zawroty głowy-błędnik? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Zawroty głowy utrudniają mi życie, dodatkowo mam taką przypadłość, że
    wchodząc po schodach , muszę to robić stosunkowo wolno patrząc na schodki i
    najlepiej trzymając się poręczy, bo inaczej potykam się- dziwne , nieprawdaż?
    Nie wiem czemu to przepisywać, myślę że właśnie może to być związane z
    błędnikiem, czy ktoś ma podobny problem, bo nie wiem jak się tego pozbyć,
    ewentualnie leczyć

    • Wpasc do neurologa, inne rozwiazanie nie przychodzi mi do glowy

      16%VOL
      22%VAT
      (very przepraszam za chwilowy brak polskich ogonkow)
    • Gość: wiki IP: 213.17.175.* 28.07.04, 10:24
      niestety, tego się nie leczy (byłam u chyba ze stu neurologów)
      mam te same objawy, ale schodząc w dół po schodach, nie jestem w stanie stać w
      pionie z zamkniętymi oczami oraz zrobić jaskółki.

      z tym po prostu trzeba żyć.
      • Gość portalu: wiki napisał(a):

        > niestety, tego się nie leczy (byłam u chyba ze stu neurologów)
        > mam te same objawy, ale schodząc w dół po schodach, nie jestem w stanie stać
        w pionie z zamkniętymi oczami oraz zrobić jaskółki.

        Ja miałam silne zawroty głowy przez ok. cztery lata. Nic nie pomagało, ani
        leczenie farmakologiczne, także szpitalne, ani leczenie operacyjne kręgosłupa
        szyjnego. Dla mnie problemem był każdy obrót, pochylenie głowy w dół, a nawet
        patrzenie na jakikolwiek ruchomy obraz - a przecież WSZYSTKO wokół nas się
        rusza. Nawet gdy podczas rozmowy ktoś odruchowo potakiwał głową, ja natychmiast
        musiałam zamykać oczy - to pomagało, aby ich tak bardzo nie czuć, co
        wskazywałoby na niedotlenienie części mózgu odpowiedzialnych za widzenie,
        a wykluczało chorobę błędnika. Wg lekarzy tak miało być już do końca życia...

        > z tym po prostu trzeba żyć.

        Tak właśnie mi powiedzieli lekarze (neurolodzy i prof. ortopeda w Konstancinie
        po operacji, która spowodowała zanik zawrotów głowy, ale niestety tylko na
        miesiąc).
        Na szczęście dostałam książkę "Dieta optymalna" i w końcu zrozumiałam, że
        prawdziwą przyczyną mojej choroby jest zła DIETA (+ faszerowanie się "lekami"
        typu: przeciwbólowe na silne bóle głowy i hormonalne), jaką stosowałam
        (większość ludzi ją stosuje)- dieta niskotłuszczowa wysokowęglowodanowa.
        Dzisiaj już wiem, że to właśnie niedobór TŁUSZCZU w diecie notorycznie
        zaburzał równowagę hormonalną (tarczyca) i inne.

        Po półtorarocznym stosowaniu diety optymalnej - zawroty głowy stopniowo
        ustąpiły, czyli od roku 2000 przestałam je odczuwać i tak jest do dziś!

        Krystyna [na DO od 06.98 r.]
        • Gość: wiki IP: 213.17.175.* 28.07.04, 13:47
          wybacz szczerość -moja mama "wypróbowuje" takie nowiki więc jak do niej wpadam
          na weekendy to i mnie tym raczy.
          mój organizm takiej "diety" nie toleruje. więc nie dla wszystkihc te rewelacje
          są dobre, a na pewno nie polecałabym ich jako rozwiązanie problemów z
          błędnikiem.
          bo "z tym trzeba żyć" i nic się na "to" nie robi!!!!!!!!!!
          • Gość portalu: wiki napisał(a):

            > wybacz szczerość -moja mama "wypróbowuje" takie nowiki więc jak do niej
            wpadam
            > na weekendy to i mnie tym raczy.
            > mój organizm takiej "diety" nie toleruje.

            Tak Ci się tylko wydaje. Prawda jest taka, że organizm, a właściwie wątroba,
            nie toleruje w diecie dużej ilości węglowodanów i jednocześnie dużo tłuszczu
            - wtedy zaczyna się przykry dyskomfort i łykanie tabletek na wątrobę np.
            sylimarol, czy cholestil, a Ty wyciągasz wtedy błędny wniosek, że tej diety
            Twój organizm nie toleruje, nie rozumiesz własnej wątroby... ;]
            Po prostu w Twojej diecie jest dużo węglowodanów i wątroba pracuje pełną parą,
            dowalanie jej dodatkowo duzo tłuszczu powoduje, że ona się buntuje. I słusznie.

            więc nie dla wszystkihc te rewelacje
            > są dobre, a na pewno nie polecałabym ich jako rozwiązanie problemów z
            > błędnikiem.
            > bo "z tym trzeba żyć" i nic się na "to" nie robi!!!!!!!!!!

            Twój błędnik, Twoja sprawa.
            Czasem mam dziwne wrażenie, że niektórzy pacjentami są z powołania.

            Krystyna

            Jesteś tym, czym głębokie twe pragnienie. Jakie twe pragnienie,
            jaka twoja wola, taki czyn. Jaki czyn twój, taki los.
            Upaniszada Brihadarangaka IV.4,5
    • Gość: elam IP: *.gdynia.mm.pl 28.07.04, 14:38
      Też miałam zawroty i bardzo oste bóle głowy(jak leżałam to wydawało mi się że
      sufit spada na mnie), u mnie pomogło odstawienie tabletek hormonalnych
    • Gość: chanial IP: 195.117.50.* 28.07.04, 18:05
      U mnie paskudne "kołowanie" było efektem lekkiej niedokrwistości (nie jem
      mięsa), ale i problemów z tarczycą.
      • Gość: kasia IP: *.autocom.pl 28.07.04, 19:47
        chanial, a czy niedokrwistość może wyjsć w morfologii? czy trzeba coś bardziej
        specjalistycznego? A tarczyce jak zbadać? Ja też walcze, już podnosiłam wątek.
        wykluczam po prostu i wciąż znaleźć nie mogę. W pon. ide z rtg kregów do
        ortopedy, moze to? a moze nie. ehh,
    • Wreszcie spotykam kogoś kto, zye tak jak ja. Moje zawroty zaczely sie jakis 4
      lata temu. Okropnosc. Przez pierwsze kilka miesiecy, trudno mi bylo
      funkcjonowac w codziennym zyciu. Zawroty glowy przez 24 godziny na dobe. Nawet
      w nozy jak spalam i przewracalam sie boku na bok, lub nagle ataki silnych
      zawrotow nawet w trakcie snu, gdy spalam na plaskim materacu, bez poduszki. Za
      zawrotami glowy szly mdlosci, lecz nigdy nie wymiotowalam. Ciezko mi bylo
      wytrzymac kilka godzin na uczelni, gdzie musialam siedziec i skupiac sie nad
      tym co do mnie mowiono. A gdy wykladowca chodzil od sciany do sciany, to mialam
      juz dosyc, bo nie moglam skupic na nim wzroku. Nie moglam isc srodkime
      chodnika, tylko zawsze musialam isc przy scianie, bo wtedy czulam sie
      bezpieczniej. Caly swiat wirowal mi przez okolo 7 miesiecy bez przerwy. Lekarze
      nie wiedzieli co to jest. Wykluczono zaburzenia blednika, wszystkie badania
      krwi i moczu byly idelane. Tomografia tez nic nie wykazal. Po kilku miesiacach
      zmeczenie i przymusowej zmianie trybu zycia (nie bylo burzliwe), zazelam
      oddychac innym poiwtrzem - wiejskim. W miare mych mozliwosci, kazda wolna chile
      staralm sie spedzac w ciszy i zieleni. Zawroty glowy zmniejszyly sie. Przyznam,
      ze ucieklam tez do niekonwencjonalnej metody leczenia. Co chyba mi w pewnym
      stopniu pomoglo. Po wyciszeniu organizmu i odciazeniu go od nadmiernego
      przesiadywania przed monitorem komputera, zredukowania oswietlenia pokoju, w
      ktorym czesto przebywalam, spowolnione zycie towarzyskie. To jakos pomoglo mi
      krok po kroku wracac do rownowagi. Oczywiscie zawsze muszee zamykac oczy, gdy
      widze kogos lub cos skaczacego mmi przed oczyma, lub patrze przez jakas siatke,
      lub prz podrozy samochodem, zbyt szybko zmieniaja mi sie widoki za oknem - to
      robi mi sie nie dobrze. Po tym dlugim okresie znalazlam chyba przyczyne tych
      zawrotow. Ta historia zaczela sie od momentu mego naglego i bardzo "silnego"
      zdenerwowania - cos w rodzaju szoku. Teraz, gdy tylko znjade sie w jakiejs
      nerwowej sytuacji i nie jestem w stanie zapanowac nad swymi erwami i nie
      kontroluje tego, to momentalnie zaczynaja sie zawroty. Wiec staram sie panowac
      nad swym oddechem, analizuje kazda stresowa sytucje i przemawiam do swego
      rozsadku. Zauwazylam, ze oddech jest bardzo wazny prz tych zawrotach. Cale
      szczescie (puk, puk) nie mam juz nocnych atakow, ktore byly okropn i
      utrzymywaly sie prze kolejny caly dzien. A lekarze - coz, moze gdybym miala
      pieniadze, to pojechalabym na zachod na jakies konkretne badania i leczenie,
      ale poki co nie stac mnie na to, wiec jak mi powiedziano - musi Pani z tym zyc -
      no musze w Polsce. Wiec chyba tylko dzieki Bogu i nalblizszym zyje. Pozdrawiam
      i mam nadzije, ze te zawroty stopniowo beda ustepowac. Musich duzo spacerowac i
      staraj sie nie meczyc oczu. bo oczy graja tu duza role. POzdrawiam.
    • Wreszcie spotykam kogoś kto, zye tak jak ja. Moje zawroty zaczely sie jakis 4
      lata temu. Okropnosc. Przez pierwsze kilka miesiecy, trudno mi bylo
      funkcjonowac w codziennym zyciu. Zawroty glowy przez 24 godziny na dobe. Nawet
      w nozy jak spalam i przewracalam sie boku na bok, lub nagle ataki silnych
      zawrotow nawet w trakcie snu, gdy spalam na plaskim materacu, bez poduszki. Za
      zawrotami glowy szly mdlosci, lecz nigdy nie wymiotowalam. Ciezko mi bylo
      wytrzymac kilka godzin na uczelni, gdzie musialam siedziec i skupiac sie nad
      tym co do mnie mowiono. A gdy wykladowca chodzil od sciany do sciany, to mialam
      juz dosyc, bo nie moglam skupic na nim wzroku. Nie moglam isc srodkime
      chodnika, tylko zawsze musialam isc przy scianie, bo wtedy czulam sie
      bezpieczniej. Caly swiat wirowal mi przez okolo 7 miesiecy bez przerwy. Lekarze
      nie wiedzieli co to jest. Wykluczono zaburzenia blednika, wszystkie badania
      krwi i moczu byly idelane. Tomografia tez nic nie wykazal. Po kilku miesiacach
      zmeczenie i przymusowej zmianie trybu zycia (nie bylo burzliwe), zazelam
      oddychac innym poiwtrzem - wiejskim. W miare mych mozliwosci, kazda wolna chile
      staralm sie spedzac w ciszy i zieleni. Zawroty glowy zmniejszyly sie. Przyznam,
      ze ucieklam tez do niekonwencjonalnej metody leczenia. Co chyba mi w pewnym
      stopniu pomoglo. Po wyciszeniu organizmu i odciazeniu go od nadmiernego
      przesiadywania przed monitorem komputera, zredukowania oswietlenia pokoju, w
      ktorym czesto przebywalam, spowolnione zycie towarzyskie. To jakos pomoglo mi
      krok po kroku wracac do rownowagi. Oczywiscie zawsze muszee zamykac oczy, gdy
      widze kogos lub cos skaczacego mmi przed oczyma, lub patrze przez jakas siatke,
      lub prz podrozy samochodem, zbyt szybko zmieniaja mi sie widoki za oknem - to
      robi mi sie nie dobrze. Po tym dlugim okresie znalazlam chyba przyczyne tych
      zawrotow. Ta historia zaczela sie od momentu mego naglego i bardzo "silnego"
      zdenerwowania - cos w rodzaju szoku. Teraz, gdy tylko znjade sie w jakiejs
      nerwowej sytuacji i nie jestem w stanie zapanowac nad swymi erwami i nie
      kontroluje tego, to momentalnie zaczynaja sie zawroty. Wiec staram sie panowac
      nad swym oddechem, analizuje kazda stresowa sytucje i przemawiam do swego
      rozsadku. Zauwazylam, ze oddech jest bardzo wazny prz tych zawrotach. Cale
      szczescie (puk, puk) nie mam juz nocnych atakow, ktore byly okropn i
      utrzymywaly sie prze kolejny caly dzien. A lekarze - coz, moze gdybym miala
      pieniadze, to pojechalabym na zachod na jakies konkretne badania i leczenie,
      ale poki co nie stac mnie na to, wiec jak mi powiedziano - musi Pani z tym zyc -
      no musze w Polsce. Wiec chyba tylko dzieki Bogu i nalblizszym zyje. Pozdrawiam
      i mam nadzije, ze te zawroty stopniowo beda ustepowac. Musich duzo spacerowac i
      staraj sie nie meczyc oczu. bo oczy graja tu duza role. POzdrawiam.
      • Gość: Hans IP: *.fornfyndet.se 02.08.04, 12:52
        Minelo juz 1 rok i trzy miesiace jak dostalem zapalenia wirusowego blednika.
        Powod straszne przepracowanie na ktore zlozylo sie ostanie dwa lata.
        Na poczatku byla makabra.Zadnych lekarstw nie dostalem ,przebadany bylem
        gruntownie i diagnoze lekarza pierwzego kontanktu powteirdzily badania
        kliniczne w szpitalu w Lund w Szwecji. lekarz powiedzial krotko po ostaniej
        Twojej probie wytrzymalosciowej serca stwoierdzamy ze jestes okazem zdrowia ale
        niemnie niezdolny do pracy,jak tylko poczujesz sie na tyle silny to odrazu do
        niej idz,abys powoli sie przyzwyczajal.Zrobilem to 1 miesiacu i 2 tgodniach ale
        juz na pol etatu.Reszte dostalem odrazu emeryture.Koledzy podziwiali mnie
        chodzacego jak podchmielony jedynie w pozycjio siedzacej trzymalem sie
        okej,dlatego prawa jazdy mnie nie odebrano.Wiedzialem ze juz nikt mnie nie
        pomoze tylko ja sam.Tutaj na forum Teresa dala swietna diete twierdzac ze to
        ma pewienm wplyw na blednik.Miala racje dostosowalem sie zaczelem nabierac sil
        ale to szlo miesiacami,dopierow wyjazd na moje ukochane narty spowodowal duzy
        wysilek plus sauna i zmaina temperatury z sauny na dwor na -16 do -18C
        spowodowalo jakies przelom w organizmie.Drugi wyjazd na narty juz do Dolomitow
        na tle mnie wzm,ocnuil ze dziennie w ciagú paru fgodzin pokonac Sella Ronda
        48km nie bylo problem.Czulem sie jak nowo narodzony ,ale po paru dniach opadam
        znowu z sil powrot do Teresy diety,odzyskuje sily,bardzo pomaga jedna lampka
        wieczorek mala koniaku,lub w ciagu dnia czerwone wino do obiadu jeden
        kieliszek.
        Piwo max jedna butelka.Nastepuje poprawa,stwioerdzam blednik jest polaczoiny z
        zolodkiem i ukladem trawiennym,ten ostani musi byc czysty dobrze pracujacy i
        swietnie usuwajacy ( zuzyte paliwo) jak to funkcjonuje zupelnie znikaja zawroty
        glowy.Od dwoch miesiecy jezdze motocyklem (enduro) swietnie na torze probujes
        sie scigac z mlodzieza ,twierdza ze swietnie sobie daje rady skoki do gory
        nawet na 5- 6m nie przyprawiaja o zawrot glowy,ale przezarcie i zjedzenie
        czegos tlustego to dwa dni z glowy.
        Obecnie spokojnie ale juz zaczynam sie przygotowywac do sezonu narciarskiego
        ozimowego 2005 na glowe juz niedlugo wskoczy 62 lata.
        Rada; duzo spacerowac spokojnie,unikac wszelkich stresow,plywac,na sloncu
        obowiazkowo keps.Opalanie pod parasolem,duzo sie kochac w miare mozliwosci
        oczywiscie z zona.Jezeli masz wykonac duzy wysilek to tylko na powietrzu w
        bardzo dobrym natlenieniu.Po zmeczeniu natychmiast odpoczac.Nie trenowac na
        sile wedlug samego chce mi sie.Kontrolowac cisnienie krwi.Jedzenie w 90%
        zielone,unikaxc pieczywa oczywiscie jemy ale w znikomych dawkach,mieso tez .
        Tluszczy zwierzecych unikac.
        Oczy sa problemy pieka,wpuszczam sobie plyn do nawilzania,kupuje sie aptece .
        Totalnie pieczenie ustepilo,utrzymywac czystosc w aucie(oczy).
        Zawroty nawracaja,ale juz nie sa ciagle a przypadkowe i powoli wraca ta dawna
        radosc zycia,ciesze sie z rodziny, ludzi ,przyrody wszystkiego co nas otacza.
        Wzrosla wrazliwosc dotykowa w palcach,sluch jest niesamowicie wyostrzony,slyszy
        sie szept na dobre pare metrow.Przy kreceniu glowa obraz sie stabilizuje
        odrazu,gdzie na poczatku tego nie bylo.Powiem Wam szczeze przestalem sie tym
        przejmowac to jest problem ciala , a nie moj.
        Pzdr.Hans
    • Gość: zenona IP: *.autocom.pl 02.08.04, 14:06
      Witam.
      Przez pół roku jeździłam na zajęcia zaoczne do innego miasta. W czasie
      zakuwania na sesję zaczęły się zawroty głowy. Chodziłam jak pijana. Było coraz
      gorzej. Po jakimś czasie doszło do tego że musiałam tylko leżeć i na dodatek
      trzymałam się łóżka bo tak mi wszystko wirowało przed oczyma że myślałam że
      spadnę z tego łóżka. Do łazienki mnie prowadzono. Tak że jeżdżenie pociągiem 4
      godziny na zajęcia było nie możliwe - o czytaniu nie wspomnę bo mdli mnie do
      teraz:) Badano mnie - błędnik - ok. Później stwierdzono że to albo z nerwów,
      albo od kręgosłupa. Jest coś takiego jak niestabilność odcinka szyjnego. Trzeba
      wykonywać ćwiczenia - stanąć tyłem do ściany i wciskać głowę w ścianę, później
      przodem to samo. Na boki trzeba wciskać głowę w dłonie. /O\
      Mniej więcej tak -> ] [
      • Gość: Grazyna IP: *.sympatico.ca 03.08.04, 01:37
        Witam...ja rowniez chcialam sie podzielic swoim przezyciem.Otoz pare dni temu
        zerwalam sie ze snu i zaczal mi swiat
        wirowac..wstalam..wystraszona ...usiadlam ..ponownie kladlam sie ale zauwazylam
        ze w pozycji lezacej nie dam rady byc.Cala noc przesiedzialam na fotelu.Przy
        czym nie mialam zadnych szumow...serce mi walilo/ale mysle ze ze strachu/raczej
        nie mialam odruchow wymiotnych a jezeli to b minimalne.Ja rowniez myslalm,ze to
        grypa zoladkowa lub zatrucie.Zaczelam gleboko oddychac...robilam
        relaksacje...zaczelam obserwowac siebie co i kiedy sie ze mna dzieje:w iec w
        pionie bylo ok,lezec moge tylko na prawym boku nie moge przechylic glowy w lewo
        ani do tylu odchylic.
        Bylam u dr narazie nie wydal zadnej opinii powiedzial ze moze to
        virus/zapomnialam napisac na wstepie,ze jakies 2 dni przed tym epizodem
        dostalam GIGANT katar trwajacy 1 dzien..po czym sie zatkal/dr na tej podst
        sadzi ze moze tj cos wlasnie virusowego..mialam tez podwyzszone silnie
        cisnienie wiec dostalam na obnizenie cisn leki.Narazie mialam tomografie
        glowe..badanie sluchu+rozne laryngologiczne ..ktore sa ok...jeszcze nie wiem co
        z mozgiem ..za pare dni beda wyniki...zaczelam sledzic sprawe w
        internecie...jest cos takiego jak:polozeniowy zawrot glowy...mamy w swoim uchu
        malenkie krysztalki calcium i one nieraz sie przemieszcza i stad sa objawy
        zawrotow glowy...typowe przy np obracaniu na lozku,schylaniu w tyl czy dol
        ewentualnie jeden bok....sa specj cwiczenia na to...podam strone jak kogos to
        interesuje...
        trzeba poprostu zmierzyc sie z tym lekiem i go poznac...a pozniej jest jakos
        latwiej zyc..aczkolwiek wcale nie zamilo ...pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Grazyna IP: *.sympatico.ca 03.08.04, 01:45

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.