie że mam rozerwaną torebkę
          stawową. Załozono mi napierw szyne gipsowa, pózniej pełen gips (oczywiscie na
          całą prawa nogę, ale po 4 dniach zmieniłem go na lekki z zywicy za który
          musiałem sam zapłacic. Mineło już 5 tygodni jak w nim chodze. Oczywiscie wg
          zaleceń lekarza ciagle ćwicze- napinam mieśnie, aby ich nie stracić. Ale to
          jeszcze tylko do następnego tygodnia (czwartek-piatek, bo maja mi go zdjąć.
          tego dnia bedę miał również zdjete szwy po arteoskopii. Lekarz, który robił mi
          zabieg powiedział, że nie mam co liczyc na rehabilitacje z powodu braku miejsc
          i najlepiej jak bedę się ćwiczył sam w domu. Nie wiem jak bedzie najlepiej dla
          mojego niezbednego dla zycia kolanka!?. Mam jednak obawy czy kolano będzie
          prawidłowo funkcjonowało i czy nie bedzie mnie bolało bowiem czasami je czuje i
          cos mnie w nim boli. Jestem na studiach i w planach mam wyjazd na praktyke
          rolnicza do Finlandii- czy to mi sie uda???. Wiem że nie pojade tam wg planu
          czyli 15 maja, ale myśle że do 15 czerwca bede sprawny. Czy miał ktoś
          uszkodzona torebke stawową i jak to sie skończyło...???
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 10:34
            powiem Ci jedno-nie słuchaj lekarza, tylko szukaj w innym ośrodku zdrowia
            rehabilitacji. To ona po zdjęciu gipsu jest najważniejsza. pozdrowionka i
            szybkiego powrotu do zdrowia. (ja w wakacje, gdyby nie przytomność mamy też
            wpakowałąbym się w normalny gips, ale na szczęście rodzice kupili mi ten lekki-
            co prawda zielony odblask, ale przynajjmniej było śmiesznie..np na ślubie
            siostry..).
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 15:26
              Dzieki Aniu bedę się starał o rehabilitacje. Ja ma założony gips niebieski i
              tak prawdę mówiąc to już się do niego nieźle przyzwyczaiłem i nauczyłem z nim
              zyć. W końcu to już ponad 5 tygodni- boję sie jednak że się na zagoiło ale o
              ponownym gipsowaniu nie ma nawt mowy. :-)
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.04.04, 16:16
                CZytam i czasami nie mogę się nadziwić. Służba Zdrowia w Polsce pozostawia
                wiele do życzenia. Co to znaczy, że nawet nie możesz marzyć o rehabilitacji, bo
                nie ma miejsc. To jest Twoja noga, jesteś młodym człowiekiem i musisz
                wyzdrowieć. To jest najważniejsze. Jeśli jeden lekarz tak Cie potraktował to
                idź do drugiego a nawet do trzeciego. I wcale się nie wymądrzam, bo sama
                zostałam błędnie zdiagnozowana i zaniedbana przez pierwszego lekarza. Popytałam
                wśród znajomych i trafiłam do specjalistycznego ośrodka. A ponieważ miałam juz
                ograniczone zaufanie, to postanowiłam zasięgnąć rady u dwóch niezależnych
                specjalistów. Wiem, że to wszystko kosztuje, ale powtarzam jeszcze raz , to
                jest Twoja noga, Twoje zdrowie. To jest priorytet. Wydaje mi się, że warto
                nawet pożyczyć pieniądze. Niech lekarz da Ci przynajmniej recepte na
                rehabilitację i plan ćwiczeń. Znajdź prywatny gabinet rehabilitacji i zacznij
                chociaż ćwiczyć pod okiem fachowca. Jeśli będzie za drogo to będziesz sam
                kontynuował ćwiczenia na siłowni albo w domu. I jeszcze rada. Zanim pójdziesz
                na kolejną konsultację lekarską, poczytaj coś na ten temat i zapoznaj w
                temacie, to ważne. Internet stwarza teraz fantastyczne źródło informacji.
                Korzystaj z tego. Jest dużo informacji w języku polskim i fachowa literatura w
                angielskim. Jeśli ktoś będzie zainteresowany to podeślę kila linków. Im więcej
                wiesz, tym szybciej wyzdrowiejesz. Będziesz też wystrzegał się przestarzałych
                metod leczenia. Trzymaj się. Powodzenia.
                • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 17:01
                  Witam Moniko. Przeczytałem uważnie twoją wypowiedź i napewno pozostanie ona w
                  mej pamięci dodając mi odwagi. Piszesz że znasz adresy gdzie można znaleźć
                  fachowe porady na temat "kolana". jeżeli moge to prosze o przesłanie kilku
                  linków na plipiecki@wp.pl
                  Będę bardzo wdzięczny.
                  Z góry serdeczne dzięki. ;-)
        • Gość: również_Ania :-) IP: *.telkab.pl 18.04.04, 15:54
          Wielkie dzięki Aniu za wszelkie informacje!!! Już wcześniej słyszałam o
          Barskiej niepochlebne opinie, które Ty jeszcze potwierdziłaś. Ważne są też
          nazwiska, bo nie obracałm się dotychczas w lekarskim światku. Cóż, pójdę na
          spotkanie z ordynatorem na Barskiej, ale jednocześnie sprawdzę jeszcze gdzieś
          indziej - może Konstancin? A czy do szpitala MSWiA (i do "Twojego" doktora)
          można dostać się od tak "z ulicy", czy raczej potrzebne są znajomości?
          Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Twoje kolanko - ćwicz dzielnie! :-)

          Trzymam kciuki również za rehabilitację Monici i jutrzejszą artroskopię Mirka -
          napiszcie jak Wam idzie, opiszcie włsne doświadczenia.

          Jeszcze jedno pytanko wpadło mi do głowy:
          Czy w ogóle taka artoskopia to jedyne wyjście dla naprawienia kolana? Czy taka
          przesunięta łękotka nie powróci na swoje miejsce samoistnie np. poprzez
          ćwiczenia?
          Dużo zdrówka dla wszystkich chorych kolanek!!!

          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.04.04, 16:38
            Aniu,
            napiszę tylko troszkę bo mnie noga boli w pozycji przedkomputerowej i muszę się
            położyć i zrobić zimny okład. (dziś mam już dzień 4 po operacji)
            Sprawa łąkotek jest istotnie mniej poważna od więzadeł, ale należy ją
            rozwiązać. Im szybciej tym lepiej. Łąkotki sa prawie nieunaczynione,
            nieukrwione. Co to oznacza w praktyce? Oznacza, że mają ograniczoną, a wręcz
            żadną zdolność do samowygojenia. Zwłaszcza jeśli uraz dotyczy częsci białej
            łąkotki. Tam nie ma przepływu krwi, ani co się z tym wiąże tlenu. Uszkodzona
            łąkotka (naderwana, rozerwana, pęknięta)będzie tylko ruszać się pomiędzy kośćmi
            i na stałe uszkadzać ich chrząstki. W ten sposób pojawi sie już po kilku latach
            przedwczesny artretyzm. A łakotki wytrą się prawie zupełnie. Wczesne leczenie
            artroskopowe pozwala na wycięcie tylko minimalnej części uszkodzonej łąkotki.
            Im później tym więcej trzeba wycinać. A łąkotki potrzebne Ci są jako "poduszka"
            absorbująca skoki itp. Bardzo NIELICZNE uszkodzenia łąkotek regenerują się
            same, ale jakie , nie wiem. Może to określić lekarz na podstawie badania MRI.
            Moim zdaniem powinnaś zrobić badanie i na podstawie wyniku podjąć decyzję o
            leczeniu.
            Trzymaj sie.
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 23:16
            do MSWiA możesz się dostać bez problemu, ale bywają długie terminy. A co do
            tego czy w Twoim przypadku konieczna jest artroskopia.. wybacz nie mam pojęcia.
            pozdrawiam!!!
    • Gość: joa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 22:38
      Witam.
      krotko - w jakiej pozycji jest wykonywany zabieg artroskopii, ile osob
      uczesniczy w zabiegu, w co ubrany jest/moze byc pacjent? Mniej wiecej ile czasu
      to potrwa?
      pozdrowienia!:) jOa
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 23:19
        pozycja-leżąca, na normalnym stole operacyjnym; ilość osób-u mnie było 2
        lekarzy + anestezjolog i chyba ze 2 pielęgniarki; w szpitalu dostałam takie
        kimono (jak z prześcieradła, z krótkim rękawem, zawiązywane z tyłu na jedną
        wstążeczkę..) Trwa ok. 30-60 minut. Chyba że będziesz tak jak ja leżeć godzinę,
        podłączona do wszelkiej aparatury, i czekać na szanownego anestezjologa.
        pozdrawiam!
        • ja też jestem po! mialam połamana rzepke i usuwali mi fragmenty kosci, zabieg
          mialam w kwietniu, w szwecji (bo tam tez zdazyl sie wypadek) po miesiacu
          zaczelam chodzic bez kul, a po nastepnym sprawnie schodzic ze schodow, zabiegi
          rehabilitacyjne skonczylam dopiero w listopadzie :((( a na deszcz i tak mnie
          rwie w kolanie :))))) (mam 25lat)!!! pozdrawiam :O)
    • Gość: ??? IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.04.04, 09:43
      Witam, jakie są obiawy uszkodzenia ląkotki, a jakie ACL?? Dziękuję za odpowiedź. Czy z wyżej wymienionymi uszkodzeniami można żyć nie zauważając tych uszkodzeń... ??
    • Straszne historie tu opisujecie, do tej pory żyłam w przekonaniu, że
      artroskopia to niewinny zabieg, z niewielką możliwością wystąpienia
      komplikacji, a tu takie rzeczy.....
      Miałam artroskopię 6 lat temu, w szpitalu na Barskiej (W-wa). Usunięto mi
      oderwany kawałek łękotki, w szpitalu spędziłam niecałe 3 dni. Wstałam na drugi
      dzień po operacji, od razu chodziłam bez kul (chociaż na początku trochę
      niepewnie), nie dostawałam żadnych dostawowych zastrzyków, szwy zdjęto mi po
      dwóch tygodniach i tyle. Rehabilitacja to było tyle, że więcej jeździłam na
      rowerze, żadnych zresztą dolegliwości ze strony kolana nie odczuwając.
      • POSZUKUJĘ WSZELKICH INFORMACJI NA TEMAT ARTROSKOPII PRZEPROWADZANEJ W SZPITALU
        MSWiA na Wołowskiej w Warszawie, a może coś o dr.Ruszczaku???który ma się zająć
        mim kolankiem :-) Przy okazji bardzo prosze o informacje dotyczące nie samego
        zabiegu,ale tego ile się to paskudstwo może goić,jakie powikłania, na jak długo
        można być "unieruchomionym" po artroskopii,w najlepszym i najgorszym wypadku :-
        ( ? i ile czasu mniej więcej spędziliście w szpitalu przed i po zabiegu?
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 19.04.04, 22:39
          Pozdrawiam was i wasze kolanka
          Walę z grubej Rury:
          Ja miałem Artroskopie kolana w nocy dokładnie 13 marca i od tamtej pory nie
          widziałem swoejgo kolana bowiem okazało się, że mam uszkodzoną torebkę stawową
          i noga idzie w całościowy gips na 6 tygodni. Sam zabieg po części pamiętam i
          oglądałem swoje kolano od środka na monitorze, ale, że za dużo chciałem
          wiedzieć to mi dali na spanie. Tak wogóle to razbierasz się do naga, dostajesz
          zielonkawą szmatkę na siebie i na stół. ja miałem znieczulenie w kręgosłup-
          ukłucie igłą (jakby komar ugryzł) i po chwili nieczujesz nic poniżej pępka a
          oni latają do okoła twojej nogi. U mnie było 2 lekarzy, 2 albo i 3 pielęgniarki
          no i bardzo miła pani anestezjolog. Naprawdę nie ma się czego bać. Po wszystkim
          założyli mi dren na 2 doby no i szunę gipsową, którą po zdjęciu drenu zamienili
          na gips całościowy a ja go po 4 dniach na gips lekki. Ludzie z mojego pokoju po
          altroskopi wychodzili zaraz do domu a w zaleceniach mieli nie obciązać nogi
          przez tydzień.
          Odnośnie tego jak długo w szpitalu: ja miałem wypadek na Łotwie 8 marca tam mi
          nic nie wykryli w szpitalu. Do Polski wróciłem 11 marca a do szpitala trafiłem
          12 marca po południu. W nocy koło 1 był zabieg a 14 po południu wyjeli mi dren.
          Po wszystkim przeciwbulowo dostałem 2 zastrzyki morfiny bo jak się
          dowiedziałem, że to ona to już mnie niec nie bolało. Bo tak naprawdę to nie
          bolało a tym bardziej po wyjęciu tego sączka.
          Także moim zdaniem nie ma się czego bać
          *****Ja w środe jadę na zdjęcie gipsu no i bede się uczył chodzić***** ale
          wrażenie oczywiście zaraz po powrocie do akademika opiszę na forum*****
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 23:01
            zabiegi-owszem są gorsze.. tylko zobaczymy czy mina ci nie zrzednie jak
            będziesz się na nowo uczył chodzić i rehabilitował. Życzę nadal takiego
            optymizmu
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 19.04.04, 23:15
              Widzę że coś o ty wiesz więcej. Ja na razie mam pojęcie tylko o samym zabiegu i
              wiem ze nie boli aż tak bardzo no chyba że coś usuwają ale mi nić takiego nie
              robili.
              Chciałbym sie ciebie zapytać ja powinna wyglądac rehabilitacja no bo od środy
              ewentualnie czwartku mnie ona czeka i wiem że będę o nią musiał walczyć, bo
              miejsce dla mnie w takim fachowym ośrodku bedzie za około 2 mieiące. Może masz
              jakiś link na stronkę z włąsciwymi ćwiczeniami.
              Z góry Serdeczne Dzięki.
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.04.04, 15:36
                linku nie mam - może sam poszukaj. Dla mnie wciąz modyfikuje ćwiczenia
                rehabilitantka. Myslę, że warto byłoby nie trzymac się ściśle tego miejsca
                gdzie będziesz mieć rehabilitację za 2 miesiące, tylko poszukaj może w innym
                ośrodku zdrowia..?
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 22:58
          witam! Ja miałam w końcu lutego artroskopię w MSWiA (plastyka troczków rzepki).
          Przeprowadzał ją nie dr. Ruszczak ,a dr. Żbikowski. Ale obaj są wybitnymi
          specjalistami w zabiegach artroskopowych!!! Wszystko zależy co mają Ci robić -
          usuwać łąkotkę, rekonstruowac więzadła, a może troczki..? Po artroskopii na
          Wołoskiej nie stosuje się unieruchomienia w postaci gipsu itp. Ile może się
          goić..? "Goić" to w tym przypadku pojęcie względne - zależy co masz na
          myśli..Czy zdjęcie szwów, czy odpadnięcie strupów czy pełna sprawność nogi. Ale
          to wszystko indywidualne przypadki.. W szpitalu nie spędzisz więcej jak 2-3 dni
          (po usunięciu łąkotki moją sąsiajkę z łóżka obok dr. Ruszczak wypisał 3 dnia po
          zabiegu). Życzę powodzenia, zdrówka i udanego zabiegu. W razie pytań, pisz.
          • Gość: Kaśka IP: *.ch.pw.edu.pl 20.04.04, 15:04
            cześć ja szukam kontaktu z ludzmi po artroskopi ja mam ją naznaczoną na lipiec
            w szpitalu DZięciątka Jezus. Powiedz czy ty robiłaś dodatkowe badania czy
            odrazu dostałas skierowanie na artroskopie. CZy robiłaś może NMR kolana? CZy
            normalne funkcjonowanie po zabiegu jest utrudnione i ile się chodzi o kulach pa
            Kaśka
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 20.04.04, 15:12
              Witam i Pozdrawiam.
              Mam najpierw pytanie- dlaczego tak późno masz mieć artroskopie. Jeżeli jest
              jest coś nie tak z kolanem to powinna być zrobiona natychmiastowo. Ja miałem
              zrobioną "praktycznie" od razu a tak wogóle to po 5 dniach od urazu. Wcześniej
              ale to na Łotwie miałem zrobionego rentgena kolana ale zdjęcie nic nie
              wykazało. Z tym, że ja trafiłem do szpitala z pogotowia, bo tam się udałem i
              powiedziałem, że nie wyjdę dopóki mie nie pomogą. Ale skierowanie równiez
              miałem. Dodatkowych badań nie miałem po za tymi związanymi z samym położeniem
              się na stole operacyjnym.
              Życze powdzenia.
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.04.04, 15:41
              cześć Kasiu! przed zabiegiem przedstawiłam swojemu lekarzowi usg, i wynik
              rezonansu. Na tej podstawie ustalił co będzie chciał zrobic z moim kolanem.
              Badania przed zabiegiem - morfologia i tyle. Na drugi dzien po zabiegu
              rehabilitant postawi Cię na nogi i pospacerujesz pod jego okiem. O kulach - w
              zależności od tego co masz robione chodzi się ok. 6 tygodni. Ja 7 tyg. po
              zabiegu uzyskałam pozwolenie na chodzenie o jednej ale i tak chodze bez kul
              najczęściej, bo już pewniej się czuję. pozdrawiam i w razie pytań pisz na
              forum - zaglądam tu często..
              • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 15:54
                witaj ja po artroskopi chodzilam o 2 kulach przez 4 tygodnie potem zciagneli mi
                gips i dalej tuptalam o kulach z jakies 3 tygodnie
                teraz od kwietnia hcodze do pracy z ktorej wlasnie pisze sobie do Was
                podalam zditm w szczecinie o odszkodowanie poniewaz upadlam na pochylym
                chodniku potykajac sie o niezabezpieczona studzienke wodociagowa.
                jak ktos ma podobny przypadek to niech podaje o odszkodowanie -to nasze zdrowie
                do firmy ubezpieczeniowej z zakladu pracy tez poidalam bo to byl wypadek z
                pracy do domu.
                pa pa
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 22:52
        bo samo usunięcie łąotki to małe piwo. Gorzej z użyciem artroskopii do
        plastyki...
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 19.04.04, 23:38
          Default,
          Błagam nie ironizuj. Sama artroskopia a nawet artroskopia w celu usunięcia
          kawałka łąkotki, nie ma się nijak do artroskopii podczas której rekonstruowane
          jest ścięgno. Ludzie po naprawie łąkotki "fruwają" po kilku dniach bez kul, a
          ci co mieli rekonstrukcję ścięgna, tak jak ja, (5 dni temu)leżą, łykają środki
          przeciwbólowe, albo wyją z bólu. Perspektywa długich kilku tygodni
          rehabilitacji i ćwiczeń.
          Każda noga jest inna.
          • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 16:00
            ja wlasnie mialam wycieta czesciowo lekotke i jakos nie fruwalam po artroskopii.
            minely 3 miesiace od wypadku a ja nawet nie moge biegac .
            zaczelam od niedzieli jezdzic na rowerze bo moge na tyle zginac noge
            noga dalej boli po takich wyczynach
        • Gość: KK IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 21.04.04, 16:08
          Dziękuje Aniu za wskazanie tego wątku. Powtórze tu swoje pytanie skąd wiesz o
          tym, że artroskopia jest dokładniejszym badaniem niż NMR? Czy wiecie coś o
          szpitalu na Lindleya bo ja tam mam mieć tą atroskopie? Troche się tego
          wszystkiego boje pa
          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 21.04.04, 17:35
            Prosta odpowiedź. MRI, jest badaniem komputerowym o wysokiej dokładności i
            rozdzielczości, ale jest jednak badaniem przez skórę z przybliżonym wynikiem i
            jego interpretacją radiologiczną. Artroskopia to krótko mówiąc włożenie skopu
            (z kamerą) do środka kolana i oglądnięcie rzeczywistości przez chirurga -
            ortopedę. Różnica: badanie nieinwazyjne i badanie inwazyjne.Badanie mniej
            dokładne kontra bardziej dokładne. Ale, powiem tak, MRI jest drogim badaniem i
            wielu lekarzy nie zleca go w Polsce ze względu na koszt i szczupłość kasy. Ale
            rozsądek i zasady medycyny mówią tak, najpierw diagnostyka nieinwazyjna a potem
            inwazyjna. Zaznaczę jeszcze, że dobry ortopeda potrafi doskonale na podstawie
            samego badania manualnego, recznego badania Twojej nogi, postawić włściwą
            diagnozę. Lekarze w Polsce niefrasobliwie zlecają artoskopię jako metodę
            diagnostyczną przed choćby USG czy MRI. A przecież do artoskipii należy się
            przygotować choćby szczepieniem przeciw Hep-B (żółtaczka typu B), a ponad
            wszystko, kolano powinno być rozćwiczone po urazie i w miarę zginać się i
            prostować, w przeciwnym razie cięższa jest rehabilitacja. Odpowiedź na Twoje
            pytanie, tak artroskopia jest niewątpliwie dokładniejsza od MRI, ale powinna
            być wykonana raczej na podstawie wcześniejszych badań nieinwazyjnych. Dla
            potwierdzenia mojej opinii możesz sprawdzić co oferują prywatne kliniki w
            Warszawie; najpierw MRI i na podstawie wyniku artroskopia. Po co na miłość
            boską wsadzać narzędzia do kolana bez potrzeby.
            • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 21.04.04, 17:43
              KK,
              to jeszcze raz ja;
              nie bój się, ale może staraj się samodzielnie coś doczytać o swoim problemie.
              To pomaga. Można też wówczas samemu zasugerować coś lekarzowi, zamiast biernie
              zgadzać sie na jego zlecenia. Okazuje sie bowiem niestety, że czasami lekarz
              kieruje się brakiem finansów szpitalnych, zamiast dobrem pacjenta.
              Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia.
    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.04, 13:14
      no i jak tam sprawują się Wasze kolanka..? :-) bo moje coraz lepiej, ale boli..
      • Witam wszystkich, mam dziś bardzo zły dzień:-(a wszystko przez moje kolanko,
        które poczeka sobie pewnie jeszcze na naprawę:-( wszystko przez antyglobalistów
        i cały ten cyrk ze zjazdem "koronowanych" głów-wszystkie szpitale odwołują
        planowane zabiegi, pełna gotowość:-(a ja dowiem się dopiero jutro jaki wyrok,
        będzie artroskopia czy sobie jeszcze poczekam???Pewnie znając mojego
        pecha...poczekam drugie tyle ile do tej pory:-( a wszystko dlatego że nie
        jestem jasnowidzem i nie wpadłam 3-4 miesiące temu na to,że w tygodniu w którym
        mam wyznaczony termin, może być jakiś chol...zjazd. No nic jutro się
        dowiem,może będe miała to szczęście, że akurat mój zabieg się odbędzie?
        Pozdrawiam i mam nadzieję ze Wasze kolanka mają się 100 razy lepiej niz moje:-(
        Kasia.
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.04, 17:57
          nie martw się.. ja miałam 3 razy przekładany termin zabiegu na Wołoskiej -
          najpierw zepsuł się sprzęt do rezonansu, potem kamerka do artroskopii, a za 3m
          razem miała być wieelkaaa grypa i nie przyjmowali na oddziały, bo musieli mieć
          wolne łóżka..
          • Dzięki za pocieszkę:-)teraz też muszą mieć wolne wyrka,ale i tak wolałabym mieć
            juz to za soba, bo później ...sesja,i może być ciężko ze znalezieniem
            terminu.Pozostaje mi czekac do jutra,a wtedy się zobaczy.Najwyżej skoczę na
            wesele do mojej koleżanki jeszcze bez kuli u nogi i będe mogła choć troszkę
            potańczyć-nie ma tego złego:-)...ale mimo pozytywów jakie staram się znaleźć to
            i tak chciałabym miec juz zdrowe kolanko.A jeśli można spytać ile czekałaś na
            zabieg,oczywiście po już po odwołaniu terminu,liczyłaś czas w
            miesiącach,tygodniach czy dniach?
      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 22.04.04, 19:52
        Witam wszystkich...
        dzisiaj w południe w końcu miałem zdjęty gips i szwy skórne po artroskopii-
        nogi nie widziałem od 8 marca. Zacząła mnie strasznie swędzieć jak ujżała
        światło dzienne ale za to w gipsie ani razu nie musiałem się drapać.
        Moje kolanko jest troche opuchniete i oczywiście noga jest bezwładna. Wg
        zaleceń mam chodić o jednej kuli do 2 tygodni ze stopniowym dociązaniem chorej
        nogi.
        Dodatkowo mam fizykoterapie i masaże wirowe w 10-krotnym powtórzeniu. Niestety
        dopiero jutro będe szukał gabinetu rehabilitacyjnego.
        Prawdę mówiąc to kolanko mnie boli szczególnie gdy próbuje je zginać ale jak na
        razie jest sztywne i nie poddaje się.
        Myślę jednak ze powinno być dobrze, zacznę chodzić i pojade znowu do Finlandii
        na praktykę, choć napewno nie 15 maja.
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 11:55
          Witam!!!
          Niestety rehabilitacja na kasę chorych może się zacząć dopiero za 2 miesiące
          a TCOPULS w sierpniu najwcześniej.
          Mogę ją odbywać prywatnie i tak np. Masaż wirowy kosztuje 10 zł- jeden
          zabieg.
          Mam pytanie czy powinienem od razu iść na zabiegi czy za kika dni. Bowiem po
          wczorajszym indywidualnym ćwiczeniu mięśni bardzo mi spuchła cała noga a kolano
          troche bardzo jak ch.... boli- szczególnie gdy próbuje je obciążać.
          napiszcie na forum jak wy się rehabilitujecie tzn jakie ćwicznie??? z góry
          dzięki.
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 11:58
            ja zaczęłam rehabilitacje 3 tyg. po zabiegu. Pierwszy tydzień to było
            wychodzenie ze szpitala z płaczem, tak boli rozruszanie kolana..Chociaz po
            wczorajszej dawce rozciągania (2 miesiące po zabiegu) znowu było pare łez i
            obolałe obydwie nogi - jedna od rozciągania druga od obciążania. Ja w szpitalu
            tez płacę za zabiegi ale nie za wszystkie.
    • Gość: gadka2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 10:38
      No i odwołali mi artroskopie ;-( następny termin 17-21.V. :-( a ja chciałam
      mieć to już za sobą.
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 11:59
        no widzisz..takie to juz życie z polską służbą zdrowia...
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 12:06
          Bo nasza Polska Służba Zdrowia jest jeszcze bardziej chora, od tych, których ma
          leczyć czyli nas obolałych pacjentów.
          na leczenie funduszy brakuje ale na ciągłe przemiany z jednej organizacji w
          druga to się zawsze znajdą ----> NFZ
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 13:38
            podpisuję się pod zdaniem mojego poprzednika :-) Poczytaj ile ja i ile gadka2
            czekała na zabieg..koszmar.. Mi 3 razy zmianiali termin.
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 20:04
              Ja pragnę jak najszybciej zacząć chodzić aby móc ponownie wyjechać na praktykę
              rolniczą do Finlandii dlatego non stop szukam informacji. To jest link na
              stronkę gdzie można poczytać o artroskopii -->>
              www.enel.pl/html/poliklinika/ortopedia.html#1
              Nie mam gipsu już troche ponad dobę- intensywnie ćwicze mieśnie i smaruję
              okolice stawów maścią borowinową. Od trenowania bardzo mi opuchła kostka i na
              dodatek stopa jest sina- ale to po gipsie. Jak na razie chodze o 2 kulach i o
              stanięciu na operowanej nodze nie ma mowy.
              Jak macie jakieś ciekawe linki to dawajcie je na forum
              Pozdrawiam wasze kolanka. ;-)
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 23.04.04, 21:06
                Ok Plip wysyłam ciekawą wizualizację artroskopowej rekonstrukcji więzadła
                krzyżowego (ACL). Aż mnie zaczyna boleć noga jak na to patrzę, bo sama
                przeszłam taki zabieg 9 dni temu.
                www.paramussurgical.com/education/ed_knee_acl.htm
                I jeszcze link do standartowych artroskopii, podczas których np. wycinaja
                kawałek uszkodzonejłąkotki:
                www.paramussurgical.com/education/ed_knee_arthro.htm
                I jeszcze pytanie co Ty właściwie miałeś naprawiane podczas artroskopii łąkotkę
                czy coś innego?
                Pozdrawiam
                • Gość: KK IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 23.04.04, 21:20
                  Niezłe linki Monica i dzieki za wczorajszy list pa KK
                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 22:51
                  super linki. Dzięki :-)
                • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 23:00
                  Dzięki serdeczne za linki.

