Dodaj do ulubionych

zawroty głowy-błędnik?

IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 26.07.04, 18:47
Zawroty głowy utrudniają mi życie, dodatkowo mam taką przypadłość, że
wchodząc po schodach , muszę to robić stosunkowo wolno patrząc na schodki i
najlepiej trzymając się poręczy, bo inaczej potykam się- dziwne , nieprawdaż?
Nie wiem czemu to przepisywać, myślę że właśnie może to być związane z
błędnikiem, czy ktoś ma podobny problem, bo nie wiem jak się tego pozbyć,
ewentualnie leczyć

Edytor zaawansowany
  • 26.07.04, 18:57
    Wpasc do neurologa, inne rozwiazanie nie przychodzi mi do glowy

    16%VOL
    22%VAT
    (very przepraszam za chwilowy brak polskich ogonkow)
  • Gość: wiki IP: 213.17.175.* 28.07.04, 10:24
    niestety, tego się nie leczy (byłam u chyba ze stu neurologów)
    mam te same objawy, ale schodząc w dół po schodach, nie jestem w stanie stać w
    pionie z zamkniętymi oczami oraz zrobić jaskółki.

    z tym po prostu trzeba żyć.
  • 28.07.04, 11:46
    Gość portalu: wiki napisał(a):

    > niestety, tego się nie leczy (byłam u chyba ze stu neurologów)
    > mam te same objawy, ale schodząc w dół po schodach, nie jestem w stanie stać
    w pionie z zamkniętymi oczami oraz zrobić jaskółki.

    Ja miałam silne zawroty głowy przez ok. cztery lata. Nic nie pomagało, ani
    leczenie farmakologiczne, także szpitalne, ani leczenie operacyjne kręgosłupa
    szyjnego. Dla mnie problemem był każdy obrót, pochylenie głowy w dół, a nawet
    patrzenie na jakikolwiek ruchomy obraz - a przecież WSZYSTKO wokół nas się
    rusza. Nawet gdy podczas rozmowy ktoś odruchowo potakiwał głową, ja natychmiast
    musiałam zamykać oczy - to pomagało, aby ich tak bardzo nie czuć, co
    wskazywałoby na niedotlenienie części mózgu odpowiedzialnych za widzenie,
    a wykluczało chorobę błędnika. Wg lekarzy tak miało być już do końca życia...

    > z tym po prostu trzeba żyć.

    Tak właśnie mi powiedzieli lekarze (neurolodzy i prof. ortopeda w Konstancinie
    po operacji, która spowodowała zanik zawrotów głowy, ale niestety tylko na
    miesiąc).
    Na szczęście dostałam książkę "Dieta optymalna" i w końcu zrozumiałam, że
    prawdziwą przyczyną mojej choroby jest zła DIETA (+ faszerowanie się "lekami"
    typu: przeciwbólowe na silne bóle głowy i hormonalne), jaką stosowałam
    (większość ludzi ją stosuje)- dieta niskotłuszczowa wysokowęglowodanowa.
    Dzisiaj już wiem, że to właśnie niedobór TŁUSZCZU w diecie notorycznie
    zaburzał równowagę hormonalną (tarczyca) i inne.

    Po półtorarocznym stosowaniu diety optymalnej - zawroty głowy stopniowo
    ustąpiły, czyli od roku 2000 przestałam je odczuwać i tak jest do dziś!

    Krystyna [na DO od 06.98 r.]
  • Gość: wiki IP: 213.17.175.* 28.07.04, 13:47
    wybacz szczerość -moja mama "wypróbowuje" takie nowiki więc jak do niej wpadam
    na weekendy to i mnie tym raczy.
    mój organizm takiej "diety" nie toleruje. więc nie dla wszystkihc te rewelacje
    są dobre, a na pewno nie polecałabym ich jako rozwiązanie problemów z
    błędnikiem.
    bo "z tym trzeba żyć" i nic się na "to" nie robi!!!!!!!!!!
  • 28.07.04, 20:06
    Gość portalu: wiki napisał(a):

    > wybacz szczerość -moja mama "wypróbowuje" takie nowiki więc jak do niej
    wpadam
    > na weekendy to i mnie tym raczy.
    > mój organizm takiej "diety" nie toleruje.

    Tak Ci się tylko wydaje. Prawda jest taka, że organizm, a właściwie wątroba,
    nie toleruje w diecie dużej ilości węglowodanów i jednocześnie dużo tłuszczu
    - wtedy zaczyna się przykry dyskomfort i łykanie tabletek na wątrobę np.
    sylimarol, czy cholestil, a Ty wyciągasz wtedy błędny wniosek, że tej diety
    Twój organizm nie toleruje, nie rozumiesz własnej wątroby... ;]
    Po prostu w Twojej diecie jest dużo węglowodanów i wątroba pracuje pełną parą,
    dowalanie jej dodatkowo duzo tłuszczu powoduje, że ona się buntuje. I słusznie.

    więc nie dla wszystkihc te rewelacje
    > są dobre, a na pewno nie polecałabym ich jako rozwiązanie problemów z
    > błędnikiem.
    > bo "z tym trzeba żyć" i nic się na "to" nie robi!!!!!!!!!!

    Twój błędnik, Twoja sprawa.
    Czasem mam dziwne wrażenie, że niektórzy pacjentami są z powołania.

    Krystyna

    Jesteś tym, czym głębokie twe pragnienie. Jakie twe pragnienie,
    jaka twoja wola, taki czyn. Jaki czyn twój, taki los.
    Upaniszada Brihadarangaka IV.4,5
  • Gość: elam IP: *.gdynia.mm.pl 28.07.04, 14:38
    Też miałam zawroty i bardzo oste bóle głowy(jak leżałam to wydawało mi się że
    sufit spada na mnie), u mnie pomogło odstawienie tabletek hormonalnych
  • Gość: Basia IP: *.cg.shawcable.net 28.07.04, 14:50
    Odstawienie lekow, przynajmniej na jakis czas, zeby sprawdzic czy to nie skutki
    uboczne ich stosowania to bardzo dobry pomysl.
  • Gość: chanial IP: 195.117.50.* 28.07.04, 18:05
    U mnie paskudne "kołowanie" było efektem lekkiej niedokrwistości (nie jem
    mięsa), ale i problemów z tarczycą.
  • Gość: kasia IP: *.autocom.pl 28.07.04, 19:47
    chanial, a czy niedokrwistość może wyjsć w morfologii? czy trzeba coś bardziej
    specjalistycznego? A tarczyce jak zbadać? Ja też walcze, już podnosiłam wątek.
    wykluczam po prostu i wciąż znaleźć nie mogę. W pon. ide z rtg kregów do
    ortopedy, moze to? a moze nie. ehh,
  • 02.08.04, 11:25
    Wreszcie spotykam kogoś kto, zye tak jak ja. Moje zawroty zaczely sie jakis 4
    lata temu. Okropnosc. Przez pierwsze kilka miesiecy, trudno mi bylo
    funkcjonowac w codziennym zyciu. Zawroty glowy przez 24 godziny na dobe. Nawet
    w nozy jak spalam i przewracalam sie boku na bok, lub nagle ataki silnych
    zawrotow nawet w trakcie snu, gdy spalam na plaskim materacu, bez poduszki. Za
    zawrotami glowy szly mdlosci, lecz nigdy nie wymiotowalam. Ciezko mi bylo
    wytrzymac kilka godzin na uczelni, gdzie musialam siedziec i skupiac sie nad
    tym co do mnie mowiono. A gdy wykladowca chodzil od sciany do sciany, to mialam
    juz dosyc, bo nie moglam skupic na nim wzroku. Nie moglam isc srodkime
    chodnika, tylko zawsze musialam isc przy scianie, bo wtedy czulam sie
    bezpieczniej. Caly swiat wirowal mi przez okolo 7 miesiecy bez przerwy. Lekarze
    nie wiedzieli co to jest. Wykluczono zaburzenia blednika, wszystkie badania
    krwi i moczu byly idelane. Tomografia tez nic nie wykazal. Po kilku miesiacach
    zmeczenie i przymusowej zmianie trybu zycia (nie bylo burzliwe), zazelam
    oddychac innym poiwtrzem - wiejskim. W miare mych mozliwosci, kazda wolna chile
    staralm sie spedzac w ciszy i zieleni. Zawroty glowy zmniejszyly sie. Przyznam,
    ze ucieklam tez do niekonwencjonalnej metody leczenia. Co chyba mi w pewnym
    stopniu pomoglo. Po wyciszeniu organizmu i odciazeniu go od nadmiernego
    przesiadywania przed monitorem komputera, zredukowania oswietlenia pokoju, w
    ktorym czesto przebywalam, spowolnione zycie towarzyskie. To jakos pomoglo mi
    krok po kroku wracac do rownowagi. Oczywiscie zawsze muszee zamykac oczy, gdy
    widze kogos lub cos skaczacego mmi przed oczyma, lub patrze przez jakas siatke,
    lub prz podrozy samochodem, zbyt szybko zmieniaja mi sie widoki za oknem - to
    robi mi sie nie dobrze. Po tym dlugim okresie znalazlam chyba przyczyne tych
    zawrotow. Ta historia zaczela sie od momentu mego naglego i bardzo "silnego"
    zdenerwowania - cos w rodzaju szoku. Teraz, gdy tylko znjade sie w jakiejs
    nerwowej sytuacji i nie jestem w stanie zapanowac nad swymi erwami i nie
    kontroluje tego, to momentalnie zaczynaja sie zawroty. Wiec staram sie panowac
    nad swym oddechem, analizuje kazda stresowa sytucje i przemawiam do swego
    rozsadku. Zauwazylam, ze oddech jest bardzo wazny prz tych zawrotach. Cale
    szczescie (puk, puk) nie mam juz nocnych atakow, ktore byly okropn i
    utrzymywaly sie prze kolejny caly dzien. A lekarze - coz, moze gdybym miala
    pieniadze, to pojechalabym na zachod na jakies konkretne badania i leczenie,
    ale poki co nie stac mnie na to, wiec jak mi powiedziano - musi Pani z tym zyc -
    no musze w Polsce. Wiec chyba tylko dzieki Bogu i nalblizszym zyje. Pozdrawiam
    i mam nadzije, ze te zawroty stopniowo beda ustepowac. Musich duzo spacerowac i
    staraj sie nie meczyc oczu. bo oczy graja tu duza role. POzdrawiam.
  • 02.08.04, 11:27
    Wreszcie spotykam kogoś kto, zye tak jak ja. Moje zawroty zaczely sie jakis 4
    lata temu. Okropnosc. Przez pierwsze kilka miesiecy, trudno mi bylo
    funkcjonowac w codziennym zyciu. Zawroty glowy przez 24 godziny na dobe. Nawet
    w nozy jak spalam i przewracalam sie boku na bok, lub nagle ataki silnych
    zawrotow nawet w trakcie snu, gdy spalam na plaskim materacu, bez poduszki. Za
    zawrotami glowy szly mdlosci, lecz nigdy nie wymiotowalam. Ciezko mi bylo
    wytrzymac kilka godzin na uczelni, gdzie musialam siedziec i skupiac sie nad
    tym co do mnie mowiono. A gdy wykladowca chodzil od sciany do sciany, to mialam
    juz dosyc, bo nie moglam skupic na nim wzroku. Nie moglam isc srodkime
    chodnika, tylko zawsze musialam isc przy scianie, bo wtedy czulam sie
    bezpieczniej. Caly swiat wirowal mi przez okolo 7 miesiecy bez przerwy. Lekarze
    nie wiedzieli co to jest. Wykluczono zaburzenia blednika, wszystkie badania
    krwi i moczu byly idelane. Tomografia tez nic nie wykazal. Po kilku miesiacach
    zmeczenie i przymusowej zmianie trybu zycia (nie bylo burzliwe), zazelam
    oddychac innym poiwtrzem - wiejskim. W miare mych mozliwosci, kazda wolna chile
    staralm sie spedzac w ciszy i zieleni. Zawroty glowy zmniejszyly sie. Przyznam,
    ze ucieklam tez do niekonwencjonalnej metody leczenia. Co chyba mi w pewnym
    stopniu pomoglo. Po wyciszeniu organizmu i odciazeniu go od nadmiernego
    przesiadywania przed monitorem komputera, zredukowania oswietlenia pokoju, w
    ktorym czesto przebywalam, spowolnione zycie towarzyskie. To jakos pomoglo mi
    krok po kroku wracac do rownowagi. Oczywiscie zawsze muszee zamykac oczy, gdy
    widze kogos lub cos skaczacego mmi przed oczyma, lub patrze przez jakas siatke,
    lub prz podrozy samochodem, zbyt szybko zmieniaja mi sie widoki za oknem - to
    robi mi sie nie dobrze. Po tym dlugim okresie znalazlam chyba przyczyne tych
    zawrotow. Ta historia zaczela sie od momentu mego naglego i bardzo "silnego"
    zdenerwowania - cos w rodzaju szoku. Teraz, gdy tylko znjade sie w jakiejs
    nerwowej sytuacji i nie jestem w stanie zapanowac nad swymi erwami i nie
    kontroluje tego, to momentalnie zaczynaja sie zawroty. Wiec staram sie panowac
    nad swym oddechem, analizuje kazda stresowa sytucje i przemawiam do swego
    rozsadku. Zauwazylam, ze oddech jest bardzo wazny prz tych zawrotach. Cale
    szczescie (puk, puk) nie mam juz nocnych atakow, ktore byly okropn i
    utrzymywaly sie prze kolejny caly dzien. A lekarze - coz, moze gdybym miala
    pieniadze, to pojechalabym na zachod na jakies konkretne badania i leczenie,
    ale poki co nie stac mnie na to, wiec jak mi powiedziano - musi Pani z tym zyc -
    no musze w Polsce. Wiec chyba tylko dzieki Bogu i nalblizszym zyje. Pozdrawiam
    i mam nadzije, ze te zawroty stopniowo beda ustepowac. Musich duzo spacerowac i
    staraj sie nie meczyc oczu. bo oczy graja tu duza role. POzdrawiam.
  • Gość: Hans IP: *.fornfyndet.se 02.08.04, 12:52
    Minelo juz 1 rok i trzy miesiace jak dostalem zapalenia wirusowego blednika.
    Powod straszne przepracowanie na ktore zlozylo sie ostanie dwa lata.
    Na poczatku byla makabra.Zadnych lekarstw nie dostalem ,przebadany bylem
    gruntownie i diagnoze lekarza pierwzego kontanktu powteirdzily badania
    kliniczne w szpitalu w Lund w Szwecji. lekarz powiedzial krotko po ostaniej
    Twojej probie wytrzymalosciowej serca stwoierdzamy ze jestes okazem zdrowia ale
    niemnie niezdolny do pracy,jak tylko poczujesz sie na tyle silny to odrazu do
    niej idz,abys powoli sie przyzwyczajal.Zrobilem to 1 miesiacu i 2 tgodniach ale
    juz na pol etatu.Reszte dostalem odrazu emeryture.Koledzy podziwiali mnie
    chodzacego jak podchmielony jedynie w pozycjio siedzacej trzymalem sie
    okej,dlatego prawa jazdy mnie nie odebrano.Wiedzialem ze juz nikt mnie nie
    pomoze tylko ja sam.Tutaj na forum Teresa dala swietna diete twierdzac ze to
    ma pewienm wplyw na blednik.Miala racje dostosowalem sie zaczelem nabierac sil
    ale to szlo miesiacami,dopierow wyjazd na moje ukochane narty spowodowal duzy
    wysilek plus sauna i zmaina temperatury z sauny na dwor na -16 do -18C
    spowodowalo jakies przelom w organizmie.Drugi wyjazd na narty juz do Dolomitow
    na tle mnie wzm,ocnuil ze dziennie w ciagú paru fgodzin pokonac Sella Ronda
    48km nie bylo problem.Czulem sie jak nowo narodzony ,ale po paru dniach opadam
    znowu z sil powrot do Teresy diety,odzyskuje sily,bardzo pomaga jedna lampka
    wieczorek mala koniaku,lub w ciagu dnia czerwone wino do obiadu jeden
    kieliszek.
    Piwo max jedna butelka.Nastepuje poprawa,stwioerdzam blednik jest polaczoiny z
    zolodkiem i ukladem trawiennym,ten ostani musi byc czysty dobrze pracujacy i
    swietnie usuwajacy ( zuzyte paliwo) jak to funkcjonuje zupelnie znikaja zawroty
    glowy.Od dwoch miesiecy jezdze motocyklem (enduro) swietnie na torze probujes
    sie scigac z mlodzieza ,twierdza ze swietnie sobie daje rady skoki do gory
    nawet na 5- 6m nie przyprawiaja o zawrot glowy,ale przezarcie i zjedzenie
    czegos tlustego to dwa dni z glowy.
    Obecnie spokojnie ale juz zaczynam sie przygotowywac do sezonu narciarskiego
    ozimowego 2005 na glowe juz niedlugo wskoczy 62 lata.
    Rada; duzo spacerowac spokojnie,unikac wszelkich stresow,plywac,na sloncu
    obowiazkowo keps.Opalanie pod parasolem,duzo sie kochac w miare mozliwosci
    oczywiscie z zona.Jezeli masz wykonac duzy wysilek to tylko na powietrzu w
    bardzo dobrym natlenieniu.Po zmeczeniu natychmiast odpoczac.Nie trenowac na
    sile wedlug samego chce mi sie.Kontrolowac cisnienie krwi.Jedzenie w 90%
    zielone,unikaxc pieczywa oczywiscie jemy ale w znikomych dawkach,mieso tez .
    Tluszczy zwierzecych unikac.
    Oczy sa problemy pieka,wpuszczam sobie plyn do nawilzania,kupuje sie aptece .
    Totalnie pieczenie ustepilo,utrzymywac czystosc w aucie(oczy).
    Zawroty nawracaja,ale juz nie sa ciagle a przypadkowe i powoli wraca ta dawna
    radosc zycia,ciesze sie z rodziny, ludzi ,przyrody wszystkiego co nas otacza.
    Wzrosla wrazliwosc dotykowa w palcach,sluch jest niesamowicie wyostrzony,slyszy
    sie szept na dobre pare metrow.Przy kreceniu glowa obraz sie stabilizuje
    odrazu,gdzie na poczatku tego nie bylo.Powiem Wam szczeze przestalem sie tym
    przejmowac to jest problem ciala , a nie moj.
    Pzdr.Hans
  • Gość: zenona IP: *.autocom.pl 02.08.04, 14:06
    Witam.
    Przez pół roku jeździłam na zajęcia zaoczne do innego miasta. W czasie
    zakuwania na sesję zaczęły się zawroty głowy. Chodziłam jak pijana. Było coraz
    gorzej. Po jakimś czasie doszło do tego że musiałam tylko leżeć i na dodatek
    trzymałam się łóżka bo tak mi wszystko wirowało przed oczyma że myślałam że
    spadnę z tego łóżka. Do łazienki mnie prowadzono. Tak że jeżdżenie pociągiem 4
    godziny na zajęcia było nie możliwe - o czytaniu nie wspomnę bo mdli mnie do
    teraz:) Badano mnie - błędnik - ok. Później stwierdzono że to albo z nerwów,
    albo od kręgosłupa. Jest coś takiego jak niestabilność odcinka szyjnego. Trzeba
    wykonywać ćwiczenia - stanąć tyłem do ściany i wciskać głowę w ścianę, później
    przodem to samo. Na boki trzeba wciskać głowę w dłonie. /O\
    Mniej więcej tak -> ] [
  • Gość: Grazyna IP: *.sympatico.ca 03.08.04, 01:37
    Witam...ja rowniez chcialam sie podzielic swoim przezyciem.Otoz pare dni temu
    zerwalam sie ze snu i zaczal mi swiat
    wirowac..wstalam..wystraszona ...usiadlam ..ponownie kladlam sie ale zauwazylam
    ze w pozycji lezacej nie dam rady byc.Cala noc przesiedzialam na fotelu.Przy
    czym nie mialam zadnych szumow...serce mi walilo/ale mysle ze ze strachu/raczej
    nie mialam odruchow wymiotnych a jezeli to b minimalne.Ja rowniez myslalm,ze to
    grypa zoladkowa lub zatrucie.Zaczelam gleboko oddychac...robilam
    relaksacje...zaczelam obserwowac siebie co i kiedy sie ze mna dzieje:w iec w
    pionie bylo ok,lezec moge tylko na prawym boku nie moge przechylic glowy w lewo
    ani do tylu odchylic.
    Bylam u dr narazie nie wydal zadnej opinii powiedzial ze moze to
    virus/zapomnialam napisac na wstepie,ze jakies 2 dni przed tym epizodem
    dostalam GIGANT katar trwajacy 1 dzien..po czym sie zatkal/dr na tej podst
    sadzi ze moze tj cos wlasnie virusowego..mialam tez podwyzszone silnie
    cisnienie wiec dostalam na obnizenie cisn leki.Narazie mialam tomografie
    glowe..badanie sluchu+rozne laryngologiczne ..ktore sa ok...jeszcze nie wiem co
    z mozgiem ..za pare dni beda wyniki...zaczelam sledzic sprawe w
    internecie...jest cos takiego jak:polozeniowy zawrot glowy...mamy w swoim uchu
    malenkie krysztalki calcium i one nieraz sie przemieszcza i stad sa objawy
    zawrotow glowy...typowe przy np obracaniu na lozku,schylaniu w tyl czy dol
    ewentualnie jeden bok....sa specj cwiczenia na to...podam strone jak kogos to
    interesuje...
    trzeba poprostu zmierzyc sie z tym lekiem i go poznac...a pozniej jest jakos
    latwiej zyc..aczkolwiek wcale nie zamilo ...pozdrawiam serdecznie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.