Dodaj do ulubionych

O witaminie C

15.04.17, 18:39
Na kwietniowej Wiośnie Zdrowia w katowickim Spodku dr Thomas Levy wygłosił wykład na temat witaminy C. Jest długi, ale wart zapoznania się o jej niedocenianych właściwościach.

www.youtube.com/watch?v=EhYrWV0XMZo
--
Мирного неба над головой
Edytor zaawansowany
  • 17.04.17, 02:14
    Mówił tam też o szkodliwości suplementacji wapniem.
    Pigularze sprzedaży tego "zdrowego" suplementu są bardzo niezadowoleni z tej informacji.
  • 19.04.17, 08:55
    Jeżeli chodzi o branie witamin to w każdym przypadku lepiej jest wcześniej się skonsultować z lekarzem, a nie brać na slego, bo nawet witaminy mogą zaszkodzić.
  • 19.04.17, 22:08
    Skyfall001 19.04.17, 08:55 napisał:Jeżeli chodzi o branie witamin to w każdym przypadku lepiej jest wcześniej się skonsultować z lekarzem, a nie brać na ślepo, bo nawet witaminy mogą zaszkodzić.
    Masz rację,lecz tutaj chodzi o zażywanie dużych dawek wit. C tzn nawet 100 gram/doba we wlewach dożylnych z askrobinianu sodu o sterylności medycznej, nie spożywczej. Trzeba określić stężenie roztworu. Określić ilość jednorazowego wlewu w dawce, wkłuć się w żyłę,podawać z określoną prędkością i obserwować jaka będzie reakcja pacjenta. Czynnośc powtarzać przez kilka dni, badając poziom wit C we krwi. Podjąć decyzję kiedy przestać podawać! Gdzie znaleźć lekarza do takiej konsultacji?Znasz lekarzy, którzy pójdą na to? Za jakie pieniądze?? Dla porównania. Znany i opisywany w prasie przypadek. Lekarz który zastosował za zgoda rodziców, z pozytywnym skutkiem, sprawdzoną w innym kraju metodę leczenia marihuaną, został zwolniony z pracy!Ładnie się z ambony (katedry) grzmi!!! Solwer.
  • 20.04.17, 16:14
    Wielka niewiadoma.
    Świetnie opisała to anna.joanna na innym forum:

    Czytam same pozytywne rzeczy (...), z którymi niestety nie mogę się zgodzić. Kilka miesięcy temu przyjeżdżałam tam z matką. Mama miała 6 wlewów. Z dalszych musieliśmy zrezygnować ze względu na ich koszt, ale szczególnie na "szemraną" witaminę C. Mama choruje na raka piersi. Placówka ładna, nowa, w której pracują młodzi ludzie. Na początku odbyłyśmy konsultację z panem doktorem, który wszystko, jak wtedy myślałam, idealnie nam wytłumaczył, dlatego też podjęłyśmy leczenie.
    Mama od razu dostała wlew z 25 g. witaminy C. Kolejne dawki były większe. Przygotowywanie witaminy działo się na mamy oczach, jednak kiedy poprosiła o ulotkę od owej witaminy, pan który ją przygotowywał powiedział, że jej nie ma, że wyrzucają opakowania, bo te rzekomo rozpuszczają się w lodówce, gdzie musi być przechowywana witamina. Trochę więc mnie to zdziwiło i następnego dnia sama poprosiłam o to samo. Usłyszałam dokładnie taką samą odpowiedź... Poprosiłam więc raz jeszcze o to żeby następnym razem zostawili taką ulotkę, ale nigdy się tego nie doczekałam bo albo zapominali, albo wyrzucali.
    Inni pacjenci, z którymi mama przychodziła na terapię też mówili, że nigdy nie widzieli ulotek tylko same ampułki... ale niby ufali "specjalistom". Ampułki też bywały raz większe, raz mniejsze. Raz więcej, raz mniej mimo że dawka była taka sama! Po rozmowie z innymi pacjentami, których pytałam o efekty terapii generalnie podchodzili sceptycznie. Część z nich mówiła, że też rezygnuje bo też im się to nie podoba. Jedynie jedna kobieta, która przychodziła tam już dłuższy czas i również miała raka była pełna nadziei i chwaliła personel, ale jak sama twierdziła "nic innego mi nie zostało tylko wiara, że może dzięki temu będzie mi lepiej". Była to jednak tylko jej nadzieja, a nie efekt terapii, którą przyjmowała już kilka miesięcy.
    Byłyśmy też w innych placówkach i wszystko wyglądało podobnie. Dodam też, że doktor który początkowo konsultował mamę, w momencie kiedy zaczęłyśmy trochę "dociekać" stał się podejrzliwy i zdawkowo zaczął nas traktować. A zapomniałabym, oprócz witaminy C, były też tam wlewy z kwasu alfa(jakiegoś), który toczony był w dziwnych, czarnych workach bo podobno ulega rozkładowi pod wpływem światła, jednak inni pacjenci też nie widzieli ampułek od tego kwasu.
    forum.gazeta.pl/forum/w,15954,158334103,158334103,Wlewy_witaminy_C_opramed_com.html
  • 20.04.17, 17:48
    Nie wiedziałem ,że tego typu wlewy, są robione legalnie w Polsce. Jeśli tak, to jest to wyłącznie decyzja pacjenta, czy zechce z terapii tego typu skorzystać.Z drugiej strony ..tonący...Kosztowna terapia?Wlew 1g – 10 zł Robiłby to ktoś taniej?Tekst powyższy dla mnie taki mało wiarygodny.Inspirowany rozczarowaniem?Sugeruje jakąś "lipną" witaminę C?.Podają placebo?Za dużo znaków zapytania jak dla mnie .S
  • 20.04.17, 16:36
    al.1 napisał: "o jej niedocenianych właściwościach"
    Przecenianych. Polecana bywa "na raka i czyraka" - ktoś obrazowo to określił.