                  Ja miałem wg mnie niegrożny (co innego mówią świadkowie) upadek narciarski 8
                  marca na Łotwie- po którym trochę mnie kolano zabolało ale jeszcze na nartach
                  pojeździłem i na sankach również. W tym dniu jeszcz w basenie pływałem- ale na
                  drugi dzień noga (prawa) się już nie ruszała i była lekko opuchnięta w kolanie
                  od wewnętrznej strony. Udałem się na pogotowie, zrobili mi RTG- nic nie
                  wywnioskowali, a więc za moją zgodą dali mi dozylnie narkozę i nogę rozruszali.
                  Po powrocie do Szczecina-(tu studiuję) udałem się do poradni a że tam mi nic
                  nie poradzili a do ortopedy miałem miec termin na czewiec- poszedłem na
                  pogotowie i powiedziałem że już nie mogę chodzić i niech robią co chcą ale nie
                  wyjdę (zastrajkowałem). Walczyli trochę ze mną- ale byłem uparty- mówiłem że
                  jak mi nie pomogą to wyjde na ulicę i z tamtąd zadzwonie sobie na pogotowie i
                  wtedy będą mieli zlecenie na transport. W końcu wzieli mnie w karetkę i wozili
                  od szpitala do szpitala aż wywieźli do szpitala w Zdunowie- tam był akurat
                  gorący dyżur no i przyjeli mnie chociaż sporo stękali.
                  W nocy zrobili mi artroskopię w wyniku której okazało się, że przyczyną
                  przykurczu kolana jest rozerwana torebka stawowa i niezbędne jest usztywnienie
                  całej nogi na 6 tygodni.
                  Niestety teraz kolano boli mnie dokładnie w tym samym miejscu i mam obawy co do
                  postawionej diagnozy, ale cóż pożyjemy zobaczymy.
                  Co do rehabilitacji- to w miejscu zamieszkania- małe 20 tys. miasto w
                  wielkopolsce- nie ma na nią kolejek i moge być przyjęty od ręki.
                  Pozdrawiam Was Papapa
              • Gość: KK IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 23.04.04, 21:13
                Hej pozdrawiam wszystkich, PliP jak chcesz szybciej i za darmo załatwić sobie
                rehabilitacje można to zrobić tak; najlepiej iść do NFZ na ulicy Sienkiewicza
                (koło Filharmoni)i poprosić o liste przychodni, szpitali gdzie za darmo robią
                zabiegi a następnie podzwonić po wszystkich i popytać o terminy( ja tak sobie
                załatwiłam zabiegi i rezonans). Ewentualnie zadzwonić na informacje medyczną
                9439 i zapytac o gabinety (ale tu pewnie bedą płatne ale moze bliżej twojego
                miejsca zamieszkania). A co do linków to mam adres takiej kiliniki tam też jest
                wiele ciekawych miejsc www.sport-klinika.pl/informator pa Mam nadzieje że uda
                Ci się coś załatwić pa KK
                • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 24.04.04, 01:07
                  No to nieźle się uśmiałam Plip :-) Niezły z Ciebie Aparat....żeby jeździć z
                  uszkodzonym kolanem na nartach i sankach. Bardzo mi się podoba Twoja historia.
                  Ja jestem mięczak, upadłam też na nartach (chociaż jeżdżę na nich już 11 lat)i
                  mój upadek był nie groźny. Nawiasem mówiąc w tym dniu uczyłam kogoś narciarstwa
                  (o paranojo!). Nie byłam w stanie już zjechać na dół. Zwiźli mnie topoganem.
                  Nie obyło się bez łez i dramaturgii. Kobieta ...wiadomo...
                  Ci Łotysze też dali zmianę RTG może jedynie wyeliminować złamanie kości, bo na
                  takim zdjęciu nie widać ścięgien ani więzadeł.
                  Wnioskując, myślę, że Twoje kolano dużo z Tobą przeszło. Po pierwsze Twoje
                  wyczyny po upadku po drugie długa droga do domu z Łotwy.
                  Rozumiem, że skoro przez 5 tygodni miałeś na nodze gips, to nie było okazji na
                  działanie lodowatym okładem. Koniecznie okładaj kolano lodem, to zmniejsza stan
                  zapalny i obrzęk, zwłaszcza po ćwiczeniach przynosi ulgę. I łykaj coś przeciw-
                  zapalnego, Ibuprofen choćby. No dobrze, ale wiesz co Ci konkretnie zrobili
                  podczas artroskopii. Naderwane torebki stawowe jak mówisz. Nie mam pojęcia czy
                  torebki stawowe (to nie jest fachowe medyczne określenie)to to samo co
                  więzadła? Co mówił lekarz? Że się zrosnie samo w gipsie? CZy też Ci to jakoś
                  łatali?
                  :-)Trzymaj się
                  • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 24.04.04, 13:13
                    Jest takie powiedzenie SPORT TO ZDROWIE
                    Jak byłem spokojny podczas zabiegu i mało gadałem to wszystko widziałem na
                    monitorze ale jak zacząłem nadawać to mnie uśpili. Widziałem jakieś czerwone
                    silnie ukrwione częśći kolana (te uszkodzone) oraz da przykładu takie blade, te
                    zdrowe. Nic mi w kolanie nie robili, gdyż ta niby torebka stawowa, którą mam
                    uszkodzoną przez 6 tygodni powinna się zrosnąć. Łąkotki, które
                    mam "nieuszkodzone" zewnętrznym obwodem przyczepiają się do torebki stawowej, a
                    gdy ta jest uszkodzona to rozlewa się płyn znajdujący się w kolanie
                    Jak się pytałem lekarza to mi powiedział, ze wiązadła mam całe i łakotki
                    również i że wszystko bedzie dobrze- teraz coraz częśćiej zaczynam w to wątpić.
                    Podczas ćwiczenia boli mnie dokładnie w tym samym miejscu (takie chwilowe jakby
                    ukłucia igłą w kolano).
                    Po zdjęciu gipsu uciskali mi na rzepkę przy wyprostowanej leżącej nodze i niby
                    nic mnie nie bolało. W miejscach nacięć nie było wysiąków, kolno nie było
                    również sine ani opuchnięte w przeciwnieństwie do stopy- która była fioletowa i
                    póżniej po ćwiczeniach strasznie mi opuchła.
                    Lekarz powiedział, że wszystko powinno być w porządku i za 2 miesiące noge bedę
                    mógł prawie w pełni wykorzystywać. :-)
                    Gdzieś tam czytałem, że torebka stawowa nigdy się nie zrośnie, jeśli została
                    zerwana całkowicie-tu trzeba operacyjnego zbliżenia i zszycia tkanki :-(
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.04.04, 13:48
                      a propos Twojego bólu "kłucia igłą" - ja 2 miesiące po zabiegu podczas ćwiczeń
                      rozciągających odczuwam w miejscu gdzie mam naprawione troczki, jakby mi ktoś
                      nie tylko igłą kłuł, ale wkładałi wyjmował powoli nóż.. Więc takie bóle podczas
                      ćwiczeń to chyba normalka. Czyli miałes tylko badanie artroskopowe, bez żadnego
                      łatania ani niczego..?? Jeśli tak, to nie miałeś po czym mieć wysięku. Więc
                      ciesz się bo ja miałam po zabiegu 3 razy ściąganą krew..... :-((( Pozdrawiam!
              • Witam !!
                Dzięki serdeczne za link.
                Jezeli ktoś jeszcze posiada jakeiś informacje na temat rehabilitacji po
                operacji zerwanych wiazadeł krzyzowych przednich i bocznych to prosze o pomoc!!!
    • Gość: Grzesiek IP: *.bluu.net / *.bluu.net 24.04.04, 18:35
      witaj...artroskopie kolana miałem 3 dni temu...no i szczerze mowiac narazie nie
      podoba mi sie to co jest aktualnie z moim kolanem..nie moge go praktycznie w
      ogole zgiac..musze je trzymac wyprostowane:(...wszyscy piszecie o tym ze
      mieliscie znieczulenie miejscowe itp a ja nie miałem takiej mozliwosci:(..do
      mnie przyszła pani anestezjolog i zaproponowała mi kłucie w kregosłup lub w
      ostatecznosci uspienie..wybrałem usypianie bo nie chciałem po kłuciu lezec
      przez 24 godziny jak kłoda:(..jak zapytałem o znieczulenie miejscowe
      powiedziała ze niema takiej mozliwosci:(...po zabiegu jeszcze przez 2 dni
      kazali mi byc w szpitalu i sie nie ruszac za bardzo:(...tak sie zastanawiam
      teraz tez kurcze kiedy zaczne miec jakies efekty tego zabiegu...bo niemoznosc
      zginania kolana nie jest miła:(...ja aktualnie zadnych krwiakow itp nie mam ...
      i mam wielką nadzieje ze miec nie bede..pozdrawiam
      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 24.04.04, 19:31
        Take it easy :-))Grześ, to dopiero Twoja trzecia doba po zabiegu. Lepiej napisz
        co miałeś naprawiane podczas artroskopii, to będzie nam łatwiej coć radzić.
        Jeśli łąkotkę to będzie szybciej a jeśli wiązadełko to musisz uzbroić się w
        cierpliwość. Pierwsze trzy dni są do odpoczynku. A jeśli chodzi o lokalne
        znieczulenie to chyba tylko jedna osoba o tym pisała. Mam wrażenie, że
        większość z nas miała znieczulenie połowicze, czyli epiduralne, czyli
        dolędźwiowe lub jak to nazywasz igła w kręgosłup-to wszystko to samo. A nóżka
        puchnie i czasem pojawiają się siniaki w trzeciej dobie właśnie, nie wcześniej.
        Silny ból zwykle utrzymuje się 7-10 dni. Ja jestem właśnie w 10 dobie po
        zabiegu i wreszcie chyba dochodzę do siebie, nawet wyszłam na przymusowy spacer
        i wdrapałam się na 2 piętro.
        I jeszcze pytanko. Wnioskuję, że masz usztywniacz a nie gips, skoro zaczynasz
        zginać nogę. Czy lekarz pokazał Ci ćwiczenia jak to się robi? Bo jeśli nie to
        mogę dać kilka bezpiecznych przykładów. Tylko napisz co miałeś naprawiane.
        • Gość: Grzesiek IP: *.bluu.net / *.bluu.net 25.04.04, 00:20
          szczerze CI powiem ze nie wiem co mi robili bo nikt tego mi nie chciał
          dokladnie powiedziec:(..moj tata cos sie tam dowiedział, ze usuwali mi jakis
          kawałek odłamanego czegos czy jakos tak ( bardzo mozliwe ze to był kawałek
          mojej łąkotki przysrodkowej bo usg wykazało ze jest powiększona ) co do bolu to
          ja praktycznie nie odczuwam zadnego:)...a co do gipsu albo usztywniacza to nie
          mam kompletnie nic..jak byłem w szpitalu to przez pierwszą dobę po zabiegu
          kolano miałem obłozone "toną" bandarzy i lodem...potem tylko
          bandarzami...wyszedłem ze szpitala w piatek i tez w piatek zmienili mi
          opatrunek ( czyli przykleili 2 plastry tak aby zakryc szwy ) i to by było na
          tyle..kolana nie zginam gdyz czuje pewien opor i po prostu boje sie go pokonac
          aby np nie zerwac jakiegos szwu..poza tym po prostu cos mi tam blokuje w
          kolanie...cwiczenia jakies pewnie dostane jak pojde na zmiane opatrunku co
          mysle ze sie wydazy jakos we wtorek albo w srode...pozdrawiam
      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 24.04.04, 20:13
        Witaj Grzesiek
        Monika ma rację co do znieczulenia- ja równiez miałem w kregosłup wbitą igłę o
        pierwszej w nocy a nogi dopiero poczułem po 12 godzinach. W tym czasie zdązyłem
        sobie odparzyć lewą piętę od folii jaka połozona była na łóżku- niestety nikt
        nie patrzał, że moja noga podwineła prześcieradło i oparła się na folii- o
        posladkach to nie będę wsominał bo prawy to mnie do teraz boli- ale cóż to już
        było i mineło i mam nadzieję że nigdy nie wróci.

