Dodaj do ulubionych

Tutaj lekarz nie jest bogiem

IP: 217.153.29.* 22.05.04, 08:28
to jest banda s....ów!!! nie mogę tego czytać!!!pochodzę z małego miasteczka,
gdzie jest tylko jeden szpital,u nas lekarze to prawdziwi bogowie,mimo że
zaczynają dyżur o 9,przychodzą o 11 i mówią że zdążą przyjąć tylko 5
pacjentów!bez tłumaczenia sie plebsowi,gdzie byli, bez przepraszania. a plebs
siedzi cicho wpatrzony w swego boga...ale można iść do boga również
prywatnie.oooooo,tam bóg staje sie lekarzem.nienawidzę!!!
Edytor zaawansowany
  • Gość: anai IP: *.hrz.tu 22.05.04, 12:30
    ciekawa jestem, czy gdyby zona czy corka takiego lekarza
    znalazla sie w takiej samej sytuacji, to czy by jej nie
    skierowal na badania prenatalne i w sumie zmusil do
    urodzenia dzicka, ktore cale zycie bedzie chore, ktorym
    trzeba sie opiekowac duzo wiecej niz przecietnym dzieckiem
    w tym wieku. czy z cala swiadomoscia skazalby kogos ze
    swojej rodziny na takie zycie? skoro kazdy obywatel ma
    prawo do wyboru swojej drogi zycia, to po jaka cholere
    mamy takich wayrzutkow wsrod lekarzy? nie twierdze, ze to
    jest normalne wsrod lekarzy, sama znam kilku b. fachowych,
    kompetentnych lekarzy. moja mam e tez jeden madrala,
    ponoc dobry lekarz, wypisal z ciaza zywa zachowana do
    domu, mimo ze wody plodowe odeszly i ze oznaczalo to
    zagrozenie zycia nie tylko dla mojej mamy, ale i dla
    nienarodzonego jeszcze brata. na szczescie wszystko
    skonczylo sie dobrze, choc niewiele brakowalo do pogrzebu.

    jak czytam o takich wypadkach jak ten, to zal mi sie robi nie
    tylko rodzicow, ale i dwojki ich dzieci. mam nadzieje, ze tej
    rodzinie poszczesci sie jeszcze.
    pozdrawiam.
    anai
  • Gość: ella IP: *.ld.euro-net.pl 22.05.04, 13:13
    A pan dr LP i tak gwiżdże na wszystko, bo wie, że za kilka lat będzie znany
    jako odbierający Alana, syna piosenkarki, a nikt nie będzie pamiętał o
    dramacie prostych ludzi.
  • Gość: Mikka IP: 80.48.129.* 23.05.04, 14:48
    Najbardziej wkurzające jest, ze odpowiedzialność ponosi szpital i to szpital ma
    wypłacic odszkodowanie. A z czego? W praktyce za lekarzy i ich wine zapłaca
    inni pacjenci. Po prostu słabo sie robi... Ostatni akapit o tym chodzeniu ze
    skargami, które wciaż sa umarzane to juz zakrawa na paranoję. To co ma ta
    kobieta zrobić złozyc skargę za nierozpatrzenie skargi?
  • Gość: Iza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 13:39
    Jak czytam cos takiego to zaczynam sie wstydzic, ze wybralam studia
    medyczne... :(
  • Gość: Ania IP: *.visp.energis.pl 28.05.04, 11:43
    Chyba trochę przesadzasz, w końcu każdy odpowada za siebie, a Ty masz tylko
    okazję, żeby dowieść, iż są kompetentni lekarze. Rozumiem, że w twej
    wypowiedzi było sporo goryczy. Swoją drogą, zastanawiam się, czy nie można było
    wyleczyć Moniki w okresie płodowym? Jakie choroby płodu można w ogóle
    wyleczyć?
  • Gość: a IP: *.mad.east.verizon.net 22.05.04, 15:28
    tajnedokumenty.com/gis1.html Czyzby malomiasteczkowi lekarze nie oplacali
    Agorze haraczow reklamami? A co z Zatonskim z Centrum Onkologii, ktory placi lapowki
    zastepcy Michnika Pacewiczowi?
  • Gość: jg IP: *.d.pppool.de 22.05.04, 16:06
    lekarzom odmawiajacym badan prenatalnych powinno sie odbierac prawo wykonywania
    zawodu. a potem stawiac przed sadem!
  • vecka 22.05.04, 16:14
    Witam,

    napisz to na forum "służba zdrowia" , a zobaczysz co ci odpowiedza tam.
    ..Pozdrawiam i masz racje.
    --
    Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
  • Gość: hania IP: 213.129.28.* 22.05.04, 19:08
    oczywiście!
    Ale do tego trzeba by jeszcze rozgonić całe to towarzystwo wzajemnej adoracji,
    które dziwnym trafem powoduje, że niewielki promil spraw jest przegrywanych
    przez lekarzy.
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 23.05.04, 13:12
    Oczywiscie, ze powinno sie im odbierac prawo wykonywania zawodu, tak samo
    nalezaloby tez karac tych, ktorzy odmawiaja wykonania prawnie dozwolonej
    aborcji. Co bysmy powiedzieli, gdyby lekarze ze srodowiska Swiadkow Jehowy, ze
    wzgledow religijnych, odmawiali pacjentom transfuzji krwi?
  • Gość: wiktor IP: *.amwaw.edu.pl 23.05.04, 16:15
    lekarze będący Świadkami Jehowy odmawiają przetaczania krwi i są kierowani do
    takich funkcji, gdzie się tego nie robi. To jest ogólny problem fanatyków
    religijnych, którzy kończą studia lekarskie. Nie chcę obwiniać tutaj ofiar,
    którymi są nieszczęśni rodzice, ale system ochrony zdrowia w Polsce nie jest
    monopolistyczny i istnieje wiele zaworów bezpieczeństwa. Z Łomży do Warszawy
    jest stosunkowo blisko i jest wiele sposobów, aby ominąć tego typu barierę.
    Nawet można się bezpośrednio zwrócić do prof. Zaremby.
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 24.05.04, 06:47
    Dziekuje za odpowiedz Wiktor.
    Czy to o czym mowisz, dzieje sie zgodnie z prawem? To oznacza, ze lekarz
    wyznania mahometanskiego moze np. odmowic dotkniecia leczonej przez siebie
    kobiety i jedyne co jej pozostanie to szukac inego lekarza? Mysle, ze jest to
    sprawa dla Rzecznika Praw Obywatelskich, Trybunalu Konstytucyjnego i Trybunalow
    Miedzynarodowych.
  • Gość: Anka IP: *.cec.eu.int 24.05.04, 11:16
    Nie stawiać przed sądem, tylko kazać płacić z własnej kieszeni, jeśli nie są
    ubezpieczeni.
  • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 16:13
    nie mogę spokojnie tego czytać,
    przecież ci lekarze kończyli studia za które zapłaciło państwo a teraz nie
    ralizują polityki państwa tylko zasłaniają się sumieniem, tylko gdzie jest ich
    sumienie jak się idzie do nich do prywatnego gabinetu?
  • greggorek 22.05.04, 16:39
    Tutaj lekarz popełnił błąd w sztuce, bo z wywiadu było dla niego jasne, że
    zachodzi prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu
    (hypochondroplazja takim jest). Obowiązkiem lekarza było poszerzenie
    diagnostyki, po to, żeby sprawdzić, czy i jakiego typu zaburzenia genetyczne
    wystąpi u płodu (niekoniecznie musiało to być takie samo zaburzenie, jak
    poprzednie, mogło wystąpić inne, które być może dałoby się leczyć). Wydanie
    skierowania na badanie prenatalne było więc jego obowiązkiem. Nie dziwi mnie
    jednak, że nie wydał skierowania na badanie, bo Polska nie jest krajem laickim,
    lecz krajem fanatycznym, gdzie w imię religii popełnia się różne głupoty.
    Lekarz prawdopodobnie jest zadowolony, bo uważa, że dzięki niemu nie doszło do
    aborcji i zostało uratowane jedno istnienie więcej, więc lekarz z tego powodu
    pójdzie do nieba. Proponowałbym, żeby ów lekarz wypłacał dożywotnią rentę
    dziecku z własnej kieszeni.
  • Gość: hania IP: 213.129.28.* 22.05.04, 19:11
    Tu właśnie tkwi sedno: gdyby przegrywając sprawę lekarze płacili z własnej
    kieszeni,zastanowiliby się conajmniej raz nad skutkami swych decyzji. Póki co,
    gdy szpitale płacą...z naszych podatków, delikatnie mówiąc im to
    nie_przeszkadza. (a kiedyś myślałam, że aby wykonywać zawód lekarza, należy być
    bardzo wyczulonym etycznie i zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności na swych
    barkach :( )
  • Gość: Maksio IP: 156.17.253.* 24.05.04, 11:04
    Greggorek, masz świętą rację. Oprócz renty dla dziecka powinien zapłacić
    jeszcze horrendalne odszkodowanie rodzicom, które pokrywałoby wysokie koszty
    leczenia, prawidłowego żywienia oraz turnusów rehabilitacyjnych,a także zarobki
    utracone przez matkę podczas głębokiej depresji poporodowej.
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 23.05.04, 13:15
    Poniewaz nie jest to wcale odosobniony przypadek powinny powstac komitety,
    ktore beda takim matkom/rodzinom sluzyc pomoca prawna.
  • Gość: hania IP: 213.129.28.* 22.05.04, 19:06
    banda oszołomów, a nie lekarze!
    Swoją drogą (być może nie doczytałam), dlaczego ta para chodziła tylko do
    jednego lekarza? Też miałam z takimi patałachami do czynienia, przy czym po 5
    minutach pseudonaukowych wywodów nieszanownych nieuków (np. dermatolog, do
    którego udałam się z zastrzałem w palcu, po obejrzeniu mej karty, gdzie był
    wpis o założeniu wkładki domacicznej zaczął bredzić, że morduję życie
    napoczęte ;-/ - kazałam mu się zamknąć i wracać na uczelnię, gdzie podrabiał
    podpisy) dziękowałam za rozmowę i szłam do innego...zawsze wymuszałam badania,
    jakie mi się należały (a to tomografię, a to badanie hormonów). Niestety, do
    tego trzeba być w Polsce nie tylko pacjentem, ale pacjentem upierdliwym, hmmm
  • Gość: elve IP: *.attu.pl / *.crowley.pl 22.05.04, 19:16
    i przydaje się mieszkać w większym mieście, gdzie jest więcej niż 1 szpital. ta
    rodzina nie miała gdzie pójść - skoro byli już u ordynatora, który jest
    miejscowym guru.
    rozgonić tę bandę pseudokatoli, konowałków nie potrafiących spojrzeć dalej, niż
    koniec własnego zgniłego sumienia i w dupie mających prawo. a szanowny pan
    doktorek powinien temu dziecku wypłacać rentę do końca życia, może nauczyłby
    się, że pewne działania i zaniechania pociągają za sobą konkretne finansowe
    konsekwencje.
  • Gość: Raina IP: w3cache.* / 81.219.246.* 22.05.04, 19:11
    proponuję aby lekarze którzy na to pozwolili... zostali p[ozbawieni prawa
    wykonywania zawodu, a ponadto wzięli na siebie utrzymanie Moniki.
    Myślę że to by była najlepsza kara. Niech żyja na bruku.
    SKANDAL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • vecka 22.05.04, 19:35
    WItam,

