Ca planoepitheliale bronchi Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam !

    Rozpoznano u mojego taty

    1) dex.Casus inop.

    2) Haemoptoe in decursu morbi

    3) Morbus obturativuspulmonum chronicus



    RTG: Pole płuca prawego w całości zwęzone .Jednolite zacienione w polu dolnym
    prawym w łączności z dolnym biegunem wnęki-wnęka poszerzona
    guzowato.pozostałe pola płucne b/z.sylwetka serca poszerzona w wym
    poprzecznym.lewa kopuła przepony kąt p-ż wolny.



    OB.-90/105



    Badania biochemiczne-glukoza we krwi –102mg%, mocznik-26mg%,Na138Eg/l,K-4,4-
    3,7mEg/l, AlAT –31u/l, biliryb 0,70mg%,D-dimery 505ng/ml



    Spirometria VC-76%,FEVI68%,VC 90%,PEF65% MEF50-57%



    Plwocina na BK –

    Plwocina na posiew –w badanym mat wyhodowano Staphylococcus aureus MSSA

    Plwocina cyt-2 x sluzowo-ropna



    Bronchofiberoskopia: krtań, tchawica bz, oskrzele gł lewe b/z, oskrzele
    gł.prawe (ok.1 cm od ostrogi gł.nacieczone przez kalafiorowatą zmiane
    zamykającą ujście o.pośredniego,szczelinowato zwęzającą ujscie
    o.górnopłatowego)

    Dgn.Tu pulm dex Ca susp. Ze względu na zaawansowanie wątpliwa operacyjnośc.



    Wyc.oskrzela hist-pat Infiltratio carcinomatosa bronchi.Carcinoma
    planoepitheliale.



    EKG-RZM o częstotliowści ok.150/min.Sinistrogyria.Poza tym zapis w granicach
    normy.





    Obecnie tato jest po radioterapii Co-60 20Gy 5 fr. W czasie naświetleń
    wystąpiła podwyższona temperatura , która obecnie po zakonczeniu naswietlan
    utrzymuje się i czasem siega do 38,6 stopni. Czym ta temperatura może być
    spowodowana ???

    Proszę o wyjasnienie rozpoznan. Jak bardzo choroba jest zaawansowana. Rak
    jest nieoperacyjny. Czy to oznacza ze nawet po radioterapii nie będzie
    możliwa operacja ?? Jakie rokowania ma ten rodzaj raka-płaskonabłonkowy?Czy
    możliwa jest jakas inna droga leczenia ?Co może dac ta radioterapa??

    Proszę o pomoc.



    Magda



    Mój email : mistres@op.pl

    • Gość: Doki IP: *.96-201-80.adsl.skynet.be 26.02.05, 12:04
      > Jak bardzo choroba jest zaawansowana.

      Bardzo. :-(

      > Rak jest nieoperacyjny. Czy to oznacza ze nawet po radioterapii nie będzie
      > możliwa operacja ??

      To malo prawdopodobne w tym stadium.

      > Jakie rokowania ma ten rodzaj raka-płaskonabłonkowy?

      Ten akurat nowotwor rokuje srednio, tzn sa lepsze, sa gorsze. Ten konkretny
      przypadek raczej rokuje marnie. Czas przezycia liczony w miesiacach (kilka-
      kilkanascie) (nie znajac szczegolow i bez badania pacjenta moja ocena jest z
      koniecznosci bardzo zgrubna).

      > Czy możliwa jest jakas inna droga leczenia ?Co może dac ta radioterapia??

      Radioterapia moze lokalnie ograniczyc wzrost guza lub spowodowac jego czasowe
      zmniejszenie, czyli opoznic nieuniknione- zamkniecie oskrzeli guzem, zapalenie
      pluc (choc juz wyhodowano gronkowca z plwociny i sa radiologiczne oznaki
      niedodmy/zapalenia pluc) i niewydolnosc oddechowa.

      Wniosek: nie jest dobrze. Pomoz ojcu zaplanowac dobrze te resztke zycia, ktora
      jeszcze ma.
      • Gość: marcin IP: *.makow-maz.sdi.tpnet.pl 26.02.05, 21:55
        nie stety nic dodać nic ujać. smutne
        Moja rada nie dać Ojcu cierpiec znalezć opieke Hospicjum naj lepiej domowego
        • Gość: MAGDA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 10:55
          CZY z tych wyników cos wskazuje ze są przerzuty ???
          • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 28.02.05, 11:09
            Gość portalu: MAGDA napisał(a):

            > CZY z tych wyników cos wskazuje ze są przerzuty ???

            W opisie zdjecia rtg: "wneka prawego pluca poszerzona guzowato" wskazuje na
            prawdopodobne przerzuty do wezlow chlonnych.
        • Popieram Marcina. Mój tatuś chorował na niedrobnokomórkowego raka płuc. Zmarł 7
          miesiecy temu. Był pod opieką hospocjum domowego, choć myślał, że jest to
          poradnia leczenia bólu. Do domu przychodził wspaniały lekarz, który był z nim
          czasami po kilka godzin. Wysłuchał, doradził. Tatuś nazywał go: mój doktorek.
          Zajął się nie tylko uśmierzeniem bólu (tatko był tak medycznie ustawiony, że
          nie cierpiał) ale również zainteresował się psychiką chorego. To on zauważył
          depresję, leczył go z tego. Ostatnie chwile taty były szczęśliwe (jeśli tak to
          można nazwać). Przychodziły pielęgniarki, pobierały krew na badania, żartowały.
          Pracownik socjalny doradził jakie dokumenty należy wypełnić aby uzyskać
          odszkodowanie z tytułu cieżkiej choroby i pobytu w szpitalu. Wypisano wniosek o
          rentę, dzięki czemu mama po śmierci taty nie pozostała bez środków do życia.
          Każda wizyta doktorka dodawała tacie sił, a po jego śmierci nie zostaliśmy
          pozostawieni sami sobie. Tato zmarł w domu, godnie i w otoczeniu miłości. Warto
          się nad tym zastanowić.
    • Gość: MAGDA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.05, 15:29
      Hospicjum? Tato chodzi o własnych siłach, normalnie rozmawia,zartuje .Nie
      uwazam ze powinien sie znalezc w hospicjum.Tam raczej leza ludzie ktorzy o
      własnych siłach nie chodza, nie wstają.
      • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 27.02.05, 16:25
        Gość portalu: MAGDA napisał(a):

        > Hospicjum? Tato chodzi o własnych siłach, normalnie rozmawia,zartuje .

        I nie przejmuje sie krwiopluciem? No to bomba (albo juz kompletnie zamknal oczy
        na rzeczywistosc). Musi tez mocno kaszlec i miec zadyszke. Jesli nie, to wyniki,
        ktore wstukalas, sa nieaktualne.

        > Tam raczej leza ludzie ktorzy o własnych siłach nie chodza, nie wstają.

        Nie jest to do konca prawda. Ale dlatego Marcin pisal o hospicjum domowym. Moze
        chociaz zorientuj sie, poszukaj kontaktu? Moze sie przydac.
        • Gość: marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 18:15
          Absolutnie nie sugeruje umieszczania Ojca w Hospicjum. Proponuje jedynie aby
          lekarze , pielegniarki i ewentalnie wolentariusze z Hospicjum przejeli opiekę
          nad Ojcem.Obawiam sie ze bedzie wam potrzebna profesjonalna pomoc równiez
          psychologiczna.Z mojego doswiadczenia wynika ze tak zwany Lekarz Rodzinny nie
          bedzie umiał Wam pomóc kiedy stan chorego ulegnie pogorszeniu. Oby jak
          najdłuzej dył w tak dobrym stanie jak mówisz.A tak z innej beczki to przykre
          jak ludzie mało wiedzą o ruchu chospicyjnym wszedzie tylko stereotypy.
          W razie potrzeby słuzę ragą , mam pewne doswiadczenie praktyczne ( i nie stety
          rodzinne) wleczeniu paliatywnym.
          • ... pod postami Marcina i Dokiego.
            Rok temu na nowotwór z przerzutami zmarła moja teściowa. Rodzina do końca
            wypierała problem, na moje sugestie, by skontaktować się z hospicjum
            (pozostawiając mamę w domu (!!!), ale zapewniając jej komfort braku bólu - ten
            aspekt opieki w polskich szpitalach, nie wspominając o opiece w tzw. "rejonie"
            stoi na poziomie... ech, szkoda gadać). Do końca słyszałam, że "jeszcze nie
            czas, bo mama jest w świetnej formie". Teściową tydzien przed zgonem ze
            szpitala oczywiście wypisano, pod koniec cierpiała, tak naprawdę nie miała
            lekarza prowadzącego,rodzinny był własciwie nieuchwytny, kiedy potrzebna była
            jego pomoc. Gdy doszło do niewydolności oddechowej, teść wezwał karetkę ("bo
            trzeba ją ratować,zrobić wszystko"). Zmarła w nocy w szpitalu, sama:-( A ja do
            tej pory wyrzucam sobie , że za mało zrobiłam, by ich do kontaktu z hospicjum
            na czas przekonać.

            Wiem, że autorka postu spodziewała się raczej pokrzepienia i nadziei, ale są
            chwile, kiedy - niezaleznie od tego,jak wielki jest nasz ból i niepogodzenie -
            trzeba mysleć nie o sobie, ale o tym, który cierpi (bedzie cierpiał) bardziej.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

WIĘCEJ O ZDROWIU:

Drętwienie rąk i nóg

Jest się czego bać?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.