        Polska służba jest straszne chora- dzisiaj zadzwniłem na 999 no i zlali mnie, a
        więc udałem się na Izbę Przyjęć do najblższego szpitala- (20 minut drogi na
        kulach), tylko po to aby dostać skierowanie do ortopedy, gdyż lekarz który tam
        akurat pierdział w stołek nic mi nie doradził na temat mojej opuchniętej stopy
        dosłownie jak bania. Powiedział, ze to jakieś powikłania i musze udac się do
        lekarza ortopedy, który mnie dotychczas leczył, bo on się bedzie na tym
        najlepeij znał- a więc jechać 25km- dałem sobie z nim spokuj i wróciłem do
        akademika. Szkoda, że już apteki były nieczynne- tam bym napewno coś dostał do
        okładania.

        Tak se myśle, że w nocy zadzwonie na Pogotowie albo zgłosze się w administracji
        mojego akademika- i wtedy Polska Chora Służba Zdrowia napewno coś znajdzie na
        moją opuchlizne.
        Pozdrawiam....Pa
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.04.04, 20:25
          Boshe.. ale Ci współczuję.. :-( W aptece są do kupienia takie fajne woreczki z
          żelem, któe jak potrzymasz w lodówce (ja mrożę w zamrażalniku) to baaaardzo
          przyjemnie chłodzą i podobno działaja na opuchliznę, znaczy się na zmniejszenie
          jej. Ja byłam w ciągłym kontakcie (dzień i noc) przez 2 tyg. po zabiegu ze
          swoim lekarzem który mnie kroił!! Ale zaowocowało to tym, że w ciągu niecałych
          2 tyg. po zabiegu byłam w szpitalu z wizytą jeszcze 5 razy :-/ Życzę zdrówka i
          powodzenia.
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 25.04.04, 16:51
          Witam
          No i zrobiłem tak jak zaplanowałem- zapytałem sie ochrony akademika co mi
          poradzą na moja opuchniętą stopę- o ile takiego blona mozna nazwać opuchlizna.
          Nie musiałem długo czekać a już w pokoju pojawili się lakarze pogoowia, którzy
          stwierdzili, że sa to komplikacje związane z niewłaściwa opieką medyczna
          podczas noszenia gipsu- i tylko wyjazd do szpitala mogą mi zapewnić.
          W szptalu stwierdzili, że chyba leżałem z tą nogą w wannie pełnej wody skoro
          tak napuchła- wyśmiałem ich- (bowiem w akademiku sa tylko prysznice).
          Jednak doszli do wniosku, ze gips opierał sie na wierzchniej warstwie stopy (na
          zyłach) w wyniku czego, zatamowane było częsćiowo krążenie i zmniejszyły się
          one. Skutkiem tego jest sina stopa bo porobiły się skrzepy. A teraz, po zdjęciu
          gipsu, gdy ruszam intensywnie mięśniami zatory ruszyły i tamuja krew. Dostałem
          recepte na "DEHALEX" (albo jakoś tak-bo nie bardzo mogę rozczytać), i mam 3
          razy dzienne wcinac po 2 tabletki. Do przyjęcia na oddział szputalny nie
          nadawałem się- jednak na szczęście udało mie się oczywiście tą samą karetką
          wrócić do akademika (25km w jedną stronę)- jest to nie do pomyślenia aby
          odwozili pacjenta.
          Ratownik Medyczny powiedział mi podczas drogi powrotnej, że on wie jak mógłby
          mi pomóc- ale niestety prawo mu nie pozwala na udzielenie w takim przypadku
          pomocy- i niczego na rozrzedzenie krwi nie może mi zapodać.
          I w ten sposób po raz kolejny przkonałem sie co tak naprawdę może lekarz...
          Nogą w kolanie juz trochę ruszam jednak jest jakaś blokada, której za cho...
          nie mogę pokanać bo jest bolesna- jest to dokładnie to samo miejsce, które
          bolało mnie po wypadku. Niestety nie potrafię jeszcze na niej stanąć.
          Pozdrawiam.
          • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 25.04.04, 21:13
            Serdeczne dzieki Monica za link.
            przez jego obróbkę, czyli skrócenie można dojść do wielu dla nas ciekawych
            rzeczy. Ja znalazłem coś takiego co mnie teraz bezpośrednio dotyczy i
            skopiowałem najważniejszy kawałek
            "Bardzo ważnym elementem przy unieruchomieniu kończyny dolnej jest
            profilaktyka przeciwzakrzepowa.
            Brak pracy tzw. pompy mięśniowej wspomagającej odpływ krwi z kończyny może
            prowadzić do zastoju żylnego, następnie agregacji krwinek przy ścianie naczynia
            i powstania skrzeplin. Może rozwinąć się obraz zakrzepicy żylnej lub, gdy
            fragmenty skrzepu oderwą się i powędrują do płuc - powstaje zatorowość płucna.
            A jest to choroba bezpośrednio zagrażająca życiu!"
            całość artykułu mozna znależź po kliknięciu linka:
            www.ortopeda.zdrowemiasto.pl/ortopedia/002.html
            Pozdrawiam wasze kolanka.
    • Gość: e. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 21:45
      Ja miałam artroskopię 2 latat temu. Operował mnie dr. Maciej Langner [w Otwocku, ale on również przyjmuje w Szpitalu Damina w Wawie]. I jestem baaaaaardzo zadowolona... miałam nawykowe zwichnięcie rzepki [10 razy]... tyle, że ja miałam przecinany troczek, ustawianą rzepkę w prawidłowej pozycji i coś tam jeszcze... z leków miałąm tylko clexan, ale to chyba normalne.

      Trzeciego dnia po operacji chodziłam przy balkoniku... 4 dni po operacji o kulach... potem tydzień w domu... i znowu do szkoły... 2 tyg o dwóch kulach [ale to z powodu ogromnej ilości schodów i km do przejścia w szkole], potem 2 tyg o jednej kuli... jesczze miesiąc niepewności... i w sumie nie pamiętam, że miałam operację kolana...

      pozdrawiam
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.04.04, 22:20
        a ile trwałą Twoja rehabilitacja??
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 25.04.04, 23:22
          Tak PLip, wiem o zagrożeniu zapaleniem żył głębokich, jako powikłaniu od
          unieruchomienia kończyny. Dlatego pisałam wcześniej, że bardzo istotne jest
          przyjmowanie choćby Aspiryny 81mg dziennie lub Heparyny w zastrzykach. Ale to
          musi zlecić lekarz. W każdym razie powinien zaraz po zabiegu. Najwyraźniej Twój
          lekarz to zaniedbał. Dlatego sami pacjęci muszą niestety doczytywać i
          doksztalcać sie na własną rękę, żeby wyzdrowieć. Z drugiej strony to jest
          paranoja, żeby sprawdzać lekarza, on sam powinien to zrobić z zawodowego
          obowiązku. Dojdzie do tego ,że każdy będzie specjalista od wszystkiego.
          Ale,zamiast narzekać, RADA: aby sprawdzić czy rzeczywiście nie doszło do
          zapalenia żył głębokich należy zrobić badanie nogi USG -Doppler. I zgodnie z
          wynikiem leczyć.
          Myślę, że powinieneś to zrobić.
      • Gość: Magda IP: *.ctnet.pl 27.04.04, 01:12
        Witam, a ja mam pytanie, czy wogóle jest konieczna artroskopia po uszkodzeniu
        wiązadeł. W moim przypadku uszkodzenia nabawiłam się w bardzo banalny sposób.
        Otóż wstając z fotela, moje ciało wykonało już obrót w bok a kolanko jeszcze
        nie.Poczułam silny ból, dało się słyszeć dźwięk kakby dartego materiału ,
        kolanko jakby uciekło w prawo a po czwili wróciło na swoje miejsce. Ból
        niesamowity, na drugi dzień pojechałam do szpitala na dyżur. Wykonano mi rtg,
        ze zdjęciem udałam się do chirurga, który stwierdził, że kości są całe i
        najprawdopodobniej mam uszkodzone wiązadła. Kazał iść piętro wyżej i zapisać
        się do ortopedy. Zdarzenie to miało miejsce 4 grudnia a najbliższy wolny termin
        u ortopedy to 29 grudnia...i w tym wszystkim ja , nie mogąca chodzić i okropny
        ból.Musiałam w tym przypadku skorzystać z pomocy znajomych. Pan doktor po
        zbadaniu manualnym, pobrał płyn z kolana i stwierdził że nie ma żadnego wysięku
        i kazał nosić takie zdejmowane usztywnienie, ewentualnie robić początkowo
        okłady z altacetu. W domu na L4 przbywałam łącznie 1 miesiąc, po tym czasie
        musiałam wrócić do pracy , ponieważ gdybym chciała dalej chorować mogłabym się
        jej pozbyć.
        Największy ból trwał ok 1,5 tygodnia, później było coraz lepiej (podświadomie
        oszczędzałam to kolanko). Gdy ból minął i wróciłam do pracy po prostu nie mam
        czasu na myślenie o kolanie tym bardziej że zależy mi na pracy.
        Obecnie kolano wróciło do prawie 100 procentowej sprawności.Noszę buty na
        płaskim obcasie, z pozycji kucznej podnoszę się z podparciem, gdyż mam jeszcze
        opory ( może bardziej natury psychicznej), czasem odczuwam lekki ból w zgięciu
        kolana ( z tyłu ), ból ten jest odczuwalny również przy wspięciu się na
        palce,od czasu do czasu tak mi szczyknie , jakby chrzęst łamanej suchej
        gałązki. I co dalej ?
        Otóż nie wiem co dalej :(
        Lekarz powiedział że możemy zrobić artroskopię ale decyzja należy do mnie.
        Mogłaby być ona wykonana dopiero podczas mojego urlopu , lipiec-sierpień (
        praca) a ja sama naprawdę nie wiem. Po przeczytaniu wypowiedzi na forum powiem
        szczerze że się przestraszyłam tego zabiegu, obecnie żyję normalnie, może
        troszkę bardziej uważam ale nie uprawiałam żadnego sportu i w codziennym życiu
        kolanko mi nie przeszkadza.
        Jedyne moje obawy dot. tego co będzie za parę lat, czy w wieku 50 i więcej lat
        kolanko się nie odezwie itp.
        Naprawdę trudno jest mi podjąć decyzję. Może ktoś miał podobną sytuację i
        lekarz przedstawił mu wszystkie za i przeciw. Będę bardzo wdzięczna za
        radę .Magda
        • Gość: Magda IP: *.ctnet.pl 27.04.04, 01:40
          P.S.Jak przeczytałam że mnie "szczyka" to aż mnie strzyknęło ;-))))))
          • Gość: Ania IP: *.chello.pl 27.04.04, 08:44
            Droga Magdo,

            jestem po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL). Jutro mija 5
            tygodni od zabiegu. I właśnie jutro wracam na oddział, gdzie pozbędę się gipsu
            i rozpocznie się rehabilitacja. Opisałam "swoją historię" w tym wątku,
            przeczytaj.

            Czytałam, że jedynie zerwaniu ACL towarzyszy charakterystyczny
            dźwięk "rozrywania", o którym napisałaś. Niewykluczone zatem, że spotkało Cię
            to, co mnie dwa lata temu. Funkcjonowanie z zerwanym więzadłem krzyżowym i
            uszkodzoną łąkotką (zwykle towarzyszy temu pierwszemu) jest oczywiście możliwe,
            ale mnie przeszkadzało w normalnych czynnościach życiowych, nie mówiąc już o
            tym, że musiałam zrezygnować z tzw. "czynnego wypoczynku". Mnie też się
            wydawało, że to nic takiego, do momentu, kiedy kolano zaczęło "uciekać" (jak
            Tobie przy urazie): podczas wychodzenia z wanny, schodzenia ze stołka,
            stanięcia na krzywym podłożu, tańczenia.... Po kilku takich urazach zaczęłam
            uważać na wszystko, co robię. Efekty nadeszły, a jakże - przestałam się ruszać,
            bałam się nawet podbiec gdziekolwiek, wakacje zawsze "chodzone" i to po
            płaskim, żeby było bezpiecznie, w rezultacie przytyłam i potwornie osłabiłam
            sobie mięsień czterogłowy uda.

            Jeśli nie zdecydujesz się na artroskopię, pracuj nad odbudową i rozbudową
            mięśnia czworogłowego uda. Najlepszy jest rower lub rowerek stacjonarny, ale
            powinnaś się też zapisać na siłownię. Przed zabiegiem chodziłam najpierw na
            rehabilitację, a potem a siłownię, żeby doprowadzić swój mięsień do porządku. I
            jeszcze jedno, bardzo ważne - mnie uświadomiono to zbyt późno... Nie oszczędzaj
            podświadomie tej nogi. Pracuj nad czworogłowym i stąpaj odważnie, w przeciwnym
            wypadku osłabisz sobie nogę jeszcze bardziej i będzie znacznie łatwiej o
            kolejne urazy. Rzecz bowiem w tym, że mięsień czworogłowy "trzyma" kolano,
            mocny będzie zastępował zerwane więzadło.

            Ja na Twoim miejscu zrobiłabym artroskopię. To jedyne badanie-zabieg, który
            pozwala na 100% diagnozę. U mnie obeszło się bez niej, bo trafiłam (po półtora
            roku!) do lekarza, który po pierwsze: podczas badania wygiął mi tak nogę, że
            spowodował to, co działo mi się zawsze podczas upadków, a po drugie wysłał na
            USG w swojej przychodni, gdzie jasno było widać, że nie mam już ACL, a jedynie
            jego strzępki. Decyzję o rekonstrukcji pozostawiono do rozważenia oczywiście
            mnie samej, ale nie wahałam się ani chwili. Zdając sobie sprawę, że to poważny
            zabieg i długa, długa rehabilitacja, wiedziałam, że nie mam wyboru, jeśli chcę
            wrócić do normalnego funkcjonowania i nie zniszczyć kolana na starość - a
            trochę jeszcze, mam nadzieję, przede mną (w najbliższą niedzielę kończę 26 lat -
            i będę świętować w szpitalu... :( ). Jeśli chodzi o pracę - pamiętaj, że
            zdrowie jest najważniejsze. Mam nadzieję, że Cię zrozumieją. Mnie nie będzie w
            sumie ok. 3 mies., ale zapowiadałam na długo wcześniej. Mam to szczęście, że
            wiem, że mnie nie wyrzucą, chociaż o urlopie wakacyjnym wolę nie myśleć.

            Pozdrawiam,
            Ania
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.04, 13:14
              to fajnie, że ktoś Ci wspomniał żeby porządnie wzmocnić czworogłowy bo mi nie,
              i teraz przechodze męczarnie, żeby do doprowadzić do porządku. Poza tym nie
              wiedziałam że z rehabilitacją będzie tak ciężko (ból) i długo..... bo chyba nie
              zdecydowałabym się... (jestem 9 tyg. po zabiegu)... pozdrawiam.
              • Gość: Ania IP: *.chello.pl 27.04.04, 13:33
                Aniu,

                po moim czworogłowym niewiele zostało po tych 5 tygodniach w gipsie,
                niestety... Kiedy wychodziłam ze szpitala gips opinał mi pięknie udo, teraz
                wkładam tam całą dłoń, nawet aż za nadgarstek.

                Musimy jakoś dać radę... Ty i tak jesteś w dobrej sytuacji. Już tyle czasu po
                zabiegu i chodzisz regularnie na rehabilitację (w ilu stopniach już zginasz?).
                Mnie wszędzie mówią, że będę czekała w kolejce dwa miesiące. Oczywiście, nie
                mogę do tego dopuścić, bo do lipca będę już kaleką. Stanę na głowie, żeby
                załatwić rehabilitację od razu po szpitalu. Przeraża mnie ból, boję się, że
                jutro utonę we łzach, kiedy mi wreszcie zdejmą ten gips i zobaczę tę wychudzoną
                nożynę, niesprawną, "ledwie żywą"... Ale wiem, że musiałam to zrobić i zrobiłam
                dobrze. Swoją drogą, "dziwne" te nasze (niektórych) zabiegi. Człowiek niby
                normalnie funkcjonuje, a tu po operacji na parę miesięcy staje się kaleką. No,
                ale ma być dobrze i tylko lepiej.

                Strasznie fajnie, że założyłaś ten wątek, Aniu. Zobacz, jakich rozmiarów
                sięgnął! Nie jesteśmy sami, kolanowi usterkowcy.

                Pozdrowienia dla wszystkich.



                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.04, 16:16
                  też jestem z siebie dumna, że już tyle osób wpisało się i że jakoś się
                  zgadaliśmy i pomagamy sobie doświadczeniem (można chyba to tak nazwać). Ja też
                  w wakacje miałam gips-4 tyg. i już po nim miałam czworogłowy i udo jak
                  niteczka.. :-/ Moje zgięcie-ostatnio nie mierzymy z moją rehabilitantką, ale
                  jest ponad 100 stopni. A codziennie "na siłę" mi zgina (ja leżę na brzuchu, a
                  moja noga jest zginana przez reh-ę ile wlezie - przy czym codziennie
                  płaczę........). Wybacz, że tak Cię nastraszyłam tym bólem przy rehabilitacji,
                  ale tak u mnie było...To prawda że jestem już ponad 2 m-ce po zabiegu, ale i
                  tak tracę wiarę w to wszystko i zwyczajnie nie chce mi się ćwiczyć!! Trzeba
                  stać nade mną z kijem :-) pozdrawiam i zdrówka życzę - nie martw się za bardzo..
                  • Gość: Magda IP: *.ctnet.pl 28.04.04, 00:23
                    Droga Aniu,
                    czytając Twój list powiem szczerze, że się wzruszyłam.
                    Napisałaś tak ciepło i z taką troską, że miło się zrobiło choćby dlatego, że
                    jeszcze ktoś, poza mną, zainteresował się moim problemem.
                    Wzięłam sobie Twoją radę do serca i pójdę do lekarza zapytać o możliwość USG
                    oraz nie wyjdę z gabinetu póki nie rozwieje wszystkich moich wątpliwości dot.
                    zabiegu.
                    Przy okazji Twoich urodzin życzę Ci przede wszystkim zdrowia, zdrowia i
                    spełnienia najskrytszych marzeń.
                    Pozdrawiam serdecznie , Magda

                    P.S. Jeżeli chodzi o pobranie płynu z kolana, to być może źle to ujęłam. Lekarz
                    powiedział, że sprawdza czy nie ma krwi w płynie kolanowym, okazało się, że nie
                    było.
                    Podrawiam również wszystkich "kolankowiczów" :))
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.04.04, 13:11
          mam dziwne pytanie- jak to po pobraniu płynu doszedł do wniosku że nie ma
          wysięku.. Czy jest wysięk lekarz wie po "obmacaniu" kolana.. A pobiera płyn jak
          jest wysięk.. Współczuję, bo każde takie kłucie może stac się przyczyną
          wprowadzenia różnych bakterii do kolanka. Poza tym napisz czy lekarz ortopeda
          postawił jakąs diagnozę nop czy masz uszkodzone więzadła czy coś, czy chce
          zrobić tylko badanie artroskopowe? Bo samo badanie, to nic - po protu pare
          cięc, wprowadzą kamerę i zobaczą co tam się dzieje. Mój lekarz robił mi
          artroskopową plastykę troczków, bo po podobnej przygodzie jak Ty (ja chciałam
          stojąc zrobią krok w bok,-kolano poszło, stopa chyba została na ziemi, a rzepka
          kolana poszła w bok i sama ją wsadziłam na miejsce..), zauważył, że rzepka nie
          jest trzymana tj powionna być - "chodziła jak w balecie". Poza tym my tu
          opisujemy w wiekszości przypadki użycia artroskopii do naprawy więzadeł,
          troczków, usunięcia łąkotki, a może Ciebie tylko w ten sposób chca zbadać i po
          zabiegu jedynym minusem będą szwy. Życze powodzenia. Dowiedz się koniecznie o
          co dokładnie chodzi z Twoim kolankiem.
          • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 27.04.04, 23:14
            Kupiłem te zapisane tabletki DELTRALEX ale to już wczoraj było zapłacieł za nie
            86 złotych i już 10 zjadłem a jeszcze 2 dziś na studencką kolacje pójdą (2 w
            nocy). Opuchlizna zeszła na oczach co prawda nie do końca- ale na tyle, że mogę
            stopą ruszać i ją trenować. Moje kolanko juz sie zgina do około 110 stopni-
            dziś popołudniem osiągnełem taki stan. Ale podczas terningu w połowie zgięcia
            tak na 150 stopniach jest straszne ukłucie i podobnie jest przy maksymalnym
            wyprostowaniu.
            Jak na razie nie poddaję się i trenuję po kilka godzin dziennie, smaruję nogę
            oliwka bambino, robię masaże. Wczoraj pomimo bardzo dużej opuchlizny nawet
            stanąłem na tej nodze (na 1 chorej nodze) dzisiaj juz kilka kroków z jedną
            kulą, ale zdecydowanie z dwoma kulami na jednej nodze jest lepiej (jak na
            razie).
            Pozdrawiam was i dzięki za porady a w szczególności za bardzo ciekawe linki

            P.S.
            Informacja o leku DETRALEX
            Działanie:
            Podwyższa stan napięcia żylnego poprzez wzmocnieniebdziałania
            noradrenaliny na ścianę żył, zwiększa drenaż limfatyczny nasilając perystaltykę
            naczyń chłonnych i przepływ limfy. Działa na mikrokrązenie zmniejszając
            okołonaczyniowe stany zapalne, zastój w mikrokrązeniu oraz zwiększając
            wytrzymałość naczyć.
            Wskazania:
            Przewlekła, czynnościowa i organiczna niewydolność krązenia żylnego
            kończyn dolnych, uczucie ciężkości nóg, ból, nocne kurcze
            Przeciętnie przyjmuje się 2 tabletki dziennie- moja dawka wynosi 6 sztuk (3x2)-
            bo taka jest w czasie zaostrzenia dolegliwości
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 29.04.04, 11:45
              Zaglądam na forum i cisza nikt o niczym nie pisze- poprostu zamiera ono.

              Witam was.
              U mnie po tabletkach opuchlizna ze stpy schodzi i na rano nogę mam idealną ale
              pod koniec dnia gdzy już ją umęczę, tak, że i sam nie mam już sił to wygląda
              nieciekawie.

              Coraz częściej chodze o 1 kuli, próbowałem juz nawt i bez. Przy zginaniu jednak
              w lewej części mojego prawego kolana coś mnie boli- chol.... boli. Ból ten
              wystepuje również gdzy usiąde na krześle kładąc nagę na krawędzi łóżka i ćwicze
              mięsień czworogłowy. Nie da się go w tej pozycji do końca napić bo jest uczucie
              jakby miał zaraz coś z kolana wyrwać.
              Nie poddaje się.
              Pozdrawiam pa
              • Witam wszystkich "kulawych" i chce opisac swoja przygode z kolanem, dosyc
                nietypowa.
                Otoz w 2000 r mialam wypadek na nartach i uszkodzilam kolano. W Szczyrku
                powiedzieli (po rtg), ze to jest zwykle skrecenie. Lekarz w przychodni dal mi
                zwolnienie i rehabilitacje, co bylo praktycznie niemozliwe, bo czas oczekiwania
                byl nie do przyjecia wiec troche sama cwiczylam. Po jakims czasie zrobilam usg
                i wyszlo mi uszkodzenie lakotki i naderwanie wiezadla bocznego. Wtedy zgosilam
                sie do przychodni sportowej na Wawelska. Lekarz stwierdzil stabilne kolano no i
                gdyby mi dokuczalo to nalezy zrobic artroskopie . Poniewaz nie dokuczalo mi
                specjalnie to nic nie robilam. W 2001 wyjechalam w gory i wtedy stwierdzilam,
                ze jednak nie jest dobrze. Zdecydowalam sie na artroskopie i przed tym
                zabiegiem zgosilam sie na usg do lekarza Czyrnego, ktory jako pierwszy
                stwierdzil ze prawdopodobnie mam uszkodzone wiezadlo krzyzowe przednie.W
                trakcie artroskopi okazalo sie ze cale to wiezadlo jest zerwane i "lezy"sobie
                na dole kolana. Rano mialam artroskopie a po poludniu juz chodzilam i
                nastepnego dnia wchodilam na 4 pietro bez kul. W zasadzie kule nie byly mi
                potrzebne. Od poczatku cwiczylam, bo podobno 60% stabilnosci kolana to mocne
                miesnie. Lekarz odradzal mi rekonstrukcje wiezadla , bo kolano mam stabilne
                podobno zdarza sie to u 1% ludzi z takim uszkodzeniem. No jeszcze nadmienie, ze
                od wielu lat regularnie cwicze 3 razy w tygodniu po 1 godz. szczegolnie przed
                nartami . W tym roku jezdzilam juz na nartach, chodze po gorach i w zasadzie
                nie czuje tej nogi, a jezeli czasem to raczej rano po przebudzeniu a nie po
                wysilku. Acha mam 54 lata.
                Wierze, ze wszystkim Wanm sie kolana usprawnia ale nalezy pamietac zeby caly
                czas miec mocne miesnie. W klinice na Wawelskiej uwazaja, ze gips czyni wiecej
                zla niz pomaga. Ja na szczescie nie mialam zadnrgo gipsu i moje miesnie musialy
                caly czas pracowaac. Mieszkam na 4pietrze bez windy i z zasady nie korzystam z
                wind chyba, ze powyzej 5-go pietra.
                Pozdrowienia
                • Gość: Magda IP: *.ctnet.pl 29.04.04, 19:23
                  Witam,
                  zaciekawiła mnie Twoja historia, ponieważ ja również ( o czym pisałam powyżej )
                  tak bardzo na moje kolanko nie narzekam. Chciałam zapytać , czy jeżeli zrobię
                  usg to lekarz będzie mógł stwierdzić w jakim stanie jest moje kolanko i
                  więzadła czy potrzebna jest jednak artroskopia ?
                  Nie wiem również jakie ćwiczenia należy robić aby wzmocnić mięśnie.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: dchabas IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.04.04, 20:05
                    Lepiej zrobić artroskopię. Ja jestem po RTG, MRI i USG. Nigdzie nie stwierdzono, że mam jakieś uszkodzenia. We wroclawiu powiedzieli, że to więzadło krzyżowe i bedzie potrzebna artroskopia. Tylko terminów brak i trzeba się zaszczepić co mam już za sobą, teraz czekam na zabieg, ale to jeszcze trochę czasu.
                    Pozdrawiam.
                    • 04.05.04, 11:06
                      Witam,
                      otoz z moich doswiadczen wynika, ze najistotniejsza sprawa jest umiejetnosc
                      odczytywania USG. Ja zrobilam pierwsze usg i lekarki, ktora ma b. dobra opinie
                      i jest teraz w Przychodni Sportowej na Wawelskiej w W-wie i ona nie stwierdzila
                      zadnego uszkodzenia wiezadla krzyzowego dopiero nastepne usg u dr.Czyrnego
                      wykazalo, ze istnieje takie prawdopodobienstwo. Dopiero wtedy zrobilam
                      rezonans, ktory wykazal, ze takie uszkodzenie jest. Rezonans robilam na
                      Czerniakowskiej i lekarz robiacy mi artroskopie narzekal ,ze nie jest ten
                      rezonans zrobiony prawidlowo. Z tego co wiem od lekarzy to artroskopia daje
                      pewnosc co jest w kolanie , natomiast pozostale badania zaleza od lekarza,
                      ktory wyniki badan interpretuje.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 04.05.04, 20:20
                        Ja miałem zrobiona artroskopię kolana 2 miesiące temu w 5 dni po wypadku.
                        Okazało się, że mam pękniętą torebkę stawową w kolanie- założyli gips, 10 dni
                        temu zdjeli. I nogi jak nie mogłem wyprostować tak i nie mogę teraz
                        wyprostować. Uszkodzenie łękotki zostało wykluczone a więc ja nie wiem w czym
                        problem- staram się sam ta nogę rozruszać na wszelkie sposoby- pomału wychodzi-
                        ale jest dość duży ból.
                        Pozdrawiam
                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.04.04, 21:18
                    na podstawie usg lekarz stwierdzi co się dzieje w Twoim kolanie
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.04.04, 17:00
                ja tak często nie pisze, bo u mnie nic ciekawego się nie dzieje, bo juz trochę
                czasu minęło od zabiegu - codziennie rehabilitacja, basen. Czasem coś strzela w
                kolanku jak chodzę, czasem spuchnie, ale jakoś sobie radzę np z lodem :-)
                Kule rzuciłam w kąt juz pare tyg. temu. Pozdrawiam.
                • Gość: jasiek IP: *.um.bielawa.pl / *.um.bielawa.pl 06.05.04, 15:11
                  Mój uraz dokonał się pod koniec roku 2001 na hali, gdzie intensywnie uprawiałem
                  halową piłke nożną.Zresztą całe życie coś intensywnie uprawiałem, przede
                  wszystkim koszykówkę.Skeciłem nogę, bo kolano zostało w tyle w związku z
                  zakleszczoną stopą, w czym pomogli mi inni gracze.Ból był okropny, noga
                  przeskakiwała na boki, więc na drugi dzień rano udałem się do lekarza, później
                  do szpitala, punkcja (krew w kolanie) i gips na miesiąc.Gips ściągnąłem po
                  tygodniu, zastępując go lekkim.Noga bardzo szybko doszła do siebie, ale...Pół
                  roku później na hali noga uciekła i znów ból, znów momentalnie wraca do siebie,
                  2 tygodnie temu na spacerze z synkiem zeskakuję z małej skalnej półki i lecę
                  bezwładnie, noga znów uciekła.Wizyta u dobrego ortopedy, podejrzewa zerwane
                  więzadło ACL (przednie krzyżowe).W czerwcu artroskopia diagnostyczna, prawd.
                  jesienią przeszczep więzadła.Co ciekawe, w tej chwili noga znów jest ok,trochę
                  stuka i skrzypi, ale ruchomość ok.Podobno jest tak dzięki bardzo sprawnym i
                  silnym mięśniom.Dbajcie o nie.Boję się trochę tych zabiegów.Ale muszę to
                  zrobić.Mam 33 lata.Pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.
                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.05.04, 18:35
                    witam!chyba wszyscy sportowcy wczesniej czy później mają coś z kolanami..takie
                    mam wrażenie. Ale przecież moga ci za jednym razem zrobić artroskopię i
                    ewentualnie naprawić więzadło! więc po co 2 razy się kroić?! nie martw się - ja
                    przezyłam to każdy da radę.. :-) pozdrawiam!
                    • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 10.05.04, 21:18
                      Forum jakby trochę zamarło. Proponuję porozmawiać o naszej rehabilitacji. Jak
                      Wam idą ćwiczenia? Jakie macie postępy w zginaniu kolan?
                      Ja jestem prawie 4 tygodnie po operacji rekonstrukcji więzadła krzyżowego.
                      Nadal noszę ortezę. Cięzkie to strasznie i niewygodne. Ale zostały mi jeszcze
                      tylko 2 tygodnie. W domu chodzę całkiem dobrze bez kul, poza domem nadal z
                      jedną dla bezpieczeństwa. Mam za soba 1-y tydzień rehabilitacji. Zajęcia 3 razy
                      w tygodniu. Oczywiście ćwiczę też kilka razy dziennie w domu prawie od drugiego
                      dnia po operacji. Ból nogi ustąpił około 12 dnia po zabiegu. Niestety kolano
                      zgina się tylko do 90 stopni. Nie mogę tego progu w żaden sposób przeskoczyć,
                      kolano zwyczajnie się blokuje i koniec. Jest też jeszcze niewielka opuchlizna
                      nad kolanem, która prawdopodobnie jest przyczyną częściowej nieruchomości.
                      Bardzo jestem ciekawa jak wyglądają wasze postępy w zginaniu kolana. Piszcie ze
                      szczegółami. CZy powrót do pełnej sprawności to tylko kwestisa czasu i
                      ćwiczeń???
                      Aniu, mam pytanie, kiedy zaczęłaś pływać po operacji?
                      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.05.04, 19:07
                        ja mam dzis małą rocznicę - 3 miesiące od zabiegu.. Monico-u mnie tez była taka
                        bariera, blokada w kolanie, ale to rehabilitant powinien ci je wchodząc w ból
                        powoli rozciągać. Ja dzięki temu już zupełnie normalnie funkcjonuję! Żadnych
                        kul, zaliczyłam imprezę (łącznie z tańczeniem!!! :-) ) , wczoraj 1y raz od 3
                        miesięcy wróciłam ze szpitala nie samochodem, tylko tramwajem i autobusem. I
                        zaczynam wracać do normalności. Na basen zaczęłam chodzić w 5. tygodniu po
                        operacji, ale to nie było od razu pływanie! Zaczęłam od ćwiczen w wodzie, i
                        stopniowo zaczynałam pływać, ale nogi zawsze pracowały jak do kraula-w żadnym
                        wypadku nie żabka. Teraz nie mogę chodzić na basen, bo chodze na komorę
                        kriogeniczną (wczoraj 2,5 minuty w -120 stopniach). Normalnie jeżdżę już na
                        rowerku :-) A mięsień czworogłowy ćwiczę z 2,5 kg obciążnikiem. No ale nadal
                        codziennie rehabilitacja i masa ćwiczeń. Teraz skupiam się na odbudowie mięśni,
                        a zgięcie na razie zostawiam w spokoju. Kolano musi byc stabilne, a do tego
                        potrzeba mięśni doprowadzonych do porządku! No i jeszcze czyms się pochwalę-
                        chodze już jak normalny człowiek po schodach :-) a nie po jednym sctopniu..
                        POZDRAWIAM!!!
                        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 11.05.04, 20:53
                          No widzę, że sprawy mają się u Ciebie Aniu doskonale. To jest bardzo
                          pocieszające. Wiem, że to dzięki wytrwałej pracy i ćwiczeniom. Jutro minie
                          dokładnie miesiąc od mojej operacji. Ćwiczę dzielnie. Doskwiera mi jedynie
                          niewielka opuchlizna, jakby "kapsuła" ponad kolanem. Rehabilitant stara się to
                          zniwelować elektro-stymulacją. No, ale dodałaś mi nadziei. Bo skoro tak się
                          sprawy mają, to znaczy, że w połowie lipca będzie możliwy rowerek :-)) Rozważę
                          też w takim razie basen, myślę, że woda dobrze mi zrobi. A jak oceniasz
                          działanie komory kriogenicznej? Widzisz rezultaty?
                          Pozdrawiam Was wszystkich przed i po... Kolana do góry.
    • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 15:24
      Witam wszystkich bardzo serdecznie!
      Ciesze sie ze trafilam na forum o temacie, ktory mnie interesuje. Przeczytalam
      wiekszosc postow i musze stwierdzic, ze znalazlam w nim wiekszosc odpowiedzi na
      nurtujace mnie pytania.
      Moje powazniejesze problemy zaczely sie w czerwcu zeszlego roku, kiedy podczas
      treningu skrecilam kolano. Mialam zrobiona punkcje, sciagnieto mi krew i
      wlozono w gips na 3 tygodnie. Po wakacjach wrocilam na parkiet i kontuzja sie
      odnowila. Znowu ta sama bajka - punkcja, gips, rehabilitacja we wlasnym
      zakresie i zwolnienie z WFu do konca roku. Z wielkim bolem w sercu postanowilam
      na jakis czas skonczyc z siatkowka, jednak moje problemy na tym sie nie
      zakonczyly. Niedawno trafilam ortopede, ktory po badaniach stwierdzil, ze mam
      uszkodzona lakotke i zerwane wiezadla krzyzowe przednie, z podejrzeniem
      zerwania krzyzowych tylnich. Za tydzien bede miala robiona artroskopie, wtedy
      wszystko sie okaze. Jednak mam pewne obawy... Czy jest sens robienia
      rekonstrukcji???????????????
      Wszystkim kolankom zycze szybkiego powrotu do zdrowia i wytrwalosci w
      rehabilitacji!:)
      Pozdrawiam,
      Agnieszka
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.05.04, 19:09
        Kobieto!!! Jeśli okaże się że masz zerwane więzadła, to jeszcze pytasz czy jest
        sens???!!! Moim zdaniem to konieczność, żeby kolano było stabilne. Mogą Ci się
        porobić nieodwracalne zmiany-jeśli już nie porobiły.
        • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 19:30
          Masz racje, ale jak czytam na czym polega rekonstrukcja, to mam ochote uciec,
          schowac sie i nikomu nie pokazywać!!! Boje sie tego strasznie, ale chyba
          jeszcze bardziej czasu, jaki bede musiala poswiecic na rehabilitacje. Jednak do
          tego zabiegu jeszcze troche czasu, wstepny termin mam na koniec sierpnia. Teraz
          mysle tylko o artroskopi, to bedzie moj wyrok... Mam nadzieje ze tylne nie sa
          uszkodzone, bo jesl tak, to przeszczep bedzie musial byc brany z drugiej nogi:(
          A jak tam Twoje kolanko sie miewa?:)
          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 11.05.04, 21:15
            Agnieszko,
            jeśli istotnie masz zerwane więzadło, to nie masz wyjścia. Rekonstrukcja jest
            konieczna. Skoro jeszcze masz WF to znaczy, że jesteś za młoda na rezygnowanie
            z aktywnego życia. Lekarze zazwyczaj nie polecają rekonstrukcji osobą starszym
            po 55-60 r.ż. Zalecają wzmocnienie mięśni i przejście na bardziej spokojny tryb
            życia. Młodszym zaleca się rekonstrukcję. W przeciwnym wypadku czeka Cię
            historia z niestabilnością kolana i kolejne urazy. W efekcie brak prawidłowo
            funkcjonującego więzadła spowoduje ścieranie się łąkotek i przedwczesny
            artretyzm. Ludzie, ktorzy nie decydują się na operację, wracają do lekarza po 4-
            5 latach, ale wówczas pewnych zmian nie da się już cofnąć.
            Oczywiście rozumien Twój lęk (sama przez to przeszłam), ale postaraj się raczej
            wyciągnąć pozytywne wnioski. Sam fakt, że dużo będziesz wiedzieć przed
            zabiegiem będzie bardzo pomocny. Tak więc znajdź dobrego lekarza, nie pozwól
            się zapakować w gips po zabiegu bo to stara metoda, bądź cierpliwa, nastaw się
            na nieodzowny ból, a potem powrót do zdrowia. Domyślam się jak trudno Ci
            zrezygnować z siatkówki, bo sama uprawiałam ją przez 8 lat. Rezygnując z
            zabiegu, rezygnujesz również z fajnych zajęć w przyszłości.
            I jeszcze rada, jeśli masz mieć artroskopie diagnostyczną to czemu od razu nie
            naprawić kolana. Po co dwa razy zaglądać do środka?
            • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 21:46
              Szczerze mowiac nie wiem dlaczego... Bede musiala zapytac o to lekarza. To nie
              jest do konca zabieg diagnostyczny, mam miec usuwany kawalek lekotki. Z tego co
              wiem artroskopia jest nieinwazyjna i nie niesie za soba zadnych powiklan, wiec
              moze dlatego moj lekarz chce zrobic odstep miedzy zabiegami(?) A jak Ty
              uwazasz? Kiedy mialas robiona rekonstrukcje? I po jakim czasie wrocilas do jako
              takiej sprawnosci?
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 08:47
                Jak to artroskopia nie jest metodą inwazyjną..? Masz krojone, nacinane kolanko
                i wpuszczaną tam kamerę! A jeszcze usunięcie łąkotki to kolejne narzędzia w
                Twojej nodze. Więc moim zdaniem jest inwazyjna..
            • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 22:47
              To znowu ja:) przeczytalam Twoje wypowiedzi na forum:) i ponownie napisze, ze
              ciesze sie ze tu trafilam:) Jezeli chodzi o Twoje kolanko - jestem przekonana,
              ze wiesz jak je cwiczyc:) Ja niestety na poczatku moich przygod z lekarzami
              bylam zielona w tym temacie... Zostalam zle zdiagnozowana, nikt mnie nie
              uswiadomil jak wazne jest calkowite wyleczenie, a nie tylko "uleczenie"
              kontuzji, trener uwazal ze moj uraz nie jest powazny, ze go sobie wymyslilam...
              Po 3 miesiacach, z 5cm ubytkiem masy miesniowej zaczelam grac i juz na trzecim
              treningu kolanko znowu trzasnelo, tym razem o wiele mocniej. Mialam robione 2
              punkcje, w sumie sciagnieto mi ponad 200ml krwi (ała) i znowu na 3 tygodnie w
              gips:/ Ortopeda zalecil nagrzewanie stawu (co bylo oczywiscie porazka totalna,
              bo tego typu urazy leczy sie zimnem) i rehabilitacje czworoglowego, ktory mial
              grac glowna role w utrzymaniu stabilnosci. Miesien odbudowalam, jednak noga
              caly czas "uciekala" i cos bylo z nia nie tak. Niedawno trafilam na lekarza,
              ktory podobno sie na tym zna, zaufalam mu i teraz chce jak najszybciej miec
              operacje, zeby wrocic do mojej milosci, siatkowki:))))) Podobno dopiero po 3
              latach po rekonstrukcji mozna powiedziec, ze kolano jest juz sprawne.
              Pozdrawiam,
              Agnieszka
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 08:44
            Moje kolanko coraz lepiej :-) na szczęście.. Ale na początku było ciężko-musisz
            uzbroić się w cierpliwość w rehabilitacji i stopniowo pokonywać lęk-bo to on
            często blokuje prawidłowe odruchy nogą, ja bałam się że znowu mi "wyskoczy"
            rzepka albo zerwę zrekonstruowane troczki.. Ale w tej chwili jest naprawdę OK.
            Rehabilitacja wciąż trwa, intensywnie ćwiczę mięśnie, ale powoli zaczynam
            wracać do normalności :-) pozdrawiam
            • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 10:10
              Witam,
              W środę idę na artroskopię mojego biednego lewego kolanka.Dokładnie nie wiem
              jeszcze co mi będą robili, mam łękotke pęknięta pionowo w 2/3 długości i jak
              wykazało USG naderwane ACL-jednak dwóch lekarzy w trakcie badania naderwania
              raczej nie stwierdziło.
              Szczerze przyznam trochę się boję, niby trafiłam do dobrego jak sądzę szpitala
              MSWiA w warszawie na Wołoskiej i do doktora Ruszczaka, którego polecił mi mój
              internista, ale...zawsze jest to ale:-).
              Bardzo wszystkich kolankowiczów prosze o informacje dotyczące zabiegu, może
              jakieś pomysły co mogą mi "zrobić", a może ktoś ma informacje o szpitalu i
              lekarzu który będzie przeprowadzał zabieg?
              No i najważniejsze chyba, bardzo boję się tego co może być po, może jakieś rady
              dotyczące tego co jakie ewentualne środki farmakologiczne mogą byc mi przydtne
              po zabiegu, jakie ćwiczenia rahabilitacyjne mogę wykonywać sama po zabiegu. I
              może ktoś z Warszawy ma jakieś informacje o dobrych rehabilitantach?
              Bardzo dziękuję za info i trzymam kciuki za wasze kolanka te juz rehabilitujące
              się i te które tak jak moje czeka na zabieg:-) Alex.
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 15:28
                po 1e-trafisz do bardzo dobrego szpitala, i do dobrego lekarza. A to połowa
                sukcesu. Ja miałam na Wołoskiej artroskopię w lutym, a rehabilitacja wciąż
                trwa. Mogę Ci powiedzieć jedno-kup kule, bo po zabiegu, na drugi dzień
                przyjdzie do Ciebie w niebieskim ubranku pan Krzyś i non-stop żartując i
                nabijając się z Twojej nogi pomoże Ci trochę pospacerować. Ja po rekonstrukcji
                troczków zaczęłam rehabilitację 3 tyg po zabiegu. Ale tuż PO trzeba robić
                ćwiczenia izometryczne-pan Krzyś Ci wytłumaczy o co chodzi. Z zakupów przyda
                się jeszcze taki niebieski żel, który się zamraża i który doskonale chłodzi
                (zapewne po zabiegu będziesz mieć taki na kolanku, więc podejrzysz pod
                kołderką.) W szpitalu nie bój się prosić o przeciwbólowe. Wychodząc do domu
                koniecznie poproś o receptę na cos przeciwbólowego (pewnie dostaniesz ketonal.)
                Jeśli chodzi o rehabilitację, to jeśli będziesz się rehabilitować w ZULu na
                Wołoskiej, to jeśli dostaniesz ćwiczenia (w odciążeniu, samowspomagające albo
                coś w tym stylu) to koniecznie poproś o to, czy możesz je mieć w gabinecie nr
                22 a najlepiej u pani Agaty-to może się spotkamy :-) Jeśli chodzi o
                informacje które są przydatne przed zabiegiem, to chyba poidstawowe Ci
                przedstawiłam. Nie bój się, nie stresuj, bo naprawde jest ok. Najgorsze są
                ewentualne załamki psychiczne, bo przez pare tygodni po zabiegu jest się
                wyłączonym z życia, ale i to można przeżyć!!! W razie jakichś pytań pisz tutaj
                albo jak chcesz możemy wymienić się mailem. I koniecznie napisz po zabiegu, jak
                tylko wrócisz do domku (podejrzewam, że w czwatrek, najpóźniej w piątek, bo dr.
                Ruszczak po usunięciu łąkotki wypisuje na drugi dzień). Zyczę powodzenia i
                zdrówka!
                • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 15:57
                  Dziękuję, Aniu za słowa pocieszenia :-) jako takich dołków związanych z
                  zabiegiem nie mam tylko się denerwuje:-),ale to chyba normalne. Nadenerwowałam
                  się już wystarczająco przez moją nóżkę i teraz pozostaje mi tylko bardzo,
                  bardzo usilnie wierzyć w to, że będzie juz tylko lepiej:-)i innej opcji nie
                  przyjmuję do wiadomości. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powrót do sprawności
                  pewnie zajmie mi troszkę czasu, ale lepsze to niż męczyć się ze skaczącym i
                  wariującym kolankiem. Najgorsze dla mnie będą te dodatkowe nóżki, które pewnie
                  jednak będą konieczne:-( no ale mówi się trudno. Teraz pozostaje mi tylko
                  czekać na zabieg:-)no na szczęście to juz w środę. Doczekać się nie mogę bo
                  czekam już wystarczająco długo.
                  Oczywiśćie odezwę się po zabiegu.Papapapa
                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 18:42
                    cieszę się, że jesteś tak pozytywnie nastawiona! :-) Ja też byłam, ale
                    wiesz..jak lezysz niemalże plackiem 2 czy 3 tygodnie, ciągle ból, a lekarz mówi
                    Ci, że jeśli nie rozruszasz tej nogi to czeka Cie kolejne krojenie..?Weź się i
                    nie zdołuj... A rozruszanie naprawdę boli.Ale teraz, z perspektywy czasu nie
                    żałuję i cieszę się, że mam wreszcie stabilne kolanko! Papap
                    • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 21:12
                      Oj, perspektywa tak dlugiego "wypoczynku":-)(nawet jesli miałoby to byc kilka
                      dni) i tego że będzie bolało nie powiem przeraża mnie i to solidnie, bo ja 2
                      minut nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu i cały czas wszędzie latam- czuję
                      że na jakiś czas będę musiała zmienic swoje przyzwyczajenia :-(, ale i tak mam
                      nadzieję że nie będzie tak źle, a na dokładke wierzę w to że po zabiegu (no
                      wiadomo nie odrazu) będzie lepiej i moje kolanko nie będzie już wariowało jak
                      przez ostatnie lata.
                      Papapa
                      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.05.04, 00:53
                        Witajcie
                        dawno mnie już tu nie było a to z powodu wyjazdów na konferencje międzynarodowe
                        i nawet pochwalę się, że w Olsztynie, zdobyłem 1 miejsce w międzynarodowej
                        konferencji Studenckich Kół Naukowych, ale nie o tym miałem mówić.
                        Cotraz częściej chodze bez kul a tak naprawdę to bez nich już chodzę, nawt po
                        schodach już umiem chodzić zarówno w dół jak i do góry- ale jeszcze trochę
                        kuleję. Jezdziłem już rowerem i nie byłem jeszcze na żadnej rehabilitacji- ale
                        zato sam się molestowałem godzinami- czego tak już od tyugodnia nie czynie zbyt
                        intensywnie. A i najważniejsze mam bardzo duże ubytki na mięśniach- powyżej
                        kolana to 6 cm a poniżej 4cm w obwodzie.
                        Nie zginam jeszcze kolana do końca a i z prostowaniem sa małe problemy no i
                        najgorsze, że w środku mnie czasami boli dokładnie w miejscu uszkodzenia.
                        równiez opuchlizna pojawia się z coraz mniejszym nasieleniem
                        Jestem zdania że wszystko powinno być dobrze, czego i wam z całego serca zycze
                        Pozdrawiam
                        Pa
                    • Gość: Łucja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.04, 20:20
                      Ludzie ratujcie!!
                      Mam miec artroskopie i nie wiem czy mam isc, podobno nie pomaga. Napiszczie jak
                      to wyglada i czy potem w gips wkladaja prosze pomozcie!!!!
                      • Gość: Marcin IP: *.ld.euro-net.pl 02.08.04, 20:35
                        artroskopia nie szkodzi a pomaga. Dzieki niej dowiesz sie co sie stalo z Twoim
                        kolankiem, jezeli np jest uszkodzona lekotka to trzeba z nia zrobic taki maly
                        porzadek bo bedzie Ci sie niszczylo nadal kolanko w srodku, oprocz tego lekarz
                        oczysci te kolanko ze wszlekich brudow jezeli takie beda. Z gipsem to jest
                        rozna sprawa to zalezy od szpitala, zdarza sie ze wkladaja noge w gips ale
                        obecnie wiekoszosc sklania sie do tego ze po operacji noga nie jest niczym
                        unieruchamiana zeby odrazu ja cwiczyc.. oglnie powiem Ci ze ja mialem
                        artroskopie w marcu i teraz przy piwku to sie smieje z tego z kumplami i teraz
                        zebym szedl to bym sie wogle nie bal.. moze troche strasznie sie zapowiada ale
                        wrazenia jak z mierzenia cisnienia. Jezeli nie zrobia Ci artro to sie nie
                        dowiesz tak naprawde co sie dzieje z Twoim kolanem.
    • Gość: Ona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 14:49
      Aniu,
      Wywaliłam sie na nartach, mialam 2 razy robiona punkcje i po jakims czasie w 98
      r. robiona artroskopie-naderwane wiezadlo krzyzowe kolana, popekana pow.
      łąkotki i rzepki. Po samej operacji bez komplikacji, potem rehabilitacja.
      Kolano nigdy nie wroci do normy, jest sprawne, ale blokuje sie czasem jak zle
      stane, albo skrece kolano, boli przy zmianach pogody, po prostu czuje je w
      zasadzie caly czas. Nie wierze w to zeby raz zepsute kolano dalo sie naprawic,
      zawsze bedziesz je czuc. Nie wskazane jest bieganie, jazda na wrotkach,
      rolkach, łyżwach,nartach itp. Wskazany rower, bo wzmacnia miesnie czworoglowe,
      ktore przejmuja wtedy czesc funkcji kolana. Zycze zdrowia i oby u Ciebie bylo
      inaczej ni zu mnie.
      JW
    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.05.04, 15:38
      pamiętajmy o tym że każdy przypadek jest indywiduum!!!
      • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 12:24
        Jutro ide do szpitala, w piatek mam artroskopie. Boje sie troche, ale chyba
        najbardziej znieczulenia... Jak wroce to napisze jak bylo! 3majcie za mie
        kciuki!:)
        Papa
        • Gość: Gosia IP: 212.244.54.* 19.05.04, 12:48
          Nic się nie bój! Ja jestem już po. Nie było tak strasznie jak się tego
          obawiałam. Znalazłam to forum, przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Niebawem
          opiszę historię swojego biednego kolanka. Trzymam kciuki za Tówj szybki powrót
          ze szpitala, powrót przed komputer i oczywiście powrót do zdrowia. :)))
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 14:56
            słuchajcie.. Zakładając 3 miesiące temu ten wątek nie przypuszczałam, że będzie
            tyle wpisów, że wymienimy się tyloma doświadczeniami i będziemy wspierać!!!
            Naprawdę cieszę się, że tak mój wątek się "rozkręcił". Piszcie, piszcie.. I nie
            bójcie się artroskopii :-) POZDRAWIAM WSZYSTKICH :-)))
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 14:53
          trzymam mocno paluchy,a znieczulenia nie bój się-dostaniesz dożylnie taki
          ogłupiacz po którym nic nie czujesz, ja nawet na chwilę straciłąm przytomność..
          I nawet nie pamiętam kłucia w plecki.Głowa do góry. Czekam na Wasze relacje-
          Twoje i Alex :-)
          • Gość: wojtek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.05.04, 13:56
            Cześć ja jestem już po artroskopi kolana czuje sie ok skaczę pływam ale w zimie
            poczułem pewien ból. Martwi mnie to bo nie mam kontaktu ze swoim lekarzem
            jestem teraz na studiach i szukam dobrego "państwowego" ortpedy we Wrocławiu
            może ktoś mi poleci ??? Bede wdzięczny pozdrowienia
          • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 13:35
            Witam jestem już po artro:-)
            Na prawdę nie było się czego bać, znieczulenie -no troszkę bolało 1 ukucie w
            plecki, ale potem było juz przyjemnie. Na sali operacyjnej panowala całkiem
            miła atmosfera,cały czas sie śmiałam i wszystko chciałam wiedzieć co się
            dzieje, ale na szczęście lekarzom to nie przeszkadzało i mnie nie uśpili. Musze
            powiedzieć że kiepsko znosiłam wychodzenie ze znieczulenia, cały czas sie
            trzęsłam z zimna, ale panie pielegnierki zadbały o dodatkowy kocyk dla mnie.
            Jak się okazało mój problem to naderwane przednie więzadło krzyżowe (fajnie
            wyglądało na monitorku) i choroba chrząstek, które sa bardzo miękkie i tworza
            się na nich takie małe pęcherzyki:-( no leczenie tego potrwa i jest drogie.
            JEśli chodzi o moją aktualną sprawność to dzielnie wykonuje polecenia... pana
            Krzysia, nie obciążam nogi, chodze o kulce, we wtorek mam wizytę kontrolna i
            zobaczymy co będzie dalej.Generalnie byłam przed nastawiona optymistyczniei się
            nie zawiodłam:-)
            Pozdrawiam wszystkie kolanka, chore, prawie zdrowe i zdrowe:-) papapa
            • Gość: PliP IP: 212.14.2.* 21.05.04, 22:39
              Witam wszystkich kolanowiczów...
              U mnie raz jest lepiej a raz gorzej. Jedno moge powiedzieć, ze nie jest OK.
              Kolano zawodzi i boli- chociaż w przeciwieństwie do okresu z przed gipsu- mogę
              chodzić. Odczuwam ból z boku kolana szczególnie gdy prostuję nogę i napinam w
              takiej wyprostowanej pozycji mięśnie. Lekarz jednak powiedział mi na wizycie
              kontrolnej, że wszytko jest OK.
              Więc nie wiem komu wierzyć.
              Może ktoś zna dobrego ortopedę w Szczecinie
              bo zanim pojade w połowie czerwca na praktykę do Fionlandii chciałbym wiedzieć
              co tak naprawdę mi dolega.
              Zdrowiejcie bo w końcu chyba bedzie ciepło i nogi będą potrzebne. ;)
              • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 19:26
                Juz jestem po!!! Brrrr nie podobalo mi sie w tym szpitalu..:/ Czy Wy tez
                dostawaliscie zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzuch? Bo ja dostawalam je
                codziennie w szpitalu, i jeszcze przez tydzien musze je robic...:/ Tzn. nie ja,
                ale pielegniarka:) Wycieli mi lekotke i okazalo sie ze mam zerwane przednie
                krzyzowe, tylne jest tylko naderwane, i jeszcze cos mam tam z klykciem chyba...
                Nie wiem, jak dorwe wypis to wszystko napisze:) A teraz spadam papa!! Aha!
                Mialam ogolne... Robili miejscowe, kluli mnie chba z 7 razy, ale cos im nie
                wyszlo:( i w koncu zrobili ogolne... A dzisiaj jeszcze na happy end mialam
                punkcje;/ Dobra spadam! Papa
                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.05.04, 22:21
                  punkcję to ja miałam 3 razy po zabiegu, ale co ciekawsze krew ściągana była ze
                  skrzepami.. :-((( a to dopiero tragedia. A zastrzyki tez miałam - chyba z 15, a
                  w sumie to już ich tyle miałam z powodu nogi, że szkoda gadać.. Ale podobno są
                  tabletki podobnie działające!!!Vasyl czy jakoś tak, więc może podpytaj
                  lekarza.pozdrawiam
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.05.04, 08:43
              nom.. zapomniałam Ci powiedzieć o tym zimnie-mnie też nieźle trzęsło..
              • Gość: Ania IP: *.chello.pl 24.05.04, 12:41
                ... ale już jestem i zabieram się za opisanie tego, co umnie słychać...

                Po rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego 24 marca zapakowano mnie na 5
                tygodni w gips. Równo po pięciu tygodniach wróciłam na oddział, gdzie pozbyłam
                się ciężaru i spędziłam kilka dni na wstępnej rehabilitacji. Kule odrzuciłam
                już pierwszego dnia po zdjęciu gipsu. Widok mojego biednego chudego uda poraził
                mnie i na pierwszy rzut oka wydawało się, że nie dam rady bez kul, a jednak...

                W szpitalu chodziłam na basen, miałam masaż wirowy i ćwiczenia na salce
                (bloczki i fotel). Piątego dnia zginałam już nogę do 90 stopni. Przy
                wychodzeniu ze szpitala doszłam do 100. Od początku ubiegłego tygodnia chodzę
                codziennie na porządną rehabilitację. Kolano zginam już bardzo ładnie, bez
                żadnego problemu jeżdżę na rowerku, myślę więc, że 120 stopni jest musowo
                (sprawdzę to jutro, bo pani rehabilitantka będzie mierzyła). Mięsień
                czworogłowy jest "chudszy" od tego w zdrowej nodze o 3 cm. Lepiej o pół
                centymetra niż po zdjęciu gipsu, ale to dopiero początek. Zresztą, zaczyna być
                już czuć, że moje udo nabiera mocy, bo stało się twardsze (po gipsie było
                wiotkie jak wata). Po schodach wchodzę normalnie, ale ze schodzeniem jest
                gorzej - wciąż po jednym schodku.

                Do pracy wrócę zapewne po skończonej rehabilitacji, zaplanowanej na 4 tyg. -
                czyli w połowie czerwca. Czekam również na sanatorium, gdzie skierowano mnie ze
                szpitala.

                Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. Najważniejsze, żeby się nie
                poddawać. Trudna ta rehabilitacja, bo efekty chciałoby się widzieć od razu, a
                tu nie ma tak prędko. Ja, dodatkowo, obawiam się o swoją łąkotkę której - choć
                uszkodzona - nie ruszono podczas zabiegu. Ordynator zostawił ją, ponieważ jest
                pęknięta w sposób, który nie przeszkadza. Niestety, czasem ją czuję. Póki co,
                próbuję się nie martwić i wierzę, że po odbudowaniu czworogłowego i ona da mi
                spokój, bo i co mi inego zostało? ;)

                Trzymajcie się,
                Ania
                • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 13:41
                  Witam właśnie wróciłam z wizyty kontrolnej,"pomacano" moja nóżke i stwierdzono
                  że wszystko jest ok i idzie ku lepszemu. Utwierdziłam się w przekonaniu, że
                  leczenie chrząstek jest konieczne, a to paskudne zastrzyki w kolano:-(,a jak
                  nie będę ćwiczyła i wzmacniała mięśni, albo jeśli nie będą chciały one przejąć
                  funkcji mojego zerwanego przedniego krzyżowego to za jakiś czas sptakm się
                  znowu z miłymi panami doktorami na niemiłej rekonstrukcji więzadła:-( Zabieram
                  się więc do roboty i będe ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć:-)!!!
                  Pozdrawiam:-)
                  • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 25.05.04, 21:07
                    Nie mam pewności o jakich zastrzykach w kolano piszesz, ale wiem, że były
                    prowadzone badania i dowiedziono, że podawanie przeciwbólowych zastrzyków
                    (potocznie nazywanych "blokadą")do stawów w rezultacie powoduje zniszczenie
                    ich. To nie dzieje sie w ciągu roku czy dwóch, ale pojawia się po wielu, wielu
                    latach. Osobiście miałabym wielkie wątpliwości. Na zdrowy rozsadek, lek
                    przeciwbólowy znosi tylko objaw, a nie likwiduje prawdziwej przyczyny. To tak
                    jakby próchnicę zębow leczyć Ibuprofenem. Ale.......mogę być w błędzie, bo być
                    może piszesz o innych zastrzykach. Daj jakieś info. ;)
                    • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 10:53
                      Hej,
                      W istocie pisze o troszkę innych zastrzykach, nie przeciwbólowych, bo nie są mi
                      one potrzebne.Mam poprostu chore chrząstki w stawie kolanowym (są miękkie jak
                      poduszeczka i tworzą się tam jakieś pęcherzyki, co zostało odkryte podczas
                      artroskopii), oprócz tabletek, które przepisał mi lekarz będe brała za jakiś
                      czas ok. miesiąc - półtora całą serie zstrzyków do stawowych wzmacniających
                      chrząstkę. No niestety zmiany w moim kolanku sa dość znaczne i jeśli chcę
                      normalnie funkcjonować z kilka- kilkanaście lat musze tą kurację przejść.
                      Jeśli ktoś ma podobny problem lub słyszał coś o takiej przypadłości prosze o
                      wiadomość. Dzięki.
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 11:18
                        Sprawdziłam na wypisie moja przypadłość to chondromolacja II i III stopnia,
                        czytałam gdzieś, że wykrywana jest przez USG, jak widać lekarz który robił mi
                        je przed artroskopią nie pomyślał o tym tak samo jak i kilku ortopedów u
                        których byłam zanim trafiłam do szpitala. Tak więc leczenie:łykanie tabletek i
                        zastrzyki do stawowe do tego wzmacniam mięśnie, żeby przjęły funkcję zerwanego
                        przedniego krzyżowego (bo jak nie przejmą to rekonstrukcja). Jednym słowem mam
                        nienajlepsze samopoczucie.
                        Dobra juz nie marudze i nie użalam się nad sobą i moim kolankiem.
                        Raz jeszcze pozdrawiam was wszystkich i wasze kolanka.
                        • Gość: Gosia IP: *.deblin.sdi.tpnet.pl 26.05.04, 17:37
                          Witam wszystkich, zwłaszcza Anię (autorkę forum). Dołożę się do tych opowieści.
                          Przeczytałam WSZYSTKIE wątki. Historia mojego prawego kolanka zaczęła się 25
                          lutego br. : śnieg, góry, narty i trrrach. Upadek, ból, niestabilność kolanka,
                          jednym słowem czarna rozpacz. Prześwietlenie w Żywcu wykazało tylko lekke
                          uszkodzenie ACL. Stabilizatorek nosiłam 10 dni. USG innego lekarza i decyzja o
                          artroskopii przeraziła mnie okropnie. Ale niech tam, 11 marca odbył się zabieg.
                          Diagnoza dużo poważniejsza: częściowe uszkodzenie ACL, chodromalacja kłykci
                          udowych III st., uszkodzenie więzadła pobocznego piszczelowego pkd. Nie miałam
                          rekonstrukcji więzadeł, bo lekarz stwierdził, że lepiej mieć samoistnie
                          zregenerowane, zabliźnione przez organizm niż rekonstruowane. OBY MIAŁ RACJĘ!
                          Założyli mi gips na calutką nogę na 6 tygodni. Po 2 tyg. zdjęli mi ten gips, bo
                          mi nożyna okropnie drętwiała.Kule - rzecz bardzo przydatna. Zaczęła się
                          rehabilitacja - ból prawie nie do wytrzymania, ale byłam dzielna. Nie miałam
                          żadnych komplikacji do tej pory. Odrzuciłam kule, kuśtykam coraz lepiej. Mam
                          problem z chrząstką i zanikiem mieśni. Czworogłowy był chudszy o 3 cm, teraz o
                          2. Ćwiczę i ćwiczę.Mięsień musi przejąć rolę więzadeł. Efekty przychodzą wolno
                          ale jestem szczęśliwa, bo robię już prawie wszystko, co zdrowy człowiek.Łykam
                          RECALCIN i popijam ARTHRYL. Mam nadzieję że nóżka kiedyś tam będzie całkiem
                          zdrowa ale to chyba nierealne marzenie.Pozdrawiam wszystkich , będę tu częstym
                          gościem. :)))
                          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.05.04, 17:48
                            dzięki za wpis :-) A powiedz-co to za leki bierzesz, na co konkretnie..? Ja
                            też już prawie doszłam do siebie, czuję że powróciłam już do normalności - mimo
                            nadal utrzymującego się bólu, i codziennych wędrówek do szpitala na
                            rehabilitację.. :-( pozdrawiam!
                            • Gość: Gosia IP: *.deblin.sdi.tpnet.pl 26.05.04, 17:59
                              Witaj Aniu, obydwa leki są na regenerację chrząstki, bo była uszkodzona i nie
                              chce wrócić do zdrowia. Mnie też nożyna boli cały czas, chociaż co tydzień
                              inaczej. Jest taka "ciasna" jak się ktoś wyraził. Ja już nie mam rehabilitacji,
                              katuję się na rowerze stacjonarnym i dzwigam ciężarki na mięsień. 1-go czerwca
                              wracam do pracy. Pozdrawiam :)
                              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.05.04, 18:28
                                a ja jeżdżę na rowerku, ćwiczę na siłowni (oczywiście pod okiem
                                rehabilitantki), wzmacniam czworogłowy, rozciągam dwugłowy, pracuję nad
                                przywodzicielami. Najgorsze jest to, że nie dość że czasem po ćwiczeniach
                                boli "zepsute" kolanko, to z racji przeciążania, boli i druga noga :-((( A ja
                                dostałam ostatnio od lekarza PIASCLEDINE - to była jego odpowiedź na moje
                                ciągłe "strzelanie" kości w kolanie..
                                • Gość: Gosia IP: *.deblin.sdi.tpnet.pl 26.05.04, 19:30
                                  Dobra myśl z tą siłownią. W domku nie ma możliwości wykonywania wszystkich
                                  koniecznych ćwiczeń. Mnie też "strzyka" w kolanku i pobolewa zdrowa noga.Mam
                                  nadzieję, że najgorsze już za mną. Jeszcze raz pozdrawiam :)))
                        • Gość: do, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:57
                          siedze własnie na forum irzeczytałam twojego e-maila ciekawa jestem jak dzisiaj
                          funkcjonujesz.Ja miałam wykonana artroskopie 9.09.04 strwierdzono zerwanie ACL
                          w 1/3 i ta zerwana czesc resekowano,poza tym mam chondromalacje rzepki 3/4
                          stopien i mialam zrobiona ponadto liberalizacje troczków bocznych.Od tygodnia
                          jestem bez kul,rehabilituje sie namietnie i otrzymałam 3 zastrzyki dostawowo
                          (Synvisc).Jest roznie,troche boli noga nadal zniekształcona,a jak u Ciebie to
                          wszystko przebiegało?meczy mnie juz bezczynnosc jestem ciekawa jak inni wracaja
                          do zycia.Podaje mojego e-maila do.adam@gazeta.pl
              • Gość: Kasia IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.04, 20:54
                Prosze dajcie mi jakiś namiar na ortopede we Wrocławiu
                • Gość: Gosia IP: 212.244.54.* 27.05.04, 12:09
                  Jakoś się tu cichutko zrobiło....Chyba wszyscy ćwiczą zawzięcie, ale nie martw
                  się - z pewnością ktoś się odezwie i pomoże. Na tym forum ludziska są baaaardzo
                  w porządku. Pozdrawiam :)
                  • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 22:33
                    Mam pytańsko ludziska;) Ile dni po artroskopii (wycinanie lekotki) mozna zaczac
                    rehabilitacje? Spotkalam sie z wieloma opiniami, m.in. ze im wczesniej tym
                    lepiej, albo ze dopiero 10 dni po zabiegu... I need your help! Podzielcie sie
                    ze mna swoim doswiadczeniem! Please!! :)))
                    I napiszcie w koncu jak tam idzie Wasza rehabilitacja, bo cos zaniedbujecie to
                    forum;))
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.05.04, 08:56
                      Ja-po rekonstrukcji troczków (delikatna sprawa) - zaczęłam rehabilitacje w 3.
                      tygodniu po zabiegu.
                      Teraz jestem 14 tygodni PO. Oprócz typowej rehabilitacji (ćwiczeń
                      izometrycznych, ćwiczenia czworogłowego z 2-3 kg, ze sprężynami, na sużce,
                      rozciągania wszystkich mięśni nóg), korzystam z komory kriogenicznej.. I
                      ostatnio odmroziłam sobie z tyłu kolana w zgięciach.. więc radzę uważać :-/
                      Poza tym moja nóżka sprawuje się średnio-trochę ostatnio opuchnięta, kości w
                      kolanku strzelają i po prostu czuję że jeszcze to nie jest TO. Pozdrawiam!!!
                • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 13:11
                  Szanowne drogie kolanka i ich właściciele:-) aby wam umilić godziny i dni
                  spędzane w domu pomyślałam że prześlę wam wszystkim link do stronki, która
                  rozbawiła mnie do łez i jest jak najbardziej na czasie, a poza tym dedykowana
                  jest nam:-) szystkim tym któży przez dłuższy bądx krótszy czas poruszali się za
                  pomocą kulki/kulek:-) Miłego czytania:-P
                  www.nagielaski.prv.pl/
                  pozdrawiam serdecznie Alex:-)
                  • Gość: Gosia IP: 212.244.54.* 28.05.04, 17:21
                    Dla mnie bomba, niech każdy zajrzy - polecam!
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.05.04, 17:57
                      dobre.. :-)
                      • Gość: PliP IP: 212.14.2.* 30.05.04, 03:38
                        Witajce
                        dawno mnie już nie było na forum a temu wszystkiemu winna nauka. Nadeszła dla
                        studentów letnia sesja egzaminacyjna no i nie mamczasu o chorobie myśleć.

                        Ale chodze już bez kul (lekko kulejąc)- zarówno po prostej jak i z górki czy
                        pod Górke. Nie ma problemu ze schodami. jednak o tym aby chociaż kawałek pobeic
                        nie ma mowy od rzy zaczyna mnie boleć moja noga- którą smaruje maścią
                        Borowinową (bo mi ktoś polecił no to smaruje- to co wurzucić ją ? ? ?).

                        W dzień raczej bólu nie odczuwam jednak w nocy leżąć na boku nogi na nogę nie
                        położę- bo od razu jest ból i pobutka. A i mam to co pisałem wcześniej problemy
                        z prostowaniem mojej niezbędnej nóżki i boli mnie gdy ją np.: na łóżku
                        wyprostuję i napinam mięsień 4-głowy-"cholernie boli" jakbym miało mi coś z
                        kolana wyrwać. A tak wogóle ze zgięciem to nie mam raczej problemu.

                        Pozdrawiam was i wasze kolanka no i przepraszam, że nie odwiedzam.

                        A teraz już dobranoc jest praiw 4 rano a więć studenci pora spać. ;-)
                • Ja za 3 tygodnie bede mial artroskopopie we wroclawiu. Bedzie to w szpitalu wojskowym i ortopeda to dr Wodzislawski. Slyszalem o Nim wiele dobrych zdan i kolega mial u niego zabieg i wszystko jest ok...
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: krzys2210 IP: *.attu.pl / *.attu.pl 02.06.04, 17:18
                    Witam chore kolanka.Wczoraj miałem artroskopie kolana prawego w szpitalu Jankowo w Gdansku najgorsze co wspominam z tego okresu to czas jaki należy przelażec po znieczuleniu w pozycji na wznak (kilka godzin.).Zabieg jest bezbolesny i trwa bardzo krótko ,twał u mnie krótko bo ja trafiłem na super specjalistów i nawet nie czułem bólu poopercyjnego.,także głowa do góry.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: zuza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 09:18
                      Widzę, że urazy kolan przodują na tym forum!
                      Ja też należę do "kolanowiczów" po urazie narciarskim (więzadło krzyżowe i
                      łąkotka). Czytam Wasze wypowiedzi i nadziwić się nie mogę, że niektórzy lekarze
                      tak beztrosko ładują te nieszczęsne kolana w gips. Przecież na świecie odchodzi
                      się już od unieruchamiania stawów na tak długo! W Fundacji Rozwoju Medycyny
                      Sportowej, gdzie byłam leczona, od razu po operacji podłączają urządzenie,które
                      wymusza ruchy operowanego kolana, a rehabilitacja zaczyna się na drugi dzień.
                      Dzięki temu dużo szybciej zaczynamy chodzić, nie tworzą się zastoiny, noga nie
                      puchnie, mięśnie nie zanikają i kolano szybko wraca do pełnej sprawności.
                      Jeśli chodzi o więzadła krzyżowe i konieczność ich operowania, to ostatnio
                      spotkałam się z przypadkiem mojego męża, który przeżył z zerwanym więzadłem
                      (ACL)20 lat, cały czas uprawiając sport, tzn. jeżdżąc na nartach (instruktor
                      narciarski), grając w tenisa, biegając itp. W tym roku przypadek sprawił, że
                      wykryto zerwane więzadło. Rezonans magnetyczny wykazał, że nie ma w kolanie
                      takich zmian, które wymuszałyby natychmiastową operację. Ponieważ badał go
                      jeden z trzech najlepszych w Warszawie specjalistów od kolan, mam całkowite
                      zaufanie do jego opinii. Otóż powiedział, że nie w każdym przypadku operacja
                      rekonstrukcji więzadła krzyżowego jest niezbędna. Przykładem tego jest mój mąż,
                      ale przez te 20 lat uprawiając sport, utrzymywał w bardzo dobrej kondycji
                      mięśnie czterogłowe i dwugłowe. Dzięki dobrze rozwiniętym i silnym mięsniom nóg
                      udało mu się uniknąć poważnych powikłań. Oczywiście nie wszystkie sporty są
                      wskazane, np. siatkówka i wszystkie wymagające skoków czy podskoków
                      zdecydowanie nie. Myślę, że jest najlepszym przykładem, jak ważne dla stawów
                      jest utrzymywanie kondycji mięśni. Mnie mój wypadek nauczył, że chociaż nie
                      bardzo mam czas na regularne ćwiczenie, to przed wyjazdem na narty uczciwie 3
                      miesiące ćwiczę nogi na siłowni. I zdecydowanie czuję różnicę.

                      Pozdrawiam i obyśmy już więcej takich kłopotliwych urazów nie mieli.
                      • Gość: Magda IP: *.ctnet.pl 04.06.04, 20:19
                        Witam serdecznie, swój przypadek opisałam już wcześniej...powiem szczerze,że
                        przypadek Twojego męża coraz bardziej utwierdził mnie w przekonaniu aby zabiegu
                        nie robić.
                        Jak już wcześniej pisałam ,nie uprawiam żadnego sportu, więc kolanka na codzień
                        raczej nie nadwyrężam,czasami mnie pobolewa ale nie jest to zbyt uciążliwe.
                        Przyzwyczaiłam się do tych lekkich bólów, nawet już przestało mi tak często
                        strzykać w kolanku.
                        Na bieżąco śledzę wypowiedzi na forum i jak to bywa co człowiek to inny
                        przypadek, różne pozabiegowe doświadczenia.
                        Mój lekarz powiedział,że jeżeli będzie bolało kolanko to będzie konieczny
                        zabieg, moje pobolewania kolanka nie są uciążliwe a poza tym powiem szczerze,
                        że po prostu boję się zabiegu...i jeszcze to, że z opinii tutaj przeczytanych
                        widzę, że nie tak szybko wraca się do formy na co ja nie mogę sobie pozwolić ze
                        względu na pracę.
                        No cóż mam nadzieję, że nie będę kiedyś żałowała swojej decyzji.
                        Pozdrawiam serdecznie Ciebie oraz wszystkich forumowiczów :))
                        • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.04, 13:15
                          Droga Magdo!
                          Nie jestem przekonana co do slusznosci Twojego wyboru... Jak sama napisalas nie
                          uprawiasz czynnie zadnego sportu, tak wiec utrzymanie czworoglowego w dobraj
                          kondycji (w takiej, w ktorej przejalby funkcje zerwanego wiezadla) bedzie dla
                          Ciebie trudne. Moim zdaniem powinnas zdecydowac sie na rekonstrukcje. Pamietaj
                          jednak ze jest to dosc powazny zabieg, po ktorym czeka Cie ciezka
                          rehabilitacja. Zdrowie jest najwazniejsze!
                          Pozdrawiam,
                          Agnieszka
                          • Gość: Gosia IP: 212.244.54.* 05.06.04, 19:13
                            Napisz proszę jakie ćwiczenia są najlepsze do odbudowy mięśnia? (3 cm różnicy).
                            Mimo miesięcznej rehabilitacji i ćwiczeń w domku nie udaje mi się wrócić do
                            formy. Nie jestem sportowcem. Katuję rower , dzwigam ciężarki, napinam mięsień
                            a efekty marne (:. Krzyżowe przednie miałam lekko naderwane, z drugiej strony
                            lekko rozciągnięte. Nie miałam rekonstrukcji. W gipsie siedziałam 2 tygodnie -
                            chcieli mnie zakuć na 6 . Jest coraz lepiej, ale to cały czas nie TO. Poradź
                            coś,pozdrawiam serdecznie.
                            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 08.06.04, 20:37
                              hmm..ja od prawie 4 miesięcy próbuje odbudować 4głowy i nadal jest słabo. Poza
                              rowerkiem, ćwiczeniami izometrycznymi, ćwicze z 3kg obciążnikiem przymocowanym
                              do kostki i tak podnoszę (siedząc np na stole) do pełnego wyprostu. Ważne jest
                              też rozciąganie dwugłowego. Wszystko powinni Ci powiedziec rehabilitanci.
                              pozdrawiam!
                              • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 13:25
                                Rzeczywiscie ciezko jest odbudowac czworoglowy. Chyba najwazniejsza jest
                                systematycznosc.
                                Troche mnie niepokoi moje kolano. To juz 3 tydzien po zabiegu, a ja ciagle mam
                                opuchlizne i caly czas zbiera sie plyn. Juz 3 razy mialam punkcje:/ Nastepna ma
                                byc w srode. Czy ktos wie dlaczego ten plyn sie zbiaera? Niektorzy mowia ze to
                                od przeciazenia, a inni ze nie mam na to zadnego wplywu.
                                • Gość: Gosia IP: 212.244.54.* 12.06.04, 14:57
                                  Witaj Agnieszko. 3 tygodnie po zabiegu to baaaardzo mało. Mnie kolanko puchło 2
                                  miesiace, ale nic mi się nie zbierało. Bolało przed ćwiczeniami, w trakcie
                                  ćwiczeń i jeszcze gorzej po ćwiczeniach. A po nocy było "drewniane". Podobno
                                  szczęśliwcy dochodzą do zdrowia po 6 miesiacach, normali po roku a pechowcy
                                  męczą się dalej. Ciekawa jestem do której grupy się zaliczam. A ten płyn, który
                                  Ci się zbiera to trzeba usuwać, a jak się do kolanka zagląda, to płynu zbiera
                                  się więcej. Kółko się zamyka. Życzę szybkiego powrotu do zdrówka.
                                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 13.06.04, 19:02
                                    z koniecznością ściągania nie zgodze się z Tobą. W moim kolanku nadal czasem
                                    zbiera się wysięk, ale sam się rozchodzi. Chyba trzeba ściągać bezpośrednio po
                                    zabiegu, w pierwszych tygodniach.
                                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 13.06.04, 18:59
                                  witam.Ja też miałam 3 punkcje po zabiegu.Najgorsze że ze skrzepami..czasem
                                  trwałą i 40 minut. Ty tez masz skrzepy..? Opuchlizna zeszłą mi chyba po 2
                                  miesiącach, a i tak od czasu do czasu puchnie (jestem 4 miesiące PO). Krew
                                  zbiera się, bo to była ingerencja w kolano, tak jakby rana. A po punkcji wciąż
                                  mam 3 ślady na kolanie.. :/ pozdrawiam
                      • przeżyłem z zerwanym wiązadłem 15 lat i ciągle uprawiałem sport - niestety po
                        drodze rozwaliłem sobie łąkotki - jedną już miałem wyciętą, teraz czekam na
                        rekonstrukcję.pozdrawiam wszystkich
            • Gość: aguś IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 08:21
              jestem 2 misiące po artro. chodzę już bez kuli, nawet po schodach i bardzo sie
              z tego ciesze. mam rehabilitacje na rowerku stacjonarnym po krio, czyli
              zamrożenuiu kolanka. i działa bo wczoraj na chwilkę wsiadłam na prawdziwy rower
              i jest super!! pozdrawiam!!!
    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.06.04, 19:18
      a może ktoś mi powie po jakim czasie od rekonstrukcji troczków można choćby
      pływać żabką? bo nie mówię o innych sportach.. Jak na razie wolno mi tylko
      jeździć na rowerku stacjonarnym, ewentualnie na normalnym.
      • Gość: ROBAK IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 15.06.04, 17:38
        Hej wszystkim kolankom na sam początek chciałam wszystkich serdecznie
        pozdrowić. Ja również mam problem z kolankowymi sprawami tzn. za trzy tygodnie
        mam artroskopie dokładnie bede mieć przecinanie troczki w związku z parciem
        rzepki. Czy możecie mi odpowiedzieć czy do szpitala musze już zabrac kule czy
        wogóle długi czas spędze na rehabilitacji? Czy mój miesień czterogłowy też tak
        strasznie zmieni swoj odwód? A jeszcze czy będe miała noge w gipsie czy w
        stabilizatorze, jeśli tak to może wiecie jak długo ? Pozdrawiam serdecznie i
        czekam na odpowiedzi. Z góry dziękuje R.
        • Gość: gosia IP: 212.244.54.* 15.06.04, 18:56
          Witam serdecznie. Nie znam odpowiedzi na Twoje pytania, bo miałam problem z
          więzadłami i chrząstką. Mogę prawie "robić" doktorat z tego tematu.Ale jedno
          wiem: jeśli się nie używa mięśnia, to on baaardzo szybko zanika. Zapytaj
          swojego doktora czy możesz wykonywać jakieś ćwiczenia. A przynajmniej napinanie
          mięśnia.I z pewnością możesz ją podnosić do góry z przytrzymaniem. Mnie nikt
          nie powiedział , nosiłam tą biedną nogę w powietrzu bojąc się nawet dotknąć
          podłogi i 3 cm w obwodzie straciłam w miesiąc . Co do kul, to pewnie zależy od
          szpitala. Ja leżałam w Puławach i tam trzeba było mieć
          swoje "oprzyrządowanie".Przesyłam całuski, trzymam kciuki - będzie dobrze. Pa
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.04, 21:49
          kule zabierz do szpitala. Masz chyba przyparcie rzepki..? Ja tez mam boczne
          przyparcie rzepki. Od razu Ci powiem, że najczęściej jest to obustronna wada-
          tzn w drugim kolanie też. W gips nie powinni Cię pakować. Zyczę powodzenia!
      • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 19:49
        Na szczescie nie mam skrzepow, na szczescie... 40 min. o jaaa wspolczuje...
        Najwazniejsze ze juz jestes po:) Ja dostawalam zastrzyki przeciwzakrzepowe,
        potem jeszcze cos doustnie o podobnym dzialaniu, wiec moze dlatego
        nic 'wiekszego' mi sie tam nie zbiera. Ty nic nie dostawalas? Po ostatniej
        punkcji ustalilam z lekarzem, ze do nastepnej (czyli do srody) bede jak
        najmniej obciazac kolano, nawet przestalam chodzic na rehabilitacje. Moze to od
        przeciazenia zbiera mi sie wysiek. Z tego co pamietam jestes Anko po zszywaniu
        troczkow, a niedawno trafil do nas kolankowicz ktory bedzie mial przecinane
        troczki. Co to tak wlasciwie sa te troczki? Mysle ze z ta zabka powinnas dac na
        razie sobie spokoj... Plywanie jak najbardziej tak, ale nogi tylko jak od
        kraula. Mysle ze sama powinnas poczuc, kiedy bedziesz mogla robic cos wiecej. W
        koncu o to nam wszystkim tu chodzi zeby wrocic do sprawnosci i zapomniec ze
        kiedykolwiek mialo sie problemy z kolanem. Zycze zdrowia i wiary w siebie!!!
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 15.06.04, 20:56
          Hej,
          dawno tu nie zagladałam. U mnie mija właśnie 9 tydzień po rekonstrukcji
          więzadła krzyżowego. Bólu w zasadzie nie odczuwam, czasem tylko dyskomfort i
          wrażenie, że noga jest jakaś ciężka. Opuchlizna zeszła sama kilka tygodni temu.
          Chodzę regularnie na rehab, a w domu "doćwiczam" i męczę kolano
          elektrostymulatorem. Po schodach czasem uda mi się wejść jak normalny człowiek,
          ale w dół dalej jak przedszkolak-jedna noga do przodu. Przyznam, że nie
          spotkałam się z metoda punkcyjnego ściągania płynu. Zastanawiam się w jakim
          celu jest to robione. Podczas artroskopii wpuszczana jest do kolana sól
          fizjologiczna w dużych ilościach i niestety to trwa zanim w całości się
          zreasorbuje, czasem kilka miesięcy. Pomaga trzymanie nogi do góry, np. opartej
          o ścianę i okłady z lodu. Opuchlizna zewnętrzna zazwyczaj znika wcześniej niż w
          środku kolana (przynajmniej tak tłumaczyl mi lekarz). Ponoć po ok. 12-ym
          tygodniu noga znacznie lepiej funkcjonuje. To jeszcze przede mną, więc jak
          dotrwam to dam znać jak jest ;-)
          Aniu,
          pytałaś o ćwiczenia sportowe;
          Mój lekarz dał mi plan na nastepnych kilka miesięcy, więc może coś z tego Tobie
          i innym też się przyda; (to był wstępny plan jaki dostałam po operacji i staram
          się go trzymać):

          Po zabiegu
          ----------
          Pierwsze 7-10 dni: noga w szynie i chodzenie o kulach
          2 tydzień: chodzenie bez kul z pełnym obciążeniem chorej nogi, początek
          rehabilitacji!!!
          4 tydzień: chodzenie z szyną rozpiętą do 0-40 stopni;
          spanie bez szyny
          6 tydzień: odstawienie szyny-ortezy o ile jest 110 stopni zgięcia kolana;
          nakolannik wzmacniający kolano zamiast szyny do chodzenia i ćwiczeń
          (nazywa się Neoprene sleeve brace, informacje dostępne na internecie
          Od 6 tygodnia bardzo intensywna rehabilitacja bez szyny, basen
          tylko z wyprostowanymi nogami, nie żabka :-((
          4 mieśiąc: Rozpoczęcie wolnego biegania jeżeli osiągnęło się włściwy zakres
          ruchowy i krzepę 4głowego
          5 miesiąc: Powrót do sportów z rakietą w ręku typu tenis, badminton, ale
          tylko w specjalnej spotrowej szynie zrobionej na miarę
          7 miesiąc: Powrót do sportów kontaktowych.
          Koniec rehabilitacji o ile osiągnięte zostalo:
          ᢒ% zakresu ruchowego
          ᢒ% siły 4głowego
          100% siły ścięgna udowego
          Mam nadzieję, że komuś przyda sie to info. Ten plan może być trochę
          przyśpieszony w stosunku do tradycyjnej szkoły rehabilitacji ACL lub do ludzi,
          którzy mieli nogę w gipsie.
          A swoją drogą Aniu, myslę, że sama wyczujesz kiedy noga pozwoli Ci na pływanie
          żabką.
          XOXO













































































































          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 15.06.04, 21:00
            Wdarł się jakiś błąd, oczywiście chodziło o 90% zakresu ruchowego i 90% siły
            4głowego jako warunek do zaprzestania rehabilitacji.
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.04, 21:52
          dzięki. Dostawałam zastrzyczki w brzuszek, ale najwyraźniej za małą dawka jak
          na mnie :-) Owszem-te skrzepy to był koszmar..Jak jechałam na ostatnie
          ściąganie, to już w domu się powyłam na samą myśl. Ale już jest ok. Troczki to
          struktury do których przyczepione sa mięśnie i które trzymają rzepkę na swoim
          miejscu. pozdrawiam
    • Cześć. Widzę, że tutaj coraz więcej wpisów i zadowolonych ?kolanek? :) to cieszy?
      Często zaglądam na to forum aby zaczerpnąć wiadomości na temat tego zabiegu i musze przyznać, że znajduję tutaj wiadomości. Ja mam podobne problemy i mam nadzieję, że już we wtorek(artroskopia) zacznie się czas leczenia i dojścia do sprawności kolanka. Lekarze mówią ze jest to uraz ACL. Zabieg mam we Wrocławiu w szpitalu wojskowym i mam nadzieję, że będzie dobrze? Ciężki tydzień przede mną w piątek obrona (mgr inż.), a już we wtorek na stole? co będzie czas pokaże :)
      Życzę wszystkim powrotu do zdrowia
      Pozdrawiam
      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 15.06.04, 21:42
        W takim razie powodzenia na obronie i trzymaj się po zabiegu. Będzie trochę
        ciężko ze względu na ciepłe letnie dni. I pamietaj, przez 2 pierwsze tygodnie
        po operacji każdy żałuje, że poddał się zabiegowi (ból i opuchlizna dają znać),
        ale potem będzie już tylko lepiej. Trzymam kciuki :)
      • Gość: gosia IP: 212.244.54.* 15.06.04, 21:42
        Trzymam kciuki podwójnie: za piątek i za wtorek. Anka stworzyła dla
        nas "kolankowiczów" wspaniałą artroskopową encyklopedię. Również bywam tu
        częstym gościem i każdą wypowiedź czytam dwa razy :))) Jesteśmy z Tobą.
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.06.04, 21:54
          Strasznie się cieszę, że możemy sobie nawzajem pomagać. Dziękuję Gosiu za
          ciepłe słowa. Pamiętajcie kolanka żeby sie nie poddawać i cały czas walczyć z
          uporem!
          • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 16:42
            Oł je! Dzisiaj byla 7 punkcja! Nie ma to jak bycza igla w kolanie! Ale juz jest
            podobno dobrze, bo nie bylo krwi, tylko jakis zolty plyn. Juz powoli zaczynam
            myslec o rekonstrukcji. Bylam przygotowana na przeszczep ze sciegna rzepki, ale
            ktos mi powiedzial ze lepiej jest brac go gdzies z tylu nogi. Czy ktos cos wie
            na ten temat?
            Pozdrawiam
            Agnieszka
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.06.04, 18:06
              wcale nie lepiej. Po co ktoic kilka miejsc..? A z tą punkcją to naprawde
              współczuję... Ja po 3 miałam dość.. Pozdrawiam.
              • Gość: ROBAK IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 16.06.04, 20:31
                Hej pozdrawiam wszystkich i serdecznie dziekuje za informacje. W takim
                razie "biegne " do sklepu po kule :( Czy ty Aniu masz problem z dwoma
                kolankami? Zmartwiła mnie ta wizja. CZy te wszystkie punkcje są nieuiknione po
                artroskopii? Czy rehabilitacja jest bardzo bolesna ? A co do pływania żabką mi
                lekarz zabronił, moge tylko kraulem lub deske miedzy nogami a rękami jak do
                żaby.
                Ja również trzymam kciuki za piątek i wtorek.
                Pozdrawiam R.
                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.06.04, 22:07
                  witam! Tzn sprawa wygląda w ten sposób, że mam boczne przyparcie rzepki w
                  obydwu kolankach. W jednym z nich wypadła mi rzepka i poluzowały się troczki. W
                  tym kolanku miałam artroskopową rekonstrukcję tychże troczków. Z drugim
                  natomiast na razie spokój, ale z racji tego, że mam drugą rzepkę ustawioną za
                  wysoko - nie wiadomo co przyszłość przyniesie dla niej... (ale chyba drugi raz
                  nie dam się kroić!). Rehabilitacja..cóż..W moim przypadku, po rekonstrukcji to
                  wszystko w kolanku na nowo się zrosło, więc na nowo trzebabyło powoli
                  rozruszać. Początkowo zginałam nogę może 30 stopni, i powolutku, z dnia na
                  dzień, rehabilitantka na siłę zwiększała ten ką.. i to bolało. Ale nie martw
                  się - jeśli tak małoodporny człowiek na ból jak ja przeżył, to i Ty dasz
                  radę. :-) Wydaje mi się, że prawie zawsze punkcje są robione przez jakiś czas
                  po zabiegu, ale mogę się mylić. Tym tez sie nie martw, bo punkcja bez skrzepów
                  to jest małe piwo. (Szkoda tylko że 4 miesiące po mam jeszcze po nich ślady).
                  Pływać mogę tak jak Ty-też mam zakaz żabką, a że kraulem nie umiem.. więc :-(
                  Trzymanko się cieplutko i uważajcie na kolanka przez weekend :-)
                  • Gość: ROBAK IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 17.06.04, 23:26
                    DZiękuje bardzo za odpowiedz. Ja też kraulem pływać nie umiem wieć chodzenie na
                    basen straciło dla mnie sens i nie sprawia mi juz zadnej radości. A propo mojej
                    rzepki to ( tak mi powiedział lekarz) po artroskopi ma ona wrócić na swój tor a
                    mięsień czterogłowy ma przejąć funkcje troczków. Czy to jest to samo co u
                    Ciebie ? Ja nie jestem tak zorientowana w tym temacie jak wy wszyscy wieć z
                    góry przepraszam za te pytania :) Czy te ślady są bardzo widoczne? Sorry że
                    jestem taka dociekliwa ale to wszystko zbliza sie wielkimi krokami a ja po
                    prostu zaczynam sie bać i mysle o tym całymi dniami. Pa pozdrawiam R.
                    • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 17.06.04, 23:40
                      Aniu,
                      sorrrki, ale ja nie miałam ani jednej punkcji a kolanko powraca do zdrowia; tak
                      więc nie jest to reguła.
                      Myślę, że im wcześniej po zabiegu zaczynamy sie ruszać i stawać na nodze, tym
                      lepiej. Długie unieruchomienie i oszczędzanie nogi prowadzi do powstawania
                      skrzepów. Ale oczywiscie moge się mylić. Tak jak wspominałam we wcześniejszym
                      liscie, do końca nie rozumiem dlaczego niektórzy muszą mieć punkcję.
                      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.04, 09:49
                        Oczywiście, że możesz się mylić, bo po REKONSTRUKCJI (pozszywaniu
                        poluzowanych/naderwanych struktur) ZABRONIONE jest zginanie/używanie normalnie
                        tej nogi, bo to wszystko by się pozrywało!! A co do punkcji - oczywiście jak
                        zwykle, każdy przypadek jest indywidualny. Pozdrawiam
                        • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 09:57
                          Witaj,
                          Łatwo mi mówić, nie bój sie artroskopii- bo sama już ja przeszłam. Nie jest
                          źle, na prawde nie ma sie czego bać.
                          Ja mój zabieg wspominam bardzo miło, na sali operacyjnej wszyscy byli bardzo
                          sympatyczni, a i pozniej bylo ok. Oczywiscie ciezko bylo chodzic na poczatku,
                          ale teraz jestm juz rowno 4 tygodnie po zabiegu, zaczelam rehailitacje juz dwa
                          dni po artro i jak narazie wszystko idzie ku lepszemu...tylko ten 4glowy,
                          spedza mi sen z powiek. Musze zrobic wszystko zeby byl taki jak trzeba.
                          Pozdrawiam i na prawde nie denerwuj sie :-) trzymam kciuki za Twoje kolanko i
                          zabieg.
                          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.04, 21:22
                            no i jak-rehabilitujesz sie na Wołoskiej..?
    • Gość: NAJAN IP: *.zalasowa.sdi.tpnet.pl 18.06.04, 12:32
      Witam chore kolanka. Ja jestem po rekonstrukcji acl już 2 tygodnie.Nie biorę
      już żadnych zastrzyków i tabletek.Mogę lekko obciążać nogę,oraz napinać
      mięśnie.Nogę mam włożoną w stabilizator,kolano lekko spuchnięte, próbuję ją
      zginać do granicy bólu.W środę idę do kontroli i myślę że lekarz skieruje mnie
      już na rehabilitację,a zaczeło się wszystko od
      nart.Jazda ,skręt,trach,ból,upadek właśnie w takiej kolejności,dokończyłem
      zjazd.Na drugi dzień noga spóchnięta,ból przy każdym ruchu.Usg 3 miesiące po
      kontuzji,wykazało pękniętą łąkotkę boczną,pęknięty róg tylny łąkotki
      przyśrodkowej,płyn w zachyłku nad rzepką, torbiel Bakera,ale nic o
      więzadle.Artroskopie odkładałem z myślą o rehabilitacji i powrót do pełnej
      sprawności.Ponad rok ćwiczeń,naświetlania, ultradzwięki,interdyny .Odbudowałem
      czworogłowy,bo był niezły zanik,pełny wyprost, maksymalne zgięcie.Ból jednak
      pod obciążeniem przy pełnym zgięciu pozostał.Zrobiłem 2 usg,łąkotka boczna
      prawidłowa nic o pęknięciu,przy rogu tylnym łąkotki przyśrodkowej brak echa,co
      może świadczyć o jej pęknięciu,nic o więzadle,cysta Bakera zmalała do 1-go
      cm,z4.Lekarz zaproponował obcięcie łąkotki,wcale nie robił testu
      fizykalnego.Pojechałem na konsultację do znanego lekarza w Rzeszowie.Bez
      oglądania usg,robiąc test stwierdził uszkodzenie więzadła krzyżowego przedniego
      i zaproponował rekonstrukcję.Na artroskopi obciął łąkotkę i przeprowadził
      rekonstrukcję faktycznie uszkodzonego więzadła.Piszę to wszystko,bo zastanawiam
      się czy dobrze zrobiłem naprawiając więzadło?
      • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 14:37
        Czy dobrze zrobiles? Oczywiscie ze tak!!!!! Co to za pytanie w ogole?! Jestes
        dopiero 2 tygodnie po, a to jest bardzo bardzo malutko i pewnie zaczynasz
        watpic... Nie doluj sie chlopie, zerwane wiezadelka trzeba naprawiac. Tylko
        troche mnie martwi Twoja rehabilitacja. Na moje powinienes juz dawno ja zaczac.
        Czy w szpitalu nie miales zadnych cwiczen?
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.06.04, 16:27
          2 tygodnie po rekonstrukcji ACL to jest absolutnie odpowiedni czas na początek
          rehabilitacji. NAwet zawodowi sportowcy nie zaczyaja jej wcześniej. Przez 2
          pierwsze tygodnie po zabiegu owszem należy ćwiczyć w domu, ale jest to raczej
          nauka chodzenia, zginanie kolana siedząc ba brzegu wysokiego łóżka lub stole,
          podnoszenie nogi (ale tylko w stabilizatorze)lerząc na plecach i na boku, a
          także napinanie 4głowego. 2 tygodnie to czas na zrośnięcie się szwów i ran w
          środku. Po dwóch tygodniach dopiero zalecana jest rehabilitacja i ćwiczenie na
          maszynach. Zbyt wczesna i forsujaca rehabilitacja może obluzowac
          zrekonstruowane więzadło. A czy dobrze zrobiłeś poddając się zabiegowi????????
          A co wolałbyś całe życie uważać podświadomie na nogę, zrezygnować z nart,
          przejść na emeryturę..........mieć za 10 lat zmiany artretyczne?
          2 tygodnie po operacj świat wygląda trochę szaro, ale za miesiąc już będzie
          bardziej różowo ;-)
          • Gość: najan IP: *.zalasowa.sdi.tpnet.pl 18.06.04, 17:49
            Dzięki za podniesienie na duchu.Do kontroli wybieram się w środę,a do tego
            czasu mam tylko napinać tylną grupę mięśni,a dopiero póżniej czworogłowy i
            mobilizować rzepkę.Nic mi nie wspominał o zginaniu kolana,myślę że to ze
            względu na sposób przeprowadzenia rekonstrukcji,a mianowicie pęczkiem
            poczwórnym z mięśnia półścięgnistego metodą Endobutton.Boję się zginać, żeby
            się co nie naciągneło lub nawet urwało.Martwi mnie natomiast noga, bo robi się
            coraz cieńsza i znowu trzeba będzie nad nią trochę popracować
            • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 18:14
              Fiu fiu... Wiadomo ze nie mozna przeforsowac nogi, ale chyba jak
              najwczesniejszy kontakt z rehabilitantem jest jak najbardziej wskazany. Nie
              trzeba przeciez od razu wsiadac na np. rowerek, tylko cwiczyc w odciazeniu,
              czyli lezac na boku z podwieszona noga. No i jeszcze krioterapia, ktora
              niewatpliwie przynosi ulge. Czy moglbys napisac troche o rekonstrukcji z
              miesnia polsciegnistego? Za jakies 3 miechy bede miala nawe wiezadlo:) i nie
              wiem czy nie lepszy jest przeszczep ze sciegna rzepki. Podobno
              sposob 'kotwiczenia' jest tez inny. Dlaczego zdecydowales sie na polsciegniste?
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.06.04, 18:33
                A to koleżanka Aga tak ze strony teoretycznej....sama dopiero 3 miechy przed
                rekonstrukcją ;-)) Dlatego chce rehabilitować zaraz po operacji. Rozumiem. Po
                samej artroskopii diagnostycznej istotnie rehabilitant zaczyna się z tobą bawić
                wcześniej, ale po rekonstrukcji wskazany jest odpoczynek i czas zanim się go
                znów zobaczy. Odnośnie Twojego pytania skad brać przeszczep, z jakis wskazań,
                nie do końca mi znanych dla kobiet wskazany jest bardziej przeszczep z rzepki.
                Jedyna wada (ale nie zawsze) dochodzi do patellar tendonitis, czyli
                krótkotrwały ból rzepki. Mój przeszczep do ACL też był z rzepki. Istotny "+" to
                jedno cięcie, zamiast dwóch, dodatkowy atut dla dziewczyn, które czasem lubią
                założyć spódniczkę. Sama ciekawa jestem wskazań do przeszczepów z innych
                miejsc. Dajcie więc znać.
              • Gość: Najan IP: *.zalasowa.sdi.tpnet.pl 19.06.04, 11:01
                .Hej..Bo podobno,ten sposób jest najmocniejszy, a i nacięcie nie jest
                duże,oprócz dwóch dziurek,trochę poniżej 4 cm.przyśrodkowo w poziomie.zresztą
                to nie jest takie istotne w moim przypadku.Dobrze to zobrazowała Monika.Poza
                tym nie wiem,czy lekarze nie specjalizują się w jednym sposobie,ale mogę się
                mylić. Ja to robiłem za własną kasę,bo na fundusz już nie było miejsca, a gdzie
                indziej nie chciałem.
          • Gość: Ania IP: *.chello.pl 21.06.04, 21:33
            Pojutrze minie mój 13 tydzień po rekonstrukcji ACL. W minionym tygodniu
            skończyłam czterotygodniową rehabilitację. W ubiegły czwartek wróciłam po 3
            miesiącach do pracy. Dziś odniosłam największy sukces - zgięłam nogę do końca,
            dosłownie siedziałam sobie na piętach, jak jamnik na ogonku! Czterogłowy
            nabiera masy, co bardzo mnie cieszy. Sezon rowerowy w pełni, więc zaczęłam
            jeździć. Niebawem zacznę chodzić na basen - podczas rehabilitacji bardzo dużo
            pomogło pływanie. Nie mogę pływać żabką do momentu, kiedy przeszczep stanie się
            już mocny (czyli za rok?), polecam jednak pływanie z nogami jak do delfina, a
            rękami do żabki. Poza tym, deseczka i nożyce pionowe na brzuchu i plecach. To
            naprawdę dobrze wzmacnia. Myślę, że 5 tygodni w gipsie nie opóźniło mojej
            rehabilitacji. Póki co, jest bardzo dobrze, jak mówią lekarze (nie muszę już
            jechać nawet na kontrolę), wiem jednak, że nie wszystkim idzie gładko.
            Koleżanka z oddziału rehabilituje kolanko dużo wolniej. Potwierdza to fakt, że
            każdy staw to cholerny indywidualista. :)
            Pozdrawiam serdecznie,
            Ania
        • Gość: gosia IP: *.deblin.sdi.tpnet.pl 18.06.04, 16:34
          Zdania uczonych są podzielone jeśli chodzi o konieczność rekonstrukcji
          uszkodzonych czy całkowicie zerwanych więzadeł. Znam osobiście skoczka
          spadochronowego którego uszkodzone więzadło poboczne zostało w kolanie do
          samoistnego zabliźnienia, z kolei krzyzowe przednie zerwane zupełnie zostało
          artroskopowo usunięte(w Warszawie). Jego mięśnie przejęły rolę w.krzyżowego,
          poboczne się pięknie zabliźniło. Rehabilitował się rok. Dziś, po dwóch latach
          skacze znowu. Nie odczuwa nawet dyskomfortu żadnego w tym kolanku. I co Wy na
          to? Ja też nie miałam rekonstrukcji więzadeł (poboczne i krzyżowe przednie
          uszkodzone)martwię się okropnie czytając wasze wypowiedzi, bo kto wie jak to
          wszystko się skończy. Artroskopię miałam 11 marca br. Rehabilitację zaczęłam
          szybko, 1-go czerwca wróciłam do pracy (siedząca niestety). Po południu czy
          wieczorem to ja już nie mam ani siły ani ochoty ćwiczyć (((: A mam jeszcze 1,5
          cm różnicy w obwodzie mieśnia. Od lutego nie założyłam spódnicy - wiecznie
          portki, których mam już naście par. Chodzę w opasce na kolanie (nie cały czas)
          bo pewniej się w niej czuję. A podobno opaska też powoduje zanik mięśnia?
          Wyprost mam znakomity, zginanie na leżąco na brzuszku prawie idealne.Po
          schodach chodzę nie jak przedszkolaczek, tylko jeszcze nie próbowałam biegać.
          Ale czuję to kolanko cały czas. Za rok na tym forum porównamy swoje
          doświadczenia, zobaczymy efekty naszych starań o powrót do zdrowia. Jedno jest
          pewne: ARTROSKOPII NIE TRZEBA SIĘ BAĆ- nie boli wcale. Rehabilitacja nie jest
          przyjemna ale do wytrzymania. Pozdrawiam "kolanka" i czekam na kolejne
          wypowiedzi. Pracę z komputerem zaczynam zawsze od zajrzenia tutaj :))))
        • Gość: ROBAK IP: *.akademik.ds.pw.edu.pl 18.06.04, 17:12
          DZiękuje bardzo za cieplutkie słowa otuchy, mam nadzieje że dzieki Tobie i
          wszystkim uczestnikom forum lepiej zniose te straszne dni :) . Pozdrawiam
          wszystkich goraco choć pogoda nam nie dopisuje R.
          • Gość: Alex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 11:10
            Witam,
            Niestety nie rehabilituje sie na Wołowskiej. Mam znajoma panią rehabilitantkę
            która mi w tym pomaga w domu i u siebie w gabinecie, poza tym dużo sama ćwiczę
            i nawet zaczęłam juz jeździc na rowerku stacjonarnym, choć na poczatku nie było
            to przyjemne. Teraz jednak idzie mi to coraz lepiej, a i telepanie się po
            schodach nie sprawia mi już trudności:-) Tak więc generalnie idzie wszystko ku
            lepszemu i pogoda dziś nawet całkiem niezła:-) wakacje powoli się zbliżaja (w
            poniedziałek naszczęście ostatni egzamin),a z wakacji zamierzam korzystać na
            maxa (uważając na moje kolanko) bo to ostatnie 3miesięczne wakacje w moim życiu.
            P.S. Na Wołowskiej jeszcze zawitam nie raz na początek będę tam w lipcu bo
            przeciez czeka mnie dalszy etap leczenia.
            pozdrawiam serddecznie wszystkie kolanka i ich wytrwałych właścicieli:-)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.