    takich skandali jest duzo wiecej...Nie porwnuje sie do tego biednego dziecka,
    ale jestem osoba stusnkowo mloda, ktora przez takich wlsnie naukowcow tez ma
    rente.. i oczywiscie nie ci, ktorzy mnie do tego doprowadzili mi placa, tylko
    panstwo...
    Tylko, ze tak jak ktos napisal tutaj o tej smietance calej...Nie mowie, bo sa i
    lekarze specjalisci i tacy, ktorzy sa ok, ale jakos tak rzadko, ze w ich sie
    prawie nie zauwaza..Zajrzyjcie z tym na forum "Sluzba zdrwoia", gdzie siedza
    lekarze i zony lekarzy, a zobaczycie z czyms sie spotkacie, z jaka hipokryzja i
    obuda...Jak napisalm tam , ze jestem przez lekarzy na rencie ,to mnie obrzucili
    zaraz..Totalna hipokryzja...
    --
    Jag ar radd for spindlar och jag skulle vilja aka till manen :))
  • Gość: pawelek IP: 199.99.195.* 22.05.04, 20:02
    Polska to bezprawie; banda lobuzow;
    ja zajmuje sie tym codziennie, nie w Polsce: Polska bedzie zawsze biedna i nie
    dorozwinieta z takim bezprawiem.
    Szkoda mowic.
  • Gość: Felicjan IP: *.crowley.pl 22.05.04, 20:21
    solidaryzm korporacyjny zdeprawowanego panstwa MUSI prowadzic do kryminalizacji
    jego urzednikow
  • Gość: hania IP: 213.129.28.* 22.05.04, 21:15
    ...tylko dlaczego wie to każdy środniointeligentny obywatel, a "góra" nie?
    Dlaczego więc owa "góra" tak dobrze się miewa ?
    Dlaczego owi przeciętni obywatele nie potrafią tej "góry" wymienić? :(((
  • tglowaki 22.05.04, 20:39
    Jak czytam cos takiego,to az mną trzęsie i wstydze sie ,że zostałem lekarzem.
    Ten drLP to ma dobrze nasrane w swojej głowie i pewnie sie z baranem na łby
    pozamieniał.
    Przepusciłbym go przez maszynke do miesa i dał na na pożarcie hienom-pewnie
    dostałyby biegunki!!!.
  • Gość: Piast IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 21:33
    obłuda tego rzemiosłą nie zna granic, a izby i sądy lekarskie to ciała
    kompromitujące ten zawód. Jak te doktory wybierają najgorszych z nich?
  • Gość: bas IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 21:44
    trzeba lekarza udowodnic ze to normalni ludzie a ze jest lekarzem to nie znacz
    ze maja wladze ostro nalezy dobrac im sie do dup7 i skaczyc okalczanie
    ludzi !!!!kasy fiskalne w gabinetach prywatnych skaczmy z lapowkami i
    wykorzystywanie instytucji panstwowych<szpitale>do wlasnych celow prywatnych
  • Gość: Piast IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 21:50
    Naczelna Izba Lekarska to jej przedstawicielstwo. Niestety szeregowi lekarze
    nic nie znaczą, a szkoda.
  • Gość: bas IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.04, 21:54
    masz racje izby lekarskie to ich wlasna instytucja do obrony swoich kolegow to
    jest ich mafia kolejna nie do rozwalenia. mopzemy to zmienic niech wiedza ze
    wiemy!!!!
  • Gość: Kika IP: *.exeter.ox.ac.uk 23.05.04, 02:01
    Straszne.Ci lekarze nie tylko nie sa godni miana lekarzy, ale wogole miana
    ludzi. Chore, chore, chore. I chory ten kraj. Czy nie moznaby tym zainteresowac
    organizacji miedzynarodowych? Tak bardzo staramy sie byc czescia Europy, a tak
    bardzo nia nie jestesmy.
  • Gość: Rena IP: *.ucdavis.edu 23.05.04, 04:08
    Bardzo wspolczuje tym ludziom, to straszna tragedia. Jednak nie twierdzilabym,
    ze wszyscy lekarze to zlodzieje i nieudacznicy. Nie ma czegos takiego jak
    odpowiedzialnosc zbiorowa, a przynajmniej nie powinno byc. Ten lekarz powinien
    odpowiedziec indywidualnie za swoja decyzje i indywidualnie dostac po kieszeni.
    Wtedy poczulby, ze cos sie stalo. W sytuacji kiedy, tak jak tutaj, winny nie
    zostal naprawde wskazany (szpital, czyli kto?)doktorek zostanie prwdopodobnie
    bohaterem okolicznych wspolnot radiomaryjnych i utwierdzi sie w przekonaniu, ze
    jego decyzja byla sluszna. A podatnicy zaplaca.
  • Gość: anna-matka-lekarz IP: *.VR1.CHI2.broadband.uu.net 23.05.04, 05:15
    Dzieci opisane w artykule nie maja przeciez zadnych zaburzen
    umyslowych.Ciekawe czy matka ,kiedy sie do niej przytulaja,usmiechaja,mowia
    nadal zaluje ,ze ich wczesniej nnie "usunela"?Czy koniecznosc wielu zabiegow
    chirurgicznych,noszenia specjalego obuwia,ubrania,leczenia sanatoryjnego ,czy
    wreszcie materialne trudnosci usprawiedliwiaja aborcje?Jestem zaszokowana
    wszystkimi opiniami czytelnikow-odnosnie przypadku opisanej rodziny oraz
    odnoszacych sie do sluzby zdrowia w Polsce.
  • Gość: JJ IP: *.crowley.pl 23.05.04, 08:43
    Uczylem się 6 lat. Państwo fundowało moją naukę, a i tak musiałem kupować
    książki, bo w bibliotece akademickiej było zazwyczaj 2-3 egzemplarze
    obowiązującego podręcznika. Chodziłem na wykłady, byłem sumienny, od czasu do
    czasu poimprezowałem - jak każdy student. Średnią ze studiów mam 4,32 - co jest
    niezłym wynikiem. Zainwestowałem w siebie tak lekką ręką ponad 100 000 PLN.
    Niech mi nikt nie mówi, że studia w Polsce są bezpłatne, bo nie są. Studenci o
    tym wiedzą. To co powinno być zapewnione - pomoce dydaktyczne, odpowiedni
    system szkolenia - nawet nie umywa się do tego, co otrzymują studenci
    zagraniczni. Czy wiecie, że oni mają osobne pracownie (oczywiście odpowiednio
    wyposażone)?
    To jedna sprawa. Druga sprawa, to zarobki. W tej chwili, dwa lata po studiach
    zarabiam 1000 PLN brutto, co na rękę wychodzi 670. Żyć by się za to dalo,
    jakoś, ale co z 1) obowiązkiem dokształcania (kursy kosztują ok. 150-500 PLN,
    zwykle odbywają się w dużych miastach przez kilka dni i trzeba dojechać,
    przenocować itd.); 2) opłaceniem jakiegokolwiek OC, żeby mieć jakikolwiek
    psychiczny komfort pracy; 3) odłożeniem części jakichś pieniędzy na cokolwiek -
    wakacje?
    Ja do tej pory żadnej łapówki nie wziąłem - na co oczywiście pacjenci się
    dziwią, próbują podstępem wcisnąć do kieszeni, torby, czy jakiejś mojej
    książki. Zwykle po takim incydencie te osoby już do mnie nie przychodzą, bo im
    glupio, bo myślą, że nic ode mnie nie uzyskają - a chcą mieć poczucie, że
    zrobili wszystko. TO JEST SPOSÓB, W JAKI TO SPOŁECZEŃSTWO WYCHOWAŁO LEKARZY -
    zamiast dać im od razu dobre zarobki, woli uprawiać fikcję i psioczyć na kogo
    się da, wymawiając, że przecież to służba. A hydraulik to nie chce pomagać
    ludziom? A urzędnik, to nie służba?
    Teraz co do tematu głównego. Ten lekarz to pewnie jakiś stary ramol, który o
    badaniach prenatalnych słyszał tylko w mass mediach. Inna sprawa, że nie
    wierzę, aby ci ludzie nie spotkali żadnego lekarza, który im mówił o
    dziedziczności choroby pierwszego dziecka i zastanowieniu się nad ewentualnym
    wstrzymaniem reprodukcji. Aborcja moim zdaniem nie wchodzi w grę z prostej
    przyczyny - jak się zacznie zabijać dzieci z dużymi wadami, to niedługo odezwą
    się zwolennicy usuwania dzieci ze średnio ciężkimi wadami, potem z lekkimi, a
    potem na żądanie - bo każdy z nas nosi nawet drobne mutacje w swoim genomie.
    Jestem katolikiem, nie jakimś tam ortodoksyjnym, ale takie działania są
    niedopuszczalne. Normy moralne powinny być jasne. I są, a wszelkie rozmydlanie,
    relatywizm, jest po prostu niebezpieczny - dla ludzkości jako takiej i
    pojedynczych osób.
    Pracowałem czas jakiś z dziećmi na wózkach inwalidzkich - to są istoty, które
    są najukochańsze na świecie. One wnoszą w rodziny wiele miłości, radości (co
    chyba niektórym na tym forum w głowie się nie mieści), odpowiedzialności. Na
    koniec słowa ojca małego 5 letniego Kamilka (z dystrofią mięśniową
    Duchenne'a): "Kiedy zaczęła objawiać się choroba mojego jedynaka, myślałem, że
    nie podołam. Chciałem uciec gdzieś za granicę, rozwieść się, zostawić żonę samą
    z nim. Ta cała opieka tyle kosztuje... Wystarczył jeden uśmiech małego i to, że
    powiedział jakieś 'ta', które odebrałem jako 'tata'. On chce żyć, bawi się jak
    umie i może, a my chcemy dla niego żyć - jesteśmy rodziną. W jakiś sposób
    poszkodowaną, ale szczęśliwą."
  • Gość: Rosomak IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.05.04, 13:41
    Normy moralne narzucone z urzędu to cholernie niebezpieczna sprawa, Panie
    Doktorze! Ja też jastem wierzącą praktykującą katoliczką, ale wierzę że tym co
    Bóg dał nam najcenniejszego , w czym jesteśmy do Niego podobni to WOLNA WOLA.
    Inaczej bylibyśmy marionetkami a nie ludźmi. Ale to już zagadnienia
    filozoficzne. Pewna znajoma lekarka, juz na emeryturze, znakomity , oddany
    pacjentom pediatra, opowiadała mi ostatnio o rodzinie którą się zajmuje:
    małżeństwo dowiedziało się że dziecko którego oczekują jest cięzko uczkodzone
    (zaznaczam że nie było to ich pierwsze dziecko). Podjęli decyzję :odbyła się
    skomplikowana operacja w łonie matki, urodził sie stworek z wodogłowiem, który
    nie widzi , nie słyszy , nie reaguje, nie rozwija się tylko leży i cierpi. To
    był ich wybór. Nikt ich tego heroicznego wyboru nie pozbawił. Ale jakim prawem
    wymagamy heroizmu od każdego , zwłaszcza w przypadku rodziny która już dźwiga
    jeden krzyż kalectwa. Wrzucamy do jednego worka wiarę, moralność, uczucia, z
    pozycji Dobrych i Moralnych chętnie rzucamy kamieniem. Piszesz "o aborcji nie
    mogło być mowy" lub tak jak opisywany w artykule lekarz- "mogła urodzić i oddać
    do adopcji" Czy zawsze przyjście na swiat jest "błogosławieństwem"?
    Oczywiście można inaczej: ja się prywatnie bardzo dziwię bohaterce tego
    smutnego artykułu. Wiedząc że prokreacja wiedzie w prostej linii do tragedii
    chyba ograniczyłabym sie do chodzenia pod rękę i całusa w policzek. "Białe
    Małżeństwo"? Czyż to nie piękne , szlachetne i katolickie?Czy naprawdę
    konecznie trzeba się pieprzyć jak króliki?
  • Gość: JJ IP: *.crowley.pl 23.05.04, 14:51
    Z końcówką się zgadzam. To jest właśnie odpowiedzialność. I jeżeli konsekwencją
    nieodpowiedzialności jest nowe życie, to NIE MAMY PRAWA ZASŁANIAĆ SIĘ WŁASNĄ
    WOLNOŚCIĄ. Nie chodzi o narzucanie norm moralnych z urzedu, tylko o podstawowe
    prawa człowieka. A jeśli piszesz, że jesteś wierzącą praktykującą katoliczką,
    to to, co napisałaś na początku przeczy takiemu stwierdzeniu. Ty masz swoją
    własną wiarę. Jeśli się wierzy, to nie oddziela się wiary od życia.
    Ja wybrałem drogę bycia lekarzem. I staram się pomagać wszystkim ludziom -
    wierzącym, niewierzącym, biednym, bogatym. Od nikogo nie biorę pieniędzy, bo
    mam takie zasady - płaci mi pracodawca. Sam podpisałem umowę o pracę, i jeśli
    są to marne zarobki, to mój wybór. Tak samo chcę traktować innych ludzi. Jeśli
    rozmawiam w naszym hospicjum z chorym na zaawansowanego raka krtani, który
    złorzeczy Bogu, ludziom, lekarzom, że umiera z ich winy - współczuję mu,
    pocieszam, przygotowuję na śmierć, godzę go z nią, ale jednocześnie mówię, że
    to nie Bóg kazał mu sięgnąć po papierosa. Podobnie młoda, 40 letnia kobieta z
    rakiem szyjki i z wytapetowaną nowotworem miednicą - czy ktoś jej kazał na
    studiach być lafiryndą, uprawiać seks z każdym przystojniakiem? a potem jeszcze
    dokonać aborcji i uszkodzić sobie szyjkę mechanicznie (co zapewne jakoś się
    przyczyniło do jej choroby)? Pomyśl - odpowiedzialnością za swoje życie nie
    możemy nikogo obarczać. I tak samo nie możemy odmawiać prawa życia poczętemu
    dziecku w imię naszej wolności. To jest odpowiedzialność. A wolna wola, w
    której do Boga jesteśmy podobni to niby jakie ma podobieństwa według ciebie? że
    możemy robić co chcemy? Bóg w swojej wolności ma jeden cel - miłość. A ludzie?
    Wolność do zabijania? do wolnego seksu? do pogoni za pieniądzem? To nie wolność.
  • Gość: szmaja IP: *.wroclaw.mm.pl 23.05.04, 08:50
    jakosc zycia jest wazniejsza od niego samego.
    matka nie narzeka na to, ze musi kupowac buciki i ubranka, tylko ze nie ma za
    co ich kupowac. swiadomosc ceny (placi ja i ona i dziecko) miala juz przy
    pierwszym dziecku, stad chec przeprowadzenia badan.

    lekarz zlamal prawo.

