Koszmar w szpitalu na Płockiej w Warszawie Dodaj do ulubionych

  • 20.10.11, 19:56
    Piszę, bo jestem roztrzęsiona zachowaniem pesonelu w tym "szpitalu". Moja ciocia po operacji usunięcia płatu płuca z powodu nowotworu leży teraz w praktycznie beznadziejnym stanie na OIOM-ie - z podejrzeniem sepsy. Po samym zabiegu czuła sie stosunkowo dobrze, ale z każdym dniem jest stan się pogarszał - miała potworne mdłości - nic nie mogła zjeśc - próbowała, ale wszystko od razu zwracała. Po dwóch dniach ubłagaliśmy "pielęgniarki" o coś przeciw mdłościom - dostaliśmy połamany czopek, który miałam sama zaaplikować!!!!!! Kolejnego dnia zasugerowaliśmy kroplówkę - ciocia praktycznie nie piła i nie jadła od trzech dni - "pielęgniarka"powiedziała, że kroplewkę to daje sie po operacji, a po trzech dniach pacjent powinienn już sam jeść - a kiedy nie jest w stanie? - to trzeba zmusić rzuciał na odchodnym przedstawicielka służby zdrowia!!! Lekarze nie udzialali informacji, odsyłali jeden do drugiego, koszmar. Piątego dnia ciocia z niewydolnością krążenia i oddychania trafiła na intensywną terapię, okazało się też, że jest niewydolnośc nerek. Stan bardzo ciężki - personel OIOMu nie wierzył, że pacjentka trafia do nich ze szpitala, dlaczego nie dostawał kroplówki, dlaczego nie zainteresowano się mdłościami, które często wskazują na wysiadające nerki, sam przebieg operacji tez zawiera kilka niedopowiedzianych spraw - jeden z lekarzy mówił o dużej utracie krwi i konieczności transfuzji, drugi nic o tym nie wiedział i stwierdziła, że jakiś cyt. duren z OIOMu nie wie co gada......
    W samym szpitalu panuje nieziemski syf - w "toalecie" dla pacjentów jest śmierdzący sedes, brak papieru, mydła i ciepłej wody(!!!!) - a jeszcze kilka dni temu słyszałam o badaniach, które potwierdzają, że ponad 50% zakażeń szpitalnych dało by się uniknąć, gdyby personel dbała o higienę.

    Wiel wskazuje na to, że ciocia tego nie przetrwa. Poszła do szpitala w bardzo dobrej formie, bez żadnych objawów nowotworu, który stwierdzono - operacja miała zapewnić jej jeszcze kolejne lata życia, a najpewniej jej tego pozbawiła. Wiem, że czasami coś sie po prostu wydarza, bez niczyjej winy. Ale w tym przypadku makabryczne podejście "lekarzy", "pelęgniarek, i ogólnie panujący MEGA SYF musiały zrobić swoje.
    Przestrzegam przed tym szpitalem. Nie wiem, dlaczego ciocia była tam operowana, chyba skierował ją tam jej lekarz, który wyciągnął od niej na prywatne wizyty grube tysiące, a po operacji nie zainteresował się nią zupełnie i był nieuchwytny......


    • Widzę, że nic się nie zmieniło. Klika lat temu miałem tam nieprzyjemność spędzić jakiś czas. W szpitalu nie było dietetyka i pacjentom diety ustalały salowe, które pracowały także jako kucharki. Ludzie z cukrzycą dostawali rzeczy, których nie było wolno im jeść (bułki, rozgotowane warzywa), bo dla salowe postanowiły, że powinny one dostawać dietę lekkostrawną. Gdy ktoś skarżył się lekarzowi, słyszał radę "To niech się pan/pani wypisze".

      S.
      --
      Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
      Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
    • Bardzo się zdziwiłam czytając powyższe wpisy.Mój Tata był wiele razy pacjentem szpitala.
      Nigdy nie spotkałam się z taką reakcja personelu i lekarzy.
      A tak na marginesie..zdrowym osobom nie usuwa się płatu płuca,pewnie były do tego wskazania medyczne.Co do samych lekarzy,ja zawsze działałam w myśl zasady..wyrzucą mnie drzwiami..wejdę oknem.Nigdy nie rezygnowałam.
      Życzę powodzenia a cioci zdrowia
    • Sorry, ale nie wierzę w nienawadnianie pacjenta z nowotworem...
    • Niestety ciocia zmarła.
      Po krótkiej poprawie, kiedy po ogromnych dawkach leków można było odstawić dializę i respirator, nastąpiło całkowite załamanie i po 3 dniach - ciocia zmarła.


