Dodaj do ulubionych

płynny propolis dopochwowo

20.04.17, 15:39
Witam. Mam pytanie, czy można smarować wnętrze pochwy propolisem, czy takie coś nie zaszkodzi? Wiem, że dość głupie pytanie, ale wyszedł mi w bakteriologii gronkowiec, a pytałam o globulki propolisowe i wszędzie mi mówiono, że nie ma ich w sprzedaży już kilka lat.
Edytor zaawansowany
  • 20.04.17, 15:59
    Źle ci mówiono. Pytaj o Apivaginum albo o takie czopki
    www.bartpol.com.pl/oferta/produkty-lecznicze/propolis-czopki-dopochwowe
    Płynny też nie powinien szkodzić, ale najpierw sprawdź (np. wewnątrz jednej dziurki nosa, błona śluzowa), czy nie zareagujesz alergią.
    Na gronkowca propolis nie pomoże, ma działanie przeciwzapalne.
  • 20.04.17, 17:23
    Te Apivaginum to mają mały dodatek propolisu i mają działanie chyba tylko nawilżające. A właśnie te czopki z linka to w tym linku są niedostępne, i wszędzie w internecie nawet jak są w ofercie to też niedostępne. Dlatego zaczęłam chodzić po sklepach zielarskich i aptekach, i właśnie panie mi mówiły, że już ich kilka lat nie widziały. Jedna mi powiedziała, że to pewnie dlatego, że nie ma surowca, ale to bez sensu bo na tabletki i płynny propolis to mają surowiec?
    Nie wiem czy ten propolis pomoże mi na gronkowca, ale spróbuję. Bo niestety jeden lek od ginekologa mi nie pomógł. A na propolis to alergii nie mam, zażywam go już ponad miesiąc, smarowałam nim skórę na próbę i teraz posmarowałam nos w środku(dziękuję za radę).
  • 20.04.17, 18:07
    Na gronkowca lepszy jest glistnik (jaskółcze ziele). Tu przeczytaj
    pl.wikipedia.org/wiki/Glistnik_jask%C3%B3%C5%82cze_ziele
    Możesz go kupić w czopkach, możesz zaparzyć listki i płyn używać do irygacji.
    Działanie bakterjobójcze ma ten żółty płyn, który wypływa z przełamanej łodygi.
    Nie wolno tego pić! Wątrobę można rozwalić.
  • 20.04.17, 18:26
    A właśnie się tym glistnikiem interesowałam, pełno tego teraz rośnie, a podobno usuwa włókniaki. A takie irygacje z glistnika to nie zaszkodzą na wątrobę? Nie wchłania się to?
  • 20.04.17, 20:02
    Żeby zaszkodził, to dużo i często byś musiała go pić.
    Tu zobacz
    luskiewnik.strefa.pl/chelidonium.html
    en.wikipedia.org/wiki/Chelidonium#Pharmacology
  • 20.04.17, 21:48
    zosia15123 napisał(a):

    > A właśnie się tym glistnikiem interesowałam, pełno tego teraz rośnie, a podobno
    > usuwa włókniaki.

    Glistnik jest świetny na wszelkie bolączki. Na wzdęcia, nieplanowane poczęcia, zęba bolanie i kuśki stojanie. :D

    > A takie irygacje z glistnika to nie zaszkodzą na wątrobę? Nie wchłania się to?

    No co ty? Toż to naturalny lek a nie jakaś chemia! :D

    S.
    --
    Ten kraj
  • 21.04.17, 06:00
    Ja w dzieciństwie sokiem z glistnika wypalałam kurzajki.
    A na pomysły Różańskiego bym uważała.
    Jest stwierdzony gronkowiec a co na to lekarz? Antybiogram był wykonany?
    Badanie bym powtórzyła, może to nie twój gronkowiec, tak się zdarza.
  • 21.04.17, 10:11
    Niestety mam tego gronkowca, bo badanie robiłam 2 razy.
    Na tym pierwszym wyniku pisze, że wyhodowano candida albicans-liczne kolonie i staphylococcus aureus-liczne kolonie, wyhodowany drobnoustrój może stanowić stałą lub przejściową kolonizację pochwy, szczep metycylinowrażliwy, a pod spodem wypisane antybiotyki: lewofloksacyna, erytromycyna, kindamycyna, gentamicyna, tetracyklina, ciprofloksacyna, trimetoprim/sulfametoksazol, kloksacyklina.
    Przepisany miałam Gyno-pevaryl, ale to zanim lekarz dostał ten wynik i zadzwonił, że mam zrobić kontrolnie bakteriologię, bo prawdopodpodobnie ten lek pomógł.
    No i zadzwonił mi potem, że tej candidy już nie ma, ale ten gronkowiec jest i mam przyjść po receptę. Wolałabym jednak najpierw spróbować czegoś innego niż te antybiotyki. Przeszukiwałam internet i były wpisy, że jak nawet nie działały antybiotyki to zadziałały na tego gronkowca właśnie czopki propolisowe. Bardzo dziwna sprawa, że nie ma ich już w sprzedaży. Działały to je wycofali, żeby ludzie musieli kupować lekarstwa?
    Ja w każdym razie posmarowałam wczoraj tym płynnym propolisem i zrobię sobie mieszankę ziołową przeciwbakteryjną do irygacji.
  • 21.04.17, 10:20
    Wiem, że zioła nie pomogą na wszystko i dużo ludzi nie wierzy w ich działanie, ale w mojej rodzinie trochę chorób wyleczyły i obeszło się bez leków. I dobrze, że tu pytałam o propolis, bo sama bym nie wpadła na to, że mogę spróbować właśnie jakieś zioła działające przeciwbakteryjnie. Nie wiem czy pomogą, ale co mi zależy spróbować.
  • 21.04.17, 12:28
    zosia15123 napisał(a):

    > Wiem, że zioła nie pomogą na wszystko i dużo ludzi nie wierzy w ich działanie,
    > ale w mojej rodzinie trochę chorób wyleczyły i obeszło się bez leków. I dobrze,
    > że tu pytałam o propolis, bo sama bym nie wpadła na to, że mogę spróbować właś
    > nie jakieś zioła działające przeciwbakteryjnie. Nie wiem czy pomogą, ale co mi
    > zależy spróbować.

    Co ci zależy spróbować? Szkoda jest taka, że opóźniasz leczenie. Ale to twoje ciało, twoja choroba i nie masz obowiązku aby się leczyć.

    S.
    --
    Flowers of the Forest
  • 21.04.17, 15:32
    Tylko, że tego gronkowca to ja już pewnie mam prawie rok. Byłam u lekarza, zrobił mi usg i powiedział, że wszystko dobrze. Dopiero jak poszłam z dokuczliwymi objawami grzybiczymi, to powiedział, że mogę na wszelki wypadek zrobić bakteriologię i wyszedł ten gronkowiec. A skoro tyle mam już tego gronkowca, to mi nie robi różnicy czy wezmę antybiotyk teraz czy za miesiąc, wolę spróbować najpierw z tym propolisem i ziołami, może akurat okażą się skuteczne.
    Zresztą ten gronkowiec to wyszedł w sumie przez przypadek, zawsze chodziłam do ginekologa na nfz, nigdy nie miałam usg czy bakteriologii. Rok temu poszłam prywatnie bo nie byłam ubezpieczona, jak bym dalej chodziła na nfz, to bym nawet nie wiedziała, że mam tego gronkowca.
  • 21.04.17, 16:03
    Pomysły by co bądź wkładać do pochwy kończą się na ogół wielkim wstydem i bólem. A kobitki sobie wkładają czosnek, cytrynę, cebulę. W końcu i tak trzeba iść do lekarza i się tłumaczyć z własnej nieroztropności.
    Napisałam, wypalałam kurzajki na skórze dłoni a ty chcesz stosować na śluzówki?! Ze śluzówek się wszystko pięknie wchłania. Można się upijać alkoholowo okiem, czy odbytem.
    A w necie to można wiele głupstw przeczytać.
  • 21.04.17, 16:35
    Ten propolis to mam akurat wyciąg bezalkoholowy. A jak miałam grzybicę to właśnie się zastanawiałam czy nie wsadzić czosnku, ale jednak nasmarowałam jogurtem, oczywiście byłam już zapisana do lekarza.
    Posmarowałam dzisiaj glistnikiem włókniaka, faktycznie szczypie przy aplikacji.
  • 21.04.17, 19:33
    margolcia_63 napisała:

    > Pomysły by co bądź wkładać do pochwy kończą się na ogół wielkim wstydem i bólem
    > . A kobitki sobie wkładają czosnek, cytrynę, cebulę. W końcu i tak trzeba iść d
    > o lekarza i się tłumaczyć z własnej nieroztropności.

    Na przykład gdy się taki banan czy marchewka złamie. :D

    > Napisałam, wypalałam kurzajki na skórze dłoni a ty chcesz stosować na śluzówki?
    > ! Ze śluzówek się wszystko pięknie wchłania. Można się upijać alkoholowo okiem,
    > czy odbytem.

    Tampon, wódka i ładujemy. W pochwę lub odbyt.

    www.sfora.pl/swiat/Nastolatki-maja-nowy-sposob-picia-wodki-a30631

    > A w necie to można wiele głupstw przeczytać.

    Nasze forum nie jest wyjątkiem. Czasem aż mnie ręka swędzi, aby rady idiotów usuwać... Ale cóż, traktujmy to jako naturalną selekcję. Głupcy będą się "leczyć" homeopatią czy biorezonansem i średnia inteligencja Polaków po ich zgonie będzie rosnąć.

    S.
    --
    Modlitwa o wschodzie słońca
  • 21.04.17, 20:50
    Ciekawe, jak wyglądają toasty?
  • 22.04.17, 12:37
    Eh, śmiejecie się z tych naturalnych metod, ale akurat znalazłam 2 artykuły o testach propolisu w leczeniu schorzeń ginekologicznych. Niestety nie mam pojęcia jak dodać linki, ale w tych badaniach wyszło, że propolis był skuteczniejszy niż konwencjonalne leki, był dużo większy procent wyleczeń, i akurat był szczególnie skuteczny na gronkowce i paciorkowce. Próbuję dodać linki www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjppvWx6bfTAhVCQZoKHVnoCS0QFggiMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.bartpol.com.pl%2Fnews%2F8%2F15%2FProby-leczenia-propolisem-stanow-zapalnych-pochwy-i-szyjki-macicy&usg=AFQjCNEAEBEFytUeh0oPNe7Sg1sPuFFHCw i drugi www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjppvWx6bfTAhVCQZoKHVnoCS0QFggoMAE&url=http%3A%2F%2Fwww.czytelniamedyczna.pl%2F2600%2Cprzeglad-sposobow-leczenia-propolisem-chorob-ginekologicznopolozniczych-i-prokto.html&usg=AFQjCNGPeqN7jIOzLewaeHdFTnOgNJGz0Q
  • 22.04.17, 18:31
    Zosia a o artykułach sponsorowanych słyszałaś?
    Jest to samo co reklama tylko w naukowym tonie, często podparta tzw. naukowymi autorytetami i tylko wybranymi badaniami potwierdzającymi tylko to co należy.
    Propolis może ci nie zaszkodzi, o ile nie dostaniesz uczulenia. Czasem alergia objawia się bez zbędnych wstępów, od razu wstrząsem anafilaktycznym - przyp. mojej ciotki.
  • 23.04.17, 00:03
    Udało Ci się wkleić linki. :) Ale...

    Pierwszy, to strona producenta kosmetyków i suplementów diety, który pisze o...leczeniu. Ponieważ jego produkty (kosmetyki i suplementy) nie przechodzą żadnych szczegółowych kontroli, może bezkarnie o nich napisać co mu tylko ślina na język przyniesie.

    Drugi link jest ciekawszy. Ale tylko z historycznego punktu widzenia. Niektóre fragmenty wprost mnie rozczuliły. Na przykład ten:

    "Pierwsze próby zastosowania propolisu u chorych cierpiących z powodu schorzeń ginekologicznych, położniczych i proktologicznych datuje się na lata 60. i 70. ubiegłego stulecia. Podjęli je lekarze rosyjscy. Szybko jednak metody leczenia wymienionych chorób zostały zaakceptowane przez klinicystów bułgarskich, rumuńskich, polskich, a także kubańskich i innych."

    Tak, tak. Nauka radziecka była wzorcem dla naukowców bułgarskich, rumuńskich, polskich a także kubańskich i innych (angolskich? wietnamskich?).

    Albo ten:

    "Przede wszystkim w tamtych czasach poszukiwano nowych, skutecznych leków pochodzenia naturalnego, wspomagających terapię lekami syntetycznymi."

    Prawdę mówiąc nie chodziło o "wspomaganie" ale o "zastąpienie". Tak jak zastępowano schab wołowym z kością w daniach mięsnych czy pomarańcze - dynią w dżemie pomarańczowym.

    Opisane badanie Brusiłowskiego z 1960 nie ma nic wspólnego z nauką. Po prostu wziął grupę pacjentek (bez grupy kontrolnej!!!) i smarował im chore miejsca maścią propolisową. Skutek? Część wyzdrowiała, części się trochę poprawiło a u reszty nie zauważono zmian. A gdyby smarował im te miejsca dżemem śliwkowym? Zaręczam, że wyniki byłyby podobne. Część by wyzdrowiałą...

    Urocza jest też uwaga o skuteczności maści propolisowej:

    "Badania Babuchadiji i wsp. (cyt. za 1) w 1965 r. wykazały, że 5-letnie stosowanie maści propolisowej w połączeniu z podawanymi ówcześnie preparatami leczniczymi (Imanin, Streptocyd, Hydrokortyzon, Chlorofos, Orasol), dawało pozytywne efekty w wielu schorzeniach ginekologicznych."

    No tak, maść propolisowa podawana razem z antybiotykami i sterydami okazałą się bardzo skuteczna. Śmiem przypuścić, że woda podawana z antybiotykami i sterydami także by się okazała bardzo skutecznym lekiem. :D

    S.
    --
    Panzerlied
  • 24.04.17, 18:08
    Może jestem naiwna, ale myślałam że jak robią jakieś naukowe badania to muszą podać prawdziwe wyniki. Wiem, że niektóre rzeczy co piszą w tym drugim linku to są aż śmieszne, ale część jak dla mnie jest wiarygodna.
    Tym propolisem smarowałam już 4 razy, posmaruję jeszcze kilka dni, a potem zrobię bakteriologię i napiszę tu na forum co wyszło. Nic mi po tym propolisie nie jest, to mam nadzieję że nagle nie dostanę uczulenia, akurat różnych produktów pszczelich używam od dziecka.
    Nie jestem aż taka głupia, nie chcę sobie zaszkodzić, o możliwość użycia tego propolisu zapytałam tu na forum, bo lekarz to wiadomo że by powiedział że muszę brać antybiotyk, ale jak do niego pójdę to zapytam.
    Jak bym wiedziała, że ten antybiotyk mnie wyleczy, to bym go wzięła. Tylko naczytałam się w internecie, że kobiety ( i nawet 4 letnia dziewczynka ) brały na gronkowca w pochwie antybiotyki z antybiogramu, a i tak dalej go miały.
    A teraz jak tak myślę, to możliwe że tego gronkowca mam już kilka lat, bo co kilka miesięcy miałam infekcje, a ginekolog mi mówił że to nic takiego, zawsze miałam przepisywany metronidazol, a teraz w tym antybiogramie ten metronidazol nie jest wypisany bo się ten gronkowiec może na niego uodpornił. Lekarz był na nfz, więc żadnych badań nie robił, jak się pytałam z czego te infekcje, to żartował i się wręcz śmiał i mi powiedział, że mam się tym nie przejmować, najwyżej znowu do niego przyjdę. Teraz sobie myślę jaka byłam naiwna, ale nie pomyślałam żeby mu nie wierzyć, a ogólnie był bardzo miły i każda pacjentka wychodziła od niego z uśmiechem.
  • 24.04.17, 23:32
    zosia15123 napisał(a):

    > Może jestem naiwna, ale myślałam że jak robią jakieś naukowe badania to muszą p
    > odać prawdziwe wyniki. Wiem, że niektóre rzeczy co piszą w tym drugim linku to
    > są aż śmieszne, ale część jak dla mnie jest wiarygodna.

    Autorzy reklam często powołują się na zmyślone badania lub badania robione pod konkretną tezę. Takie badania nie są naukowymi badaniami, choć tak są nazywane. Na naszym forum też czasem szalbierze powołują się na jakieś badania zrobione podobno przez rosyjskich, mongolskich czy kazachskich uczonych, o których wujek Google nic nie słyszał. :)

    > Tym propolisem smarowałam już 4 razy, posmaruję jeszcze kilka dni, a potem zrob
    > ię bakteriologię i napiszę tu na forum co wyszło. Nic mi po tym propolisie nie
    > jest, to mam nadzieję że nagle nie dostanę uczulenia, akurat różnych produktów
    > pszczelich używam od dziecka.

    Kiedyś, gdy nie było lekarstw, posiłkowano się tym, co było dostępne. Niektóre z tych specyfików miały pozytywne działanie i te były analizowane i na ich podstawie tworzone lekarstwa. Dziś nikt nie używa spleśniałego chleba, tylko sięga po antybiotyk.

    > Nie jestem aż taka głupia, nie chcę sobie zaszkodzić, o możliwość użycia tego p
    > ropolisu zapytałam tu na forum, bo lekarz to wiadomo że by powiedział że muszę
    > brać antybiotyk, ale jak do niego pójdę to zapytam.

    Lekarz zachęca do używania sprawdzonych i skutecznych środków. Bo jest lekarzem a nie szarlatanem.

    > Jak bym wiedziała, że ten antybiotyk mnie wyleczy, to bym go wzięła. Tylko nacz
    > ytałam się w internecie, że kobiety ( i nawet 4 letnia dziewczynka ) brały na g
    > ronkowca w pochwie antybiotyki z antybiogramu, a i tak dalej go miały.

    Czy były to strony reklamujące tak zwane "alternatywne sposoby leczenia"? :) Tam można znaleźć najwięcej najzwyklejszych kłamstw.

    > A teraz jak tak myślę, to możliwe że tego gronkowca mam już kilka lat, bo co ki
    > lka miesięcy miałam infekcje, a ginekolog mi mówił że to nic takiego, zawsze mi
    > ałam przepisywany metronidazol, a teraz w tym antybiogramie ten metronidazol ni
    > e jest wypisany bo się ten gronkowiec może na niego uodpornił. Lekarz był na nf
    > z, więc żadnych badań nie robił, jak się pytałam z czego te infekcje, to żartow
    > ał i się wręcz śmiał i mi powiedział, że mam się tym nie przejmować, najwyżej z
    > nowu do niego przyjdę. Teraz sobie myślę jaka byłam naiwna, ale nie pomyślałam
    > żeby mu nie wierzyć, a ogólnie był bardzo miły i każda pacjentka wychodziła od
    > niego z uśmiechem.

    No cóż, są lekarze i lekarze. Antybiotyku nie powinno się brać bez antybiogramu (jeśli tylko jest to możliwe). Inaczej jest to strzelanie na oślep. Gronkowiec oczywiście mógł się uodpornić na metronidazol.

    S.
    --
    Flowers of the Forest
  • 25.04.17, 01:01
    Zosia, ten propolis to kit pszczeli i gdyby miał tak cudowne właściwości to chyba same pszczoły były by w lepszej kondycji niż są, bo giną na potęgę, często dziesiątkowane przez choroby. Dla mnie to wciskanie kitu chorym ludziom.
    Kiedyś próbowałam balsamu z propolisem na spierzchnięte usta i jak dla mnie nawet się nie umywa do kremu Nivea, czy ordynarnej wazeliny.
    Jeśli coś ma zadziałać to prędzej wypełniacze niż propolis.
  • 25.04.17, 09:41
    Podobno zabierają pszczołom cały miód, a dają w zamian wodę z cukrem, może to im szkodzi. A jak je zmuszają do zbierania kitu, to zamiast niego mogą zbierać np. smołę z dachów, więc zdaję sobie sprawę, że ten propolis niestety może być oszukany.
    Tamte kobiety, co pisały, że mają gronkowca mimo leczenia, to nie były reklamy. Pisały, że brały po kilka antybiotyków, gronkowca mają dalej i nie wiedzą już co zrobić, któraś tam napisała, że jej parę lat temu pomogły globulki propolisowe( wiem, że czasem tak zachwalają jakieś produkty podstawione osoby, ale w momencie wpisu tych globulek nie było już w sprzedaży, więc to nie była reklama).
    Teraz wiem, że przed braniem antybiotyku powinno się zrobić antybiogram, ale na nfz wątpie że gdzieś robią. Niektórzy ludzie wierzą z resztą tylko w antybiotyki, znajomi przy przeziębieniu często mówią, że muszą iść po receptę po antybiotyk.
    A właśnie mi się coś przypomniało(choć nie wiem czy powinnam to tu pisać), kiedyś jak byłam młoda, chyba w pierwszej pracy, potrzebowałam mieć wolne, poszłam do lekarki, coś tam nazmyślałam i dostałam L4 i receptę na antybiotyk.
  • 25.04.17, 10:45
    Zosia, nie wiem czy znasz terminologię rolniczą, ale dla zobrazowania....spróbuj zastosować poplon... czyli dużo probiotyków dopochwowych. Czasem nie niszczy się chwastów tylko je zagłusza siejąc inne rośliny. W tym przypadku bakterii kwasu mlekowego.
    Co światlejsi ginekolodzy polecają po leczeniu różnych infekcji uzupełnianie bariery ochronnej poprzez uzupełnianie bakterii kwasu mlekowego, inni - nie wiem co uważają- chyba mają w głębokim poważaniu co będzie z pacjentką.
    Pochwa to nie jałowa pustynia tam toczy się brutalne życie i nie jest dobrze jak jest jałowa bo właśnie wtedy pojawiają się takie różne chwasty.
  • 25.04.17, 15:58
    Właśnie teraz stosowałam lactovaginal i zawsze po tym metronidazolu też. Będę teraz może brała w podwójnej dawce, rano i wieczorem, i dopiero powtórzę tą bakteriologię.
  • 25.04.17, 16:40
    Słusznie, nie zapominaj też o ukł. pokarmowym bo również wymaga uzupełnienia w bakterie probiotyczne. W jelitach buduje się duża część odporności, poza tym bliskość tych dwóch ukł. u kobiet jest tym co p. Bogu nie wyszło.
    Zosia, a ty nie jesteś tą "zosią" od wątroby?
    Pytam bo są doniesienia, że często gronkowiec dotyka osoby zakażone lambliami, i to by się jakoś układało w całość.
  • 25.04.17, 17:20
    Tak, to ja, wyszły mi podwyższone próby wątrobowe i tak próbuję z tym propolisem, bo się boję tych antybiotyków.
    Ale o co chodzi z tymi lambliami, można to zbadać z krwi?
  • 27.04.17, 10:26
    Zosia możesz poczytać:
    pl.wikipedia.org/wiki/Giardioza
    forum.gazeta.pl/forum/f,86962,Pasozyty_candida.html
    Tylko jak ty nie uznajesz leków to nie wiem co dalej poczniesz z tą wiedzą nawet ci te lamblie wyjdą.
    Problem z tymi pierwotniakami polega na tym, ze zasiedlają ukł. pokarmowy, zwłaszcza jego górną część, często drogi żółciowe, jak potraktuje się je nieumiejętnie to znaczy nękać a nie truć, to bywa, że włażą głębiej w drogi żółciowe a nawet trzustkowe. Konsekwencją stanów zapalnych dróg żółciowych i słaby odpływ żółci upośledza pracę wątroby z trzustką jest analogicznie.
    Badania można zrobić ze krwi -serologiczne, można też badania ze stolca serologiczne i mikroskopowe -szuka się trozoitów.
    Teoretycznie jak przyjmowałaś Metronidazol ( nie należy go łączyć z alko bo połączenie jest silnie hepatotoksyczne) powinnaś je wytłuc, ale po pierwsze mógł to być szczep odporny, po wtóre zawsze należy przyjmować w trakcie kuracji silnie żółciopędne środki by je wymywać z dróg żółciowych. Nie wiadomo też, czy ta kuracja była wystarczająca, czyli dawki i czas i czy przestrzegane były zasady higieniczno-sanitarne, bo można się zarażać na okrągło.
  • 27.04.17, 15:36
    Margolcia, z tymi pasożytami możesz mieć rację, akurat żadnych objawów nie mam , ale jakiś czas temu stołowałam się w miejscu, gdzie były robione obrzydliwe świństwa np. pies wylizał resztki jedzenia z talerza i ten talerz został schowany nieumyty do szafki. A w tej pierwszej bakteriologii wyszła mi candida.
    Ten metronidazol miałam zawsze dopochwowo, więc na pasożyty i tak by nie zadziałał, i nigdy jak zażywam jakieś leki nie piję alkoholu.
    A jeżeli chodzi o ten propolis, to pierwsze pięć dni nic mnie nie podrażniał, ale ostatnie dwa razy to przez parę minut po posmarowaniu szczypało. Nie wiem czy to dobrze, bo może działa na te bakterie, czy źle bo zaczyna mnie uczulać, spróbuję użyć go do dziesiątego dnia, tak jak w tamtych badaniach.
  • 27.04.17, 16:19
    Zosia zdecydowanie bardziej groźne są p. kucharki. Psy mają b. kwaśny sok żołądkowy, więc jest duże prawdopodobieństwo, że pasożyty nie przeżyją.
    Przeżyłam szok, jak dowiedziałam się, że badania na nosicielstwo do książeczek SANEPID-u robi się raz w życiu a potem już tylko stempluje.
  • 29.04.17, 11:19
    To chyba raczej nie mam pasożytów, prędzej mogę mieć candidę, ale tego to się chyba w ogóle nie da wyleczyć.
    A przy okazji chciałam tu zapytać, bo pewnie będziecie to wiedzieć. W sklepach zielarskich robią takie coś jak badanie żywej kropli krwi, może to wykryć właśnie pasożyty, candidę, i czy choruje np. wątroba czy nerki. Jest coś warte takie badanie czy to pic na wodę?
  • 29.04.17, 14:07
    zosia15123 napisał(a):

    > To chyba raczej nie mam pasożytów, prędzej mogę mieć candidę, ale tego to się c
    > hyba w ogóle nie da wyleczyć.
    > A przy okazji chciałam tu zapytać, bo pewnie będziecie to wiedzieć. W sklepach
    > zielarskich robią takie coś jak badanie żywej kropli krwi, może to wykryć właś
    > nie pasożyty, candidę, i czy choruje np. wątroba czy nerki. Jest coś warte taki
    > e badanie czy to pic na wodę?

    Pic na wodę, polegający na oglądaniu kropli krwi pod mikroskopem. Tu masz relację z takiego badania:

    "Na ekranie komputera pojawiały się obrazy, które ponoć pokazywały moją krew w dużym powiększeniu. Pani zobaczyła w tym obrazie, że mam kryształy moczanowe we krwi, grzyby, chemiczne substancje występujące przy zażywaniu leków lub po znieczuleniu ogólnym i zdechłą glistę ludzką. (...)

    Pani dietetyczka nie zostawiła jednak swojej pacjentki bez pomocy. Zaleciła tzw. leki i dietę.

    – Miałam zażywać najlepsze naturalne preparaty, które mogłam kupić od tej pani. Były to m.in. sproszkowane owoce czy wapń. Koszt – 300 zł."

    Całość (warta przeczytania):

    natemat.pl/143901,to-jest-oszustwo-czyli-o-analizie-zywej-kropli-krwi
    S.
    --
    Flowers of the Forest
  • 29.04.17, 14:15
    Pic na wodę.
    Pasożyty we krwi? Nikt nie widział. Żyją w jelitach. We krwi mogą być obecne antygeny, przeciwciała na pasożyty, ale ich pod mikroskopem nie widać.
    Candida widoczna pod mikroskopem? Możliwe, ale mikroskop musi być kontrastowo-fazowy, tylko niektórzy alternaci go mają.
  • 29.04.17, 14:55
    Tak w sumie myślałam, to by było zbyt piękne, żeby za 100zł tyle się dowiedzieć o swoim zdrowiu.
  • 30.04.17, 00:04
    zosia15123 napisał(a):

    > Tak w sumie myślałam, to by było zbyt piękne, żeby za 100zł tyle się dowiedzieć
    > o swoim zdrowiu.

    Po co laboratoria pobierałyby krew z żyły, gdyby można było ukłuć palec i obejrzeć krew pod mikroskopem? Po co by się "bawiły" z tymi wszystkimi odczynnikami, testami, całym tym (drogim jak cholera) sprzętem laboratoryjnym, skoro można by było w tak tani sposób badania załatwiać? Sądzisz, że właściciele prywatnych w większości laboratoriów lubią kasę wywalać w błoto?

    Podobny pic na wodę to biorezosnas. Kiedyś była kryształowa kula albo karty (no, jeszcze fusy), teraz technika poszła do przodu i oszuści muszą za nią nadążyć. Choć i karty nadal nieźle im służą.

    S.
    --
    Modlitwa o wschodzie słońca
  • 05.05.17, 10:16
    Teraz jestem już kompletnie zakręcona, co może być prawdą a co oszustwem.
    A chciałam zapytać jeszcze o badanie na analizatorze ciała. Kupon na takie bezpłatne badanie dostałam przy pobieraniu krwi w laboratorium. To się chyba staje na boso na wadze i ona analizuje m.in. zawartość tłuszczu trzewnego czy masę kości. Akurat nie wydaje mi się, że tak da się to wszystko zmierzyć, ale takie kupony rozdaje laboratorium, to może to jednak prawda?
  • 05.05.17, 15:32
    zosia15123 napisał(a):
    > To się chyba staje na boso na wadze i ona analizuje

    Nie zupełnie. Tu zobacz jak to wygląda i działa - prąd o niskim natężeniu.
    Na ile jest to wiarygodne? Nie wiem
    dietetycznienacodzien.blogspot.com/2013/10/wiecej-niz-waga-interpretacja-skadu.html
    Jak możesz zrobić za darmo, to czemu nie. Ale jak by kazali zapłacić choćby 5 zł, to bym się zastanowiła, czy warto
  • 05.05.17, 17:24
    koziorozka napisała:

    > zosia15123 napisał(a):
    > > To się chyba staje na boso na wadze i ona analizuje
    >
    > Nie zupełnie. Tu zobacz jak to wygląda i działa - prąd o niskim natężeniu.
    > Na ile jest to wiarygodne? Nie wiem
    > dietetycznienacodzien.blogspot.com/2013/10/wiecej-niz-waga-interpretacja-skadu.html
    > Jak możesz zrobić za darmo, to czemu nie. Ale jak by kazali zapłacić choćby 5 z
    > ł, to bym się zastanowiła, czy warto

    Nie ma niczego za darmo. Za badanie pewnie nie będą brać kasy, ale potem zaproponują plan żywieniowy, który wyrówna niedobory wskazane w badaniu. Plan już oczywiście będzie kosztować.

    To jest stary schemat wykorzystywany w bezpłatnym badaniu słuchu (aparat już kosztuje i to sporo) czy innych darmowych badaniach zdrowotnych, zawsze ujawniających jakieś choroby na które badający ma akurat lekarstwa (oczywiście płatne).

    Taka akwizycja wykorzystuje mechanizm rewanżu - dostałem coś darmo więc czuję się zobowiązany zrewanżować i coś kupić. To jest silny mechanizm.

    Poza tym co jest największą trudnoscią akwizytora? Umówić się z klientem, bo samo wciśnięcie towaru dla fachowca nie jest żadnym problemem. Tu klienci sami przychodzą.

    Jeśli pójdzie, to coś kupi. Bo o to tu chodzi.

    S.
    --
    Ten kraj
  • 06.05.17, 13:42
    Tak, to coś w rodzaju poradni dietetycznej. Ale myślałam, że skoro ja jestem za chuda to mi nie będą wciskać diety odchudzającej. A faktycznie mogą mi proponować dietę np. uzupełniającą jakieś niedobory, nie pomyślałam o tym, dieta kojarzy mi się z odchudzaniem.
    Przeglądałam w każdym razie stronę tego gabinetu i ta analiza jest bezpłatna i nie zobowiązuje do płatnej konsultacji z dietetykiem.
  • 06.05.17, 15:43
    zosia15123 napisał(a):

    > Tak, to coś w rodzaju poradni dietetycznej. Ale myślałam, że skoro ja jestem za
    > chuda to mi nie będą wciskać diety odchudzającej. A faktycznie mogą mi propono
    > wać dietę np. uzupełniającą jakieś niedobory, nie pomyślałam o tym, dieta kojar
    > zy mi się z odchudzaniem.
    > Przeglądałam w każdym razie stronę tego gabinetu i ta analiza jest bezpłatna i
    > nie zobowiązuje do płatnej konsultacji z dietetykiem.

    To ci wcisną dietę pogrubiajaca. :) Okaże się że masz "za mało kości" lub "za dużo wody". Metod nabierania ludzi jest nieskończenie wiele.

    S.
    --
    Panzerlied
  • 10.05.17, 14:58
    Właśnie tak myślę, że mogę mieć "za mało kości", ale czy ta analiza rzeczywiście umie to "zbadać".
  • 10.05.17, 19:11
    zosia15123 napisał(a):

    > Właśnie tak myślę, że mogę mieć "za mało kości", ale czy ta analiza rzeczywiści
    > e umie to "zbadać".

    A po co to badać? Jedni mają kości grubsze, inni - cieńsze tak jak jedni są wysocy a drudzy - niscy. Stan kości sprawdza dość skomplikowanie badanie (densytometria) i żadne cudowne wagi tego badania nie zastąpiły.

    S.
    --
    Panzerlied
  • 11.05.17, 08:17
    No tak w sumie racja, nawet jak ta waga zważy jaką mam wagę kości, to nie będzie "wiedzieć" czy są np. porowate. Chciałam zrobić takie badanie, bo niby na osteoporozę jestem raczej jeszcze za młoda (chyba), ale jak porównuję się z innymi to osoby mniej więcej mojego wzrostu i postury ważą dobre kilka a nawet i z 10 kilo więcej niż ja.
  • 12.05.17, 15:39
    zosia15123 napisał(a):

    > No tak w sumie racja, nawet jak ta waga zważy jaką mam wagę kości, to nie będzi
    > e "wiedzieć" czy są np. porowate. Chciałam zrobić takie badanie, bo niby na ost
    > eoporozę jestem raczej jeszcze za młoda (chyba), ale jak porównuję się z innymi
    > to osoby mniej więcej mojego wzrostu i postury ważą dobre kilka a nawet i z 10
    > kilo więcej niż ja.

    A ja, gdy się porównuję z innymi, to oni są o dobre 10 cm niżsi. :)

    S.
    --
    Kometa
  • 12.05.17, 19:14
    zosia15123 napisał(a):
    > Chciałam zrobić takie badanie, bo niby na osteoporozę jestem raczej jeszcze za młoda

    Jak chcesz, to sobie zrób, ale wybierz gabinet z profesjonalnym sprzętem.
    Zapytaj, czy mają densytometr rentgenowski. Bo te ultradźwiękowe nie dają wiarygodnych wyników.
  • 26.05.17, 09:17
    muchomory też są naturalne a jednak trują

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.