    moze mi ktos powiedziec czemu normalnie odpowiedzialnoscia za popelnienie
    przestepstwa zostalby obciazony obywatel, a tutaj placa podatnicy?
  • Gość: Skakanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:03
    Ciekawe, czy matka widzac cierpienie dziecka, jego bol, samotnosc i skazanie na
    innosc cieszy sie - dobrze ze jestes na swiecie?
    Chyba nie zrozumialas artykulu.
    Tu nie chodzi o usprawidliwianie aborcji tylko o PRAWO do decyzji czy urodzic
    ciezko chore dziecko - bo jak widac w koncu zostaje sie z takim dzieckiem
    ZUPELNIE SAMEMU a wszyscy zwolennicy zycia pcozetego walcza poki sie dziecko
    nie urodzi.
    Potem to juz problem rodzicow a zadowoleni chrzescijanie moga z czystym
    sumieniem pojsc na msze w poczuciu dobrze spelnionego obowiazku wobec blizniego.
  • Gość: hania IP: 213.129.28.* 31.05.04, 11:31
    Alez gdzie jest napisane, ze tylko podejrzenie o zaburzenia umyslowe uprawnia
    do badan prenatalnych, a mozliwosc ciezkiego uszkodzenia plodu (fizycznego) nie
    uprawnia do aborcji? Nikt nie pyta o morale lekarza, tylko o prawo.
    Skoro Tobie sie ono nie podoba, to nie powinnas za nasze pieniadze studiowac,
    tylko wybrac sie na jakowes platne studia za granice, i tam uprawiac
    ideologiczne szamanstwo.
    Wiesz, ogladalam kiedys program o bardzo chorych dzieciach (bodajze z zespolem
    Downa)-jedno z nich z placzem mowilo, ze zdaje sobie sprawe ze swej innosci i
    ze wolaloby nie zyc, wiesz, tez wolalabym nie zyc, niz meczyc sie z takimi
    ulomnosciami...i nic Ci do tego.
    Pozdrawiam mimo Twej ignorancji.
  • Gość: xyz IP: 80.51.242.* 23.05.04, 08:40
    Tę chorobe mozna badaniem prenatalnym stwierdić dopiero w siódmym miesiacu, co
    zrobiono.
    Wtedy trzeba wywołac wczesniejszy poród i dziecko zamiast do inkubatora
    umiescic - wrzucic do kubła. Albo urodzić. Taka jest prawda.
  • Gość: Bea IP: *.os.kn.pl 23.05.04, 09:21
    Leczenie jest biznesem dla lekarzy, dlaczego mieliby zabiegać o profilaktykę?
    za to nikt im nie zapłaci a za wystawienie zbyt wielu skierowań raczej straci
    pracę bo tworzy nadmierne koszty. W skali mikro koszty a w skali makro
    oszczędności. Tylko do tego jeszcze nam z 500 lat...
  • Gość: quq IP: *.petrus.com.pl 23.05.04, 09:52
    POLISZ BABNANAS REBUBLIK - mistejki celowe...
  • Gość: asirocco IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.04, 10:05
    widzicie, ile w tym artykule jest prawdy o nas samych, o Polakach, o tym: jak
    podchodzimy do krzywdy ludzkiej(jak i my i nasze instytucje podchodzą do
    pomocy); jak pieknie ubarwiamy rzeczywistość by nam sprzyjała(zakłamanie tego
    lekarza zmieniającego zeznania), jak zawsze pokazujemy naszą wszechwiedzę, nie
    umiemy przyznać się do popełnionego błędu. Prof. Łętowska słusznie sądzi, że
    nie będziemy pionierami w dziedzinie przyznawania rent dziecku, nam jeszcze
    niezmiernie daleko do tego rodzaju rozwiązań prawnych! Szalenie dobrze udaje
    nam się oceniać "zło" w innych ludziach, swojego już nie zauważamy.. a gdyby
    ten lekarz ze swoją(zakładam, że drzewiej wysokiego poziomu, chociaż z tego
    artykułu wynika, że czymś zatruł w drodze swojej kariery tęże) wiedzą, podszedł
    do problemu Barbary z otwartą i czującą głową.. to nie było tej sytuacji.
    Codziennie zdarza nam się źle robić, ba! Lecz ostatnio dążenie do przyznawania
    sobie prawa do błędu zakrawa na jakąś parodię, brak nam własnego poczucia
    odpowiedzialności, a coż dopiero mówić o społeczeństwie. Nie widzę lekarstwa na
    tak ogólne schorzenie, i to nie tylko medycznej sitwy; w każdej społecznosci są
    anomalie.. lecz to już nie są odosobnione przypadki, to cała plaga. Po każdym
    takim artykule obiecuję sobie, że zacznę zaraz.. od siebie. Że będę baczniej
    zwracać uwagę na ludzi wokół mnie, i że w każdej prowadzonej przeze mnie
    sprawie wykorzystam swoją wiedzę na maxa, i wykorzystam "człowieka" we mnie.
    Może gdybyśmy zaczęli od siebie, to coś by sie udało zmienić. Jeszcze słowo do
    kometującego młodego lekarza, to człowiek odnajduje, o ile zechce, w sobie tę
    czułość i miłość dla dzieci.. Ciężką próbą dla tych uczuć są narodziny chorego
    dziecka, dla niektórych barierą nie do przebrnięcia:((((.. Tak wychowani
    zaczynamy się wstydzić, i to jest smutna prawda. Zamiast kochać dziecko, my się
    wstydzimy jego niepełnosprawności..
  • Gość: trishika IP: *.soch.lu.se 23.05.04, 12:44
    Lekarz-bog powiedzial:
    O czym my tu mówimy! Jest wiele możliwości wspomożenia jej w trudnej sytuacji.
    Zamiast domagać się aborcji, mogła po urodzeniu dziecka oddać je do adopcji.
    Wiele kobiet tak robi.

    Czy on sie domagala aborcji? Chciala tylko badania prenatalne zrobic.

    Oddac dziecko do adopcji. A potem sobie zyc szczesliwie nie myslac o tym jaka
    krzywde sie zrobilo dziecku.

    Bez komentarza.
  • Gość: Halina IP: *.ip-pluggen.com 23.05.04, 19:38
    Obudz sie, Trishika!
    Kto w POLSCE wezmie do adopcji dziecko z tak duzym kalectwem???
    Przeczytaj dokladanie jak wyglada starszy brat tego malenstwa!

    To nie Szwecja, gdzie rodzina dostanie personalnych asystentow 24h na dobe, a
    jeszcze pieniadze na dostosowanie urzadzenia willi do wzrostu kaleki, a nawet
    pieniadze na dobudowania BASENU, aby niepelnosprawny mogl trenowac swoje
    miesnie!
  • edyta 24.05.04, 11:07
    W Polsce rzeczywiście sa trudności z adoptowaniem takich dzieci, ale kiedy
    dziecko nie ma szans w naszym kraju, to otwieraja sie mozliwości adopcji
    zagranicznej. Wtedy dzieci dostaja szansę na często fantastyczne leczenie,
    dzieki któremu jakośc ich życia, a czasem szansa na życie jest zupełnie inna.A
    rodzin z zagranicy czeka cała masa, bo tam i opieka państwa jest zupełnie inna,
    normalna. Nie wyglada na to a przynajmniej nic się nie pisało o tym, jakoby
    chceli oddać córkę do adopcji. Może rzeczywiście trzeba? Ja na miejscu Moniki
    nie chciałabym już takich rodziców...
  • Gość: gofa IP: *.rz.uni-karlsruhe.de 26.05.04, 15:20
    nie chcialabym znalezc sie na miejscu moniki, za kilka lat dziecko dowie sie jak
    to bylo. nie wiem jak wtedy oceni rodzicow, ciekawe?
    spoleczenstwo ewoluuje w kierunku dosc dziwnym, kryerium szczescia dzis staja
    sie pieniadze i nasz status finansowy, jesli cos staje na drodze naszemu
    "szczesciu", to ochoczo chcemy sie tego pozbyc. i racja, tylko ze czasami
    zapominamy sie troszke, bo co, jesli na drodze naszego "szczescia" stoi ludzkie
    zycie? taki troche atawimz, a przeciez tyle lat ewolucji, a my wciaz skazujemy
    osobniki slabsze na zaglade, tylko teraz w troche inny sposob.
    z innej strony mamy problem rodziny z dwojka niepelnosprawnych dzieci, a ta
    rodzina zyje w panstwie, ktore "rzadzi sie" jak sie rzadzi. wielu krytykantow,
    wielu specjalistow od wszystkiego, kazdy ma jakies rozwiazanie, ma duzo do
    powodzenia, ale pomagac nie ma komu i spraw rozwiazywac tez nie ma komu, bo na
    gadaniu sie konczy.......
  • Gość: edyta IP: 80.51.243.* 27.05.04, 10:24
    Ech, Gofa, prezentujesz równie niepopularny pogląd na sprawę co i ja. Jezeli
    chcesz się dowiedzieć co inni na ten temat myslą poczytaj wątek pare linijek
    niżej.Dowiedziałam się kim jestem od kogoś, kto albo niedokładnie czyta, albo
    nie rozumie tego co czyta albo jeszcze po prostu odbiera na kompletnie innych
    falach co ja...Ale szkoda mi czasu na wracanie do tej sprawy. Zdania nie
    zmienię.Pozdrawiam serdecznie, ed
  • Gość: Muggi IP: *.flatrate.dk 23.05.04, 13:31
    Czytam te listy i tez ogarnia mnie przerazenie, jak wiele ludzi jest pozbawiona
    ludzkich uczuc i braku odpowiedzialnosci.
    Jak ludzie wspolzyja ze soba to chyba powinni byc swiadomi konsekwencji tegoz.
    Ale u wiekszosci zwierzecy poped jest silniejszy niz bycie czlowiekiem.

    A jak sie trafi ciaza to do kasacji, do kosza.
    Zastanawiam sie czy ci co tak szafuja smiercia zastanawiali sie kiedykowlwiek
    ze moze ich rodzice w ostatniej chwili darowali im zycie, a moze jego/jej
    siostrze to sie nie udalo i wyladowali w koszu na smieci?
    Ta para ludzi , rodzice Moniki, wiedzieli ze nastepne dziecko bedzie chore,
    dlaczego nie zabezpieczali sie albo nie poddali sie strylizacji. Czy to bylo
    za trudne?
    A dzis Monika bedzie zyla w swiadomosci, ze tylko zyje dlatego bo lekarz nie
    spelnil swych "obowiazkow". Ale bedzie miala tez swiadomosc, ze jej rodzice
    gdyby wiedzieli, ze urodzi sie chora to by ja zabili, poszla by do kosza!!.

    Inna rzecza jest opieka panstwa nad kalekimi ludzmi.
    Mieszkam w kraju ( w Danii) gdzie ten problem jest dobrze rozwiazany, tak sie
    wychowuje spoleczenstwo, ze nikt sie nie wstydzi kalekiego dziecka i sa
    instytucje co pomagaja w opiece, sa pieniadze i srodki. Ludzi kalekich widac na
    ulicy i to czesto.

    Ale ja kupuje jeden samochod a place za 3 samochody ( podatek rejestracyjny to
    180% od wartosci samochodu + VAT), a najnizszy podatek od dochodu wynosi 39
    procent a ci duzo zarabiajacy placa do 68 %, a VAT jest 25 %.
    Dyrektorska pensja jest 4-5 razy wieksza od sprzataczki, nie ma takich kominow
    jak w Polsce. Tutaj rzadza zwiazki zawodowe i ustalaja najnizsze stawki itd.
    I sa pieniadze na darmowy szpital i wysokie pensje dla lekarzy i innego
    personelu, na darmowa szkole od podstawowki po wyzsze uczelnie. Ale cos za cos.

    Zdaje sobie sprawe, ze moj list tez spowoduje wylanie na moja glowe zlosci
    zwolennikow aborcji .
    Ale jest wolnosc wypowiedzi i z tego korzystam , jak robia to inni.

    Pozdrawiam

  • Gość: trishika IP: *.soch.lu.se 23.05.04, 13:39
    Gość portalu: Muggi napisał(a):
    > Jak ludzie wspolzyja ze soba to chyba powinni byc swiadomi konsekwencji tegoz.
    > Ale u wiekszosci zwierzecy poped jest silniejszy niz bycie czlowiekiem.

    No coz, to jeden z pierwotnych popedow. A poza tym ona uzywala antykoncepcji.

    Pozdrawiam i szanuje
  • Gość: justa IP: *.pizza.net.pl / 80.51.231.* 24.05.04, 17:54
    Muggi chyba nie czytałeś uważnie ona stosowała antykoncepcję hormonalną
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 23.05.04, 13:40
    Dlaczego wszystkich Polakow chcesz obarczyc wina za skutki chorego prawa, ktore
    wymusil Kosciol na skorumpowanych politykach?
    Dlaczego wszyscy mieliby brac na siebie wine za lekarza, ktory nie rozumie ani
    roli swojego zawodu, ani swojej odpowiedzialnosci, i ktory swiatopogladowym
    bredzeniem kamufluje swoja niewiedze lub probuje wymusic lapowke?
    Skad przyszla Ci do glowy idea, ze rodzice wstydza sie choroby dziecka?
    Jezeli prawo uniemozliwia rodzicom wybor swiadomego rodzicielstwa to panstwo,
    ustalajace takie prawo, jest zobowiazane przejac na siebie odpowiedzialnosc za
    dzieci i powinno to sie odbywac automatycznie w formie rent, zapewnienia
    odpowiednich warunkow leczenie, pomocy w pielegnowaniu dzicka itp. W tej
    dziedzinie pionierami byc nie mozemy bo taki obowiazek panstwa wobec
    narodzonych dzieci jest oczywisty w niemal calej Europie. Nie tylko Europie.
    Moim znajomym mieszkajacym w USA urodzilo sie kalekie dziecko - koszty leczenia
    pokrywa ubezpieczenie, koszty 24-o godzinnej opieki - panstwo.