      Ktoś napisał, że nie wierzy w nienawadnianie pacjenta z nowotworem - to nie jest kwestia wiary, tylko fakt - nie było kroplówki chociaż, tak jak pisałam ciocia nic nie jadła i praktycznie nie piła kilka dni po operacji. Płat miała usunięty, bo stwierdzono w nich zmiany, które niestety okazały się złosliwe. Oddział jest obleśny, obsługa, czyli jaśnie pani pielęgniary i tzw. lekarze - oschli, niegrzeczni, momentami po prostu nieludzcy - koszmar. OIOM - to zupełnie inna historia, chociaż tu też z początkowego podejrzenia sepsy zaczęto się wycofywać - jedynie lekarka dyżurna mówiła o tym wprost. Dopiero po kilku dniach mogliśmy dostać historię leczenia. Z mojego punktu widzenia - ktoś tam jednak coś spartolił - albo lekarz prowadzący, który szpikował ciocię od półtora roku preparatem na rozrzedzenie krwi, który powinno się brać najwyżej miesiąc, albo cos spaprali na operacji, kiedy(możliwe, że przez ten lek) ciocia straciła dużo krwi i nie miała krwi podanej, albo olewka personelu, albo sepsa, alo efekt eksperymentu medycznego - zobaczymy, co sie stanie z pacjentka, po tak długim jedzeniu heparyny( chyba tak, nie pamiętam nazwy)....Wiem, że cioci już ne ma i nic się na to nie da poradzić, ale naprawdę szlag mnie trafia. Ciocia starałą się o operację właśnie w tym szpitalu, bo ponoć był tak wyśmienity - i wystarała się o własną śmierć.
      • bloody_roots napisała:

        > Ciocia starałą się o operację właśnie w tym szpitalu, bo ponoć był tak wyśmienity - i
        > wystarała się o własną śmierć.

        No tak, gdyby nie ta operacja, to by żyła 100 lat.

        S.
        --
        Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
        Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
        • do snajper55:
          Nie życzę Panu takiej sytuacji ani u Pana bliskich, jaką opisał bloody roots, ale uważam, że Pana komentarze bardzo źle o Panu świadcza.
          Kpienie z czyjegoś cierpienia i smierci bliskiej osoby to igranie z losem.
          Ma Pan wg profilu na Gazecie 55 lat, a zachowuje sie Pan jakby miał 15.
          Zyczę Panu 100 lat zycia w zdrowiu i przede wszytskim spokoju.
          • sotek777 napisał:

            > do snajper55:
            > Nie życzę Panu takiej sytuacji ani u Pana bliskich, jaką opisał bloody roots, a
            > le uważam, że Pana komentarze bardzo źle o Panu świadcza.
            > Kpienie z czyjegoś cierpienia i smierci bliskiej osoby to igranie z losem.
            > Ma Pan wg profilu na Gazecie 55 lat, a zachowuje sie Pan jakby miał 15.
            > Zyczę Panu 100 lat zycia w zdrowiu i przede wszytskim spokoju.

            Kpię ze sposobu przedstawiania sprawy przez bloody roots. Opisuje sytuację, jakby to lekarze, a nie choroba były przyczyną śmierci bliskiej mu osoby. Który komentuje działania lekarzy jakby wiedział więcej niż wszyscy lekarze świata. Takie absurdalne przedstawianie sprawy na nic innego niż kpiny nie zasługuje.

            S.
            --
            Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
            Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
            • Rozumiem, wpis bloody-roots jest owszem emocjonalny, ale ja sie nie dziwie emocjom jakie towarzysza, gdy choruje/umiera bliska osoba. Gdyby personel medyczny nie traktował pacjentów i ich rodzin jak głupie owce które zawracaja główe i poświęcał wiecej czasu na wytłumaczenie co się dzieje z pacjentem i jak przebiega leczenie nie było by potrzebne takie forum.
              Nie rozumiem jednak, dlaczego a priori odrzucasz wszelkie dane przedstawione przez bloody-roots. Byłeś tam? Znasz tę lub moją sprawę?
              Co złego jest w komentowaniu działań lekarzy? Są nieomylni jak Papież?
              Każdy popełnia błędy, lekarze i pielęgniarki także, jest to ludzkie. Nie jest jednak wybaczalne złe traktowanie pacjentów, co widziałem i słyszałem na własne uszy, zaniedbania, bałagan i brud.
              • sotek777 napisał:

                > Rozumiem, wpis bloody-roots jest owszem emocjonalny, ale ja sie nie dziwie emoc
                > jom jakie towarzysza, gdy choruje/umiera bliska osoba. Gdyby personel medyczny
                > nie traktował pacjentów i ich rodzin jak głupie owce które zawracaja główe i po
                > święcał wiecej czasu na wytłumaczenie co się dzieje z pacjentem i jak przebiega
                > leczenie nie było by potrzebne takie forum.
                > Nie rozumiem jednak, dlaczego a priori odrzucasz wszelkie dane przedstawione pr
                > zez bloody-roots. Byłeś tam? Znasz tę lub moją sprawę?
                > Co złego jest w komentowaniu działań lekarzy? Są nieomylni jak Papież?
                > Każdy popełnia błędy, lekarze i pielęgniarki także, jest to ludzkie. Nie jest j
                > ednak wybaczalne złe traktowanie pacjentów, co widziałem i słyszałem na własne
                > uszy, zaniedbania, bałagan i brud.

                Ja też różne rzeczy widziałem. Zresztą przeczytaj mój pierwszy wpis w tym wątku, Ale wszystko ma swoje granice. Pisanie "Ale w tym przypadku makabryczne podejście "lekarzy", "pelęgniarek, i ogólnie panujący MEGA SYF musiały zrobić swoje." czyli obarczanie szpitala odpowiedzialnością za śmierć osoby śmiertelnie chorej woła o pomstę do nieba. Ironia to najsłabsza reakcja, na jaką mnie w takim przypadku stać.

                S.
                --
                Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
      • Oczywiście, że ktoś spartoli, a właściwie, to po trosze wszyscy, wstrętne pielęgniary, obleśni lekarze, znaczy - konowały, leniwe salowe itp, itd, przy tym wszystkim złośliwe zmiany to po prostu pikuś i na pewno w żaden sposób nie miały wpływu na bieg wypadków.
        A eksperymenty, oo tak, na oddziałach ludzie mają mało pracy, więc sobie eksperymentują na ludziach, a co!
        Tu pozostało mi zacytować mistrza:
        "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów"


        --
        przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt

        Drobiu mówię stanowcze STOP!
        • a ciocia zapewne zdrowa poszła i to był zabieg kosmetyczny...
          no i co, że sepsa?? nic szczególnie powalającego rozpoznawczo...
        • wadera3 napisała:

          > Oczywiście, że ktoś spartoli, a właściwie, to po trosze wszyscy, wstrętne pielę
          > gniary, obleśni lekarze, znaczy - konowały, leniwe salowe itp, itd, przy tym ws
          > zystkim złośliwe zmiany to po prostu pikuś i na pewno w żaden sposób nie miały
          > wpływu na bieg wypadków.
          > A eksperymenty, oo tak, na oddziałach ludzie mają mało pracy, więc sobie eksper
          > ymentują na ludziach, a co!
          > Tu pozostało mi zacytować mistrza:
          > "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu i
          > diotów"

          Warto by ustalić kto eksperymentował. Salowe czy może pielęgniarki. Pewnie wszyscy po trochu. Bo nic tak nie kręci pracowników szpitala jak eksperymentowanie na ludziach.

          S.
          --
          Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
          Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
    • 11.11.11, 23:12
      No cóż - dziękuję za "uprzejmość i słowa współczucia"......
      Nie będę życzyć wam, aby coś podobnego spotkało wasze mamy, braci, czy ciocie....

      Pewnie, że nie poszła zdrowa do szpitala - zmiany nowotworowe to nic zabawnego i rokowania nie były pewnie optymistyczne, ale:
      chamski personel i SYF w szpitalu
      niepodawanie kroplówki
      brak dokładnych informacji o przebiegu operacji - sprzeczne informacje
      bardzo długie podawanie leku na rozrzedzenie krwi
      kilkakrotnie powtarzające się słowa o podejrzeniu sepsy
      podejrzenie eksperymentowania ( jasne, że nie mówię o doświadczeniach doktora Mengele) - przypuszczenie sformułowane przez lekarzy z wieloletnim doświadczeniem - może sami coś podobnego robili. - nie wiem...

      ..te fakty w moich oczach nie rzucają dobrego światła na naszą służbę medyczną, ale to nic nowego. Być może dla was to norma - ja przywykłam do innych

      Ciocia może nie dożyłaby 100 lat i może te cierpienia w szitalu zaoszczędziły jej umierania na raka latami...nie zmienia to faktu, że zaniedbania i nie tylko, miały miejsce - kto nie chce ich widzieć, zobaczy jedynie osobę roztrzęsioną po śmierci bliskiej osoby.






      • 11.11.11, 23:24
        Kochana, te wszystkie "mile " komentarze to wlasnie od osob pracujacych w sluzbie zdrowia wiec sie nie dziw.

        Ode mnie przyjmij wyrazy wspolczucia .
        • 12.11.11, 00:46
          bronka.only napisała:

          > Kochana, te wszystkie "mile " komentarze to wlasnie od osob pracujacych w sluz
          > bie zdrowia wiec sie nie dziw.

          Nie trzeba być osobą pracującą w ochronie zdrowia, aby absurdalne zarzuty niektórych pacjentów denerwowały i były przyczyną złośliwych komentarzy.

          S.
          --
          Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
          Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
      • 12.11.11, 00:11
        Uważasz, że osobom pracującym w służbie zdrowia nie umierają bliscy?, że my nie chorujemy, nieraz też poważnie i śmiertelnie.
        To jest życie, ale "zwalanie" winy za niepowodzenie w leczeniu na personel"jak leci" i szukanie winnych, ani nie zmieni faktu, że ktoś bliski odszedł, ani nie poprawi(mam nadzieję) Twojego samopoczucia.
        Choroby nowotworowe mają to do siebie, że w zaawansowanym stadium kończą się zejściem, wcześniej lub później, przy czym "wcześniej" jest naprawdę wybawieniem dla chorego.



        --
        przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt

        Drobiu mówię stanowcze STOP!
      • 12.11.11, 00:17
        nie bardzo rozumiem zarzut o braku informacji i jednocześnie o informacjach o podejrzeniu sepsy... zakażenie, jak zakażenia, u osób z obniżoną odpornością organizmu dość popularna...
        eksperymentowanie czyli podwanie czego?? czy może stosowanie niekonwencjonalenej terapii, bo standardowe leczenie nie dawało skutków??
        do przetoczenia krwi i preparatów krwiopochodnych potrzbene są konkretne wskazania... niekoniecznie dla laika jednoznaczne...
        leki "rozrzedzające" krew można stosować długo, nie jest to błedem...
        nie służba medyczna a ochrona zdrowia.. nikomu nie usługujemy mimo, że szanowni państwo dokładnie, jak służbę usiłują nas traktować...
        • 18.11.11, 22:06
          do tygrysiatko1: Twój wpis najlepiej pokazuje stan polskiej SŁUŻBY Zdrowia, a widać gołym okiem, że jesteś reprezentantem personelu tego koszmarnego szpitala. Nie czujesz, że Twoja praca do służba? A więc czym jest zawód pieleęgniarki, lekarza, policjanta, strażaka, nauczyciela? Sorry, ale jeśli chcesz byc traktowany z szacunkiem wykonując zawód-powołanie to przede wszystkim szanuj tych, za których zdrowie i zycie bierzesz odpowiedzialność. Twój wpis jest symptomem "choroby" także tego nieszczęsnego szpitala: najważniejsze to udowodnić, że pacjent nie może miec racji, bo przecież się nie zna na niczym, prawda? Przepraszam, ale są inne czasy, dostęp do informacji nie ogranicza się jedynie zakurzonych ksiązek w uniwersyteckiej uczelni, można juz sie konsultowac ze specjalistami spoza szpitala, a jeśli trzeba, to spoza kraju. Nie rozumiem, dlaczego ślepo odrzucasz wszystkie argumenty bloody_roots? Czujesz sie winny czy to są jedynie kompleksy?
          • 18.11.11, 22:23
            SŁUŻBA w powiązaniu ze zdrowiem jest tylko nazwą "formacji", i ze służbą, w takim pojęciu, w jakim się niektórym marzy, nie ma od baaardzo dawna nic wspólnego, może kiedyś, kiedy pielęgniarstwem zajmowały się głównie siostry zakonne.
            Szybciej ze "SŁUŻBAMI".
            Poza tym cóż to za nagły pęd do wszechwiedzy u laików.
            Żaden z Was, komentujących i oceniających naszą pracę służby zdrowia(na ogół negatywnie rzecz jasna) nie próbuje tłumaczyć w serwisie co mają Wam robić z samochodem, czy komputerem, czy innym sprzętem.
            Ale na zdrowiu Polacy znają się wszyscy, jak nikt na świecie, więc dziękujmy Panu, że rodziny nie wnoszą jeszcze postulatów o bytność na sali operacyjnej podczas zabiegu, bo, a nuż coś niedouczony konował wsadzi, albo co gorsza wyjmie, bez kontroli rodziny.
            Tym bardziej, że na pewno nie ma pojęcia o zabiegu, który właśnie wykonuje.
            No cóż, zdrowia Państwu życzę, niektórym psychicznego.


            --
            przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt

            Drobiu mówię stanowcze STOP!
            • 18.11.11, 23:32
              wadera3 napisała:

              > SŁUŻBA w powiązaniu ze zdrowiem jest tylko nazwą "formacji", i ze służbą, w tak
              > im pojęciu, w jakim się niektórym marzy, nie ma od baaardzo dawna nic wspólnego
              > , może kiedyś, kiedy pielęgniarstwem zajmowały się głównie siostry zakonne.
              > Szybciej ze "SŁUŻBAMI".
              > Poza tym cóż to za nagły pęd do wszechwiedzy u laików.
              > Żaden z Was, komentujących i oceniających naszą pracę służby zdrowia(na ogół ne
              > gatywnie rzecz jasna) nie próbuje tłumaczyć w serwisie co mają Wam robić z samo
              > chodem, czy komputerem, czy innym sprzętem.
              > Ale na zdrowiu Polacy znają się wszyscy, jak nikt na świecie, więc dziękujmy Pa
              > nu, że rodziny nie wnoszą jeszcze postulatów o bytność na sali operacyjnej podc
              > zas zabiegu, bo, a nuż coś niedouczony konował wsadzi, albo co gorsza wyjmie, b
              > ez kontroli rodziny.
              > Tym bardziej, że na pewno nie ma pojęcia o zabiegu, który właśnie wykonuje.
              > No cóż, zdrowia Państwu życzę, niektórym psychicznego.
              >
              >
              do wadera3:
              jakie to przykre , kiedy sie czyta takie frustracje...
              Zyczenia zdrowia psychicznego przydadzą się zapewne tym, którzy tak histerycznie reaguja na słowa "Służba" ... To na prawdę nic ujmującego wadera3. Mój stryj, ceniony profesor medycyny, rocznik przedwojenny, jest dumny, kiedy mówi o swojej pracy "służba". Uważa, że inne zawody to po prostu rzemiosła-sposóby na zarabianie pieniędzy, a bycie lekarzem jest wyróżnieniem, powołaniem i mimo niedofinansowania (co jest oczywiste złe) czuje sie szczęsliwy, że dane mu było przez tyle lat SŁUŻYC PACJENTOM. Stryjek nie jest wyjatkiem. Moge sam wymienić dla porównania kilka co najmniej jednostek medycznych w Polsce i poszczególnych lekarzy i pielęgniarek, którzy zasługują na pochwałę. Zrobiłem to na innych forach, bo takie ciepłe słowa na prawdę się należały. Wiedza, fachowość, ale przede wszystkim oddanie pacjentom i zrozumienie swojej roli w procesie leczenia to nie jest rzadkosc . Nie generalizuj więc proszę, że wszyscy o służbie zdrowia pisza źle. Poczytaj inne fora to sie przekonasz. Nie można jedank chować pod dywan takich naruszeń do jakich dochodziło, a jak widać ciągle dochodzi w Instytucie Gruźlicy. To jest w Waszym interesie, abyscie krytykę przyjmowali z pokorą, po to aby zmienić coraz gorsze zdanie o Waszym miejscu pracy.
              p.s. Nie widzę nic złego w "pędzie do wiedzy". Rozumiem, że trudniej rozmawia sie z pacjentem , który wie, o czym sie do niego mówi. Oczywiście, chodzi tu o poziom wiedzy potrzebny do zrozumienia swojego lub naszych bliskich przypadku chorobowego. Ciemną masą łatwiej sie manipuluje, to zasada stara jak świat, ale na szczęście świat idzie do przodu i to co kiedys było nie do pomyślenia jak np. spytanie pielęgniarki o nazwę i przeznaczenie leku jaki na m podaje, mozliwość przebywania matki z dzieckiem po porodzie czy konsultowanie leczenia z innym lekarzem powoli staje sie normą.
              Życze wszystkiego dobrego i spokojnego dyzuru.
              • 19.11.11, 00:20
                sotek777 napisał:

                > jakie to przykre , kiedy sie czyta takie frustracje...

                Skoro odbierasz to co piszę (i co piszą inni )jako frustracje, to faktycznie może nie czytaj, bo widać nie rozumiesz słowa pisanego.
                Nie mam nic wspólnego z IG, ale i tak podtrzymuję swoje zdanie, mechanikowi nie zaglądasz przez ramię, a lekarzom chciałbyś. O pędzie do wiedzy piszesz?
                Pęd do wiedzy trzeba było zaspokajać w czasie studiów, a teraz ów pęd, kojarzy mi się jedynie z owcami.




                --
                przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt

                Drobiu mówię stanowcze STOP!
      • 18.11.11, 22:47
        do bloody_roots:
        Ja Ci bardzo współczuję.
        Nie oczekuj tego jednak po reprezantach Szpitala na Płockiej, czyli wiekszości tutejszych gości, co niestety aż bije po oczach. Bronią się ślepo, obrażają, kpią ze śmierci bliskiej komus osoby, zamiast zacząć wyciągac wnioski.
        Ja miałem również pecha, bo osoba z mojej rodziny tez przeszła koszmar na chirurgii na Płockiej. Jak czytałem Twoj wpis to jakbym odświeżył obraz tatmtych strasznych dni. To co zauważa większość pacjentów to TOTALNY BAŁAGAN i BRAK PODZIAŁU ODPOWIEDZIALNOŚCI. Myślę, że to nie brak wiedzy personelu medycznego tylko ów bałagan kompetencyjny powoduje, że dzieją się tam takie sceny. Brak tam gospodarza, który dawałby dobry przykład. Ci sami lekarze w czasie wizyt prywatnych potrafia byc kulturalni i zaangażowani, a w szpitalu zaczynaja traktować pacjentów jak g...no, bo wiedzą, że pacjent po operacji jest bezradny i zdany na łaskę, a raczej niełaskę lekarzy i pielęgniarek. A jak wyjdzie w czasie operacji, że ma raka złosliwego, to po zawracać sobie nim głowę? Przecież dużo kasy juz się z niego nie wyciągnie... Przepraszam za dosadność wypowiedzi, ale to sa opinie co najmniej kilkunastu innych pacjentów, z którymi rozmawaiałem, głównie osób starszych, które z oczywistych względów nie moga sie wypowiedziec na takim forum.Wieje na oddziale taką komuną, że aż dziw, że to sie dzieje w XXI w. Jedyne, do czego lekarze przywiązują wagę, to do wypełnienia przez pacjenta kilku stron dokumentów przed operacją, tzw. "du.okryjów", ooooo, wtedy poświęcą Ci czas, nawet się uśmiechną. O kontrowersyjnym programie naukowym prowadzonym przez IG słyszało wiele osób, nawet głowy za to poleciały, wiecie o czym piszę, drodzy forumowicze: lekarki, pielęgniarki z Płockiej, prawda? Nie chcę wszystkich stawiać w jednym szeregu i pisać, że cały personel z Instytutu Gruźlicy jest słaby, bo to mogłoby byc na pewno dla wielu krzywdzące. Potwierdzam jednak bloody_roots, że SYF panujący na CHIRURGII jest czymś, o czym powinni wiedziec potencjalni pacjenci. Nawet jeśli poprawi się tam organizacja pracy, to nie wiem, czy uda sie zmienić mentalność personelu: znieczulicę i brak szacunku dla pacjentów. Omijajcie Płocką z daleka!
        • 19.11.11, 00:08
          sotek777 napisał:

          > A jak wyjdzie w czasie operacji,
          > że ma raka złosliwego, to po zawracać sobie nim głowę? Przecież dużo kasy juz s
          > ię z niego nie wyciągnie...

          To jest zdanie Twojego stryja?

          S.
          --
          Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
          Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
          • 19.11.11, 10:43
            nie doczytałeś chyba nastepnego zdania:
            "... Przepraszam za dosadność wypowiedzi, ale to sa opinie co najmniej kilkunastu innych pacjentów, z którymi rozmawaiałem, głównie osób starszych, które z oczywistych względów nie moga sie wypowiedziec na takim forum."
            • 19.11.11, 13:51
              sotek777 napisał:

              > nie doczytałeś chyba nastepnego zdania:
              > "... Przepraszam za dosadność wypowiedzi, ale to sa opinie co najmniej kilkunas
              > tu innych pacjentów, z którymi rozmawaiałem, głównie osób starszych, które z oc
              > zywistych względów nie moga sie wypowiedziec na takim forum."

              Bezzasadne opinie wyssane z palca przez ludzi, którym zmarł ktoś na raka i którzy winą za jego śmierć obarczają lekarzy. "Był zdrowy, źle się poczuł, poszedł do szpitala i umarł. Konowały go zabiły!" Opinie powtarzane potem przez takich frustratów jak autorka wątku. Mnie by było wstyd takie brednie powtarzać. Tobie nie jest wstyd.

              S.
              --
              Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
              Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
              • 20.11.11, 01:24
                Ciekawe, ze nie odniosles sie chocby do faktu niepodania kroplowki pacjentowi po operacji, ktory nie przyjmuje jedzenia i wymiotuje... przez trzy dni. Na ten temat nie masz nic do powiedzenia?


                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • 21.11.11, 00:43
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > Ciekawe, ze nie odniosles sie chocby do faktu niepodania kroplowki pacjentowi p
                  > o operacji, ktory nie przyjmuje jedzenia i wymiotuje... przez trzy dni. Na ten
                  > temat nie masz nic do powiedzenia?

                  Nie, ponieważ nie jestem lekarzem. Nie będę się wymądrzał na temat spraw, o których nie mam zielonego pojęcia. Tym się różnię od niektórych osób zabierających głos w tym wątku.

                  S.
                  --
                  Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                  Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
                  • 21.11.11, 06:50
                    Czyli goowno wiesz o sprawie o ktorej mowa, ale autorce watku zarzucasz oszolomstwo i przeklamywanie rzeczywistosci.
                    Ktos by ci moze i uwierzyl, o ile nie mial jeszcze do czynienia ze wspaniala polska sluzba zdrowia.
                    Sam mam przyklad sprzed paru dni, tez Warszawa - kuzyn po paskudnym zlamaniu reki w lokciu czekal na operacje w szpitalu ponad 2 doby!

                    --
                    Nie można być mądrym nie mając pewnego zasobu wiedzy, ale bez trudu można nabyć wiedzę i nadal pozostać głupcem.
                    • 21.11.11, 12:10
                      vranix napisał:

                      > Czyli goowno wiesz o sprawie o ktorej mowa, ale autorce watku zarzucasz oszolom
                      > stwo i przeklamywanie rzeczywistosci.

                      Nieładnie tak oceniać to, co napisała autorka wątku. Nie napisała gó​wna.

                      > Ktos by ci moze i uwierzyl, o ile nie mial jeszcze do czynienia ze wspaniala po
                      > lska sluzba zdrowia.

                      W co mi uwierzył?

                      > Sam mam przyklad sprzed paru dni, tez Warszawa - kuzyn po paskudnym zlamaniu re
                      > ki w lokciu czekal na operacje w szpitalu ponad 2 doby!

                      No i co z tego niby wynika?

                      S.
                      --
                      Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                      Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
                    • 21.11.11, 15:44
                      vranix napisał:

                      > Sam mam przyklad sprzed paru dni, tez Warszawa - kuzyn po paskudnym zlamaniu re
                      > ki w lokciu czekal na operacje w szpitalu ponad 2 doby!

                      I jesteś pewien, że operacja była z tych ratujących życie, kiedy spadają inne planowane operacje, i kiedy wszyscy inni pacjenci przestają być ważni?


                      --
                      przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt

                      Drobiu mówię stanowcze STOP!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.