Re: "Mam problemy z drogami oddechowymi" Dodaj do ulubionych


Listopad 2011 rok. Sezon zachorowań. Ja ciągle byłem w stanie przedchorobowym. Na koniec listopada byłem mocno zainfekowany. Wyzdrowiałem. Pamiętam, że jak jechałem z akademika do domu na święta w grudniu to musiałem kilka razy wysiąść. To do babci, to do jakiego sklepu, to do drugiego. (byłem na kacu bo to przecież było trzeba zrobić "wigilię" w akademiku :D - nie wiem czy ma to znaczenie, może byłem osłabiony). Ubierałem wówczas tylko czapkę i biegłem z samochodu, w samej bluzie załatwić co trzeba i z powrotem. W trasie pojawiło się takie pieczenie w okolicach mostka. Mówię - e tam, pewnie znowu coś, ale przejdzie. Święta, wigilia, pobolewanie/pieczenie w tej okolicy trwało - nie przechodziło. I upragniony sylwester 2011. Oczywiście umówiony byłem na imprę. Ale przed nią zachorowałem. Znowu. Szybko co? Miałem extra katar. I mega napie...ło mnie gardło - tak jak jeszcze nie miałem. Tabletki do ssania nie pomagały. Poszedłem do lokalnego lekarza. Zapalenie gardła. Przepisał mi Duomox. Trochę przeszło. Na tyle, że wstałem z łóżka, ale to nadal nie było to.

2012 rok się rozpoczął. Trzeba było zacząć chodzić na zajęcia. Poszedłem praktycznie od razu w styczniu do lekarza akademickiego bo nie było 100% zdrowia. Ten powiedział: "panie na pana wagę to jeszcze raz tyle trzeba tego świństwa brać" (ważę 94kg, 188cm wzrostu). Pokazałem lekarzowi ile mi zostało tego leku + jeden czy dwa blistry, które miał kumpel z pokoju ze swojego listopadowego przeziębienia. Lekarz kazał mi to zjeść, nie dokupując całego opakowania. Zjadłem. Było w miarę dobrze. Wiem, że cały czas mimo wszystko przy oddychaniu zimnym powietrzem czułem na tylnej ścianie gardła taki przepływ powietrza, takie mizianie :) . Tak jak przy tym zajebistym bólu gardła, tyle, że bez bólu. Minął miesiąc, może półtora i znowu kur*a byłem chory! Wtedy zaczęły mnie poleć zatoki szczękowe. Nawet zęby! Może nie byłem tak fest chory jak na przełomie roku, ale tutaj mocno odzywały się zatoki, a stan był ciągle podgorączkowy. Mówię: "idę do laryngologa (do tej dr co przedtem)! Pierdolę, nie liczę się z pieniędzmi, muszę to wreszcie wyleczyć!!"

Był to Marzec 2012 roku. Dr kazała zrobić zdjęcie. Na zdjęciu było widać jak rozpie...ne są te zatoki. Powiedziała, że to jest stan przewlekły i aż kość zaczyna chorować! Powiedziała, że jest jej "przykro". Nieźle się osrałem! Pani dr przepisała mi zastrzyki Biofuroksym. Przestraszyłem się i poszedłem do innego laryngologa skonfrontować te twierdzenia i ten mówi, że: "faktycznie kość może chorować jednak spróbujemy to najpierw wyleczyć metodami farmakologicznymi". No dobra. Brałem chyba 14 tych zastrzyków w dupę. Trzeba było jeździć na prawie drugi koniec miasta dwa razy dziennie, ale dobra... Leciał mi z nosa syf i wypluwałem to też przez gardło. Po tej tej serii, 10 dni przerwy i 10 zastrzyków Polyvaccinum w bark. W czasie kuracji płukałem nos "Sinus Rinse" i brałem ziołowe tabletki "Sinupret". Przeszło. Czułem się tym wszystkim zajebiście osłabiony. Do obrony mgr (koniec czerwca) przechodziłem nadal jednak mniejsze bóle zatok i świstanie w gardle. Uważałem na siebie jednak i nie miałem dużej infekcji. Mimo wszystko czułem się ogólnie źle. Wiem, że jakbym się wystawił mocniej na przewianie/przeciąg/za lekkie ubranie to byłoby nieciekawie.

Magistra obroniłem :D . Ostatnie wakacje ;). Było dobrze ze zdrowiem. Nie czułem jakiś dolegliwości. Ale wystarczyło, że temperatura spadnie poniżej 20 stopni + wiatr + deszcz = lekkie świstanie w zatokach + gardle i przełyku. Szczególnie się tak działo po przeciągach na gołej klacie i spoconym czole. Bóle zatok nie doskwierały, Niepokojące było to, że miałem powiększone migdały i te jebane świstanie w klatce. Pod koniec sierpnia okazało się, że dostałem pracę. Fajnie, pięknie, rozmowa, uciecha moja (i rodziców ;) ). Tyle, że chodziłem tak nie do końca ucieszony, Miałem ciągle powiększone migdały. Bolały mnie. Mówię: kur**, będę chodzić do pracy, a co 2 miesiące będę im chorować? Co to za pracownik? Wypieprzą mnie za takie chorowanie. Wybrałem się do laryngologa w okolicznej miejscowości. Opowiedziałem jej mniej więcej całą historię choroby. Kazała brać zastrzyki ("Lincocin") ;/ + "Sinulan Forte" + "Nasonex" + "Cezera". Nasonexu i Cezery nie brałem bo to pierwsze to tylko zapycha mi nos, a to drugie jest na alergię, której nie mam (kataru też nie miałem). Każdy, który brałem wyszczególnię na końcu.

Teraz jest tak, że przy byle otwarciu okna na 3 minuty, przy którym przebywam, zaraz czuję w gardle nieprzyjemne uczucie podobne do infekcji jednak z mniejszym nasileniem bólu. Przechodzi gdy się to okno zamknie. Jeśli zatoki są jeszcze w miarę dobrej kondycji bo jakoś sobie z nimi poradziłem/radzę (ale nie jest na 100% super) to do tego doszło jeszcze dziwne uczucie w okolicach mostka. Mam wrażenie, że wszystko ma to związek z zatokami na które choruję tak na prawdę dłuższy czas jednak ostatnio jest względy spokój. Jednak ja pisałem wcześniej jakoś sobie z nimi radzę. Wydaje mi się, że błona śluzowa wyściełająca moje drogi oddechowe jest zakażona jakimś draństwem lub uszkodzona bo przy byle otwarciu okna czy przewianiu (lekkim) czy wyjścia z Lidla do samochodu 20m bez czapki, zdając sobie sprawę z tego, że narażam się na czynniki zewnętrzne mam tego typu dziwne dolegliwości. A przecież mam 25 lat! Stary bardzo nie jestem do cholery! Mój ojciec może sobie biegać po podwórku w samej bluzie teraz w listopadzie i mu nic nie jest, a ja musiałbym brać tabletkę do ssania, psiknąć do nosa na zatoki i ch** wie co jeszcze. Chyba nie powinno tak być!
Oto lista najważniejszych lekarstw, które przyjmowałem do leczenia zatok (w różnych okresach, do marca 2012 robiłem z pamięci, później założyłem sobie plik do statystyki kosztów):

2008, 2009, 2010 rok

1 nobaxin - kilkukrotnie

2 ibuprom zatoki



styczeń 2011 roku

1 rovamicyne

2 avamys

3 alertec



marzec 2012 roku

1 Wizyta u lekarza 100

2 RTG 30

3 avamys 40

4 bilaxten 10szt 10

5 posiew 60

6 bilaxten 30szt 35,54

7 biofurkosym 80

8 sinupret 25 szt 18,23

9 sinus rinse zestaw podstawowy 82

10 sinupret 25szt 18,23

11 Polyvaccinum 28,76

12 avamys 40

13 acc 600mg 10 szt 10

14 amol 18

15 sudafed spray 11

16 2. wizyta u laryngolog 100





30-08-2012

1 Sinulan forte tabl 22,99

2 Lincocin 300mg/ml x 14 72,8

3 Nasonex aer 50 mcg 60,8

4 Cezera x 2 22,7

5 Wizyta u lekarza 70

Ponadto między seriami tych lekarstw brałem doraźnie jakieś świństwa typu:
1. Ibuprom Zatoki
2. Sudafed XyloSpray
3. Różne tabletki na gardło w razie potrzeby (Vocaler, Natrur-sept)
4. Solik Complex, olejek arachidowy, woda morska - do nosa, jednak przy psikaniu pewnych preparatów, właściwie prócz wody, czułem że zapycha mi się nos, po prostu tak wpływał jakiś składnik na moją którąś zwężoną zatokę, że ciężko się oddychało
5. Aspiryna
4. i inne tego typu bez recepty...

Ciekawie wygląda sprawa z przyjmowaniem naturalnych tabletek o nazwie "Sinulan Forte". Otóż przyjmując ten suplement czułem się zdrowszy. Faktycznie coś zdziałał. Jednak tylko na zatoki. Jak pisałem wcześniej jakoś sobie z nimi w miarę poradziłem. Jednak tylko gdy w krótkim rękawku wyszedłem na dwór na dosłownie 10 sekund (temperatura na zewnątrz byłą 7-9 stopni) tego samego wieczora czułem już taki dyskomfort w klatce piersiowej (domyślam się, że to oskrzela), w przełyku, gardle i zatokach (chodź w z
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.