  • Gość: JJ IP: *.crowley.pl 23.05.04, 14:05
    Co za nonsens -
    po pierwsze: jesteśmy zbyt biednym narodem, żeby pokryć koszty 24 godzinnej
    opieki każdemu kalekiemu dziecku; poza tym, chyba twoi znajomi są nieźle
    ubezpieczeni, nieprawdaż? mam brata w USA, więc wiem, że tam wszystko jeszcze
    bardziej się kręci wokół kasy;
    po drugie: co rozumiesz pod pojęciem świadome rodzicielstwo? dlaczego p[aństwo
    ma być niby odpowiedzialne za ludzi, którzy... nie zachowali się
    odpowiedzialnie? dlaczego niby podatnik ma finansować czyjeś 'wpadki'?
    po trzecie: medycyna służy zdrowiu i życiu. pomijając fakt niekompetencji
    lekarza, który nie zlecił wykonania badań prenatalnych, nie możecie obarczać
    nas obowiązkiem dokonywania aborcji czy eutanazji. Nie po to studiowałem, żeby
    robić coś niezgodnie z własnym sumieniem. Nie próbujcie tego wymuszać, tylko
    szukajcie kogoś innego, albo zapytajcie lekarza, gdzie jest inny - ma obowiązek
    was poinformować, jeśli odmawia wykonania jakiegoś zabiegu (według ustawy o
    zawodzie lekarza, bodajże art. 38). Nie róbcie nas katami - tylko powołajcie
    taki urząd (projekt ustawy może przygotować każdy obywatel).
    po czwarte: nie wiem, czy chondrodystrofię da się zdiagnozować genetycznie,
    chociaż pamiętajcie - na dzień dzisiejszy jest około 700 testów, które
    wykrywają choroby wrodzone, na innych parę tysięcy takich testów nie ma!!!
    To chyba tyle.
    PS. Demokracja to nie wolność wyboru kosztem innej osoby. We współczesnej
    kulturze zanika odpowiedzialność w ogóle. Jak wpadka - postinor, jak wada
    wrodzona - aborcja, jak cierpienie - eutanazja. Życie to nie bajka. Nie
    jesteśmy nieśmiertelni. Cierpienie zawsze było obecne w życiu, i będzie. Sztuką
    jest umieć cierpieć z godnością. W chwili obecnej pracuję w działce jaką jest
    medycyna paliatywna. Niesamowite jest widzieć ludzi umierających na raka,
    którzy mimo osłabienia, dokuczliwych objawów, które łagodzimy jak możemy,
    krzyczą: 'Ratuj mnie.' nie zaś jak się wszystkim zdaje: 'Proszę o śmierć.'
    Człowiek młody może wołać, że jest zwolennikiem eutanazji, natomiast kiedy jako
    starzec, albo dotknięty ciężką chorobą człowiek po prostu kurczowo trzyma się
    życia. Pomyślcie o tym. Przyjdźcie sobie kiedyś jako wolontariusze do takich
    chorych. Hospicjów jest wiele, natomiast wolontariuszy niezbyt... Dlaczego? To
    jest to, co ktoś tu już napisał - że nasz katolicyzm jest w gębie. Podpiszę się
    przeciwko euanazji, ale staruszka ani umierającego na raka nie odwiedzę. Należy
    więcej robić, niż mówić.
    Pozdrawiam
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 23.05.04, 15:38
    Nie wiem po cos studiowales medycyne, moze lepiej byloby dla Twojego sumienia
    studiowac teologie?
    W Twojej wypowiedzi jest duzy balagan, pomieszanie spraw swiatopogladowych,
    medycznych, politycznych ekonomicznych....
    Panstwo, zmieniajac parwo aborcyjne powinno byc swiadome wszystkich kosztow
    jakie bedzie musialo poniesc.
    Piszesz: "dlaczego państwo ma być niby odpowiedzialne za ludzi, którzy... nie
    zachowali się odpowiedzialnie?" rozumiem, ze masz na mysli lekarza, poniewaz to
    tylko on zachowal sie nieodpowiedzialnie w tej sprawie, koszty poniosa rodzice,
    nieuleczlnie chore dzieci i podatnicy - podobnie jak Ty jestem tym oburzony.
    Jestes, jak twierdzisz lekarzem a boisz sie uzyc slowa ciaza i seks, nazywasz
    to "wpadka"?
    Piszesz: "Nie po to studiowałem, żeby robić coś niezgodnie z własnym
    sumieniem" Sumienie to Twoja sprawa i mozesz postepowac zgodnie z nim w swojej
    prywatnej praktyce, w placowkach panstwowych nadrzedne jest obowiazyjace prawo.
    Jak juz napisalem wczesniej: co bys powiedzial, gdyby lekarz Swiadek Jehowy, ze
    wzgledow religijnych, odmawial pacjentom transfuzji krwi?
    W sprawie aborcji porozumiec sie oczywiscie nie mozemy, dla Ciebie embrion to
    czlowiek na rownych prawach z kobieta dla mnie - oczywiscie nie.
    Nie rozumiem dlaczego mieszasz do tej duskusji eutanazje? Okreslenia eutanazja
    tez uzywasz tak, ze nie jestem przekonany co przez to rozumiesz? Chorzy sa
    rozni i cierpienie tez nie jest jednakowe. Jedni wolaja "ratuj mnie"
    inni "pozwol mi umrzec". Oburza Cie udzielenie pomocy w samobojstwie, a z taka
    wyrozumialoscia podchodzisz do tego "jesteśmy zbyt biednym narodem, żeby pokryć
    koszty 24 godzinnej opieki każdemu kalekiemu dziecku"? Przeciez wielu z tych
    chorych skazujemy na smierc wlasnie!



  • Gość: JJ IP: *.crowley.pl 23.05.04, 18:23
    Na podstawie Twojej wypowiedzi uporzadkuję swoją.
    > Nie wiem po cos studiowales medycyne, moze lepiej byloby dla Twojego sumienia
    > studiowac teologie?
    Studiowałem medycynę po to, żeby leczyć.

    > Panstwo, zmieniajac parwo aborcyjne powinno byc swiadome wszystkich kosztow
    > jakie bedzie musialo poniesc.
    Na jaką zmianę tutaj się powolujesz? Czy na zmianę pro- czy antyaborcyjną?
    Jeśli na proaborcyjną, to koszty są ludzkie. Jeśli kogoś nie stać na utrzymanie
    dziecka to niech tych dzieci nie 'robi'. To nie jest wytłumaczenie dla aborcji
    ze względów społecznych. Jeśli w badaniach prenatalnych stwierdza się wadę
    genetyczną, to też nie jest usprawiedliwieniem dla aborcji. Np.
    najpowszechniejsza - zespół Downa - widziałem inteligentne dzieciątko, które
    tak naprawdę było mozaiką - układ nerwowy był nietkniety chorobą, ale na visus
    typowy trisomik 21. Niektóre wady wrodzone (jak rozszczepy cewy nerwowej) można
    korygować wewnątrzłonowo. To jest bodziec do rozwoju medycyny, ludzkości.

    > Piszesz: "dlaczego państwo ma być niby odpowiedzialne za ludzi, którzy... nie
    > zachowali się odpowiedzialnie?" rozumiem, ze masz na mysli lekarza, poniewaz
    > to tylko on zachowal sie nieodpowiedzialnie w tej sprawie, koszty poniosa
    > rodzice, nieuleczlnie chore dzieci i podatnicy - podobnie jak Ty jestem tym
    > oburzony.
    Nadinterpretujesz moje słowa. Próbujesz mnie podrażnić? Kontekst był ogólny,
    nie odnosił się tylko do tej sprawy. Czytaj uważniej. Powyżej już na ten temat
    pisałem. Odpowiedzialność za to, co się robi, niestety, jakoś u nas zanika.
    Mogli sobie założyć prezerwatywę przed seksem, mogli się wysterylizoać, nie
    zaszlaby kobieta w ciążę, nie byłoby problemu. Lekarz powinien był wystawić
    skierowanie do poradni genetycznej, a tam już by dalej pokierowali. Nie
    rozumiem dlaczego próbujesz wytłumaczyć opaczność działań współczesnych ludzi?
    Gdyby pomyśleli przed, nie byłoby sprawy.

    > Jestes, jak twierdzisz lekarzem a boisz sie uzyc slowa ciaza i seks, nazywasz
    > to "wpadka"?
    Nie udzielam tu porad. Nie boję się używać słów 'ciąża' i 'seks'. Poza tym,
    lekarz powiedziałby 'stosunek płciowy'.

    > Piszesz: "Nie po to studiowałem, żeby robić coś niezgodnie z własnym
    > sumieniem" Sumienie to Twoja sprawa i mozesz postepowac zgodnie z nim w
    > swojej prywatnej praktyce, w placowkach panstwowych nadrzedne jest
    > obowiazyjace prawo.
    A wiesz jakie jest obowiązujące prawo? Przeczytaj sobie art. 39 Ustawy o
    zawodzie lekarza z 5 grudnia 1996 (Dz. U. z 2002 roku, Nr 21, poz. 204 - tekst
    jednolity - z późn. zmn.).

    > Jak juz napisalem wczesniej: co bys powiedzial, gdyby lekarz Swiadek Jehowy,
    > ze wzgledow religijnych, odmawial pacjentom transfuzji krwi?
    patrz wyżej

    > W sprawie aborcji porozumiec sie oczywiscie nie mozemy, dla Ciebie embrion to
    > czlowiek na rownych prawach z kobieta dla mnie - oczywiscie nie.
    Według prawa jednak tak.

    > Nie rozumiem dlaczego mieszasz do tej duskusji eutanazje? Okreslenia
    > eutanazja tez uzywasz tak, ze nie jestem przekonany co przez to rozumiesz?
    > Chorzy sa rozni i cierpienie tez nie jest jednakowe. Jedni wolaja "ratuj
    > mnie" inni "pozwol mi umrzec".
    Racja, że cierpienie nie jest jednakowe. Eutanazję dodałem tutaj tylko
    dlatego, że obecnie pracuję w medycynie paliatywnej, a że jest to jakis znak
    czasu niemal identyczny z aborcją, więc impuls był dodatkowy.

    > Oburza Cie udzielenie pomocy w samobojstwie, a z taka
    > wyrozumialoscia podchodzisz do tego "jesteśmy zbyt biednym narodem, żeby
    > pokryć koszty 24 godzinnej opieki każdemu kalekiemu dziecku"?
    > Przeciez wielu z tych chorych skazujemy na smierc wlasnie!
    Może dlatego tak piszę, bo mam szacunek dla każdego życia? Czy uważasz, że to,
    iz ktoś jest mniej sprawny niż 'normalni' ludzie, będzie nieszczęśliwy? To nie
    takie oczywiste. I czy oszczędzenie mu przyszłych cierpień jest miarą naszej
    wspaniałomyślności jako społeczeństwa? To jest łatwizna, a nie humanizm. Czym
    to się różni od faszyzmu i utylitaryzmu? Czy ludzka jednostka jest tylko po to,
    żeby wypracowywać PKB? Moim zdaniem nie. I moja poprzednia praca z dziećmi
    niepełnosprawnymi nauczyła mnie pokory. Może rodzicom jest ciężko, ale te
    dzieci są normalne jako dzieci. Mniej sprawne, ale tak samo (a może bardziej)
    się cieszą. Jedynym chyba problemem jest NASZE NASTAWIENIE jako społeczeństwa.
    Bariery architektoniczne, stereotypy, wytykanie palcami, nieuprzejmość,
    uciekanie na drugą stronę ulicy itd. itp. Trzeba zmienić mentalność, a nie
    prawo aborcyjne.
    To tyle. Mam nadzieję, na podstawie Twojej 'uporządkowanej' wypowiedzi,
    uporządkowałem swoje myśli.
  • Gość: jozef IP: 80.111.118.* 23.05.04, 20:25
    AUUU!
    Tyle slow, zupelnie niepotrzebnie. Jak juz mowilem nie porozumiemy sie w
    sprawie aborcji gdyz nasze stanowiska sa skrajnie rozne i zrodlo tych roznic
    jest nie do pogodzenia. Cala wiec wstepna tyrada co jest a co "nie jest
    wytłumaczenie dla aborcji" jest zbyteczna. Prawo, niestety, stoi teraz po
    stronie ludzi reprezentujacych Twoj poglad ale ja nie trace nadziei, ze wladze
    w naszym kraju zaczna szanowac demokracje i glos ludzi reprezentujacych moj
    punkt widzenia bedzie wziety pod uwage.
    Panstwo, tworzac jakiekolwiek prawo, musi byc swiadome jego konsekwencji takze
    ekonomicznych. Nigdy nie zrozumiem jak mozna tak zazarcie bronic "zycia nie
    narodzonego" i jednoczesnie tak cynicznie traktowac podstawowe potrzeby ludzi
    niezbedne do tego zycia.
    Jezeli to samo prawo, w okreslonych okolicznosciach, dopuszcza aborcje,
    niedopuszczalne jest odmawianie kobieta tego zabiegu tlumaczac sie sumieniem.
    Fragmentu o eutanazji nie udalo Ci sie jednak uporzadkowac. Majac "jednakowy
    szacunek do kazdego zycia" nie dopuszczasz jednak, zeby to zycie lezalo w
    rekach tych, ktorych ona dotyczy najbardziej bezposrednio. Dlatego nie
    akceptujesz samobujstwa "na wlasne zyczenie" lub aborcji ale smierc chorych,
    kalekich, ulomnych spowodowana brakiem opieki, rechabilitacji, odpowiednich
    warunkow leczenia nie spedza Ci snu z powiek.
    Nigdy nie twierdzilem, ze ktos niepelnosprawny nie moze byc szczesliwy, wiec
    ten fragment Twojej wypowiedzi z faszyzmem wlacznie jest chyba "sobie a muzom".

