Dodaj do ulubionych

stany lękowe... troszkę długie.... pomóż... proszę

IP: *.chello.pl 20.04.05, 07:35
Powiem co się wydarzyło :

- Ostatnie dni może nawet miesiące miałem dość stresujące (zwłaszcza ostatni
tydzień - wyjazd za granicę - totalny stres)

- zawsze byłem człowiekiem spokojnym - nie tłamsiłem w sobie stresów raczej
wyjaśniałem sytuacje możliwie najszybciej

- trzy dni temu doszło do bardzo dziwnej sytuacji - siedząc w samochodzie
poczółem ogromne ogłuszenie - serce zaczęło mi bić jak szalone, zacząłem się
bać i głęboko oddychać czółem że lada moment zemdleję i umrę (miejsce
zdarzenia autostrada w niemczech) .... zacząłem się modlić ...potem
otworzyłem okno i zaczęło mi przechodzić...

- sytuacja zaczęła powtarzać się co kilka godzin ... ale już w miejszym
natężeniu... oczywiście fizycznie zacząłem się czuć kiepsko ... mdłości
zawroty głowy etc

- następnego dnia poszedłem na pogotowie - zrobili mi badania serca ,
neurologiczne etc i uznali że to stres i zmęczenie

- następnego dnia poszedłem do pracy i znowu się "baardzo przestraszyłem" -
powiedziałem że źle się czuję i muszę iść na pogotowie ... ponownie zbadano
mnie neurologicznie, krew etc i uznano że jestem w pełni zdrowy - natomiast
lekarka powiedziała żebym się nie obraził na nią i zasugerowała że może to
być depresja ... żebym się wybrał do psychiatry... oczywiście posłuchałem....

- wczoraj byłem u pani psychiatry i ona stwierdziła że jest to dosyć lekkie
stadium " ataków lękowych" i przepisała mi : Pramolan i Tranxene .

- powiedziała że objawy znikną w ciągu dwóch tygodni że to jest wczesne
stadium i że sobie poradzi w krótkim czasie....

Ja oczywiście zmusiłem się do włączenia kompa (co jest w moim przypadku
baardzo szokujące - zwykle ciężko mnie od tego odpędzić) i pogoglowałem no i
się przestraszyłem - czytając posty ludzi którzy leczą się na tę przypadłość
latami ... może ma ktoś jakieś doświadczenia w tym temacie .... jestem
niecierpliwy.... kocham życie jak nikt inny , kocham swoją żone (która jest w
ciąży) i szlak mnie trafia ....

PS Obecnie mam następujące objawy:
- niepokój
- senność
- momentami jest całkiem dobrze a momentami zwłaszcza wśród ludzi mi się
pogarsza
- nie mogę jeść
- mam mdłości
- no i szum w głowie - a jutro chcę iść do pracy ...

Jeszcze raz to powiem:
... może ma ktoś jakieś doświadczenia w tym temacie .... jestem
niecierpliwy.... kocham życie jak nikt inny , kocham swoją żone (która jest w
ciąży) i szlak mnie trafia .... że pozwoliłem na to żeby mnie to paskudztwo
dopadło...

Jest możliwość że w ciągu 2 tygodni te objawy puszczą ??
Co dalej czy czeka mnie leczenie latami ??

Ja oczywiście wierzę lekarzom - zwłaszcza że Pani do której poszedłem myślę
że to nie lada fachowiec i chciałbym jej wierzyć ...

PS 2 W tym momencie czuję się lepiej ... ale po spaniu czuję się lepiej....

Tekst jest przeklejony z forum "depresja"
W tej chwili czuję się znacznie lepiej minęło 2 dni - oczywiście do pracy nie
wrócę ... ale plany zawodowe mam i oczywiście zastanawiam się czy to leki
mnie otępiły i jest mi lepiej - czy na prawdę nastepuje poprawa...
Edytor zaawansowany
  • Gość: ula IP: *.chello.pl 20.04.05, 08:42
    Zrobiłeś badania żeby wykluczyć inne przyczyny złego samopoczucia - np. choroby
    tarczycy?
  • Gość: adams_wawa IP: *.chello.pl 21.04.05, 16:48
    tak zrobiłem wszystkie badania
  • seseczka 20.04.05, 08:52
    u moje chłopaka zaczęło się to dwa lata temu. chodziliśmy prawie codziennie w
    nocy na pogotowie bo dostawał takie kołatania serca, że myślał, że zaraz umrze.
    tam mu robili ekg, które oczywiście nic nie wykazywało. poszedł do lekarza -
    zaczęto podejrzwać wrzody żołądka, pózniej wyrostek (nawet położyli go na 3 dni
    do spzitala i chcieli mu robić operację). ponieważ jest astmatykiem poszedł do
    swojego lekarza na kontrolę. jego lekarz jest bardzo mądrym cżłowiekiem i dął
    mu namiary na dobrego psychiatrę. poszedł na wizytę : depresja. dostał pramolan
    i jakieś jeszcze ze dwa lekarstwa. nie mógł się podnieść z łóżka. chodził nie
    przytomny. stopniowo zaczął zmniejszać dawki lekarstwa. ostatni nie brał przez
    kilka miesięcy ale od pewnego czasu budził się znowu w nocy z kołataniem serca.
    wrócił do pramolanu.
    nie wiem czy można się z tego wyleczyć tak do końca. nie pij aklkoholu ani nie
    pal trawy - bo możesz po zażyciu tych używek dostać znowu ataku. nie przerwyaj
    lecenia dopóki lekarz Ci na to nie pozwoli. życzę Ci powodzenia.
  • Gość: Zu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:08
    Radziłabym Ci przejść na typowe leki przecwidepresyjne - nie uzalezniaja , tak
    jak tranxene który tylko maskuje objawy. Nerwica lękowa jest wyleczalna jednak
    proces leczenia trwa długo i powinien objąć i leczenie farmakologiczne i
    psychoterapię. Dobrze że szybko zgłosiłeś sie do psychiatry. Aha i nie dopatruj
    w sobie winy za to co Cie dopadło - nerwice ma podobno co 3 Polak, a głównie
    osoby ambitne i inteligentne;)
    powodzenia!
  • Gość: mirt IP: *.it-net.pl 20.04.05, 10:42
    Coś w tym jest! Zawsze byłam cholernie ambitna, jestem również inteligentna. Wiem też od znajomych, że takie nerwice dopadają częściej ludzi urodzonych jesienią i zimą. W mojej rodzinie na nerwicę chorowało parę osób - Większość urodzona w grudniu i styczniu. Ciekawe czy jest to jakaś prawidłowość, reguła czy tylko zbieg okoliczności?
  • Gość: mirt IP: *.it-net.pl 20.04.05, 10:23
    Cześć.Pocieszę cię trochę. W tamtym roku miałam taki sam atak. Nastąpił bezpośrednio po szeregu stresujących sytuacji. Stało się to w domu. Siedziałam na podłodze i oglądałam na "Na Dobre i Na Złe" Nagle poczułam niepokój a potem straszliwy lęk. Miałam już łapać za telefon i dzwonić do męża. Następnego dnia umówiłam się na przyspieszoną wizytę z zaufanym lekarzem neurologiem-psychiatrą. Dostałam leki, które przyjmowałam przez 2 tygodnie. Chodziłam otępiała, bałam się je brać. Bałam się, że widać po mnie co się ze mną dzieje. Przeszło mi. Do dzisiaj nie miałam takiego ataku. Jestem pewna, że są to objawy depresji. Mimo, że nie mam ataków lęku nic mnie nie cieszy. Czuję się jak aktorka. Ciągle gram przed ludźmi zadowoloną z życia. Uśmiecham się na siłę. Przeszłam w życiu wiele ciężkich chwil. Odbiły się one na mojej psychice. Mam nieuzasadnione obawy przed odrzuceniem przez innych. Jestem osobą wrażliwą. Płaczę gdy oglądam niektóre filmy lub reportarze. Wzrusza mnie krzywda innych ludzi i zwierząt. Czy ty też jesteś taki? Czy masz kłopoty z koncentracją i pamięcią? Czy masz czasem wrażenie, że jesteś gorszy, nudny, poważny, smutny?
  • caligirl 20.04.05, 10:29
    wiec tez mi sie zaczelo od ataku paniki na autostradzie w USA:))) oj ciezko
    ciezko bylo nawet dojechac do domu tego dnia.to bylo tylko raz ale za to
    obajawia sie w lekach na jakies glupoty, typu jezdzaenie samochodem nawet z
    kims. w najgorszych momentach nawet mialam agorofobie i dwa tygodnie z domu nie
    wychodzilam. teraz probuje nie brac lekow i z tym zyc. da sie przywyczaic. trwa
    to juz od 4 lat.
  • Gość: adams_wawa IP: *.chello.pl 20.04.05, 15:12
    Nie czuję się ani gorszy ani nieszczęśliwy (sory nie czułem) przez ostatnie pół
    roku miałem totalne stresy w pracy i zamiast zmienić spokojnie pracę (przy moim
    zawodzie nie jest to problemem) to ja postanowiłem że sobie z tym poradzę
    etc... najwiekszy błąd mojego życia.

    Już postanowiłem ze nie wrócę do tej pracy - jestem na zwolnieniu lekarskim i
    mam plany - dot. życia zawodowego - nigdy więcej chorego układu w pracy!!!

    Dzisiaj czuję się lepiej tylko nie wiem czy mi się poprawia czy to leki
    mnie "oszukują" ...

    Mam coś takiego: (chodzi o dzień dzisiejszy)
    - wstałem rano ... bardzo dobrze się czując , pojechałem z żoną do mojej pracy
    w nastawieniu dosyć bojowym żeby dostarczyć zwolnienie ;] i pogagać - spraw nie
    załatwiłem bo szefów nie było ale zadzwoniłem i trochę sobie wyjaśniliśmy ...

    - pojechałem z zoną do jej pracy żeby tym razem dać jej zwolnienie - jest w
    ciąży a kiedys już poroniła ...

    Cały czas dobrze się czułem - około południa troszkę mnie znowu zemdliło i
    położyłem się na 1/2 godzinki i... znowu jest dobrze*

    *dobrze - lekko mi szumi w głowie, ale myslę trzeźwo i troszkę optymistycznie ;]

    PS dzisiaj jest lepiej niż wczoraj i mam nadzieję że gorzej niż jutro;]
  • Gość: gość IP: *.homenett.pl / 195.205.3.* 20.04.05, 15:18
    Koniecznie zbadaj tarczyce, hormony u mnie też tak było, leczona byłam na serce
    a to był tylko skutek. Zycze zdrówka.
  • teinti 20.04.05, 15:56
    jest tez takie forum co sie nazywa neuroforum.....
    aha a ja polecam homeopatie.jak chcesz napisz na adres gazetowy, to Ci napisze
    co i jak:) pozdrawiam 3maj sie
  • caligirl 20.04.05, 20:53
    tak za duzo stresu niestety powoduje ataki paniki i uwarzaj bo tez prowadzi do
    zawalow. zycze zdowia i malo stresu.
  • Gość: nana IP: *.it-net.pl 20.04.05, 21:14
    Z Twoich postów wynika, że ogromny wpływ na Twój obecny stan psychiczny miała atmosfera w pracy, stosunek szefów i pewnie współpracowników. Czyżby "TOKSYCZNA PRACA"? MOBING? Przeżyłam to! Trafiłam na kierownicze stanowisko, zresztą typowo męskie do bardzo dużej firmy.<CZŁOWIEK Z ZEWNĄTRZ - UZURPATOR> - tak się czułam. Z zawiści pracownicy zrobili na mnie nagonkę, która trwała ponad rok. Dłużej nie dałam rady. Skończyło się prawie załamaniem nerwowym. Miałam na szczęście oparcie we wspaniałym mężu. Ale po pół roku bałam się każdego dnia pracy i każdego pracownika, oni natomiast świetnie się bawili. Dobrze zrobiłeś rezygnując z pracy. Nie warto tracić zdrowia dla paru groszy. Znajdziesz z pewnością lepszą pracę. Dzidziuś odmieni Twoje życie, przewróci je do góry nogami. Gdy się urodzi poczujesz, że żyjesz!!! Nie ma nic piękniejszego!!! To motywacja nad motywacjami dla Ciebie. Ważna jest WSPANIAŁA ŻONA I WSPANIAŁE DZIECKO. Dla nich warto walczyć o zdrowie, dobrą kondycję psychiczną i o lepszą przyszłość. Pzdrawiam
  • Gość: adams_wawa IP: *.chello.pl 21.04.05, 08:08
    tak ... mobbing ... mam nadzieję że szybko się podniosę
  • Gość: ja też tak miałam IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.05, 20:25
    długo źle myślałm o nerwicy...niestety.mślalam,że jak ojciec rzuca po domu
    talerzami to jest nerwica, albo jak pani w szkole sie zdenerwuje i pokrzyczy...
    mnie dopadło przed 30-tką - STRES dzisiaj jestem mądrzejsza i staram się wiele
    rzeczy olewać tak zwyczjanie jak inni to robią, ale nie powiem, że zawsze jest
    łatwo...dopadło mnie poza domem i koledzy zwieźli mnie na
    pogotowie.potraktowano mnie średnio poważnie tym bardziej,że oni byli trochę
    pod wpływem.zrobiono mi EKG,dostałam jakiś zastrzyk. spokojnie zasnełam choć
    stach już mnie nie opuścił. bałam się,że to się powtótrzy...poszłam do
    rodzinnego -nerwica. miałam pić ziółka i się wyluzować, a na wszelki wypadek
    dostałam pramolan. sytuacja zaczeła się powtarzać i za każdym razem było
    gorzej. cały czs myślalam, że to serce i to mnie najbardziej dobijało oraz
    zupełna ignorancja męża. W koncu dostałam skierowanie od lekarza do szpitala,
    bo moja pani doktor chyba mnie miała już serdecznie dość. zrobili mi tam EKG,
    USG,HOLTERA,testy na tarczycę, USG tarczycy i badania kwi rozmaite-nerwica.
    pszyszła do mnie na wizytę psychiatra ,stwirdziła lekką depresję-dostałam
    bioxetin oraz powiedziała mi ,że mam bardzo niską samoocenę, a nie ma do tego
    podstaw. efekty były takie ze schudłam 9 kg,ale strasznie bolał mnie żołądek i
    w końcu odstawiłam te tabletki.
    cały mój problem polegał na tym,że nikt mnie nie rozumiał, nawet
    lakarze!!!!!!!!!!!!!!!!!!! odwiedziłam 3 kardiologów i nie wtłumaczyli mi na
    czym polega moja choroba. dwa razy przyjeżdzało do mnie pogotowie na sygnale,
    bo prócz lęku waliło mi serce, bolało, piekło, było misłabi i miałam jeszcze
    kupę innych objawów i raz trafił mi się taki młody lekarz, który postawił
    diagnozę:zespół lęku napadowego i polecił psychiatrę. ja byłam już wtedy w
    takim stanie, że z niczym sobie nie radziłam i bałam się wszystkiego. najgorzej
    było gdy miałam zostać sama w domu...
    poszłam z wizytą do tej samej lekarki i w gabinecie zrobiła na mnie dużo lepsze
    wrażenie.dostałam leki które nie były najlepsze i znowu wylądowałam na
    pogotowiu ,ale po kolejnej zmianie mogę powiedzieć ,że chyba się wyleczyłam.
    dobrze wiem ,że gdybym miała obok siebie kogoś wyrozumiałego poszło by szybciej
    a może nawet nie było by całej tej sytuacji. teraz staram się żyć według
    zasady,że "co cię nie zabije to cię wzmocni"
    owszem nerwicę silną mam nadal i dużo zażywam preparatów z walerianą, czasem
    relanium...ale jestem już prawie normalna! też się boję powrotu choroby, albo
    tego że w jakiejś trudnej sytuacji skończy sie to zawałem (PRZESADZAM?)
    MOJA RADA:POSZUKAJ DOBREGO PSYCHIATRĘ I SIĘ LECZ DOBRYMI LEKAMI, WEDŁU MNIE TE
    KTÓRE MASZ NIE SĄ NAJLEPSZE I NIE LECZĄ TYLKO ŁAGODZĄ OBJAWY. TO TAK JAKBYŚ NIE
    POSZEDŁ DO DENTYSTY TYLKO CIĄGLE BRAŁ LEKI PEZCIWBÓLOWE
    życzę powodzenia i siły bo musisz opekować się żoną, dobrą terapią jest też
    jakieś zajęcie, bo ciągłe myślenie jeszcze potęguje objawy!
    daj znać co słychać!
  • Gość: adams_wawa IP: *.chello.pl 27.04.05, 05:49
    znowu byłem u lekarza ... kontrolnie i jest lepiej - nie mam tych objawów -
    czuję że jestem troszkę słabszy psychicznie - łatwiej się przejmuję , większa
    wrażliwość ale ... światełko w tunelu widzę ;] i mam tak wiele planów że ...
    wierzę ... a to czyni cuda ;]
  • evee1 21.04.05, 08:53
    Hm, panikarze nie maja lekko :-)).
    Wlasnie napisalam swoje trzy grosze w watku pt "nerwica". Ja wychodzilam z tego
    dlugo, bo wtedy leczenie nie bylo takie popularne i w ogole zaden lekarz nie
    potrafil mnie zdiagnozowac. Wlasciwie dopiero jak "nastal" internetm to
    poszperalam i poczytalam i zorientowalam sie co mi jest.
    I na ataki paniki wcale nie musza cierpiec ludzie nieszczesliwi :-)). Ta
    przypadlosc najczesciej nachodzi ludzie w wieku 20-30 lat, najczesciej pod
    wplywem jakiegos wydarzenia zyciowego (u mnie byla to smierc mojego taty),
    stresu itp. I wcale nie trzeba miec ponurego zycia, zeby byc na to podatnym. Ja
    akurat jestem urodzona optymistka, towarzyska, z mnostwem przyjaciol. Mialam
    szczesliwe dziecinstwo, kochajacych rodzicow, dobrze sie uczylam, wlasciwie
    specjalnie nie mialam zadnych problemow zyciowych. A jednak i mnie sie trafilo.
    Tyle o mnie.
    Lekarka ma racje, ze po dwoch tygodniach powinienes widziec poprawe - po takim
    czasie zaczyna byc widac dzialanie lekow. Ja akurat bralam Seroxat, ktory jest
    antydepresantem nowszej generacji i ma malo skutkow ubocznych. Po dlugim czasie
    sie wyleczylam i teraz jest OK. Ale zdaje sobie sprawe, ze byc moze to
    paskudztwo kiedys wroci - trudno, wroce znow do pigulek...
    --
    "Po co wasze swary glupie, wnet i tak zginiemy w zupie"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka