ARTROSKOPIA KOLANA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
              • po pierwsze lekarz przepisujacy powinien zalecic stabilizator koknkretny
                konkjretnej firmy
                po drugie: jezeli jestes mloda i chcesz uprawiac sport: zrob porzadek z
                kolanem: stabilizator nie zmniejsz asznsy na ponowny uraz kolana!!!!!!!
                • masz racje, ale dziewczyna nie napisała, czy w trakcie zabiegu zrobili jej cos
                  z acl, czy nie. z drugiej strony pewnie, gdyby zrobili, to by napisala.

                  problem w tym, ze w PL malo dobrych specjalistow od stawow kolanowych a
                  odmienna kwestia pozostaje ich znajomosc oferty stabilizatorow/ortez. kolejna
                  rzecz obecnosc na rynku jednego lub co najwyzej dwoch szerzej znanych firm
                  oferujacych tego typu asortyment (jesli lekarz jest zorientowany w ofercie, to
                  raczej tylko w tym co przyniosa mu salesmani). trzeba dlugo szukac w necie i
                  nie zawsze jest gwarancja, ze u nas bedzie mozna ten sam produkt dostac.
                  kolejna kwestia to marne finanse wiekszosci spoleczenstwa i niewydolny system,
                  ktory jesli cokolwiek refunduje to raczej cheap stuf niz pozadny osprzet. no
                  ale to nie dyskusja na temat zdrowia.

                  w wawie jest wiele punktow, np.: na basniowej sa sklepy ze sprzetem, na jpII za
                  skrzyzowaniem z solidarnosci (po prawej stronie w kierunku ronda babka, chyba
                  przed nowolipiem), o ile pamieć mnie nie myli, to na żoliborzu też powinien być
                  jeden sklep. jesli masz przpisany konkretny stabilizator, to chyba najlepiej
                  bedzie poszukac w necie lokalnego dystrybutora.

                  pozdrawiam
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.04, 07:45
            P.S. Cieszę się że masz porządnego rehabilitanta!!! :-)
        • Gość: Artur IP: 65.206.114.* 28.10.04, 17:45
          Witam wszystkim.
          Ja swoj zabieg mialem zrobiony 27 sierpnia (mialem zerwana lekotke, wiazadla
          boczne i naderwane krzyzowe poprzez niefortunny upadek podczas gry w pilke).
          Do lekarza udalem sie dzien po odniesieniu kontuzji, a operacja zostala
          wyznaczona na tydzien pozniej (chyba w tym samym szpitalu co Ty Moniko - moze
          operwowal nas ten sam lekarz?)
          Zdecydowalem sie na calkowite znieczulenie (mialem do wyboru miejscowe) i w
          momencie kiedy jechalem na sale operacyjna jeszcze nie wiedzialem, czy bedzie
          potrzebna rekonstrukcja ACL (co sie wiaze z krojeniem i przeszczepem), czy
          wystarczy reperacja.
          Na szczescie wiazadalo dalo sie zreperowac bez ciecia - rowniez zreperowana
          zostala lekotka i wiazadlo boczne.
          Ze szpitala wyszedlem tego samego wieczoru (standard w USA), a w momencie
          przebudzenia po narkozie odczuwalem silny bol, ktory zostal szybko znieczulony
          przez morfine.
          W lozku lezalem 2 dni, a po 2 dniach zaczalem jezdzic do pracy (tryb pracy
          siedzacy przy komputerze)taksowkami.
          Musialem oczywiscie uzywac kul, nie moglem przez pierwsze 2 tygodnie stawiac
          nogi na ziemie.
          Po 2 tygodniach od operacji widzialem sie z lekarzem, ktory dal mi zielone
          swiatlo do rozpoczecia rehabilitacji - moglem powoli delikatnie klasc jakas
          wage na to kolano.
          Pierwsze 2 tygodnie rehablitacji to byla masakra - zalamalem sie jak bardzo
          moja noga schudla przez te 3 tygodnie. Zaczelo sie zginanie nogi - zaczalem od
          55 stopni - i systematycznie kat ten powiekszalem. Przez 2 tygodnie
          rehabilitacji doszedlem do 90 stopni (spory bol).
          Po 2 tygodniach zmienilem rehabilitankte, ktora byla o wiele
          bardziej "odwazna" - zaczalem jezdzic na rowerku i powoli chodzic (oczywiscie z
          brace na nodze) - po kolejnych 2 tygodniach odrzucilem kule i zaczalem chodzic
          (nadal z brace)a po kolejnych 2 tgodniach chodze zupelnie normalnie.
          Minelo juz prawie 2 miesiace od momentu odniesienia kontuzji - chodze
          normalnie, ale jednak nadal kolano boli - glownie lekotka. Odczuwam to
          szczegolnie przy chodzeniu po schodach.
          Ewentualnie bol odejdzie, a ja do sportow bede mogl wrocic w marcu.
          Reasumujac - 2 miesiace po kontuzji jestem zadowolony, bol ktory odczuwam jest
          do zniesienia i z dnia na dzien jest lepiej.
          Oczywiscie bardzo wazna jest rehabilitacja - ja od przyszlego tygodnia zaczynam
          basen.
          Jesli ktos ma jakies pytania (szczegolnie z NYC area) to piszcie na
          FKS1939@aol.com - chetnie podziele sie wrazeniami.

          Pozdrawiam,
          Artur
    • Gość: agnieszka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 07.04.04, 08:27
      Troczki to nie to samo co więzadła. Więzadła można porównać do elastycznego
      sznurka a troczki to jakby elastyczna tkanina. Zerwane więzadło nigdy samo się
      nie zrośnie, a zerwane troczki odtwarzają się – chociaż często potem są
      rozciągnięte i nie amortyzują odpowiednio rzepki. Troczki mamy po bokach rzepki
      a więzadła w środku kolana, pod rzepką.
      Pozdrawiam serdecznie :)
      • Monico!
        Moja historia, a raczej historia mojego kolana jest podobna do Twojej.
        Jeżeli masz konkretne pytania- napisz na maila na gazecie.
        Nie mam czasu sprawdzać forum na bieżąco, a dzis jestem tutaj przypadkiem ale
        chetnie odpowwiem na Twoje pytania.
        Na najważniejsze mogę już teraz- warto poddać sie operacji.
        pozdrawiam
        • Gość: Ania IP: *.chello.pl 08.04.04, 07:51
          ... moja historia jest wręcz identyczna. Na dokładkę bardzo świeża - wczoraj
          minęły 2 tyg. od operacji.
          Dwa lata temu upadłam na nartach, kolano spuchło, w szpitalu zrobiono mi rtg,
          lekarz powiedział ogólnie, że mam nadciągnięte więzadła i kazał nieustannie
          napinać mięsień czworogłowy. Wysięk ustąpił po ok. tygodniu i zaczęłam
          normalnie chodzić. Po jakichś dwóch miesiącach "przeskakiwałam" przez kałużę.
          Kolano po urazie poleciało mi na boki, fiknęłam na pupę, znów wysięk, kulenie,
          napinanie. Po tym zrobiono mi już USG i usłyszałam: "pęknięta łąkotka
          przyśrodkowa", zalecenia? A jakże - napinanie mięśnia. Kolejne powichnięcia
          stawu zdarzyły się podczas: wysiadania z samochodu, wychodzenia z wanny,
          schodzenia z taboretu, tańczenia (zawsze!), gry w piłkę. Raz jeszcze robiono mi
          USG (już trzeci lekarz) i nawet nie padło podejrzenie, że mogę mieć zerwany
          ACL. Wywnioskowałam to sama po zapoznaniu się z internetową lekturą fachową,
          było to o tyle łatwe, że słyszałam, że mam "szufladę przednią" i ten
          nieszczęsny efekt "giving way", czyli podwichnięcia.

          W ręce fachowców trafiłam dopiero w listopadzie minionego roku. USG jakie mi
          zrobiono oraz badanie lekarskie w gabinecie nie pozostawiło dla lekarza żadnych
          wątpliwości - zerwany ACL i diagnoza "do rekonstrukcji".

          Wiem, że przede mną długie tygodnie rehabilitacji, zniosę wszystko, by wrócić
          do normalnego funkcjonowania. Przez ostatnie dwa lata byłam kaleką, bałam się
          podbiec nawet do autobusu, a co do piero mówić o jakiejkolwiek rekreacji.
          Straciłam 1-2 cm masy mięśniowej w nodze przez podświadome jej oszczędzanie,
          musiałam to nadrabiać ciężką (i drogą!) pracą na rehabilitacji i siłowni.

          Można żyć bez ACL, owszem, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że będzie się
          niewolnikiem własnego kolana. Nie stało mi się nic od sierpnia 2003, tylko
          dlatego, że nieustannie uważam na to, co robię, czego robić nie mogę, jak
          chodzę. Nie warto zwlekać, podwichnięcia, o których piszę powyżej, powodują
          niszczenie pozostałych struktur stawu kolanowego, a nie muszę Ci mówić, jak
          ważna jest chrząstka, która przy tej okazji ulega ciągłemu wycieraniu.

          Jeśli chodzi o sam zabieg, miałam robioną rekonstrukcję z użyciem właśnie
          więzadła rzepki. Żadnych siedmiu małych dziurek - trzy malutkie (dwie na jeden
          szew, jedna tak mała, że nawet nieszyta) i dwa cięcia: 1. to. o którym piszesz -
          u mnie ok. 7-8 cm centralnie od środkowej części rzepki ku dołowi, 2. nad
          rzepką, po jej prawej - zewnętrznej, jeśli chodzi o kolano - stronie (u mnie to
          prawe kolano), cięcie niewielkie, ok. 2 cm.

          Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia.
          Jeśli masz jakieś pytania, chętnie odpowiem.
          Ania
          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 17:11
            Oj Aniu bardzo serdecznie pozdrawiam Twoje świeżo pokrojone kolanko. Moje też
            jest prawe. Najgorsze masz już zdaje się za sobą. Teraz ćwicz dzielnie. Nie
            leniuchuj. Czy boli bardzo? Czy trzeba łykać jakieś środeczki od bóliku? No i
            czy ćwiczysz dzielnie mimo wszystko?
            Moja noga jest stabilna, nie mam efektu "podcinania". Też mnie boli jak
            wysiadam z samochodu lub wstaję z krzesła. I jest taka jakby "zaciasna" w
            kolanie. Już czekam na operację. Zostało mi 5 dni. A w następną środę pod nożyk.
            Najciekawsze jest to,że na podstawie tego samego badania MRI mam dwie różniące
            się opinie lekarskie. Jedna, że tylko łąkotka, druga,że łąkotka + ACL. W środę
            okaże się czy mi reperują tylko łąkotkę czy też ACL. Jeśli ACL to metoda
            podobna do Twojej. Dwie dziurki + jedno cięcie na 2,5 cala. A jakie
            znieczulenie miałaś. Objęcia morfeusza w narkozie czy znieczulenie epiduralne?
            Ja zdecydowałam się na epiduralne. Ale nie wiem, czy nie zemdleję z wrażenia.
            Teraz już swiątecznie XOXO dla wszystkich kolanek.
            • Gość: Aniu IP: *.chello.pl 08.04.04, 19:04
              ... teraz nie boli już wcale. Niczego nie muszę łykać. Ale po zabiegu przez
              tzry-cztery dni dostawałam w szpitalu ketonal - zastrzyki w pupę, a
              bezpośrednio po zabiegu raz nawet morfinę. Mimo wszystko, wcale tak nie bolało.
              Drugiego dnia dostałam gorączki i przez dwa dni wieczorami byłam nie do życia.
              Pomagały wieczorne zastrzyki, które działają 12 godz., można było spokojnie
              przespać noc. Lekarze kazali mi wstać drugiego dnia po. Ze szpitala wyszłam we
              wtorek, podczas gdy operacja była w środę minionego tygodnia, czyli po 6 dobach
              (momentem decydującym dla ordynatora było podniesienie przeze mnie nogi z
              gipsem w górę :)). Niestety, metoda mojego szpitala to gips pooperacyjny na 5
              tyg., potem powrót do szpitala na 2 tyg. rehabilitację, a następnie "lokalna" -
              w mieście, w którym mieszkam - rehabilitacja na dochodne w przychodni. Wiem, że
              w wielu miejscach unieruchamiają nogę w szynie i rehabilitacja zaczyna się
              wówczas wcześniej. Póki co, napinam czterogłowy (już mam i tak spory luz pod
              gipsem) i zginam kolano na tyle, na ile pozwala wycięte z gipsu "okno" na
              kolanie.

              Miałam znieczulenie ogólne, nie chciałam zastrzyku w kręgosłup. Sama wybierałam
              podczas konsultacji z anestezjologiem - ale koleżanka z oddziału musiała mieć
              zewnątrzoponowe bez pytania, bo miała "niepewne" wyniki EKG.

              Moni, trzymam kciuki jeszcze mocniej, skoro to już tak niedługo. Będę tu
              zaglądała (chociaż pod koniec kwietnia wracam do szpitala) i czekała Twoich
              relacji, opowiadając jednocześnie o moich postępach.

              Trzymaj się, musi być dobrze,
              Ania

              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.04.04, 19:45
                ludzie.. komu Wy się dajecie kroić..? Ja po rekonstrukcji troczków nie miałam
                żadnego gipsu-mogłam zginac do 30 stopni-ale i tak z lęku że coś pozrywam znowu
                nie zginałam, a 3 tyg. od operacji miałam już rehabilitację!!!Teraz minęło 6
                tyg. od zabiegu a ja zginam do 90 stopni :-))) A szyną mnie straszono, jeśli
                nie rozćwiczę sama kolana. Naprawdę współćzuję gipsu, bo potem rehabilitacja
                będzie jeszcze ciężej szła...i pewnie będzie większy ból. No i nadal nie
                rozumiem dlaczego do łąkotki czy więzadeł chcą Was kroic na kilka
                centymentów??!! W szpitalu w którym ja byłam już się takich metod nie stosuje
                ("państwowa" placówka..). Zdrowiejcie szybko!!! pozdrawiam
                • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 21:19
                  Aniu niestety nie czytasz uważnie. Jeżeli okaże sie podczas artroskopi,że to
                  tylko łąkotka to skończy się na dwóch małych dziurkach, ale jeśli zobaczą, że
                  ACL jest zerwane to dopiero bedzie cięcie na 2 cale. Muszę mieć zaufanie do
                  lekarza, przecież nie będe mu mówić jak ma ciąć. To jeden z wiodących ośrodków
                  ortopedii na świecie. Lekarz zajmuje sie olimpijczykami i zawodowymi
                  futbolistami. Robi to na codzień. Chyba wie co robi. Przynajmniej mam taką
                  nadzieję. O gipsie rzeczywiscie nigdy nie słyszałam. Wiem, że po zabiegu wracam
                  do domu w tym samym dniu (niestety to jest norma w Stanach)i dostaję dwie kule
                  na pierwszy tydzień. I na nodze chorej nie będę mogła stawać, dopuki lekarz nie
                  zmieni tego statusu). Rehabilitację zaczyna się ponownie zwykle po tygodniu i
                  stopniowo dodaje siłe ucisku na stopę. Ale proponuję się wzajemnie nie straszyć
                  bo przecież każdy przypadek jest inny. Może druga Ania potrzebuje gipsu i
                  takiej metody leczenia.
                  • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 08.04.04, 21:25
                    Aniu jeszcze jedna rzecz, ponoć troczki to nie to samo co wiązadło, więc i
                    metoda nie bęzie taka sama. Stąd może Ty miałaś 7 dziurek a druga Ania dwa
                    cięcia. Nawiasem mówiąc, pytałam zaprzyjażnionego ortopedę z Krakowa jak tam to
                    naprawiają. I dowiedziałam się,że samo "skrobanie" ACL to rzeczywiście same
                    dziurki, ale rekonstrukcja wiązadła to niestety dwa jedno lub dwa cięcia.
                    Najważniejsze, żeby kolano później działało.
                    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.04.04, 16:54
                      troczki to inaczej więzadło rzepkowo-udowe, więc jednak więzadło. Może tamta
                      Ania ma więzadła krzyżowe-nie wiem, a może nie pamiętam. Nie miałam zamiaru
                      nikogo straszyć :-) I życzę Ci żeby okazało się że to tylko łąkotka
                      • "I życze Ci żeby okazało sie że to tylko łąkotka"
                        uuuuu Aniu...chyba byłaś pijana to pisząć...łąkotka to najgorsze co moze sie
                        stać w kolanie...mozna sobie wiezadło zerwać itp...ale oby łąkotka była cała.
                        Bez niej(nawet kawałka) pojawiają się inne problemy, wiem to po własnych
                        doświadczeniach...a męcze sie z kolanem od 3 lat. Kumpel ma zerwane wiezadło,
                        ale ma CAłE łąkotki, i co...i nic... zero problemów... gra w piłe.
                        Amatorsko...ale kopie od czasu do czasu. A u mnie zaczeło sie własnie od
                        uszkodzenia łąkotki, zachwianie stabilności kolana, liczne skręcenia, wkońcu
                        przy którymś tam z kolei zerwanie krzyżowego, teraz w kolanie cos przeskauje,
                        co jest spowodowane lekką niestabilnością łąkotki, denerwuje to bo dzieje sie
                        to niemal przy każdym ruchu. Wiec piszcie....tylko bez BZDUR
                        • mruku4380 napisał:

                          > "I życze Ci żeby okazało sie że to tylko łąkotka"
                          > uuuuu Aniu...chyba byłaś pijana to pisząć...łąkotka to najgorsze co moze sie
                          > stać w kolanie...mozna sobie wiezadło zerwać itp...ale oby łąkotka była cała.
                          > Bez niej(nawet kawałka) pojawiają się inne problemy, wiem to po własnych
                          > doświadczeniach...a męcze sie z kolanem od 3 lat. Kumpel ma zerwane wiezadło,
                          > ale ma CAłE łąkotki, i co...i nic... zero problemów... gra w piłe.
                          > Amatorsko...ale kopie od czasu do czasu. A u mnie zaczeło sie własnie od
                          > uszkodzenia łąkotki, zachwianie stabilności kolana, liczne skręcenia, wkońcu
                          > przy którymś tam z kolei zerwanie krzyżowego, teraz w kolanie cos przeskauje,
                          > co jest spowodowane lekką niestabilnością łąkotki, denerwuje to bo dzieje sie
                          > to niemal przy każdym ruchu. Wiec piszcie....tylko bez BZDUR

                          praweda jest taka ze izolowane , naprawialne uszkodzenie lakotki jest
                          nieporownywalnie mniejszym urazem niz acl
                          natomiast acl + lakotka jest zdecydowanie gorzej rokujacym zestawem niz
                          izolowane uszkodzenie acl..............
                  • mam problem 2 lata temu wyskoczyla mi rzepka od tamtej pory zdarzylo sie do
                    kilka razy... ok 5-6 jest to okropne uczucie ostatnio wyskoczyla poraz kolejny
                    przez tydzien niemoglam chodzic ppozniej bylo lepiej od tamtej pory nosze
                    opaske... bylaam w klinice powiedzieli ze to pozrywane wiazadla powinnam
                    chodzic na rehabilitacje ale niechodze.. ostatnio zauwazylam ze jedno udo
                    (wlasnie to chore) jest chudsze.. zmierzylam okazalo sie ze jest prawie 4 cm
                    chudsze niewiem co sie dzieje martwie sie mieliscie taki problem? co do
                    artroskopi powiedzieli mize to bedzie ostatecznosc bo jestem za mloda jeszcze..
                    prosze o szybko odp!!! pozdrawiam
                • Gość: Ania IP: *.chello.pl 09.04.04, 08:37
                  Droga Aniu,
                  "dałam się pokroić" jednemu z niewielu najlepszych ortopedów w Polsce. Mimo, że
                  mieszkam w Warszawie, pojechałam specjalnie do szpitala na Śląsk. Wiem, że
                  byłam i jestem w dobrych rękach - tam uratowano kolana niejednemu sportowcowi.
                  Mnie również nie cieszy gips i zdaję sobie sprawę, że rehabilitacja musi być
                  trudniejsza, zapewniam Cię jednak, że nikt mi nie zrobił tego na złość. Widać
                  taka jest polityka i musi to mieć jakiś sens. Ufam swojemu lekarzowi. Co do
                  cięć, zapewniam Cię, że rekonstrukcji więzadeł nie można wykonać bez nich.
                  Przeczytaj na wypisie ze szpitala, co miałaś robione (albo zapytaj
                  rehabilitanta), wówczas się przekonamy jaki miałaś zabieg. Co prawda, nie wiem,
                  co to są troczki, nigdy jednak nie słyszałam, żeby tę nazwę stosowano dla
                  więzadeł.
                  Pozdrawiam Cię,
                  Ania
                  • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.04.04, 16:56
                    ludzie.. co Wy od razu tak sie bulwersujecie..? Przedstawiłam swoją historię a
                    mało nie oberwałam za to.. Nie wątpię, że każda z nas daje/dała się pokroić
                    najlepszemu specjaliście. Przedstawiłąm Wam metodę za pomoca której
                    mnie "postawiono na nogi" i nie ścigajmy się kto ma lepszego specjalistę bo
                    robi się tu dziecinada.. W każdym razie i Tobie Aniu i Tobie Monico życze dużo
                    zdrówka :-)
                    • Gość: Ania IP: *.chello.pl 11.04.04, 22:19
                      Aniu,
                      nikt nie miał zamiaru robić żadnej dziecinady - sądzę, że byłoby to co najmniej
                      nie na miejscu na tym Forum. Nie prześcigamy się z podawaniem, który chirurg-
                      ortopeda jest lepszy - naprawdę tak sądzisz? Skoro zadałaś pytanie, kto nam to
                      robi - czyt. "chce ciąć" - odpowiedziałyśmy, zupełnie zwyczajnie...
                      Okazuje się, że u mnie więzadło rzepki posłużyło jako materiał do pobrania
                      przeszczepu i dokonania rekonstrukcji więzadła krzyżowego przedniego (ACL).
                      Miałaś to szczęście (chwała Bogu), że nie musiano Ci zafundować tak poważnego
                      zabiegu. :) Mam nadzieję, że artroskopia Moniki pokaże, że to jednak tylko
                      nadciągnięte, a nie zerwane ACL i obejdzie się bez skalpela.
                      Zamiast się obrażać, trzymajmy za nią kciuki, OK? ;))))
                      Pozdro,
                      Ania
                      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 12.04.04, 20:09
                        Witam wszystkie kolanka poświątecznie. Mam pytanie. Czy ktokolwiek miał
                        rekonstrukcję ACL(wiązadła krzyżowego)naderwanego jedynie częściowo? Wiem, że
                        należy zrekonstruować wiązadło całkowicie zerwane, ale spotkałam się też z
                        opinią lekarską, że należy naprawic (bynajmniej nie pozszywać tylko
                        zrekonstruować) wiązadło naderwane jedynie częściowo, w obawie, że bez naprawy
                        pęknie w przyszłości i tak. Przy świątecznym stole, usłyszałam też opinię
                        znajomego instruktora narciarskiego, że nadciągnięte, naderwane częściowo
                        wiązadła wymagają przede wszystkim długiego czasu do wyzdrowienia samoistnego.
                        Zabiera to około roku. I noga jest OK. Według niego należy rekonstruować
                        wiązadła jedynie całkowicie zerwane, no i oczywiście naprawiać bezzwłocznie
                        uszkodzone łąkotki. Ponawiam więc zapytanie, co wasi lekarze mówią o
                        rekonstrukcji wiązadła częściowo naderwanego?
                        • Doradzam tobie operację, mimo wszystko.
                          Więzadło przednie krzyżowe częściowo naderwane samo nie wyzdrowieje w 100%. Nie
                          ma takiej możliwości.

                          Zaufaj swojemu lekarzowi! To bardzo ważne w leczeniu! Powodzenia!
                          Jeżeli masz więcej pytan napisz na maila nadziei_czas@gazeta.pl

                          Aha- to jest więzadło, a nie wiązadło.


                  • Gość: Hania IP: *.nfz.gov.pl / 62.233.197.* 22.06.04, 10:15
                    Cześć Aniu - napisałaś że byłaś na Śląsku - ja tam będę ostatniego dnia
                    czerwca - z rezonansu magnetycznego wynika, że mam zerwane krzyżowe przednie i
                    coś z łękotką. Proszę napisz jak tam jest jestem - jestem z Warszawy i nie mam
                    tam nikogo bliskiego . Jak wygląda sam szpital i co powinnam mieć ???????????
            • Gość: A>C>L IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 11:33
              Czytam te wszystkie posty i mam coraz wieksze lęki, przezywam niezły stresik.
              Wiem ze to jedyna szansa aby kolano bylo zdrowe i abym mogla funkcjonowac
              w pelni. Teraz chodze, jezdze samochodem, ale czasami jak cos strzeli w kolanie
              to masakra.
    • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 13.04.04, 12:57
      ja miałam artroskopie kolana 23 stycznia.wycieto mi przedni rog lekotki .gips 4
      tygodnie .zanik miesni sztywna noga lek przd zwichnieciem.kolega po wizjoterapi
      przychodzil do mnie masowalmi kolano i po troszke zginal.wszystko bylo sztywne
      zablokowane ,obecnie noge zginam do 80 stopni.jestem juz w pracy.moger chodzic
      i siedziec, o rowerze i bieganiu moge tylko mazyc.po 9 godzinach siedzenia noga
      cala jest spuchnieta nawet stopa.nie poddaje sie cwicze te noge bo chce byc
      sprawna i jeszcze uprawiac sporty.mam 29 lat i nie chce zostac inwalidka i tez
      wszyscy mnie dolowali.kazdy jest madry jak jest zdrowy.ja nie mam wsparcia
      psychicznego ze strony rodziny i musze sama walczyc z ta
      dolegliwoscia.pozdrawiam serdecznie wszystkich kolanowc.ów :-)
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.04.04, 14:31
        strasznie Ci współczuję a propos wsp[arcia. J-GDYBY NIE PRZYJACIELE LEŻAŁABYM
        JUŻ W JAKIMS PSYCHIATRYKU.. :-/ A ARTROSKOPIĘ MIAŁAM 24 LUTEGO I JUŻ MAM
        PRAWIE 90 STOPNI.. TYLKO ŻE NIE MIAŁAM GIPSU-STĄD W 3. TYG. ZACZĘŁAM
        REHABILITACJĘ. POZDRAWIAM I TRZYMAJ SIĘ!!!!!!
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 13.04.04, 15:14
          Edyta, głowa do góry. To forum może być dla Ciebie wsparciem psychicznym.
          Zawsze możesz tu "wpaść". Skup się na tym co już możesz zrobić, chodzić,
          siedzieć, pracować, to już dużo. Twoja noga wymaga czasu. Będą lepsze i gorsze
          dni, ale ogólnie będzie lepiej. Tylko ćwicz na miłość boską. Rehabilitacja, czy
          też ćwiczenia, jak kto woli, po zabiegu, to 50% sukcesu. Mam 2 znajomych po
          rekonstrukcji więzadeł w kolanie, obaj panowie ćwiczyli sumiennie przez rok po
          operacji (codziennie!!!!!!!)i 9-10 miesięcy później jeździli już na nartach.
          Będziesz biegać i jeździć na rowerze, ale w odpowiednim czasie. Trzymam kciuki.
          Ja jutro mam operację mojego kolana. Boję się coraz bardziej, ale
          jednocześnbie "widzę się" gdzieś w przyszłości znów na nartach, rowerze i
          wysoko w górach. Kto wie, może kiedyś powstanie pomysł zlotu "KOLANEK" np.w
          Tatrach. A teraz ćwicz. Poproś lekarza o zestaw ćwiczeń, albo najlepiej udaj
          się na rehabilitację. Pozdrawiam.
          • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 14.04.04, 15:01
            Dzięki za wsparcie.Chodze na terapie.pierw mialam krioterapie , terapuls potem,
            magneto terapie,wirowke i gimnastyka.kupilam sobie tasme czerwona
            rehabilitacyjna i czwicze nia sobie miesien czworoglowy.
            wypadek z droga mialam na krzywej ulicy wiec podalam sprawe do urzedu drog i
            komunikacji miejskiej o odszkodowanie.
            kiedys uprawialam sport wyczynowo a teraz moge o tyn pomazyc by sobie pobiegac
            plywac itp.ale mam nadzieje ze bedzie lepiej.
            zycze Tobie szybkiego powrotu do zdrowia i udanej operacji.
            • Gość: Alicja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 20:57
              Hej, nie martw sie, bedzie dobrze ;-D
              Ja moge sie pochwalic zrekonstruowanym wiezadlem krzyzowym przednim (przeszczep
              pobrany z czworglowego) i naderwanym pobocznym. Jakies 4 miesiace temu
              rozpoczelam na tym forum watek z pytaniem, czy mozna byc w tak strasznie zlym
              stanie 10 miesiecy po operacji, ktora zreszta podobno sie calkowicie
              udala...Tez bardzo aktywnie uprawialam wszelkie sporty, teraz ciesze sie jak
              glupia, bo zeszlym tygoniu (rok i 2,5 mies po operacji) probowalam biec na
              biezni i udalo mi sie!....przez jakichs 40 sekund ;-/
              Ale jest lepiej. U Ciebie tez bedzie lepiej. Tylko moze tez jestes z tych,
              ktorym wszystko sie goi 10 razy dluzej niz przecietnie ;-)
              Glowa do gory i powodzenia w cwiczeniach.
              P.S. I tak juz wiem, ze narty zjazdowe bede sobie musiala odpuscic na zawsze...
            • hej! mam problem z kolankiem-uraz, obrzek, gips-teraz szukam specjalisty w
              Poznaniu-proszeo info. dzieki
      • Gość: maciek IP: *.lodz.dialog.net.pl 15.04.04, 15:09
        Fajne forum! trochę poczytałem Waszych wypowiedzi i widze ze nie tylko ja mam
        problem z kolanem;)
        U mnie "zabawa" ciągnie sie juz od ok 10 lat, wtedy mialem 1 poważny uraz i
        stwierdzono, że mam częściowe naderwanie wiązadła i łąkotke do usunięcia,
        jednak wycięto mi tylko łąkotke i powiedziano że jak będę uważał, ćwiczył to
        może wiązadło sie zrosnie. Niestety nic z tego problem jest do dziś, wystarczy
        że pogram w siatke czy tenisa czy tez pójdę na "balety" to porazka kolano
        spuchnięte obrzęki nie mogę zginac itd. Średnio taki uraz mam ze 3-4 w roku,
        Chyba musze w koncu coś z tym zrobić;
        Jak znacie jakiegoś dobrego ortopedę,szpital czy też klinike(w rozsądnej cenie)
        dajcie znac
        Pozdrawiam
        ewentualnie mailem maciekk5@o2.pl
      • Gość: Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 18:40
        Czesc.

        Nie martw sie ze Cie inni doluja. Wlasnie mija 5.ty tydzien od mojego drugiego
        urazu prawgo kolana. Obydwa wydarzyly sie na parkiecie podczas gry w
        koszykowke. Grywam regularnie od prawie 20 lat ale przyszedl taki wiek (po
        30.tce) ze chyba trzeba bardziej na siebie uwazac ;-)
        Przede wszystkim nie poddawaj i korzystaj z porad kilku ortopedow o ile to
        konieczne. Wiem w jakiej jestes sytuacji bo jestem w podobnej. Caly czas chodze
        o 2 kulach i mozolnie cwicze miesnie, wyprosty i zgiecia. Pracuje, ale nie wiem
        czy to bylo rozsadne w pierwszych 3 tygodniach od urazu - ortopeda nie nie
        wykluczal zwolnienia. Poczatkowo oczywiscie opuchniecie lydki i kolana to
        normalna rzecz - warto zmieniac ulozenie nogi i regularnie wstawac, nieco
        cwiczac zgiecie. Poki co po artroskopii nie bedzie i wyglada na to ze kolano
        wroci do sil i choc to juz drugi raz staram sie pozbierac i wrocic do
        aktywnosci, moze niekoniecznie koszykarskiej ale jakiejkolwiek innej na pewno.
        Uwazac trzeba to zrozumiale ale najgorsze jest ulec panice czego i Tobie i
        sobie bardzo doradzam.
        Nie poddawaj sie! Zycze duzo zdrowia i rehabilitacyjnej wytrwalosci.
        Napisz jakie masz postepy :-)
        Trzymaj sie.
        Andrzej
      • Miałam artroskopie kolana 5 lipca 2005.
        Dokładnie nie stwierdzono nigdy co mi dolega więc robiono operacje "w ciemno".
        Zgodziłam się na znieczulenie miejscowe czyli od pasa w dół, ale trafił mi się
        mało doświadczony anstyzjolog i po pierwszej dawce byłam w pełni czucia, po
        drugiej również, ale nie pytając mnie się o czucie zaczęto na "żywca" zabieg.
        Jak krzyknełam z bólu i poleciały mi łzy to uśpili mnie całkowicie.
        Niby wszystko się udało miałam usunięty przerost błony maziowej, ale następnego
        dnia czułam taki ból w kostce, że wyłam z bólu i miałam stopę zupełnie
        nieruchomą. Więc zbiegli się lekarze i orzekli, że jest to "reakcja bólowa
        organizmu". Tak więc przeleżałam tam tydzień, miałam jedną konsultacje z
        neurologiem i tyle. 11 lipca wyszłam do domu.
        19 lipca byłam na kontroli i zdjęciu szwów a stopa jak była tak nadal była
        nieruchoma więc postanowili zrobić mi EMG (przepływowość nerwów) i co się
        okazało, że mam "znacznym stopniu uszkodzenie aksonalne nerwu strzałkowego". I
        niestety jutro wracam na oddział.
        Odradzam wszystkim jakiekolowiek kontakty ze specjalistami ortopedami z Szpitala
        św. Wojciecha w Gdańsku Zaspie.
        Pozdrawiam wszystkich i całuje:)
    • Gość: mirek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.04, 00:20
      Witam :-)
      rowniez mam do szanownych grupowiczow pytanie w tym temacie.
      w drugiej polowie lutego skrecilem prawe kolano podczas nieszczesliwego w
      skutkach, jak sie okazalo ladowania na nartach (a konkretnie na twarzy ;] )
      Chyba nie trafilem do najlepszego miejsca, jesli chodzi o pourazowa opieke
      medyczna, gdyz w oparciu o zdjecie RTG wsadzono mi noge na dwa tygodnie w gips,
      nastepnie na kolejne 2 tygodnie, a pozniej jeszcze na 2 tyg w szyne.
      Po zdjeciu te ostatniej trafilem wreszcie do ortopedy, ktory kazal mi
      rozcwiczyc kolano. z wiekszym lub mniejszym bolem rozruszalem je w dosyc
      krotkim czasie tak, ze moge jako tako ja bez problemow zginac, stawac na tej
      nodze itp. niestety nie potrafie wyprostowac nogi do konca. (Samo zginanie,
      chodzenie, poruszanie ta noga nie sprawia mi bolu.) Ortopeda zasugerowal, iz
      prawdopodobnie konieczna bedzie artroskopia i zapewne usuniecie lakotki. czekam
      wlasnie na wolny termin konsultacji w niepublicznym ZOZie do ktorego mnie
      wyslal.
      poza tym ostatni chirurg, z ktorym mialem doczynienia (za kazdym razem byl inny
      i kazdy mowuil troszeczke cos innego) wspomnial o znacznej niestabilnosci z zew
      strony kolana. widoczne jest to podczas odciagania kolana na zew przy
      jednoczesnym trzymaniu stopy w miejscu. ortopeda twierdzi ze nie jest to az tak
      duza niestabilnosc lecz nawet ja wyraznie widzialem i czulem roznice podczas
      porownywania obu nog przez ortopede i chirurga.

      tu rodzi sie kilka pytan odnoszacych sie do doswiadczen grupowiczow
      -czy jestescie w stanie, opierajac sie na tym krotkim opisie stwierdzic co mi
      dolega i co mnie czeka?
      -czy czekac spokojnie na termin konsultacji, potem pewnie zabiegu w zakladzie
      ktory zaproponowal mi ortopeda czy tez probowac dostac sie do innych lekarzy
      (kazda wizyta platna) np. pracujacych na codzien w chyba jednym z lepszych
      zakladow w PL, mianowicie w Piekarach Sl. mowie konkretnie o dr. F., niestety
      na prywatna wizyte u bardziej znanego dr. W. trzeba czekac do polowy maja (
      www.urazowka.piekary.pl/poradnia.htm )
      odwiedzanie specjalistow na wlasna reke jednak sporo kosztuje a z pieniedzmi to
      raczej u mnie srednio.
      -bardzo zalezy mi na czasie stad pytanie - ile moze kosztowac zabieg
      artroskopii w prywatnym zakladzie i ew. ktory zaklad, najlepiej na slasku
      polecacie?

      Pozdrawiam wszystkich chorych!
      m.
      • Mialem podobnie. Kazdy lekarz mowil co innego. teraz mam wyznaczony termin artroskopi na 22 czerwca we wroclawskim szpitalu wojskowym.
        Czytam te wszystkie posty i mam coraz wieksze leki. Wiem ze to jedyna szansa aby kolano bylo zdrowe i abym mogl funkcjonowac w pelni. Teraz chodze, jezdze samochodem, ale czasami jak cos strzeli w kolanie to masakra. Diagnozy we Wroclawiu mowia o uszkodzeniu ACL :(

        Pozdrawiam wszytskich i glowy do gory bedzie dobrze...
      • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 16.04.04, 20:14
        Witam wszystkie kolanka ponownie. Jestem 2 dni po operacji. W środę mnie
        pokroili. Niestety podczas artroskopii okazało się, że łąkotka jest uszkodzona
        nieznacznie a prawdziwy problem to porządnie naderwane i niefunkcjonalne
        więzadło ACL. Miałam więc naprawioną łąkotkę i rekonstrukcję ACL. Wsadzili mi
        nogę w specjalny Brace, czyli taki jakby usztywniacz, z obu stron jest metalowa
        konstrukcja nastawiona na razie w punkcie 0, w tylniej części jest miękki
        plastik a cała noga owinięta jest gąbką. Noga musi byc wyprostowana w tym
        usztywniaczu nawet podczas snu. Zdejmuję go tylko na czas ćwiczeń. Wczorajszy
        dzień (1-y po operacji) był bardzo trudny. Miałam zawroty głowy i byłam bardzo
        słaba. Ból pojawił się dokładnie 12 godzin po zabiegu, czyli wówczas gdy
        przestał kompletnie działać epidural. Wczorajszy dzień był jak kosmos. Ale
        zaczęłam już ćwiczyć bo tak kazał mi lekarz. Wczoraj słabo, ale dzisiaj chodzę
        o kulach i ćwiczę. Udało mi się zgiąc kolanko chociaż okupione jest to bólem.
        Na razie ćwiczenia tylko w domu a planowany powrót na rehabilitację za 12 dni.
        To tyle na dziś. A teraz wracam do łóżka.
        Pozdrawiam wszystkich.
        Monica
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.04.04, 22:13
        no cóż.. Moim zdaniem powinienes przede wszystkim trzymać się jednego, dobrego
        lekarza. Ja moge polecić w Wa-wie, nie wiem jak na Śląsku.. Artroskopię
        proponowano mi ok. 3-5.000 zł (sama artroskopia-bez usuwania czy
        rekonstruowania czegokolwiek). A co do czekania na termin wizyty - ja po 8
        miesiącach od urazu miałam artroskopię (chodziłam tych kilka miesięcy z rzepką
        latająca w kolanie jak w balecie!). Warto byłoby zrobić rezonans tego kolana, a
        przynajmniej usg.pozdrawiam!
        • Gość: mirek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 10:58
          witam ponownie.

          nie pamietam czy wspominalem, ze bardzo zalezy mi na czasie - jak najwczesniej
          chce wrocic do normalnosci w zwiazku z wczesniejszymi planami na maj i
          czerwiec. udalo mi sie trafic na najblizszy z mozliwych terminow. juz w ten
          poniedzialek (19.04) bede mial artroskopie. osoba, ktora byla zapisana na ten
          termin zrezygnowala. mam nadzieje, ze nie ryzykuje wiele, podchodzac do tego
          tak szybko, bez rezonansu, usg itp. Dodam ze nie bylem badany nawet przez
          anestezjologa i pewnie juz nie zdaze. wiem, ze pospiech bywa zlym doradca - oby
          nie tym razem. wierze w fachowosc lekarzy - w koncu robia takie zabiegi 3 razy
          dziennie w tym szpitalu (rybnik - orzepowice).

          pytanie z innej beczki - jak sie odczuwa w kolanie zerwanie wiezadel?

          jesli wszystko pojdzie dobrze (mam nadzieje... wlasnie zdalem sobie sprawe, ze
          coraz bardziej sie boje:( ) araz jak wroce w srode ze szpitala to napisze co
          bylo, jak przebiegal zabieg i wszystko co bdzie warte do napisania. trzymajcie
          za mnie kciuki.


          Pozdrawiam, mirek
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.04, 11:21
            z tego co wiem po usunięciu łąkotki rehabilitacja nie trwa aż tak długo jak po
            plastyce więzadeł.. Ale majówkę to chyba spędzisz w domu.Tak mi się wydaje. Ja
            jestem 2 miesiące po plastyce troczków i nadal nie wolno mi np duzo chodzić.. A
            rehabilitacja potrwa jeszcze kilka miesięcy. Anestezjolog nie musi Cię badać
            przed zabiegiem. Ja musiałam tylko zrobić badanie krwi (którego nikt i tak nie
            obejrzał..) i na miejscu przeprowadzą z Tobą krótki wywiad. Anestezjolog pojawi
            się po podłączeniu Ci kroplówki, przyklejeniu paru przyssawek do klatki
            piersiowej i podłączeniu aparatu do mierzenia ciśnienia, i poda Ci pewnie w
            kręgosłup znieczulonko-ja przed tym dostałam "ogłupiacza" w żyłkę po którym na
            chwilę straciłam przytomność. Ale jeśli powiesz że chcesz być w pełni świadomy
            to Ci tego nie dadzą. Nie martw się-ja boję się samego widoku igły, i niemalże
            od razu mdleję, a przeszłam to wszystko. Plus dodatkowo 3 razy po zabiego
            ściąganie krwi ze skrzepami z kolana, ale to chyba m.in. z własnej głupoty.
            Ważne, żebyś po zabiegu przez 12 godzin leżał płasko, nie ruszał się w miarę
            możliwości bo te płyny gdzieś tam w kręgosłup podane muszą się wyrównać. Jak
            będziesz siedzieć albo coś, to rozboli Cię na kilka dni głowa i to tak,
            że.. :-/ więc warto spokojnie poleżeć. Co poza tym-jak przestanie działać
            znieczulenie nie wahaj się i proś o przeciwbólowe, a przy wypisie upewnij się
            czy dostałeś receptę na coś przeciwbólowego bo ja dzieki temu że nie dostałam,
            kilka godzin po powrocie myslałam że umrę z bólu i cholernie się nacierpiałam.
            A propos tego że u Ciebie robią 3 artroskopie dziennie-poszłam na kontrolę do
            swojego lekarza, ale gabinet był zajęty, więc pan dr. poszedł na chwilę na
            oddział i kazał mi pare minut poczekać. Wrócił, wchodzimy do gabinetu a on
            mówi: przepraszam że chwilkę musiała pani poczekać, ale musiałem zrobić w
            międzyczasie taką małą artroskopię.. :-) Niczym się nie stresuj i słuchaj
            lekarzy a będzie ok!! Aha-i chyba powinienes zakupić kule.. Życzę zdrówka i
            odezwij się po zabiegu!!! powodzenia!
            • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 17.04.04, 17:42
              Rozumiem Twój pośpiech, choć z drugiej strony ten jak sam wspomniałeś nie jest
              najlepszym doradcą. Zgadzam się z Anią, że anestezjolog nie musi Cię absolutnie
              badać kilka dni przed zabiegiem. Wystarczy,że z Tobą porozmawia przed
              artroskopią. Więc o to się nie martw. Natomiast badania powinny być przed
              zabiegiem zrobione. Jeśli jesteś młody i ogólnie zdrowy to wszystko OK. Ale
              jesli masz po 40-ce to dla mężczyzn ważne jest EKG, morfologia i czas
              krwawienia i krzepnięcia krwi. Acz kolwiek ten zabieg nie jest zabiegiem
              krwawym, więć tak bardzo się nie martw. Będzie dobrze. Zastanawia mnie tylko
              fakt, dlaczego lekarz nie zlecił nawet USG. CZy Twoja artroskopia ma być tylko
              diagnostyczna, czy też od razu podpiszesz zgodę na naprawę kolana (łąkotka,
              ewentualnie więzadło)? Radziłabym Ci (jeżeli oczywiście masz zaufanie do
              lekarza)zdecydować się na jedną artroskopię podczas, której naprawisz wszystko
              od razu. Po co otwierać nogę dwa razy. Znieczulenie epiduralne jest
              wystarczające. Ja miałam takie trzy dni temu. Niestety nie miałam możliwości
              pozostania w szpitalu nawet na noc. W Stanach takich delikwentów wysyłają do
              domu 8 godzin po zabiegu. Tak wię musiałam siedzieć tego samego dnia, a nawet
              musiałam poruszać się o kulach. Wsadzili mnie na tylne siedzenie auta z noga
              wyprostowaną w specjalnym usztywnieniu i kiedy mąż mnie wiózł do domu, ja
              cudownie zwymiotowałam do woreczka. (Sorki za szczegóły). Ale głowa mnie nie
              bolała ani tochę. Pytałam zresztą o to anestezjologa przed zabiegiem i
              wytłumaczył mi,że owszem ból głowy może się pojawić przy podaniu jakiś
              specjalnych narkotycznych znieczulaczy, ktorych oni już nie stosują. Teraz rady:
              tak jak Ania Ci wspomniała koniecznie poproś o rteceptę na silne środli przeciw-
              bólowe. Epidural przestaje działać po 12 godzinach i wtedy zaczyna się horror.
              Ktos Ci musi taką receptę zrealizować, bo sam nigdzie nie dojdziesz. Zapytaj
              też lekarza jakich środków przeciwzapalnych możesz używać. To ważne, ponieważ
              po zabiegu pojawi się obrzęk nogi. To boli i należy zlikwidować ten objaw.
              Bardzo ważne: działanie zimnem na kolano (przynosi ulgę, zmniejsza obrzęk). Ja
              dostałam takie urządzenie do crio-terapii. To jest mankiet, zakładam go na
              kolano i podłączam do zbiornika, który utrzymuje lodowatą wodę. Wymieniam wodę
              w mankiecie co 3 godziny. Raczej nie używaj zwykłego lodu w worku, ponieważ
              się rozpuszcza i cieknie. A to jest ostatnia rzecz, do której chciałbyś
              dopuścić. Wiem, że można kupić taki specjalny żel w gumie, który trzymasz w
              zamrażalniku. Lekarz kładł szczególny nacisk na utrzymanie rany suchej aż do
              usunięcia szwów. Nawet przy zmianie opartunku zmienia sie tylko gaziki, żadnych
              płynów. Rany sa zresztą zaklejone czyms nieprzemakalnym. W pokoju wybudzeniowym
              leżał obok mnie chłopiec, który po naprawie łąkotki, mył nogę już 4 dni po
              zabiegu. Niestety efekt był taki, że musiał przejść jakieś dodatkowe
              oczyszczanie rany bo ją sobie sam zainfekował. Miałam rekonstrukcję ACL i
              naprawioną minimalnie łąkotkę. Mam dwie małe dziurki i jedno cięcie podłóżne na
              4cm. Zapytaj tez lekarza o profilaktykę Zapalenia żył głębokich. To bardzo
              ważne. Wystarczy jedna mała (Baby Aspiryn)Aspirynka 81 mg/dziennie, żeby
              skrzepy się nie gromadziły. A poza tym myślę, że lekarz będzie Ci kazał się jak
              najszybciej ruszać i ćwiczyć, a to też jest profilaktyka powikłań.
              Nastaw się, że pierwszy dzień po zabiegu jest trudny, ból, zawroty głowy,
              osłanbienie, nieścisłe myślenie. W drugi dzień odrzywasz, choć ciągle boli jak
              cholera. Dzisiaj jestem w trzecim dniu po zabiegu. Chodzę o kulach, zarzywam
              środeczki i ćwiczę 3 razy dziennie według zleceń lekarskich. Trzymam za Ciebie
              kciuki, nie planuj wakacji zbyt szybko, bo rehabilitacja trwa długo. Po
              naprawie ACL jazda samochodem możliwa jest ponoć po 6 tygodniach.
              Głowa do góry. Wszyscy się boją przed zabiegiem. Ale w poniedziałek będziesz
              już spokojny. Powodzenia.
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 17.04.04, 18:05
                Jeszcze jedno mi się przypomniało. Po zabiegu warto brać przez kilka miesięcy
                Witaminę C i Cynk 1 x dziennie. Pomaga to w procesie gojenia. A palacze powinni
                rzucić natychmiast papieroski, ponieważ toksyny opóźniają gojenie.
          • Gość: fryga IP: *.echostar.pl 17.03.05, 13:15
            mirku, tak czy siak usg powinni ci zrobic
            ja moje kolano uszkodzilam na nartach zerwalo mi sie wieadlo bozne piszczelowe
            (2 dni robilam sobie oklady, ale nogi nie moglam wyprstowac)dopieo jak wrocilam
            do domu poszlam do lekarza zdiagnozowal mi momentalnie, ale na wszelki wypadek
            wyslal na usg zeby potwierdzic diagnoze (byla sluszna) normalnie mialabym
            artroskopie, ale (okolicznosci nie byly sprzyjajace) i wlozyl mi w gips 5 tyg.
            przy takim urazie 80% ze samo sie zrosnie (ufff i tak tez sie stalo!:)
            teraz cwicze kolano spuchnietei zastale mam nadzieje, ze poradze sobie z tym
            (nie ja jedna z tym walcze jak czytam to forum, to daje sily:)
            zycze ci zebys trafil w dobre rece (moj lekarz byl mlody, moze dlatego chcial
            potwierdzenia na usg, ale mysle ze dobrze sie stalo, bo nie musialam
            konsultowac jego decyzji z innymi) powodzenia!!:)
      • ja tez mialam robiona artroskopie(dzis dokladnie 11 tygodni mila)i polecam
        klinike w zabrzu na wolnosci 338b maja tam naprawde swietnych specjalistow
        szczegolnie polecam doktorkow: w. p. lub j.z. pozdrowionka dla wszystkich
        artroskopkow!!!!!!!!!!!!!!1
    • Gość: również_Ania :-) IP: *.telkab.pl 17.04.04, 18:31
      Trafiłam na to forum w poszukiwaniu info na temat uszkodzen kolana i widze, że
      nie jestem osamotniona :-) Przeczytałam wszystkie Wasze listy i ... coraz
      bardziej się boję - mimo, że i tak większość z Was "zaraża" optymizmem
      (specjalne podziękowania dla Monici:-).
      Moj przypadek jest praktycznie identyczny jak Mirka (i też prawa nóżka:-).
      Pod koniec lutego próbowałam swoich sił na nartach, upadek, ból w kolanie, rgt
      (które wykazało TYLKO całe kości), jeden lekarz, który stwierdził tylko
      nadciągnięci więzadeł, drugi - naderwanie, potem gips na 3 tygodnie i domowa
      rehabilitacja - ćwiczenie wychudłego czterogłowego. Po 10 dniach intensywnych
      ćwiczeń mogłam już (powoli) zginać nogę ponad 90st, ale nie mogłam - i nadal
      nie mogę - jej wyprostować! Podczas kontroli kolejny lekarz
      stwierził "namacalnie", że mam przesuniętą łękotkę, która blokuje staw, i że
      można to wyleczyć tylko operacyjnie. Więc kuśtykam sobie i czekam na "randkę" z
      ordynatorem (już w środę). Moje kolanko nie było spuchnięte, ani aż tak bardzo
      nie bolało - no, na początku tak! - ale po ćwiczeniach było coraz lepiej. Teraz
      też ćwiczę, mimo że lekarz nie zalecał (?!), ale chodzę już do pracy, więc
      czasu na ćwiczenia jest niewiele, a poza tym po kilku godzinach codziennego
      siedzenia, moja noga teraz dopiero zaczyna naprawdę boleć :-(
      W związku z tym mam parę pytań:
      - czy konieczne jest wykonanie usg i/lub MRI, aby określić rodzaj schorzenia,
      czy po prostu robi się w tym celu artroskopię diagnostyczną?
      - jaki rodzaj znieczulenia jest lepszy przy tym zabiegu?
      - czy łękotkę się usuwa (brr!) czy można ją przesunąć na swoje miejsce?
      - czy bez łękotki można potem normalnie funkcjonować (i tańczyć!)?
      - mieszkam w okolicach Warszawy - który szpital jest najlepszy w takich
      operacjach? Do tej pory "bywałam" na Barskiej, ale ile ludzi tyle opinii
      (Szaserów, Konstancin, Otwock - ???) - wolałabym nie płacić za ten zabieg, bo w
      prywatnej klinice kosztuje ok. 6 tys. (tak słyszałam - zgroza!)
      Będę wdzięczna za wszelkie informacje.
      Pozdrawiam wszystkich Kolankowiczów i życzę Wam duuużo Zdrówka!
      Trzymajcie sie!
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.04, 19:52
        najważniejsze:trzymaj się z daleka od Barskiej. Gdyby tam od razu zauważono o
        co naprawdę chopdzi z moim kolanem może nie byłoby tak źle. Ja byłam "krojona"
        na ul. Wołoskiej w MSWiA przez dr. Żbikowskiego!!!POLECAM!!! \Możesz też
        skorzystać z dr. Ruszczaka, ale na pewno omijaj szerokim łukiem dr. Jurka (tak-
        to jego nazwisko) bo po zdjęciu gipsu nie dał mi żadnych wskazówek a propos
        rehabilitacji tylko kazał "rozruszać" sobie nogę... Bez łąkotki możesz
        normalnie żyć-nie martw się (usuwa się kawałek). Rezonans pozwala ustalić co
        konkretnie jest uszkodzone, ale typowe badanie artroskopowe też, więc może nie
        jest konieczne usg ani MRI. Szaserów też jest dobrym szpitalem, więc możesz
        się go trzymać. W Konstancinie podobno jest świetna rehabilitacja. Znieczulenie
        dolędźwiowe wystarczy i jest naprawdę ok. Chyba odpowiedziałąm Ci chociaż
        częściowo-trzymaj się i nie martw na zapas. Po usunięciu samej łąkotki
        rehabilitacja to podobno pikuś. Więc nie jest źle. Pozdrawiam!!!
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 03:48
          Witam wszystkich bardzo serdecznie. Witam i Pozdrawiam równiez wasze bolące
          kolana. Moje również należy do takich od 8 marca b.r. gdy to przewróciłem sie
          na nartach bedąc na wymienie studentów na Łotwie(tamtejsi lekarze nic nie
          wykryli). Dopiero tydzień po wypadku po wykonanej artroskopi kolana (szpital
          im. Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowo) okazało sie że mam rozerwaną torebkę
          stawową. Załozono mi napierw szyne gipsowa, pózniej pełen gips (oczywiscie na
          całą prawa nogę, ale po 4 dniach zmieniłem go na lekki z zywicy za który
          musiałem sam zapłacic. Mineło już 5 tygodni jak w nim chodze. Oczywiscie wg
          zaleceń lekarza ciagle ćwicze- napinam mieśnie, aby ich nie stracić. Ale to
          jeszcze tylko do następnego tygodnia (czwartek-piatek, bo maja mi go zdjąć.
          tego dnia bedę miał również zdjete szwy po arteoskopii. Lekarz, który robił mi
          zabieg powiedział, że nie mam co liczyc na rehabilitacje z powodu braku miejsc
          i najlepiej jak bedę się ćwiczył sam w domu. Nie wiem jak bedzie najlepiej dla
          mojego niezbednego dla zycia kolanka!?. Mam jednak obawy czy kolano będzie
          prawidłowo funkcjonowało i czy nie bedzie mnie bolało bowiem czasami je czuje i
          cos mnie w nim boli. Jestem na studiach i w planach mam wyjazd na praktyke
          rolnicza do Finlandii- czy to mi sie uda???. Wiem że nie pojade tam wg planu
          czyli 15 maja, ale myśle że do 15 czerwca bede sprawny. Czy miał ktoś
          uszkodzona torebke stawową i jak to sie skończyło...???
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 10:34
            powiem Ci jedno-nie słuchaj lekarza, tylko szukaj w innym ośrodku zdrowia
            rehabilitacji. To ona po zdjęciu gipsu jest najważniejsza. pozdrowionka i
            szybkiego powrotu do zdrowia. (ja w wakacje, gdyby nie przytomność mamy też
            wpakowałąbym się w normalny gips, ale na szczęście rodzice kupili mi ten lekki-
            co prawda zielony odblask, ale przynajjmniej było śmiesznie..np na ślubie
            siostry..).
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 15:26
              Dzieki Aniu bedę się starał o rehabilitacje. Ja ma założony gips niebieski i
              tak prawdę mówiąc to już się do niego nieźle przyzwyczaiłem i nauczyłem z nim
              zyć. W końcu to już ponad 5 tygodni- boję sie jednak że się na zagoiło ale o
              ponownym gipsowaniu nie ma nawt mowy. :-)
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.04.04, 16:16
                CZytam i czasami nie mogę się nadziwić. Służba Zdrowia w Polsce pozostawia
                wiele do życzenia. Co to znaczy, że nawet nie możesz marzyć o rehabilitacji, bo
                nie ma miejsc. To jest Twoja noga, jesteś młodym człowiekiem i musisz
                wyzdrowieć. To jest najważniejsze. Jeśli jeden lekarz tak Cie potraktował to
                idź do drugiego a nawet do trzeciego. I wcale się nie wymądrzam, bo sama
                zostałam błędnie zdiagnozowana i zaniedbana przez pierwszego lekarza. Popytałam
                wśród znajomych i trafiłam do specjalistycznego ośrodka. A ponieważ miałam juz
                ograniczone zaufanie, to postanowiłam zasięgnąć rady u dwóch niezależnych
                specjalistów. Wiem, że to wszystko kosztuje, ale powtarzam jeszcze raz , to
                jest Twoja noga, Twoje zdrowie. To jest priorytet. Wydaje mi się, że warto
                nawet pożyczyć pieniądze. Niech lekarz da Ci przynajmniej recepte na
                rehabilitację i plan ćwiczeń. Znajdź prywatny gabinet rehabilitacji i zacznij
                chociaż ćwiczyć pod okiem fachowca. Jeśli będzie za drogo to będziesz sam
                kontynuował ćwiczenia na siłowni albo w domu. I jeszcze rada. Zanim pójdziesz
                na kolejną konsultację lekarską, poczytaj coś na ten temat i zapoznaj w
                temacie, to ważne. Internet stwarza teraz fantastyczne źródło informacji.
                Korzystaj z tego. Jest dużo informacji w języku polskim i fachowa literatura w
                angielskim. Jeśli ktoś będzie zainteresowany to podeślę kila linków. Im więcej
                wiesz, tym szybciej wyzdrowiejesz. Będziesz też wystrzegał się przestarzałych
                metod leczenia. Trzymaj się. Powodzenia.
                • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 18.04.04, 17:01
                  Witam Moniko. Przeczytałem uważnie twoją wypowiedź i napewno pozostanie ona w
                  mej pamięci dodając mi odwagi. Piszesz że znasz adresy gdzie można znaleźć
                  fachowe porady na temat "kolana". jeżeli moge to prosze o przesłanie kilku
                  linków na plipiecki@wp.pl
                  Będę bardzo wdzięczny.
                  Z góry serdeczne dzięki. ;-)
        • Gość: również_Ania :-) IP: *.telkab.pl 18.04.04, 15:54
          Wielkie dzięki Aniu za wszelkie informacje!!! Już wcześniej słyszałam o
          Barskiej niepochlebne opinie, które Ty jeszcze potwierdziłaś. Ważne są też
          nazwiska, bo nie obracałm się dotychczas w lekarskim światku. Cóż, pójdę na
          spotkanie z ordynatorem na Barskiej, ale jednocześnie sprawdzę jeszcze gdzieś
          indziej - może Konstancin? A czy do szpitala MSWiA (i do "Twojego" doktora)
          można dostać się od tak "z ulicy", czy raczej potrzebne są znajomości?
          Pozdrawiam cieplutko Ciebie i Twoje kolanko - ćwicz dzielnie! :-)

          Trzymam kciuki również za rehabilitację Monici i jutrzejszą artroskopię Mirka -
          napiszcie jak Wam idzie, opiszcie włsne doświadczenia.

          Jeszcze jedno pytanko wpadło mi do głowy:
          Czy w ogóle taka artoskopia to jedyne wyjście dla naprawienia kolana? Czy taka
          przesunięta łękotka nie powróci na swoje miejsce samoistnie np. poprzez
          ćwiczenia?
          Dużo zdrówka dla wszystkich chorych kolanek!!!

          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 18.04.04, 16:38
            Aniu,
            napiszę tylko troszkę bo mnie noga boli w pozycji przedkomputerowej i muszę się
            położyć i zrobić zimny okład. (dziś mam już dzień 4 po operacji)
            Sprawa łąkotek jest istotnie mniej poważna od więzadeł, ale należy ją
            rozwiązać. Im szybciej tym lepiej. Łąkotki sa prawie nieunaczynione,
            nieukrwione. Co to oznacza w praktyce? Oznacza, że mają ograniczoną, a wręcz
            żadną zdolność do samowygojenia. Zwłaszcza jeśli uraz dotyczy częsci białej
            łąkotki. Tam nie ma przepływu krwi, ani co się z tym wiąże tlenu. Uszkodzona
            łąkotka (naderwana, rozerwana, pęknięta)będzie tylko ruszać się pomiędzy kośćmi
            i na stałe uszkadzać ich chrząstki. W ten sposób pojawi sie już po kilku latach
            przedwczesny artretyzm. A łakotki wytrą się prawie zupełnie. Wczesne leczenie
            artroskopowe pozwala na wycięcie tylko minimalnej części uszkodzonej łąkotki.
            Im później tym więcej trzeba wycinać. A łąkotki potrzebne Ci są jako "poduszka"
            absorbująca skoki itp. Bardzo NIELICZNE uszkodzenia łąkotek regenerują się
            same, ale jakie , nie wiem. Może to określić lekarz na podstawie badania MRI.
            Moim zdaniem powinnaś zrobić badanie i na podstawie wyniku podjąć decyzję o
            leczeniu.
            Trzymaj sie.
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 23:16
            do MSWiA możesz się dostać bez problemu, ale bywają długie terminy. A co do
            tego czy w Twoim przypadku konieczna jest artroskopia.. wybacz nie mam pojęcia.
            pozdrawiam!!!
    • Gość: joa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 22:38
      Witam.
      krotko - w jakiej pozycji jest wykonywany zabieg artroskopii, ile osob
      uczesniczy w zabiegu, w co ubrany jest/moze byc pacjent? Mniej wiecej ile czasu
      to potrwa?
      pozdrowienia!:) jOa
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.04.04, 23:19
        pozycja-leżąca, na normalnym stole operacyjnym; ilość osób-u mnie było 2
        lekarzy + anestezjolog i chyba ze 2 pielęgniarki; w szpitalu dostałam takie
        kimono (jak z prześcieradła, z krótkim rękawem, zawiązywane z tyłu na jedną
        wstążeczkę..) Trwa ok. 30-60 minut. Chyba że będziesz tak jak ja leżeć godzinę,
        podłączona do wszelkiej aparatury, i czekać na szanownego anestezjologa.
        pozdrawiam!
        • ja też jestem po! mialam połamana rzepke i usuwali mi fragmenty kosci, zabieg
          mialam w kwietniu, w szwecji (bo tam tez zdazyl sie wypadek) po miesiacu
          zaczelam chodzic bez kul, a po nastepnym sprawnie schodzic ze schodow, zabiegi
          rehabilitacyjne skonczylam dopiero w listopadzie :((( a na deszcz i tak mnie
          rwie w kolanie :))))) (mam 25lat)!!! pozdrawiam :O)
    • Gość: ??? IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.04.04, 09:43
      Witam, jakie są obiawy uszkodzenia ląkotki, a jakie ACL?? Dziękuję za odpowiedź. Czy z wyżej wymienionymi uszkodzeniami można żyć nie zauważając tych uszkodzeń... ??
    • Straszne historie tu opisujecie, do tej pory żyłam w przekonaniu, że
      artroskopia to niewinny zabieg, z niewielką możliwością wystąpienia
      komplikacji, a tu takie rzeczy.....
      Miałam artroskopię 6 lat temu, w szpitalu na Barskiej (W-wa). Usunięto mi
      oderwany kawałek łękotki, w szpitalu spędziłam niecałe 3 dni. Wstałam na drugi
      dzień po operacji, od razu chodziłam bez kul (chociaż na początku trochę
      niepewnie), nie dostawałam żadnych dostawowych zastrzyków, szwy zdjęto mi po
      dwóch tygodniach i tyle. Rehabilitacja to było tyle, że więcej jeździłam na
      rowerze, żadnych zresztą dolegliwości ze strony kolana nie odczuwając.
      • POSZUKUJĘ WSZELKICH INFORMACJI NA TEMAT ARTROSKOPII PRZEPROWADZANEJ W SZPITALU
        MSWiA na Wołowskiej w Warszawie, a może coś o dr.Ruszczaku???który ma się zająć
        mim kolankiem :-) Przy okazji bardzo prosze o informacje dotyczące nie samego
        zabiegu,ale tego ile się to paskudstwo może goić,jakie powikłania, na jak długo
        można być "unieruchomionym" po artroskopii,w najlepszym i najgorszym wypadku :-
        ( ? i ile czasu mniej więcej spędziliście w szpitalu przed i po zabiegu?
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 19.04.04, 22:39
          Pozdrawiam was i wasze kolanka
          Walę z grubej Rury:
          Ja miałem Artroskopie kolana w nocy dokładnie 13 marca i od tamtej pory nie
          widziałem swoejgo kolana bowiem okazało się, że mam uszkodzoną torebkę stawową
          i noga idzie w całościowy gips na 6 tygodni. Sam zabieg po części pamiętam i
          oglądałem swoje kolano od środka na monitorze, ale, że za dużo chciałem
          wiedzieć to mi dali na spanie. Tak wogóle to razbierasz się do naga, dostajesz
          zielonkawą szmatkę na siebie i na stół. ja miałem znieczulenie w kręgosłup-
          ukłucie igłą (jakby komar ugryzł) i po chwili nieczujesz nic poniżej pępka a
          oni latają do okoła twojej nogi. U mnie było 2 lekarzy, 2 albo i 3 pielęgniarki
          no i bardzo miła pani anestezjolog. Naprawdę nie ma się czego bać. Po wszystkim
          założyli mi dren na 2 doby no i szunę gipsową, którą po zdjęciu drenu zamienili
          na gips całościowy a ja go po 4 dniach na gips lekki. Ludzie z mojego pokoju po
          altroskopi wychodzili zaraz do domu a w zaleceniach mieli nie obciązać nogi
          przez tydzień.
          Odnośnie tego jak długo w szpitalu: ja miałem wypadek na Łotwie 8 marca tam mi
          nic nie wykryli w szpitalu. Do Polski wróciłem 11 marca a do szpitala trafiłem
          12 marca po południu. W nocy koło 1 był zabieg a 14 po południu wyjeli mi dren.
          Po wszystkim przeciwbulowo dostałem 2 zastrzyki morfiny bo jak się
          dowiedziałem, że to ona to już mnie niec nie bolało. Bo tak naprawdę to nie
          bolało a tym bardziej po wyjęciu tego sączka.
          Także moim zdaniem nie ma się czego bać
          *****Ja w środe jadę na zdjęcie gipsu no i bede się uczył chodzić***** ale
          wrażenie oczywiście zaraz po powrocie do akademika opiszę na forum*****
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 23:01
            zabiegi-owszem są gorsze.. tylko zobaczymy czy mina ci nie zrzednie jak
            będziesz się na nowo uczył chodzić i rehabilitował. Życzę nadal takiego
            optymizmu
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 19.04.04, 23:15
              Widzę że coś o ty wiesz więcej. Ja na razie mam pojęcie tylko o samym zabiegu i
              wiem ze nie boli aż tak bardzo no chyba że coś usuwają ale mi nić takiego nie
              robili.
              Chciałbym sie ciebie zapytać ja powinna wyglądac rehabilitacja no bo od środy
              ewentualnie czwartku mnie ona czeka i wiem że będę o nią musiał walczyć, bo
              miejsce dla mnie w takim fachowym ośrodku bedzie za około 2 mieiące. Może masz
              jakiś link na stronkę z włąsciwymi ćwiczeniami.
              Z góry Serdeczne Dzięki.
              • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.04.04, 15:36
                linku nie mam - może sam poszukaj. Dla mnie wciąz modyfikuje ćwiczenia
                rehabilitantka. Myslę, że warto byłoby nie trzymac się ściśle tego miejsca
                gdzie będziesz mieć rehabilitację za 2 miesiące, tylko poszukaj może w innym
                ośrodku zdrowia..?
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 22:58
          witam! Ja miałam w końcu lutego artroskopię w MSWiA (plastyka troczków rzepki).
          Przeprowadzał ją nie dr. Ruszczak ,a dr. Żbikowski. Ale obaj są wybitnymi
          specjalistami w zabiegach artroskopowych!!! Wszystko zależy co mają Ci robić -
          usuwać łąkotkę, rekonstruowac więzadła, a może troczki..? Po artroskopii na
          Wołoskiej nie stosuje się unieruchomienia w postaci gipsu itp. Ile może się
          goić..? "Goić" to w tym przypadku pojęcie względne - zależy co masz na
          myśli..Czy zdjęcie szwów, czy odpadnięcie strupów czy pełna sprawność nogi. Ale
          to wszystko indywidualne przypadki.. W szpitalu nie spędzisz więcej jak 2-3 dni
          (po usunięciu łąkotki moją sąsiajkę z łóżka obok dr. Ruszczak wypisał 3 dnia po
          zabiegu). Życzę powodzenia, zdrówka i udanego zabiegu. W razie pytań, pisz.
          • Gość: Kaśka IP: *.ch.pw.edu.pl 20.04.04, 15:04
            cześć ja szukam kontaktu z ludzmi po artroskopi ja mam ją naznaczoną na lipiec
            w szpitalu DZięciątka Jezus. Powiedz czy ty robiłaś dodatkowe badania czy
            odrazu dostałas skierowanie na artroskopie. CZy robiłaś może NMR kolana? CZy
            normalne funkcjonowanie po zabiegu jest utrudnione i ile się chodzi o kulach pa
            Kaśka
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 20.04.04, 15:12
              Witam i Pozdrawiam.
              Mam najpierw pytanie- dlaczego tak późno masz mieć artroskopie. Jeżeli jest
              jest coś nie tak z kolanem to powinna być zrobiona natychmiastowo. Ja miałem
              zrobioną "praktycznie" od razu a tak wogóle to po 5 dniach od urazu. Wcześniej
              ale to na Łotwie miałem zrobionego rentgena kolana ale zdjęcie nic nie
              wykazało. Z tym, że ja trafiłem do szpitala z pogotowia, bo tam się udałem i
              powiedziałem, że nie wyjdę dopóki mie nie pomogą. Ale skierowanie równiez
              miałem. Dodatkowych badań nie miałem po za tymi związanymi z samym położeniem
              się na stole operacyjnym.
              Życze powdzenia.
            • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.04.04, 15:41
              cześć Kasiu! przed zabiegiem przedstawiłam swojemu lekarzowi usg, i wynik
              rezonansu. Na tej podstawie ustalił co będzie chciał zrobic z moim kolanem.
              Badania przed zabiegiem - morfologia i tyle. Na drugi dzien po zabiegu
              rehabilitant postawi Cię na nogi i pospacerujesz pod jego okiem. O kulach - w
              zależności od tego co masz robione chodzi się ok. 6 tygodni. Ja 7 tyg. po
              zabiegu uzyskałam pozwolenie na chodzenie o jednej ale i tak chodze bez kul
              najczęściej, bo już pewniej się czuję. pozdrawiam i w razie pytań pisz na
              forum - zaglądam tu często..
              • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 15:54
                witaj ja po artroskopi chodzilam o 2 kulach przez 4 tygodnie potem zciagneli mi
                gips i dalej tuptalam o kulach z jakies 3 tygodnie
                teraz od kwietnia hcodze do pracy z ktorej wlasnie pisze sobie do Was
                podalam zditm w szczecinie o odszkodowanie poniewaz upadlam na pochylym
                chodniku potykajac sie o niezabezpieczona studzienke wodociagowa.
                jak ktos ma podobny przypadek to niech podaje o odszkodowanie -to nasze zdrowie
                do firmy ubezpieczeniowej z zakladu pracy tez poidalam bo to byl wypadek z
                pracy do domu.
                pa pa
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.04.04, 22:52
        bo samo usunięcie łąotki to małe piwo. Gorzej z użyciem artroskopii do
        plastyki...
        • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 19.04.04, 23:38
          Default,
          Błagam nie ironizuj. Sama artroskopia a nawet artroskopia w celu usunięcia
          kawałka łąkotki, nie ma się nijak do artroskopii podczas której rekonstruowane
          jest ścięgno. Ludzie po naprawie łąkotki "fruwają" po kilku dniach bez kul, a
          ci co mieli rekonstrukcję ścięgna, tak jak ja, (5 dni temu)leżą, łykają środki
          przeciwbólowe, albo wyją z bólu. Perspektywa długich kilku tygodni
          rehabilitacji i ćwiczeń.
          Każda noga jest inna.
          • Gość: edyta IP: *.polkomtel.com.pl 21.04.04, 16:00
            ja wlasnie mialam wycieta czesciowo lekotke i jakos nie fruwalam po artroskopii.
            minely 3 miesiace od wypadku a ja nawet nie moge biegac .
            zaczelam od niedzieli jezdzic na rowerze bo moge na tyle zginac noge
            noga dalej boli po takich wyczynach
        • Gość: KK IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 21.04.04, 16:08
          Dziękuje Aniu za wskazanie tego wątku. Powtórze tu swoje pytanie skąd wiesz o
          tym, że artroskopia jest dokładniejszym badaniem niż NMR? Czy wiecie coś o
          szpitalu na Lindleya bo ja tam mam mieć tą atroskopie? Troche się tego
          wszystkiego boje pa
          • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 21.04.04, 17:35
            Prosta odpowiedź. MRI, jest badaniem komputerowym o wysokiej dokładności i
            rozdzielczości, ale jest jednak badaniem przez skórę z przybliżonym wynikiem i
            jego interpretacją radiologiczną. Artroskopia to krótko mówiąc włożenie skopu
            (z kamerą) do środka kolana i oglądnięcie rzeczywistości przez chirurga -
            ortopedę. Różnica: badanie nieinwazyjne i badanie inwazyjne.Badanie mniej
            dokładne kontra bardziej dokładne. Ale, powiem tak, MRI jest drogim badaniem i
            wielu lekarzy nie zleca go w Polsce ze względu na koszt i szczupłość kasy. Ale
            rozsądek i zasady medycyny mówią tak, najpierw diagnostyka nieinwazyjna a potem
            inwazyjna. Zaznaczę jeszcze, że dobry ortopeda potrafi doskonale na podstawie
            samego badania manualnego, recznego badania Twojej nogi, postawić włściwą
            diagnozę. Lekarze w Polsce niefrasobliwie zlecają artoskopię jako metodę
            diagnostyczną przed choćby USG czy MRI. A przecież do artoskipii należy się
            przygotować choćby szczepieniem przeciw Hep-B (żółtaczka typu B), a ponad
            wszystko, kolano powinno być rozćwiczone po urazie i w miarę zginać się i
            prostować, w przeciwnym razie cięższa jest rehabilitacja. Odpowiedź na Twoje
            pytanie, tak artroskopia jest niewątpliwie dokładniejsza od MRI, ale powinna
            być wykonana raczej na podstawie wcześniejszych badań nieinwazyjnych. Dla
            potwierdzenia mojej opinii możesz sprawdzić co oferują prywatne kliniki w
            Warszawie; najpierw MRI i na podstawie wyniku artroskopia. Po co na miłość
            boską wsadzać narzędzia do kolana bez potrzeby.
            • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 21.04.04, 17:43
              KK,
              to jeszcze raz ja;
              nie bój się, ale może staraj się samodzielnie coś doczytać o swoim problemie.
              To pomaga. Można też wówczas samemu zasugerować coś lekarzowi, zamiast biernie
              zgadzać sie na jego zlecenia. Okazuje sie bowiem niestety, że czasami lekarz
              kieruje się brakiem finansów szpitalnych, zamiast dobrem pacjenta.
              Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia.
    • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.04, 13:14
      no i jak tam sprawują się Wasze kolanka..? :-) bo moje coraz lepiej, ale boli..
      • Witam wszystkich, mam dziś bardzo zły dzień:-(a wszystko przez moje kolanko,
        które poczeka sobie pewnie jeszcze na naprawę:-( wszystko przez antyglobalistów
        i cały ten cyrk ze zjazdem "koronowanych" głów-wszystkie szpitale odwołują
        planowane zabiegi, pełna gotowość:-(a ja dowiem się dopiero jutro jaki wyrok,
        będzie artroskopia czy sobie jeszcze poczekam???Pewnie znając mojego
        pecha...poczekam drugie tyle ile do tej pory:-( a wszystko dlatego że nie
        jestem jasnowidzem i nie wpadłam 3-4 miesiące temu na to,że w tygodniu w którym
        mam wyznaczony termin, może być jakiś chol...zjazd. No nic jutro się
        dowiem,może będe miała to szczęście, że akurat mój zabieg się odbędzie?
        Pozdrawiam i mam nadzieję ze Wasze kolanka mają się 100 razy lepiej niz moje:-(
        Kasia.
        • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.04.04, 17:57
          nie martw się.. ja miałam 3 razy przekładany termin zabiegu na Wołoskiej -
          najpierw zepsuł się sprzęt do rezonansu, potem kamerka do artroskopii, a za 3m
          razem miała być wieelkaaa grypa i nie przyjmowali na oddziały, bo musieli mieć
          wolne łóżka..
          • Dzięki za pocieszkę:-)teraz też muszą mieć wolne wyrka,ale i tak wolałabym mieć
            juz to za soba, bo później ...sesja,i może być ciężko ze znalezieniem
            terminu.Pozostaje mi czekac do jutra,a wtedy się zobaczy.Najwyżej skoczę na
            wesele do mojej koleżanki jeszcze bez kuli u nogi i będe mogła choć troszkę
            potańczyć-nie ma tego złego:-)...ale mimo pozytywów jakie staram się znaleźć to
            i tak chciałabym miec juz zdrowe kolanko.A jeśli można spytać ile czekałaś na
            zabieg,oczywiście po już po odwołaniu terminu,liczyłaś czas w
            miesiącach,tygodniach czy dniach?
      • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 22.04.04, 19:52
        Witam wszystkich...
        dzisiaj w południe w końcu miałem zdjęty gips i szwy skórne po artroskopii-
        nogi nie widziałem od 8 marca. Zacząła mnie strasznie swędzieć jak ujżała
        światło dzienne ale za to w gipsie ani razu nie musiałem się drapać.
        Moje kolanko jest troche opuchniete i oczywiście noga jest bezwładna. Wg
        zaleceń mam chodić o jednej kuli do 2 tygodni ze stopniowym dociązaniem chorej
        nogi.
        Dodatkowo mam fizykoterapie i masaże wirowe w 10-krotnym powtórzeniu. Niestety
        dopiero jutro będe szukał gabinetu rehabilitacyjnego.
        Prawdę mówiąc to kolanko mnie boli szczególnie gdy próbuje je zginać ale jak na
        razie jest sztywne i nie poddaje się.
        Myślę jednak ze powinno być dobrze, zacznę chodzić i pojade znowu do Finlandii
        na praktykę, choć napewno nie 15 maja.
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 11:55
          Witam!!!
          Niestety rehabilitacja na kasę chorych może się zacząć dopiero za 2 miesiące
          a TCOPULS w sierpniu najwcześniej.
          Mogę ją odbywać prywatnie i tak np. Masaż wirowy kosztuje 10 zł- jeden
          zabieg.
          Mam pytanie czy powinienem od razu iść na zabiegi czy za kika dni. Bowiem po
          wczorajszym indywidualnym ćwiczeniu mięśni bardzo mi spuchła cała noga a kolano
          troche bardzo jak ch.... boli- szczególnie gdy próbuje je obciążać.
          napiszcie na forum jak wy się rehabilitujecie tzn jakie ćwicznie??? z góry
          dzięki.
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 11:58
            ja zaczęłam rehabilitacje 3 tyg. po zabiegu. Pierwszy tydzień to było
            wychodzenie ze szpitala z płaczem, tak boli rozruszanie kolana..Chociaz po
            wczorajszej dawce rozciągania (2 miesiące po zabiegu) znowu było pare łez i
            obolałe obydwie nogi - jedna od rozciągania druga od obciążania. Ja w szpitalu
            tez płacę za zabiegi ale nie za wszystkie.
    • Gość: gadka2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 10:38
      No i odwołali mi artroskopie ;-( następny termin 17-21.V. :-( a ja chciałam
      mieć to już za sobą.
      • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 11:59
        no widzisz..takie to juz życie z polską służbą zdrowia...
        • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 12:06
          Bo nasza Polska Służba Zdrowia jest jeszcze bardziej chora, od tych, których ma
          leczyć czyli nas obolałych pacjentów.
          na leczenie funduszy brakuje ale na ciągłe przemiany z jednej organizacji w
          druga to się zawsze znajdą ----> NFZ
          • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 13:38
            podpisuję się pod zdaniem mojego poprzednika :-) Poczytaj ile ja i ile gadka2
            czekała na zabieg..koszmar.. Mi 3 razy zmianiali termin.
            • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 20:04
              Ja pragnę jak najszybciej zacząć chodzić aby móc ponownie wyjechać na praktykę
              rolniczą do Finlandii dlatego non stop szukam informacji. To jest link na
              stronkę gdzie można poczytać o artroskopii -->>
              www.enel.pl/html/poliklinika/ortopedia.html#1
              Nie mam gipsu już troche ponad dobę- intensywnie ćwicze mieśnie i smaruję
              okolice stawów maścią borowinową. Od trenowania bardzo mi opuchła kostka i na
              dodatek stopa jest sina- ale to po gipsie. Jak na razie chodze o 2 kulach i o
              stanięciu na operowanej nodze nie ma mowy.
              Jak macie jakieś ciekawe linki to dawajcie je na forum
              Pozdrawiam wasze kolanka. ;-)
              • Gość: Monica IP: *.dyn.optonline.net 23.04.04, 21:06
                Ok Plip wysyłam ciekawą wizualizację artroskopowej rekonstrukcji więzadła
                krzyżowego (ACL). Aż mnie zaczyna boleć noga jak na to patrzę, bo sama
                przeszłam taki zabieg 9 dni temu.
                www.paramussurgical.com/education/ed_knee_acl.htm
                I jeszcze link do standartowych artroskopii, podczas których np. wycinaja
                kawałek uszkodzonejłąkotki:
                www.paramussurgical.com/education/ed_knee_arthro.htm
                I jeszcze pytanie co Ty właściwie miałeś naprawiane podczas artroskopii łąkotkę
                czy coś innego?
                Pozdrawiam
                • Gość: KK IP: *.student.pw.edu.pl / *.student.pw.edu.pl 23.04.04, 21:20
                  Niezłe linki Monica i dzieki za wczorajszy list pa KK
                • Gość: Anka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.04, 22:51
                  super linki. Dzięki :-)
                • Gość: PliP IP: 213.155.168.* 23.04.04, 23:00
                  Dzięki serdeczne za linki.

                  Ja miałem wg mnie niegrożny (co innego mówią świadkowie) upadek narciarski 8
                  marca na Łotwie- po którym trochę mnie kolano zabolało ale jeszcze na nartach
                  pojeździłem i na sankach również. W tym dniu jeszcz w basenie pływałem- ale na
                  drugi dzień noga (prawa) się już nie ruszała i była lekko opuchnięta w kolanie
                  od wewnętrznej strony. Udałem się na pogotowie, zrobili mi RTG- nic nie
                  wywnioskowali, a więc za moją zgodą dali mi dozylnie narkozę i nogę rozruszali.
                  Po powrocie do Szczecina-(tu studiuję) udałem się do poradni a że tam mi nic
                  nie poradzili a do ortopedy miałem miec termin na czewiec- poszedłem na
                  pogotowie i powiedziałem że już nie mogę chodzić i niech robią co chcą ale nie
                  wyjdę (zastrajkowałem). Walczyli trochę ze mną- ale byłem uparty- mówiłem że
                  jak mi nie pomogą to wyjde na ulicę i z tamtąd zadzwonie sobie na pogotowie i
                  wtedy będą mieli zlecenie na transport. W końcu wzieli mnie w karetkę i wozili
                  od szpitala do szpitala aż wywieźli do szpitala w Zdunowie- tam był akurat
                  gorący dyżur no i przyjeli mnie chociaż sporo stękali.
                  W nocy zrobili mi artroskopię w wyniku której okazało się, że przyczyną
                  przykurczu kolana jest rozerwana torebka stawowa i niezbędne jest usztywnienie
                  całej nogi na 6 tygodni.
                  Niestety teraz kolano boli mnie dokładnie w tym samym miejscu i mam obawy co do
                  postawionej diagnozy, ale cóż pożyjemy zobaczymy.
                  Co do rehabilitacji- to w miejscu zamieszkania- małe 20 tys. miasto w
                  wielkopolsce- nie ma na nią kolejek i moge być przyjęty od ręki.
                  Pozdrawiam Was Papapa

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.