  • kristobal 24.05.04, 00:19
    Czytając twoją dyskusję na forum z Rosomakiem i Józefem odnoszę wrażenie iż
    przede wszystkim chciałeś pokazać światu jakim to jesteś LEKARZEM i jakim
    jesteś wspaniałym chrześcjaninem.Nie bierzesz łapówek które ludzie starają się
    wpakować ci do kieszeni,a potem oceniasz ich,iż do ciebie już nie przychodzą
    (ciekawe jak im odmawiasz ?)Ciekawe po co tak o tych łapówkach
    piszesz,reklamujesz się jako szlachetny i prawy doktor Wilczur?.Ludzie do
    takich lekarzy jak ty z takimi poglądami też by przychodzili bo znam to z
    własnego doświadczenia.Przez pięć lat pracowałem w szpitalu dziecięcym więc
    byłem świadkiem takich sytuacji i z jak wielkim szacunkiem potem ci rodzice
    odnosili sie do tych lekarzy.To byli dla nich ludzie z powołaniem.I tu następny
    temat: szczęśliwa rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem.Ciekawe kto w tej
    rodzinie jest nonstop szczęsliwy?Tu nie ma jednostronnej odpowiedzi:
    rodzice,dziecko,dziadkowie itd.Hmm... rodzice;matka osiemnastolatka który jest
    całkowicie sparaliżowany, od urodzenia zmieniająca mu pampersa,myjąca go i
    niosąca brzemię opieki nad nim przez całe życie(gdzie widziałem w jej oczach
    osamotnienie i bezsilność,a zarazem zaciśnięte zęby i upór godny świętego) ,czy
    on sam mając od tylu lat świadomość(bo on jest istotą myślącą i widzi) swojej
    ułomności, gdzie on sam jest tym udręczony.I tu od razu nasuwa się pytanie
    gdzie to państwo które gwarantuję nam opiekę,a tak naprawdę zostawia nas samych
    z tym co "narobiliśmy".Kościół tu nam nie pomoże, bo chroni teraz życie (tak
    naprawdę to zawsze chronił i to nic nowego),zgadza się, tylko że gdy ludzie
    dawniej "poczeli" istotkę ułomną to nie "zabijali jej" ona się rodziła lecz
    wtedy prędzej(raczej prędzej)czy później BÓG ją zabierał do siebie.Teraz można
    odnieść wrażenie że medycyna a nie ON(choć może to i ON tak sam zorganizował
    kto wie) decyduję w imię "moralności" o przedłużeniu życia tych
    dzieci.Życia,owszem ,tu się zgodzimy ,w wielu przypadkach to jest jak
    najbardziej słuszne i szlachetne,ale to jest tylko ratowanie organizmu jego
    funkcji życiowych, ale nie całego człowieka czyli "duszy i ciała".To rodzice
    chcieliby mieć możliwość decydowania, w imię miłości do tego nie narodzonego
    jeszcze człowieka, o jego przyszłości.Oni chcieliby dzięki wiedzy medycznej dać
    dziecku szansę życia bez cierpienia(jak każdy rodzic) fizycznego jak i bardziej
    nawet psychicznego.I tego bohaterowie tej historii oczekiwali-pomocy w
    planowaniu przyszłości tego człowieka. Jak sam nadmieniłeś : rodzice, obawiając
    się poczęcia dziecka z wadą genetyczną ,lub też tacy którym sytuacja materialna
    nie pozwoliłaby na jego utrzymanie powinni nie uprawiać seksu,albo też używać
    prezerwatywy ;gdyby pomyśleli przed itd.. I ty jako katolik im to doradzasz? A
    co na to Kościół? On im nie nakazuje wstrzemiężliwości(bo gdzieżby owieczki
    nowe się narodziły)-przecież są małżeństwem a więc ślubują przyjąć i po
    katolicku wychować potomstwo . Nie jest też zwolennikiem antykoncepcji
    (prezerwatywy) itd..Ci ludzie starali się żyć w zgodzie z tym duchem,a to ,że
    państwo ,czyli lekarz nie wywiązał się z ustawowego obowiązku, to już jego
    wina.I co, oni złamali prawo o aborcji? -nie. a czy państwo złamało prawo wobec
    nich ? Albo ustawa anty-aborcyjna : tu państwo niby chroni nas i odbiera
    decyzję ludziom co z tą "wpadką" zrobić ,ale kto obroni nas przed błędami
    państwa takimi jak ta historia? Tu państwo daje możliwość zadecydowania o losie
    jeszcze nie narodzonego,daje możliwość ratowania(nie nakazuje wcale go usunąć)i
    to zgodnie z prawem.I co ?Lepiej zastanowić się co się stało z wyborem i
    wolnością i czy my tak naprawdę jesteśmy chronieni przez prawo,które nie
    powinno tylko zakazywać ale i także dawać możliwość wyboru.A co do opieki
    państwa przez 24 godziny i inne tego typu sprawy to nie można rozpatrywać tego
    w kontekście czy stać nas czy też nie.Tu nie ma innego wyjścia jak tylko
    wzięcie na siebie całej odpowiedzialności przez państwo(czyli nas podatników)za
    taką opiekę.Bo , zgodnie z prawem jakie uchwaliliśmy, jesteśmy im to
    winni.Każdy chce "chronić" życie i to nie tylko "poczęte",ale i to dalsze jak i
    godną śmierć.Chcemy leczyć aby móc zobaczyć uśmiech na twarzach tych dzieci czy
    to sparaliżowanych czy też na wózkach itd.Więc dajmy im i nam to prawo.
  • jedruch 24.05.04, 08:52
    Nie staram stawiać siebie na świeczniku, ani za jakiś wzór, bo nim nie jestem.
    Po co zresztą miałbym to robić, skoro i tak jestem tu anonimowo? Nikt nie ma
    możliwości mnie zweryfikować (ani pozytywnie, ani negatywnie).
    Chrześcijaninem chciałbym być dobrym - ale jeszcze wiele mi brakuje. O
    łapówkach, wcześniej o eutanazji i innych rzeczach piszę, bo staram się
    wprowadzić kontekst mojej pracy, niektórych jej aspektów - a po co ty podajesz
    jakiś przykład ze swojej pracy? Jeśli chodzi o używanie prezerwatyw, to jestem
    ich przeciwnikiem.
    Widzę, że odnośnie tego tematu nie dojdziemy do porozumienia z prostej
    przyczyny - ty uważasz, że wartością nadrzędną jest wolność, ja, że życie. Nasz
    polski katolicyzm jest mierny - nie ma nic wspólnego z troską o najsłabszych.
    Jest za to znieczulica, wyśmiewanie. Ale to też nie jest powód, by w imię
    wolności planować czyjąś przyszłość. Swoją możesz planować.
    Inna sprawa - testy genetyczne nie mają 100% swoistości i czułości. Co to
    oznacza? Że czasem może się zdarzyć, że istniejąca choroba nie zostanie wykryta
    i urodzi się dziecko chore (wynik fałszywie ujemny). I w drugą stronę - zdarzy
    się, że u zdrowego dziecka test wyjdzie na '+' (wynik fałszywie dodatni).
    Lekarz w tym przypadku nadużył swojej pozycji, ale tylko pod kątem art. 39
    Ustawy o zawodzie lekarza. Rozpętalo to lawinę zdarzeń, za które w konsekwencji
    jest odpowiedzialny. To nie ulaga wątpliwości. Pozostaje tylko kwestia - na ile
    możemy ingerować w wolność dziecka w imię naszej wolności?
  • Gość: pani.w.kapeluszu IP: *.supelec.fr / *.supelec.fr 24.05.04, 15:40
    > Mogli sobie założyć prezerwatywę przed seksem, mogli się wysterylizoać, nie
    > zaszlaby kobieta w ciążę, nie byłoby problemu.

    Czy sterylizacja na zadanie jest w Polsce dopuszczalna?
    Czy mozna sie tak po prostu wziac i sie wysterylizowac, Panie
    Doktorze? Bo z tego co slyszalam, to bynajmniej nie.
    Obawiam sie, w swietle tego co przeczytalam w tym artykule,
    ta kobieta na sterylizacje zgody by rowniez nie dostala.
  • Gość: abc IP: 80.51.242.* 23.05.04, 13:08
    A jesli danej choroby nie da się wykryc badaniem prenatalnym ?
  • Gość: aska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 15:32
    Bardzo wiele da się wykryć badaniem prenatalnym; nie tylko abberracje
    chromosomowe, ale mozna też analizować DNA. U tej rodziny zdecydowanie istniało
    zwiekszone ryzyko wystapienia choroby genetycznej i lekarz niezealeznie od
    swoich pogladow miał obowiązek poinformować o mozliwosciach diagnostyki
    prenatalnej.
    Decyzja o poddaniu się takiemu badaniu należy do RODZINY nie do lekarza!
    Sprawdziłam też czy diagnozuje się hipochondroplazję prenatalnie. Otóż tak!
    (mozna sprawdzić na stronie Polskiego Towarzystwa Genetyki Człowieka, skąd
    wziełam też cytat:
    "Zaniechanie informacji o diagnostyce przedurodzeniowej w przypadkach
    zaistnienia powyższych wskazań jest błędem w sztuce lekarskiej. Jest natomiast
    prawem rodziców rezygnacja z badań, np. ze względów światopoglądowych.")

    Dziwie sie tylko czemu ta rodzina nie szukala porady nie wiem w innym miescie,
    nawet w malym miescie gdzie jest jeden szpital sa jeszcze jakies gabinety?
    Zaufali tej dwójce baranów, których wstyd nazywać lekarzami?
  • Gość: Halina IP: *.ip-pluggen.com 23.05.04, 19:44
    SPRAWDZILAM W ARTYKULE: MALZONKOWIE STOSOWALI SRODKI ZABIEGAJACE CIAZY!
    Trishika twierdzila, ze tego NIE robili.
  • Gość: j1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.05.04, 21:40
    nem na codzien bo jestem lekazem (i teraz sie wstydze). ginekolodzy to
    wyjatkowo zaklamana i zepsuta grupa. cechuje ich szczegolna pogarda dla
    pacjentek. przytlaczajaca ich czesc regularnie wykonuje zabiegi aborcji. jeden
    warunek: ZA KASE. maja zelazne reguly, nie opuszcza ceny ani grosza. zawsze
    beda sie sprzeciwiac liberalizacji ustawy o atnyaborcyjnej. zreszta na jej
    rzecz lobbowali. oczywiscie troche genralizuje pod wplywem wzburzenia.
  • venus22 23.05.04, 22:29
    >>. Podobnie młoda, 40 letnia kobieta z
    rakiem szyjki i z wytapetowaną nowotworem miednicą - czy ktoś jej kazał na
    studiach być lafiryndą, uprawiać seks z każdym przystojniakiem? a potem jeszcze
    dokonać aborcji i uszkodzić sobie szyjkę mechanicznie (co zapewne jakoś się
    przyczyniło do jej choroby)?<<


    nie twoim zas..nym interesem jest kim byla i co robila, a tym bardziej jako
    lekarz ja oceniac.
    Ciekawe zreszta skad masz takie informacje? a moze wlasnie byl to jej pierwszy?

    >>uszkodzić sobie szyjkę mechanicznie<<
    ona SOBIE nie uszkodzila, TY jej uszkodziles, lekarz.

    >>(co zapewne jakoś się
    przyczyniło do jej choroby)?<<

    tego to nawet ty nie wiesz, tylko spekulujesz bo ci tak pasuje do
    twoich "swietych" teorii.

