IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 01.03.01, 00:04
Miałam depresję w na przełomiemie 1996/1997.Trwało to
pół roku. Od tego czasu panicznie boję się żeby to
nie powróciło. Nie ma dnia żebym o tym nie pamiętała.
Dzisiaj ostatni dzień zatrudnienia. Mam chandrę , a
tu akurat "materiał" o depresji.Boję się.Ale łzy same
napływają - to dobrze - wtedy nie byłam w stanie
płakać. Przedtem nie wyobrażałam sobie, że można tak
cierpieć...
  • Gość: alicja IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.01, 01:29
    Stracilam niedawno najblizsza mi osobe- Mame. Potwornie uklada mi sie zycie z
    mezem, odeszlismy od siebie na bardzo znaczna odleglosc. Przezywam pieklo z
    narkotykami, ktore zatracaja moje dziecko. Zyje, cos jem czasami, cos wiaze,cos
    ukladam, gdzies sie udaje, robie miny i spotykam znajomych.Czasami nawet cos
    mnie boli, gdy sie skalecze fizycznie,ale nie mam czucia w duszy .Lecze dziecko
    u psychiatry. Walcze o nie, wiem ze musze okazac mu sile ale coraz czesciej
    wolalabym nie zaznac rana.Na zewnatrz jestem silna ale coraz bardziej
    martwa.Czy jest lek na bol duszy?
  • Gość: Ala IP: *.wnt.club-internet.fr 14.03.01, 13:35
    Odwagi! Wszystko sie ulozy.
  • Gość: veth IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.01, 16:32
    Są na to leki.Z żoną mieliśmy ten sam problem.Teraz jest od kilku lat OK.
  • Gość: Obojetny IP: *.bellglobal.com 01.03.01, 01:32
    Zmienic diete- ograniczy: slodycze sczegolnie z dod, asparatame (sztuczny slodzik),napoje typu coca -cola
    kawa, przyprawy do zup ze sztucznymi dodatkami, ogorki z zachodniego zrodla
    mleko i nabial.
    Niekrore ziola moga byc pomocne.
    Nie zazywac srodkow antydepresyjnych typu Prozak, przepisywanuch przez lekarzy. W USA toczy sie kilka
    tysiecy spraw przeciwko PFIZER firmie produkujacej je. Srodki te pomagaja doraznie. Czesto po 2 - 3 latach
    depresja wraca ze zdwojona sila w innej postaxi.
    Ograniczyc ogladanie TV, - szczwgolnie wiadomosci. Wystarczy przecztac w skrocie co sie dzieje w internecie.
    Nie zwracac absolutnie na to co mowia przedstawiciele poszczegolnych paetii.
    Jesli prowadzilo sie siedzacy tryb zycia, trzeba zaczac od spacerow. Kazdy umie chodzic, nie potrzeba sprzetu.
    Na poczatek codziennie po 10 min szybszym krokiem, ale nie takim aby wpasc w gleboka zadyszke. Jesli sie
    pali probowac jednoczesnie je ograniczac. Po ok 8 tygodniach bez trudu organizm zniesie 50 min
    intensywnego codziennego marszu. Aktywny wysilek fizyczny zalecany jest przez specjalistow na calym
    swiecie. Zgodnie ustalono, ze powinien byc codzienny min 50 min dziennie. Jesli nie ma przeciwskazan lekarza
    wiek nie ma znaczenia.Osobiscie znam wiele osob w roznych kategoriach wieku ktore z przyzwyczajenia
    uprawiaja cale zycie sport.Niektorzy to byli wicemistrzowie swiata.Nawet po 60 tce ich sprawnosc jest
    fenomenalna, w porownaniu do zasiedzialego 20 latka.
    Spacer mozna zastapic jazde na rowerze stacjonarnym w domu.Wysilek nigdy nie moze przekraczac poziomu
    ktory utrudnialby mowienie.
    B. wskazane jest rozciaganie codzienne, szczegolnie po 5 - 10 min rozgrzewce,
    O rozciaganiu jest sporo ksiazek. Joga to tez rodzaj rozciagania polaczony z medytacja.
    Prosze przeznaczyc sobie choc 5 min dziennie na absolutne wylaczenie sie ze swiata. Wystarczy wygodnie
    usiasc, i starajac sie gleboko oddychac, zaczynajac od przepony brzusznej.Liczyc wdech do 4 ch sek
    wstrzymac wdech na ok 2sek i wydychac gleboko przez ok 6 sek. Takich cwiczen oddychania powinno sie
    zrobic 2x dziennie po ok 6 sesji.Podczas oddychania myslec tylko o oddychaniu.Swiat zewnetrzny nie istnieje.
    Materac, na ktorym sie spi powinien byc wygodny. Powierzchnia nie powinna sie zapadac.
    Niektorzy kupuja w USA np materace magnetyczne za ok $1200.Te czasami nie na kazdego dzialaja.
    Jesli spi sie zle prosze przestawic lozko w inne miejsce. Tzw zyly wodne to nie lipa.
    Przed zasnieciem starac sie myslec tylko o milych rzeczach, starajac sie gleboko oddychac.Prosze zwrocic
    uwage na swoj oddech w momentach napiecia - zawsze jest on plytki.
    Nawet strata pracy to nie tragedia gdy jest sie fizycznie zdrowym. Z reguly to co sie przewiduje najgorszego
    nie spelnia sie. Czlowiek w lepszej formie fiz bedzie lepiej myslal bedzie energiczniejszy i znajdzie nastepna
    prace.Dzialanie nalezaloby zaczac prawie natychmiast, od ustalenia planu dnia uwzglediajacego cwiczenia.
    W specjalnym zeszycie trzeba ten plan dzienny rozpracowac. Dobrze tez napisac sobie plan dzialania odnosnie
    szukania pracy.To co jest napisane mobilizuje,ma inna wartosc.
    Na pewno stale efekty beda gdy wytrzyma siie taki plan przez ok 2 mce.Dalej bedzie latwiej, bo to stanie sie
    nawykiem Niestety 90% osobb, ktore maja np nadwage stosuja diety, gzie przy odejsciu od planu
    aktywnosci niweczy wszystko. To co pisze to rady roznych ekspertow z USA, ktore dzialaja.
    Byc moze w Polsce tez sa takowi, ale poniewaz nie mieszkam w Polsce dlatego na nich sie nie powoluje
    Efekty na pewno beda pozytywne.Jesli zadalo sie pytanie co zrobic to juz dobrze, bo nie akceptuje sie
    obecnego stano..
  • Gość: mina IP: *.e-point.pl 01.03.01, 12:00
    Masz rację, ale chyba nie zdajes sobie sprawy, że
    ludzie, którzy naprawde mają depresję, NIE SĄ W
    STANIE wyjść na dwór i chodzić bądż ćwiczyć, tak
    ubezwładniająca jest to choroba. Srodki typu Prozac
    pomagają dojść do takiego stanu, w którym człowiek
    jest w stanie cokolwiek robić. Nie jestem za nimi w
    przypadku słabszej depresji. Ale gdybym po nie kiedyś
    sięgnęła, moję życie na pewno potoczyłoby się inaczej.
    Nie straciłabym roku życia leżąc i płacząc. Ale nie
    byłam w stanie nawet pomyśleć o lekarzu, straciłam
    zdolność czytania nawet.
    A jeśli człowiek ma konstrukcję skłonną do depresji
    to depresja zawsze może wrócić, niezaleznie od
    środków farmakologicznych.
    Polecam medytację jako środek zapobiegawczy.
    Pozdrawiam
  • Gość: m.t. IP: 195.205.43.* 01.03.01, 20:30
    Piszesz:
    &#62 gdybym po nie kiedyś sięgnęła, moję życie na pewno potoczyłoby się inaczej.
    &#62 Nie straciłabym roku życia leżąc i płacząc.
    Ten rok jest dla Ciebie bezcenny. To doświadczenie, z którego możesz czerpać
    przez całe życie.
    Chciałabyś żeby Twoje życie potoczyło się inaczej? Stracić życie na ćpanie?
  • Gość: veth IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.01, 16:37
    Cieszę się ,że czasami ktoś zauważy,że ludzie wypisują
    tu kompletne bzdury i mają jeszcze przekonanie,że się
    na czymś znają.
  • Gość: schowek IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.01, 22:51
    w istocie Obojetny jest obojetny na depresje i nigdy jej nie mial.
    szkoda czasu na takie babcine porady jak duzo ruchu, nie pic kawy &#60coca cola
    wrog narodu i zdrowia&#62 i nie ogladac tv. Radze dolaczyc porady typu szydełkuj,
    obieraj marhewki i ucz sie tańca mongolskich pasterzy. Zamiast Prozacu jedzmy
    banany wraz ze skorka..........:P
  • Gość: eve IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.01, 10:16
    Większość porad dotyczących dperesji jest słuszna... Poznaj depresję, poznaj
    ludzi, którzy na nią cierpią, słuchaj znawców. w Końcu - Lecz sie. Trzeba
    jednak jasno powiedzieć - calkowita uleczalność depresji jest dyskusyjna.
    Uważam, że zawsze zostaje ślad. Zachorowałam gdzies trzy lata temu. Tyle sie
    zmieniło przez ten czas, że trudno jest mi to podsumować. Trafiłam do lekarzy,
    brałam tabletki, przechodziłam psychterapię. Moje plany życiowe wzięły w łeb. I
    choć dziś czuję się dobrze i jako pacjentke zakwalifikowano by mnie jako
    zdrową, nigdy nie bede taka jak kiedyś. Depresja to przeżycie całkowicie
    graniczne, które potrząsa całym światem. A owo depresyjne nakierowanie na
    samego siebie, nigdy nie znika.
    Uważam, że trzeba się leczyć, nie należy bać się środków farmaceutycznych i nie
    lekceważyć pomocy z zewnątrz. Należy jednak pamiętać, iż to "choroba duszy",
    która napewno zapamięta wszystko przez co sie przejdzie.
  • Gość: alicja IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.01, 01:37
    Chcialam spytac Asa czy udalo sie Tobie samej wyjsc z
    depresji, czy tez siegalas po pomoc u tzw.
    profesjonalistow. Czy po depresji, ktora przeszlas
    swiat znowu byl przyjazny? Czy jesli bylas u
    lekarza , to czy nie mialas oporow aby opowiadac o
    sobie. Czy umials mowic o tym?
  • Gość: tarka IP: 212.244.165.* 01.03.01, 10:26
    > Nie wiem sam czy to jest depresja ponieważ coraz częściej zdarza mi się nie
    mieć ochoty na nic. Wstaje rano jestem zmęczona i nastawiona do wszystkiego i do
    wszystkich bardzo negatywnie. Nic mnie nie cieszy wydaje mi sie ze czego sie tknę
    to wszystko psuj
  • Gość: hanka IP: 212.244.57.* 01.03.01, 10:39
    Znam ten stan . nic mi się nie chce, na nic nie mam
    ochoty.najchętniej rano bym się nie budziła.Mam
    problemy ze snem: w nocy nie śpię, jak już zasnę, to
    nie mogę się rano wybudzić. Unikam kontaktów
    towarzyskich, nie odbieram telefonów. Wszyscy mnie
    denerwują.Na przemian albo objadam się , albo nie jem
    3 dni.Nie mogę się skupić na niczym.Ciągle jest mi
    zimno.Czy to depresja? Czy trzeba to leczyć? Czy może
    potrzebna jest terapia?
  • Gość: Michal IP: 212.87.117.* 01.03.01, 13:09
    Na depresje najlepsi sa przyjaciele, ktorzy potrafia
    zrozumiec przynajmniej w malym stopniu co chory
    przezywa. I nie moga mu za bardzo `wchodzic` w jego
    skolatane zycie z pomoca, bo to meczy. Trzeba sie
    takim czlowiekiem opiekowac, ale ostroznie i czekac
    na poprawe. Tyle mozna zrobic. A depresja trwa czasem
    rok, czasem 2 lata. Sam przezylem cos takiego. Moze
    nie bylem jeszcze w stanie rozpaczy, ale strach ktory
    sie odczuwa jest nie do opisania. Niechec i brak sil,
    lzy i ciemnosc, brak nadziei i mysli o skonczeniu z
    soba... Ludzie! Szukajcie sobie przyjaciol, nie
    badzcie sami. Tylko przyjazn i bliskie osoby
    pozwalaja przetrwac taki stan. I chyba modlitwa oraz
    medytacja. Ale do tego tez trzeba sie przygotowac.
    Pozdrawiam wszystkich, ktorzy cierpia. Mimo wszystko
    nie poddawajcie sie!!!
  • Gość: Marusia IP: *.mt.put.poznan.pl 01.03.01, 13:16
    ostatnio mam dosyś wszystkiego chce sie łyknąc tabletki albo uciec jak najdalej
    od ludzi, do tychczasowego życia Czlowiek czuje sie wypałony bez motywacji.
    Każda pomoc odbierana jest jako litość a to dobija jeszcze bardziej
  • Gość: beti IP: 194.181.157.* 01.03.01, 15:38
    chorowałam na depresję 1,5 roku, wiecie co mnie
    wyleczyło?
    akupunktura , nie od razu ale stopniowo wychodziłam z
    dołka. Minęło już 10 lat a ja funkcjonuję. Mam
    niekiedy lęki, krótkotrwałe napady depresji ale to
    szybko mija. Boję się zajść 2 raz w ciąże bo boję się
    że ten koszmar wróci.
  • Gość: as IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 02.03.01, 01:28
    Chodziłam do psychiatry. Oporów nie miałam w mówieniu
    o swoich problemach.Jednak lekarz mi nie pomógł.
    Czułam się coraz gorzej.Leki prozak i mianseryna
    pogorszyły mój stan t.zn doprowadziły do uporczywej
    bezsenności, której wcześniej nie miałam.Po wykryciu
    nadczynności tarczycy lekarz specjalista leczył to
    metizolem, ale kompletnie ignorował moje "marudzenie"
    na temat nastrojów psychicznych.Pomogła mi wkońcu
    praca,uczenie się obsługi nowych programów
    komputerowych i prawie pracocholizm.Od roku stopniowo
    uczę się również znajdowania radości w zabawie, ale
    to dla mnie jest trudniejsze.Nie ma dnia abym się nie
    bała, że powróci ten koszmar.Jak byłam na dnie
    weszłam kiedyś do łazienki gdzie wisiała susząca się
    powłoczka na kołdrę. Uświadomiłam sobie, że jest
    ładna. To był pierwszy promyczek. Tej powłoczki już
    nie mam.Przypominam sobie jednak tą chwilę zawsze
    kiedy boję się.Czytałam w tym czasie ksiązki
    Kępińskiego. Tam było znamienne zdanie :"każda
    depresja musi minąć".Chodząc do lekarza spotykałam
    różnych pacjentów. Była też starsza pani,która przez
    kilka lat opiekowała się obłożnie chorą matką.Po jej
    śmierci pani wpadła w ciężką depresję. Kiedy ją
    poznałam już było lepiej. Wspominała chwilę kiedy po
    raz pierwszy od początku choroby zauważyła ptaki i
    także dostrzegła w tym widoku jakieś piękno i sens.
  • Gość: as IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 02.03.01, 02:07
    Dzisiaj w telewizji też mówią o tej akcji "lecz
    depresję". Wczoraj po przeczytaniu artykułu
    oglądnęłam stronę fundacji ITAKA.Myślę, że jeżeli
    poważnie ma się traktować tą akcję to może na tej
    stronie powinna istnieć możliwość napisania do tych
    specjalistów.Jak byłam naprawdę chora nie miałam
    energii i chęci aby udać się do jakiegoś gabinetu po
    poradę.Potrwało zanim się na to zdobyłam.Sądzę, że
    czasami komuś wystarczy, że napisze o tym co go gnębi
    i już jest tej osobie lżej. Wykorzystajcie to medium
    jakim jest internet, jeżeli rzeczywiście chcecie
    komuś pomóc. Chyba, że to jest powierzchowna, pozorna
    akcja.Jak pomyśleć logicznie to co szczęśliwych ludzi
    sukcesu mogą obchodzić nieudaczniki, którym jest źle?
  • Gość: bb IP: 203.173.232.108, 203.109.133.* 02.03.01, 05:50
    Depresja jest ciagle dla wielu z nas tematem unikanym
    i wstydliwym.Cenie wszystkich za szczerosc i
    zainteresowanie tym problemem, ktory wydaje sie byc
    bardzo odlegly dla wielu jeszcze osob. A prawda jest
    taka,ze jest on bardzo powszechny. Bardziej nawet niz
    bym sie to nam wydawalo. I oczywiscie skomplikowany.
    Wynika to prawdopodobnie ze stosunkowo malej ilosci
    informacji dostepnej spoleczenstwu mysle na ten
    temat.Jak mozna rozpoznawac cos ,czego sie nie zna.
    Z pewnoscia jest wielu z nas ktorzy podejrzewaja ze
    sa w depresji, mysle ze porada u lekarza moze byc
    pierwszym krokiem do zmiany swego zycia.
    Z depresja mozna walczyc wieloma sposobami, i wkoncu
    wygrywa osoba cierpiaca na depresje a nie lekarz.
    Lekarz jesli dobry moze pokazac droge jak to zrobic.
    Uwazam ze depresja jest choroba duszy, serca i ciala.
    Bo zmienia ona wszystko.
    Ale....mozna ja pokonac...
    Wielu z was mowi ze nie bawia was kontakty z ludzmi i
    ich unikacie. Wydaje mi sie ze moze to sie zdarzyc w
    depresji ale nie tylko.
    Zgadzam sie ze rozmowa z innymi, dzielenie sie swoimi
    osobistymi przezyciami pomaga bo wiemy ze nie
    jestesmy sami. Nie sadze jednak ze byloby to pomocne
    w ciezkiej formie depresji.
    Oparcie w bliskich pozwala walczyc z depresja
    I prosze wierzyc ludzie sukcesu powinni byc jak
    najbardziej zainteresowani depresja. Dlaczego, bo
    moze to spotkac kazdego.
    Ludzie sukcesu jak najbardziej otwarcie mowia o
    depresji, bo przeciez cierpiala na nia zona bylego
    vice przydenta USA -Tipper Gore, rowniez Barbara
    Bush, Winston Churchil,Ksiezniczka Diana itp, rowniez
    ksiaze Charles ponoc byl na Prozacu.
    Depresja jest plaga XXi wieku. Trzeba ja traktowac
    serio jak uczestnicy tej dyskusji
    Zycze wszystkim powodzenia w walce z nia i
    uswiadamianiem spoleczenstwa ktorego niski stan
    wiedzy na ten temat prowadzi do nietolerancji i
    blednej oceny ludzi cierpiacych na nia.
    Jest to jedna z najbardziej pozerajacych czlowieka
    chorob.
    Dluga ta moja wypowiedz, pewnie o wiele za dluga.
    pozdrawiam serdecznie wszystkich!!
  • Gość: as IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 02.03.01, 13:54
    Gość portalu: bb napisał(a):

    &#62 &#62 Zgadzam sie ze rozmowa z innymi, dzielenie sie
    swoimi
    &#62 osobistymi przezyciami pomaga bo wiemy ze nie
    &#62 jestesmy sami. Nie sadze jednak ze byloby to pomocne
    &#62 w ciezkiej formie depresji.&#60 Ale,są też "stany
    podprogowe" w których możliwość wyrażenia słowami
    swoich odczuć mogłaby być bardzo pomocna i zapobiec tym
    ciężkim stanom. Myślałam o możliwości wypowiedzenia się
    na stronie "leczdepresję" dlatego, że tu jest wkońcu
    forum dyskusyjne. Czuję się już trochę źle, że zbyt
    dużo tu piszę. Tyle bym jeszcze chciała sformułować,
    zanalizować i wierzę, że byłoby to dla mnie korzystne,
    a może i dla kogoś innego, chociaż "mój przypadek"
    obiektywnie nie wydaje się być zbyt typowy. Alicja
    napisała tu kilka zdań o sobie, bardzo ogólnie, widać,
    że ma opory przed "otworzeniem się". Może możliwość
    wypowiedzenia się bardziej szczegółowego byłaby dla
    niej korzystna? Jak byłam dzieckiem pisałam pamiętnik,
    później wiersze.Obecna świadomość, że nikogo to nie
    obchodzi co teraz mogłabym napisać zniechęca do tej
    formy "autoterapi".Kto na tym forum odpowie Alicji czy
    innej potrzebującej osobie ? Tylko inny nieudacznik
    zajęty głównie sobą. Jak chodziłam do lekarza ciągle
    miałam wrażenie, że tak naprawdę to jego moje problemy
    nie interesują. Odwala kolejne zlecenie czekając na
    honorarium. Częstuje mnie typowymi formułkami i tyle.
    &#62 Oparcie w bliskich pozwala walczyc z depresja
    &#62 I prosze wierzyc ludzie sukcesu powinni byc jak
    &#62 najbardziej zainteresowani depresja. Dlaczego, bo
    &#62 moze to spotkac kazdego.
    &#62 Ludzie sukcesu jak najbardziej otwarcie mowia o
    &#62 depresji, bo przeciez cierpiala na nia zona bylego
    &#62 vice przydenta USA -Tipper Gore, rowniez Barbara
    &#62 Bush, Winston Churchil,Ksiezniczka Diana itp, rowniez
    &#62 ksiaze Charles ponoc byl na Prozacu.
    &#62 Depresja jest plaga XXi wieku. Trzeba ja traktowac
    &#62 serio jak uczestnicy tej dyskusji&#60 To wszystko
    prawda,ale nie zmienia to faktu, że konkretna "szara
    osoba" i jej problemy nie są ważne dla
    innych.Szczególnie jeśli problem dotyczy ludzi starych.
    Obserwuję pogardę dla ludzi starych, czy w jakiś sposób
    słabych. Można "zbijać kapitał polityczny" ekscytując
    się w sposób ogólny np bezrobociem czy biedą,
    równocześnie unikając zetknięcia się z konkretnymi
    przypadkami ludzi których to dotknęło. Można ogłaszać
    akcję "leczdepresję" równocześnie nie reagując na
    rozpaczliwe wołanie o pomoc tych, którzy są "o krok" od
    tego stanu. &#62 Zycze wszystkim powodzenia w walce z nia
    i
    &#62 uswiadamianiem spoleczenstwa ktorego niski stan
    &#62 wiedzy na ten temat prowadzi do nietolerancji i
    &#62 blednej oceny ludzi cierpiacych na nia.
    &#62 Jest to jedna z najbardziej pozerajacych czlowieka
    &#62 chorob.
    &#62 Dluga ta moja wypowiedz, pewnie o wiele za dluga.
    &#62 pozdrawiam serdecznie wszystkich!! &#60 Dziękuję za
    Twoją wypowiedź. Dla mnie nie była za długa. Również
    pozdrawiam.

  • Gość: bb IP: 203.173.231.76, 203.109.133.* 02.03.01, 21:12
    Uwazam ze pomysl dzieleniem sie swoimi
    przezyciami,refleksjami i wlasnymi doswiadczeniami z
    pokonywania czy zmagania sie z depresji jest
    wspanialy aczkolwiek nie nowy. Jesli przejrzysz
    anglojezyczne strony sieci to roi sie tam od stron
    poswieconych depresji,zwierzen , wzajemnego wsparcia,
    sa specjalne chaty . Pomaga to zrozumiec ludzkie
    cierpienia i jak to tego podejsc. Co na przyklad
    pomoglo tobie,moze okazac sie skuteczne dla innych.
    Przelewanie uczuc na papier jest pewna forma
    otwierania sie i odciazania sie emocjonalnego.

    Jesli chodzi o odpowiedzi na pytania pozostalych osob
    bioracych udzial w dyskusji, to uwazam ze nalezy je
    zachecic do zrobienia pierwszego kroku do szukania
    pomocy u tzw specjalistow, uwazam bowiem ze oni
    (lekarze)sa trenowani, zeby postawic odpowiednia
    diagnoze,stwierdzic czy ktos cierpi na depresje czy
    nie i odpowiednio poradzic jak postepowac. Mysle ze
    my nie mamy odpowiedzialnosci ani prawa radzic komus
    na tym forum jaka ta osoba ma diagnoze.
    Jesli chodzi o Alicje, to wydaje mi sie ze moze
    nalezalo by przygladnac sie blizej jej rodzinie, bo
    tam wydaje mi sie lezy problem, zaprosic meza do
    dyskusji , a takze syna. jesli to odpowiednie.
    Przykro mi ze mialas raczej niepozytywne
    doswiadczenie z lekarzem. Prosze jednak nie
    uogolniaj, jest wielu wspanialych ludzi , tak mi sie
    przynajmniej wydaje.
    Pozdrawiam
  • Gość: Edyta S. IP: *.wssk.wroc.pl 03.03.01, 20:56

    To prawda akcja jest powierzchowna ,bo cóż oferują że można porozmawiać ze
    specjalistami przez miesiąc a potem co nie będzie problemu czy dalsze leczenie w
    gabinecie prywatnym .W państwowej przychodni chory jest zbywany ,ledwo dostanie
    receptę albo tłumaczy się że połowa ludzi cierpi na nerwicę (rzadko słowo
    depresja jest używane) po co utwierdzać kogoś w przekonaniu że jest
    chory .Ale w prywatnym gabinecie jest ta sama osoba bardzo chora i leczenie jest
    długotrwałe ,jedna wizyta 80-100 zł .Cenią się bo konkurencja jest niewielka .Ja
    nauczyłam się pomagać sobie ...
  • Gość: Marengo IP: 212.244.191.* 01.03.01, 13:29
    Moja mama cierpi na depresję od wielu lat (leczy się dopiero od 2-3 lat). Nam,
    rodzinie, bardzo trudno jest z tym żyć. Brakuje nam już czasem cierpliwości,
    nie wiemy co powinniśmy zrobić, jak rozmawiać z mamą, jak ją traktować - czy
    jako osobę chorą - na specjalnych warunkach? Szukam porady zarówno od osób
    chorych, jak i od rodzin, w których ktoś choruje na depresję.
  • Gość: bb IP: 203.173.231.62, 203.109.133.* 01.03.01, 23:31
    Depresja jest stanem zniwolenia,ktory zmienia
    osobowosc osoby cierpiacej na nia, zmienia jej /jego
    sposob myslenia na negatywny. Czlowiek nie dostrzega
    nic pozytywnego , wrecz przeciwnie wyolbrzymia swoje
    bledy, wraca do niepowodzen, widzi siebie i caly
    swiat w czarnych kolorach. Nic nie ma sensu,na nic
    nie ma sie ochoty.Depresja moze przejac calkowita
    kontrole nad naszymi uczuciami, mysleniem, motywacja,
    zabiera koncentracje...itp.Czlowiek pod jej wplywem
    staje sie bezsilny,obojetny... Zachowanie osoby
    cierpiacej na depresje jest zmienione przez to
    schorzenie. Dlatego trzeba zawsze pamietac ze to
    Depresja a nie osobowosc tej osoby ktora dyktuje
    takie postepowanie. Nie jest to wina osoby cierpiacej
    na depresje ze na nia zapadla,. Jest to taka sama
    choroba jak zapalenie pluc. JEDNI ZAPADAJA NA
    DEPRESJE,INNI NA INFEKCJE. zALEZY TO OD PREDYSPOZYCJI
    NASZEGO ORGANIZMU. i PAMIETAJMY MOZNA I NALEZY JA
    LECZYC BO JEST WYLECZALNA.Nie wiem czy zdajecie sobie
    z tego sprawe ze zapada na nia 1 na 5 kobiet. Czyli
    jest to czesta kondycja,przykro tylko ze tak czesto
    nie rozpoznawana. Bo leczenie moze zrobic roznice.
    Jesli chodzi o czlonka rodziny cierpiacego na
    depresje to jego stan wplywa na innych czlonkow
    rodziny i moze niejednokrotnie zmienic jej
    funkcjonowanie. Tak jak chorego na zapalenie pluc
    ctraktujemy inaczej, np podajemy mu plyny do
    lozka,opiekujemy sie, tak osoby chorujace na depresje
    potrzebuja opieki tylko nieco innej. Duzo
    troskliwosci , wyrozumienia, dobrego serca, wsparcia
    duchowego.
  • Gość: Pedagog IP: 212.191.70.* 04.03.01, 13:59
    Zauwazylem z przyjemnoscia, ze pod literkami bb skrywa
    sie fachowiec, do tego zyczliwy co latwo zauwazyc z
    innych jego odpowiedzi. Troche i ja czuje sie w tej
    dziedzinie fachowcem,aczkolwiek nigdy nie zdarzylo mi
    sie doznawac tak ciezkich objawow jak opisuje medycyna
    czy dyskutanci. Kazdy ma swoje wlasne doswiadczenia i
    dobrze, ze sie nimi z innymi dzieli.Dziekuje bb za
    slowa otuchy odnosnie bylej zony. Musze przyznac z
    zalem , ze pomimo swojego wieku dosc juz
    zaawansowanego ciagle jeszcze nie moge wyzwolic sie z
    tego co nazywa sie "syndromem krotkich spodenek" .
    Moze dlatego, ze pracuje z mlodymi ludzmi i mam
    poczucie odpowiedzialnosci za ich przyszle losy. A
    przeciez wypadaloby wg. wskazowek sw. Pawla przestac
    czuc ,myslec i postepowac jak dziecko. I sam to
    mlodym ludziom zagubionym powtarzam. , ze aby pozbyc
    sie cierpienia ktorych przyczyna sa urazy z
    powodu kontaktow miedzyludzkich trzeba czasami
    swiadomie byc egoista , zachowac sie w sposob
    asertywny. Z drugiej strony nie nalezy znow popadac
    w przesade, bo jak pokazala historia i nadal
    przyklady daje wspolczesnosc cokolwiek by nie zostalo
    powiedziane , napisane czy wynalezione , to zawsze
    znajda sie tacy , ktorzy wykorzystaja to dla wlasnej
    korzysci a na szkode innym. Dotyczy to takze
    naduzywania asertywnosci. W najlagodnieszej wersji
    przybiera to postac manipulacji. Tak naprawde to
    wszyscy wszystkimi manipuluja. Obserwuje sie to
    rowniez w swiecie zwierzat, jak pokazuja badania
    etologow. Cale wychowanie jest manipulacja, tyle ze w
    jego zalozeniach lezy szlachetny cel , jakim jest
    dobro ogolu. W wypowiedziach uczestnikow dyskusji
    daje sie zauwazyc dosc czeste zale z powodu
    trudnosci w kontaktem z wychowawcami, rodzicami,
    rowiesnikami . Poczucie lojalnosci nie pozwala na
    sprzeciw wobec krzywdy, odplacenie komus tym samym,
    zemste i tp. Znam ten bol z wlasnych doswiadczen
    wieku dorastania, kiedy rodzice aby wymusic
    posluszenstwo naduzywali argumentow religijnych,
    straszenia duchami, wiedzmami, cyganem, pieklem
    itd. Profesorowie licealni zas zachowywali sie
    niczym bogowie na Olimpie. A koledzy i kolezanki
    kazdy jak potrafil staral sie zajac lepsze miejsce w
    kolejnosci dziobania. Dzis jeszcze czuje podswiadomy
    lek kiedy w kontakcie z roslym mezczyzna spotykam
    sie z chamskim zachowaniem , ze za chwile przylozy
    mi piescia lub da kopniaka. Co zreszta i teraz
    zdarzylo mi sie nieraz doznac ze strony mlodych
    osilkow. Wspolczesne wychowanie rozni sie zasadniczo
    od tego sprzed kilkudziesieciu lat i mlodziez ma
    teraz chyba zbyt duzo luzu. Znam to z wlasnego
    doswiadczenia w pracy w szkole , z wypowiedzi
    nauczycieli, widze zachowanie na stadionach,
    rozroby w szkole, plage narkotykow. Jestem zdania ,
    ze pedagogika ' , zbyt uprzednio
    rygorystyczna "przegiela pale " za bardzo w
    strone bezstresowego wychowania. Z innych powodow
    cierpialo moje pokolenie, przypuszczalnie z innych
    cierpi mlodziez obecnie. Mlodzi ludzie maja obecnie
    dostep do niewybrazalnie bogatych zasobow informacji.
    Gdybym tak w wieku nastu lat mial encyklopedie,
    slowniki , radio i tyle innych publikatorow z
    ktorych nieustannie plyna same cenne informacje o
    tym jak zyc i co jest w zyciu najwazniejsze! Mnie
    karmiono Glosem Robotniczym i Trybuna Ludu , ktore
    trzeba bylo czytac aby przygotowac komunikat na
    ogolnoszkolna codzienna prasowke przed rozpoczeciem
    zajec szkolnych w liceum .Zazdroszcze Wam mlodzi
    ze zyjecie w tak wspanialych czasach. Moje
    pokolenie bylo dyrygowane przez starszych , ktorzy na
    wszystkim trzymali reke, abysmy zbyt szybko nie
    awansowali i nie wygryzli ich ze stan
  • Gość: as IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 02.03.01, 11:37
    Wierzę, że brakuje cierpliwości. Sądzę, że powinniście okazywać mamie życzliwe
    zainteresowanie jej problemami.Jednak nie na siłę. Gdy byłam w takim stanie
    denerwowały mnie "dobre rady" o które w danym momencie nie prosiłam.Sądzę, że
    zamiast takich rad dla niej lepiej próbować opowiedzieć o swoich problemach i
    prosić mamę o radę. Niech czuje się potrzebna, niech się czymś
    zainteresuje.Może właśnie to być przyczyną depresji, że czuje się "poza
    nawiasem życia "? Może sami też coś skorzystacie, jeśli potraktujecie chorą
    starszą osobę jak równorzędnego partnera, a nie "kłopotliwy ciężar"? Leczenie
    nic nie pomoże jeśli nie ustaną przyczyny tego stanu.Napewno nie będzie już
    młodsza i sprawniejsza, ale mimo to powinna poczuć, że jest dla kogoś ważna ona
    sama i jej życiowe doświadczenie. "Uczmy się kochać ludzi, tak prędko odchodzą".
  • Gość: Darek IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.01, 14:45
    Zaglądam na tą stronę codziennie za pierwszym razem przejrzałem wszystkie wpisy
    pobieżnie, byłem skupiony tylko na sobie swoim ja na moim bólu chciałem to
    wyrzucić z siebie wykrzyczeć. Teraz za każdym razem czytam wszystkie wpisy,
    pozwoliło mi to na spojrzenie na mój problem z pewnego dystansu z pewnej
    perspektywy Nie uwalnia to wprawdzie od problemu ale uświadamia mi że skupianie
    się na sobie i rozczulanie się nad sobą jest skrajną formą egoizmu i głupoty
    świadomość ta pozwala na choćby krótkotrwałe pozbieranie się do kupy. Myślę że
    znalezienie odpowiedniego punktu odniesienia który pozwoli nam na spojrzenie na
    nasze własne problemy z odpowiedniej perspektywy jest jakąś szansą na powrót
    do .............. właśnie do czego, do normalności ?czy człowiek po tym co
    przeszedł będąc w depresji może tak samo patrzeć na rzeczywistość jak wcześniej
    czy też jego postrzeganie rzeczywistości ulega radykalnej zmianie. W każdym
    bądź razie świadomość że nie jest się pępkiem świata działa jak kubeł zimnej
    wody przynajmniej tak długo do póki o tym nie zapomnimy.
  • Gość: bb IP: 203.173.230.51, 203.109.133.* 02.03.01, 12:50
    Trudno jest odpowiedziec na pytanie Marengo,nie znajac szczegolow sytuacji
    jej/jego mamy. Nie znajac nawet formy depresji , chroniczna czy nie , skoro
    mama jednak cierpi na nia od wielu lat to musi byc chroniczna
    Ciekawi mnie co lekarz prowadzacy albo psycholog zasugerowal azeby wesprzec
    rodzine w pokonywaniu depresji? Czy jest mozliwe szukac ich porady i wskazowek
    jak postepowac ? Formy depresji przeciez sa rozne , jest tzw. ostra i
    przewlekla ,ktorej skutki moze odczuwac nie tylko osoba cierpiaca na nia ale i
    cale otoczenie.
    Jest tzw sytuacyjna inaczej mowiac reaktywna ,czyli reakcja na stresy
    srodowiska i jest tzw. endogenna mogaca sie rozwinac bez zadnych przyczyn
    zewnetrznych.....
    Sadze ,ze bardzo istotne jest ocenic nalezycie stan mamy przez odpowiedniego
    specjaliste i starac sie wproadzac w zycie jego zalecenia. Poza tym duzo czytac
    o depresji ... Pomoze to zrozumiec co to jest i jak nalezy do tego podchodzic.
    Mysle ze w postepowaniu wobec takiej osoby nalezy przedewszystkim pokazac jej
    jak wartosciowa jest ona dla nas, i jak wazne dla nas jest jej samopoczucie,
    juz dowod tego ze myslicie o niej moze wplynac na jej samoocene. Bo gdy
    jestesmy w depresji ,mamy wrazenie ze nie przedstawiamy zadnej wartosci albo
    mamy lek przed wszystkim. Chociaz lek to raczej chyba nerwice.
    Wiec podsumowujac daj odczuc swojej mamie jak wazna i bliska jest Wam, bedzie
    to dla niej wazne , bo moze przywroci jej to sens zycia. A przeciez o to
    chodzi ,nie??
    pozdrawiam
    I mysle ze jest to pewne doswiadczenie dla Ciebie niec kontakt z depresja.
    Czytaj duzo na ten temat, a pomoze to w przezwyciezeniu niecierpliwosci, ktora
    moze byc naturlna reakcja w tej sytuacji , zycze powodzenia i pomysl tylko ze
    na kazdej szrokosci geograficznej jest ten sam problem ,bo dotyczy on ludzi..
    chyba znowu za dlugi wywod ale interesuje mnie ten temat, coz...
  • Gość: m IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.01, 15:18
    pomocy!!! ja już tak żyć nie mogę. bezsens. nie mam nikogo ,z kim mogłabym
    porozmawiać. wszystkich straciłam.
  • Gość: Darek IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.01, 19:00
    No to ja mam chyba depresję od lat 15 ludzie nigdy
    nie byli mi potrzebni zawsze ich unikałem męczyli
    mnie i ich małe problemy w boga nie wierzę i nich mi
    ktoś odpowie dlaczego muszę umrzeć ja moi rodzice
    moje dzieci dlaczego wy wszyscy musicie odejść
    dlaczego dlaczego dlaczego słucham radia zamordowano
    ośmioletnią dziewczynkę dlaczego wiem że wszyscy
    zadają sobie te pytania wszyscy i od zawsze ale to ja
    i teraz jestem bliski obłędu
  • Gość: as IP: 212.106.168.36, 213.186.82.* 02.03.01, 01:50
    Darku ja też jestem niewierząca, ale nie to było
    powodem mojej depresji.Właściwie to nie wiem co było
    powodem, bo nie miałam wówczas powodów
    obiektywnych.Podobnie jak Ty jednak nie mam dobrego
    kontaktu z ogółem ludzi, chociaż bardzo tych
    kontaktów mi brakuje. Często nudzi mnie rozmowa.Boję
    się, że innych może z kolei nudzić to co ja mam do
    powiedzenia, boję się odrzucenia.Czuję się
    wyobcowana.Nie potrafię włączyć się w coś z t.zw
    entuzjazmem, do wszystkiego podchodzę sceptycznie.
    Może to jest właśnie osobowość skłonna do depresji?
  • Gość: bb IP: 203.173.231.76, 203.109.133.* 02.03.01, 21:32
    Gość portalu: as napisał(a):



    &#62 Nie potrafię włączyć się w coś z t.zw
    &#62 entuzjazmem, do wszystkiego podchodzę sceptycznie.
    &#62 Może to jest właśnie osobowość skłonna do depresji?

    Moze podchodzisz do wszystkiego sceptycznie ale z wielkim zainteresowaniem i
    sercem. A to przeciez sie liczy. Przeciez to ty zainicjowalas ta dyskusje , ktora
    naprawde mnie wciaga.Pozdrawiam. Co myslimy o sobie nie zwasze jest obiektywne,
    bo to tylko twoja opinia o tobie. Tylko rzeczywistosc moze to zweryfikowc no i
    opinie innych ludzi. Pozdrawiam wszystkich


  • Gość: veth IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.01, 16:48
    objawy ,które podałeś bardziej są zbliżone do schizofrenii.Chorzy na
    schizofrenię nigdy nie mają depresji.
  • Gość: Darek IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.03.01, 18:43
    Gość portalu: m napisał(a):

    &#62 pomocy!!! ja już tak żyć nie mogę. bezsens. nie mam nikogo ,z kim mogłabym
    &#62 porozmawiać. wszystkich straciłam.
    Nie wiem czy to dobry pomysł aby ktoś w depresji starał się pomóc innej osobie z
    podobnymi problemami ale ostatnią oznakom człowieczeństwa jest próba pomocy komuś
    kto być może tej pomocy potrzebuje bardziej niż my sami ...........jeśli chcecie
    piszcie gorzej i tak już nie będzie


  • Gość: pedagog IP: 212.191.70.* 03.03.01, 16:11
    Z listow wynika ze bardzo cierpi plec zenska.
    Spotkalem sie kilkakrotnie z podobnymi objawami u
    studentow,czesto sprawiaja wtedy wrazenie malo
    zdolnych lub wrecz tepych i traca na tym bardzo.
    Jestem na takie zachowania wyczulony i staram sie
    wtedy dawac szanse umozliwiajac dodatkowe terminy
    zaliczen , konsultacje , nterwencje u dziekana itp.
    Dobrze , ze prasa naglosnila ten temat, gdyz
    dolegliwosci psychiczne zawsze stanowily temat
    wstydliwy . Pragne pocieszyc osoby cierpiace , ze jak
    kazde cierpienie , tak i to uczy wrazliwosci na na
    cierpienia innych. Jest tez chyba zwiazane z pewna
    glebia myslenia. Na depresje cierpialo wielu
    wybitnych ludzi, ale jeszcze wieksza liczba zmarnowala
    przez nia swoje szanse zyciowe. Na ogol najblizsi
    zamiast pomagac to jeszcze bardziej szkodza. Moze
    kobietom cierpiacym jest latwiej bo w etosie meskim
    jest opiekowac sie slaba i bezbronna kobieta. Gorzej
    jest mezczyznie. Sam tego doswiadczylem gdy zona na
    moje narzekania na bole glowy, migreny, stany
    oslabienia , zle nastroje , gdy mialem chec
    odizolowac sie i spedzic czas samotnie reagowala
    napastliwie , szydzac z moich slabosci. Zwykla wtedy
    powtarzac: co to za mezczyzna , ktorego boli glowa i
    ktory miewa slabosci! To ja , slaba kobieta mam
    prawo do stanow slabosci a nie narzekam! Prawdziwy
    mezczyzna jest jak superman! Powinien kobiecie rzucic
    do stop caly swiat i nosic ja na rekach ! Ten a
    ten to jest prawdziwy mezczyzna ! Ten to umie
    zalatwiac sprawy i jest wysoko wartosciowy
    biologicznie! A ty to jestes slepy zaulek
    ewolucji. Jak sie nie umie zaspokoic wymagan kobiety
    , to nie trzeba bylo sie zenic! A ja jestem kobieta i
    mam prawo! My kobiety przez cale wieki bylysmy przez
    was mezczyzn wykorzystywane i uciskane , zmuszane do
    rodzenia dzieci, gwalcone na wojnach , nie mialysmy
    praw wyborczych itd. itp. To ja teraz beda sie na was
    mscic! I to nie zarty . Tak mowila moja byla zona ,
    obecnie pani profesor nauk ekonomicznych. Byla, bo
    potem wystapila o rozwod, a wysoki sad , tez
    kobieta rozwiod zdecydowal i to jeszcze z mojej
    winy. Wcale tu nie przesadzam. Przypuszczam , ze
    sklonnosci do depresji sie dziedziczy, w mojej
    rodzinie znajduje przyklady osob ,ktore chyba na ye
    dolegliwosc cierpialy. Moze ale nie musi byc
    skojarzona z migrena, gdyz w obu tych jednostkach
    chorobowych obserwuje sie niedobor neuroprzekaznika
    serotoniny. Zalecam osobom o takich sklonnosciach
    wybrac zawod malo stresujacy. Ale w naszych czasach
    trudno o taki. Przypuszczalnie w przeszlosci osoby o
    takich predyspozycjach znajdowaly schronienie w
    klasztorach. Osobiscie pocieszam sie , ze depresja
    jest rodzajem bezpiecznika chroniacym zbyt wrazliwy
    uklad nerwowy przed przeciazeniem. I w moim przypadku
    sie to potwierdza, gdyz nie udalo mi sie wpasc w zaden
    nalog, ani palenie ani picie alkoholu, zadne narkotyki
    nie sprawialy mi mi przyjemnosci. Przeciwnie,
    dostawalem bolu glowy , torsji, kolatania serca itp.
    sensacji. Nawet seks mnie specjalnie nie pociagal,
    czasem tez prowadzil do podobnych objawow. A drugiej
    strony pomimo ukonczonych 60 lat znajomi zazdroszcza
    mi sprawnosci fizycznej, smuklej sylwetki i
    odpornosci na wirusy i bakterie( od 8 lat nie
    chorowalem na grype). Przypuszczam, ze ludzie o silnym
    ukladzie nerwowym zapadaja na zawaly, nadcisnienie,
    chorobe nowotworowa, choroby zakazne itp. bo maja zbyt
    mocne bezpieczniki, ktore pozwalaja im pracowac bardzo
    wydajnie bez wytchnienia zuzywajac wlasny organizm.
    Popatrzcie na ciebie wszyscy cierpiacy lub
    podejrzewajacy depresje z tego punktu widzenia.
    Niektorym w przezwyciezeniu depresji pomogla wiara w
    Boga osobowego ,czyli takiego jak w Ewangelii
    chrzescijanskiej. Wiara
  • Gość: Wladek IP: *.unregistered.formus.pl 24.04.01, 17:22
    Twoje slowa bardzo mi pomogly. Widze, ze nie jestem osamotniony. Dziekuje.
  • Gość: Pedagog IP: 212.191.70.* 03.03.01, 16:22
    Przepraszam, ale podalem zly adres , dyskusja na temat
    Czy Bog istnieje jest pod haslem www. polityka .pl w
    przedostatnim numerze. Ta pomylka swiadczy tez , ze
    cos mi dolega .
  • Gość: bb IP: 203.173.231.12, 203.109.133.* 04.03.01, 00:36
    1. Gratulacje z rozwodu , mysle ze niejeden zapadlby
    na depresje majac taka towarzyszke zycia jak twoja
    byla zona
    2 depresja jako bezpiecznik ,oryginalne ale chyba do
    konca nie zgadzajace sie ze stanem wspolczesnej
    wiedzy na temat depresji,
    wiadomo nam, ze depresja wlasnie sprzyja rozwojowi
    problemow medycznych, np zwieksza ryzyko zachorowan
    na zawal serca o 2,5 raza, obniza odpornosc
    immunologiczna ustroju, moze doprowadzic do hustawki
    cukrow przy cukrzycy a wtornie do pojawienia sie
    komplikacji tej przewleklej choroby, wydluza czas
    leczenia problemow medycznych itd ,itp lista
    niekonczaca sie Efekty depresji sa dalekosiezne: nie
    tylko psychologiczne, emocjonalne ale takze
    fizyczne i spoleczne itd. Dlatego tak istotne
    walczyc z tym stanem.
    co do wiary to mysle ze daje ona poczucie
    bezpieczenstwa, przynaleznosci do czegos i
    identyfikacji z czyms, chyba laczy sie z nadzieja na
    lepsza zmiane , ale to tylko moja prywatna opinia

    Jesli chodzi o wizerunek mezczyzny supermana , to
    wydaje on mi sie nieaktualny przy wspolczesnym
    trendzie do partnerstwa, rownowagi ,rownej
    odpowiedzialnosci .Role mezczyzny i kobiety staja sie
    bardzo podobne we wspolczesnym cywilizowanym swiecie
    i odrebnosci sie zacieraja. Twoja byla zona, z jednej
    strony silna ,w istocie rzeczy wydaje byc sie bardzo
    slaba skoro oczekiwala przez ciebie wypelniania roli
    silacza
  • Gość: Darek IP: *.katowice.ppp.tpnet.pl 04.03.01, 19:34
    Przykro mi niezmiernie ze nie mogę nawiązać dialogu na podobnym poziomie ale z
    mojego punktu widzenia wydaje mi się że komplikuje PAN swym wywodem istotę
    problemu a istotom problemu depresji jest być może brak akceptacji otaczającej
    nas rzeczywistości brak zgody na taki bieg rzeczy, wewnętrzny bunt i świadomość
    braku możliwości zmian. Szczególnie świadomość braku możliwości wpływania na
    własne życie i brak akceptacji zarówno tego co przeżyliśmy do tej pory jak i
    tego co życie nam przyniesie jest według mnie jedną z kilku głównych przyczyną
    depresji .
  • Gość: bb IP: 203.173.231.25, 203.109.133.* 05.03.01, 11:02
    Depresja jest cierpieniem, ktore trapilo czlowieka przez wieki. Sczescie ze nie
    zyjemy w XV wieku bo wtedy bylibysmy spaleni na stosie. "Czarownice" to
    przeciez najczesciej byly osobami cierpiacymi na choroby psychiczne,szczegolnie
    depresje.Rowniez do niedawno twierdzono, ze depresja jest nieodlacznym stanem
    towarzyszacym starzeniu sie! Wiec po co leczyc skoro to normalka! Co za blad!
    Dzis nam sie prawie nie chce w to wierzyc ale byla to teoria egzystujaca tylko
    50-100 lat temu.W tym sensie nastapil wielki postep, no coz depresja istnieje
    dalej , ba zachorowalnosc na nia sie zwieksza i dotyczy to mlodych ludzi.Byloby
    to naprawde proste gdyby wystarczylo powiedziec wezc sie w garsc albo mysl
    pozytywnie, albo badz asertywny. Tylko osoba ktora ma poczucie wlasnej wartosci
    moze byc asertywna, Ci co cierpia na depresje nie maja najczesciej poszanowania
    do siebie, jestem niczym , niczego w zyciu nie osiagnalem,itd. Jest to
    znieksztalcanie wlasnego wizerunku przez depresje. Osoby cierpiace na depresje
    nie zdaja sobie z tego sprawy i przyjmuja ze to co mysla jest faktem, A czy
    opinia moze byc faktem????Nigdy
    Negatywna opinia wywoluje negatywne (depresyjne uczucia) ,nawet normalny
    czlowiek jakby powiedzial sobie jestem do niczego to z pewnoscia wywolaloby to
    u niego przygnebiajace uczucia.
    To co opisuje Darek to depresyjne mysli i depresyjne uczucia wywolane wtornie
    przez depresyjne mysli. Jest to jedna z wielu cech depresji a nie jej
    przyczyny. Przyczyna moze byc calkiem co innego. Dobrze myslisz
    Darek .Rozpoznajesz ze ponure mysli moga byc przyczyna ponurych uczuc. A jak tu
    zmienic nasz tok myslenia. Okazuje sie ze mozna to zrobic
    Jesli chodzi o wypowiedz pedagoga to manipulacja,rywalizacja kieruje
    zachowaniem ludzi zeby przetrwac albo okazac sie lepszym od drugiego.Biedny
    tylko ten gorszy, ktory sobie to wezmie do serca i nie zauwazy ze moze w jenej
    dziedzinie jest gorszy ale gdzie indziej jest gora.
  • Gość: SONIA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.01, 21:38
    TRZEBA MYŚLEĆ POZYTYWNIE, ODRZUCAĆ PODŚWIADOMIE TO CO BYŁO PRZYKRE. ZNALEŹĆ
    ANTIDOTUM W RELAKSIE. SZUKAĆ SZCZĘŚCIA BLISKO SIEBIE.
    ODSYŁAM DO:
    Depresja jest uleczalna
    http://www.dzieci.org.pl/pap/nauka/20010301182752.html
    sonia
  • Gość: Pedagog IP: 212.191.70.* 06.03.01, 18:44
    Wszystko sie zgadza. Depresja wieku podeszlego jest
    coraz powszechniejsza podobnie jak wiele innych
    chorob, ktore pojawiaja sie dopiero w starszym wieku.
    Skoro takie osoby wciaz zyja, w naszych czasach to
    dlatego, ich praprapra...przodkowie zdazyli odchowac
    swoje potomstwo , ktore zdazylo sie usamodzielnic,
    odchowac swoje potomstwo itd. Moje rady dotyczyly
    raczej lekkiej postaci tej choroby i opieram je na
    podstawie wlasnych doswiadczen, gdzie okazaly sie w
    miare skuteczne. Ale i ja musialem zasiegac pomocy
    psychiatry i prozacu. W ciezkich przypadkach moze
    pomoc tylko psychiatra i farmaceutyki. Ale trzeba
    sie starac i samemu. Sam sobie pomagam jazda na
    rowerze , plywaniem ,praca fizyczna, uprawianiem
    dzialki ale w miare sil, wysilek stosuje umiarkowany
    ale dlugotrwaly bo wiek juz nie pozwala na wyczyny.
    Stwierdzam zbawienny wplyw wysilku fizycznego na
    stany chandry, znuzenia umyslowego, niepokoju ,
    bezsennosci. Czyli zajac sie czyms co wciaga , aby
    odwrocic uwage od mysli o wlasnej niemoznosci.
    Narabanie drzewa, wypielenie dzialki, posprzatanie
    mieszkania -te czynnosci dosc skutecznie zabijaja
    czas a nie wymagaja zadnej inteligencji. Kazdy
    powinien sprobowac co mu najlepiej pomaga. Najgorsze
    jest lezenie bezczynne i wsluchiwanie sie w dzialanie
    wlasnego organizmu, bo to i zdrowego moze doprowadzic
    do hipochondrii. Wypowiadanie sie na forum tez moze
    byc forma terapii, podobnie jak pisanie pamietnika
    lub wynurzenia przed serdecznym przyjacielem. Na tym
    forum sa anonimowe, a to dziala jeszcze skuteczniej.
    Najgorsze jest skrywanie negatywnych emocji w sobie,
    bo jesli ktos nosi w sobie kwas, to ten kwas w
    pierwszej kolejnosci zaszkodzi nosicielowi. Dlatego
    myslmy pozytywnie , potepiajmy zle uczynki a modlmy
    sie za grzesznikow, jak nakazuje Ewangelia.
    Niejednemu moze pomoc zarliwa wiara w Boga osobowego
    i rozmowa z ksiedzem , bo to tez forma psychoterapii.
  • Gość: sonia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.01, 00:05
    Proszę jeszcze zajrzeć do:
    http://www.gazeta.pl/alfa/artykul.jsp?
    xx=85628&dzial=020608
    sonia
  • Gość: goahead IP: 212.244.163.* 25.04.01, 13:12
    A ja proponuję zajrzeć na fora: 'Kobieta', 'Mężczyzna', 'Towarzyskie' i poczytać sobie tam wypociny pedagoga
    vel Ped lub Mary (212.19.170). Ludzie nie słuchajcie i nie czytajcie tego zboczeńca, on ma rzeczywiście coś nie
    w porządku z głową, ale to napewno nie depresja. Nie dziwię się, że odeszła od niego żona. To jej chyba należy
    współczuć, a teraz facet ma manię nt. feminizmu i wszystkich wyzywałby na pojedynki
    lingwistyczno-semantyczne. A przy okazji Ped to chyba jest skrót od Pedofil.
  • mary_z_danii 26.04.01, 14:03
    Facet jest ewidentnie nawiedzony, co nie tylko ja zauwazylam :))
    Depresja jest powaznym problemem, nie neguje tego, ale nie jest zadnym
    usprawiedliwieniem dla odreagowywania swych problemow na innych.

    Ped, czyli adres: 212.191.70.* jest tez na forum Nauka, jako apsarze i fizyk.

    Goahead -zerknij prosze na forum Kobieta, cos dla tego "medrca" z bozej laski,
    czyli peda tam przybylo ;)
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.