    Nieporozumienie polega na tym, że witaminą C nazywa się kwas askorbinowy
    A) czysty, wyizolowany
    B) z bioflawonoidami, rutyną, estrami - czyli w tej postaci, w jakiej występuje w owocach, warzywach. Te "dodatki" wspomagają wchłanianie i opóźniają wydalanie.

    Różnice między A i B są ogromne.
    W jednym jabłku (ok. 100 g) jest 6 mg wit. C .
    Ma ona taką "moc sprawczą" jak 1500 mg wit. C izolowanej np. z owoców goi.

    A propos modnych, reklamowanych przez importerów owoców goi.
    Owoce róży "Konstancin" - polska odmiana - mają wit. C dużo więcej, około 40%.

    Suplementacja witaminy C zwiększa ryzyko wystąpienia kamieni nerkowych u mężczyzn (nie u kobiet)
  • 20.04.17, 18:26
    koziorozka 20.04.17, 16:36 Napisała:"Suplementacja witaminy C zwiększa ryzyko wystąpienia kamieni nerkowych u mężczy zn (nie u kobiet)"
    Mam przed soba kasiązkę p.J.Zieby Ukryte terapie ,gdzie na str. 83 czytam "Wysokie dawki wit.C zadziwiająco jednak nie są toksyczne.Nawet Komitet RDA w swoim raporcie stwierdza,że wysokie dawki wit.C :
    NIE POWODUJĄ Powstawania kamieni nerkowych
    NIE POWODUJĄ nadmiernego kumulowania jonów żelaza
    NIE POWODUJĄ obniżania poz wit B12 i jonów miedzi (pisownia jak w ksiązce.)
    etc ( jeszcze sześc innych NIE POWODUJĄ )
    Potwierdzaja to również badania dr Levine:
    Levine M.Rumsey S.C.Daruwala R.Park J.B.Wang Y.(1999) Criteria and recommendations for vitamin C intake. JAMA,281,1415-1423.
    Jednakże na str.134 swej ksiązki w podsumowaniu rozdziału o wit. C J.Z. dodaje: witamina C nie powoduje powstawania kamieni nerkowych ,ponieważ jednak jest usuwana z organizmu przez nerki,przy ich schorzeniu wskazana jest konsultacja z lekarzem.
    Na forum umieścił.Solwer
  • 20.04.17, 19:44
    1. Z tekstami pana Zięby nie polemizuję.

    2. "Levine M.Rumsey S.C.Daruwala R.Park J.B.Wang Y.(1999) Criteria and recommend
    > ations for vitamin C intake.
    JAMA,281,1415-1423"
    Podstawa: www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10217058
    To nie są badania, to są rekomendacje sprzed kilkunastu lat i nie widzę tam nic o dawkach powyżej 1 g.

    Badanie o groźbie kamieni nerkowych z 2015:
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26463139
  • 20.04.17, 20:46
    Przytoczyłem, bo akurat czytam. Podrążę temat , wyrobię sobie własną opinię w temacie.
  • 21.04.17, 09:14
    Urywki z książki Normana Cousins-a p.t. "Anatomia choroby z punktu widzenia pacjenta".
    en.wikipedia.org/wiki/Norman_Cousins
    I tu pojawiło się pytanie. A jeśli bezpośrednio podawać kwas askorbinowy do krwi (poprzez wlew dożylny) czy to może zapewnić bardziej efektywne przyswajanie witamin, ale czy organizm będzie w stanie wytrzymać wysoką dawkę infuzji witaminy C? Wiedziałem, że tylko pewną ilość kwasu askorbinowego organizm może przyswoić, reszta będzie wydalana z moczem.
    Czy przyswajanie kwasu askorbinowego jest uzależnione od czasu? Im więcej o tym myślałem, tym bliżej bylem twierdzącej odpowiedzi. A jeśli zacznę wprowadzać kwas askorbinowy kroplówką, to wtedy można znacznie zwiększyć dawkę. Postanowiłem zacząć od 10 gramów na dzień, i doprowadzić do 25 gramów.
    Dr Hitcig był oszołomiony, gdy usłyszał o 25 gramach. Ta dawka znacznie przekracza wszystkie dotychczas zarejestrowane dawki. Przypomniał również o możliwości negatywnego wpływu nie tylko na nerki, ale także na żyły na rekach. Co więcej, on nie miał dowodów, aby potwierdzić, że organizm nawet w ciągu 4 godzin rozprawi się z ogromną dawkę kwasu askorbinowego i nie wydali go z moczem.
    Myślałem jednak, że gra warta świeczki: kilka żył przestanie funkcjonować, ale przemogą niewidzialnego wroga, który zjada tkankę łączna i to jest o wiele ważniejsze. Aby upewnić się, że jesteśmy na dobrej drodze, zrobiłem badanie krwi na OB przed pierwszym zabiegiem z 10 g kwasu askorbinowego, a 4 godziny później - w drugiej analizie OB spadła aż o 9 jednostek! Byłem w siódmym niebie! Kwas askorbinowy działał pozytywnie. Podobnie jak śmiech. Potężna kombinacja ciosów atakowała truciznę, która niszczy tkankę łączną.Temperatura spadła, puls nie walił jak oszalały.
    Stopniowo zwiększano dawki. Na drugi dzień wprowadzano przez IV 12,5 gramów kwasu askorbinowego na trzeci - 15 gramów i stopniowo pod koniec tygodnia doprowadzono do 25 gramów. Tymczasem "Program śmiechu" był stosowany w pełni sił. Przestałem brać narkotyki i środki nasenne. Wrócił do mnie sen - błogosławiony, naturalny sen bez bólu! Spałem spokojnie jak dziecko, a dnia ósmego bez bólu moglem ruszać swoimi kciukami.(przypis Kangura: kciuki znajdowały się najbliżej wlewu kwasu).OB nadal spadało. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom: pogrubienie i węzły na szyi i na grzbiecie dłoni wydawało się, ze zaczęły się zmniejszać. Nie miałem wątpliwości, że wrócę do zdrowia. Mogłem się poruszać; Nie potrafię opisać, jak wspaniałe jest to uczucie!

    Nie mówię, że wszystkie moje dolegliwości zniknęły w mgnieniu oka. Przez wiele miesięcy nie mogłem podnieść rękę, aby sięgnąć książkę z najwyższej półki. Moje palce nie są tak zręcznie i nie nadają się do gry na pianinie. Szyją ledwo moglem obracać, czasem występowało drżenie kolan i ścinało mnie z nóg, byłem zmuszony do noszenia od czasu do czasu specjalnego gorsetu. To wystarczyło jednak aby wrócić do pracy.. To był dla mnie cud.

    Źródło:
    libatriam.net/read/211854/0/
    Nie moglem znaleźć w necie w elektronicznej formie tej książki ani po polsku ani po angielsku. Przetłumaczyłem z rosyjskiego.
    Reprezentanci big farmy nie śpią (vide snajper55) link już nie działa.
  • 21.04.17, 10:06
    goodman41 napisał:
    > Nie moglem znaleźć w necie w elektronicznej formie tej książki ani po polsku ani po angielsku. Przetłumaczyłem z rosyjskiego.

    Angielski oryginał jest np. tu:
    www.downloads.imune.net/medicalbooks/Anatomy%20of%20an%20Illness%20by%20Norman%20Cousins.pdf
    Biochemik (?), uniwersytecki wykładowca ciężko zachorował (zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa albo reaktywne zapalenie stawów). Poinformowany, że ma małe szanse na wyleczenie zastosował ryzykowną terapię wlewami witaminy C. W 1979 wydał o tym książkę.
    Year by year the mobility has improved. I have become pain-free, except for one shoulder and my knees, although I have been able to discard the metal braces.

    "Żył dużo dłużej niż przewidywali lekarze.
    Zmarł na atak serca w 1990, 10 lat po pierwszym ataku serca, 26 lat po zapaleniu stawów i 36 lat po wykryciu choroby serca"
    en.wikipedia.org/wiki/Norman_Cousins
    Czy jego przypadek uprawnia do twierdzenia, że wyleczyły go wlewy witaminy C? Nie wiem.
    On sam przykładał dużą wagę do terapii śmiechem i zdrowego odżywiania.
    Czy wlewy witaminy C pomogłyby innym chorym na zapalenie stawów? Nie wiadomo. Jedna jaskółka wiosny nie czyni...
  • 21.04.17, 11:51
    www.dobradieta.pl/forum/viewtopic.php?p=252742#252742
  • 21.04.17, 15:37
    goodman41 - zamieszczanie samego linka bez żadnego komentarza jest sprzeczne z regulaminem forów na gazeta.pl - jeżeli dobrze pamiętam.
    Powinnam więc ten post skasować, ale robię wyjątek, by pokazać, jak niedopowiedzeniami można sprawiać wrażenie, że wit. C jest cudownym eliksirem, lekarstwem na wszelkie choroby z onkologicznymi na czele.

    Goodman - zamieszczasz cytaty, linki - ale po co? Jakie masz zdanie na ten temat?
    Sprawdzam, co piszą naukowcy w przytoczonym badaniu z 2004 roku:
    "Early clinical studies of vitamin C in patients with terminal cancer suggested clinical benefit, but 2 double-blind, placebo-controlled trials showed none. However, these studies used different routes of administration."
    Oni sprawdzili, że dożylne podawanie witaminy C powoduje jej większe stężenie w plazmie, niż podawanie doustne. Aż tyle i tylko tyle.
    Nic, zero o skuteczności antynowotworowej.
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15068981
    Drugie badanie z 2008
    www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18544557
    Ciężko chorym onkologicznie pacjentom podawano 3 x tygodniowo wlewy. Objawy niepożądane czy zatrucia były minimalne.
    "No patient had an objective anticancer response"
    U żadnego pacjenta nie stwierdzono "reakcji antynowotworowej" (nie wiem jak to napisać poprawnie po polsku)
  • 24.04.17, 10:36
    Wszystko w nadmiarze szkodzi, trzeba zachować umiar.
  • 24.04.17, 11:19
    U moich znajomych, dwoje rodzice i dziecko tylko konsument witaminy C - ojciec - przeszedł przeziębienie wirusowe.
    I stoi ten kanisterek z witaminą C taki opuszczony. Nie konsumujące matka i dziecko nie zaraziły się i nie zachorowały.
    Takie mam spostrzeżenia i żeby nie było, witamina była tzw. lewo-skrętna.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.