    Venus

  • Gość: JJ IP: *.crowley.pl 24.05.04, 09:00
    Owszem w niektórych sprawach spekuluję. Jednak w onkologii kilka spraw odnośnie
    ryzyka opwstania raka szyjki jest jasnych 1) wczesne rozpoczęcie współżycia, 2)
    wielu partnerów seksualnych. A słowa 'lafirynda' to moja śp. pacjentka sama
    użyła. Tyle gwoli wyjaśnienia odnośnie jej sprawy.
    Druga rzecz - dlaczego nie przytaczasz przypadku chorego z rakiem krtani? Jego
    niby też użyłem do "świętych teorii"?
    Uszkodzenie szyjki macicy podczas aborcji jest bardzo częste, ponieważ
    jest 'niedojrzała' i trzeba ją jakoś rozepchać żeby wyssać płód. Tu nie ma
    haczyka. 90% szyjek nie wytrzymuje takich manipulacji - i to jest w pewnym
    sensie norma.
  • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 24.05.04, 10:48
    Tak sie zlozylo ze o chorym na raka krtani wyraziles sie z wiekszym szacunkiem
    niz o 'mlodej lafiryndzie'.
    nawet jesli sp. pacjentka tak sie sama nazwala to nie znaczy ze tobie tak wolno.
    Nie napisales tez ze ja pocieszales tak jak tego z rakiem krtani. Wrecz
    przeciwnie wyrazasz sie o niej z pogarda.

    Oczywscie ze oba przyklady maja w twoim wykonaniu inne zabarwienie.

    co do raka szyjki - a wiesz ze wsrod Murzynow Aerykanskich, ludnosci
    hiszpanskiej i Indian jest tez wyzsze ryzyko (wiele wieksze) raka narzadow
    rodnych, to co to znaczy ze oni wszyscy tez sa " lafiryndami", bo naleza do
    grupy wyzszego ryzyka przez swoja rase??

    Co do uszkodzenia szyjki podczas zabiegu- to znaczy ze 90% zabiegow konczy sie
    rakiem?

    Venus

  • Gość: kot IP: *.uio.no 24.05.04, 11:58
    Mowisz "lafirynda"?
    Poniewaz Ty pozwalasz sobie na ocene ludzkiej moralnosci na podstawie swoich
    wlasnych, ciasnych pogladow, nie powinienes wziac mi za zle, ze ja sprobuje
    zaprezentowac Ci jaka opinie mozna miec o Tobie stosujac te same metody:
    1. Niemoralny z Ciebie lekarz. Etiologii i patogenezy uczyli Cie na studiach
    nie po to, zebys ocenial ludzi tylko po to, zebys im mogl lepiej pomoc. Twoja
    postawa jest sprzeczna z etyka zawodowa.
    2. Nieprofesionalny z Ciebie lekarz. Wymienione przez Ciebie faktory zwiekszaja
    ryzyko chorobowe, nalezy jednak pamietac, ze rak szyjki macicy rozwija sie tez
    u kobiet majacych tylko jednego partnera. Nieuczciwym jest uzywanie choroby
    jako "kary boskiej".
    3. Niesumienny z Ciebie lekarz, jezeli lekcewazysz profilaktyke. Jak
    przyznajesz jestes przeciwnikiem najskuteczniejszego sposobu zapobieganiu
    zwiekszenia ryzyka infekcji przez stosowanie prezerwatyw.
    4. Nieuczciwy z Ciebie lekarz. Probujesz zamknac oczy na korupcje Twojego
    srodowiska, ktora jest przyczyna utraty zycia wielu pacjetow. Nie tylko
    dlatego, ze lekarze odmawiaja pomocy pacjetom "bez koperty". Korupcja ta jest
    glowna przeszkoda w przeprowadzeniu skutecznej reformy i przyczyna jej
    zubozenia. Jak przypuszczam, poswiecasz sie dla ratowania zycia ale nie kazdego
    i za kazda ale nie wlasna cene.
    5. Pelen pychy z Ciebie chrzescijanin, jezeli chcesz wyreczyc Boga w sadzeniu
    ludzi. Czy naprawde wydaje Ci sie, ze Bog oddajac rodzenie potomstwa w rece
    kobiety popelnil pomylke?
    6. Podejzany z Ciebie chrzescijanin. Kiepsko u Ciebie z "miloscia blizniego",
    tego narodzonego. W Twoich postach widze tez duza doze, zle ukrywanej,
    nienawisci do kobiet. Czy lekarz moze cos na to nie moze poradzic
    chrzescijaninowi?

    Rozumiesz, mam nadzieje, ze to tylko taka zabawa z mojej strony. Wcale tak o
    Tobie nie mysle.

  • Gość: Venus IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 24.05.04, 20:56
    JJ jest po prostu bardziej boski niz Bog.
    Venus
  • Gość: Do kota IP: *.crowley.pl 25.05.04, 19:04
    Obiecałem sobie, że to mój ostatni post na ten temat. Pozwolę sobie
    ustosunkować się do kilku hipotez dotyczących mojej osoby.

    > Poniewaz Ty pozwalasz sobie na ocene ludzkiej moralnosci na podstawie swoich
    > wlasnych, ciasnych pogladow, nie powinienes wziac mi za zle, ze ja sprobuje
    > zaprezentowac Ci jaka opinie mozna miec o Tobie stosujac te same metody:
    Czy kogokolwiek oceniłem na tym forum? 40-letnią kobietę nazwałem tak, jak ona
    siebie nazwałem - i nie jest prawdą to, co napisała VECKA, że "Nie napisales
    tez ze ja pocieszales tak jak tego z rakiem krtani. Wrecz
    przeciwnie wyrazasz sie o niej z pogarda.". To kłamstwo, bo napisalem że
    pocieszałem ją podobnie jak człowieka z rakiem krtani.

    > 1. Niemoralny z Ciebie lekarz. Etiologii i patogenezy uczyli Cie na studiach
    > nie po to, zebys ocenial ludzi tylko po to, zebys im mogl lepiej pomoc. Twoja
    > postawa jest sprzeczna z etyka zawodowa.
    Zgadzam się. I tak też robię. Co prawda w mojej działce zapobieganie nie ma już
    znaczenia, ale współorganizuję wykłady z profilaktyki raka skóry dla ludności
    małych miejscowości we wschodniej Polsce.

    > 2. Nieprofesionalny z Ciebie lekarz. Wymienione przez Ciebie faktory
    > zwiekszaja ryzyko chorobowe, nalezy jednak pamietac, ze rak szyjki macicy
    > rozwija sie tez u kobiet majacych tylko jednego partnera. Nieuczciwym jest
    > uzywanie choroby jako "kary boskiej".
    Pisałem, że to 'ryzyko', a nie 'pewność' - przyznasz, że jest różnica (ale
    większość Polaków nie rozumie słowa pisanego i mówionego, co już dawno
    udowodniono). Mogę wymienić więcej takich czynników, które zwiększają ryzyko:
    jest to 1) wielu partnerów seksualnych 2) partnerzy mający stosunki
    pozamałżeńskie 3) wczesne rozpoczęcie współżycia płciowego i kilka w mniejszym
    stopniu - 4) waruni socjoekonomiczne (higiena) 5) płodność (uszkodzenia
    mechaniczne szyjki podczas porodów, zabiegów ginekologicznych - gł.
    łyżeczkowania-> to predysponuje do rozwoju zmian nowotworowych, ale np. VECKA
    wykazuje się prymitywną znajomością rachunku prawdopodobieństwa) 6) palenie
    tytoniu 7) doustna antykoncepcja 8) dieta bogatotłuszxczowa 9) charakterystyka
    partnerów seksualnych 10) immunosupresja, infekcje wirusami brodawczaka
    ludzkiego HPV 16,18.

    > 3. Niesumienny z Ciebie lekarz, jezeli lekcewazysz profilaktyke. Jak
    > przyznajesz jestes przeciwnikiem najskuteczniejszego sposobu zapobieganiu
    > zwiekszenia ryzyka infekcji przez stosowanie prezerwatyw.
    ;-) Żartujesz chyba. Wirusy stanowią tak małe cząstki (10 - 40x mniejsze od
    plemnika), że większość z nich jest w stanie przeniknąć przez mikroszczeliny
    przez które wnikają nawet sporadycznie plemniki. Można ochronić się przed
    zakażeniem rzęsistkiem pochwowym, albo grzybicami czy bakteriami, ale nie
    wirusami.

    > 4. Nieuczciwy z Ciebie lekarz. Probujesz zamknac oczy na korupcje Twojego
    > srodowiska, ktora jest przyczyna utraty zycia wielu pacjetow. Nie tylko
    > dlatego, ze lekarze odmawiaja pomocy pacjetom "bez koperty". Korupcja ta jest
    > glowna przeszkoda w przeprowadzeniu skutecznej reformy i przyczyna jej
    > zubozenia. Jak przypuszczam, poswiecasz sie dla ratowania zycia ale nie
    > kazdego i za kazda ale nie wlasna cene.
    Tu już przesadzasz. Mnie też zależy na reformie - każdemu młodemu lekarzowi z
    zasadami, ideałami, pragnieneim pomagania innym zależy na tym. Bo ileż mozna
    wysilać się za marne pieniądze - niech nikt nie próbuje mi zatykać
    gęby 'powołaniem' - bo powołanie mam, ale za coś muszę żyć, utrzymać rodzinę,
    kupić bloczki recept, doszkolić się - nikt mi za darmo nie da najnowszych
    zaleceń postępowania w astmie?
    Co do reformy jeszcze - Izby lekarskie kochają obecne status quo, bo im więcej
    dobrze opłacanych urzędasów, tym więcej posad jest do obsadzenia. Pieniądze
    toną w biurokracji, idiotycznych i nikomu niepotrzebnych projektach, a np.
    programów wczesnego wykrywania raka są dwa - piersi i szyjki macicy (na calym
    cywilizowanym swiecie jest jeszcze program prostaty, jelita grubego, żołądka).
    A co do 'ratowania zycia za kazda, ale nie wlasna cene' jest tak - według
    wszelkich wytycznych, nieodpowiedzialne ratowanie człowieka z niepotrzebnym
    narażeniem życia ratownika jest przestępstwem, za które mógłbym ponieść
    odpowiedzialność prawną. Państwo nie po to mnie szkoli, żebym ginął w głupi
    sposób. Dlatego w zasadach ogólnie przyjętych jest - najpierw usunięcie
    czynników niebezpiecznych, a potem dopiero pomoc lekarska. "Martwy ratownik to
    zly ratownik"
    Co do korupcji - nia zamykam na nią oczu, ale zasady działania w korporacji
    (chorej) zmuszają mnie do siedzenia cicho - to nie mój wybór. W pojedynkę
    jesteśmy za słabi - Izby mają mopżliwość pozbawienia mnie prawa wykonywania
    zawodu i co ja zrobię? 30-letni facet bez innego fachu? Może byś i mnie trochę
    powspółczuł?

    > 5. Pelen pychy z Ciebie chrzescijanin, jezeli chcesz wyreczyc Boga w sadzeniu
    > ludzi. Czy naprawde wydaje Ci sie, ze Bog oddajac rodzenie potomstwa w rece
    > kobiety popelnil pomylke?
    Nie osądzam ludzi, ale uważam, że Bóg dal nam też rozum - żeby go używać zanim
    się coś zrobi.

    > 6. Podejzany z Ciebie chrzescijanin. Kiepsko u Ciebie z "miloscia blizniego",
    > tego narodzonego. W Twoich postach widze tez duza doze, zle ukrywanej,
    > nienawisci do kobiet. Czy lekarz moze cos na to nie moze poradzic
    > chrzescijaninowi?
    Zarzut o tyle śmieszny, co głupi. Długo nad nim myślałeś(-aś)? Nie mam żadnych
    złych doświadczeń z kobietami (wręcz przeciwnie - trafialem w życiu na same
    fajne). Np. moją żonę kocham, ufam, szanuję; teściową i moją mamę podziwiam za
    całoksztalt. Kobiety są niebywałymi stworzeniami - zupełnie inne niż mężczyźni -
    i to jest piękne, że potrafimy się tak dopełniać. Kobiety inaczej czują,
    myślą, mówią, przyjaźnią się - mają naprawdę niewytłumaczalną intuicję, ale też
    są bardziej podatne na wpływy mężczyzn. Mężczyźni są bardziej nastawieni na
    użycie - i myślę, że to, co tu napiszę, potwierdzi wiele kobiet:
    WIELU ABORCJI NIE BYŁOBY, GDYBY NIE POSTAWA MĘŻCZYZNY, JEGO NAMOWA, JEGO GROŹBY
    OPUSZCZENIA. Nieprawdaż?
    Podobnie wielu aborcji z powodów społecznych, gdyby tylko społeczeństwo było
    przyjaźniej nastawione (niekoniecznie wsparcie materialne, ale takie czysto
    ludzkie, jak to drzewiej bywało).
    I jeszcze jedna refleksja - POLSKIE CHRZEŚCIJAŃSTWO KOŃCZY SIĘ NA PROGU
    KOŚCIOŁA. I to jest to, czego konsekwencją jest wrogość do chrześcijańskich
    poglądów. Bo ileż można słuchać o miłości bliźniego, kiedy się jej nie
    doświadcza od tych, którzy o niej mówią?
    OK, dość tych wynurzeń.
    Pozdrawiam wszystkich i na ten temat się już nie odozywam - chyba wszystko już
    napisałem. Proszę mnie już nie podpuszczać
  • Gość: nextor IP: *.home.cgocable.net 28.05.04, 09:38
    "wielu partnerow seksualnych" ? Co ma piernik do wiatraka ? zarazaja rakiem czy
    co ? A moze po prostu (skoro jj jest przeciwnikiem prezerwatyw) powinno sie w
    zyciu zaplanowac tyle stosunkow , ile sie chce miec dzieci ?
    A co w takim razie o prezerwatywach jako sprawdzonym srodkom zapobiegawczym
    przeciw roznoszeniu chorobom wenerycznym ? O psiakosc ... zapomnialam , przeciez
    wedlug swietego jj ma byc jeden partner i tyle "stosunkow plciowych" , ile sie
    planuje dzieci ...
  • Gość: lek. andrzej IP: *.crowley.pl 31.05.04, 16:59
    ale głupoty - po prostu większa możliwość zakażeń wirusami HPV - ot, co. A
    prezerwatywa przed malutkim wiruskiem, niestety, mimo całej do nich sympatii -
    nie chroni
  • ula_s 30.06.04, 19:07
    Najwyrazniej te 6 lat na medycynie sie pan za krotko "meczyl". Ze stastycznej
    przyczynowosci zrobil pan wynikanie.
    HPV wystepuje bardzo czesto i nie kazda kobieta z HPV choruje na raka szyjki.
    Ale Pan wie lepiej prawda?

