"Mam problemy z drogami oddechowymi" Dodaj do ulubionych

  • 23.11.12, 18:07


    "Mam problemy z drogami oddechowymi"

    Wywód jest dość długi. Może komuś się zechce to czytać. Sorry za brzydkie słowa. Musiałem podkreślić pewne wyrażenia. Wolałem spisać sobie spostrzeżenia i historię choroby bo trwa już dość długo, a pamięć bywa zawodna w takim wypadku. Aha, nie mam "lekkiego pióra" więc może się to czytać dość topornie, ale nie w tym rzecz...


    Od początku.

    Rok 2008, styczeń, 1 rok. moich studiów, idę z kumplami na piwo, jest zimno (minus 5-10 stopni), bardzo wieje. Oczywiście idę bez czapki...Spacer trwał ze 30 minut. Przychodzę po piwku do domu - praktycznie już chory. No zdarza się, dałem ciała. Szedłem jak debil w takim mrozie i wietrze bez czapki. Jednak nie było to "zwykłe" przeziębienie. Zacząłem smarkać z czymś czerwonym (krwią). Następnego dnia może nie rozłożyło mnie totalnie, ale chyba 1. raz czułem, wraz ze stanem podgorączkowym, ból głowy. Od razu poszedłem do sklepu kupić jakąś czapkę (no debil - wiem, dopiero ją kupuje). Ucisk w głowie wraz ze stanem podgorączkowym trwał ze 2 dni. Jednak domyśliłem się, że to mogą być chore zatoki. Ibuprom o takiej nazwie był już w tamtym czasie dość szeroko reklamowany to poszedłem go kupić i mi pomógł. I było w miarę okej. Czapkę nosiłem już chyba regularnie. Do czasu jak przyszły cieplejsze dni. Chyba pod koniec marca, początku kwietnia było kilka ciepłych dni i podczas prowadzenia samochodu jechałem z otwartą szybą. Następnego dnia - zatoki. Kilka dni później - zatoki. Więc "Ibuprom Zatoki" mnie ratował. Jednak po pewnym czasie wybrałem się do lekarza rodzinnego. Potwierdził to były chore zatoki. Przepisał "Nobaxim". Zajebiście mi pomógł. Czułem się świetnie. Czas mijał. Przyszła jesień. Nobaxim też... W między czasie "Ibuprom Zatoki". Itd. itp. z większymi bądź mniejszymi odstępami czasu.

    Nastał rok 2010. Czapkę - jak było zimno nosiłem już stale, a jak było w miarę ciepło to z daszkiem, żeby nie narażać się na przewianie. Pamiętam, że w juwenalia (maj) i wcześniej, krwawiło mi z nosa oraz miałem towarzyszące temu objawy bólu głowy. Brałem też aspirynę (na przeziębienie ogólne), która jak się później dowiedziałem, powodowała właśnie krwawienie (rozrzedzała krew). Ibuprom zatoki ciągle gdzieś w plecaku leżał. Nie zawsze potrzebny, ale zdarzało się, że był mniej lub bardziej potrzebny. W czerwcu poszedłem 1. raz do laryngologa. Powiedział, że mam suchość nosa. Przepisał chyba Alertec (nie wiem po cholerę dał mi coś na katar jak jak kataru nie miałem) i jakąś maść, którą robiona była w aptece, i którą kazał stosować jeśli krwawiłoby mi z nosa. I tyle. Frajer.

    Przyszła jesień 2010 (w wakacje jednak też mi czasami krwawiło z nosa i używałem tej maści). Nie chciałem brać już żadnego antybiotyku bo wiedziałem, że zatoki nawracają. Nosiłem czapkę i uważałem. Ibuprom zatoki prawie nie był potrzebny. Ale zdarzało się, że był. Psikałem do nosa różne nawilżacze. Jadłem Cerutin. Jednak jak przychodził sezon zachorowań, ja też byłem chory. W grudniu 2010 roku poszedłem 2. raz do laryngologa. Prywatnie. Zrobiłem zdjęcie zatok. Dostałem Rovamicyne, Avamys i chyba znowu Alertec. Komentarz do zdjęcia pani dr dała mi taki, że są, nazwijmy to, w chu***ym stanie. Ale nie jest najgorzej.

    2011 rok. Chyba do końca stycznia brałem co mi pani dr kazała. Oprócz Alertec. Nie chciałem się truć czymś co mi nie pomoże...

    Cały czas czapkę nosiłem. W zimne dni na uszy, w cieplejsze - z daszkiem. W upały - nic :). Zatoki z przerwami ciągle mniej lub bardziej bolały. Czytałem na necie trochę o domowych sposobach leczenia. Nagrzewałem sobie łeb lampą, robiłem inhalacje. Uważałem na siebie. Ale...

    • Listopad 2011 rok. Sezon zachorowań. Ja ciągle byłem w stanie przedchorobowym. Na koniec listopada byłem mocno zainfekowany. Wyzdrowiałem. Pamiętam, że jak jechałem z akademika do domu na święta w grudniu to musiałem kilka razy wysiąść. To do babci, to do jakiego sklepu, to do drugiego. (byłem na kacu bo to przecież było trzeba zrobić "wigilię" w akademiku :D - nie wiem czy ma to znaczenie, może byłem osłabiony). Ubierałem wówczas tylko czapkę i biegłem z samochodu, w samej bluzie załatwić co trzeba i z powrotem. W trasie pojawiło się takie pieczenie w okolicach mostka. Mówię - e tam, pewnie znowu coś, ale przejdzie. Święta, wigilia, pobolewanie/pieczenie w tej okolicy trwało - nie przechodziło. I upragniony sylwester 2011. Oczywiście umówiony byłem na imprę. Ale przed nią zachorowałem. Znowu. Szybko co? Miałem extra katar. I mega napie...ło mnie gardło - tak jak jeszcze nie miałem. Tabletki do ssania nie pomagały. Poszedłem do lokalnego lekarza. Zapalenie gardła. Przepisał mi Duomox. Trochę przeszło. Na tyle, że wstałem z łóżka, ale to nadal nie było to.

      2012 rok się rozpoczął. Trzeba było zacząć chodzić na zajęcia. Poszedłem praktycznie od razu w styczniu do lekarza akademickiego bo nie było 100% zdrowia. Ten powiedział: "panie na pana wagę to jeszcze raz tyle trzeba tego świństwa brać" (ważę 94kg, 188cm wzrostu). Pokazałem lekarzowi ile mi zostało tego leku + jeden czy dwa blistry, które miał kumpel z pokoju ze swojego listopadowego przeziębienia. Lekarz kazał mi to zjeść, nie dokupując całego opakowania. Zjadłem. Było w miarę dobrze. Wiem, że cały czas mimo wszystko przy oddychaniu zimnym powietrzem czułem na tylnej ścianie gardła taki przepływ powietrza, takie mizianie :) . Tak jak przy tym zajebistym bólu gardła, tyle, że bez bólu. Minął miesiąc, może półtora i znowu kur*a byłem chory! Wtedy zaczęły mnie poleć zatoki szczękowe. Nawet zęby! Może nie byłem tak fest chory jak na przełomie roku, ale tutaj mocno odzywały się zatoki, a stan był ciągle podgorączkowy. Mówię: "idę do laryngologa (do tej dr co przedtem)! Pierdolę, nie liczę się z pieniędzmi, muszę to wreszcie wyleczyć!!"

      Był to Marzec 2012 roku. Dr kazała zrobić zdjęcie. Na zdjęciu było widać jak rozpie...ne są te zatoki. Powiedziała, że to jest stan przewlekły i aż kość zaczyna chorować! Powiedziała, że jest jej "przykro". Nieźle się osrałem! Pani dr przepisała mi zastrzyki Biofuroksym. Przestraszyłem się i poszedłem do innego laryngologa skonfrontować te twierdzenia i ten mówi, że: "faktycznie kość może chorować jednak spróbujemy to najpierw wyleczyć metodami farmakologicznymi". No dobra. Brałem chyba 14 tych zastrzyków w dupę. Trzeba było jeździć na prawie drugi koniec miasta dwa razy dziennie, ale dobra... Leciał mi z nosa syf i wypluwałem to też przez gardło. Po tej tej serii, 10 dni przerwy i 10 zastrzyków Polyvaccinum w bark. W czasie kuracji płukałem nos "Sinus Rinse" i brałem ziołowe tabletki "Sinupret". Przeszło. Czułem się tym wszystkim zajebiście osłabiony. Do obrony mgr (koniec czerwca) przechodziłem nadal jednak mniejsze bóle zatok i świstanie w gardle. Uważałem na siebie jednak i nie miałem dużej infekcji. Mimo wszystko czułem się ogólnie źle. Wiem, że jakbym się wystawił mocniej na przewianie/przeciąg/za lekkie ubranie to byłoby nieciekawie.

      Magistra obroniłem :D . Ostatnie wakacje ;). Było dobrze ze zdrowiem. Nie czułem jakiś dolegliwości. Ale wystarczyło, że temperatura spadnie poniżej 20 stopni + wiatr + deszcz = lekkie świstanie w zatokach + gardle i przełyku. Szczególnie się tak działo po przeciągach na gołej klacie i spoconym czole. Bóle zatok nie doskwierały, Niepokojące było to, że miałem powiększone migdały i te jebane świstanie w klatce. Pod koniec sierpnia okazało się, że dostałem pracę. Fajnie, pięknie, rozmowa, uciecha moja (i rodziców ;) ). Tyle, że chodziłem tak nie do końca ucieszony, Miałem ciągle powiększone migdały. Bolały mnie. Mówię: kur**, będę chodzić do pracy, a co 2 miesiące będę im chorować? Co to za pracownik? Wypieprzą mnie za takie chorowanie. Wybrałem się do laryngologa w okolicznej miejscowości. Opowiedziałem jej mniej więcej całą historię choroby. Kazała brać zastrzyki ("Lincocin") ;/ + "Sinulan Forte" + "Nasonex" + "Cezera". Nasonexu i Cezery nie brałem bo to pierwsze to tylko zapycha mi nos, a to drugie jest na alergię, której nie mam (kataru też nie miałem). Każdy, który brałem wyszczególnię na końcu.

      Teraz jest tak, że przy byle otwarciu okna na 3 minuty, przy którym przebywam, zaraz czuję w gardle nieprzyjemne uczucie podobne do infekcji jednak z mniejszym nasileniem bólu. Przechodzi gdy się to okno zamknie. Jeśli zatoki są jeszcze w miarę dobrej kondycji bo jakoś sobie z nimi poradziłem/radzę (ale nie jest na 100% super) to do tego doszło jeszcze dziwne uczucie w okolicach mostka. Mam wrażenie, że wszystko ma to związek z zatokami na które choruję tak na prawdę dłuższy czas jednak ostatnio jest względy spokój. Jednak ja pisałem wcześniej jakoś sobie z nimi radzę. Wydaje mi się, że błona śluzowa wyściełająca moje drogi oddechowe jest zakażona jakimś draństwem lub uszkodzona bo przy byle otwarciu okna czy przewianiu (lekkim) czy wyjścia z Lidla do samochodu 20m bez czapki, zdając sobie sprawę z tego, że narażam się na czynniki zewnętrzne mam tego typu dziwne dolegliwości. A przecież mam 25 lat! Stary bardzo nie jestem do cholery! Mój ojciec może sobie biegać po podwórku w samej bluzie teraz w listopadzie i mu nic nie jest, a ja musiałbym brać tabletkę do ssania, psiknąć do nosa na zatoki i ch** wie co jeszcze. Chyba nie powinno tak być!
      Oto lista najważniejszych lekarstw, które przyjmowałem do leczenia zatok (w różnych okresach, do marca 2012 robiłem z pamięci, później założyłem sobie plik do statystyki kosztów):

      2008, 2009, 2010 rok

      1 nobaxin - kilkukrotnie

      2 ibuprom zatoki



      styczeń 2011 roku

      1 rovamicyne

      2 avamys

      3 alertec



      marzec 2012 roku

      1 Wizyta u lekarza 100

      2 RTG 30

      3 avamys 40

      4 bilaxten 10szt 10

      5 posiew 60

      6 bilaxten 30szt 35,54

      7 biofurkosym 80

      8 sinupret 25 szt 18,23

      9 sinus rinse zestaw podstawowy 82

      10 sinupret 25szt 18,23

      11 Polyvaccinum 28,76

      12 avamys 40

      13 acc 600mg 10 szt 10

      14 amol 18

      15 sudafed spray 11

      16 2. wizyta u laryngolog 100





      30-08-2012

      1 Sinulan forte tabl 22,99

      2 Lincocin 300mg/ml x 14 72,8

      3 Nasonex aer 50 mcg 60,8

      4 Cezera x 2 22,7

      5 Wizyta u lekarza 70

      Ponadto między seriami tych lekarstw brałem doraźnie jakieś świństwa typu:
      1. Ibuprom Zatoki
      2. Sudafed XyloSpray
      3. Różne tabletki na gardło w razie potrzeby (Vocaler, Natrur-sept)
      4. Solik Complex, olejek arachidowy, woda morska - do nosa, jednak przy psikaniu pewnych preparatów, właściwie prócz wody, czułem że zapycha mi się nos, po prostu tak wpływał jakiś składnik na moją którąś zwężoną zatokę, że ciężko się oddychało
      5. Aspiryna
      4. i inne tego typu bez recepty...

      Ciekawie wygląda sprawa z przyjmowaniem naturalnych tabletek o nazwie "Sinulan Forte". Otóż przyjmując ten suplement czułem się zdrowszy. Faktycznie coś zdziałał. Jednak tylko na zatoki. Jak pisałem wcześniej jakoś sobie z nimi w miarę poradziłem. Jednak tylko gdy w krótkim rękawku wyszedłem na dwór na dosłownie 10 sekund (temperatura na zewnątrz byłą 7-9 stopni) tego samego wieczora czułem już taki dyskomfort w klatce piersiowej (domyślam się, że to oskrzela), w przełyku, gardle i zatokach (chodź w z
      • (chodź w znacznie mniejszym stopniu niż przed braniem "Sinulan Forte", te draństwo jakoś tam się przenosi w dalszym ciągu na zatoki [błonę śluzową]). Taki stan może nie jest w ogólnym rozumieniu przeziębieniem bądź infekcją, tylko takim stanem przed chorobowym. Samopoczucie jest totalnie do kitu. Czuję się wtedy zamulony i mam zjebany humor co mnie wku...a wraz z otoczeniem wku...onym na mnie. Najgorsze jest ostatnio po przy takim "przewianiu" mam czerwone oczy. Szczególnie rano, po przebudzeniu gdy tam sobie w nocy, te moje zatoki są atakowane przez ch... wie co. Mam wtedy światłowstręt. Domyślam się, że to przez zwiększone przekrwienie błon śluzowych zatok...Znowu zatok...Doszły do tego ostatnio nawet jakieś świsty w uszach.

        Teraz pracuję. Jestem szczęśliwcem i dostałem pracę po studiach! :) Traf chciał, że dostałem robotę przy tym w czym chciałem pracować. Jednak te jebane kłopoty zdrowotne są pewną przeszkodą. Nierzadko czuję się źle i przez to nie mogę dać z siebie wszystkiego w pracy. Ponadto samopoczucie wpływa w pewnym stopniu na wygląd bo mam oczy zajebane jak ćpun. A to w mojej pracy jest dosyć ważne bo współpracuję z innymi ludźmi, a przez to mają pewien dystans. I ja przez to czuję się źle. Chyba wiecie o czym mówię... Do tego dochodzą zwykłe relacje międzyludzkie. Nie mam ochoty spotykać się ze znajomymi bo wiem, że zaraz mnie może "przewiać". I sam boję się gdzieś wyjść mając z tyłu głowy świadomość, że wyglądam jak na 30 latka, zmęczonego, z zaczerwienionymi oczami. I jak tu znaleźć jakąś żonę jak się nie ma chęci na flirt?! ;O . Mówię wam - przejebane.

        Uffff. Jeśli tu dobrnąłeś - jesteś dobry.

        Daj mi jakieś rady. Co robić? "Jak żyć?" ;)

        Dzięki.
        • Podejrzewam, że nabawiłeś się zanikowego nieżytu śluzówki nosa na skutek długotrwałego stosowania leków np. Sudafed Xylospray, oraz podawanych doustnie obkurczających śluzówkę np. Cirrus, Ibuprom Zatoki ( zawierają pseudoefedrynę). Twój nos i reszta dróg oddechowych została pozbawiona naturalnej bariery przed zimnym powietrzem i drobnoustrojami. Nie powinieneś już nigdy stosować żadnych kropli do nosa z xylometazolinem i oxymetazolinem, jedynie możesz doraźnie używać krople nawilżające i oczyszczające z roztworem soli fizjologicznej. Sinulan jest lekiem sekretolitycznym, czyli zwiększa produkcję śluzu- głównie w oskrzelach i dlatego przynosi Ci ulgę. Niestety proces odbudowy zniszczonej błony śluzowej może być długotrwały, chore zatoki mogą być rezerwuarem bakterii , dlatego wciąż łapiesz jakieś infekcje. Kilkukrotne stosowanie antybiotyków (Duomox, Biofuroxym, Linkocin), oraz chemioterapeutyków ( Norbaxin) mogło spowodować obniżenie odporności, oraz nadkażenie grzybicze, szczególnie że również przyjmowałeś leki sterydowe do nosa ( Avamys, Nasonex). Powinieneś zadbać o odbudowę zniszczonej śluzówki dróg oddechowych, stosować jak najmniej leków chemicznych, jedynie niewielką ilość ziołowych, dobrze i racjonalnie się odżywiać, zacząć uprawiać jakąś aktywność fizyczną- na początku może nic na zewnątrz, gdyż aura jest raczej nieodpowiednia. Na razie unikać skupisk ludzkich, aby nie narażać się na ryzyko infekcji, dużo pić w celu skutecznego nawodnienia suchych śluzówek, nawilżać mieszkanie- szczególnie ważne zimą, unikać klimatyzowanych pomieszczeń.
    • no cóż, przez długi czas i przeważnie (nie znam tych leków) leczyłeś objawy
      po mojemu (nie jestem lekarzem) to masz pokłady śluzu/flegmy w sobie, bardzo możliwe, że w złym stanie błony śluzowe i prawdopodobnie candydozę, a to wszystko oznacza bardzo słabą odporność
      ja bym poszukała lekarza medycyny naturalnej, bo najpierw to trzeba twój organizm oczyścić, potem odbudować właściwą florę jelitową i zregenerować błony śluzowe, potrzebna jest dieta
      z metod naturalnych na oczyszczenie zatok dobry jest chrzan - 1 łyżeczkę rano na czczo i 1 przed snem
      • Dzięki za odpowiedź. Jest coś w tym co piszesz. Kiedyś trafiłem na ślad w internecie dot. związku chorych zatok z candydozą. Muszę to sprawdzić u jakiegoś specjalisty. Najdziwniejsze jest to, że w wymazie z gardła nie było żadnego świństwa. Ale w sumie to nie ma co wierzyć w jedno pobieżne badanie. Co do diety naturalnej to jak pisałem wcześniej, bardzo pomógł mi ten Sinulan na bazie ziół więc coś jest na rzeczy.
        Jeszcze raz dzięki.
        • Do leczenia potrzebny jest jedyny laryngolog a nie 36-ciu bo lekarz musi znac historie choroby i wiedziec jakie juz byly podane lekarstwa,dodatkowo przypuszczam ze,twoje bakterie juz sie uodpornily na coctail antybiotykow od roznych lekarzy.
          Z domowych sposobow-np przekroj zwykla cebule i na noc poloz ja na podlodze obok lozka na wysokosci glowy-po 15-20 minutach twoje suchosci w nosie i ustach ustana.Mozesz plukac nos(2x dziennie) i gardlo solona woda(4-6x dziennie)-solona woda(0.25l wody plus mala lyzeczka soli kuchenne.
    • A dlaczego twierdzisz, że nie masz alergii??

      Moim zdaniem masz i to ona jest główną przyczyną wszystkiego.
      Jak nie zajmiesz się alergią, to wkrótce jeszcze astmy się możesz dorobić.
      Idź do alergologa, zrób badanie krwi IgE całkowite, testy skórne wziewne i pokarmowe, oraz spirometrię.

    • Cześć ktoś miał podobne problemy, albo wie jak to rozwiązać?
    • Witaj, fajnie się czyta to co napisałeś, dotrwałam do końca! :)
      Niestety wiem jak się męczysz, sama cierpię z powodu zatok, ale takie ilości leków jaką brałeś to bym nie odwazyła się zażyć.
      Nie wiem czy to w ogole przeczytasz, bo post stary, ale brales sporo antybiotyków i wszystko wskazuje na to, ze twoja odporność jest = ZERO. Dobrze Ci ktoś napisał wyżej o grzybycy przedowu pokarmowego i błonach śluzowych.
      Jesli w pracy masz klimatyzację to niestety to Cię dobija,
      Ja zauważylam u siebie poprawę odporności gdy zaczęłam jeść śniadania regularnie przed wyjsciem do pracy, a nie tuż po przyjsciu do niej! to bardzo istotne aby wyjsc z domu najedzonym.
      Dbaj o dietę,

      Co do zatok... ja odważyłam się płukać wodą z solą jak ktoś wyzej napisal, tylko proporcje sprawdz sobie w necie, no i wodą utlenioną rozcieńczoną z czysta wodą.
      woda utleniona zabija bakterie beztlenowe. ze swojej str nie polecam, bo nie biorę odpowiedzialności za tą metodę leczenia, ale ja u siebie widzę efekty.
      w płukaniu pomaga zwykła strzykawka, woda wchodzi pod ciśnieniem i penetruje dobrze zatoki, ale mma na myśli te szczękowe, co z czołowymi... niestety nie poradzę :(

      co do odporności, to jakiś sport nie zaszkodzi mimo ciągłych przeziębień. wraz z aktywnoscią fizyczną wzrasta odporność, to raz
      dwa solidne śniadania przed wyjściem z domu
      polecam też saunę.
      i niestety porób badania, wiele wskazuje na to ze antybiotyki zniszczyly Cię.

      wniosek taki, ze siadła Ci odporność, ktora zalezy od tego jak się odżywiasz, w jakim stanie jest organizm (antybiotyki, oslabienie)

      mieszkasz może w Krakowie? tutaj dodatkowym czynnikiem twoich problemów z zataokami, świstaniem w gardle i tymi chorującymi oczami może być SMOG. w krk praktycznie nie istanieją dni bez niego.
      • Kiepawo, ale twoje dzieje warto by czytały wszystkie kozaki co sobie igrają ze zdrowiem.

        Zatoki są kiepsko penetrowane przez leki, zwłaszcza jak jest tam stan zapalny, za to będziesz wspominał swoje studenckie czasy....., raczej ich już nie zapomnisz.

        Masz dwa wyjścia, albo poszukasz renomowanego laryngologa i on będzie Ciebie prowadzil, a Ty będziesz go słuchał jak taty i mamy, albo.... możesz popróbować sam.
        Ja bym Ci radziła inhalcje, kup nebulizator- wersja na bogato, albo za pomocą miski i ręcznika-wersja oszczędna i próbuj, na początek olejek z oregano, pewnie po antybiotykach rozrósł Ci się w zatokach grzyb, potem inne olejki eteryczne i zioła, i wciągaj. Musisz poczytać, poszukać i poeksperymentować. Po inhalacji oczywiście nie wychodzi się na dwór.

        Tak jak ci pisano nawilżaj powietrze i pilnuj się przed nowymi zakażeniami. Jak jest możliwośc to nie korzystaj z klimatyzacji i nawiewów, tam się lęże mnóstwo drobnoustrojów. Dobrze jest po przyjściu z dworu umyć nozdrza od wewnątrz, lub wręcz wypłukać. Japończycy mają specjalne dzbanuszki do czyszczenia nozdrzy i u nich to normalny element codziennej higieny.

        Zadbaj o ogólną odporność, więc dużo probiotyków doustnie (brałeś antybiotyki), zbadaj poziom witaminy 25 (OH)D, niedobór powoduje spadek odporności, sprawdż zęby u dentysty (bywają nieustającym źródłem zarazy), łykaj witaminę C ale przynajmniej 1000 mg dziennie.

        Wydaje się, że nie masz niedoborów pokarmowych przy tej wadze, ale to może być złudne, przeanalizuj swoja dietę, czy tam są wszystkie niezbędne składowe.

        Natomiast ból w klatce piersiowej.... z tym chyba jednak do lekarza, niech się wykaże. Jeśli to zapalenie oskrzeli to nie ma powodu by czekać aby zrobiło się zapalenie płuc, a może to zupełnie co innego, serce, przełyk.....

        A i piwa NIE PIJ, strasznie zagrzybia. Zresztą już sam wiesz, że szkodzi.

        Jak Ci nie przejdzie, to w dalszej kolejności postaraj się wówczas przetrwać bez leków,odkażalników nawet ziołowych z miesiąc - 6 tygodni zrób posiew z gardła/nosa z antybiogramem, może coś znajdą i wyhodują. Ale szukaj laboratorium z dobra opinią.!
        Uff! Ale się napisałam, mam u Ciebie piwo. ;)




        • Witajcie, dawno tu nie byłem. Dziękuję za wszystkie wpisy. :)
          Od, mniej więcej, początku 2013 r. zastosowałem pewne zmiany w swoim życiu:
          1. Noszę getry pod spodniami w zimne dni - powiedzmy poniżej 0 st. C.,
          2. Płucze sobie zatoki wodą z solą (butelką po Sinus Rinse),
          3. Piję mniej alkoholu,
          4. Nie ćwiczę tyle siłowo co kiedyś - oszczędzam się,
          5. Nieźle się odżywiam,
          6. Noszę czapkę - praktycznie zawsze (zimą na uszy, z daszkiem w wiosenne/jesienne dni),
          7. Biegam - staram się przynajmniej raz/tydzień lub inny ruch,
          8. Myślę pozytywnie ;)
          Efekt jest taki, że moja odporność znacznie wzrosła. Praktycznie nie mam problemów z zatokami. Najbardziej przyczynia się do tego punkt 1 i 2.
          Płukanek już nawet nie robię dłuższy czas, ale gdy tylko coś mnie "bierze" to profilaktycznie płuczę zatoki i wszystko jest ok.
          Generalnie z perspektywy czasu zrozumiałem, że na studiach prowadziłem niesprzyjający tryb życia. Pice alkoholu, treningi na siłowni, chodzenie bez ciepłych ubrań itd. powodowało, że moja odporność była bardzo niska.
          Dlatego też metody najprostsze i domowe są jak dla mnie źródłem zdrowia.
          Polecam!
    • 08.04.15, 20:49
      Ja co roku miałem kłopoty z gardłem i zatokami
      objawy mogłyby nawet sugerować coś bardzo poważnego

      przełom odbył się w etapapach

      1
      potworny ból gardłą ,chrypa ,kaszel itd
      lekka gorączka
      bardzo duzo flegmy w gardle

      3 dni leżenia w łózku
      forcit 2 razy po 1 tabletce przez 7 dni
      heviran

      przeszło

      2 odsłona już w styczniu zaczeło mnie brać gardło

      vitamina c 2 razy po 2 tabletki
      rutinoskorbin 2 razy po 2 tabletki
      vitamina b compres 2 razy po 1 tabletce

      i tak przez około miesiąc

      od tego czasu zero problemów z gardłem

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.