    Jest pan wlasnie jednym z takich lekarzy ktorzy uwazaja ze skonczenie medycyny i
    wykonywanie zawodu lekarza jest automatyczne z nobilitacja co najmniej do rangi
    Boga. Wydaje sie Panu, ze prywatne poglady na temat etyki i moralnosci sa to
    akurat te "jedyne sluszne poglady".

    I dla Pana informacji - nie tylko lekarze w tym kraju po studiach zarabiaja
    malo. Wiekszosc naukowcow po DOKTORACIE pracujacych na panstwowej uczelni ma
    niewiele wiecej na reke niz 1 tys. zlotych. Proponuje sprobowac przezyc za ta
    sume w W-wie.

  • Gość: emer IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 24.05.04, 03:17
    Po to,by lekarze nie próbowali naciągać i tak beznadziejnego prawa do własnych
    przekonań,jednocześnie zostawiajac kobiety w tragicznej sytuacji bez żadnej
    pomocy-kary powinny być drastyczne.Niech i oni odczują skutki swojego
    postępowania.Nikt nie ma prawa decydować o cudzym życiu.
  • Gość: cynia IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 24.05.04, 03:55
    Kościół zawsze chronił życie - tak,ale wybiórczo.Lepiej stracić życie niż
    zgubić duszę,prawda? Ile to daje możliwosci... księza błogosławią idących na
    wojnę - zabijać przecież.A swoją drogą, dziś stać wszystkich na luksus czystego
    sumienia,bo niczym im to nie grozi.Czy znany jest z czasów PRL wypadek odmowy
    zabiegu z powodu przekonań religijnych?Prawda,jak to brzmi?
  • grrrrw 24.05.04, 13:29
    Znane prof. Fijałkowski. Miał nawet w poczekalni napis "Przerywań ciązy nie
    wykonuję". Zmarł dwa lata temu.
  • edyta 24.05.04, 11:00
    Skandalem dla mnie jest pozostawienie rodzin dzieci upośledzonych bez opieki,
    bez należytej opieki państwa. Potem w prasie dowiadujemy sie o dzieciach
    trzymanych w skrzyni itd. To miara postępu naszego społeczeństwa, chociaż jaki
    my mamy na to wpływ? Skoro nie dotuje się nawet witamin dla dzieci (jaka
    srednio zarabiająca matka je kupi?), bo ktoś pewnie wyliczył, że taniej potem
    leczyć ciągle chorujące dziecko to nie możemy marzyć o czymkolwiek więcej. I to
    jest chore! Podobnie wygląda sytuacja z kondycja finansową hospicjów, długo by
    wymieniać. Kto w końcu zmieni takie nienormalne przepisy? Czy ważni ludzie
    muszą jeździć lanciami za ciężkie pieniądze, gdy obok mamy takie problemy?
    Ale ja nie tylko o tym. Pomyslałam sobie o procesie, który wytoczyli rodzice
    Moniki.Pomijając fakt, że maja prawo do badań prenatalnych i były
    niedopatrzenia w tym względzie. Ja staram się wczuć w sytuację Moniki za kilka,
    kilkanaście lat. Wiem, że to cięzka choroba, że makabryczna opieka, drugie
    chore dziecko itd. Ale gdybym była Moniką i dowiedziałabym się, że moi rodzice
    wytoczyli proces lekarzom za to, że nie mogli wykonać badań prenatalnych,
    dzięki którym nie przyszłabym na świat... Umarłabym chyba w tym momencie.
    Ludzie, przecież ona się o tym dowie. Skąd możemy wiedzieć jaka jest jakość jej
    życia? Ja wiem, że operacje, trudności w poruszaniu się. Postawcie się na Jej
    miejscu! Żyje z rodzicami, którzy zabiliby ją, bo opieka nad bratem ich
    wykańcza. Ona z bratem o tym porozmawia! Szkoda, ze nie mogła być po prostu
    adoptowana przez ludzi, którzy podołaja wyzwaniu. I powtarzam, skandalem jest
    opieka, albo raczej brak opieki państwa nad takimi rodzinami. Ale nie
    chciałabym być Moniką mającą takich rodziców...
  • Gość: xyz IP: 80.111.118.* 24.05.04, 18:14
    Powtarzasz Edyto te swoja okropna bzdure juz po raz drugi.
    Gdybym ja byla Monika nie chcialabym matki hipokrytki, falszywej swietoszki,
    obludej dobrodziejki, podlej filantropki - takiej jak Ty Edyto.
    Biedolisz teatralnie: Och, jakie to straszne, kalekie dzieci nie maja opieki!!
    Och! Och! Jakie to okropne, nie ma panstwo pieniedzy!! Och, jakie to
    nieludzkie przepisy mamy - ale kidys sie to poprawi!!!
    No i wtedy tez mama Moniki nie bedzie musiala zalamywac sie nerwowo, bo pomoga
    jej zyczli, pelni zrozumienaia dla jej trudnej sytuacji lekarze - tak jak ich
    powinny nauczyc studia medyczne. Mama Moniki nie bedzie musiala myslec z
    przerazeniem o tym jaki to los czeka jej dzieci wsrod takiej litosciwej
    gawiedzi. Ze w 30-to metrowym mieszkaniu nie ma mowy o zadnych technicznych
    urzadzeniach mogacych pomoc jej dzieciom normalnie zyc. Jak beda mogly sie
    uczyc? Jaka szkola bedzie odpowiednio przygotowana do przyjecia jej
    dzieci ....i o wielu jeszcze innych problemach, ktore je czekaja. Teraz jednak
    mama Moniki jest jedyna osoba, ktora to obchodzi. I na dodatek, wredne baby
    wytykaja ja palcami i nie majac pojecia o jej wysilku, cierpieniu, poswieceniu
    osmielaja sie ja krytykowac!!!
  • edyta 25.05.04, 09:50
    xyz, nie wyzywaj mnie, bo to nie wypada, nie znamy sie w ogole. jak mam
    napisac? Że mnie wkurwia to, ze panstwo sra na problemy matek z kalekimi
    dziecmi? Wole napisac, ze to straszne, choc niektorzy uzywaja jedynie jezyka
    jw.Uwazam, ze na zalamanie nerwowe mamy i problemy w 30 metrowym mieszkaniu
    aborcja nie jest lekarstwem. Rownie dobrze mozna unieszkodliwiac kalekich ludzi
    w kazdym wieku uzywajac znieczulenia ogolnego i sterylnych narzedzi. Glupia
    jestem ? Byc moze dla Ciebie xyz. problem jednak w tym kto jak traktuje zycie.
    Dla mnie czlowiek zaczyna sie w momencie poczecia i w tych sprawach dla mnie
    jest tylko biale i czarne. Sorki, jezeli Ci to nie odpowiada. Taka jest moja
    wiara i nikt mnie do zabijania nie przekona.Moze Monika kiedys powie, czy woli
    zyc z operacjami, problemami i pewnie upokorzeniami ze strony ludzi - czy nie
    zyc wcale. Zalozymy sie, jaka odpowiedz wybierze
  • d.o.s.i.a 25.05.04, 10:51
    Edyto,

    Nie jestes dinozaurem. Chociaz forum zdominowaly pelne oburzenia glosy ludzi,
    ktorzy chyba nie do konca zrozumieli o czym tu w ogole mowa, to jest jeszcze
    pare osob, ktore uwaza tak jak Ty.

    Zastanawiam sie kto z wypowiadajacych sie w tym watku zastanowil sie nad
    meritum tej sprawy. Odnosze wrazenie, ze wiekszosc ludzi uwaza, ze zla decyzja
    lekarza = urodzenie chorego dziecka i za to lekarz zostal skazany. Nawet gazeta
    wyborcza plecie o "zlym urodzeniu" podczas gdy sprawa dotyczy tylko i wylacznie
    niewydania zgody na przyslugujace pacjentce badanie prenatalne. I urodzenie
    chorego czy zdrowego dziecka nie ma tu nic do rzeczy.

    Lekarz zrobil zle odmawiajac pacjentce badania, ale nie mozemy go obarczac
    odpowiedzialnoscia za urodzenie Moniki! To nie on sprawil, ze Monika jest
    chora. I nawet gdyby zlecil badania Monika urodzilaby sie chora bo 1) badanie
    we wczesnym stadium ciazy choroby by nie stwierdzilo, 2) badanie nic by nie
    zmienilo bo choroby Moniki nie leczy sie w lonie matki, 3) prawo i tak
    prawdopodobnie nie zezwoliloby na przerwanie ciazy. Rzeczywiscie wychodzi na
    to, ze matka Moniki chciala badania tylko po to aby przygotowac sie psychicznie
    na to, ze urodzi chore dziecko, albo... aby podjac decyzje o nielegalnej
    aborcji. Pojmuje rozumowanie lekarza, ktory wiedzac to wszystko wydedukowal, ze
    matka Moniki chce wiedziec o chorobie aby podjac decyzje o ewentualnej aborcji -
    z jego punktu widzenia to badanie nie mialo wiec uzasadnienia. Ale jako lekarz
    i tak powinien dac pacjentce skierowanie na badanie, bo nie ma prawa decydowac
    o wyborach kobiety nawet jezeli wie, ze kobieta chce tylko i wylacznie
    usuniecia ciazy.

    Natomiast nie zgadzam sie z glosami, ze gdyby lekarz dal skierowanie to byloby
    super, bo matka by sie dowiedziala i Monika nigdy by sie nie urodzila. Jest mi
    szkoda tego dziecka, bo bedzie zylo w swiadomosci, ze jest niechciane, ze jest
    ciezarem.

    Zgadzam sie z toba Edyto, ze aborcja nie jest lekiem na 30 metrowe mieszkanie
    tej Pani. Uwazam, ze niezaleznie od wynikow badania Monika miala prawo sie
    urodzic - chora czy zdrowa. Ale zgadzam sie tez, ze miala prawo do badania
    prenatalnego - lekarz nie moze byc strozem moralnosci tej Pani. Ma obowiazek
    dzialac zgodnie z etyka zawodowa. Ta Pani miala prawo do badania i tyle. I nie
    nam oceniac po co tego badania chciala.


  • connie1 25.05.04, 11:21
    Jak tak czytam niektore wypowiedzi, to mysle sobie ,że wg. większości nie
    powinnismy wczoraj operowac uposledzonego 40-latka z ciezka wada serca..
    Smutne...
  • Gość: anka IP: *.menelnet.kom.pl 05.06.04, 21:25
    ...moze nie jestescie dinozaurami ...ale nie do konca rozumiecie pwene fakty
    nie wiem dlaczego piszecie o "nielegalnej aborcji" - "aby podjac decyzje o
    nielegalnej aborcji" skoro w ustawie jest mowa ze znaczne wady genetyczne sa
    przeslanka do wykonania legalnej aborcji??? czy to znowu wlasna interpretacja
    prawa jak w przypadku pana lekarza???
  • Gość: xyz IP: *.uio.no 25.05.04, 13:42
    A Ty Edyto, czy zmasz mame Moniki? Jak smiesz wiec ja potepiac?Straszyc gniewem
    jej wlasnego dziecka?
    Oczywiscie uwazam, ze tylko kobieta ma prawo decydowac o tym, czy chce urodzic
    dziecko czy nie. Uwazam, ze panstwo nie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow.
    Jednak Twoj stosunek do aborcji jest mi zupelnie obojetny i nie ma nic
    wspolnego z moja wsciekloscia na Ciebie. Moja wscieklosc jest spowodowana Twoja
    hipokryzja!
    Ty jestes "wkurwiona" na zle warunki opieki oferowane przez wladze i Twoje
    poswiecenie ogranicza sie do anonimowego pisania bzdur na forum?
    To "wkurwienie" nic Cie nie kosztuje! To mama Moniki nie spi po nocach,
    przeklada zlotowki z kupki na kupke w nadziei, ze sie rozmnoza; pociesza dzieci
    kiedy cierpia, boja sie; spiewa kolysanki, kiedy nie moga usnac; tlumaczy
    dlaczego "dobrzy" im ludzie dokuczja... Czy jestes w stanie wyobazic sobie
    jakim kosztem? Pewnie to jest nieosiagalne w Twojej czarno-bialej skali! Tak
    bardzo wspolczujesz Monice - zastanow sie wiec czego jej najbardziej teraz
    potrzeba? Jedynym sposobem, zeby pomoc Monice, jest pomoc jej rodzicom. Nie
    tylko finansowo. Trzeba dodac im sil, otuchy, wiary w siebie i w ludzi. A jaka
    jest Twoja postawa? Potepiasz, osadzasz i straszysz! To takie "dobrodziejki"
    jak Ty powoduja, ze ich zycie jest jeszcze bardziej trudne. To takich ludzi jak
    Ty sie boja kiedy mysla o przyszlosci swoich dzieci - i maja racje!
    Zaloze sie z Toba o kazde pieniadze, ze Monika zrozumie troske swoich rodzicow,
    ich watpliwosci i obawy, ze doceni ich trud. Wcale nie bedzie pierwsza.


    PS.Czy myslisz, ze mozna dostac sie do nieba cudzym kosztem?
  • edyta 25.05.04, 14:06
    xyz, ja się nie poświęcam i nie osądzam.Zastanawiam się, co pomyśli o tym
    wszystkim Monika jak dorośnie. A pomysli, bo nie jest uposledzona. Nie neguję
    prawa kobiet do badań prenatalnych, bo jest wiele schorzeń, które w łonie matki
    mozna skutecznie leczyć.I trzeba leczyć.Jednocześnie jestem szarym
    człowieczkiem, który nie wie, na kogo wpłynąć, żeby było inaczej,
    normalniej.Żeby niepełnosprawni mogli wyjśc na dwór, bo podjazdy i inne
    udogodnienia są na porządku dziennym. Pewnie do tego kiedys dojdziemy, bo coś
    juz drgnęło. Ale opieka jest taka jaka jest i nie mi o tym decydować ale
    ministrom. Wiem, ze sa jakieś organizacje, które mozna molestować w takich
    sprawach, ale nie wiem jak do nich dotrzeć. Może ktoś na forum podpowie.
    Pojedynczy człowiek tu nic nie wskóra. I nie zrozumiałeś xyz czy może nie
    zrozumiałaś xyz (to tak a propos anonimowości - mam na imię Edyta...),że nie
    biadolę i uważam, że rodzicom Moniki jest od dawna potrzebna pomoc, juz wtedy,
    gdy urodził się ich syn. Pomoc finansowa, lekarska i psychologiczna zapewne. I
    nie straszę matki Moniki gniewiem jej dziecka. Pisze tylko, że Monika zrozumie,
    że w tym akurat przypadku badania prenatalne nic nie wniosłyby w kwestii
    leczenia choroby. Były zapewne potrzebne, aby ciążę usunąć, bo jak zrozumiałam
    z artykułu prawo takie byłoby przyznane. I dlatego nie chciałabym być Moniką za
    parę lat. XYZ, forum jest po to, zeby prezentować swoje poglądy. I żeby
    szanować poglądy innych, nawet gdy się z nimi nie zgadzamy. Tymczasem wyzywasz
    mnie i atakujesz mijając się częściowo z prawdą. Trudno, ale szkoda... PS.Z
    tego co wiem w niebie rozliczają głównie na podstawie czynów własnych a nie
    słownych deklaracji. szanse mam pewnie marne ale co Ty i ja możemy o tym
    wiedzieć...?
  • Gość: xyz IP: *.uio.no 25.05.04, 14:45
    Czy to nie sa Twoje slowa?
    "Ja na miejscu Moniki nie chcialabym juz takich rodziców..."
    "Ale gdybym byla Monika i dowiedzialabym sie, ze moi rodzice wytoczyli proces
    lekarzom za to, ze nie mogli wykonac badan prenatalnych, dzieki którym nie
    przyszlabym na swiat... Umarlabym chyba w tym momencie. "
    "Ale nie chcialabym byc Monika majaca takich rodziców..."
    Czym kierowalas sie piszac to - dobrem Moniki? To mialo pomuc jej rodzicom?
    Zapobiec zalamaniu nerwowemu jej mamy?
    Wydaje mi sie, ze nasze poglady roznia sie nie tylko w sprawie "zycia" ale tez
    i "dobra".
  • edyta 25.05.04, 15:00
    XYZ,ja na tym forum wyrażam swoje zdanie.Moje słowa nie sa skierowane do
    rodziców Moniki i na pewno nie mogłyby im pomóc, bo zupełnie nie taki był cel
    mojej wypowiedzi. Ja tylko się postawiłam w sytuacji dziecka, którym rodzice z
    poswieceniem i ogromnym trudem co prawda się zajmują, ale gdyby mogli - to w
    odpowiednim czasie- zlikwidowaliby. I zastanawiam się, co to dziecko poczuje,
    kiedy będzie miało kilkanaście lat i poczyta stare gazety. Widziałam program w
    telewizji o Monice, widziałam ją, brata i rodziców. Moniki nie byłoby na
    swiecie. Staram sie wyobrazić co by było, gdybym wiedziała, że żyję w zasadzie
    dzieki splotowi różnych wydarzeń (w tym przypadku przez niedopatrzenie lekarza,
    ale powtarzam - nie o to chodzi) a wbrew życzeniu moich rodziców. I nie
    wyobrażam sobie tego, bo jest to jedna z tych rzeczy, których człowiek sobie
    wyobrazić nie może dopóki go to nie spotka... Tylko tyle xyz.
  • Gość: xyz IP: *.uio.no 25.05.04, 16:15
    Szczerze mowiac to juz mnie wyczerpala ta dyskusja.
    Badz spokojna, Monika to zrozumie, pod warunkiem, ze dowie sie o tym od soich
    madrych rodzicow a nie od "zyczliwych". Nie kazdy ma takie poglady jak Ty. W
    naszym kolorowym, nie czarno-bialym, swiecie ludziom wolno watpic, bladzic,
    mylic sie. My wiemy, ze najwiecej watpliwosci maja ci najbardziej
    odpowiedzialni.
    Tylko tyle Edyto.
  • Gość: ja IP: *.menelnet.kom.pl 05.06.04, 21:34
    dlaczego sadzisz ze inni ludzie rowniez odczuwaja tak samo jak ty?
    ciagle piszesz: "gdybym ja... ja to ja tamto..."

    a wiec JA na przyklad calkiem inaczej wyobrazam sobie to co poczuje kiedys
    monika!
  • luccio1 30.06.04, 17:55
    Że mnie wkurwia to, ze panstwo sra na problemy matek z kalekimi
    > dziecmi?
    Widziałem już matki, które przekroczyły straszliwy próg: zapakowawszy swoje
    chore dzieci do wózków inwalidzkich, stanęły na ulicy z wyciągniętą ręką.
    Pamiętam zwłaszcza matkę około 10-letniego kalekiego chłopca zeszłej jesieni w
    centrum mojego rodzinnego Krakowa, jak stała przy murze kościoła Karmelitów na
    rogu Karmelickiej i Garbarskiej. Była jesień zeszłego roku, już sztuczne
    światło, a jeszcze pełnia szczytu popołudniowego. Na kolanach dziecka
    spoczywało pudełko na datki, z włożoną kartką: "Po śmierci Matki sama z chorym
    dzieckiem" - stosownie do tego kobieta nosiła pełną żałobę. Co było najbardziej
    wstrząsające: kobieta, w chwili gdy ją zobaczyłem, w tej pełnej żałobie,
    włącznie z welonem zakrywającym twarz, nie stała, lecz kucała obok wózka z
    podkasaną spódnicą i opuszczonymi rajstopami - w samym środku ruchu załatwiała
    się na chodnik.
  • Gość: A. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 11:50
    Słuchajcie, na czym właściwie polega badanie prenatalne? Mam na myśli: jak to
    wygląda technicznie?
  • Gość: bo chciał.... IP: *.elomza.pl / 217.96.8.* 24.05.04, 13:39
    tłumaczenie, że chciała zrobić badania, aby wykonać aborcję jest żałosne. To
    nie powinno się sprzedawać noży w sklepach, bo ludzie zrobią to- czy tamto. A
    niby po co lekarz z poradni skierował, aby poklepać po ramieniu? Facet drogo
    kosztuje ten szpital, a może i niedrogo. A mogło być po prostu tak: Proszę pani
    nie znam się na tych chorobach genetycznych, ale proszę tu jest skierowanie tam
    gdzie się znają. Wmawianie, że dziecko będzie zdrowe pokazuje gdzie się ma los
    innego człowieka. Lekarz jest bohaterem, dzięki niemu mamy mniej badań i
    większą ciemnotę. A tak na marginesie to po jaką cholerę wymyślono te
    badania??? jeśli wszyscy chcą dokonać aborcji.
  • Gość: Dosia IP: 195.217.253.* 24.05.04, 14:43
    Dlatego wg. wyroku sadu lekarz zostal ukarany za to, ze nie skierowal pacjentki
    na badanie, ktore jej przyslugiwalo, NIE ZAS ZA TO, ze przez niego urodzilo sie
    niepelnosprawne dziecko.

    Ja to widze tak. Pani chciala skierowania na badania prenatalne, bo miala do
    tego prawo. Lekarz mial obowiazek dac jej skierowanie na badanie.

    Nie zrobil tego i za to pozwala go ta Pani. A nie za to, ze urodzila chore
    dziecko! I wygrala - to bylo proste jak drut. Wygralaby nawet gdyby corka
    urodzila sie zdrowa. Bo choroba corki NIE MA TU NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA.

    To, co ta Pani chciala zrobic z wynikami badania to jest jej prywatna sprawa.
    Moze chcialaby usunac, a moze i nie. Tego nie wiemy. Natomiast, o ile sie
    orientuje, prawo polskie i tak nie zezwoliloby jej na usuniecie plodu, bo
    choroba, na ktora choruje Monika, nie jest ciezkim uposledzeniem plodu (ale to
    jest kwestia do rozstrzygniecia przez madrzejszych przeze mnie).

    Natomiast to w jaki sposob pokazuje sie sprawe czyli brak badania = urodzenie
    chorego dziecka, implikuje niejako wine lekarza za to, ze Monika jest chora (a
    przeciez to nie jego wina). Wreszcie, takie pokazanie sprawy rzeczywiscie rodzi
    podejrzenia, ze kobiecie chodzilo tylko i wylacznie o aborcje, ze szczerze
    zaluje, ze corka sie urodzila itp. itd. (straszne jest zycie dziecka z taka
    swiadomoscia). Ja mysle, ze nie o to jej chodzilo. Wydaje mi sie, ze chodzilo
    tylko i wylacznie o to, ze odmowiono jej badania.

    Prosze zwrocic jeszce uwage na to, ze wielu ludzi uwaza, ze ta chorobe
    diagnozuje sie dopiero w 7mym miesiacu. Nie zmienia to jednak faktu, ze Monika
    mogla urodzic sie np. z zespolem Downa i dlatego matka powinna miec prawo
    zrobienia badan prenatalnych. Lekarz powinien byc ukarany za odmowe badania,
    ale nie za to, ze urodzilo sie chore dziecko - ono i tak by sie urodzilo (no,
    chyba, ze matka zrobila by zabieg prywatnie, ale to jest juz zupelnie inna
    kwestia).
  • Gość: Dosia IP: 195.217.253.* 24.05.04, 14:55
    Acha. Jeszcze jedno. Pytasz, po cholere wymyslono badania prenatalne. Po to, ze
    wiele chorob zdiagnozowanych w zyciu plodowych mozna po pierwsze leczyc jeszcze
    w lonie matki (rozsczepienie kregoslupa), co zapobniega kalectwu dziecka w
    przyszlosci. Po drugie, wiele chorob wymaga natychmiastowej operacji po
    urodzeniu (wady serca) - wada zdiagnozowana w badaniu prenatalnym pozwala na
    blyskawiczna interwencje chirurgiczna zaraz po porodzie.

    Dlatego ja rozumiem ta sytuacje tak. Choroba pierwszego syna tych panstwa nie
    jest ciezkim uszkodzeniem plodu, choc jest to oczywiscie straszna choroba. Nie
    leczy sie tego w lonie matki, nie wymaga to natychmiastowej interwencji
    chirurga itp.

    Dlatego zrobienie badania prenatalnego w kierunku wykrycia tej konkretnej
    choroby u drugiego dziecka mija sie jakby z celem... Bo co niby to mialoby dac?
    Po pierwsze przyjmujac, ze wade daloby sie zdiagnozowac przy tym badaniu (choc
    podobno wykrywa sie w 7mym miesiacu...), to co? Leczyc sie tego nie da, usunac
    tez nie. Oczywiscie matka ma prawo wiedziec - i tylko taki moglby byc cel tego
    badania i tego lekarz nie uszanowal.

    Ja uwazam, ze choroba Moniki choc okropna, nie jest rownoznaczna z np. brakiem
    mozgu. Nie mozemy myslec, ze osoba w jakis sposob okaleczona np. urodzona bez
    reki, nogi, czy w inny sposob zdeformowana, czy chora, ale zyjaca samodzielnie,
    myslaca i czujaca, nie zasluguje na zycie, ze powinna byla byc wyskrobana. Od
    takiego myslenia blisko do sytuacji gdy robimy badania po to tylko, zeby
    okreslic plec dziecka - bo nam sie marzy dziewczynka, a tu takie nieszczescie -
    chlopiec...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka